środa, 23 maja 2018

Uległość żon wobec mężów i troskliwość mężów wobec żon - studium Listu Piotra 3,1-7



Teraz Piotr przechodzi do stosunków rodzinnych. Wcześniej mówił o naszych obowiązkach wobec rządu lub naszych pracodawców. Widzimy wyraźnie że chrześcijan, to ktoś kto szanuje porządek społeczny. Pragnie być dobrym obywatelem i dobrym pracownikiem, dobrym sąsiadem, dobrym bratem. To ktoś, kto jest pogodzony z Bogiem i z tego pojednania ma pokój w swoim sercu, pokój z Bogiem (Rzym 5,1), pokój w swojej duszy (Filip 4,7) i dąży do pokoju z innymi w myśl słów ap. Pawła (Rzym 12,18).
Zauważmy jak często Piotr mówi o uległości. Uległość chrześcijanina wobec Boga, organów władzy pod warunkiem, że władza nie wymaga od chrześcijanina sprzeciwiania się Bożemu Słowu. Uległość chrześcijanina wobec przełożonych, a teraz uległość żon wobec mężów.

3.12-13
Jak myślisz dlaczego w dzisiejszych czasach tak trudno nam mówić o uległości? Z czym uległość nam się kojarzy?
Jednym z powodów dla których, mamy problemy z uległością w ogóle jest to, że uległość jest przeciwna naszym naturalnym predyspozycją. Chcemy być całkowicie niezależni i samodzielni, a uległość kojarzy nam się z ograniczeniem wolności. W raju naturalnym stanem człowieka była uległość wobec Boga, zwierząt wobec człowieka, uległość żon wobec mężów. Tak więc uległość była czymś, co Bóg dla nas zaplanował i właściwie rozumiana jest dobra i Bogu się podoba. Gdy pojawił się Pan Jezus na świecie był uległy wobec Ojca (Filip 2,8). W kościele chrześcijanie powinni być ulegli wobec starszych i wobec siebie nawzajem (Hebr 13,7).
W dzisiejszych czasach uległość to trudny temat, bo bardzo mocno współczesna kultura podkreśla naszą indywidualność, prawa jednostki, odrębność, to że powinniśmy dokonywać tylko takich wyborów, które z naszego punktu widzenia są dla nas dobre. Często nie ważne, że te wybory mogą być przykre i niszczące dla innych. To więc wyrastamy w przekonaniu, że jesteśmy zupełnie wolnymi, niezależnymi od nikogo (a biada jeśli ktoś chciałby tą naszą niezależność ograniczyć) elektronami.

Piotr mówi, że żony chrześcijanki mają być uległe swoim mężom.
Jak myślisz co to znaczy że żona ma być uległa swojemu mężowi?
Nie chodzi tutaj o to, że uległość żon wobec mężów komunikuje nam, że żona jest w jakikolwiek sposób gorsza od mężczyzny, tak jak obywatel chrześcijanin nie jest gorszy od rządu, czy  chrześcijański pracownik od pracodawcy. Chodzi  o rolę jaką Bóg wyznaczył dla kobiet w małżeństwie. Biblia wyraźnie uczy, że kobiety powinny słuchać swoich mężów i być im posłuszne. 1Kor 11: 3; Ef 5:22 - 24; Kol 3:18-20; Tt 2:4, 5

Jak taka uległość powinna wyglądać w praktyce?
Żona powinna pozwolić mężowi prowadzić rodzinę. Mężczyzna powinien mieć w domu głos stanowiący, decydujący w sprawach rodziny. Kobieta nie powinna mu się sprzeciwić, chyba że żądałby od niej tego, co nie podoba się Bogu. Oczywiście to nie wyklucza tego, że mąż powinien wszystko omawiać z żoną i konsultować podejmowane decyzje, ale to On statecznie powinien decydować.  

Jak myślisz, czy dzisiejsza kultura w jakiś sposób próbuje zmienić porządek ról w małżeństwie, a jeśli tak to w jaki sposób?
Jakie działania i ruchy społeczne wpływają na zmianę biblijnego porządku małżeństwa?


Czy istnieje jakaś granica uległości małżonki chrześcijanki mężowi?
Tak, tą granicą jest Słowo Boże. Jeśli mąż domagałby się od żony czegoś co byłoby niezgodne z Biblią ona ma prawo, a nawet powinna mu się sprzeciwić. Podobnie jak chrześcijan, który ma być uległy władzy. Chyba że władza chciałaby nas zmusić do grzechu.

Czy zasada uległości również obowiązuje jeśli chrześcijanka ma niewierzącego męża?
Tak, wtedy też obowiązuje. Podobnie jak w przypadku chrześcijanina wobec władzy. Spójrz jakie owoce może przynieść uległość żony wobec niewierzącego męża. Piotr mówi, że uległość chrześcijańskich żon może sprawić, że niewierzący mąż ze względu na jej nowy sposób zachowania, może bez słowa zostać dla Pana pozyskanym.
Znam wiele przykładów kiedy nawrócone niewiasty, które wcześniej kłóciły się ze swoimi małżonkami i drażniły ich, później były dla nich wielkim świadectwem, a ich mężowie zaczęli z tego powodu przychodzić na społeczności.

3,3-4
Co miał na myśli Piotr mówiąc, że ozdobą kobiet nie powinno być to co zewnętrzne, ale to co wewnętrzne?
Nie chodzi o to, że Piotr potępiał zewnętrzne piękno, ale nakazywał nie przywiązywanie do niego zbyt dużej uwagi.
Trefienie włosów – prawdopodobnie chodzi o wyszukane fryzury, a nie zwykłe uczesanie, czy warkocze jak twierdzą niektóre środowiska.
Złote klejnoty – prawdopodobnie chodzi o biżuterię ekstrawagancką i popisywanie się, a nie o jakąkolwiek biżuterię.
Strojne szaty – podobnie jak w poprzednich przypadkach nie jest to zakaz ubierania się w ogóle, ale kobiety nie powinny ubierać się w sposób ostentacyjny, zwracający uwagę, wzbudzający pożądliwe myśli (Izaj 3,16-25 1 Tym 2,9-10).

Co powinno być prawdziwą ozdobą kobiety w czym ma Pan Bóg upodobanie?
Bóg ma upodobanie w tym, by kobieta chrześcijanka była pokorna i łagodna, a nie kłótliwa (Przyp. 21,9; 21,19; 25,24; 27,15-16).
Czyniąc tak podoba się Bogu i przynosi wiele dobra swojemu mężowi oraz rodzinie. Musimy pamiętać, że człowiek może ładnie się ubierać, ale w środku, w sercu może być zgnilizna. Może być również tak, że ktoś nie wygląda świetnie na zewnątrz, ale ma wspaniały charakter.

3,5-6
Sara żona Abrahama jest podana jako przykład duchowego piękna będąc posłuszna swojemu mężowi. Czy dzisiaj ja mogłabym być takim przykładem dla innych kobiet?

Jakie obawy mogą mieć kobiety, by być uległe swoim mężom?
Kobiety mogą myśleć, gdzie ta uległość mnie zaprowadzi, jak to będzie jeśli pozwolę mężowi przewodzić, lub mogą ulegać presji społecznej by nie słuchać swoich mężów. Jednak Piotr mówi, by nie bały się i nie dały zastraszyć, by pomimo wszystko były posłuszne Słowu Bożemu i zaufały Bogu  w tej kwestii. Podobnie i dzisiaj istnieje wielka presja, by żona nie słuchała swojego męża, ale poddanie się takim namowom rodzi napięcia, kłótnie i może prowadzić do rozpadu małżeństwa.
Rolą żony do której przeznaczył ją Bóg jest być pomocą dla swego męża. Żona powinna wspierać swojego małżonka i być dla niego podporą. Niechęć ze strony żony do takiej roli będzie rodziła w małżeństwie dodatkowe problemy komunikacyjne i być może zdrowotne w postaci depresji, rozdrażnienia, frustracji.

3.7
Jaka jest rola chrześcijańskiego męża wobec żony?
 Mąż ma z żoną postępować z wyrozumiałością.
Jak myślisz co to znaczy?
Ma rozumieć, że kobieta ma różne nastroje emocjonalnie i funkcjonuje inaczej. Nie powinien się dziwić i złościć na zmianę jej nastrojów i różnych emocjonalnych reakcji (może czasami w ocenie mężczyzn przesadzonych, czy naiwnych). Chodzi o to, ze mąż powinien poświęcać jej czas, wysłuchać żony jeśli chce nam coś opowiedzieć ze szczegółami. Nie ubliżać jej, czy nie poniżać jeśli w jakiś sprawach jest kobieco naiwna, czy na czymś się nie zna, a w naszej ocenie powinna.
Nie powinien też w żaden sposób wykorzystywać tego że jest słabsza fizycznie, ale ma mieć wzgląd na jej potrzeby i starać się je zaspokoić.
Mąż też powinien ją chronić mając na uwadze, że jest słabsza fizycznie, może mieć więcej obaw, lęków o przyszłość, czy pytań dotyczących przyszłości. Często kobieta potrzebuje więcej wyjaśnień odnośnie jakiejś sprawy, zapewnienia że będzie dobrze, opieki.
Mąż ma być dla niej tzw. rycerzem, ochroniarzem, body gardem i pozwalać jej być partnerem w małżeństwie, a nie tyranem

Mąż też powinien pamiętać, że jest odpowiedzialny za duchowy rozwój swojej żony i że jeśli oboje podążają za Chrystusem to powinien okazywać jej cześć nie tylko jak żonie, ale jako siostrze w Chrystusie i wspierać ją w podążaniu do Królestwa Bożego. W Chrystusie żona jest równie wartościowa jak jej mąż (Gal 3,28; Efez 5,25-33)

Jak myślisz kiedy modlitwy mężów mogą napotkać przeszkodę?
Jeśli mąż nie szanuje swojej żony lub żyje z nią w konflikcie, to wtedy Bóg może nie wysłuchać jego modlitw. Grzech zawsze zamyka nam drogę do skarbca Bożych obietnic. Konflikt z żoną może być również przeszkodą dla jej zbawienia jeśli nie uwierzyła w Chrystusa. Przypuśćmy że wierzący mąż gardzi w jakikolwiek sposób swoją niewierzącą żona i modli się o jej zbawienie. Taka modlitwa nie zostanie wysłuchana, najpierw mąż musi zmienić stosunek do swojej żony, a później może liczyć na to, że Bóg go wysłucha. Czasami mężowie modlą się o zbawienie swoich żon będąc dla nich przykrymi nie szanując ich, a później się dziwią że żona nie interesuje się wiarą w Chrystusa. 

środa, 16 maja 2018

Trzy relacje względem Boga Ew Łukasza 15,11-32

Drodzy dzisiaj chciałbym z wami podzielić się dobrze znaną historią pod nazwą o Synu marnotrawnym. Ale chciałbym byśmy dzisiaj spojrzeli na ta historię trochę inaczej niż zwykle, byśmy znaleźli dzisiaj w tej historii swoje miejsce i odpowiedzieli sobie na pytanie gdzie ja jestem w mojej relacji z Bogiem. Gdy czytamy tą przypowieść to możemy w niej odnaleźć trzy płaszczyzny, trzy podejścia człowieka do Boga i każdy człowiek, każdy z nas znajduje się na jednej z nich.

Relacja buntu
Pierwszy ludzki stosunek do Boga jest na wzór młodszego syna z przed nawrócenia. On przychodzi do swojego Ojca i pragnie by Ojciec który przedstawia Boga w tej historii dał mu część majętności, która na niego przypada.
Musimy wiedzieć, że historia ta dla słuchaczy Pana Jezusa ze środowiska Żydowskiego tamtych czasów jest absolutnie szokująca. Pan Jezus celowo tak buduje tą historię by wprawiać jej odbiorców w osłupienie i pokazać jak wielkim grzesznikiem jest człowiek, a jak wielce miłosierny jest Bóg.  
To więc ten młodszy syn prosi Ojca o majątek, ale w kulturze Żydowskiej nie można było otrzymać dziedzictwa przed śmiercią rodzica. Zanim Ojciec umarł nie można było tak sobie pójść do Ojca i prosić o dziedzictwo.
Prośba o dziedzictwo zanim Ojciec zmarł oznaczała najwyższą pogardę dla niego, oznaczała że ten syn nie żywił żadnych ciepłych uczuć i miłości do Ojca, a nawet chciał żeby tata zmarł by on mógł otrzymać majątek na którym mu zależało. W kulturze w której jednym z najważniejszych przykazań było „czcij Ojca swego i matkę swoją” takie słowa były nie do pomyślenia.   Wszyscy którzy słuchają tej historii z pewnością są oburzeni i zadają pytania jak ten syn mógł tak postąpić, to nie mogło się wydarzyć, żaden Żydowski chłopak nie potraktowałby tak swojego Ojca.
Ale postawa Ojca szokuje jeszcze bardziej. W naturalnej sytuacji gdyby jakiś syn pomimo wszystko w taki sposób postąpił z Ojcem, to Ojciec uderzyłby go w twarz, wydziedziczył lub wypędził. Synów którzy w Izraelu na taki lub podobny wstyd narazili swoich rodziców uważano za zmarłych, stąd później, gdy ten syn nawraca się słowa Ojca, „że był umarły a ożył”.
Ale ten Ojciec jest inny, wyjątkowy, szokuje, On nie tylko nie wydziedzicza syna, nawet nie czyni mu wyrzutów z powodu tak haniebnego żądania. On pozwala na to, by ten syn otrzymał część swojego dziedzictwa 1/3 majątku która na niego przypadała. Następnie bierze to, co mu daje ojciec i wszystko sprzedaje, spienięża majątek, bo tak brzmi to w języku greckim i wyjeżdża do dalekiego kraju.
Łukasza 15:13  A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie.
Chce żyć jak najdalej od Ojca, żadnych relacji z nim, żadnych kontaktów, tylko grzeszna rozrywka i zapomnieć o domu.
Wydaje wszystkie pieniądze na przyjemności, prostytutki, alkohol, wspaniałe stroje, dzisiaj dodalibyśmy narkotyki, samochody i wszelkie uciechy. Tak marnotrawi cały majątek, wszystko na co Ojciec ciężko pracował zostaje przeznaczone na pogoń za grzesznymi pożądliwościami. W końcu wydaje wszystko i ląduje na samym dnie. Staje się żebrakiem, nędzarzem i zatrudnia się u jednego z obywateli owego kraju, a tamten wysyła go do pasienia świń. Nawet próbuje jeść z nimi, ale i tego mu nie dawano (w.16). Musimy pamiętać, że świnie dla Żydów były zwierzętami nieczystymi. W ten sposób Pan Jezus obrazuje nam w jakim opłakanym stanie znalazł się ów młodzieniec. Nie mógł już upaść niżej, wszystko co mógł stracić to stracił, relację z Ojcem, Jego majątek, reputacje, szacunek i spokój ducha.
Taka jest właśnie relacja z Bogiem osób, które żyją daleko od Niego. Wiele osób odeszło daleko od Boga, wszystko co dał im Bóg marnują. Marnują życie które im dał w pogoni za grzechem za rozrywką za pieniędzmi nie pamiętając o Nim w ogóle. Marnują zdrowie i talenty które dał im Bóg goniąc za próżną chwałą za cielesnymi uciechami, złymi pragnieniami i tak trwonią Boże dary. Nie zastanawiają się nad tym, że wszystko co mają, kim są, każdy kolejny dzień, każda godzina i każdy oddech jest im dany z Bożej łaski. Jest im dany w tym celu by uwielbiali Boga. Nie chcą o tym pamiętać i robią wszystko jak wspomniany syn marnotrawny, by o tym zapomnieć. Jak wiemy Bóg człowiekowi o sobie przypomina raz i drugi czytamy w Ks. Hioba 33,14, ale człowiek na to często nie zważa. Przypomina przez okoliczności życia, przez Słowo Boże, przez kaznodziejów, przez doświadczenia i przez nasze sumienie, ale człowiek umysłem to odrzuca.  
I Bóg jest taki  że pozwala nam pójść swoją drogą nie zatrzymuje nas na siłę, jeśli pragniemy grzechu to pozwala nam go wybrać jak ten ojciec który puścił syna. Z pewnością jest mu smutno i przykro że decydujemy się na życie z dala od Niego, bo wie że ostatecznie takie życie prowadzi do śmierci i potępienia. Ale pomimo wszelkich narzędzi jakie posiada, by nas zatrzymać, nie używa ich, nie zmusza nas na siłę byśmy Go kochali. Jeśli chcemy żyć daleko od Boga jak syn marnotrawny z naszej historii to możemy.
Taką pogardliwą relacje w stosunku do Boga ma dzisiaj większość ludzi na całym świcie, nie czci Go i nie kocha Go. Nie zależy im na Bogu, nie są wdzięczni za to, co On im dał i daje każdego dnia. Braliby od Niego wszystko co On ma, codziennie więcej i więcej, każdy oddech, zdrowie, promyk słońca, urodzajne lata i wiele innych rzeczy, ale nigdy nie mówią dziękuje, nigdy nie przepraszają za swoje grzechy, nigdy nie pokutują, nigdy Go nie uwielbiają. Nie chcą z Chrystusem mieć nic wspólnego wolą żyć dla swojego grzechu, zajmować się bałwochwalstwem i nie ma w nich ani trochę wdzięczności i bojaźni Bożej. Grzech jest tym co zrobił ten młodszy syn, ucieczką od Boga.   Może nie wszyscy są tak zepsuci i upadli tak nisko jak syn marnotrawny z naszej historii, ale wszyscy którzy nie znają Boga żyją z dala od Niego, miłują bardziej swój grzech, swój egoizm, swoje ja, swoją pożądliwość, swoją rozrywkę, swoje rzeczy i wszystko inne cenią bardziej niż Chrystusa. Nie koniecznie to są też ci ludzie, którzy nie chodzą do kościoła, można chodzić do kościoła i być zbuntowanym wobec Boga nie będąc posłuszny Jego woli. Dla wielu osób w naszym kraju i na całym świecie kościół jest tylko w tym celu, by poprawić sobie samopoczucie, że przecież nie jestem taki zły. Ale poza kościołem żyją jak diabeł, w niemoralnych związkach, w nienawiści, zniewoleni nałogami, alkoholem, środkami odurzającymi, pornografią, grami komputerowymi i wieloma jeszcze innymi zniewoleniami.   
Duchowo jednak każda z osób, która żyje z dala od Bożej woli jest w opłakanym stanie jak chłopak z naszej historii. Diabeł przez grzech doprowadza człowieka do wyczerpania, beznadziei, rezygnacji i upodlenia. Ludzie często tego nawet nie dostrzegają że są duchowymi nędzarzami jak Laodejczycy z 3 rozdz. Ks. Objawienia, którzy uważali że są bogaci, dobrze się mają i niczego nie potrzebują, a tymczasem byli goli i ślepi. Jednak jeśli w trakcie życia takiego człowieka nie nastąpią żadne zmiany, nie nastąpi upamiętanie, nie przyjdzie żadna refleksja, „że przecież Bóg mnie stworzył na swój obraz i swoje podobieństwo i powinienem Go czcić”, że mam duszę która potrzebuje pojednania z Bogiem, że jestem grzesznikiem i zmarnowałem wiele z tego co dał mi Ojciec,  to taka podróż życia zakończy się w piekle.
Jak sądzicie, jak skończyłoby się życie tego biednego chłopaka gdyby nie zawrócił do Ojca? Mówię wam skończyłoby się marnie, ile już takich historii widziałem, że ludzie brali wszystko co dał im Bóg i poszli daleko w świat, a dzisiaj jeśli żyją zmarnowali swoje najlepsze lata, swój potencjał i swoje talenty na służbę diabłu i światu. Chwała Bogu jeśli chcą zawrócić, ale często nie chcą i wolą brnąc w swoim buncie i dodawać grzech do grzechu zbierając sobie gniew na dzień gniewu naszego Boga.
Pamiętam pewnego Marka, którego poznałem wiele lat teamu, był młodym wspaniałym chłopakiem, ale pociągała go rozrywka, alkohol, towarzystwo, jak to się mówi, dobra zabawa. Przychodził też do mnie na spotkania biblijne i spędziliśmy wiele godzin na rozmowach o Bogu i studiowaniu ewangelii. Ale miłość do świata w Jego sercu była silniejsza niż miłość do Chrystusa, błagałem go i prosiłem, by poszedł za Jezusem, jednak nie chciał. Niedługo po tym dowiedziałem się że znaleziono go martwego nieopodal mojego domu. Jemu nie udało się zawrócić, ale dla nas póki żyjemy jest jeszcze czas byśmy nie zmarnowali życia.   

Relacja zmuszonego posłuszeństwa
Drugi zaś stosunek człowieka do Boga jaki człowiek może mieć jest taki, jaki miał ten starszy brat. Właściwie możemy powiedzieć, że to nie jest historia o jednym zgubionym synu, ale dwóch zgubionych synach. Drugi starszy syn Ojca chociaż nie zażądał nigdy od niego majątku za jego życia, to jednak nigdy nie miał bliskiej relacji ze swoim Ojcem. Wprawdzie służył Ojcu, ale bardziej czynił to z obowiązku niż z miłości. Nie raduje się gdy Ojciec przyjmuje Jego brata, raczej wolałby żeby Jego brat został ośmieszony, wystawiony na publiczne pośmiewisko, a później ojciec by powiedział, że nie chce go więcej widzieć. Tego właśnie oczekiwał starszy syn od Ojca. Również nie miał z Nim relacji i nie umiał radować się służbą dla niego. Moralnie nie odszedł tak daleko od Ojca jak młodszy syn, ale duchowo był równie daleko jeśli nie dalej. Ten starszy syn obrazuje więź z Bogiem, a właściwie jej brak jaką mają ludzie religijni, którzy starają się przestrzegać przykazań, służyć Bogu przez obrzędy, rytuały i wykonują wszystkie obowiązki jakie nakazuje im ich religia. Jest to dla nich męczące i trudne, ale nigdy nie daje im to radości i pokoju, raczej wpędza w pychę i religijną dumę. Jednak z poczucia obowiązku, tradycji, przywiązania do swojej  religii robią tą. Z tego powodu uważają się za dobrych ludzi jak owy starszy syn, który powiedział że nigdy nie przestąpił zakazu Ojca (w 29). Ale nie przestąpił zakazu nie dlatego, że nie chciał, ale nigdy nie zdobył się na tą odwagę co młodszy syn. W rzeczywistości w sercu tego starszego syna były te same pragnienia i te same grzechy co w sercu młodszego, ale maskowane przez religijność.    
I podobnie jak w sytuacji młodszego syna również i tych jest wielu. Jest Wielu religijnych ludzi w setkach, tysiącach kościołów uważających się z dobrych i sprawiedliwych, wielu takich którzy myślą że ich grzech przecież nie jest taki ciężki, są gorsi ode mnie. Wielu jest ich w naszych zborach, niektórzy z nich z dziada pradziada są baptystami, ale nigdy nie poznali Ojca i nie raduje ich służba dla Niego. Gdyby mieli więcej odwagi to poszliby daleko w świat, ale nie zrobią tego, bo to by dowiodło że są grzesznikami, a oni uważają się za sprawiedliwych.
Oczywiście w kontekście tej historii tym starszym bratem są religijni faryzeusze i saduceusze to oni starali się służyć Bogu w oparciu o swoje tradycje i wyuczoną, udawaną pustą pobożność. Uważali się za lepszych niż inni jak celnicy i poganie i z powodu swojej religijnej gorliwości nie dostrzegali swoich grzechów.
Widzimy że młodszy syn zgubił się w świecie, starszy natomiast zgubił się w kościele.
Ludzie religijni, Ci których może uważamy za dobrych, jeśli nie narodzili się na nowo, jeśli nie zrozumieli że są grzesznikami potrzebującymi Bożej łaski, jeśli nie przyznali się do swoich grzechów i nie pokutowali z nich są tak samo zgubieni w oczach Boga jak ci których grzechy są widoczne dla wszystkich, cudzołożnicy, wszetecznicy, zdziercy czy chciwcy.
Ostatnio słyszałem historię że jedna ze znajomych mojej żony obraziła się, gdy poszła do księdza załatwiać ślub, a mieszka już kilka lat bez ślubu ze swoim chłopakiem i ksiądz nazwał ją konkubiną. To ją uraziło przecież ona jest religijna, chce wziąć ślub, nie jest żadną konkubiną i nie grzeszy mieszkając przed ślubem ze swoim narzeczonym. To jest tylko jeden z przykładów jak przez praktyki religijne usprawiedliwiamy swoje grzechy.   
Widźmy że ten starszy syn był równie mocno zbuntowany co młodszy. Po tym jak Jego brat powrócił, a ojciec wyprawił ucztę z tego powodu że go odzyskał, starszy Syn nie chciał wziąć w niej udziału.
Łukasza 15:28  Rozgniewał się więc i nie chciał wejść. Tedy ojciec jego wyszedł i prosił go.
Postawa Ojca w dotarciu do zgubionego człowieka jest niesamowita, On prosił tego syna by porzucił swoją dumę, swoje poczucie wyższości swoją sprawiedliwość i cieszył się razem z Ojcem z odzyskanego brata. Ale on nie potrafił, nie chciał, uważał że jest lepszy od niego, uważał że nie złamał nigdy  żadnego zakazu. Zachowywał się podobnie jak bogaty młodzieniec który przyszedł kiedyś do Pana Jezusa w poszukiwaniu życia wiecznego i powiedział, że przestrzegał wszystkich przykazań, a Pan wykazał że jest hipokrytą, który bardziej od Boga i bliźniego miłował swoje pieniądze.
I tak jest ze wszystkimi ludźmi pokładającymi nadzieje w swojej religijności zamiast w Chrystusie, nie chcą uznać swojego grzechu i złoszczą się jak starszy syn, gdy Bóg okazuje komuś łaskę i na jej podstawie przebacza człowiekowi grzechy. Łaska dla ludzi chcących zbawić się przez swoją religijność jest obraźliwa.
Myślą w swoim sercu „to ja tyle pracowałem, tak bardzo się starałem, tak gorliwie modliłem, tyle dobrych uczynków zrobiłem i miałbym być grzesznikiem który nie będzie zbawiony, a ten Kowalski nie dość że żył w grzechu po uszy, wszystko przemarnował i teraz ma zostać mu wybaczone bo się skruszył?
Często religijni ludzie obrażają się na łaskę, nie rozumieją jej i nie chcą jej, ale odrzucając ją jak starszy Syn odrzucił zaproszenie Ojca nigdy nie nawiążą Ojcem relacji.  

Relacja miłości przez pokutę
Jest jeszcze trzeci możliwy  stosunek człowieka do Boga, który wprowadza nas w prawdziwą biskość i żywą relacje z Bogiem. Jest to więź z Ojcem, którą nawiązał młodszy Syn po tym jak się upamiętał i wrócił do Ojca.
Jak wiemy ten młodszy syn był na samym dnie, pogrążony w swoich grzechach i podobny jest stan każdego człowieka bez Boga.
Ale przyszła chwila skruchy w Jego życiu, gdy próbował jeść ze świniami, że źle postąpił odchodząc od Ojca, że zmarnował to, co Ojciec mu dał.  
Łukasza 15:17  A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18  Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie,
Zwróćmy uwagę na słowa Wejrzał w siebie, ujrzał ohydę własnych grzechów, ujrzał to jak strasznie zachował się w stosunku do Ojca, jak bardzo go obraził. Przyszedł moment refleksji w Jego życiu, że powonieniem przeprosić Ojca, że powinienem do niego wrócić „choćbym nawet miał zostać tylko jednym z jego służących, to i tak o wiele lepiej niż obecne życie jakie prowadzę”.
I ten Ojciec jest naprawdę wyjątkowy, jest rzeczywiście dobry, lepszy od kogokolwiek z nas. On dobrze traktuje swoich pracowników, swoje sługi dając im chleba pod dostatkiem nie mówiąc już o synach. Wtedy takich najemnych pracowników nie traktowano zbyt dobrze, część z nich była na granicy ubóstwa, dlatego Stary Testament nauczał, że nie można przytrzymywać zapłaty pracownika do rana, ale dać mu ją wieczorem, by miał za co kupić chleb (Kpł 19,13).
Więc ten Syn postanowił zaufać miłosierdziu, dobroci i hojności swojego Ojca i prosić go o przebaczenie.
I widać że Jego skrucha była głęboka jest gotowy narazić się na ośmieszenie, przyznać do porażki, wyznać swoją winę, odpracować ją jako sługa w nadziei że Ojciec go przyjmie. Wie że jego grzechy sięgają do nieba. Wie że nie ma żadnych praw i żadnych przywilejów, jedyne co może, to błagać o przebaczenie i oprzeć się na miłosierdziu Ojca.
To jest obraz pokutującego grzesznika, który chce nawiązać prawdziwą relację z Bogiem, musi odrzuć wszystko, wszelką swoją sprawiedliwość, jakąkolwiek wartość która sprawiała że przed Bogiem czuł się w porządku. Pamiętamy tego starszego syna, on uważał że jest ok, bo nigdy nie przekroczył żadnego zakazu ojca, ale potrzebował pojednania jak każdy. I ludzie z różnych powodów uważają że są w porządku wobec Boga, z powodu religii, dobrych uczynków, dobrego prowadzenia się, czy dobrej opinii wśród sąsiadów i znajomych, albo z powodu dobrego wykształcenia, czy bycia majętnym. Nie, by nawiązać relacje  z Bogiem wszyscy niezależnie od tego, gdzie się dzisiaj znajdujemy w życiu musimy dojść do tego samego miejsca co ten chłopak, powiedzieć we własnym sercu jestem strasznym grzesznikiem, zgrzeszyłem przeciwko Bogu i błagać o przebaczenie opierając się na ofierze Chrystusa.
A co robi Ojciec, by ta relacja została naprawiona?
Słuchający tego Faryzeusze już pewnie wiedzą co Ojciec zrobi, jak surowo go potraktuje, wystawi go na publiczne pośmiewisko, może nawet ubiczuje, a później zagoni go do ciężkiej pracy niech odpracuje swój dług. Ale  Ojciec zachowuje się zupełnie nie racjonalnie, on czka na tego syna, zobaczył go jak jeszcze był daleko i wybiegł mu na spotkanie, rzucił mu się na szyje i pocałował go (w 20).
Szok totalny szok, żaden ojciec by tak nie zrobił, jeszcze wybiec na spotkanie do tego zwyrodniałego syna. Musimy wiedzieć, ze w tamtej kulturze bieganie było czymś poniżającym albo uwłaczającym godności tego ojca. Panowie nosili długie szaty, które nie pozwalały im biegać, bieg oznaczał podniesie tych szat i odsłonięcie nóg, co było zakazane przez prawo. Rabini nawet twierdzili, że nie wolno skakać, by nie odsłonić swojej nagości, a tu mamy ojca, który musiał zadrzeć szatę do góry i pobiegł do swojego powracającego syna. Pobiegł, by uchronić go przed wstydem i wyśmianiem mieszkańców dając mu pełną akceptację. I choć powracający Syn myślał, że może stać się tylko najemnikiem, myślał od odpracowaniu swojego długo, to Ojciec okazał mu wspaniałą łaskę przebaczając wszystko, czyniąc na nowo swoim ukochanym dzieckiem. To właśnie Bóg czyni w Chrystusie dla wszystkich pokutujących grzeszników.
O czym świadczy najlepsza szata którą kazał dla niego podać i pierścień, który włożył mu na palec (w 22).   
Owa szata była używana do najlepszych okazji i świadczyła o godności, a pierścień dawał autorytet i był używany do pieczętowania dokumentów, teraz syn mógł działać w imieniu Ojca. 
Jedyne co potrzeba, by cieszyć się prawdziwą bliską relacją Bogiem jest skrucha, upamiętanie i wiara w przebaczenie ofiarowane nam w Chrystusie. Wtedy przebaczenie jest natychmiastowe i całkowite, człowiek zostaje przywrócony do relacji z Bogiem, a jego grzechy przebaczone. Poza zawróceniem, przyjściem do ojca i upamiętaniem syn nic nie musiał zrobić, nie musiał przechodzić skomplikowanej ceremonii, nie musiał odpracowywać swojego długu, nie musiał w jakikolwiek sposób odpokutować w cierpieniu itp. Po prostu musiał żałować i zdać się na miłosierdzie Ojca i przyjąć Jego łaskę. W ten sposób stał się umiłowanym synem, otrzymał przebaczenie, błogosławieństwo i opiekę Ojca.
Tak więc Bóg w Chrystusie poszukuje grzesznika, czeka na niego na Jego nawrócenie, chce mu przebaczyć, a gdy jeszcze jest daleko, ale postanawia zawrócić, Bóg pomaga mu w tym zachęcając go do powrotu. Następnie przyjmuje go, bez wyrzutów, bez pretensji, bez warunków obdarzając go swoją miłością i dając mu synostwo.
W którym miejscu dzisiaj ty jesteś w swojej relacji z Chrystusem w pierwszym, będąc z dla od Niego, uwikłany w grzech, zmęczony światem, bez nadziei, bez radości i bez pokoju? A może w drugim, wprawdzie służysz Bogu, robisz wszystko co trzeba, starasz się, ale wiesz że czegoś w twojej relacji z Chrystusem brakuje i nie jesteś usatysfakcjonowany swoją służbą dla Boga. Bardziej służenie Bogu w twoim życiu wynika poczucia obowiązku, może ze strachu niż z prawdziwej żywej relacji z Ojcem.
A może jesteś w trzecim miejscu w tym w którym Bóg chce by każdy z nas był, wiesz że kiedyś byłeś zgubiony, byłeś jak ten marnotrawny syn i nie było dla ciebie żadnej nadziei. Jednak przyszedł moment, chwila refleksji – że nie mogę tak dalej żyć, zostałem stworzony do uwielbiania Boga, do służenia Chrystusowi, i cel mojego życia jest wyższy niż praca, rodzina, jedzenie i picie, czy pogoń za przyjemnościami świata. Zdałeś sobie sprawę z własnych grzechów i wróciłeś do Boga. Jeśli tak, to raduj się tą bliskością z Ojcem, służ mu z wdzięcznością, wiedz że całe niebo raduje się razem z tobą.
Dla wszystkich zaś, którzy nie doświadczają tej bliskiej relacji z Bogiem jest zachęta, byśmy przyszli do Pana w prostocie swego serca, wyznając swoje grzechy, ufając w ofiarę Chrystusa złożoną na Krzyżu, a Bóg nas przyjmie, ciebie przyjmie, przebaczy i uczyni nas swoimi dziećmi Amen  

czwartek, 10 maja 2018

Miłość zakrywa grzechy



1 Piotra 4:8  Nade wszystko miejcie gorliwą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów.
Gdy Piotr mówi o naszym życiu chrześcijańskim po nawróceniu i o czasie naszego oczekiwania na Pana Jezusa Chrystusa, to wobec wielu innych praktycznych zaleceń jakie nam zostawia mówi również, że mamy jako wierzący w Chrystusa przede wszystkim  żywić gorliwą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów.
Gorliwa miłość dotyczy troski o siebie nawzajem, wzajemnej pomocy, okazywania sobie zdrowego zainteresowania, bycia dla siebie uprzejmym, czy umiejętność przebaczania drugiej osobie. Piotr mówi także o gościnności i usługiwaniu sobie darami jakimi nas Bóg obdarzył. Przeciwieństwem miłości jest nienawiść w stosunku do drugich, wszczynanie sporów, kłótnie, nieprzebaczenie, podejrzliwość, niechęć, wrogość, nieuprzejmość, złość itp.
Pan Jezus powiedział w Ew. Jana że jednym z głównych znaków rozpoznawczych chrześcijańskiego kościoła ma być miłość.
Jan 13:34  Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali.
35  Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.
Jeśli Kościół głosi ewangelię, ma rozbudowane służby, dobre nauczanie i jest aktywny, ale brakuje mu miłości, to pomimo najlepszych starań nie będzie zbyt dobrym świadectwem dla świata. Często atmosfera w takim zborze, będzie chłodna, ludzie będą trzymali się na dystans, będą wobec siebie podejrzliwi i będą chcieli ze sobą rozmawiać oraz zawierać głębszych relacji.
Nasza praktyczna miłość wobec siebie nawzajem często jest tym, co o wiele bardziej przekonuje ludzi o naszym związku z Panem Jezusem niż nasze słowa. Wtedy kiedy prawdziwie się miłujemy, to nasze świadectwo o Chrystusie ma dużo większą moc.
Jakiś czas temu usłyszałem jak pewien człowiek mówił, że nie chce przyjeżdżać do swojego rodzinnego domu, bo brak w nim miłości. Młodzi ludzie często uciekają  lub szybko opuszczają domy w których brak miłości i rodzinnego ciepła.
I jest coś takiego, tam gdzie jest brak miłości, uprzejmości, wzajemnej pomocy gościnności i poczucia że jestem tu potrzebny i akceptowany nie chce się przebywać. Tam jednak gdzie jest miłość, zgoda, wzajemny szacunek, zachęta, tam nas ciągnie w myśl polskiego przysłowia „miłość buduje, niezgoda rujnuje”.
Nawet świat to rozumie i stara się działać w taki sposób by zachowywać pozory miłości, zgody i poszanowania. Dosyć dobrze to widać w działalności partii politycznych, wielkich korporacji, czy sekt religijnych. Jednak świat nie ma mocy do prawdziwej miłości i do poświęcenia się dla drugich, ale chrześcijanie mają taką moc od Chrystusa jeśli tylko dbają o społeczność z Jezusem i przestrzegają jego przykazań. On dał nam nowe przykazanie byśmy miłowali tak jak on nas umiłował. A jak nas umiłował, wydał samego siebie za nas i my również powinniśmy poświęcać swoje życie w służbie sobie nawzajem (1 J 3,16).
Zawsze gdy Kościół chrześcijański bierze na poważnie Słowa Chrystusa o miłości, to ma wielki wpływ na świat, bo w świecie tego nie znajdziesz. Znajdziesz za to zawiść, zazdrość, troskę wyłącznie o siebie i pogoń za własnym interesem.
Piotr mówiąc o gorliwej miłości jedni ku drugim używa bardzo ciekawego greckiego Słowa ektenes” które oznacza dosłownie, być rozciągniętym, napiętym. Słowo to było używane przez sportowców podczas wysiłku, gdy mają napięte mięśnie i rozciągają je do granic możliwości. Jak chrześcijanin w miłości Chrystusowej powinien rozciągać się, napinać do granic możliwości wobec braci i sióstr w Zborze i bliźnich?
To proste i nie proste, mamy przekroczyć barierę naszych emocji. Nasze emocje często podpowiadają nam, by być nieuprzejmym, niechętnym, leniwym, nie mieć za dużo  czasu dla innych, albo być wobec drugich zamkniętym itp. Ale Piotr mówi, że mamy kochać tych, którzy nie dają się kochać, nie ulegać negatywnym emocjom wobec osób, którzy są dla nas nieuprzejmi, niewdzięczni, oskarżycielscy, zamknięci, niesłowni czy wrodzy. I być może okazywana miłość takim osobom nie jest racjonalna, czy zgodna z logiką, ale jest właściwa, pełna mocy i zgodna ze Słowem Bożym. Jest to rodzaj miłości kiedy napinasz i rozciągasz wszystkie swoje duchowe mięśnie, by kochać tych, których kochać ciężko.
Chyba najlepiej w świecie zdefiniował tą miłość Apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian w 13 rozdz. mówiąc:
1 Koryntian 13:4  Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
5  Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego,
6  Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
7  Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.
Piotr mówi również, że miłość zakrywa mnóstwo grzechów. Być może powiesz jak to, myślałem że to krew Chrystusa zakrywa grzechy, a tu czytamy że miłość.
Nie o takie zakrywanie grzechów chodzi, to nie dzięki naszym uczynkom mamy przebaczenie, ale dzięki ofiarnej śmierci Chrystusa przez wiarę w Niego. Chodzi o to, że człowiek, chrześcijanin który kieruje się w swoim życiu miłością Chrystusową, stara się nie wyciągać grzechów drugiej osobie, po prostu przebacza, przebacza i jeszcze raz przebacza. W ten sposób zakrywa mnóstwo grzechów drugich, braci i sióstr i nie wypomina im ich upadków i wad. Nikt z nas nie jest doskonały i wszyscy dopuszczamy się wielu uchybień i jak długo będziemy żyć w tym ciele, to będziemy grzeszyć i nie będziemy doskonali, ale tym co nas łączy i pozwala nam być razem pomimo naszej grzeszności jest miłość. W przypowieściach Salomona czytamy:
Nienawiść powoduje spory, lecz miłość przykrywa wszystkie występki (Przyp. Sal 10,12). Amen

sobota, 5 maja 2018

Czy jesteś gotowy na spotkanie z Jezusem Ew. Mateusza 24,32-42



Chwalebny powrót Chrystusa to temat, który pojawia się w całym Nowym Testamencie, na 260 rozdziałów Nowego Testamentu mamy 300 odniesień w  różnych kontekstach do ponownego przyjścia Chrystusa. Jest to wielka nadzieja wszystkich chrześcijan, wierzymy jak naucza Słowo Boże, że gdy Pan Jezus przyjdzie nastąpi sąd nad tymi, którzy w niego nie uwierzyli i da odkupienie wszystkim tym, którzy mu zaufali okazując Mu posłuszeństwo przez wiarę w Ewangelię. Wraz z Jego powrotem nastąpi uwięzienie szatana i zmartwychwstanie oraz odkupienie dzieci Bożych, tych którzy tęsknili za Jezusem podczas swojego życia i wyglądali Jego powrotu. Następnie Pan Jezus założy tysiącletnie Królestwo na całej ziemi, Królestwo pełne pokoju, dobrobytu i wolne od zepsucia jakie niesie ze sobą obecnie świat. Te wszystkie wydarzenia Pan Jezus przepowiedział uczniom podczas ostatniego tygodnia swojej służby spędzając z nimi czas na górze oliwnej.
Teraz wzywa ich do czujności, ale nie tylko ich, On wzywa nas wszystkich byśmy w tym świecie pogrążonym w grzechu ciągle wyglądali Jego przyjścia, oczekiwali na Jego odkupienie i nie tracili naszej duchowej temperatury i zachowując naszą wiarę.
Pan wzywając do czujności używa ilustracji drzewa figowego, czyni to, co miał w zwyczaju często robić. Przedstawia prawdy duchowe na podstawie zjawisk przyrody, dlatego mamy przypowieść o czterech glebach, o nieurodzajnym drzewie figowym, przyrównanie Królestwa Bożego do ziarna gorczycy posianego do ziemi i wiele innych.
Mówi więc, gdy patrzycie na drzewo figowe, że gdy gałąź jego już mięknie i wypuszcza liście, to poznajecie że blisko jest lato.
Podobnie z nadejściem Królestwa Bożego, gdy zobaczycie że to wszystko zacznie się dziać, to wiedzcie że jest już blisko (32-33).
To wszystko, to znaczy co?
Oczywiście chodzi o to, co Pan Jezus nazywa wcześniej bólami porodowymi, które świadczą o rychłym jego nadejściu. Jak wiemy mówił że w miarę przybliżania się Jego powtórnego przyjścia nastąpi nasilenie wojen i wieści wojennych, będzie pojawiać się coraz więcej fałszywych proroków i mesjaszy obiecujących ludziom zbawienie, szczęście, zdrowie i wszelki dobrobyt, by ludzie tylko ich uznali na miejscu Boga. Również nasilą się znaki dotyczące zmian w przyrodzie jak trzęsienia ziemi, kataklizmy, powiedzie i inne. Wzmorzy się także prześladowanie chrześcijan na całym świecie, a moralność oparta o Boże Słowo będzie zanikać. W miarę jak koniec będzie się przybliżał znaki będą coraz bardziej intensywniejsze, a ich apogeum nastąpi w czasie wielkiego ucisku o którym wcześniej mówiliśmy.
Wydaje mi się, że żyjemy w czasach kiedy pewne rzeczy zaczynają przyśpieszać i są bardziej widoczne niż inne, chociażby kwestia biblijnej moralności. Coraz częściej powoływanie się na biblijną moralność w kwestiach światopoglądowych, stosunków społecznych i seksualności człowieka spotyka się z ostrym sprzeciwem, ośmieszeniem i prześladowaniami.
W obrębie chrześcijaństwa natomiast mamy coraz więcej fałszywej wiary, fałszywych proroków powołujących się  na Pana Jezusa jednak nie mających z nim nic wspólnego.
Czym bliżej końca tym więcej znaków, więcej wojen, więcej niemoralności, więcej kataklizmów, epidemii, więcej zwiedzenia i tym podobnych rzeczy. Ale dla nas, wierzących w Chrystusa to powinien być pocieszający znak, że  przybliża się Jego powrót, a wraz z nim odkupienie nasze. 

Jedno Pokolenie
Następnie Pan Jezus mówi do uczniów często trudne w zrozumieniu dla nas słowa, „że nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko się stanie” (34).
Niektórzy uważają, że właśnie z powodu tych słów nie powinniśmy ufać Jezusowi, bo przecież od czasu Chrystusa minęło o wiele więcej niż jedno pokolenie, a Chrystus nie powrócił. Mówią - widzicie pomylił się, wszystkiego nie wiedział nawet nie znał dnia swojego powrotu, więc skoro tu się pomylił, to skąd możemy być pewni że nie mylił się w innych sprawach.
Jednak takie wyjaśnienie musimy odrzucić, wiemy że nasz Pan nie mógł się mylić, a tym bardziej kłamać, bo wtedy całe nasze zbawienie stałoby pod znakiem zapytania. Najwidoczniej Panu Jezusowi nie chodziło o tamto pokolenie do którego te słowa wypowiadał.
Jeszcze inna interpretacja jest taka, że Pan Jezus rzeczywiście mówił o tamtym pokoleniu, ale miał na myśli zburzenie Jerozolimy w latach 70 n.e i wszystkie te znaki dotyczą tamtego właśnie okresu. Ale jak pamiętamy uczniowie nie pytają jego o zburzenie Jerozolimy, ale znaki dotyczące jego powtórnego przyjścia i założenia Królestwa którego się spodziewali. Gdyby mówił wyłącznie o okresie gdy Jerozolima została zniszczona przez Rzymian, to nie odpowiedziałby na ich pytanie.
Słyszałem również taką interpretacje, że drzewo figowe o którym mówi tutaj Pan Jezus w tym fragmencie to Izrael. Więc należy liczyć jednio pokolenie od odrodzenia Izraela. Jak wiemy Państwo Izrael na nowo zostało założone w 1948 roku. Teraz jedno pokolenie od tego momentu miałoby doświadczyć powrotu Chrystusa. Gdybyśmy przyjęli takie wyjaśnienie zakładając jak mówi psalm 90 że jedno pokolenie to około 70-80 lat to dużo czasu już nie zostało. Ale ta interpretacja wydaje się mało prawdopodobna i byłaby zupełnie niezrozumiała dla uczniów. Też musielibyśmy wyjaśnić na jakiej podstawie uważamy że założenie państwa Izrael odnosi się do drzewa figowego wypuszczającego liście. Pomimo powstania państwa, Izrael wciąż nie przyjął Mesjasza, to więc na razie żądnych liści nie wypuścił.
Istnieją jeszcze inne bardziej karkołomne wyjaśnienia, ale w moim przekonaniu najwłaściwsza jest taka, że Pan Jezus mówił o tym pokoleniu, które będzie żyło w tych czasach, gdy zaczną się wspomniane bóle porodowe. Chodzi oto , że do tego momentu nie będzie tak łatwo ocenić, że świat w jakikolwiek sposób się zmienia, podobnie jak za czasów Noego lub Lota, jedli, pili za mąż wychodzili i za mąż wydawali, aż do chwili gdy nastał sąd. Podobnie i tu, przez długi czas będzie normalnie, ludzie będą załatwiali swoje interesy, będą rodzić i wychowywać dzieci, dorabiać się, kupować sprzedawać byle dalej do przodu. Ale   w momencie gdy wejdziemy w siedmioletni okres ostatniego tygodnia Daniela wszystko potoczy się bardzo szybko, nie przeminie pokolenie które będzie widzieć początek tych wielkich znaków i ich konnic wraz z przyjściem Syna człowieczego.
Przyjdzie moment, przyjdzie chwila na świat, gdy po długim okresie normalnego życia i załatwiania spraw nastanie czas wielkiego ucisku i spadnie to raptem na ziemię. Podobnie jak z potopem, Noe budował arkę na pustyni gdzie nie padał żaden deszcz i przez długi czas nic się nie zmieniało, aż raptem przyszedł potop.
Pan Jezus mówi, że niebo i ziemia przeminie, ale Słowa Jego nie przeminą (w 35). To co powiedział odnośnie tych wydarzeń jest absolutnie pewne, choć czas ich nadejścia jest ukryty i zapieczętowany przez Boga.
Dlatego też Słowo Boże wielokrotnie wzywa nas w kontekście nadejścia tego dnia do czujności. Wierze że Kościół, wierzący w Chrystusa będą zachowani przed czasem Wielkiego Ucisku i w chwili gdy będzie miał nastąpić ten ostatni okres sądów Boga nad ziemią, kościół zostanie porwany w powietrze na spotkanie Pana jak czytamy w 1 Liście Ap. Pawła do Tesaloniczan w 4 rozdziale  
1Tesaloniczan 4:16  Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie,
17  Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem.
Wtedy kiedy kościół zostanie zabrany do nieba, tu na ziemi zacznie się czas Bożych sądów nastąpią wszystkie te znaki o których mówił  Chrystus. W tym okresie Wielkiego ucisku nawrócą się inni wierzący i oczywiście Izrael jak czytamy w Liście Pawła do Rzymian 11.
Co wskazuje na zabranie kościoła przed czasem wielkiego ucisku?
Jest kilka miejsc w Nowym Testamencie, obietnic złożonych kościołowi, że Bóg zachowa swój lud przed swoim gniewem, który zamierza wylać na ziemię jak np. w Ks. Objawienia 3,10
Objawienie 3:10  Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby, jaka przyjdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi.
Obietnica jest złożona kościołowi w Filadelfii, ale wyraźnie ma charakter proroczy i nie dotyczy tylko małej lokalnej społeczności doświadczającej prześladowań, ale wierze że jest obietnicą dla całego kościoła i dotyczy wielkiej próby jaka ma przyjść na świat, jak sądzę tą wielką próbą która spadnie na świat będzie Wielki Ucisk.
Podobnie czytamy w liście do tesaloniczan w kontekście sądu i przyjścia Chrystusa:
1 Tesaloniczan 5:9  Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Widzimy to? Bóg nie przeznaczył wierzących na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia. Poza tym gdy spojrzymy na starotestamentowe sądy, które są typami Bożego sądu czasów ostatecznych jak potop i zniszczenie Sodomy i Gomory, to zawsze widzimy że Bóg ratował swoje sługi. Widzimy Noego który został cudownie ocalony przed potopem wchodząc do Arki, widzimy Lota cudownie wyprowadzonego z Sodomy i uratowanego z ognia. Wierzę że podobnie będzie w dniach, gdy nadejdzie okres Wielkiego ucisku, będzie tak jak za czasów Noego i Lota, przez długi czas zwyczajnie i normalnie, aż kościół zostanie zabrany do nieba i zacznie się czas Bożego sądu. Dlatego musimy być ciągle gotowi na spotkanie z Panem i trwać w społeczności z nim, nie znamy dnia ani godziny, nie wiemy kiedy ten czas nadejdzie. A może nadejść w każdej chwili, wierzę że pochwycenie kościoła może nastąpić nawet dzisiaj, jutro albo za tydzień i ci którzy znają Pana zostaną wzięci do Niego, tam gdzie jest wiele mieszkań dla Bożego ludu przygotowanych przez Chrystusa. Ci zaś którzy nie znają Pana i ci którzy są zbuntowani zostaną na czas wielkiego ucisku na ziemi. Wraz z końcem wielkiego ucisku Pan Jezus przybędzie ze wszystkimi swoimi świętymi dokonując sądu nad narodami i założy tysiącletnie Królestwo do którego wejdą wszyscy zmartwychwstali święci oraz ci którzy nawrócili się podczas Wielkiego ucisku i dożyją Jego powrotu, będą oni w swoich naturalnych ciałach, by zaludnić ponownie ziemię.

Tajemnica powtórnego przyjścia
Ale pomimo tak wielu informacji jakie Pana Jezus nam zostawił odnośnie drugiego swego przyjścia nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy to się dokładnie stanie. Pan powiedział, że „o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec” (36). To jednak nie przeszkadza wielu ruchom religijnym przepowiadać dzień przyjścia Chrystusa. Jedną z najbardziej znanych grup która czyniła to już kilka razy są Świadkowie Jehowy. Średnio co kilkadziesiąt lat twierdzą, że znają dzień końca świata, później gdy on nie nadchodzi udają że nic takiego nie mówili. Są również inni zwodziciele co tak czynią, ale dzień i godzina są dla nas ukryte i takie będą, aż do Jego pojawienia się. Nawet to pokolenie, które będzie widziało bardzo wyraźne znaki, że dzień Pański się mocno przybliża, będzie widziało antychrysta, pochwycenie kościoła i inne zwiastuny Jego przyjścia nie będzie w stanie dokładnie powiedzieć co do dnia i godziny, kiedy On przybędzie. Po prostu mamy być cały czas gotowi, Bóg w swojej mądrości celowo zasłonił przed nami ten dzień byśmy przez cały czas spodziewali się go. I z jednej strony kościół zawsze zastanawiał się kiedy się to stanie, a z drugiej zawsze przez te słowa był motywowany do ciągłego oczekiwania, bo być może to będzie za moich czasów. Każde pokolenie ma być pokoleniem oczekującym powrotu Chrystusa.
O tym dniu nie wiedzą nawet najbliżsi Bogu aniołowie nawet Boży Syn będąc na ziemi nie miał takiej wiedzy. Niektórzy zastanawiają sią jak to możliwe, że skoro Pan Jezus jest Bogiem nie wiedział o dokładnej chwili swego powrotu? Ale możemy to w prosty sposób wyjaśnić, Jezus jako człowiek postanowił na czas swojego pobytu na ziemi nie korzystać ze swojej boskiej wiedzy. Jak wiemy poddał się całkowicie Ojcu i korzystał z niej tylko wtedy, kiedy to była wola Jego Ojca. Przybrał postać sługi (Filip 2,7) i zdał się jako człowiek całkowicie na Ojca i na to, co Ojciec w danym momencie postanowił mu objawić. Stąd czytamy w Nowym Testamencie, że Panu Jezusowi przybywało mądrości z czasem jak dorastał (Łuk 2,52), Ojciec objawiał Mu coraz więcej o Jego misji i o tym kim jest i co ma czynić. Osobiście uważam że dzisiaj Pan Jezus już zna ten dzień, już została mu przywrócona chwała którą miał zawsze u Ojca zanim przyszedł na ziemię.
I chociaż ludzie mają wyraźnie ostrzeżenia w Słowie Bożym, by być gotowymi na przyjście Chrystusa, to czy oni się nimi przejmują? Czy dbają o to, by być gotowymi na jego pojawienie się?
Czym głównie zajmują się, czy szukają Boga i Jego syna Jezusa Chrystusa? Czy zastanawiają się nad tymi sprawami i zgłębiają je? Nie, często ich to w ogóle nie interesuje, często uważają że to są bajki albo ich, to nie dotyczy. Nierzadko zdarza się że drwią z ostrzeżeń o sądzie i przyjściu Chrystusa jak czytamy w 2 liście Piotra. 
Jak mówi nasz Pan głównie zajmują się jedzeniem, piciem, gromadzeniem bogactw, interesami, wychowaniem dzieci, budowaniem domów i zaspokajaniem swoich grzesznych namiętności jak za czasów Noego. Są często tym tak zajęci, jak gdyby życie tutaj na ziemi miało trwać na wieki. 
Gdy zaczniemy studiować czasy Noego to zobaczymy, że życie ludzi w tamtym czasie było mocno skupione na nich samych. Przewżał materialistyczny i naturalistyczny pogląd na świat, że najważniejsze jest to, co tu i teraz, że nie ma żadnych wyższych wartości, że istnieje tylko to co widzisz i Boga nie ma. I żyli tak codziennie  w swojej rutynie, w swoich grzechach nie chcąc słuchać Boga, aż do dnia gdy Noe wszedł do Arki i drzwi zamknęły się, a wtedy przyszła zagłada na wszystkich.
Odrzucenie Boga zawsze przynosi coraz większy grzech, Bóg pozwala, by człowiek i świat bez Boga coraz bardziej się pogrążali. I widać to w czasach Noego i Lotta, coraz większa bezbożność, coraz większa rozwiązłość seksualna, co raz mniej hamulców i tak będzie w Czasach Syna Człowieczego, nawet o wiele gorzej, bo Duch Św. który obecnie powstrzymuje szatana przed doprowadzeniem ludzi do całkowitego zepsucia zostanie z ziemi zabrany. 

Nie spostrzegą się
Więc większość ludzi będzie tak żyć jak za czasów Noego skupiając się całkowicie na tym świecie w pogoni za swoimi pragnieniami, a wtedy nadejdzie ten dzień, dzień Wielkiego Ucisku i sądu Boga. Czytamy dalej
Mateusza 24:40  Wtedy dwóch będzie na roli, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.
41  Dwie mleć będą na żarnach, jedna będzie wzięta, a druga zostawiona.
42  Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie.
Niektórzy myślą, że to wzięcie i zostawienie dotyczy pochwycenia kościoła, ale jak czytamy ten fragment, to wyraźnie dotyczy on sądu jaki wtedy przyjdzie na ziemię, że Bóg pewne osoby najwyraźniej wierzące zachowa nawet w tym trudnym okresie. To więc, gdy przyjdzie czas Wielkiego ucisku i Bożego sądu, to dwóch będą w pracy jeden wierzący w Chrystusa drugi nie. Niewierzący zginie, a ten który ufa Chrystusowi zostanie, by odziedziczyć Królestwo co jest bardziej szczegółowo wyjaśnione w 25 rozdz. Ew Mateusza. Dwie będą w domu pracować jedna zginie druga zostanie. Ludzie którzy zostaną, którzy ocaleją z Wielkiego ucisku i prześladowań antychrysta wejdą do Tysiącletniego Królestwa i nadal będą zaludniać ziemię, ale już w nowej rzeczywistości pod widzialnym panowaniem Chrystusa i Jego świętych. Diabeł zostanie związany na tysiąc lat, a grzech mocno ograniczony.
I na ziemi nastanie wtedy czas jakby sprzed upadku Adama, to co pierwszy Adam zniszczył, drugi Adam, Jezus Chrystus odbudował.

Wezwanie
To więc w związku z tym co nasz Pan nam powiedział mamy czuwać, być gotowymi na spotkanie z Nim
Mateusza 24:42  Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie.
Co to znaczy czuwać?
Nie ulec codziennej rutynie jak praca, obowiązki, rodzina, szkoła, zapominając w ten sposób o Bogu i o naszej duszy że mamy ją karmić i umacniać w Chrystusie. Czuwać to znaczy służyć wytrwale Chrystusowi w czasie naszej pielgrzymi do naszego wiecznego domu. Czuwać to znaczy czekać na Pana na spotkanie z Nim i wyglądać Jego powrotu, mamy być w ten sposób gorący dla Niego, umartwiać swoje grzechy i to wszystko co w naszych członkach oddala nas od Pana. Czuwać to znaczy uwielbiać Go, budować Jego Królestwo, troszczyć się o Jego kościół i inwestować nasz czas, nasze talenty, nasz potencjał i nasze dobra materialne w to co wieczne, bo świat przemija, ale ci którzy ufają Boga trwają na wieki.Czywać to znaczy trwać w społeczności z Jezusem przez modlitwę i tak umacniać się.
Chciałbym byśmy wszyscy postawili sobie pytanie, czy jestem/ jesteś gotowy na spotkanie z Panem dzisiaj, czy upamiętałem się ze swoich grzech i pojednałem z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa, czy uświęcam się i dążę do tego, by każdego dnia być bliżej Pana? Może jest coś jeszcze w twoim życiu, co wiesz że powinieneś odrzucić, może została zakopana pierwsza miłość, pierwsza gorliwość do której należy powrócić, jeśli tak zrób to, bo nie znamy dnia ani godziny kiedy nasz Pan nas powoła przed swoje oblicze Amen     

środa, 25 kwietnia 2018

Chrześcijańskie życie bez wiatru. Jakuba 1,2-4



Czy próbowałeś kiedyś wyobrazić siebie świat bez wiatru? Jeziora miałby całkowicie gładką powierzchnie tafli wody, spadające liście nie fruwałyby po chodnikach, a drzewa pod wpływem wiatru nie przewracałby się. Może wydawać się nam, że świat bez wiatru byłby lepszy, spokojniejszy bardziej przyjazny. Na pustyni w Arizone zbudowano specjalną szklarnię, która miała naśladować zamknięty system ekologiczny, gdzie nie było wiatru. Badania te miały na celu sprawdzić, czy człowiek będzie mógł w przyszłości zbudować podobne szklarnie w kosmosie i stworzyć roślinom odpowiednie warunki do wzrostu.
Jednak okazało się, że np. drzewa które wyhodowano w tych idealnych warunkach po pewnym czasie same się przewracały. Przez pewien czas naukowcy nie byli w stanie tego wyjaśnić dlaczego drzewa załamują się pomimo braku wiatru.
Ku zaskoczeniu naukowców po dłuższych badaniach okazało się, że drzewa załamują się pod własnym ciężarem właśnie z powodu braku wiatru. Wiatr w normalnych warunkach atmosferycznych, który kołysa drzewa jednocześnie wpływa na umocnienie ich systemu korzeniowego i struktury drzewa, co nie było możliwe w laboratorium. Drzewa które są wystawione na działanie wiatru okazują się o wiele mocniejsze od tych, które tego nie doświadczają. Oczywiście prawdą jest , że niektóre z drzew wiatr przewróci, ale większość umocni.
Podobnie Słowo Boże przedstawia chrześcijańskie doświadczenia w życiu wierzących, są one niezbędne do naszego chrześcijańskiego wzrostu duchowego. Nieprzewidziane okoliczności, kłopoty, problemy które nas spotykają, prześladowania, sprawy zdrowotne, rodzinne, finansowe i inne. Wszystkie one mają na celu nauczyć nas jeszcze głębiej i bardziej ufać Chrystusowi. Dlatego jak mówi Jakub możemy radować się z naszych doświadczeń będąc świadomym, że przez nie Bóg nas umacnia, są dla chrześcijan tym samym, czym wspomniany wiatr dla drzewa. Z jednej strony nas kołyszą, sprawiają trudności, rozterki i niepewność, a z drugiej przez te podmuchy doświadczenia nas umacniają i sprawiają że jeśli mamy prawdziwą wiarę w Chrystusa, to jesteśmy mocniejsi i w Niego w Chrystusa głębiej wzrastamy. W ten sposób każde kolejne doświadczenie jest dla nas łatwiejsze do przejścia i jesteśmy w nich coraz bardziej wyćwiczeni.
 To co mówi Jakub w trzecim wierszu, że doświadczenie wiary naszej sprawia wytrwałość (1,3) greckie hypomonē, które możemy oddać też słowami niezłomność lub wytrzymałość. Czym większe doświadczenia przechodzimy, tym bardziej jesteśmy wytrzymali, czym trudniej, tym dojrzalszy chrześcijański Charakter, czym dojrzalszy chrześcijański Charakter tym większego dzieła dla Boga możemy się podjąć. Doświadczenia takie wprawdzie są zabójcze dla płytkiej i fałszywej wiary jak powiedział Pan Jezus w przypowieści o czterech glebach (Mat 13,21), jednak niezbędne dla rozwoju prawdziwej.  
Z kolei wytrwałość chrześcijańska, wyćwiczenie nabyte przez doświadczenia prowadzi do dzieła doskonałego. Najwyraźniej tym doskonałym dziełem o którym mówi Jakub jest dojrzały charakter Chrześcijański. Rezultatem doświadczeń jest życie w pełni skupione na Chrystusie, wypalenie tego co jeszcze rwie nas do świata i do przemijającej rozkoszy grzechu. W końcu doświadczony chrześcijanin staje doskonały i przygotowany do pełnienia Bożego dzieła. Nie chodzi o to, że taki człowiek jest w pełni bezgrzeszny i nie popełnia błędów. Ale chodzi o to,  że jest on wyćwiczony w cierpliwym znoszeniu przeciwności, rozpoznawaniu dróg Bożych i jego życie jest wolne od zepsucia moralnego jakie niesie ze sobą świat.
Takie działanie Boże widzimy w życiu wielu Bożych mężów, widzimy  Józefa który wiele musiał wycierpieć zanim został premierem Egiptu. Mojżesza który musiał w swoim życiu przejść pustynie zanim Bóg nim się posłużył. Widzimy Dawida, który przez wiele lat musiał uciekać przed Saulem niczym zaszczute zwierzę zanim został królem Izraela. Widzimy Jeftego z Ks. sędziów, który został wypędzony przez swoich braci jako bękart, by następnie zostać powołanym przez Boga do wyzwolenia narodu. Widzimy również Rut, która musiała stracić męża i dwóch synów, by mogła wrócić z Moabu do Betlejem i wydać swoją synową Noemi za Boaza i być włączoną do linii Jezusa Chrystusa i w końcu widzimy naszego Pana, który przeszedł wiele cierpień i prześladowań stając się dla nas sprawcą i dokńczycielem wary, ale też wzorem do naśladowania.  
Możemy powiedzieć, że zanim Bóg nas użyje do swojego dzieła za nim przyjmie nas do chwały wpierw musi nas przygotować przez doświadczenia. Musimy być świadomi, że za każdym zwycięstwem w Imieniu Jezusa w naszym życiu stoi Krzyż, bez Krzyża nie ma przemiany charakteru, bez przemiany charakteru nie ma dojrzałości, bez dojrzałości nie ma doskonałości, a bez doskonałości nie ma zwycięstwa. Amen

Łączna liczba wyświetleń