piątek, 30 czerwca 2017

3. Jak wzrastać w społeczności z Bogiem - kaloryczny posiłek


Drodzy dzisiaj powiemy sobie o kolejnej rzeczy, która jest niezbędna by wzrastać w Chrystusie. Jest nią karmienie się Słowem Bożym. Regularne czytanie, rozważanie i rozmyślanie nad Bożym Słowem to kamień milowy w życiu chrześcijanina. Jeśli ta ważna dziedzina naszego chrześcijańskiego życia jest zaniedbywania, to bardzo szybko, przełoży się to na nasze życie duchowe i cielesne.
To właśnie moc Bożego Słowa odradza nas ku nadziei żywej i niezniszczalnej jaką jest obietnica żywota wiecznego. Później na tej drodze Słowo Boga ciągle nas wzmacnia i posila rozpalając naszego ducha, do społeczności z Bogiem. Zmienia ono także swoją mocą nasz charakter, poglądy, podejście do codziennych spraw i nasze opinie na wszystko co nasz otacza. Jeden z wielkich autorytetów Kościoła Św. Hieronim żyjący w IV w. mający głęboką miłość do Słowa Boże napisał, że „nieznajomość Pisma Św. jest nieznajomością Chrystusa”. Jeśli ktoś nie zna Słowa Bożego, nie pragnie się nim karmić, nie interesuje się nim, to w rzeczywistości nie zna Boga i Bóg go nie interesuje.
Zwróćmy uwagę co powiedział Pan Jezus na ten temat:
Jan 8:47  Kto jest z Boga, słucha słów Bożych. Wy nie słuchacie dlatego, że nie jesteście z Boga.
Co czyni człowiek, który kocha Boga?
Co czyni człowiek który nie ma w sobie miłości do Boga?

Teraz zobaczmy co Słowo Boże mówi o konieczności karmienia się nim.
Ew. Mateusza 4,2-4
Co Pan Jezus powiedział do szatana o Słowie Bożym?
Jak porównanie Słowa Bożego do chleba pozwala nam lepiej zrozumieć jaka jest rola Biblii w życiu każdego człowieka?
Co to znaczy według ciebie, że należy żyć Słowem Bożym (Psalm 1)
Pan Jezus nie miał wątpliwości, że każdy człowiek potrzebuje w swoim życiu Słowa Bożego, by właściwie się rozwijać i poznawać Boga. Słowo Boże dla człowieka powinno być tym, czym jest codzienny posiłek, higiena, praca i wszystko inne co jest niezbędne do naszego funkcjonowania.
Jeśli chodzi o sprawy naszego ciała takie jak ubiór, chleb, praca itp. nie mamy problemu pamiętać o nich, ale jeśli chodzi o Słowo Boże, to mamy tendencje o tym zapominać.
Jak myślisz dlaczego tak jest, że zawsze pamiętamy o sprawach ciała, ale nie zawsze pamiętamy o karmieniu się Słowem Bożym?

Zwróćmy uwagę co mówi Król Dawid, wielki Boży sługa o Słowie Bożym

Psalm 119,8-11
Co to znaczy, że Dawid Boże Słowo przechowuje w sercu?
Dawid nie tylko jest stałym czytelnikiem i słuchaczem Bożego Słowa. Ale Biblia jest częścią Jego życia. Pamięta, o tym co mówi Bóg, gdy podejmuje decyzje, planuje i wykonuje życiowe przedsięwzięcia. Zna Słowa Boże na pamięć i

Za co Dawid ceni Boże Słowo?
 Psalm 119: 104-105
ü  Daje mu mądrość do życia i dzięki Słowu Bożemu unika wielu trudności i problemów.
ü  Słowo Boże uczy nas jak podobać się Bogu.
ü   (w. 28) Słowo Boże dźwiga nas w chwilach smutku
ü  (w. 32) Słowo Boże pociesza i daje nadzieje
ü  (w. 36) Bóg przez Słowo Boże chroni nad przed chciwością
ü  (w. 37) odwraca nasza uwagę od marności jaką jest poświęcenie swojego ziemskiego życia wyłącznie na ziemskie cele, a zawraca nasze oczy i duszę w kierunku tego co trwałe, w kierunku wieczności.
ü  (w. 45) Słowo Boże daje nam wolność.
ü  (47-48) Zajmuje umysł i przemienia go.
ü  (w. 59) Pozwala rozpoznać w jakim miejscu życia jesteśmy.
ü  (w. 66) Pozwala nam ocenić sprawy i charakter ludzki.
ü  (w. 74) Nasze posłuszeństwo Słowu Bożemu zachęca innych wierzących.
ü  (w 81) Słowo Boże daje nam Zbawienie.
ü  (w. 89) Słowo Boże trwa na wieki
ü  (w. 93) Słowo Boże zachowuje nas przy życiu.
ü  (w 130) Wykład, kazanie, grupa biblijna, jeśli jest oparte o Słowo Boże oświeca nas.
ü  (w. 133) Słowo Boże umacnia naszą wiarę.
ü  (w 140.160) Słowo Boże jest czyste, jest prawdą w przeciwieństwie od tego co podaje nam świat i świeckie filozofie, odkłamuje nasze otoczenie.
ü  Słowo Boże daje chrześcijański wzrost (1 Piotra 2,2)
ü  Słowo Boże odradza nas (1 Piotra 1,23)
ü  Słowo Boże wykonuje Bożą pracę w naszym życiu Izajasza (55,10-11)


Zwróć uwagę co Bóg mówi  do Jozuego o Słowie Bożym, gdy Jozue obejmuje przywództwo nad Izraelem Jozuego 1,7-8?
ü  że Jozue ma być odważny w przestrzeganiu Słowa Bożego. Jak myślisz dlaczego trzeba odwagi by przestrzegać słów Boga?
ü  Nie odstępować od Słowa Bożego, ani w prawo ani w lewo. Chodzi o to, by nic do niego nie dodawać i nic z niego nie ujmować. Niektórzy ludzie chcą poprawiać Pana Boga i coś dodawać do Słowa Bożego (np. ks. deuterokanoniczne w kościele Rzymskim lub dodanie imienia Jehowa w Nowym Testamencie przez Św. Jehowy) lub ujmować ze słowa Bożego jak Kościół Rzymski zmienił drugie przykazanie o nieczynieniu sobie obrazów.
ü  Posłuszeństwo Słowu Bożemu przynosi Bożą akceptacje i Boże błogosławieństwo do  życia człowieka.

Biblia – dlaczego chrześcijanin musi ją znać 2 Tymoteusza 3,15-17; Rzym 15,4
ü  Słowo Boże daje mądrość ku zbawieniu.
ü  Pismo jest natchnione przez Boga, sięgając po nie by się nim karmić spotykamy się z Bogiem.
ü  Uczy nas o Bogu kim jest, jak mu się podobać i co dla nas uczynił w Jezusie Chrystusie.
ü  Pozwala odkryć nam nasze grzechy i to, co w naszym życiu nie podoba się Bogu.
ü  Potrzebne jest nam do upamiętania i poprawy.
ü  Potrzebne jest nam do przemiany charakteru.
ü  Pismo Św. potrzebne dla chrześcijan, by przygotować ich do Bożego dzieła.
ü  Dodaje nam pociechy.
ü  Poucza nas.
ü  Daje nadzieje

Jakie jest działanie Słowa Bożego w życiu człowieku według listu do Hebrajczyków 4,12

Pragnienie Słowa Bożego w życiu chrześcijanina jest świadectwem duchowego życia, które w nim zostało wzbudzone przez Boga. Kto nie ma pragnienia i chęci karmić się Słowem Bożym, to prawdopodobnie nie jest odrodzonym człowiekiem w myśl słów Chrystusa (Jana 8,47) 

   

czwartek, 29 czerwca 2017

Z niewolnika do syna Studium Listu do Galacjan 4,1-7


Paweł wyjaśnił wcześniej Galacjanom, że obietnica łask jest o wiele wcześniejsza niż zakon, bo pochodzi Już od Abrahama, a wypełnia się w Chrystusie. Mojżesz miał za zadanie  przez prawo pokazać, że obietnica jest jedyną drogą usprawiedliwienia przed Bogiem. Na końcu 3 rodz. Paweł wyjaśnił, że teraz przez wiarę i wyłącznie przez wiarę wszyscy stali się Synami Bożymi. Raj utracony, w Chrystusie dla człowieka został odzyskany. Bóg na nowo przez wiarę w Chrystusa przywiódł nas do siebie, a obietnice jakie dał urzeczywistniają się na człowieku w Chrystusie.
Na początku Czwartego rozdziału jeszcze raz Paweł dla jasności wykłada tę prawdę Galacjanom na przykładzie dziedzica, który nie osiągnął jeszcze swego dziedzictwa z powodu nieodpowiedniego wieku. Wyjaśnia  że niczym taki człowiek nie różni się od niewolnika.
Podobnie działał zakon w życiu osób sprzed nawrócenia, jak mówiliśmy trzymał nas pod strażą (3,23). Był surowym strażnikiem strasząc nas potępieniem i przywodząc cięgle przed nas nasze grzechy. Zakon nie pozwalał wyzwolić się nam z niewoli naszych grzechów, bo nie dawał przebaczenia i nie dawał mocy do przeciwstawienia się grzechowi.

4,1 - 2
Teraz obraz apostoła Pawła jest bardzo prosty, wyobraź sobie że masz małe dziecko w rodzinie i choć może być spadkobiercą wszystkiego, to jednak póki nie osiągnie odpowiedniego wieku nie może decydować o przepisanym mu majątku i jest pod władzą opiekunów, przełożonych. Stan takiego dziecka nie różni się od stanu niewolnika. Dziecko to jak niewolnik jest instruowane, wychowywane, zostają mu nakazane obowiązki, otrzymuje naganę jeśli zasłuży. Jest tak aż do czasu w życiu dziecka, póki Ojciec  nie powie mu: „no dobra teraz masz już prawo do wszystkiego , weź swoje dziedzictwo”.
I za czasów Apostoła Pawła to przejście ze stanu dziecka do stanu pełnoprawnego syna było bardzo wyraźne. Działo się to w chwili kiedy syn osiągał 12 lat. Przez jedenaście lat był uczony w swoim domu różnych rzeczy, zawodu, zakonu, wychowania. Ale w wieku 12 lat uznawano go dojrzałego syna w pierwszy Szabat po jego dwunastych urodzinach. Zabierano go wtedy do synagogi i stawał się synem Prawa Bożego. Stawał się wystarczająco dojrzały, by poddać się Prawu, jego żądaniom, orzeczeniom i wyrokom.
Najpierw modlił się ojciec nad chłopcem i przekazywał go w ręce Boga, a później modlił się sam chłopiec deklarując posłuszeństwo zakonowi, Bożym przykazaniom. W kulturze greckiej i rzymskiej wyglądało to trochę inaczej, ale również był ten okres wyraźnego przejścia z bycia dzieckiem do dorosłości.
Tak więc to był bardzo ważny moment w kulturze Żydowskiej i bardzo wyraźny. Moment o którym decydował ojciec, chwila kiedy z chłopca czynił pełnoprawnego dziedzica.

4,3
Teraz Paweł w wierszu 3 stosuje tą analogie do duchowej rzeczywistości. Chociaż galacjanie byli dziedzicami przed swoim nawróceniem, bo w przyszłości mieli się nawrócić, to jednak byli jak to dziecko poddane pod żywioły tego świata, które nie dawały im wolności.
Mówiąc o żywiołach świata Paweł na myśli zakon, sumienie pogan i religie które nami rządziły a były wymyślone przez ludzi i opierały się na ludzkich uczynkach, religijnych rytuałach i obrzędach.
Wszyscy byliśmy im poddani, przypomnijmy sobie w jaki sposób myśleliśmy o zbawieniu zanim się nawróciliśmy?
Myśleliśmy o dobrych uczynkach, o tym czego nas nauczono i pewnych zasadach religijnych, rytuałach i w taki sposób pojmowaliśmy zbawienie.
Te wszystkie religie mówiły nam w jaki sposób możemy zbliżyć się do Boga, dokładnie określały co mamy robić, a jednak do Boga nas nie przybliżały, bo nie dawały przebaczenia grzechów, nie przynosiły pojednania między nami a Bogiem. Do tego jeszcze zwodziły nas dając nam fałszywe poczucie wolności, w jakiś tam sposób dawały nadzieje na życie wieczne i przebaczenie grzechów, ale nadzieje złudną, nadzieje fałszywą. Dopiero objawienie Pana Jezusa Chrystusa i wiara w Niego przyniosła prawdziwą wolność.

4,4
To objawienie przyszło w odpowiednim czasie. Pan Jezus nie przyszedł na świat przypadkiem, to ślepy los sprawił że wtedy się urodził. Ale narodził się dokładnie wtedy kiedy Bóg to zaplanował. Wszystko co dotyczy przyjścia na świat Bożego Syna jest wynikiem wspaniałego szczegółowego planu Bożego. Bóg w odpowiedni sposób przygotował świat, by Pan Jezus narodził się w odpowiednim momencie historii i umarł za nas w odpowiednim momencie. Dokładnie wtedy, w ten dzień kiedy Bóg to zaplanował. Pan Jezus często mówił w czasie swojej ziemskiej służby, że jeszcze nie nadeszła Jego chwila. Później gdy miał nastać dzień Jego śmierci mówił że już nadeszła Jego chwila.
Też początek pana Jezusa nie był w żłobie, ale On był zawsze z Ojcem już od wieczności. Odwieczny Boży Syn zszedł z nieba na ziemię i stał się człowiekiem podobnym nam, jak mówi Jan Słowo stało się ciałem.
Jak myślisz co to znaczy w praktyce że Bóg zesłał syna swego gdy nadeszło wypełnienie czasu?
·        Kanon Starego Testamentu został zakończony, a żydzi byli rozproszeni po całym cesarstwie i wielu znało obietnice mesjańskie dzięki synagogom, to więc ludzie dzięki proroctwom mogli wyczekiwać Zbawiciela.
·        Cesarstwo Rzymskie podbiło wiele krajów i ich bogów, to więc wiele osób zobaczyło że ich bogowie są marnościami, które nie mogły ich uratować w ten sposób w sercach ludzkich zrobiło się miejsce na Zbawiciela.
·        W całym cesarstwie Rzymskim obowiązywał jeden język greckie „Koine” którym ludzie powszechnie posługiwali się, więc była łatwość w komunikacji i ewangelia mogła lepiej się rozchodzić.
·        Rzymianie budowali dobre drogi, które mogły posłużyć pielgrzymom do niesienia ewangelii.
·        Nie było granic w całym cesarstwie i był pokój, tak więc bez przeszkód można było się przemieszczać i głosić Słowo Boże Rodz 3,15; Izaj 7,14; Izaj 9,6; Micheasza 5,2.

Następnie Paweł mówi, że Bóg zesłał syna zrodzonego z niewiasty. Podkreśla w ten sposób jego człowieczeństwo. Pan Jezus był w pełni Bogiem będąc na ziemi i w pełni człowiekiem (1 Tym 2,5; 1 Jana 4,2). Są kościoły sekty, które nie wierzą że Pan Jezus będąc na ziemi był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem np. Świadkowie Jehowy.
Ale by Jezus mógł stać się ofiara za nasze grzechy musiał być Bogiem by ponieść je na Krzyż by uśmierzyć Boży gniew i zaspokoić słuszne żądania Bożej sprawiedliwości. Tylko Bóg mógł pokonać grzech, śmierć i piekło. I musiał być człowiekiem bo człowiek zgrzeszył i tylko człowiek mógł go zastąpić, więc musiał umrzeć śmiercią człowieka i ponieść karę człowieka.

Teraz zobaczmy dalej w 4 wierszu Paweł mówi, że Pan Jezus jak każdy człowiek był odpowiedzialny wobec Prawa Bożego, wobec zakonu, urodził się z niewiasty i podlegał zakonowi.
Jednak Pan Jezus nigdy nie przekroczył zakonu, nigdy nie zgrzeszył. Wypełnił zakon doskonale, był posłuszny Bogu we wszystkim, choćby w najmniejszym przykazaniu. Żaden człowiek nie był i nie jest w stanie żyć zgodnie z tym co mówi księga prawa. Jedynie Jezus przeżył swoje życie będąc w 100% posłusznym prawu. (1 Piotr 2,22; Izaj 53,9; Hebr 4,15; 2 Kor 5,2; Jana 8,46)
Dlaczego Jezus musiał podlegać prawu i wypełnić je by stać się ofiara za nasz grzech?
Było to konieczne, bo ofiara musiała być bez skazy (Ks. Wyj 12,5-6) odnośnie ciągle ofiar powtarza się to przykazanie. Na zwierzęciu nie mogła się znajdować się żadna wada. Oczywiście to ma duchowe znaczenie wskazujące na Mesjasza który miał być ofiarą za grzech, nie mógł nigdy popełnić żadnego grzechu, bo wtedy umarłby za swój grzech, a nie za nasz.
To więc on wypełnił doskonale zakon, był bez skazy, mógł stać się świętą nieskalaną ofiarą, sprawiedliwy za niesprawiedliwych. I gdy złożył siebie w ofierze płacąc cenę za nasze grzechy mógł nas wykupić z niewoli grzechów o czym Paweł mówi w 5 wierszu

4,5
Jak wiemy z powodu buntu zaprzedaliśmy się grzechowi i diabłu. To diabeł stał się naszym duchowym ojcem, my niewolnikami grzechu. Prawo Boże naszym strażnikiem wyznaczającym nam Boże standardy i odgradzające od świętego i sprawiedliwego Boga. To więc Pan Jezus uczynił coś co czyniono na targu niewolników. Zapłacił pełną cenę za nas, cenę którą wymagała Boża sprawiedliwość, odkupił nas od przekleństwa prawa, które zwracało się przeciw nam ze swoimi żądaniami i wymaganiami i obdarzył nas łaską darując nam nasze grzechy. W ten sposób spod strażnika jakim było prawo przeszliśmy do usynowienia.

Często w tym kontekście pada pytanie komu Pan Jezus zapłacił cenę za nasze usynowienie, od kogo nas odkupił?
Niektórzy kiedyś twierdzili, że cenę Pan zapłacił diabłu, jak wierzą świadkowie Jehowy. Ale Pan Jezus zapłacił cenę Bogu. Bóg Bogu zapłacił cenę by odkupić nas spod gniewu Bożego i od naszych duchowych wrogów.
Tak więc teraz gdy zostaliśmy usynowieni już nie jesteśmy pod niewolą prawa, ale pod  łaską (Rzym 6,14). Nie jesteśmy już w niewoli ciała i nie musimy być posłuszni grzechowi jak było przed naszym nawróceniem (Rzym 6,11-12)
Teraz jak mówi 1 List Jana staliśmy dziećmi Bożymi, dziedzicami obietnicy. Dzięki Łasce Jezusa Chrystusa mamy prawo do spadku, do dziedzictwa i obietnic Bożych. Wcześniej obietnice Boże oczywiście były, ale mogliśmy się im jedynie przypatrywać z daleka i tak jest z każdym kto  nie poznał Chrystusa. Jest niewolnikiem, a usynowienie otrzymuje jedynie i wyłącznie przez wiarę w Chrystusa.

4,6
Co uczynił Bóg w związku z naszym synostwem?
Zesłał Bóg do serc naszych Ducha Św. w którym wołamy Abba Ojcze. Bóg stał się w Chrystusie naszym Ojcem i przez Ducha Św. dał nam doświadczenie miłości Bożej. Duch rozlewa Bożą miłość i Boży pokój sercu każdego chrześcijanina. Bóg nie tylko powiedział, że jesteśmy Jego synami przez wiarę w Jezusa Chrystusa, Bóg daje mi odczuć, że jestem Jego synem, zapewnia mnie przez Słowo Boże i Ducha Św. w moim sercu o tym synostwie.
Ja dzisiaj mówię, że choćbym chciał powiedzieć, że nie wierzę, to nie mogę, bo w sercu jestem przekonany o tym iż Bóg jest moim Ojcem. Rzym 8,14-39.
Dzięki Duchowi Św. mam osobistą, bliską, rodzinną społeczność z Bogiem. Bóg dla tych którzy uwierzyli w Chrystusa już nie jest jakimś dalekim Bogiem, odległym, nieosiągalnym, ale bliskim rodzicem do którego mówimy Tato.

4,7
Skoro nie jesteśmy już niewolnikami, ale synami to również dziedzicami Bożych obietnic. Raj w Chrystusie został odzyskany. 2 Kor 1,20; 2 Piotra 1,4; 1 Jana 2,25.
Dla wierzących czekają najwspanialsze Boże obietnice, życie wieczne, wieczne błogosławieństwo, wieczne Ojcostwo Boga, otarcie wszelkich łez, pokój bez końca (Obj 21,3-5; Izaj 25,8) 

niedziela, 25 czerwca 2017

Zbuntowani najemcy Ew. Mateusza 21,33-46


Pan Jezus nadal znajduje się w świątyni, jest środa. W piątek, za dwa dni zostanie ukrzyżowany. Ale zanim to się stanie przemawia do starszych i arcykapłanów, którzy przyszli podważać Jego autorytet. Czyni to kolejną przypowieścią. Swoją drogą Pan Jezus był w tym mistrzem, w ukazywaniu duchowych prawd przez przypowieści. W jednej chwili na miejscu potrafił zbudować inspirującą żywą historię, która wyrażała wielkie prawdy o Królestwie Bożym.  W ten sposób też wypełnił proroctwo z psalmu 78,2  Do przypowieści otworzę usta moje, Opowiem zagadkowe dzieje starodawne (Mat 13,35).
To więc pamiętamy, że historia ta zaczyna się w 23 wierszu. Kiedy On przychodzi do świątyni z samego rana, a ówcześni przywódcy religijni chcą od Pana Jezusa jakiegoś potwierdzenia, że ma prawo oczyszczać świątynie, nauczać i gromadzić wokół siebie ludzi. Ale ich pytania i motywacje nie były szczere. Wcale im nie chodziło o to by dowiedzieć się, kim Jezus jest. Zależało im jedynie na tym, by zdobyć dodatkowe argumenty, by Go oskarżyć i zabić. Byli zazdrośni o Jego wpływ, moc którą posiadał i autorytet jakim cieszył się wśród ludzi. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy pośród okrzyków tłumu przewódcy religijni  byli zmartwieni Jego popularnością smucąc się, że cały świat za Nim poszedł (Jana 12,19).
Chrystus na ich pytania odpowiadał w podobieństwach. Pierwsze z nich „o dwóch synach” omówiliśmy ostatnim razem. Dzisiaj przyjrzymy się podobieństwu o „dzierżawcach winnicy”.
Charakter tych trzech przypowieści Jakie Pan Jezus powiedział do Żydów w świątyni jest taki sam. Mają one za zadanie ukazać sąd wobec tych którzy odrzucają Chrystusa. Dla osób, którzy nie chcą przyjąć Bożego Syna nie ma choćby cienia nadziei Zbawienia. Nie było nadziei dla syna który nie wypełnił woli Ojca. Nie było litości dla dzierżawców winnicy, którzy zabili dziedzica i nie było nadziei dla tych, którzy nie przyjęli zaproszenia na ucztę weselną w 22 rozdz. 
Pan Jezus zaczyna od tego, że był pewien gospodarz, który założył winnicę, ogrodził ją płotem, wkopał prasę i zbudował wieżę. Następnie ową winnicę wynajął w celach zysku dzierżawcom i wyjechał.  Historia ta, była bardzo bliska słuchaczom. Widok winnic w Izraelu był powszechny. Często winnice były głównym źródłem utrzymania dla ówczesnych właścicieli ziemi. Właściciel o którym tu mowa jest to człowiek majętny, mający pozycje. Stać go było na zasadzenie winnicy i zabezpieczenie jej płotem. Płot był potrzeby, by winnice ochronić przed dzikimi zwierzętami, złodziejami i wszelką dewastacją. Czasami płotem była fosa, innym razem mur wokół winnicy, ale najczęściej winnica była ogrodzona kolczastym żywopłotem lub kaktusami. Prasa o której mowa w przypowieści to specjalne urządzenie do tłoczenia winogron, by wydobyć z nich sok. Każda winnica miała swoją prasę zbudowaną z dwóch kadzi. Kadzie mogły być z kamienia lub cegieł. Jedna kadź znajdowała się wyżej od drugiej i były połączone ze sobą rynienką. Do tej która znajdowała się wyżej wrzucano owoce i gnieciono je, a wtedy sok rynienką spływał do niższej kadzi.
Na terenie winnicy powiedział Pan że była jeszcze wieża. Wieża służyła do ochrony. Z niej strzeżono winnicy. Służyła także na schronienie w przypadku kiepskich warunków pogodowych, oraz do przechowywania narzędzi potrzebnych by pracować przy uprawie. Więc właściciel winnicy uczynił wszystko co należało uczynić, by winnica wydawała owoce i była bezpieczna.
Następnie wynajął  ją rolnikom w celach zysku i wyjechał. Zyski z wynajęcia winnicy mogły mieć różny charakter. Czasami to był jakiś procent zbiorów jak w tej historii albo stały czynsz, pieniądze, które należało zapłacić za wynajęcie. Jeśli właściciel otrzymywał owoce mógł je później spieniężyć i mieć zysk.   
Gdy nastał czas zbiorów (w. 34). Pan winnicy posłał swoje sługi by rozliczyć się z najemcami. Jednak okazało się, że najemnicy wcale nie byli chętni do oddania długu. Jednego sługę pobili i odesłali z niczym ( Mk 12,3). Właściciel przysłał kolejnego, ale tego zabili. Innego ukamienowali i jak mówi Marek w swojej ewangelii posyłał wiele sług, by odebrać swoją należność. Ale żadne starania ze strony właściciela winnicy nie przynosiły rezultatu. Rolnicy za każdym razem byli równie okrutni dla Jego posłańców.
To zdumiewające. Pan winnicy okazał im wiele serca. Dał rolnikom możliwość pracy i utrzymania. Jednak oni w zamian odpłacili mu nienawiścią. Pomimo ich postawy, właściciel jest bardzo cierpliwy. Wielu by się zezłościło już za pierwszym razem kiedy dzierżawcy nie chcieli oddać należności. A tu Pan Jezus mówi, że właściciel winnicy daje kolejną szansę i kolejną. Być może niektórzy kiwali głowami z niedowierzania, że ten Pan jest taki dobry. Ale właśnie o to chodziło Jezusowi, by ukazać niezwykłą ponadnaturalną dobroć i cierpliwość właściciela winnicy. A z drugiej strony by ujawnić okrutność i niewdzięczność dzierżawców.
Po wysłaniu wielu sług było jasne, że rolnicy nie oddadzą długu. Więc Pan postanowił posłać swojego jedynego syna (Mk 12,6) w nadziei, że dziedzica z pewnością uszanują.  W nadziei, że w obliczu syna zawstydzą się poprzednim postępowaniem i zmienią swoją postawę wobec Pana. Ale to, co zrobili dzierżawcy z Synem było jeszcze gorsze od poprzedniego ich postępowania. Doskonale wiedzieli, że to dziedzic, więc zmówili się chcąc z premedytacją zamordować  Go, a wtedy przejąć dziedzictwo. Tak też uczynili, wyprowadzili poza winnicę i zabili.
Teraz Pan Jezus zadaje pytanie, co zrobi Pan winnicy rolnikom po tym jak zabili jego sługi, a na końcu zabili i syna? Odpowiedź jest oczywista, udzielają jej niektórzy ze słuchaczy. Wobec tak nieprzejednanej i okrutnej postawy dzierżawców właściciel srodze ukaże winnych w Ew. Marka jest powiedziane że ich wytraci (Mk 12,9), a winnice odda innym.
Ewangelista Łukasza 20,16 dodaje że ci którzy rozumieli tą przypowieść zakrzyknęli, że przenigdy tak się nie stanie, że to niemożliwe. Część z nich doskonale wiedziała że o nich tą przypowieść powiedział.

Teraz o co chodzi w tej przypowieści?
Winnicą oczywiście jest Izrael. W Starym Testamencie wielokrotnie Bóg porównuje Izraela do winorośli (Ps 80,9; Izaj 5,1-7 i Jer 2,21)
Jeremiasza 2:21  A przecież to Ja zasadziłem cię jako szlachetną winorośl, cały szczep prawdziwy, a jakże mi się zmieniłaś na krzew zwyrodniały, na winorośl dziką!
Bóg ich zasadził, otoczył opieką i dał wszystko co było potrzebne do wzrostu i przynoszenia owoców. Dał im ziemię obiecaną, dał im swoje prawo, swoje Słowo. Dał im przywódców i proroków, którzy w tym podobieństwie przedstawieni są w osobach sług których Pan posyłał. Bóg chciał by Izrael przynosił mu chwałę w świecie, by byli Jego świadectwem pośród pogańskich narodów. Chciał by świadczyli o Nim i przynosili owoce w postaci posłuszeństwa Jego przykazaniom. Jednak Boży lud odwrócił się od Boga. Najemnicy winnicy, to religijni ludzie, przywódcy Izraela, którzy zamiast uczyć ludzi prawdziwej czci dla Boga, to uczyli obłudy, hipokryzji i martwej religii. Bóg posyłał nieustannie swoje sługi, proroków, by zawrócić swój lud z drogi nieposłuszeństwa. Ale oni nie słuchali, jednych pobili i wypędzili, innych zamordowali. Jeremiasza wrzucili do dołu, Ezechiela odrzucili, Amos musiał przez całe życie ciężko pracować, Zachariasz został odrzucony i ukamienowany, a według tradycji Izajasz został przecięty piłą. Być może wzmianka w Hebrajczyków 11,37 odnosi się do niego.  Pomimo takiego postępowania Izraela Boża łaska była dla nich niezwykła. Objawiała się ona w Bożej cierpliwości i miłosierdziu dla swojego narodu. W końcu Bóg posyła do nich swojego Syna. Posyła do nich kogoś wyjątkowego. Syn nie jest wyłącznie sługą, nie jest wyłącznie prorokiem. To odwieczny Boży Syn, druga osoba trójcy. W naszej przypowieści, to jest dziedzic, do Niego wszystko należy. Dla niego i przez Niego zostało wszystko stworzone, czy to trony, czy to panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności (Kol 1,16). Wszystko ma służyć Bożemu Synowi, On jest przed wszystkimi rzeczami, niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży. Niech każdy Język wyzna, że On jest Panem. Niech każde kolano zegnie się na Jego imię.
I dzierżawcy winnicy, religijni przywódcy Izraela doskonale wiedzieli kim jest Jezus, wiedzieli dzięki cudom które czynił, dzięki temu jak przemawiał, jak wypędzał demony i w jaki sposób się zachowywał. Nawet przed samą Jego śmiercią arcykapłan spytał „powiedz nam czy ty jesteś Synem Bożym”. Ale nie chcieli Go uznać, bo pragnęli mieć Królestwo na własnych warunkach.
To więc co zrobili? Zabili Syna, zamordowali Bożego Syna i myśleli że sprawa będzie z głowy. Tak jak czytamy w 39 wierszu, pochwycili Go i zamordowali na golgocie przez okrutną śmierć krzyżową. Tego było już za wiele, Boża cierpliwość dla nich się skończyła.
W 43 wierszu czytamy, że Królestwo zostanie wam zabrane i dane narodowi, który będzie wydawał Jego owoce.
Tym narodem dzisiaj jest kościół. Społeczność ludzi składających się z pogan i Żydów, którzy wierzą w Pana Jezusa Chrystusa.
Apostoł Piotr O kościele powiedział w ten sposób
1Piotra 2:9  Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości;
Na Żydów natomiast, dzierżawców winnicy Bóg wylał swój sąd. Niespełna 40 lat po tych wydarzeniach w 66 r.n. e wybuchło powstanie Żydowskie przeciwko cesarstwu Rzymskiemu, które zakończyło się sromotną klęską Żydów i zniszczeniem świątyni. Wojna w Judei trwała 7 lat i rozlała się na cały kraj.  Według historyka Józefa Flawiusza podczas wojny zginęło            1 100 000 Żydów, a kolejne 97 tys. trafiło do niewoli.
Książęta i przedstawicieli znakomitych judzkich rodów odesłano do Rzymu. Starszych wysłano do egipskich kopalń, a najsilniejszą młodzież rozdano po rzymskich prowincjach, aby występowała w cyrkach walcząc z dzikimi zwierzętami. Dzieci i niewiasty sprzedano.
Cesarz Wespazjan ogłosił Judeę swoją własnością prywatną i nakazał rzymskim urzędnikom rozprzedać ją małymi działkami, a dotychczasowy podatek na świątynię, płacony przez Żydów, cesarz nakazał odtąd pobierać na rzecz świątyni Jowisza Kapitolińskiego. Taki to sąd spadł na Żydów za odrzucenie Mesjasza.
Boże obietnice dla nich odsunęły się w czasie, aż do dnia gdy spojrzą na tego którego przebili, aż uznają w Jezusie swojego Mesjasza. Przyjdzie do nich jescze kiedyś dzień zbawienia.
Tak o tym mówi Ks. Zachariuasza
Zachariasza 12:10  Lecz na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalemu wyleję ducha łaski i błagania. Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim, jak gorzko biadają nad pierworodnym.
W chwili gdy się nawrócą zostaną na nowo włączeni do Kościoła i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz. To jednak kwestia przyszłości i wierze że wydarzy się w czasie ostatecznym. Jak na razie stan faktyczny jest taki jak druga część wypowiedzi Pana Jezusa o odrzuconym kamieniu węgielnym.
Najpierw Pan powiedział podobieństwo, a teraz wyjaśnia, że to jest w zgodzie z tym co mówią Pisma. Mówi do nich, nigdy czytaliście że kamień który odrzucili budowniczowie stał się kamieniem węgielnym, że Bóg to sprawił (w. 42). Jest to cytat z Psalmu 118,22-23 i dotyczy odrzucenia Pana Jezusa. Budowniczymi tutaj są ci sami ludzie, którzy dzierżawili winnice, przywódcy Izraela, ludzie religijni. To im zostało powierzone, by dbać o winnicę, o Boży lud. Kamieniem węgielnym jest Pan Jezus Chrystus, Syn Boży którego budowniczowie odrzucili. Zamiast zacząć całą budowlę od tego kamienia, uznać w Nim Mesjasza uznali Go za bezwartościowy. Ale Bóg po tym jak Go odrzucili, jak Go zamordowali, przywrócił Chrystusa do życia i na tym kamieniu zbudował Kościół.  Porównanie Pana Jezusa do kamienia węgielnego jest bardzo wymowne, bo kamień węgielny to jest to, od czego zaczynało się cały budynek. Jest to kamień w narożu ściany wieńcowej, na którym opiera się cały obiekt. Od niego zależą wszystkie kąty w budynku i stabilność całej konstrukcji. Jednak ten odrzucony kamień przez Żydów okazał się przez zmartwychwstanie kamieniem od którego cała budowla powstaje.
Jak powiedział Paweł w Liście do Efezjan
Efezjan 2:20  Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus,

Drodzy teraz kilka wniosków z tego podobieństwa

Bóg jest bardzo cierpliwy
Po pierwsze Bóg jest bardzo cierpliwy wobec grzeszników tak jak był cierpliwy wobec Izraela. Choć często ludzie zatwardziale grzeszą i odrzucają Boże miłosierdzie, nie chcąc się upamiętać, to jednak Bóg cierpliwie czeka dając im kolejną szansę tak jak czynił to ze swoim narodem posyłając kolejne sługi. W rzeczywistości Bóg nie chce zagłady żadnego człowieka, pragnie wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tym 2,4). Bóg chce żeby wszyscy ludzie się upamiętali i daje ludziom odpowiedni czas na przyjęcie łaski. Każdego dnia póki żyją mogą zawołać do Zbawiciela i porzucić swoje grzechy. Ale wiele osób nadużywa Bożej cierpliwości, lekceważąc Bożą łaskę i zatracając się coraz bardziej w swoim buncie przeciw Bogu. Dla wielu również, Boża cierpliwość wobec grzeszników jest argumentem, że Boga nie ma albo jest słaby, bo gdyby był mówią, to nie pozwalałby na to, czy na tamto.   
Niekiedy nawet w kościele wierzący nadużywają Bożej cierpliwości i zamiast porzucić swoje grzechy i odwrócić się od nich, pozwalają na to, by one ciągnęły się za nimi. Czasami Zbory nadużywają Bożej cierpliwości tolerując grzech w swoich szeregach nie reagując na niego w odpowiedni sposób. Jednak Boża cierpliwość ma swoje granice jak w przypadku Izebel ze Słów Chrystusa do Zboru w Tiatyrze. Tam Pan Jezus powiedział do tego Zboru, że dałem jej czas by się upamiętała, ale ona nie chce i nadal zwodzi moje sługi (Obj 2,20-21). Tak więc przychodzi dzień kiedy Boża cierpliwość kończy się dla człowieka. Kiedy jesteśmy pozbawieni szansy by przyjąć Boże zbawienie jeśli ciągle je odrzucamy. Przychodzi też dzień sądu dla kościołów i chrześcijan którzy zaniedbują Boże wezwania do upamiętania. Dlatego nigdy nie lekceważmy Bożej cierpliwości, nie nadużywajmy jej drażniąc Pana swoimi grzechami. Niech nigdy to, że Bóg okazuje nam dobroć i łaskę nie będzie dla nas zachętą do nieposłuszeństwa Panu.




Bóg chce by kościół przynosił owoce
Druga rzecz jest taka, że Bóg chce by Jego kościół i każdy z nas z osobna wydawał owoce. Tak jak Izrael przyrównany do winnicy miał za zadanie przynieść odpowiednie plony, tak też i my. Tak mówił o tym ap. Paweł w liście d Rzymian
Rzymian 7:4  Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc wydawali dla Boga.
Owocem tym jest nasze posłuszeństwo Panu Jezusowi i przemiana charakteru. Posłuszeństwo to, wyraża się w przestrzeganiu Jego przekazań np. miłość wzajemna, konieczność zaparcia się samego siebie, niesienie krzyża, miłość do wrogów, głoszenie ewangelii, uwielbianie Boga i wiele innych. Przemiana charakteru zaś, to owoce Ducha Św. miłość, radość, pokój, uprzejmość, wstrzemięźliwość, łagodność, cierpliwość, wierność i inne. Te rzeczy są wynikiem Bożego narodzenia i rezultatem podążania za Chrystusem. Jeśli trwamy w Jego słowie i staliśmy się Jego uczniami, będziemy wydawać owoce upamiętania. Pan Jezus w 15 rozdz. Ew Jana tak o tym powiedział:
Jana 15:5  Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
Owoc dla latorośli jest czymś naturalnym pod warunkiem, że trwa w krzewie winnym. Podobnie będzie z każdym chrześcijaninem. Jeśli tylko będzie trwał w społeczności z Chrystusem przeniesie wiele owocu.

Odrzucenie Chrystusa skutkuje potępieniem
Trzecią natomiast rzeczą w naszym dzisiejszym rozważaniu, jest to, że odrzucenie Chrystusa skutkuje potępieniem. Zobaczmy co Pan Jezus mówi do Żydów w 44 wierszu. „A kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł zmiażdży go”.
Bardzo mocne słowa. Chodzi tutaj o reakcje na Pana Jezusa, na Jego wezwanie do upamiętania. Jeśli reakcją na Jego słowa jest bunt lub zwalczanie Go, to jest to związane ze srogą Bożą odpłatą. Żydzi chcieli zmiażdżyć Chrystusa, zetrzeć Go z ziemi. Myśleli że są od niego silniejsi, że Go pokonają. Chcieli napaść na ten kamień węgielny i zniszczyć Go. I co się stało? Roztrzaskali się o ten kamień. Porwali się na Syna i zostali rozbici na kawałki przez Boga, tak że objawiło się to surowym sądem. Tak więc jeśli ktoś chce zaszkodzić Chrystusowi, jeśli ktoś sprzeciwia się Jemu, jeśli ktoś chce niszczyć Jego Królestwo, Jego Kościół, podważać Jego autorytet, sprzeciwiać się Jego słowom, to naraża się na srogi Boży sąd. Bóg wystąpi przeciw takim ludziom i zniszczy ich, a na sądzie Bożym zetrze ich na proch. Słowo Boże ostrzega nas, że straszną rzeczą jest wpaść w gniewne ręce Boga Żywego (Heb 10,31). Naprawdę, ludzie którzy odwracają się od Chrystusa, gardzą Nim lub wojują z Nim chcąc zetrzeć Jego prawdę z ziemi nie wiedzą z kim i czym mają do czynienia. Możemy powiedzieć, że najgorsze koszmary przy tym jaką karę Bóg wymierzy tym, którzy występują przeciw Niemu to miłe sny.
Podobnie o tym mówi prorok Daniel w 2,45 rozdz. Ks. Daniela. To jest ta wizja Daniela kiedy widział wielki posąg, który jest symbolem Imperiów świata. W pewnym momencie bez udziału ludzkiej ręki oderwał się od góry kamień i skruszył ten posag. Bóg przez Chrystusa rozkruszy wszystkie ludzkie potęgi, wszystkie ludzkie Królestwa które wynoszą się ponad Boga i postawi przed Jego sądem. Tak więc moi drodzy, weźmy to sobie do serca, że odrzucenie Chrystusa, sprzeciwianie się Jemu, występowanie przeciwko Jego prawdzie, odwracanie się od Niego jest równoznaczne z zatraceniem. Świat, szatan i przeciwnicy Chrystusa często porywają się na ten kamień węgielny i chcą Go zgnieść. Ale ostatecznie to Pan Jezus zgniecie świat, szatana i wszystkich swoich wrogów jak czytamy w Dziejach Ap.
Dzieje 2,34-35 Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej,
Aż położę nieprzyjaciół twych Podnóżkiem stóp twoich.

Podsumowując
1.      Bóg jest cierpliwy, jak był cierpliwy wobec Izraela i nie chce by ktokolwiek zginął, dlatego daje czas na upamiętanie. Nie nadużywajmy Jego cierpliwości drażniąc Go lub co gorsza czyniąc z Bożej cierpliwości zachętę do popełniania złego.
2.      Po drugie, Bóg chce, by każdy chrześcijanin przynosił dla Niego owoce upamiętania i pozostałe życie spożytkował już nie dla siebie, ale Bożą chwałę.
3.      I po trzecie, odrzucenie Chrystusa jako swego Pana i Zbawiciela jest równoznaczne z Bożym sądem i potępieniem.         

niedziela, 18 czerwca 2017

Następne pokolenie


Sędziów  2:7  Lud służył Panu przez wszystkie dni życia Jozuego oraz przez wszystkie dni życia starszych, którzy Jozuego przeżyli, a którzy oglądali wszystkie wielkie dzieła, jakich Pan dokonał dla Izraela.
8  Jozue, syn Nuna, sługa Pana, umarł, licząc sto dziesięć lat.
9  Pogrzebano go w obrębie jego dziedzictwa w Timnat-Cheres, na pogórzu efraimskim, na północ od góry Gaasz.
10  A gdy również całe to pokolenie wymarło i nastało po nich inne pokolenie, które nie znało Pana ani tego, co On uczynił dla Izraela,
Israel's Unfaithfulness
11  Zaczęli synowie izraelscy czynić zło w oczach Pana i służyli Baalom.
12  Opuścili Pana, Boga ojców swoich, który ich wywiódł z ziemi egipskiej, i chodzili za innymi bogami spośród bogów ludów okolicznych, i oddawali im pokłon, drażniąc Pana.
13  Tak opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.

Widzimy że Izrael służył Bogu do chwili aż wymarło całe pokolenie, które wyszło z Egiptu i widziało wielkie dzieła Boga, które Bóg uczynił wobec Izraela. Widzimy w 10 wierszu że następne pokolenie nie służyło już Bogu, nie znało Pana.
Czy możliwe jest być blisko kogoś i go nie znać? Czy możliwe jest spotykać się z kimś codziennie, a nawet żyć z nim i go nie znać? Tak, możliwe jest coś takiego. Może nawet to się zdarzyć w naszym domu, rodzice mogą nie znać swoich dzieci, gdy nie mają z nimi relacji i nie spędzają z nimi czasu, a dzieci całe dnie spędzają przed telewizorem. Mąż może nie znać swojej żony i odwrotnie jeśli nie rozmawiają ze sobą, nie dzielą się tym co przeżywają, a ich więź jest płytka. Sąsiedzi mogą mieszkać koło siebie i codziennie mówić sobie dzień dobry, mijać w drodze do pracy, a jednak mogą nie znać się.
I tak było z pokoleniem, które nastało po Jozuem. Mieli kult Boga, mieli prawo Mojżeszowe, ale w sercu, osobiście nie znali Pana. Boże Słowo nie wywierało wpływu na ich życie i powodowało żadnych zmian w ich codzienności.
Pojawia się pytanie jak to możliwe, że pokolenie które doświadczyło tak wielkich Bożych dzieł, przejście przez może czerwone, manny na pustyni, wody ze skały, zniszczenia murów Jerycha i podbicie całej ziemi obiecanej wychowało zupełne Bezbożne pokolenie. Jak to możliwe, że ci którzy doświadczyli Boga w największym stopniu w historii Izraela wychowali pokelenie bez Boga?
 Co się takiego stało, że pokolenie Jozuego znało Boga, a następne Już nie?
Drodzy stało się tak dlatego, że Izraelici zaniedbali swoje obowiązki i wezwania Pana Boga wobec kolejnego pokolenia. Bóg mówił im, że mają nauczyć tych którzy przyjdą po nich o tym kim jest Pan, kim jest Bóg który wyprowadził ich z Egiptu. Mieli nauczać swoich synów o charakterze Boga, o atrybutach Boga, o Jego mocy i Jego naturze.

Pwtórzonego Prawa 6:4  Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!
5  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i a całej duszy swojej, i z całej siły swojej.
6  Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu.
7  Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając.
8  Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma.

Ale Izrael nie uczynił tego, nie nauczali swoich synów, nie mówili im o działach Pana. O tym jak wspaniale się nad nimi zlitował i jak wielkie miłosierdzie im okazał. Nie mówili o tym jakim dobrym i miłosiernym jest Bogiem. Nie mówili że należy pamiętać o Jego słowie, Jego prawie, Jego przykazaniach i służyć Mu. Nie opowiadali swoim dzieciom o konieczności społeczności Bogiem i nie wpajali Słów Pana w umysły następnego pokolenia.
Może byli zbyć zajęci podbijaniem ziemi obiecanej, może byli zbyt zajęci własnymi sprawami, budowaniem domu, pracą, dorabianiem się i nie poświęcali następnemu pokoleniu odpowiednio dużo uwagi, by uczyć ich o Bogu. W rezultacie wychowało się pokolenie, złe bezbożne, pokolenie które nie znało Pana. Pokolenie które zaczęło oddawać cześć fałszywym Bogom, ballowi i asztartom.
Czytamy o tym pokoleniu
Sędziów 2:11  Zaczęli synowie izraelscy czynić zło w oczach Pana i służyli Baalom.
12  Opuścili Pana, Boga ojców swoich, który ich wywiódł z ziemi egipskiej, i chodzili za innymi bogami spośród bogów ludów okolicznych, i oddawali im pokłon, drażniąc Pana.
13  Tak opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.

Musimy pamiętać o tym, co często powtarzamy że Bóg nie ma wnuków. Bóg ma tylko swoje dzieci. To że rodzice są wierzący, że służą Bogu nie sprawa automatycznie, że będą tak czynić dzieci ich. Nasze dzieci muszą poznać Pana!
Bóg złożył na nas odpowiedzialność, wobec następnego pokolenia byśmy nauczali je o tym kim jest Pan, jak się nad nami zmiłował jak posłał swego Syna Jezusa Chrystusa i jak przebaczył nam grzechy. Nie tylko musimy o tym mówić, ale te słowa muszą być w naszym sercu by następne pokolenie nauczyło się miłości do Pana i posłuszeństwa Jemu. Następne pokolenie musi zobaczyć, że żyjemy tym słowem na co dzień. W swoim domu, w swojej pracy, w swoich prywatnych rozmowach, stosując to słowo w naszym życiu.
Jakiś czas temu miałem rozmowę z jedną z katechetek naszych zborów. Przyszła do mnie i powiedziała że już ponad dwadzieścia lat uczy dzieci w swoim zborze w szkółkach niedzielnych. I to co widzi przyprawia ją o ból serca, bo wiele z tych dzieci które przychodziło na szkółki, gdy dorosły odeszły do świata. Pomimo szkółek w Zborze ich rodzice nie zadbali o to, by wpajać w swoje dzieci kim jest Bóg i nie zadbali o osobisty przykład. Wprawdzie nauczyli dzieci religii, ale nie nauczyli ich żywej wiary.
Drodzy uczymy następne pokolenie kim jest Bóg, uczmy nasze dzieci o Chrystusie, o tym co dla nas uczynił. Czytajmy z nimi w domu Słowo Boże, módlmy się nimi, mówmy im o dziełach Bożych, dzielmy się nimi świadectwami Bożego działania i przede wszystkim dawajmy im osobisty przykład chodzenia z Panem.
Przyprowadzajmy nasze dzieci do Zboru i sami angażujmy się w służbę jeśli chcemy następne pokolenie przyciągnąć do Boga.
Już kilka razy słyszałem jak wierzący na pytanie o swoje dzieci dlaczego one nie przychodzą do Zboru odpowiadają, że jak dzieci dorosną to same wybiorą. Jak myślisz co nasze dzieci wybiorą jeśli my nie nauczymy ich jak czcić Pana? Jeśli my nie nauczymy następnego pokolenia o bojaźni Bożej, to w to miejsce: diabeł, świat i grzech, przyjdą ze swoją propozycją. A grzesznego serca człowieka nie trzeba zbyt dużo zachęcać do złego. Co zrobić by nasze dzieci wyrosły zepsute bez bojaźni Bożej? Wystarczy nie zrobić nic. Dlatego dbajmy o nasze dzieci, nasze wnuki, następne pokolenie w Zborze, by dawać im świadectwo o tym kim jest Pan. Nie zaniedbujmy naszych duchowych obowiązków wobec następnego pokolenia. Nie ma nic ważniejszego dla naszych dzieci i następnego pokolenia, by dowiedzieć się o łasce Pana naszego Jezusa Chrystusa.



wtorek, 13 czerwca 2017

Jak wzrastać w społeczności z Bogiem 2. Wyznawanie grzechów


Pierwszą rzeczą, by wzrastać w społeczności z Bogiem jest wykształcenie w sobie nawyku regularnego wyznawania grzechów. Pan Jezus mówił, że jako odrodzeni chrześcijanie mający pokój z Bogiem i pewność przebaczenia grzechów wciąż musimy przychodzić do Boga, by oczyszczać się. Wprawdzie mór nieprzyjaźni między Bogiem, a człowiekiem przez wiarę w Chrystusa zostaje usunięty. Jednak by kontynuować zdrową relację z naszym Ojcem, należy usuwać przeszkody, które powodują że komunikacja między Bogiem, a chrześcijaninem zostaje zachwiana. Chrześcijanin porusza się w tym świecie i nadal brud tego świata oraz siła naszej grzeszności plami nas.
Biblia wyraźnie uczy nas, że nasz grzech zasmuca Boga, powoduje że nasza więź z Bogiem zostaje nadszarpnięta. Wprawdzie odrodzony chrześcijanin nie może stracić zbawienia, które otrzymał od Boga, ale z powodu niewyznanego grzechu nie może liczyć na bliską społeczność z Bogiem i podlega Bożej dyscyplinie.

Zwróćmy uwagę na: Izajasza 59,2; Joz 7,10-13
Jak nasz  grzech według Ks. Izajasza  wpływa na naszą relacje z Bogiem?
Dlaczego w Ks. Jozuego Bóg nie mógł błogosławić Izraela? Co Izrael musiał uczynić, by ich relacja z Bogiem została odnowiona?

Podczas ostatniej wieczerzy Pan Jezus wyraźnie powiedział, że odrodzenie duchowe chrześcijanina nie znosi konieczności przychodzenia do Pana i ciągłego obmywania się z grzechów. Jana 13,6-10

ü  Obmycie o którym mówi Pan Jezus jest obmyciem wierzącego raz na zawsze przez odrodzenie Ducha Św. (Tyt 3,5). Jest to oczyszczenie z grzechów, które ma wieczne skutki.
ü  Obmycie nóg dotyczy obmycia zanieczyszczenia podczas drogi. Dla Faryzeuszy był to zabieg ceremonialny, ale dla Pana Jezusa miał moralne znaczenie. To więc Pan Jezus odnosząc się do ceremonialnej czynności jaką było obmywanie nóg, nadaje jej moralne znaczenie.

Relacja odrodzonego chrześcijanina z Panem powinna być codzienne odnawiana przez, jak to określił Pan „obmywanie nóg”. Chrześcijanin nie potrzebuje ponownego zbawienia, bo już jest zbawiony. Ale przez to, że wciąż zanieczyszcza się grzechem potrzebuje oczyszczenia, pokuty i wyznania swoich występków. Chrześcijanin potrzebuje codziennie kruszyć swoje serce przed Bogiem. Codziennie potrzebuje być złamanym i być łamanym przez Boga. Codziennie potrzebuje przypominać sobie, że został przyjęty do Królestwa Bożego dzięki Bożej łasce, a nie dzięki własnym zasługą. Codziennie potrzebuje przypominać sobie, że to nie Jego sprawiedliwość powoduje, że może stać przed Bogiem, ale święta krew Jezusa. Mamy pamiętać że to ofiara Krzyża Chrystusa nas oczyszcza.
To że Bóg nas przyjmuje, jest wyłącznie zasługą Chrystusa. Bycie złamanym, bycie skruszonym jest świadomością własnej grzeszności przed Bogiem i pozwala nam przypominać sobie że na każdym etapie naszego chrześcijańskiego życia potrzebujemy Bożego przebaczenia, Bożego miłosierdzia i Bożej łaski Psalm 51,19.

Zwróć uwagę jaką postawę serca miał Dawid gdy wyznawał Bogu swój grzech w Psalmie 51,19. Nie była to postawa arogancka, butna, przekonana o swojej dobroci, ale Dawid był skruszonego Ducha. Naprawdę pokutował ze swoich grzechów i żałował ich. Chrześcijanin wyznając Bogu grzechy nie powinien zadowalać się beznamiętnym przepraszam, ale powinien z głębi serca okazać swoją skruchę wiedząc, że Zbawiciel za każdy grzech musiał cierpieć na Krzyżu.
   
Jaką społeczność z Bogiem miał Dawid gdy powstrzymywał się przed wyznaniem swojego grzechu Panu w Psalmie 32,3-5?
Jak myślisz z jakiego powodu możemy zaniedbywać wyznawanie naszych grzechów Bogu lub zwlekać  z ich wyznaniem?

Dawid mówi, że gdy nie wyznawał swojego grzechu Bogu, to schły jego kości. Chodzi tu o brak spokoju ducha i wyrzuty sumienia jakie go dręczyły. Nie wyznany grzech powodował, że nie mógł modlić się do Boga i mieć z nim społeczności. Niewyznany grzech powodował, że Dawid ciągle zmagał się z oskarżeniami w swoim sumieniu i oskarżeniami diabelskimi, których nie mógł odeprzeć. Dawid też mówi, że niewyznany grzech powodował iż Bóg nie wysłuchiwał go i czuł że jest daleko od Niego. Nie było w Jego sercu radości, ale zgorzknienie, niechęć oraz narzekanie. Jego dusza z powodu niewyznanego grzechu była zbolała.
Też zaciążyła na Dawidzie ręka Boża. Jeśli nie wyznajemy grzechów i nie odwracamy się od nich jako chrześcijanie, to Bóg poddaje nas swojej dyscyplinie. Jest to bolesne i trudne doświadczenie. Głębokość Bożej dyscypliny zależy od naszej postawy względem Boga. Jeśli pomimo  dyscyplinowania nadal nie przychodzimy do Boga i nie wyznajemy swojego grzechu, to Bóg może nawet dopuścić do naszej śmierci.

Zaniedbywanie wyznawania grzechów może mieć różne przyczyny. Czasami nie praktykujemy regularnej społeczności z Bogiem, nie uważamy tego za ważne lub myślimy że jeśli Bóg nam raz wybaczył grzechy, to więcej przebaczenia nie potrzebujemy. Niekiedy jest tak, że przez poddanie się naszej grzeszności zatniemy się w naszym buncie i niczym obrażone dziecko na rodzica nie przychodzimy do Boga zapominając o tym, że bardzo sobie szkodzimy. Musimy wiedzieć, że grzech nabiera mocy, gdy pozostaje w ciemności, nie chce zostać ujawniony. Ale pocieszające jest to, że nawet jak my nie pozostajemy wierni, to Bóg jest wierny i wyrusza za nami by sprowadzić nas do społeczności z sobą. Czasami jest to dla nas bolesny proces, ale konieczny dla naszego zbawienia.

Zwróć uwagę co Salomon mówi o prowadzeniu Bożym lub Jego braku
Przypowieści Salomona 28,13-14
Jak Salomon nazywa niechęć do wyznawania grzechów?
Prowadzenie Boże w życiu człowieka ściśle uzależnione jest od Jego pokuty i wyznania swojego grzechu. Barak pokuty i wyznania grzechu jest zatwardzaniem serca.

Zobacz co apostoł Jan mówi o wyznawaniu grzechów
1 Jana 1,6-10
Kto powinien wyznawać grzechy?
Komu powinniśmy wyznawać nasze grzechy by mieć je przebaczone (Jak 5,16)?
O czym świadczy przekonanie, że nie mam czego wyznawać Bogu?
Co Słowo Boże mówi o naszej społeczności z Bogiem jeśli nie wyznajemy naszych grzechów?
Wyznawane grzechy Bogu powinny być nazwane i porzucone. Należy powiedzieć Bogu konkretnie za co chcesz Boga przeprosić, w czym uchybiłeś, gdzie się zapomniałeś, jakie myśli dopuściłeś do swego serca, jakie niewłaściwe słowa wypowiedziałeś lub co niewłaściwego oglądałeś.  Należy modlić się do Boga, by pomógł nam nie wracać do wyznanych występków.
Chrześcijanin to ktoś, kto dąży do tego być każdego dnia coraz bliżej Chrystusa i poznawać Go coraz lepiej. Ale może się to stać, tylko wtedy kiedy regularnie będzie miał społeczność z Bogiem i oczyszczał się ze swoich grzechów wyznając je Bogu. Natomiast skrywanie grzechu, przemilczenie go zatwardza serce i oddala nas od Pana.


sobota, 10 czerwca 2017

Religijna Iluzja Ew. Mateusza 21,28-32


Ostatnio mówiliśmy o tym jak przywódcy religijni sprzeciwiali się Panu Jezusowi i kwestionowali Jego autorytet z tego powodu, że nie uczył się w ich szkołach i nie zabiegał o ich poparcie. Nie czynił tego, bo Jego autorytet pochodził z samej góry, od samego Boga. To oni powinni przyjść do Niego i prosić Go o powołanie oraz moc do służby. To oni powinni Go błagać, by uczynił ich użytecznymi narzędziami w swoim królestwie i swego Ojca. Jednak ówczesnym przywódcą religijnym wcale nie zależało na prawdziwej pokornej służbie Bogu i na Bożym powołaniu. Stworzyli religijny system, dobrze prosperującą religijną organizacje która zapewniała im zaszczyty, stanowiska, pieniądze i podziw tego świata. Ze świątyni, gdzie miano oddawać Bogu cześć w uniżeniu w pokorze i ze złamanym sercem, uczynili jaskinie zbójców, która głównie służyła im do nabijania sakiewki. Propagowali również nieprawdziwy zafałszowany obraz Boga. Boga który wymaga od człowieka jedynie jakiejś religijności, rytuałów i ceremonii, a nie zwraca uwagi na Jego serce i praktyczną pobożność.
To więc służba Pana Jezusa nie podobała im się, bo nie czynił tego dla pieniędzy, nie zabiegał o poparcie, nie szukał ludzkiej chwały, nie zważał na ludzką krytykę, ale bezkompromisowo głosił Bożą prawdę i obnażał faryzejskie zakłamanie i obłudę.  Byli zazdrośni o Jego wpływ, o to, że ludzie Go słuchają, o Jego moc, mądrość jaką posiadał pomimo to, że nie uczył się w ich szkołach oraz o Jego autorytet. Byli również źli na Niego, że pominął całą tą religijną bandę w swojej służbie, że nie pytał się ich o zdanie, czy może nauczać w świątyni którą oni uważali za swoją własność, że kwestionował ich władzę i przepisy. Z tego też powodu chcieli go zabić.
Wiemy że niebawem to się wydarzy. Zostało już kilka dni do śmierci Pana Jezusa. Zaraz zostanie ukrzyżowany, zaraz haniebny diabelski plan religijnych ludzi spełni się. Każdego dnia narasta w nich nienawiść w Jego kierunku. Z chęcią zrobiliby to już teraz, ale jeszcze nie nadeszła Jego godzina.  
Po tym jak będąc w świątyni nie odpowiedział im na pytanie jaką mocą to czyni, przedstawił ich zachowanie na przykładzie przypowieści o dwóch synach.
Zaczął od pytania „A jak się wam wydaje”. Chciał żeby sami sobie odpowiedzieli  w jakim miejscu są w stosunku do Boga. Pomimo ich niechęci do Niego, nienawiści, nadal daje im szansę by uświadamiali sobie, że są zgubieni. Taki jest Bóg, jest dobry i miłosierny oraz ma wielką cierpliwość dla grzeszników. Ale Jego cierpliwość również ma granice. Jeśli ludzie pomimo wyraźnych Bożych wezwań nie chcą się upamiętać, nie chcą się odwrócić od buntu wobec Boga, od swoich grzechów, to w końcu Bóg wyleje na nich swój gniew.
Jest to bardzo prosta przypowieść przedstawiająca Ojca mającego dwóch synów. Obaj są winni Ojcu posłuszeństwo.
Ojciec jest właścicielem winnicy i wysyła synów do pracy przy niej. Mówi do pierwszego idź pracuj w winnicy, a On chętnie się zgadza. Ale nie posłuchał Ojca, nie poszedł. Drugiemu Ojciec powiedział tak samo. Ten z kolei otwarcie się buntował przeciw Ojcu i nie chciał iść do winnicy. Jednak później sumienie go ruszyło i poszedł.
Chciałoby się widzieć jeszcze  w tej przypowieści trzeciego syna. Takiego który by powiedział do Ojca bez szemrania, że pójdzie i by poszedł. Ale takiego nie ma. Musimy sobie zdać sprawę że choć ta przypowieść Pana Jezusa skierowana jest w kierunku Faryzeuszy, to jednak przedstawia obraz całej ludzkości.

Religia chce służyć Bogu, ale nie służy
Ojcem w tej przypowieści jest Bóg. Pierwszym synem którego Ojciec posyła do swojej winnicy są ludzie religijni. W kontekście tej przypowieści to faryzeusze, uczeni w piśmie, nauczyciele prawa, kapłani. Ludzie kochający swoją religię i w niej pokładający swoją nadzieję. Ludzie czujący się z powodu swojej religijności sprawiedliwymi. Myślą że jak mają swoje rytuały, obrzędy i napompowane ceremonie, to ich grzechy z powodu samego ich udziału w nich są przebaczone. Dzięki swojej religijności myślą że słuchają Boga i oddają Mu cześć, bo studiują swoje księgi wyznaniowe, recytują pisma itp. Spędzają czas w swoich świątyniach gorliwie  recytując kolejne litanie, mówią długie modlitwy, czynią religijne gesty jak np. składnie rąk, żegnanie się, klękanie czy wstawanie. Same w sobie te rzeczy nawet nie muszą być złe. Problem jednak polega na tym, że ten pierwszy syn reprezentuje ludzi, którzy myślą że przez swoją tradycje, ludzką sprawiedliwość i religijne rytuały będą zbawieni.
Zwróćcie uwagę, że te religijne osoby słuchają nawet przesłania ewangelii. Tak jak słuchali go faryzeusze, arcykapłani i uczeni w piśmie. Czytamy że Ojciec mówi do syna idź pracuj w mojej winnicy, bądź mi posłuszny (w. 28). I wydaje się że On rozumie to przesłanie. On zgodził się z Ojcem, że musi mu być posłuszny i poszedł, ale nakazu nie wykonał.
Jakże często Pan Jezus nauczał na ich ulicach, przy ich domach, wzywał do posłuszeństwa i oni wiedzieli o co chodzi, wiedzieli że muszą się upamiętać. Wiedzieli że są grzesznikami jak chociażby sytuacja z jawnogrzesznicą którą chcieli ukamienować, a Pan powiedział że kto jest bez grzechu, niech pierwszy żuci w nią kamieniem (Jana 8,7). Ludzie religijni wiedzą że potrzebują łaski u Boga, wiedzą że potrzebują przebaczenia wiedzą że mają grzechy i sprawa między nimi, a Bogiem musi być uregulowana. Ale ta wiedza nie prowadzi ich do Zbawiciela, nie prowadzi ich do Jezusa Chrystusa, aby oczyścił ich z grzechów przez swoją zbawczą ofiarę, przez swoją świętą krew. A gdzie ich prowadzi? Gdzie ludzie religijni szukają zbawienia? Szukają zbawienia w swojej religii. Zamiast szukać zbawienia w żywej osobie, w Jezusie Chrystusie. Oni szukają w gorliwości religijnej w kadzidłach, w ofiarach, w modlitwach, w sakramentach, religijnych gestach i martwych uczynkach. Są gotowi na zdartych kolanach do samej krwi iść w „święte miejsce”, ale do Zbawiciela by błagać Go o zbawienie nie przychodzą. Ludzie religijni myślą że sami wypracują swoje zbawienie przez gorliwość dla swojej religii. Raptem wczoraj moja dusza była bardzo zasmucona kiedy na ulicach naszego miasta widziałem wielkie pochody idące za obrazami i ludzi kłaniających h się bałwanom.
Ludzie religijni Mogą siedzieć w kościele i słuchać kaznodziei, mogą być na ewangelizacji, można im zwiastować o Jezusie Chrystusie, o Jego zbawczej i uwalniającej nas ofierze. O tym jak cudowna jest Jego łaska i jak wspaniałą wolność przynosi do naszego życia. Mogą wysłuchać tego wszystkiego i nadal nie uwierzą. Nawet czasami pokiwają głowami jak gdyby z wszystkim się zgadzali. I co? I odejdą dalej do swojej religii, machną na to ręką i powiedzą, że nie wierzą, bo to jest zbyt proste, by przez wiarę w Jezusa Bóg mógł przebaczyć nam grzechy.
Religia mówi: tak wiemy że potrzebujemy Boga, wiemy że potrzebujemy przebaczenia. Mówi jak ten pierwszy syn. Mówi że przyjdziemy do Boga i będziemy go czcić i uwielbiać. Będziemy Go chwalić i oddawać Mu cześć, wiemy że Bóg nas wzywa. Wiemy że On powiedział byśmy poszli i pracowali w Jego winnicy. Wiemy to wszystko i chętnie to uczynimy! I co robią? Idą do swojej  religii i z niej czynią swojego Boga. Mnożą przepisy i święta, udoskonalają kolejne elementy ceremonii przez przedmioty szaty, dzwonki, kadzidła, obrazy, sztywną liturgię itp. Czyniąc w ten sposób myślą że są posłuszni poleceniu Ojca. A czego nie czynią? Czego oczekiwał Ojciec od Syna gdy wysyłał Go do pracy w winnicy? Czy oczekiwał od niego religii?
Posłuchajcie co powiedział ap. Paweł będą w Atenach i przyglądając się bardzo religijnym ludziom:
Dzieje Ap. 17:22  A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi.
23  Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję.
24  Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
25  Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.
Czy widzicie to?
Bóg nie mieszka w świątyniach ręką ludzką uczynionych, ani nie służy mu się rękami ludzkimi jak gdyby czego potrzebował, gdyż to On obdarza wszystkich życiem (Dz 17,24-25).
To więc czy Bóg pragnie jakieś religii? Czy jest spragniony jakiejś ceremonii na wzór fałszywych bóstw? Nie, a czego pragnie? Pragnie posłuszeństwa! Pragnie by człowiek odwrócił się od swoich grzechów, by porzucił swoje obrzydliwości, kłamstwa, kombinatorstwo, bałwochwalstwo, niemoralność, miłość do rzeczy tego świata, pychę, egoizm, wrodzony bunt przeciw Stwórcy i wiele innych. Bóg pragnie posłuszeństwa Ewangelii jak powiedział Paweł do ateńczyków na Areopagu. Pragnie by wszyscy upamiętali się i poddali swoje życie Jedynemu Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi. To miał na myśli Pan Jezus, gdy mówił o Ojcu wysyłającego syna do winnicy. Miał na myśli że faryzeusze, arcykapłani i wszyscy religijni Żydzi oraz wszyscy religijni ludzie mają przestać pokładać nadzieje w swojej religii i zacząć czcić Boga w duchu i w prawdzie Bożego słowa (Jana 4,24). Mają przestać pokładać nadzieje w swoich uczynkach i w swojej religijnej gorliwości, a zwrócić się do Bożego Syna o Zbawienie. On powiedział chodźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście umęczeni tą religią, spracowani swoją gorliwością by dostać się do nieba (Mat 11,28). Chodźcie do mnie, a dam wam ukojenie, dam wam odpoczynek od religii i ludzkiej złudnej sprawiedliwości, odpoczynek od waszych grzechów.
Nie zrobili tego, nie chcieli i do dzisiaj nie chcą.
Często religijni ludzie wolą swoją religię od Zbawiciela. Często też religijni ludzie są najbardziej przeciwni ewangelii.
Poczytajcie Historię Baptyzmu Na Ziemiach Polskich, poczytajcie o tym jak pionier Baptystów Gotfryd Alf narodził się na nowo i zaczął organizować spotkania modlitewne w szkole po zajęciach bo był nauczycielem. Jak zabroniono mu z powodu coraz większej liczy osób nawróconych, a później pod naciskiem pastora Luterańskiego zwolniono go z pracy, a nawet wypędzono z domu. Uczyniono mu tak dlatego, bo chciał by ludzie się dowiedzieli, że zbawienie daje Osoba, żywa relacja ze Zbawicielem Panem Jezusem Chrystusem. Chociaż był Luteraninem, to nikt mu nie powiedział, że to Jezus Zbawia, a nie religia.
Tak, religia czuje się zagrożona wobec Zbawiciela. Diabeł wtedy okopuje się i gryzie najmocniej chcąc obronić swoje zdobyte pozycje. W rzeczywistości diabeł jest twórcą wszystkich fałszywych religii na świecie. Nawet z chrześcijaństwa chce uczynić martwą religię, chce zabrać nam Zbawiciela, a w to miejsce dać nam religijne gesty, ceremonie, martwe formułki i uczynić z nas religijne automaty.

Grzesznicy buntują się, ale przychodzą
Jest również drugi syn. Ten drugi nie chciał iść pracować w winnicy. Od razu powiedział Ojcu, że nie pójdzie. Od razu powiedział że zbawienie go nie interesuje. Woli żyć własnym życiem dla grzechu i dla przyjemności. Tu Jezus mówi o ludziach którymi faryzeusze i religijni żydzi pogardzali. Mówi o celnikach o cudzołożnicach, złodziejach, pijakach, narkomanach i o tych, o których religijni ludzie mówią że to oni potrzebują nawrócenia. Pan Jezus mówi o takich którzy żyją po uszy w grzechu i wiedzą że tak jest, bo sami wybrali takie życie. To więc religijni ludzie sprawiedliwi we własnych oczach patrzą na tego grzesznego Kowalskiego i mówią: „tak ewangelia jest dla niego, ja jestem dobrym człowiekiem, ja chodzę do kościoła, ale ten Kowalski, On potrzebuje się upamiętać . Ja jestem lepszy od niego, on do nieba nie wejdzie, ale ja, to mam nadzieje że tam trafie, bo nie jestem taki zły”.  
Pamiętacie tą historie z 18 rozdz. Ew. Łukasza, historię o faryzeuszu i celniku. Jak jeden i drugi byli w świątyni i jak faryzeusz modlił się do Boga, że jest lepszy niż inni ludzie, jest religijny i na tym budował swoją sprawiedliwość. Wskazywał na celnika, że On jest gorszy od niego i tak się usprawiedliwiał przed Bogiem.
Celnik jednak wiedział, że jest grzesznikiem i wiedział że nie zasługuje na boże przebaczenie w odróżnieniu od faryzeusza. Celnik wiedział, że jeśli otrzyma przebaczenie, to otrzyma je tylko i wyłącznie dzięki Bożej łasce. To jest ten drugi syn, to ludzie którzy noszą ogromny ciężar grzechu. Ludzie którzy daleko odeszli od Boga, ale wiedzą że są daleko. I choć na początku powiedzieli że nie pójdą pracować w winnicy, nie będą służyć Bogu, ale będą żyć własnym życiem, to jednak z czasem gdy usłyszeli Pana Jezusa Chrystusa, gdy usłyszeli Jego zwiastowanie i wezwanie do nawrócenia, to przyszli do Niego. Choć na początku się buntowali, to z czasem Słowo Boże, wezwanie Ojca, skruszyło ich serce i okazali Mu posłuszeństwo. W odpowiednim momencie życia przyszła refleksja, zastanowienie i zobaczyli że życie dla grzechu nie ma sensu, że jest to życie na zatracenie. Zobaczyli że jedynym wyjściem, jedyną ucieczką przed potępieniem jest wiara w Zbawiciela.
I dzisiaj też, ci którzy najczęściej się nawracają, to nie religijni ludzie. Nie ci którzy są ważni, szanowani, piastują jakieś stanowiska i zajmują pierwsze ławki w kościołach. Jak mówiłem, ci religijni wysłuchają kaznodziei i często odejdą do swojej religii, nie zmieniając nic w swoim życiu. Najszybciej nawracają się ci którzy wiedzą że są obciążeni grzechem, ci którzy wiedzą że są chorzy i potrzebują prawdziwego lekarza. Często są to ludzie słabi w oczach tego świata i przez niego odrzuceni. Ludzie na marginesie uwikłani w swój grzech. To ci najczęściej przychodzą do Zbawiciela.

Grzesznicy wyprzedzają religijnych ludzi w dojściu do Zbawienia
To jest obraz całej ludzkości. Z jednej strony są religijni ludzie, którzy nie przychodzą do Chrystusa, bo ich zbawicielem jest ich gorliwość religijna. Myślą że dzięki niej dostaną się do Królestwa Bożego. I na świecie jest mnóstwo takich ludzi. Do jakiegokolwiek zakątka świata byś nie pojechał zobaczysz że jakaś część ludzi jest bardzo oddana swojej religii, gorliwie wypełniając jej nakazy. A z drugiej strony mamy osoby, które nie szukają zbawienia. Żyją dla świata i dla grzechu biorąc z życia to co im się podoba.
Teraz Pan Jezus zadaje pytanie arcykapłanom i starszym, który z tych dwóch synów wypełnił wolę Ojca (w. 31)? Czy ten pierwszy, który chętnie się zgodził na prace w winnicy, ale ostatecznie nie poszedł, czy ten drugi który zbuntował się, ale w końcu poszedł? Prawdopodobnie, gdy słuchali tej historii i tak chętni byli, by odpowiedzieć na pytanie Jezusa nie zdawali sobie sprawy, że to podobieństwo obciąża ich. Zaraz wskazali na tego drugiego syna, że On wypełnił wolę Ojca. I wtedy Pan Jezus powiedział do nich szokujące słowa, że celnicy, wszetecznice, wyrzutki społeczeństwa wyprzedzają ich do Królestwa Bożego. „Jak to! Ci straszni grzesznicy mieli by nas, sprawiedliwych, religijnych, dobrych ludzi wyprzedzać do Królestwa Bożego? Co to za niedorzeczność! A tak to! Oni was wyprzedzają, bo jak przyszedł Jan i wzywał ich do upamiętania, to ci najgorsi uwierzyli mu”. Oni uwierzyli że nadchodzi Mesjasz i muszą się przygotować na Jego przyjście. Faryzeusze i Starsi zaś widzieli zmianę jaka zachodziła w ludziach, jak odwracali się od swoich grzechów, jak zmieniali swoje życie, a jednak nie uwierzyli Janowi. Nie tylko nie uwierzyli Janowi, ale nawet nie cieszyli się z tego że ludzie którzy przez całe życie byli zniewoleni grzechem, teraz odnajdują łaskę u Boga będąc pełnym pokoju i radości. Nie cieszyli się że opętani przez demony, trędowaci, odrzuceni celnicy przychodzą do Jezusa doznając oczyszczenia i przebaczenia. Wprost przeciwnie, jeszcze odrzucali tych ludzi, krytykowali służbę Jana i owoce tej pracy. Dlatego grzesznicy i wszetecznice wyprzedzały ich do Królestwa Bożego.
Oni od tych religijnych nawracają się o wiele szybciej. Jaka straszna jest tragedia wielu religijnych ludzi, w jakiej strasznej iluzji oni żyją. Myślą że Bóg jest zachwycony ich religijnością, czystością i sprawiedliwym życiem. Myślą że Pan Bóg, aż podskakuje z radości, bo pojawią się w kościele i dobrze się prowadzą. Nie, Bóg nie potrzebuje naszej łaski, to my potrzebujemy Jego. To my przede wszystkim powinniśmy się radować i cieszyć, że mamy możliwość zbliżać się do Boga, że możemy podejść do miejsca najświętszego, przed samo Boże oblicze przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Tak więc nie myślmy, że „tamci” (ci źli) są gorsi od nas, że oni potrzebują łaski, ale my nie. Nie myślmy że my jesteśmy dobrymi ludźmi bo grzecznie w niedzielę siedzimy na nabożeństwie i słuchamy Słowa Bożego. Prawda jest taka, że wszyscy potrzebujemy w tym samym stopniu Zbawiciela, wszyscy potrzebujemy Bożej łaski i Bożego ratunku. Zarówno ten sprawiedliwy, ten dobry religijny człowiek jak i ten niemoralny, ten bluźnierca, ten pijak, złodziej, narkoman, ta patologia. Tak, wszyscy jesteśmy w takim samym stanie, nie ma ani jednego sprawiedliwego (Rzym 3,10), wszyscy pobłądzili, wszyscy się splugawili, a Bóg dotknął karą Jezusa Chrystusa za winę nas wszystkich. Różnica jednak polega na tym, że ci których bunt jest ewidentny, bo ich grzech jest wyraźny często widzą dużo wyraźniej, że potrzebują lekarza. Ci natomiast, którzy są religijni często uważają, że nie potrzebują go i nie nawracają się.
Wiecie że chodzę do więzienia w każdą środę zwiastować więźniom ewangelię i jednego nie muszę im za długo tłumaczyć. Nie muszę im tłumaczyć, że pobłądzili w życiu i potrzebują Zbawiciela. Często jak przychodzą, to już to wiedzą. Życie jakie prowadzili, miejsce w jakim się znaleźli pokazało im to bardzo wyraźnie. Ale gdy spotkam się z osobą chodzącą do kościoła, modlącą się i bijącą pokłony przed ołtarzem i zaczynam jej głosić o Jezusie, to często słyszę że Ona tego nie potrzebuje, bo ja już jestem wierzący. Ja już to wszystko znam, ja mam swój kościół. A co daje ci twój kościół? Daje ci religię, czy prowadzi cię do Chrystusa? To pierwsze prowadzi na zatracenie, to drugie do żywota.
Wszyscy potrzebujemy Chrystusa, dobrzy i źli, młodzi i starzy, bogaci i biedni, ja też Go potrzebuje. Boże chroń nas od pułapki religii. Pokaż nam jak bardzo Cię potrzebujemy, jak bardzo potrzebujemy twojego zbawienia, Krwi twojego Syna byśmy nigdy nie zadowalali się tym co na zewnątrz zapominając, że potrzebujemy przemiany serca. Amen     

Łączna liczba wyświetleń