niedziela, 20 sierpnia 2017

Największe przykazanie Ew. Mateusza 22,34-40


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się kolejnej błyskotliwej odpowiedzi Pana Jezusa na pytanie jednego z uczonych w Piśmie „które przykazanie jest największe”. Ale zanim to zrobimy przypomnimy sobie gdzie jesteśmy i przedstawimy kontekst tego pytania, co pozwoli nam lepiej zrozumieć dlaczego ono zostało zadane.
Jak pamiętamy jesteśmy w ostatnim tygodniu życia Pana Jezusa. Chrystus wjechał triumfalnie do Jerozolimy i został okrzyknięty Królem przez tłum. Ale zamiast wypełnić oczekiwania tłumu i wyzwolić ich spod okupacji Rzymian, Pan Jezus poszedł do ich świątyni, właściwie do swojej naruszając obecny system religijny. Powywracał stoły straganowe, wypędził sprzedających i kupujących ze świątyni i oskarżył ich, że czynią targowisko z domu Jego Ojca. To rozwścieczyło Jego wrogów, Faryzeuszy, Saduceuszy i ówczesnych przywódców religijnych. Teraz próbują Go oskarżyć, ośmieszyć i zdyskredytować przed ludem, by Jezusa zgładzić. Najpierw chcieli go pogrążyć wobec władzy Rzymskiej zadając mu pytanie o podatkach, później Saduceusze chcieli ośmieszyć Go teologicznie w kwestii Zmartwychwstania , a teraz wysyłają do Niego kolejnego znawcę prawa, by zadał Mu kolejne niezręczne pytanie, o największe przykazanie. Widzimy że ten 22 rozdz. Ew. Mateusza jest ciągłą próbą wrogów Pana Jezusa poszukiwania na Niego haka, by Go pogrążyć. Och gdyby tylko wiedzieli z kim mieli do czynienia, Kogo próbowali złapać w pułapkę, na kogo się porwali? Porwali się na Syna Człowieczego, na Syna Bożego, na drugą osobę trójcy Św. na samego Boga i chcieli swoim sprytem i diabelską podstępną mądrością zwyciężyć mądrość Bożą.
Jak wiele jest dzisiaj podobnych porób, by przechytrzyć Boga, by postawić mu pytania które mają za zadanie wskazywać na Jego słabość, nieistnienie, brak siły, czy brak zainteresowania ludźmi. Jednak widzę że wszystkie te pytania mają tak naprawdę jeden cel. Podważyć Boże wezwanie do upamiętania, by mieć usprawiedliwienie dla swojego buntu wobec Stwórcy, by pokazać że Bóg, Chrystus jest zły, jest nam niechętny, lub zbyt wiele od nas wymaga, a my jesteśmy dobrzy, my postępujemy właściwie.
Wiec teraz faryzeusze po tym jak zamknął usta Saduceuszom wysyłają do Pana Jezusa prawdziwego eksperta. Widzą, że do polemiki z Panem Jezusem trzeba grubej ryby. Najwyraźniej jest to, ktoś wyjątkowy. Nie jest to zwykły znawca prawa, ale jest to ekspert wśród ekspertów. Ew. Mateusz używa słowa w stosunku do niego, które charakteryzuje go jako prawnika, a nie wyłącznie kogoś kto zajmował się czytaniem i kopiowaniem ksiąg. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że wysyłają do Jezusa doktora prawa Mojżeszowego. Kogoś kto doskonale je znał na pamięć i był biegły w jego interpretacji, kogoś kto był niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie.
Z relacji ewangelisty Marka (12,28-34) widzimy że ten człowiek jest trochę inny niż pozostali faryzeusze. On jest bardziej otwarty, myślący, gotowy zmierzyć się z odpowiedzią Chrystusa w przeciwieństwie do innych. W rzeczywistości po tej rozmowie Pan Jezus powiedział mu, że jest niedaleko od Królestwa Bożego (Mk. 12,34).
Jednak jak widzimy w naszym tekście On przychodzi, aby wystawić Go na próbę, podobnie jak jego poprzednicy.
Na czym ta próba miała polegać? Z pozoru zadaje niewinne pytanie „Nauczycielu, które przykazanie jest największe” w. 36. Ale to pytanie ma za zadanie, skłonić Pana Jezusa do przeciwstawienia Jego nauczania wobec przykazań Mojżesza. Mojżesz był najważniejszą osobą w Judaizmie jeśli chodziło o prawo. Faryzeusze myśleli, że Pan Jezus chce podważyć prawo Mojżeszowe i odrzucić je. Ale sam Jezus wyjaśnił, że nie przyszedł znieść Prawa, ale wypełnić. Oni jednak tego nie rozumieli. To więc chcą, by Jezus ukazał się jako ten, który daje nowe przykazania, ten który teraz ogłosi się ważniejszym od Mojżesza, ten który ma słowa zastępujące te Mojżeszowe. I kuszą Go, by powiedział, że przykazania Mojżesza są nieważne, by w jakiś sposób je podważył i wskazał że te które ja wam daje są ważniejsze! A wtedy, gdy tak się stanie mają nadzieje, że lud wystąpi przeciwko Panu Jezusowi, bo podważa autorytet Mojżesza. Jeśli Pan Jezus w jakiś sposób wystąpi przeciw prawu Mojżeszowemu, to będą mogli oskarżyć Go o bluźnierstwo.
Ale Pan, kolejny raz nie dał się sprowokować, nie dał im argumentów do oskarżenia Go. Oni myśleli, że On powie coś nowego, co przeczy zakonowi, a On właśnie zwrócił uwagę, co jest najważniejszą częścią przykazań Mojżesza. Zwrócił uwagę z czego wynika wszystko, całe prawo, cały kult Boga i na czym polega faktyczna pobożność. Możemy powiedzieć, że pobił ich własną bronią. On mówi do nich, przez przypomnienie tych dwóch największych przykazań, że wy zatraciliście to, o co chodzi w prawie Mojżesza. Porzuciliście najważniejszą rzecz o której mówiło prawo, porzuciliście miłość do Boga. Macie kult, macie tradycje, staracie się skrupulatnie przestrzegać przykazań, ale czynicie to bez oddania własnego serca i życia Bogu. Cały ten wasz kult jest martwy, bo nie wynika z miłości do Boga.
Więc On pokazuje, że nie naucza inaczej jak Mojżesz , naucza tak samo. Jedynie co robi to wynosi na światło głębie nauczania Mojżesza, że siła do przestrzegania przykazań, prawdziwy kult, prawdziwa pobożność wynika ze szczerej, nieobłudnej miłości do Boga, co z kolei prowadzi nas do miłości bliźniego. I to są dwie rzeczy, którymi dzisiaj się zajmiemy szerzej, miłość do Boga i miłość do bliźniego. Jeśli te dwie proste rzeczy zrozumiemy, jeśli zrozumiemy o co chodzi Bogu w tych dwóch kwestiach, zrozumiemy więcej niż cały ten upadły świat wie o Bogu.

Kochać Boga całym sobą
Zauważmy że Pan Jezus powiedział, że pierwsze i najważniejsze przykazanie, to „będziesz miłował Pana, Boga swego z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej”. Pierwszym i najważniejszym obowiązkiem każdego człowieka wobec Boga, to kochać Boga z całej swojej siły. To jest Boże przykazanie, że wszyscy, cały świat, każdy z nas, mamy kochać Boga i brak miłości do Niego w życiu człowieka jest grzechem. Jeśli nie interesuje nas Bóg, jeśli nie poświęcamy mu czasu, jeśli nie angażujemy się w Jego dzieło zbawienia świata, jeśli nie mamy dobrych i gorących uczuć wobec Niego i nie mamy woli oraz chęci by Mu służyć, jeśli swoje siły, swoje serce i swoje myśli oddajemy na służbę innym bogom to grzeszymy. O tym właśnie mówi to przykazanie. Miłość do Boga nie jest propozycją dla człowieka, ale jest najważniejszym Jego nakazem.  Zostało ono powiedziane do Izraela  
Powtórzonego Prawa 6:4  Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!
5  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i a całej duszy swojej, i z całej siły swojej.
W takiej samej formie zostało też przedstawione przez ewangelistę Marka (Ew. Marka 12,29-30)
Bóg Stwórca pragnie by cały świat zaczął go kochać, by odrzucił fałszywych bogów. Pan jest Bogiem, Pan jedynie. Ten Bóg który stworzył niebo i ziemię, których ustanowił na niej człowieka i tchnął życie w nasze ciało. Ten Bóg, który uratował Noego z Jego rodziną, powołał Abrahama i uczynił go narodem. Ten Bóg który wybrał Mojżesza i wyprowadził Izraela z Egiptu. Ten Bóg, który od wieków obiecywał nam Zbawiciela zsyłając z nieba swojego Syna Pana Jezusa Chrystusa, który stał się ubłaganiem za grzechy nasze. Ten Bóg jedyny, jego mamy czcić w Jego Synu Jezusie Chrystusie.  
Inaczej Bóg mówi, nie oddawajcie swojego serca, swoich myśli i swojej duszy dla tego co fałszywe, dla tego co jest marnością, dla tego, co nie zbawia i tego, co nie da wam szczęścia i spełnienia.
Ale świat zamiast kochać Boga, nienawidzi Go, zwalcza Go, buntuje się przeciw Niemu, albo zamienia prawdziwego Boga na fałszywego i zaczyna służyć stworzeniu zamiast stwórcy (Rzym 1,25).
Zwróćmy uwagę, że Pan Jezus nie powiedział że najważniejszym przykazaniem jest przynosić Bogu ofiary, chodzić do świątyni, nie kraść, czy nie cudzołożyć, nie wymienił jednego z przykazań z dekalogu, ale powiedział, że najważniejsze jest kochać Boga. Z tego wypływa wszystko co cenne w oczach Pana. Z miłości do Boga bierze się prawdziwy kult. Jeśli będziesz kochał Boga, nie będziesz czynił sobie fałszywych Bogów i będzie to dla ciebie obrzydliwe. Nie będzie ci trudno przestrzegać tego przykazania, bo miłość do Boga sprawi że będziesz czynił to z radością. Jeśli będziesz kochał Boga, będziesz chciał poświęcać Mu swój czas, swoje siły, swoje myśli, będziesz składał Mu ofiary i będziesz czynił to z chęcią, dlatego że Go kochasz. Jeśli kochamy kogoś, to nie mamy oporu żyć dla tej osoby, służyć jej, czy okazywać jej troskę.
A co to jest za miłość o której mówi Jezus? Jest to miłość, która ufa Bogu, ufa Jego obietnicom, ufa Jego słowom (Psalm 31,23). Jest to miłość która szuka wspólnoty z Bogiem i relacji z Nim (Ps. 63,1-8). Miłość która pragnie doświadczać Boga i pragnie Jego prowadzenia w swoim życiu (Ps. 139). Miłość która pragnie być posłuszna Słowu Bożemu (Ps. 119,10).  Miłość która kocha to, co Bóg kocha, a nienawidzi tego czego Bóg nienawidzi ( Ps.119,98; 97,10). Jest to miłość, która kocha Chrystusa i wypełnia Jego przykazania, miłość która idzie w Jego ślady (Łuk 9,23) i nade wszystko za Nim tęskni pragnąc być z Nim.
Jak powiedział ap. Paweł jedno i drugie mnie pociąga śmierć i życie, pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej, ale pragnę też żyć i służyć Mu (Filip 1,23). Jestem gotowy na jedno i drugie, byle z Chrystusem, byle On był blisko, bo bez Niego nie ma życia.
To właśnie z tej miłości wypływa całe posłuszeństwo, tam gdzie brakuje posłuszeństwa, tam brakuje miłości, lub nie ma jej w ogóle.
Niekiedy ludzie chcą wziąć jakąś część przykazań, np. dekalog i chcą w oparciu o niego uwielbiać Boga, ale bez miłości do Niego. Chcą czynić to w sposób formalny, bez zaangażowania swoich uczyć, umysłu i swego serca. Chcą mieć jakąś religię bez miłości do Boga. W rzeczywistości w swoich sercach nadal pragną żyć z dala od Niego, ale mieć poczucie że uwielbiają Go.
Jednak zwróćcie uwagę co powiedział Pan Jezus, będziesz miłował z całego serca, będziesz miłował z całej duszy i będziesz miłował z całej myśli (w 37). Mógłby powiedzieć, że będziesz miłował sercem, duszą i myślą. Ale nie powiedział tak, On powiedział że w miłość do Boga mamy wkładać całe serce, wszystkie swoje siły i starać się całym sobą kochać Go. Bóg nie chce tylko trochę jakiejś religii, On chce nas całych. On chce by nasza miłość do Niego rozwijała się, by była większa każdego dnia, silniejsza każdego dnia i gorliwsza każdego dnia. On chce by moja miłość do Niego, do Chrystusa, była gorąca, nie zimna, nie letnia, nie byle jaka, ale gorąca.   
I Pan Jezus przyszedł zapłacić za nasz grzech braku miłości do Boga. W rzeczywistości to jest nasz największy problem, mężczyźni i kobiety, dzieci i młodzieńcy, nie kochają Boga. Jeśli miłość do Boga jest posłuszeństwem Bogu, to nienawiść do Boga jest buntem, jest nieposłuszeństwem. Ludzie idą do piekła, bo nie chcą kochać Boga, kochają siebie, świat, swój grzech i szatana. Ap Paweł nawet mówi, że kto nie kocha Pana niech będzie przeklęty (1 Kor 16,22). Każdy kto nie kocha Pana jest przeklęty. Wszyscy ludzie zgrzeszyli, wszyscy poszli własną drogą i Pan Jezus się pojawił, by zapłacić za nasz grzech braku miłości do Boga. Zapłacić za nasz bunt, nasze nieposłuszeństwo, przywieść nas do Ojca i pojednać z Nim. Dzisiaj w Chrystusie możemy kochać Boga, mamy wezwanie, by przyjść do Niego, by kochać Go całym sercem, by się z Nim pojednać przez wiarę w Jezusa, a On uzdolni nas do miłości jakiej od nas oczekuje. Mamy wezwanie by Mu służyć i cieszyć się Jego miłosierdziem. Jednak bez przyjścia do Chrystusa, bez nowego narodzenia, bez Ducha Św. miłość do Boga jaką On od nas oczekuje jest niemożliwa. Dlatego jeśli chcemy kochać Go całym sercem musimy przyjść do Pana jako swego Zbawiciela, wyznać przed Bogiem swój grzech i pojednać się z Nim. Przyjdź mówi Jezus, przyjdź, a ja sprawię że z wnętrza twego popłyną rzeki wody żywej, że twe serce zapłonie miłością do Boga. 
Czy kochamy Boga, czy kochamy Go całym sercem, czy pragniemy Go więcej w naszym życiu, więcej posłuszeństwa, więcej relacji z Nim, więcej modlitwy, więcej myśli o Nim. Ja tego pragnę i Bóg tego pragnie dla każdego z was, byśmy żyli pełnią życia.

Kochać bliźniego jak siebie samego
Kolejna rzecz to miłość do bliźniego. Pan Jezus powiedział, że drugie najważniejsze przykazanie to „będziesz  miłował bliźniego swego jak siebie samego”.
Zwróćmy uwagę na kolejność, najpierw jest miłość do Boga, później jest miłość do bliźniego. Nigdy odwrotnie. To właśnie miłość do Boga daje nam siłę miłować drugiego człowieka i służyć mu. Człowiek w swoim naturalnym stanie nie ma mocy do miłości bliźniego, bo jesteśmy z natury egoistyczni, zazdrości, kłótliwi, drażliwi, podejrzliwi, pyszni, próżni, niechętni sobie nawzajem, a nawet nienawidzący jedni drugich.
Świat dużo mówi o miłości bliźniego i pragnie, by była wielka miłość pośród ludzi, bez wojen, bez kłótni, bez sporów i pomagać sobie nawzajem. Świat również podziwia ludzi, którzy byli gotowi zdobyć się na wielkie poświęcenie w służbie dla drugiego człowieka. Ostatnio na ekranach kin pojawił się film „Przełęcz Ocalonych” o amerykańskim sanitariuszu, który będąc na wojnie z Japończykami w bitwie o Okinawę w heroicznym poświęceniu ściągnął z pola walki 75 rannych osób narażając bardzo swoje życie.
Ale często świat nie widzi zależności między miłością do Boga, a miłością do człowieka. Po co, nam miłość do Boga, mówią, kochajmy człowieka. O jakże są ślepi, nie widzą że, by mógł się palic ogień, trzeba dorzucać opał. Byśmy mogli pokochać drugiego człowieka taka samą miłością i z taką sama troską jak kochamy samych siebie, musimy ukrzyżować nasze ja w Chrystusie. Potrzebujemy przemiany serca, mocy od Boga, Ducha Św. nowego narodzenia, uporać się z egoizmem, zazdrością. A jak powiedzieliśmy, to ma miejsce wtedy, kiedy nawrócimy się do Jezusa. On napełnia nasze serca miłością do bliźniego.
Inny przykład, całkiem niedawno media na całym świecie poinformowały że w mieście Strake na Florydzie postawiono pierwszy oficjalny pomnik ateizmu. Na pomniku tym jest kilka haseł i jedno z nich napisane Madalyn Murray O’Hair która założyła organizacje Amerykańskich ateistów brzmi tak
„Ateista uważa, że powinno wybudować się szpital zamiast kościoła. Ateista uważa, że należy działać, a nie się modlić. Ateista dąży do angażowania się w życie, a nie uciekania do śmierci. Ateista chce wyleczenia chorób, przegnania ubóstwa i wyeliminowania wojen”.
Czyli ateista chce szpitala zamiast kościoła, ale Słowo Boże i historia pokazują, że jeśli nie ma kościoła, nie ma szpitala.
Nie ma miłości bliźniego, nie ma miłosiernego samarytanina jeśli ludzie nie kochają Boga i wszyscy będą ateistami! Po co kochać bliźniego, przecież to jest trudne, skąd wziąć do tego siłę, łatwiej zatroszczyć się o siebie. Bez Boga nie ma ofiarnej miłości, gdyby tylko ta ateistka prześledziła z uwagą historię to zobaczyłaby, że szpitale, domy opieki, opieka socjalna, sierocińce, idea wojny sprawiedliwej, to nie spuścizna ateizmu, ale chrześcijaństwa.
Cesarz Julian Apostata, przeciwnik chrześcijaństwa żyjący w latach 331-363 narzekał  w jednym z listów na chrześcijan: ci bezbożni Galilejczycy karmią nie tylko własnych biednych, ale też i naszych.
Pan Jezus mówi, kochaj bliźniego jak siebie samego. Troszcz się o bliźniego tak jak troszczysz się o siebie. Nie mamy problemu troszczyć się o siebie, jesteśmy bardzo zajęci pilnowaniem naszych potrzeb, naszych interesów, naszych celów i ambicji. Czy myślimy w takim samym stopniu o potrzebach innych jak o własnych, o ich powodzeniu jak o swoim, o szczęściu innych jak o naszym?
Musimy powiedzieć że dla nas wszystkich jest to wyzwanie, ale tak mamy służyć Bogu. Bóg chce miłości do siebie i miłości do bliźniego.
I Pan Jezus podsumowując ten temat, mówi do tego prawnika który zadał mu pytanie, że na tym opiera się cały i prorocy.
Cała służba Bogu streszcza się w tych dwóch krótkich przykazaniach. Jeśli miłujemy Boga i miłujemy bliźniego wypełnimy całe Boże prawo. Jeśli miłujesz Boga, nie będziesz czynił sobie fałszywych Bogów, nie będziesz lżył i nadużywał Jego imienia, czynił jego podobizn, itp. Jeśli miłujesz bliźniego jak siebie samego to z pewnością go nie okradniesz, nie okłamiesz, nie wykorzystasz, nie będziesz mu życzył źle, ale będziesz aktywnie działał na rzecz jego dobra.
Podobnie powiedział ap. Paweł
Rzymian 13:8 Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo.
9 Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!
10 Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Jakże wspaniale Pan Jezus odpowiedział temu człowiekowi. Pokazał mu i nam bardzo wyraźnie o co chodzi w oddawaniu Bogu czci! Od czego to wszystko się zaczyna! Nie zaczyna się od chodzenia do kościoła, od sakramentów, od dekalogu, od chrztu, od modlitw, ale prawdziwa pobożność zaczyna się od miłości do Boga i prowadzi nas do miłości bliźniego.  Zaczyna się od tego że zaczynamy zrozumieć, iż nie kochamy Boga tak, jak powinniśmy to czynić. Wtedy należy prosić Go, by zmienił nasze serca, by dał moc Ducha do miłości z całej siły, z całej duszy i z całego serca, a wtedy On uczyni to. Uczynił to ze mną i uczyni to z każdym z nas Amen.





czwartek, 17 sierpnia 2017

Dwa Przymierza Studium Listu do Galatów 4,21 – 31


Apostoł Paweł dalej porównuje łaskę i prawo. Tym razem czyni to na podstawie starotestamentowej historii o Abrahamie i Rachab niewolnicy Sary, oraz Izaaku i Ismaelu.

4,21. Paweł zwraca się do tych, którzy w Zborach w Galacji chcieli uzyskać przebaczenie grzechów przez uczynki prawa, to są ci, co wcześniej o nich mówił że zawracają do żywiołów świata (Gal 4,9). Ap. Paweł daje im wyraźny kontrast między przymierzem prawa, a łaską.
Okazuje się, że ci wybitni znawcy prawa i drogi zbawienia jak z pewnością o sobie myślą, zupełnie nie znają duchowego znaczenia prawa.
Paweł mówi do nich -  skoro uważacie, że tak dobrze znacie zakon (Biblię) to czy nie wiecie co zakon mówi, czego Biblia w rzeczywistości naucza? A naucza że natura prawa jest o wiele gorsza od otrzymanej obietnicy w Chrystusie. Prawo Mojżeszowe doprowadziło do niewoli ponieważ zależy od ciała od mocy człowieka. Starasz się zdobyć zbawienie i je utrzymać dzięki Bożemu prawu. Czynisz to dzięki swoim wysiłkom, a to prowadzi do niewolnictwa i zbawienia nie daje. Z drugiej strony obietnica dana Abrahamowi prowadzi do wolności, bo nie zależy od człowieka, ale od Ducha Bożego.

Czy to był wyłącznie problem zborów w Galacji?
Oczywiście nie, sama znajomość treści Biblii nie gwarantuje właściwego jej zrozumienia. Jest wiele osób które bardzo dobrze znają treść Słowa Bożego, a jednak nie rozumieją na czym polega droga zbawienia. Część osób jest w tym kierunku wykształconych, czy nawet zdobyło tytuły naukowe z teologii, a jednak nie poznali przesłania Ewangelii.

Jak myślisz dlaczego tak jest, że sama znajomość treści Biblii nie powoduje że człowiek automatycznie poznaje jej przesłanie?
Jest tak dlatego, że przesłanie ewangelii musi zostać człowiekowi objawione przez Boga żywego. Człowiek sam nie może dojść do poznania Boga i zrozumieć w pełni ewangelii. Wprawdzie intelektualnie może akceptować wszystkie Biblijne doktryny jednak w sercu będzie buntował się przeciw nim (Mat 16,17; Mat 15,13).
Też musimy przypomnieć, powiedzieć, że gdy Paweł mówi o zakonie o przepisach prawa, które należy odrzucić nie ma na myśli, że całe prawo jest bez znaczenia dla chrześcijanina. Chrześcijanin wciąż jest zobowiązany przestrzegać prawa moralnego, które wyraża świętość Boga. Nie jest zbawiony przez to prawo, ale jest zbawiony do przestrzegania tego prawa, do dążenia do świętości. Ale nie obowiązuje go już prawo ceremonialne i ofiarnicze, które zostało wypełnione w Chrystusie.
Czy zauważyłeś że osoby i kościoły które zawracają do prawa nie są w tym konsekwentne. Zawsze wybierają sobie tylko niektóre przepisy zamiast przestrzegać wszystkich.

Oczywiście Paweł w tym fragmencie używa alegorii  dzięki objawieniu Ducha. Jednak z tym sposobem interpretacji Pisma należy uważać. Pismo ma przede wszystkim znaczenie dosłowne chyba że wyraźnie jest powiedziane, że znaczenie jest inne lub znaczenie dosłowne jest nie do przyjęcia.
W historii kościoła alegoryczne interpretowanie pisma zrobiło wiele krzywdy kościołowi. W niektórych okresach wszędzie doszukiwano się ukrytych znaczeń np. co znaczą pieniądze dane na opiekę samarytanina lub dwa grosze wdowy i inne. Oczywiście interpretacje były karkołomne.



4,22-23
Paweł czyni tutaj wyraźne rozróżnienie na dwóch synów Abrahama jeden był z Hagar drugi z Sary mają oni oznaczać dwa przymierza, przymierze prawa z góry Synaj i przymierze łaski. Ten z Hagar urodził się w sposób naturalny bez cudownej interwencji Boga (Rodz. 16,2 – 4; 16,15-16). Izaak natomiast urodził się dzięki Bogu, jest Synem obietnicy. Sara bowiem była bezpłodna i w sposób naturalny nie mogła mieć dzieci (Rodz 17,15-19; Rodz 18,10-14).
Bóg sprawił swoją cudowną mocą, że Sara zaszła w ciąże i z niej urodził się Izaak którego Bóg Abrahamowi obiecał.
Powiedz jakie są zasadnicze różnice między dwoma synami Abrahama Ismailem a Izaakiem i co te różnice oznaczają w sensie duchowym?
1.      Pochodzą od dwóch różnych matek jedna była niewolnicą druga była wolną kobietą.
2.      Ismael jest poczęty w sposób naturalny, a Izaak jest dzieckiem obietnicy i został poczęty w wyniku cudownej interwencji Boga.
3.      Ismael wraz z matką został wypędzony, a Izaak cieszył się dziedzictwem i został spadkobierca przymierza.
Powiedz jakie znaczenie duchowe ma dwóch synów Abrahama w kontekście zbawienia?

4,24-27
Stare przymierze jest jak Hagar która była niewolnicą i urodziła syna Abrahamowi, ale Ismael pomimo tego że pochodził od Abrahama nie dziedziczył dlatego, że nie był dzieckiem obietnicy. Podobnie ci którzy chcą być zbawieni na podstawie prawa, na podstawie uczynków dziedziczyć Bożego Królestwa nie mogą, bo prawo prowadzi człowieka do przekleństwa i niewoli.
Przymierze z góry Synaj którego obrazem jest Hagar jest to przymierze zawarte z Izraelem za pośrednictwem Mojżesza. Najbardziej znaczącym symbolem tego przymierza była świątynia w Jerozolimie ( w.25) gdzie żydzi składali ofiary i sprawowali kult. Świątynia w Jerozolimie oznacza tutaj całe Prawo i naród Żydowski. W myśl Starego przymierza kto był Bożym ludem? Oczywiście Żydzi oni uważali, że z tego powodu iż pochodzą od Abrahama, otrzymali prawo za pośrednictwem Mojżesza, to są Bożym ludem na wieki (Mat 3,9). Jednak samo pochodzenie od Abrahama i nadanie zakonu nie gwarantowało automatycznie zbawienia i dziedziczenia Bożych obietnic. Wybranie Żydów było wstępem do objawienia prawdziwej łaski na podstawie której człowiek dostępuje pojednania z Bogiem. Żydzi jednak, Jeruzalem cielesne uważali że zakon jest końcem objawienia, a przyszły mesjasz jedynie go utwierdzi.

A w myśl nowego przymierza kto jest Bożym ludem (w. 26) (Hebr 12,18-22; Filipian 3,20?
W myśl nowego przymierza Bożym ludem są ci którzy uwierzyli Chrystusowi, oni są dziećmi obietnicy. Oni zostali poczęci przez Ducha Świętego, narodzili się na nowo dzięki Bogu (1 Piotr 1,3; Tyt 3,5-6), są potomstwem duchowym Abrahama. Zostali odrodzeni w sposób całkowicie ponadnaturalny, w sposób Boży przez działo Ducha Św. w ich sercu. Nie uczynili tego sami podobnie jak Izaak nie narodził się w wyniku naturalnych starań.

Teraz 27 wierszu Paweł cytuje Izajasza (54,1). Jest to proroctwo dotyczące odnowy Izraela. Prorok Izajasz zwraca się do wygnańców znajdujących się w niewoli babilońskiej . Znajdują się właśnie pod sądem Bożym, ich stan przyrównany jest do kobiety bezpłodnej, która zostaje ostatecznie porzucona przez swego męża. Jednak Izajasz mówi, że kiedyś nadejdzie odnowa, po powrocie z niewoli i ta opuszczona będzie miała więcej owoców, dzieci niż ta która miała męża.
Izrael został opuszczony przez Boga, ale Bóg dał odnowę temu narodowi po powrocie z niewoli i odzyskaniu ziemi obiecanej. Ale prawdziwa odnowa nastąpiła gdy Bóg ofiarował łaskę przez Jezusa i narodził się duchowy Izrael. Dzisiaj duchowy Izrael (to ci którzy uwierzyli w Chrystusa) ma o wiele więcej dzieci niż cielesny literalny.

4,28
Podobnie jak Izaak odziedziczył obietnice dane Abrahamowi (Rodz 26,1-3) tak wierzący w Chrystusa otrzymali od Boga obietnicę o odkupieniu (Gal 3,29; Heb 10,16-17; Rzym 4,16-17). A jeśli jesteśmy dziećmi obietnicy przez wiarę w Chrystusa z pewnością zostaniemy przyjęci przez Boga i otrzymamy dziedzictwo. Syn niewolnicy został wypędzony, ale syn wolnej dziedziczył obietnice.

4,29
Jeśli jesteśmy podobni do Izaaka w naszym duchowym pochodzeniu, to podobnie jak Izaak będziemy traktowani. Ismael wyśmiewał się z Izaaka (Rodz 21,9), prześladował Izaaka, szydził z niego. Podobnego prześladowania muszą spodziewać się chrześcijanie ze strony tych, którzy chcą być zbawieni w oparciu o swoje uczynki, czy swoją religię. Arabowie, potomkowie Ismaela zawsze prześladowali Żydów, niewierzący zawsze będą prześladować wierzących (2 Tym 3,12)
Galacjanie nie mieli się dziwić, że żydzi prześladują Kościół  i chcą mu narzucić swoje normy postępowania, czynili tak od początku jak tylko kościół powstał (Dz 13,44-45.50; 17,13; 21,7)

Zwróć uwagę że często najbardziej przeciwni Bożemu kościołowi są ludzie religijni, mający swój kult i swoją tradycje. Kościół Rzymski przez wieki prześladował tych, którzy samodzielnie chcieli czytać Biblię i uważali że zbawienie jest z łaski przez wiarę. Setki takich osób spłonęło na stosach, a wcześniej byli poddani torturom. Tak też często czyniły wobec chrześcijan pogańskie religie.

4,30
Paweł czyni tu aluzję do wypędzenia Hagar z Ismaelem. Tym samym chce powiedzieć, że każdy kto próbuje otrzymać Boże dziedzictwo jak Ismael, ostatecznie zostanie odrzucony. Nie ma zbawienia dzięki ludzkim staraniom. Dzięki naszym uczynkom nie otrzymujemy zbawienia i też nie podtrzymujemy Go. To Bóg obdarza nas zbawieniem i to On nas uświęca i na drodze zbawienia prowadzi. To On nas wspiera w niemocy naszej swoim Duchem, to On nas podtrzymuje byśmy zachowali wiarę aż do samego końca, do dnia spotkania z nim (Mt 8:12; 22:12, 13; 25:30; Łk 13:28; 2Ts 1:9 ; Efez 2,8-10; 1 Piotr 1,5; Filip 1,6)

4,31
Ci którzy zaufali Chrystusowi są wolni od prawa, nie jest już dla nich ono środkiem do uzyskania zbawienia. Jeśli rzeczywiście są dziećmi wolnej, dziećmi obietnicy nie muszą się obawiać odrzucenia, wypędzenia. Tacy ludzie mają życie wieczne Jana 3,16-18.36; Jana 5,24; Jana 6,40.47; Jana 11,15-26




poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Słowo Boże jedyną skuteczną szczepionką na grzech Psalm 119,11


Psalm 119:11  W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie.
Jakiś czas temu czytałem świadectwo pewnego pastora, który poszedł do szpitala do umierającego chrześcijanina mającego już 78 lat. Pastor ten spytał się go, czy jest gotowy iść do nieba, gotowy na spotkanie z Bogiem. Wtedy ten chrześcijanin zaczął płakać i pastor trochę się zaniepokoił jego stanem duchowym ponieważ znał go od wielu lat. „Cóż powiedział, odkąd się nawróciłem nigdy nie zwyciężyłem pornografii”.
Pastor ten mówił, że to był dla niego szok, człowiek ten, chrześcijanin przez całe swoje życie zmagał się z nieczystością i doświadczał ciągłych przegranych bitew. W sercu tego człowieka była ciągła niezagojona rana, która niszczyła skuteczność jego duchowego życia.
Dzisiaj chce mówić do was o zwycięstwie nad grzechem w naszym życiu, i zachęcać was do podejmowania wciąż  na nowo wysiłków, by przeciwstawiać się temu co niszczy naszą społeczność z Bogiem. O zwycięstwie które przychodzi do nas przez Boże słowo w sercu.
Dla tego człowieka o którym wspomnieliśmy na początku, to była pornografia, nieczyste myśli, oglądanie nieczystych obrazów, czytanie nieczystych książek i rozmyślanie o nieczystych rzeczach. Dla ciebie, dla wielu z nas, to może być coś innego, to może być wybuchowy charakter, złość której nie jesteś w stanie powstrzymać. Już tak wiele razy próbowałeś, próbowałaś, ale za każdym razem gdy dochodzi do konfliktowej sytuacji wybuchasz gniewem, albo planujesz co powiesz lub zrobisz komuś, kto cię skrzywdził czy wykorzystał. Dla jeszcze innych, to może być kłamstwo, kombinatorstwo, czy jakieś notoryczne oszustwa. Grzech ma dużą moc i w życiu każdego człowieka i może objawiać się w różny sposób. Chrześcijańskie Nowe narodzenie nie powoduje, że stajemy się bezgrzesznymi ludźmi, daje nam jednak nowy potencjał, pragnienie, moc Ducha Św. do walki z grzechem w naszym życiu. Słowo Boże również nie pozostawia nas samych z tą kwestią. Wiele razy rozmyślałem o tym w moim życiu, o mocy grzechu, o tym jak zwalczyć to, co jeszcze nas rwie do świata jak śpiewamy w pieśni „Bliżej o Bliżej”.
I z pomocą właśnie przychodzi nam Psalm 119 wiersz 11.
Pamiętam pewnego dnia Bóg mocno położył mi te słowa na duszy.
W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie. (119,11).
Wtedy zrozumiałem jak nigdy wcześniej, że szczepionką i lekiem na grzech w naszym życiu jest napełnianie naszego wnętrza Słowem Bożym. W zależności od tego czym się karmimy, tak będzie wyglądało nasze wewnętrzne, duchowe życie, co też będzie objawiało się na zewnątrz.
Fragment ten mówi o trzech rzeczach, które należy zrobić by uzdrowić naszą dusze.

Słowo Boże jako właściwy pokarm
Drodzy jeśli chcemy wygrać walkę z grzechem to,  po pierwsze Słowo Boże musi się stać stałym naszym pokarmem. Dawid mówi, że to właśnie Słowo Boże w jego sercu daje mu siłę do zwycięstwa. A nasz Pan Jezus Chrystus powiedział, gdy był kuszony przez szatana, że nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Ew. Mat 4,4) Do fizycznego życia pokarm fizyczny w zupełności nam wystarczy. Ale by prowadzić zwycięskie życie duchowe musimy spożywać wartościowy pokarm duchowy. Zauważmy, że tym wartościowym pokarmem jest Słowo Boga, Słowa, które pochodzą z ust Bożych. To są te Słowa które są zawarte w Biblii, słowa objawione spisane przez Boga. Słowa Biblii powinny być codzienną naszą duchową strawą by podtrzymywać nasze życie duchowe.
Dlaczego to właśnie słowo Boga karmi naszą duszę, a nie coś innego np. gazeta, książka, ciekawy film, czy inne rzeczy.
Drodzy, dlatego że to Słowo ma moc, oczyścić nasze dusze, rozpalić nasze serce do posłuszeństwa Bogu, i zmienić nasz charakter. Nic innego we wszechświecie nie posiada tych właściwości. Gdy Pan Jezus mówił, nie samym chlebem żyje człowiek, to nie miał na myśli tylko chleba fizycznego, który spożywamy na śniadanie. Ale miał na myśli wszystko inne, co nie jest Słowem Bożym, a czym karmimy swoją duszę. Dusza ludzka jest głodna, jest głodna Boga, jest głodna Słowa Bożego, ale człowiek często ten głód chce zaspokoić czymś innym. Filozofią, rzeczami materialnymi, przyjemnościami, pracą, realizacją życiowych celów i ludzkich ambicji. I zobaczmy, że z jednej strony jest wszystko inne, czym chcemy napełniać nasze wnętrze, ale to nie daje nam zwycięstwa nad grzechem. A z drugiej strony jest tylko jedna rzecz, która prawdziwe syci nas, jest to Słowo Boże. Jest tylko jedna rzecz, która, gdy jest w naszym sercu i nią się karmimy, to daje nam zwycięstwo nad grzechem. To Słowo naszego Boga, Słowo w naszych Bibliach.
Posłuchajcie co o tym powiedział prorok Izajasz, dlaczego musi być to Słowo Boże, a nie coś innego
Izajasza 55:10  Gdyż jak deszcz i śnieg spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb,
11  Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.
Czy widzimy to wyraźnie, dlaczego tym pokarmem by zwyciężyć grzech musi być Słowo Boga, a nie coś innego? Bo tylko za tym słowem stoi Bóg.
Tylko to słowo ma odpowiednią moc, by ciebie podtrzymać, wzmocnić, pomóc ci przejść najcięższe momenty życia, dać moc do odparcia pokusy i przeciwstawić się siłą ciemności. Gdy armia wroga wytacza przeciw tobie najcięższą broń, to nic nie da jeśli będziesz strzelał do niej z procy. Potrzebujesz broni wykutej przez samego Boga, broni która jest wstanie powalić najstraszniejsze siły wroga. Tą bronią jest miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.     
W kościele lubimy słuchać świadectwa, ja również bardzo lubię świadectwa działania Bożego. Uwielbiam ciekawe historie jak Bóg uczynił coś niesamowitego. Ale jeśli nasza strawa duchowa będzie składała się z samych historyjek, jeśli w naszych zborach lub podczas naszego osobistego czasu z Bogiem nie będzie Słowa Bożego, to ten posiłek będzie mało kaloryczny. Potrzebujemy, czytać Słowo Boże, rozważać je i potrzebujemy jego wykładu, zwiastowania Bożego słowa, umacniania się w nim i coraz głębszego Jego zrozumienia.
Inny fragment z listu Pawła do Tymoteusza mówi, ze całe pismo, przez Boga jest natchnione (2 tym 3,16), Boże życie jest w tym słowie. Fragment z listu do Hebrajczyków 4,12 mówi, że Słowo Boże jest ostrzejsze niż najostrzejszy miecz, czy nóż mające siłę dotknąć wnętrza człowieka, a apostoł Paweł powiedział w liście do Rzymian że prawdziwa mocna wiara bierze się ze słuchania Słowa Chrystusowego, Słowa Bożego (Rzym. 10,17).
Jeśli chcemy by nasze Zbory kwitły, by w naszych Zborach ludzie prowadzili święte, czyste życie, by chrześcijanie byli gorliwi w pracy dla Pana, to musimy dbać o to, by Słowo Boże miało właściwe, należne mu miejsce, by kazalnica była w centrum.
Kiedyś w wielu zborach na środku stała kazalnica, a na tej kazalnicy leżała Biblia. I oczywiście, to że na środku stoi kazalnica, a na niej leży Biblia, automatycznie nie sprawa, że Słowo Boże jest w centrum. Ale ta symbolika, właśnie to miała wyrażać, że Słowo Boże ma być w centrum naszych zborów i centrum naszego życia osobistego i centrum naszego życia rodzinnego. Dzisiaj jest wielka pokusa, by zrezygnować ze Słowa Bożego w naszych zborach i w naszym osobistym życiu. Jest wiele rzeczy które może wydawać się ciekawsze, smaczniejsze, podobnie jak ze słodyczami. Ale gdyby pozostawić kogoś na diecie składającej się z samych słodyczy, to zaraz problemy gotowe. Zbór i chrześcijan, który rezygnuje ze Słowa Bożego, na rzecz innej diety, zaraz staje się słaby, chory i bliski śmierci.
Co jest w centrum twojego życia? Czy czytasz Słowo Boże codziennie? Czy karmisz się nim? Czy jesteś gotowy, może nie obejrzeć jakiegoś filmu, nie przeczytać jakiejś ciekawej książki, odmówić sobie jakiejś rozrywki, żeby mieć czas na Słowo Boże?

Słowo Boże w sercu
Po drugie Słowo Boże ma się znaleźć w naszym sercu. Biblia wielokrotnie mówi o tym byśmy zwracali uwagę na to, co wpuszczamy do naszego życia.
Przypowieści Salomona 4:23  Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!
Salomon mówi zwracaj baczną uwagę czemu poświęcasz swój czas, czemu poświęcasz swoje myśli i dokąd kierujesz swoje pragnienia.
Jeśli pozwolimy na to, by nasze serca, nasze życie było zapełnione złymi myślami, złymi obrazami, złymi pragnieniami, to bardzo szybko nasze życie zacznie podążać w złym kierunku. Dlatego musimy pilnować się, co oglądamy, czym się zajmujemy, co czytamy, jak spędzamy swój wolny czas, z kim przebywamy i czemu oddajemy nasze myśli.  Wszystko zaczyna się od tego, co przechowujemy w naszym wnętrzu. I Dawid doskonale to rozumiał, On mówił, że musi zapełnić swoje życie, swoje serce czymś, co da mu moc i siłę, by uchronić go, przed tym, by Jego życia nie zdobyły marności. On musi zapełnić swoje serce Słowem Bożym. Gdy Biblia mówi o marnościach, to ma na myśli oddanie naszego życia wszystkiemu, co przysłania nam Boga i powoduje że nie służymy Mu. Są to marności dlatego, że zdobywają nas i powodują że marnujemy swoje życie na rzeczy jałowe i takie, które nie są dla nas życiodajne.
I zobaczmy, że to Słowo Boże, ma być w naszym wnętrzu, w sercu. Ono by spełniało swoją rolę musi być częścią nas. Nie chodzi tylko o to, by je czytać, czy mieć je wypisane w domu na ścianie, na lodówce, w telefonie, tablecie, komputerze, czy gdziekolwiek indziej. Oczywiście ważne jest żeby otaczać się Słowem Bożym i ludźmi z którymi możemy o nim rozmawiać. Ważne jest uczestniczyć w spotkaniach biblijnych, nabożeństwach, czy społecznościach gdzie dzielimy się Bożym działaniem. Ale  niektórzy myślą że jeśli wszędzie napiszą Słowo Boże, czy ciągle je powtarzają, cytują, czy gromią nim szatana to, to uchroni ich przed grzechem. Ale Słowo Boże to nie jakaś magia, Ono nie działa jak jakieś zaklęcie. Nie możemy słowa Bożego traktować tak, jak niektórzy traktują amulety, różańce i medaliki różnego rodzaju. Wiele osób myśli że przez samo posiadanie jakiegoś amuletu, czerwonej wstążki, święconej wody, różańca, czy cokolwiek jeszcze innego są chronieni.
Dawid mówi, że jeśli chcemy, by Słowo Boże spełniało swoją rolę i wywierało na nas wpływ ma być miłością i rozkoszą naszej duszy. Ono nie ma być tylko na zewnątrz nas, na spotkaniu biblijnym, nabożeństwie, konferencji, ale Ono ma być wewnątrz nas. Mamy pozwolić Słowu Bożemu, żyć w nas, by ono w nas pracowało. Psalmista powiedział w psalmie 1, że rozmyśla nad Słowem Bożym we dnie i w nocy, że rozważa je swoim umysłem przykładając do niego swoje życie.
Tak więc, tak długo jak Słowo Boże, będzie gdzieś na zewnątrz nas, nie będzie częścią naszego życia lub będziemy je traktować marginalnie jako coś mało istotnego, mało ważnego dla nas, tak długo nie spodziewajmy się, że Ono będzie dokonywać w nas wielkich zmian i chronić przed grzechem.
Gdy Biblia mówi o ludzkim sercu, nie ma na myśli wyłącznie naszego organu, ale odnośni się do siedliska naszej woli, uczyć, umysłu, osobowości, ma na myśli całego człowieka.
Oznacza to, że jeśli żyjemy Słowem Bożym, ono pochłania nasze myśli, decyduje o naszych wyborach, staje się źródłem naszej radości i pokarmem dnia codziennego, to właśnie wtedy chroni nas przed grzechem.
Należy tutaj dodać, że Dawid również nie mówi tylko o tym, żeby przechowywać Słowo Boże w swojej pamięci, w swoim umyśle. Jest wiele osób, wielu chrześcijan, którzy mają fenomenalną pamięć i są w stanie bardzo szybko nauczyć się na pamięć wielu wersetów. Uważam, że to jest bardzo dobre, uczyć się na pamięć Słowa Bożego. I jeśli chcesz być silnym i mocnym w wierze chrześcijaninem, to musisz poznawać Boże słowo. Dzisiaj możemy nawet kupić narzędzia, które nam w tym pomogą jak np. gotowe wersety. Czasami biorąc udział w obozach dla dzieci, uczymy na pamięć dzieci wersetów i na zachętę dajemy im jakieś nagrody. Ale to też, nie to sprawa, że gdy mam w pamięci całą Biblię, to będę wygrywał moje potyczki z pokusą. To będę w stanie dać odpór diabłu, gdy przyjdzie do mnie z tym, co jest obrzydliwe w oczach Boga.
Jest wielu ludzi znających, bardzo dobrze Biblię potrafiących zacytować wiele fragmentów Słowa Bożego, ale nadal nie mogą uporać się z różnymi grzechami w swoim życiu. Niektórzy nawet zaczęli myśleć, że ten 11 wiersz 119 psalmu nie działa. Mówią, wiesz ja uczę się na pamięć Pisma Św. poświęcam na to wiele czasu i wysiłku ale jak przychodzi pokusa, to pomimo iż pamiętam te wszystkie wersety,  wciąż czynię to, czego nie powinienem.
Drodzy słowo to, musi być powiązane z naszą wolą i z naszymi uczuciami. Wprawdzie, gdy trzymasz Go w pamięci nie jest już na zewnątrz, ale nie jest jeszcze całkowicie wewnątrz ciebie.
Słowo to musi być powiązane, z naszą wiarą i kierunkiem życia.
Dawid w psalmie 119 wyraża to na kilka sposobów mówiąc:
Psalm 119:10  Z całego serca szukam ciebie (Boże), Nie daj mi zboczyć od przykazań twoich!
Psalm 119:145  Wołam z całego serca; Wysłuchaj mnie, Panie! Chcę pełnić ustawy twoje.
Tak więc widzimy, że Słowo w sercu Dawida, ono decyduje o Jego pragnieniach i kieruje Jego uczucia w stronę Boga. On mówi, z całego serca szukam, z całego serca wołam, ja kocham twoje Słowo Panie.
Co ty kochasz w swoim życiu? Co sprawa że twoje serce bije mocniej i z jakiego powodu emocjonalnie czujesz się pobudzony? Co kochamy w swoim życiu, co jak kocham? Obawiam się, że jeśli nie jest to Słowo Boże, jeśli nie dajemy mu miejsca w naszym sercu, to nie liczmy na to, że będziemy odnosili zwycięstwa w walce z grzechem.
Na ile mamy pragnienie, poznawać Słowo Boże, docierać do Jego głębi, poświęcać Mu czas, czy dzielić się nim z innymi? Przecież mamy wezwanie,
Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; (Kol 3,16)
Czy dajemy Słowu Bożemu miejsce w naszych myślach? Jak bardzo pozwalamy na to, by ono nas przenikało, osądziło nasze myśli i zamiary naszego serca?
W sercu swoim, przechowuje Słowo twoje, bym nie zgrzeszył przeciwko tobie.

Słowo Boże skarbem
Trzecia i ostatnia zaś rzecz, dotyczy przechowywania Słowa. Psalmista mówi, że ze Słowem Bożym obchodzi się jak ze skarbem, On go ukrył w swoim sercu. Używa hebrajskiego słowa które oznacza „skarb” lub „ukryć”  coś „ochronić”, „zabezpieczyć”. Jeśli chcemy by to Słowo chroniło nas przed grzechem, musimy traktować je jak najcenniejszy skarb w naszym życiu i chronić go.
Pan Powiedział w przypowieści o czterech glebach, że gdy nie chronimy Słowa Bożego, gdy nie powiążemy go z wiarą, to diabeł przychodzi do naszego życia i wybiera to słowo. Ale w jaki sposób diabeł to czyni, czy on robi to za pomocą specjalnej sieci, torby, czy miski. Nie, diabeł przykrywa to Słowo w naszym życiu różnymi innymi rzeczami, które wydają się nam bardzo istotne, tak że nie mamy czasu na Słowo Boga.
Diabeł przykrywa to słowo troskami życia, problemami, ułudą bogactwa, pogonią za mrzonką, tak że Słowo Boże nie ma przestrzeni do rozwoju w naszym życiu i o nim zapominamy.
Pamiętamy tą historię, z Ew. Łuk 10 rozdz. Marty i Marii, gdy mieli okazję przyjąć Pana Jezusa w swoim domu. Marta w tym czasie, gdy Pan Jezus nauczał usługiwała gościom i chciała jak najlepiej się o nich zatroszczyć, zwróciła Jezusowi uwagę, że jej siostra Maria nie pomaga jej, ale siedzi i słucha Słowa Bożego. Wtedy Pan Jezus powiedział do Marty, że Maria zrobiła właściwie, bo to właśnie był czas żeby odłożyć wszystkie czynności i utwierdzić, ukryć Słowo Boże w sercu.
I jest mnóstwo rzeczy w naszym życiu, które wydają się niezwykle ważne, które zabierają nam czas i chcą pochłonąć całą nasza energię byśmy nie mieli czasu na Boże Słowo lub nie poświęcili Mu takiej uwagi jak należałoby to zrobić.
Więc Psalmista mówi, Panie twoje Słowo jest najcenniejszą rzeczą w moim życiu, chce traktować je jak skarb, nie pozwól bym kiedykolwiek o Nim zapomniał, nie pozwól by inne sprawy mi je przykryły, sprawy rodzinne, sprawy zawodowe, finansowe, szkoła. Jest tak wiele rzeczy, które chce zdobyć naszą uwagę i zająć miejsce należne Bogu. Zając miejsce należne Słowu Bożemu i wtedy przychodzi pokusa do naszego życia, a nasz skarb, jest przykryty różnymi sprawami, nasza broń zardzewiała i nie wywiera na nas wpływu, nie jest  pomocą, zapomnieliśmy o tym cennym depozycie i wtedy dochodzi do naszego upadku.
Psalm 119:127  Dlatego kocham przykazania twoje Bardziej niż złoto, bardziej niż szczere złoto.
Słowo Boże, gdy traktowane jest jak skarb w naszym życiu przynosi nam nieocenione błogosławieństwo, przynosi życie wieczne, przemianę naszego charakteru, przynosi podobieństwo do Chrystusa, przynosi świętość i buduje naszą wiarę. Ale musi być tak jak powiedział Dawid W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie.

Podsumowując:
Powiedzieliśmy sobie trzy rzeczy:
1.      Po pierwsze, jeśli chcemy zwycięstwa nad grzechem musimy spożywać właściwy pokarm duchowy. Tym pokarmem może być tylko objawione Słowo Boga, bo tylko ono ma moc zachować nas w chwili pokusy.
2.      Po drugie, by zwycięstwo nad grzechem stało się faktem, Słowo Boże musi być w naszym sercu. Nie na zewnątrz nas, ale wewnątrz nasz, musi kierować naszą wolą, umysłem i uczuciami. Mamy je przyjąć i pokochać gorąco kierując się Nim w naszych osobistych decyzjach.
3.      I po trzecie, mamy o Słowo Boże dbać w naszym życiu, traktować je jak najcenniejszy skarb i nie pozwolić by inne sprawy przykryły jego wagę i to do czego nas wzywa.






niedziela, 30 lipca 2017

Bóg Bogiem żywych Ew. Mateusza 22,23-33


Bóg chrześcijan jest Bogiem żywych i to pragnienie życia włożył w serce każdego człowieka. Nikt nie chciałby umierać, gdyby nasze życie było zawsze szczęśliwe, wspaniałe i pozbawione problemów. Nawet osoby które decydują się popełnić samobójstwo w rzeczywistości chciałby żyć. Na samobójstwo decydują się z tego powodu, że nie są w stanie poradzić sobie z problemami, które ich przerastają. Gdyby jakimś cudem problem zniknął zanim zdecydowaliby się na odebranie sobie życia, to nie uczyniliby tego. W Ks. Kaznodziei Salomona 3,11 czytamy że Bóg wszystko wspaniale uczynił, nawet wieczność włożył w serce człowieka.
Niemal we wszystkich religiach jest idea życia po śmierci. W starożytnym Egipcie zmarłych chowano wraz z różnymi przedmiotami, które miały za zadanie pomóc im w niebezpiecznej wędrówce przez podziemny świat. W hinduizmie wierzy się w ciągłe odradzane życia tzw. reinkarnację. W starożytnej Grecji chowano zmarłego z monetą w ustach by mógł dostać się do innego świata. Człowiek ma pragnienie żyć i nie chce umierać. W każdym człowieku gdzieś na dnie jego serca jest przekonanie, że śmierć nie może być definitywnym końcem. Nawet ateiści, ludzie którzy z założenia nie wierzą w żadne życia poza tym, które mają tutaj, skrywają głęboko schowaną nadzieje, że może jednak ich życie nie kończy się na tym, co tu i teraz.
I choć Idea życia po śmierci i zmartwychwstania nie była tak mocno uwypuklona w Starym Testamencie jak w Nowym, to jednak była znana. 
Niektóre Ks. Starego Testamentu bardzo wyraźnie mówiły o zmartwychwstaniu jak np. Psalm 16 na który powoływali się apostołowie w kontekście zmartwychwstania Pana Jezusa
 Psalm 16:10  Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani, Nie dopuścisz, by twój pobożny oglądał grób.
Lub psalm 49
Psalm 49:16  Lecz Bóg wyzwoli duszę moją z krainy umarłych, Ponieważ weźmie mnie do siebie.
Innym znanym fragmentem jest Ks. Izajasza
Izajasza 26:19  Ożyją twoi umarli, twoje ciała wstaną, obudzą się i będą radośnie śpiewać ci, którzy leżą w prochu, gdyż twoja rosa jest rosą światłości a ziemia wyda zmarłych.
Albo jeden z fragmentów Ks. Daniela
Daniela 12:2  A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.
To więc Idea zmartwychwstania była dosyć silna w tradycji Żydowskiej.
Również wiele ksiąg apokryficznych, które Żydzi znali, ale nie uważali za natchnione zawierało silne przekonanie że nastąpi zmartwychwstanie. Chociażby apokryficzna Ks. Henocha mocno skupiająca się na czasach ostatnich lub  apokalipsa Ezdrasza.
I właściwie wszystkie grupy w Izraelu prócz jednej za czasów Pana Jezusa wierzyło w życie po śmierci. A musimy wiedzieć że w Judaizmie wtedy istniały cztery główne odłamy byli to Faryzeusze, Esseńczycy, Zeloci i Saduceusze.
Faryzeusze byli stronnictwem polityczno religijnym raczej mniej zamożnym i bardziej mającym styczność z ludem, przez to cieszyli się sporym poparciem. Wierzyli że słowa spisane są natchnione przez Boga. Na równi też traktowali autorytet tradycji i przekazów ustnych. Stanowili oni mniejszość w sanhedrynie.
Esseńczycy byli ruchem społeczno-religijnym, byli pustelnikami, którzy spędzali cały swój czas na kopiowaniu zwojów, stronili od świątyni, a ofiary składali przez pośredników.
Zeloci zaś byli działaczami politycznymi chcącymi obalić Rzymian, przez rewolucje. Często z ich udziałem dochodziło do ataków terrorystycznych. I na końcu byli Saduceusze, to właśnie ta grupa, która przyszła do Pana Jezusa, zadać mu pytanie na temat zmartwychwstania.
Saduceusze podobnie jak faryzeusze byli ruchem religijno - politycznym, z naciskiem na politykę. Byli często bardzo bogaci, pochodzili z arystokratycznych rodów. W stosunku do Prawa Starego Testamentu byli bardzo surowi w literalnym jego przestrzeganiu, nie dopuszczali żądnych rozluźnień jak faryzeusze. Mieli większość w Sanhedrynie, Najwyższej Radzie i sprzedawali miejsca dzierżawne w świątyni skąd czerpali zyski. Układali się także z Rzymem i mieli z nimi wspólne cele polityczne. Przez ich dobre stosunki z Rzymem mieli dużą władze w Izraelu.
Nie wierzyli też w zmartwychwstanie co wynikało z odrzucenia większej części Pism Starego Testamentu. Saduceusze uznawali za natchnione tylko 5 Ksiąg Mojżeszowych. Resztę pism uważali raczej za komentarz do pięcioksięgu. Twierdzili że Mojżesz nigdy nie wspominał o zmartwychwstaniu, więc go nie ma.
Na tym tle często dochodziło do spięcia między nimi a faryzeuszami. Co  kiedyś wykorzystał Ap. Paweł celowo wspominając że wierzy w zmartwychwstanie w 23 rodz. Dziejów Apostolskich wiedząc że Rada Najwyższa składała się z obu tych środowisk. Jak tylko to powiedział, to zaraz zaczęli się ze sobą kłócić i faryzeusze chcieli uwolnić Pawła.
Tutaj mamy sytuacje że przychodzą do Pana Jezusa Saduceusze podobnie jak wcześniej faryzeusze. Chcą ośmieszyć Go jako nauczyciela i spowodować że ludzie się od niego odwrócą. Wcześniej w 21 rozdz. czytaliśmy że wypędził kupujących i sprzedających ze świątyni. Z tego właśnie czerpali korzyści saduceusze, to więc chcieli Go pozbawić wpływu, bo Pan Jezus psuł im interes. Obawiali się również że Jezus wywoła jakąś rewolucje i utracą władzę. Naprawdę Pan Jezus miał dużo wrogów, szczególnie pośród elit religijno-politycznych, bali się że pozbawi ich pieniędzy i władzy.
To więc przychodzą do Niego z absurdalną wymyśloną historyjką (chociaż twierdzą, że jest prawdziwa) że pewien człowiek mający siedmiu braci pojął żonę i umarł nie płodząc dzieci. W takim przypadku Prawo Mojżeszowe nakazywało by owdowiałą bezdzietną kobietę po bracie pojął jego kolejny brat, szwagier tej kobiety i wzbudził potomstwo swemu bratu (5 Mój 25,5-6). Mamy w Starym Testamencie historię Onana, który nie chciał wzbudzić potomstwa swemu bratu i nasienie swe wylewał na ziemię za co Bóg Go ukarał śmiercią (Rodz. 38,9).
W tej absurdalnej historyjce saduceusze mówią, że tak po kolei pojmowało ją siedmiu i każdy z nich umierał.  Swoją drogą byłaby to podejrzana kobieta, dosyć toksyczna, gdyby każdy jej mąż umierał. Ale niech im będzie.
Mówią że po wszystkim następuje zmartwychwstanie jak wierzą faryzeusze i jak nauczał Chrystus. To niech teraz Pan Jezus wytłumaczy, czyją będzie żoną po zmartwychwstaniu. Myśleli że są bardzo mądrzy i zadali Panu pytanie, które Go ośmieszy. Chcą w ten sposób dowieść, że cała nauka o zmartwychwstaniu jest bajką. Pan Jezus tymczasem mówi do nich że są w wielkim błędzie z powodu nieznajomości Pisma i Boga, mocy Bożej. Pamiętamy oni wierzyli w 5 ksiąg Mojżeszowych i tylko te Pisma były dla nich autorytetem. To więc Pan Jezus odnosi się do jednego z fragmentów 2 Ks. Mojżeszowej 3 rozdz. 6 wiersz, gdy Bóg objawia się Mojżeszowi i mówi o sobie, że jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba.
Mówi, zobaczcie, mówicie że nie ma Zmartwychwstania, a Bóg powołuje się przedstawiając się Mojżeszowi na tych, którzy dawno umarli. Oznacza to, że Abraham i Izaak oraz Jakub żyją przed Bogiem. To jest bardzo ciekawe, bo Pan Jezus nie odnosił się do tych Pism, wobec saduceuszy, które oni odrzucali. Ale odniósł się tylko do tej części Pisma, które oni uważali za natchnione i pokazał im że błądzą na ich własnym autorytecie. W ten sposób udowodnił im że nauka o zmartwychwstaniu jest prawdziwa i to nie On źle naucza, ale oni błądzą. Później jeszcze wyjaśnił, że po zmartwychwstaniu nie ma ślubów, ale wszyscy będą mieli życie wieczne i nie ma potrzeby prokreacji, wszyscy będą jak aniołowie w niebie.
Teraz zwróćmy uwagę na kilka wniosków  

Po pierwsze ludzie błądzą podobnie jak Saduceusze bo nie znają Pisma Św.
Zobaczmy Pan Jezus powiedział do saduceuszy że błądzicie bo nie znacie Pisma w. 29. Kluczem do poznania prawdy o Bogu jest dobra znajomość Pisma Św. Nie dość że saduceusze odrzucali część Pisma nie dając mu takiego samego autorytetu jak księgom Mojżeszowym, to nawet dobrze nie rozumieli Pisma w które wierzyli. Również w naszym kraju w Polsce i w wielu innych krajach, to jest jedna z głównych przyczyn błądzenia wielu osób. Ludzie nie znają Pisma Św. nie interesują się Pismem, nie czytają Go i nie studiują. Nie wierzą też często, że Pismo Św. pochodzi od Boga. Wielu uważa że to wyłącznie ludzka Księga.
Z tego też powodu wiele osób błądzi, bo czerpią swoje informacje o Bogu zamiast z Biblii, to z tradycji w której się wychowali, wiary ojców, wpływu innych religii oraz świata, a także z własnych odczuć i przekonań.
Dobrze oddaje taki stan to, co stało się kiedyś z Izraelem gdy oni odeszli od Pisma
2 Królewska 17:9  Wymyślili też synowie izraelscy rzeczy niewłaściwe o Panu, Bogu swoim, pobudowali sobie świątynki na wzgórzach we wszystkich swoich miejscowościach, począwszy od baszty strażniczej aż do grodu warownego.
Czy widzimy to? Wymyślili sobie synowie Izraelici, niewłaściwe, nieprawdziwe rzeczy o Panu Bogu. Dlaczego oni tak uczynili, bo odrzucili Pismo, odrzucili Słowo Boże które Bóg przekazał im przez Mojżesza.
Dzisiaj znajdziesz mnóstwo nieprawdziwych rzeczy o Panu Bogu w swoim środowisku w które ludzie wierzą. Dotyczy to osoby Boga, kim On jest, kwestii Zbawienia, jak można osiągnąć życie wieczne. Bożego stosunku do grzechu i człowieka. Bożego stosunku do świata i Jego planu dla ludzkości.
Często jest tak, że poglądy na temat Boga w życiu wielu ludzi są tak ze sobą poplątane, że znajdziesz tam cały jadłospis. Znajdziesz w przekonaniach jednego człowieka chrześcijaństwo, hinduizm, buddyzm, okultyzm, animizm, pogańskie przekonania i wiele innych.
Dlaczego tak się dzieje, dlaczego ludzie nie wiedzą co jest prawdą o Bogu i mają fałszywe informacje na Jego temat? Odpowiedzi udziela nam Pan Jezus, bo nie znają Pisma, nie interesuje ich Biblia, nie poświęcają jej uwagi. A jeśli nawet to czynią, to często nie w takim stopniu jak powinni to robić.
Biblia powinna być dla nas absolutnym autorytetem, drogowskazem, duchową mapą do żywota wiecznego, Sola Scriptura – tylko pismo. Z niej powinniśmy czerpać wszystkie informacje o Bogu. Jak powiedział kiedyś św. Hieronim „że nie znajomość Pisma Św. jest nieznajomością Chrystusa”. Jeśli chcemy poznać lepiej Chrystusa, poznać lepiej Boga rozmiłujmy się w Jego słowie. Człowiek Boży to ten, kto rozważa Słowa Pana dniem i nocą (psalm 1), to ten który słucha słów Bożych bo jest z Boga (Jana 8,47)
Zobaczmy co Ap. Piotr powiedział o Biblii:
2 Piotra 1:19  Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach.
20  Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
21  Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.
Proroctwo nigdy nie przychodziło z wolu ludzkiej, Bóg chociaż posłużył się ludźmi w napisaniu Biblii, to jednak zawarł tam słowa, które pochodzą bezpośrednio od Niego. Bez Pisma nigdy nie poznalibyśmy Boga i ludzie których nie interesuje Biblia nie znają Boga.
Gdy Pan Jezus mówi o błądzeniu z powodu nieznajomości pisma używa bardzo ciekawego słowa „planao” które oznacza odejść od prawdy, wędrować, błądzić, być oszukanym, mieć przekonania niezgodne z rzeczywistością, być wprowadzonym w błąd.
Drodzy rozważajmy Słowo Pana dniem i nocą, uczmy się tego słowa na pamięć, przechowujmy Go w sercu swoim i żyjmy nim codziennie, a wtedy nigdy nie potknie się nasza noga i nigdy nie będziemy zawstydzeni.
Często odnoszę do Słowa Bożego pewien przykład, którym chce się posłużyć. Jak myślisz jak rozpoznać fałszywe pieniądze? Kiedyś myślałem że fałszywe pieniądze rozpoznaje się przez ciągłe badanie fałszywek i wtedy, gdy ma się ogromną wiedzę na temat fałszywych pieniędzy można je z łatwością rozpoznać. Ale myliłem się, fałszywe pieniądze rozpoznaje przez to, że dobrze zna się prawdziwe. Jeśli ktoś bardzo dobrze zna prawdziwe pieniądze, zna strukturę papieru, szelest, zabezpieczenia, kolor, to jeśli weźmie do ręki fałszywkę, będzie od razu wiedział że to fałszywka.
Czy poświęcamy w naszym życiu czas dla Biblii, dla Słowa Bożego? A jeśli tak, to jak często do niego sięgamy? Czy czytamy i studiujemy je regularnie? Czy uczymy się go na pamięć i przechowujemy Go w swoim sercu, by w odpowiedniej chwili mogło nam być pomocą byśmy nie zbłądzili?

Nieznajomość Boga
Druga zaś rzeczą o której mówił Pan Jezus z powodu, której ludzie błądzą to nieznajomość Boga, nieznajomość mocy Bożej. Czasami ludzie znają Pismo, wiedzą co ono mówi, ale nie mają wiary. Nie wierzą w Boga i nie wierzą w prawdziwość Pisma lub wierzą częściowo. Pewne rzeczy o których mówi Biblia przyjmują, a inne odrzucają, podobnie jak Saduceusze.  Nie wierzą że Bóg jest wszechmogący, wszechwiedzący, że nie ma dla niego żadnej rzeczy niemożliwej (Łuk 1,37) i mają problem z tym, by zaakceptować to co Biblia mówi. Jakże często spotykałem się w swojej służbę z pytaniem, a gdzie ci wszyscy ludzie się pomieszczą jak zmartwychwstaną, lub jak to możliwe że Bóg zna czyny wszystkich ludzi skoro ich jest tak wielu? Jeszcze inny absurd, że niemożliwe by Bóg osądził każdego człowieka z osobna, bo trwałoby to wieczność. Drodzy takie i inne pytania oraz wątpliwości rodzą się właśnie z tego, że ludzie nie znają Boga. Nie znają Jego mocy i Jego potęgi, nie wiedzą z kim mają do czynienia. Nie rozumieją że Bóg jest stwórcą wszystkiego, że wszystko stworzył mocą swojego słowa z niczego i nawet się nie wysilił, nawet się nie spocił. Z tego też powodu saduceusze mieli problem ze zmartwychwstaniem, zastanawiali się jakby mogło to się stać, jak to w ogóle możliwe, że osoby które zostały pochowane, zgniły w ziemi i obróciły się w proch, teraz miałyby z powrotem powstać do życia. Kto w ogóle mógłby to uczynić?  To jakaś niedorzeczność, kompletna głupota, mówią. Ale Bogu nie brakuje mocy, by uczynić to i jeszcze więcej. Biblia mówi o stworzeniu nowego nieba i nowej ziemi  21 rozdz. Ks Objawienia. Jeśli pierwsze niebo i pierwsza ziemia są tak wspaniałe, tak pełne życia, kolorów, różnych organizmów, różnorodności i mądrości Bożej. Jak będzie wspaniałe nowe niebo i nowa ziemia? Drodzy, tak naprawdę, cokolwiek byśmy byli w stanie pomyśleć o wszechmocy Boga i nawet jak nasz umysł byłby w stanie sięgnąć bardzo daleko i mówić o tym, co Bóg może uczynić, to podejrzewam, że nie byłaby to nawet cząstka tego, co Bóg w rzeczywistości może zrobić. Ostatnio razem z naszymi dziećmi, czytaliśmy historię Eliasza, jak Eliasz został wzięty przez ognisty rydwan i ogniste konie do nieba. I w tej Biblii ta historia była przedstawiona graficznie, płonące konie i płonący rydwan, a na tym ogniu siedzi Eliasz. Jak to w ogóle mogło się stać? Poleciał na ognistym rumaku do nieba, brzmi to niczym bajka i z pewnością byśmy tak, to traktowali, gdyby ta historia nie była w Biblii i nasz Bóg nie był wszechmogący. Tak więc nie możemy mieć wątpliwości, że wszystkie obietnice, które złożył nam Bóg. Nawet te najbardziej nieprawdopodobne zostaną zrealizowane, przez Bożą moc, przez którą też wszystko On może uczynić.
Odmawianie zaś mocy Bogu, kwestionowanie Jego potęgi, brak wiary w wypełnienie Bożych obietnic, bo nie jesteśmy w stanie naszym umysłem zrozumieć ich realizacji prowadzi człowieka na manowce błędu.
Czy ty wierzysz w to wszystko co obiecał nam Bóg? Czy znasz Boga, czy ufamy mu w naszym życiu bezgranicznie wiedząc, że cokolwiek zamierza ma moc do tego doprowadzić? Mam nadzieje że tak, ja mu wierzę, mam nadzieję że wszyscy wierzymy!

Nadchodzący świat będzie inny.
Trzecia zaś rzecz jest taka, że przyszły świat będzie zupełnie inny. Tak naprawdę nikt z nas do końca nie wie dokładnie jak będzie. Ale są rzeczy których możemy być całkowicie pewni jak zmartwychwstanie. Pan Jezus bardzo wyraźnie powiedział do saduceuszy, że Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, a to oznacza, że oni wciąż żyją. Tekst nie mówi, że był Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, ale że nadal jest ich Bogiem. Nie żyją wprawdzie w naszej rzeczywistości, ale żyją u Boga, a w odpowiednim czasie wraz z powrotem Chrystusa, Bóg da im nowe ciała, zmartwychwstaną cieleśnie. Ale nie tylko oni, zmartwychwstaną wszyscy, którzy uwierzyli w Chrystusa i narodzili się na nowo i będą panować na ziemi z Chrystusem przez tysiąc lat. Saduceusze kpili z nauczania o zmartwychwstaniu i mówili do Pana Jezusa: Skoro nauczasz zmartwychwstania, to wytłumacz nam, czyją żoną będzie ta kobieta w dzień powstania z martwych, skoro wszyscy bracia byli jej mężami. Rozumieli świat po zmartwychwstaniu w taki sposób jak przed zmartwychwstaniem.  
I Pan Jezus mówi, że świat po zmartwychwstaniu będzie inny, nie będzie taki jak teraz. Nasze zajęcia i nasze życie będzie inne. Mówi że będziemy jak aniołowie w niebie. Ale to nie znaczy, że będziemy aniołami. Panu Jezusowi chodzi o prokreacje, o związki małżeńskie, rozmnażanie i porody. Ci którzy zmartwychwstaną do nowego życia nie będą już tego potrzebowali, tam nie będzie tak samo jak tutaj. W przyszłym życiu nie będzie już małżeństw, nie będziemy mieli dzieci, będzie taka sama liczba zbawionych i nie będzie ich przybywało podobnie jak jest z aniołami. Bóg stworzył aniołów w jednej określonej liczbie. Nikt z nas nie wie ile było aniołów, wiemy że część z nich (prawdopodobnie 1/3 Obj 12,4) zbuntowała się i zostali odrzuceni od Boga stając się demonami.
Nie wiemy również, czy po zmartwychwstaniu będziemy wyglądać tak samo, jakaś ciągłość będzie, ale na ile ona będzie zachowana nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć. Z pewnością po zmartwychwstaniu będziemy mieli jakieś inne ciała, chwalebne niebiańskie, ciała które nie mogą się zestarzeć, nie mogą chorować, nie mogą cierpieć, nie mogą czuć smutku, depresji i nie są poddane żadnej ułomności. Ale czy będziemy tak samo wyglądać? Nie jesteśmy w stanie na tą chwilę tego powiedzieć. Jedno jest pewne tam atrakcyjność fizyczna nie będzie miała żadnego znaczenia, nikt nie będzie na to zwracał uwagi, zniknie całkowicie seksualność człowieka i wszystkie sprawy z tym związane.
Osobiście nie sądzę że będziemy wyglądali tak samo i nie ma to dla mnie zbyt wielkiego znaczenia. Myślę też, że nikt z nas nie powinien do tego jak będziemy wyglądali po zmartwychwstaniu przywiązywać zbyt dużej uwagi. W 15 rozdz. listu Pawła do Koryntian ap. Paweł odpowiada na pytania tych, którzy wątpili w zmartwychwstanie mówiąc:
1 Koryntian 15:35  Ale powie ktoś: Jak bywają wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przychodzą?
I dalej Paweł mówi tak
1 Koryntian 15:37  A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym;
38  Ale Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało.
39  Nie każde ciało jest jednakowe, bo inne jest ciało ludzkie, a inne zwierząt, jeszcze inne ciało ptaków, a inne ryb.
40  I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich, a inny ziemskich.
41  Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością.
Zobaczmy, iż Paweł mówi, że co innego siejemy, a co innego rośnie. Siejesz małe ziarenko dębu, a wyrasta ogromne drzewo. Kto po małym żołędziu byłby w stanie powiedzieć, co z niego wyrośnie, gdyby nigdy nie widział dębu. Siejesz dużego kartofla i wyrośnie mały krzaczek. Podobnie z naszym ciałem, siejemy do ziemi ciało skażone, ale nie wiemy co wyrośnie. Bóg jest różnorodny, jest twórczy, jest mądry i dla wszystkich ma inne ciała i każdemu daje jakie chce, inne ciała dał zwierzętom i każdemu gatunkowi swoje, inne ludziom, inne rybom, inne aniołom.
Prawdopodobnie dla tych którzy zmartwychwstaną jeszcze jakieś inne, niesamowite wspaniałe, ciała.
Tak więc przyszłe życie będzie inne, nowe, wieczne, nieznikome, podobne jak mają aniołowie, już nie mogę się doczekać.

Podsumowując
1.      Ludzie błądzą, bo nie interesuje ich Pismo Św. nie znają go i nie czytają z tego też powodu wierzą w wiele nieprawdziwych rzeczy o Panu Bogu, to zaś prowadzi ich na manowce błędu i na potępienie.
2.      Ludzie błądzą, bo nie znają mocy Bożej, nie wierzą Bogu i z tego powodu mają problem z zaakceptowaniem biblijnych prawd, cudów, przyszłego wspaniałego życia, czy zmartwychwstania.
3.      Nadchodzący świat będzie inny, nie jesteśmy w stanie dokładnie powiedzieć jaki, ale wiemy że będzie o wiele wspanialszy od tego upadłego i zepsutego wieku. Nasze ciała będą nowe, nieśmiertelne, będzie nowe wspaniałe niebo i nowa ziemia.
  

poniedziałek, 24 lipca 2017

Co cesarskiego cesarzowi, co Bożego Bogu Ew. Mateusza 22,15 – 22


Drodzy dzisiaj podstawą naszego zwiastowania będzie bardzo znany fragment przez wielu, nawet uczyniono z niego przysłowie . Co cesarskiego dla cezara co boskiego dla Boga. Świat operuje tym powiedzeniem w różnych kontekstach. Często chodzi im o to, by pogodzić ze sobą dwie pozornie sprzeczne rzeczy. Zadowolić cezara i zadowolić Boga. Jednak dla nas chrześcijan to zdanie Pana Jezusa ma o wiele bardziej konkretne znacznie. Odnosi się ono do naszych obowiązków wobec państwa, bo w tym kontekście zostało wypowiedziane.
W historii kościoła niejednokrotnie chrześcijanie mieli pewien dylemat wobec ich zobowiązań do władzy świeckiej. Niektórzy uważali, że skoro chrześcijanin nie należy do tego świata, to nie powinien w ogóle w jakikolwiek sposób wspierać świeckiego państwa. Nie powinien płacić podatków, służyć w wojsku, czy angażować się w politykę. Inni znowu twierdzili, że mamy pewne obowiązki wobec cezara, wobec ojczyzny więc jak najbardziej powinniśmy płacić podatki, bronić kraju, angażować się społecznie lub politycznie.
Dzisiaj spróbujemy bardziej wnikliwie zająć się tą sprawą. Jaki stosunek chrześcijanin powinien mieć do cezra, do świeckiego państwa? Jeśli mamy obowiązki wobec państwa nałożone na nas przez Boga, to jak daleko te obowiązki sięgają? Jeśli płacić podatki to jakie? Czy tyle ile państwo od nas zażąda, czy jednak są pewne granice?
Niektórzy wiekowi mieszkańcy ukrainny pamiętają kolektywizacje rolnictwa w komunistycznej Rosji, która doprowadziła do śmierci 14,5 mln osób. Państwo żądało od rolników niemal całej, a czasami nawet całej wyprodukowanej żywności, tak że nie zostawiano nic na przeżycie i zasiew. Czy wtedy też chrześcijanin jest zobowiązany oddać wszystko państwu?
Na te i inne pytania spróbujemy sobie dzisiaj odpowiedzieć.
Jak pamiętamy jesteśmy niemal u samego końca misji Pana Jezusa. Konfrontacja w świątyni miała miejsce w środę, w piątek zostanie ukrzyżowany. Faryzeusze i przywódcy religijni Izraela szukają sposobu, by Chrystusa oskarżyć o jakieś przestępstwo dzięki któremu mogliby skazać Go na śmierć.
Po tym jak Pan Jezus powiedział do nich trzy przypowieści w Świątyni o odrzuceniu Izraela przez Boga i rychłym sądzie który spadnie na Żydów za odrzucenie Mesjasza jeszcze bardziej się na Niego rozzłościli. Czytamy w 15 wierszu, że odeszli naradzając się jakby Go złapać na jakimś słownym potknięciu. Chcieli wprowadzić Go w jakąś pułapkę, co pomógłby im doprowadzić do Jego oskarżenia.
Jakie to smutne, zamiast po tym jak Pan Jezus ostrzegał ich przed zagładą dojść do upamiętania i żałować za grzechy oni jeszcze bardziej Go nienawidzą.  Jakie to smutne w życiu wielu ludzi, że gdy Zbawiciel wzywa ich do wiary, do upamiętania, do porzucenia grzechu, często jeszcze bardziej się buntują i złoszczą na Boga.
To więc opracowali podstępny plan. Wysłali do Pana Jezusa swoich uczniów wraz z Herodianami, by zadali Jezusowi pytanie o płacenie podatków dla Cesarstwa Rzymskiego (w. 16). Prawdopodobnie faryzeusze doszli do wniosku, że nie mogą sami zdać tego pytania Panu Jezusowi, bo od razu by zwietrzył spisek. 
Wpadli na pomysł, by wysłać do niego osoby których nie zna, których motywacje wydają się szczere. Oczywiście w kontekście całej ewangelii i tego wszystkiego co wiemy o Chrystusie, to ich postępowanie jest głupie. Pan Jezus wiedział wszystko i będąc Bogiem znał ludzkie serca, znał ludzkie myśli i znał przyszłość. Ale faryzeusze o tym nie wiedzieli.
Wysłali zwolenników Heroda, który pełnił wałdzę polityczną w Judei i swoich uczniów. Musimy wiedzieć, że te dwa stronnictwa w zasadzie były wrogo do siebie nastawione. Zwolennicy Heroda reprezentowali władzę polityczną i nie byli zbyt religijnymi ludźmi. współpracowali z Rzymem, który w oczach religijnych Żydów przedstawiał okupanta. Ale tutaj występują razem, stronnictwo faryzeuszy i zwolennicy Heroda. Wspólna nienawiść do Pana Jezusa połączyła ich. Mają jeden i ten sam cel, zniszczyć Go.
Przychodzą do niego i zaczynają prawić mu pochlebstwa, by w ten sposób uśpić Jego czujność. Mówią, wiemy że jesteś prawdziwym nauczycielem, że jesteś szczery, prawdomówny, trzymasz się Bożej prawdy bez względu na koszty. Nie boisz się ludzi i nie jesteś pod wpływem ich opinii i mówisz odważnie przeciw temu co jest przeciwne Bogu. Nie można ciebie zastraszyć, zawsze trzymasz się prawdy. Mówisz zawsze zgodnie z Pismem Św.
Jaki kaznodzieja, nauczyciel nie chciałby usłyszeć takich słów uznania?
Oczywiście te słowa w stosunku do Pana Jezusa były prawdą. On taki był. Ale oni nie przyszli, bo naprawdę tak myśleli i w ten sposób chcieli wyrazić swoją aprobatę dla Jego służby. Ich celem było zbudować jego ego, wzbić Go w pychę, by odkrył się i wpadł w ich pułapkę.  Jak w bajce Kruk i lis, gdzie list zapewnia trzymającego w dziobie kruka ser, że pięknie śpiewa. Chodzi mu jednak tylko o to, by kruk otworzył dziób i ser mu wypadł. Przecież wszyscy wiedzą, że kruk strasznie wrzeszczy, ale pochlebstwa lisa sprawiły, że podjął się śpiewania.
I zaraz po tych pochlebstwach zadają Mu pytanie: „Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie” (w. 17).
Bardzo trudne pytanie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pytanie bez wyjścia. Specjalnie przeciwnicy Pana Jezusa tak ułożyli to pytanie, by każda z odpowiedzi była dla niego pogrążająca.
Każdy obywatel Cesarstwa Rzymskiego raz w roku musiał płacić podatek dla cezara. Z tym też były związane spisy ludności dzięki którym Rzymianie wiedzieli kto ma go płacić. Żydzi jednak uważali że nie muszą płacić pogańskich podatków, bo są ludem Bożym. Ale przez to, że Rzymianie w tamtym czasie okupowali Judeę to zmuszali Izraela do płacenia pogańskich podatków. Dla Żydów to było poniżające, płacić podatki wrogowi! To tak jak w czasie okupacji Polacy byli zmuszani by płacić daniny na Niemcy hitlerowskie. To więc, gdyby Pan Jezus odpowiedział wprost, że należy płacić mógłby mieć przeciw sobie cały naród. Zostałby okrzyknięty zdrajcą przez swój własny lud. Jeśli powiedziałby żeby nie płacić podatku dla Cesarstwa Rzymskiego, zaraz stałby się wrogiem cesarza. Zostałby oskarżony o to, że buntuje ludzi przeciwko państwu, co doprowadziłoby do Jego uwięzienia.
Każda z możliwych odpowiedzi narażała Go na niebezpieczeństwo, pozornie sytuacja bez wyjścia.
Jak widzimy w 18 wierszu Pan rozpoznał prawdziwe motywacje pytających, wiedział o co im chodzi. Jego nie można było oszukać. Podobnie i dzisiaj, Chrystus wie kto jakie ma serce, kto czego pragnie i dokąd zmierza, On wie wszystko. Wie czy szukamy zbawienia, czy nam na Nim zależy, czy kochamy Jego słowo, czy tylko udajemy, On to wszystko wie. Jego osąd zawsze jest prawdziwy.
Jak powiedział niegdyś do niego Piotr, gdy Pan Jezus zapytał się Go trzy razy, czy go miłuje. Wtedy Piotr mówił, Panie Ty wiesz, ty wiesz wszystko (Jan 21,17).
Tutaj ci ludzie kuszą Pana, są obłudni, chcą Mu się przypodobać żeby zaraz Go zdradzić.

Płacić podatki
I wtedy On każe podać sobie monetę podatkową. Jego przeciwnicy pewnie myśleli, że już Go mają, teraz to z pewnością się pogrąży. Była to specjalna srebrna cesarska moneta, którą płacono doroczny podatek. Tylko Cesarz mógł bić takie pieniądze ze swoim wizerunkiem.
Z tą monetą był jeszcze jeden problem. Cesarze przypisywali sobie godność boską, kapłańską, lub stawiali się w roli pośredniaka między Bogiem a człowiekiem. Więc moneta z wizerunkiem cesarza była symbolem bałwochwalczego kultu. Już samo wzięcie do ręki tej monety dla Żyda było odrażające. Ale Cesarstwo Rzymskie zmuszało Żydów do płacenia podatku wyłącznie tą monetą.
Czy teraz widzimy w jakiej nieciekawej sytuacji znalazł się Pan Jezus.
On mówi pokażcie tą monetę. Czyj wizerunek jest na niej i napis (w 20)? Oni mówią że cezara.
I wtedy pada ta druzgocąca ich odpowiedź. Skoro tam jest wizerunek cezara oddajcie to co cesarskie cesarzowi, a co Boskie Bogu (w 21).
Innymi Słowy Pan Jezus mówi, że należy płacić podatek, należy płacić uczciwie podatki państwowe.
Zwrócił uwagę na cesarską monetę, to były jego pieniądze, On je wpuścił do obiegu, więc teraz mu je oddajcie. Oddajecie mu to, co jest jego, co do niego należy. Pan Jezus po mistrzowsku powiedział że należy płacić podatki Rzymowi, a jednocześnie nie przedstawił się w oczach ludzi jako przyjaciel okupanta, a wróg Izraela.
Płacenie podatków przez chrześcijan to nie jest kwestia wyboru. Jeśli uważam że mam płacić to zapłacę, a jak mogę zakombinować, to płacił nie będę. Nie, Pan Jezus mówi, że to jest nasz obowiązek wobec państwa. Greckie słowo „oddawajcie” w oryginale znaczy oddawać dług. Więc Chrystus do nich i do nas mówi, że mamy dług u państwa w postaci podatków, które oni na nas nakładają.
Niektórzy chrześcijanie mówią, ale jak ja mogę płacić podatki państwowe skoro państwo przeznacza te podatki na sprawy sprzeczne z wiarą w Boga np. aborcje, zawyżone pensje urzędników, naukę o ewolucji, reformy antychrześcijańskie itp.?
Drodzy musimy wziąć pod uwagę, że władza wobec której Pan Jezus nakazał płacić podatki, też była pogańska i wydaje mi się, że o wiele gorsza niż ta którą mamy teraz. To była władza, która okupowała Izrael, władza opresyjna, surowa, często nadużywająca swojego mandatu, władza która zamordowała Pana Jezusa. A jednak Pan Jezus mówi, że cezar ma swoje prawa, które otrzymał od Boga. I jednym z tych praw jest pobieranie podatku. Podatki między innymi służą władzy do zachowania porządku, ochrony, finansowania wojska i policji, karania złoczyńców i trzymania praworządności. Nawet zła władza jest lepsza niż żadna. Tam gdzie np. upada zła władza i w jej miejsce nie powstaje żadna inna, często jest chaos i większe zamieszanie niż wtedy kiedy oni panowali. Oczywiście chcielibyśmy mieć zawsze dobrą bogobojną władze, ale w bezbożnym świecie często nie możemy na to liczyć. 
Podobnie o tym mówi list do Rzymian 13,1-7  
List do Rzymian mówi wyraźnie, że władze są ustanowione przez Boga i mają prawo od Boga pobierać podatki. Zwróćmy uwagę na 6 wiersz 13 rozdz. listu do Rzymian „dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami po to, aby tego właśnie strzegli”.
Innymi słowy Bóg chce by każdy wierzący człowiek uczciwie płacił podatki, które państwo na nas nakłada dzierżąc w ręku Boży mandat rządzenia za który Bóg je rozliczy.
Wiele osób oszukuje na podatkach, ukrywa lub zaniża swoje dochody nie chcąc oddać państwu tego co się mu należy. Ale czyniąc tak, narażamy się na gniew ze strony władz państwowych, które mają narzędzia by nas ukarać, policję podatkową, zwykłą policje, sądy itp. Pamiętam że kilka lat temu kupiłem samochód i miałem dwa tygodnie na zapłacenie podatku od niego. Zapomniałem o tym i spóźniłem się jeden dzień co skończyło się mandatem, karą.
 Płacenie podatków przez chrześcijanina, to dobre świadectwo. Powinniśmy żyć w tym świecie w sposób pobożny, uczciwy i spokojny oddając władzy to, co jej. Oddając władzy to co cesarskie. Dlatego też chrześcijanie mają być posłuszni porządkowi państwowemu, być dobrymi obywatelami i nie sprzeciwiać się władzy. Podobnie o tym mówi list Piotra 1 Piotra 2,13-17 Ja rozumiem że niektóre działania władzy mogą nam się nie podobać, władza często też jest bezbożna, często źle wydaje nasze pieniądze lub podejmuje decyzje z którymi się nie zgadzamy. To wszystko budzi w nas pewien sprzeciw, bunt, ale to nie zmienia faktu że Bóg ustanowił ich na pewien czas do pilnowania porządku i wymaga od nas podporządkowania się im.
  
Co boskiego Bogu
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Z jednej strony jest cezar, władza wobec której mamy pewne obowiązki. Ale z drugiej jest Bóg, co boskiego mamy oddać Bogu. Bóg jest o wiele ważniejszy od jakiejkolwiek świeckiej władzy. W rzeczywistości władza swój mandat otrzymała od Boga, On jest nad nimi.
Teraz  co to jest to, coś boskiego?
Zobaczcie Pan Jezus mówi, że cezar, państwo, ma prawo żądać od nas podatek i trzeba mu dać. Ale jeśli żąda od nas rzeczy, które mamy oddawać Bogu, to tu państwu chrześcijanie mają się sprzeciwić.  Jeśli On chce monetę mamy mu ją oddać, jest jego niech sobie weźmie. Ale jeśli państwo oczekuje od chrześcijan oddawania sobie chwały, czy chce zmuszać ich do rzeczy, które są sprzeczne z Bożymi przykazaniami, albo wprowadzać prawa które zmuszają ludzi do nieposłuszeństwa Bogu, czy szerzeniu się niesprawiedliwości, to wtedy mamy obowiązek się mu sprzeciwić.
Może być tak że państwo zaczyna zmuszać ludzi, by popierać jakąś państwową nominalną religię jak np. jest w Islamie, gdy wprowadza się prawo szariatu. Czasami państwo samo przejmuje rolę Boga jak było w komunizmie i żądało od ludzi bezgranicznego posłuszeństwa, żądało boskiej czci, zmuszało do kłamstwa, mordowania swoich rodzin, dzieci i bliskich, czy zapisania się do partii i donoszenia na swoich sąsiadów.
Czasami państwo żądało od Bożych ludzi oddawania czci fałszywym Bogom jak było w sytuacji przyjaciół Daniela, kiedy Nebukadnesar, babiloński władca, zażądał od Szadracha, Meszacha i Abed-Nego oddania pokłonu przed złotym posągiem. Pamiętamy prawda? Jeśli ktoś nie chciał oddać pokłonu posągowi miał być wrzucony do rozpalonego pieca. Czy przyjaciele Daniela byli posłuszni państwu w tej sytuacji, czy Bogu?
Oczywiście Bogu. Woleli stracić życie, niż przekroczyć Boże przykazania, niż przypodobać się państwu. Powiedzieli że niech ci będzie o królu wiadome, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który uczyniłeś pokłonu nie oddamy (Dan 3,18).
Niekiedy państwo wprowadza prawa, które są sprzeczne z Bożą sprawiedliwością jak było za czasów Mojżesza, kiedy Egipt wprowadził Prawo, iż wszyscy urodzeni chłopcy hebrajscy mają być wrzucani do rzeki. I wiemy że położne które odbierały porody sprzeciwiły się nakazowi państwa i nie postępowały tak, bo bały się Boga.
I państwo czasami korzysta z danych im przez Boga narzędzi do prześladowania chrześcijan, którzy ponad wierność cezarowi stawiają wierność Bogu.
Ale nawet gdyby tak się zaczęło dziać, chrześcijan ma być posłuszny Bogu, nawet za cenę życia. Władza cezara sięga tylko do pewnych ludzkich granic, dalej ona się kończy. Cezar może panować nad nami tylko do śmierci, państwo może nam odebrać życie fizyczne, ale nie może odebrać nam życia wiecznego, nie może zabić naszej duszy.
Pan Jezus powiedział nam w Ew. Mateusza:
Mateusza 10:28  I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle.
Bojaźń przed Bogiem w naszym życiu ma być większa niż bojaźń przed cezarem. Nie możemy słuchać państwa, gdy wymaga od nas, byśmy sprzeciwili się Słowom Pisma Św.
Niesamowicie mądra odpowiedź Pana Jezusa zatkała usta jego przeciwnikom. Przez geniusz tej odpowiedzi promieniowała Boża mądrość, ale czy ta odpowiedź poruszyła serca tych którzy przyszli zadać mu pytanie? Czy dostrzegli w Nim Zbawiciela, który może uratować ich od grzechów? Nie, widzimy że zdziwieni odeszli, ale się nie nawrócili. Dzisiaj my mogliśmy być świadkami tej niezwykłej Bożej mądrości, która emanowała z Chrystusa nie pozwólmy na to, byśmy odeszli nie poruszeni jak ci co spytali Pana Jezusa czy należy płacić podatek cezarowi.  

 Podsumowując:
1.      Chrześcijanin to ktoś kto płaci uczciwie podatki, nie unika ich, nie oszukuje urzędu skarbowego. Nie chce ukrywać dochodów jest dobrym obywatelem posłusznym władzy. Bóg chce byśmy byli solidni i uczciwi wobec państwa, byśmy modlili się za naszych rządzących i oddawali cezarowi to, co się jemu należy. Niechęć do płacenia podatków, bezpodstawne nieposłuszeństwo państwu jest grzechem.
2.      Druga zaś rzecz jest taka, że nasza lojalność wobec państwa ma swoje granice. Tą granicą jest, gdy cezar, państwo, żąda od nas, by być nieposłusznym Bogu. Wtedy mamy obowiązek od Boga sprzeciwić się państwu. 

Łączna liczba wyświetleń