sobota, 12 grudnia 2015

Jezus daje więcej niż chleb Ew. Mateusza 14,13-23


Drodzy, dzisiaj postaramy skupić swoją uwagę na wspaniałym i niezwykłym wydarzeniu w służbie Pana Jezusa jakim było rozmnożenie jedzenia. Nie wiem czy zauważyliście, ale musiało być to niezwykłe doświadczenie dla uczniów Chrystusa, skoro wszyscy ewangeliści, Mateusz, Marek, Łukasz i Jan o nim wspominają. Z pewnością przeżyli to bardzo głęboko kiedy Pan Jezus pięcioma chlebami i dwoma rybami nakarmił około  tysiące ludzi. Mateusz mówi nam, że było tam 5000 tys. Mężczyzn oprócz kobiet i dzieci (w 21). Niektórzy bibliści twierdzą, że mogło być nawet ponad 20000 tys. ludzi. Dzisiaj taki tłum byłby uważany za ogromne zgromadzenie, a za czasów Chrystusa tym bardziej.
Skąd tak duże zainteresowanie Chrystusem? Musimy trochę zrozumieć kontekst tych wydarzeń. Jak czytaliśmy ostatnio Jezus stał się bardzo popularny w wyniku cudów, które czynił. Wiele razy mówiłem i znowu przypominam, że Chrystus niemalże codziennie czynił setki niezwykłych cudów. Cudów, które były oczywiste i miały natychmiastowy skutek. To spowodowało, że był bardzo znany, tak że sam Herod nim się zainteresował. Zauważmy, że nawet fałszywi uzdrowiciele przyciągają mnóstwo ludzi, a co dopiero prawdziwy uzdrowiciel. Przywódcy religijni zaczęli się Go obawiać i odrzucili Go. Byli zazdrośni o popularność Jezusa, bali się o swoje wpływy i stanowiska, że osoba Chrystusa doprowadzi do buntu przeciw Rzymowi co doprowadziłoby w przekonaniu faryzeuszy do zabrania im swobody i władzy (J 11,48). Zwykli ludzie natomiast rozpoznali w Chrystusie swojego przywódcę i tłumnie za nim podążali, a nawet chcieli okrzyknąć Go królem. Jednak nie Królem swoich serc, tylko przywódcą politycznym. Duża część podążała za nim z ciekawości będąc Jezusem powierzchownie zafascynowanym jak w przypowieści o czterech glebach. Pan Jezus jednak nie był zainteresowany takim królowaniem nad nimi, bo nie prowadziło ono do prawdziwego wyzwolenia duchowego tych, którzy za nim poszli. On wiedział, że prawdziwa wolność dla człowieka przychodzi przez wiarę w Niego jako Zbawiciela od grzechów, a nie przez polityczne nadzieje.
Tak więc jest to jakiś taki kulminacyjny punkt służby Pana Jezusa. Z jednej strony obserwują go polityczni przywódcy, zastanawiają się nad tym, o co Mu chodzi, kalkulują i starają się wybadać czy czasem nie będzie chciał odebrać im władzy. Z drugiej strony ludzie pokładają w Nim nadzieje, ale nie jest to zainteresowanie jakiego Pan oczekiwał od ludzi. Stąd mamy taką rzeszę osób, która za Nim podążała, to musiało budzić niepokój ze strony władz. Od Jana dowiadujemy się, że było to, przed świętem paschy (J 6,4) Jest to druga pascha o której wspomina Jan, więc do ukrzyżowania Chrystusa od tego wydarzenia pozostało około roku.
Teraz Jezus przebywa na miejscu odludnym, gdzie udał się po tym jak usłyszał, że ścięto Jana Chrzciciela. Potrzebował odpocząć, przemyśleć ostatnie wydarzenia i pomodlić się, by nabrać sił do dalszej swojej służby (13). Jednak z powodu popularności ludzie podążyli za nim.

1.      Jezus doskonałym przykładem miłości bliźniego
Zwróćmy uwagę, że pomimo swojego zmęczenia, pomimo tego że chciał mieć trochę czasu na odpoczynek nie odprawił tych ludzi, ale zlitował się nad nimi (w, 14). Nie wyszedł do nich i nie powiedział „słuchajcie ja chce mieć trochę spokoju, usługiwałem wam przez ostatnie dni teraz chce mieć czas dla siebie”. Och, to jest nasz Chrystus, nie myślał o sobie, nie myślał o swoich potrzebach, ale przede wszystkim chciał służyć innym, nawet wtedy gdy był bardzo zmęczony. Wynikało to z głębokiej prawdziwej miłości jaką on miał do ludzi. Chrześcijaństwo to religia miłości, religia realizowania potrzeb bliźniego kosztem swoich w przeciwieństwie do innych religii np. Islamu, hinduizmu itp. Pan Jezus patrzył na tych zagubionych ludzi i czuł prawdziwy ból w sercu. Ból z powodu ich zgubienia, z powodu grzechów jakimi byli zniewoleni z powodu cierpienia jakie przeżywali w postaci chorób fizycznych i duchowych. Był szczerze przejęty i dotknięty ich zmaganiami, ich troskami i chciał im ulżyć. Boże serce zawsze jest współczujące i miłujące człowieka. Bóg nie cieszy się z krzywdy i cierpienia choćby największego grzesznika, ale chce jego ratunku. To nasze serca często są nieczułe nacierpienie i potrzeby innych. To my często chronimy tak mocno siebie, swój czas, swoją prywatność, swoje pieniądze, swoje rzeczy i walczymy o nasze prawa że nie wiele może pozostawać z naszego i życia dla naszych bliźnich.
Pan Jezus jednak powiedział, że nie będą nas poznawać po etykiecie kościelnej, czy po gorliwości religijnej, ładnym ubiorze, ofiarności, chodzeniu do kościoła itp. On powiedział, że świat pozna Jego uczniów po tym kiedy miłość wzajemną mieć będą (J 13,35), kiedy sprawy twojego bliźniego, sprawy twojego brata i siostry będą dla ciebie równie ważne jak twoje. Świat pozna Chrystusa w nas po tym, kiedy zobaczy, że nie stawiamy na pierwszym miejscu swego „ja” i swoich interesów. Tak właśnie robi cały świat, on troszczy się o siebie, najważniejszy w świecie jest kto? „Ja”, ja jestem najważniejszy. Ważne, żebym ja był zadowolony. Taka postawa jest przeciwieństwem chrześcijaństwa. Słowo Boże zawsze wzywa nas do poświęceń na wzór Chrystusa, mamy być podobnego ducha jak Jezus. Znaczy to, nie upierać się zachłannie przy swoim i stawiać na swoim, dbać tylko o siebie. Pozwólcie że przypomnę kilka wezwań do Chrystusowej postawy.
1 Jana 3:16  Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci.
To jest nasz dzisiejszy cel, oddawać swoje życie dla siebie nawzajem, dla bliźniego dla drugich, dla męża, żony, dzieci, dla braci i sióstr w kościele. Po prostu służyć im tak jak Chrystus usłużył nam, dając za nas nie jakąś małą część siebie, ale dał wszystko, położył własne życie. On również powiedział i tego uczył, że bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać (Dz Ap 20,35). Musimy przyznać, że wszyscy mamy z tym problem i w naszej służbie chrześcijańskiej od momentu nawrócenia mamy uczyć się miłości bliźniego. Polega to na tym, że należy walczyć ze swoimi egoistycznymi pragnieniami i sprzeciwiać się w mocy Ducha Świętego naszemu „ego”. Należy walczyć z tym by naszego czasu nie ograniczać wyłącznie do naszych potrzeb, ale do bezinteresownej pomocy innym lub służby w kościele. Należy walczyć z przywiązaniem do rzeczy materialnych, które w naszym przekonaniu należą do nas i mają służyć tylko nam. To co posiadamy powinno również by oddane na służbę Panu. To może być samochód, mieszkanie, narzędzia, jakieś talenty lub umiejętności. Należy walczyć z przywiązaniem do naszych pieniędzy i również jakąś część z nich przeznaczyć na budowanie Bożego Królestwa.  
Również Ap. Wzywa nas do poświęcenia w służbie sobie nawzajem mówiąc
Galacjan 6:2  Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.
Tak, Pan dał nam wiele wspaniałych przykazań, ,a jedno z najważniejszych z nich jest „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. On sam praktykował to przykazanie w doskonały sposób litując się nad ludźmi nawet wtedy kiedy teoretycznie powinien mieć czas dla siebie, czyńmy podobnie.
2.      Bóg jest w mocy zaspokoić każdą naszą potrzebę
Druga zaś rzecz o której chciałem wspomnieć w  dzisiejszym nauczaniu to, to że Bóg jest w mocy zaspokoić każdą nasza potrzebę. Nie powinniśmy się bać ale Jemu zaufać. Rozmnożenie Chleba jest wspaniałą tego lekcją, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i powinniśmy w wierze okazywać mu posłuszeństwo, bo On jest w mocy sprawić, że będziemy oglądać cudowne rzeczy. Ale jeśli nie ufamy Mu i z powodu lęku, obaw i strachu okazując nieposłuszeństwo narażamy się na dodatkowe kłopoty.
Dzięki Temu, że wszyscy Ewangeliści opisują tą historię możemy mieć jej pełniejszy obraz. Zwróćmy uwagę, że u Mateusza między wierszami 14, a 15 jest przerwa czasowa, którą wypełnia Jan. Mateusz mówi, że zanim nakarmił Jezus ludzi, uzdrawiał ich przez cały dzień, a rozmnożenie żywności miało miejsce wieczorem. Zanim jednak cały dzień służył ludziom miał rozmowę z uczniami , prawdopodobnie kilka godzin przed rozmnożeniem jedzenia o czym wspomina (Ew. Jan 6,3). Jezus Widział wyraźnie, że ludzi zbiera się coraz więcej i wtedy podczas tej rozmowy zadał Filipowi pytanie jak nakarmić tych ludzi? Tak więc uczniowie mieli kilka godzin, by na to pytanie sobie odpowiedzieć. Jak wiemy mieli różne pomysły. Wieczorem powiedzieli do Jezusa, żeby rozpuścił lud i wysłał ich do miasta, by sami sobie nakupili żywności (w. 15). Jan wspomina, że padła również inna propozycja, żeby wydać pieniądze, które były we wspólnej kasie Jezusa i apostołów. Posiadali 200 denarów i nie były to jakieś małe środki.  Denar  był srebrną monetą i dniówką niewykwalikowanego robotnika w czasach Jezusa. Więc 200 denarów które posiadali to prawie 7 miesięcy pracy. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że mili przy sobie około 15000 tys. złotych i Filip rozważał wydać te pieniądze na ludzi. Ale z powodu ogromnego tłumu i tak nie zaspokoiliby  ich potrzeb. Niemalże cały dzień myśleli jak nakarmić lud i nic sensownego nie wymyślili. Zadziwiające jest to, że już dwa lata chodzą z Jezusem widzą cuda które czyni, uzdrawia chorych, przemienia wodę w wino, wskrzesza umarłych, ucisza burzę, a jednak nie widzą rozwiązania, że On mógłby nakarmić tych ludzi. Tym bardziej, że rozmnażanie żywności przez Boga miało już miejsce w starym Testamencie. Przypomnijmy sobie sytuacje gdy Elizeusz nakarmił swoich 100 uczniów kilkoma chlebami i jedzenie nie wyczerpało się 2 Król 4,42-44 i inna sytuacja gdy Bóg przez Elizeusza rozmnożył oliwę dla ubogiej kobiety, która była w trudnej sytuacji materialnej  2 Król 4,1-7. Jednak uczniowie nie potrafili spojrzeć na sytuacje w jakiej się znaleźli inaczej jak tylko z ludzkiego punktu widzenia. Nie potrafili wznieść się ponad ten problem i nie potrafili powiedzieć „Panie Jezu ty wszystko możesz, możesz również nakarmić ten lud”. Nie potrafili tego zrobić bo mieli zbyt mało wiary. To jest ciekawe jak niewiara odbiera nam możliwość spojrzenia na nasze życie i na sytuacje w której się znaleźliśmy Bożymi oczami. Brak wiary powoduje, że widzimy tylko ludzkie rozwiązania.
Ale Jezus na ich odpowiedzi mówi, „wy im dajcie jeść” (w 16), nakarmcie tych ludzi. Jak to zrobić jak nakarmić te tysiące ludzi, nie możemy tego zrobić, pieniędzy mamy za mało, jedzenia jest jak na lekarstwo. Jedyne wyjście niech idą do miasta i kupią sobie?
Ale Jezus ma inne rozwiązanie, On każe ludziom usiąść w grupach, bierze te kilka chlebków i dwie ryby, błogosławi to jedzenie dziękując Bogu i rozdaje potrzebującym.(Tak propos czy modlisz się przed jedzeniem, czy dziękujesz Bogu za to co On ci daje?)  Najwyraźniej wyglądało to tak, że rozdawano kolejne chleby i ryby i cały czas w koszu było.
Ale ludzkie rozwiązania są żadne, uczniowie mówili nie da się nic zrobić. Sprawa jest przegrana. Jak wiele razy to słyszałem, jak często sam temu uległem. Ale Bóg ma moc działać nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji. Bóg ma moc zaradzić w największych problemach i wyprowadzić nas z nich. Dla Boga żadna sprawa z naszego życia nie jest zbyt trudna, zbyt skomplikowana, On po prostu może wszystko. Dlatego mówi - Wszelką troskę swoją złóżcie na niego (Na Boga), gdyż On ma o was staranie (1 Piotra 5,7). W innym miejscu Chrystus mówi do nas
Mateusz 6:31  Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
32  Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33  Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.
Może ty teraz przeżywasz jakieś problemy, choroba, trudne sytuacje, problemy rodzinne, problemy z pracą, czy cokolwiek innego. I patrzysz na tą sytuacje w której jesteś i myślisz sobie całkowicie beznadziejnie, tu nic nie można już zrobić, w moim życiu się nic nie zmieni. Chce ci dzisiaj powiedzieć -  spójrz na Chrystusa, zaufaj Mu, zaufaj Jego mocy, że On może zmienić wszystko. Jego ręka nie jest zbyt krótka, a moc zbyt mała, by uczynić coś niezwykłego. On uczynił wiele niezwykłych rzeczy w moim życiu gdy modliłem się do Niego, pomógł mi spłacić długi, pojednał mnie z moimi nieprzyjaciółmi, dał mi wiarę siłę i mądrość, by podjąć się różnych dział w moim życiu,   i z każdą sytuacją poznawałem Go coraz lepiej.
3.      Hojność Boga
Zauważ również że, on uczynił więcej niż ludzie mogli oczekiwać. On nie nakarmił ich tylko trochę, ale tyle ile wszyscy mogli zjeść, nakarmił ich do syta. Tak, że zostało jeszcze dwanaście pełnych koszy odłamków. To jest wspaniała lekcja hojności naszego Boga, często daje nam ponad miarę, więcej niż potrzebujemy abyśmy mogli również hojnie udzielać tym którzy potrzebują. Apostoł Paweł również nauczył się tej wspanialej lekcji
2 Koryntian 9:8  A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę,
9  Jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki.
Bóg nie skąpi nam swojej dobroci. wielokrotnie doświadczyłem i doświadczam, że modląc się do Niego w jakieś sprawie, nie tylko wysłuchuje mnie w tym o co się modlę. Ale często Robi o wiele więcej troszcząc się o sprawy o które zapomniałem się modlić lub nie pomyślałem o nich. Podobnej łaski i hojności Boga doświadczył Salomon. On modlił się o mądrość, a Bóg wysłuchując go, dał mu to, o co się nie modlił, sławę, bogactwo i zwycięstwo nad swoimi wrogami (2 Kronik 1,11-12).
Jak mówi Słowo – hojnie rozdaje, udziela ubogim. Nasycił głodny lud, dał im więcej niż potrzebowali.

4.      Wraz z usługiwaniem ludziom powinno iść w parze nauczanie o królestwie Bożym
Kolejna rzeczą na którą pragnę zwrócić uwagę to jak powinna wyglądać chrześcijańska działalność charytatywna. Wiadomo że kościół chrześcijański od samego początku angażował się w działalność dla potrzebujących. Już w dziejach apostolskich czytamy, że pomagano wdowom i biedniejszym chrześcijanom, którzy byli w potrzebie. W cesarstwie Rzymskim Kościół zajmował się porzuconymi dziećmi, przygarniał chorych i słabych, organizował pierwsze szpitale itp. Jednak Kościół nigdy nie może zapominać, że głównym Jego zadaniem jest zwiastowanie o Królestwie Bożym. Zwróćcie uwagę, że Jezus karmił lud, ale wcześniej zwiastował im Słowo Boże. Kościół chrześcijański zawsze musi o tym pamiętać, że okazujemy miłosierdzie potrzebującym w kontekście Ewangelii. Czasami kościoły chrześcijańskie wpadają w pułapkę dobroczynności zapominając o tym, że dobroczynność ma być pomostem do zwiastowania Ewangelii. Nigdy nie może być celem samym w sobie. Jeśli Kościół zatrzymuje się wyłącznie na działalności charytatywnej dla ludzi, to nigdy nie zaspokoi ich prawdziwych potrzeb. Dlatego, że prawdziwą i głębszą potrzebą człowieka nie jest tylko nakarmienie i przyodzianie go, czy danie mu schronienia. Prawdziwą potrzebą jest zbawienie z grzechów i gdybyśmy zaspokoili wyłącznie cielesne potrzeby ludzkie, a nie dalibyśmy im odpowiedzi na ich potrzeby duchowe, tym samym odnieślibyśmy porażkę. Chrystus nigdy tak nie czynił, nawet w Ew Jana we wspaniałym 6 rozdz. czytamy jak w cudowny sposób wykorzystał On (Jezus) sytuacje nakarmienia ludzi do przekazania im głębokiej prawdy duchowej, że On jest chlebem żywota i kto Go spożywa będzie żył na wieki.
Niektórzy mówią pomagajcie, ale po co o tym Jezusie mówicie, czy nie możecie pomagać bez tego? Ale właśnie to jest istota sprawy. Nie możemy bez tego i nigdy nie możemy się na to zgodzić, by mieć służbę charytatywną bez głoszenia Ewangelii. Czyniąc tak zaparlibyśmy się Pana, przestalibyśmy być Kościołem Chrześcijańskim. Świat także pomaga i ma wiele akcji filantropijnych, ale pomoc świata jest płytka i powierzchowna, bo nie dotyka istoty problemu. Kościół ma okazywać miłosierdzie by mówić o wielkiej miłości naszego Boga okazanej nam w posłaniu swego Syna na świat, by zmarł w miejsce każdego człowieka. 

5.      Bóg z małego może zrobić wielkie rzeczy
Ostatnia zaś rzecz o której chciałem wspomnieć w dzisiejszym zwiastowaniu to, to, że Bóg z małych rzeczy może zrobić wielkie cuda jeśli oddamy mu swoje zasoby. Bóg posłużył się tutaj pięcioma chlebami i dwoma rybkami, by nakarmić kilkanaście, a może kilkadziesiąt tysięcy ludzi wtedy kiedy zostało mu to oddane. Bóg jest w mocy używać naprawdę czegoś małego do wielkich rzeczy pod warunkiem, że przyniesiemy mu to i oddamy w jego ręce. I gdy prześledzimy Biblię zobaczymy że wielokrotnie tak było. Bóg posłużył się małą dziewczynką uprowadzoną z Izraela przez Aramejczyków (2 Kr 5,2) żeby doprowadzić do uzdrowienia Namana. Użył biednej wdowy z Sarepty do karmienia proroka Eliasza (1 Kr 17,3) choć sama nic nie miała. Ale dała Bogu to co miała i było dla niej i dla niego. Użył słabego młodego Dawida z procą, by zwyciężyć największego wojownika filistyńskiego. Użył przestraszonego i niepewnego Gedeona by dać wielkie zwycięstwo Izraelowi nad swoimi wrogami. Bóg czyni tak, by okazać swoją moc i swoją chwałę jak w naszym dzisiejszym fragmencie. Tutaj użył chłopca który miał 5 chlebów i dwie rybki by nakarmić tysiące. Zachęcam nas byśmy przynieśli to co mamy i oddali Panu w ręce, by Bóg mógł to pobłogosławić i użyć tego dla swojej chwały. Przynieś Panu swoje talenty, swój czas, swój intelekt, swoje rzeczy, swoje znajomości, swój czas wolny i swoje pieniądze i powiedz: „Panie wszystko co mam otrzymałem od ciebie, użyj teraz tego co mi dałeś dla chwały swego Królestwa”. Czasami nie przynosimy w ręce naszego Pana tego co On nam daje, bo możemy bać się że coś stracimy, nie pozostanie dla nas, że nie mamy czasu. Ale historia rozmnożenia jedzenia wspaniale pokazuje, że gdy dajemy Panu to co mamy, on to rozmnoży i sprawi że my będziemy błogosławieni i będą błogosławieni inni. Pamiętam że kilkanaście lat temu gdy się nawróciłem było tak, że nie miałem pracy przez kilka miesięcy. Ale  nawróciłem się i chciałem brać udział w społecznościach kościoła, który był oddalony od mojego domu 25 km. Nie miałem wtedy specjalnie pieniędzy. Żeby jednak dojechać do kościoła potrzebowałem na bilet dwa razy w tygodniu, bo jeździłem na spotkania młodzieżowe i niedzielne nabożeństwa. Powiedziałem wtedy w modlitwie Panu, Panie jeśli sprawisz że będę miał pieniądze na te dojazdy, to ja ci obiecuje, że zawsze będę na tych spotkaniach. I Bóg to sprawił, nigdy nie zabrakło mi środków by pojawić się na społeczności kościoła, a później dał mi pracę.
Drodzy dzisiaj mieliśmy okazje jeszcze raz przeczytać historię o rozmnożeniu żywności. O tym jak Jezus okazał cudowną swoją chwałę i uczynił wspaniały cud karmiąc taką rzesze ludzi. Chrystus przez to pokazuje, że jest w mocy zaspokoić nasze wszelkie potrzeby, zarówno te fizyczne jak i przede wszystkim te duchowe. On daje nam chleb którego potrzebują nasze ciała i jest również chlebem żywota dając nam życie wieczne. Ale stawia nam jeden warunek byśmy do Niego przyszli jak przyszedł ten tłum, byśmy nasze życie powierzyli w Jego ręce. Nie możemy nic doświadczyć od Chrystusa jeśli do Niego  nie przyjdziemy. Dlatego wzywam dzisiaj, przyjdź do Chrystusa! Powierz mu swoje życie, zaufaj Mu w swoich sprawach, a zobaczysz że wszystko się odmieni. On to uczyni wielką swoją mocą jak z kilku chlebków i dwóch ryb nakarmił tysiące.
Podsumowując
1. Pan Jezus usługiwał ludziom nawet wtedy kiedy miał teoretycznie wolny czas na odpoczynek, ale jak ludzie potrzebowali pomocy to nie zamykał się przed nimi. Również nie zamykajmy się na innych i żyjmy dla naszych bliźnich.
2. Bóg ma moc zaspokoić każdą naszą potrzebę.
3. Bóg jest hojny i daje o wiele więcej niż to, o co się modlimy i prosimy.
4. Pomoc ludziom powinna iść w parze z nauczaniem o Królestwie Bożym.   
5. Bóg z małego może zrobić coś wielkiego pod warunkiem że Mu to oddamy.
Amen


 


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń