sobota, 29 kwietnia 2017

Nie czyńmy jaskini zbójców z domu Bożego Ew. Mateusza 21,12-17



Drodzy jesteśmy w ostatnim tygodniu życia i służby Pana Jezusa przed Jego męką. Wiemy że wjechał do Jerozolimy witany przez wielki tłum, który ogłaszał Go Królem. Z pewnością wielu miało spore oczekiwania wobec Niego wierząc, że teraz pobije wszystkich wrogów Izraela.
Jednak gdy Jezus wjechał do Jerozolimy w ostatnim tygodniu, nie poszedł do pałacu Heroda do siedziby Piłata i nie zaczął przewrotu politycznego, chociaż ludzie tego od Niego oczekiwali. On poszedł do Świątyni, do domu swego Ojca, bo prawdziwy problem człowieka, nie jest polityczny, społeczny, czy ekonomiczny. Prawdziwy problem człowieka leży w Jego relacji z Bogiem. Jeśli ta relacja nie zostanie naprawiona, to nic nie poprawi jego stanu duchowego choćby o odrobinę.
Dopiero wtedy kiedy, pojednamy się z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa świat zaczyna wyglądać dla nas inaczej. Przestaje ci przeszkadzać polityka, ekonomia, ludzie, brak perspektyw, czy jeszcze inne czynniki, którym przypisywaliśmy nasze nieszczęście. Nie chodzi o to, że w ogóle te rzeczy nie ma ją znaczenia. Ale wtedy, kiedy sprawa naszej relacji z Bogiem zostanie odbudowana, zaczynamy widzieć wyraźnie, że nasze wcześniejsze nieszczęście nie było spowodowane złym stanem otoczenia, ale było spowodowane złym stanem mojego serca.
Pewnego pamiętnego dnia i ja to odkryłem, gdy Chrystus wstąpił w moje życie. pamiętam, że po tym wydarzeniu poprzedniego dnia rano, wyszedłem na zewnątrz i pomyślałem, że jaki piękny jest ten świat, jakiś taki nowy, świeży. Nachyliłem się i macałem trawę, wydawała się bardziej zielona, żywa, piękniejsza niż wcześniej. Później odkryłem, że świat od wczorajszego dnia nie zmienił się, to ja się zmieniłem. Moje serce się zmieniło.
Gdyby tamten tłum, który witał Pana Jezusa przy wjeździe do Jerozolimy rozumiał to, to inaczej patrzyłby na służbę Chrystusa. I inaczej patrzyłby w ogóle na wszystko.
A Pan Jezus pokazywał to cały czas, dlatego poszedł do świątyni, dlatego wyrzucił z niej ludzi, dlatego powywracał tam stoły.
On pokazał w ten sposób, że najważniejszym celem Jego misji jest nasz stosunek do Boga. I był oburzony tym, że przez uczynienie targowiska w Świątyni ludzie nie mogli dostrzec jak ważne jest właściwie oddawać Bogu cześć.
Miejsce kultu Boga wszechmogącego, zamiast być miejscem społeczności z Bogiem, miejscem gdzie ludzie będą Go uwielbiać i zbliżać się do Niego, wyznawać swoje Grzechy i dostrzegać Boskie atrybuty. Stało się miejscem, gdzie ludzie załatwiali swoje interesy i zapominano o wielkości i majestacie Boga.
I przypomnijmy sobie 2 rozdz. Ew. Jana tam Jan opisuje podobną sytuacje. Tylko miało to miejsce na początku publicznej działalności Jezusa. Podczas pierwszej Paschy o której Jan wspomina. Pan udał się do Jerozolimy i jak w przypadku historii z Ew. Mateusza wszedł na teren świątynny i zastał taką samą sytuację.
Pewnie przy każdym święcie Paschy w świątyni stawiano stragany, kantory wymiany walut, sprzedawano zwierzęta ofiarne i czyniono z Bożego domu targowisko. Wtedy czas święta Paschy dla handlarzy i właścicieli kantorów to najlepszy interes, jak dzisiaj np. Święta Wielkanocne lub Bożego narodzenia.

1.      Nie czyńmy z kościoła jaskini zbójców
Jednak tak jak wtedy, tak i dzisiaj często pomimo świąt, pomimo bycia w świątyni, czy nawet składania ofiar ludzie nie widzą Boga.
Widzą interes, mają religię, mają jakąś uroczystość i wiele innych ważnych spraw, ale nie oddają chwały Bogu. I nie bez przyczyny Pan Jezus zaczął swoją publiczną służbę od pobytu w świątyni i kończy swoją służbę na świątyni. Najważniejsze w życiu człowieka, to oddawać chwałę Bogu, to pojednać się z Bogiem, to dostrzegać naszą zależność od Stwórcy, naszą grzeszność i Jego łaskę.
Faryzeusze i uczeni w piśmie uczynili naprawdę wiele złego by zwykły człowiek nawet w świątyni nie znalazł Boga.
Handel o którym tutaj czytamy miał miejsca na dziedzicu Pogan. Świątynia składała się z kilku części. Najpierw był dziedziniec pogan, gdzie nie żydzi mogli przebywać, później głębiej dziedziniec kobiet, później dziedziniec mężczyzn, a później miejsce święte gdzie pełnili służbę kapłani, a na końcu miejsce najświętsze, gdzie raz do roku wchodził arcykapłan.
Annasz który był wtedy najwyższym kapłanem, zły, skorumpowany człowiek wymyślił sposób jak mieć większe dochody. Tam gdzie był dziedziniec pogan wynajmował stoiska pod stragany, by ludzie mogli na nich kupić rzeczy potrzebne do kultu religijnego takie jak: zwierzęta ofiarne, oliwę, wino, sól.
Nadto, każda ofiara składana w świątyni musiała być zatwierdzona przez kapłanów. Więc jeśli nie kupiłeś swojej ofiary w na dziedzińcu pogan, to w rzeczywistości nie mogłeś jej złożyć Bogu, bo kapłani nie przyjmowali innej ofiary jak tylko ta która była nabyta na placu. Jak łatwo się domyślić ofiary kupowane na dziedzińcu miały wielokrotną przebitkę. Jeden z historyków Żydowskich twierdzi, że nawet dziesięciokrotną.
Były tam także stoiska, gdzie podróżni mogli wymienić pieniądze, by nimi zapłacić podatek świątynny. Podatek ten można było płacić tylko w dwóch walutach w  syklach galilejskich, lub syklach świątynnych, inne waluty były uznawane za  nieczyste. Więc każdy, kto przybył z daleka i miał inne pieniądze musiał dokonać wymiany. Wymiana jednak często była po niekorzystnym zbójeckim kursie.
To wszystko powodowało, że rzeczywiście jak Pan Jezus mówi że, zamiast świątynia być domem modlitwy, miejscem skruchy i społeczności z Bogiem stała się jaskinią Zbójców, synonimem wyzysku i niesprawiedliwości.
I dzisiaj nic się nie zmieniło, nieodrodzeni i nie znający Boga ludzie wciąż z Bożej świątyni którą jest kościół czynią jaskinie zbójców. Kościół to miejsce, gdzie ludzie mają uwielbiać Boga, gdzie mają znaleźć zbawienie, gdzie mają dostrzec swoją grzeszność i Bożą chwałę. Jak mówi Paweł w liście do Tymoteusza, że Kościół to filar i podwalina prawdy (1 Tym 3,15). Kościół ma dbać o prawdę, bronić jej, podtrzymywać ją i ją głosić. Kościół to miejsce gdzie Bóg przez Jezusa Chrystusa ma być wywyższony, gdzie Bóg ma być na pierwszym miejscu. Ale jeśli kościół zaczyna zajmować się czymś innym niż uwielbieniem Boga i prowadzeniem kobiet i mężczyzn do pojednania z Nim. Jeśli zaczyna zajmować się, biznesem, zarabianiem pieniędzy, uprawianiem polityki. Jeśli w kościele zaczyna chodzić o władzę, o wpływy, zdobywanie dóbr materialnych, zarabianie mamony, budowanie miłego gniazdka na ziemi i to staje się celem kościoła. To jednocześnie odwracana jest uwaga ludzi od tego co najważniejsze, od Boga, od prawdy, od drogi zbawienia. W ten sposób Kościół ze strażnika prawdy staje się jaskinią zbójców, targowiskiem próżności.
To jest to, co Bóg ciągle mówił do Izraela przez wszystkich proroków, że Izrael miał być Bożym świadectwem doskonałości, sprawiedliwości i świętości Boga w świecie. Ale zamiast czcić Boga w prawdzie Jego Słowa ośmieszali imię Boże przez wyzysk, przelewanie krwi, bałwochwalstwo, oszustwa, kłamstwa, niemoralność itp. Czynili to tak żarliwe, że Bóg nazywał ich prostytutką (Jer 2,20), a Ap. Paweł powtórzył za Ks. Ezechiela że z ich powodu poganie bluźnią imieniu Bożemu (Rzym 2,24).
Należy tu również wspomnieć że karygodne jest to, że jakaś część kościołów lub duchownych z nazwy chrześcijańskich istnieje i działa dla pieniędzy. Coraz częściej w kościele pisze się książki wyłącznie dla pieniędzy, głosi się świadectwa dla pieniędzy, a nawet się zmyśla ciekawe historię by na nich zarobić, tworzy się muzykę dla popularności i pieniędzy, naucza dla pieniędzy. Ostatnio widziałem na youtbe program z człowiekiem Dawid Hogan i on twierdzi, że podniósł z martwych 70 osób, jeździ po całym świecie opowiada nieprawdziwe świadectwa i oczywiście zarabia na tym mnóstwo pieniędzy. W wielu kościołach handluje się zbawieniem, to jest to z czym Marcin Luter walczył, że „jeśli moneta w skarbonie zadźwięczy, to dusza w czyśćcu już nie jęczy”. W kościele Rzymskim jeśli tam pójdziesz to za pieniądze możesz nabyć życie wieczne, Boże błogosławieństwo, Sakramenty i z czyścica wypuścić bliskich przez płacenie za mszę. Pytam, czy to nie przypomina jaskini Zbójców? Tak, w istocie nią jest. Podejrzewam, że oskarżenie Pana Jezusa w stosunku do jemu współczesnych, że ze świątyni, z domu modlitwy, z domu Jego Ojca uczynili jaskinię Zbójców byłoby równie trafne dzisiaj jak i wtedy. Po  prostu uczynili jak Annasz, zarabiają pieniądze na Bogu. Myślą że z pobożności jak mówi Paweł mogą ciągnąc zyski (1 Tym 6,5). Bóg jednak nie jest ślepy i nie jest obojętny i nie odda swojej chwały nikomu (Izaj 42,8). I to prowadzi nas do drugiej rzeczy, że Bóg chce czystej świątyni.

2.      Bóg chce mieć czysty kościół
Gdy Pan Jezus zobaczył, co uczyniono z domu Jego Ojca naprawdę się zdenerwował. Uczniowie nie mieli zbyt wielu okazji, żeby widzieć Go w takich sytuacjach. Czytamy, że wyrzucił wszystkich handlarzy ofiarami, wekslarzy, stoły ich powywracał i jak dodaje Ew. Marek nie pozwolił nawet żeby ktoś choćby naczynie przeniósł przez świątynie, prawdopodobnie chodzi tutaj o to, że ludzie przez świątynie skracali sobie drogę (Mk 11,16).
Musimy mieć świadomość że Pan Jezus wywołał tam wielkie zamieszanie. Dziedziniec pogan, to była najbardziej rozległa część świątyni. Nie wiemy dokładnie ilu tam było tych sprzedawców, ale śmiało możemy powiedzieć że to nie było kilku. Może kilkudziesięciu, a nawet kilkuset. Pan Jezus jednak wszystkich ich wypędził i nie tylko tych, którzy sprzedawali, ale także tych którzy kupowali. Wypędził całą gromadę ludzi stamtąd.
Z powodu zbliżania się święta Paschy na całym dziedzińcu pogan mogło być kilka tysięcy osób.
Próbuje sobie wyobrazić jak najwyższy kapłan Annasz musiał być wściekły, że Pan Jezus popsuł mu interes. Jak szerokim echem musiało odbić się takie wydarzenie wśród tamtejszych przywódców religijnych. „Ten samozwańczy prorok - jak o Nim myślano, Galilejczyk za którym podążają tłumy przyjechał na osiołku do Jerozolimy, a teraz robi zamieszanie w naszej świątyni”.
Ale Pan Jezus nie robił zamieszania w ich świątyni, Pan oczyszczał swoją świątynię. Dom swojego Ojca. Chciał żeby w Jego domu była oddawana prawdziwa cześć Bogu. Później w 23 wierszu arcykapłani i starsi ludu zadają pytanie Panu Jezusowi jakim prawem to czyni.
 On czynił to prawem własności. Nie chciał  jakiegoś iluzorycznego kultu, jakieś religii zastępującej prawdziwą praktyczną pobożność. Ale chciał, by Bóg był traktowany z nabożnym szacunkiem. Chciał, by te wszystkie ofiary, modlitwy i cała chwała oddawana Bogu wynikała w życiu człowieka z prawdziwej szczerej Bożej bojaźni i była wyrazem prawdziwego uwielbienia wynikającego z serca.
To wszystko co działo się w świątyni przedstawiało fałszywy obraz Boga. Pokazywało że można kraść, kłamać, wyzyskiwać, robić biznes na Bogu, być obłudnym, żyć niemoralnie i przyjść do świątyni kupić sobie ofiarę złożyć ją, trochę pokadzić kadzidłem, poklękać, odmówić kilka modlitw, zaśpiewać jakiś hymn, porobić jakieś gesty religijne i mieć poczucie że jestem wierzący, że jestem czcicielem Boga, że Bóg jest zadowolony i będzie mi błogosławił.  
Nie, to była fałszywa religia, a Bóg chce mieć szczere prawdziwe wielbienie w duchu i w prawdzie. Wielbienie wynikające z serca, szczere, oddane, w prawdzie Bożego Słowa.
I tak jak wtedy Pan chciał oczyścić swoją świątynie, tak i dzisiaj chce by Jego świątynia którą jest Kościół i nasze życie była czysta.
Chce by Jego kościół dbał o to, by nie plamić się ze światem, nie przyjmować wzorców tego świata i nie żyć na Jego wzór jak mówi Paweł w liście do Efezjan.
Efezjan 5:25  Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie,
26  Aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo,
27  Aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany.
Czego Pan pragnie dla kościoła? Żeby był bez zmazy, bez skazy, żeby był święty i niepokalany. Jeśli Kościół dotyka się nieczystego i idzie na kompromis w sprawie bałwochwalstwa czcząc obcych Bogów, akceptuje fałszywe religie, fałszywe bóstwa to zanieczyszcza się. Jeśli kościół nie wzywa świata do upamiętania i  świętości oraz pozwala na to, by normy moralne w świecie przeniknęły do kościoła i kościół zaczyna akceptować rozwody, powtórne związki, życie na kocią łapę, homoseksualizm, aborcje, pijaństwo, zdzierstwo, chciwość, wyzysk i wiele innych, to kościół zanieczyszcza się.   
Jeśli Kościół nie usuwa ze swoich szeregów fałszywych nauczycieli, karierowiczów, obłudników, nie potępia fałszywej nauki, nie przestrzega przed tym co Bugu się nie podoba i czego Bóg nie nienawidzi to zanieczyszcza się. Jeśli Kościół nie walczy o sprawiedliwość i w imię źle pojętej miłości uważa, że wszystko należy akceptować, na wszystko się zgadzać to zanieczyszcza się.
A Pan Jezus Chrystus, chce mieć Kościół bez zmazy, bez skazy, bez fałszywej ekumenii. Kościół rozróżniający między prawdą, a kłamstwem, kościół który jest wierny Panu.
Podobnie z naszym życiem, Pan Jezus chce, by było ono święte. Byśmy w każdym naszym działaniu, w każdej myśli upodabniali się do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa jak czytamy w liście Piotra.
1 Piotra 1:15  Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym,
A w liście do Hebrajczyków czytamy:
Hebrajczyków 12:14  Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana.
Drodzy dążmy do świętości. Módlmy się wołajmy do Pana by oczyszczał naszą świątynie, by oczyszczał nasz Zbór, naszą denominację z fałszywego kultu, z fałszywych czcicieli i nauczycieli. Módlmy się by Pan oczyszczał swój Kościół na całym świecie i wzbudził sobie lud bez zmazy, skazy, czy czegoś w tym rodzaju.
Wołajmy by Pan oczyszczał świątynie naszego ciała, gdzie złożył swojego Ducha Św. by każdy z nas, każdy wierzący miał głębokie pragnienie bycia świętym, czystym moralnie, czystym w sumieniu i czystym w motywacjach.
Drogi przyjacielu bracie, siostro, może jest coś takiego w twoim życiu, w twojej świątyni co Pan chciałby usunąć? Może jakiś stół zastawiony przez grzech, który Pan chciałby wywrócić, może jest jakiś handel, kompromis ze światem, który Pan chciałby w twoim życiu skończyć? Jeśli jest coś takiego, to wzywam cię pozwól dzisiaj Panu Jezusowi zrobić porządek w twojej świątyni, by twoja cześć oddawana Bogu, była Mu miła!
Możemy zakrzyknąć: Panie nasz przyjdź do swego kościoła, przyjdź z mocą twego Ducha z mocą twego Słowa i oczyść naszą świątynie!
Widzimy że oczyszczenie świątyni przez Pana Jezusa przynosi zamieszanie. Ono przynosi zamieszanie do kościoła i przynosi zamieszanie do naszego życia, ale lepsze takie zamieszanie niż złudne przekonanie, że czcimy Boga, a tymczasem nasza cześć dla Niego jest daremna (Mat 15,9). 

3.      Chwała dla Syna Bożego
Trzecia rzecz z tego fragmentu jest taka, że Syn Boży godzien jest chwały. Czytamy o tym w 15 i 16 wierszu. Gdy arcykapłani i uczeni w piśmie zobaczyli cuda które Pan Jezus uczynił, oraz dzieci, które wołały Hosanna synowi Dawidowemu, to oburzyli się. W ich mniemaniu to, że Pan Jezus pozwalał by te dzieci przypisywały mu tytuł mesjański jakim było określenie „Syn Dawidowy” oraz wołały Hosanna, co znaczy zbaw teraz lub uratuj teraz było bluźnierstwem. Arcykapłani i uczeni w piśmie chcieli przekazać Jezusowi przez swoje oburzenie „czy nie widzisz jak cię nazywają, czy nie widzisz że dzieci oddają ci chwałę która należy się Bogu, zabroń im tego”.
A czy Pan Jezus zabronił dzieciom tak do siebie mówić?
Nie, nie tylko nie zabronił, ale przywołał wobec arcykapłanów fragment psalmu 8,3 że Bóg z ust niemowląt i ssących zgotował sobie chwałę.
Przywołał ten fragment jako ilustrację chcąc w ten sposób powiedzieć, że zobaczcie niemowlęta chwalą Boga. One pomimo swojej niedojrzałości oddają to, co się Bogu należy. Te małe dzieci, które śpiewają Hosanna Synowi Dawidowemu rozpoznały we mnie Syna Bożego, Mesjasza i wiedzą że jestem godzien chwały, a wy chcecie zamknąć im usta.
Chociaż jesteście dojrzali, chociaż powinniście w pierwszym rzędzie rozpoznać czas Mesjasza, to nie rozpoznaliście. Znacie Pisma, jesteście przywódcami duchowymi w Izraelu, to jednak nie uczyniliście i nadal nie czynicie togo co powinniście, a mianowicie uznać we mnie Zbawiciela, Syna Bożego!
Pan w ten sposób pokazuje duchową ślepotę arcykapłanów i uczonych w piśmie. Małe dzieci są bliżej Boga niż oni. I choć są małe niedojrzałe, to jednak widząc cuda, słysząc co głosi widziały w Chrystusie Mesjasza godnego ludzkiej chwały.
A ci którzy powinni rozumieć, ci którzy szczycą się ze swojej mądrości, ze swojego poznania są całkowicie ślepi.
To jest to, co Pan Jezus powiedział przy wjeździe do Jerozolimy w ostatnim tygodniu kiedy tłum obwołał Go Królem, a Faryzeusze chcieli żeby im zabronił. On powiedział, że jeśli ten tłum będzie milczał, to kamienie będą krzyczeć (Łuk 19,40)
Inaczej mówiąc, jeśli wy nie będziecie oddawali Synowi Bożemu chwały, to wzbudzi Bóg takich, którzy będą Mu oddawać cześć. Tak moi drodzy, Jezus Chrystus, nasz Pan, godzien jest chwały i uwielbienia. Jeśli ludzie dojrzali nie będą Go chwalić, jeśli my nie będziemy Go chwalić On odbierze sobie chwałę w inny sposób. Może to zrobić nawet z ust niemowląt, nawet przez kamienie.
Jesteśmy na tyle dojrzali, że powinniśmy to wiedzieć, że kościół jest własnością Pana Jezusa Chrystusa. On nabył go przez swoją świętą krew. I kościół ma być miejscem, gdzie imię Chrystusa będzie wywyższone, gdzie Bóg przez Chrystusa będzie uwielbiony. Taka jest Boża wola, że tak jak Ojciec jest otoczony chwałą, tak i syn. Tak jak Ojciec jest wywyższony i uwielbiony tak i Syn, kto nie czci Syna nie czci i Ojca (Jana 5,23). Taka jest Boża wola, by każdy chrześcijanin, każdy członek ciała Chrystusowego którym jest kościół wywyższał imię Jezusa, by na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią (Filip 2,10).
Drodzy to też nasz obowiązek, po to zostaliśmy powołani jako święty Boży lud, by oddawać Bogu przez Chrystusa chwałę.

Podsumowując: powiedzieliśmy sobie o trzech rzeczach
1.      Po pierwsze, nie czyńmy z kościoła jaskini zbójców.
2.      Po drugie, Bóg chce mieć czysty kościół bez zmazy, skazy czy coś w tym rodzaju.
3.      I po trzecie, Syn Boży godzien jest naszej chwały. 


sobota, 22 kwietnia 2017

Miłość znakiem rozpoznawczym uczniów Chrystusa Studium Ew. Jana 13,31-35



13,31
Jak myślisz dlaczego Pana Jezus po wyjściu Judasz mówi, że teraz został uwielbiony Syn człowieczy i Bóg został uwielbiony w Nim?
Oczywiście chodzi o to co ma się zdarzyć, że szybkimi krokami śmierć Pana Jezusa się przybliża oraz Jego  zmartwychwstanie. To co zapowiedział Chrystus wypełnia się, to co mówili o nim prorocy dzieje się. Judasz wyszedł go zdradzić, wyszedł wydać Go za 30 srebrników  
Pan Jezus o swoim uwielbieniu mówił już wcześniej w Ew. Jana 12,23.28; 17,1.
Więc jak tylko wkroczył w tą ostatnią fazę swojej misji na ziemi, to bezpośrednio mówi, że będzie uwielbiony i wywyższony.
Od jego słów do faktycznego Jego wywyższenia dzielą go już tylko godziny, zaraz zostanie wydany, zbity, umęczony i powieszony na Krzyżu na którym umrze, a później zostanie złożony do grobu i po trzech dniach zmartwychwstanie. Nastąpi Jego wywyższenie, nastąpi Jego uwielbienie, zasiądzie po prawicy Bożej i stając się sprawcą Zbawienia dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą oraz Królem Królów i Panem Panów.
I nie tylko wtedy, ale uwielbienie Jezus wciąż trwa. Trwa wtedy kiedy nasze modlitwy do Boga przez niego są zanoszone, trwa wtedy kiedy wstawia się za nami u ojca, trwa wtedy kiedy Bóg przez Jego wstawiennictwo przebacza nam grzechy. Uwielbienie i wywyższenie Jezusa jeszcze bardziej uwidoczni się kiedy przybędzie w chwale na sąd i będą przed nim zebrane wszystkie narody.
To więc kwestia uwielbienia Syna jest dla nas jasna, ale jak Ojciec został uwielbiony w Synu?
Oczywiście uwielbienie Ojca to posłuszeństwo Syna. Syn do końca był posłuszny Ojcu, aż do śmierci Krzyżowej i w ten sposób plan Ojca wypełnił się. Jezus pokonał grzech, nienawiść, zło, diabła i wszystkich swoich przeciwników. Jezus też przez krzyż pokazał wymogi Bożej sprawiedliwości, pokazał jak grzech jest straszny, jak obrzydliwy w oczach Bożych i jak Święty jest Bóg. Ojciec został uwielbiony w Synu. Syn objawił Jego chwałę, Jego moc, Jego sprawiedliwość, Jego świętość i Jego miłosierdzie.
Syn objawił również Miłość Boga do ludzi, tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. (Jana 3,16)

Tu nasuwa się pytanie jak w naszym życiu Bóg może być uwielbiony?

13,32
Widzimy że Bóg dopilnuje żeby Syn był uwielbiony w Ojcu, bo Syn najpierw uwielbił Ojca. Bóg dopilnuje, by wywyższenie Jezusa dokonało się i by wszystkie proroctwa dotyczące Jego osoby wypełniły się. Bóg zawsze dotrzymuje swoich obietnic, bo Bóg jest wierny. Nigdy nie może być tak, by mogło zawieść Słowo Boże. Bóg wywyższył i uwielbił Syna za Jego posłuszeństwo i Bóg wywyższy wszystkich, którzy mu ufają, wszystkich którzy pozostają mu wierni.
Ci którzy chodzą z Bogiem mogą być pewni swojej nagrody jak tego, że po nocy następuje dzień.
Jak 4,10; Mat 13,43; Daniela 12,3


Miłość ma być cechą po której będą rozpoznawać uczniów Chrystusa.

Jak myślisz dlaczego Jezus mówi, że daje nowe przykazanie skoro w Starym Testamencie już było powiedziane, że mamy miłować Boga i bliźniego (kapł 19,18)?

Na czym polegała ta nowość?

Nowość ta polegała na tym, że możemy spojrzeć zupełnie inaczej na Królestwo Jezusa, kościół i wierzących niż wcześniej. Królestwo Jezusa to Królestwo ludzi usługujących sobie, a nie walczących o przywileje i stanowiska. Królestwo Jezusa to nie Królestwo, gdzie silniejszy rządzi słabszym, ale to miejsce, gdzie obmywamy sobie nawzajem nogi, poświęcamy się jedni dla drugich. Choć wcześniej to prawo miłości było znane, to jednak nie było praktykowane. Wprost przeciwnie z powodu sposobu interpretacji zakonu przez Faryzeuszy i surowości w przestrzeganiu przepisów służba Bogu jawiła się jako ciężka i surowa, a nie miejsce gdzie człowiek może odetchnąć, odpocząć, poczuć się kochanym i akceptowanym niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, wyglądu itp.
Tak więc to nowe przykazanie, to nowa jakość miłości, miłości z mocą, miłości do wszystkich nawet do swoich wrogów.  
Teraz ta nowa jakość miłości będzie możliwa, dzięki Duchowi Świętemu (Rzym 5,5) i dzięki temu, że przez Chrystusa możemy mieć pewność, że kochając innych nie tracimy życia, ale je zyskujemy.
Miłość wymaga poświęcenia, wymaga oddania i wysiłku, bez Chrystusa oddanie w miłości dla bliźniego zawsze przynosi poczucie straty, że marnuje czas, siły i pieniądze. Jednak w Chrystusie miłość nabiera prawdziwego sensu, bo ma wieczną wartość, bo kochając innych chrześcijanie doświadczają Chrystusa. Wtedy kiedy kochamy, poświęcamy się dla siebie, to Chrystus się przez nas manifestuje, po tym poznają żeście uczniami moimi jeśli miłość wzajemną mieć będziecie. Miłość była znakiem rozpoznawczym Chrystusa i ma być i naszym.
Dzięki Chrystusowi mamy nową zdolność kochania, kochania aż na śmierć, kochania tak, że możemy życie za siebie oddawać bez poczucia, że źle ulokowaliśmy nasze nadzieje (1 Jana 3,16; Jana 15,12-13; 1 Jana 4,11; Efez 5,2; Rzym 5,5)

Nowość i świeżość Bożej miłości jaką obdarzył nas Bóg i jaką chrześcijanie powinni się miłować doskonale wyraził Ap. 1 Kor. 13 Rodz.

Jakie negatywne cechy lub grzechy nie pozwalają nam kochać Boga i bliźniego?
Egoizm, Pycha, lenistwo, niechęć do poświęceń, wygodnictwo

Podaj praktyczne przykłady ofiarnej miłości wobec innych ludzi, co mogę dla nich poświęcić? (1 Jana 3,17; Gal 6,2; Rzym 15,1.7; Rzym 14,1; Efez 4,28)



Jak myślisz dlaczego przez ofiarną miłość do siebie nawzajem wszyscy ludzie poznają żeśmy uczniami Jezusa?
Co tobie jest potrzebne by kochać innych tak, jak kochał ich Chrystus?
Miłość to jest to, czego nie ma ten świat. Z jednej strony świat chce mieć miłość, oddanie, poświęcenie, wzajemną pomoc i świat podziwia miłość. A z drugiej strony świat kieruje się pożądliwościami, egoizmem, pychą, chęcią zysku i wyzyskiem. Dzieje się tak dlatego, że świat jest w niewoli grzechu, nie mają Chrystusa, a dopiero Syn wyswobadza z grzechów. Ofiarna miłość wymaga, by zaprzeć się samego siebie, zaprzeć się swoich naturalnych cech i skłonności. Ofiarna miłość to właściwie działanie przeciw sobie, to zwyciężanie samego siebie. Dlatego w świcie prawdziwa miłość jest tak rzadka i tak nienaturalna oraz darzona wielkim podziwem.

Opisz kościół chrześcijański któremu brakuje miłości?

Kościół Chrystusa to miejsce, gdzie miłość powinna być czymś naturalnym, to miejsce które jest niczym oaza na pustyni pozwalająca odetchnąć i znaleźć prawdziwe życie.
Chodząc z Chrystusem cały czas wzrastamy w miłości do Boga i do bliźniego. Jeśli tego  brakuje w naszym życiu to znak, że nasz relacja z Chrystusem nie rozwija się prawidłowo. Miłość do Chrystusa zawsze prowadzi nas ku miłości do ludzi. Prawdziwe chodzenie z Chrystusem powoduje, że nasza miłość pomnaża się.
(1 Piotra 4,8; 2 Tes 1.3)





piątek, 21 kwietnia 2017

Przebaczenie grzechu, a jego konsekwencje 2 Ks. Samuela 12,1-14


W 11 rodz. 2 Ks. Samuela czytamy o pewnej historii, która miał miejsce w życiu Króla Dawida. Gdy Dawid został już Królem nad całym Izraelem, a Bóg użyczył mu pokoju ze wszystkich stron i błogosławił mu w każdym przedsięwzięciu. Zdarzyło się, że Królowi Dawidowi spodobała się piękna kobieta, Batszeba, żona Uriasza Hetejczyka, jednego z poddanych Dawida, który służył w Jego armii.
Dawid dzięki swojej pozycji królewskiej i swojej władzy zmusił ją do współżycia i w ten sposób popełnił cudzołóstwo. Myślał że na tym sprawa się zakończy, ale Batszeba zaszła w ciąże i Dawid przestraszył się, że wszystko się wyda. Posłał wiec po Uriasza, męża Batszeby, który w tym czasie był na wojnie i próbował go przekonać, by poszedł do swego domu i spał ze swoją żoną. Miał nadzieje, że to zdejmie przyszłe podejrzenia i niewygodne pytania w jaki sposób poczęło się dziecko, skoro męża nie było w domu.
Ale Uriasz okazał się bardzo oddanym i honorowym człowiekiem i nie chciał iść odpoczywać w swoim domu w sytuacji, gdy jego towarzysze broni byli na wojnie. Dawid nawet spił tego człowieka i zachęcał go, by udał się do swego domu, ale Uriasz nie dał się przekonać.
W końcu Dawid postanowił go zabić i wziąć Batszebę za żonę i w ten sposób ukryć swój grzech.
Kazał dowódcy wojska postawić Urisza podczas bitwy w miejscu, gdzie bitwa będzie najcięższa, a w chwili gdy walka będzie najbardziej zażarta, odstąpić od niego i zdać go na własne siły.
Ten haniebny plan Dawida powiódł się, Uriasz zginął. Zaraz potem, Dawid pojął wdowę po Uriaszu Batszebę za żonę. Może nawet nie tylko udało mu się ukryć grzech, ale niektórzy mogli go uważać za bardzo szlachetnego, że zaopiekował się kobietą w ciąży, która straciła męża. Może niektórzy mówili: „zobaczcie jaki król Dawid jest szlachetny, jaki dobry, wziął Batszebę wraz z dzieckiem i dał jej dom”.  
Jednak jak mówi Słowo Boże, Bóg wiedział jaka była prawda. Wiedział że Dawid działa z czysto egoistycznych motywacji i chcąc ukryć swoje cudzołóstwo z premedytacją zamordował Uriasza.
I jak czytamy w 11 rozdz. 27 wierszu ten czyn Dawida nie podobał się Bogu. To co uczynił Dawid z Batszebą i z Uriszem było złe w oczach Bożych. A jak wiemy Bóg nie ma względu na osobę. Nie ma znaczenia w Jego oczach, czy ktoś jest królem, czy zwykłym obywatelem z każdym postępuje tak samo sprawiedliwie. Podobnie też z Dawidem. Bóg wysłał proroka Natana, by oznajmił Dawidowi Bożą wole w tej sprawie oraz sąd jaki Bóg wyleje na Dawida za Jego postępowanie.
I oczywiście ta historia ma wiele lekcji i wiele wspaniałych kazań na jej podstawie mogłoby być wygłoszone. Ja jednak chciałem się skupić tylko na jednej rzeczy, że choć grzech Dawida został odpuszczony w związku z Jego wyznaniem i Jego skruchą wobec Boga (w 13), to jednak konsekwencje tego grzechu ciągnęły się w życiu Dawida przez całe Jego późniejsze życie. „Pan również odpuścił twój grzech nie umrzesz” – powiedział prorok do Dawida. Ale przebaczenie nie oznaczało, że w związku z grzechem Dawida nie będzie żądnej kary.
Bóg powiedział do niego, że teraz z powodu tego co uczynił, nie odstąpi miecz od Jego domu po wszystkie czasy (w. 10). Nadto Bóg powiedział, że dopuści do tego, że w domu Dawida jego bliscy zwrócą się przeciwko niemu. I jak wiemy tak się stało, Absalom, syn Dawida zabił swego brata Amona za gwałt na swoje siostrze. A później chciał zabić i pozbawić władzy królewskiej swego Ojca Dawida, tak że Dawid musiał uciekać.
Wszystko co powiedział Bóg wypełniło się i Dawid musiał ponieść srogie konsekwencje swojego grzechu, chociaż grzech został wcześniej wybaczony.
Drodzy musimy mieć to na uwadze, że gdy człowiek odrodzony (chrześcijanin) popełnia grzech i wyznaje swój grzech, Bóg odpuszcza. Nie tracimy naszego Zbawienia jeśli je mamy z powodu tego, że zgrzeszyliśmy. Jak czytamy w 1 Liście Jana, mamy nie grzeszyć, ale jeśliby kto zgrzeszył mamy u Boga orędownika, adwokata, wystawiennika, Pana Jezusa Chrystusa, który jest ubłaganiem za nasze grzechy (1 Jana2,1-2). Jeśli upadniemy w grzech możemy Bogu nasz grzech wyznać, żałować, przeprosić i na podstawie ofiary Pana Jezusa będzie nam przebaczone. Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszystkich grzechów (1 Jana 1,7).
Jednak jeśli grzech jest przez wierzącego popełniany z rozmysłem lub nie chce się upamiętać albo brnie w swój grzech jak Dawid. Może być taka sytuacja i nierzadko jest, że Bóg pozwala by konsekwencje naszych grzechów ciągnęły się za nami.
Wprawdzie grzech już jest odpuszczony, już jest przebaczone i przed Bogiem jesteśmy czyści. Ale przebaczenie u Boga nie oznacza, że wszystkie konsekwencje grzechu zostały usunięte. Tak jak w sytuacji Dawida, Bóg może nas skarcić, spowodować i dopuścić do tego, że poczujemy wagę i ciężar naszego nieposłuszeństwa. Z pewnością gdy Dawid usłyszał jaki jest sąd Boży w związku z Jego grzechem, zrozumiał jak straszne i obrzydliwe było jego postępowanie w Bożych oczach.
Gdy my wybaczamy naszym dzieciom, to wcale nie oznacza że za swoje postępowanie nie otrzymają żadnej kary, czy żadnego szlabanu. Czynimy tak, bo chcemy ich wychować. Podobnie i Bóg, karci i smaga każdego syna którego miłuje (Obj 3,19). Każde Boże dziecko podlega dyscyplinie na wzór sługi Bożego Dawida.
Celem Bożej dyscypliny jest nasze uświęcenie i nasz wzrost w wierze, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni.
Czasami ludzie wierzący popadną w jakieś grzechy, cudzołóstwo, pijaństwo, oszustwa, konflikty, nieprzebaczenie, jakieś niemoralne kwestie, czy jeszcze inne, a później proszą i błagają Boga by ominęły ich konsekwencje z tym związane. Jeśli człowiek się upamięta, Bóg w swojej dobroci może umniejszyć skalę konsekwencji ale wcale nie musi tego zrobić. Czasami wprost przeciwnie, pozwoli na to, byśmy odczuli nasz grzech z całą mocą.  
Tak więc niech nasze serca będą pełne Bożej bojaźni i w chwilach pokus pamiętajmy, że Pan w żadnym razie nie zostawia grzechu bez żadnych konsekwencji. Wprawdzie grzech swoim dzieciom przebacza, ale to wcale nie oznacza, że nie zostaniemy za nasze nieposłuszeństwo pociągnięci do żadnej odpowiedzialności. Bóg jest łaskawy i miłosierny, ale jego miłosierdzie ma swoje granice.




środa, 19 kwietnia 2017

W jaki sposób grzesznik może być usprawiedliwiony przed Bogiem? Studium Listu do Galacjan 3,10-14


Paweł nadal wyjaśnia Galacjanom ewangelię w jaki sposób zostali pojednani z Bogiem w jaki sposób otrzymali Ducha Św. oraz dzięki czemu Bóg działał pośród nich. Czy Bóg czynił to na podstawie ich uczynków, czy na podstawie wiary w Chrystusa?
Teraz gdy pośród Galacjan pojawili się fałszywi nauczyciele zachęcając ich do obrzezania i przyjęcia zakonu ta kwesta stała się szczególnie ważna. Bóg dział pośród Galacjan w wyniku ich wiary w Chrystusa jeszcze zanim zamierzali przyjąć zakon. Wyłącznie Boża łaska spowodowała że Galacjanie mogli otrzymać Ducha Św. i być uznani za Boże dzieci, to więc w jakim celu chcą teraz poprawiać to, co już jest doskonałe. I mówiliśmy ostatnio, że jeśli Bóg działa pośród nas, jeśli daje nam Ducha Św. i czyni nas chrześcijanami, to tylko i wyłącznie przez wiarę, a nie na podstawie naszych zasług, choćby były najlepsze i najbardziej szlachetne.
Też musimy zrozumieć, ze zbawienia nie utrzymujemy dzięki naszym uczynkom, ale dzięki Bożej łasce w Chrystusie. Na podstawie tej łaski darowanej nam w umiłowanym zostaliśmy przyjęci i w tej łasce trwamy.
Żeby to wykazać Galacjanom Paweł przywołał największego męża wiary, ojca wiary, Abrahama przez którego udowadniał Galacjanom, że Abraham również został przyjęty przez Boga nie dzięki swojej wierności, ale zanim okazał się wiernym otrzymał pieczęć usprawiedliwienia przed Bogiem. Bóg usprawiedliwił go wtedy, kiedy złożył mu obietnice, że rozmnoży Go i stanie się błogosławieństwem oraz przez Niego będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Abraham wtedy uwierzył tej obietnicy i wtedy został usprawiedliwiony. Więc Abraham jest ojcem wiary dla wszystkich, którzy wierzą bożej obietnicy, że Chrystus jest posłanym przez Boga Mesjaszem, który został zabity na Krzyżu jako ofiara przebłagalna za grzechy każdego człowieka, skuteczna przez wiarę. Jeśli wierzymy w obietnice przebaczenia grzechów w wyniku wiary w Chrystusa i wyłącznie wiary, Bóg nas usprawiedliwił jak usprawiedliwił na podstawie wiary w obietnice Abrahama. W ten sposób Abraham stał się Ojcem wiary obrzezanych i nieobrzezanych, którzy wierzą w obietnice.

3,10 -11
Teraz Paweł jeszcze głębiej chce wyjaśnić galacjanom jak ma się sprawa z uczynkami zakonu. Zawracanie do zakonu jest czystą głupotą i niedorzecznością. W rzeczywistości jest poddawaniem się z powrotem pod jarzmo niewoli.
Jeśli człowiek chce być zbawiony dzięki własnym dobrym uczynkom i na tej podstawie mieć przebaczone grzechy, to musi wiedzieć, że każdy człowiek, który ufa że na podstawie swoich dobrych uczynków będzie zbawiony jest przez Boga przeklęty, bo żaden grzech nie może być przebaczony dzięki dobrym uczynkom. Dobre ludzkie uczynki nie gładzą grzechów, a człowiek jest grzesznikiem. Więc zanim zostanie przyjętym przez Boga musi być uregulowana sprawa jego grzechów.


Tak więc jeśli ktoś upiera się, że chce być zbawiony dzięki ludzkim uczynkom, odrzuca Bożą łaskę okazaną ludziom w Chrystusie i twierdzi że jest na tyle dobry, by dorównać Bożym standardom sprawiedliwości i świętości,  to apostoł Paweł mówi że przeklęty każdy, kto nie wytrwa we wszystkim co jest napisane w księdze prawa.
Ks. Pwt. Prawa 27:26  Przeklęty, kto nie dochowa słów tego zakonu, aby je spełnić. A cały lud powie: Amen.
Dzisiaj nie jest łatwo myśleć o Bogu, który przeklina człowieka, gniewa się na niego, raczej wolimy myśleć o Bogu, który nam błogosławi, kocha nas i wszystko nam wybacza. Jednak Biblia nie pozostawia wątpliwości Bóg bez Chrystusa, bez łaski w Chrystusie jest dla człowieka Bogiem przekleństwa, sądu i gniewu Jana 3,36; Rzym 1,18, Rzym 4,15; Rzym 5,9

Chcesz być zbawiony na podstawie swoich uczynków? Proszę bardzo, ale musisz wytrwać we wszystkim co mówi Boże prawo, jeśli złamiesz choć jedno przykazanie już ciąży na tobie Boży gniew z powodu twojego nieposłuszeństwa.
Słowo Boże mówi wyraźnie, zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6,23). Łaska dla człowieka, miłosierdzie dla człowieka, przebaczenie grzechów dla człowieka jest wyłącznie w Chrystusie.


Jakie znasz przykłady niewłaściwego pojmowania ludzkich uczynków w kwestii zbawienia?
ü  Niektórzy myślą że ich dobre uczynki gładzą złe i w zależności od tego, jakie wiele będzie dobrych i jak wiele złych Bóg podejmie decyzje odnośnie ich wieczności. Coś w rodzaju wagi.
ü  Innym przykładem jest, że ludzka religijność gładzi grzechy, sakramenty, spowiedź, chodzenie do kościoła, czytanie Biblii, dawanie pieniędzy na ofiarę, modlitwy, post i inne. Te rzeczy również nie gładzą grzechów.
ü  Niektórzy wierzą że nie trzeba gładzić grzechów, wystarczy być tylko dobrym człowiekiem jak najmocniej się strać, a wtedy z pewnością nasza wieczność jest zabezpieczona.
ü  Niektórzy wierzą że kiedyś zostali zbawieni przez Chrystusa, teraz dzięki swoim uczynkom to zbawienie utrzymują.
Jeśli ktoś został usprawiedliwiony przed Bogiem, to wyłącznie dzięki Bożej łasce przez wiarę w Chrystusa. Wszelkie starania, by być usprawiedliwionym dzięki ludzkim uczynkom są bezowocne, są obrażeniem Boga, są odrzuceniem ofiary Chrystusa.
Gal 2,16; Jak 2,10-11; Efez 2,8-10; Rzym 3,23; Kazn Sal 7,20; Rzym 3,10-12; Rzym 3,27-28

Sprawiedliwy z wiary żyć będzie, co to znaczy?
To pytanie zawsze zadawał sobie Marcin Luter jak grzeszny człowiek może się okazać sprawiedliwy przed Świętym Bogiem? Przecież nasze uczynki nas potępiają czego dowodzi Boże prawo.
Często ludzie mówią trzeba przestrzegać dziesięć przykazań, by być zbawionym. A da się w 100 procentach przestrzegać przykazań? Da się w 100% być Bogu wiernym?
I Marcin luter ciągle o tym myślał i się zadręczał, bo wiedział że jest grzesznikiem i zasługuje na potępienie w Bożych oczach. Aż któregoś dnia czytał list do Rzymian i tam przeczytał  w (Rzym 1,17) i zrozumiał, że sprawiedliwość Bożą którą próbował uzyskać dzięki swoim staraniom, Bóg daje dzięki wierze w Chrystusa.
Jak mogę okazać się sprawiedliwy przed Bogiem, jak mogę być oczyszczony, wybielony? Wyłącznie przez wiarę w Chrystusa.
Jak Bóg daje obietnice życia wiecznego dla człowieka?  Zawsze przez wiarę w Chrystusa
Ew. Jana 3,16; Jana 5,24; Rzym 10,8-10

3, 12
Czym jest zakon, czym jest Boże prawo? Czy zostało nadane w tym celu by wskazać człowiekowi drogę usprawiedliwienia? Czy po to, są te wszystkie przykazania? Rzym 3,19-25; 5,20; Rzym 7,12-13
Nie, prawo zostało nadane aby pokazać ohydę grzechu i standardy Bożej sprawiedliwości. Celem prawa nigdy nie było zbawienie człowieka, ale Bóg przez prawo chciał pokazać jak grzech jest straszny w Jego oczach i jak ludzkie starania są niewystarczające i słabe by sprostać Bożej sprawiedliwości. Człowiek nie jest w stanie wypełnić prawa Bożego. Więc prawo zostało nadane, by pokazać człowiekowi że jedyna droga przebaczenia wiedzie przez Bożą łaskę przebaczenia, ale łaska przebaczenia wymaga by, kara za grzech została zapłacona. Sprawiedliwość Boża musi być zaspokojona, Bóg nie może płazem puścić żadnego grzechu grzesznikowi, byłoby to sprzeczne z Jego naturą, Bożą sprawiedliwością i Jego świętością.
Dlatego Chrystus musiał umrzeć za grzech, by Bóg mógł okazać grzesznikom łaskę.

Prawo mówi czyń a będziesz żył, wiara natomiast mówi wierz a będziesz żył.

  Dalej Paweł mówi, że teoretycznie można by było żyć przez zakon jeśli oczywiście ktoś go wypełni.  To więc osoby, które chcą być zbawione przez dobre uczynki muszą cały zakon wypełnić w 100%.
Też nie rozumiem dlaczego niektóre kościoły, które podkreślają konieczność jakiś ludzkich uczynków do usprawiedliwienia wybierają sobie, które to uczynki zakonu są szczególnie ważne, że np. przestrzeganie sabatu lub nie jedzenie wieprzowiny, czy inne. Biblia mówi, że jeśli przez zakon, to każdy przepis jest równie ważny.
Jednak nigdy żadna osoba prócz Chrystusa nie była w stanie żyć tak, jak oczekuje od nas Bóg. Tylko Chrystus wypełnił wszystkie przykazania, on nigdy nie zgrzeszył i nigdy nie przestąpił żadnego przepisu zakonu. Zwróćmy uwagę na kilka fragmentów Słowa Bożego
1 Piotra 2,22; Izaj 53,9; Jana 8,46; 2 Kor 2,21; Heb 4,15; 7,26

3,13
Na czym polegało przekleństwo prawa? Rzym 4,14
Ano na tym, że prawo pociągało za sobą gniew wobec tego, który prawo Boże złamał. Więc przekleństwem zakonu jest śmierć, potępienie które zakon za sobą pociąga.

Co zrobił Chrystus?
 Wykupił nas od przekleństwa zakonu. Zapłacił za nas cenę, którą wymagało prawo za złamanie przykazań. Zapłacił za nas cenę, którą wymagał Bóg za złamanie swojego prawa.
Co było to ceną?
Śmierć, przekleństwo, On (Chrystus) został przeklęty przez Boga w nasze miejsce, umarł na Krzyżu w nasze miejsce. 2 Kor 5,21; Izaj 53,4-5; 2 Piotr 2,24.

Symbolem tego przekleństwa jest drzewo na którym zawisł Jezus  (Pwt 21,22-23; Dz 10,39).

Co Żydzi myśleli gdy widzieli wiszącego Jezusa na drzewie Krzyża?
Z pewnością uważali że jest winny, że jest strasznym grzesznikiem, fałszywym prorokiem, skoro Bóg dopuścił by zmarł w tak haniebny sposób. W sposób o którym zakon mówił, że każdy kto wisi na drzewie jest przeklęty.
On jednak tam umierał za nas w nasze miejsce.
Swoją drogą to jest niesamowite, że akurat w tym czasie, gdy Jezus miał umrzeć na Krzyżu rzymianie mieli właśnie taki rodzaj egzekucji o którym Boże prawo nadane 1500 lat wcześniej mówiło, że  taka śmierć jest wyrazem przekleństwa. Świadczy to o wielkim Bożym palnie zbawienia, Jego suwerenności i mocy, że wszystko Bóg przygotował dokładnie tak jak zapowiedział.

3,14
Teraz znowu Paweł odwołuje się do Abrahama.

Co ma na myśli mówiąc o błogosławieństwie Abrahamowym?
To co mówił wcześniej 3,8, że w Abrahamie będą błogosławione wszystkie narody. Błogosławieństwem tym jest przebaczenie grzechów, życie wieczne i otrzymanie łaski dla każdego kto wierzy w Chrystusa. Jest to obietnica dana Abrahamowi, że nie tylko Żydzi staną się odbiorcami błogosławieństw zawartych w obietnicy, ale wszystkie narody. Wszystkie narody dzisiaj mogą uwierzyć w Chrystusa i wszyscy mogą dostąpić przebaczenia grzechów. Niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, wykształcenia, tradycji w jakiej się wychowaliśmy. Każdy kto dzisiaj uwierzy w Chrystusa dostąpi przebaczenia przez wiarę, a nie na podstawie uczynków.





niedziela, 16 kwietnia 2017

Pan prawdziwie zmartwychwstał Ew. Łukasza 24,33 – 43


Dr. Frank Morrison, prawnik wychowany w racjonalistycznym środowisku w rzeczywistości był ateistą. Inteligentny, błyskotliwy z dobrym piórem. Pewnego dnia postanowił napisać książkę która będzie gwoździem do trumny dla wiary w zmartwychwstanie. Uważał że historia Pana Jezusa oparta jest o marne fundamenty. Twierdził, że musi udowodnić raz na zawsze, że umarli ludzie tak po prostu nie wstają z martwych. Jak przystało na prawnika solidnie zabrał się do pracy. Zaczął studiować ewangelię, źródła historyczne, pisma apokryficzne i analizować dowody. Starał się to uczynić w taki sposób jakby podszedł do tego sąd. Zaczął zbierać dowody za i przeciw. I w miarę posuwania się w swojej pracy do przodu odkrył, że dowody za Zmartwychwstaniem są coraz bardziej przekonujące. Miał wcześniej planie napisać książkę pod tytułem „Jezus: ostatnia faza”. Jednak studiując fakty dotyczące zmartwychwstania przekonał się, że są one wiarygodne i na ich podstawie uwierzył w Chrystusa. Ostatecznie Morrison napisał książkę, ale inną pod tytułem „Kto przesunął kamień” a pierwszy rozdział swojej książki zatytułował „Książka która nie pozwoliła się napisać”.     
Tak to Dr. Morrison został chrześcijanin. I głęboko wierzę, że każdy kto podejdzie uczciwie do Chrystusa i przyjrzy się dowodom świadczącym o zmartwychwstaniu w końcu dojdzie do wiary. Problem niewiary w zmartwychwstanie, to nie problem badania dowodów i udowodnienia na podstawie faktów ponad wszelką wątpliwość że Pan Jezus nie zmartwychwstał, ale niechęć do zajmowania się tym tematem.
Często przyczyną niewiary w zmartwychwstanie jest zupełna ignorancja ze strony wielu osób, które dochodzą do wniosku, że nie będę temu poświęcał uwagi, że nie mam na to czasu, że to religijne gadanie i pobożne życzenia. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że nikt nie zmartwychwstaje, że śmierć ma 100% statystyki na 100 urodzonych umiera 100.
Ale właśnie tak to Bóg zaplanował, że Zmartwychwstanie jest jednym z najmocniejszych dowodów, jak nie najmocniejszym na prawdziwość chrześcijaństwa. Tym między innymi chrześcijaństwo różni się od innych religii, że mocno jest ugruntowane na faktach historycznych.
Stąd tak wiele ataków ze strony ateistów i emisariuszy diabła na zmartwychwstanie Jezusa właśnie. Jeśli udałoby im się udowodnić nieprawdziwość zmartwychwstania, to wtedy pogrzebali całe chrześcijaństwo. Jeśli zmartwychwstanie nie nastąpiło, daremna nasza wiara i wciąż bylibyśmy w swoich grzechach (1 Kor 15,17).
Jeśli jednak Zmartwychwstanie jest prawdziwe, to wszystkie proroctwa Starego Testamentu są prawdziwe, Słowa Pana Jezusa są prawdziwe i świadectwa apostołów są prawdziwe. Wszystko co mówi Biblia jest prawdziwe, to znaczy że jest Bóg, grzech, sąd, jest piekło i niebo i ci którzy uwierzyli zwyciężyli, a cały świat jest w tarapatach.
To więc teraz rozumiecie dlaczego oni atakują zmartwychwstanie? Jeśli zmartwychwstanie jest prawdziwe oni są w tarapatach. My wierzymy, że jest prawdziwe, my wierzymy że trzeciego dnia po złożeniu do grobu Pan wstał z martwych i żyje na wieki, jest obecnie po prawicy Ojca i wstawia się za nami.

 Po pierwsze Spójne świadectwo
Pierwszą rzeczą z naszego fragmentu który świadczy o prawdziwości cielesnego zmartwychwstania Pana jest spójne świadectwo wszystkich, którzy mieli przywilej ujrzeć Jezusa po jego powstaniu z grobu.
Nasza historia zaczyna się od uczniów z Emaus, którzy po spotkaniu Pana i zorientowaniu się przy posiłku, że mają do czynienia właśnie ze zmartwychwstałym Jezusem postanawiają wrócić do Jerozolimy i potwierdzić te rewelacje, które wcześniej usłyszeli od kobiet (w. 22).
Najpierw kobiety twierdziły, że widziały aniołów mówiących, że Pan Jezus żyje i nie znalazły w grobie ciała.
Ale w tamtym czasie wiarygodność świadectwa kobiet nie była zbyt wysoka, np. świadectwo kobiety było w sądzie odrzucane. Jednak to że Bóg objawił najpierw kobietą prawdę o zmartwychwstaniu w moim przekonaniu jeszcze bardziej podnosi prawdziwość tych faktów. Przecież jeśli zmartwychwstanie byłoby mistyfikacją, starannie zaplanowanym fałszerstwem, to nikt nie zaczynałby od kobiet by je uwiarygodnić. Zaczęto by raczej od świadectwa tych zwolenników Jezusa, którzy cieszyli się największym autorytetem pośród ludu.
Ale Boża matematyka jest inna, Bóg zaczyna od kobiet, od najsłabszych, od tych, od których świat świadectwa przyjąć nie chce, by w ten sposób poniżyć mądrość tego świata i wywyższyć to, co słabe, jak wiemy Bóg zawsze tak czyni.
Później mamy uczniów, którzy po ujrzeniu Pana postanawiają wrócić z Emaus do Jerozolimy około 11 km. Wcześniej czytamy że szli do Emaus skąd prawdopodobnie pochodzili i zmartwychwstały Pan Jezus przyłączył się do nich w drodze, rozmawiał z nimi i wyjaśniał im Pisma. Ale oni nie wiedzieli że to zmartwychwstały Chrystus, bo ich oczy były przysłonięte przez smutek i rezygnacje. Następnie zaprosili tego tajemniczego kompana w podróżny by został z nimi, bo był już wieczór. I w chwili gdy zasiedli do stołu poznali Go po łamaniu chleba. Być może Pan w szczególny sposób łamał chleb i modlił się nad nim. Ale jak tylko Go poznali On znikł sprzed ich oczu (Łk. 24,31). Więc zaraz postanowili iść z powrotem do Jerozolimy 11 km około godz. 21 i poinformować o tym apostołów. Przychodzą do Jerozolimy i znaleźli wszystkich na jednym miejscu (w 33), byli oni ukryci z obawy przed Żydami. I o dziwo opowiedzieli to samo, co opowiedziały wcześniej kobiety, że Jezus zmartwychwstał, że szedł z nimi w drodze, że Go nie poznali, że zasiadł z nimi do stołu i że poznali Go po łamaniu chleba. Oni powiedzieli, słuchajcie Pan żyje, nasze kobiety mówiły prawdę, nic im się nie przewidziało, nic nie zmyśliły, my też Go widzieliśmy.
I jak tylko pojawili się u uczniów, prawdopodobnie już około godz. 23 późno wieczorem, usłyszeli świadectwo apostoła Piotra, któremu Chrystus ukazał się jako pierwszemu apostołowi o czym wspomina też apostoł Paweł w (1 Kor 15,5).
Swoją drogą to niezwykłe, że chociaż Piotr trzy dni wcześniej zaparł się Jezusa, Pan prosił za nim by nie ustała Jego wiara i wybaczył mu wszystkie jego grzechy. A teraz ukazał mu się jako pierwszemu z apostołów.
Zobaczmy że wszystkie te świadectwa są takie same, są bardzo spójne, wszyscy ,mówią to samo. Kobiety twierdzą że Pan żyje, Szymon Piotr że Pan Jezus żyje i uczniowie z Emaus, że Pan żyje. Między innymi sąd ocenia wiarygodność świadków na podstawie zbieżności ich zeznań. Okoliczności ujrzenia Pana dla tych wszystkich świadków były inne, ale wszyscy twierdzili to samo, że Pan Jezus Chrystus Prawdziwie wstał z martwych.
Pamiętam jak były ataki na World Trade Center w 2001 roku. Pracowałem wtedy w domu u mojej mamy przy jakiś pracach gospodarczych. Na chwilę poszedłem do mieszkania i był włączony telewizor, zacząłem słuchać wiadomości. Zobaczyłem jak w wiadomościach pokazują samoloty uderzające w wieżowiec w Nowym Jorku. Z początku myślałem że to jakiś film, może jakiś montaż, czy jakiś dokument z dawnej katastrofy i przełączyłem na inny kanał. Na innym kanele pokazywali to samo, przełączyłem na kolejny i też pokazywali to samo i jeszcze jeden i też pokazywali to samo. Zdałam sobie sprawę, że to nie żaden film, ale te wydarzenia dzieją się naprawdę i mają miejsce teraz. Wszystkie źródła mówiły to samo, że w Nowym Jorku był atak terrorystyczny i samoloty uderzyły w World Trade Center. Tak i tutaj, wszyscy mówili to samo jak jedna z pieśni

Jezus żyje, kamień odrzucony jest
Jezus żyje On nie leży w grobie nie.

I nie tylko oni, ,możemy tutaj przywołać wszystkich świadków o których mówi Nowy Testament. Pięciuset świadków o których wspomina ap. Paweł w (1 Kor 15,6). Sam Paweł spotkał Pana Żywego w drodze do Damaszku jak udawał się tam aresztować chrześcijan, co odmieniło Jego życie i z prześladowcy Kościoła stał się jednym z najbardziej gorliwych Jego członków. Możemy przywołać tutaj wszystkich świadków z historii kościoła na przestrzeni 2000 tys. lat, wszystkich którzy twierdzą że poznali Go i że On prawdziwie zmartwychwstał i żyje na wieki. Mogę tutaj powołać się na własne świadectwo jak również wielu z was jak spotkaliśmy Go. Spotkaliśmy zmartwychwstałego Jezusa na naszej drodze życia i twierdzimy dzisiaj z pełnym przekonaniem że Jezus żyje. Jeśli jeszcze nie masz tej pewności, a chciałbyś ją uzyskać zawołaj do Niego z głębi twego serca, wzywaj Jego imienia, a On odpowie ci i rozwieje wszelkie wątpliwości.

Osobiste doświadczenie
Jak mówiliśmy wszyscy ci świadkowie, którzy przyszli do apostołów opowiadali to samo. Ale dla nich te słowa wydawały się niczym bajki. Z jednej strony mają wiarygodne źródła mówiące o zmartwychwstaniu Chrystusa. Mają niewiasty które o tym świadczą, mają Piotra któremu Pan ukazał się, mają uczniów z Emaus, a z drugiej rozum podpowiada, że to niemożliwe, że widzieliśmy Go martwego, widzieliśmy jak Go ukrzyżowali, byliśmy świadkami Jego pogrzebu. Przecież wiemy, że nikt z martwych nie powraca, jeśli ktoś umarł, został pochowany to wiadomo że sprawa jest definitywnie zakończona.
Wiemy że uczniowie jak i inni spodziewali się, że Jezus w sposób polityczny  w końcu zasiądzie na swoim tronie jako Król Izraela. Jak więc teraz pogodzić Jego śmierć z Jego panowaniem? Odpowiedzią jest Zmartwychwstanie. Jednak dla nich, to było tak cudowne, tak nierealne, tak mocno wykraczające poza ich możliwości pojmowania Jego misji, że ciężko było im to przyjąć. Nawet wtedy, kiedy z wiarygodnych źródeł otrzymali świadectwo że On żyje. To co mogło ich przekonać to tylko osobiste doświadczenie, sami musieli zobaczyć Go żywego.
I tak się stało, po tym jak docierają do nich informacje o Jego zmartwychwstaniu, jak rozważają to między sobą, zastanawiając się czy rzeczywiście to jest prawda, czy żyje, jak to możliwe? Nagle Pan sam staje pośrodku nich i mówi „Pokój wam”.
Uczniowie przestraszyli się bardzo i myśleli, że widzą ducha. Myśleli tak, bo Jezus pojawił się pośród nich w całkowicie cudowny sposób. Pojawił się nagle, jakby znikąd. Jego nowe ciało miało cudowne ponadnaturalne właściwości, mogło przenikać przez ściany, mogło pojawiać się i znikać, jak to miało miejsce w sytuacji uczniów z Emaus, którzy siedzieli z nim przy stole i w jednej chwili On znikł sprzed ich oczu( Łuk 24,31).
Wiec dla nich to jest niewytłumaczalne, tylko duch w ich przekonaniu może coś takiego uczynić. Ale Jezus nie jest duchem, jego ciało, które zostało złożone do grobu rzeczywiście zmartwychwstało. On mówi do nich zobaczcie, że to ja jestem, nie myślcie że jestem duchem. Duch nie ma ciała i kości, a ja mam (w 39).
Przyjdźcie dotknijcie mnie, zobaczcie na moje przebite ręce, spójrzcie na moje nogi, czemu wątpliwości budzą się w waszych sercach. Uwierzcie, że Ja naprawdę zmartwychwstałem, uwierzcie że pokonałem śmierć, uwierzcie że to Ja jestem. Drodzy, Pan Jezus nie był zjawą, duchem, hologramem, ale to był prawdziwy w zmartwychwstały Jezus. To był ten, który został złożony do grobu, ale zbite i umęczone ciało zostało mocą Bożą z powrotem podniesione do życia. Bóg wskrzesił Go z martwych i nie dopuścił by Jego Święty oglądał grób (Ps 16,10). Tak więc pomimo świadectwa innych, niewiast i uczniów apostołowie by uwierzyć potrzebowali osobistego doświadczenia, potrzebowali dotknąć Go i zobaczyć. Pamiętamy Tomasza  o którym czytamy w Ew. Jana w 20 rodz. Jego nie było, gdy Pan po raz pierwszy pokazał się uczniom. Tomasz spotyka się z uczniami i wszyscy mówią mu że widzieli iż Jezus naprawdę żyje, że On zmartwychwstał, a Tomasz odpowiedział że jeśli nie ujrzy na rękach Jego znaku gwoździ i nie włoży palca swego w miejsce gwoździ i nie włoży ręki w Jego bok, gdzie był przebity włócznią, to nie uwierzy (Jan 20,24-29). Dopiero jak Pan kolejny raz im się ukazał i był wśród nich Tomasz, mógł się przekonać, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Wtedy też wyznał swoją wiarę mówiąc „Pan mój i Bóg mój” (Jan 20,28).
Dzisiaj nie możemy widzieć Pana Jezusa zmartwychwstałego w taki sposób jak widzieli go uczniowie, bo wiemy że Chrystus wstąpił do nieba i zasiadł po prawicy tronu Bożego. Ale to czego potrzebujemy oprócz świadectwa innych, świadków zmartwychwstania i tych którzy twierdzą, że On żyje. To osobiste doświadczenie zmartwychwstałego Chrystusa w naszym życiu. Tak długo, jak długo zmartwychwstały Jezus Chrystus będzie nam znany wyłącznie ze świadectwa innych, tak długo będą się budzić wątpliwości w naszych sercach. Świadectwo innych ma nas prowadzić do Chrystusa, ma spowodować że damy wiarę temu że On żyje i też zapragniemy by nam się objawił. Podobnie jak apostołowie spotkali go zmartwychwstałego, tak każdy wierzący musi doświadczyć mocy zmartwychwstania w swoim osobistym życiu. Każdy wierzący musi Duchowo poznać Chrystusa, musi narodzić się na nowo, przyjąć Ducha Św. by Zmartwychwstały Chrystus stał się w Jego życiu kimś realnym.
Do zbawienia nie wystarczy przyjąć za fakt, że Pan Jezus zmartwychwstał. Dla wielu dzisiaj jest to tak oczywiste, że nawet nie zastanawiają się nad tym. Obawiam się jednak, że w większości przypadków, ta oczywistość nie jest wynikiem prawdziwej realnej wiary i osobistego poznania Chrystusa, ale jedynie zaakceptowaniem religijnego dogmatu. Jednak zmartwychwstanie nic nie straciło ze swojej cudowności, niezwykłości i mocy i jak tylko z faktu stanie się moim osobistym doświadczeniem przez wiarę, to padnę na kolana w pokorze wyznając na wzór Tomasza, że Jezus jest moim Panem i Bogiem, co oznacza całkowite oddanie.

Bóg rozumu się nie boi
Drodzy trzecia zaś rzecz jest taka, że chrześcijaństwo jest religią rozumu, wiarą którą poznajemy dzięki naszym zmysłom. Chrześcijaństwo to fakty które możemy sprawdzić i zweryfikować i choć czasami te fakty wymykają się naszym możliwością pojmowania, to jednak nie są przeciw rozumowi. Tak też było ze zmartwychwstaniem.
Zauważmy, że gdy Pan Jezus pojawił się pośród nich, a oni nie dowierzali że to jest On. To więc mówił do nich, by dobrze się Mu przyjrzeli (w. 39). Mówił do nich by go dotknęli, by się przekonali że nie jest duchem i nie widzą zjawy. Więc zachęcał ich do sprawdzenia żeby to co widzą zostało potwierdzone przez inne zmysły. W rzeczywistości Bóg nie oczekuje od nas wiary w coś, co się sprzeciwia rozumowi, coś czego nie można zweryfikować. Po prostu Bóg nie każe nam wierzyć w bajki i legendy.
Następnie pokazał im miejsca na rękach i nogach, gdzie były wbite gwoździe i gdy oni jeszcze nie dowierzali, to poprosił ich o coś do jedzenia, by mogli się przekonać, że prawdziwie nie jest duchem.
Więc podali mu rybę pieczoną i plaster miodu, a On jadł przy nich ( w 42). Próbuje sobie to wyobrazić jak bacznie musieli przyglądać się Jemu. Może myśleli, że pokarm który spożywa będzie spadał na podłogę, albo  że w ogóle nie zdoła go ugryźć, bo przypisywali mu właściwości ducha.
Ale nie, On wziął i jadł przy nich. Pokazał im w ten sposób że posiada nowe uwielbione ciało zarówno fizyczne jak i duchowe. Właściwie w Jego nowym ciele materialne zostało połączone z tym co duchowe, tak że mogło ono funkcjonować zarówno w świecie fizycznym nie będąc przez niego ograniczonym, jak i w świecie duchowym. Swoją drogą to jest niezwykłe, że Pan Jezus jest teraz w niebie, po prawicy Ojca i jest tam w swoim nowym uwielbionym ciele. Pismo też mówi, że my którzy w Niego uwierzyliśmy będziemy mieli ciała na wzór jego uwielbionego ciała, będziemy do Niego podobni (1 Jana 3,2). Będziemy mieli ciała które będą mogły przebywać w niebie w obecności Bożej. A także będą miały właściwości adoptowania się do ziemskiej rzeczywistości w tysiącletnim Królestwie.
Jednak nade wszystko musimy pamiętać, że wiara chrześcijańska nie zmusza nas do rezygnacji z rozumu, rezygnacji z naszych zmysłów.
Nigdzie biblia nie mówi nam, że podchodząc do chrześcijaństwa do wiary w Chrystusa musimy wyłączyć rozum. Rozum to jest coś dobrego, coś co dał nam Bóg byśmy mogli lepiej Go poznać i upewniać się, że wiara chrześcijańska ma racjonalne podstawy. W rzeczywistości to inne religie oraz sekty każą człowiekowi wyłączyć rozum. Czynią tak, by zmusić nas do akceptacji niedorzeczności i sprzeczności które tam mają miejsce. I tak np. w islamie nie możesz zastanawiać się nad swoją wiarą, analizować i rozważać jej na płaszczyźnie rozumowej, bo jeśli zaczniesz to czynić dojdziesz do wielu pytań i sprzeczności w Koranie. Jeśli człowiek wyłącza rozum w dojściu do wiary w Chrystusa, to szybko stanie się ofiarą sekty i zacznie wierzyć w bajki.
Musimy mieć na uwadze, że dzięki powszechnemu dostępowi do informacji publicznej docierają do nas różne świadectwa ze środowiska chrześcijańskiego. Ale mamy prawo pytać i sprawdzać na ile są one wiarygodne. Czyniąc tak wcale nie stajemy się niedowiarkami, czy grzeszymy, ale chcemy uwielbiać Boga za coś, co rzeczywiście uczynił, co jest zgodne z prawdą. Chrześcijaństwo jest religią faktów i tak długo będzie wiarygodne jak długo religią faktów pozostanie.
Dzisiaj wiele ruchów pseudo chrześcijańskich oczekuje od nas byśmy wyłączyli swój rozum i całkowicie zdali się na powiew Ducha. Ale jeśli tak uczynimy do czego dojdziemy? Nasz pan mówi dotknij, zobacz, sprawdź, spróbujcie i zobaczcie że dobry jest Pan czytamy w Ps. 34,8.
Nasz Pan chce, by w służbie dla Niego było zaangażowane całe nasze serce i cały nasz rozum jak czytamy w Ew. Marka
Marka 12:30  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.
Rozum ludzki nie jest przeciw wierze. Wprost przeciwnie, tak jest stworzony przez Boga, że jeśli nasza wiara ma właściwy kierunek i opiera się na faktach, to rozum ją wspiera.  

Podsumowując
1.      Po pierwsze zmartwychwstanie jest wiarygodnym faktem podanym nam przez świadków których świadectwo jest niezwykle spójne.
2.      Po drugie każdy chrześcijanin musi na swojej drodze życia spotkać zmartwychwstałego Chrystusa w osobie Ducha Św. i doświadczyć mocy zmartwychwstania, by Jego wiara stała się wiarą która prowadzi go do Zbawienia.
3.      I po trzecie Bóg rozumu się nie boi. Wprost przeciwnie każe nam miłować siebie z całej naszej myśli i korzystać z naszych zmysłów z naszego intelektu, by lepiej Go poznać i utwierdzać naszą wiarę. 


piątek, 14 kwietnia 2017

Głupi ten kto porzuca łaskę dla prawa List do Galacjan 3,1-9


Paweł na koniec drugiego rozdziału listu Galicjan wyłożył w skrócie Galacjanom ewangelię i wyjaśnił, że zawracanie do zakonu jest kompletnym nieporozumieniem, bo z uczynków zakonu i tak żaden człowiek nie będzie usprawiedliwiony. Teraz Paweł bezpośrednio zwraca się do wierzących w Galacji i mówi w sposób otwarty o ich głupocie i ślepocie duchowej. Nie może też zrozumieć jak można zawracać od zbawienia z łaski do zbawienia z uczynków. Pierwsze jest cudownym zakonem wolności przez który mamy życie wieczne, drugie natomiast jest zakonem niewoli prowadzącym na potępienie.

3,1
Wiec już od pierwszego wiersza trzeciego rozdziału przechodzi Paweł do bardzo ostrego tonu wobec Galacjan mówiąc, o głupi Galacjanie. Jak mogliście się dać oszukać w tak prymitywny i prostacki sposób. Mieliście Łaskę przez Jezusa Chrystusa a zamieniacie ją na zakon.

Postępowanie Galacjan wobec ewangelii jest tak niezrozumiałe dla Pawła, że nawet zastanawia się, czy ktoś nie rzucił na Galacjan jakiegoś czaru lub uroku, omamił ich. I rzeczywiście czasami postępowanie ludzi, którzy wydaje się że powinni znać prawdę jest zupełnie irracjonalne, głupie.
Musimy być świadomi, że grzech i diabeł mają ogromną moc i potrafią skutecznie zamknąć nam oczy naprawdę.
Gdy Paweł mówi, że Galacjanie są głupi, nie ma na myśli ich braków intelektualnych, ale mówi o nieposłuszeństwie prawdzie ewangelii (Łuk 24,25; Tyt 3,3).
Nieposłuszeństwo ewangelii powoduje, że człowiek jest coraz bardziej ślepy na to, co jest ważne, co powinien czynić w w co powinien wierzyć.
Przypomnij sobie sytuacje kiedy zrozumiałeś, że zrobiłeś coś głupiego i powiedziałeś do siebie „jaki ja jestem głupi”. Co ci takie sytuacje uświadamiają?
Jak myślisz dlaczego nieposłuszeństwo ewangelii, Bogu jest głupotą?

Zauważ że Paweł dziwi się, że Galacjanie dali się oszukać i zwieść przez fałszywych nauczycieli. Z pewnością fałszywi nauczyciele uczynili to pochlebstwami i fałszywymi obietnicami Bożego błogosławieństwa i bliższego poznania Boga.

Zwróć uwagę Jak Pan  Jezus nazywa fałszywych nauczycieli w Ew Mat 7,15 i dlaczego?

Co to znaczy że Paweł nauczał ewangelii o Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym w przeciwieństwie do fałszywych nauczycieli, którzy nauczali starotestamentowych zasad rzekomo potrzebnych do zbawienia?
 Zwróć uwagę na fragmenty Słowa Bożego  wyjaśniające tą kwestię (Efez 1,7; Kol 1,13-14; 1 Piotr 1,18-19; Hebr 7,25)

Paweł mówiąc o Jezusie ukrzyżowanym ma na myśli wydarzenie w historii, które już miało miejsce. Paweł używa tutaj czasu przeszłego dokonanego stwierdzającego, że dzieło Chrystusa na Krzyżu zostało zakończone, a jego skutki są wieczne (Jan 19,30).
Jak myślisz co to znaczy, że działo Chrystusa na Krzyżu wykonało się, na czym ono polegało?
Jak możemy podważać to wykonane dzieło i pomimo jego pełni próbować je uzupełnić, co oczywiście jest niemożliwe, a nawet jest świętokradztwem?

3.2
Teraz Paweł zadaje retoryczne pytanie dzięki czemu Galacjanie otrzymali Ducha Św. Powinni oni sobie przypomnieć dzięki czemu stali się chrześcijanami, a Bóg potwierdził to dając im Ducha. Czy chrześcijanami stali się w wyniku przestrzegania jakiś uczynków prawa, czy przez słuchanie z wiarą.
Należy tu podkreślić dwie bardzo ważne rzeczy:
ü  Po pierwsze otrzymanie Ducha Św. jest niezbędne do stania się chrześcijaninem, dzieckiem Bożym. Często mówi się że wszyscy są dziećmi Bożymi. Ale Słowo Boże wyraźnie stwierdza że tak nie jest (Jan 1,12). Dziećmi Bożymi są tylko ci co przyjęli Pana Jezusa przez wiarę i w ten sposób otrzymali Ducha Św.  Bez otrzymania Ducha Św. nie jesteśmy biblijnie wierzącymi ludźmi i nie mamy życia wiecznego, nie jesteśmy Chrystusowi Rzym 8,8-11; Jan 14,23
ü  Po drugie zwróć uwagę w jaki sposób człowiek otrzymuje Ducha Św. Czy Duch Św. jest nagrodą za dobrze wykonaną pracę lub wynikiem odprawienia na człowieku jakiś „sakramentów”? Nie, Duch Św. czyni z nas chrześcijan. Otrzymujemy Go przez słuchanie ewangelii z wiarą! Samo słuchanie nie wystarczy do zbawienia. Dopiero Słowo Boże połączone z wiarą człowieka który je słyszy, daje życie wieczne (Rzym 10,17). Duch Św. też nie stępuje na człowieka w wyniku jakiś kościelnych rytuałów, nakazów duchownego, religijnych praktyk. To Bóg udziela Ducha tym, którzy dadzą wiarę Jego ewangelii.
ü  Zwróć uwagę również kiedy Galacjanie otrzymali Ducha w jakim momencie? Czy otrzymali Go w trakcie drogi chrześcijańskiej, czy otrzymali Go jako kolejny etap zbawienia, przejście na wyższy poziom duchowy? Nie, Galacjanie otrzymali Ducha wtedy kiedy uwierzyli, wtedy kiedy się nawrócili, wtedy kiedy zostali zbawieni. Nie można być zbawionym i nie mieć Ducha Św. Jeśli uwierzyłeś w Chrystusa, On stał się twoim Panem i Zbawicielem wtedy otrzymałeś również Ducha Św. (1 Kor 12,13; 1 Jana 3,24)
3.3-5
Czy dodając coś do pełnego dzieła Chrystusa ulepszamy ewangelię? Oczywiście nie. Nie tylko jej nie ulepszamy, czy czynimy ją bardziej skuteczną , ale zaprzeczamy jej. Zaczynać w Duchu a kończyć w ciele jest zaparciem się ewangelii!
Galicjanie choć dobrze zaczęli na co wskazywały duchowe doświadczenia takie jak:
ü  Duchowe doznania. Chodzi tutaj o błogosławieństwa jakich doznali w wyniku przyjęcia ewangelii. Jednak mogą się one okazać daremne, bo choć na początku wydawało się, że zostali zbawieni. Tak teraz, gdy wracają z powrotem do zakonu dają świadectwo tego, że ich zbawienie się nie dokonało. Musimy pamiętać, że duchowe przeżycia jak i cuda których możemy doświadczyć, czy odpowiedzi na modlitwy wcale jeszcze nie gwarantują że nasze zbawienie rzeczywiście się dokonało jak miało to miejsce w przypadku Galacjan. 1 Kor 15,2; 2 Kor 6,1; 2 Kor 13,5; 1 Kor 10,1-6. Tak więc ktoś może mieć różne doświadczenia duchowe, czy nawet twierdzić że ma dary duchowe, a jednocześnie może nie być zbawionym  człowiekiem. Może być również taka sytuacja, że jakieś niezwykłe znaki w życiu danej osoby się nie przejawiają. Po prostu żyje taka osoba pobożnym, biblijnym życiem wierząc w prostą biblijną ewangelię i ta jest zbawiona.
ü  Dziejące się wśród nich cuda. Podobnie z cudami, to że mają miejsce w czyimś życiu, jeśli rzeczywiście mają, nie gwarantuje jeszcze że taka osoba jest zbawiona. Wiara w Chrystusa i trzymanie się Słów ewangelii świadczą o zbawieniu, a nie jakieś mistyczne przeżycia, czy cudowne doświadczenia.

3,6-9
Kolejny argument Pawła za tym, że jedynie ewangelia oparta o łaskę w Jezusie Chrystusie jest ewangelią prawdziwą pochodzi z pism Starego Testamentu.
Paweł przywołuje Abrahama i dowodzi, że nawet Abraham, Ojciec wiary został zbawiony wyłącznie na podstawie wiary w Bożą obietnice.
Paweł cytuje tutaj Ks. Rodzaju 15,6.

Zwróć uwagę kiedy Abraham został usprawiedliwiony, przed jakimi uczynkami?

Abraham uwierzył w Bożą obietnicę, że potomstwo jego będzie liczne jak gwiazdy na niebie, a w jego potomstwie będą błogosławione wszystkie narody chociaż jeszcze wtedy nie miał syna. W ten sposób Abraham uwierzył posłanie Zbawiciela i wszystkie aspekty zbawczego Bożego dzieła. Na podstawie wiary w tą obietnice, Bóg go usprawiedliwił. Wiara Abrahama nie opierała się na swoich zdolnościach, bo był już stary i z ludzkiej perspektywy nie mógł mieć dzieci. Abraham złożył całkowicie swą ufność w Bożej wierności, w Bożym Słowie, w Bożej obietnicy. Podobnie jak obietnica przebaczenia grzechów przez Chrystusa. Galacjanie mają całkowicie zaufać Bożej obietnicy jak Abraham, że Bóg na podstawie wiary w Chrystusa przebaczy im grzechy i ich zbawi.
Abraham nie został przyjęty przez Boga na podstawie swoich uczynków, ale na podstawie wiary. Jego późniejsze uczynki zaś tylko potwierdziły, że wcześniejsza wiara była prawdziwa (Rzym 4,13-20).
Być może fałszywi Judaizujący nauczyciele nauczali, że Galacjanie mogą stać się duchowymi synami Abrahama przez Obrzezanie. Paweł jednak dowodzi, że duchowe synostwo Abrahamowe nie polega na przynależności do narodu Izraelskiego z czego szczycili się Żydzi. Ale duchowe synostwo Abrahamowe, polega na wierze Bogu jak Abraham, który uwierzył że w nim będą błogosławione wszystkie narody ziemi Rodz. 12,1-3; Rzym 4,11.16. Każdy kto posiada taka samą wiarę jak Abraham idzie w ślady Abrahama, stając się jego duchowym synem. Prawdziwym Abrahamowym potomstwem dla którego przeznaczone są Boże obietnice.
Błogosławieństwo dane Abrahamowi miało dotyczyć zbawienia wszystkich narodów przez wiarę w Chrystusa, który był potomkiem Abrahama. W ten sposób wszystkie narody w Abrahamie mogą dostąpić Bożego zbawienia. Galacjanie powinni o tym wiedzieć i nie dać się oszukać fałszywym nauczycielom. Abrahamowi była zwiastowana dobra nowina o Chrystusie, który miał się w przyszłości narodzić i zbawić wszystkich z wszystkich narodów, którzy w tą dobrą nowinę uwierzą jak uwierzył Abraham.
Jednak Galacjanie dali się zwieść, bo odrzucili obraz Chrystusa ukrzyżowanego, który przed ich oczami został wymalowany. Podobnie i z nami, jeśli porzucamy wiarę w prostą ewangelię, a tym samym Chrystusa, który umarł za nas na Krzyżu i przez wiarę w Niego dostępujemy zbawienia. To wtedy w to miejsce próbujemy własną drogę usprawiedliwienia ustanowić, co zawsze skutkuje odejściem od prawdy i przyjęciem fałszywej ewangelii.
Jak stajemy się synami Abrahama?
W jaki sposób dziedziczymy Abrahamowe obietnice?
W jaki sposób został zbawiony Abraham?
W jaki sposób mogą być zbawieni wszyscy ludzie?



Łączna liczba wyświetleń