13.09.2024

Jak pamiętać dzieła Pańskie. Psalm 103,1-5


 Dzisiaj obchodzimy Jubileusz 10 lat od założenia naszego Zboru i chcemy żeby to wydarzenie było w jakiś sposób wyjątkowe. Wspominamy, pierwsze nabożeństwa, grupy biblijne, urzędnicze pisma, cofamy się pamięcią do naszych przeżyć. Ktoś może się zastanawia po co, to robimy, jaki jest w tym cel, czy Bogu to potrzebne? Nie, Bogu nie jest to potrzebne, ale nam takie jubileusze są potrzebne, by nie zapominać dzieł Pańskich w naszym życiu. Chodzi o to, że często nasza pamięć odnośnie Bożej dobroci jest bardzo krótka. Często pamiętamy różne rzeczy, a najbardziej to, co inni ludzie o nas powiedzieli złego lub złego nam uczynili. To potrafimy pamiętać bardzo długo bez specjalnego przypominania sobie. Mamy również bardzo dobrą pamięć jeśli chodzi o nasze krzywdy i przeżyte cierpienie, ale niestety bardzo krótko potrafimy pamiętać jak Pan był dobry dla nas. Więc takie jubileusze wydarzenia są dobrą okazją, by cofnąć się pamięcią wstecz i przypomnieć jak wielką łaskę Bóg nam okazał, by w ten sposób pobudzać nasze serca do dziękczynienia. I w dwóch pierwszych wierszach naszego Psalmu Dawid wzywa swoją duszę i mówi do siebie samego, by błogosławić Pana, by dziękować Bogu z głębi swego serca za dobrodziejstwa jakie uczynił i nie zapominać Jego dzieł w naszym życiu.

Dawid wzywa swoją duszę do dwóch rzeczy. Po pierwsze do uwielbienia Boga, słowo błogosławić tutaj oznacza klękać z myślą chwalenia Pana i skupiać się na Jego wielkim majestacie.

A druga rzecz, to skłania swoje serce do wspomnień jak Bóg był dobry dla niego. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że niepamięć dzieł Bożych w naszym życiu, to coś więcej niż tylko problemy z pamięcią, ale jest to również akt niewdzięczności wobec Boga i pewien sposób odwracania się od niego. W tym samym czasie, kiedy często nie pamiętamy dzieł Bożych bardzo dobrze pamiętamy inne rzeczy, które  w naszych sercach są ważniejsze od Boga. Należy zdać sobie sprawę, że zanik duchowej pamięci nierzadko sprawia, że zaczynamy błądzić i wątpić w dobroć Bożą. Szczególnie ma to miejsce wtedy, kiedy doświadczamy jakiegoś smutku i cierpienia. Zamiast wspominać w takich chwilach w sposób szczególny jak Bóg był dla nas dobry, to skupiamy się na naszych utrapieniach i pogrążamy się w rozpaczy. Wielu zapomniało jak w przeszłości Bóg ich ratował i pozwolili na to, by problemy i kłopoty życia uwikłały ich do tego stopnia, że stracili nadzieje.

Zobaczcie jak ap. Paweł czerpał, ze wspominania dzieł Bożych w swoim życiu

2 Koryntian 1:8  Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym;

9  Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych,

10  Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie.

Paweł wspomina dawne wydarzenia w Azji jak Bóg w cudowny sposób wyratował go z sytuacji wydawało się bez wyjścia. Doświadczenie to był tak trudne, że był przekonany, że śmierć jego jest już postanowiona. A teraz wspomina to wydarzenie i daje mu ono siłę wobec wyzwań przyszłości.

Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że hebrajskie słowo ghem-ol' tłumaczone jako dobrodziejstwa od Boga ma swój źródłosłów w słowie gamal, które również oznacza wielbłąda.

Na bliskim w schodzie wielbłądy miały duże znaczenie, bo przewoziły ludzi i towary przez nieprzyjazną pustynie. Do tego są bardzo wytrzymałe i przez dość długi okres czasu mogły służyć z minimalną ilością jedzenia i wody. Wielbłąd może wytrzymać na pełnym słońcu pustyni nawet tydzień bez wody, a jeśli dostaje wilgotną paszę to nawet 10 miesięcy potrafi nie pić. Do tego garb wielbłąda jest wypełniony tłuszczem, który służy mu jako zapas energii w okresie, gdy nie ma dostępu do pożywienia. Podobnie jak wielbłądy są w stanie przejść pustynie tak wspomnienia o dobrodziejstwach Boga mogą przeprowadzić Boży lud przez pustynie życia do naszego wiecznego domu, gdzie Chrystus przygotował dla nas mieszkanie.

Nie tylko tu na nabożeństwie jubileuszowym powinniśmy wspominać, ale w wielu chwilach naszego życia należy mieć czas przypomina sobie wierności oraz dobroci Boga jak czynimy to np. obchodząc rocznice małżeńskie, czy ważne święta państwowe. Powracanie pamięcią do ważnych i przełomowych wydarzeń w naszym życiu z udziałem Boga sprawia, że ich skutki wciąż są dla nas żywe, a to dodaje nam siły trwać w naszych postanowieniach i dalszej pielgrzymce z Bogiem.

Idea przypomina sobie dzieł Bożych w naszym życiu ma silne poparcie w Biblii i często Pan wzywa człowieka, by podtrzymywał pamięć o tym, co Bóg uczynił.

Spójrzcie na Ks. Powtórzonego Prawa

Powtórzonego Prawa 4:9  Tylko strzeż się i pilnuj swojej duszy, abyś nie zapomniał tych rzeczy, które widziały twoje oczy, i aby nie odstąpiły od twego serca po wszystkie dni twojego życia, ale opowiadaj o nich swoim synom i synom swoich synów

10  O dniu, w którym stanąłeś na Horebie przed Panem, twoim Bogiem, kiedy to Pan rzekł do mnie: Zgromadź mi lud, a Ja obwieszczę im moje słowa, aby nauczyli się bać się mnie przez wszystkie dni swego życia na ziemi i aby nauczali tego swoich synów.

Bóg mówi do Izraela, pilnuj byś nie zapomniał co uczyniłem dla was, a następnie daje rozwiązanie na podtrzymywanie pamięci, opowiadaj o tym swoim dzieciom, wnukom po wszystkie dni swojego życia. To jest dokładnie to, co my dzisiaj tu robimy. Opowiadamy o tym jak Pan zapoczątkował swoje dzieło w Wejherowie i jak wspaniale od tego dnia nas prowadził aż do tego miejsca.

Podobne wezwania, by dbać o pamięć dzieł Bożym mamy w psalmie 105

Psalm 105:5  Pamiętajcie o cudach, które uczynił, O znakach i wyrokach ust jego.

Również przed wejściem do ziemi obiecanej, gdy lęk w Izraelu budziły narody, które należało podbić Bóg mówi do nich:

Powtórzonego Prawa 7:18  Nie obawiaj się ich! Wspomnij raczej, co Pan, Bóg twój, uczynił faraonowi i całemu Egiptowi,

19  Te wielkie doświadczenia, które widziały twoje oczy, znaki, cuda, rękę możną i ramię wyciągnięte, którymi Pan, Bóg twój, wyprowadził cię. Tak uczyni Pan, Bóg twój, wszystkim tym ludom, których się obawiasz.

Widzimy, że Pamięć o Bożych cudach w Izraelu miała dodać im wiary i odwagi.

Wspominanie dzieł Bożych jest wspaniałym narzędziem danym nam od Boga, by budować wiarę. Muszę powiedzieć, że wielokrotnie w moim życiu Bóg tym się posłużył, gdy cofałem się pamięcią wstecz i wspominałem przez jakie trudne doświadczenia przeprowadził mnie Pan, a nie raz i nie dwa, było to w sposób cudowny w odpowiedzi na modlitwę. Gdy moje serce zanurzyło się w tych wspomnieniach, to doznawałem pocieszenia i umocnienia dla mojej wiary wobec nadchodzących wyzwań i w trudach życia.

I spójrzmy jeszcze na list Piotra, gdy wzywa chrześcijan, by nie pozostawać bezczynnym w służbie Jezusowi.

 2 Piotra 1:12  Dlatego zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, chociaż o nich wiecie i utwierdzeni jesteście w prawdzie, którą macie.

13  Uważam zaś za rzecz słuszną, dopóki jestem w tym ciele, pobudzać was przez przypominanie,

Jak u ciebie jest przypominaniem sobie Bożych cudów, których doświadczyłeś? Czy przechowujesz je w swoim sercu, czy pamiętasz o nich, czy wspominasz jak Pan Cię prowadził, jak odpowiadał na twoje modlitwy i ratował cię?

Wydaje się mi, że dobrym sposobem żeby przypominać sobie o działaniu Boga jest prowadzenie jakiegoś rodzaju pamiętnika lub dziennika, czy robienie notatek, by po jakimś czasie tam zajrzeć i być zachęconym. Z takiego narzędzia np. korzystał oddany Bogu Gorge Muller, który zajmował się sierotami w Bristolu. Miał zwyczaj zapisywać w dzienniku wszystkie odpowiedzi na modlitwy, których zebrało się około 50 tys., a  po pewnym czasie umieścił taki wpis w dzienniku:

„Odkryłem, że wielkim błogosławieństwem jest przechowywanie w pamięci odpowiedzi na modlitwy, które Bóg łaskawie mi daje. Zawsze prowadziłem zapiski, aby wzmocnić pamięć. Zalecam prowadzenie małego notatnika. Na jednej stronie - powiedzmy lewej - zapisz prośbę i datę, kiedy zacząłeś się modlić. Niech przeciwległa strona pozostanie pusta, aby zapisać odpowiedź w każdym przypadku, a wkrótce przekonasz się, ile odpowiedzi otrzymasz, a tym samym będziesz coraz bardziej zachęcony, twoja wiara zostanie wzmocniona; a zwłaszcza zobaczysz, jak cudowną, hojną i łaskawą Istotą jest Bóg; twoje serce będzie coraz bardziej kochać Boga i powiesz - to mój Ojciec Niebieski, który był tak łaskawy, zaufam Mu, powierzę Mu się przez Jego Syna”. 

Idźmy dalej w naszym tekście Słowa Bożego i zobaczmy, co przypomina sobie Dawid? On przypomina sobie jak Bóg przebaczył i przebacza jego winy. Może przypomina sobie jak zgrzeszył zabierając żonę Uriasza, a jego wydając na śmierć. W ten sposób Dawid naraził się na gniew Boży i sam zasłużył na śmierć, ale gdy zobaczył swój grzech pokutował i bardzo bolał w sercu swoim, a Bóg mu wybaczył i zachował jego życie. Może przypomina sobie jak zaczął pokładać ufność w wojsku zamiast w Bogu i policzył Izraela, co było zabronione przez prawo, a wtedy Pan zesłał zarazę i kolejny raz błagał o przebaczenie, a Bóg przebaczył. Pewnie przypomina sobie jeszcze wiele innych swoich grzechów i że wszystkie przebaczył mu Bóg oczyszczając jego serce i sumienie. Przypomina sobie, że w ogóle na to nie zasługiwał, a nawet zasługiwał na śmierć, ale Pan okazał mu łaskę. Także i my mamy co wspominać, jak Chrystus oczyścił nas z naszych win, jak umarł za nas na Krzyżu jak okazał nam dobroć przebaczając wszystkie grzechy i dając życie wieczne. I Jak czytamy w 4 wierszu Bóg przez śmierć Chrystusa wykupił nas z mocy naszych grzechów, uratował nas od zguby, zapłacił nasz dług i wielce zlitował się nad nami. Dał nam również to miejsce, tą społeczność, ten Kościół byśmy budowali Jego Królestwo i ogłaszali Jego chwałę.

Nie tylko przebaczył nam to, co uczyniliśmy w przeszłości, ale codziennie nas oczyszcza i będzie nas oczyszczał, aż wprowadzi Bóg swoje dzieci do naszego wiecznego domu, gdzie będziemy już święci nieskalani i pełni Bożej sprawiedliwości.

Ten ratunek dany nam przez Chrystusa oraz jego śmierć za nasze winny powinniśmy wspominać zawsze i tak głęboko jak tylko się da. Ciągle powinniśmy rozważać jak nasz Zbawiciel cierpiał za nas na Golgocie, jak bardzo się uniżył i zajął moje miejsce kary, bo jak wiemy zapłatą za grzech jest śmierć. W tym celu również obchodzimy wieczerzę Pańską raz w miesiącu byśmy nigdy nie zapomnieli, co Chrystus dla nas uczynił.

Tak o tym mówi ap. Paweł w liście do Efezjan

Efezjan 2:11  Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele,

12  Byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie.

13  Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową.

Nie zapomnij, że kiedyś byłeś bez Chrystusa, bez nadziei, bez prawdziwego sensu życia, bez przebaczenia, bez Boga na świecie zmierzając na zatracenie, ale teraz w Jezusie staliśmy się bliscy i odziedziczyliśmy jak mówi ap. Piotr największe i najwspanialsze Boże obietnice, pod warunkiem, że w Niego wierzymy. Nie zapomnij, jaka jest twoja osobista historia ratunku. Choć wszyscy wierzący zostali oczyszczeni z grzechów, to każdy z nas ma swoją indywidualną historię jak na naszej drodze życia stanął Jezus.

Następna rzecz o której chce pamiętać Dawid, to że Bóg leczy wszystkie twoje choroby. Z pewnością Bóg ma moc uzdrowić każdą fizyczną chorobę, co widać w służbie Pana Jezusa i leczy nas wedle swojej woli. I jeśli tylko z jakiejś nas Pan wyratował powinniśmy o tym pamiętać i być wdzięcznymi. Jednak w kontekście tego psalmu bardziej prawdopodobne jest, że Dawid  ma tu na myśli choroby duszy. Nasze dusze często cierpią na wiele chorób z których Pan może nas uleczyć i nas leczy i nigdy nie powinniśmy o tym zapominać. A jakie to są choroby duszy? Jedną z takich częstych chorób duszy z których leczy nas Bóg, gdy żyjemy z Nim w społeczności jest lęk, strach. Strach przed śmiercią, przed sądem Bożym, przed przyszłością, przed ludźmi, czy damy sobie radę, czy nie zwolnią nas z pracy, czy nie zachorujemy i wiele innych jeszcze lęków. Życie wielu osób jest podszyte ciągłym strachem. Ale zaufanie Bogu uwalnia nas od Niego.

Dość często na osobistej modlitwie towarzyszy mi wiersz z Ks. Izajasza 41,10

Izajasza 41:10  Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej.

Prawdopodobnie nie bój się lub nie lękaj się jest najczęstszą frazą pojawiającą się w Biblii. W Starym Testamencie występuje ponad 100 razy, a w Nowym 44. Są jeszcze inne choroby duszy, jak zniechęcenie, depresja, chciwość, nienawiść, zazdrość, gniew, wątpliwości. A to tylko kilka, bo jest ich o wiele więcej i ze wszystkich leczy nas niebiański lekarz pod warunkiem, że Mu uwierzymy, zaufamy i poprosimy o uzdrowienie naszych dusz.

Dobra, które otrzymujemy od Pana jest tak wiele, że jeśli tylko chcemy wspominać, jeśli tylko skłonimy swoje serce do rozważań za co, mogę Bogu dziękować, co On w moim życiu uczynił, co mogę wspominać, to znajdziemy nieskończenie wiele takich powodów.

Ja chciałbym podzielić się z wami jedną taką pamiątką, która przypomina mi o Bożej dobroci z mojego życia. To co wam teraz pokazuje, to jest Nowy Testament, Dzieje Apostolskie i Ewangelie w przekładzie Ks. Eugeniusza Dąbrowskiego z języków oryginalnych z 1948 r. Otrzymałem go około 40 lat temu, gdy miałem między 7, a 9 lat. Otrzymałem go od młodego chłopaka, który zaczepił mnie nieopodal mojego domu i poprosił, bym zaprowadził go do krzyża przy drodze, (przydrożnej kapliczki) bo tam chciał się pomodlić. Gdy się pomodlił wręczył mi ten oto Nowy Testament i nigdy już tego człowieka nie zobaczyłem. Ale wiele lat póżniej zdałem sobie sprawę, że ten Nowy Testament, był moją odpowiedzią na modlitwę jako małego chłopca. Gdy szedłem do Kościoła Rzymskokatolickiego i tam czytano Nowy Testament podczas mszy, to ja pragnąłem mieć choć kawałek tej księgi. Niestety w moim domu nie było Biblii i znaliśmy ją tylko w takim zakresie jak była nauczana w Kościele Katolickim. I dzisiaj jak popatrzę na półkę i spoglądam na ten Nowy Testament, to myślę sobie jaki Bóg był dobry dla mnie i mówię w swoim sercu „Błogosław duszo moja Panu i wszystko, co we mnie, imieniu Jego świętemu”. Ten Nowy Testament jest dla mnie ważną pamiątką, bo przypomina mi jak Bóg był dobry dla mnie.

I w piątym wierszu Dawid mówi, co daje nam wspominanie, co daje nam to dzisiejsze jubileuszowe nabożeństwo, gdy przypominamy sobie jak Pan powołał tu kościół. Co daje mi, gdy patrzę na tą Biblię stojącą na półce, czy tobie jak wspominasz dzieła Boże w swoim życiu

„Wtedy tak jak u orła odnawia się młodość twoja” Za każdym razem, gdy wspominamy dzieła Boże w naszym życiu, czy w życiu naszej wspólnoty, czy w życiu naszej rodziny, to nasz duch doznaje odświeżenia, to nasza wiara wzrasta, nasza odwaga pomnaża się, nasza nadzieja w Chrystusie staje się ostrzejsza i wyraźniejsza i doznajemy posilenia podobnie jak orły. Trochę badałem ten temat orłów, dlaczego psalmista użył tutaj tej metafory. Trafiłem na różne wyjaśnienia jedno jest takie, że orły w późniejszym okresie swego życia są zmuszone zrzucić swój przerośnięty dziób i stare pazury oraz pióra, by móc sprawniej latać i polować. Choć powiem szczerze, że nie znalazłem na to potwierdzenia w odkryciach ornitologicznych. Bardziej prawdopodobne jest, że orły często zmieniają pióra i nawet w swej starości potrafią być całkiem sprawne i wznosić się wysoko, tak jest z każdym wierzącym i każdą wspólnotą, która pilnuje pamięci o Bożych dziełach w ich życiu.

Nigdy nie zapomnijcie o tym, co Chrystus wam uczynił, nie zapomnijcie o tym jak On powołał tu kościół, wyryjcie to na swoich sercach i powieście w odrzwiach swoich domów i wypiszcie to na swoich bramach, by pamięć o Jego dziełach w waszym życiu była zawsze świeża.   

11.09.2024

Kim jest Jezus z Nazaretu cz. 2 Ew. Jana 5,24 – 29

 


Pan Jezus kontynuuje swoją konfrontacje z Żydami do której doszło po uzdrowieniu chromego w szabat przy sadzawce w Jerozolimie. Wtedy Jezus kazał mu wziąć jego łoże i chodzić, co było w szabat zabronione. Żydzi interpretując przykazanie Boga o szabacie namnożyli mnóstwo dodatkowych przepisów wokół tego przykazania i wokół innych przykazań i tak stworzyli martwą legalistyczną religię, która nakładała ciężary na ludzi, ale nie przybliżała ich do Boga. Jezus specjalnie uzdrawia w szabat chcąc w ten sposób wstrząsnąć nimi, pokazać im jak bardzo zmienili Boże prawo wykrzywiając jego znaczenie dodając do niego ludzkie przepisy. Oskarżają też Jezusa o łamanie szabatu i o to, że Boga nazywa swoim Ojcem czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na te oskarżenia Jezus nie tylko się nie wycofał i nie bronił przed tymi zarzutami, ale potwierdził, że Jest Synem Bożym i jest równy Bogu. Powiedział, że jest równy Bogu Ojcu w swej naturze, jest równy Ojcu w swoich dziełach, jest równy Ojcu w miłości i wiedzy, jest równy Ojcu w swojej suwerennej mocy, w obdarzaniu życiem i sądzie, a także jest równy Ojcu we czci jaka Mu się należy.

To musiało być dla jego oskarżycieli szokujące, a to jeszcze nie wszystko. Jeśli wcześniej uważali, że jest bluźniercą, to po tej przemowie musieli dojść do w wniosku, że jest mega bluźniercą.

Zakończyliśmy na tym ostatnio, że Jezus domaga się od Żydów czci takiej samej jaką oddają Bogu, a jeśli tego nie robią, to mówi im, że nie uwielbiają Boga w ogóle. Bóg Ojciec chce aby wszyscy czcili Syna tak jak czczą Ojca w. 23

A teraz Jezus wzywa ich do wiary w siebie i słuchania Jego słowa, co jednocześnie jest wiarą w Boga Ojca. I od tego co zrobimy ze słowem Chrystusa i z Jezusem zależy nasze wieczne przeznaczenie. Właściwie istnieją na świecie dwie kategorie ludzi, żywi duchowo, którzy przeszli ze śmierci do żywota przez wiarę w Jezusa i martwi, którzy nadal są w śmierci i podlegają Bożemu sądowi.

Najczęściej o pytanie, co stanie się z tobą na sądzie ludzie odpowiadają, że nie wiedzą i Bóg o tym zadecyduje, gdy przed Nim staną. Tak też myśleli współcześni Panu Jezusowi. Ale Jezus mówi, co już padło w 3 rodz. Ew. Jana, że decyzja o wiecznym przeznaczeniu nie zapada na sądzie ostatecznym jak większość ludzi myśli, ale zapada, tu i teraz na ziemi. Ktoś, kto uwierzy w Chrystusa, przyjmie Jego słowo, przechodzi ze śmierci duchowej do żywota wiecznego już teraz i nie musi obawiać się śmierci i sądu ostatecznego. Już mówiliśmy, że  każdemu człowiekowi rodzącemu się na tej ziemi grozi sąd z powodu jego grzechów, a z Pisma wiemy, że wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej Rzm 3,23. Wszyscy ludzie podlegają Bożemu sądowi i grozi im wieczna śmierć za ich grzechy. Chrystus z tej wiecznej śmierci ratuje nas od Bożego gniewu i sądu byśmy nie zostali potępieni, przebacza nasze grzechy i należną nam karę bierze na siebie, ale pod jednym warunkiem, że w Niego uwierzymy i przyjmiemy Jego słowo. Wtedy jak mówi Pan Jezus w 24 wierszu przechodzimy ze śmierci do żywota i nie staniemy na sądzie ostatecznym, nie będziemy sądzeni za nasze winy, bo w nasze miejsce został osądzony Syn Boży. Więc ktoś, kto uwierzył w Chrystusa już dzisiaj ma życie wieczne, już dzisiaj może cieszyć się darowanym wiecznym długiem, już dzisiaj może być pewny, że na sądzie ostatecznym nie zostanie potępiony, a nawet tam nie stanie, nie będzie sądzony.

W 20 rozdz. Ks Objawienia od 11 wiersza czytamy o wielkim białym tronie na którym zasiada Bóg sędzia w osobie Jezusa Chrystusa. Podczas sądu ostatecznego wszyscy umarli zmartwychwstają i są przed Nim postawieni i muszą odpowiedzieć za swoje  życie i za swoje grzechy, a Boży werdykt wobec tych wszystkich ludzi będzie – winny. Ale wierzących w Jezusa tam nie ma. Nie ma tam tych, których Imiona zostały zapisane w Księdze żywota Baranka, w Księdze życia. Nie ma tam tych którzy uwierzyli w Jezusa i zostali przez Niego odkupieni. Oni nie stoją przed wielkim białym tronem, oni nie stoją na sądzie, bo w ich miejsce został osądzony ich Zbawiciel – nasz Pan Jezus Chrystus.

Czy to znaczy, że wierzący w ogóle nie staną żadnym sądzie? Nie. Biblia mówi, że wierzący w Chrystusa staną na sadzie Chrystusowym o czym powiedział ap. Paweł w 2 liście do Koryntian 5,10. Ale nie jest to sąd na potępienie tylko podsumowanie naszego życia w Chrystusie i danie nam zapłaty za nasze uczynki dokonane w wierze dobre lub złe.

Następnie Pan Jezus mówi w 25 wierszu, że zbliża się godzina , a nawet nadeszła, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego i ci, co usłyszą, żyć będą.

Jezus mówi tutaj o umarłych duchowo osobach, które doznają duchowego zmartwychwstania, gdy słyszą głos Jezusa, to są Jego owce o których powiedział w 10 rozdz. Ew. Jana w 27 wierszu, że owce moje głosu mojego słuchają i ja znam je, a one idą za mną. Pan Jezus nie mówi tutaj o zwykłym słuchaniu Jego słów, ale ma na myśli uszy duchowe. Mówi o takich osobach, które nie tylko słyszą to, co On mówi fizycznie, ale przyjmują Jego słowa i wierzą Mu. Wiele osób może słuchać ewangelii, może być cała sala obecna podczas nabożeństwa, czy ewangelizacji jak były obecne tłumy, gdy Pan Jezus przemawiał. Ale nie wszyscy faktycznie słyszeli jego głos wzywający do upamiętania i wiary. Wiele osób może czytać Biblię i zapoznać się z jej treścią, bo przecież jest łatwo dostępna dla każdego z nas, ale duża część z tych, którzy ją przeczytali nie posłuchała nigdy głosu Jezusa. Wciąż są całkowicie głusi na Jego wezwanie do upamiętania i wiary. Podczas publicznej służby Pana Jezusa chodziły za nim tłumy. Nie raz zdarzało się jak przy rozmnożeniu chleba, że wokół niego było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale tak naprawdę niewielka liczba z tego wielkiego tłumu słyszała Jego głos, chociaż wszyscy mieli możliwość słuchać Jego słów.

Widzimy więc, że samo słuchanie uszami ewangelii niczego nie zmienia jeśli nie zostanie powiązane z wiarą. Będziemy wtedy jedynie słuchaczami Słowa Bożego, którzy swój dom postawili na piasku jak powiedział Jezus w Kazaniu na górze w 7 rodz. Ew. Mateusza. Będzie nam się jedynie wydawać, że jesteśmy wierzący, ale tak nie będzie. To co przynosi prawdziwą zmianę w naszym życiu, co sprawia nowe narodzenie, co sprawia, że przechodzimy ze śmierci do żywota to posłuchanie Jezusa naszym sercem. Gdy tak się stanie On przenosi nas ze śmierci do życia. Staje się to w jednej chwili, w jednej chwili Jezus obdarza nas życiem wiecznym, gdy Mu zaufamy. Od tego momentu zaczyna się nasze życie wiary i proces uświęcenia oraz wzrostu duchowego. Zdobywanie życia wiecznego nie jest procesem, nie przybliżamy się do zbawienna przez kolejny dobry uczynek, czy przez lesze zrozumienie ewangelii, ale zostajemy zbawieni, obdarzeni życiem wiecznym w pełni i całkowicie w chwili wiary w Chrystusa. Podobnie jak Łazarz przyjaciel Jezusa został wskrzeszony z martwych na głos Pana Jezusa w jednej chwili, tak chrześcijanin jest zbawiony w jednej chwili, gdy usłyszy głos Jezusa. I należy tutaj dodać, że od momentu, kiedy człowiek otrzyma życie wieczne, to ma życie wieczne. Nie jest to życie na miesiąc, rok, 10 czy 50 lat, ale jak Pan Jezus mówi jest to życie na wieki, na zawsze. Prawdziwa wiara w Chrystusa trwa, człowiek zostaje zbawiony w jednej chwili, ale w wierze trwa całe życie, aż do spotkania ze swoim Zbawicielem, co podkreślił Pan Jezus w 10 rodz. Ew. Jana w słowach

Jan 10:28  I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.

Ktoś może zapyta się, a co z tymi którzy odpadają od wiary, czy oni stracili życie wieczne? Nie, nic nie stracili, bo nic nigdy nie mieli, myśleli że mają, ale prawdziwego życia nie mieli, nie narodzili się nigdy na nowo i nie stali się dziećmi Bożymi.

Dobry obraz tego Jezus daje nam w 7 rozdz. Ew. Mateusza, gdy podczas sądu wielu do Niego powie Panie, Panie czy nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów. A Jezus wtedy im odpowie, nigdy was nie znałem Mat 7,23 nigdy nie mieli oni żadnego związku z Jezusem, nigdy nie byli blisko Niego i nigdy nie mieli życia wiecznego. Nigdy Mu nie służyli i nigdy On nie był ich Panem, choć na ustach mieli Jego imię, ale służyli sobie – nigdy was nie znałem. Taka była relacja z Jezusem tych, którzy odpadają od wiary. Jest również mnóstwo religijnych zwodzicieli, którzy powołują się na Jezusa, ale także nigdy Go nie poznali, bo nie wierzą i nie postępują zgodnie z Jego Słowem.

To właśnie Pan Jezus Chrystus jest Tym, który obdarza życiem wiecznym, co musi być kolejnym szokiem dla Żydów z którymi się konfrontuje. Jezus im to wyjaśnia w 26. wierszu, że jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.  

Wiemy, że nikt nie ma żywota sam w sobie prócz Boga. Wszelkie życie jakie jest we wszechświecie zależy od Boga. Od dnia upadku wszystko ulega rozkładowi i śmierci, starzeje się, podlega zniszczeniu i w końcu umiera. Ale nie tak jest z Bogiem, On ma żywot sam w sobie, jest źródłem życia, którym dzieli się ze swoim stworzeniem. Bóg nigdy się nie starzeje, nigdy nie traci na swojej świeżości, nigdy nie kończą się Jego lata, nigdy nie jest mniej silny i mniej mocny. On zawsze od wieków i na wieki jest taki sam. A tu dowiadujemy się tego samego o Synu, że Syn Boży tak samo jak Bóg Ojciec ma żywot Sam w sobie i może tym życiem obdarzać tych, których chce, to są Ci, co w Niego wierzą.

Jezus ten żywot sam w sobie otrzymał od Ojca w wieczności, co jest kolejnym potwierdzeniem, że Pan Jezus Chrystus jest Bogiem. Jest również odrębny od Ojca. Syn nie jest tą samą osobą co ojciec. Istnieje stara herezja - modalizmu która trzyma się dobrze i ma miliony wyznawców na całym świcie. Jest nawet duża denominacja zielonoświątkowa w USA tzw. „Zielonoświątkowcy jedności bóstwa” i wierzą, że jest tylko Jeden Bóg - Jezus i wyraża się na trzy sposoby, Ojca, Syna i Ducha Św. Czyli czasami objawia się jako Ojciec innym razem jako Jezus lub Duch Św. co oczywiście oznacza, że Bóg nie jest trójedyny, a jedynie są trzy manifestacje Boga. Niestety i w naszych zborach spotkałem się z podobnym zrozumieniem u niektórych, ale jest ono fałszywe. Syn nie jest tą samą osobą co Ojciec chociaż są jednością – On jest odrębny od Ojca i ma życie sam w sobie. Skoro On ma żywot sam w sobie, to Jego głos w naszych sercach może obudzić nasze martwe dusze do życia z Bogiem. Pamiętacie list Pawła do Efezjan 2 rozdz. gdzie Paweł mówi, że wszyscy byliśmy martwi dla Boga przez grzechy i upadki nasze, że wszyscy postępowaliśmy na wzór świata naśladując szatana, który od początku buntował się wobec Boga. Tacy właśnie byliśmy, ale potężny głos Jezusa w naszych sercach odrodził nas, obudził nas z naszej śmierci i sprawił, że pokochaliśmy Go. Odrodzenie duchowe nie przychodzi do człowieka dzięki jakimś religijnym gestom, ceremoniom, czy na ludzkie słowo, ale na głos Syna bożego. Żadna organizacja religijna i żaden kościół oraz żaden człowiek, żaden ksiądz, pastor, czy najlepszy na świecie kaznodzieja nie może dać ludziom życia wiecznego, to czyni Pan Jezus. Dlatego wszyscy musimy przyjść przez wiarę do Niego po oczyszczenie z grzechów i życie wieczne, bo tylko On jest drogą prawdą i życiem J 14,6.  Pan nie tylko przemówił do nas wtedy, gdy podniósł nas duchowo z martwych, ale Jego głos wciąż mocno rozbrzmiewa w sercach wierzących, kiedy posila nas swoim Słowem, przypomina nam Je, pozwala lepiej je rozumieć i żyć nadzieją Jego obietnic, odpowiada na nasze modlitwy i prowadzi nas przez swoją opatrzność. Jak śpiewamy w pieśni „dzień po dniu dla każdej nowej chwili”, że w burzy czas posyła - Pan do naszych serc słońca blask.    

Następnie Pan Jezus wyjaśnia Żydom, że On nie tylko jest tym, który daje życie, ale ma również władze sądzenia od Ojca, bo jest Synem Człowieczym.

Termin Syn człowieczy pojawia się w Ks. Daniela 7,13-14 i czytamy tam tak

Daniela 7:13  I widziałem w widzeniach nocnych: Oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś, podobny do Syna Człowieczego; doszedł do Sędziwego i stawiono go przed nim.

14  I dano mu władzę i chwałę, i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki, Jego władza - władzą wieczną, niezmienną, jego królestwo - niezniszczalne.

Prorok Daniel w wizji widzi Pana Jezusa, który jako Syn Człowieczy i jako Syn Boży otrzymuje od Boga Ojca prawo do sądzenia wszystkich ludzi w dzień swego powrotu i założenia swego Królestwa. Czytamy o tym również w 25 rozdz. Ew. Mateusza, że kiedy Jezus przybędzie to wszystkie narody i wszyscy ludzie z całego świata zostaną przed nim postawieni, a on ich tam osądzi. Tych którzy w Niego uwierzyli i służyli Mu zaprosi do Królestwa, tych zaś, którzy Go odrzucili i żyli dla siebie i dla świata wtrąci do piekła, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Pan Jezus jest również sędzią z 20 rozdz. Ks. Objawienia, który siedzi na tronie, a wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek żyli zmartwychwstaną i będą przed Nim na sądzie ostatecznym.

Więc Jezus jest tym, który będzie sądził cały świat i jest odpowiednią osobą, która może to uczynić. Jako Syn Człowieczy może być doskonałym sędzią ludzi sam doświadczając wszystkiego z czym się zmagają i nikt nie będzie mógł mu zarzucić, że nas nie rozumie, a jako Bóg ma pełną wiedzę na temat ich czynów, motywacji i stanu serca, co gwarantuje w sposób doskonały sprawiedliwy osąd wszelkich spraw i każdego ludzkiego życia.

Skoro Jezus jest sądzą wszystkich ludzi i sądzi ich w imieniu Boga, co mówi do Żydów, to stawia ich w trudnym płożeniu, a także każdego człowieka. Wszyscy stoimy przed decyzją, co zrobimy z Jezusem, co zrobimy z Jego Słowem, od tego zależy wieczność każdego? Nikt nie może uciec od tej decyzji, nikt nie może uniknąć odpowiedzialności, nie można ominąć sądu Jezusa. Choć ludzie udają, że ich to nie dotyczy i duża część ludzkości odmawia Mu prawa do bycia sędzią świata, nie zmienia to faktu, że i tak będą musieli przed Nim stanąć. Dlatego udawanie, że mnie to nie spotka, że nie poniosę odpowiedzialności za to, co uczynię z Jezusem, Jego Słowem i jak żyje jest głupie, a jednocześnie jest odrzuceniem Go. Jedynie słyszana decyzja, to upamiętanie z grzechów i wiara w Jezusa, co daje nam życie wieczne.

Należy również powiedzieć, że Jezus jako sędzia świata, to kolejny dowód na boskość Chrystusa. W Starym Testamencie, to Bóg Jahwe jest przedstawiony jako sędzia, a w Nowym Testamencie tą osobą jest Syn Boży.

Prawdopodobnie na zdumiewające słowa Jezusa, że jest równy Bogu w swej naturze, w dziełach, w miłości i wiedzy, suwerennej mocy, w czci, w obdarzaniu życiem oraz sądzie zaczęto z Niego szydzić. Być może niektórzy Go wyśmiewali na twarzach innych był grymas szokującego zdziwienia, a jeszcze inni pukali się w czoło uważając, że mają do czynienia z szaleńcem.

Wtedy Pan Jezus mówi coś jeszcze bardziej szokującego przygotowując ich na to słowami „nie dziwcie się”, bo nadchodzi godzina, że wszyscy w grobach usłyszą głos Jego - głos Jezusa. I wyjdą ci, co dobrze czynili do życia, a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.

Wcześniej Jezus mówił o duchowym zmartwychwstaniu na Jego Słowo, a teraz mówi o fizycznym zmartwychwstaniu, że na Słowo Syna Bożego, gdy nadejdzie odpowiedni czas ludzie powstaną z martwych. Widzimy, że Jezus obdarza życiem duchowym, ale obdarza również życiem fizycznym. Przecież ciała, które zostały położone do grobu zamieniły się w proch, rozłożyły się i już tam ich nie ma, ale Jezus mocą swego Słowa stworzy nowe ciała zarówno dla wierzących jak i dla niewierzących. Akt stworzenia nowych ciał, którego Jezus dokona jest kolejnym dowodem, że jest Bogiem. Wiemy, że dla wierzących stworzy nowe wieczne uwielbione ciała, nie skażone żadnym grzechem i żadną ułomnością oraz żadną słabością o których czytamy w 1 liście Pawła do Koryntian w 15 rozdz. Na głos trąby archanioła, bo trąba zabrzmi wszyscy, którzy umiłowali Pana powstaną z martwych. Będzie to w dzień powrotu Chrystusa na ziemię

W tych nowych ciałach, które już nigdy nie będą chorować, nigdy nie będą cierpieć, nigdy już nie doświadczą żadnej krzywdy i żadnego smutku będziemy z Nim na wieki. Będziemy cieszyć się i radować nowym niebem i nową ziemią, którą Bóg stworzy, ale przede wszystkim będziemy twarzą w twarz obcować z naszym Bogiem i zachwycać się pięknem Jego majestatu. Zostaniemy zaproszeni do Tysiącletniego Królestwa, które Pan Jezus założy po swoim przyjściu, by razem z Nim królować. Niewierzący również wstaną z martwych, ale dopiero po 1000 latach jak mówi Ks. Objawienia 20 rozdz. oni jednak powstaną na sąd i wieczne potępienie.  Pan także im da nowe ciała, w których wtrąci ich do piekła, gdzie będą dręczeni dniem i nocą dlatego, że odrzucili Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa, odrzucili prawdę, która mogła ich zbawić i dać im żywot wieczny.

W której grupie będziesz? Albo wstaniesz do życia, albo wstaniesz na sąd i wieczne potępienie, a zależy to od twojej relacji z Jezusem. Od tego, czy upamiętaliśmy się z grzechów i w Niego wierzymy jako naszego Pana i Zbawiciela.

Możesz płynąć pierwszą klasą na Tytanicu, ale co z tego jak ten statek wkrótce zatonie. Wzywam Cię i zachęcam wsiądź do łodzi ratunkowej, wejdź do Arki, którą jest Jezus, wciąż jest sporo miejsca, być może obecnie nie jest w niej tak wygodnie jak w I klasie na Tytanicu, ale będziesz żył i żyła na wieki. A jak nasza łódź ratunkowa dobije do brzegu, nasza ziemska pielgrzymka się skończy lub Pan wcześniej przybędzie i wprowadzi nas do swego Królestwa, to pierwsza klasa na Tytanicu przy tym, będzie jak życie w nędzy. 

29.08.2024

Gdzież jest o śmierci twoje zwycięstwo 1 Koryntian 15, 50 - 57

 


Nikt chyba z nas nie ma wątpliwości, że śmierć jest wielkim naszym wrogiem i żaden człowiek nie jest od niej wolny. Nie ma takiej osoby wśród nas, ani nawet na całej ziemi, która mogłaby powiedzieć, że jest wolna od dnia śmierci. Czasami, gdy udaje się na cmentarz i czytam napisy na nagrobkach, to utkwił mi jeden z nich w pamięci, który podkreśla prawdę o nieuchronności śmierci „Co mi dzisiaj jutro tobie”.

Apostoł Paweł natomiast wyraził to słowami „a powiadam wam bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”.

Ludzkość odkąd istnieje szuka jakiegoś rozwiązania, by zapobiec śmierci. Szczególnie w dzisiejszych czasach, które są nacechowane dużym rozwojem medycyny, nauki i nowych technologii wielu ma nadzieje, że uda się w końcu znaleźć jakieś lekarstwo na śmierć. Amerykańska  firma Alcor nawet oferuje usługi zamrożenia ciała za około 200 tys. dolarów  zaraz po naszej śmierci, w nadziei, że kiedyś poziom techniki będzie tak wysoki, że zamrożonych uda się obudzić i będą mogli żyć wiecznie.

Jednak nie powinniśmy mieć złudzeń, że  ludzkości kiedykolwiek uda się zapobiec śmierci.  Śmierć jest wyrazem przekleństwa przez Boga za grzech człowieka i tylko Bóg może nas przed nią uratować. Tylko Bóg ma moc, by na nowo ożywić martwe ciała i dać im życie wieczne.

Apostoł Paweł pisząc do Kościoła w Koryncie w kontekście zmartwychwstania Pana Jezusa powiedział, że objawia im tajemnicę, że w dzień powrotu Chrystusa z nieba na ziemię Bóg sprawi przez swoją wielką moc, że Ci, którzy umarli wierząc w Chrystusa powstaną z martwych, a gwarancją zmartwychwstania wszystkich wierzących jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jeśli Jezus zmartwychwstał to znaczy, że pokonał śmierć i ma moc podnieść z martwych wszystkich, którzy w Niego uwierzyli. I choć nasze serca dzisiaj są pełne smutku z powodu śmierci naszego brata Andrzeja, to wiemy jednak, że Andrzej był człowiekiem, który wierzył w Jezusa, a przez to, że wierzył otrzymał przebaczenie grzechów i dar życia wiecznego. W związku z tym jest już ze swoim Panem do którego tęsknił i na spotkanie z którym się przygotowywał, a teraz oczekuje na dzień Zmartwychwstania – wiedząc o tym, możemy doznać pocieszenia.

Pan Jezus przed swoim odejściem do nieba powiedział w Ew. Jana do swoich apostołów, że w Domu Ojca Jego jest wiele mieszkań i idzie tam przygotować dla nich miejsce. Ale nie tylko dla nich, to miejsce jest przygotowane również dla wszystkich innych, którzy w Jezusa uwierzą i staną się Jego uczniami. To mieszkanie o którym mówił Pan Jezus zostało przygotowane również dla Andrzeja, a także dla ciebie jeśli Chrystus stanie się przez wiarę Twoim Zbawicielem. I z pewnością Andrzej w tej chwili jest o wiele szczęśliwszy od każdego z nas, bo jak Powiedział ap. Paweł w liście do Filipian, - spotkać się z Chrystusem dla człowieka w Niego wierzącego, to daleko lepiej niż najwspanialsze życie na ziemi. Możemy być pewni, że jeśli Andrzej jest z Jezusem, a wierzymy, że tak jest, to nie doświadcza już żadnego cierpienia, zmęczenia, żadnych łez, żadnego lęku i odpoczywa po wszystkich swoich dziełach. Taki właśnie odpoczynek Pan Jezus obiecał każdemu, kto stanie się Jego uczniem.

Ktoś może zapyta w jaki sposób Jezus Chrystus przygotował nam miejsce w niebie? Ano w taki, że zmarł na Krzyżu Golgoty za nasze grzechy i umożliwił nam pojednanie z Bogiem. Umożliwił nam przebaczenie naszych win pod warunkiem, że w Niego uwierzymy jak mówi Ew. Jana 3,16, że tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Wiele osób myśli, ze może sobie zasłużyć na życie wieczne własnymi dobrymi uczynkami, czy własną religijnością, ale jedyny sposób, by otrzymać przebaczenie i mieć pewność na bezpieczne mieszkanie w niebie, to uwierzyć, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem świata, że jest moim Zbawicielem i karę za moje winy poniósł na Krzyż – Kto w Niego wierzy mówi Pismo nie będzie sądzony. A na innym miejscu czytamy, Łaską jesteście zbawieni przez wiarę i to nie z was: Boży to dar, nie z uczynków aby się kto nie chlubił (Efez 2,8-9)  Wielokrotnie z Andrzejem miałem okazuje rozmawiać na temat Jego wiary i wielokrotnie mówił, że ufa Jezusowi Chrystusowi i w Nim pokłada swoją nadzieje.  

Prawdziwą nadzieją dla każdego człowieka nie jest zamrożenie ciała, bogactwo, zdrowie, czy jakikolwiek postęp techniczny, choć korzystamy z wielu udogodnień jak samochody, maszyny rolnicze, samoloty, czy narzędzia medyczne, które poprawiają nasze zdrowie. Ale to wszystko nie uratuje nas od dnia śmierci, a tym bardziej od sądu Bożego.

Andrzej był człowiekiem, który to rozumiał, że Bóg w Jezusie Chrystusie zapewnił Mu ratunek i przygotował dla niego mieszkanie w niebie. Był dzień w Jego życiu, gdy zdał sobie sprawę, że jest grzesznikiem i potrzebuje Zbawiciela.

I choć śmierć zbiera obecnie wielkie żniwo na ziemi, to jak mówi ap. Paweł nadejdzie dzień, kiedy śmierć zostanie całkowicie pochłonięta, zniszczona przez zwycięstwo Pana Jezusa Chrystusa i już jej nie będzie. A wtedy będziemy mogli powiedzieć gdzież jest o śmierci zwycięstwo twoje, gdzież jest o śmierci żądło twoje, ufając Jezusowi Chrystusowi już możemy żyć tą nadzieją.

Dlatego nie mówimy do Andrzeja żegnaj, ale do widzenia drogi bracie, niedługo znów się zobaczymy.

Któregoś dnia wszyscy będziemy musieli stanąć w obliczu śmierci. Pomyślmy o tym chwilę, być może niektórzy z nas umrą za około 10 lat lub nawet wcześniej. Inni za 20, jeszcze inni za 50, a za 100 lat nikogo z nas już tutaj nie będzie. Jak będziemy odchodzić do wieczności, czy jesteśmy pojednani z Bogiem jak był Andrzej? Czy możemy o sobie powiedzieć, że gdy stanę na sądzie Bożym, to Jezus przyzna się do mnie, bo powierzyłem Mu swoje życie i byłem jego uczniem? Nie czekajmy z zajęciem się naszą wiecznością, bo dzisiaj żegnamy Andrzeja, ale kiedyś będą żegnać mnie i ciebie. Może ktoś pomyśli, mam czas, zrobię to jutro, ale weźmy sobie do serca, że jutro nie należy do nas, to dzisiaj mówi Pismo Św. jest dzień Zbawienia, dzisiaj pojednajmy się z Bogiem przez wiarę w Jezusa, a będziemy żyć, bo jak mówi nasz dzisiejszy fragment, to właśnie przez Chrystusa mamy zwycięstwo nad śmiercią i pewność zmartwychwstania do życia wiecznego.  

22.08.2024

Kim jest Jezus z Nazaretu? Ew. Jana 5,17-23


 Kim był lub jest Jezus z Nazaretu? To pytanie na przestrzeni wieków zadawało sobie mnóstwo ludzi i wciąż je zadają. Czy mówiąc o Jezusie mamy do czynienia ze zwykłym człowiekiem, prorokiem, wyjątkowym nauczycielem, czy Bogiem?

CS Lewis znany autor wielu książek chrześcijańskich w „Chrześcijaństwie po prostu” napisał:

Nie chciałbym, aby ktoś powiedział o Chrystusie tę najbardziej nierozumną rzecz, którą nieraz się o Nim słyszy: „Mogę uznać w Jezusie wielkiego nauczyciela moralności, ale nie przyjmuję Jego stwierdzenia, że jest Bogiem. Akurat tego nie wolno nam mówić. Ktoś, kto byłby tylko człowiekiem, a zarazem mówił takie rzeczy jak Jezus, nie mógłby być wielkim nauczycielem moralności. Byłby albo szaleńcem – niczym człowiek, który utrzymuje, że jest sadzonym jajem – albo szatanem z piekła rodem. Trzeba zdecydować, ten człowiek albo był i jest Synem Bożym – albo szaleńcem, lub czymś jeszcze gorszym. Możesz kazać Mu się zamknąć jako głupkowi, możesz na Niego napluć i zabić Go jako wcielonego demona, albo możesz upaść Mu do stóp i nazwać Go Panem i Bogiem. Ale nie prawmy protekcjonalnych bzdur, że był wielkim człowiekiem i nauczycielem. Tej możliwości nam nie zostawił, ani wcale nie zamierzał”

Więc zasadnicze pytanie na jakie musimy sobie odpowiedzieć, to kim był Jezus z Nazaretu. Jeśli faktycznie był i jest Bogiem, to całe chrześcijaństwo jest prawdziwe, to znaczy, że jest grzech, jest sąd , jest piekło i niebo, jest zmartwychwstanie i życie wieczne, a Ci którzy zaufali Jezusowi jako swemu Panu i Zbawicielowi rzeczywiście zwyciężyli świat i wygrali wszystko. Jeśli natomiast Chrystus nie był Bogiem, to daremna nasza wiara, wciąż jesteśmy pogrożeni w swoich grzechach.

Niestety obecnie nawet w obrębie samego chrześcijaństwa współcześni teologowie i filozofowie odrzucają boskość Chrystusa jak np. Tom Harpur – anglikański duchowny i autor książki „Pogański Chrystus: Odzyskiwanie utraconego światła” lub jeszcze inny człowiek Marcus Joel Borg – amerykański badacz Nowego Testamentu, teolog, profesor religii i kultury na Uniwersytecie Stanu Oregon - przedstawiciel teologii liberalnej, autor książki „Jezus: Prorok Nowego Tysiąclecia”

Z pewnością nie raz będziemy mieli okazje rozmawiać z ludźmi, którzy odrzucają boskość Jezusa, a nawet przyjdą oni do naszych domów jak np. Świadkowie Jehowy, którzy przecież wydaje się tak pięknie mówią o Chrystusie dopóki nie zapytamy ich, kim był Jezus z Nazaretu - co o nim sądzicie. Wtedy odpowiedzą ci, że Synem Bożym, ale gdy zaczniesz drążyć i dopytywać, czy przez Syna Bożego rozumieją Boga, to okaże się, że mają na myśli iż Jezus był pierwszym Bożym stworzeniem, a nie Stwórcą.

W dzisiejszym fragmencie ap. Jan kolejny raz dostarcza nam odpowiedzi na to pytanie. Czytając Ew. Jana nie da się pominąć jak często Jan odnosi się do prawdziwej natury Jezusa i jak bardzo zależy mu na tym, by nikt z nas nie miał wątpliwości, że Jezus z Nazaretu jest Panem i Bogiem jak wyznał to Tomasz, jeden z apostołów padając do Jego nóg (Jan 20,28). Już w 1 rodz. gdy apostoł Jan zaczynał swoją ewangelię powiedział nam, „że na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”.

Informacja o tym, że Pan Jezus uzdrowił człowieka w szabat przy sadzawce Betezda dotarła do przewódców religijnych w Jerozolimie. Byli oburzeni uważając, że przez uzdrowienie naruszył Boże przykazanie o Szabacie łamiąc zakaz pracy w ten dzień.

Pan Jezus doskonale znając treść tego przykazania i rozumiejąc jego znaczenie specjalnie uczynił to w Szabat, by pokazać Żydom jak wykrzywili Boże prawo, jak dodali do niego ludzkie zasady i z Bożych przykazań uczynili ludzką fałszywą religię, która nie pozwalała poznać Boga i dotrzeć do Niego oraz znaleźć zbawienie.

Przez to uzdrowienie zaatakował ich fałszywy system religijny, który zamiast przybliżać ludzi do Boga oddalał od Niego. Kłamliwie uczył, że zbawienie można pozyskać za skrupulatne przestrzeganie przykazań zamiast przez przebaczenie darowane nam przez wiarę w Boga, jego obietnice i miłosierdzie. Teraz gdy Jezus przyszedł, On chce ich uświadomić, że zarówno szabat jak i całe prawo wskazywało na Niego, On jest Jego wypełnieniem – zbawienie jest w Chrystusie. Żydowscy przywódcy religijni powinni przyjąć Jezusa jako Mesjasza i uznać, że Jest Synem Bożym. Tymczasem oni zaczęli z Nim walczyć chcąc zachować swoje tradycje, władze i pieniądze, a opór wobec Jezusa narastał, co widzimy w naszym fragmencie. Po uzdrowieniu chromego w końcu dochodzi do konfrontacji między Panem Jezusem, a Żydami co widzimy 17 wierszu. Wygląda na to, że gdy uzdrowiony poinformował Żydów kim jest Jezus, to oni Go znaleźli i zaczęli go oskarżać o uzdrawianie w Szabat. Wtedy Jezus zaczyna się bronić i czyniąc to dostarcza nam kolejnych dowodów na temat swojej boskości. 

Pierwszym przedstawionym dowodem Jego boskości jest, że w szabat czyni to, co Ojciec czyni. Gdy Żydzi Go oskarżali o łamanie przykazania szabatu Jezus mógł się tłumaczyć,  że błędnie rozumieją szabat lub właściwie jest czynienie dobra w szabat, a On uzasadnił swoje działania tym, że czyni to, co Bóg Ojciec czyni. Czyli zrównał swoje działanie podczas szabatu z działaniem Boga. Żydzi zawsze się zastanawiali, czy Bóg przestrzega przykazania o szabacie, i czy odpoczywa w ten dzień, a jeśli odpoczywa, to jakiej pracy nie wykonuje. Nawet napisali różne interpretacje na ten temat i na podstawie tych interpretacji określili jaką pracę może wykonywać człowiek w szabat, a jakiej nie. Ale Jezus mówi tutaj Żydom, że Jego Ojciec cały czas działa i nigdy nie odpoczywa, nie odpoczywa w realizowaniu swojej woli, ciągle podtrzymuje wszechświat swoją mocą i dba o każdą sprawę, a przykazanie szabatu nie ogranicza Go w żaden sposób. Przykazanie szabatu nie było dla Boga, ale dla ludzi. Bóg nie potrzebuje odpoczywać, bo się nie męczy.

I Jezus mówi, że jego również przykazanie o szabacie nie ogranicza, podobnie jak Boga Ojca -  działam jak Ojciec działa, czynię to, co czyni Ojciec. Ojciec wciąż pracuje nawet w szabat i ja także pracuje twierdzi Pan Jezus. W 6 rozdz. Ew. Łukasza jest historia, kiedy Żydzi atakują Jezusa za to, że uczniowie zrywają kłosy w szabat, co było zakazane. Pan Jezus natomiast odpowiadając na te oskarżenia powiedział „Syn Człowieczy jest Panem sabatu” Łuk 6,5.

Chodzi o to, że On ustanowił szabat dla człowieka i jest nad tym przykazaniem, On decyduje kiedy trzeba pracować, a kiedy trzeba się od pracy powstrzymać. Syn człowieczy, Jezus Chrystus robi to, co robi Bóg, ma władzę jaką ma Bóg, Jego decyzje i działania w szabat są decyzjami takimi jakie podjąłby Bóg, co oznacza, że Jezus jest Bogiem.

Najwyraźniej Żydzi to rozumieli, bo w 18 wierszu jest powiedziane, że tym bardziej starli się Go zabić, bo łamał szabat, przypisywał sobie władzę nad szabatem, a także Boga nazywał swoim Ojcem.

I to jest kolejny dowód na boskość Jezusa – nazywał Boga swoim Ojcem. Żydzi nie mieli odwagi nazywać Boga Ojcem. Wprawdzie rozumieli treść tego stwierdzenia, bo ten termin funkcjonował już w Starym Testamencie, a koncepcja Boga Jako Ojca narodu Izraelskiego i dawce przymierza była znana. Rozumieli również, że Bóg jest Ojcem stworzenia, ale nie zwracali się do Boga jak do Ojca. Dla Żyda było to zbyt wielkie pouchwalanie się z Bogiem i ktoś mógłby pomyśleć, że nazywając Boga swym Ojcem czyni z siebie Boga. Właśnie to widzimy w przypadku Pana Jezusa, że nazywając Boga swym Ojcem zwraca uwagę na swoje naturalne synostwo. My jesteśmy dziećmi Boga z powodu adopcji, On uczynił nas przez wiarę w Jezusa swoimi dziećmi, ale Jezus był i jest naturalnym synem Ojca. Dlatego powiedział w 20 rozdziale Ew. Jana, że odchodzi do Ojca swego i Ojca naszego. Jego Ojciec jest również naszym Ojcem, ale Jego synostwo jest naturalnym odwiecznym synostwem. Pan Jezus jest odwiecznym synem Ojca, a to oznacza, że ma tą samą naturę co Ojciec. Gdy człowiek zrodzi syna, to oznacza, że Jego syn jest człowiekiem. I tak samo jest z każdym stworzeniem, każde stworzenie wydaje na świat potomstwo wedle swego rodzaju. Gdy natomiast Bóg zrodził syna, oznacza to, że Jego syn jest Bogiem, a Bóg jest Jego naturalnym Ojcem.

Żydzi dobrze wiedzieli, że Jezus mówiąc tak o szabacie i nazywając Boga swoim Ojcem w 18 wierszu czynił siebie równym Bogu - czynił z siebie Boga.

Podobne oskarżenia wobec Pana Jezus miały miejsce przy kolejnej konfrontacji z Żydami na święcie upamiętniającym poświęcenie świątyni w 10 rozdz. Ew. Jana. Wtedy przywódcy religijni chcieli ukamienować Chrystusa za bluźnierstwo, a Jezus zapytał się za jaki dobry uczynek, który zrobił chcą go zabić, a oni odpowiedzieli Mu

Jan10:33 Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem.

Widzimy, że mają takie same zarzuty jak w naszym dzisiejszym fragmencie. Niektórzy twierdzą, że Jezus nigdy nie mówił, że jest Bogiem i nigdy nie chciał, by myślano o nim jako o Bogu. Ale przez Jego spór z Żydami i słowa jakie wypowiadał dostrzegamy wyraźnie, że Jezus dążył do tego, by Żydzi rozpoznali w Nim Syna Bożego i zrozumieli, że jest Bogiem.  

Zobaczmy jak Pan Jezus odpowiada na zarzuty w naszym fragmencie, że czyni siebie równym Bogu.

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni”.

Warto zwrócić uwagę, że gdy Pan Jezus mówi zaprawdę, zaprawdę, to chce nam przekazać bardzo ważną rzecz na którą w sposób szczególny powinniśmy zwrócić uwagę.

On mówi, że działa w całkowitej jedności z Bogiem Ojcem i nie czyni nic sam od siebie, ale czyni tylko to, co Ojciec czyni. Czyli niemożliwe jest, by Syn zrobił coś innego niż Ojciec, niemożliwe jest, by Syn zgrzeszył, by Syn się sprzeciwił Ojcu, by Syn działał w sprzeczności z Ojcem. Więc cokolwiek robił i mówił było tym, co czyniłby i mówił Bóg Ojciec. Jest to kolejne stwierdzenie o swojej boskości. Zobaczmy, że Jezus nie zaprzecza oskarżeniom Żydów, że czynił siebie równym Bogu, ale potwierdza, że rzeczywiście jest Bogiem, bo działa tak samo jak działa Ojciec.

Ktoś mógłby powiedzieć, że miał możliwość się wybronić przed oskarżeniami, a On jeszcze bardziej się pogrąża. Nie mówi, że źle Go zrozumiano, że nigdy nie chciał, by ktokolwiek myślał o Nim jako o Bogu, ale twierdzi „Ja działam tak samo jak działa Ojciec”. Inaczej mówiąc uważa, że oskarżając Go o łamanie szabatu oskarżają Boga.

Jednocześnie pokazuje nam, że Jako Syn jest zawsze i doskonale podporządkowany Ojcu i pragnie w sposób doskonały wypełnić Jego wolę. Jednak musimy zrozumieć, że podporządkowanie Syna Ojcu nie sprawa, że Syn nie jest Bogiem. Jego doskonała uległość wobec Ojca nie pozbawia go przecież Boskiej natury. Gdy mój syn okazuje mi posłuszeństwo i się mnie słucha, nie sprawia to, że przestaje być człowiekiem.   

W ten sposób Pan Jezus jest dla nas tutaj wzorem doskonałego posłuszeństwa Bogu. Chce z całego serca i miłości do Ojca wypełnić całą Jego wole i znajduje w tym największą radość.

W czym my znajdujemy największą radość, czy na wzór Pana Jezusa jest to, wypełnianie woli naszego Ojca?

Następnie Jezus mówi w 20 wierszu, że Ojciec miłuje Syna i ukazuje Mu wszystko, co sam czyni i ukaże Mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili. Widzimy, że Syn jest równy Bogu Ojcu w miłości i wiedzy. Bóg Ojciec przed Synem nie ma żadnych tajemnic, odsłania przed Nim cały swój wieczny plan zbawienia. Miłość między Ojcem i Synem jest tak głęboka i tak wielka, że Ojciec dzieli z synem całą wieczną prawdę.

Być może zapytasz, że skoro Bóg dzieli z synem wszystkie tajemnice, to dlaczego Jezus nie wiedział, kiedy dokładnie powróci? Musimy zrozumieć, że Chrystus stając się człowiekiem nałożył na siebie lub przyjął na siebie, pewne ograniczenia wynikające z ludzkiej natury. W ten sposób ograniczył na jakiś czas korzystanie ze swoich boskich atrybutów, ale nie porzucił ich. Gdy zmartwychwstał i wstąpił do nieba znowu Ojciec przywrócił Mu tą wieczną chwałę jaką miał zawsze od wieczności będąc z Ojcem. Gdy Jezus był w niebie z Ojcem nie było potrzeby, by Ojciec objawiał Mu swoje dzieła – dzielił z Ojcem wieczną doskonałą wiedzę. Ale teraz, gdy Syn stał się człowiekiem potrzebował, by Ojciec objawiał Mu, co czyni. Tymi większymi dziełami o których mówi Jezus w 20 wierszu, które Bóg chce mu jeszcze ukazać jest to, co Pan Jezus mówi dalej, że On da życie - wzbudzi z martwych tych, którzy w niego uwierzyli i będzie ludzi sądził. Żydzi się denerwują na to, że Jezus uzurpuje sobie prawo do decydowania jak można postępować w dniu szabatu, a co mają powiedzieć na to, że Jezus decyduje o tym, komu dać życie wieczne, a komu nie i że każdy człowiek będzie musiał stanąć przed nim na sądzie.

To dopiero może nimi wstrząsnąć, jeśli przy szabacie są w tak wielkim szoku, są tak wielce oburzeni w stosunku do Jezusa, to co będzie, gdy dowiedzą się, że On daje życie, on wskrzesza ludzi z martwych i jest sędzią wszystkich. 

Warto tutaj zauważyć jak wielka jest miłość Ojca do Syna. Cały plan zbawienia Bóg czyni nie ze względu na nas, nie my jesteśmy w centrum tego planu, ale działa ze względu na miłość do Syna. I odwrotnie, Syn przede wszystkim zbawia nas i okazuje posłuszeństwo Ojcu z powodu wielkiej Jego miłości do Ojca. Wszystko się dzieje dla Bożej chwały, by Bóg Ojciec wraz z Synem i Duchem Św. otrzymali wieczne należne uwielbienie. Bóg dał Synowi kościół, Jego oblubienice, którą On odkupił swoją śmiercią na Krzyżu, by wiecznie wielbiła trójjedynego Boga. I nie tylko Kościół, ale Słowo Boże mówi, że Syn po swoim zmartwychwstaniu został wyniesiony na prawice Bożą i ma wszelką władzę na ziemi i na niebie, co oznacza, że staje się Panem wszechświata. Oczywiście jako Bóg był nim zawsze, ale obecnie na tronie siedzi Bóg – człowiek.

Dalej widzimy, że Jezus jest równy Ojcu w Suwerenności i obdarzania życiem. On mówi, że jak Ojciec wzbudza z martwych i ożywia, tak i Syn ożywia tych, których chce w. 21.

Widzimy kolejny dowód na boskość Chrystusa. Syn ma moc dawania życia. We wszechświecie tylko Bóg ma taką moc, nikt poza Bogiem nie ma możliwości obdarzania życiem i stwarzania życia. W 17 rodz. Dziejów ap. apostoł Paweł powiedział, że to Bóg daje wszystkim życie, tchnienie i wszystko. A tu Pan Jezus twierdzi, że On jest dawcą życia, że wzbudza z martwych tych, których sam chce. Czy zwykły człowiek mógłby o sobie powiedzieć takie rzeczy, czy zwykły człowiek mógłby powiedzieć, że daje życie komu chce? Oczywiście nie, tylko Bóg może powiedzieć o sobie takie rzeczy. Pan Jezus nie tylko mówił, że daje życie komu chce, ale Jezus to również udowodnił wzbudzając ludzi z martwych. Przywrócił życie synowi wdowy z Nain (Łuk 7,11-17), podniósł z martwych również córkę Jaira (Łuk 8,49-56), wskrzesił z martwych Łazarza, który od kilku dni już przebywał w grobie (Ew. Jana 11,1-44). Niewykluczone, że były jeszcze inne osoby, którym Jezus przywrócił życie. A wszystko to działo się na oczach setek świadków, tak że nie było żadnych wątpliwości, że faktycznie doszło do cudu.

Wszystkie te fizyczne zmartwychwskrzeszenia były świadectwem i potwierdzeniem tego, że Jezus nie tylko może dać życie fizyczne, ale przede wszystkim życie duchowe – może zachować nas od śmierci wiecznej, od drugiej śmierci o której mówi Ks. Objawienia 20 rozdz. Może to zrobić wobec wszystkich, którzy w Niego uwierzyli. Pan Jezus może zrodzić na nowo i ożywić duchowo każdą osobę wobec której chce to uczynić. Jezus ma również moc podnieść z martwych te osoby, o czym mówi dalej w 5 rozdz. 28 wierszu. W Ew. Jana w 11 rozdz. Pan Jezus powiedział, że On jest zmartwychwstaniem i życiem, kto w niego wierzy choćby i umarł żyć będzie, a kto żyje i wierzy w Niego nie umrze na wieki.

Następna rzecz świadcząca o boskości Jezusa znajduje się w 22 wierszu, że Pan Jezus jest równy Bogu Ojcu w sądzie. W Ks. Rodzaju 18, 25 czytamy, że Bóg jest sędzią całej ziemi i wszyscy przed Nim muszą odpowiadać, a tutaj słyszymy od Jezusa, że On jest sędzią, że cały sąd został przekazany Synowi. Syn Boży, Syn człowieczy sądzi ludzi i osądzi ich na sądzie ostatecznym.

W 25 rozdz. Ew. Mateusza mamy taki obraz, że po powrocie Jezusa wszyscy ludzie wtedy żyjący na ziemi będą musieli przed Nim stanąć i zdać sprawę ze swego życia. Będą musieli odpowiedzieć na pytanie dlaczego w Niego nie uwierzyli i dlaczego Mu nie służyli. I za to, że Go odrzucili zostaną wtrąceni do piekła. Najczęściej o Jezusie myśli się jako o takim fajnym miłym człowieku, który jak to się mówi „muchy by nie skrzywdził”. A kto w 25 rozdz. Mateusza wrzuci ludzi do piekła, na czyj rozkaz oni się tam znajdą? Będzie to na rozkaz Syna Człowieczego, On jest sędzią całej ziemi, a wyrok w naszej sprawie zależy od tego, co uczynimy z Chrystusem, czy w Niego uwierzymy, a wtedy przejdziemy ze śmierci do żywota, czy go odrzucimy, a wtedy spotkamy z Bożym gniewem i Jego potępiającym sądem.

I ostatnia rzecz, która świadczy o tym, że Jezus jest Bogiem, co oczywiście wynika z poprzednich rzeczy, to że należy mu się cześć jaka należy się Bogu w. 23. Jeśli Jezus jest równy Ojcu w naturze, w dziełach, w miłości, w wiedzy w suwerennej mocy i obdarzaniu życiem oraz w sądzie, to naturalną konsekwencją tego jest, że należy go czcić jak czcimy Boga, bo jest Bogiem.

Kto nie czci Syna nie czci i Ojca. Kto nie oddaje chwały Synowi, kto nie uwielbia Syna, kto nie składa hołdu synowi, kto nie kłania się przed Synem, nie może czcić Ojca.

Musiałoby to być absolutnie szokujące wobec tych Żydów, którzy tam stali i słuchali Go. Zaatakowali Go, że nie przestrzega szabatu i Boga nazywa swoim Ojcem, a teraz dowiadują się, że powinni Go nie tylko przyjąć, ale Go czcić jak czczą Boga. Ciężko mi nawet to sobie wyobrazić jak te słowa Jezusa musiały być dla nich oburzające. On domaga się od nich Boskiej czci, a jeśli tego nie robią, jeśli nie uznają w Nim Syna Boga, nie uznają w Nim Boga, to cokolwiek by robili, by czcić Boga nie będzie miało żadnego znaczenia. Ich wielbienie i cześć oddawana Bogu z pominięciem syna będzie fałszywą czcią, którą Bóg odrzuci.

I tak samo jest dzisiaj w stosunku do milionów ludzi, którzy jakoś wierzą w Boga, mają jakąś swoją religię i próbują czcić Boga, ale odrzucają Bożego Syna i nie uznają w Nim Boga i Zbawiciela, który umarł za ich grzechy. Niezależnie od tego, co by robili, jak mocno by się starali jak bardzo próbowaliby czcić Boga, jeśli omijają Syna są zgubieni. I tak jest każdym, kto nie uznaje syna. Tak jest choćby ze świadkami Jehowy, którzy nie uznają Syna i nie czczą Jezusa odmawiając mu boskości. Tak jest z wieloma innymi grupami, nierzadko w obrębie chrześcijaństwa, a przynajmniej tak identyfikujących się. Diabeł zatroszczył się o to, by cześć która należy się Ojcu i Synowi została im odebrana przez Marię, Świętych, duchownych i wiele innych fałszywych religii.

Więc zobaczyliśmy dzisiaj, że Jezus jest równy Ojcu w naturze, jest równy Ojcu w swoich dziełach, jest równy Ojcu w miłości i wiedzy, jest równy Ojcu w swojej suwerennej mocy, obdarzaniu życiem i sądzie i jest równy Ojcu we czci jaka Mu się należy. Wobec tych faktów musimy sobie odpowiedzieć na pytanie postawione na początku. Kim jest Jezus Chrystus, czy możliwe żeby ktoś taki był jedynie zwykłym człowiekiem, może trochę bardziej inteligentnym od nas? Nie, nie jest to możliwe i Jezus nie pozostawił nam tutaj wątpliwości za kogo powinniśmy Go uznać. On jest wcielonym odwiecznym Synem Bożym, Bogiem, któremu należy się wszelka chwała i cześć oraz nasze posłuszeństwo. Pytanie czy chcemy to zrobić, czy chcemy w Nim uznać tego kim On faktycznie jest i czy będziemy mu posłuszni? Na to już każdy z nas musi sobie odpowiedzieć we własnym sercu. 

19.08.2024

Naruszanie świętych zasad Ew. Jana 5,1-16

 


Szatan jest mistrzem w rozbudowywaniu fałszywych systemów religijnych, które mają za zadanie okłamać ludzi, że mogą im dać zbawienie. Czym bardziej rozbudowany system religijny, czy więcej ma ceremonialnych zasad, tzw. świętych gestów, odpowiednich formułek, odpowiednich postaw religijnych, wspaniałych szat, przepisów, tym bardziej można mieć wrażanie, że taki system naprawdę godnie uwielbia Boga. Z tego też powodu kolejne religie coraz bardziej rozbudowują swoje systemy religijne i dodają do nich następne zasady nazywając ich świętymi oraz uczy się wiernych danej religii, że tego właśnie Bóg od nich wymaga. Z czasem te wszystkie religijne przepisy stają elementem narodowej tradycji i kluczem do zbawienia. Nie przestrzegając tych religijnych zasad wymyślonych przez ludzi stajesz się odstępcą, kimś kto sprzeciwia się nie tylko ludziom, ale sprzeciwia się Bogu.

Jednak niezależnie od tego jakie byłby to religijne zasady i jak wspaniale by wyglądały i jak bardzo wydawałyby się nam godne Boga, to jeśli są zasadami wymyślonymi przez ludzi, to stają się dla nas przeszkodą i pułapką w dotarciu do Boga. Tak naprawdę zwodzą nas i oddalają od Boga zamiast nas do Niego przybliżać. Odkąd się nawróciłem ciągle mnie to zadziwia, że czym bardziej skomplikowane zasady religijne, czym trudniejsze do przestrzegania, tym bardziej ludziom się wydaje, że są właściwą drogą do Nieba. I często ludzie byliby gotowi wspiąć się na Mont Everest – najwyższy szczyt świata wierząc i pokonać te wszystkie trudności, które temu towarzyszą uważając, że da im to zbawienie, niż przyjąć w darze od Boga zbawienie z łaski przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa.  

Ale Pan Jezus często naruszał te tzw. „święte ludzkie przepisy religijne”, by uświadomić tych do których przyszedł, że daremnie czczą Boga nauczając zasad wymyślonych przez ludzi, a to z kolei w ogóle nie ma mocy, by zbliżyć ich do Boga i dać im życie wieczne.

I taką sytuacje mamy w dzisiejszym fragmencie, kiedy Jezus specjalnie narusza Żydowskie zasady Szabatu uzdrawiając w ten dzień człowieka chorującego od 38 lat, a później nakazuje mu, by wziął swoje posłanie na którym leżał i razem z nim chodził.

Żydzi przez wieki do prawa Mojżeszowego, które otrzymali na górze Synaj od Boga dodali wiele zasad od siebie, a uczeni w Piśmie i Faryzeusze oczekiwali i nauczali lud, że muszą tego wszystkiego przestrzegać jeśli chcą podobać się Bogu.

Gdy przychodzi Pan Jezus stara się, to wszystko prostować tłumacząc im i pokazując, co naprawdę jest Bożą wolą. Ale czym częściej konfrontuje  Żydów z tym, co mówi Boże Słowo, tym bardziej oni go nienawidzą. I w tym 5 rozdz. widzimy, że ta nienawiść do Pana Jezusa narasta, aż w końcu dojdzie do tego, że postanowią go zabić chcąc zachować swoje ludzkie zasady religijne, władze, wpływy i pieniądze.

Musimy zrozumieć, ze szatan trzyma ludzi bardzo mocno w fałszywych systemach religijnych, by nie zostali zbawieni. Często ludzie są nawet bardzo agresywni, gdy głoszona jest im prawdziwa ewangelia przez którą mogą wydostać się z diabelskiej niewoli i ludzkiej religii. Ale oni są gotowi bronić jej i sprzeciwiać się w ten sposób Bogu. Widzimy to również w naszym kraju, kiedy wiele osób ze wściekłością broni fałszywych doktryn, które jawnie sprzeciwiają się ewangelii jak choćby np., idea czyśćca, chrztu niemowląt, czy zbawienie za sakramenty, czy odpuszczenie grzechów przez spowiedź, modlitwy do świętych i oddawanie czci martwym przedmiotom.  

Ale zacznijmy od początku.

Widzimy, że Pan Jezus udaje się na kolejne święto Żydowskie do Jerozolimy. Nie wiemy dokładnie co to było za święto, ale w prawie Żydowskim były w roku trzy święta w których musiał uczestniczyć Izraelita. Najważniejszym świętem oczywiście była Pascha później było święto namiotów i święto tygodni lub żniw. Jak wiemy Pan Jezus w doskonały sposób przestrzegał Bożego prawa i uczestniczył w tych nakazanych świętach.

Sytuacja ma miejsce przy bramie owczej w Jerozolimie, gdzie była też sadzawka betezda – co znaczy dom miłosierdzia i było to blisko świątyni Jerozolimskiej. W całym mieście było wiele takich sadzawek, które służyły do czerpania wody, pobierano stamtąd wodę do oczyszczenia lub do schładzania w gorące dni.

Obok tej sadzawki jak mówi ap. Jan było wiele ludzi chorych, ślepych, chromych i wycieńczonych, którzy wierzyli, że gdy woda porusza się w sadzawce, to wtedy zstępuje od Boga do niej anioł Pana i ten, który pierwszy do niej wejdzie zostanie uzdrowiony. Tu należy wyjaśnić, że wzmianka o aniele Pana zstępującego do wody nie występuje w najstarszych manuskryptach, a jej grecka składnia świadczy o tym, że ten fragment został prawdopodobnie dodany później do Ew. Jana  przez kopistów, by wyjaśnić dlaczego ten chromy od 38 lat człowiek był przy tej sadzawce i czekał na poruszenie wody. Najbezpieczniej jest przyjąć, że chorzy przy sadzawce po porostu wierzyli, że stępuje tam anioł Pana, gdy bulgotała woda. Wygląda na to, że był to jakiś przesąd w który wtedy wierzono. Być może było tak, że zdarzały się tam wcześniej jakieś ozdrowienia, a sadzawka stała się sanktuarium do którego ludzie przychodzili po zdrowie. Dzisiaj mamy wiele takich „świętych miejsc” i „świętych źródełek” co do których wierzy się, że działa tam Bóg, a ludzie przyjeżdżają z najdalszych zakątków kraju i świata, by otrzymać uzdrowienie.  

To więc ten człowiek leżał tam z nadzieją, że może kiedyś i on będzie miał szczęście dotrzeć do tej wody pierwszy, gdy zacznie się poruszać, a wtedy otrzyma zdrowie. W związku z tym leży tam i czeka na swoją szansę, ale już tracił nadzieje, bo nikt się nim nie interesował, a sam nie miał możliwości z powodu swojego kalectwa dotrzeć pierwszy do sadzawki. Próbuje to sobie wyobrazić jakie szaleństwo tam panowało, gdy zabulgotała woda. Z jakim impetem ci wszyscy chorzy ścigali się biegnąc do tej sadzawki, by być pierwszymi i doznać uzdrowienia. Nie dość, że już byli bardzo chorzy, to jeszcze musieli walczyć we wściekłym wyścigu narażając się na dodatkowe obrażenia.

Zauważmy jak często upodlające są ludzkie przesądy, ludzkie systemy religijne. Przesąd ten karmił tych ludzi jakąś nadzieją na lepsze życie, ale tak naprawdę nie dawał im prawdziwej wolności, a jeszcze większe upodlenie. Nie wiem jak długo ten człowiek leżał przy tej sadzawce, ale pewnie wiele lat, a chorował od 38 i ciągle tam leżał cierpiąc.

Nikt nie był w stanie mu pomóc, nawet ci chorzy nie mieli dla siebie miłosierdzia, ale walczyli jeden przez drugiego o zdrowie, o to kto pierwszy wejdzie do tej wody. I w ten przesąd zaangażowali również Boga twierdząc, że On uzdrawia tych najszybszych, tych najsprytniejszych, tych najbardziej przepychających się.

Przez jakiś czas Pan Jezus przyglądał się temu, co tam się dzieje i zobaczył, że w tym miejscu był człowiek, być może najbardziej nieszczęśliwy ze wszystkich, człowiek których chorował już bardzo długo. Człowiek, który dzięki własnej sile nie był w stanie dotrzeć do źródła.

Nawet to powiedział w 7 wierszu

„Panie nie mam człowieka, który by mnie wrzucił do sadzawki, gdy woda się poruszy; zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi”

Dlatego też przykład tego uzdrowienia stał się jednym z najlepszych analogii jak dokonuje się zbawienie człowieka. Nie dokonuje się ono przez ludzkie systemu religijne, przez ludzkie zasady, czy ludzkie przesądy, czy ludzkie starania, ale przez Bożą moc.

Weźmy to pod uwagę, że ten człowiek nie był w stanie sam się uratować, ale to czego nie mógł dokonać on, ani nikt inny, tego dokonał Bóg w Jego życiu. Jezus wypatrzył go pośród wielu innych chorych, podszedł do niego i dał mu szansę ratunku.

Tego właśnie Chrystus dokonał wobec wierzących. Nie mieliśmy żadnych szans na zbawienie, nie byliśmy w stanie osiągnąć tego o własnych siłach, a fałszywe systemy religijne i przesądy oszukiwały nas dając fałszywą nadzieję i tak tkwiliśmy w tej kłamliwej nadziei lata, jedni z nas dłużej inni krócej, ale każdy z nas był równie mocno zgubiony i nieszczęśliwy jak ten nieszczęśnik z naszej historii.

Ale Pan wypatrzył swój lud, wybrał swój lud jeszcze przed założeniem świata i dał im łaskę zbawienia. Było tam wielu chorych, ale Pan podszedł do tego jednego, do tego, do którego chciał wybierając go spośród dziesiątek innych I zadał mu pytanie, czy chce być zdrowy.

Ktoś mógłby powiedzieć, co to za pytanie w tej sytuacji? Wiadomo, że chce być zdrowy. Czemu Jezus w ogóle zadał mu to pytanie. Wiemy, że Chrystus nie zadał mu tego pytania, by się czegoś od niego dowiedzieć, bo znał doskonale ludzkie serce.

Prawdopodobnie zadał mu to pytanie, by ten człowiek przyznał się do swojej bezradności, do swojej niemocy jaka mu towarzyszyła i wyraził swoje pragnienie bycia zdrowym.

I znowu tutaj widzimy głęboką analogie do zbawienia. Bóg doskonale wie, że jesteśmy zgubieni, że potrzebujemy przebaczenia grzechów, ale chce byśmy sobie to uświadomili i zrozumieli, że potrzebujemy pomocy i ratunku.

Ten chory człowiek to wyraził w odpowiedzi na pytanie Jezusa, powiedział - Panie nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc. Inaczej mówiąc jestem w beznadziejnej sytuacji i tak właśnie jest ze zbawieniem. Bez Jezusa jesteśmy przed Bogiem w beznadziejnej sytuacji i nie mamy nikogo oprócz Niego, kto mógłby nam pomóc.

Pan Jezus w Ew. Jana w 14 rozdz. powiedział:

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Natomiast ap. mówi w Liście do Efezjan 4,21, że Prawda jest w Jezusie.

Jeśli jesteśmy zainteresowani prawdą, tym, o co chodzi w życiu i po co je posiadamy, to Jezus jest odpowiedzią i taką odpowiedzią był dla człowieka z naszej historii. 

Jak tylko ten nieszczęśnik wyraził pragnienie bycia zdrowym, to Pan natychmiast go uzdrowił. Powiedział: „wstań, weź łoże swoje i chodź”. I w jednej chwili został uzdrowiony, wszystkie problemy zdrowotne jakie go trapiły od razu odeszły. A on wziął swoje łoże i chodził będąc świadectwem dla wielu wielkości Boga, co wcześniej pod tą sadzawką widzieli go chorego. I jest tu kolejna analogia do zbawienia, że jak tylko człowiek uwierzy w Chrystusa, to od razu zostaje zbawiony, od razu przechodzi ze śmierci do żywota podobnie jak nasz chory został od razu fizycznie posilony przez Boga. Zbawienia nie zdobywamy naszymi uczynkami, czy gorliwością religijną, zbawienie nie jest stopniowe jak uczy się w kościele Rzymskokatolickim, ale zbawienie następuje w chwili, gdy człowiek narodzi się na nowo, gdy zaufa Jezusowi jako swemu Panu i Zbawicielowi.

C.S Lewis znany autor wielu książek chrześcijańskich, a także opowieści z Narni, gdy mówił o swoim zbawieniu, to twierdził, że miało to miejsce podczas jego wycieczki do zoo motorem. Pisał, że gdy wsiadał na motocykl, nie ufał jeszcze Jezusowi jako swemu Zbawcy, ale gdy z motocykla zsiadał już był chrześcijaninem.

Istotną częścią tej historii jeśli je najważniejszą jest to, co mówi wiersz 9, że w ten dzień kiedy nastąpiło uzdrowienie był szabat. Jak wiemy szabat był ostatnim dniem tygodnia u żydów, była to sobota, dzień święty, który miał być poświęcony Bogu i nie można było w ten dzień pracować. Przykazanie o szabacie było częścią dekalogu. Brzmiało ono w ten sposób:

Wyjścia 20:8  Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić.

9  Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę,

10  Ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach.

11  Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go.

Żydzi jednak bardzo wykrzywili znaczenie tego przykazania i zaczęli mnożyć dodatkowe przepisy, co jest pracą w szabat, a co nią nie jest. I tak rozbudowali to przykazanie, że szabat stał się strasznym ciężarem dla ludzi, by nie złamać jakiegoś przepisu. Bożym celem było natomiast, by powstrzymywali się od codziennej zwykłej pracy, codziennych interesów i ten dzień poświęcili na odpoczynek uwielbiając Boga. I noszenie swego łoża, co nakazuje Jezus uzdrowionemu uważali za pracę, to było zakazane. Również uzdrawianie przez Jezusa w szabat uważali za pracę, to także było zakazane. W Ew. Łukasza 6 rozdz. dowiadujemy się, że zrywanie kłosów w szabat, co czynili uczniowie idąc polem było zakazane i uważane za młócenie ziarna. I tak jeszcze dziesiątki innych przepisów, które czyniły szabat bardzo uciążliwym dniem. Miał być najlepszym dniem tygodnia dla ludzi, a żydzi uczynili z niego najgorszy dzień tygodnia.

Więc Pan Jezus specjalnie uzdrawia w szabat i nakazuje noszenie swego łoża, by pokazać faryzeuszom i uczonym w piśmie jak bardzo zmienili znaczenie Bożych przykazań i uczynili z Bożego prawa martwą, zwodniczą, bezduszną religię, która nie tylko nie przybliża ludzi do Boga, ale oddala od Niego. On dąży z nimi do konfrontacji, by wskazać im na właściwe znaczenie szabatu, że jest to dar od Boga dla ludzi i w ten w sposób szczególny powinniśmy się cieszyć tym przykazaniem i oddawać Bogu chwałę.

Ale czy Żydzi się cieszą, gdy widzą uzdrowionego chorego, który od 38 lat był zniewolony straszną chorobą, czy pytają się jak to się stało, że został uzdrowiony i chwalą za to Boga? Nie, nic z tych rzeczy. Gdy oni widzą tego uzdrowionego, to atakują go, że nosi swoje łoże. Oni woleliby żeby był nadal chory i leżał tam niż miałby być naruszone ich przepisy. W ten sposób Pan Jezus im pokazuje, że ich martwa religia pozbawiona jest miłosierdzia Bożego, nie ma w niej miłości do człowieka, nie ma w niej łaski dla ludzi, co miało nieść Boże prawo. Nie byli zainteresowani tym, by Bóg okazał grzesznikom miłosierdzie, nie chcieli łaski od Boga dla ludzi, ale zależało im na tym, by ich fałszywy system religijny trwał, rozwijał się, umacniał ich władze i dawał im pieniądze. Zarówno Bóg jak i człowiek w tym systemie się nie liczyli.

I jest to ostrzeżenie dzisiaj dla nas byśmy pilnowali się jak zwiastujemy ludziom ewangelię, co im zwiastujemy. Musimy zwracać baczną uwagę na to, co im mówimy, jak mają służyć Bogu. Czy to, co głosimy ludziom jest tym, co Bóg nakazał w swoim Słowie i faktycznie niesie to łaskę i miłosierdzie dla ludzi. Czy mogą w tym, co jest głoszone znaleźć zbawienie i pojednanie z Bogiem?

Czy jednak głosimy własny system religijny, który zamiast prowadzić ludzi do zbawienia nakłada na nich ciężary, ale nie prowadzi do przebaczenia grzechów i społeczności z Bogiem. Taki fałszywy system religijny stworzyli Żydzi.

Ciągle musimy wracać do Pisma, do Chrystusa, by sens ewangelii nam się nigdy nie zgubił.

Jest wiele fałszywych systemów religijnych, którym w ogóle nie zależy na ludziach i na ich zbawieniu. Są to zarówno fałszywe religie jak i różne zmodyfikowane odłamy chrześcijaństwa, które do ewangelii pododawały różne ludzkie przepisy, czasami tak wiele, że sens ewangelii został zupełnie zgubiony, wykrzywiony i zatracony.

Jak śpiewa Janusz Bigda w jednej z pieśni:

„Twoje słowo ktoś przekręcił, wyprowadził na manowce, gdzie nikt z ludzi nie chodzi i gdzie mieszka noc”.

I gdy zdarza się tak, że ktoś tkwiący w takim fałszywym systemie religijnym doświadcza Bożej łaski, słyszy ewangelię i zostaje zabawiony przez Jezusa dzieląc się swoją radością oraz Chrystusem, to fałszywa religia się nie cieszy. Czy oni proszą o więcej szczegółów i przy konfrontacji z prawdą są gotowi coś zmienić? Nie, często walczą przeciwko prawdzie i prześladuje ją, a także tych, którzy ją głoszą.

Żydzi pytali się w 12 wierszu uzdrowionego, kto ci kazał wziąć łoże swoje i je nosić, pokaż nam tego człowieka. Czy pytali się w tym celu, bo chcieli z Jezusem o tym porozmawiać i czegos dowiedzieć się o ewangelii? Nie, oni pytali się, bo chcieli Jezusa napomnieć, ukarać, taka jest właśnie fałszywa religia. Nigdy nie jest zainteresowana prawdą.

Jak Marcin Luter odkrył na nowo prawdę ewangelii, że zbawienie jest z jedynie z łaski przez wiarę w Jezusa, a nie przez kupno odpustów, pośrednictwo świętych, czy modlitwy do relikwii. I zaczął otwarcie to głosić z nadzieją, że zreformuje Kościół Rzymskokatolicki, czy myślicie, że ktokolwiek był tam zainteresowany tą reformą, dyskusją czy kościół właściwie wierzy? Jedynie byli zainteresowani tym, by uciszyć Lutra i spalić go na stosie jak 100 lat wcześniej uczyniono innemu czeskiemu reformatorowi Janowi Husowi.

Dzisiaj nie jest nic lepiej, fałszywa religia wciąż nienawidzi prawdy i wciąż ją prześladuje.

Kiedyś słyszałem świadectwo z wiarygodnego źródła, że pewien chrześcijański misjonarz w muzułmańskim kraju miał przekonanie od Boga, że powinien wziąć miejscowego kalekę i modlić się o niego na oczach setek zaproszonych muzułman, a on wyzdrowieje. I tak zrobił, a chory w jednej chwili wyzdrowiał z nieuleczalnego kalectwa. Muzułmanie natomiast widząc to chcieli zabić tego misjonarza i tego uzdrowionego – taka jest fałszywa religia.

Później Jezus drugi raz spotyka tego uzdrowionego kalekę w świątyni i mówi mu, by nie grzeszył więcej, żeby coś gorszego go nie spotkało. Prawdopodobnie choroba jaką miał wynikała z jego grzechu. Choć trzeba powiedzieć, że nie każda choroba jest konsekwencją naszych win, ale może być. Biblia uczy nas o trzech powodach chorób: z powodu grzechów, z powodu ogólnego stanu upadku ludzkości i dlatego, że Bóg chce osiągnąć jakieś swoje wieczne cele – choroba na chwałę Bożą. Ale, gdy Jezus ostrzega chorego, by nie grzeszył, by się upamiętał, żeby nie spotkało go coś gorszego. To można zadać pytanie, co może spotkać takiego człowieka gorszego od tego, co już doświadczał – przecież od 38 lat cierpiał i był bardzo chory. Co Pan Jezus mógł mieć na myśli. To gorszą rzeczą, która może go spotkać, gdy będzie trwał w tym martwym systemie religijnym, w swoim grzechu jest wieczne potępienie.

To jest najgorsza rzecz, którą czynią człowiekowi jego grzechy i martwa, fałszywa religia, prowadzi ludzkie dusze na wieczne potępienie i to właśnie czynili Faryzeusze i uczeni w piśmie wobec tysięcy Izraelitów. Sami do Królestwa Bożego nie wchodzili i zamykali je również przed innymi, nie głosząc im prawdy o zbawieniu. Widzimy w 15 wierszu,  że ten człowiek jest lojalny wobec nich i prawdopodobnie nie skorzystał z wezwania Jezusa do nawrócenia. Wygląda na to, że został uzdrowiony, ale nie został zbawiony. Ale my możemy wciąż słowa Jezusa wziąć sobie do serca, by odwrócić się od naszych grzechów porzucić fałszywą religię jeśli w niej tkwimy i przyjąć dar zbawienia w Chrystusie, a będziemy prawdziwie wolni. 

Łączna liczba wyświetleń