15.12.2021

Wspólnota dóbr - studium Dzieje Ap. 4,32-37

 


w. 32 Jedno serce i jedna dusza

Ew. Łukasz daje nam świadectwo jak wyglądały relacje ludzi w pierwszym kościele. Mówi, że u wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza.

Co to znaczy, że było tam jedno serce i jedna dusza, na czym to polegało?

Przede wszystkim traktowali poważnie słowa Pana Jezusa, że mają być znani z miłości wzajemnej Ew. Jana 13,35. Więc nie ulegali emocjom pod wpływem różnicy zdań, nie wzniecali sporów, ale dążyli do jedności i zgody. To jest wzór dla każdego kościoła każdego wieku, by dążyć do jedności, miłować się, zapierać się samych siebie i przebaczać sobie nawzajem, gdy napotykamy różnice zdań i poglądów. Przeciwieństwem takiej postawy jest kłótliwość, wzniecanie sporów, plotkowanie, obgadywanie jeden drugiego zamiast szukać dobra i pozytywnych rzeczy w bracie lub siostrze.

Nowy Testament często wzywa nas  do jedności i miłości jaka była u pierwszych wierzących Filipian 1,27; Filipian 2,2-9; Filipian 4,2; Rzymian 15,5-6.

Jedno serce i jedna myśl pierwszego kościoła wynikała głównie z tego, że byli skupieni na uwielbieniu Boga, zwiastowaniu ewangelii i trosce o siebie nawzajem; Mateusza 28,19; Dzieje Ap 1,8; Jana 13,14-15; Jana 15,12.

Gdy kościół zapomina do czego został powołany, jakie są główne jego cele i nie skupia się na nich, to gnuśnieje. Wtedy poświęca czas wzajemnym sporom i szukaniu próżnej chwały oraz własnemu zadowoleniu zamiast zająć się celami do których powołał nas Pan Jezus. Tymi celami są budowanie kościoła czyli wzajemna miłość i troska o siebie i uwielbianie Boga przez Imię Jezusa oraz zwiastowanie ewangelii dla zgubionego świata. Czym bardziej ludzie skupiają się w kościele na sobie i swoich potrzebach niż na potrzebach Boga i bliźniego, tym bardziej są egocentryczni, drażliwi, egoistyczni, zaabsorbowani sobą, obraźliwi.

Zobaczmy że pierwszy kościół troszczył się o potrzeby innych, bliźnich i troszczył się by nieść zbawienie dla świata

ü  Nie nazywali tego, co posiadali swoim, ale mieli wszystko wspólne.

Gdy chodzimy blisko z Bogiem, kochamy Go i jesteśmy skupieni na celach wiecznych, to mamy dystans do naszych rzeczy, naszej własności, nie jesteśmy przywiązani do tego świata. Oczywiście korzystamy z tego co mamy do zaspokojenia naszych potrzeb, ale jednocześnie wiemy, że to, co posiadamy ostatecznie należy do Boga, a nie do nas i nie wiążemy z tymi rzeczami naszej nadziei, bo będziemy musieli je zostawić. Wspólnota dóbr nie polegała na tym, że pozbawiano ludzi własności, ale, że ci którzy mieli nadmiar dobrowolnie to oddawali ku pożytkowi innych.

w. 34 Wiersz 34 pokazuje, że ich dobra materialne służyły do zaspokojenia potrzeb nie tylko swoich własnych, ale też  tych, którzy nie mieli z czego żyć lub mieli jakieś trudności bytowe.

Pieniędzy nie rozdawano każdemu kto chciał, ale przynoszono je do apostołów, a apostołowie rozdzielali wedle tego, komu było potrzebne. Stworzyli specjalny fundusz zapomogowy z którego finansowali bieżące potrzeby. Więc Słowo Boże pokazuje nam, że prawdziwa miłość w kościele powinna wyrażać się w trosce zarówno duchowej jak i materialnej wobec innych wierzących do czego pismo nas wzywa Jak 2,15-16; Efez 4,28; 1 Jana 3,17; Przyp 19,17; Hebr 13,16.

Jednak wsparcie materialne nie ma polegać na bezmyślnym rozdawaniu środków, ale rzeczywiście wspierać tych, którzy są w potrzebie. Dlatego należy badać takie sprawy jak czynili to apostołowie. 

Też w tym kontekście warto chwilę się zastanowić nad sensem bogacenia się -  co Biblia mówi na ten temat. Wprawdzie Pismo nie jest przeciwnie posiadaniu jakiś oszczędności, ale zachęca nas do ostrożności w tym zakresie, a bogaczy tego świata wzywa do służenia Chrystusowi swoim mieniem 1 Tym 6,8-11; Mat 6,25-28. Problemem wielu chrześcijan jest, że zbyt mocno skupiają się na zapewnieniu bytu na tej ziemi, a zbyt mało na sprawach Bożych. To z kolei powoduje, że sprawy Boże często są zaniedbywane, a wielu chodzi wokół spraw własnych Filip 2,21.  

ü  Apostołowie składali świadectwo  o zmartwychwstaniu Pana Jezusa z wielką mocą.

Oznacza to, że składali świadectwo o Jezusie w sposób odważny i zdecydowany, a Bóg przyznawał się do tego. Nie ulegali naciskom i próbą zastraszenia. Nie wstydzili się ewangelii, nie bali się, że kogoś obrażą prawdą, że ktoś poczuje się nieswojo Rzym 1,16; Łuk 9,26.  

Jak dojść do takiej jedności w kościele? Jedność w kościele pochodzi z miłości do siebie nawzajem i pokory względem siebie. To są dwie rzeczy z którymi mamy często problem. Czytamy o Chrystusie, że choć był w postaci Bożej nie upierał się zachłannie, by być równym Bogu, ale uniżył się i przyjął postać sługi, czyli był pokorny. 

w. 35-37

Widzimy również tutaj, że miłość do Pana wyraża się przez ofiarność - dawanie Panu tego, co On nam daje. Ludzie dawali z miłości do Pana Boga i z miłości do bliźniego. Gdyby wszyscy w kościele mieli taką postawę, to nigdy nie brakowałoby środków na służbę. Jak kochasz Boga, to chcesz się dzielić tym, co Bóg ci daje, aby wspierać bliźniego i Boże dzieło. A jak nie mamy  serc dla Boga, to nie ma też serc do dawania. Niektórzy ludzie mówią jak bardzo kochają Boga, ale nie chcą nic dla niego poświęcić. Prawdziwa wiara w Boga zawsze związana jest z poświęceniem, a Bóg oddaje takim osobom o wiele więcej niż dla niego poświecili Przyp 3,9-10. Bardzo dobrze wyraża to postawa Barnaby, który sprzedał co miał i przyniósł środki do apostołów. Zwróćmy uwagę jaka była to ofiara, która zyskała upodobnianie u Pana.

1.      Po pierwsze, była to ofiara ochotna, nieprzymuszona. Biblia mówi, że takie powinno być nasze dawanie Panu 2 Kor 9,7. Nikt Barnaby nie zmuszał, by dać, nikt go nie zmanipulował, ale sam tego chciał.

2.      Po drugie, była to ofiara hojna, sprzedał rolę i przyniósł pieniądze, które za nią uzyskał i dał na Bożą służbę 2 Kor 9,6.8; Przyp 11,24.

3.      Po trzecie, była to ofiara szczera z serca, nie na pokaz, czy dla poklasku 1 Kronik 29,9.17. 

Zobaczmy również, gdzie dawali te środki. Dawali je kościołowi, starszym w ręce przywództwa, by przywództwo decydowało jak należy je spożytkować. Po prostu ludzie rozstawali się ze swoimi pieniędzmi nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. W kościele jest sporo dawania takiego, że ciężko ludziom rozstać się z pieniędzmi, to więc jak dają to czasami oczekują, że za środki ma być coś zrobione, co oni uważają za słuszne. Oczywiście można dawać na jakich cel, ale to powinno być jasne od początku. Znałem kiedyś człowieka, który dawał spore sumy, ale chciał decydować sam na co, te środki mają być wydane. Czasami jest takie niebezpieczeństwo, że ludzie mogą szukać nagrody, poklasku żeby było wiadomo, że ta osoba kupiła, czy dała na taką, a taką rzecz. 

9.12.2021

Maria przykładem posłuszeństwa Bogu Ew. Łuk 1,26 - 38


 Bóg w 6 miesiącu ciąży Elżbiety posłał anioła Gabriela do młodej kilkunastoletniej dziewczyny z Nazaretu, która w tym czasie jest zaręczona z Józefem, który ma zostać jej mężem.

Anioł oznajmia Marii niezwykłą wieść, że urodzi Syna Bożego bez udziału mężczyzny i stanie się to za sprawa Ducha Św. Zobaczmy, że Bóg nie pytał, czy Maria jest na to gotowa, czy tego chce, ale po prostu anioł przyszedł i oznajmił jej Bożą wolę. Patrzymy oczywiście na to jako na wyróżnienie, ale tak naprawdę anioł oznajmił Marii trudną misję od Boga. Jej życie z tego powodu nie stało się łatwiejsze, wprost przeciwnie, wiązało się to z wieloma nowymi wyzwaniami. Poczęcie dziecka przed ślubem i w tak niezwykły sposób narażało Marie na podejrzenia i oskarżenia o zdradę. Z pewnością Maria mogła poczuć się zaniepokojona tym jak dalej będzie wyglądać jej życie, jak poradzić sobie wobec tak trudnego zadania.  

Stosunkowo rzadko mówimy o Marii, ale Maria w Nowym Testamencie jest przykładem niezwykle pokornej kobiety pełnej wiary i zaufania do Boga.  Dowiadujemy się tego już z pierwszych wierszach naszego fragmentu, gdy Anioł zwraca się do Marii, bądź pozdrowiona łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławiona tyś miedzy niewiastami.

Maria jest niewiastą z którą jest Bóg, a Bóg jest z tymi, którzy żyją w bojaźni Bożej. Wynika to również z późniejszej jej odpowiedzi na poselstwo jakie przyniósł Gabriel. Ona jest gotowa bez cienia wątpliwości poddać się temu zadaniu jakie Pan na nią nałożył, gdy mówi niech mi się stanie według słowa twego w 38.

Warto tutaj podkreślić, że Maria mieszkała w Nazarecie. Miasto to było małe, właściwie wioska i  w czasach Pana Jezusa nie cieszyło zbyt dobrą sławą jak podkreślił to Nataniel w Ew. Jana gdy powiedziano mu o Jezusie, że pochodzi z Nazaretu, to zapytał czy z Nazaretu może być coś dobrego (Jana 1,46).

W późniejszej służbie Pana Jezusa widzimy, że rodzinne miasto Chrystusa jest pełne niewiary i sceptycyzmu (Mat 13,58).

A jednak w tych trudnych warunkach kulturowych Maria zachowała wiarę i rozumiem, że trzymała się z daleka od grzechów Nazareńczyków. Oczywiście nie była bezgrzeszna jak twierdzi kościół Rzymskokatolicki, ale nie była także zepsuta przez świat. Wprost przeciwnie, widźmy bardzo cichą, pokorną kobietę, która zostaje przez Boga postawiona przed ogromnym zadaniem. Zadaniem, które wydaje się, że znacznie przerasta jej siły, a jednak w uniżeniu poddaje się temu i z wiarą przyjmuje Boże słowo.

Pyta się jedynie o szczegóły tego jak to się stanie w wierszu 34, ale w jej słowach anioł nie znajduje niewiary, raczej zafascynowanie i ciekawość w przeciwieństwie do Zachariasza ojca Jana Chrzciciela.  

Pół roku wcześniej podobne zwiastowanie o narodzeniu syna usłyszał Zachariasz, ale jego pytanie „po czym to poznam? Jestem bowiem stary i żona moja w podeszłym wieku” (Łuk 1,18) było pytaniem wyrażającym wątpliwości. Można powiedzieć, że Zachariasz zapytał się Gabriela w taki sposób „skąd mogę wiedzieć, że mówisz prawdę, przecież jesteśmy starzy i wszystko wskazuje na to,  że nie będziemy już mieli dzieci” Raczej po Zachariaszu, a nie Marii spodziewalibyśmy się głębokiej wiary, jest kapłanem dobrze znającym Biblię i człowiekiem, który służy Bogu w świątyni przez długą cześć swego życia. Ale wiara i zaufanie Bogu nie jest kwestia wykształcenia teologicznego, czy doświadczenia w służbie, choć te rzeczy mogą pomóc, ale prawdziwej wiary nie zastąpią.

Maria nie myślała o słowach anioła w kategoriach niewiary, choć ogłoszona jej nowina była jeszcze bardziej niewiarygodna niż ta przedstawiona Zachariaszowi. Ona przyjęła słowo i czekała na wypełnienie obietnicy. Zobaczmy w 38 wierszu jaka jest jej odpowiedź na słowa anioła „oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa twego”

„Panie niech się dzieje twoja wola w moim życiu, bo ja chce Ci służyć”, tak możemy wyrazić inaczej słowa Marii. Czyli ona chce z całego serca wypełniać Boże przykazania, rozumie, że jej życie należy do Boga i istnieje, by Boża wola mogła się realizować. Więc Maria jest dla nas wspaniałym przykładem jak mamy się poddawać Bogu. Musze powiedzieć, że w swoim posłuszeństwie ona mnie zawstydza, a prawdopodobnie nas wszystkich, bo mamy przed sobą nastolatkę, która z całego serca chce podobać się naszemu Panu. Również i my wobec objawionej nam Bożej woli mamy mieć nastawienie Marii i naśladować ją w  ufności Panu. On uważała się za Bożą służebnicę lub inaczej Bożą niewolnicę, bo tak dosłownie znaczy to greckie słowo którego użyła, by określić swoją zależność od Boga. Swe życie uważała za znaczące o ile mogła wypełniać Bożą wolę. Czy my myślimy o sobie w taki sposób, że jesteśmy sługami i służebnicami Bożymi, a nasze życie ma znaczenie o ile wypełniamy Bożą wolę? Nie jest ona dla nas jakaś zakryta i tajemnicza, bo znajduje się w Bożym słowie. Bożą wolą jest upamiętać się i wierzyć w Chrystusa, a później wypełniać Jego przykazania. Zleconą misją dla Marii było urodzić Zbawiciela świata i poddała się temu z wszystkimi konsekwencjami jakie były z tym związane. Choć przyjęcie misji rodziło trudności, to jednak Pan przez wszystkie ją przeprowadził i był z nią.

 Natomiast nam Misją zleconą przez Pana Jezusa Chrystusa jest dbać o rozwój  jego Królestwa, troszczyć się o Jego kościół, nieść Jego słowo na cały świat, by Imię naszego Pana było uwielbione.  

7.12.2021

Powrót do swoich Dzieje Ap. 4,23-31


Po groźbach i próbie zastraszenia apostołowie zostali zwolnieni, bo nie znaleziono przeciw nim niczego, za co można było ich ukarać.

Zwróć uwagę na to, co zrobili uczniowie po tym jak ich zwolniono, jak reagowali na prześladowania i problemy, które ich spotkały!

w. 23

Czytamy że oni poszli do swoich by razem modlić się do Boga i przynieść na rękach modlitwy obawy, strach oraz problemy które się pojawiły.

Jest to dla nas cenna wskazówka jak powinniśmy reagować na prześladowania, trudności i problemy w służbie oraz życiu. Powinniśmy iść do naszego kościoła i tam przedstawić sprawę, by razem z nimi się modlić i dzielić nasze ciężary – tak powinni postępować chrześcijanie.

Wielu chrześcijan zamyka się ze swoimi problemami w swoich domach, nie dzieli się osobistymi doświadczeniami lub obawami jakie przeżywają i wolą samotnie sobie radzić. Jednak jest to nasza słabość. Ukrywanie naszych problemów przed kościołem może wynikać z różnych przyczyn. Może być podyktowane obawami, że nie zostaniemy odpowiednio wysłuchani lub nie otrzymamy pomocy, ale też jest spowodowane tym, że uważamy się za dostatecznie silnych, by samemu znosić doświadczenia.   Niektórzy idą z kłopotami do świata, do tego, co świat proponuje, by pocieszyć człowieka. Mogą być to jakieś używki, niewierzący przyjaciele dający nam głupie rady lub osoby z którymi jesteśmy blisko związani. Ale przychodzenie do Kościoła i dzielenie się swoimi ciężarami nie jest tylko, by pomóc nam, ale też innych zaangażować we wspólną służbę dla chwały Bożej. Przez nasze dzielenie się swoim życiem inni również widzą, że wszyscy zmagamy się z różnym natężeniem kłopotów, co uświadamia ludziom, że nie są sami w swoim problemie. 

Jak myślisz dlaczego mamy pokusę, by zamykać się w trudnościach lub szukać w świecie pocieszenia?

Możemy nie chcieć dzielić się trudnościami w kościele w obawie jak inni zareagują na nasze kłopoty. Możemy nasze doświadczenia odczuwać jako niepowodzenia i nie chcemy o nich mówić. Możemy się wstydzić, nie mieć zaufania do braci i sióstr.

Słowo Boże zachęca nas i wzywa, by trudności i kłopoty przeżywać z kościołem, a nie się od niego izolować. W trudnym dla nas czasie jeszcze bardziej powinniśmy się z nim związać. Hebr 10,24-25; 1 Tes 5,11; Jak 5,16. 

w. 24

Jaka była odpowiedź kościoła na prześladowania i problemy? Odpowiedzią kościoła na prześladowania i wszelkie ataki szatana, czy doświadczenia powinna być modlitwa do Boga. Bóg przez modlitwę dał nam potężny oręż, który daje nam dostęp do całej Bożej potęgi, bo daje nam dostęp do Boga.  Łuk 18,1-8; Mat 7,7-11. 

Czego o modlitwie możemy się nauczyć z tego jak pierwszy kościół się modlił?

Również warto zwrócić uwagę, że apostołowie i pierwszy kościół wierzyli w natchnienie Duchem Bożym Biblii. Wierzyli, że to Duch Św. natchnął Dawida i Dawid w Psalmie 2 zawarł słowa od Boga, a nie swoje prywatne przemyślenia w. 25. Na potwierdzenie historyczności świadectwa biblijnego możemy przywołać  Pana Jezusa, który w swoim nauczaniu przywoływał takie osoby i wydarzenia jak Adam i Ewa 19 rozdz. Ew. Mat. Światowy potop i Noe Mat 24,37; Lota i jego żonę oraz zniszczenie sodomy i gomory Łuk 17,28. Mojżesza i Krzak gorejący Łuk 20,37; Abrahama Jana 8,56, stworzenie Mk 10,6 

1.      Po pierwsze uczniowie modląc się wyznają całkowite panowanie Boga nad wszystkim. To On stworzył niebo i ziemię i wszystko co w nich jest. Też warto zauważyć, że pierwsi chrześcijanie wierzyli w stworzenie – że Bóg mocą swego słowa uczynił otaczający nas świat, a nie ewolucję – że świat powstawał przez miliony lat przez przypadkowe procesy.

 Skoro Bóg stworzył wszystko, to panuje nad wszystkim, co ma miejsce na niebie i na ziemi. On panuje nad wszystkimi ludźmi i władcami świata. On też zapewnia nam wszystko, co jest potrzebne do kontynuacji jego dzieła. Może pozwolić naszym przeciwnikom przerwać nasze działania, ale może też zablokować ich knowania i zniszczyć ich plany. Po prostu pierwsi chrześcijanie wyznawali, że Bóg jest Panem, że Bóg rządzi, że wszystko jest w jego ręku Izajasza 37,16. Wiara w Panowanie Boga dawała im oparcie, że nad wszystkim On panuje cokolwiek by się działo, a jeśli nad wszystkim, to również nad bieżącymi doświadczeniami. Nawet jeśli w danej chwili tego nie rozumieli, wierzyli, że Bóg wszechmogący może uczynić wszystko cokolwiek zaplanuje i cokolwiek chce. Może uczynić o wiele więcej ponad to, o co się modlą i o co proszą Efez 3,20. 

2.      Następnie w modlitwie od 25-28 wiersz uczniowie wyznają całkowitą suwerenność Bożą, a siebie postrzegają jako Bożych niewolników. Widzą, że prześladowania które mają miejsce zostały wcześniej przepowiedziane przez Ducha Św. ustami Dawida w Psalmie 2. Gdzie Bóg zapowiada ustanowienie swojego króla na Syjonie, a czemu będą sprzeciwiać się narody. W sytuacji prześladowań jakie ich spotykają dokładnie to ma miejsce jak mówią w 26 wierszu, że zeszli się i zmówili ziemscy królowie, Król Herod, Piłat, poganie i plemiona Izraelskie. Jednak co ciekawe, to Bóg wszystko wcześniej zaplanował, co jest podkreślane w modlitwie w 28 wierszu.

Bóg wcześniej zaplanował ukrzyżowanie Chrystusa i prześladowanie chrześcijan, choć w żaden sposób nie pobudzał przeciwników Jezusa do ich grzesznych działań. A raczej wykorzystał ich złość i grzech, by zrealizować swój odwieczny plan . Pozwolił jedynie wrogom Jezusa i chrześcijan na realizowanie do pewnego czasu ich grzesznych zamierzeń, by je później obrócić ku dobremu Ks. Rodzaju 50,20. Choć przeciwnicy Jezusa gromadzą się i zmawiają, to jednak ostatecznie stanie się tylko to, co Boża ręka i wyrok z góry ustaliły. Izajasza 45,1-7; Łuk 13,31-33.

Wrogowie Jezusa zabili Go, a teraz knują przeciwko ewangelii i Jego uczniom, to wszystko już wcześniej było w Bożych planach. Jednak Bóg w żaden sposób nie pozbawił odpowiedzialności ludzi za ich grzech. To są ich decyzje, ich złość, ich upór, ich grzechy. W ten sposób ukazuje się nam wielka mądrość Boga i jego suwerenność oraz niezgłębioność Bożego planu. Choć grzesznicy i szatan działają według postanowienia swojej woli, to jednak (co jest dla nas tajemnicą) ich wola, decyzje są uwzględnione w Bożych zamierzeniach. Trudno nam wytłumaczyć jako to możliwe, że pomimo uwzględnienia w Bożych zmierzeniach zła, cierpienia i grzesznych decyzji człowieka. Bóg nie jest w żaden sposób za nie odpowiedzialny. Rozumiem, że Bóg nie jest odpowiedzialny, bo nie planuje zła, planuje dobro ale w swoim planie uwzględnia wszystkie złe wybory swoich stworzeń. Skąd o nich wie? Wynika to z Bożej wszechwiedzy i rzeczywistości wieczności w jakiej się znajduje, my natomiast jesteśmy w czasie. A to znaczy, że ludzkie i diabelskie decyzje nie są w stanie przeciwstawić się wobec planu Boga choćby nie wiadomo jak zepsute stworzenie było podłe i podstępne. Bóg w swej potężnej  mocy i tak przekuje całe zło na dobro dla swej wielkiej chwały i ku Zbawieniu tych, których powołał. 

To powinno dawać nam pocieszenie, że nawet zło jest pod suwerenną kontrolą Boga. Nawet jeśli kościół Boży jest atakowany, to w tym również jest Boży plan, który nie zawsze od razu widzimy.

Jeśli myślimy że dobro jest w rękach Boga, a zło jest poza jego kontrolą, to mamy poważne powody do zmartwień, że zło nas przerośnie, a diabeł nas zniszczy. Niektórzy mają taki obraz Boga, że Bóg próbuje powstrzymać grzech i zło oraz działania szatana, ale póki co, nie udaje się Mu tego uczynić. Szatan i grzech cały czas Bogu się wymykają, a Bóg trochę bezradnie próbuje całe zło naprawiać. Jednak biblijny obraz Boga jest taki, że Bóg panuje nad dobrem i złem. Póki co, pozwala diabłu i grzesznikom czynić zło, które ostatecznie przekuje w swojej mądrości na dobro. W ten sposób i zło jest użyte do Jego wiecznych celów uwydatniając Jego Bożą wielkość, mądrość, chwałę i sprawiedliwość. A jednocześnie Bóg w żaden sposób nie jest przyczyną zła i grzechu.   

Jest pewna historia, która próbuje wyrazić jak Bóg to czyni. Pewnemu gospodarzowi uciekł koń i przyszedł jego sąsiad mówiąc, że ma strasznego pecha, bo stracił jedynego konia, który służył mu do pracy. A gospodarz powiedział, że nie wie, czy to pech, czy szczęście. Po trzech dniach koń wrócił i przyprowadził ze sobą 10 innych dzikich koni. Przyszedł sąsiad i mówi, że jednak ucieczka konia była szczęściem, bo ma teraz kolejnych 10 koni. Gospodarz powiedział, że nie wie, czy to pech, czy szczęście. Po kilku dniach jeden z koni poturbował syna gospodarza, gdy chciał go ujeździć, tak że załamał mu nogę. Przyszedł sąsiad i powiedział, że jednak te 10 dzikich koni to był pech, bo teraz ma okaleczonego syna. Gospodarz powiedział, że nie wie, czy to pech, czy szczęście. Za parę dni przechodziła tamtędy banda, która rekrutowała na siłę młodych chłopaków na wojnę. Przyszli do gospodarza po jego syna, ale nie zabrali go, bo miał złamaną nogę. Przyszedł wtedy sąsiad i powiedział, że jednak złamana noga, to było szczęście, bo tak jego syn poszedłby na wojnę i mógłby tam zginąć. Gospodarz odpowiedział, co ja tam wiem, nie wiem, czy to pech, czy szczęście. Pełny obraz dobra i zła zobaczymy przed Bogiem - ufajmy Mu, że ostatecznie wszytko przekuje On na dobro wielką swoją mocą, nawet wszelkie zło w całym wszechświecie.        

3.      Spróbuj powiedzieć jak się modlili uczniowie i czego nas to uczy o modlitwie

ü  Uczniowie skupiali się na Bogu w modlitwie, a nie na sobie. Prosili o konkretne rzeczy i wierzyli, że Bóg może je uczynić. Również to, o co prosili zamierzali realizować. Jeśli modlimy się o nawrócenie ludzi, naszych bliskich, znajomych i sąsiadów, to musimy im głosić ewangelię.

ü  Prosili, by Bóg dał im odwagę do wykonywania Bożej woli. Pomimo prześladowań nie zamierzali się poddawać i przestać służyć Bogu. Jeśli zamierzamy milczeć i wycofywać się z czynienia Bożej woli, to głupotą jest oczekiwać, że Bóg doda nam odwagi.

ü  Prosili by, Bóg przyznawał się do ich głoszenia i służby. Jeśli chcemy działania Boga, to musimy być mu posłuszni, a wtedy Bóg będzie działał.

ü  Prosili o to, by Bóg wejrzał na sytuacje i osądził prześladowców jeśli uzna, że tak należy uczynić.

ü  Modlili się fragmentami Pisma Św. które odnieśli do swojej sytuacji i zwracali się do Boga przez przymioty, które wynikały z Biblii, że Bóg jest wielki, wszechmogący, że zaplanował wszystko, że wszystkie narody wobec niego nic nie znaczą, że Panuje. W ten sposób wywyższali Go. Przedstawili też Bogu sytuacje jak kiedyś król Hiskiasz wziął list z pogróżkami od Asyrii poszedł do świątyni i przeczytał go przed Panem.

w. 30

Zauważ w jakich okolicznościach Bóg czyni cuda. Bóg działa w odpowiedzi na zaangażowanie i posłuszeństwo wierzących. Jeśli modlimy się o Boże działanie musimy wyjść ze strefy swego komfortu i czynić to, o co się modlimy. Uczniowie wierzyli i oczekiwali, że Bóg będzie czynił niezwykłe rzeczy pod warunkiem, że oni z odwaga będą głosić słowo Boże. Powinniśmy wiedzieć, że najwięcej cudów Bóg czynił wobec niewierzących, kiedy Jego ewangelia była zwiastowana. W ten sposób dawał Pan dowody tego, że zwiastunowie ewangelii nie są samozwańczymi prorokami, ale wysłannikami Boga, a droga zbawienia jest prawdziwa, a ofiara Jezusa skuteczna.

Cuda miały się dziać w Imieniu Jezusa, Bóg miał być wywyższony pośród nich w Chrystusie. Apostołowie nazywają Jezusa świętym sługą Boga inaczej mówiąc niewolnikiem Boga, który okazał doskonałe posłuszeństwo i mamy Go naśladować nawet wtedy jeśli to dla nas oznacza cierpienie. Wiec potrzebujemy takiego nastawienia w naszej służbie jak mieli uczniowie  Filipian 2,5-9. 

w. 31

Jaka była boża odpowiedź na modlitwę kościoła?

Bóg wysłuchał modlitwy w ten sposób, że napełnił uczniów swoim Duchem Św. by wykonać zadanie. W przeciwieństwie do chrztu w Duchu Św. który może mieć miejsce w życiu wierzącego tylko raz. Ma to miejsce raz, kiedy się nawraca i zostaje obdarzony Duchem Św. a Duch Św. zaczyna mieszkać w wierzącym. Napełnienie natomiast Duchem Św. może odbywać się wielokrotnie, kiedy potrzebujemy specjalnego Bożego wzmocnienia, by wykonać zadania, które Bóg na nas nakłada. Napełnienie Duchem Św. nie oznaczało ekscytujących doświadczeń, ale otrzymanie odwagi do działania. Dzieje Ap. 4,8; Dzieje 7,55.

4.12.2021

Bóg łaskawy dla Ismaela Ks. Rodzaju 21,12 – 21

 


Abraham był zmuszony oddalić Hagar i Ismaela, choć to powodowało ból w jego życiu, bo Ismael też był jego synem. Mówiliśmy o tym ostatnio, że postępowanie Boga w tej sytuacji jest dla nas trudne do zrozumienia i może wydawać się okrutne oraz niesprawiedliwie szczególnie z perspektywy Hagar i Ismaela. Jednak było to konieczne, by chwała z życia Abrahama była tylko dla Pana i Abraham nie myślał, że coś osiągnął o własnych siłach. Nic, co jest wynikiem naszych cielesnych starań nie może przynieść Bogu chwały. Jedynie owoc Ducha Świętego działającego w nas może być dla Pana ofiarą, która zyska Jego upodobanie. 

Ostatecznie oddalenie Ismaela było dla dobra Abrahama, choć w chwili, gdy musiał go zostawić, to mógł tego nie rozumieć. 

Bóg chce być na pierwszym miejscu

Po Bóg chce być na pierwszym miejscu w życiu każdego człowieka, a przede wszystkim wierzących. Często Pan doprowadza swoje sługi w życiu wiary do miejsca, gdzie muszą zostawić coś lub kogoś jak w przypadku Abrama, co mogłoby stać nam na przeszkodzie w zbliżeniu się do Pana. Są to rzeczy lub osoby, które zajmują lub mogą zająć miejsce Chrystusa w naszym sercu, co sprawia że Bóg w naszym życiu nie jest na pierwszym miejscu i nie może odebrać sobie takiej chwały jaka Mu jest należna. Może być to nasza rodzina, którą kochamy, nasze dzieci, małżonek, rodzice, przyjaciele lub inne osoby. Może być to również nasza kariera, rozwój zawodowy, ziemskie sukcesy, coś na czym budujemy nasze bezpieczeństwo i poczucie wartości poza Bogiem. Wszystko to może zajmować miejsce Zbawiciela w naszym życiu i być formą bałwochwalstwa. Dlatego Pan chce, by zostało to porzucone i nie było przeszkodą w relacji miedzy nami, a Nim.

Pan Jezus mówił o tym w ten sposób

Łukasza 14:25  A szły z nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich:

26  Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.

W ewangelii Mateusza natomiast czytamy

Mateusza 10:37  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.

Wezwania Pana Jezusa do postawienia Go na pierwszym miejscu przed naszymi bliskimi wynikają z najważniejszego przykazania, które Bóg dał ludziom, że będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej (Ew Mat 22,37).

Abraham był zmuszony wybrać między miłością do Isamela, a miłością do Pana i przeszedł zwycięsko tą próbę. Choć kochał Ismaela i ciężko mu było go odprawić, to Boga kochał jeszcze bardziej. Próba z Ismaelem była również przygotowaniem dla Abrahama do największej próby, której już niedługo zostanie poddany, kiedy Bóg nakaże mu wziąć swego syna Izaaka i złożyć go w ofierze na górze Moria. Nie tylko Isamel, a także Izaak nie może zajmować miejsca Pana Boga w sercu Abrahama.  

Dla wielu chrześcijan nie do końca jest to zrozumiałe dlaczego Bóg chce zajmować pierwsze miejsce w życiu człowieka.

Konieczność ta wynika z celu naszego istnienia i tego kim jest Bóg. Celem naszego istnienia jest życie dla Bożej chwały, a nasz Stwórca jest tak wspinały i tak wielki, że jest w 100% jej  godny.

Jak czuliby się kochający rodzice, gdyby wychowali jak najlepiej swoje dzieci, a one w ogóle nie okazywałyby im zainteresowania lub uważali ich za zbędnych albo większym uczuciem darzyli innych? Jak czuje się artysta jakiegoś dzieła, któremu skradziono jego twórczość i komu innemu przypisano uznanie za nie? Tak też i naszemu Bogu musi być przykro, gdy Jego dzieci zamiast miłować Go, pozwalają by Jego miejsce zajął ktoś inny.

Niestety w tym świcie jest wiele rzeczy, które chce zdobyć naszą uwagę i nasze serce kosztem uwagi i chwały dla Boga, a Pan przecież powiedział  Ja, Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom (Izaj 42,8).

Więc gdyby nam Bóg kazał odprawić Isamela, czy uczynilibyśmy to? W rzeczywistości nakazuje nam to zrobić za każdym razem, gdy mówi: „musisz mnie miłować bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie”. 

Bóg lepiej troszczy się o naszych bliskich niż my

Kolejna rzecz jest taka, że Bóg lepiej troszczy się o naszych bliskich niż my sami i musimy w tym zaufać Panu.

Abraham odprawiając Hagar i Ismaela musiał zaufać Panu, że Bóg lepiej zaopiekuje się jego bliskimi niż on sam. Pan powiedział do niego, by posłuchał Sary i wypędził niewolnicę z jej synem w 12 w. Choć ciężko było mu to zrobić, to jednak Bóg złagodził jego ból i dał mu obietnice, że zatroszczy się o nich   w wierszu 13  mówiąc, że z syna niewolnicy uczynię naród, bo jest on potomkiem twoim. Abraham musiał zaufać Bogu, że bezpieczeństwo Hagar i Ismaela nie zależy od niego ale od Pana i nawet w sytuacji, gdy zostaną pozbawieni jego opieki, to wciąż są pod skrzydłami Najwyższego i nic im nie grozi.

Podobnie i my, idąc za Chrystusem musimy zaufać, że Bóg lepiej troszczy się o naszą rodzinę niż my sami to czynimy i należy ich powierzyć w Boże ręce. Bóg jest przy nich nawet wtedy, gdy nas tam nie ma, więc niepotrzebnie przesadnie się o nich martwimy.

Czasami też, gdy część osób w naszej rodzinie nie zna Pana, to jesteśmy zmuszeni zranić naszych bliskich wybierając posłuszeństwo Chrystusowi, jak Abraham musiał swoją decyzją zranić swego syna, by okazać posłuszeństwo Bogu. Często niewierząca rodzina nie rozumie naszych decyzji wynikających z miłości do Jezusa i reaguje na nie gniewem oraz złością oskarżając wierzących o zdradę i brak miłości. Prawdopodobnie tak musiała się czuć Hagar z Ismaelem, gdy cierpieli na pustyni, a ich życie było zagrożone. Ale również ich Bóg nie opuścił i wypełnił obietnicę daną Abrahamowi. Zatroszczył się o Hagar i Ismaela. Zaprowadził ją Pan do studni, gdzie mogła ugasić pragnienie w 19, a później czytamy w 20 w, że Bóg cały czas był z chłopcem, błogosławił, ochraniał, dawał mu powodzenie i uczynił z Niego naród jak obiecał. Ismael miał dwunastu synów (Rodz. 17,20; 25,13) i dali początek ludowi Nabatejczyków od których pochodzą Arabowie. Być może po wielu latach Hagar i Ismael zrozumieli dlaczego Abraham musiał tak postąpić. W 25 rozdz. Ks. Rodzaju czytamy, że gdy Abraham zmarł, to Ismael i Izaak zorganizowali uroczystości pogrzebowe.

Gdy Pan Jezus wzywa ludzi, by poszli za nim, to oczekuje że uczynimy to, pomimo naszych zobowiązań wobec naszej cielesnej rodziny. Już czytałem Ew. Mateusza 10 rozdz., gdzie Pan mówił, że kto miłuje bardziej rodzinę od niego nie jest Go godzien. Z kolei w Ew. Mateusza w 8 rozdz. Chrystus oczekuje od jednego z uczonych w Piśmie, by zostawił swojego Ojca i poszedł z nim podczas, gdy tamten chce zaczekać, by móc wypełnić obowiązek pochówku dla rodzica. Ale Pan Jezus powiedział, że skoro przyszło do niego Królestwo Boże, to nie powinien zwlekać i oglądać się na rodzinę, bo nawet rodzina może stać się przeszkodą i przed pójściem za Chrystusem. Również Pan Jezus w posłuszeństwie swojemu Ojcu był zmuszony zadawać emocjonalne cierpienie swojej rodzinne, gdy musiał im odmawiać w chwilach, gdy oni chcieli odwieść Go od misji zleconej mu przez Boga (Jana 2,4Łuk 11,27; Mk 3,21).  

Więc oddajmy nasze rodziny w modlitwie w Boże ręce wiedząc, że Pan zatroszczy się o nich. Starajmy się, by nasza lojalność wobec naszych rodzin, rodziców, czy dzieci nie powstrzymywała nas przed czynieniem Bożej woli. A niestety tak również w życiu wierzących ludzi bywa, gdy np. nadmierna troska dzieci, czy innych bliskich powstrzymuje nas przed służeniem Chrystusowi.

Należy także zaufać Chrystusowi w przypadku, gdy już mamy dorosłe dzieci i nie mamy na nich wpływu takiego jaki chcielibyśmy mieć. Po prostu nasze dzieci stały się samodzielne i mogą nas posłuchać, ale nie muszą. Choć my nie możemy już ich poprowadzić tak jak byśmy chcieli, to Pan ich nie pozostawia i nadal są pod przemożną Jego ręką i wciąż z nimi i nad nimi pracuje.

Tak naprawdę to przyszłość naszych dzieci i rodzin ostatecznie nie zależy od nas. Możemy jako rodzice wszystko uczynić dobrze, a i tak nie jesteśmy w stanie uchronić naszych bliskich przed chorobami, tragediami, złymi ludźmi, złymi wyborami i wieloma innymi rzeczami, które mogą im się przytrafić. Możemy także popełnić wiele błędów w relacjami z bliskimi, ale jeśli Pan obejmie ich opieką, to nawet gdy wylądują w szczególnie trudnym położeniu jak Hagar i Ismael, to sobie poradzą, bo Pan ich wspiera.

O co zabiegamy dla naszych bliskich? Czy oto żeby uchronić ich przed wyzwaniami życia i wszelkimi trudnościami myśląc, że damy im dobrą przyszłość przez naszą troskę? Czego i tak nie jesteśmy w stanie uczynić. Czy o to żeby dbać o naszą relację z Chrystusem, czasami, a może nawet często wbrew naszym bliskim powierzając ich jednocześnie w ręce naszego Pana wierząc i ufając, że On zajmie się nimi o wiele lepiej niż ktokolwiek z nas? Nie chciałbym być tutaj źle zrozumiany, że nie mamy troszczyć się o bliskich. Mamy to czynić, ale przede wszystkim mamy ich powierzyć w modlitwie w ręce Chrystusa, by On się nimi zaopiekował i nie zamartwiać się nadto o ich przyszłość.    

Brak zaufania w Boże obietnice  przynosi rozpacz.

 Kolejna rzecz na którą chciałem zwrócić naszą uwagę, że brak wiary i zaufania w Boże obietnice, które dał nam Pan w Słowie Bożym przynosi rozpacz do naszego życia w chwilach kryzysu. Widzimy, że Hagar z Ismaelem znaleźli się w trudnej sytuacji. Prawdopodobnie zabłądzili na pustyni w podróży do Egiptu po tym, gdy Abraham ich zaopatrzył w zapasy i oddalił. Pustynia to trudne i surowe miejsce do przeżycia nawet w dzisiejszych czasach i zbłądzenie na niej grozi śmiercią. Hagar skończyła się woda i była już pewna, że śmierć jest nieunikniona – ich stan wyczerpania był na granicy. Nawet porzuciła Ismaela, który w tym czasie mógł mieć około 16-17 lat, bo nie chciała patrzeć jak umiera. Oddaliła się od niego na kilkaset metrów i płakała, również płakał Ismael, bo czytamy że Bóg usłyszał jęk chłopca. Prawdopodobnie w tym płaczu wołali do Boga o pomoc. Kiedyś Hagar znalazła się już w podobniej sytuacji w 16 rozdz. tam również po raz pierwszy otrzymała obietnice, że z jej syna Ismaela Bóg uczyni wielki lud. Najwyraźniej teraz po kilkunastu latach Hagar zapomniała o tej obietnicy Pana lub niedowierzała w nią (Rodz. 16,10-12). Gdyby Pamiętała o tym, że kilkanaście lat wcześniej Bóg zapewnił ją, że będzie błogosławił Ismaela i rozmnoży go bardzo, to teraz miałaby oparcie w tych słowach, że Pan jej nie zostawi. Ale niestety zabrakło jej wiary, więc była bliska załamania. Podobnie jest w naszym życiu, gdy zapominamy obietnice naszego Pana, to wpadamy w rozpacz w chwilach ciemnych dolin i kryzysów. Gdybyśmy tylko pamiętali przechodząc przez ciemne doliny życia, że Pan Jezus obiecał swojemu ludowi wieczną troskę, że nas nigdy nie opuści i nie porzuci, że jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, że daje nam życie wieczne, że przygotował Bóg dla nas niezniszczalne dziedzictwo w niebie i wiele jeszcze innych obietnic. Ktoś kiedyś policzył, że w Biblii jest około 7500 tys. obietnic dla ludzi od Boga, a około 3000 tys. z tych obietnic jest na „tak” w Jezusie Chrystusie dla ludu Bożego. Biblia to Ks. obietnic Bożych, dla Bożych dzieci, które nie mogą zawieść, bo nie może zawieść Boże Słowo (Rzym 9,6). Wiele z tych obietnic wypełnia się dzisiaj na nas, gdy Pan Jezus wstawia się za nami przed Ojcem w niebie, gdy oczyszcza nas z naszych grzechów, gdy ratuje nas jak wołamy do Niego. Ale jeszcze więcej z tego, co Pan nam obiecał wypełni się w przyszłości. Ile my znamy Bożych obietnic dzisiaj dla nas? Ilu się uchwyciliśmy? Czy niosą Ci nadzieję przez wiarę w chwilach kryzysu, gdy ulegasz zniechęceniu, gdy się boisz, gdy wpadasz w rozpacz. 

Niestety, gdy zapominamy o obietnicach naszego Pana, to reagujemy jak Hagar w naszym fragmencie, tracimy nadzieję i pogrążamy się w rozpaczy. Ale nie musi tak być, pielęgnujmy Boże słowo w naszych sercach, pamiętamy, że Pan Jezus jest zawsze przy nas obok, by natchnąć nas nadzieją i podnieść w chwilach niedoli. On usłyszał jęki Ismaela i widział rozpacz Hagar dając im ratunek w postaci studni z wodą, gdzie mogli ugasić pragnienie i wzmocnić siły. On słyszy również nasze jęki, westchnienia i modlitwy, gdy wołamy do Niego.

Zwróćcie również uwagę na to, że jedną z obietnic jaką Bóg dał Hagar w 16 rozdz. Ks. Rodzaju było, że Ismael będzie dzikim i twardym człowiekiem. Wątpię, czy Isamel takim by się stał, gdyby cały czas wychowywał się przy Abrahamie w dobrych warunkach. Raczej dobre cieplarniane warunki nie hartują człowieka. Jeśli chcesz mieć twardych komandosów przygotowanych do walki, to nie wysyłasz ich do pięciogwiazdkowego hotelu na szkolenie, ale na bagna, do dżungli w teren, który wymaga podjęcia wielkiego wysiłku, by przetrwać, bo to kształtuje charakter.  Sugeruje, że to właśnie trudne środowisko pustyni przyczyniło się do wypełnienia Bożej zapowiedzi, że Ismael będzie to człowiek dziki, twardy i będzie odpierał ataki swoich pobratymców z Egiptu, a nawet sam będzie na nich nastawał. Z jęczącego chłopca Ismael stał się myśliwym, wojownikiem, łucznikiem, twardym człowiekiem – czyż Bóg nie jest wielki!

Zobaczmy w jak niezwykły sposób Bóg wypełnił swoje słowo na Ismaelu. Stało się to przez doświadczenia, a nawet grzech Sary, która chciała pozbyć się Hagar i jej syna. Ostatecznie to, co było wielkim dramatem w życiu Abrahama, Sary, Hagar i Ismaela przyczyniło się do wypełnienia Bożych obietnic i objawienia Bożej chwały. 

Bez łaski Bożej będziemy się błąkać po pustyni życia, aż umrzemy bez nadziei

Ostatnia rzecz o której chciałem powiedzieć na podstawie naszego fragmentu, że bez łaski Bożej będziemy błąkać się po pustyni życia, aż umrzemy w beznadziei i rozpaczy. Apostoł Paweł potraktował historię Hagar i Ismaela alegorycznie w liście do Galacjan.

Tak więc, Historia błądzącej niewolnicy i jej syna po pustyni jest wspaniałym obrazem tego jak błądzą ludzie w świecie bez nadziei i bez Boga. Jeśli nie doświadczą Bożej łaski w Chrystusie, to zginą na wieki w rozpaczy.

Pomyślmy chwilę o tym w jakim strasznym położeniu była Hagar, jak bliska była śmierci i nie mogła już zrobić nic, by pomóc sobie i swojemu dziecku. To Pan okazał im łaskę i jak czytamy w 19 wierszu naszego rozdziału otworzył jej oczy, by mogła ujrzeć ratunek i zobaczyć studnie, która uratowała jej życie.

Tak jak błąkała się Hagar po pustyni nieuchronnie zdążając do śmierci jeśli Bóg nie dałby jej ratunku. Tak każdy grzesznik błąka się po pustyni życia zmierzając do śmierci wiecznej jeśli nie znajdzie łaski w Chrystusie. Choćby życie człowieka było najlepsze i najwspanialsze bez Jezusa zawsze jest jałową pustynią, która przynosi rozczarowanie i śmierć.

Wszystko jest dobrze dopóki jeszcze masz zapasy, jesteś zdrowy i jakoś tam w życiu się układa, ale dramat przychodzi, gdy trzeba odejść z tego świata i nie jesteśmy pojednani z Bogiem przez wiarę w Pana Jezusa, który na Krzyżu zapłacił za nasze grzechy swoją śmiercią. Dramat ten objawia się w tym, że jako grzesznicy musimy stanąć na sądzie Bożym i bez przebaczenia w Jezusie Chrystusie zostaniemy potępieni, bo zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6,23). Bóg otworzył oczy Hagar i mogła ujrzeć studnie, źródło, wodę która uratowała jej życie. Zobaczmy, że to Pan otworzył jej oczy, by mogła ujrzeć ratunek, a nie ona sama to znalazła. Dzisiaj ten ratunek dla ludzi jest w Jezusie. Ale tak jak Hagar o własnych siłach nie widziała studni, tak większość ludzi nie widzi  wody życia którą są Jezus Chrystus. Potrzebują oni Bożej łaski, my potrzebujemy Bożej łaski, cały świat potrzebuje Bożej łaski, by dostrzec, że w Jezusie Chrystusie, w Jego ofierze na Krzyżu i Zmartwychwstaniu mamy prawdziwy wieczny ratunek przez Jego dzieło. To Bóg ojciec otwiera nam oczy na Bożego Syna i pozwala zobaczyć, że Pan Jezus jest drogą prawdą i życiem (Jana 14,6). Tak o tym mówił sam Chrystus:

W Ew. Jana

Jan 6:44  Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

45  Napisano bowiem u proroków: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy, kto słyszał od Ojca i jest pouczony, przychodzi do mnie.

Podobnie powiedział Pan Jezus w Ew. Mateusza

Mat 11:25  W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.

26  Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.

Jest o wiele więcej fragmentów mówiących o tym, że to Bóg otwiera nam oczy na ratunek w Jezusie, ale nie jesteśmy w stanie ich tutaj wszystkich przywołać. Te jednak nam wystarczą na potwierdzenie, że jeśli widzimy w Jezusie Chrystusie Zbawiciela, to nie jest naszą zasługą, ale Bóg otworzył nam oczy jak kiedyś Hagar byśmy mogli doświadczyć przebaczenia i żyć na wieki. Po tym, gdy Pan przemówił do Hagar i wskazał jej studnie mogła Go uwielbiać i dziękować za okazaną łaskę. Tak i my powinniśmy wychwalać Boga w Chrystusie na wieki, że tak nad nami się zmiłował. 

Podsumowując

1.      Abraham musiał wybrać miedzy Ismaelem, a posłuszeństwem Panu - wybrał posłuszeństwo Bogu. W ten sposób dowiódł, że Bóg był na pierwszym miejscu w Jego życiu. Również nasze życie przede wszystkim ma być skupione na miłości do Boga, a wszystko co próbuje zając miejsce Pana Jezusa w naszym sercu – rodzina, kariera zawodowa, hobby, osobiste ambicje powinno zostać odrzucone, by Pan z naszego życia mógł odebrać sobie pełną chwałę której jest godzien.

2.      Po drugie Bóg lepiej zatroszczy się o naszych bliskich, dzieci, rodziców, wnuków niż my sami jak zatroszczył się o Isamela. Dlatego należy oddać ich w modlitwie w ręce Pana i głosić im ewangelię. Nie jesteśmy w stanie ich ochronić przed wszystkimi zagrożeniami i dać im bezpiecznego życia, ale Bóg może być z Nimi zawsze i ich prowadzać. Po prostu musimy Panu w tym zaufać i nie martwić się zbytnio o nich.

3.      Po trzecie, brak zaufania i wiary w dane nam Boże obietnice w naszym życiu przynosi rozpacz w chwilach ciemnych dolin jak w sytuacji Hagar. Choć miała Bożą obietnice, że Bóg będzie błogosławił jej syna, to zapomniała o niej. Drodzy nie wypuszczajmy z rąk, a raczej z naszego serca Bożych obietnic danych nam w Jezusie, bo one niosą nam nadzieje i są dla nas pocieszeniem w trudnych chwilach życia.

4.      Po czwarte, to Boża łaska sprawiła, że Hagar zobaczyła studnie, która uratowała jej życie. Podobnie w życiu wierzących w Jezusa, to Boża łaska sprawiła, a nie oni sami, że zobaczyli w Bożym Synu swego Zbawiciela. W związku z tym powinniśmy za to dziękować Bogu na wieki, że otworzył nam oczy, gdy błąkaliśmy się bez prawdziwego celu po pustyni życia.

1.12.2021

Modlitwa Jabesa 1 Ks. Kronik 4,9 - 10

 


Chciałem powiedzieć kilka słów ku zachęcie do modlitwy na temat Jabesa z 1 Ks. Kronik 4,9-10.

Każdy kto czytał 1 Księgę Kronik, to wie, że przez 9 rozdziałów ciągnie się tam niemal nieskończona liczba rodowodów. Często jest to dla nas nużące czytać kto od kogo pochodzi, bo niewiele mówią nam kolejne osoby.  Inaczej np. jest, gdy czytamy rodowody własnej rodziny i znamy trochę historię naszych przodków. Więc recepta na znudzenie w ciągnących się biblijnych rodowodach, to poznać trochę los ich bohaterów. W rzeczywistości w 1 Ks. Kronik w pierwszych 9 rozdz. znajduje się ponad 500 osób, ale znaczna większość z nich jest dla nas anonimowa. Jednak pośród tych rodowodów w 4 rozdz. czytamy o takim człowieku jak Jabes, który zapisał się w biblijnej historii tym, że zaczął szukać Boga i modlić się do Niego o zmianę w swoim życiu. Skoro autor księgi kronik przechodząc przez rodowody zatrzymuje się na Jabezie, to historia tego człowieka i jego społeczność z Bogiem wyraźnie musiała ujmować tych, którzy o nim słyszeli.

Matka dała mu na imię Jabes, co po hebrajsku oznacza ból albo smutek. Nie wiemy dokładnie, czy imię Jabesa wynikło z trudnego porodu, czy jakiś traumatycznych wydarzeń w życiu jego rodziny. W każdym razie noszenie imienia „Ból” musiało naznaczyć Jabesa na długie lata. W starożytnej kulturze hebrajskiej do imion przywiązywano duże znaczenie. Często imiona nadawano zgodnie z osobistymi przeżyciami lub skojarzeniami, a także mogły mieć charakter proroczy jak w przypadku Jakuba i Ezawa. Więc nadane Imię w jakiś sposób musiało kłaść się cieniem na przyszłe życie Jabesa. Prawdopodobnie z tego wynika późniejsza jego modlitwa, by Bóg zmienił jego los.

W trudnym położeniu Jabes ma wybór. Może zgodzić się na to, żeby trudna przeszłość dyktowała mu jak będzie wyglądała jego przyszłość, albo dążyć do zmiany sytuacji.

Niestety duża część ludzi godzi się, by trudne doświadczenia przeszłości lub ciężkie położenie w jakim się znaleźli doprowadziło do złości i oskarżeń wobec innych, frustracji, czy nawet rezygnacji, by przyszłość wyglądała lepiej, inaczej. I tak np. jeśli ktoś wychował się w trudnym domu, to później ma tendencje oskarżać rodziców o swoje niepowodzenia. Może uważać, że skoro jego dom był pogrążony w nałogach i grzechach, to on też tak musi żyć. Wielu nawet usprawiedliwia w ten sposób swój charakter.  Gdy ktoś został oszukany i wykorzystany przez innych, to pozwala by jego serce napełniło się nieufnością i podejrzliwością  wobec wszystkich. Ktoś inny jeszcze doświadczył wiele cierpienia i doszedł do wniosku, że Bóg jest zły skoro pozwala na to wszystko. Kościół z kolei, może uważać, że skoro tak wielu odrzuca ewangelię, to zawsze tak będzie i nie ma sensu jej zwiastować, bo to i tak nic nie zmieni. Podobnie chrześcijanie mogą myśleć o modlitwie i służbie dla Chrystusa – rezygnować z niej czując, że nie przynosi ona takich efektów jakich się spodziewali. Możemy również zamiast się radować ze zbawienia jakie Bóg dał wierzącym w Chrystusa poddać się lękom o przyszłość, przygnębieniu i smutkowi. A przecież Słowo Boże zachęca nas, by radować się zawsze 1 Tes 5,16. Rozumiem więc, że w Jezusie Chrystusie mamy dużo więcej powodów, by się cieszyć, niż w świecie jest, by się martwić.   

Widzimy, że Jabes nie poddał się myśleniu, że jest skazany na życie w bólu i smutku, że Bóg go odrzucił i już nic w życiu nie da się zmienić i nic dobrego go nie czeka. Ale postanowił wołać do Boga, by Pan Go poprowadził i odmienił jego los. On różnił się od swoich braci.  Wygląda na to, że oni nie szukali Boga zbyt gorliwie. Ale nie Jabes, On uwierzył że Bóg Izraela, może przynieść prawdziwą zmianę i nową jakość do Jego życia. I co w związku z tym robił? Nic nie robił?

Nie, gdyby nic nie robił, to by się nic nie zmieniło i byśmy w Ks. Kronik na tle tych ponad 500 nazwisk o nim nie przeczytali kilku szczegółów.

Jabes postanowił się modlić, modlić gorliwie i modlić z uporem i wyprosić od Boga błogosławieństwo.

Zobaczmy jak On się modlił. „Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił Jego prośbę – czytamy w. 10

Jabes nie zamierzał zadowolić się tym jak wyglądała teraźniejszość, ale postanowił tak długo wołać do Pana, aż Bóg da mu odpowiedź. Chciał widzieć faktycznie Bożą rękę nad swoim życiem. Chciał widzieć zmiany, które wynikają z Bożego prowadzenia i Bóg wysłuchał go.

W 1 Ks. Kronik w 2 rozdz. 55 wiersz jest miasto, które nazywa się Jabesz. Żydowscy pisarze twierdzą, że miasto to zostało nazwane na cześć biblijnego Jabesa, który wsławił się tym, że był słynnym znawcą prawa i pozostawił po sobie wielu uczniów.

Dzisiaj chciałem nas zachęcić do  modlitwy na wzór Jabesa, modlitwy gorliwej, wytrwałej, pełnej wiary, że Bóg może nam prawdziwie błogosławić i przez nas działać, poszerzać swoje Królestwo, być z nami i kształtować naszą przyszłość. Chciałem nas zachęcić do modlitwy o to, by nasz Pan Jezus Chrystus zmieniał nasze życie i życie naszych bliskich w taki sposób, by te zmiany były oczywiste dla wszystkich, że chodzimy z Bogiem. Chciałem nas zachęcić do modlitwy o to, by Chrystus poszerzał nasze granice - granice poznania go i granice wpływu.     

Łączna liczba wyświetleń