niedziela, 30 lipca 2017

Bóg Bogiem żywych Ew. Mateusza 22,23-33


Bóg chrześcijan jest Bogiem żywych i to pragnienie życia włożył w serce każdego człowieka. Nikt nie chciałby umierać, gdyby nasze życie było zawsze szczęśliwe, wspaniałe i pozbawione problemów. Nawet osoby które decydują się popełnić samobójstwo w rzeczywistości chciałby żyć. Na samobójstwo decydują się z tego powodu, że nie są w stanie poradzić sobie z problemami, które ich przerastają. Gdyby jakimś cudem problem zniknął zanim zdecydowaliby się na odebranie sobie życia, to nie uczyniliby tego. W Ks. Kaznodziei Salomona 3,11 czytamy że Bóg wszystko wspaniale uczynił, nawet wieczność włożył w serce człowieka.
Niemal we wszystkich religiach jest idea życia po śmierci. W starożytnym Egipcie zmarłych chowano wraz z różnymi przedmiotami, które miały za zadanie pomóc im w niebezpiecznej wędrówce przez podziemny świat. W hinduizmie wierzy się w ciągłe odradzane życia tzw. reinkarnację. W starożytnej Grecji chowano zmarłego z monetą w ustach by mógł dostać się do innego świata. Człowiek ma pragnienie żyć i nie chce umierać. W każdym człowieku gdzieś na dnie jego serca jest przekonanie, że śmierć nie może być definitywnym końcem. Nawet ateiści, ludzie którzy z założenia nie wierzą w żadne życia poza tym, które mają tutaj, skrywają głęboko schowaną nadzieje, że może jednak ich życie nie kończy się na tym, co tu i teraz.
I choć Idea życia po śmierci i zmartwychwstania nie była tak mocno uwypuklona w Starym Testamencie jak w Nowym, to jednak była znana. 
Niektóre Ks. Starego Testamentu bardzo wyraźnie mówiły o zmartwychwstaniu jak np. Psalm 16 na który powoływali się apostołowie w kontekście zmartwychwstania Pana Jezusa
 Psalm 16:10  Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani, Nie dopuścisz, by twój pobożny oglądał grób.
Lub psalm 49
Psalm 49:16  Lecz Bóg wyzwoli duszę moją z krainy umarłych, Ponieważ weźmie mnie do siebie.
Innym znanym fragmentem jest Ks. Izajasza
Izajasza 26:19  Ożyją twoi umarli, twoje ciała wstaną, obudzą się i będą radośnie śpiewać ci, którzy leżą w prochu, gdyż twoja rosa jest rosą światłości a ziemia wyda zmarłych.
Albo jeden z fragmentów Ks. Daniela
Daniela 12:2  A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.
To więc Idea zmartwychwstania była dosyć silna w tradycji Żydowskiej.
Również wiele ksiąg apokryficznych, które Żydzi znali, ale nie uważali za natchnione zawierało silne przekonanie że nastąpi zmartwychwstanie. Chociażby apokryficzna Ks. Henocha mocno skupiająca się na czasach ostatnich lub  apokalipsa Ezdrasza.
I właściwie wszystkie grupy w Izraelu prócz jednej za czasów Pana Jezusa wierzyło w życie po śmierci. A musimy wiedzieć że w Judaizmie wtedy istniały cztery główne odłamy byli to Faryzeusze, Esseńczycy, Zeloci i Saduceusze.
Faryzeusze byli stronnictwem polityczno religijnym raczej mniej zamożnym i bardziej mającym styczność z ludem, przez to cieszyli się sporym poparciem. Wierzyli że słowa spisane są natchnione przez Boga. Na równi też traktowali autorytet tradycji i przekazów ustnych. Stanowili oni mniejszość w sanhedrynie.
Esseńczycy byli ruchem społeczno-religijnym, byli pustelnikami, którzy spędzali cały swój czas na kopiowaniu zwojów, stronili od świątyni, a ofiary składali przez pośredników.
Zeloci zaś byli działaczami politycznymi chcącymi obalić Rzymian, przez rewolucje. Często z ich udziałem dochodziło do ataków terrorystycznych. I na końcu byli Saduceusze, to właśnie ta grupa, która przyszła do Pana Jezusa, zadać mu pytanie na temat zmartwychwstania.
Saduceusze podobnie jak faryzeusze byli ruchem religijno - politycznym, z naciskiem na politykę. Byli często bardzo bogaci, pochodzili z arystokratycznych rodów. W stosunku do Prawa Starego Testamentu byli bardzo surowi w literalnym jego przestrzeganiu, nie dopuszczali żądnych rozluźnień jak faryzeusze. Mieli większość w Sanhedrynie, Najwyższej Radzie i sprzedawali miejsca dzierżawne w świątyni skąd czerpali zyski. Układali się także z Rzymem i mieli z nimi wspólne cele polityczne. Przez ich dobre stosunki z Rzymem mieli dużą władze w Izraelu.
Nie wierzyli też w zmartwychwstanie co wynikało z odrzucenia większej części Pism Starego Testamentu. Saduceusze uznawali za natchnione tylko 5 Ksiąg Mojżeszowych. Resztę pism uważali raczej za komentarz do pięcioksięgu. Twierdzili że Mojżesz nigdy nie wspominał o zmartwychwstaniu, więc go nie ma.
Na tym tle często dochodziło do spięcia między nimi a faryzeuszami. Co  kiedyś wykorzystał Ap. Paweł celowo wspominając że wierzy w zmartwychwstanie w 23 rodz. Dziejów Apostolskich wiedząc że Rada Najwyższa składała się z obu tych środowisk. Jak tylko to powiedział, to zaraz zaczęli się ze sobą kłócić i faryzeusze chcieli uwolnić Pawła.
Tutaj mamy sytuacje że przychodzą do Pana Jezusa Saduceusze podobnie jak wcześniej faryzeusze. Chcą ośmieszyć Go jako nauczyciela i spowodować że ludzie się od niego odwrócą. Wcześniej w 21 rozdz. czytaliśmy że wypędził kupujących i sprzedających ze świątyni. Z tego właśnie czerpali korzyści saduceusze, to więc chcieli Go pozbawić wpływu, bo Pan Jezus psuł im interes. Obawiali się również że Jezus wywoła jakąś rewolucje i utracą władzę. Naprawdę Pan Jezus miał dużo wrogów, szczególnie pośród elit religijno-politycznych, bali się że pozbawi ich pieniędzy i władzy.
To więc przychodzą do Niego z absurdalną wymyśloną historyjką (chociaż twierdzą, że jest prawdziwa) że pewien człowiek mający siedmiu braci pojął żonę i umarł nie płodząc dzieci. W takim przypadku Prawo Mojżeszowe nakazywało by owdowiałą bezdzietną kobietę po bracie pojął jego kolejny brat, szwagier tej kobiety i wzbudził potomstwo swemu bratu (5 Mój 25,5-6). Mamy w Starym Testamencie historię Onana, który nie chciał wzbudzić potomstwa swemu bratu i nasienie swe wylewał na ziemię za co Bóg Go ukarał śmiercią (Rodz. 38,9).
W tej absurdalnej historyjce saduceusze mówią, że tak po kolei pojmowało ją siedmiu i każdy z nich umierał.  Swoją drogą byłaby to podejrzana kobieta, dosyć toksyczna, gdyby każdy jej mąż umierał. Ale niech im będzie.
Mówią że po wszystkim następuje zmartwychwstanie jak wierzą faryzeusze i jak nauczał Chrystus. To niech teraz Pan Jezus wytłumaczy, czyją będzie żoną po zmartwychwstaniu. Myśleli że są bardzo mądrzy i zadali Panu pytanie, które Go ośmieszy. Chcą w ten sposób dowieść, że cała nauka o zmartwychwstaniu jest bajką. Pan Jezus tymczasem mówi do nich że są w wielkim błędzie z powodu nieznajomości Pisma i Boga, mocy Bożej. Pamiętamy oni wierzyli w 5 ksiąg Mojżeszowych i tylko te Pisma były dla nich autorytetem. To więc Pan Jezus odnosi się do jednego z fragmentów 2 Ks. Mojżeszowej 3 rozdz. 6 wiersz, gdy Bóg objawia się Mojżeszowi i mówi o sobie, że jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba.
Mówi, zobaczcie, mówicie że nie ma Zmartwychwstania, a Bóg powołuje się przedstawiając się Mojżeszowi na tych, którzy dawno umarli. Oznacza to, że Abraham i Izaak oraz Jakub żyją przed Bogiem. To jest bardzo ciekawe, bo Pan Jezus nie odnosił się do tych Pism, wobec saduceuszy, które oni odrzucali. Ale odniósł się tylko do tej części Pisma, które oni uważali za natchnione i pokazał im że błądzą na ich własnym autorytecie. W ten sposób udowodnił im że nauka o zmartwychwstaniu jest prawdziwa i to nie On źle naucza, ale oni błądzą. Później jeszcze wyjaśnił, że po zmartwychwstaniu nie ma ślubów, ale wszyscy będą mieli życie wieczne i nie ma potrzeby prokreacji, wszyscy będą jak aniołowie w niebie.
Teraz zwróćmy uwagę na kilka wniosków  

Po pierwsze ludzie błądzą podobnie jak Saduceusze bo nie znają Pisma Św.
Zobaczmy Pan Jezus powiedział do saduceuszy że błądzicie bo nie znacie Pisma w. 29. Kluczem do poznania prawdy o Bogu jest dobra znajomość Pisma Św. Nie dość że saduceusze odrzucali część Pisma nie dając mu takiego samego autorytetu jak księgom Mojżeszowym, to nawet dobrze nie rozumieli Pisma w które wierzyli. Również w naszym kraju w Polsce i w wielu innych krajach, to jest jedna z głównych przyczyn błądzenia wielu osób. Ludzie nie znają Pisma Św. nie interesują się Pismem, nie czytają Go i nie studiują. Nie wierzą też często, że Pismo Św. pochodzi od Boga. Wielu uważa że to wyłącznie ludzka Księga.
Z tego też powodu wiele osób błądzi, bo czerpią swoje informacje o Bogu zamiast z Biblii, to z tradycji w której się wychowali, wiary ojców, wpływu innych religii oraz świata, a także z własnych odczuć i przekonań.
Dobrze oddaje taki stan to, co stało się kiedyś z Izraelem gdy oni odeszli od Pisma
2 Królewska 17:9  Wymyślili też synowie izraelscy rzeczy niewłaściwe o Panu, Bogu swoim, pobudowali sobie świątynki na wzgórzach we wszystkich swoich miejscowościach, począwszy od baszty strażniczej aż do grodu warownego.
Czy widzimy to? Wymyślili sobie synowie Izraelici, niewłaściwe, nieprawdziwe rzeczy o Panu Bogu. Dlaczego oni tak uczynili, bo odrzucili Pismo, odrzucili Słowo Boże które Bóg przekazał im przez Mojżesza.
Dzisiaj znajdziesz mnóstwo nieprawdziwych rzeczy o Panu Bogu w swoim środowisku w które ludzie wierzą. Dotyczy to osoby Boga, kim On jest, kwestii Zbawienia, jak można osiągnąć życie wieczne. Bożego stosunku do grzechu i człowieka. Bożego stosunku do świata i Jego planu dla ludzkości.
Często jest tak, że poglądy na temat Boga w życiu wielu ludzi są tak ze sobą poplątane, że znajdziesz tam cały jadłospis. Znajdziesz w przekonaniach jednego człowieka chrześcijaństwo, hinduizm, buddyzm, okultyzm, animizm, pogańskie przekonania i wiele innych.
Dlaczego tak się dzieje, dlaczego ludzie nie wiedzą co jest prawdą o Bogu i mają fałszywe informacje na Jego temat? Odpowiedzi udziela nam Pan Jezus, bo nie znają Pisma, nie interesuje ich Biblia, nie poświęcają jej uwagi. A jeśli nawet to czynią, to często nie w takim stopniu jak powinni to robić.
Biblia powinna być dla nas absolutnym autorytetem, drogowskazem, duchową mapą do żywota wiecznego, Sola Scriptura – tylko pismo. Z niej powinniśmy czerpać wszystkie informacje o Bogu. Jak powiedział kiedyś św. Hieronim „że nie znajomość Pisma Św. jest nieznajomością Chrystusa”. Jeśli chcemy poznać lepiej Chrystusa, poznać lepiej Boga rozmiłujmy się w Jego słowie. Człowiek Boży to ten, kto rozważa Słowa Pana dniem i nocą (psalm 1), to ten który słucha słów Bożych bo jest z Boga (Jana 8,47)
Zobaczmy co Ap. Piotr powiedział o Biblii:
2 Piotra 1:19  Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach.
20  Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
21  Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.
Proroctwo nigdy nie przychodziło z wolu ludzkiej, Bóg chociaż posłużył się ludźmi w napisaniu Biblii, to jednak zawarł tam słowa, które pochodzą bezpośrednio od Niego. Bez Pisma nigdy nie poznalibyśmy Boga i ludzie których nie interesuje Biblia nie znają Boga.
Gdy Pan Jezus mówi o błądzeniu z powodu nieznajomości pisma używa bardzo ciekawego słowa „planao” które oznacza odejść od prawdy, wędrować, błądzić, być oszukanym, mieć przekonania niezgodne z rzeczywistością, być wprowadzonym w błąd.
Drodzy rozważajmy Słowo Pana dniem i nocą, uczmy się tego słowa na pamięć, przechowujmy Go w sercu swoim i żyjmy nim codziennie, a wtedy nigdy nie potknie się nasza noga i nigdy nie będziemy zawstydzeni.
Często odnoszę do Słowa Bożego pewien przykład, którym chce się posłużyć. Jak myślisz jak rozpoznać fałszywe pieniądze? Kiedyś myślałem że fałszywe pieniądze rozpoznaje się przez ciągłe badanie fałszywek i wtedy, gdy ma się ogromną wiedzę na temat fałszywych pieniędzy można je z łatwością rozpoznać. Ale myliłem się, fałszywe pieniądze rozpoznaje przez to, że dobrze zna się prawdziwe. Jeśli ktoś bardzo dobrze zna prawdziwe pieniądze, zna strukturę papieru, szelest, zabezpieczenia, kolor, to jeśli weźmie do ręki fałszywkę, będzie od razu wiedział że to fałszywka.
Czy poświęcamy w naszym życiu czas dla Biblii, dla Słowa Bożego? A jeśli tak, to jak często do niego sięgamy? Czy czytamy i studiujemy je regularnie? Czy uczymy się go na pamięć i przechowujemy Go w swoim sercu, by w odpowiedniej chwili mogło nam być pomocą byśmy nie zbłądzili?

Nieznajomość Boga
Druga zaś rzeczą o której mówił Pan Jezus z powodu, której ludzie błądzą to nieznajomość Boga, nieznajomość mocy Bożej. Czasami ludzie znają Pismo, wiedzą co ono mówi, ale nie mają wiary. Nie wierzą w Boga i nie wierzą w prawdziwość Pisma lub wierzą częściowo. Pewne rzeczy o których mówi Biblia przyjmują, a inne odrzucają, podobnie jak Saduceusze.  Nie wierzą że Bóg jest wszechmogący, wszechwiedzący, że nie ma dla niego żadnej rzeczy niemożliwej (Łuk 1,37) i mają problem z tym, by zaakceptować to co Biblia mówi. Jakże często spotykałem się w swojej służbę z pytaniem, a gdzie ci wszyscy ludzie się pomieszczą jak zmartwychwstaną, lub jak to możliwe że Bóg zna czyny wszystkich ludzi skoro ich jest tak wielu? Jeszcze inny absurd, że niemożliwe by Bóg osądził każdego człowieka z osobna, bo trwałoby to wieczność. Drodzy takie i inne pytania oraz wątpliwości rodzą się właśnie z tego, że ludzie nie znają Boga. Nie znają Jego mocy i Jego potęgi, nie wiedzą z kim mają do czynienia. Nie rozumieją że Bóg jest stwórcą wszystkiego, że wszystko stworzył mocą swojego słowa z niczego i nawet się nie wysilił, nawet się nie spocił. Z tego też powodu saduceusze mieli problem ze zmartwychwstaniem, zastanawiali się jakby mogło to się stać, jak to w ogóle możliwe, że osoby które zostały pochowane, zgniły w ziemi i obróciły się w proch, teraz miałyby z powrotem powstać do życia. Kto w ogóle mógłby to uczynić?  To jakaś niedorzeczność, kompletna głupota, mówią. Ale Bogu nie brakuje mocy, by uczynić to i jeszcze więcej. Biblia mówi o stworzeniu nowego nieba i nowej ziemi  21 rozdz. Ks Objawienia. Jeśli pierwsze niebo i pierwsza ziemia są tak wspaniałe, tak pełne życia, kolorów, różnych organizmów, różnorodności i mądrości Bożej. Jak będzie wspaniałe nowe niebo i nowa ziemia? Drodzy, tak naprawdę, cokolwiek byśmy byli w stanie pomyśleć o wszechmocy Boga i nawet jak nasz umysł byłby w stanie sięgnąć bardzo daleko i mówić o tym, co Bóg może uczynić, to podejrzewam, że nie byłaby to nawet cząstka tego, co Bóg w rzeczywistości może zrobić. Ostatnio razem z naszymi dziećmi, czytaliśmy historię Eliasza, jak Eliasz został wzięty przez ognisty rydwan i ogniste konie do nieba. I w tej Biblii ta historia była przedstawiona graficznie, płonące konie i płonący rydwan, a na tym ogniu siedzi Eliasz. Jak to w ogóle mogło się stać? Poleciał na ognistym rumaku do nieba, brzmi to niczym bajka i z pewnością byśmy tak, to traktowali, gdyby ta historia nie była w Biblii i nasz Bóg nie był wszechmogący. Tak więc nie możemy mieć wątpliwości, że wszystkie obietnice, które złożył nam Bóg. Nawet te najbardziej nieprawdopodobne zostaną zrealizowane, przez Bożą moc, przez którą też wszystko On może uczynić.
Odmawianie zaś mocy Bogu, kwestionowanie Jego potęgi, brak wiary w wypełnienie Bożych obietnic, bo nie jesteśmy w stanie naszym umysłem zrozumieć ich realizacji prowadzi człowieka na manowce błędu.
Czy ty wierzysz w to wszystko co obiecał nam Bóg? Czy znasz Boga, czy ufamy mu w naszym życiu bezgranicznie wiedząc, że cokolwiek zamierza ma moc do tego doprowadzić? Mam nadzieje że tak, ja mu wierzę, mam nadzieję że wszyscy wierzymy!

Nadchodzący świat będzie inny.
Trzecia zaś rzecz jest taka, że przyszły świat będzie zupełnie inny. Tak naprawdę nikt z nas do końca nie wie dokładnie jak będzie. Ale są rzeczy których możemy być całkowicie pewni jak zmartwychwstanie. Pan Jezus bardzo wyraźnie powiedział do saduceuszy, że Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, a to oznacza, że oni wciąż żyją. Tekst nie mówi, że był Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, ale że nadal jest ich Bogiem. Nie żyją wprawdzie w naszej rzeczywistości, ale żyją u Boga, a w odpowiednim czasie wraz z powrotem Chrystusa, Bóg da im nowe ciała, zmartwychwstaną cieleśnie. Ale nie tylko oni, zmartwychwstaną wszyscy, którzy uwierzyli w Chrystusa i narodzili się na nowo i będą panować na ziemi z Chrystusem przez tysiąc lat. Saduceusze kpili z nauczania o zmartwychwstaniu i mówili do Pana Jezusa: Skoro nauczasz zmartwychwstania, to wytłumacz nam, czyją żoną będzie ta kobieta w dzień powstania z martwych, skoro wszyscy bracia byli jej mężami. Rozumieli świat po zmartwychwstaniu w taki sposób jak przed zmartwychwstaniem.  
I Pan Jezus mówi, że świat po zmartwychwstaniu będzie inny, nie będzie taki jak teraz. Nasze zajęcia i nasze życie będzie inne. Mówi że będziemy jak aniołowie w niebie. Ale to nie znaczy, że będziemy aniołami. Panu Jezusowi chodzi o prokreacje, o związki małżeńskie, rozmnażanie i porody. Ci którzy zmartwychwstaną do nowego życia nie będą już tego potrzebowali, tam nie będzie tak samo jak tutaj. W przyszłym życiu nie będzie już małżeństw, nie będziemy mieli dzieci, będzie taka sama liczba zbawionych i nie będzie ich przybywało podobnie jak jest z aniołami. Bóg stworzył aniołów w jednej określonej liczbie. Nikt z nas nie wie ile było aniołów, wiemy że część z nich (prawdopodobnie 1/3 Obj 12,4) zbuntowała się i zostali odrzuceni od Boga stając się demonami.
Nie wiemy również, czy po zmartwychwstaniu będziemy wyglądać tak samo, jakaś ciągłość będzie, ale na ile ona będzie zachowana nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć. Z pewnością po zmartwychwstaniu będziemy mieli jakieś inne ciała, chwalebne niebiańskie, ciała które nie mogą się zestarzeć, nie mogą chorować, nie mogą cierpieć, nie mogą czuć smutku, depresji i nie są poddane żadnej ułomności. Ale czy będziemy tak samo wyglądać? Nie jesteśmy w stanie na tą chwilę tego powiedzieć. Jedno jest pewne tam atrakcyjność fizyczna nie będzie miała żadnego znaczenia, nikt nie będzie na to zwracał uwagi, zniknie całkowicie seksualność człowieka i wszystkie sprawy z tym związane.
Osobiście nie sądzę że będziemy wyglądali tak samo i nie ma to dla mnie zbyt wielkiego znaczenia. Myślę też, że nikt z nas nie powinien do tego jak będziemy wyglądali po zmartwychwstaniu przywiązywać zbyt dużej uwagi. W 15 rozdz. listu Pawła do Koryntian ap. Paweł odpowiada na pytania tych, którzy wątpili w zmartwychwstanie mówiąc:
1 Koryntian 15:35  Ale powie ktoś: Jak bywają wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przychodzą?
I dalej Paweł mówi tak
1 Koryntian 15:37  A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym;
38  Ale Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało.
39  Nie każde ciało jest jednakowe, bo inne jest ciało ludzkie, a inne zwierząt, jeszcze inne ciało ptaków, a inne ryb.
40  I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich, a inny ziemskich.
41  Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością.
Zobaczmy, iż Paweł mówi, że co innego siejemy, a co innego rośnie. Siejesz małe ziarenko dębu, a wyrasta ogromne drzewo. Kto po małym żołędziu byłby w stanie powiedzieć, co z niego wyrośnie, gdyby nigdy nie widział dębu. Siejesz dużego kartofla i wyrośnie mały krzaczek. Podobnie z naszym ciałem, siejemy do ziemi ciało skażone, ale nie wiemy co wyrośnie. Bóg jest różnorodny, jest twórczy, jest mądry i dla wszystkich ma inne ciała i każdemu daje jakie chce, inne ciała dał zwierzętom i każdemu gatunkowi swoje, inne ludziom, inne rybom, inne aniołom.
Prawdopodobnie dla tych którzy zmartwychwstaną jeszcze jakieś inne, niesamowite wspaniałe, ciała.
Tak więc przyszłe życie będzie inne, nowe, wieczne, nieznikome, podobne jak mają aniołowie, już nie mogę się doczekać.

Podsumowując
1.      Ludzie błądzą, bo nie interesuje ich Pismo Św. nie znają go i nie czytają z tego też powodu wierzą w wiele nieprawdziwych rzeczy o Panu Bogu, to zaś prowadzi ich na manowce błędu i na potępienie.
2.      Ludzie błądzą, bo nie znają mocy Bożej, nie wierzą Bogu i z tego powodu mają problem z zaakceptowaniem biblijnych prawd, cudów, przyszłego wspaniałego życia, czy zmartwychwstania.
3.      Nadchodzący świat będzie inny, nie jesteśmy w stanie dokładnie powiedzieć jaki, ale wiemy że będzie o wiele wspanialszy od tego upadłego i zepsutego wieku. Nasze ciała będą nowe, nieśmiertelne, będzie nowe wspaniałe niebo i nowa ziemia.
  

poniedziałek, 24 lipca 2017

Co cesarskiego cesarzowi, co Bożego Bogu Ew. Mateusza 22,15 – 22


Drodzy dzisiaj podstawą naszego zwiastowania będzie bardzo znany fragment przez wielu, nawet uczyniono z niego przysłowie . Co cesarskiego dla cezara co boskiego dla Boga. Świat operuje tym powiedzeniem w różnych kontekstach. Często chodzi im o to, by pogodzić ze sobą dwie pozornie sprzeczne rzeczy. Zadowolić cezara i zadowolić Boga. Jednak dla nas chrześcijan to zdanie Pana Jezusa ma o wiele bardziej konkretne znacznie. Odnosi się ono do naszych obowiązków wobec państwa, bo w tym kontekście zostało wypowiedziane.
W historii kościoła niejednokrotnie chrześcijanie mieli pewien dylemat wobec ich zobowiązań do władzy świeckiej. Niektórzy uważali, że skoro chrześcijanin nie należy do tego świata, to nie powinien w ogóle w jakikolwiek sposób wspierać świeckiego państwa. Nie powinien płacić podatków, służyć w wojsku, czy angażować się w politykę. Inni znowu twierdzili, że mamy pewne obowiązki wobec cezara, wobec ojczyzny więc jak najbardziej powinniśmy płacić podatki, bronić kraju, angażować się społecznie lub politycznie.
Dzisiaj spróbujemy bardziej wnikliwie zająć się tą sprawą. Jaki stosunek chrześcijanin powinien mieć do cezra, do świeckiego państwa? Jeśli mamy obowiązki wobec państwa nałożone na nas przez Boga, to jak daleko te obowiązki sięgają? Jeśli płacić podatki to jakie? Czy tyle ile państwo od nas zażąda, czy jednak są pewne granice?
Niektórzy wiekowi mieszkańcy ukrainny pamiętają kolektywizacje rolnictwa w komunistycznej Rosji, która doprowadziła do śmierci 14,5 mln osób. Państwo żądało od rolników niemal całej, a czasami nawet całej wyprodukowanej żywności, tak że nie zostawiano nic na przeżycie i zasiew. Czy wtedy też chrześcijanin jest zobowiązany oddać wszystko państwu?
Na te i inne pytania spróbujemy sobie dzisiaj odpowiedzieć.
Jak pamiętamy jesteśmy niemal u samego końca misji Pana Jezusa. Konfrontacja w świątyni miała miejsce w środę, w piątek zostanie ukrzyżowany. Faryzeusze i przywódcy religijni Izraela szukają sposobu, by Chrystusa oskarżyć o jakieś przestępstwo dzięki któremu mogliby skazać Go na śmierć.
Po tym jak Pan Jezus powiedział do nich trzy przypowieści w Świątyni o odrzuceniu Izraela przez Boga i rychłym sądzie który spadnie na Żydów za odrzucenie Mesjasza jeszcze bardziej się na Niego rozzłościli. Czytamy w 15 wierszu, że odeszli naradzając się jakby Go złapać na jakimś słownym potknięciu. Chcieli wprowadzić Go w jakąś pułapkę, co pomógłby im doprowadzić do Jego oskarżenia.
Jakie to smutne, zamiast po tym jak Pan Jezus ostrzegał ich przed zagładą dojść do upamiętania i żałować za grzechy oni jeszcze bardziej Go nienawidzą.  Jakie to smutne w życiu wielu ludzi, że gdy Zbawiciel wzywa ich do wiary, do upamiętania, do porzucenia grzechu, często jeszcze bardziej się buntują i złoszczą na Boga.
To więc opracowali podstępny plan. Wysłali do Pana Jezusa swoich uczniów wraz z Herodianami, by zadali Jezusowi pytanie o płacenie podatków dla Cesarstwa Rzymskiego (w. 16). Prawdopodobnie faryzeusze doszli do wniosku, że nie mogą sami zdać tego pytania Panu Jezusowi, bo od razu by zwietrzył spisek. 
Wpadli na pomysł, by wysłać do niego osoby których nie zna, których motywacje wydają się szczere. Oczywiście w kontekście całej ewangelii i tego wszystkiego co wiemy o Chrystusie, to ich postępowanie jest głupie. Pan Jezus wiedział wszystko i będąc Bogiem znał ludzkie serca, znał ludzkie myśli i znał przyszłość. Ale faryzeusze o tym nie wiedzieli.
Wysłali zwolenników Heroda, który pełnił wałdzę polityczną w Judei i swoich uczniów. Musimy wiedzieć, że te dwa stronnictwa w zasadzie były wrogo do siebie nastawione. Zwolennicy Heroda reprezentowali władzę polityczną i nie byli zbyt religijnymi ludźmi. współpracowali z Rzymem, który w oczach religijnych Żydów przedstawiał okupanta. Ale tutaj występują razem, stronnictwo faryzeuszy i zwolennicy Heroda. Wspólna nienawiść do Pana Jezusa połączyła ich. Mają jeden i ten sam cel, zniszczyć Go.
Przychodzą do niego i zaczynają prawić mu pochlebstwa, by w ten sposób uśpić Jego czujność. Mówią, wiemy że jesteś prawdziwym nauczycielem, że jesteś szczery, prawdomówny, trzymasz się Bożej prawdy bez względu na koszty. Nie boisz się ludzi i nie jesteś pod wpływem ich opinii i mówisz odważnie przeciw temu co jest przeciwne Bogu. Nie można ciebie zastraszyć, zawsze trzymasz się prawdy. Mówisz zawsze zgodnie z Pismem Św.
Jaki kaznodzieja, nauczyciel nie chciałby usłyszeć takich słów uznania?
Oczywiście te słowa w stosunku do Pana Jezusa były prawdą. On taki był. Ale oni nie przyszli, bo naprawdę tak myśleli i w ten sposób chcieli wyrazić swoją aprobatę dla Jego służby. Ich celem było zbudować jego ego, wzbić Go w pychę, by odkrył się i wpadł w ich pułapkę.  Jak w bajce Kruk i lis, gdzie list zapewnia trzymającego w dziobie kruka ser, że pięknie śpiewa. Chodzi mu jednak tylko o to, by kruk otworzył dziób i ser mu wypadł. Przecież wszyscy wiedzą, że kruk strasznie wrzeszczy, ale pochlebstwa lisa sprawiły, że podjął się śpiewania.
I zaraz po tych pochlebstwach zadają Mu pytanie: „Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie” (w. 17).
Bardzo trudne pytanie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pytanie bez wyjścia. Specjalnie przeciwnicy Pana Jezusa tak ułożyli to pytanie, by każda z odpowiedzi była dla niego pogrążająca.
Każdy obywatel Cesarstwa Rzymskiego raz w roku musiał płacić podatek dla cezara. Z tym też były związane spisy ludności dzięki którym Rzymianie wiedzieli kto ma go płacić. Żydzi jednak uważali że nie muszą płacić pogańskich podatków, bo są ludem Bożym. Ale przez to, że Rzymianie w tamtym czasie okupowali Judeę to zmuszali Izraela do płacenia pogańskich podatków. Dla Żydów to było poniżające, płacić podatki wrogowi! To tak jak w czasie okupacji Polacy byli zmuszani by płacić daniny na Niemcy hitlerowskie. To więc, gdyby Pan Jezus odpowiedział wprost, że należy płacić mógłby mieć przeciw sobie cały naród. Zostałby okrzyknięty zdrajcą przez swój własny lud. Jeśli powiedziałby żeby nie płacić podatku dla Cesarstwa Rzymskiego, zaraz stałby się wrogiem cesarza. Zostałby oskarżony o to, że buntuje ludzi przeciwko państwu, co doprowadziłoby do Jego uwięzienia.
Każda z możliwych odpowiedzi narażała Go na niebezpieczeństwo, pozornie sytuacja bez wyjścia.
Jak widzimy w 18 wierszu Pan rozpoznał prawdziwe motywacje pytających, wiedział o co im chodzi. Jego nie można było oszukać. Podobnie i dzisiaj, Chrystus wie kto jakie ma serce, kto czego pragnie i dokąd zmierza, On wie wszystko. Wie czy szukamy zbawienia, czy nam na Nim zależy, czy kochamy Jego słowo, czy tylko udajemy, On to wszystko wie. Jego osąd zawsze jest prawdziwy.
Jak powiedział niegdyś do niego Piotr, gdy Pan Jezus zapytał się Go trzy razy, czy go miłuje. Wtedy Piotr mówił, Panie Ty wiesz, ty wiesz wszystko (Jan 21,17).
Tutaj ci ludzie kuszą Pana, są obłudni, chcą Mu się przypodobać żeby zaraz Go zdradzić.

Płacić podatki
I wtedy On każe podać sobie monetę podatkową. Jego przeciwnicy pewnie myśleli, że już Go mają, teraz to z pewnością się pogrąży. Była to specjalna srebrna cesarska moneta, którą płacono doroczny podatek. Tylko Cesarz mógł bić takie pieniądze ze swoim wizerunkiem.
Z tą monetą był jeszcze jeden problem. Cesarze przypisywali sobie godność boską, kapłańską, lub stawiali się w roli pośredniaka między Bogiem a człowiekiem. Więc moneta z wizerunkiem cesarza była symbolem bałwochwalczego kultu. Już samo wzięcie do ręki tej monety dla Żyda było odrażające. Ale Cesarstwo Rzymskie zmuszało Żydów do płacenia podatku wyłącznie tą monetą.
Czy teraz widzimy w jakiej nieciekawej sytuacji znalazł się Pan Jezus.
On mówi pokażcie tą monetę. Czyj wizerunek jest na niej i napis (w 20)? Oni mówią że cezara.
I wtedy pada ta druzgocąca ich odpowiedź. Skoro tam jest wizerunek cezara oddajcie to co cesarskie cesarzowi, a co Boskie Bogu (w 21).
Innymi Słowy Pan Jezus mówi, że należy płacić podatek, należy płacić uczciwie podatki państwowe.
Zwrócił uwagę na cesarską monetę, to były jego pieniądze, On je wpuścił do obiegu, więc teraz mu je oddajcie. Oddajecie mu to, co jest jego, co do niego należy. Pan Jezus po mistrzowsku powiedział że należy płacić podatki Rzymowi, a jednocześnie nie przedstawił się w oczach ludzi jako przyjaciel okupanta, a wróg Izraela.
Płacenie podatków przez chrześcijan to nie jest kwestia wyboru. Jeśli uważam że mam płacić to zapłacę, a jak mogę zakombinować, to płacił nie będę. Nie, Pan Jezus mówi, że to jest nasz obowiązek wobec państwa. Greckie słowo „oddawajcie” w oryginale znaczy oddawać dług. Więc Chrystus do nich i do nas mówi, że mamy dług u państwa w postaci podatków, które oni na nas nakładają.
Niektórzy chrześcijanie mówią, ale jak ja mogę płacić podatki państwowe skoro państwo przeznacza te podatki na sprawy sprzeczne z wiarą w Boga np. aborcje, zawyżone pensje urzędników, naukę o ewolucji, reformy antychrześcijańskie itp.?
Drodzy musimy wziąć pod uwagę, że władza wobec której Pan Jezus nakazał płacić podatki, też była pogańska i wydaje mi się, że o wiele gorsza niż ta którą mamy teraz. To była władza, która okupowała Izrael, władza opresyjna, surowa, często nadużywająca swojego mandatu, władza która zamordowała Pana Jezusa. A jednak Pan Jezus mówi, że cezar ma swoje prawa, które otrzymał od Boga. I jednym z tych praw jest pobieranie podatku. Podatki między innymi służą władzy do zachowania porządku, ochrony, finansowania wojska i policji, karania złoczyńców i trzymania praworządności. Nawet zła władza jest lepsza niż żadna. Tam gdzie np. upada zła władza i w jej miejsce nie powstaje żadna inna, często jest chaos i większe zamieszanie niż wtedy kiedy oni panowali. Oczywiście chcielibyśmy mieć zawsze dobrą bogobojną władze, ale w bezbożnym świecie często nie możemy na to liczyć. 
Podobnie o tym mówi list do Rzymian 13,1-7  
List do Rzymian mówi wyraźnie, że władze są ustanowione przez Boga i mają prawo od Boga pobierać podatki. Zwróćmy uwagę na 6 wiersz 13 rozdz. listu do Rzymian „dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami po to, aby tego właśnie strzegli”.
Innymi słowy Bóg chce by każdy wierzący człowiek uczciwie płacił podatki, które państwo na nas nakłada dzierżąc w ręku Boży mandat rządzenia za który Bóg je rozliczy.
Wiele osób oszukuje na podatkach, ukrywa lub zaniża swoje dochody nie chcąc oddać państwu tego co się mu należy. Ale czyniąc tak, narażamy się na gniew ze strony władz państwowych, które mają narzędzia by nas ukarać, policję podatkową, zwykłą policje, sądy itp. Pamiętam że kilka lat temu kupiłem samochód i miałem dwa tygodnie na zapłacenie podatku od niego. Zapomniałem o tym i spóźniłem się jeden dzień co skończyło się mandatem, karą.
 Płacenie podatków przez chrześcijanina, to dobre świadectwo. Powinniśmy żyć w tym świecie w sposób pobożny, uczciwy i spokojny oddając władzy to, co jej. Oddając władzy to co cesarskie. Dlatego też chrześcijanie mają być posłuszni porządkowi państwowemu, być dobrymi obywatelami i nie sprzeciwiać się władzy. Podobnie o tym mówi list Piotra 1 Piotra 2,13-17 Ja rozumiem że niektóre działania władzy mogą nam się nie podobać, władza często też jest bezbożna, często źle wydaje nasze pieniądze lub podejmuje decyzje z którymi się nie zgadzamy. To wszystko budzi w nas pewien sprzeciw, bunt, ale to nie zmienia faktu że Bóg ustanowił ich na pewien czas do pilnowania porządku i wymaga od nas podporządkowania się im.
  
Co boskiego Bogu
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Z jednej strony jest cezar, władza wobec której mamy pewne obowiązki. Ale z drugiej jest Bóg, co boskiego mamy oddać Bogu. Bóg jest o wiele ważniejszy od jakiejkolwiek świeckiej władzy. W rzeczywistości władza swój mandat otrzymała od Boga, On jest nad nimi.
Teraz  co to jest to, coś boskiego?
Zobaczcie Pan Jezus mówi, że cezar, państwo, ma prawo żądać od nas podatek i trzeba mu dać. Ale jeśli żąda od nas rzeczy, które mamy oddawać Bogu, to tu państwu chrześcijanie mają się sprzeciwić.  Jeśli On chce monetę mamy mu ją oddać, jest jego niech sobie weźmie. Ale jeśli państwo oczekuje od chrześcijan oddawania sobie chwały, czy chce zmuszać ich do rzeczy, które są sprzeczne z Bożymi przykazaniami, albo wprowadzać prawa które zmuszają ludzi do nieposłuszeństwa Bogu, czy szerzeniu się niesprawiedliwości, to wtedy mamy obowiązek się mu sprzeciwić.
Może być tak że państwo zaczyna zmuszać ludzi, by popierać jakąś państwową nominalną religię jak np. jest w Islamie, gdy wprowadza się prawo szariatu. Czasami państwo samo przejmuje rolę Boga jak było w komunizmie i żądało od ludzi bezgranicznego posłuszeństwa, żądało boskiej czci, zmuszało do kłamstwa, mordowania swoich rodzin, dzieci i bliskich, czy zapisania się do partii i donoszenia na swoich sąsiadów.
Czasami państwo żądało od Bożych ludzi oddawania czci fałszywym Bogom jak było w sytuacji przyjaciół Daniela, kiedy Nebukadnesar, babiloński władca, zażądał od Szadracha, Meszacha i Abed-Nego oddania pokłonu przed złotym posągiem. Pamiętamy prawda? Jeśli ktoś nie chciał oddać pokłonu posągowi miał być wrzucony do rozpalonego pieca. Czy przyjaciele Daniela byli posłuszni państwu w tej sytuacji, czy Bogu?
Oczywiście Bogu. Woleli stracić życie, niż przekroczyć Boże przykazania, niż przypodobać się państwu. Powiedzieli że niech ci będzie o królu wiadome, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który uczyniłeś pokłonu nie oddamy (Dan 3,18).
Niekiedy państwo wprowadza prawa, które są sprzeczne z Bożą sprawiedliwością jak było za czasów Mojżesza, kiedy Egipt wprowadził Prawo, iż wszyscy urodzeni chłopcy hebrajscy mają być wrzucani do rzeki. I wiemy że położne które odbierały porody sprzeciwiły się nakazowi państwa i nie postępowały tak, bo bały się Boga.
I państwo czasami korzysta z danych im przez Boga narzędzi do prześladowania chrześcijan, którzy ponad wierność cezarowi stawiają wierność Bogu.
Ale nawet gdyby tak się zaczęło dziać, chrześcijan ma być posłuszny Bogu, nawet za cenę życia. Władza cezara sięga tylko do pewnych ludzkich granic, dalej ona się kończy. Cezar może panować nad nami tylko do śmierci, państwo może nam odebrać życie fizyczne, ale nie może odebrać nam życia wiecznego, nie może zabić naszej duszy.
Pan Jezus powiedział nam w Ew. Mateusza:
Mateusza 10:28  I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle.
Bojaźń przed Bogiem w naszym życiu ma być większa niż bojaźń przed cezarem. Nie możemy słuchać państwa, gdy wymaga od nas, byśmy sprzeciwili się Słowom Pisma Św.
Niesamowicie mądra odpowiedź Pana Jezusa zatkała usta jego przeciwnikom. Przez geniusz tej odpowiedzi promieniowała Boża mądrość, ale czy ta odpowiedź poruszyła serca tych którzy przyszli zadać mu pytanie? Czy dostrzegli w Nim Zbawiciela, który może uratować ich od grzechów? Nie, widzimy że zdziwieni odeszli, ale się nie nawrócili. Dzisiaj my mogliśmy być świadkami tej niezwykłej Bożej mądrości, która emanowała z Chrystusa nie pozwólmy na to, byśmy odeszli nie poruszeni jak ci co spytali Pana Jezusa czy należy płacić podatek cezarowi.  

 Podsumowując:
1.      Chrześcijanin to ktoś kto płaci uczciwie podatki, nie unika ich, nie oszukuje urzędu skarbowego. Nie chce ukrywać dochodów jest dobrym obywatelem posłusznym władzy. Bóg chce byśmy byli solidni i uczciwi wobec państwa, byśmy modlili się za naszych rządzących i oddawali cezarowi to, co się jemu należy. Niechęć do płacenia podatków, bezpodstawne nieposłuszeństwo państwu jest grzechem.
2.      Druga zaś rzecz jest taka, że nasza lojalność wobec państwa ma swoje granice. Tą granicą jest, gdy cezar, państwo, żąda od nas, by być nieposłusznym Bogu. Wtedy mamy obowiązek od Boga sprzeciwić się państwu. 

Stworzeni do relacji małżeńskiej Ks. Rodzaju 2,18-24


Drodzy jesteśmy dzisiaj świadkami zaślubin Krzysztofa i Agnieszki , wyjątkowego wydarzenia dla nas wszystkich, a szczególnie dla nich samych. Od dzisiejszego dnia tych dwoje staną się jednym ciałem i jak powiedział Ap. Paweł w Liście do Efezjan, że tajemnica to wielka. Dwoje ludzi, Krzysztof i Agnieszka. Ludzi o różnych charakterach, wychowanych w różnych domach, mających różne doświadczenie życiowe, pochodzących z różnych miejsc staną się jednym ciałem, jednym organizmem dążącym do tego samego celu, by budować swoje małżeństwo na Bożą chwałę.
Tak, to jest cel małżeństwa, by relacja małżeńska przypominała całemu światu jak Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie. Nie zawsze o tym pamiętamy, bo zapominamy że małżeństwo miedzy mężczyzną i kobietą jest Bożą instytucją. Często świat traktuje małżeństwo jako coś zwyczajowego, element pewnej kultury i tradycji w której się wychowaliśmy lub zwyczajów. Jednak rodziny nie wymyślili nasi przodkowie, nie zrobił tego również kościół, nie zrobili tego naukowcy ani filozofowie, rodzinę uczynił Bóg, gdy stworzył Adama i Ewę. Uczynił ją w tym celu by była ona odbiciem Jego nieskończonej miłości do Jego kościoła, do tych za których Chrystus umarł. I sama natura nas poucza, nasz intelekt i sumienie że małżeństwo miedzy mężczyzną a kobietą to coś właściwego, coś dobrego, coś co się Bogu podoba, coś czemu Bóg błogosławi.
Sięgnijmy teraz do księgi Rodzaju do początków małżeństwa i spróbujmy z naszego dzisiejszego krótkiego fragmentu uchwycić kilka myśli:

Przeczytanie Tekstu Ks. Rodzaju 2,18-24
Widzimy że Bóg stworzył Adama i dał mu pracę, Adam miał nazwać wszystkie zwierzęta. Gdy to uczynił okazało się, że nie znalazła się dla niego odpowiednia pomoc. Człowiek czuł że czegoś mu brakuje, że zwierzęta które stworzył Bóg nie mogą zaspokoić jego potrzeby relacji i bliskiej więzi. Widział że każde ze zwierząt różni się od niego i nie może być odpowiednią pomocą w codziennym życiu.  Wcześniej w szesnastym wierszu Bóg powiedział, że niedobrze człowiekowi gdy jest sam, uczynię mu odpowiednią pomoc (2, 16).
Taką odpowiednią pomocą miała być małżonka, Ewa, piękna kobieta którą uczynił Bóg Adamowi.
Widzimy że małżeństwo to relacja dwojga szanujących, kochających i wspierających się nawzajem ludzi, to relacja mężczyzny i kobiety. Nadeszły czasy w których musimy to podkreślać. Małżeństwo to nie relacja zwierzęcia i człowieka, o czym  od czasu do czasu możemy przeczytać w jakiś nowinkach ze świata. To nie relacja   dwóch osób o tej samej płci, co ostatnio uznał parlament niemiecki.
Szczęśliwa błogosławiona przez Boga relacja małżeńska, to jeden mężczyzna i jedna kobieta na całe życie. Być może brzmi to staroświecko, ale tak zaplanował to dla nas Bóg. Tak to Bóg zaplanował dla was, Krzysztofie i Agnieszko.
Relacja ta jest więzią w której mogą być zaspokojone wszystkie nasze potrzeby emocjonalne i fizyczne. Adam czuł się szczęśliwy kiedy ujrzał Ewę, kiedy Bóg przyprowadził ją do niego.
W rzeczywistości Adam zakrzyknął z zachwytu, że ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Inaczej mówiąc Adam powiedział, Boże ona jest wspaniała, to jest to czego było mi potrzeba, to jest osoba którą chce kochać, o którą chce się troszczyć z którą chce spędzić resztę życia. Hebrajska konstrukcja słów Adama wyraża zachwyt człowieka i jego wielką euforie na widok kobiety, małżonki którą Bóg mu dał. Adam na widok Ewy tworzy poezje, ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego (w 23).
On nie patrzył na Ewę jak na problem, ale jako wspaniały dar od Boga.
Jednak dla wielu osób dzisiaj małżeństwo to problem, dodatkowe zobowiązania, odpowiedzialność, brak wolności. Dochodzą do wniosku Nie pobierajmy się, to tylko papierek, lepiej żyć bez ślubu na tzw. kocią łapę. Ale czyniąc tak automatycznie pozbawiamy się Bożej przychylności. Rezygnujemy z Bożego błogosławieństwa już na starcie. Pismo Św. mówi że zaślubiny, założenie nowej rodziny, to Boża droga dla człowieka. Wszelkie związki intymnej relacji pozamałżeńskiej są grzechem, wszeteczeństwem, nieczystością i wzbudzają Boży gniew, przynoszą nieszczęście i rozczarowania.
Bożym pragnieniem jest, by tych dwoje stało się jednym ciałem w małżeństwie. Bożym pragnieniem jest, by Mąż miłował żonę jak siebie samego, by otaczał ją opieką, by się zachwycał jej pięknem, by doceniał Boży dar dla człowieka jakim jest małżonka.
Żona z kolei ma być dla niego pomocą, wsparciem, okazywać mu szacunek, troszczyć się o ich wspólne dobro.
Tak też wam tutaj życzymy, byś ty Krzysztofie zawsze z takim samym wielkim entuzjazmem zachwycał się swoją żoną jak uczynił to Adam, a ty Agnieszko byś zawsze była wsparciem dla swojego męża.
Jednak gdy rozejrzymy się dokoła nie jest łatwo znaleźć zbyt wiele takich przykładów. To co powinno być normą, szczęśliwe miłujące się małżeństwo w świecie, jest niebywałą rzadkością. Powodem takiego stanu rzeczy jest grzech, który wszedł na świat. I właśnie grzech niszczy nasze małżeństwa.
W Polsce w 2017 roku blisko 60 tysięcy małżeństw rozwiedzie się ze 180 tys. zawartych. Około jedna trzecia małżeńskich związków rozejdzie się. Drodzy chciałbym się mylić, ale statystyki są nieubłagane coraz więcej rodzin się rozpada, a decyzje o rozwodzie Polacy podejmują z coraz mniejszym wyrzutem sumienia. Po prostu małżeństwo w oczach wielu ludzi straciło na znaczeniu, co jest rezultatem coraz większego zeświecczenia i bezbożności.
Jak powiedziałem przyczyną tego stany rzeczy jest grzech. Ale grzech to szerokie pojęcie. Spróbujmy zawęzić go do kilku konkretnych rzeczy, które powodują że nasze małżeństwa się rozpadają.  

Egoizm
To co niszczy nasze małżeństwa, to przed czym musicie się strzec drogi Krzysztofie i Agnieszko, to np egoizm. Ładnie nazywany niezgodnością charakterów, jedna z najczęstszych przyczyn rozwodów.
Małżeństwo, rodzina to zaprzeczenie egoizmu. Nigdy tak mocno nie widziałem w swoim życiu egoizmu jak wtedy, gdy wstąpiłem w związek małżeński. Wtedy zobaczyłem jak mocno muszę zaprzeć się samego siebie, by zbudować szczęśliwy związek z moją żoną. Egoizm to jest skupianie się na sobie na moich potrzebach i pragnieniach. A druga osoba dla egoisty jest potrzebna tylko po to, by zaspokoić swoje pożądliwości. Jeśli zakładając rodzinę będziemy kierowali się egoizmem, a później czynili to w trakcie związku, to małżeństwo z góry jest skazane na rozkład. Bóg mówił o relacji, o zapieraniu się siebie, mąż ma być dla żony, a żona dla męża. Jeśli druga osoba jest nam potrzeba tylko w tym celu by ją wykorzystać, a nie jej służyć i się nią opiekować, to jest to droga do rozwodu.

Zdrada
Jedną z kolejnych częstych przyczyn rozwodów jest zdrada, nieczystość, brak poszanowania dla świętości małżeństwa. Pismo Św. mówi że małżeństwo ma być we czci u wszystkich, a łoże nie skalane rozpustników i cudzołożników będzie sądził Bóg (Hebr 13,4). Czytamy w naszym fragmencie: dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją i staną się jednym ciałem (w 24). Bóg nie przewidział dla człowieka wielu partnerów i partnerek seksualnych. Krzysztofie, Agnieszko musicie troszczyć się o świętość swojego małżeństwa. Stronić od wszystkiego co mogłoby was prowadzić do nieczystości, do zdrady do niezadowolenia ze swego współmałżonka. Bóg chce by wszystkie nasze potrzeby seksualne były realizowane w granicach małżeństwa.
Intymna relacja małżonków ma być dopełnianiem ich miłości małżeńskiej. Jednak diabeł świat i grzech chcą zniszczyć tą intymną sferę między małżonkami. jeśli im się to uda, to małżeństwo rozpadnie się lub będzie przeżywać bardzo poważny kryzys. W dzisiejszym świecie w tej sferze jest wiele zagrożeń dla małżeństwa. Wielu małżonków ogląda pornografie w ten sposób niszcząc swój związek i osłabiając swoją miłość do współmałżonka. Seksualność przez dzisiejszy świat została odarta ze świętości, czystości i piękna zarezerwowanej dla związku małżeńskiego. Kilkunastoletni chłopcy chwalą się na portalach społecznościach swoimi seksualnymi podbojami. Młode dziewczyny by być akceptowane, przez swoich kolegów, rówieśników nie dbają o swoją czystość.  Kilka lat temu jedna z moich znajomych zwierzyła się, że czuła się zdradzona i oszukana gdy znalazła ukryte gazety pornograficzne męża. A jeszcze inna chciała się z nim rozwieść.   Świat z kolei daje przekaz, przez kolorowe pisma, seriale i filmy że zdrada to nic wielkiego, to fantastyczna przygoda, która może nam służyć. Straszne kłamstwo, bo Pismo Św. mówi że zdrada to droga do krainy umarłych (Przyp Salomona 5.5). Jest wiele osób, którzy przez niemoralność, nieczystość i zdradę stracili wszystko. Kochającą rodzinę, reputacje, pracę, szacunek swoich dzieci, przyjaciół i zdrowie.
Jednak czystość męża powinna być zachowana dla swojej żony, a czystość żony zachowana dla swego męża.
Często człowiek chce ustalać swoje standardy zdrowej rodziny, moralności, szczęśliwego życia, a odrzucać Boże . Myśląc że jak to uczyni, to będzie lepiej, fajniej, swobodniej i będzie bardziej szczęśliwy. A tymczasem zawsze jest gorzej. Ostatecznie odrzucając Boże wartości przegrywamy, stajemy się nieszczęśliwi, sfrustrowani, poranieni, rozgoryczeni i czujemy się zdradzeni oraz oszukani.
Podałem tylko dwa przykłady jak grzech może niszczyć nasze małżeństwa, tych zagrożeń oczywiście jest o wiele więcej. Jak się przed tym ustrzec, jak zbudować szczęśliwy związek oparty na wzajemnej miłości i głębokiej relacji? Jak zbudować związek w którym jak najpełniej małżonkowie staną  się jednością?
Skąd wziąć moc do przeciwstawienia się egoizmowi, pokusie zdrady, chęci wyładowania złości na bliskiej osobie, czy powstrzymania się przed złośliwą krytyką? Skąd wziąć moc by miłować moją żonę tak mocno jak Chrystus który umiłował kościół? Skąd mąż ma wziąć siłę by być rycerzem dla swojej żony, bronić jej, troszczyć się o jej dobro, dbać o jej szczęście? Skąd z kolei żona ma wziąć siłę, by być wsparciem dla swojego męża, szanować go, być mu uległa jak mówi Biblia i troszczyć się o rodzinę wnosząc ciepło do tego domu?
Drodzy w rzeczywistości jest tylko jedna stuprocentowa recepta na zbudowanie szczęśliwego małżeństwa, bierze się ona z mojej osobistej relacji z Chrystusem. To prawdziwa autentyczna wiara w Chrystusa w moim życiu daje nam moc do miłowania swojego współmałżonka, do służenia mu bez poczucia straty.
Pan Jezus powiedział, że jednym z najważniejszych przykazań jest miłować swojego bliźniego jak siebie samego. Pierwszym i najważniejszym bliźnim dla męża jest Jego żona, dla żony zaś jej mąż. Podczas zaślubin małżonkowie przysięgają sobie miłość wzajemną, ale w wielu przypadkach zapominają, albo nie wiedzą, że siła do miłości bliźniego, do miłości męża i żony bierze się z miłości do Boga. Jeśli nie kochamy Boga, jeśli nie znamy Boga, nie znamy Chrystusa, nie miłujemy Go, nie interesuje nas to, co Bóg uczynił dla świata w Chrystusie. Jak się nad nami zmiłował, jak posłał swojego Syna wydając Go za nasze grzechy i w ten sposób dał nam największe świadectwo miłości. Jeśli to nas nie interesuje i nie czerpiemy ze źródła miłości, którym jest Bóg, Chrystus, to wtedy brak sił by kochać pełną poświęcenia miłością swojego współmałżonka.
Wiele lat temu byłem na pewnym spektaklu chrześcijańskim. Spektakl dotyczył tego jak moja relacja z Bogiem wpływa na mój stosunek do bliźniego. Na koniec tego spektaklu przemawiał dyrektor i powiedział takie słowa, które mocno utkwiły w moim sercu „że moja żona nie musi się bać że ja wrócę po pracy do domu pijany, moja żona nie musi się bać, że jak wyjadę w delegację z pracy to będą ją zdradzał, moja żona nie musi się bać, że przestanę ją szanować, kochać i starać się o jej dobro, moja żona nie musi się bać że ją porzucę, bo spodoba mi się lepszy, nowszy, młodszy model, nie musi tego wszystkiego się bać, bo ja kocham Chrystusa”
Drogi Krzysztofie, Droga Agnieszko kochajcie Chrystusa, służcie Mu, Niech On będzie tą pierwszą i najważniejszą osobą w waszym małżeństwie, która będzie spajać i łączyć wasz związek. On sprawi że prawdziwie staniecie się Jednym ciałem. Amen 

środa, 19 lipca 2017

Odrzucenie Pawła Studium listu do Galacjan 4,8-20



Po przedstawieniu Galacjanom ewangelii i przypomnieniu jak wspaniałą pozycje mają wierzący w Chrystusa przed Bogiem Paweł przechodzi teraz do przedstawienia im faktycznego ich stanu duchowego, by wykazać ich niedorzeczność ponownego zawracania do zakonu, praw, przepisów, rytuałów, świąt i innych dzięki którym chcą pozyskać przychylność Boga.

4,8-10
Paweł przypomina Galacjanom że w jakimś sensie ich próba zwracania do zakonu jest czymś w czym tkwili w przeszłości, gdy nie znali Boga i chodzili oddawać cześć marnym bóstwom będąc w ich niewoli. Wtedy pomimo gorliwości i bałwochwalczych praktyk wcale, im to nie pomogło i nie dało zbawienia.
Paweł ma tu na myśli cały panteon bóstw rzymskich którym Galacjanie oddawali chwałę w przeszłości myśląc że oddają właściwą cześć Bogu. Jednak wszystkie te bóstwa były fałszywymi bogami wymyślonymi przez ludzi i demony. Jest tylko jeden Bóg prawdziwy, ten który stworzył świat i przez którego my istniejemy (Izajasza 45,6; 43,10-11). Ten który powołał Abrahama, Mojżesza, wszystkich proroków i posłał na świat Pana Jezusa Chrystusa, tylko ten Bóg jest prawdziwy. Bóg Izraela, Bóg Abrahama Izaaka i Jakuba.
Wszyscy inni tzw. bogowie, osoby którym ludzie przypisują boskie cechy jak np. Allah, Kriszna, Maria, czy święci Kościoła Rzymskokatolickiego do których ludzie modlą się, to fałszywe imitacje Boga odbierające Mu chwałę i wykrzywiające Jego obraz.
5 Moj 4,33-35; Iz 44,6-8; 1 Kor 8,4;10,19-20;12,2

Wiele osób służy dzisiaj fałszywym bogom mając nadzieje, że otrzyma od nich jakąś zapłatę. Ale służba fałszywym bogom i oddawana im cześć jest daremna. Jest tak naprawdę służbą diabłu, który jest źródłem wszystkich fałszywych religii. Czyni to w tym celu, by ludzie nigdy nie poznali prawdziwego Boga i Jego syna Pana Jezusa Chrystusa i nie zostali zbawieni. Tak było przed nawróceniem Galacjan i jest doświadczeniem każdego, kto nie zna Chrystusa.

Jakich my czciliśmy fałszywych Bogów przed poznaniem Pana Jezusa Chrystusa?
Czy wiemy dzisiaj, że to były marności i bóstwa które z natury Bogami nie są?

W 9 wierszu ap. Paweł mówi, że skoro Galacjanie poznali prawdziwego Boga, to czemu teraz chcą zawrócić do marnych żywiołów przez które chcą zjednać sobie przychylność Boga i uzyskać przez to zbawienie.
Jak myślisz co ma apostoł Paweł na myśli, gdy mówi o słabych żywiołach, którym Galacjanie chcą służyć? Kol 2,20-23

Gdy Paweł mówi o żywiołach ma na myśli ludzkie zasady religijności wymyślone przez człowieka, przez które ludzie chcą uzyskać zbawienie. Należą do nich religijne przepisy pokarmowe, religijne rytuały, ludzkie sakramenty, religijne święta i różne religijne obrządki.
Bardziej szczegółowo wyjaśnia to Paweł w 10 wierszu, gdy mówi że polega to na zachowywaniu dni, miesięcy, pór roku i lat.
Chodzi o żydowski kalendarz świąt i obrzędów które Żydzi mieli wykonywać o określonych porach roku. Wprawdzie dał je Bóg narodowi Izraelskiemu, jednak nie są wymagane w kościele i nie służą nam dzisiaj do pozyskania zbawienia. Do Boga bowiem mamy przystęp przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa Efez 2,18.

Jest to ostrzeżenie Pawła dla Galacjan przed legalizmem, skupianiu się na ceremoniach i rytuałach, a nie na Panu Jezusie Chrystusie i służbie dla Niego w posłuszeństwie Jego słowu. Chrześcijańska pobożność ma się wyrażać w codziennym praktycznym życiu, w moralnym uczciwym postępowaniu, w posłuszeństwie Bożemu Słowu. Wynika to z moralnych i duchowych zasad, które odzwierciedlają Bożą naturę. Pobożność ta nie przejawia w „świętych ceremoniach religijnych”, rytuałach i różnego rodzaju świętach.
Jest to również ostrzeżenie dla nas, byśmy nie zawracali od Boga prawdziwego do marnej pustej religijności której istotą są martwe ceremonie. Choć mogą ładnie wyglądać, to jednak nie przynoszą prawdziwego życia, bo Bogu oddajemy cześć w duchu i prawdzie Bożego Słowa Jana 4,24.

Spróbuj wymienić jakieś dzisiejsze ludzkie obrzędy na wzór tych, które wymienił Paweł przez które ludzie chcą uzyskać przebaczenie grzechów, świętość i przystęp do Boga?

Warto tu zwrócić uwagę, że Paweł przypomina Galacjanom, że tak naprawdę, to nie oni sami poznali Boga, ale Bóg ich poznał. Bóg ich wybrał do zbawienia, do podążania za Panem Jezusem Chrystusem, to On ich pociągnął do siebie i otworzył oczy na ewangelię, by mogli poznać Chrystusa oraz łaskę zbawienia którą Bóg daruje tym co uwierzą.
Biblia wielokrotnie mówi o tym, że nie człowiek sam się zbawia, nie sam wybiera Boga, nie sam o własnych siłach Go poznaje, ale to Bóg oświeca człowieka przez Ducha Bożego.   
Ew. Jana 6,44;15,16; 1 Jana 4,19.
Skoro Bóg Galacjan powołał do zbawienia, to powinni pamiętać, że spoczywa na nich odpowiedzialność, by żyć świętym życiem i w sposób godny w tym świecie reprezentować Boga, a nie tak, jak to próbują czynić obecnie fałszując obraz Boga i Jego ewangelię.

4,11
Paweł obawiał się, że Jego wysiłki w Galacji w budowaniu kościoła mogą okazać się daremne jeśli Galacjanie zwrócą się całym sercem ku legalizmowi. To by znaczyło, że tak naprawdę nigdy nie zrozumieli w pełni ewangelii i nie narodzili się na nowo, co Paweł podkreśla w 19 wierszu.
Czasami może się wydawać, że ludzie nawrócili się, bo chodzą do kościoła, czytają Biblię lub ich życie w jakimś sensie zmieniło się lub się zmienia do pewnego czasu. Jednak później odwracają się od ewangelii i wtedy staje się jasne, że Chrystus nie został w nich ukształtowany i że ich prawdziwe duchowe odrodzenie nigdy nie nastąpiło.
Widać tu prawdziwą troskę Pawła o Galatów, co świadczy o szczerych Jego zamiarach wobec nich. Podobnie Paweł troszczył się również o tesaloniczan 1 Tes 3,5

4,12
Teraz Paweł za wzór stawia siebie mówiąc „bądźcie tacy jak ja”
Co Paweł może mieć na myśli mówiąc tak?

Paweł pragnął by Galacjanie stali się podobni do niego w Jego chrześcijańskiej wierze i życiu.  Chodzi o to, że on będąc Żydem związanym zakonem i wszystkimi żydowskimi rytuałami, świętami i obrzędami nie kontynuuje tego by zyskać zbawienie. Znalazł on wolność w Chrystusie i porzucił swoją nadzieje zbawienia opartą na religijnych staraniach Filipian 3,4-9
Druga część wypowiedzi Pawła, że on jest taki jak Galacjanie, odnosi się do tego, że Paweł chociaż był żydem  związanym Prawem, to jednak gdy poznał Chrystusa zobaczył że Żydowskie prawo, zakon, nie jest mu potrzebne do zbawienia. To więc odrzucił je jako drogę do oczyszczenia i przebaczenia grzechów i w ten sposób stał się jak Galacjanie, którzy nigdy nie mieli Prawa bo pochodzili z pogan.
Paweł był u nich wcześniej z wizytą, ale będąc Żydem nie zachowywał się jak Żyd wobec pogan. Nie stronił od nich, jadł z nimi i nie uważał ich za nieczystych jak odnosili się Żydzi do pogan (1 Kor 9,19 – 23).
Ale teraz Paweł najwyraźniej w przekonaniu Galacjan stał się ich wrogiem i patrzyli na niego nieprzychylnie z powodu napomnień jakie im daje i z powodu tego, że fałszywi nauczyciele przedstawili Pawła w złym świetle wobec.

To więc skoro Paweł mający zakon, zakon odrzucił by zyskać Chrystusa, to tym bardziej Galacjanie nie powinni poddawać się pod jarzmo zakonu, skoro wiadomo że zbawienie jest tylko w Chrystusie.
Czy my możemy postawić siebie za wzór jak uczynił to apostoł Paweł?
Czy obrażamy się z powodu prawdy, jak ktoś nam mówi prawdę?

4,13-16
Teraz Paweł przypomina Galacjanom że ich stosunek do niego był zupełnie inny jak zwiastował im za pierwszym razem ewangelię, a czynił to z powodu Choroby.
Tu warto zaznaczyć, że apostoł Paweł również chorował i nie jest tak, że chrześcijanin  nigdy nie choruje i zawsze będzie zdrowy.
Nie wiadomo dokładnie na jaką chorobę chorował Paweł. Możliwe że to była malaria lub jakaś choroba oczu. Albo w wyniku malarii nastąpiły powikłania i Paweł chorował na oczy, o czym może świadczyć to, że Galacjanie byli gotowi oddać Pawłowi własne oczy (w 15).

Jednak pomimo choroby, która wystawiła Galacjan na próbę i mogła zaprzeczać mocy ewangelii, Galacjanie przyjęli zwiastowanie Pawła, a jego samego przyjęli jak anioła, jak samego Jezusa Chrystusa, przyjęli go jak umiłowanego brata.

Bóg wykorzystał słabość Pawła, by objawić swoje dzieło, a chwała należała jedynie do Boga.

Teraz pod wpływem fałszywych nauczycieli i wezwań Pawła do odwrócenia się od fałszywej nauki stał się ich wrogiem.
Póki poselstwo Pawła im się podobało, był ich przyjacielem. Jak przestało im się podobać stał się ich wrogiem
Jak myślisz dlaczego tak ciężko nam przyjmować napomnienia, a łatwo przyjmujemy pochlebstwa?
Jak reagujesz na brata, siostrę w Chrystusie lub pastora który zwróci ci uwagę?

4,17
Co pragnęli uzyskać fałszywi nauczyciele w Zborze w Galacji?
Jaka jest różnica między fałszywym nauczycielem, a nauczycielem od Boga?

Fałszywym nauczycielom tak naprawdę nie zależało na Galacjanach i na ich zbawieniu. Zależało im tylko na sobie, na tym, by mogli szczycić się że zawrócili ich z powrotem do zakonu i chcieli uzależnić  Galacjan od siebie, by Galacjanie myśleli że bez ich pomocy i bez ich nauki nie będą mogli być zbawieni.
Różnica miedzy prawdziwymi a fałszywymi nauczycielami polega na tym, że fałszywi nauczyciele pozyskują uczniów dla siebie by ich wykorzystać i nie są chętni poświęcać się i troszczyć o owce. Chcą odłączyć ludzi od Chrystusa i od wolności jaką mają ludzie w Jezusie przez łaskę ewangelii. Chcą także, by ludzie byli przekonani, że bez nich nie mogą mieć społeczności z Chrystusem.
Prawdziwi nauczyciele natomiast pozyskują ludzi dla Boga i nie zależy im na własnej chwale, własnych wygodach i prestiżu. Są gotowi cierpieć dla dobra społeczności. Pragną również wzrostu duchowego wierzących i by przyszedł czas, że wierzący staną się na tyle dojrzali iż sami będą nauczycielami.

4,18
Dobrze by było, gdyby fałszywi nauczyciele zabiegali o Galacjan będąc szczerzy w motywacjach. Jednak tak nie jest. Zabiegają nie szczerze, by odłączyć ich od Chrystusa i zniewolić przepisami. Paweł był tym, który szczerze zabiegał o Galacjan, nie dla własnej chwały, ale dla ich dobra, dla ich zbawienia.
Jeśli ktoś nam schlebia, podlizuje się i jest przesadnie miły to powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego tak czyni?
Czy robiąc to ma szczere motywacje?
Paweł mówi że też o nich zabiega, ale w zupełnie innym celu niż fałszywi nauczyciele. Jak zabiegał o nich gdy był obecny z nimi, tak czyni to i teraz mając nadzieje że uda się mu odwrócić uwagę Galacjan od fałszywych nauczycieli. Nie jest nieszczery w swoich motywacjach.

4,19
Jakie jest największe pragnienie Bożego nauczyciela dla chrześcijan którym przewodzi?
Paweł używa zwrotu dzieci, który świadczy o tym, że jest ich duchowym rodzicem. To on zwiastował im ewangelię i stał się dla nich niczym ojciec który dał im życie prezentując poselstwo zbawienia. Dlatego teraz odnosi się do nich z ojcowską miłością i bólem, gdy widzi że jego duchowe dzieci odwracają się od Chrystusa.
Słowo Boże często wzywa i zachęca nas byśmy dążyli do dojrzałości w Chrystusie (Efez 4,13-14; Kol 1,28

4,20
Paweł chciał być osobiście pośród Galacjan by ich utwierdzić i przedstawić to, co miał do powiedzenia. Jednak nie było to możliwe. Obawiał się jak dalej potoczą się losy Zborów w Galacji. Zastanawiał się jaka będzie reakcja na Jego list, czy Galacjanie przyjmą Jego napomnienia, czy je odrzucą i jeszcze bardziej zapałają do niego niechęcią.
Czy nam towarzyszy również wielka troska o błądzących chrześcijan jaka towarzyszyła Pawłowi?



poniedziałek, 17 lipca 2017

Ewangelizacja według Ducha Św.


Czy Bóg może przeszkadzać w ewangelizacji, przecież Pan Jezus przykazał swoim uczniom, że mają iść na cały świat i głosić ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Tak to prawda, ale nie każdy czas głoszenia słowa Bożego jest odpowiedni dla danego człowieka czy miejsca. Taką sytuację znajdujemy w Dziejach Ap. 16,6-10.
Widzimy że apostoł Paweł ze swoimi towarzyszami był bardzo aktywny w głoszeniu Słowa Bożego . Chciał wszędzie iść i zakładać nowe kościoły. Był gorliwy i oddany tej sprawie, a Bóg im błogosławił.
Jednak jak widzimy z naszego fragmentu nie zawsze i nie w każdym momencie Bóg chciał by była głoszona ewangelia w danym miejscu. To Bóg decydował o tym, gdzie i kiedy w danym momencie należy zwiastować Boże Słowo. Najpierw Apostoł Paweł chciał głosić w Azji Mniejszej, ale Duch Św. przeszkodził im. Jakie miasta były w Azji? Efez, Smyrna, Laodycea, Kolosy, Sardes, Pergamon, Tiatyra. Czy coś nam to mówi?
Tak, to wszystkie te miasta, gdzie później powstały Zbory, ale jak widzimy w tym momencie kiedy Paweł chciał udać się w tamte rejony, nie był to jeszcze właściwy Boży czas. Bóg zdecydował że w tym czasie inne miejsca i inni ludzie bardziej potrzebują ewangelii i bardziej na  nią są przygotowani.
 Skoro Duch Św. przeszkodził im w Azji, to Paweł ominął Azję Mniszą i chciał iść w odwrotną stronę do Bitynii, ale jak widzimy tam także Bóg nie pozwolił im głosić. Wtedy udał się  wzdłuż wybrzeża do Troady, tam też Paweł miał w nocy widzenie od Boga, by przeprawić się przez Może do Macedonii.
Gdy to uczynił to, zastał otwarte drzwi dla Ewangelii i wiele osób nawróciło się.

Widzimy że Bóg ma swój czas, dla danego regionu i dla danego człowieka. Jeśli Paweł nie polegałby na Bogu w swoich podróżach misyjnych, nie mógłby być skuteczny w ewangelizacji. Jeśli poszedłby do Azji pomimo sprzeciwu Ducha Św. nie mógłby liczyć na to, że Bóg będzie przyznawał się do Jego wysiłków misyjnych. Być może niektórych ludzi przekonałby Paweł do swoich poglądów, ale jakie by to miało znaczenie jeśli Bóg nie udzieliłby im Ducha Św. i nie nastąpiło w ich życiu Nowe Narodzenie? Oczywiście taki kościół byłby martwy. Dlatego nasze plany ewangelizacyjne, czy głoszenie Słowa Bożego naszej rodzinie, naszym znajomym i sąsiadom muszą być przedstawione najpierw w modlitwie Bogu. Musimy prosić, by Bóg nas poprowadził w naszych działaniach misyjnych i służbie dla niego. Nie powinno nam zależeć tak mocno na samym działaniu jak na tym, czy działamy zgodnie z Bożą wolą. Pierwsze jest działactwem, drugie jest misją dla Królestwa Bożego.
Powinniśmy prosić by Duch Św. przygotował dla nas odpowiedni czas, odpowiednie miejsce i odpowiednie przygotowane przez Boga osoby, by mogły uwierzyć w Ewangelię. Możemy robić wiele dobrych rzeczy, ale jeśli to nie jest Boży czas, to nasze działania będą bezowocne. W Królestwie Bożym nie tylko chodzi o to, by postępować właściwie, ale również chodzi o to, by być prowadzonym przez Ducha Św.

Jak rozpoznawać Boży czas?

1.      Pierwsza rzecz to musimy być chętni do służby, starać się próbować, podejmować dziania dla Królestwa Bożego. Jeśli nie jesteśmy dostępni dla Boga i nie jesteśmy otwarci na żadne działania, nie próbujemy i podejmujemy inicjatywy, to nie możemy się spodziewać że Bóg nas poprowadzi. Widzimy że Ap. Paweł i Sylas zostali skorygowani przez Ducha Św, gdy byli już zaangażowani. Próbowali pójść do Azji, ale to nie było to, później do Bitynii, ale to też nie było to i Bóg wskazał im Macedonie. Jeśli chcemy być skuteczni musimy być zaangażowani w Boże dzieło.
2.      Druga rzecz, to musimy modlić się i zaufać Bogu, że nas poprowadzi. Należy prosić Boga o Jego przewodnictwo w naszej służbie, by poprowadził tam, gdzie On przygotował nam grunt. Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg wyprzedza każde miejsce Bożej służby zanim tam się pojawimy. Chodzi oto, żeby działać w miejscu i czasie, gdzie Bóg działa już przed nami, gdzie Bóg przygotował ludzkie serca i okoliczności. To nie przypadek, że Pan Jezus przechodził przez Samarię  zatrzymał się przy studni w południe. Wtedy przyszła samarytanka nabrać wody, wysłuchała Ewangelii i nawróciła się. Ale to był Boży plan, by tak się stało. Serce tej kobiety było przygotowane, było przeorane przez Boga. A później z powodu jej świadectwa nawróciło się wielu Samarytan.
3.      Trzecia rzecz to należy obserwować okoliczności. Jeśli gdzieś Służba Boża nie rozwija się, nie ma na nią perspektyw i pomimo wysiłków nie przynosi żadnych owoców, a do tego ciągle jakieś kłopoty i problemy, To być może to nie jest Boży czas. Podobnie z ludźmi, jeśli widzimy, że ktoś ciągle odrzuca ewangelię i pomimo naszych wysiłków nie przyjmuje jej, to nie powinniśmy na siłę Go nawracać. Pozwólmy Bogu na to, że to Bóg go nawróci. Módlmy się o taką osobę  i spróbujmy jej zwiastować za jakiś czas. Może wtedy będzie odpowiednia pora. Nie powinniśmy też całkowicie rezygnować z jakiejś służby, osób, czy miejsca działania. Jak wiemy w Azji mniejszej powstało wiele prężnych Zborów, ale nie w tym czasie. Apostoł w końcu się tam udał podczas swojej trzeciej podróży misyjnej i wtedy Jego służba w tamtych rejonach była bardzo owocna.

Tak więc mamy zwiastować ewangelię na całym świecie i wszelkiemu stworzeniu w posłuszeństwie Duchowi Św. licząc na Jego prowadzenie i ufając Mu, że poprowadzi nas w tej pracy.


Łączna liczba wyświetleń