czwartek, 21 marca 2019

Sąd nad zwodzicielami Studium 2 Piotra 2,4-9



Teraz Piotr przechodzi do historycznych przykładów sądu Bożego jaki spadł na tych, co byli nieposłuszni Bogu i jaki w konsekwencji spadnie na wszystkich zwodzicieli. Jeśli jakikolwiek fałszywy nauczyciel myśli, że wykorzystywanie Bożej nauki dla swoich zysków ujdzie mu na sucho, to strasznie się myli. Bóg w historii wielokrotnie dawał dowody tego, że ma narzędzia, by osądzić tych którzy się Mu sprzeciwiają. Więc niech nikt nie ma złudzeń, że Boży sąd na zwodzicieli i odstępców nie nadejdzie.

2.4
Pierwszym przykładem sądu jaki podaje Piotr jest osądzenie aniołów, którzy sprzeciwili się Bogu.
Jeśli Bóg już kiedyś osądził anioły za bunt, to również ludzie sprzeciwiający się Bogu nie powinni myśleć , że unikną sądu Bożego.
Bóg część aniołów strącił do piekła i zamknął ich w specjalnych lochach, by byli zachowani na dzień sądu.
Prawdopodobnie Piotr ma tutaj na myśli tych samych aniołów o których wspomina Juda w swoim liście w 6 wierszu.
Najbardziej prawdopodobne jest, że chodzi o aniołów, którzy przed potopem schodzili z nieba na ziemię przyjmując ludzkie postacie lub przybierając ciała mężczyzn i współżyli z kobietami stając się winni przed Bogiem przekroczenia Jego przykazań, co spotkało się ze srogą Bożą odpłatą Ks. Rodzaju 6,1-4
Upadek Lucyfera i aniołów jest opisany w kilku miejscach w Biblii Ks. Izajasza 14,12-15; Ks. Ezechela 28,13-18; Objawienie 12,4

Demony dokładnie wiedzą, że istnieje takie miejsce gdzie część z nich jest zamknięta i prosiły Pana Jezusa, by ich do tego miejsca nie odsyłał Łukasza 8,31

Obecne przebywanie części aniołów w ciemnych lochach na dzień sądu jest tymczasowe i ostateczne ich przeznaczenie wypełni się w dzień sądu, będzie to jezioro ogniste (Obj 20,10).

Być może fałszywi nauczyciele o których mówi Piotr wywyższali się nad innych podnosząc swój autorytet niezwykle wysoko jak gdyby byli ponad innymi ludźmi. Jednak w oczach Boga pozycja człowieka kimkolwiek, by nie był, nie ma żadnego znaczenia. Bóg nie ma względu na osobę (5 Mój 10,17). Jeśli ktoś sprzeciwia się Bogu poniesie tego sprawiedliwe konsekwencje niezależnie od pozycji. 

2.5
2 Ptr,3,5-7
Kolejnym historycznym przykładem sądu Bożego jest starożytny świat przed potopem. Biblia mówi, że za nieprawość i rozwiązłość Bóg osądził wszystkich ludzi w czasach Noego zalewając całą ziemię wodą i ocalił jedynie ośmioro osób (Rodz. 6,5; 7,10-24). Również Pan Jezus powołuje się na te wydarzenia jako historyczne (Mat 24,37-39). Chociaż wielu naukowców i świeckich historyków kwestionuje światowy biblijny potop, to Słowo Boże przedstawia go jako wydarzenia historyczne, a nie metaforę.

Jaką lekcje z tego przykładu chce nam przekazać Piotr?

Bardzo podobną do poprzedniego przykładu, że skoro Bóg nie oszczędził starożytnego świata i zatopił wszystkich ludzi w wodach potopu, z pewnością nie oszczędzi też tych, którzy dzisiaj wprowadzają fałszywe nauki, zwodzą wierzących, żyją niemoralnie gorsząc innych i myślą że pod przykrywką pobożności mogą ciągnąć zyski.
 Skoro Bóg nie oszczędził całej ziemi i miliony istnień ludzkich, które żyły przed potopem, to głupotą jest twierdzić, że dzisiejszym ludziom równie nieprawym lub nawet bardziej niż tamci okaże Bóg miłosierdzie jeśli się nie upamiętają. Miłosierdzie jakie Bóg okazał ludziom jest w Jezusie Chrystusie, odrzucenie Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela i wybranie w życiu własnej drogi jest tożsame z potępieniem na wieki.

Jak Piotr nazywa Noego i dlaczego?
Piotr nazywa Noego heroldem sprawiedliwości, bo Noe żył pobożnym życiem i wzywał innych do upamiętania, przez czas budowy arki (prawdopodobnie 120 lat) jednak nie znalazł posłuchu, a raczej prześladowania.
Podobnie jak za czasów Noego i dzisiaj zwodziciele oraz ludzie oporni wobec ewangelii nic sobie nie robią z wezwań do upamiętania. Jednak jeśli nie posłuchają, to zginą w dzień Bożego sądu jak przed potopem, bo Bóg przyjdzie ze swoim sądem na całą ziemię (1 Ptr 3,4-7) i nikt nie będzie mógł umknąć.
Zauważ, że pomimo sądu na cały starożytny świat, Bóg ocalił Noego. Później mamy przykład ocalenia Lota podczas wylania gniewu na Sodomę. Podobnie Bóg ocali wszystkich wierzących w Chrystusa i na nich sąd Boży nie spadnie (Ew. Jana 5,24). Wierzę też że zanim nastanie na świcie wielki ucisk, to kościół będzie zabrany do Boga na czas wielkiego sądu Bożego nad bezbożną ziemią i Chrystus powróci tutaj ze swoim kościołem, by ustanowić swoje Królestwo.

2.6
 Podobnie było z Sodomą i Gomorą. Gdy ludzie w tych miastach przekroczyli ustanowione przez Boga zasady i dojrzeli do sądu, to Bóg wylał swój sąd na te miasta z całą gwałtownością spuszczając ogień z nieba (prawdopodobnie spadł jakiś meteoryt paląc wszystko w tamtym rejonie co potwierdzają badania archeologiczne) (rodz 19,12-16.23-25) (Łuk 17,28-29) (Pwt Prawa 29,23) ( W rzeczywistości przy Sodomie i Gomorze było więcej miast, a największe to Sodoma i Gomora. Bóg zniszczył cały region i wioski wokoło.)
Gdy Abraham wędrował z Lotem to dolina Sodomy i Gomory była bardzo żyzna i zielona, a w wyniku sądu Bożego stała się pustynią. Bóg tak je wypalił, że nawet do dzisiaj nie wiadomo gdzie dokładnie się znajdowały.
Główną przyczyną sądu Bożego nad Sodomą i Gomorą była rozwiązłość seksualna, homoseksualizm (Judy 1,7).
I znowu, zniszczenie Sodomy i Gomory jest przykładem i zapowiedzią przyszłego sądu dla tych, którzy odstępują od Pana, zapierają się Go lub wprowadzają fałszywe nauki zwodząc innych.

2,7
Podobnie jak w przypadku Noego, Bóg ocalił Lota wraz z jego rodziną, tylko jego żona poniosła śmierć łamiąc Boże przykazanie.
Tak jak w przypadku Noego Bóg nazywa Lota sprawiedliwym. Sprawiedliwość została mu nadana z łaski przez wiarę w Boże odkupienie, podobnie było w przypadku Abrahama (Rodz 15,6; Rzym 4,3.11.22.23).
Zauważ że charakterystyczną cechą fałszywych nauczycieli i rozkładu społecznego jest coraz większa niemoralność w sferze seksualnej. Było tak przed potopem, było tak w przypadku aniołów i było tak w przypadku Sodomy i Gomory, a i dzisiaj również ma to miejsce.

2.8
Lot nie był idealnym człowiekiem i też miał wiele upadków, chciał swoje córki dać jako rozrywkę dla tych, którzy nastawali na niego, by wydał swoich gości, co może oznaczać, że nie był do końca taki moralny (Rodz 19,8) np. upił się (Rodz 19,33-35). Jego serce było też przywiązane do Sodomy (Rodz 19,8). Jednak Lot szczerze kochał Boga i nienawidził tego, co miało miejsce w Jego mieście. Nienawidził zboczeń seksualnych i całej bezbożności Sodomy i Gomory. To świadczy o tym, że Lot był naprawdę wierzący pomimo różnych słabości.
Znakiem prawdziwej wiary w Chrystusa jest nienawiść do grzechu. Podobnie jak Lot, chrześcijanin trapi się i smuci, że ludzie zamiast Boga wybierają bezbożność, że jego bliscy wybierają bezbożność, że jego sąsiedzi wybierają bezbożność i wolą czcić bałwany, żyć w nieświadomości ulegając swoim grzechom i kochać je zamiast Boga.
Piotr pokazuje nam wspaniałą charakterystykę człowieka będącego blisko Boga. Jest to człowiek, który nienawidzi grzechu, pragnie uwolnić się od niego, walczy z nim i nie może doczekać się, kiedy już wyzwoli się z tego ciała śmierci.
Apostoł Paweł wyraził swoją walkę i nienawiść do grzechu 7 rozdz. listu do Rzymian
   
2.9
Piotr pokazał wyraźnie dwie rzeczy które podsumowuje w 9 wierszu, jakie?
1.      Po pierwsze sąd jest pewny i wszyscy fałszywi nauczyciele oraz wszelkiego rodzaju zwodziciele, ci którzy miłują swoje grzechy i są propagatorami niemoralności poniosą słuszną pewną karę, która jest dla nich przygotowana przez Boga. Ci którzy miłują grzech niech się nie łudzą, że w jakiś cudowny sposób unikną Bożego sądu. Często fałszywi nauczyciele i propagatorzy niemoralności powołują się na to, że Bóg jest miłością i z pewnością nikogo nie potępi. Ale właśnie Ten który mógłby ich zachować, Jezus Chrystus, On ich potępi za nieprawości, bo wtedy kiedy mogą się do Niego zwrócić w upamiętaniu i po przebaczenie, to gardzą Nim. Piotr podał trzy historyczne wydarzenia, które są zapowiedzą przyszłego sądu dla bezbożnych, to bunt aniołów, potop i zniszczenie Sodomy i Gomory. Skoro Bóg ich nie ocalił, nie ocali i innych, którzy się Mu sprzeciwiają. Jednak ludzie często w to nie wierzą i ufają własnym odczuciom, mrzonkom, fałszywym prorokom i światu myśląc, że jakoś wymkną się Bożej sprawiedliwości. Jednak Pan Bóg ma moc zachować bezbożnych na dzień sądu w celu ich ukarania (1 Tes 5,1-3; 2 Tes 1,6-8) i chwyta przewrotnych w ich własną przewrotność. Sprawia Bóg, że ci którzy sobie lekceważą Jego Słowo później przez to Słowo będą sądzeni. Myślą że wykiwają Boga, a tymczasem wpadają we własne sidła i nawet w ich grzechu Bóg się uwielbi kiedy Jego sprawiedliwość zatriumfuje.     
2.      Drugi wniosek Piotra jest taki, że Bóg zachowa przed sądem tych, którzy upamiętali się i uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa. Zachowa ich przed potępieniem dając im życie wieczne. Bóg zachowa ich przed wielkim dniem Sądu Ostatecznego i ucisku jaki zbliża się na świat  (1 Tes 4,13-18). Pan chce uratować swój lud przed sądem tak jak uratował Noego i Lota. Zwróć uwagę że apostoł Paweł w 1 liście do Tesaloniczan najpierw mówi o pochwyceniu w 4 rozdz. a później o dniu pańskim w 5 rozdz. Najpierw jest pochwycenie. W  1 Tesaloniczan 5,9 jest powiedziane, że Bóg nie przeznaczył nas na sąd, ale odkupienie. A w Ks. Malachiasza 3,19-21 jest powiedziane, że nadchodzi dzień gniewu Pana, ale Bóg ocali tych, którzy w niego uwierzyli.

niedziela, 17 marca 2019

Zabójcze wyrzuty sumienia Ew. Mateusza 27,1 – 10



W 1791 roku 2 marca w środę o godz. 10.00 rano w wieku 88 lat zmarł jeden z największych kaznodziejów XVIII wieku John Wesley. Pełnił on posługę kaznodziejską do końca swego życia. Tydzień przed śmiercią, była to środa, wygłosił swoje ostatnie kazanie z tekstu Ks. Izajasza 55:6  Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć, wzywajcie go, dopóki jest blisko!
Po dwóch dniach osłabł, tak że musiał położyć się do łózka i przez następne kilka dni odszedł do Pana. W ostatnich słowach swojego życia ciągle powtarzał „że jestem największym z grzeszników, ale Jezus umarł za mnie”. Później powtarzał wobec zebranych, „że jesteśmy usprawiedliwieni przez wiarę w Chrystusa i mamy dążyć ku całkowitemu uświęceniu”. Następnie w ciągu ostatnich kilku godzin powiedział kilka razy, że „mamy wolność wejścia do miejsca bardzo świętego przez krew Jezusa” Przed samą śmiercią odśpiewał hymn, którego słowa wyrażały nadzieje rychłego spotkania z Panem. Potem chciał jeszcze napisać kilka ostatnich słów dla potomnych, ale już nie miał siły. A ostatnie zdania na łożu Jego śmierci brzmiały „najlepszym ze wszystkiego, to że Bóg jest z nami i dalej zmówił ostatnią modlitwę „Panie dziękujemy ci za wszystkie dobrodziejstwa. Błogosław Kościół i Króla, udziel nam prawdy i pokoju przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, na wieki wieków” i po kilku godzinach powiedział „Do widzenia” i zmarł.
Świadkowie Jego śmierci twierdzili, że nie miał najmniejszej wątpliwości, co będzie z nim dalej. A wszystkie słowa, które wypowiadał tchnęły pogodą ducha, spokojem i ufnością. Gdy myślimy o końcu naszego życia, to jaki scenariusz przychodzi nam na myśl? Co chcielibyśmy powiedzieć w naszej ostatniej godzinie i dokąd kierować nasze myśli?
Przykład śmierci Jana Wesleya jest jednym ze wspaniałych przykładów jak po chrześcijańsku możemy odejść z tego świata. Oczywiście nikt z nas nie wie w jakich okolicznościach przyjdzie nam dokładnie umierać i nie mamy na to ostatecznego wpływu. Ale mamy wpływ na to, z jakim sercem będziemy stąd odchodzili. Czy z sercem pełnym ufności i nadziei jak Jan Wesley. Czy pełnym rezygnacji, rozgoryczenia, nieprzebaczenia i poczucia porażki jak Judasz. Mamy wpływ na to, jakie decyzje podejmiemy w ciągu kolejnych godzin, dni, miesięcy i lat i czy będą to decyzje, które przybliżą nas do Boga, czy od Niego oddalą.
Chciałbym byśmy dzisiaj bliżej się temu przyjrzeli jak możemy wykorzystać nasze życie. Widzimy że arcykapłani i starsi ludu podjedli decyzję o śmierci Pana Jezusa. Jak wiemy uczynili to już wcześniej, a cały proces był jedną wielką mistyfikacją. Zebrali się w nocy z czwartku na piątek co było nielegalne i z góry zdecydowali o winie Jezusa (w. 1). Przedstawili fałszywych przekupionych świadków, którzy nie byli w stanie w sposób zgodny oskarżać Pana. Diabeł próbował na różne sposoby dowieść winy Pana Jezusa, ale odniósł porażkę. W końcu oskarżono Go o bluźnierstwo, gdy potwierdził, że Jest Synem Bożym. Nie są w stanie skazać, Go za żaden grzech i w ten sposób dowodzą jeszcze bardziej bezgrzeszności Chrystusa, więc skazują Go za prawdę.   Skazują Go za to, że jest Synem Bożym, Zbawicielem świata. To jest niesamowite, że chcieli skazać Go za przestępstwo, chcieli uczynić z Niego złoczyńcę, chcieli żeby Jego imię kojarzyło się z nieprawością. Ale Bóg nie pozwolił na to i musieli Go skazać za to, kim faktycznie był. Sami  ogłosili Jego przestępstwa, że uważa się za Syna Bożego i przez wydanie na Niego wyroku za to, potwierdzili Jego synostwo. Teraz widzimy jak szybko z samego rana montują jeszcze pozory legalnego procesu, bo przecież skazali, go w nocy. Ale potrzebują uwiarygodnić wyrok, potrzebują pokazać przed ludem, że wszystko jest zgodnie z prawem. Ewangelista. Marek mówi, że zebrał się cały Sanhedryn z pewnością w oficjalnej Sali sądowej i wtedy podjedli uchwałę, że trzeba Jezusa zabić. Jakaś część Sanhedrynu, pojedyncze osoby nie zgadzały się z tym jak np. Józef z Arymatei, ale znaczna większość była za śmiercią Jezusa.
Jednak pomimo podjęcia decyzji o wyroku śmierci na Chrystusie, Żydzi nie mogli faktycznie tego wyroku wykonać, bo byli pod jurysdykcją Rzymian. Stąd czytamy w 2 wierszu, że związali Jezusa i zaprowadzili Go do Rzymskiego namiestnika Piłata, który zarządzał tym regionem. Główna siedziba Piłata znajdowała się w Cezareii nad brzegiem morza, ale teraz w związku ze zbliżającym się świętem Paschy i tłumem który na nie przybędzie oraz potencjalnymi zagrożeniami Piłat przebywał w Jerozolimie.

Grzech powoduje ogromne wyrzuty sumienia
O Piłacie więcej będziemy mówić następnym razem, a teraz przejdźmy do Judasza. Ewangelista Mateusz wraca do Judasza, bo chce nam pokazać na każdym etapie procesu Pana Jezusa, że Chrystus był zupełnie niewinny. Już mówiliśmy o tym, że Rada Żydowska nie była w stanie dowieść Mu winy. Teraz widzimy Judasza, który po skazaniu Jezusa przez Radę dochodzi do wniosku, że źle zrobił i wydał Krew niewinną (w 4). Później również i piłat będzie się starał uwolnić Jezusa z tego powodu, że nie znajdował w nim żadnej winy.
Na tle procesu Pana Jezusa wszyscy, którzy są zaangażowani w skazanie Go okazują się strasznymi grzesznikami, a On w obliczu wszystkich oskarżeń okazuje się bez winny. To oni zasługiwali na śmierć, a wraz z nimi my wszyscy, ale Bóg ukarał Pana Jezusa w nasze miejsce jak mówi list Piotra:
1 Piotra 2:22  On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego;
23  On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
24  On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.
Jednak większość nigdy nie dostrzega w Chrystusie Zbawiciela jak np. Judasz. Gdy doszedł do wniosku, że wydał niewinnego człowieka i pojawiły się wyrzuty sumienia, to postanowił zwrócić pieniądze, które otrzymał za zdradę. Ale czy prawdziwie pokutował, czy miał pragnienie żeby się prawdziwie upamiętać?
Wygląda na to, że nie! Jego smutek nie wynikał z prawdziwej chęci pokuty, ale raczej z poczucia porażki i złej oceny sytuacji. Wprawdzie przyszedł do arcykapłanów ze świadomością, że wydał niewinnego człowieka, ale wcale nie chciał się nawrócić.
Spotykam bardzo wiele takich osób, które mają wyrzuty sumienia, wiedzą że źle robią lub źle zrobili, ale jednocześnie nie chcą przyjść do Zbawiciela i prosić o przebaczenie. Wolą raczej zadręczać się swoim grzechem, użalać się nad sobą na wzór Judasza, co oczywiście często prowadzi do depresji, a nawet samobójstwa, ale do Zbawiciela nie przyjdą. Zobaczmy, że człowiek naprawdę może żałować i naprawdę może się smucić, ale jednocześnie w środku w swoim sercu może nie pokutować. Pokuta wymaga czegoś więcej niż smutku i żalu. Pokuta wymaga odrzucenia własnej dumy, zaparcia się samego siebie, przyznania się przed Bogiem i sobą samym, że jesteśmy nic nie warci i zaufania Chrystusowi jako Zbawicielowi. Judasz tego nie uczynił, żałował swojego postępku, ale wciąż w środku pozostawał dumnym człowiekiem, który polegał na sobie.
Bóg dał każdemu człowiekowi sumienie, jest to Boży system alarmowy który ostrzegania nas, że robimy coś niewłaściwego. Sumienie to Boży dar dla człowieka by chronić go przed łamaniem Bożego prawa, przed złem i potępieniem. Ale człowiek może je ignorować, zagłuszać lub zniekształcać np. przez ciągłe występowanie przeciwko swojemu sumieniu lub kulturę w której się wychował. Ale pomimo to, sumienie często się odzywa i mówi nam, że zrobiliśmy coś źle. Wtedy mówimy o wyrzutach sumienia i najwyraźniej to spotkało Judasza. Miał wyrzuty sumienia, że źle zrobił, że postąpił niewłaściwie, niemoralnie, ale z tymi wyrzutami nie przyszedł do Chrystusa, by mu przebaczył. I zobaczmy, że pomimo całkowitego zepsutego serca Judasza, serca człowieka którego Biblia nazywa diabłem. Człowieka który był opętany przez zło, przez szatana, targają nim wyrzutu sumienia. To jest niesamowite, że nie jesteśmy w stanie zniszczyć w nas, tego Bożego alarmu, możemy go zniekształcić, ale nie możemy od tego uciec. I oczywiście można całe życie ignorować i zagłuszać wyrzuty sumienia, ale nie można się ich pozbyć. Nawet najbardziej zepsuci ludzie czują się wini i z różnym natężeniem w różnych okresach swego życia dzwoni w ich sercach dzwon, że podążają w złym kierunku i są zagrożeni piekłem za swoje grzechy. Często w więźniu spotykam takie osoby, widzą że zrobiły źle, mają wyrzuty sumienia, oskarżają się, walczą z tym, ale nie mogą sobie z tym poradzić. Nie śpią po nocach, mają koszmary, są niespokojni, żyją w lęku i wielu obawach. I nie tylko oni, ale miliony ludzi dzisiaj w tej chwili na całym świecie żyje podobnie. Jednocześnie na wzór Judasza nie chcą przyjść do Zbawiciela po rozwiązanie, po przebaczenie, nie chcą pozwolić by napełnił ich serce pokojem, bo powstrzymuje ich przed tym niewiara i własna duma. Uważają często, że są tak silni, że sami poradzą sobie ze swoją winą.
I to jest pytanie do nas, co my robimy ze swoim grzechem, jak zachowujemy się ze swoją nieprawością?  Czy dusimy grzech w sobie oskarżając się, co oddala nas od Pana, prowadzi do frustracji i rezygnacji? Czy jednak wyznajemy grzech Bogu i prosimy o przebaczenie?
Dawid w Psalmie 32 mówi:
Psalm 32:5  Grzech mój wyznałem tobie I winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; Wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego.
Gdy wyznamy nasze grzechy Panu w szczerej pokucie i zamiarem upamiętania, to Bóg uwalania nas od naszego ciężaru i napełnia nasze dusze pokojem.
Ale obawiam się, że wiele osób w swoim grzechu na wzór Judasza wcale nie szuka Zbawiciela, szukają jedynie ulgi w swoim emocjonalnym bólu, który poprawi ich stan psychiczny. Przyjście do Jezusa Chrystusa wymaga potępienia grzechu i uapmiętania, wymaga by grzech porzucić i walczyć z nim. Jednak dla wielu jest to zbyt dużo.  Szukają oni jedynie ukojenia, ale nie chcą żadnych zmian. Stąd w naszych czasach szczególnie w świecie zachodnim tak popularny jest psycholog lub środki psychotropowe. Wiele osób szuka rozwiązania dla swoich wyrzutów sumienia, ale nie chcą by ktokolwiek ich oceniał, czy wzywał do zmiany postępowania. Chcą jedynie zrzucić swój ciężar i pozostać takimi samymi jak byli. Nie chce też powiedzieć, że czasami pomoc psychologiczna nie jest konieczna, czy leczenie farmakologiczne, ale zbyt wiele osób w ten sposób zastępuje Pana Boga. Kiedyś jechałem pociągiem z Polakiem, który pracował w Austrii i głosiłem mu ewangelię. W trakcie naszej rozmowy powiedział mi, że w Austrii bardzo mało ludzi chodzi do kościoła, ale niemal wszyscy mają swojego psychologa i swoje tabletki, by poradzić sobie ze swoim poczuciem winy. Taką rolę może również spełniać fałszywa religia, czy ksiądz do którego ludzie idą, by pozbyć się swoich wyrzutów sumienia, ale nie otrzymują tam prawdziwego przebaczenia. Niekiedy, by uporać się ze swoimi wyrzutami sumienia ludzie sięgają po alkohol lub narkotyki. Wielu natomiast dochodzi do wniosku jak Judasz, że nie ma już dla nich nadziei i tylko samobójstwo jest rozwiązaniem. Nawet próba naprawienia tego co zrobił nie dała mu ukojenia. Przyszedł i zwrócił pieniądze, które otrzymał za zdradę, ale, oskarżające Go myśli były nie do wytrzymania. Tylko łaska Pana Jezusa Chrystusa mogła Go od tego uwolnić.
Przygotowując się do tego kazania trafiłem na relacje współczesnej młodej dziewczyny, która zmaga się z podobnymi oskarżeniami, posłuchajcie: 
 Około 6-ciu lat temu, gdy uczęszczałam wówczas do gimnazjum, wpadłam w złe towarzystwo. Pamiętam doskonale dzień, w którym sięgnęłam pierwszy raz po narkotyki, kiedy to wręcz słyszałam odradzający to postępowanie głos mojego sumienia w głowie. Ale głupia, niedojrzała ciekawość i chęć przypodobania się nowym znajomym niestety wygrała nad niepokojem wywołanym tą grzeszną czynnością. Później nastąpiła lawina: picie alkoholu, nałogowe palenie papierosów, lekkie narkotyki, następnie te cięższe, wagary, kłamstwa, a już najgorsze wydają się mi nieszczere spowiedzi, świętokradztwo, seks w wieku 15 lat i wejście w sakrament bierzmowania w kłamstwie. Mam 20 lat i czuję, że moje życie skazane jest na porażkę.
Wpadłam w depresję, zaburzenia osobowości, ale boję się iść do lekarza. Tak bardzo żałuję, ale czuję, że nie zasługuję na przebaczenie. Nie potrafiłabym zapanować nad sobą, iść do spowiedzi i spokojnie o wszystkim opowiedzieć - histeria murowana. Nachodzą mnie myśli samobójcze, ale szybko je odrzucam, nie mam tyle odwagi. Najbardziej absurdalne w tym wszystkim  wydaje się mi, że odkąd czytam Pismo Święte zaczęłam odczuwać swego rodzaju ulgę, jakby Bożą obecność, jednak mam wrażenie, że On (Bóg) nie zechciałby interesować się tak złym stworzeniem.
Drodzy, jeszcze raz, co my robimy ze swoim grzechem, ze swoimi wyrzutami sumienia, gdzie z tym idziemy, gdzie szukamy pomocy? Może zamykamy się w sobie i cierpimy w milczeniu jak wielu dzisiaj? Możemy dawać się okłamywać diabłu jak ta biedna dziewczyna i Judasz że nie ma dla mnie przebaczenia. Ale możemy też przyjść z nasza winą do Boga, do naszego Pana Jezusa Chrystusa, by uwolnił nas od naszego ciężaru i dał nam prawdziwe ukojenie. On dzisiaj zaprasza wszystkich obciążonych, by znaleźli w Nim swoje odpocznienie od własnego grzechu. Tylko pod Krzyżem naszego Pana Jezusa znajdziemy prawdziwy pokój i zbawienie jak mówi jedna z pieśni
„W krzyżu tam, w krzyżu tam,
Moje jest zbawienie,
Na Golgocie dał mi Pan,
Grzechów odpuszczenie”

Co grzech nam daje?
Widzimy na przykładzie Judasza, że grzech nie przynosi niczego poza potępieniem i wielkim poczuciem winy. Wprawdzie obiecuje bardzo wiele i kusi nas przyjemnością, tym że będziemy niezależni, bogaci, szczęśliwi, podziwiani, że będziemy jak Bóg jak, to powiedział szatan do Ewy w Raju. Ale gdy już się na niego zdecydujemy, to zawsze niszczy nas i ludzi wokół nas. Czy Ewa i Adam stali się jak Bóg jak obiecywał im szatan? Nie, stali się jak diabeł. I zawsze tak jest z grzechem, myślisz że jak Go spróbujesz będziesz spełnionym człowiekiem, będziesz jak Bóg, a lądujesz  jak diabeł, daleko od Boga i z wielkim poczuciem winy. Judasz gdy wydawał Pana Jezusa pewnie myślał, że będzie to dla niego niezły interes. Pragnienie wzbogacenia się i niewiara w Jego sercu spowodowały, że zupełnie nie widział strasznych konsekwencji swojego czynu. Oszustwo grzechu właśnie działa w taki sposób, że wydaje się iż nic strasznego się nie dzieje, gdy pozwolę sobie na małe ustępstwa, na małą niewierność na mały skok w bok, a ostatecznie ściągnie nas na dno. Przypomina to, to co mówi Salomon w Księdze Przysłów na temat alkoholu
Przypowieści Salomona 23:31  Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak się skrzy w pucharze i lekko spływa do gardła.
32  Bo w końcu ukąsi jak wąż, wypuści jad jak żmija.
I tak jest z każdym grzechem, wspaniale smakuje i lekko się go połyka, a w końcu prowadzi do śmierci. Nie długo nacieszył się Judasz swoimi srebrnikami. Zanim je otrzymał musiały wydawać się spełnieniem marzeń, a kiedy już je otrzymał, to przyniosły mu straszną gorycz. Spełniło się na nim przysłowie z Przypowieści Salomona
Przypowieści Salom 20:17  Smakuje człowiekowi chleb podstępnie zdobyty, lecz potem jego usta są pełne piasku.
lub inne podobne temu:
Przypowieści Salomona  9:17   Cudownie smakuje ukradziona woda, dobry jest także chleb zrabowany bliźniemu.
18   Wcale nie myśli (się) o tym, że tam są duchy zmarłych, a jej zaproszeni - już odeszli w zaświaty. (PBWP)
Szybko odczuł Judasz, gorzki smak swojego postępowania i przyszedł do arcykapłanów zwrócić pieniądze, by doświadczyć choć trochę ulgi. Nasz fragment mówi że wrzucił pieniądze do świątyni (w 5). W grece nowotestamentowej są dwa słowa na świątynie „hieron” i „naos”. „Hieron” oznacza cały obszar świątyni, „naos” zaś odnosi się do świętego miejsca i świętego świętych, gdzie mogli przebywać tylko kapłani i w naszym fragmencie jest użyte słowo „naos”. Judasz przyszedł i wrzucił srebrniki do miejsca świętego, gdzie mogli wejść tylko kapłani. Dlaczego on tak zrobił? Chciał w ten sposób sprawić problem arcykapłanom, co zrobić z tymi pieniędzmi i chciał żeby oni też uświadomili sobie swoją winę. Co zresztą oni później podkreślają nie wiedząc co zrobić z tymi pieniędzmi, bo są zapłatą za krew (w 6). Po tym wszystkim Judasz pieczętuje swoją winę nie widząc dla siebie przebaczenia i odbiera sobie życie. Myśli że może śmierć przyniesie mu upragnioną ulgę, ale musimy wiedzieć, że śmierć też nie przynosi ulgi dla grzeszników, którzy nie wołają o przebaczenie do Zbawiciela, śmierć to cierpienie potęguje do niewyobrażalnych rozmiarów. Jakkolwiek cierpiał Judasz po wydaniu Chrystusa, tak teraz cierpi o wiele bardziej. A tym, co wyraża ogrom przekleństwa Judasza, jest to jak zakończył dokładnie życie
Dzieje Ap 1:18  On to za otrzymaną zapłatę za nieprawość nabył pole, a upadłszy, pękł na dwoje i wypłynęły wszystkie wnętrzności jego.
 Nie dajmy się nigdy oszukać, naszym grzechom i diabłu, że śmierć może nas wyzwolić bez Zbawiciela. Niech osoba Judasza będzie dla nas wszystkich przestrogą, by nie lgnąc do tego świata i rozkoszować się grzechem myśląc, że możemy to czynić bez konsekwencji.

Hipokryzja przywódców Izraela
Na tle tej dzisiejszej historii wyłania się jeszcze starszyny obraz przywódców Izraela, ludzi którzy uważają się za sługi Boże , a tymczasem są sługami diabła. Jednak ci słudzy diabła bezwiednie, też wystawiają świadectwo niewinności naszego Pana, jednocześnie potępiając samych siebie i przyznając, że zapłata za Jego śmierć, jest zapłatą za krew. Wzięli pieniądze ze skarbca świątyni, które dali Judaszowi, ale nie chcieli już ich tam z powrotem umieścić, bo doskonale wiedzieli, że te pieniądze są splamione krwią niewinną. Więc chcą zachowywać pozory pobożności i nie umieszczają pieniędzy w skarbcu, ale kupują za nie pole na cmentarz dla pogan. Jednak w jakiś sposób informacja o tym, że pieniądze za cmentarz pochodzą z wydania człowieka przedostaje się do ludu i zakupiony teren cmentarny zaczyna być nazywany Polem Krwi. W ten sposób wszyscy się dowiadują, że Pan Jezus umarł z powodu przekupstwa i sprawiedliwość naszego Pana jaśniejsze jeszcze bardziej.
A przez wszystkie machloje i bezbożność przywódców Izraela Bóg wypełnia swoje słowo.
Mateusza 27:9  Wtedy się wypełniło, co było powiedziane przez proroka w słowach: I wzięli trzydzieści srebrników, cenę wyznaczoną, za sprzedanego człowieka, jak go oszacowano w Izraelu.
To niesamowite, że ci bezbożnicy myśleli, że wykonują swój wspaniały plan, a tak naprawdę stało się to, co zaplanował Bóg. Żaden grzesznik, żaden przeciwnik Boga, demony i diabeł nie mogą zniszczyć Bożego planu. Nie może być tak, by mogło zawieść Boże Słowo (Rzym 9,6). Bóg ma tak wielką moc, że nawet ich grzech ich nienawiść, ich złość i ich krętactwa wykorzystuje do swego dzieła i ze zła robi dobro, że wszyscy przeciwnicy Jezusa nie tylko nie mogą znaleźć na niego winy, ale jeszcze przyczyniają się do udowodnienia Jego sprawiedliwości.
Mam nadzieje i tego życzę sobie i wam byśmy zakończyli nasze życie podobnie  jak wspominany na samym początku John Wesley, byśmy skończyli nasze życie z imieniem Jezusa w sercu i na ustach. Byśmy zobaczyli wielkość naszego Boga i czystość naszego Pana, który jako sprawiedliwy cierpiał za niesprawiedliwych, a Jego ranami jesteśmy uleczeni.  To co najgorszego mogłoby nam się przydarzyć, to zakończyć życie jak Judasz w poczuciu potępienia, porażki i odejścia na zatracenie, niech dobry i miłosierny Bóg nas od tego uchroni i uczyni to, jeśli my sami uwierzymy i z całego serca umiłujemy sprawy Królestwa Bożego. Amen. 

wtorek, 5 marca 2019

Sąd nad zwodzicielami Studium 2 Piotra 2,4-9



Teraz Piotr przechodzi do historycznych przykładów sądu Bożego jaki spadł na tych, co byli nieposłuszni Bogu i jaki w konsekwencji spadnie na wszystkich zwodzicieli. Jeśli jakikolwiek fałszywy nauczyciel myśli, że wykorzystywanie Bożej nauki dla swoich zysków ujdzie mu na sucho, to strasznie się myli. Bóg w historii wielokrotnie dawał dowody tego, że ma narzędzia, by osądzić tych którzy się Mu sprzeciwiają. Więc niech nikt nie ma złudzeń, że Boży sąd na zwodzicieli i odstępców nie nadejdzie.

2.4
Pierwszym przykładem sądu jaki podaje Piotr jest osądzenie aniołów, którzy sprzeciwili się Bogu.
Jeśli Bóg już kiedyś osądził anioły za bunt, to również ludzie sprzeciwiający się Bogu nie powinni myśleć , że unikną sądu Bożego.
Bóg część aniołów strącił do piekła i zamknął ich w specjalnych lochach, by byli zachowani na dzień sądu.
Prawdopodobnie Piotr ma tutaj na myśli tych samych aniołów o których wspomina Juda 1,6.
Najbardziej prawdopodobne jest, że chodzi o aniołów, którzy przed potopem schodzili z nieba na ziemię przyjmując ludzkie postacie lub przybierając ciała mężczyzn współżyli z kobietami i stali się winni przed Bogiem przekroczenia Jego przykazań, co spotkało się ze srogą Bożą odpłatą Rodzaju 6,1-4
Upadek Lucyfera i aniołów jest opisany w kilku miejscach w Biblii Izaj 14,12-15; Ezechela 28,13-18; Obj 12,4

Demony dokładnie wiedzą, że istnieje takie miejsce gdzie część z nich jest zamknięta i prosiły Pana Jezusa, by ich do tego miejsca nie odsyłał.(Łukasza 8,31)

Obecne przebywanie części aniołów w ciemnych lochach na dzień sądu jest tymczasowe i ostateczne ich przeznaczenie w dzień sądu, to jezioro ogniste (Obj 20,10)

Być może fałszywi nauczyciele o których mówi Piotr wywyższali się nad innych podnosząc swój autorytet niezwykle wysoko jak gdyby byli ponad innymi ludźmi. Jednak w oczach Boga pozycja człowieka kimkolwiek, by nie był nie ma żadnego znaczenia. Bóg nie ma względu na osobę (5 Mój 10,17). Jeśli ktoś sprzeciwia się Bogu poniesie tego konsekwencje. 

2.5
2 Ptr,3,5-7
Kolejnym historycznym przykładem sądu Bożego jest starożytny świat przed potopem. Biblia mówi, że za nieprawość i rozwiązłość Bóg osądził wszystkich ludzi w czasach Noego zalewając całą ziemię wodą i ocalił jedynie ośmioro osób (Rodz. 6,5; 7,10-24). Również Pan Jezus powołuje się na te wydarzenia jako historyczne (Mat 24,37-39)

Jaką lekcje z tego przykładu chce nam przekazać Piotr?

Bardzo podobną do poprzedniego przykładu, że skoro Bóg nie oszczędził starożytnego świata i zatopił wszystkich ludzi w wodach potopu, z pewnością nie oszczędzi też tych, którzy dzisiaj wprowadzają fałszywe nauki, zwodzą, żyją niemoralnie gorsząc innych i myślą że pod przykrywką pobożności mogą ciągnąć zyski.
 Skoro Bóg nie oszczędził całej ziemi i miliony istnień ludzkich, które żyły przed potopem, to głupotą jest twierdzić, że dzisiejszym ludziom równie nieprawym lub nawet bardziej niż tamci okaże miłosierdzie jeśli się nie upamiętają.

Jak Piotr nazywa Noego i dlaczego?
Piotr nazywa Noego heroldem sprawiedliwości, bo Noe żył pobożnym życiem i wzywał innych do upamiętania, przez czas budowy arki (prawdopodobnie 120 lat) jednak nie znalazł posłuchu, a raczej prześladowania.
Podobnie jak za czasów Noego i dzisiaj zwodziciele oraz ludzie oporni wobec ewangelii nic sobie nie robią z wezwań do upamiętania. Jednak jeśli nie posłuchają, to zginą w dzień Bożego sądu jak przed potopem, bo Bóg przyjdzie ze swoim sądem na całą ziemię (1 Ptr 3,4-7)
Zauważ, że pomimo sądu na cały starożytny świat, Bóg ocalił Noego. Później mamy przykład ocalenia Lota podczas wylania gniewu na Sodomę. Podobnie Bóg ocali wszystkich wierzących w Chrystusa i na nich sąd Boży nie spadnie (Ew. Jana 5,24). Wierzę też że zanim nastanie na świcie wielki ucisk, to kościół będzie zabrany do Boga na czas wielkiego sądu Bożego nad bezbożną ziemią i Chrystus powróci tutaj ze swoim kościołem, by ustanowić swoje Królestwo.

2.6
 Podobnie było z Sodomą i Gomorą. Gdy przekroczyli ustanowione przez Boga zasady i dojrzeli do sądu, to Bóg wylał go na te miasta z całą gwałtownością spuszczając ogień z nieba (rodz 19,12-16.23-25) (Łuk 17,28-29) (Pwt Prawa 29,23) ( W rzeczywistości przy Sodomie i Gomorze było więcej miast, a największe to Sodoma i Gomora. Bóg zniszczył cały region i wioski wokoło.)
Gdy Abraham wędrował z Lotem to dolina Sodomy i Gomory była bardzo żyzna i zielona, a w wyniku sądu Bożego stała się pustynią. Bóg tak je wypalił, że nawet do dzisiaj nie wiadomo gdzie dokładnie się znajdowały.
Główną przyczyną sądu Bożego nad Sodomą i Gomorą była rozwiązłość seksualna i homoseksualizm (Judy 1,7).
I znowu zniszczenie Sodomy i Gomory jest przykładem i zapowiedzią przyszłego sądu dla tych, którzy odstępują od Pana zapierają się Go lub wprowadzają fałszywe nauki zwodząc innych.

2,7
Podobnie jak w przypadku Noego, Bóg ocalił Lotta wraz z jego rodziną, tylko jego żona poniosła śmierć łamiąc Boże przykazanie.
I znowu Bóg nazywa Lota sprawiedliwym. Sprawiedliwość została mu nadana z łaski przez wiarę w Boże odkupienie, podobnie było w przypadku Abrahama (Rodz 15,6; Rzym 4,3.11.22.23).
Zauważ że charakterystyczną cechą fałszywych nauczycieli i rozkładu społecznego jest coraz większa niemoralność w sferze seksualnej. Było tak przed potopem, było tak w przypadku aniołów i było tak w przypadku Sodomy i Gomory i dzisiaj również ma to miejsce..

2.8
Lot nie był idealnym człowiekiem i też miał wiele upadków, chciał swoje córki dać na współżycie co oznacza, że nie był do końca taki moralny (Rodz 19,8) np. upił się (Rodz 19,33-35) też jego serce było przywiązane do Sodomy (Rodz 19,8). Jednak Lot szczerze kochał Boga i nienawidził tego co miało miejsce w Jego mieście. Nienawidził zboczeń seksualnych i całej bezbożności Sodomy i Gomory. To świadczy że Lot był naprawdę wierzący pomimo różnych słabości.
Znakiem prawdziwej wiary w Chrystusa jest nienawiść do grzechu. Podobnie jak Lot, chrześcijanin trapi się i smuci, że ludzie zamiast Boga wybierają bezbożność, że jego bliscy wybierają bezbożność, że jego sąsiedzi wybierają bezbożność i wolą czcić bałwany zamiast Boga.
Piotr pokazuje nam wspaniałą charakterystykę człowieka będącego blisko Boga. Jest to człowiek, który nienawidzi grzechu, pragnie uwolnić się od niego, walczy z nim i nie może doczekać się, kiedy już wyzwoli się z tego ciała śmierci.
Apostoł Paweł wyraził swoją walkę i nienawiść do grzechu 7 rozdz. listu do Rzymian
   
2.9
Piotr pokazał wyraźnie dwie rzeczy które podsumowuje w 9 wierszu, jakie?
1.      Po pierwsze sąd jest pewny i wszyscy fałszywi nauczyciele oraz wszelkiego rodzaju zwodziciele, ci którzy miłują swoje grzechy i są propagatorami niemoralności poniosą słuszną pewną karę, która jest dla nich przygotowana przez Boga. Ci którzy miłują grzech niech się nie łudzą, że w jakiś cudowny sposób unikną Bożego sądu. Często fałszywi nauczyciele i propagatorzy niemoralności powołują się na to, że Bóg jest miłością i z pewnością nikogo nie potępi. Ale właśnie Ten który mógłby ich zachować On ich potępi za nieprawości. Piotr podał trzy historyczne wydarzenia, które są zapowiedzą przyszłego sądu dla bezbożnych, to bunt aniołów, potop i zniszczenie Sodomy i Gomory. Skoro Bóg ich nie ocalił, nie ocali i innych, którzy się mu sprzeciwiają. Jednak ludzie często w to nie wierzą i ufają własnym odczuciom, mrzonkom, fałszywym prorokom i światu myśląc że jakoś wymkną się sprawiedliwości. Jednak Pan ma moc zachować bezbożnych na dzień sądu w celu ich ukarania (1 Tes 5,1-3; 2 Tes 1,6-8)  
2.      Drugi wniosek Piotra jest taki, że Bóg zachowa przed sądem tych, którzy upamiętali się i uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa. Zachowa ich przed potępieniem dając im życie wieczne. Bóg zachowa ich przed wielkim dniem Sądu Ostatecznego i ucisku jaki zbliża się na świat  (1 Tes 4,13-18). Pan chce uratować swój lud przed sądem tak jak uratował Noego i Lota. Zwróć uwagę że apostoł Paweł w liście w 1 Liście do Tesaloniczan najpierw mówi o pochwyceniu w 4 rozdz. a później o dniu pańskim w 5 rozdz. Najpierw jest pochwycenie. W  1 Tesaloniczan 5,9 jest powiedziane że Bóg nie przeznaczył nas na sąd, ale odkupienie. A w Malachiasza 3,19-21 jest powiedziane że nadchodzi dzień gniewu Pana, ale Bóg ocali tych, którzy w niego uwierzyli.


  

czwartek, 28 lutego 2019

Wiecznie skuteczna ofiara Hebrajczyków 9,11 – 14



Autor listu do Hebrajczyków wyjaśnia nam w kontekście nadejścia Nowego Przymierza, że arcykapłaństwo Chrystusa jest o wiele doskonalsze niż arcykapłaństwo Starego Testamentu. Jest doskonalsze, bo skutecznie oczyszcza nas od grzechów i wprowadza każdego wierzącego przed Boży tron do miejsca najświętszego, gdzie żaden arcykapłan nie mógł wprowadzić ludu. Pomimo służby kapłańskiej w przybytku, czy później w świątyni wciąż w czasach Starego Przymierza ludzie nie mogli być tak blisko Boga jakby chcieli, bo tylko arcykapłan i tylko raz do roku mógł wejść do miejsca najświętszego przed oblicze Boże, by złożyć ofiary za siebie i za lud. A lud w tym czasie stał na zewnątrz i oczekiwał z niecierpliwością, czy złożona przed arcykapłana ofiara zostanie przyjęta i mogą liczyć na Boże błogosławieństwo w kolejnym roku.
Pewnie nie jeden raz arcykapłan marzył o tym, by móc wprowadzić ludzi przed samo oblicze Boże, ale jednocześnie wiedział, że nie może tego dokonać, bo jest za słaby i zbyt grzeszny, a ofiary które są składane nie są wystarczające, by dopuścić ludzi do miejsca najświętszego przed samo oblicze Boże. To dopiero miało się stać, gdy przyjdzie Jezus Chrystus, nasz doskonały arcykapłan i dokona wiecznego zadośćuczynienia. Przez Jezusa Chrystusa jak czytamy w 11 wierszu nadeszły przyszłe dobra tzn. o wiele większe błogosławieństwa niż te, które dawało Stare Przymierze. Tam ziemia obiecana była fizyczna i tymczasowa, a Jezus przyniósł dla nas wieczne dziedzictwo, obietnice odziedziczenia ziemi jak mówi Jezus w Ew. Mateusza, że cisi odziedziczą ziemię  i Życie wieczne z Bogiem. To o wiele więcej, niż Bóg obiecał Izraelowi, gdy wychodzili z Egiptu. W Starym Przymierzu przez ofiary składane ze zwierząt również nie dochodziło do całkowitego usunięcia winy za grzech. Ofiary te jedynie przykrywały grzech, ale nie usuwały Go. Pozostawiały również przekonanie w sumieniu człowieka, że pomimo złożenia ofiary wciąż nie ma całkowitego pojednania między Bogiem, a człowiekiem, bo jak wiemy krew kozłów i byków nie miała mocy oczyścić z grzechów, bo była zbyt niedoskonałą ofiarą przed Bogiem. Dopiero Chrystus oczyścił nasze sumienia i dał pełną świadomość przebaczenia przez wiarę w Niego jak czytamy w 14 wierszu. On przyszedł do nas jako niebiański arcykapłan złożył za nas wieczną ofiarę z samego siebie, z własnego życia, z własnej krwi, by zgładzić nasze grzechy. Jest to ofiara, której nie trzeba powtarzać jak to czyniono w Starym Testamencie. Tam co roku trzeba było składać ofiary za grzechy i co roku przypominać sobie jak daleko jest człowiek od Boga z powodu swojej grzeszności. Za każdym razem, gdy ludzie przychodzili do świątyni złożyć ofiarę, to odchodzili z niedosytem, ze świadomością, że będą musieli wrócić tam za rok i znów zrobić to samo.
Ofiara Chrystusa została złożona raz na zawsze, jak mówi 12 wiersz, Chrystus wszedł raz na zawsze do niebiańskiej świątyni, nie z krwią kozłów i cielców, ale własną, doskonałą ofiarą i tam ją ofiarował Bogu, by mogło dokonać się wieczne przebłaganie za grzechy, tych którzy w niego uwierzą. On dokonał wiecznego odkupienia, złożył za nas ofiarę której nie można i nie trzeba powtarzać. Wszelka próba dzisiaj składania własnej ofiary za grzechy jak np. w kościele Rzymskim ma to miejsce jest świętokradztwem, jest obrażaniem Boga, bo Bóg przyjął już ofiarę za grzech z rąk naszego arcykapłana Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś dzisiaj sam chce zapłacić za swój grzech, chce sam przynieść swoją ofiarę i na jej podstawie pokazać Bogu, że On jest godny przebaczenia i przyjęcia do Królestwa Bożego, to spotka się z odrzuceniem, bo nie chce uznać ofiary złożonej przez Chrystusa. Ci którzy chcą złożyć własną ofiarę za grzechy nie ufając w skuteczność ofiary Chrystusa komunikują, że to, co oni mogą zrobić dla swojego zbawienia jest lepsze niż to, co uczynił Jezus Chrystus. Ale Bóg właśnie Jego ustanowił arcykapłanem na wieki, by przez krew Krzyża Jego dzisiaj wszyscy, mogli mieć pokój z Bogiem. Dlatego służba kapłaństwa ustała, dzisiaj Jezus jest naszym pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi, my wszyscy zaś jesteśmy w Chrystusie kapłaństwem Boga, narodem świętym, ludem nabytym przez Niego.  Pan Jezus gdy Zmartwychwstał wstąpił do nieba i teraz tam usługuje w niebiańskiej świątyni wstawiając się za nami, a Jego ofiara jest wciąż aktualna, by zgładzić wszystkie nasze grzechy. Jedyne co mamy zrobić, by otrzymać przebaczenie, by cieszyć się dostępem do miejsca najświętszego, by zdjąć z nas przekleństwo grzechów i związane z nimi potępienie i być tak blisko Boga jak to tylko możliwe, to uznać w Chrystusie Zbawiciela. Uwierzyć w sercu swoim, że Jezus Chrystus jest posłanym przez Boga, przebłaganiem za nasze grzechy, że Bóg wzbudził Go z martwych dla naszego Zbawienia. Przez wiarę tą, ufność w sercu jeśli jest to prawdziwe i szczerze Bóg daje nam przebaczenie i Ducha Św. który przynosi pokój do naszego serca, zapewniając nas o tym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. Od chwili, gdy zaufamy Chrystusowi już nie musimy obawiać się sądu ostatecznego, potępienia za nasze grzechy, bo Chrystus umarł w nasze miejsce. Teraz jako pojednani z Bogiem, jako Jego lud możemy służyć Mu bez lęku i bez obaw. Wieczerza Pańska jest czasem, kiedy sobie przypominamy jak wspaniała i doskonała jest Ofiara Chrystusa i jak wielkie błogosławieństwa dla nas przynosi. Choć nie doświadczamy jeszcze ich w pełni, bo wciąż pielgrzymujemy do naszego wiecznego domu, to jednak wtedy, gdy tam dojdziemy zostaniemy z radością powitani poprzez naszego Pana. Amen    

sobota, 23 lutego 2019

Zaparcie się Piotra Ew. Mateusza 26,69 – 75



To czego nigdzie nie czyni Biblia, a co uważam że przemawia na jej korzyść, to nie wybiela swoich bohaterów. Nie pokazuje jedynie ich dobrych stron jednocześnie ukrywając ich grzechy. Wprost przeciwnie, Słowo Boże od samego początku do końca wskazuje na Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa jako jedynie dobrego, świętego i sprawiedliwego. A człowiek w Biblii choćby najlepszy, choćby najbardziej godny naśladowania jest ukazany jako słaby, grzeszny i potrzebujący Boże łaski, by postępować wedle Bożych przykazań. To więc nie powinno nas dziwić, że czytamy o wielkich Bożych sługach, którzy niekiedy popełniają straszne grzechy. Widzimy Saula Bożego wybrańca odchodzącego od Boga, Widzimy Dawida, dopuszczającego się cudzołóstwa i strasznego morderstwa, Jakuba oszukującego swojego brata, Mojżesza mającego chwilę słabości, Salomona oddającego się bałwochwalstwu i Piotra który ma zostać przywódcą jak zapiera się Chrystusa.
Żeby lepiej zrozumieć ten fragment musimy wrócić do wcześniejszych wydarzeń. Przypomnijmy sobie ostatnią wieczerze i czas zaraz po niej gdy wszyscy uczniowie szli na Górę oliwną, by odpocząć. Wtedy Pan Jezus przepowiedział im, że wszyscy z jego powodu się zgorszą i wszyscy Go zostawią. Oczywiście uczniowie mówili, że nigdy tego nie uczynią i będą z Panem do samego końca. Najbardziej swoją wierność deklarował Piotr gdy mówił w 33 wierszu „Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy, nie zgorszę” Wtedy Pan Jezus mu odpowiedział, że nie tylko się zgorszy, nie tylko Go zostawi, ale zaprze się Go najbardziej ze wszystkich uczniów mówiąc „jeszcze tej nocy, zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz” ( w. 34).
Jednak Piotr będąc bardzo pewnym siebie sprzeciwiał się słowom Jezusa i powiedział „choćbym miał  z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie” (w 35).
Widzimy Go jako aroganckiego liczącego na własne siły człowieka, któremu ciężko zaakceptować Boży plan. Później podczas aresztowania Jezusa, wyciąga miecz i obcinana ucho słudze arcykapłana. Dopiero Pan Jezus go powstrzymuje karząc mu schować broń i napomina go, że przemoc prowadzi wyłącznie do przemocy. Mówi mu również, że jeśli tylko tego, by chciał, to mógłby prosić Ojca o armię aniołów i otrzymałby takie wojsko. Piotr musi zrozumieć, że Boży plan zbawienia świata, nie wypełnia się przez rewolucję, przez ludzkie starania i ludzkie zabiegi, ale przez Śmierć Chrystusa.
Później gdy Pan Jezus zostaje aresztowany, to dzieje się dokładnie tak jak On przepowiedział, wszyscy uczniowie uciekają, rozpraszają się jak czytamy w 56 wierszu „wtedy wszyscy uczniowie, Go opuścili i uciekli”
Jednak po pierwszym szoku, część uczniów chciała zobaczyć, co dalej stanie się z Panem i śledziła żołnierzy aresztujących Chrystusa z daleka jak dalej czytamy o Piotrze w 58 wierszu
(Mat 26:58)  Piotr zaś szedł za nim z daleka aż do pałacu arcykapłana, wszedł na dziedziniec i usiadł ze sługami, aby zobaczyć, jak to się skończy.
Z jednej strony ma miłość w sercu do Pana i chce być blisko niego, ale z drugiej strach i obawy nie pozwalają mu być dostatecznie blisko.
Jak widzimy cała sytuacja zaparcia się Jezusa ma miejsce na dziedzicu przed pałacem arcykapłana Kajfasza. Jest około godz. drugiej w nocy, może trochę dalej, a inni ewangeliści uzupełniają, że Piotr tam grzeje się ze sługami arcykapłana przy ognisku. Na dziedziniec dostał się dzięki temu, że apostoł Jan znał arcykapłana. Słowo Boże nie mówi w jakich okolicznościach się poznali, ale to, że się znali pozwoliło Janowi i Piotrowi znaleźć się przed domem arcykapłana oczekując, co dalej się stanie z Jezusem.


Wystawianie się na pokusy
Widzimy, że Piotr zupełnie zignorował ostrzeżenia Pana Jezusa, wystawił się na pokusę. Chrystus powiedział do niego, że jeszcze tej nocy wyprze się Go (34). Wystarczyło wziąć sobie do serca, to co Pan do niego mówił, a nie doszłoby do takiej sytuacji. Pan Jezus dał mu konkretną wskazówkę, że to będzie ta noc, kiedy zostanie poddany próbie. Powinien modlić się i prosić Boga o siłę, ale jak wiemy nie zrobił tego. Wprost przeciwnie, sam wystawił się na pokusę i poszedł do jaskini lwa. Poszedł przed dom arcykapłana, gdzie z łatwością mógł być rozpoznany i oskarżony jako jeden z Jego uczniów narażając się w ten sposób na niebezpieczeństwo. Poszedł tam, bo myślał o sobie, że jest wystarczająco silny, by odeprzeć atak szatana, ale nie był. I tak rzeczywiście się stało, przystąpiła do niego jedna ze służących arcykapłana i rozpoznała go jako ucznia Chrystusa mówiąc „ty byłeś z nim” „byłeś z Jezusem Galilejczykiem” (w. 69).
Ona powiedziała to publicznie, wobec tych wszystkich, którzy byli tam zgromadzeni. Też użyła pogardliwych słów w stosunku do Jezusa, że to Jezus Galilejczyk. Często mieszkańcy Jerozolimy, akcentowali swoją wyższość wobec Żydów pochodzących z rejonu Galilei, podobnie jak np. warszawiacy wyśmiewają tych, którzy przybyli do Warszawy z prowincji. Piotr znalazł się w potrzasku przez swoją lekkomyślność i zbytnie poleganie na sobie. 
Jakże wielu chrześcijan upada dzisiaj w ten sposób zbliżając się zbyt blisko do grzechu i narażając na pokusy. Biblia zachęca nas, by trzymać się z daleka od sytuacji, które mogłyby doprowadzić do naszego upadku. Często myślimy o sobie w taki sposób jak Piotr, że jesteśmy wystarczająco mocni duchowo, by odeprzeć każdą pokusę i każdy atak. To powoduje, że zbliżamy się do grzechu na niebezpieczną odległość np. wchodzimy w zbyt bliskie w relacje z ludźmi o których wiemy, że prowadzą bezbożne życie przed czym przestrzega nas psalm 1, gdy psalmista mówi, że szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą bezbożnych, nie brata się z  nimi, nie szuka sobie wśród nich przyjaciół. Innym przykładem, gdzie niebezpiecznie możemy zbliżać się do grzechu, to nasze zaangażowanie w jakieś konflikty, spory i sprawy tego świata, które zmuszają nas do kompromisów. Czasami takim niebezpiecznym zbliżaniem się do grzechu, może być to, co oglądamy, czytamy, jaką pracę podejmujemy, jak spędzamy swój wolny czas i czym karmimy swoją duszę. Niekiedy to mogą być jakieś drobne kompromisy na granicy grzechu, lub nasze codzienne wybory, kiedy rezygnujemy ze społeczności z Chrystusem, modlitwy, społeczności z innymi wierzącymi, a wybieramy coś, co bardziej nam w danym momencie odpowiada.
Jakiś czas temu zadzwonił do mnie mój znajomy z którym czytałem Biblię w więzieniu i powiedział mi, że po tym jak wyszedł na wolność, to chciał trochę tej wolności posmakować i udał się na przysłowiowe piwo do jakiegoś lokalu. W trakcie smakowania tej wolności, przyczepił się do niego jakiś człowiek i chciał go dźgnąć nożem, mówił że ledwo uszedł z życiem i o mało znowu nie trafił do więzienia.
Jeśli wystawiamy się na pokusy, jeśli pozwalamy sobie na niebezpiecznie zbliżanie się do grzechu i lekceważenie słów naszego Pana, to nie dziwmy się później, że doszło do naszego upadku jak w życiu Piotra.

Natura grzechu
 Kolejną rzeczą jest, że grzech Piotra zaparcia się Pana w ciąga go coraz bardziej. Natura grzechu jest bardzo zwodnicza. Zwróćmy uwagę, że zdecydowanie Piotra, co do tego, że nie zna Jezusa z każdym zaparciem wzrasta. Gdy zostaje rozpoznany przez służącą arcykapłana, to udaje że nie rozumie, o co jej chodzi w słowach „nie wiem o czym mówisz” (w. 70).
Nie jest to jeszcze bardzo zdecydowane, jest to kłamstwo na zasadzie subtelnego udawania.
Gdy wychodzi ku bramie, by odejść od blasku ogniska znowu zostaje rozpoznany przez inną służącą, która także publicznie wskazuje Piotra i mówi, że on był z Jezusem Nazarejczykiem. Tym razem Piotr wypiera się bardziej zdecydowanie, pod przysięgą, że nie zna Chrystusa (w 72). Tłumaczy się przed tłumem, który tam jest zebrany, że nie ma z Jezusem nic wspólnego. Zwróćcie uwagę na to, że nie tylko kłamie, że Go nie zna, ale jeszcze kłamie, że nie kłamie, przysięga i zapiera się, że to, co mówi, to prawda. I przysięga której używa tutaj Piotr, by zapewnić tłum, że nie zna Chrystusa nie jest taką zwykłą przysięgą, ale jest przysięgą na imię Boże, to więc On mówi coś takiego, „przyrzekam wam prawdę przed Bogiem, że nie znam Jezusa”.
Za chwilę zostaje zauważony po raz trzeci przez jakiś ludzi z tłumu, którzy tam stali. Ewangelista Łukasz uzupełnia, że to było około godziny od drugiego zaparcia się (Łuk 22,59). Więc Piotr tam krążył i znowu został rozpoznany, a ci którzy go wskazali powiedzieli w 73 wierszu, że na pewno jest on jednym z uczniów Chrystusa. Twierdzili również, że zdradza go jego mowa, chodziło o galilejski akcent, który posiadali Żydzi z tamtego rejonu.
I wtedy Piotr spadł już na samo dno, zaczął przysięgać na Boga i zaklinać, że nie zna Jezusa. Ewangelista Mateusz oddaje to greckim słowem katathematizō, które oznacza ściąganie przekleństw na siebie jeśli kłamie. Teraz Piotr zapierał się, przysięgał na Boga i mówił, że jeśli kłamie, to niech Bóg mnie ukarze, niech Bóg mnie zabije, niech stanie mi się coś złego.  
Więc widzimy, że najpierw było jedno kłamstwo, później kłamał żeby uwiarygodnić kłamstwo, a teraz, kłamie, przysięga i zaklina na Boga, by zakryć poprzednie kłamstwa. Często jest tak, że jeśli decydujemy się na grzech i nie przychodzi od razu otrzeźwianie z naszej strony, nie przychodzi pokuta, nie pojawia się żal za grzechy, to grzech zatwardza serce grzesznika i wciąga nas w coraz większe bagno jak wciągnął Piotra. Od jednego kłamstwa do kolejnego i następnego, ale za każdym razem głębiej, głębiej i bardziej, a aż do całkowitego zatwardzenia serca, jeśli w porę nie przyjdzie upamiętanie.
Z każdym kolejnym grzechem z którego nie pokutujemy jak w życiu Piotra, przychodzi większe otępienie i brak zdolności właściwej oceny naszej relacji z Bogiem.
List do hebrajczyków przestrzega nas przed takim stanem w słowach:
Hebrajczyków 3:13  Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa dzisiaj, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.
Grzech ma tą właściwość, że zaślepia nasze oczy na prawdę, oszukuje nas i sprawa, że z każdym kolejnym nieposłuszeństwem nasze serce jest coraz bardziej nieczułe na Boże wezwania. Piotr powinien gorąco podziękować Panu Jezusowi, za koguta który zapiał, za wcześniejsze ostrzeżenia i za Jego łaskawe spojrzenie w Jego stronę, bo było niczym syrena, która obudziła jego duszę, że kierunek który obrał wiedzie go na zatracenie. Dla nas Bóg jest również łaskawy dając nam społeczność ludzi wierzących, którzy przez napominanie budzą nasze serca. Daje nam również Pan swoje słowo, przez które nas ostrzega i wzywa do posłuszeństwa.

Strach złym doradcą
Kolejna rzecz, która jest widoczna w naszym fragmencie i spowodowała upadek Piotra jest to, że jego strach był większy niż zaufanie do Chrystusa.
Widzimy że przy każdym kolejnym rozpoznaniu go jako ucznia Jezusa Chrystusa zaprzeczał, że go zna, bo bał się o swoje życie. Bał się, że Jego związek z Jezusem ściągnie na niego kłopoty, cierpienie, a może nawet śmierć. Słowo Boże często wzywa nas byśmy byli odważni w swoim świadectwie wobec tego świata i ufali Chrystusowi, że nasze bezpieczeństwo nie zależy od nas samych, od naszych zabiegów, czy od naszych starań, ale od opieki Boga. W każdej takiej sytuacji, kiedy mamy pokusę wstydzić się Chrystusa, naszego związku z Nim, tego co dla nas uczynił i kim dla nas jest powinniśmy myśleć, że Bóg jest większy niż ci ludzie których się boimy, czy ta sytuacja w której się znaleźliśmy. Powinniśmy wiedzieć, że jeśli Pan będzie chciał, to mnie z tego wyratuje, a nasze bezpieczeństwo nie zależy od naszych starań, ale od Jego mocy i Jego łaski, bo nawet wszystkie nasze włosy są na głowie policzone. Pomyślmy o tym, że jeśli wstydzimy się Chrystusa, bojąc się o nasze życie, o naszą reputacje, czy nasze bezpieczeństwo, to i tak tego nie zachowamy, bo kiedyś nasze tchórzostwo zostanie odkryte przed Chrystusem. A z drugiej strony jeśli dajemy odważnie świadectwo o Jezusie, to zyskujemy o wiele więcej niż tracimy, bo On obiecał nam, że gdy staniemy przed Jego tronem, to On przyzna się do nas przed swoim Ojcem (Mat 10,32-33). Przykładem wspaniałej postawy odwagi dla chwały Bożej są młodzi Hebrajczycy z Ks. Daniela z 3 rozdz.  Szadrach, Meszach i Abed-Nego, którzy zostali wezwani przez babilońskiego króla Nebukadnesara do założenia pokłonu złotemu posągowi. Jednak nie uczynili tego, bo takie postępowanie byłoby wyparciem się Boga i bałwochwalstwem. Woleli raczej umrzeć dla Boga niż kłaniać się obcemu Bogu. Wyznawali zasadę do której wzywał Pan Jezus w Ew. Mateusza nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle (Mat 10,28).
Zawsze powinniśmy mieć większą bojaźń przed Bogiem niż przed jakimkolwiek człowiekiem, czy jakąkolwiek sytuacją. Nie wiem czy wiesz, ale jednym z najczęstszych zwrotów w Nowym Testamencie wobec wierzących w Chrystusa jest „nie bójcie się” „nie lękajcie się”, mamy zaufać że Bóg jest większy niż wszystko inne czego się boimy. Jednak często, gdy ulegamy naszym obawom i lękom jak Piotr, to doświadczamy porażki i upadku.  
Na nagrobku znanego szkockiego kaznodziei Johna Knoxa jest napisane „Tutaj spoczywa ten, Który bał się Boga tak bardzo, że nigdy nie bał się stanąć przed żadnym człowiekiem”

Pycha chodzi przed upadkiem
Gdy przyglądamy się Piotrowi zawsze widzimy go jako pewnego siebie i zdecydowanego człowieka. Widzimy go jako kogoś porywczego, nawet zuchwałego, kogoś komu wyraźnie brak pokory i dystansu do siebie. Podobnie ma się sprawa z jego upadkiem, jeszcze kilka godzin wcześniej, był zdecydowany, gotowy iść na śmierć z Jezusem. Twierdził że wszyscy mogą się zaprzeć Pana, ale on tego nie zrobi. Podczas aresztowania Pana Jezusa nawet wyjmuje miecz i zamierza, Go bronić. Jednak w tej sytuacji, gdy należało przyznać się do swojego Zbawiciela, to wypiera się Go. Jego pewność i przekonanie jak silna jest Jego miłość do Jezusa zostaje zweryfikowane przez próbę której został poddany. Biblia mówi, że pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną (Przyp Sal 16,18).
A apostoł Paweł powiedział pisząc do Koryntian A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł (1 Kor 10,12).  
Gdy jesteśmy zbyt pewni siebie i bardziej polegamy na własnych siłach niż na Bożej łasce, to wtedy Boża ochrona i pomoc od nas odchodzi. Bóg pragnie byśmy byli pokorni w naszych chodzeniu z Chrystusem, byśmy sami siebie nie uważali za mądrych i bardziej duchowych w porównaniu do innych. Jeśli koncentrujemy się na sobie jak czynił to Piotr, zamiast na Chrystusie, to odbieramy Bogu chwałę a On chce być uwielbiony przez nasze życie w swoich dziełach. Człowiek pyszny myśli o swoim wywyższeniu, swojej sprawiedliwości i udowodnieniu wszystkim jaki on jest wspaniały. Jednak taka postawa nie świadczy o miłości do Boga, a jedynie o dużej miłości do samego siebie i wyraża chęć własnego uwielbienia.
Sytuacja Piotra może być dla nas przestrogą, że w naszym chodzeniu z Chrystusem nie powinniśmy uważać siebie za najlepszych chrześcijan na świcie, za tych którzy są najbliżej prawdy, najbliżej Pana, za tych którzy wszystko wiedzą najlepiej i nigdy w żaden sposób nie zaprą się Jezusa. Nie powinniśmy też gardzić tymi, którzy może w jakiś sposób upadli, może w jakiś sposób nas zawiedli, a dla nas jest to okazja, by teraz pokazać jacy oni są źli, a jacy my jesteśmy wspaniali. Raczej powinniśmy być pokorni i prosić Pana Jezusa, że jeśli przyjdą na nas próby i pokusy, by nas zachował i pozwolił nam dochować Mu wierności. John Charles Ryle pastor z XIX wieku napisał że „poważne choroby rzadko atakują ciało nie dając wcześniej ostrzegawczych objawów. Wielkie upadki, nie poprzedzone wcześniejszym, sekretnym odstępstwem rzadko zdarzają się świętym”. Większość naszych duchowych upadków jeśli nie wszystkie ma drugie dno, a jest nim nasze osobiste odejście od Boga, zaniechanie społeczności z Nim, brak modlitwy i duże przekonanie o naszej duchowej mocy i sile jak w przypadku Piotra.
Jeśli myślimy ze wszystkim sobie poradzimy, bo jesteśmy duchowo silni i przez to ignorujemy modlitwę, napomnienia Słowa Bożego, to w końcu przyjdzie sytuacja, która nas pokona i pokaże jak bardzo jesteśmy słabi.

Nie ma upadku w którym pokuta nie jest możliwa
Po tym jak Piotr zaparł się trzy razy Pana Jezusa, zapiał kur. Stało się dokładnie tak jak Pan Jezus przepowiedział. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa Chrystusa: „zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz”, czytamy że wyszedł i gorzko zapłakał. Ew. Łukasz dodaje jeszcze, że w chwili gdy zapiał kur i przypomniał mu słowa Jezusa Chrystusa, to Pan Jezus odwrócił się i spojrzał na niego (Łuk 22,61). Cóż za dramatyczna chwila, aż trudno mi sobie wyobrazić jaki ból musiał czuć Piotr w momencie, gdy usłyszał pianie koguta i poczuł na sobie wzrok Pana Jezusa. To jak się zachował po tym, gdy sobie uświadomił, że strasznie zgrzeszył świadczy o tym, że naprawdę miłował Pana. Jego serce przez ten grzech zostało głęboko zranione, zaczął płakać, żałować, czuł skruchę i pokutował, a później podniósł się po upadku i wrócił. Prawdziwa wiara w Chrystusa zawsze głęboko przeżywa każdy grzech, każdą sytuacje, gdy nie dochowaliśmy Panu wierności i rozdziera nasze serce. Ale jeśli naprawdę kochamy Pana, to szczerze pokutujemy, to szczerze płaczemy nad naszymi upadkami, Pan nas podnosi i wracamy do społeczności z Nim. Apostoł Paweł taki smutek nazywa smutkiem według Boga ku upamiętaniu, ku zbawianiu i nikt go nie żałuje (2 Kor 7,10), bo prowadzi nas do skuchy i przebaczenia przez wiarę w Chrystusa.  
Różnica między Piotrem a Judaszem nie polega na tym, że Judasz grzeszył, a Piotr nie. Wiemy dobrze że obaj upadli, ale Piotr pokutował, przyszedł po przebaczenie, podniósł się po upadku i dalej szedł za Chrystusem. Judasz natomiast po tym jak upadł zrezygnował, poddał się, miał smutek porażki według świata i nie przyszedł do zbawiciela po przebaczenie. Drodzy nie ma upadków z których nie moglibyśmy się podnieść są natomiast upadki z których nie chcemy się podnieść. Choćby największy grzech, choćby największy upadek Bóg przebaczy tym, którzy szczerze pokutują, którzy rozdzierają swoje serce, którzy gorzko płaczą i proszą Pana o przebaczenie.
Spójrzmy chwilę jak Piotr doszedł do skruchy, po pierwsze przypomniał sobie, gdy zgrzeszył słowa Pana Jezusa. Przypomniał sobie jak On mówił, że jeszcze tej nocy zanim kur zapieje trzy razy się Go zaprze. Pomimo upadku w grzech w sercu swoim przechowywał Słowo Boże, to co Pan Jezus mówił do niego. Po drugie wyszedł, przyszła chwila refleksji, przyszła chwila upamiętania. Wcześniej ciągle się tam kręcił i narażał się na pokusy, ale teraz poszedł przeżywać swoją pokutę. I po trzecie, gorzko zapłakał, słowo którego używa Ew. Mateusz na oddanie płaczu Piotra, to głośny płacz, głośny lament, właściwie ryk. Piotr zaczął głośno ryczeć jak się płacze w ogromnym rozdarciu i ogromnym bólu, tak jakbyśmy stracili kogoś bliskiego. I zauważmy jedną rzecz, to nie grzechy Piotra zmusiły go do pokuty, to obraz Zbawiciela w Jego życiu sprawił że zaczął pokutować. Dopiero, gdy przypomniał sobie przeciwko jakiemu Zbawicielowi zgrzeszył, co Zbawiciel dla niego uczynił i kim jest spowodował, że zaczął płakać. Nasze grzechy nie robią dla nas nic dobrego, jak mówiliśmy wcześniej, one jedynie zatwardzają nasze serce coraz bardziej. To wizja Zbawiciela, to objawienie Jezusa Chrystusa, przypomnienie sobie kim On jest i co dla nas uczynił, prowadzi nas do pokuty, to Jezus prowadzi nas do pokuty.
John Newton, autor pieśni „Cudowna Boża łaska” na starość miał problemy z oczami i widział bardzo słabo, ale ciągle powtarzał że jedno widzi bardzo wyraźnie, że on jest wielkim grzesznikiem, a Chrystus jest wielkim Zbawicielem.
Drodzy jeśli kiedykolwiek upadniemy lub upadliśmy, jeśli kiedykolwiek uczynimy lub uczyniliśmy to, co zasmuca serce naszego Pana, to przypomnijmy sobie naszego Zbawiciela. Przypomnijmy sobie Jego Słowo kiedy wzywa nas do siebie, kiedy mówi chodźcie do mnie wszyscy, a dam wam przebaczenie. Przypomnijmy sobie jak nas umiłował i jak oddał za nas życie na Krzyżu Golgoty, a wtedy On doprowadzi nasze serce do skruchy i przebaczy nam Amen.

Łączna liczba wyświetleń