piątek, 23 sierpnia 2019

Wewnętrzny konflikt List do Rzymian 7,14-25



Mamy w tych wierszach przejmujący opis apostoła Pawła, który bardzo chciał służyć Bogu najlepiej jak tylko potrafił, a jednak pomimo całego swojego starania czuł, że nie robi tyle ile by mógł i że często jego grzeszna natura odciągała go od całkowitego posłuszeństwa Bogu. Konflikt jaki przeżywał apostoł przeżywa każdy chrześcijanin. Z jednej strony chcielibyśmy służyć Bogu z całego serca i mamy takie pragnienie, a z drugiej odkrywamy w sobie wewnętrzne opory, które próbują odwodzić nas od służby Panu i spraw duchowych jak mówi apostoł Paweł w 21 wierszu, że znajduje tedy w sobie zakon (prawo) że gdy chce czynić dobrze, trzyma się mnie złe. Któż z nas nie doświadczył tego, że gdy tylko pojawia się czas na modlitwę i społeczność z Bogiem, to przypomina się nam mnóstwo rzeczy, które w tym czasie powinniśmy zrobić. Któż z nas będący w Chrystusie nie musiał przeżywać rozdarcia między jakąś rozrywką, pracą, czy obowiązkami, a poświęceniem czasu na służbę Bogu. Kto z nas nie zmaga się między tym co słuszne, tym co powinniśmy robić dla Boga, a tym, co odciąga nas od poświęcenia dla Pana.
W związku z tym wewnętrznym konfliktem jaki przeżywamy chrześcijanin w pewnym sensie cały czas jest na wojnie. Wojna ta toczy się w jego sercu, jego umyśle i oczywiście poddawany jest również presji na zewnątrz przez świat i przeciwne mu siły duchowe. Niektóre z tych bitw przegrywamy jak mówi Paweł w 15 wierszu, że nie rozeznaje się w tym co czynię; gdyż nie to czynię co chcę, ale czego nienawidzę to czynię.
Każdy chrześcijanin każdą taka przegraną, głęboko przeżywa i w pewnym sensie nienawidzi się za to jaki jest. Chciałby być innym, chciałby być święty, chciałby być całkowicie skupiony na sprawach Pana, ale wewnętrzna moc grzechu robi wszystko, by tak się nie stało w jego życiu. Gdy jesteśmy tutaj na nabożeństwie, gdy modlimy się, przebywamy razem, wydaje się wszystko takie proste. Ale gdy idziemy do naszych domów ze świętymi pragnieniami i dobrymi postanowieniami, to często nie potrafimy ich przekuć na rzeczywistość.
Jednak żyjemy nadzieją wyzwolenia Z naszego grzesznego ciała, a póki co, nie możemy się poddawać pod wole naszych grzesznych pragnień i walczyć z tym, co wiemy że Bogu się nie podoba. Również nie możemy się oszukiwać, ze jesteśmy idealni, święci, że nie upadamy, że grzech nas już nie dotyczy, kto mówi że grzechu nie ma kłamca jest i nie ma w nim prawdy mówi Jan w swoim pierwszym liście.
Kiedyś słyszałem anegdotkę, że jeden z chrześcijan przy stole opowiadał wszystkim o tym jak bardzo kocha Pana i jak mocno grzech jest z dala od niego. Przekonywał wszystkich o swojej świętości i że stara jego grzeszna natura w zupełności umarła. Wtedy jeden ze słuchających go podniósł szklankę wody, która stała na stole i chlusnął mu w twarz. Wtedy ten święty chrześcijanin zaczął się wydzierać i ubliżać temu, który mu to zrobił. A wtedy tamten powiedział, „no widzisz twoja stara natura zupełnie nie umarła tylko na chwilę zemdlała”
Pomimo naszych najlepszych chęci, nasza stara natura wciąż znajduje się w nas i daje o sobie znać i jeśli ją karmimy ulegając woli ciała i zmysłów, to nasz duchowy człowiek jest bardzo słaby.  
Przez jakiś czas jeszcze żyjemy na tym świecie jako ludzie z ciała i krwi, a ciało jest zaprzedane grzechowi. I choć narodziliśmy się na nowo z Ducha Św. i mamy nowe serce, nowe pragnienia, nowe motywacje i nowe siły, to stare w zupełności nie odeszło. Ciało walczy przeciwko Duchowi, według człowieka duchowego mamy upodobanie w zakonie Bożym, ale według starego człowieka wciąż ciągnie nas do złego.
Dlatego musimy walczyć z naszymi wewnętrznymi grzesznymi pragnieniami z naszym lenistwem duchowym z tym, co ciągnie nas do starego życia, by grzech nie panował nad nami. Jakiś czas temu napisała do mnie jedna z sióstr w Chrystusie, że za każdym razem jak zasiada do Biblii to ma wewnętrzny opór i zmaga się z tym żeby zagłębić się w jej treść. A gdy bierze do ręki jakąś ciekawą świecką książkę, to wchodzi ona jak ciepłe bułeczki.  Ale to jest właśnie efekt tego napięcia w nas, między tym, co z Ducha i tym co z ciała.  
Nie możemy pozwalać, by te wewnętrzne opory wzięły nad nami górę. W liście do Galacjan w 5 rozdz. apostoł Paweł powiedział, że w związku z tym wewnętrznym duchowym konfliktem, nie możemy czynić tego, co chcemy, ale mamy czynić to co powinniśmy. Dlatego tez wzywa, by Duchem sprawy ciała umartwiać (Rzym 8,13). Jedynie przez pomoc Boga jesteśmy w stanie powiedzieć naszemu staremu człowiekowi NIE. Kiedyś moje dzieci powiedziały do mnie, że tata ma fajnie, bo jest dorosły i może robić co chce. A ja mówię do nich, że tylko tak wam się wydaje, że tata robi co chce. Wiele rzeczy które tata robi  mówię, wcale mi się nie chce, ale czynie je, bo wiem że tak trzeba i wiem że to jest słuszne. Czyńmy więc to, co trzeba i zmuszajmy naszego starego człowieka przez odrodzonego duchowego człowieka i z pomocą Ducha Św. do posłuszeństwa Chrystusowi, aż do dnia, gdy Pan Jezus wyzwoli nas z tego ciała śmierci.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Żywot w Chrystusie Studium 1 Listu Jana 1,1-4



Najwcześniejsza tradycja kościoła świadczy o tym, że autorem listu jest Jan apostoł, uczeń który znał bardzo dobrze Pana i był jednym z trzech uczniów Chrystusa obok Jakuba i Piotra, których Pana Jezus wybrał, by później stali się filarami powstającego kościoła. Jak widzimy na początku tego listu, Jan apostoł świadczy że był bezpośrednim świadkiem wcielenia i boskości Chrystusa, mówiąc o tym że Go widział, dotykał i obserwował. Był on także uczniem którego Pan Jezu miłował (J 13,23;19,26; 20,2; 21,20). Warto tutaj wspomnieć, że Jan był uczniem którego Pan Jezus nazwał „synem gromu” (Mk 3,17), który chciał zniszczyć wioskę która nie przyjęła Pana Jezusa, gdy szli do Jerozolimy. (Łuk 9,52-55). Później jednak stał się apostołem, który najwięcej pisał o miłości, choćby w naszym liście. To świadczy o tym jaka wielka przemiana nastąpiła w życiu Jana w wyniku spotkania Chrystusa, działania Słowa Bożego i mocy Ducha Św.
Data powstania tego listu nie jest do końca pewna, ale najprawdopodobniej między 90 a 95 rokiem, czyli koniec I wieku. Sposób pisania listu i to jak Jan zwraca się do swoich odbiorców słowami „dzieci” świadczy że cieszył się dużym autorytetem wśród chrześcijan i był od nich dużo starszy. Według tradycji kościoła i przekazów np. Justyna Męczennika, Ireneusza, Klemensa, Ezebiusza i św. Hieronima z IV w. Jan dożył później starości i był starszym kościoła w Efezie.
1 Lista Jana jest odpowiedzią dla Kościoła na szerzące się gnostyckie Herezje w tamtym czasie, które między innymi polegały na tym, że zaprzeczało się boskości Chrystusa w ciele, bo uważano że materia jest zła, a duch dobry, to więc Chrystus jako Bóg nie mógł mieć prawdziwego fizycznego ciała i być w pełni człowiekiem. Gnostycy podkreślali również lepsze i większe poznanie, dzięki lepszemu wtajemniczeniu i tajemnej wiedzy którą posiedli i w ten sposób gardzili innymi wierzącymi, którzy w ich ocenie nie mieli takiego poznania. Uważano również, że ciało Chrystusa nie było prawdziwe, a jedynie było zjawą lub hologramem.
To więc tematem przewodnim jest prawdziwa boskość i człowieczeństwo Jezusa Chrystusa. Także kwestia grzechu, że mamy od niego uciekać i walczyć z nim, a jednak grzech nadal jest obecny w naszym życiu i mamy się do niego się przyznawać i go wyznawać. Później kwestia miłości do Boga i braci w kościele świadczy o prawdziwym nawróceniu. Temu Jan poświęca szczególnie dużo miejsca, przeciw tym, którzy dzielili społeczności lub gardzili tymi którzy byli słabi i mniej znaczący lub mnie wyróżniający się w znorze.     

w. 1,1
Po pierwsze całe chrześcijaństwo osadza się na Chrystusie, który był zarówno prawdziwym człowiekiem jak i Bogiem. Bóg człowiek – Jezus Chrystus, tym jest nasz Pan.
Kwestia natury Jezusa Chrystusa jest bardzo istotna. Jednym z pierwszych pytań, które należy sobie zdać, by zostać zbawionym jest to „kim jest Jezus Chrystus” z kim mamy do czynienia. Czy On jest jedynie człowiekiem, czy także Bogiem także Bogiem? A może tylko wydawał się człowiekiem i był tylko Bogiem? Czy jednak jest jednym i drugim? Niektórzy twierdzą że jest jedynie Synem Bożym, pierwszym stworzeniem, ale nie jest Bogiem.

Od kiedy jest i kim jest odwieczne Słowo Boga?
Jan podobnie zaczyna swój list jak zaczął swoją ewangelię, od przedstawienia Jezusa Chrystusa. Ew Jana 1,1-5; Kol 1,15-20.
Mówi wyraźnie, że Jezus jest od początku, od zawsze, zawsze był z Bogiem. Ten Jezus, Boski Logos zszedł na ziemię, stał się człowiekiem, lub się wcielił w człowieka, a Jan i wielu innych apostołów mogło być bezpośrednimi tego świadkami.
Co świadczy o tym, że Jezus był prawdziwym człowiekiem?
On łaknął Mat 21,18; Jan 4,6, można było go dotknąć, słyszeć widzieć, rozmawiać.
I ten Jezus, Bóg - człowiek jest Słowem żywota.
A co to znaczy, że Jezus jest słowem żywota?
To znaczy, że w Nim i tylko w Nim jest żywot wieczny, że przyjmując Jego przez wiarę jako naszego Pana I Zbawiciela mamy żywot wieczny (Jana 14,6; 11,25-26; 5,23-24; Jana 10,28).
Nic poza Chrystusem na tym świecie nie jest w stanie dać nam życia wiecznego, żaden inny bóg, nauczyciel, filozofia, jakaś religia, nasze uczynki, czy cokolwiek innego nie może nam zapewnić życia wiecznego. Musimy powiedzieć, że nigdy to się nie zmieni u Boga, jeśli ktoś próbuje to zmieniać i przesuwać akcent zbawienia na innych ludzi, na święte osoby, na sakramenty, ludzkie uczynki to głosi fałszywą ewangelię. Jest tylko jeden Zbawiciel od początku kościoła do Jego końca, jeden pośrednik między Bogiem, a człowiekiem, Jezus Chrystus. Jego pośrednictwo, rola i osoba nigdy się nie zmieni (Hebr 13,8).
Pan Jezus jest największym darem dla świata od Boga, dał Bóg ludziom życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu, dlatego, by posiadać życie wieczne trzeba przyjąć Syna Bożego. Ale nie chodzi o opłatek, kawałek chleba, czy przyjąć wiadomość o Nim, ale przyjąć Go jako osobę, jako swojego Pana i Zbawiciela, który przychodzi do nas w Duchu Św. Należy przyjąć zarówno to, czego nauczał jak i Jego samego, wraz z nim przyjmujemy Ojca i wtedy mamy społeczność z Ojcem i Synem, co prowadzi nas do społeczności z innymi wierzącymi.

1,2
Nie musimy dzisiaj zastanawiać się, gdzie jest żywot wieczny, nie musimy próbować tego odkryć jak dawni filozofowie, szukać po omacku, ale Bóg zmiłował się nad nami i w swoim wielkim miłosierdziu objawił nam żywot wieczny, dając nam swojego Syna Jezusa Chrystusa w Nim jest żywot (1 Jana 5,20).
Jednak wiele osób tak się zachowuje jakby nie wiadomo było, gdzie jest życie wieczne i próbują je pozyskać przez pieniądze, świat, ludzką chwałę, rozmaite religie itp.
Skoro Bóg objawił gdzie jest żywot wieczny, to co teraz musimy zrobić to przyjąć Chrystusa? Naszą rolą jest upamiętać się z grzechów i uwierzyć w Chrystusa stając się Jego uczniami.

1,3
Zauważ, że Jan trzy razy powtarza to samo, odnośnie Chrystusa, że widział i słyszał, był bezpośrednim świadkiem  boskości i obecności Chrystusa. Ma tu na myśli to jak Pana Jezus nauczał, jak uzdrawiał, jak czynił cuda i znaki, jak zmartwychwstał i jak został wzięty do nieba. Gdyby była jakakolwiek wątpliwość, że Jezus nie jest tą osobą za którą się podawał, to z pewnością apostołowie, Jan i inni, ci którzy przebywali z Nim cały czas odkryliby to najszybciej. Jednak przebywając z Nim ponad 3 lata nigdy nie zauważyli, by Jezus postąpił niemoralnie choćby w jednej sytuacji, czy gdziekolwiek przekroczył jakiekolwiek Boże przykazanie.
Najlepiej poznajesz kogoś jak z nim cały czas przebywasz, mieszkasz i żyjesz. Dlatego żony dobrze znają swoich mężów, a mężowie swoje żony. Niekiedy, gdy człowiek poznaje kogoś bliżej spędzając z nim więcej czasu, to odkrywa, że to jest zupełnie inna osoba. I to co mamy w Ewangeliach, to relacja bezpośrednich świadków lub przedstawienie tego, co widzieli świadkowie  Ew. Jana 20,30-31; 21,24-25; Jana 1,14.

Zwróć uwagę, że Jan w przedstawianiu swojego świadectwa używa liczby mnogiej, słyszeliśmy widzieliśmy, dotykaliśmy, świadczmy.
Jak myślisz dlaczego on tak mówi?
Chodzi o to, że możemy być pewni iż nie był jedynym który mógł sprawdzić i doświadczyć kim był Jezus, jego świadectwo nie jest osamotnione, ale jest potwierdzone przez innych.
Po prostu możemy być całkowicie pewni życia wiecznego w Chrystusie, które dał nam Bóg, a które jest potwierdzone przez wielu świadków.

Co Jan robi z wiedzą o Chrystusie? Jan głosi to innym, chce by inni również poznali Chrystusa.
Wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli.
Jan zwiastuje żywot w Jezusie, dzieli się z innymi, bo taka jest istota ewangelii, że jeśli poznajemy Jezusa Chrystusa, to głosimy go innym. Pragniemy by oni również doświadczali społeczności z Ojcem i Synem i z kościołem Jezusa. Celem naszego życia jest dawanie świadectwa o Chrystusie jak to czynił Jan (Mateusza 28,19; Dzieje Ap 1,8)

I kto może być świadkiem wedle słów Jana? Tylko ten, kto doświadczył Chrystusa, kto poznał Go jako swego zbawiciela.

Chociaż my dzisiaj nie możemy widzieć Chrystusa jak Jan, to jednak przez Jego świadectwo możemy mieć taką samą społeczność z Bogiem jaką miał Jan, bo Chrystus wciąż jest żywy i przychodzi do tych, którzy chcą w Niego uwierzyć przez Ducha Św.
To jest niezwykłe, że Jan choć był apostołem Pana, to nie rościł sobie prawa do jakiejś lepszej i wyższej społeczności z Bogiem, ale chciał by inni znali Pana Jezusa i byli z nim tak blisko jak On, a przez to, mogli być blisko również z Jan, bo Chrystus łączy chrześcijan wzajemną miłością w Duchu Św.
Fałszywi nauczyciele, często podkreślają swoją wyjątkowość i wyższość nad innych byśmy byli zależni od nich, ale Jan mówi że potrzebujemy Chrystusa, znając Go poznajemy Boga (1 Jana 2,20).
Gdy poznamy Chrystusa, to prawdziwie zaczynamy mieć społeczność z sobą, nie jesteśmy już tylko ludźmi o podobnych przekonaniach, ale stajemy się rodziną, braćmi siostrami, zostając włączeni do kościoła Pana Jezusa Chrystusa (1 Kor 12,13-27)
Społeczność którą mamy z sobą, to coś o wiele więcej niż towarzyskie spotkanie, czy wspólna sprawa która nas łączy, ale jest to społeczność w Duchu Św., wszyscy chrześcijanie mają tego samego Ducha Chrystusowego i On sprawia, że jest między wierzącymi ponadnaturalna więź, bliskość ze względu na wiarę w Chrystusa.
Ta społeczność jest możliwa, bo mamy społeczność z Chrystusem do której powołał nas Bóg przez swoje Słowo i moc Ducha Św. 1 Kor 1,9 ; Gal 2,20. Przyjęcie Chrystusa wprowadza nas w społeczność i bliską więź z osobą Chrystusa i z Bogiem Ojcem.
Zbawiony człowiek, to człowiek których chodzi z Bogiem jak jest napisane o Henochu, to człowiek, który zna Boga i ma z nim relację (2 Kor 13,13; 1 Kor 6,19).
Tak więc, przez poznanie Chrystusa wchodzimy we wspólnotę z Bogiem, Boże życie przychodzi do człowieka. Pragniesz być blisko Boga, cieszyć się społecznością z Nim, śpiewać Mu, modlić się do Niego, służyć Mu i żyć dla Niego wiedząc, że Bóg jest po twojej stronie. Nie ma dla ciebie większej radości jak robić te wszystkie rzeczy. Wchodzisz również we wspólnotę z  kościołem i wraz z innymi wierzącymi mamy wspólny udział w życiu wiecznym i w służbie Chrystusowi.

1,4
A w jakim celu Jan to wszystko pisze? Aby radość nasza była Pełna.
On wie, że świat nie jest w stanie zapewnić nam pokoju i radości jaką otrzymujemy od Chrystusa i pragnie byśmy to, co On nam daje, życie wieczne oraz pokój i radość, które z tego wynikają doświadczali w całej pełni. Kiedy jesteśmy w społeczności z Panem doświadczamy wielkiej radości i wielkiego pokoju którego nie zakłócą ziemskie okoliczności.

sobota, 17 sierpnia 2019

Świadectwo kobiet Ew. Mat 28,1-10



Bez zmartwychwstania nie ma chrześcijaństwa. Jeśli Zmartwychwstanie jest nieprawdziwe mówił Ap. w 1 liście do Koryntian w 15 rozdz. to całe chrześcijaństwo jest wielkim oszustwem, to daremna nasza wiara, a my wszyscy jesteśmy w swoich grzechach i nie może być mowy o przebaczeniu i zbawieniu. Przeciwnicy chrześcijaństwa również to wiedzą, diabeł to wie, że jeśli uda się przekonać ludzi, że nie było zmartwychwstania Jezusa, to Jezus nie przyszedł z nieba, nie czynił cudów i nie jest Synem Bożym. Dlatego też Zmartwychwstanie jest jedną z najczęściej atakowanych doktryn chrześcijańskich. Również ja w dochodzeniu do wiary w swoim życiu chyba najczęściej zastanawiałem się nad zmartwychwstaniem. Doszedłem do wniosku, że jeśli zmartwychwstanie Chrystusa jest prawdą, to cała Biblia jest prawdą. Jeśli jednak Zmartwychwstanie to „lipa”,wielkie sprytne oszustwo, to wszystko inne o czym mówi Boże Słowo to też kłamstwo.
Przekonałem się, że zmartwychwstanie jest prawdziwe na podstawie relacji świadków i osobistego doświadczenia, kiedy na moją modlitwę żywy Chrystus przyszedł do mnie.
Wierzę, że każdy kto szczerze poszukuje odpowiedzi o prawdziwość zmartwychwstania znajdzie je i dojdzie do tych samych wniosków, że Pan Jezus rzeczywiście zmartwychwstał pierwszego dnia po Szabacie jak mówi ewangelista Mateusz.
Mówiliśmy ostatnio, że został pochowany w piątek przed rozpoczęciem Szabatu. Szabat zaczynał się w piątek po godz. 18.00 i trwał do soboty do godz. 18.00. Żydzi nie używali takich nazw dni tygodnia jakich my używamy dzisiaj. Upływ czasu mierzyli od szabatu, pierwszy dzień po szabacie, drugi dzień po szabacie i tak po kolei. Pan Jezus znajdował się w grobie część piątku, cały szabat i część niedzieli. A Zmartwychwstanie nastąpiło w niedzielę pierwszy dzień po szabacie z samego rana. Ewangeliści są zgodni, że to było o świcie. Ewangelista Marek napisał, że bardzo wcześnie rano pierwszego dnia tygodnia, przy wschodzie słońca. Łukasz mówi o wczesnym ranku, a Jan pisze o wczesnym ranku, gdy jeszcze było ciemno.  
Wydaje się, że to ma również znaczenie symbolicznie. Szabat był ostatnim dniem tygodnia, dniem ukoronowania stworzenia, a niedziela była pierwszym dniem tygodnia. Jezus wstał z martwych wczesnym rankiem w niedziele pierwszego dnia tygodnia w ten sposób rozpoczynając nowe przymierze, a kończąc stare. Dlatego też nie świętujemy dzisiaj Szabatu jak np. czynią to adwentyści, czy inne wyznania. Spotykamy się w niedzielę, świętujemy nowe stworzenie, które zapoczątkował Chrystus przez swoje zmartwychwstanie.

Miłość kobiet
Pierwszymi świadkami zmartwychwstania których Bóg wybrał były kobiety. Przynajmniej z kilku powodów jest to niezwykłe i jeszcze bardziej potwierdza autentyczność zmartwychwstania.
Przyszły one do grobu o świecie po szabacie. Nie myślały o zmartwychwstaniu i nie miały w ogóle nadziei, że spotkają Jezusa żywego Ew. Marek mówi, że poszły do grobu, bo chciały jeszcze namaścić ciało Pana Jezusa. Zastanawiały się również jak wejdą do grobu, kto im odsunie kamień (Mk 16,3). Wprawdzie wcześniej ciało Pana Jezusa zostało już namaszczone, ale kobiety chciały jeszcze dodatkowego Go uczcić zanim nastąpił zaawansowany rozkład ciała. Naprawdę wielkie uznanie dla tych kobiet i przykład dla nas do naśladowania. Były razem z nim w służbie i wspierały Go swoimi majętnościami, były razem z nim przy Krzyżu, a teraz okazują mu cześć chcąc ostatni raz namaścić Go. Ew. Mateusz zwraca uwagę na dwie kobiety, Maria Magdalena i druga Maria matka Jakuba, a Marek mówi jeszcze o Salome. Być może były jeszcze z nimi inne o których wspomina ewangelista Łukasz.   
W chwili gdy kobiety przyszły do grobu stały się świadkami niezwykłego wydarzenia. Nastąpiło trzęsienie ziemi jak wtedy, gdy Jezus umarł i pojawił się anioł od Boga oznajmiając im, że Chrystus zmartwychwstał. Musimy wiedzieć, że anioł nie pojawił się tam, by wypuścić Chrystusa z grobu, ale pojawił się by ogłosić dla świadków fakt zmartwychwstania, że Jezus żyje i odsunął kamień by wpuścić tam kobiety, aby mogły się przekonać że to prawda . Pan Jezus wstał z martwych bez pomocy anioła, to Bóg Ojciec wzbudził Go z martwych dokładnie tak, jak Pan Jezus to zapowiadał.
To, że Bóg wybrał na pierwszych świadków swojego zmartwychwstania kobiety jest dosyć niezwykłe i jeszcze bardziej uwiarygadnia zmartwychwstanie. Kobiety w tamtym czasie w Izraelu nie miały zbyt wysokiej pozycji, a ich świadectwo nie było uważane za znaczące. Gdyby to zależało od ludzi od uczniów, gdyby sprawa zmartwychwstania została wymyślona, to na pierwszych świadków wybrali by mężczyzn o idealnej reputacji najlepiej takich których zeznania byłyby wysoko cenione. Jeśli chcieliby przekonać opinie publiczną o zmartwychwstaniu nie powoływaliby się na kobiety, bo ich świadectwo nie było zbyt cenione. Podobnie jak my idziemy do sądu z jakąś sprawą, to chcemy przedstawić najbardziej wiarygodnych świadków. Zeznania tych, którzy mają niską wiarygodność nie są zbyt cenione. Z samego początku nawet apostołowie byli sceptycznie nastawieni do świadectwa kobiet za co później ganił ich sam Jezus.
Ale Bóg wybrał kobiety, by jako pierwsze mogły dowiedzieć się o zmartwychwstaniu. Dlaczego tak uczynił? Przede wszystkim dlatego, że Jego drogi to nie drogi nasze , a Jego myśli to nie nasze myśli jak mówi Ks. Izajasza 55,8.
Być może tak uczynił, bo chciał wywyższyć w oczach świata, to co słabe i mało znaczące. Świat szanuje to, co ma w sobie dużo siły i tą siłę pokazuje, Bóg zaś skłania się ku tych, którzy są słabi i pokorni i przez nich pokazuje swoją wielkość.
Może Bóg przez to chciał pokazać, że w Chrystusie zarówno świadectwo kobiety jak i mężczyzny ma to samo znaczenie. Wprawdzie mamy różne powołania, ale wartość jako ucznia Chrystusa mamy taką samą jak napisał Ap. Paweł w liście do Galicjan, że jesteśmy jedno w Panu i wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. Być może Bóg chciał wynagrodzić wierność i lojalność kobiet, które zawsze usługiwały Panu Jezusowi i były z nim do samego końca. Nie opuściły Go przy Krzyżu i nawet teraz po Jego śmierci, chcą okazać cześć jego ciału.
Ale możemy być pewni, że były pierwszymi świadkami Zmartwychwstania, bo po prostu tam były, bo się starały, bo tam poszły i dzięki temu mogły doświadczyć coś niezwykłego. Zmartwychwstanie nastąpiło w Niedzielę o świcie, pomyślmy chwilę, o której musiały wstać kobiety, by nakupić maści i znaleźć się tam z samego rana? Nie wiem, ale wiem jedno, że to kosztowało ich wysiłek.
Jeśli nas nie ma tam, gdzie Bóg się porusza, gdzie działa, gdzie Bóg do nas przemawia, to nie możemy doświadczyć Jego osoby i zbudowania wiary. Jakże wiele osób chciałby, żeby Bóg działał w ich życiu, żeby działał w ich rodzinie, żeby coś wspaniałego im pokazał, lub coś cudownego uczynił czego oni będą świadkami, ale nie są zaangażowani w Jego służbę i nie ma ich tam, gdzie Bóg jest obecny.
Kobiety były przy Jezusie cały czas, były tam gdzie było głoszone Boże Słowo, gdzie działy się Boże cudowne rzeczy i w ten sposób mogły widzieć wielką moc Zmartwychwstania. Jeśli my chcemy doświadczać mocy Chrystusa w naszym życiu, a nie tylko słyszeć o tym, że ktoś tego doświadczył, to musimy być obecni tam, gdzie Bóg się porusza, tam gdzie spotykają się chrześcijanie, tam gdzie się modlą, tam gdzie ewangelia jest zwiastowana i gdzie jest uwielbienie Boga, po prostu musimy brać udział w Bożych rzeczach.
Jakże musiał  żałować Tomasz, gdy inni uczniowie mówili, że widzieli Pana, a Jego z nimi wtedy nie było. Wprawdzie Później też miał okazje Go zobaczyć, jednak nie zawsze możemy nadrobić, to co straciliśmy. Dlatego starajmy się być tam i ceńmy sobie te chwile, gdzie mamy możliwość doświadczyć mocy Bożej.

Bóg ma pocieszenie dla swoich uczniów
 Zauważmy, że gdy nastąpiło trzęsienie ziemi i pojawił się anioł w blasku, otoczony niebiańską chwałą strażnicy byli przerażeni i stali się jak nie żywi. Ci twardzi ludzie, którzy nie raz widzieli sceny cierpienia, czy brali udział przy ukrzyżowaniu skazańców w tej sytuacji nie byli w stanie zachować zimnej krwi. To co zobaczyli nie przypominało niczego, co tej pory znali. Dosłownie zostali sparaliżowani przez strach, tak niesamowite było pojawienie się anioła otoczonego Bożą chwałą. Kobiety również się bały, ale anioł zwrócił się do nich z pocieszeniem, że wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego.
Inaczej mówiąc, anioł powiedział do nich, że dlatego iż szukacie Jezusa nie musicie się bać, wiem że nie jesteście Jego wrogami.  
Zobaczymy, że nie było pocieszenia dla strażników ich strach był słuszny, oni powinni się bać. Nie znali Chrystusa, nie wierzyli w niego. Właściwie stali tam i pilnowali grobu, bo nie chcieli dopuścić do zmartwychwstania, ale nie byli w stanie powstrzymać Boga. Podobnie będzie ze światem i wszystkimi bezbożnymi w dzień sądu, gdy Pan Jezus ze zwiastunami swojej mocy przybędzie z nieba, gdy trąba zabrzmi, a na niebie ukaże się wielka chwała naszego Pana. Wtedy cały świat będzie przerażony jak owi strażnicy. Co zrobią gdy zobaczą Chrystusa w wielkim blasku, gdy zobaczą wszystkich aniołów i wszystkich świętych przychodzących w chwale? Ewangelista Łukasz napisał, że gdy się to zacznie dziać, to ludzie będą mdleć ze strachu przed Bożym sądem (Łuk 21,26). Sugeruje, że podobnie jest w chwili śmierci, gdy umiera człowiek niewierzący w Jezusa i staje przed Bożym sądem, musi drżeć ze strachu, musi być przerażony wielkim Bożym majestatem i dalszym swoim losem idąc przed Boga z bagażem swoich grzechów, ale jak w przypadku strażników, dla niewierzących, dla przeciwników ewangelii Bóg nie ma żadnego pocieszenia jedynie sąd. Ale dla wierzących, dla tych którzy kochają Pana, dla kobiet które przyszły do grobu, były słowa wsparcia, że wy nie musicie się Bać. Nie musicie się bać, bo szukacie Jezusa, bo chcecie okazać mu cześć i przez to jesteście miłe Bogu. Tak i my, gdy szukamy Chrystusa ukrzyżowanego to stajemy się mili Bogu. Ewangelista Łukasz mówiąc o ponownym przyjścia Pana Jezusa i ukazaniu się Bożej chwały napisał do uczniów Chrystusa, a gdy się to zacznie dziać wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze (Łuk 21,28). Z pewnością gdy przyjdzie dzień naszego odejścia z tego świata i staniemy po drugiej stronie, to będziemy pod wielkim wrażeniem Bożej chwały i Jego majestatu. Ale jeśli jesteśmy uczniami Pana Jezusa nie musimy się bać, bo obiecał że przyzna się do nas przed swoim Ojcem w niebie. Później gdy  kobiety spotkały Jezusa w drodze z radosną wieścią o zmartwychwstaniu dla uczniów powiedział im kolejny raz żeby się nie bały (w. 10) i były mu posłuszne idąc do apostołów. To jest wielkie przesłanie Boga, że w związku ze zwycięstwem Jezusa nad grzechem i śmiercią przestańmy się bać i zaufajmy Bogu służmy Mu. Teraz mamy mocne potwierdzenie w Chrystusie, że służba Bogu ma prawdziwy sens. Zwrot nie lękajcie się jest jednym z najczęstszych zwrotów w Piśmie Św. i występuje w nim 365 razy.  
Kolejnymi słowami pocieszenia dla kobiet było, że Chrystus zmartwychwstał. Przyszły szukać go do grobu, ale już Go tam nie było. Anioł zaprosił ich do środka i powiedział zobaczcie miejsce gdzie leżał. Weszły tam i w środku w grocie zobaczyły kolejnego anioła o którym wspomina Ew. Łukasz w 24 rodz. i Ew Jan mówiąc że jeden z nich był od strony głowy, a drugi od strony nóg. Aniołowie przypomnieli kobietom słowa Chrystusa o zmartwychwstaniu, by mogły zobaczyć, że tu ma miejsce to, co Chrystus od początku zapowiadał, że Syn człowieczy musi być odrzucony przez ludzi, musi cierpieć być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstanie.
Czy te relacje ewangelistów na temat zmartwychwstania są wiarygodne, czy możemy im ufać? Tak, żaden z ludzi nie wymyśliłby tego w ten sposób. Mamy wielu naocznych świadków, mamy kobiety które nie myślały w ogóle o zmartwychwstaniu, ale przyszły do martwego Jezusa. Mamy uczniów, którzy nie dowierzali w te rewelacje i tylko faktyczny zmartwychwstały Jezus mógł ich przekonać. Później ci uczniowie będąc świadkami zmartwychwstania niemal wszyscy oddają swoje życie za Chrystusa ginąc śmiercią męczeńską. Czy byliby w stanie położyć swoje życie za kłamstwo, za spreparowane dowody, za kłamliwe świadectwa. Mamy również setki innych świadków, których wspomina ap. Paweł w 1 liście do koryntian – 500 osób na raz widziało Jezusa zmartwychwstałego. Mamy także powstanie kościoła, zesłanie Ducha Św., cuda apostołów i miliony nawróconych osób na przestrzeni wieków doświadczających Chrystusa w swoim życiu codziennie. Tak, możemy temu ufać, jeśli odrzucimy takie dowodu, to już nic nas nie przekona.  

Konieczność niesienia pocieszenia innym
Teraz kiedy kobiety już przekonały się, że Pan Jezus zmartwychwstał otrzymują od Jezusa zadanie, by pójść do uczniów Chrystusa i przekazać im tą radosną wieść, że On żyje i spotka się z nimi w Galilei. I tak, ich smutek przemienił się w radość, szybko pobiegły oznajmić uczniom czego były świadkami.   
Zobaczmy, że Bóg mógł sprawić, że uczniowie dowiedzą się o zmartwychwstaniu Pana Jezusa przez aniołów, a jednak chciał żeby kobiety jako pierwsze zaniosły tą radosną wieść. Tu wiara uczniów znów została wystawiona na próbę, czyż nie ma lepszych świadków – myśleli uczniowie - niż kobiety jak mówiliśmy wcześniej. Ale to, na co chciałem zwrócić uwagę, że Bóg używa przede wszystkim do swojego dzieła ludzi. Mógłby sam ogłosić fakt zmartwychwstania, ale chce uczynić to przez ludzi. Bóg chce by ludzie tacy jak ty i ja nie tylko byli odbiorcami zbawienia, ale chce byśmy byli zaangażowani w dzieło zbawienia. Kobiety miały dla uczniów zanieść słowa nadziei i pocieszenia. Bóg mógłby sam pocieszyć wszystkich strapionych, zmęczonych i zniechęconych chrześcijan, ale On oczekuje tego ode mnie i od ciebie abyś wspierał innych. Bóg chce byśmy podobnie jak kobiety nieśli słowa pokrzepienia dla zniechęconych braci i sióstr byśmy podtrzymywali słabych, wspierali zmęczonych oraz nieśli słowa nadziei dla zrezygnowanych. Czy tego chcemy, czy nie, Jesteśmy przed Bogiem odpowiedzialni za siebie nawzajem i osądzi nas z tego jak wspieraliśmy innych, jak troszczyliśmy się o Zbór. Zbyt często, szczególnie dzisiaj w dobie indywidualizmu, gdzie podkreśla się, że najważniejszy jestem ja sam myślimy wyłącznie o naszym zbawieniu. Ale Bożą wolą jest, by moja wiara, moje świadectwo i moje doświadczenia z Bogiem służyły do budowania innych chrześcijan. Nie powinniśmy zatajać albo chować naszych świadectw z Bogiem niech inni się dowiedzą jak dobry jest nasz Bóg. Gorgr Muller znany ojciec sierot z Bristolu miał zwyczaj spisywania wszystkich odpowiedzi na modlitwę w swoim pamiętnikach, a dzisiaj każdy z nas może dowiedzieć się o tym jak wspaniale Bóg Go wysłuchiwał.

Jezus naszym starszym bratem
I ostatnia rzecz o której chciałem powiedzieć, że Pan Jezus nie tylko jest naszym Panem, naszym, Zbawicielem, ale jest również naszym starszym bratem, który prowadzi nas na ścieżce do życia wiecznego. Jakoś szczególnie mnie ta myśl zawsze pociesza, że  w Chrystusie mamy brata. Co Pan Jezus zaznaczył do kobiet, by poszły i oznajmiły Jego braciom, że On żyje w 10 wierszu. Ale co to, tak naprawdę znaczy, że Jezus jest naszym bratem?
W liście do Hebrajczyków czytamy:
  Hebrajczyków 2:11  Bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy; z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi.
Chrystus przyszedł, by ci którzy w Niego uwierzą mogli się stać częścią Bożej rodziny. I choć jest On wyjątkowy jako odwieczny syn Boży, przez swoją ofiarę również nas uczynił dziećmi Bożymi, tak że wszyscy jesteśmy rodziną o czym Pan Jezus mówił choćby w Ew. Marka w trzecim rozdziale (Mk 3,35), że kto czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą i matką. Powinniśmy wiedzieć, że odwieczny Syn Boży w swojej łasce i miłosierdziu postanowił dzielić z nami ludzką naturę, by stać się za nas ofiarą za grzech, by Bóg mógł się stać naszym Ojcem. Wiec braterstwo Jezusa wynika z tego, że stał się człowiekiem jak my, utożsamił się z nami, cierpiał za nas i w swojej ofierze uczynił nas synami i córkami Bożymi, a On jako wywyższony Syn Boży stał się naszym starszym bratem. Teraz w Chrystusie Bóg Ojciec jest nie tylko Ojcem Jezusa Chrystusa, ale jest również przez adopcje naszym Ojcem, a my wszyscy jesteśmy braćmi. Przez wiarę w Chrystusa Bóg wszczepił nam swoje DNA, tak że otrzymaliśmy nową boską naturę, Ducha Św. który dzisiaj przemienia nasz charakter na podobieństwo Chrystusa, a  kiedyś przemieni nasze znikome ciała, do ciała podobnego jakie miał Jezus.
Podsumowując
1.      Świadectwo kobiet o zmartwychwstaniu potwierdza Jego autentyczność, gdyby zmartwychwstanie było oszustwem nikt nie wybrałby kobiet jako pierwszych świadków tego wydarzenia, bo w I wieku wiarygodność świadectwa kobiety była niska.
2.      Kobiety mogły być świadkami zmartwychwstania, bo poszły rano do Grobu, po prostu były tam, gdzie się dzieją Boże rzeczy i w ten sposób doświadczyły czegoś wspaniałego. Jeśli chcemy doświadczać Boga musimy być w miejscu, gdzie się dzieją Boże rzeczy.
3.      Bóg ma słowa pocieszenia dla swojego ludu, ale nie ma słów pocieszenia dla niewierzących jeśli się nie nawrócą. Dla świata ma jedynie swój sąd, który objawi się w wyznaczonym czasie.
4.       W Chrystusie jesteśmy odpowiedzialni za innych wierzących za nasz Zbór, by wspierać tych, którzy są słabi i potrzebują naszej pomocy.
5.      Pan Jezus przez włączenie nas do Bożej rodziny stał się naszym starszym bratem w którym zawsze mamy wsparcie i wzór.  

wtorek, 13 sierpnia 2019

Człowiek bez Boga jest jak trawa, która usycha



Izajasza 40:6  Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować? To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.
7  Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą!
8  Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki.
Sprzedaż produktów przeciwko starzeniu się to wielki biznes, np. Amerykanie wydają 20 miliardów dolarów rocznie na produkty, które mają za zadanie powstrzymać upływ czasu, a co z tym związane, starzenie się. Wiele osób kupuje sobie całą masę kremów, olejków i różnych kosmetyków na zmarszczki. Mamy wiele szamponów, które mają zapobiegać łysieniu. Reklamuje się suplementy diety, które rzekomo mają cudowne właściwości odmłodzenia nas o 20, 30 lat. Ale czy te wszystkie specyfiki faktycznie mogą nam dać to, co obiecują? Czy dzięki naszej zapobiegliwości, dobrej diecie i całej gamie produktów odmładzających rzeczywiście możemy zatrzymać dla nas upływ czasu?
Znany lekarz dr. Thomas Perls specjalista od genetyki starzenia się i długowieczności, założyciel największego centrum medycznego na świecie zajmującego się tymi zagadnieniami powiedział, że nie ma żadnego naukowego dowodu, że jakikolwiek dostępny na rynku produkt zatrzyma lub odwróci procesy starzenia się”
Oczywiście niektóre sposoby życia, niektóre produkty, czy sport, mogą spowolnić te procesy, ale nigdy ich nie zatrzymają. W rzeczywistości jest tak jak mówi Boże Słowo, że wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.    
Oznacza to, że na ziemi pojawiamy się na krótko. Gdy jesteśmy młodzi, to wydaje się nam, że życie jest długie, a przed nami jeszcze wiele czasu.
Mamy wtedy wrażenie, że jesteśmy niemal nieśmiertelni i możemy zdobyć cały świat. Ale gdy mijają kolejne lata, idziemy do pracy, zakładamy rodziny i wychowujemy następne pokolenie, to zaczynamy dostrzegać, że jesteśmy znikomi jak pokolenia, które były przed nami i to tylko kwestia kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat, kiedy odejdziemy.
Prorok Izajasz mówi, żebyśmy przyjrzeli się trawie polnej, że nasze życie podobne jest do niej, że cała jej chwała pojawia się na krótko i mija w ciągu jednego sezonu.
Skupmy się chwilę na tym, pomyślmy jaka jest trawa polna. W Piśmie Świętym jest to często obraz ludzkiego życia, a ta zasada jest wielokrotnie przedstawiana.
Król Dawid w Psalmie 35 mówi:
Psalm 39:5  Daj mi, Panie, poznać kres mój I jaka jest miara dni moich, Abym wiedział, jak jestem znikomy!
W Psalmie 103 czytamy podobne słowa:
Psalm 103:14  Bo On wie, jakim tworem jesteśmy, Pamięta, żeśmy prochem.
15  Dni człowieka są jak trawa: Tak kwitnie jak kwiat polny.
16  Gdy wiatr nań powieje, już go nie ma I już go nie ujrzy miejsce jego.
I jeszcze List Św. Jakuba 4,14:
Jakuba 4:14  Wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje Się na krótko, a potem znika.
I rzeczywiście łąka jest piękna, szczególnie wtedy gdy zakwitnie, ale trwa to bardzo krótko i za chwilę cała jej chwała mija.
Podobnie jest z każdym ciałem, z każdym człowiekiem, niezależnie od tego kim by był lub co w życiu osiągnął. Możemy prowadzić najlepsze i najbardziej wspaniałe życie, być najmądrzejszymi i bardzo uhonorowanymi. Możemy być wielkimi ludźmi, podziwianymi przez wielu i wielu może nam zazdrościć sukcesów i osiągnięć. Możemy być również bardzo dumni z tego, co w życiu udało nam się uzyskać. Niekiedy ta duma wynika ze zdobytego wykształcenia, z dobrze wychowanych dzieci, posiadania wielu majętności, czy zdobycia wielu sukcesów w różnych dziedzinach życiowych. Ale chwała ta, choćby była najbardziej spektakularna, jest tymczasowa, chwilowa, a przez to bardzo złudna. Kwiat usycha w zaledwie kilka tygodni, podobnie wszyscy odchodzimy, a wszystkie nasze sukcesy w obliczu śmierci stają się bezwartościowe, w tym sensie, że nie mogą nam pomóc, nie mogą nas przed śmiercią uratować  i dać nam życia wiecznego. Pamiętaj o tym, że w grobie nędzarz i książę leżą obok siebie, koniec obojga jest taki sam. 
Jakiś czas temu rozmawiałem ze swoim przyjacielem, który pracował w firmie jednego z bardziej znaczących biznesmenów w Polsce. Opowiadał mi o tym jak bardzo jego szef był zaganiany, na nic nie miał czasu, prowadził wiele biznesów i 24 godz. to było dla niego za mało, by wszystko ogarnąć. Żeby wydłużyć sobie dzień, postanowił kupić śmigłowiec, by jak najszybciej dotrzeć z kolejnego spotkania biznesowego na następne. Któregoś dnia jednak śmigłowiec uległ awarii i zginął wraz z pilotem. Cóż za ironia, to, co miało wydłużyć mu dzień, jakby przedłużyć jego życie, skróciło je.
To tylko jeden z przykładów, który pokazuje nam jak bardzo jest kruche nasze życie i jak szybko przemijamy. Choć życie niektórych z nas może wyróżniać się wśród innych i być bardzo rzadkim kwiatem, delikatnym wspaniałym i lśniącym, to w końcu ginie, obraca się w proch jak wszyscy. A proch Cezara nie jest bardziej królewski niż pył żebraka.   
Tak więc, czy nie ma dla nas żadnej nadziei, czy prorok Izajasz pozostawia nas z niczym?
Nie, gdyby nas tak zostawił, gdyby nas zostawił bez nadziei, bez żadnego pokrzepienia i pocieszenia, to czy warto by było żyć dalej? Jaki sens byłby w całym naszym trudzie, gdyby wszystko miało skończyć się w grobie.
Właśnie prorok z natchnienia Bożego chce, aby tak się nie stało w życiu żadnego człowieka. On mówi że z powodu kruchości i słabości naszego życia nie możemy być przywiązani do tego, co jest na tym świecie, bo bezpowrotnie umrzemy. Nie możemy opierać naszego bezpieczeństwa, naszej nadziei na nas samych, na tym, co osiągnęliśmy, kim jesteśmy, czy jak bardzo jesteśmy uhonorowani w tym świecie. Jeśli myślimy że nasze osiągnięcia w jakikolwiek sposób pomogą nam przed Bogiem, w chwili gdy  On odwoła nas z tego świata i staniemy przed Jego sądem, to jesteśmy w wielkim błędzie. To będzie świadczyło tylko przeciwko nam, że tak dużo czasu mieliśmy na wszystko inne, a tak mało na szukanie Boga.
My nie trwamy wiecznie, żadne nasze działa nie trwają wiecznie, żadne ludzie działania nie dadzą nam życia wiecznego, ale prorok Izajasz mówi, że jest źródło Życia wiecznego. I nie jest Ono u człowieka, a gdzie jest?
„SŁOWO BOGA NASZEGO TRWA NA WIEKI”
Źródłem życia wiecznego jest słowo naszego Boga. Jeśli chcemy otrzymać życie wieczne, jeśli chcemy mieć życie na wieki, jeśli chcemy, aby dzień śmierci nie był naszym końcem, to musimy przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga.
Ktoś może zapyta, a co to znaczy przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga?
W Ew. Św. Jana w 1 rozdz.  czytamy o Słowie Boga
Jan 1:1  Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
2  Ono było na początku u Boga.
3  Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
4  W nim było życie, a życie było światłością ludzi.
5  A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.
Jan 1:9  Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
10  Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
11  Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.
12  Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego,
13  Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
14  A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.
Tak więc przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga, to znaczy przyjąć Jezusa Chrystusa i uwierzyć w Niego jako swojego Zbawiciela, bo Chrystus jest żywym Słowem Boga.
Bóg Ojciec posłał swego Syna Jezusa Chrystusa, by zmarł na krzyżu męczeńską śmiercią za grzechy każdego człowieka. I w ten sposób stał się ofiarą przebłagalną za każdego grzesznika.
Ale to nie znaczy, że teraz wszyscy ludzie na świecie z automatu otrzymają życie wieczne na podstawie śmierci Chrystusa. W 12. wierszu 1 rozdz. Ew. św. Jana jest powiedziane, że trzeba osobiście uwierzyć we własnym sercu, że Jezus Chrystus umierał na krzyżu za mnie. Często myślimy o tym, że umierał tam za cały świat, ale czy umierał za ciebie, czy stał się twoim Zbawicielem, czy ty przyjąłeś Go jako swoją ofiarę za grzech. Prawdziwa wiara w Chrystusa skutkuje upamiętaniem, czyli odwróceniem się od grzechu i przyjęciem Ducha Św. Chrystus jako żywy, jako ten który zmartwychwstał, przychodzi w osobie Ducha Św. do wszystkich, którzy w niego uwierzą.
Gdy opieramy się na Słowie Boga, którym jest Chrystus, nie musimy obawiać się śmierci. Pan Jezus na krzyżu pokonał śmierć, a udowodnił to przez wskrzeszania z martwych, których dokonywał podczas swojej służby, a później przez swoje zmartwychwstanie. Prorok powiedział, że Słowo Boga naszego trwa na wieki. Pan Jezus obiecał dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą życie wieczne i zmartwychwstanie, mówiąc, że w domu Jego Ojca jest wiele mieszkań i przygotował miejsce dla każdego, kto Go umiłował Ew Jana rozdz. 14. A na innym miejscu w Ew. św. Jana Chrystus powiedział:
Jan 5:24  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.
W związku z tym, wiele lat później, jeden z uczniów Pana Jezusa będąc w więzieniu, apostoł Paweł, napisał, że w ogóle nie boi się śmierci, bo życiem dla Niego jest Chrystus, a śmierć, gdy się wierzy w Chrystusa to zysk, bo umrzeć, to znaczy być z Jezusem (Filipian 1,21). Czy jest możliwe spojrzeć na śmierć jak na zysk? Przecież śmierć kojarzy się nam przede wszystkim ze stratą. Jest możliwe, jeśli umrzeć znaczy być już na zawsze z Jezusem. 
Często nasz strach i obawy przed dniem śmierci wynikają z tego, że nie znamy Chrystusa, nie żyjemy dla Niego w naszej codzienności, nie pamiętamy o nim w pracy, w szkole, czy wolnym czasie. Nie czytamy Jego Słowa, które jest zapisane w Piśmie Św. by przez nie mógł duchowo nas posilać, w konsekwencji czego nie jesteśmy przygotowani na spotkanie z Nim.  Ale nie musi tak być, On ciągle wzywa nas do siebie, jak wtedy, gdy chodził po ziemi, mówiąc,  „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11,28).
Wciąż chce nas przyjąć i pocieszyć w naszych trudach i smutkach, dając nam przebaczenie, byśmy nie przeminęli jak trawa podczas jednego sezonu. Ale by tak mogło się stać, musimy do Niego przyjść. Przyjść przez wiarę i zaprosić Go do naszego życia, wzywając Jego imienia. Nie czekajmy z ta decyzją, bo dzisiaj żegnamy Tadeusza, ale kiedyś będą żegnać nas. Amen   

piątek, 2 sierpnia 2019

Pogrzeb ku chwale Boga Ew. Mateusza 27,57 – 66



Życie, śmierć, a także pogrzeb Pana Jezusa były wyjątkowe, ale w niektórych wydarzeniach nie zawsze dostrzegamy Bożą rękę. Najczęściej spodziewamy się działania Boga w sposób spektakularny jak natychmiastowe uzdrawianie z ciężkich chorób, wskrzeszenia z martwych, manna z nieba, rozsunięcie się wód morza czerwonego, plagi egipskie i wiele innych o których mówiliśmy np. tydzień temu, gdzie było cudowne zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, czy rozdarcie zasłony w świątyni.
Ale najwięcej Bóg działa w sposób dla nas mniej dostrzegalny, codzienny, zwykły, gdzie spełnia się Jego słowo za sprawą boskiej opatrzności. Boża opatrzność polega na działaniu w szczegółach i okolicznościach codziennych wydarzeń zwykłych ludzi, czasami przez długi czas, aż dojdzie do wypełnienia się Bożej woli. Słowo „opatrzność” nie występuje w Biblii podobnie jak trójca, ale nie wątpliwości, że jest trójca i że Bóg rządzi światem przez swoją opatrzność. Wielu niewierzących takie spełnienie się biblijnych proroctw nazywa przypadkiem, zrządzeniem losu nie dostrzegając w tym cudownej ręki Boga. I być może Boża opatrzność nie jest zbyt spektakularna na pierwszy rzut oka, ale czym bardziej się przyglądamy jej, czym bardziej ją rozważamy tym bardziej jest cudowna. Zaczynamy dostrzegać, że Bóg działał jednocześnie w wielu miejscach w życiu wielu ludzi na różnych poziomach, by wszystko połączyć w jedną całość. Weźmy choćby krótko pod uwagę jedno z najbardziej jaskrawych opatrznościowych wydarzeń w Biblii jak życie biblijnego Józefa. Widzimy jak Bóg działa pośród Jego braci, choćby powodując zmianę decyzji z zabicia Józefa na sprzedaż go do Egiptu, a później przez głód który pojawił się w ich kraju. Działa w życiu Józefa dając mu sny mądrość i prowadzenie, działa w życiu Potyfara, że akurat przyszedł na targ niewolników wtedy, kiedy Józef tam przybył, działa w życiu więźniów mających sny, którzy z Józefem odbywali karę. Działa również w życiu Faraona, Jakuba i wielu innych, którzy byli zaangażowani w wypełnienie się Bożego słowa, że potomkowie Abrahama będą mieszkać w Egipcie i będą tam ciemiężeni przez czterysta lat.
A teraz Bóg działa w pogrzebie Jezusa, choć dla wielu może on wydawać się zwyczajny.   
Jednak gdy przyjrzymy się szczegółom, to zobaczymy, że również ma on ten aspekt cudowności jak całe życie Pana Jezusa.

Boża opatrzność
Po tym jak Pan Jezus zmarł, to do Piłata przyszedł Józef z Aryamatei i prosił o ciało Jezusa, bo chciał Go pochować. Mamy tu przynajmniej kilka niezwykłych wydarzeń. Pan Jezus umarł dosyć szybko, tak że do 18.00 przed szabatem mógł być zdjęty z Krzyża. Żydzi nie chcieli, by Jezus został na Krzyżu w trakcie szabatu, bo obawiali się zanieczyszczenia. Prawo mówiło że skazaniec powieszony nie może pozostać na drzewie na noc (Pwt 21,22-23), to wiec zależało im, by jak najszybciej zdjąć Go z drzewa. Martwili się, że na paschę mogliby nie dopełnić przepisów. Widzimy ich obłudę i legalizm, zmordowali syna Bożego, ale chcą dobrze wypaść w święto. Przypomina to, religijność wielu ludzi, którzy na co dzień żyją bezbożnie, ale w niedzielę tną do kościoła, a w święta z dumą zasiadają do stołu wigilijnego lub śniadania wielkanocnego.
W związku z tym, że nie chciano zostawić ciał na czas szabatu innym skazańcom połamano kości nóg czytamy w Ew. Jana w 19 rozdz. by przyśpieszyć ich śmierć. Z połamanymi kośćmi skazaniec nie mógł się podciągnąć na nogach i złapać oddechu. W przypadku Pana Jezusa nie uczyniono tego, bo zmarł wcześniej.
Tu wypełniło się jedno z proroctw z Ks. Wyjścia 12,4, które zostało wypowiedziane ponad 1500 lat p.n.e, że baranek paschalny nie mógł mieć połamanych kości które wspomina ap. Jan w 19 rozdz. 36 wiersza swojej ewangelii. Z tego powodu, że nie połamano kości Jezusowi, to przebito Jego bok, by była 100% pewność że umarł i w ten sposób wypełniono się kolejne proroctwo z Ks. Zachariasza 12,10 gdzie jest powiedzione, że będą patrzeć na tego, którego przebili.
Józef z Arymatei będąc członkiem Rady Najwyższej, a jednocześnie potajemnie uczniem Pana Jezusa widząc co się dzieje, postanowił poprosić o Jego ciało, by pochować Go w swoim nowym grobie. Musimy zrozumieć, że  Jezus umierał jako przestępca w związku z tym Rzymianie często nie zadowalali się jedynie odebraniem życia skazanemu, ale dodatkową karą było odebranie czci zmarłemu po śmierci. Skazańców chowano w zbiorowych mogiłach lub pozostawiano ciała dla widoku publicznego w celu odstraszenia potencjalnych przestępców. Jednak w przypadku Pana Jezusa Bóg na to nie pozwolił, natchnął Józefa, by ten zajął się pochówkiem Pana. Nadto miał jeszcze jednego niezwykłego pomocnika Nikodema z trzeciego rodz. Ew. Jana o którym Jan wspomina z kolei w 19 rozdz.
Mało jest prawdopodobne, by ciało Jezusa zostało wydane komuś innemu, kto nie miał takiej pozycji jak Józef z Arymatei. Więc Bóg wysyła do Piłata bogatego człowieka, członka Rady Najwyższej, tajemnego swego ucznia, który miał na tyle autorytetu i pieniędzy że Piłat wydał mu ciało Jezusa.  
Proroctwo mówi, że chciano po śmierci Jezusa sponiewierać w Ks. Izajsza 53,9 czytamy  „grób mu wyznaczono między bezbożnymi”. Prawdopodobnie po zdjęciu z krzyża plan był taki, by wrzucić ciało Jezusa w jakiś pospolity dół jak Rzymianie mieli to w zwyczaju, a może nawet tak uczyniono. Druga część proroctwa natomiast mówi, że Bóg pokrzyżuje zamiary bezbożnych i Jezus spocznie wśród bogaczy.
Biblia Warszawska nie tłumaczy zbyt dobrze tego fragmentu, inne przekłady oddają go lepiej, w przekładzie Starego i Nowego Przymierza czytamy
Izajasza 53,9 I wyznaczono Mu grób wśród bezbożnych, a spoczął w grobowcu bogatego, choć nie uczynił nikomu nic złego ani Jego ust nie splamił nigdy fałsz.
Przez Józefa z Arymatei wypełnia się Boże Słowo, że Jezus spocznie w grobowcu bogatego człowieka. Żaden z uczniów nie mógł zając się pochówkiem, bo wszyscy oprócz Jana uciekli, a kobiety nie miały takiej możliwości. Do tego należało działać dosyć szybko, bo nie było czasu na przygotowania z powodu szabatu. Z ludzkiego punktu widzenia sytuacja jest trudna jeśli nie beznadziejna, ale tam, gdzie człowiekowi kończą się możliwości Bóg ma jeszcze wiele rozwiązań.
Teraz zastanówmy się chwilę, ilu Pan Jezus mógł mieć tajnych bogatych uczniów wśród Rady Najwyższej, którzy mieli wykute groby dostatecznie blisko golgoty, by szybko po ukrzyżowaniu mógł zostać pochowany, a Jego ciało nie zostało zbezczeszczone?
Myślę że niewielu, prawdopodobnie Józef był jedynym, który dysponował takimi możliwościami i mającym taki autorytet, by móc otrzymać pozwolenie na zabranie ciała. Też pewnie musiało go to wiele kosztować, przede wszystkim reputacje, bo wcześniej ukrywał swoją sympatię do Chrystusa z obawy przed Żydami, a teraz musiał się ujawnić. Tak, prawdziwa wiara w Chrystusa zawsze nas kosztuje i Bóg w końcu nawet tajnych uczniów doprowadza do momentu kiedy będą musieli się odkryć i ponieść koszty.
Czy widzimy w tym wszystkim niezwykłą Bożą opatrzność, czy widzimy, że choć na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic nadzwyczajnego, nie ma wielkich fajerwerków, to Bóg cały czas działa swoją suwerenną mocą i wypełnia swój plan?
Mateusza 27:58  Ten przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa. Wtedy Piłat kazał je wydać.
59  A Józef wziął ciało i owinął je w czyste prześcieradło,
60  I złożył je w swoim nowym grobie, który wykuł w skale, i zatoczył przed wejście do grobu wielki kamień, i odszedł.
 Jest jeszcze jeden powód dla którego ciało Pana Jezusa musiało być dosyć szybko złożone w grobie. Pan Jezus zapowiadał w trakcie swojej służby, że po trzech dniach zmartwychwstanie mówił o tym w 12, 16 i 20 rodz. Ew Mateusza, a także mamy relacje o tym w innych ewangeliach. Również tego obawiali się Żydzi dlatego prosili Piłata o dodatkową straż przy grobie (w. 62 – 64). Wiemy że Jezus zmartwychwstał w niedzielę rano, więc by było trzy dni musiał być pochowany przed godz. 18.00 w piątek, bo po osiemnastej zaczynał się już kolejny dzień.
W ten sposób piątek stał się pierwszym dniem spoczynku w grobie Pana Jezusa, sobota drugim dniem i niedziela w trakcie której z samego rana o świcie zmartwychwstał stała się trzecim dniem. Niektórzy mają z tym problem i mówią, że Pan Jezus nie był faktycznie w ziemi trzy dni jak zapowiadał. Ale gdy Jezus mówił o swoim zmartwychwstaniu, że po trzech dniach będzie wzbudzony z martwych nigdy nie miał myśli dokładnie trzech 24 godzinnych cykli, ale odnosił się do żydowskiego pomiaru czasu. Dla Żydów nawet mała część dnia poprzedniego, choćby jedna godzina była nazywana dniem. My czasami też komunikujemy się w ten sposób, gdy mówimy np. że jedziemy do Warszawy na trzy dni, ale do Warszawy dojeżdżamy pierwszego dnia wieczorem powiedzmy ok godz. 16.00 i jesteśmy cały następny dzień i wyjeżdżamy o godz. 13.00 kolejnego dnia i choć nie byliśmy w Warszawie pełnych trzech dni, to rozumiemy że byliśmy trzy dni. Podobnie było ze śmiercią Pana Jezusa, zmartwychwstał trzeciego dnia i musiał być płożony w grobie w piątek przed godz. 18.00 bo później zaczynał się już szabat i kolejny dzień.
Możemy tutaj powtórzyć za ap. Pawłem
Rzymian 11:33  O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!
Bóg zatroszczył się, by ciało Pana Jezusa spoczęło w odpowiednim miejscu i wypełniło się proroctwo, choć Jego przeciwnicy mieli dla niego zupełnie inny plan. Posłużył się do tego swoim tajnym uczniem, Józefem z Arymatei, który z obawy przed Żydami wcześniej się ukrywał.
Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie tego pojąć jak Bóg mógł wziąć te wszystkie okoliczności zarówno demoniczne jak i naturalne i z tego wszystkiego wypracować swoją wolę. Ale tak działa umysł nieskończonego wiecznego Boga, że nie tylko widzi wszystko we wszechświecie, nie tylko ma te wszystkie wiadomości, nie tylko zna każdą myśl i każde działanie każdego stworzenia, ale łączy te wszystkie rzeczy dla swoich odwiecznych zamierzeń.
Również dzisiaj powinniśmy we wszystkich sprawach ufać Bogu, że On dobrze się o nie zatroszczy, choć na pierwszy rzut oka wcale może tak nie wyglądać. A jednak Bóg działa przez swoją suwerenną moc i codzienną opatrzność, by Jego plan się wypełnił. Rządzi światem czasami używając do tego spektakularnych cudów, ale częściej zwykłych codziennych wydarzeń i też tajnych uczniów, skrytych sympatyków, o których być może nic nie wiemy, ale gdy przychodzi odpowiednia chwila, to Bóg pobudza ich do działania.

Bóg wykorzystuje ludzki grzech dla swojej chwały
Druga rzecz jest w tym fragmencie taka, że Bóg wykorzystuje ludzki grzech dla swojej chwały.
W psalmie 76 czytamy:
Psalm 76:11  Gdyż nawet gniew ludzki przyczynia ci sławy, A tymi, co ocaleją z gniewu, ty się opaszesz.
Jak gniew ludzki, jak ludzki grzech może Bogu przysporzyć chwały? A jednak może, Bóg ma moc wykorzystać ludzką złość, ludzki grzech, by jego wielkość była jeszcze bardziej widoczna. To jest niesamowite, że Boży przeciwnicy walcząc z Bogiem, tak naprawdę pomagają Mu. Czy oni chcą pomagać Bogu? Nie! Oni chcą zniszczyć Boże dzieła. Czy diabeł chce pomagać Bogu? Czy demony chcą pomagać Bogu? Czy świat chce pomagać Bogu? Nic z tych rzeczy, a jednak w swym buncie przysparzają Bogu chwały, bo Bóg wykorzystuje ich nieposłuszeństwo, do swoich celów. 
I mamy tego przykład w drugiej części naszego fragmentu. Faryzeusze przyszli do piłata, by dał im straż w celu pilnowania grobu, bo przypomnieli sobie, że Pan Jezus przepowiadał swoje zmartwychwstanie. Oczywiście oni nie wierzyli w zmartwychwstanie, ale uważali, że uczniowie Chrystusa mogliby przyjść i wykraść Jego ciało i w ten sposób sfabrykować zmartwychwstanie (w 64). Obawiali się że gdyby do tego doszło, a wieść o zmartwychwstaniu rozeszła się, to drugie oszustwo byłoby gorsze niż pierwsze. I tu po części mieli racje, że zmartwychwstały Jezus będzie miał o wiele większy wpływ, o wiele większą siłę oddziaływania niż poprzednio.
 Znając uczniów wiemy, że obawy faryzeuszy były bezzasadne, bo uczniowie w ogóle nie myśli o zmartwychwstaniu Jezusa. Nie rozumieli Jego słów, gdy zapowiadał że trzeciego dnia powstanie z martwych, bo nie wierzyli że Mesjasz może umrzeć.
Więc Piłat na prośbę Żydowskich przywódców daje im rzymską straż, by zabezpieczyli grób do trzeciego dnia.
Wzięli straż poszli do grobu i zabezpieczyli go pieczęcią (w. 65-66). Zabezpieczanie prawdopodobnie polegało na wylaniu wosku między kamieniem, a ścianą jaski i przystawieniu rzymskiej pieczęci. W ten sposób jakiekolwiek ruszenie kamienia byłoby od razu widoczne, bo wosk zostałby skruszony. Rzymska pieczęć miała gwarantować, że nikt nie odważy się przesuwać kamienia zabezpieczającego grób.
Następnie postawiono przed grobem rzymską straż, wyszkolonych zdyscyplinowanych żołnierzy, by czuwali przy grobie.
Musimy wiedzieć, że pilnowanie grobu nie wyglądało tak jak na wielu filmach, że dwóch strażników stoi przy kamieniu. Oddział straży Rzymskiej liczył od 4 do 16 żołnierzy, czterech z nich ustawiało się przed tym, czego mieli pilnować, a pozostali otaczali ich w półokręgu i odpoczywali. Po 4 godzinach była zmiana, ci którzy odpoczywali stawali na straży, a zmęczona czwórka, odpoczywała. Zaśnięcie strażników również możemy odrzucić, bo było to jednoznaczne z karą śmierci. Żaden Rzymski żołnierz nie pozwoliłby sobie na sen podczas służby, zbyt dużo było do stracenia. Pamiętam jak ja stawałem na warcie i jak mocno byłym skupiony, by nie zasnąć, bo groziło to, pozbawieniem przepustki i środkami dyscyplinarnymi. A jak mocno bylibyśmy skupieni na zadaniu wiedząc, że od tego zależy nasze życie? Do tego, byli to świetnie wyszkoleni żołnierze i przelęknięci uczniowie, rybacy nie mający doświadczenia w walce nie mieliby z nimi żadnych szans.
Bóg wiedział, że wielu przeciwników Jezusa będzie rozgłaszało, że Jego ciało zostało ukradzione, a zmartwychwstanie jest wielkim oszustwem. Więc zatroszczył się o to, by tych wątpliwości było jak najmniej, grób został solidnie zabezpieczany, by fakt zmartwychwstania, był jeszcze bardziej potwierdzony. I to zabezpieczany w jaki sposób, przez przeciwników Jezusa, przez ludzi którzy go nienawidzili, przez Jego morderców, zabezpieczony w wyniku ich złości i chęci zniszczenia Jego imienia. A Bóg wziął ich grzech i wykorzystał ku swojej chwale, by dzisiaj nikt nie miał wątpliwości, że zmartwychwstanie jest prawdą, a Jezus Bożym Synem.
Czyż nie jest tak, że gniew ludzki przysparza Bogu chwały? Czyż nie jest tak, że ani ludzie, ani diabeł, ani demony, ani żadne potęgi niebieskie nie są w stanie pokrzyżować Bożego planu? Nie tylko nie są w stanie tego zrobić, ale jeszcze w konsekwencji okazuje się, że przez swój bunt dzięki Bożej mocy przyczyniają się do tego, że Boża chwała jest jeszcze bardziej widoczna. Chcieli powstrzymać zmartwychwstanie, a tymczasem je uwiarygodnili, czyż Bóg nie jest cudowny! Tak często czujemy się bezradni w wyniku przeciwności lub przeciwników w zwiastowaniu ewangelii. Niekiedy jesteśmy zniechęceni, a nawet źli, że nasze starania, by Boże Królestwo się rozszerzało są torpedowane i to, co zamierzaliśmy nie wychodzi nam. Dajemy świadectwo dla Chrystusa, może cierpimy i wydaje się, że nie przynosi to żadnego pozytywnego skutku. Czy przegrywamy, czy Bóg przegrywa, czy Boży przeciwnicy wygrywają? Nic bardziej mylnego, Historia kościoła jest pełna przykładów zdarzeń, że rzeczy które były najbardziej niekorzystne dla Bożego ludu zostały obrócone przez Boga w dobro, a złośliwe działania tych, którzy walczyli z nim zostały wykorzystane do rozsławienia Jego imienia.  Gdy zobaczymy te dwie rzeczy bardzo wyraźnie, że Bóg rządzi światem przez swoją opatrzność i czuwa nad wszystkimi choćby najdrobniejszymi wydarzeniami, a nawet ludzki grzech przysparza mu chwały, to nasza perspektywa wszechmocy Boga bardzo się poszerzy, a nasze zaufanie do Niego z pewnością wzrośnie. Amen

Łączna liczba wyświetleń