sobota, 18 listopada 2017

Biada fałszywym nauczycielom Ew. Mateusza 23,13 – 24


Z pozoru fałszywa nauka w kwestiach duchowych może nam się wydawać niewielkim zagrożeniem. Ostrzegamy przed faszyzmem, komunizmem, marksizmem i innymi szkodliwymi ideologiami, ale czy ostrzegamy przed fałszywą religią i fałszywymi nauczycielami? Nie zawsze robimy to, tak zdecydowanie jak powinniśmy, a to z tego powodu, że mamy tendencje lekceważyć sprawy duchowe, bo są one dla nas przysłonięte. Człowiek porusza się w świecie materialnym, w świecie tego co może zobaczyć, dotknąć, zbadać, poczuć, a to czego nie widać lekceważymy. Biblia też mówi, że z reguły nie interesujemy się sprawami ducha z powodu naszej grzeszności w wyniku której utraciliśmy wrażliwość na to, co duchowe, dlatego konieczne jest nowe narodzenie. Bóg musi nas obudzić, byśmy zobaczyli, że to co duchowe jest bardziej rzeczywiste od tego co cielesne. Utraciliśmy wrażliwość na Boże rzeczy, a nadmiernie skupiamy się na ciele, więc często fałszywa nauka i fałszywi nauczyciele nie są kojarzeni jako wielkie zagrożenie jeśli ich funkcjonowanie nie powoduje ograniczenia wolności osobistej, czy negatywnych skutków społecznych. Nawet w środowiskach ewangelicznych nie zawsze chcemy poruszać te tematy, by kogoś nie urazić, zachować dobre relacje, nie być posądzonym o krytykanctwo i osądzanie innych, więc odpuszczamy. Ale co byśmy powiedzieli o człowieku, który wskazywałby innym drogę na autostradzie, mówiąc że można śmiało jechać z pełną prędkością, a jednocześnie wiedziałby że autostrada kończy się nagłym i stromym urwiskiem którego nie widać? Z pewnością bylibyśmy oburzeni, powiedzielibyśmy że taki człowiek nie wiele różni się od kogoś, kto jest zbrodniarzem. Ale tacy właśnie są fałszywi nauczyciele i w taki sposób przedstawia ich Pan Jezus. W rzeczywistości są o wiele gorszym zagrożeniem niż nieuczciwy agent ubezpieczeniowy, złodziej, oszust na autostradzie, czy złoczyńca, bo ten tylko oszukuje nas w kwestiach doczesnych i co najwyżej utracimy pieniądze, dobra materialne może w najgorszym wypadku życie fizyczne. Fałszywi nauczyciele natomiast obiecujący ludziom zbawienie przez nieprawdziwą naukę robią ludziom wieczną szkodę której nie da się naprawić. Prowadzą ludzi do piekła, na wieczne zatracenie. Jak wiemy Pan Jezus poświęcił temu dużą część swojego nauczania, a tutaj cały 23 rozdz. Ew. Mateusza jest na ten temat. Tak więc, czy to jest ważny temat, czy możemy go lekceważyć, skoro Pismo poświęca mu tak wiele uwagi? Jestem właśnie na etapie czytania Ks. Jeremiasza i tam ciągle wraca wątek fałszywych proroków i fałszywych nauczycieli, którzy zapewniają Izrael o Bożej przychylności i Bożym błogosławieństwie pomimo ich grzesznego i niemoralnego stylu życia. A tymczasem prorok Jeremiasz posłany przez Boga mówi: pokutujcie bo idzie sąd za wasze grzechy, a nie pokój i błogosławieństwo jak wam obiecują. Pokutujcie, bo jeśli się nie nawrócicie to Bóg wytraci was doszczętnie.
W Ks. Ozeasza czytamy że Bóg mówi iż mój lud ginie z braku poznania (Oze 4,6). Ludzie giną bo nie znają ewangelii, nie znają Słowa Bożego, nie znają Chrystusa, a nie znają między innymi z tego też powodu, bo są otoczeni fałszywą religią i fałszywymi przewodnikami duchowymi, którzy nie troszczą się ani o swoje, ani o ich zbawienie. A o co się troszczą? Jedynie o siebie samych, własną wygodę, swoją pozycje i swoje stanowiska co Pan wyraził w 14 wierszu
Mateusza 23:14  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że pożeracie domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw; dlatego otrzymacie surowszy wyrok.
Wykorzystują udawaną pobożność, by napełnić sobie brzuch, by wyciągnąć pieniądze od najbiedniejszych i żyć w przepychu. Jest to karygodne i spotka się z surowym Bożym wyrokiem.
Dlatego też Pismo św. Ostrzega nas, że każdy nauczyciel Słowa Bożego powinien być świadomy, że zostanie przez Boga surowiej oceniony.
Jakuba 3:1  Niechaj niewielu z was zostaje nauczycielami, bracia moi, gdyż wiecie, że otrzymamy surowszy wyrok.
Ale myślicie, że fałszywi nauczyciele się tym przejmują, myślicie że mają z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia, bo zwodzą ludzi i żyją niemoralnie. Nic z tych rzeczy, są zupełnie ślepi bo brak im bojaźni Bożej.
I Pan Jezus mówi o 8 przekleństwach dla fałszywych przewodników. Tu pragnę wyjaśnić, że w niektórych bibliach jest 7 biada np. w Biblii Tysiąclecia i wiersz 14 tam nie występuje. Jest natomiast on dodany przy dolnych przypisach. Wszystko z tego powodu, że w niektórych starszych manuskryptach Ew. Mateusza nie ma wiersza 14, a w późniejszych jest. Do dzisiaj bibliści nie są zgodni, czy pierwotnie 14 wiersz występował w Ew. Mateusza czy też nie. Jednak Ew. Marka (12,40) zawiera ten fragment, to więc uważam że najuczciwiej będzie przyjąć, że te słowa należą do wypowiedzi Pana Jezusa. To, że nie zawierają ich najstarsze manuskrypty wcale nie musi znaczyć, że Pan Jezus tego nie powiedział. Bardziej dla nas wiarygodny jest tekst większościowy, który tą wypowiedź zawiera.
Mamy więc 8 zdecydowanych przekleństw w kierunku fałszywych nauczycieli. Można je podsumować słowami, że biada podczas sądu wszystkim zwodzicielom. I to greckie słowo biada jest bardzo ciekawe, oznacza ono, żal, smutek, rozpacz, ból i nieuchronność sądu. Z jednej strony, gdy Pan Jezus ciska tym słowem „biada” w kierunku faryzeuszy i uczonych w piśmie, to ma zbolałe serce i żal, że oni znaleźli się w takim stanie. On wcale nie cieszy się, że religijni przywódcy Izraela doszli do miejsca, gdzie muszą być potępieni. A z drugiej strony Pan Jezus zapowiada dla nich nieuchronną karę i surowy sąd. Mówi o nich „synowie piekła” (15), „głupi i ślepi” (17), „obłudnicy” (23) „groby pobielane” (27), „węże i plemię żmijowe” (33). Taki oto stan duchowy jest wszystkich zwodzicieli. Naprawdę jestem często przerażony tym jak wiele osób usprawiedliwia swoich niemoralnych duszpasterzy mówiąc, „że nie chodzę do kościoła dla człowieka, ale dla Boga”. Jeśli ślepy, ślepego prowadzi obaj w dół wpadną mówił Pan Jezus (Mat 15,14). Inaczej mówiąc, ten który sam nie zna Boga jak może do Boga doprowadzić tych, których prowadzi? Będzie potępiony zarówno on, jak i ci którzy go słuchają.
To samo Pan Jezus mówi w 13 wierszu
Mateusza 23:13  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą.
To na co już zwracaliśmy uwagę, że zwodziciele zamykają ludziom drogę do Królestwa Bożego. Sami tam nie wchodzą i innych tam nie wprowadzają.
Zobaczcie do kogo to Pan Jezus mówi, do faryzeuszy i uczonych w Piśmie Św. Mówi to do przywódców religijnych, do naprawdę ważnych przewodników duchowych w tamtym czasie w Izraelu. Mówi to do ludzi, którzy niemal na pamięć znali Biblię.  Ludzie do nich kierowali pytania jak być zbawionym jak poznać Boga, jak trafić do Królestwa Bożego. Gdy przyszedł Jan chrzciciel możemy powiedzieć, że nastąpiło coś w rodzaju przebudzenia w Izraelu i wychodziła do niego cała Judea, a On przygotowywał ludzi dla Pana Jezusa. Jednak faryzeusze i uczeni w piśmie zamiast kierować podobnie jak Jan chrzciciel ludzi do Chrystusa i wskazywać na Niego jako na Zbawiciela, to powstrzymywali ludzi przed przyjściem do Chrystusa i wskazywali na swoją religię mylnie interpretując Pismo Św. i kładąc nacisk na martwe religijne uczynki. Czyli część ludzi pragnie Boga idą do kościoła, idą po odpowiedzi, idą do nauczycieli by dowiedzieć się jak mogę być zbawiony, a fałszywi nauczyciele zamiast kierować ich, by uwierzyli w Pana Jezusa jako swego Zbawiciela, który zapłacił za ich grzechy na krzyżu, kieruje oczy tych ludzi np. na ich moralność, że muszą przestać palić, chodzić do kościoła, być miłym i dobrze się zachowywać, odmawiać modlitwy, spowiadać się, słuchać nauk jakiś ważnych osobistości religijnych itp. Kierują oczy ludzi na religijne rytuały, uczą pacierzy, klękania, wstawania, składania rąk, katechizmu na pamięć i innych religijnych rytuałów, ale nie uczą o Chrystusie. O tym co dla nas zrobił na Krzyżu, jak cudownie wydał samego siebie za nasz grzech i w ten sposób nas zbawił. Nie uczą ludzi o Bożej łasce, Bożej sprawiedliwości, grzechu, upamiętaniu i Bożym sądzie. Kierują też oczy ludzi na siebie, swoją pozycje i  tradycje. Tak jak Pan Jezus powiedział, że mówią o obmywaniach i najdrobniejszych religijnych gestach, a zapominają o sercu, o tym co człowiek ma w środku. Ważne żeby tylko z zewnątrz jakoś wyglądało. W niedzielę pięknie pod krawatem do kościółka, a serce pełne pychy, zdrady, zazdrości, obmowy i kłótni.
Ale fałszywi nauczyciele tak nauczają, nie mówią ludziom prawdy o Bogu, sami nie wchodzą do Królestwa i innym nie dają wejść, odsuwając ich od Chrystusa przez zaciemnienie prostej ewangelii, że to Jezus jest Zbawicielem, że to Jego należy pokochać, Jemu się oddać, zanim iść, Jemu zawierzyć swoje życie. W ten sposób sami idą do piekła i innych tam prowadzą, sami nie wchodzą i innym nie dają.
Kiedyś, wiele lat temu stałem przy cmentarzu 1 listopada z książkami i traktatami ewangelizacyjnymi. Po mszy podszedł do mnie ksiądz, zapytał się kim jestem i co tu robię. Ja wyjaśniłem mu, że służę w kościele i mówię ludziom o Chrystusie, że jest Zbawicielem. Po krótkiej dyskusji, ksiądz zapytał, jak myślę, co on powinien zwiastować ludziom w kościele. Zaskoczyło mnie to pytanie, ale powiedziałem że powinien ludziom mówić o tym, że mają odwrócić się od martwych uczynków, swoich grzechów i zwrócić się po zbawienie do Chrystusa. Wtedy on odpowiedział że jeśli powie to ludziom, to oni z kościoła mu uciekną. Widzicie, to jest logika fałszywych nauczycieli, zamykają przed ludźmi Królestwo Boże, nie mówią im prawdy, sami nie wchodzą i innym wejść nie dają.    

Następne biada dotyczy tego, że fałszywi nauczyciele pod pozorem pobożności objadają domy wdów. Wdowy w tamtym czasie w Izraelu to była jedna z najsłabszych grup społecznych obok sierot, którą każdy pobożny żyd miał wziąć pod opiekę z nakazu Bożego prawa. W Ks. Wyjścia czytamy
Wyjścia 22:22  Nie będziesz uciskał żadnej wdowy ani sieroty.
Faryzeusze i uczeni w piśmie pod pozorem swojej pobożności, długich modlitw i opieki nad wdowami stawali się powiernikami ich majątków, a później przejmowali je. Wcale nie chodziło im o dobro oraz troskę wobec tych biednych kobiet, zależało im jedynie na ich pieniądzach. Zamiast chronić tą biedną osamotnioną grupę społeczną, wykorzystywali je z powodu swojej chciwości i miłości do pieniędzy.
To również i dzisiaj czynią fałszywi nauczyciele, pod pozorem swojej pobożności wykorzystują ufność słabych osób, często starszych lub prostych w niewiedzy, by wyciągnąć od nich całe majątki i ostatnie pieniądze. Obiecują im nieprawdziwe rzeczy w zamian za ich hojność np. opiekę, Boże błogosławieństwo pod postacią zdrowia lub życie wieczne i w ten sposób naciągają tych biednych ludzi.
Nie mają dla nich żadnej litości, nie zwracają na to uwagi, że często te osoby muszą odejmować sobie od ust i nie mają środków na podstawowe potrzeby. Fałszywi nauczyciele w ogóle się tym nie przejmują, zysk jest najważniejszy, ważne żeby kasa się zgadzała.
Za to, za taką bezduszność i wykorzystywanie Bożego imienia do okradania najsłabszych otrzymają szczególnie surowy wyrok. Tu chciałbym zwrócić uwagę, że wszyscy niewierzący w Chrystusa pójdą do piekła, ale ci których grzechy szczególnie są obrzydliwe w oczach Boga, ci otrzymają szczególnie ciężkie męki.  

Kolejne biada dotyczy tego w jaki sposób fałszywi nauczyciele zdobywają swoich współwyznawców.
Mateusza 23:15  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami.
Faryzeusze w tamtym czasie byli bardzo zaangażowani w działania misyjne, by nawracać pogan na Judaizm. Obchodzili morze i ląd, czyli całą otaczającą ich część świata i wprowadzali ludzi w kult Judaizmu. To że nawracali nie było samo w sobie złe, wszyscy mamy to robić, głosić ewangelię aż po krańce ziemi. Oni jednak nie przyprowadzali człowieka do żywego Boga, nie uczyli o tym czym jest prawdziwe nawrócenie, ale czynili z niego fanatycznego wyznawcę praktyk religijnych chcąc się później chlubić tym, że kogoś skłonili do przejścia na Judaizm. Nie zadowalali się tylko tym, że ktoś przeszedł na Judaizm, ale zmierzali do tego, by ten nowy konwertyta stał się tzw. „prozelitą prawości” jakby podwójnie oddanym i w ten sposób czynili go „synem piekła dwakroć gorszym niż oni”. Chwalili się również liczbami, tym że jest ich dużo i wzrastają. Fałszywe religie i fałszywi nauczyciele często chcą się powoływać na liczby. Czerpią siłę z tego, że są w tłumie i ich przybywa, mówią „zobacz ilu nas jest, taka duża liczba ludzi nie może się mylić, to musi pochodzić od Boga”. Jednak Pan Jezus powiedział, że wąska jest brama i wąska droga, która wiedzie do żywota i niewielu jest tych, którzy ją znajdują (Mt 7,14), a w innym miejscu mówił, że jest wielu wezwanych, ale nie wielu wybranych (Mt 22,14). Chodzi o to, że zbawienie jest dostępne dla wszystkich, ale zbawienie jest wyłącznie w Chrystusie i tego większość ludzi nie chce zaakceptować. Woli iść przez życie własnymi drogami, które ostatecznie prowadzą ich na zatracenie.

Kolejne biada dla fałszywych nauczycieli dotyczy tego że wymyślają sobie systemy dzięki którem mogą kłamać. I Tak Pan Jezus mówi
Mateusza 23:16  Biada wam, ślepi przewodnicy, którzy powiadacie: Kto by przysiągł na świątynię, to nic; ale kto by przysiągł na złoto świątyni, ten jest związany przysięgą.
17  Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest większe? Złoto czy świątynia, która uświęca złoto?
18  Oraz: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic, ale kto by przysiągł na dar, który jest na nim, ten jest związany przysięgą.
19  Ślepi! Cóż bowiem jest większe? Dar czy ołtarz, który uświęca dar?
20  Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga nań i na wszystko, co jest na nim.
21  I kto przysięga na świątynię, przysięga na nią i na tego, który w niej mieszka.
22  I kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na tego, który na nim zasiada.
Dla Faryzeuszy i uczonych w piśmie niektóre przysięgi były wiążące, a inne nie. I tak uważano, że przysięga na imię Boże jest wiążąca w każdym przypadku i należy jej dotrzymać. Ale oni wymyślili sposób jak nie dotrzymywać słowa, by móc kłamać i kręcić. Więc wprowadzili przysięgi np. na świątynie, ołtarz i niebo mówiąc że takie umowy są mniej wiążące. Według nich bardziej święta umowa jest wtedy kiedy jest poparta przysięgą np. na złoto świątyni, czy złożony na ołtarzu dar dla Boga.
Dzisiaj byśmy mogli podać przykład umowy małżeńskiej. Panuje powszechne przekonanie, że ślub zawarty w kościele jest bardziej wiążący i bardziej święty niż ten w urzędzie stanu cywilnego. Wielu myśli, że tam w kościele jest przed Bogiem, a w urzędzie już nie, że tamten związek jest nierozerwalny, a ten w urzędzie tak.
Pan Jezus na tą hipokryzje odpowiada, obłudnicy wymyślacie sobie systemy dzięki którym możecie kłamać i oszukiwać i zrywać obietnice oraz usprawiedliwiać niemoralność. Czy nie rozumiecie, że wszelka przysięga jest złożona na imię Boże? Czy nie rozumiecie, że Bóg obecny jest na każdym miejscu, że jest świadkiem każdej umowy i wprowadzenie sprytnego sposobu możliwości wycofania się z danego słowa nie usprawiedliwia was z kłamstwa i niedotrzymania obietnicy! Na cokolwiek przysięgacie to przysięgacie na Boga. Jeśli przysięgacie na świątynie, to przysięgacie na tego który w niej mieszka. Jeśli na ołtarz, to na wszystko co na nim jest składane, jeśli na niebo, to też na tron Boży. Po prostu wasza mowa powinna być szczera i prawdziwa w każdej sytuacji, to co Pan Jezus powiedział w 5 rozdz. Mateusza, niechaj więc mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego (Mat 5,37).
Inaczej mówiąc, dotrzymuj obietnicy, Bóg nienawidzi kłamstwa, krętactwa, czego fałszywi nauczyciele nie widzą i z tego powodu są głupi i ślepi. Często kombinują kręcą, nie chcą odpowiedzieć wprost, nie chcą potępić zła. Potrzebują fasady pobożności dzięki której będą mogli usprawiedliwiać swoją niemoralność. W Indiach żył jakiś czas temu taki popularny duchowy nauczyciel Sai Baba, który został oskarżony o pedofile w Wielkiej Brytanii. Usprawiedliwiał się tym, że przez dotykanie narządów płciowych dzieci przekazuje życiową energię. Innym przykładem są osoby, które powołują się na Boga mówiąc, że mają od niego Słowo, a później gdy ono się nie spełni w sprytny sposób próbują wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Faryzeusze  mieli nawet swój własny system jak omijać przykazania Boże i nie opiekować się swoimi starymi rodzicami. Uważali, że jeśli dadzą odpowiednią ofiarę na świątynie, to są zwolnieni z 5 przykazania „Czcij ojca swego i matę swoją” (Mk 7,11).

Kolejne biada dla fałszywych nauczycieli dotyczy tego, że zamieniają oni wartości.
Mateusza 23:23  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że dajecie dziesięcinę z mięty i z kopru, i z kminku, a zaniedbaliście tego, co ważniejsze w zakonie: sprawiedliwości, miłosierdzia i wierności; te rzeczy należało czynić, a tamtych nie zaniedbywać.
24  Ślepi przewodnicy! Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda.
Pan Jezus zarzuca faryzeuszem ich skrupulatność w oddawaniu dziesięciny kosztem sprawiedliwości, wierności i miłosierdzia. Prawo Mojżeszowe zobowiązywało Izraelitów do oddawania 10% swoich dochodów ze żniw na funkcjonowanie lewitów i przybytku. Każdy Żyd miał po swoich żniwach przynieść 10% tego co Bóg mu dał w ciągu roku do świątyni, by służba Boża mogła być kontynowania i państwo mogło funkcjonować. Głównie to było zboże, oliwa z oliwek, moszcz z winogron, wełna i pogłowie bydła.  Faryzeusze zaś i uczeni w piśmie doprowadzili tą część Bożych przekazań do absurdu, oddawali bardzo dokładną dziesięcinę z każdego ziarenka, mięty, kopru i kminku i wszystkich przypraw. Następnie chwalili się tym, że są bardzo pobożni bo oddają dziesięcinę z każdego ziarenka. Jednak to, co było ważniejsze jak sprawiedliwość, miłosierdzie i wiara było pomijane. Byli bardzo skrupulatni w drobnostkach w błahostkach w tym, co nie miało aż takiej wagi, a zupełnie pomijali moralność, czystość serca, sprawiedliwe osądy, uczciwość, prawość, mówienie prawdy, pokorę itp.
Właściwie Pan Jezus tutaj zacytował fragment z Ks. Micheasza 6,8, który mówi co naprawdę liczy się przed Bogiem i czytamy tam
Micheasza 6:8  Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.
Jednak fałszywi nauczyciele podnoszą do rangi wielkiej ważności, drobnostki i szczegóły marginalizując najważniejsze kwestie.
Tu Jezus mówi, że przede wszystkim te najważniejsze rzeczy należy czynić, ale tamtych też nie zaniedbywać.
Fałszywi nauczycie zawsze robią wiele szumu z powodu drobnych rzeczy. Tu możemy podać wiele ilustracji, mają dokładnie opisane, jak np. należy klękać, składać ręce, jakich dokładnie słów używać w modlitwie, jak należy być ubranym do jakiejś ceremonii itp., a jednocześnie czyniąc to, nie przeszkadza im, że żyją niemoralnie w cudzołóstwie lub kogoś okradają, albo komuś złorzeczą i mają nienawiść w swoim sercu. Naprawdę to zadziwia jak potrafią być szczegółowi np. nauczyciele islamu (ale nie tylko) w swoim kulcie religijnym, a później iść do domu bić swoją żonę, nawoływać do zamordowania setek niewinnych osób.
Z powodu swojej drobiazgowości odcedzają komara, a połykają wielbłąda, są zupełnie ślepi  i nie widzą o co chodzi w prawdziwej pobożności.
Jeśli chodzi o to przecedzanie komara, a połykanie wielbłąda warto wyjaśnić na czym polegała ta drobiazgowość faryzeuszy i uczonych w piśmie. Komar był najmniejszym nieczystym zwierzęciem dla Żyda w Prawie Mojżeszowym, którego nie można było spożywać. Wielbłąd natomiast był największym nieczystym zwierzęciem.  Gdy Izraelici wytwarzali wino z winogron miażdżąc je, latały nad moszczem małe komary. No i wiecie jak to z komarami, w końcu niektóre z nich wpadły do moszczu. To więc faryzeusz, dla którego komar był nieczysty przecedzał takie wino oczyszczając je, a nawet pił przez zęby, by przypadkiem nie połknąć jakiegoś komara i nie zanieczyścić się w sensie religijnym, a w tym samym czasie połknął wielbłąda. Innymi słowy mówi do nich Pan, wygłupiacie się z rzeczami, które nie mają zbyt wielkiego znaczenia, dajcie dziesięcinę z listków mięty i ziarenek kopru, a jednocześnie dopuszczacie do swojego życia hipokryzje, nieuczciwość, okrucieństwo, chciwość, kłamstwo i bałwochwalstwo. Taka jest natura fałszywych nauczycieli.
Dlatego biada fałszywym nauczycielom, lepiej by było, gdyby się nigdy nie narodzili, bo są zachowane dla nich największe ciemności . Amen 

środa, 15 listopada 2017

Gotowość znoszenia prześladowań znakiem prawdziwych uczniów Chrystusa. Studium Listu do Galacjan 6,11-18


6,11
Paweł zwraca uwagę na wielką troskę jaką ma o Galacjan, że pisze do nich w mocny sposób, wielkimi literami, silnym akcentem, że bardzo leżą mu na sercu.  

6,12-13
Przyjęcie prawdziwej wiary w Jezusa Chrystusa rodzi prześladowania. To więc fałszywi nauczyciele, chcieli obrzezać Galacjan, by uniknąć prześladowań ze strony Żydów(2 Tym 1,8; 2 Tym 2,3). Jednak ci którzy ich namawiali do obrzezania sami zakonu nie przestrzegali w taki sposób jak powinni.

Przyjęcie wszystkich norm ewangelii zawsze rodzi prześladowania i istnieje pokusa, niebezpieczeństwo by iść na kompromis w sprawach posłuszeństwa Chrystusowi, by być akceptowanym społecznie, w rodzinie, czy w swoim środowisku. Lecz nie miejmy złudzeń, Słowo Boże mówi nam wyraźnie, że posłuszeństwo Chrystusowi w tym świecie zawsze pociąga za sobą koszt.
2 Tym 3,11-12; Mat 5,10-12; Mat 10,22-25; Mat 16,24; Mat 23,34; Jana 15,19-21; Jana 16,2.33; Dzieje Ap 14,22; 1 Tes 3,3-4; 1 Piotra 2,20-21; 1 Piotra 4,12-16

Jak myślisz jakie dzisiaj zagrożenia stoją przed kościołem, czy pokusy by nie przyjąć wszystkich norm ewangelii?

1.      Ktoś nie chce się ochrzcić
2.      Liderzy mogą nie mówić o wszystkich aspektach ewangelii, bo mogą być one nie popularne w danym środowisku. (Dzje Ap 20,27). O czym w naszym środowisku wolelibyśmy nie mówić w kontekście ewangelii?
3.      Ktoś kto się nawrócił nie chce odejść od bałwochwalczego kościoła, bo boi się że będzie miał z tego tytułu prześladowania.
4.      Niekiedy ludzie nie chcą zostać członkami kościoła, by nie angażować się i być tzw. „wolnym strzelcem”

Głoszenie Krzyża Chrystusa zadaje cios naszej pysze, Fałszywa ewangelia zawsze będzie umniejszała role Chrystusa i znaczenie jego śmierci dla naszego zbawienia, a podkreślała rolę człowieka w Zbawieniu. Fałszywa Ewangelia będzie mówiła że Zbawienie jest nie tylko i wyłącznie dzięki śmierci Chrystusa, ale też dzięki ludzkim staraniom.

Jak myślisz na czym polegała chęć pokazania się fałszywych nauczycieli od strony cielesnej?

Chęć podobania się od strony cielesnej polegała na tym, że fałszywi nauczyciele chcieli wykazać się swoją skutecznością w Galacji. I zapisać obrzezanie Galacjan na swoje konto jako swój sukces ewangelizacyjny. W ten sposób chcieli maskować swoje grzechy i być chwalonym oraz podziwianym.

Czy fałszywym nauczycielom zależało na dobru Galacjan, na ich zbawieniu?
Oczywiście nie. Nakłanianie Galacjan do obrzezania było wynikiem dumy i pychy fałszywych nauczycieli, a nie prawdziwą troską o ich wieczność co mówi Paweł w 13 wierszu.

ü  Takim również niebezpieczeństwem dla nas dzisiaj może być, chęć by koniecznie zapisać kogoś jako członka zboru, kto nie jest odrodzony by się nim chlubić.
ü  Niektóre kościoły swojej tożsamości i sukcesu doszukują się w ilości członków i nowych konwertytów. W ten sposób chcą afiszować swoją religię i podkreślać jej wyjątkowość. Co pewien czas mam okazje słyszeć, że ktoś twierdzi iż jego religia jest prawdziwa, bo ma dużo członków. Albo Jego zbór (kościół) jest zborem, gdzie Bóg rzeczywiście działa, bo mają dużo nawróceń. Jednak takie argumenty są zupełnie niedorzeczne. O prawdziwości Bożego prowadzenia nie decyduje ilość członków, czy nowych nawróceń, ale to, czy doktryna i praktyka zboru (kościoła) jest zgodna z Pismem Św.

ü  Inną formą  cielesnego chlubienia się może być przedstawianie pozytywnych statystyk nawróceń wynikających z podniesienia ręki na ewangelizacjach. Część osób głoszących ewangelię w ogóle nie weryfikuje, czy ktoś faktycznie się nawrócił, gdy deklarował chęć przyjęcia Chrystusa. Wystarczy dla nich, że ktoś podniósł rękę na ewangelizacji na wezwanie głoszącego lub wyszedł do przodu, by przyjąć Jezusa, albo pomodlił się tzw. modlitwą grzesznika i już traktowany jest jako zbawiony.


W jakich dziedzinach możemy mieć pokusy z posłuszeństwa Chrystusowi, by nie cierpieć prześladowań?
ü  Możemy niechętnie zwiastować ewangelię.
ü  Nie odcinać się wyraźnie od bałwochwalczych praktyk danej kultury.
ü  Praktykować ekumenie z odstępczymi kościołami, by być akceptowanym.


3,14
Czym wyłącznie chciał się chlubić, przedstawiać jako swoją wartość ap. Paweł, a czym chcieli się chlubić fałszywi nauczyciele?
Paweł chciał się chwalić, chlubić tym, co Pan Jezus zrobił dla nas na Krzyżu, a nie swoimi osiągnięciami jak to robili fałszywi nauczyciele. Oni chcieli chwalić się sobą swoimi osiągnięciami, swoimi staraniami, swoja skutecznością, a Paweł chciał się chwalić tym co Chrystus dokonał, tym jak nas odkupił, tym jak wielką cenę z nas zapłacił, tym jak nas zbawił.
Zasadniczą różnicą miedzy fałszywymi sługami Chrystusa a prawdziwymi jest to, kto jest uwielbiony przez ich służbę. Fałszywi nauczyciele zawsze kierują uwagę ludzi na siebie, prawdziwi na Chrystusa.
Filip 3,3-11; Rzym 1,16; 1 Kor 1,23; 2,2

3,15 - 16
Jak myślisz co to znaczy, że ani obrzezanie, ani nie obrzezanie nic nie znaczy tylko nowe stworzenie?
Paweł mówi, że zewnętrzne nasze starania jakie by nie były wspaniałe i tak nie mają znaczenia przed Bogiem i nie dają nam życia wiecznego, tylko nowe narodzenie otwiera przed nami drzwi Królestwa Bożego.
Poniżej kilka przykładów
1.      Jeśli ktoś uczestniczy w życiu kościoła, a nie jest odrodzony i tak nie będzie zbawiony.
2.      Jeśli ktoś jest ochrzczony, a nie jest duchowo odrodzony i tak nie będzie zbawiony.
3.      Jeśli ktoś jest członkiem kościoła, choćby najlepszego, najbardziej biblijnego, a nie jest odrodzony nie będzie zbawiony.
4.      Jeśli ktoś przyjmie wszystkie sakramenty, wszystkie wymagania swojej religii, a nie jest duchowo odrodzony i tak nie będzie zbawiony
Gal 5,6; 2 Kor 5,17; Kol 3,10-11

Paweł mówi wyraźnie, że pokój Boży i miłosierdzie Boże będzie nad tymi którzy będą trzymać się zasady, że dziećmi Bożymi ( rodziną Bożą) stajemy się nie przez zewnętrzne formy religijności, ale przez nowe narodzenie. Dopiero narodzenie z Ducha Św. włącza nas do grona dzieci Bożych, a nie praktyki religijne (Jan 1,12 – 13)

Kościół dzisiaj Jest Izraelem Bożym, jest świętym ludem wybranym przez Boga. To są wszyscy którzy uwierzyli w Chrystusa i narodzili się na nowo zarówno żydzi jak i poganie Rzym 2,28-29; 9,6-8

6,17
Paweł mówi, że Galacjanie powinni wziąć pod uwagę Jego głos zważywszy na to, jak wiele cierpiał dla ewangelii i jaki wielki poniósł dla niej koszt. Dz 14:19; 16:22; 2Kor 11:23-25.

Znaki te potwierdzały, prawdziwość ewangelii Pawła w przeciwieństwie do fałszywych nauczycieli, którzy chcieli uniknąć prześladowań i z tego powodu byli gotowi spłycać ewangelię lub zmieniać jej znaczenie.


Stygmaty o których mówi Paweł to nie jakieś mistyczne rany o jakich słyszymy dzisiaj, ale znaki blizny po prześladowaniach. Apostoł Paweł miał wiele blizn po pobiciach, kamieniach, które ze względu na Chrystusa rzucano w jego kierunku.

piątek, 10 listopada 2017

Chrześcijanin pielgrzymem Hebrajczyków 11,13 – 16


Drodzy Biblia przedstawia życie człowieka wiary, który zawierzył siebie Chrystusowi jako kogoś kto wyruszył w podróż, w drogę. Chrześcijanin to jest ktoś, kto od chwili, gdy poznał Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela zaczął brać udział w duchowej pielgrzymce, która zaprowadzi go do Jego wiecznego domu.
Autor listu do Hebrajczyków  tak właśnie mówi o wszystkich bohaterach wiary, wszystkich tych co zawierzyli Bogu i w posłuszeństwie poszli za Jego słowem. Mówi o nich w 13 wierszu „wyznali też że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi”. Wyznali przez to, że nie związali swojej przyszłości i swojego bezpieczeństwa z tym światem i nie oddali się przemijającej rozkoszy grzechu, ale poszli za Bożymi obietnicami. Obietnicą tą jest dla wszystkich wierzących życie wieczne, niebiańska ojczyzna, Boże miasto, dom przygotowany dla nas w niebie. Dom nie ręką ludzką uczyniony, ale zbudowany przez Boga dzięki przymierzu, które Bóg zawarł z wierzącymi przez ofiarę złożoną przez Pana Jezusa Chrystusa z siebie samego. Pamiętamy że gdy Pan Jezus miał odejść z ziemi do Ojca powiedział do swoich uczniów w 14 rozdz. Ew. Jana, że niech się nie trwoży ich serce i niech się nie lęka, mają wierzyć Boga Ojca i w Niego oraz ufać, że w Bożym domu jest dla nas wiele mieszkań, a Pan Jezus Chrystus poszedł przygotować nam miejsce.
Ale zanim tam do tego mieszkania dojdziemy bierzemy udział w wielkiej podróży w podróży do domu, bo tak należy patrzeć na chrześcijańskie życie.
W rzeczywistości Bóg chce, by każdy z nas myślał o swoim chrześcijańskim życiu jak o drodze. Nawet śpiewamy pieśń „jestem biednym tu pielgrzymem, zdążam do niebiskich bram”. Później wyjaśnię jak to lepiej pomaga nam zrozumieć na czym chrześcijańskie życie polega, a teraz chciałbym wam przedstawić w jaki sposób Bóg komunikował od początku, że pójście za Bożymi obietnicami, to udanie się w podróż do niebiańskiej ojczyzny.
Też należy podkreślić, że podróż ta musi mieć swój początek i tym początkiem nie jest naturalne urodzenie się człowieka. Początkiem chrześcijańskiej podróży jest chwila, kiedy postanowisz iść przez życie razem z Chrystusem, a to znaczy zaprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż i zacząć Go naśladować. Wtedy przekraczasz tą wąską bramę i wchodzisz na wąską ścieżkę która prowadzi do Królestwa Bożego (Mat 7,14).
Taką flagową postacią, typem chrześcijańskiej pielgrzymki jest Abraham. Jak wiemy Bóg powołuje go z Ur Chaldejskiego starożytnego miasta w Mezopotamii, teren dzisiejszego Iraku. I każe udać się Abrahamowi, wtedy jeszcze Abramowi do ziemi, którą Bóg mu wskaże. Od tego momentu życie Abrahama zmieniło się na zawsze. Wyszedł ze swojego pozornie bezpiecznego miejsca, z mocnego domu z kamienia pozostawiając za sobą ustabilizowane spokojne życie i wydawało się - pewną przyszłość. A wyszedł ze swojej ziemi do czego? Do domu pod namiotem, niewygodnego, słabego i nietrwałego. Do koczowniczego trybu życia będąc zmuszonym przemieszczać się z miejsca na miejsce. Wyszedł do ziemi, którą Bóg miał mu wskazać, ziemi nieznanej, a przez to niepewnej. Ale jednak wyszedł i stał się pielgrzymem ufając że Bóg w tej drodze go poprowadzi. I choć to co zostawił, mogło się wydawać pewniejsze od tego co miał otrzymać, to jednak Abraham uwierzył, że Boże obietnice są dużo bardziej wartościowe od wszystkiego co posiadał i kiedykolwiek mógłby osiągnąć. To, co posiadał maiło wartość tymczasową i doczesną, Boża przysięga natomiast mówiła o wiecznych błogosławieństwach.  I nie tylko on, ale wszyscy patriarchowie po nim stali się pielgrzymami w fizycznym sensie żyjąc pod namiotami uświadamiając sobie jeszcze głębiej, że ich życie to podróż i pielgrzymka.  W ten sposób Abraham i praojcowie dla nas, dla chrześcijan stali się obrazem duchowej drogi, w którą wyrusza każdy wierzący w chwili gdy zdecyduje się związać swoje życie z Bogiem. Abraham wyruszał w fizyczną pielgrzymkę ale też duchową, Bóg powołał Go między innymi w tym celu, by być dla nas wszystkich wspaniałym ojcem wiary i wspaniałym obrazem chrześcijańskiej drogi do wieczności.
Taki sposób postrzegania chrześcijańskiego życia Bóg także komunikował przez naród Izraelski, kiedy powołał go z Egiptu i wyznaczył im drogę do ziemi obiecanej. W tym to czasie musieli mieszkać pod namiotami i przemieszczali się z miejsca na miejsce przez 40 lat. Nawet gdy weszli już do ziemi, którą Bóg przyobiecał im przed wiekami, Izraelici – przede wszystkim mężczyźni, musieli przynajmniej trzy razy do roku pielgrzymować do Jerozolimy, by pokazać się przed Panem
Ks. Wjścia 23:17  Trzy razy w roku zjawią się wszyscy mężczyźni twoi przed obliczem Wszechmocnego, Pana.  
Nierzadko było tak, że w taką podróż wyruszały całe rodziny. Widzimy, że ta idea pielgrzymki do Boga, do Bożego domu została podtrzymana. W Nowym Testamencie staje się to jeszcze bardziej wyraźnie, kiedy czytaliśmy w liście do Hebrajczyków, że przez zaufanie Bogu Abraham, Noe, Henoh, Izaak, Jakub, Sara i wielu innych wyznało, że są gośćmi na ziemi, przechodniami, obcymi i zmierzają do swojej niebiańskiej ojczyzny, do Królestwa Bożego. Podobnie o tym mówił Pan Jezus, że należy za nim pójść i za nim iść, że On jest drogą (Mat 16,24; J 14,6). W liście Ap. Pawła do filipin czytamy, że ojczyzna chrześcijan do której zmierzają  jest w niebie (Filipian 3,20), dlatego nie mają zatrzymywać się na tym, co na ziemi, ale swoje serce i swój wzrok utkwić w tym, co w górze, w Bożych obietnicach.
Później w Dziejach Ap. O życiu chrześcijańskim mówiono jak o drodze. Kiedy jeszcze nienawrócony Paweł prześladował chrześcijan, to szukał zwolenników Drogi Pańskiej, czytamy
Dzieje Ap 9,2  I prosił go (arcykapłana) o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy.
Także w Efezie gdy sprzeciwiano się Pawłowi, to o życiu chrześcijańskim mówiono „Droga Pańska”
Dzieje Ap. 19:9  A gdy niektórzy nie dali się przekonać i trwali w uporze, mówiąc źle wobec ludu o drodze Pańskiej, zerwał z nimi, odłączył uczniów i począł codziennie nauczać w szkole Tyranosa.
Później jeszcze o chrześcijaństwie jako „Drodze Pańskiej” czytamy w Dz. Ap 19,23; 22,4; 24,14 i 24,22.
Tak więc wobec tego wszystkiego o czym mówiliśmy powyżej widzimy wyraźnie, że Bóg pragnie, aby każdy chrześcijanin patrzył na swoje życie, jak na pielgrzymkę, wielką podróż, drogę do domu, do Ojczyzny jaką jest Królestwo Boże.
Z tego też powodu, że wierzący w Jezusa są pielgrzymami, ludźmi w drodze, gości na ziemi, wynikają ważne wnioski.

Chrześcijanin nie zatrzymuje się
Pierwszy z nich jest taki, że chrześcijanin nie może się zatrzymywać. Chodzi o to, że wierzący w Chrystusa jest powołany do tego, by cały czas rozwijać swoje duchowe życie. Mamy wiele wezwań w Biblii do tego byśmy ciągle robili postępy  jak np. w liście do Filipian
Flipian 1:25  A to wiem na pewno, że pozostanę przy życiu i będę z wami wszystkimi, abyście robili postępy i radowali się w wierze,
Postępy o których mówi Paweł, to ciągłe upodabnianie się do Pana Jezusa i wzrost w posłuszeństwie Jemu. Postępy to rozwój w uświęceniu i w poznaniu Boga. Jak długo będzie trwało nasze chrześcijańskie życie mamy wciąż wzrastać, posuwać się do przodu, rozwijać się, podejmować aktywność, by coraz lepiej i skuteczniej służyć Bogu. Chrześcijan to nie jest ktoś, kto już osiągnął pewien poziom i teraz stwierdził, że mu już wystarczy. Jak mówi słowo Boże, kto uważa że już poznał, to jeszcze nie poznał jak należało poznać (1 Kor 8,2). Nie chodzi też o to, że chrześcijanin poznając Boga nigdy Go nie poznaje, ale chodzi o to, że poznając Go, poznaje Go głębiej i każdego dnia lepiej. I ile by nie poznawał, zawsze w Bogu jest wiele tajemnic do odkrycia i gdy z nim chodzimy, to wciąż objawia się nam w nowy sposób.  
Też to, że chrześcijanin nie zatrzymuje się w drodze, oznacza że mamy przed sobą jasny cel, tym celem jest służyć Bogu żywemu i prawdziwemu. Na końcu tej drogi czeka nas spotkanie z naszym Panem przed którym musimy zdać sprawę ze wszystkiego co dokonaliśmy w ciele. W trakcie tej drogi nie możemy pozwolić na to,  by coś nas zatrzymało, coś przykuło zbyt mocno naszą uwagę, coś spowodowało że nasza pielgrzymka zostanie przerwana. To może być jakiś grzech, jakaś niemoralność, jakieś zbytnie marnowanie czasu na rzeczy, które zupełnie nie mają znaczenie w kontekście wieczności. Mogą to być troski o byt i problemy doczesności, które zaprzątają nasze serce i odciągają nas od Królestwa Bożego.  
Tak o tym mówi list do Hebrajczyków w kontekście drogi właśnie
Hebrajczyków 12:1  Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami,
Mamy odrzucić wszelki ciężar, wszelki grzech wszystko to, co powoduje, że jestem bardziej związany z ziemią niż z niebem. W jednej z pieśni „Bliżej o Bliżej” śpiewamy „że porzucić chce wszystko co jeszcze do świata mnie rwie” Mamy odrzucić ziemski sposób życia na wzór tego świata, który często wyraża się w pogoni za modą, rozrywkami, materializmem, pragnieniem próżnej chwały. To co chce nas zatrzymać w tej drodze, to pokusy by iść na kompromis między wartościami świata które są zmienne, a Bożym Słowem które jest stałe i nie zmienia się. Ap Jan powiedział, że dwie rzeczy pociągają ludzkie serce i chcą nas zatrzymać, świat, jego styl życia i rzeczy, skarby tego świata. Na te dwie, równie mocno musimy uważać.
Dobrym tego przykładem jest książka „Wędrówka Pielgrzyma” w której Pan chrześcijanin wielokrotnie musi się zmagać w swojej wędrówce z przeszkodami, które chcą powstrzymać go w dalszej podróży lub spowodować że w ogóle zawróci z owej drogi. Czytamy tam np. o „bagnie rozterki” są to sytuacje kiedy rodzą się wątpliwości o sensie dalszej drogi. Czy rzeczywiście Słowo Boże jest prawdą? Czy rzeczywiście Pan Jezus zmartwychwstał? Czy dług moich grzechów jest zapłacony? Czy rzeczywiście Bóg istnieje? Czy mogę mu zaufać? Czy dotrzyma On swoich obietnic?
Och jak wiele jest rzeczy, które diabeł kładzie na drodze ludzi, by przykuć ich uwagę i odwrócić ich wzrok od Chrystusa. A przecież mamy patrzeć bez ustanku na sprawcę i dokończyciela wiary i iść w Jego ślady.

Trudy podróży
Następna rzecz, która wynika z pielgrzymki to trudy podróży. Każdy kto chociaż raz gdzieś wyjeżdżał ma świadomość że podróż wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Zazwyczaj w podróży nie możemy się czuć tak komfortowo jak w domu. Podobnie jest z chrześcijańską wędrówką. Należy być przygotowanym i nastawionym na trudności, przeszkody, prześladowania, niezrozumienie, odrzucenie. Musimy wiedzieć, że my wciąż zmierzamy do naszego domu, ale jeszcze tam nie dotarliśmy. Pełen komfort i odpocznienie otrzymamy, gdy dotrzemy do naszej niebiańskiej ojczyzny. A tutaj powinniśmy mieć nastawienie do jakiego wzywa nas ap. Piotr
1Piotra 4:12  Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu,
Trudności te, choć czasem mogą wydawać się przykre i ciężkie, to jednak mają one nam służyć. Służą naszemu doświadczeniu, wzmocnieniu naszej wiary, oszlifowaniu jej, by mogła być wiarą cenniejszą od złota w ogniu wypróbowanego. Ostatnio gdy nad tym się zastanawiałem, aż zakrzyknąłem z zachwytu przed Bogiem, kiedy zrozumiałem, że cierpienie, które jest owocem upadku Bóg dla chrześcijanina zaprzągł do swoich wiecznych celów, aby wszystko, czy życie czy śmierć, było w Chrystusie na chwałę Bożą.  
Istnieją również trudy związane z poświęceniem dla sprawy Królestwa Bożego, i dla bliźnich, wymagają one wysiłku, czasu i zaangażowania, ale bez chętnego znoszenia ich nie dotrzemy do końca tej drogi. Dzisiaj też próbuje się często przedstawić chrześcijaństwo jako panaceum na wszystkie bolączki w życiu doczesnym. Lek na bolące zęby, brak gotówki, nowy samochód, całodobową ochronę itp. Wystarczy, że uwierzysz w Jezusa, a będziesz piękny zdrowy i bogaty. Pomija się jednak koszt jak upamiętanie, zaparcie się samego siebie i noszenie krzyża. Pan Jezus przede wszystkim przyszedł wyzwolić nas z naszych grzechów i dać nam życie wieczne, a na świcie obiecywał ucisk. Wprawdzie Bóg pomaga nam, gdy się do niego modlimy, ale pomaga nam według swojej woli. Pomaga nam czasami w dziwny sposób, nie do końca dla nas zrozumiały. Więc nie jest tak, że idąc przez życie z Jezusem będziemy całkowicie wolni od kłopotów. Wprost przeciwnie, często tych kłopotów, trudności i wyzwań jest więcej, bo mamy przeciwko sobie zarówno świat jak i szatana. Ale cudowną wiadomością jest, że w tych wszystkich trudnościach, czy cierpieniach jest z nami Jezus i przez nie nas przeprowadzi. On obiecał, że będzie z wierzącymi po wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mat 28,20) a Dawid mówił w psalmie 23,4 „choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ty jesteś ze mną”.
Zwycięstwo chrześcijańskie nie polega na tym, że doświadczenia mnie omijają, ale na tym że zwycięsko je przechodzę zachowując wiarę.
Najcudowniejszą wiadomością dla chrześcijanina jest to, że Bóg jest dzisiaj zemną, że w Chrystusie jest po mojej stronie, że mam pokój z Bogiem jeśli uwierzyłem w Jezusa, że cierpienie doświadczenia i wszelkiego rodzaju trudy chrześcijańskiego życia mają sens i jak mówi Paweł w liście do Rzymian „nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić (Rzym 8,18).

Życie w namiocie
Ostatnia zaś rzecz, która wynika z pielgrzymki, to życie w namiocie. Jak wiemy zarówno patriarchowie jak i Izrael mieszkali pod namiotami. W Izraelu do dzisiaj jest święto o nazwie „Sukkot” lub „Święto Szałasów” wspominające ten okres w historii Izraela. Ap. Paweł posługuje się tym obrazem, by uświadomić nam słabość naszego ziemskiego mieszkania, którym jest ciało.
2 Koryntian 5:1  Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny.
Jak wiemy namiot jest to coś tymczasowego, słabego, coś co przestawiamy z miejsca na miejsce. Więc życie w namiocie mówi nam, że chrześcijanin jest to ktoś, kto wciąż jest w ruchu, nie przywiązuje się do tego co tu i teraz, a każda faza naszego ziemskiego życia jest przejściowa. Gdy człowiek jest młody jest fajnie, ale nie zawsze będziemy młodzi. Kiedyś przyjdzie kolejna faza życia, a młodość jest nam dana w tym celu by się do niej przygotować. Gdy jesteśmy młodzi zazwyczaj zakładamy rodzinę, wybieramy ścieżkę zawodową, ale czyniąc to przede wszystkim patrzmy na to, jak nasze wybory wyglądają w świetle Bożej woli i czy przygotowuje nas to, do kolejnej fazy życia i umacnia naszą wiarę. Jeśli nie budujemy solidnego fundamentu naszej wiary w postaci zaangażowania dla Królestwa Bożego gdy jesteśmy młodzi, kiedy mamy dużo energii z pewnością dużo trudniej będzie gdy będziemy starsi. Czas młodości jest to czas kształtowania dobrych nawyków, regularnej modlitwy, lektury słowa Bożego, służby w zborze, uczenie się ofiarności, pomagania innym. Jeśli jesteś młody nie czekaj, by służyć Bogu i zanim to się stanie najlepsze lata twojego życia oddać diabłu i światu. Często słyszę z ust osób, które nawracają się w późniejszym wieku, że tego czego żałują to, to że wiele wcześniejszych lat swojego życia poświęcili na bezowocne uczynki ciemności.
Nieraz narzekamy, że młodość już odeszła i przyszła starość, tam boli, tu strzyka, włosy wypadły lub posiwiały, ale ta też ma swoje uroki. Przypomina nam jak nigdy wcześniej, że jesteśmy gośćmi na ziemi, że pojawiliśmy się tutaj na chwilę, że jesteśmy jak para, która za chwilę się rozpłynie i bez Boga nic nie znaczymy.
Tak więc namiot przypomina nam o tymczasowości życia, słabości naszego ziemskiego mieszkania jakim jest ciało. Mówi nam o konieczności inwestowania w coś trwalszego niż tylko to, co tu i teraz. Pan Jezus wyraził to w ten sposób:
Mateusza 6:19  Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną:
20  Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21  Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje
Pamiętajmy, że czas jest krótki i nie marnujmy go, jesteśmy gośćmi i pielgrzymami na ziemi, a każda faza naszego życia jest w tym celu, by jeszcze lepiej służyć Panu Jezusowi.
Drodzy ceńmy sobie czas naszej pielgrzymki z Bogiem, gdy chodzimy razem z Nim, to z mocy w moc wzrastamy, a żadna choćby najkrótsza chwila nie jest zmarnowana. Wprost przeciwnie, każde westchnienie, każda modlitwa, każdy dobry uczynek dokonany w Chrystusie, czas spędzony na wspieranie Bożego dzieła i energia spożytkowana na rozwój Królestwa Bożego ma wielką wartość przed Bogiem i w dzień przyjścia naszego Pana zostanie nam wynagrodzone.

Podsumowując:
Życie chrześcijańskie to podróż do domu, do ojczyzny, do naszego mieszkania, które zostało przygotowane przez Pana Jezusa dla nas w niebie. Powinniśmy na nie patrzeć jako na tymczasowe i przejściowe i nie pozwolić na to, by coś nas tutaj zatrzymało. Coś co wiąże nas bardziej z ziemią niż z niebem, jakiś grzech, który nas usidla czy ciężar nie pozwalający kontynuować nam drogi. W naszej pielgrzymce musimy być przygotowani na trudy podróży wynikające z pójścia za Chrystusem, ale nie jesteśmy w tym sami, bo Pan Jezus nas prowadzi. Wtedy kiedy ten ziemski namiot jakim jest nasze ciało się rozpadnie, mamy dom w niebie zbudowany, nie słabą ludzką ręką, ale wieczny, który zbudował Bóg przez ofiarę Chrystusa.
Być może nigdy jeszcze nie wyruszyłeś lub nie wyruszyłaś w chrześcijańską podróż, nigdy jeszcze nie słyszałeś wezwania Jezusa Chrystusa, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja dam wam ukojenie (Mat 11,28). Dzisiaj chciałbym cię do tej drogi zachęcić, przyjdź do Chrystusa, uwierz w Niego, a On przebaczy twoje grzechy i poprowadzi cię drogą ku żywotowi wiecznemu. Amen    

środa, 8 listopada 2017

Co siejesz, to żąć będziesz. Studium listu do Galacjan 6,6-10


W tych ostatnich wierszach ap. Paweł w pewien sposób podsumowuje cały list i daje ogólną uniwersalną zasadę, która ma zastosowanie we wszystkich przejawach naszego życia zarówno w wymiarze materialnym jak i w wymiarze moralnym.
Zasada pochodzi z rolnictwa i wyraża za się w słowach „co człowiek sieje to i żąć będzie”. Osobiście uważam, ze każdy chrześcijanin i każdy człowiek powinien mieć tą zasadę głęboko wyrytą w swoim sercu. Oznacza ona, że to, co w życiu dajesz, czy czynisz innym, to też będziesz zbierał, zarówno dzisiaj jak i w wieczności. Jeśli dajesz dobro, jeśli dobrze inwestujesz, mądrze postępujesz, to będziesz zbierał dobre rzeczy. Jeśli jednak dajesz zło, stwarzasz problemy, źle wykorzystujesz czas, wykorzystujesz ludzi i postępujesz głupio i wbrew zasadom Słowa Bożego, będziesz zbierał kłopoty, problemy i Boży gniew „siejesz wiatr zbierasz burzę”.

6,6
Jak myślisz co to znaczy że ten, który jest nauczany Słowa Bożego powinien dzielić się wszelkim dobrem z tym, który go naucza?
Paweł mówi tutaj o tym, by Zbory wspierały materialnie swoich nauczycieli, pastorów. Jeśli Zbór oczekuje, żeby pracownicy Zboru mieli czas na służbę i by nauczanie oraz praca w Zborze były dobrze przygotowane, zorganizowane, to wierzący muszą poczuwać się do tego, by wspierać swoich pracowników.
Jeśli Zbór nie wspiera materialnie swoich nauczycieli, to są oni zmuszeni w inny sposób zarabiać na swoje utrzymanie, ale wtedy Zbór nie może też od nich oczekiwać wielkiego poświęcenia.
Dzisiaj wiele Zborów nie chce wspierać swoich pracowników uważając że takie wspieranie jest zarabianiem przez tych nauczycieli na służbie dla Boga i Panu Bogu to się nie podoba. Tak, prawdą jest że niektórzy fałszywi, nieuczciwi nauczyciele wykorzystują Zbór i myślą że z pobożności mogą ciągnąc zyski (1 Tym 6,5; 1 Tym 3,3). Słowo Boże przestrzega nas przed takimi pracownikami i ich nie powinniśmy wspierać. Wprost przeciwnie, powinniśmy ich pozbawiać wszelkich funkcji i wszelkiego wpływu w Zborze.
Jednak to, że niektórzy pracownicy są nieuczciwi i na pobożności zarabiają, nie powinno prowadzić chrześcijan do myślenia, że w związku z tym, to nie będziemy w ogóle wspierać pracowników kościoła, a właściwie to są oni darmozjadami.
Takie postawienie sprawy dowiodłoby że nie przykładamy zbyt dużego znaczenia do rozwoju dzieła Bożego i nie rozumiemy, że to co duchowe jest ważniejsze o tego co cielesne. A także to co duchowe, mój rozwój duchowy, sposób mojego myślenia, nauczanie jakim się karmię wpływa na moje życie we wszystkich sferach (swoją drogą świat bardzo dobrze to rozumie i swoich pracowników, dobrych nauczycieli sowicie wynagradza, kościół jednak ma tendencje lekceważyć tą ważną odpowiedzialność względem swoich nauczycieli).
W rzeczywistości Biblia często naucza, by wspierać materialnie pracowników kościoła, którzy podjęli się nauczania Słowa Bożego (Łuk 10,3-7).

Jaką ważną zasadę odnośnie Bożych pracowników podaje Pan Jezus wysyłając uczniów?
Pan Jezus powiedział, że godzien jest robotnik zapłaty swojej, co oznacza że Bożą wola jest, by pracownicy kościoła byli wspierani przez tych, którym usługują i mają prawo do ich materialnych dóbr.
 Jakie zasady utrzymywania Bożych pracowników podaje Paweł pisząc list do Koryntian (1 Kor 9,6-14)
·        Jeśli pracownicy Boży budują Boże Królestwo mają również prawo do utrzymania z tej pracy jak inni pracownicy którzy zajmujący się np. służbą w wojsku, prowadzeniem gospodarstwa czy biznesu.
·        Paweł przywołuje tutaj Prawo Mojżeszowe, które mówi że młócącemu wołowi nie wolno zawiązywać pyska, co oznaczało że młócący wół miał prawo korzystać z ziarna, które młócił. Tak więc Boży pracownicy mają prawo mieć utrzymanie z pracy na Niwie Pańskiej.
·        Ludzie pracujący dla Królestwa Bożego sieją dla kościoła i wierzących dobra duchowe, które są o wiele trwalsze i ważniejsze od dóbr materialnych. Tak więc cóż wielkiego jeśli wierzący podzielą się swoimi dobrami materialnymi które są tymczasowe z tymi, którzy sieją im dobra wieczne. Powinni to robić chętnie i zachęcać swoich pracowników do tego, żeby całkowicie mogli poświęcić się dla spraw Królestwa Bożego.
·        Paweł i jego współpracownicy choć mieli takie prawo by mieć utrzymanie od Koryntian, jednak z tego prawa nie skorzystali.
·        Paweł przywołuje też tych, którzy służyli w Starym Testamencie w świątyni, lewitów i kapłanów, którzy swoje utrzymanie mieli zapewnione w wyniku swojej służby.
·        Tak postanowił Bóg, by pracownicy kościoła głoszący Królestwo Boże byli wspierani przez Zbór.  
Co Paweł mówi do Tymoteusza w sprawie pracowników Kościoła 1 Tym 5,18-19
·        Paweł mówi że należy szczególnie wspierać dobrych pracowników kościoła i należy im się uznanie dla ich pracy. Tym uznaniem jest także wspieranie materialne nauczycieli zboru.

Wspieranie pracowników Kościoła jest dobrą zasadą dobrego siania i pozwala zborowi lepiej się rozwijać. Jest tak dlatego, że pastorzy, nauczyciele czy starsi nie muszą już martwić się o utrzymanie i mogą całkowicie zatroszczyć się o sprawy rozwoju Królestwa Bożego.

6,7
Jak myślisz co ap. Paweł ma na myśli mówiąc żeby nie błądzić, bo Bóg nie da się z siebie naśmiewać?
Być może Galacjanie w jakiś sposób zaniedbywali swoich duszpasterzy i nie wspierali ich, a tamci byli zmuszeni porzucić lub ograniczyć poświęcenie się dla Bożych spraw.
Paweł mówi do Galacjan nie błądźcie, nie udawajcie że wszystko jest w porządku, Bóg widzi że nie jest. Widzi że Jego dzieło z powodu waszej niechęci do wspierania nauczycieli w Zborze jest ograniczone.
Nigdy nie powinniśmy się sami oszukiwać w żadnej sprawie, czy udawać że coś jest ok, jeśli nie jest, Bóg widzi jak jest naprawdę.
Galaccy chrześcijanie marnie siali dla Królestwa Bożego zarówno w sferze troski o sprawy Pańskie, o nauczycieli i troski o prawdę ewangelii, a chcieliby zbierać wielkie błogosławieństwa i oczekiwali wielkiego plonu.
Nie, marne sianie daje marne efekty.
Jeśli galaccy chrześcijanie chcą zbierać obfity plon muszą siać dla Ducha, a nie dla ciała. Wtedy będą zbierać wielkie plony duchowych błogosławieństw.

Wszyscy musimy pamiętać, że Bóg nie da się z siebie naśmiewać i nie możemy udawać, że jeśli żyjemy niemoralnie, niezgodnie ze Słowem Bożym, bez społeczności z Chrystusem, a jednocześnie prowadzimy jakieś życie religijne, to z tego powodu Bóg będzie z nami.
A z przykrością trzeba stwierdzić, że tak uważa wiele osób, że mogą mieć jakieś rytuały, jakąś religię i jednocześnie lekceważyć Boże sprawy, a Bóg i tak będzie im błogosławił. Nie, Bóg nie jest głupi i nie da się nabrać na jakąś manipulację, przekupstwo, czy udawanie. Czy człowiek może Go przechytrzyć, wykiwać? Kto dał nam życie, kto wie o nas wszystko, kto przenika nasze myśli i motywacje, czyż nie On. Ten który bada wszystko, nawet najskrytsze i najtajniejsze tajemnice ludzkiego serca.

W rzeczywistości próbując oszukać Boga, oszukujemy tylko siebie, bo Boga oszukać się nie da, a Bóg wszelkie nasze próby oszusta widzi i na nie reaguje. Jeśli chcemy lekceważyć prawo siewu i żniw, wkrótce przekonamy się, że czyniąc to, zbiory mamy znacznie mniejsze i w ten sposób nasze kombinacje odbiją się na nas samych.

Zasada siania i zbierania jest uniwersalna i odnosi się do każdej dziedziny naszego życia.
Jaki jest wpływ siewy na Zbiory?

1.      Zasada ta jest bardzo wymowna jeśli posiejesz pszenicę to co zbierzesz? Oczywiście pszenicę. Jeśli posiejesz inne ziarno to zbierzesz takie jakie posiałeś. Nie jest możliwe posiać pszenicy i zebrać jabłka. Zbiór ściśle jest uzależniony od gatunku ziarna jakie posiejemy. Rolnicy i ci którzy kiedykolwiek uprawiali jakąś rolę bardzo dobrze rozumieją tą zasadę. Jeśli w zborze siejmy marne niebiblijne nauczanie, brak dyscypliny, porządku, to jednocześnie Zbór duchowo umiera.

2.      Po drugie jaką jakość ziarna zasiejesz takie będziesz miał zbiory. Jeśli zasiejesz dobre ziarno i będzie miał dobre zbiory, jeśli kiepskie i mało będziesz miał kiepskie zbiory. (Ozeasza 10,12-13)

3.      Po trzecie Zbór zawsze zależy od tego co posiejemy. Jeśli siejemy dla Królestwa Bożego będziemy zbierać życie wieczne, jeśli jednak siejemy dla świata, grzechu i szatana będziemy zbierać gniew Boży.

3,8
Zasada siania i zbierania ma również zastosowanie w kwestii naszej świętości.
Jak myślisz co to znaczy siać dla ciała Gal 5,19-21?
Jeśli jakiś chrześcijanin niemoralnie postępuje i pozwala na to, by pożądliwości Jego ciała wzięły nad nim górę zamiast je ukrzyżować i zaprzeć się samego siebie, to będzie zbierał skażenie. Nie będzie odczuwał i nie będzie widział, że Jego chrześcijańskie życie posuwa się do przodu, a nadto jego charakter i sposób zachowania będzie coraz bardziej popsuty. Grzech zawsze się rozwija i ściąga nas w dół, nigdy nie stoi w miejscu. Gdy coś takiego będzie miało miejsce w końcu doprowadzi do potępienia. Musimy być świadomi, że gdy jest ciągłe sianie dla ciała, to tylko potwierdza, że taka osoba nigdy nie narodziła się na Nowo i tak naprawdę nie chrześcijaninem.

Podaj jakieś praktyczne kwestie siania dla ciała?
ü  Pielęgnowanie nieprzebaczenia
ü  Rozkoszowanie się nieczystością, myślą, obrazami pornograficznymi lub innymi.
ü  Zaniedbywanie Bożych obowiązków z powodu lenistwa lub rozrywek. Zaniedbywanie modlitwy, czytania Słowa Bożego, służby dla innych.
ü  Pogoń wyłącznie za rzeczami materialnymi

Prawdziwy chrześcijanin sieje dla Ducha, szuka Bożego królestwa.
Jakie owoce przynosi sianie dla Ducha (Mat 6,33)?
Apostoł Paweł mówiąc że sianie dla Ducha przynosi życie wieczne ma na myśli nie tylko życie po naszej śmierci, ale najwyższą jakość życia. Oznacza to, że sianie dla Ducha Św. nadaje sens naszemu życiu. Nasze życie staje się coraz bardziej wartościowe, owocne, nie marnujemy czasu, wzrastamy w Bogu i w rozróżnianiu tego, co jest dobre, miłe pożyteczne dla Boga (1 Tym 4,8; Ps 1,1-3).

Jak myślisz jak możemy siać dla Ducha?
ü  Modlitwa
ü  Wspólne uwielbianie Pana z Innymi wierzącymi
ü  Zachęcanie innych wierzących do trwania w wierze i pomoc w ich problemach
ü  Głoszenie ewangelii.
ü  Służba w Zborze
ü  Studiowanie Biblii i czytanie dobrej literatury chrześcijańskiej.
ü  Pielęgnować dobre nawyki

5,9
Prawie siewu i zbierania podlega również nasze zaangażowanie w kwestii czynienia dobrze innym.
Jak myślisz dlaczego Paweł mówi, że czynić dobrze nie ustawajmy? Co powoduje że ustajemy dobrze czynić?
ü  Zniechęcenie
ü  Zmęczenie
ü  Rezygnacja
ü  Brak docenienia naszej pracy i wysiłku
ü  Przypisywanie wierzącym złych motywacji i oskarżanie ich.
Na naszej drodze służby Bogu i bliźniemu napotkamy wiele przeszkód, które zniechęcają nas do ciągłego poświęcenia. Świat chce byśmy upodobnili się do niego, a diabeł podsuwa nam myśli o rezygnacji i podpowiada że służba dla Boga nie ma sensu, że i tak nikt tego nie widzi i nikomu to jest niepotrzebne.
Pomimo różnych przeszkód chrześcijanin nie może się poddawać mając nadzieje w Bogu w życiu wiecznym, w Bożej nagrodzie. Bóg wynagrodzi wierzącym każdy wysiłek dla Królestwa Bożego (Rzym 2,6-7).

Jakie obietnice daje nam Bóg jeśli niestrudzenie będziemy dobrze czynić innym?

Często chrześcijanie mają bardzo wąskie spojrzenie i nie zawsze widzą rezultaty swojej pracy i służby. Ale z czynieniem dobra jest tak, jak z sianiem ziarna. Plony pojawiają się później. Dlatego nie możemy się zniechęcać, ale wytrwale mamy siać. Jeśli się poddamy z pewnością nic nie zbierzemy. Jednak jeśli wytrwale siejemy dobre ziarno, Boże królestwo, to będziemy oglądać w końcu owoce tego siewu w postaci np:
ü  Nawróceń niewierzących
ü  Wpływu na innych
ü  Pocieszeniem innych
ü  Podniesieniem innych
ü  Chrześcijanin przez swoje świadectwo może wstrzymać zepsucie społeczne (Mat 5,13-14)
ü  Przysporzyć chwały Bogu, gdy inni będą widzieć jego bogobojne życie i chwalić Boga (Mat 5,16).
ü  Chrześcijanin sprawia przez swoje postępowanie, że ten grzeszny upadły świat staje się lepszym miejscem do życia.
6,10
Skoro sianie dobra przynosi tak wiele błogosławieństwa, to co mamy robić?
ü  Mamy dobrze czynić wszystkim ludziom. Chrześcijanin to ktoś kto jest dobry dla wszystkich, także dla niewierzących i w miarę możliwości pomaga im.
ü   
Jak mogę dobrze czynić niewierzącym?
ü  Służba społeczna.
ü  Służba charytatywna
ü  Oferowanie swojej pomocy sąsiadom, znajomym.

ü  Mamy najwięcej dobrze czynić domownikom wiary, czyli innym wierzącym. (Jana 13,34-35; 1 Jana 4,20-21; Rzym 12,10)



Łączna liczba wyświetleń