wtorek, 23 sierpnia 2011

Rozważanie List Św. Jakuba 1,26-27 Miara Pobożności


Dzisiaj rozważamy dalsze wersety Listu Jakuba.  Drodzy żyjemy w kraju gdzie znaczna większość, obywateli deklaruje się jako wierzący. Ta liczba co prawda maleje z roku na rok, ale nadal bardzo wiele osób na pytanie czy wierzą w Boga odpowiada że tak. Jakubowi zależy na tym, by rozwiać wszelkie wątpliwości co do tego kto jest wierzącym, a kto nim, nie jest. Zarówno pragnie pobudzić odbiorców listu do większej pobożności jak i wykazać, że nie wszyscy którzy mówią o sobie że są wierzący rzeczywiście są wierzącymi w Boga. Ludzie najczęściej szczególnie w naszym kraju są przekonani o swojej pobożności. Jeśli ktoś sądzi, myśli o sobie, że jest pobożny, to co z tego wynika.
Znam pewną kobietę, która wiele godzin w ciągu tygodnia poświęca na praktyki religijne. Chodzi do kościoła, niekiedy nawet dwa razy na dzień, w maju codziennie bierze udział w tzw. Nabożeństwach majowych przez cały miesiąc. Stara się odmawiać modlitwy według modlitewnika i uważa się za niezwykle pobożną, ale kiedy pewnego dnia została zapytana czy wierzy w zmartwychwstanie i życie po śmierci odpowiedziała słowami, „że w ogóle w to nie wierzy”. Podejrzewam, że ona nie jest wyjątkiem w polskim środowisku. Ludzie mogą się uważać za pobożnych z różnych powodów ale wcale ich pobożność nie musi wynikać z wiary i prawdziwej bogobojności. Podejrzewam, że ta biedna kobieta spełnia te wszystkie praktyki bo wynika to z pewnej tradycji, którą  przejęła a nadto kultura naszego kraju podsyca i sprzyja takiemu myśleniu. Ludzie uważają się za pobożnych z wielu powodów. Niektórzy dlatego, że chodzą do kościoła inni dlatego, że spełniają pewne dobre uczynki. Ktoś inny myśli o sobie, że jest pobożny bo modli się więcej niż inni lub w jego domu jest wiele wizerunków świętych osób lub relikwii. Niekiedy ludzie uważają się za pobożnych bo śpiewają wiele pieśni, podnoszą ręce do góry.   Prawda jest taka, że ludzie często lubią się afiszować ze swoją pobożnością, obnosić się z nią i pokazywać we wszelkich możliwych formach. Często mówią o sobie że są pobożni i chcą by uważano ich za szczególnie pobożnych wtedy czują się wyróżnieni i zauważeni. Pamiętamy faryzeuszy oni też pragnęli obnosić się swoją pobożnością mówić o niej pokazywać poprzez publiczne modlitwy czy specjalne ubranie.  Możemy robić te wszystkie rzeczy, niektóre z nich są dobre takie jak śpiewanie pieśni czy modlitwa lub uczestnictwo w nabożeństwie, ale robiąc je może się okazać, że nie miały one żadnej wartości przed Bogiem. Dla ludzi owszem, mogło się wydawać, że jesteśmy szczególnie pobożni. Bóg jednak oczekuje o od nas czegoś więcej niż tych wszystkich ceremoniałów.
Dlatego powinniśmy sobie wyjaśnić na czym polega prawdziwa pobożność. Bo jak to mówi Jakub możemy wpaść w pułapkę  i „oszukiwać własne serce” możemy się uważać za pobożnych a tymczasem przed Bogiem może się okazać, że nasze działania i wysiłki były próżne.
W innym tłumaczeniu „Nowego Przymierza” słowo „pobożny” oddano jako „bogobojny” i werset 26 brzmi tak:
Jak 1:26   Jeśli ktoś sądzi, że jest bogobojny, lecz nie powściąga swego języka, to oszukuje swoje serce i jego bogobojność pozbawiona jest treści.
Jest to lepsze tłumaczenie niż w naszych bibliach warszawskich. A w Biblii tysiąclecia dla przykładu słowo „thrēskos” przetłumaczono jako religijny. Raczej nie słusznie, bo dokładnie ono oznacza -  „być religijnym obawiać się, drżeć, oddawać Bogu cześć” więc jakubowi raczej chodzi o to co wynika z naszej postawy religijnej?
Na czym polega prawdziwa praktyka chrześcijańska? Jest to niezwykle ważne pytanie od odpowiedzi na nie zależy nasze zbawienie. Powiedzieliśmy sobie, że jakubowi nie chodzi o zwykłą religijność wyrażoną w ceremoniałach choć wielu ludzi tak myśli, że chrześcijaństwo na tym polega. W księdze powtórzonego prawa czytamy:
  Powtórzonego Prawa 13:5  Za Panem, waszym Bogiem, pójdziecie i jego będziecie się bać, i jego przykazań przestrzegać. Jego głosu będziecie słuchać, jemu będziecie służyć i jego się trzymać.
Czytamy, że bać się Boga, to znaczy przestrzegać Jego przykazań, słuchać Go, podążać za nim. Być człowiekiem pobożnym, Bogobojnym, to znaczy robić pewne rzeczy lub ich nie robić ze względu na Boga.  Więc jeśli prawdziwie jesteśmy ludźmi pobożnymi, takimi o których pisze Jakub, to nasze życie będzie kształtowane przez Boże Słowo. Będziemy postępowali w taki sposób jak się Bogu podoba i będziemy uciekali od postępowania, którego Bóg nie akceptuje. Człowiek pobożny w świetle nauki Pisma Św. to taki, który dąży do tego żeby we wszelkich swoich działaniach, czy to dotyczących pracy zawodowej, służby w kościele, rodziny, relacji z innymi ludźmi podobać się Bogu. Bóg wyraził swoją wolę w Piśmie Św. dlatego Św Hieronim jeden z Ojców kościoła powiedział, że „nieznajomość Pisma Św. jest nieznajomością Chrystusa”
Prawdziwa pobożność o której piesze Jakub nigdy nie skupia się na nas samych i nie jest skierowana ku nam, ale zawsze jest skierowana ku Bogi i bliźniemu. To znaczy, że kościół może być tak pochłonięty i zachwycony samym sobą, splendorem nabożeństwa, budynkiem, że nie ma czasu na służbę, która jest najbardziej istotna, nieść obraz Chrystusa dla świata. Tak więc prawdziwe nabożeństwo nie obejmuje tylko niedzielnego spotkania, modlitwy, ceremonii, to nie jest suma i treść wiary chrześcijańskiej. Biblijna pobożność obejmuje wszystkie działania człowieka wierzącego.
Prorok Micheasz i Amos potępiali rytualne ofiary jeśli treścią życia nie była służba Bogu.
Micheasza 6:6  Z czym mam wystąpić przed Panem, pokłonić się Bogu Najwyższemu? Czy mam wystąpić przed nim z całopaleniami, z rocznymi cielętami?
7  Czy Pan ma upodobanie w tysiącach baranów, w dziesiątkach tysięcy strumieni oliwy? Czy mam dać swojego pierworodnego za swoje przestępstwo, własne dziecko na oczyszczenie mojego grzechu?
8  Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.

Amosa 5:21  Nienawidzę waszych świąt, gardzę nimi, i nie podobają mi się wasze uroczystości świąteczne.
22  Nawet gdy mi składacie ofiary całopalne i ofiary z pokarmów, nie mam w nich upodobania, a na ofiary pojednania z tłustych waszych cieląt nie mogę patrzeć.
23  Usuń ode mnie wrzask twoich pieśni!I nie chcę słyszeć brzęku twoich harf.
24  Niech raczej prawo tryska jak woda, a sprawiedliwość jak potok nie wysychający!

Gdybyśmy skupili się tylko na tych formach, które wcześniej wymieniliśmy, a nasze życie chrześcijańskie byłoby skupione na nas samych, to nasza pobożność byłaby bezużyteczna. Można by było się zapytać. Po co to nabożeństwo? Po co te wszystkie modlitwy? Po co spotkania Biblijne? Jeśli w twoim życiu nie wiele z tego wynika. Jeśli ta cała ceremonia nie prowadzi ku Bogu i ku bliźniemu, to wszelkie nasze działania tutaj byłyby bezcelowe. Byłby to zmarnowany czas lepiej by było zająć się czymś bardziej pożytecznym. Jest, to wielką tragedią naszych czasów. Wielu ludzi należy do kościoła chrześcijańskiego deklarując się jako chrześcijanie, ale po za praktyką ceremonii nie widać ich działania poświęcenia i oddania. Zbawienie z łaski przez wiarę jest zbawieniem do dobrych uczynków byśmy w nich chodzili. Bóg zbawia nas byśmy mogli mu służyć. Więc prawdziwą pobożność można przedstawiać taką definicją.

 Jest to cześć i uwielbienie dla Boga w oddzieleniu od sposobu życia i myślenia tego świata w służbie Bogu i ludziom.


1 Jana 3:18  Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą.
I tą właśnie prawdę Jakub pragnie przekazać odbiorcą swojego listu i nam. W 27 wersie Jakub mówi, że właściwą formą pobożności jest nieść pomoc wdowom i sierotom. Oczywiście, to nie znaczy, że żeby być człowiekiem pobożnym, to należy teraz zajmować się tylko sierotami i wdowami. Jakub przedstawia nam pewien wzór pobożności.   Sieroty i wdowy w czasach Jakuba nie miały swojego obrońcy, była to grupa społeczna najbardziej narażona na skrzywdzenie i wykorzystanie. Bóg w Starym Testamencie nakazał otoczyć szczególną troską sieroty i wdowy.
Wyjścia 22:22  Nie będziesz uciskał żadnej wdowy ani sieroty.
23  Gdybyś je uciskał, a one wołać będą do mnie, na pewno wysłucham ich wołania

Zachariasza 7:9  Tak mówi Pan Zastępów: Wydawajcie sprawiedliwe wyroki i świadczcie sobie nawzajem miłość i miłosierdzie!
10  Nie uciskajcie wdów i sierot, przychodniów i ubogich, i nie zamyślajcie w swych sercach nic złego jedni przeciwko drugim.
Tak więc zasada, która wyłania się ze Słowa Bożego dotyczy pomocy i służby ludziom skrzywdzonym, biednym. Takim którzy nie mogą sobie poradzić sami w życiu. Innymi słowy Bożą wolą jest byśmy nie przechodzili obojętnie wobec tych ludzi, którzy często są spychani na margines poprzez ten świat. Oczywiście, to nie znaczy, że przez takie działanie będziemy zbawieni po za poselstwem ewangelii. Jakub takie działanie nazywa czystą i nieskalaną pobożnością, ale Jakub nie przedstawia w tym fragmencie pełnego obrazu pobożności. Ktoś by mógł dojść do wniosku, że gdy spełni pewną miarę dobrych uczynków, pomoże potrzebującym  to będzie zbawiony.
Zresztą dosyć często możemy się z tym spotkać, gdy ludzie mówią że „wystarczy być dobrym i to zapewni nam trwałe miejsce w niebie”.  Jakub zajmuje się tutaj małą częścią tego wielkiego tematu którym jest pobożność i pokazuje nam do czego powinna nas prowadzić prawdziwa wiara w Chrystusa.
Rich Mullins –  sławny muzyk chrześcijański powiedział kiedyś takie słowa

Jezus powiedział: cokolwiek dla tych najmniejszych moich braci,  zrobiłeś, to dla mnie zrobiłeś. I to właśnie dało mi do myślenia. , Że jeśli chcę utożsamiać się w pełni z Jezusem Chrystusem, którego nazywam, Panem i Zbawicielem, najlepszym sposobem w jaki mogę to zrobić jest identyfikacja z ubogimi. Wiem, że będzie to w sprzeczności z nauczaniem wielu popularnych ewangelicznych kaznodziejów. Ale nauczanie o posiadaniu majętności i dążeniu do  niej jest błędne.  Chrześcijaństwo nie jest  budowaniem swojego bezpieczeństwa w świecie, gdzie można żyć z żoną, swoimi  dziećmi w pięknym domku. I odcinać się od wszelkich problemów tego świata żeby tylko mi było wygodnie i dobrze.  Chrześcijaństwo uczy kochać tak jak Jezus kochał, a Jezus kochał biednych, chorych, odrzuconych i tych których świat kochać nie chciał.
Tak więc Bogu zależy na tym, by chrześcijanie przynosili pomoc ubogim, odrzuconym, sierotom, chorym, narkomanom, alkoholikom tym którzy w oczach tego świata nie liczą się. Gdyby ten świat tylko mógł, to z chęcią pozbyłby się takich ludzi, bo są niewygodni i sprawiają problemy. W czasach gdy Hitler doszedł do władzy, to w planie oczyszczenia Niemiec było zabicie wszystkich, którzy nie pasowali do wizerunku rasy panów i właśnie byli to tacy ludzie jak wymieniłem wcześniej.
Około roku temu spotkałem pewnego człowieka, na misji w Elblągu, który ujął mnie swoim świadectwem. Opowiadał, że spał po dworcach i był alkoholikiem. Doszło do tego, że jego zdrowie zaczęło się sypać, odebrało mu władze w nogach, a na domiar złego gdy spał na klatce schodowej jacyś chuligani polali go płynem łatwopalnym i podpalili. Cudem ktoś go ugasił, był cały w bliznach. Opowiadał mi, że leżał już tylko na dworcu i chciał umrzeć. Nie mógł chodzić, był oszpecony i któregoś dnia gdy czekał na śmierć podeszło do niego  dwoje ludzi powiedzieli mu, że zostali przysłani przez Jezusa i Chrystusa, który chce go uratować. On powiedział im, że jeśli chcecie mnie uratować kupcie mi alkohol, ale oni odparli, że nie kupią mu alkoholu, ale jeśli chce żyć to niech z nimi pójdzie, a jeśli tu zostanie to umrze. Zdecydował się na to by go zabrali, zawieźli go do odwykowego ośrodka ewangelicznego tam się nawrócił i dzisiaj służy Bogu. To jest jeden z przykładów kiedy Bóg ratuje życie człowieka i posługuje się swoim kościołem. Prawdziwy chrześcijanin nie pozostaje obojętny na potrzeby braci i sióstr, a także na potrzeby ludzi tego świata.  Pan Jezus powiedział kiedyś przypowieść o miłosiernym samarytaninie (Ew Łuk 10,30-37) gdy został zapytany przez uczonego w zakonie kto jest jego bliźnim? Z pewnością ten człowiek nie spodziewał się takiej odpowiedzi od Jezusa myślał, że jego bliźnim są Żydzi, ale nie samarytanie. A jednak ten samarytanin okazał miłosierdzie pobitemu Żydowi i wyświadczył mu dobro, a nie ci którzy powinni mu je okazać jak kapłan i lewita. Tym samym przez tą przypowieść Pan Jezus chce nam powiedzieć, że naszym bliźnim mogą być wszyscy którzy naszej pomocy mogą potrzebować nawet jeśli pozornie ktoś mógłby uchodzić za naszego przeciwnika.
Tak więc Bóg chce, by nasza pobożność wychodziła po za nasze rytualne życie religijne. On pragnie by twoja i moja pobożność miała wpływ na ten pogrążony w grzechu świat. Tym samym dajemy świadectwo o miłości Boga do ludzi i do tego świata.  

Pozostaje nam jeszcze jedna kwestia do omówienia z naszego fragmentu. Powiedzieliśmy sobie, że chrześcijanin ma być aktywny w tym świecie, nie powinien  izolować się ze swoją pobożnością do wewnątrz lub ograniczać jej tylko do murów kościoła jak np. uczyniono w sytuacji zakonów. Pobożność chrześcijańska powinna emanować na zewnątrz i nieść ewangelię temu światu. Żyjąc w tym świecie i niosąc temu światu świadectwo musimy pamiętać, że ten świat pogrążony jest w ciemności. Nie zna ewangelii i nie wie dokąd zmierza, to my chrześcijanie mamy wpływać swoją postawą na ten świat, a nie świat ma wpływać na nasze życie. I o tym mówi Jakub „nieść pomoc i zachowywać siebie nie splamionym przez świat”.
Człowiek wierzący w Chrystusa, to człowiek oddzielony od tego świata, a żyjący dla Boga. Taki człowiek zawsze ucieka od brudów tego świata. Od grzechów, niemoralności sposobu załatwiania spraw przez ten świat, sposobu postrzegania i klasyfikowania ludzi. Ten świat tak mocno wciska się w nasze życie, że tylko trwała relacja z Chrystusem uchroni nas przed jego wpływem. Nie możemy żyć jak ludzie tego świata, którzy są w pewnym amoku nie widząc Bożej chwały i nie dostrzegając wspaniałej ewangelii. Za to widzą inne rzeczy i dla nich żyją, dobra materialne, władza, kultura, przyjemności. Nie, chrześcijanin tak nie żyje, nie pędzi w pogoni za bogactwem, stanem posiadania. Nie chce cos znaczyć w tym świecie i dążyć do tego by ludzie darzyli go wielką czcią, nie szuka w tym świecie swojej tożsamości, szczęścia i spełnienia. Chrześcijanin nie goni także za przyjemnościami, by dogadzać własnemu ciału we wszelkich możliwych formach. Pan Jezus powiedział: „że ludzie tego świata tego wszystkiego szukają” ale my szukamy jak się Bogu podobać. Człowiek wierzący znajduje swoją wartość, radość, sens życia w społeczności z Chrystusem.
W 4 rozdz. listu Jak czytamy:
Jakuba 4:4  Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.
Czytając te słowa musimy sobie zdać sprawę, że działa to również odwrotnie. Przyjaźń z Bogiem z Chrystusem jest wrogością do świata. Świat nie będzie cię akceptował jak nie akceptował naszego Pana. Ze strony świata, który jest pod wpływem szatana możemy się spodziewać jedynie krytyki, odrzucenia, a nawet prześladowania. Dlatego tak ważne jest zdecydować z której strony barykady chcemy stać, bo nie możemy pogodzić tych dwóch rzeczy. Albo żyjesz z Chrystusem i jesteś odrzucony przez ten świat lub żyjesz ze światem, ale wtedy jesteś wrogiem Boga, bo to co ważne jest dla tego świata jest obrzydliwe dla Boga.

A jak ty patrzysz na siebie? Czy dążysz do właściwej pobożności, która podoba się Bogu? Ta pobożność polega na służbie Bogu i ludziom w cichości serca i pokorze. Nie znajdziesz w niej zaszczytów ani chwały w tym świecie, a jednak jest najwspanialszą drogą jaką można pójść. Znajdziesz na tej drodze prawdziwą wolność i poczucie spełnienia jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej, „bo prawda jest w Chrystusie”   Amen.

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń