piątek, 22 czerwca 2018

Mądre i głupie panny Ew. Mateusza 25,1-13



Dzisiaj zajmiemy się znaną przypowieścią Pana Jezusa o mądrych i głupich pannach. Jedne były gotowe na spotkanie z nadchodzącym oblubieńcem, a drugie nie. Rozważając tą przypowieść wciąż musimy pamiętać, że jest wypowiedziana przez Pana Jezusa na górze oliwnej w kontekście czasów ostatecznych i pytania uczniów, kiedy będzie koniec wieku i nadejście Jego Królestwa.
Jak wiemy Pan Jezus przyjdzie niespodziewanie jak złodziej w nocy i w naszej dzisiejszej przypowieści kolejny raz nam o tym przypomina. Chodzi o to, żeby w obliczu Jego zbliżającego się powrotu nie stracić wiary, bo nie będzie drugiej szansy. Ludzie będą pukać, stukać, płakać prosić i błagać gdy On powróci, by dał im jeszcze jedną możliwość, by zmiłował się nad nimi i przyjął ich do swego Królestwa. Ale nie będzie takiej możliwości, bo to dzisiaj jest dzień zbawienia, to dzisiaj jest dzień łaski i dzień upamiętania.  Dlatego wezwań naszego Pana nie możemy odkładać na jutro, bo jutro możemy znaleźć się już przed Jego tronem, gdzie będziemy musieli zdać Panu sprawę z całego naszego życia.
Wtedy kiedy Pan przybędzie z Królestwem Bożym będzie tak jak w tej przypowieści, ale żeby dokładnie zobaczyć jak musimy wejść głębiej w tą historię.
Dzisiaj dla nas może ona nie być zbyt zrozumiała, bo jest mocno osadzona w kulturze żydowskiej.

Izraelskie zaślubiny
Pan Jezus przyrównuje dzień swojego przyjścia do uroczystości zaślubin jaka w tamtym czasie była odprawiana w Izraelu. Zaślubiny w czasach Pana Jezusa to było naprawdę wielkie wydarzenie w które była zaangażowana bliższa i dalsza rodzina oraz przyjaciele.
Ślub zazwyczaj dokonywał się w trzech lub dwóch etapach. Pierwszym etapem była przysięga ojców, oficjalna umowa że obiecywali córkę lub syna, by dane małżeństwo mogło zaistnieć. Niedługo później następował drugi etap, oficjalne zaręczony między młodymi i rodziną. Młodzi potwierdzali przysięgę ojców i składali sobie obietnice na około rok przed ślubem. Zaręczyny takie były niemal jak ślub, a młodzi mieli prawdziwą ceremonie ślubną z tą różnicą, że nie dochodziło do wspólnego mieszkania i skonsumowania małżeństwa. Musimy zrozumieć, że te oficjalnie zaręczyny, to była bardzo poważna sprawa i w zasadzie nie można było ich zerwać. Jeśli w okresie tych oficjalnych zaręczyn dochodziło jednak do rezygnacji jednej ze stron, to następował oficjalny rozwód. A jeśli np. w tym okresie oczekiwania przyszły mąż zmarł, to kobietę uważano za wdowę.
Po oficjalnych zaręczynach był rok w którym Pan młody musiał przygotować się na wzięcie Panny młodej do siebie. Musiał przygotować miejsce zamieszkania, może rozbudować dom rodziców, może kupić jakieś pole i zatroszczyć się o przyszłość dla nowej rodziny. Po roku następował trzeci etap: zaślubiny, kiedy pan młody przychodził po swoją oblubienicę do jej domu i zabierał ją do siebie, gdzie była wielka siedmiodniowa uroczystość weselna. W domu panny młodej czekała na pana młodego oblubienica i druhny. Pan młody przychodził w nocy, więc należało być czujnym i gotowym na Jego nadejście. Nie było wiadomo dokładnie o której godzinie przyjdzie. Druhny panny młodej miały specjalne pochodnie przetłumaczone w naszej przypowieści jako lampy. Pochodnia taka składała się z kawałka dłuższego drąga na końcu którego była zamontowana siatka, a w niej specjalny materiał, który nasączano oliwą, a następnie podpalano. W zależności od tego jak miałeś wiele oliwy, tak długo mogła palić się pochodnia. Każda z panien powinna mieć przy sobie buteleczkę z oliwą na przyjście Pana młodego, by w czasie Jego nadejścia zapalić pochodnie. Gdy Pan młody nadchodził panowało wielkie poruszenie, druhny zapalały pochodnie i wraz z oblubienicą wychodzono na spotkanie oblubieńca. Później wszyscy udawali przez wioskę w akompaniamencie śpiewów do domu pana młodego, gdzie zaczynało się wesele.  
To więc nasza przypowieść to jest ten trzeci etap. Etap oczekiwania panny młodej kiedy nadchodzi dzień nadejścia Pana młodego. Czy możecie sobie wyobrazić jakie temu musiało towarzyszyć napięcie, cięgle trzeba było być czujnym, bo nie wiadomo o której dokładnie godzinie przyjdzie pan młody. Wiedziano, że będzie to, tego wieczoru, tej nocy, ale nie wiadomo było dokładnie kiedy. W zwyczaju pana młodego było spóźniać się ze swoim nadejściem, by jeszcze bardziej podsycać wyczekiwanie. Jeśli Pan młody zastałby oblubienicę nieoczekującą i śpiące druhny, to strasznie ogromny wstyd i kompromitacja. Co to za panna młoda, która nie czeka na swego oblubieńca?

Mądre i głupie panny
Widzimy więc, że Izraelska uroczystość zaślubin doskonale oddaje charakter nadejścia Królestwa Bożego. Mniej więcej mamy określony czas przyjścia Pana poprzedzony znakami, wielki ucisk, przyjście antychrysta, wojny, choroby, wielkie kataklizmy, znaki w przyrodzie i w kościele. Mamy również wyraźne obietnice jego powrotu i wezwania do czuwania. Zaręczyny zostały już dokonane, obietnica została złożona, teraz czekamy na przyjście oblubieńca i wielką uroczystość weselną. Ale pomimo znaków nie wiemy dokładnie kiedy przyjdzie, nie znamy dnia ani godziny. Będziemy widzieć ogólnie zbliżanie się tego okresu, ale ten konkretny moment nadejścia Pana zawsze będzie tajemnicą. Będzie wrażenie, że Pan się spóźnia jak w naszej przypowieści, że panny się zdrzemnęły, bo oblubieniec długo nie nadchodził. Będzie dokładnie tak jak powiedział Piotr w swoim liście, że będą szydzić i śmiać się, „gdzież jest przyobiecane przyjście Jego (2 Ptr 3,4)”. Niemal zawsze jak mówię dzisiaj o ponownym przyjściu Chrystusa i nadchodzącym sądzie, gdzieś w towarzystwie, czy podczas zwiastowania ewangelii, to spoglądają na mnie z politowaniem. Niektórzy mówią wprost, „człowieku skąd ty się urwałeś, mamy XXI wiek, co ma oznaczać, że dzisiaj nikt w takie bajki nie wierzy”. 
Ale Pan przyjdzie, jednak zanim to się stanie nastąpi okres, znużenia, zmęczenia i osłabnięcia gorliwości w życiu wielu osób, tych, którzy nazywają się chrześcijanami. Oczekujące panny w naszej przypowieści to są właśnie ci, którzy deklarują się  jako wierzący. Czekają na przyjście Zbawiciela, utożsamiają się z Jezusem Chrystusem, mają pochodnie, by je zapalić gdy nadejdzie oblubienic.
Wyznają, że Pan Jezus jest ich Zbawicielem i utrzymują że kochają go. Właściwie na etapie deklaracji i wyznania wiary nie zawsze jest prosto odróżnić prawdziwych wierzących od tych, którzy wiary w Chrystusa nie mają. Zobaczmy, że wszystkie panny miały pochodnie, wszystkie miały strój weselny, wszystkie w jakiś sposób czekały na przyjście Pana Jezusa. To tak jak w Zborze jak w kościele, wszyscy czekają, wszyscy wyznają, wszyscy śpiewają, wszyscy słuchają ewangelii i wszyscy deklarują się uczniami Jezusa zapewniając o wielkiej swojej miłości do Niego.
Gdyby wziąć pod uwagę tylko te zewnętrzne cechy wszystkich moglibyśmy uznać za uczniów Chrystusa. Ale w naszej przypowieści czytamy, że pomimo podobnych deklaracji, podobnego zachowania pięć panien było głupich, a pięć mądrych (w 2). To co ich różniło, to, to co miały w swoich sercach. Zewnętrznie nie było widać wielkich różnic, zasadnicza różnica polegała na tym, co było w ich środku. Zasadnicza różnica polegała na tej buteleczce z oliwą do swoich pochodni, które miały zapalić wraz z przyjściem oblubieńca. Oliwa ta przedstawia prawdziwą wiarę, prawdziwą ufność złożoną w Jezusie Chrystusie. Pięć mądrych panien, to chrześcijanie którzy rzeczywiście narodzili się na nowo z łaski Bożej i mocy Ducha Św. Oni całą swoją nadzieje złożyli w Jezusie i Jego ofierze na Krzyżu. Wszystko co robią, jak żyją, praca, rodzina, odpoczynek, służba, czynią rzeczywiście dla chwały Bożej. Chcą żeby Chrystus był uwielbiony w każdym ich przedsięwzięciu. Nie zależy im na wielkim uznaniu w tym świecie, na poklasku, zaszczytach, bogactwie itp., ale na tym, by we wszystkim przynieść chwałę swojemu Zbawicielowi. Pięć głupich panien zaś, to chrześcijanie, którzy wszystko robili wyłącznie zewnętrznie. W ich sercu jednak nie było prawdziwej wiary i oddania Panu Jezusowi. Wprawdzie religijnie mogli wydawać się przygotowani na spotkanie z Chrystusem, ale ich serce nie zostało przemienione. To jak żyli, o czym myśleli, za czym gonili było jedynie wyrazem ich pragnień, zachcianek i decyzji. Tak naprawdę służyli sobie, a nie Panu Jezusowi.
Słowo Boże często przestrzega nas przed taką fałszywa płytką wiarą, która nie ma nic poza zewnętrzną skorupą w środku jednak jest pusta.
Apostoł Paweł powiedział, że pusta wiara przybiera pozór pobożności, ale nie ma nic z jej mocy (2 Tym 3,5). Pod płaszczykiem praktyk religijnych nadal pozostaje stare zepsute serce, które jest przewrotne, samolubne, chciwe, pyszne, nadęte, zuchwałe, zdradzieckie, pełne buntu, egoizmu i różnych pożądliwości.
Również Jakub w swoim liście pisał o takich osobach, że są to ludzie, którzy utrzymują że mają wiarę, ale nie mają uczynków wynikających z wiary (Jak 2,14). Ich wiara była pustą wydmuszką bez zdolności posłuszeństwa Chrystusowi.
I Pan Jezus ciągle nas przestrzega, ciągle zachęca do badania naszego serca i przyglądania się naszej wierze. Zachęca nas do zadawania sobie pytania, czy rzeczywiście wierzymy, dlaczego wierzymy, a jeśli wierzymy, to co wynika z mojej wiary? Zachęca nas by się nie okazało w dzień jego powrotu, że jesteśmy głupimi pannami.
Ten obraz głupiej panny, dobrze wyraża stara historia szkockiego latarnika, który pracował na wybrzeżu i raz w miesiącu otrzymywał zapas paliwa do swojej latarni. Ale któregoś razu przyszła kobieta z pobliskiej wioski, by dał jej trochę paliwa do ogrzania domu. Latarnik nie myśląc zbyt wiele dał jej. Później przyszedł ktoś, kto prosił go o paliwo do swojej lampy i znowu mu dał. Jeszcze ktoś inny przyszedł po oliwę by nasmarować swoje koło od wozu i temu też dał. Latarnik próbował być dobry i wszystkich zadowolić. Ale pod koniec miesiąca zauważył, że zaczyna mu brakować paliwa do latarni. Wkrótce paliwo się skończyło i w ostatni dzień miesiąca latarnia nie zapaliła się. W wyniku czego doszło do kilku katastrof statków i setki osób poniosło śmierć. Później gdy latarnik był sądzony usprawiedliwiał się, że chciał wszystkich zadowolić, ale odpowiedź sądu była prosta, że dostał paliwo tylko w jednym celu, by paliła się latarnia. Podobnie chrześcijanie, otrzymali łaskę od Boga w jednym celu, by zaprzeć się samych siebie i służyć Chrystusowi. Jeśli łaską Bożą próbujemy usprawiedliwiać naszą pustą religijność, to może się okazać że jesteśmy jak ten latarnik, jak te głupie panny które przedstawił Pan Jezus.
I chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że my w naszych ewangelicznych kościołach, możemy wpaść w pułapkę, że nas to nie dotyczy. Dotyczy to wszystkich innych, ale nie nas, bo zwiastujemy z Biblii, bo mamy właściwe przesłanie ewangelii, właściwą doktrynę, bo śpiewamy o Chrystusie, o Jego krzyżu i o tym jak ważna jest dla nas Jego ofiara i znamy prawdę. I z tego powodu możemy myśleć że ostrzeżenia Pana Jezusa są do innych religijnych ludzi, może do katolików, prawosławnych, charyzmatyków, czy innych denominacji. Ale musimy zrozumieć, że one są skierowane do nas, do naszych zborów do naszych kościołów. Część z tych głupich panien, to członkowie naszych zborów, którzy być może zostali ochrzczeni, może przystępowali do wieczerzy, są członkami naszych zborów w literalnym znaczeniu, ale nigdy nie poznali Chrystusa. I jak widzimy na podstawie naszej przypowieści, tych którzy są niewierzący w kościele wcale nie jest tak mało. Z jednej strony mamy pięć mądrych panien, ale z drugiej pięć głupich. Oczywiście nie chodzi o to, że teraz wszędzie jest pół na pół, ale nie bądźmy zdziwieni kiedy w dzień sądu okaże się dla wielu członków chrześcijańskich zborów, kościołów, że nie znali Chrystusa. Oby nie okazało się to w naszym przypadku!

Wszystkie Panny się zdrzemnęły
I widzimy wyraźnie w naszej przypowieści, że przyjście Pana będzie się wydłużać. Pan będzie jak ten oblubieniec, który by podnieść jeszcze bardziej napięcie zwleka ze swoim przyjściem. Ale na podstawie 2 listu Piotra, wiemy że nie chodzi o zwlekanie w sensie iż Pan nie chce przyjść, nie może lub nie ma mocy żeby doprowadzić historię ludzkości do końca. Ale Bóg w ten sposób okazuje cierpliwość i daje czas na upamiętanie tym, którzy jeszcze usłyszą głos naszego Zbawiciela, chodźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście obciążeni grzechem, a ja dam wam ukojenie (Mat 11,28). I gdy usłyszą nie zatwardzą swoich serc.
Ale wydłużający się okres przyjścia Pana spowoduje drzemkę zarówno mądrych jak i głupich panien. Kiedyś zastanawiałem się co to jest ta drzemka, dlaczego zarówno głupie jak i mądre się zdrzemnęły? Bardziej drzemki w tym kontekście byśmy się spodziewali po głupich pannach. Ale nasz Pan wiedział, że nie da się całego życia spędzić tylko na śpiewaniu „przyjdź panie Jezu” i zaniechaniu naszych obowiązków. Drzemka tutaj jest zajęciem się życiem, trzeba chodzić do pracy, zająć się rodziną, domem, szkołą, obowiązkami i sprawami życia. To nie jest złe, po odejściu Pana Jezusa do nieba Jego uczniowie mają żyć dalej w tym świecie dając świadectwo o tym, co On dla nas uczynił. On nie wezwał nas do porzucania naszych obowiązków, ale mamy oczekiwać jego przyjścia w tych obowiązkach, mamy mieć oliwę pomimo, tych obowiązków. Oczywiście może być sytuacja, że ktoś ma za dużo na głowie i Pan Jezus wzywa żeby część rzeczy zostawił. Ale Pan nie chce byśmy się teraz odizolowali od świata i resztę życia spędzili tylko z rękami w górze i na modlitwie. To jest to, czego wiele osób nie rozumie, że gdy mówisz iż należy całe nasze życie oddać Chrystusowi i Jemu zaufać, to krytycy mówią „ to co, teraz mam porzucić wszystko i tylko zacząć się modlić”. Oni nie umieją zobaczyć różnicy między poddaniem życia Chrystusowi, a codziennymi obowiązkami. Oni nie rozumieją że masz poddać się Jezusowi w tych obowiązkach, a nie kosztem ich.
To więc w swojej ufności Chrystusowi mądre panny zajmują się codziennym życiem i głupie też zajmują się życiem. Jedni i drudzy chrześcijanie zajmują się życiem i ci z wiarą i ci bez wiary. Jedni i drudzy mają rodziny i jedni i drudzy chodzą do pracy, szkoły zmagając się z wyzwaniami życia.
Ale ci prawdziwą wiarą pomimo rutyny nie zapominają o swoim Zbawicielu. Właściwie wszystko robią dla Niego. Drudzy zaś o Jego powrocie nie pamiętają, jak mówiliśmy wcześniej, żyją dla siebie.

Przyjście oblubieńca
I po okresie oczekiwania przychodzi oblubienic, 6 wiersz, przychodzi o północy, nikt się Go nie spodziewa, wszystkie panny zasnęły, bo była późna pora. Naraz powstał wielki krzyk, panika, ludzie nie wiedzą co się dzieje. Tak będzie z ponownym przyjściem Pana Jezusa, wszyscy nagle się zbudzą, że jednak ponowne przyjście Chrystusa i sąd, to nie jakaś bajka dla małych dzieci, ale prawda.
Mądre panny, które miały ze sobą oliwę, to wierzący chrześcijanie których pochodnie w ten dzień zabłysną. Wraz z przyjściem Chrystusa okaże się że mieli prawdziwą wiarę i każdego dnia w codziennej pracy wyglądali zbawiciela z nieba. Każdego dnia myśleli i tęsknili za tym co w górze, a nie za tym co na ziemi. Dlatego gdy przyjdzie oblubienic wejdą z Nim razem na ucztę weselną, wejdą do tysiącletniego Królestwa i tak z Panem będą już na wieki.
Również okaże się w ten dzień brak wiary i ufności głupich panien. Nie mieli oliwy, nie mieli jak zapalić swoich lamp, by udać z panem młodym na uroczystość weselną. Przez cały okres oczekiwania głupie panny zadowalały pozorami pobożności, nigdy nie poddały się próbie, nie zweryfikowały swojej wiary, nie prosiły jak prosił Dawid w psalmie 139, by Bóg doświadczył go i prostował Jego drogi jeśli miałby być drogami do piekła, by Bóg mu wyraźnie to pokazał. Lepiej dzisiaj być upokorzonym i dowiedzieć się że nie jestem zbawiony pomimo chrztu i członkostwa w kościele i dojść do upamiętania. Niż dowiedzieć się tego w dzień przyjścia Pana, bo jak widzimy wtedy nie ma już drugiej szansy.
Gdy okazało się że głupie panny nie mają oliwy do swoich pochodni, prosiły pozostałych 5 panien, by te dały im swojej oliwy 8 - 9 wiersz. Ale nie było takiej możliwości nikt, nie może za nas samych załatwić nam zbawienia. Nikt nie może załatwić dla ciebie zbawienia jeśli ty sam osobiście nie pojednałeś się z Chrystusem i nie przyjąłeś Go jako swego Pana i Zbawiciela. Nawet najbardziej bogobojni ludzie jak Abraham, Mojżesz, czy apostołowie, Maria, pastor, ksiądz i wszyscy święci, czy ktokolwiek inny nie mogą wstawić się za nami w dzień sądu jeśli sami nie mieliśmy swojej osobistej wiary w Chrystusa. Czy widzicie jakie to wielkie oszustwo, że w kościele Rzymskim naucza się, że ludzkie modlitwy, różaniec, msze lub wstawiennictwo świętych mogą wybawić twojego bliskiego z czyśćca?
Nie, nic nie może nas ocalić oprócz Chrystusa, oprócz prawdziwej szczerej wiary w Niego. Twój olej, twoje zbawienie nie pomoże innej osobie w taki sposób, że ona na twoich plecach dostanie się do nieba. Dlatego musimy zachęcać naszych bliskich, naszą rodzinę i sąsiadów by sami doszli do wiary. Musimy im mówić zanim staną na sądzie to, co jest napisane w 9 wierszu „idźcie raczej do sprzedawców i kupcie sobie” (w. 9).
Co oznacza, że ty sam musisz pojednać się z Bogiem, ty sam musisz u Boga nabyć przez wiarę w Jezusa swoje zbawienie. Mówmy o tym naszym dzieciom, rodzicom, przyjaciołom, sąsiadom i wszystkim innym. Mówię wam sumienie wielu ludzi zostaje uspokojone przez diabła, bo ktoś ich kiedyś ochrzcił, bo przyjęli jakieś sakramenty, bo chodzą do kościoła, bo są gdzieś zapisani, bo zmówili jedną modlitwę. Jak wiemy Bóg nie ma wnuków, nie ma zbawienia po znajomości, ma tylko swoje dzieci.
Ale gdy druhny poszły po olej o północy, to było już za późno. Czas łaski skończył się i wraz z momentem powrotu Pana Jezusa nie ma już możliwości zbawienia. Drodzy nie lekceważmy tego, póki czas mamy upewniajmy się przez posłuszeństwo Panu Jezusowi, przez badanie siebie w świetle Słowa Bożego, że jesteśmy odrodzonymi przez Ducha Bożego chrześcijanami, by nie okazało się, że gdy Chrystus przyjdzie lub pójdziemy do Niego komuś z nas brakło oliwy.

Potępienie
Teraz zwróćmy uwagę co pan Jezus mówi 11 wierszu o tych głupich pannach, które poszły kupować oliwę. Po pewnym czasie one przyszły, gdy już trwała uroczystość i prosiły oblubieńca, by ich wpuścił. Błagały i prosiły otwórz nam, wpuść nas, ale nie było możliwości wejścia. Tak będą błagać i prosić ludzie o zbawienie w dzień przyjścia Pana jeśli dzisiaj zwlekają z zaufaniem Jezusowi i nie podejmą tego kroku do dnia spotkania z Nim. Będzie płacz i jęk i rozpaczliwe wołanie o pomoc, ale nie będzie drugiej szansy. Pan powiedział do tych panien nie znam was, co oznacza że ci którzy nie mieli wiary nie mogli dostąpić zbawienia i poszli do piekła. Oni będą powoływać się na swoją religijność, na swoje członkostwo w kościele, na swoje zaangażowanie jak np. czytamy w Ew. Mateusza w 7 rozdz. gdy mówią że prorokowali i czynili wiele cudów w imię Pana Jezusa. Ale będzie tylko jedna odpowiedź „nie znam was, nie wiem kim jesteście”.
Dlatego Pan Jezus mówi dzisiaj do mnie i do ciebie
Mateusza 25:13  Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie.

Podsumowanie
Drodzy, jeszcze raz, badajmy nasze serca i upewniajmy się, czy rzeczywiście jesteśmy nowo narodzeni z Ducha Św, bo mnóstwo z tych którzy pójdą do piekła są dzisiaj w kościele. Dbajmy o to, by być gotowymi w każdej chwili na spotkanie z naszym Panem nie dając się zaskoczyć.
Weźmy sobie do serca mocno słowa refrenu jednej z pieśni:
„Tylko dotrzeć tam,  Tylko wytrwać w Nim  z wiarą w końcu dni znalezionym być”. Amen

środa, 20 czerwca 2018

Studium 1 Listu Piotra Zwycięstwo Chrystusa Ptr. 3,18-22



Ostatnio mówiliśmy o tym, że cierpienie nie zawsze omija chrześcijan w tym życiu pomimo opieki Boga jeśli. W rzeczywistości jest tak, jak mówi apostoł Paweł, że każdy kto chce żyć pobożnie w Jezusie Chrystusie prześladowanie znosił będzie 2 Tym 3,12. Jednak w tych prześladowaniach, cierpieniach i trudnościach mamy się nie chwiać i trzymać się z całą gorliwością Chrystusa będąc gotowym każdemu wytłumaczyć w co wierzymy i jak wierzymy.
Dzisiaj porozmawiamy o przykładzie Chrystusa i Jego zwycięskim cierpieniu przez zbawczą ofiarę za grzechy ludzi.

3,18
Chrystus cierpiał raz za grzechy, ale Jego ofiara złożona na krzyżu ma wieczne skutki. Nie ma potrzeby jej powtarzać tak jak np. było w Starym Testamencie, że ofiary musiały być składane wielokrotnie. W przypadku Chrystusa wystarczyło, że raz oddał swoje życie za grzeszników i Bóg przyjął Jego ofiarę jako ofiarę wieczną, doskonałą. Ofiarę która zawsze ma moc oczyść grzesznika z grzechów (Hebr. 7,19 – 27).
Jedyne co grzesznik musi dzisiaj uczynić, by moc ofiary Chrystusa stała się skuteczna w jego życiu to uwierzyć w nią, że została złożona za jego grzechy. Pan Jezus sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie by ciągle wstawiać się za nami. Nie potrzebujemy kolejnych ofiar za nasze grzechy. Tak naprawdę chęć składania Bogu dodatkowych ofiar za nasze grzechy jest obraźliwa dla Niego, bo jest brakiem ufności w skuteczność ofiary Chrystusa.
Wprawdzie wierzący mają przynosić dzisiaj Bogu ofiary w postaci swojej miłości do niego i swojego zaangażowania w Królestwo Boże, ale są to ofiary wynikające z wdzięczności za Boże zbawienie, a  nie by je pozyskać, czy uzyskać Boże przebaczenie.
Nowy Testament często wspomina, że Chrystus umarł za grzechy nasze 1 Kor 15,3; Heb 5,1.3; Gal 1,4; 1 Jana 2,2
Czy znasz jakieś przykłady gdzie próbuje się zastępować ofiarę Chrystusa, czy uzupełnić ją, by poprawić jej skuteczność?
Jak myślisz dlaczego ludzie chcą zastępować ofiarę Chrystusa za grzechy swoimi ofiarami?

Chrystus mógł złożyć doskonałą ofiarę bo był święty i sprawiedliwy. Jego ofiara została w pełni przyjęta przez Boga i zaakceptowana jako ofiara zastępcza za grzechy każdego grzesznika, który w Chrystusa uwierzy 1 Piotra 2,22; Jana 8,46.
 
Po co Pan Jezus złożył tą ofiarę, w jakim celu cierpiał?
Uczynił tak, by przywieźć nas do Boga, by przyprowadzić nas do Ojca i z nim nas pojednać.
Z powodu swojego grzechu każdy grzesznik jest wrogiem Boga i nie może się do Niego zbliżyć. Gdy chce to uczynić, to między nim, a Bogiem staje jego grzech. Bóg musi grzech ukarać, domaga się tego jego świętość i sprawiedliwość. To więc Chrystus usunął ten mur nieprzyjaźni między Bogiem, a człowiekiem i nasz grzech wziął na siebie, tak że teraz możemy śmiało podejść do Boga. Byliśmy zbłąkani jak owce, a Pan Jezus przyprowadził nas do Boga i zakrył naszą winę. (2 Kor 5,18-19; Kol 1,20-22).
Zasłona świątyni rozdarła się na dwoje (Mat 27,51) droga do miejsca najświętszego została otworzona, tam gdzie mógł tylko arcykapłan wejść raz do roku. Teraz przed samo oblicze Boże na podstawie wiary w Chrystusa może przyjść każdy człowiek.



w.19
I choć ciało Pana zostało umęczone i pozbawione życia, to jednak Pan Jezus nie umarł duchowo, Jego duch nadal żył. Można było zabić cielesnego Chrystusa, ale nie można było zabić duchowego Chrystusa. Można było zabić człowieka, ale nie można było zabić Boga.
To więc gdy Chrystus został pozbawiony życia na Krzyżu, w jakimś stopniu Jego Duch doznał oddzielenia od Boga, co wyrażają jego słowa „Boże mój Boże mój czemuś mnie opuścił” (Mat 27,46).
Czyli doznał też duchowej śmierci, ale w tej śmierci nie pozostał, Jego duch został uwolniony, został na nowo przywrócony życiu. Jezus nie doznał piekła, jeziora płonącego ogniem i siarką, nie doznał drugiej śmierci, ale został ożywiony, Jego duch został wyzwolony.
Widzimy więc, że Pan Jezus jeszcze przed swoim zmartwychwstaniem już poruszał się w sferze duchowej i jako żywy duch poszedł ogłosić swoje zwycięstwo, duchom które były w więzieniu.
Teraz jest bardzo ważne to co powiemy: niektórzy mówią, że Pan Jezus poszedł zwiastować tym duchom, które były w więzieniu ewangelię i niby mają być to duchy ludzi, które żyły przed potopem. Tak jakby Bóg miał im dać po śmierci jeszcze jedną szanse.
Ale takie zrozumienie tego fragmentu jest absurdalne. Po pierwsze nie ma zbawienia po śmierci (Hebr 9,27). Jeśli człowiek za życia nie uwierzył w Chrystusa, kiedy było mu zwiastowane i odrzucił łaskę Bożą, to nie ma szansy po śmierci, bo tam jest już sąd. Ludzie za czasów Noego mieli szanse zbawienia, mogli wejść do arki, uwierzyć Bogu i być ocaleni, ale nie chcieli i gardzili Bożymi obietnicami. Piotr też nie używa greckiego słowa mówiącego o ewangelizacji, gdy Pan Jezus poszedł zwiastować duchom które były w więzieniu, ale używa greckiego słowa oznaczającego ogłaszanie coś z autorytetem „kēryssō”. Czyli Pan Jezus nie głosił tam ewangelii jak to sugerują niektóre przekłady, ale ogłaszał duchom swoje zwycięstwo.

Teraz co to są za duchy, które były w więzieniu? O co tutaj chodzi, czyżby Pan Jezus jednak zbawił kogoś po śmierci?
Nie, chodzi tutaj o duchy, które zbuntowały się przeciwko Bogu. Są to aniołowie których Bóg zamknął w więzieniu i czekają na dzień sądu. Pan Jezus gdy zwyciężył na krzyżu poszedł w to miejsce, gdzie te duchy są związane i pośród nich ogłosił swój triumf nad grzechem, nad śmiercią, nasz szatanem i nad piekłem. W ten sposób ogłosił im, że ich plan zniszczenia Bożych dzieł nie powiódł się.
Są dwa miejsca w Nowym Testamencie, które mówią o tym, że Bóg zamknął w więzieniu część upadłych aniołów, które czekają na dzień sądu Judy 1,6; 2 Ptr. 2,4.

Pytanie dlaczego Pan Jezus poszedł tam i tym duchom zwiastował?
Było to konieczne z tego powodu, ze diabeł prowadzi odwieczny konflikt z Bogiem i Pan Jezus poszedł ogłosić koniec tego konfliktu i Boży triumf nad wszystkimi siłami zła jak czytamy 22 wierszu, że teraz wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Bożej, a poddani mu są aniołowie i zwierzchności i moce.

w. 20
Teraz wiersz 20 mówi nam kiedy to się stało, kiedy Bóg wrzucił do więzienia te demony. Było to za czasów Noego kiedy Noe budował arkę, a Bóg cierpliwe czekał na wylanie sądu na ziemię. Wtedy właśnie owe duchy przekroczyły przez Boga wyznaczone im granice za co Bóg ich osądził.
Biblia nie mówi zbyt wiele co te demony dokładnie uczyniły i w jaki sposób naraziły się Bogu, że Bóg wrzucił je do więzienia. Ale z pewnością to dotyczy tego w jakim stanie znalazł się świat przed potopem. Duchy te wędrowały po ziemi i podsuwały ludziom kolejne pomysły do pomnażania grzechu tak że ludzkość stała się zepsuta do tego stopnia, iż Bóg postanowił ją zniszczyć. Ks. rodz 6,1-7. Grzech czasów Noego głównie polegał na hedonizmie, życiu by hołdować swoim przyjemnościom i rozpuście seksualnej.  
Podobnie będzie przed powrotem Pana Jezusa, zepsucie będzie równie duże jak było za czasów Noego (Łuk 17,26-28)
(Jest apokryficzna Ks. Henoha, którą cytuje Juda, można się z nią zapoznać. Ona wspomina o tym czasie kiedy upadli aniołowie szerzyli grzech na obszarze ziemi)

w. 21
Co to znaczy, że ta woda z czasów Noego jest obrazem chrztu, który nas teraz zbawia?
Nie chodzi o to, że woda nas teraz zbawia, czy chrzest nas zbawia. Chodzi o to, że to co stało się za czasów Noego, ocalenie jego i jego rodziny jest typem, symbolem, czy zapowiedzią ocalenia jakie Bóg da wierzącym w Chrystusie. I jak Noe w Arce został bezpiecznie przeniesiony przez wody Bożego sądu, tak wierzący w Chrystusa zostanie bezpiecznie przeprowadzony przez sąd Boży, który spadnie na każdego człowieka.

Jak wiemy Noe w arce mógł się czuć bezpiecznie, choć dokoła wszyscy ginęli. To co uratowało Jego życie i jego rodziny jest Arka. Dla ludzi dzisiaj Pan Jezus jest tym, czym była Arka dla Noego. Każdy kto uwierzy w Niego, a tym samym zostanie zanurzony w Chrystusa (Rzym 6,3,) zostanie ocalony przed sądem i nadchodzącym Bożym gniewem.

Więc zwróćmy teraz uwagę, że Piotr mówi, że ten chrzest nie polega na usunięciu brudu ciała, nie polega na jakiejś rytualnej praktyce. To nie jest to, co nas ocala. Chrzest ten przez który Bóg nas ratuje, polega na ochrzczeniu w Chrystusa, zjednoczeniu się z Chrystusem przez wiarę w Niego. Jest to chrzest Duchem św. który skutkuje nowym narodzeniem i nowym życiem.  (Gal 3,27).
Ale jak mogę mieć czyste sumienie przed Bogiem?
Mogę je mieć tylko dzięki ofierze Chrystusa, tylko w chrzcie w Chrystusa, czyli Jego śmierci na Golgocie i mojej akceptacji tego dzieła. Przez śmierć Chrystusa i wiarę w nią mogę zostać całkowicie oczyszczony. Ofiara Chrystusa została całkowicie zaakceptowana przez Boga, co zostało potwierdzone przez Jego zmartwychwstanie i wylanie Ducha Św. w dzień zielonych Świąt.
Tak i my kiedy weszliśmy (uwierzyliśmy) w Chrystusa, który jest naszą arką zanurzyliśmy się w Niego, umarliśmy dla świata. W pewnym sensie Chrystus stał się też naszą trumną, umarliśmy razem z nim, by razem z nim powstać do życia.

w. 27
Ofiara Chrystusa przyniosła całkowite Jego zwycięstwo i zmiażdżenie wszystkich Jego wrogów.
1.      Chrystus teraz siedzi po prawej stronie Boga. Jest to miejsce siły, miejsce władzy, jest to miejsce gdzie wszystko cokolwiek istnieje jest mu poddane. Tak o tym mówił Pan Jezus przed swoim odejściem do nieba Mat 28,18; Hebr 1,3; 2,9-11; Kol 2,15 obj. 1,17-18

Pomyśl chwile w jaki sposób Pan Jezus doszedł do triumfu, do tak wielkiej pozycji w niebie?
Dlaczego Bóg darował mu imię które jest ponad wszelkie imię, dlaczego jako Bóg człowiek mógł zsiąść po prawej stronie Boga? 
Drodzy odpowiedzią jest to, że stał się uniżonym sługą Boga, jego niezasłużone cierpienie tam Go doprowadziło. Przez niezasłużone cierpienie wszedł do chwały. I tu Piotr daje chrześcijanom odp. dokąd ich zaprowadzi niezasłużone cierpienie, prześladowania jeśli w Chrystusie znoszą je w pokorze. Dokąd ich to zaprowadzi? Zaprowadzi ich do chwały, do triumfu, do zwycięstwa wraz z naszym Panem Jezusem Chrystusem w dzień Jego objawienia.

środa, 13 czerwca 2018

Studium 1 listu Piotra – Sprawiedliwe Cierpienie 1 Ptr. 3,13 – 18




Piotr kolejny raz przechodzi do niezasłużonego cierpienia chrześcijan pragnąc ich pocieszyć mówiąc że jeśli nawet coś takiego ich spotyka mają nie upadać na duchu, ale ufać Bogu. Rzadko wprawdzie zdarza się, by prześladowano kogoś kto ludziom czyni dobrze, ale jeśli się zdarza mamy pamiętać, że dla chrześcijan powinna być to chluba, bo podobnie prześladowano Chrystusa, który cierpiał niezasłużenie. 

3,13-15
Można zapytać czy istnieje dobre sprawiedliwe cierpienie w oczach Boga?
Trzeba powiedzieć, że każde cierpienie jest przykre i trudne dla tych, którzy go doświadczają. Często łatwiej znosić cierpienie, gdy znamy odpowiedzi dlaczego cierpimy. Pismo Św. podaje kilka odpowiedzi dlaczego ludzie cierpią.
1.      Pierwszą z nich jest to, że przyszło nam żyć w upadłym świecie. Świecie zdominowanym przez grzech i śmierć na skutek nieposłuszeństwa pierwszych ludzi. Więc z tego powodu cierpienie dotyka wszystkich, bo wszystko podlega grzechowi i śmierci, a chrześcijanie nie są z tego wyłączeni. Rzym 5,12; Rodz 3,19
2.      Drugim powodem może być nasza głupota lub nasze grzechy, nieposłuszeństwo Bogu. Bóg dyscyplinuje chrześcijan przez między innymi przez cierpienie Ps. 38,1-8; 1 Kor 11,28-32
3.      Trzecim powodem może być cierpienie dla Bożej chwały, to mogą być prześladowania jak w naszym dzisiejszym liście, to może być jakaś choroba, czy inne trudności. Musimy mieć na uwadze, że narzędziem do kształtowania naszego chrześcijańskiego charakteru w grzesznym upadłym świecie, często są próby, doświadczenia i cierpienie. Bóg może pozwalać w naszym życiu na cierpienie, by przygotować nasze wejście do chwały Jana 9,2-3; Jak 1,2-4; 1 Ptr 4,12-14.

To więc Piotr mówi dalej, że rzadko się zdarza że społeczeństwo krzywdzi tych, którzy żyją porządnie i dobrze pomagając innym, ale się zdarza. I tak jest w sytuacji niektórych wierzących w Chrystusa, są miejsca na świecie że już z samego faktu bycia chrześcijaninem grozi ci śmierć. Obecnie ma to miejsce w wielu krajach muzułmańskich, gdzie przejście na chrześcijaństwo jest karane śmiercią. Podobnie jest w Indiach, Korei Północnej i innych.

Co w takiej sytuacji, gdy żyje porządnie, pomagam innym, poświęcam im swój czas, energię i pieniądze, a w zamian otrzymuje prześladowanie?

Gdy tak się dzieje, to Bóg w szczególny sposób błogosławi takie osoby. Jest to szczególny przywilej, że Bóg uznał nas za godnych by cierpieć dla Jego chwały, bo takie cierpienie otrzyma od Boga szczególną zapłatę.
Dlatego ci którzy cierpieli dla Chrystusa radowali się, że zostali uznani godnymi cierpieć dla niego.   Dz. Ap 5,41; Mat 5,10-12.

Jeśli świat prześladuje chrześcijan pomimo ich dobrego i pobożnego życia twierdząc że wierzący zagrażają porządkowi społecznemu, to tak naprawdę czyni to z powodu ich wiary. Często przedstawia ich wiarę jako zagrożenie dla ładu i porządku społecznego, wzywa się ich do tego, by wyrzekli się wiary w Chrystusa.
 Jak chrześcijanie w takich sytuacjach mają postępować? Czy mają milczeć, poddać się tym groźbom?

1.      Nie, Piotr mówi, by się nie lękać i nie bać tych, którzy tak czynią.
Gorliwość chrześcijańska w prześladowaniach jest zapowiedzią sądu dla naszych prześladowców, a dla nas którzy trzymamy się niezachwianie Chrystusa jest zwiastunem zbawienia (Filipin 1,28-29).

2.      Po drugie chrześcijanie mają się nie bać ludzi, ale jedynie bać się Boga. Piotr cytuje tutaj tekst z Izajasza ,813
Izajasza 8:12  Nie nazywajcie sprzysiężeniem wszystkiego, co ten lud nazywa sprzysiężeniem, i nie bójcie się tego, czego on się boi, ani się nie trwóżcie!
13  Tylko Pana Zastępów miejcie za Świętego, niech On będzie waszą bojaźnią i On waszym lękiem!
3.      W prześladowaniach chrześcijanie mają całą swoją uwagę skupić na Chrystusie, poświęcać Pana w swoim sercu. Chodzi o to byśmy dbali o to, żeby Chrystus mógł być uwielbiony w naszych sercach. Żeby wszystko o czym myślimy i do czego zmierzamy oddawało mu chwałę. Szczególnie w prześladowaniach i cierpieniach pojawiają się w sercu człowieka wątpliwości, zwątpienie, bojaźń, obawy. Wierzący nie może im się poddać, ale całą swoją ufność złożyć w Chrystusie, Jemu powierzyć, cierpienie i problemy z nadzieją, że w odpowiednim czasie Bóg nas od nich wyzwoli.
4.      Umieć wytłumaczyć swoją wiarę. Chrześcijanie powinni być całkowicie świadomi tego kim są i komu zawierzyli. Muszą umieć wytłumaczyć dlaczego wierzą w taki sposób jak wierzą, a to wymaga pogłębiania swojej wiary.
Mają być zawsze gotowi w każdej sytuacji dać odpowiedź tym, którzy się tego od nich domagają.
Od słowa „obrona- apologia” którego używa Piotr, pochodzi słowo apologetyka, obrona wiary.
Chrześcijanie powinni umieć wytłumaczyć swoje przekonania, doktryny, moralne postępowanie w sposób przemyślany, racjonalny i biblijny. To jednak wymaga wnikliwego czytania i studiowania Słowa Bożego.
3,16

Jak ma wyglądać chrześcijańska obrona wiary w praktyce?
1.      Chrześcijańska obrona wiary powinna być spokojna i łagodna, wyważona. Nie powinna być nerwowa, w uniesieniu, krzykach, obrażaniu przeciwników.
2.      Chrześcijanin by móc się skutecznie bronić przed oskarżeniami musi dbać o czyste sumienie. Być w porządku przed Bogiem i ludźmi, by nie mogli go o nic oskarżyć. Nie może być tak, że chrześcijanin tłumacząc się ze swojej wiary spotka się z zarzutami, że postępuje wbrew wierze.
Wtedy gdy wierzący ma czyste sumienie prześladowcy widząc jego życie i słysząc odpór zarzutów i wytłumaczenie się z Jego wiary będą zawstydzeni (1 Ptr 2,12; 1 Tym 3,7; Dz 24,16).
Nawet jeśli chrześcijanie prowadzą czyste bogobojne życie i taką są fałszywie oskarżani, teraz pomyślmy jak mocno ucierpiałoby ich świadectwo i imię Chrystusa, gdyby oskarżenia prześladowców okazały się słuszne?

3,17-18
Chrześcijanie powinni mieć to na uwadze, że jeśli już w ogóle ma dojść do cierpienia w ich życiu, co może być niekiedy Bożą wolą, to takie cierpienie powinno być cierpieniem wynikającym z dobrego życia. Dlatego, że za cierpienie z powodu złych uczynków nie ma żadnej chluby przed Bogiem i żadnej nagrody (1 Ptr. 2,20; 1 Ptr 4,15).
Wiele osób myśli, że już sam fakt cierpienia daje im jakieś przywileje przed Bogiem lub przebaczenie grzechów. Ale błogosławione cierpienie, to cierpienie dla sprawiedliwości, cierpienie dla chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa lub cierpienie w pokorze znoszone w ufności Chrystusowi.
W każdym niezasłużonym cierpieniu wierzący powinien pomyśleć o Chrystusie, że choć On nie zasługiwał na cierpienie to jednak Bogu upodobało się, by cierpiał za innych.

Zauważ że Piotr pragnie wykazać iż Bożą wolą może być, by gorliwi, kochający Boga chrześcijanie niezasłużenie cierpieli. Jeśli chrześcijanie cierpią w jakiś sposób, to nie znaczy, że grzeszą lub robią coś źle. Może tak być, ale nie musi. Najlepszym tego przykładem jest Pan Jezus, jego cierpienie miało sens w tym, że czynił to dla innych. Wiec skoro Bóg dopuszcza do cierpienia za dobre, też ma w tym swój cel, który nie zawsze rozumiemy. Czasami celem naszego cierpienia może być Boża wola przyprowadzenia kogoś do wiary lub dopełnienie się mary grzechów Bożych przeciwników, by Bóg wylał na nich swój sąd. Może też celem być nasze dobro i przemiana charakteru lub jeszcze inne Boże cele których w tej chwili nie dostrzegamy.  (Filipian 1,29; Rzym 5,3)





piątek, 8 czerwca 2018

Studium 1 Listu Piotra 3,8-12 Pobożne życie



Teraz Piotr przechodzi do ogólnej postawy chrześcijan wobec siebie nawzajem i wszystkich. Po prostu chrześcijanin ma prowadzić pobożne, zgodne, pełne poświęcenia dla innych życie.
3.8
Piotr wzywa chrześcijan w zborze do jednomyślności.
Jak myślisz co Piotr chce powiedzieć wzywając nas do jednomyślności?
Piotrowi nie chodzi o to, że wszyscy we wszystkich sprawach musimy myśleć tak samo i nie możemy mieć żadnego innego zdania i żadnych swoich poglądów na różne tematy. Chodzi o to, by nie powodować rozłamów, odszczepieństwa, zamieszania i dążyć do jednomyślności i do zgody gdy zdarzają się różnice. Nowy Testament jedności poświęca bardzo wiele uwagi. Setki kościołów rozpadło się, bo diabłu udało się podzielić Zbór. Nawet ostatnio byłem świadkiem podobnej sytuacji, gdzie zbór podzielił się z powodu pastora, jedni byli za nim, inni przeciw.
Pan Jezus wzywał nas, być dbać w zborze o jedność, uciekać od konfliktów, podziałów, występowaniu jedni przeciw drugim.
Pan Jezus w modlitwie arcykapłańskiej modlił się dla swojego kościoła o jedność. Pragnieniem Pana Jezusa dla nas jest trwanie w jedności, trwanie w zgodzie. Nawet w naszych odmiennych poglądach na różne sprawy mamy poszukiwać zgody i jedności.
 (Ew. Jana 17,21-23; 1 Kor 1,10; 2 Kor 3,11; Rzym 15,5, Dz Ap 4,32; Filipian 1,27)
W moim przekonaniu brak jednomyślności w kościołach jest jednym z najbardziej powszechnych grzechów w kościołach i niewiele innych grzechów tak niszczy kościoły jak właśnie ten.  Biblia przestrzega nas przed tymi, którzy powodują rozłamy i charakteryzują się odszczepieństwem
Tytusa 3,10, 1 Kor 11,19; Rzymian 16,17; 2 Jana 1,110

Mamy być wobec siebie współczujący, a na innym miejscu jest powiedziane, że mamy radować się z radującymi i płakać z plączącymi (Rzymian 12,5). Chrześcijanin nigdy nie powinien dawać odczuć swoim braciom, czy siostrom że ich problemy go nie obchodzą. Wprost przeciwnie, chrześcijaństwo polega na tym, że pochylamy się nad życiem innych, nie myślimy tylko o sobie, o własnych sprawach, własnych interesach. Taki właśnie jest sposób życia tego świata, zajmują się sobą i inni ich nie obchodzą. Ale Bóg taki nie jest, gdyby Bóg zajął się wyłącznie sobą nikt z nas nie otrzymałby przebaczenia grzechów i nigdy nie posłałby swojego Syna jako ofiarę za nasz grzech. Bóg dał swego Syna, Bóg wyszedł naprzeciw naszej nędzy, naszym problemowym i trudnościom i zawsze tak czyni. Zawsze ratuje nas w naszych cierpieniach i smutkach pocieszając tych, którzy do Niego wołają. Pan Jezus płakał i współczuł, gdy działa się komuś  krzywda (Jana 11,35; Łuk 19,41).

Mamy być również braterscy wobec siebie.
Co to znaczyć być braterskim wobec siebie?
Słowa o braterstwie często pojawiają się w liście Piotra 1 Ptr. 1,22; 2,17; 4,8; 5,14. Braterstwo dotyczy ciepłego, miłego usposobienia jednych wobec drugich, dotyczy gotowości pomocy, wsparcia i opieki.

Mamy być miłosierni wobec siebie. Chodzi o to, żebyśmy nie byli bezduszni, osądzający siebie nawzajem, cyniczni, niechcący sobie przebaczyć i noszący urazę. Mamy pamiętać, że każdy z nas jest grzeszny i każdy z nas może upaść, zawieść, zachwiać czyjeś zaufanie. W takich sytuacjach nie możemy od razu skreślić człowieka, ale starać się pomóc.

3,9
Tu musimy pamiętać, ze kontekstem listu Piotra są prześladowania. Wielu skrzywdzonych chrześcijan mogło mieć pokusę, odpłaty lub zemsty na swoich prześladowcach. Ale Piotr mówi, że wierzący w Chrystusa, to ktoś kto się nie mści, nie odpłaca tym samym swoim prześladowcom Rzym 12,19.
Dlaczego nie jest łatwo nie oddawać złem za zło?  
Jak myślisz czy wezwanie Piotra, by nie oddawać złem za zło dotyczy też tego, by nie reagować na zło, nie korzystać z opieki policji, czy nie wnosić spraw do sądu, gdy zostaniesz oszukany lub napadnięty?
Przede wszystkim dotyczy osobistej zemsty, która prowadziłaby chrześcijanina do grzechu, czy nienawiści. Mamy hamować w sobie chęć odwetu. W to miejsce mamy błogosławić naszych nieprzyjaciół, taką postawę Bóg wielce wynagradza (Mat 5,12; Łuk 6,27-30)   
Nie dotyczy to wymierzenia sprawiedliwości np. przez państwo wobec przestępców. Władza jest na służbie u Boga i Bóg prześladowcom może odpłacić przez organy ścigania lub w inny sposób.
Jest kilka przejawów błogosławieństwa z naszej strony wobec naszych przeciwników:
1.      Znajdować sposoby służenia naszym prześladowcom
2.      Modlitwa o ich zbawienie i duchowy wzrost
3.      Dobre wyrażanie się o naszych przeciwnikach, nie ubliżamy naszym wrogom, nie oddajemy obelgą za obelgę.
4.      Pomimo wszystko chrześcijanin powinien pragnąc dobra swoich wrogów, nie żywić do nich nienawiści.
5.      Dziękować za nich Bogu.

3,10-12
Piotr w tych wierszach cytuje psalm 34,13 – 17
Psalmista wymienia cechy Bożego człowieka. Rzeczy które przynoszą do naszego życia błogosławieństwo i z których Bóg jest zadowolony. Zawsze pojawiają się pytania pośród ludzi jak mieć szczęśliwe błogosławione życie, tutaj Piotr odpowiada jaka jest recepta na szczęście.
1.      Powstrzymywanie swojego języka od zła. Chodzi o czyste i szczere wypowiedzi, uciekanie od plotkarstwa, oczerniania, złej obmowy i złej nieczystej mowy. Kol 4,6; Jakuba 3,1-12.
2.      Druga rzecz, której Bóg nienawidzi i która świadczy o braku nawrócenia, to nie stronienie od grzechu, szukanie kłótni zwady itp. Odwróć się od złego, czyń dobrze -  mówi Boże słowo. Ktoś kto naprawdę kocha Boga walczy z grzechem w swoim życiu i porzuca go. Takim którzy porzucają grzech Bóg błogosławi, Bóg pomaga, Bóg ich wspiera. Ci którzy tak czynią mogą liczyć na zbawienie, bo swoimi uczynkami dowodzą że są prawdziwie odrodzeni.  Miłość do Boga zawsze połączona jest z upamiętaniem, tam gdzie nie ma upamiętania i porzucenia grzechu, tam nie ma wiary i miłości do Boga. Miłość do Boga przynosi pokój. Przynosi pokój z Bogiem w życiu człowieka. Wszystkie frustracje, napięcia, złość, niezadowolenie, to wszystko w świecie wynika z braku pokoju z Bogiem i braku z Nim społeczności. Człowiek mający pokój z Bogiem staje się człowiekiem pokoju, niesie pokój dla innych i dąży do pokoju z innymi. Wcześniej żyliśmy w złościach, zazdrości i kłótni, pragnieniu odwetu, nienawiści, teraz jednak dzięki Bogu pragniemy pokoju.
Bóg w szczególny sposób jest zwrócony wobec modlitwy tych, którzy wiernie podążają Jego drogą będąc posłusznym Słowu Bożemu (Jak 5,16-18). Ale też w szczególny sposób Bóg jest przeciw tym, którzy aktywnie z premedytacją czynią zło, nie ujdą oni kary.
Szczególnie kwestie nagrody i kary należy rozważać w sensie sądu, kiedy spotkamy się z Bogiem (1 Ptr 5,4)

 

wtorek, 5 czerwca 2018

Wierny i niewierny sługa Ew. Mateusza 24,45-51



Ktoś powiedział że prawdziwy chrześcijanin powinien żyć jak stróż lub wartownik ciągle czuwając i pilnując tego co Pan nam powierzył. Wiele lat temu gdy byłem w wojsku musiałem odstać około 120 wart. Na warcie, czy przy stróżowaniu nie tylko musisz pilnować mienia, które ci powierzono, ale cały czas musisz być czujny, bo możesz być skontrolowany przez swoich przełożonych. Jeśli zastaną cię śpiącym lub co gorsza nie przypilnowałeś tego co ci powierzono, to otrzymasz naganę lub stracisz posadę. Podobnie jest w życiu chrześcijańskim, cały czas mamy być gotowi na spotkanie z naszym Panem, mamy być gotowi zdać sprawę z tego jak pełniliśmy swoją służbę na ziemi, którą Pan nam tutaj zlecił. Ale nie tylko my, ale wszyscy ludzie mają być gotowi na spotkanie z Chrystusem. Wiemy że postanowione jest ludziom, raz żyć na ziemi, raz umrzeć, a potem sąd (Hebr 9,27) i idziemy do nieba lub piekła. Nie ma niczego pośrodku, nie ma czyśćca, reinkarnacji czyli wcielenia się w kolejne osoby, nie ma żadnej drugiej szansy, dzisiaj jest dzień zbawienia, dlatego mamy wezwanie że jeśli usłyszymy Jego głos, głos Chrystusa, który wzywa nas do nawrócenia byśmy nie zatwardzali serc swoich.
A na czym ta gotowość polega, co to znaczy być gotowym na spotkanie z Panem, na dzień Jego przyjścia, albo dzień odwołania z twego świata?
Pan Jezus w naszej dzisiejszej przypowieści mówi, że ta gotowość polega na wierności, ten który jest gotowy na spotkanie z Panem Jezusem, to jest ten, który jest mu wierny, roztropny, ten który dobrze wykorzystuje czas i jest Bogu posłuszny wykonując Jego wolę. Wobec tego co Pan Jezus wcześniej powiedział uczniom o końcu świata i dniu Jego powrotu staje się jasne, że wszyscy powinni wziąć to sobie do serca i przygotować się na spotkanie z Jezusem. Tylko głupiec lekceważy takie słowa, tylko głupi nie przygotowuje się na zapowiadany ważny egzamin. Jeśli masz ważny test w życiu, ważny egzamin, matura, egzamin na prawo jazdy, rozmowa kwalifikacyjna by otrzymać posadę itp. starasz się przygotować do tego jak najlepiej. Wszyscy w takich sytuacjach chcemy dobrze wypaść, zdobyć dobry wynik. A jak mocno powinniśmy się starać, by być gotowymi na spotkanie z Chrystusem?  

Dobry Sługa
Bóg każdemu z nas, każdemu człowiekowi dał jakiś czas na ziemi, dał nam życie, talenty, intelekt, możliwości byśmy Jemu służyli. Każdy człowiek jest przed Bogiem odpowiedzialny za to, co Bóg mu powierzył, zostało nam to dane w szafarstwo byśmy tym zarządzali. Wszyscy zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga i wszyscy mamy nosić Jego obraz, ale z powodu miłości do grzechu większość ludzi tego nie robi. Jednak to nie zwalania ich od odpowiedzialności przed Panem. Wtedy gdy przyjdzie Chrystus On osądzi ludzi za to wszystko co od niego otrzymali i  w jaki sposób to wykorzystali. Czy wykorzystali swoje talenty, zdrowie, siłę, możliwości, pracę, intelekt, umiejętności, znajomości, pieniądze, czas wolny i wszystko cokolwiek mamy na Jego chwałę? Czy jednak zużyliśmy te wszystkie Boży dary dla siebie samych nadużywając Bożego zaufania i sprzeniewierzaliśmy Boże obdarowanie na pomnażanie nieprawości?
Będzie tak jak z tym sługą o którym mówi Pan Jezus, że Pan Jego dał mu do zarządzania pewien majątek i miał troszczyć się o niego. Miał dbać, by majątek Pana nie podupadł, nie zmarniał, ale dobrze się rozwijał.
Jednak wszyscy wiemy jak to jest, gdy szefa nie ma lub szef nie patrzy! W wielu zakładach pracy ludzie się obijają, ale jak tylko wejdzie szef, to od razu wszyscy łapią się za robotę, rozmowy cichną i każdy zajmuje się pracą.
Ale w przypadku powrotu Pana Jezusa tak się nie da, mamy być wierni i oddani zanim On powróci, zanim pójdziemy do Niego, zanim się z Nim spotkamy!
Pan Jezus mówi, że mądry jest sługa, który bierze sobie Jego słowa do serca zanim on przyjdzie, jest czujny i wytrwale pracuje nie czekając kiedy szef wejdzie na zakład. Jest to sługa, który nie zniechęca się, nie poddaje nawet wtedy gdy Pan długo nie wraca, ale wierzy w Jego obietnice i jest wierny do samego końca. Jest to sługa który zna swojego Pana i wie, że cokolwiek obiecał ma moc dotrzymać. Tak jak Pan Jezus powiedział w 35 wierszu że Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą (Mat 24,35).
Określenie „wierny sługa” jakie stosuje Pan Jezus do człowieka który pełni Jego wole do samego końca oznacza sługę godnego zaufania, godnego wiary.
Jest to ktoś, kto ma prawdziwą wiarę wyrażającą się w wierności Chrystusowi i w konsekwentnym wypełnianiu swoich zobowiązań wobec Boga. Jest to ktoś, kto naprawdę kocha Chrystusa, służy Mu z miłości wiedząc że każdy dzień jego życia, każda chwila jest przed oczami naszego Boga.
 A jak wiemy dar Bożego zbawienia opiera się na wierze, która pociąga za sobą nowe narodzenie, nowe życie, nowe serce. Jest to wiara, która ufa Chrystusowi, ufa że On swoją śmiercią zapłacił na Krzyżu za nasze grzechy, ufa Bożym obietnicom i w oparciu o nie niestrudzenie działa.
Apostoł Paweł wyraził swoje oddanie Panu Jezusowi w ten sposób
Galacjan 2:20  Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecnie życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
Gdy Paweł mówi, że życie jego jest życiem w wierze, to występuje tu ten sam rdzeń słowa, gdy Pan Jezus mówi „kto jest tym sługom wiernym”. Życie w wierze w Syna Bożego i wierny sługa to ta sama osoba, która w wyniku wiary w Chrystusa narodziła się na nowo z Ducha Św. i w posłuszeństwie Słowu Bożemu kroczy za Chrystusem.
Często podkreślamy, że jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę i oczywiście to jest prawda, ale Boża łaska prowadzi nas do dobrych uczynków, do tego by być wiernym sługą Pana Jezusa. Wierny sługa, to osoba, która wzięła sobie do serca wszystkie Słowa swojego Pana i postępuje zgodnie z Jego wolą. Żyjąc tutaj w tym obecnym wieku zanim spotkamy się z Panem, może wydawać się że ta wierność nie zawsze nam się opłaca.
Często z powodu wierności Panu Jezusowi mamy o wiele więcej problemów, niż ludzie którym na Chrystusie nie zależy. Gdy np. głosimy ewangelię zgodnie z nakazem Pana Jezusa spotykamy się z agresją, wyśmiewaniem czy innymi prześladowaniami. Niekiedy gdy jesteśmy uczciwi wydaje się że tracimy, inni kombinują, oszukują, kręcą i lepiej im się powodzi. Czasami gdy nie wykłócamy się o swoje i nie rozpychamy się łokciami, to możemy mieć wrażenie, że inni nas wyprzedzają, a ja znów jestem poszkodowany.  Jednak zapłata za naszą wierność Panu Jezusowi, będzie w dzień jego powrotu, będzie tak jak w starej perskiej legendzie, którą kiedyś słyszałem:
Pewien Król potrzebował wybrać wiernego sługę i miał dwóch kandydatów na ten urząd. Wziął ich obu i zaprowadził do studni dał wiadra oraz wiklinowe koszyki każąc wybierać wodę ze studni i napełniać koszyki umawiając się z nimi wcześniej na odpowiednią zapłatę za tą pracę. Po jakimś czasie jeden ze sług króla powiedział „jaki pożytek jest z wlewania wody do koszyka. Przecież jak tylko do niego wlewam wodę ona zaraz wycieka. Drugi odezwał się, ale przecież mamy zapłatę za naszą pracę i choć może teraz nie rozumiemy zaleceń Króla, to z pewnością ma on w tym jakiś swój cel”.
Ale ten pierwszy sługa powiedział, że nie zamierza robić takich głupot i w końcu rzucił wiadro i odszedł.
Drugi jednak kontynuował, aż opróżnił studnie i na samym jej dole znalazł diament. On zdał ten egzamin jakiemu Król poddał tych obu kandydatów i on też otrzymał urząd wiernego sługi.
Tak również będzie w dzień przyjścia naszego Pana, szczęśliwi ci którzy okażą się wtedy tymi, którzy pomimo wszystko. Pomimo doświadczeń i trudności, pomimo choroby, zniechęcenia i prześladowania, pomimo długich nurzących dni w oczekiwaniu na Pana Jezusa nie poddali się, ale dochowali Mu wierności.
Zwróćmy również uwagę na to, że postawił nas jako tych, którzy mają być wierni zleconej pracy, wierni zleconemu zadaniu. Dał nam w zarządzanie swoje mienie i dokładnie określił w Słowie Bożym jak nim mamy zarządzać. Wierny sługa Boży to nie jest ktoś, kto sam sobie wymyśla jak realizować projekt swojego Pana. Przedstawiona nam budowla Królestwa Bożego, które mamy budować ma dokładnie określone zalecenia. Jest powiedziane jakie mają być fundamenty, że to Chrystus i nauka apostolska. Jest mowa jakich używać cegieł w budowaniu kościoła, że ma On się składać z żywych kamieni, ludzi odrodzonych przez Ducha Bożego. Mamy wyraźnie wskazówki  Jak kościół ma funkcjonować, co mamy głosić, że mamy wzywać do upamiętania i wiary w Chrystusa, oraz jak jako wierzący mamy się zachowywać. Nie mamy tutaj dowolności, oczywiście Pan Jezus zostawił nam pewną swobodę, ale swobodę w wyraźnie zakreślonych granicach, jak wiemy: kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej nie ma Boga (2 Jana 1,9).  
Szczególnie te zalecenia powinny wziąć sobie do serca wszyscy nauczyciele Słowa Bożego, pastorzy, misjonarze, liderzy grup biblijnych, nauczyciele szkółki niedzielnej, Starsi, członkowie Rady Zboru i wszyscy, którym Bóg daje jakąś odpowiedzialność w kościele. To są ci których Pan postawił na nad swoim majątkiem, by paśli Jego owce, by troszczyli się o Jego kościół karmiąc Go.

Nagroda
Ci którzy byli wierni do końca, otrzymają wspaniałą nagrodę. Zwróćmy uwagę na 47 wiersz
Mat 24:47  Zaprawdę powiadam wam, że postawi go (wiernego sługę) nad całym mieniem swoim.
Pan Jezus mówi, że w dzień swojego przyjścia wierni Jego słudzy zostaną postawieni nad wszystkim co On posiada. Wierni uczniowie Pana Jezusa otrzymają wielki autorytet, wielką władzę w Jego imieniu, a nawet czytamy w Ks. Objawienia 3,21 że zwycięzcy zasiądą z Chrystusem na Jego tronie, jak On zwyciężył i zasiadł wraz z Ojcem na tronie Ojca. Pan Jezus daje nam wspaniałą obietnicę, że będziemy razem z Nim Królować w Jego tysiącletnim Królestwie jeśli tylko okażemy się posłusznymi sługami.
W innym fragmencie Ks. Objawienia  tak Pan Jezus mówi o tej nagrodzie
Objawienie 2:26  Zwycięzcy i temu, kto pełni aż do końca uczynki moje, dam władzę nad poganami,
27  I będzie rządził nimi laską żelazną, i będą jak skruszone naczynia gliniane;
To jest właśnie ta wspaniała obietnica, władza wraz z Chrystusem nad ziemią, władza nad narodami, które będą żyć i rozwijać się podczas milenium.
Obietnica ta jest wielokrotnie w Słowie Bożym powtórzona choćby w psalmie 37 gdy czytamy
Psalm 37:11  Lecz pokorni odziedziczą ziemię I rozkoszować się będą obfitym pokojem.
Lub Ew. Mateusza
Mateusza 5:5  Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.
Oczywiście wiemy, że nie chodzi o takich, którzy są cisi w tym sensie że się nie odzywają, ale chodzi o tych którzy są cisi wobec orzeczenia Boga nie kłócąc się z Nim, że są grzesznikami i potrzebują Zbawiciela.
To co dzisiaj zrobimy z tym krótkim czasem jaki mamy tutaj, zasobami, możliwościami, talentami i darami jakie dał nam Bóg zadecyduje o tym jaka będzie nasza wieczność. Albo spędzimy ją z Chrystusem na tronie, albo na wieki zostaniemy wrzuceni do piekła, gdzie trafi także diabeł i wszystkie Jego demony. Możemy całe nasze życie poświęcić na realizowanie naszych własnych planów, ambicji i marzeń, by to życie ocalić, jak się to mówi, dobrze wykorzystać, czy wziąć z niego jak najwięcej, ale to w końcu doprowadzi nas wiecznej straty i zagłady naszej duszy. Ale możemy też całe nasze życie poświęcić dla Chrystusa w służbie Panu Jezusowi będąc mu wiernym, jakby stracić je dla Pana, a wtedy zyskamy życie wieczne.

Zły sługa
Dalej widzimy że miarę jak przyjście pana Jezusa Chrystusa będzie się wydłużać, wielu przestanie w to w ogóle wierzyć, popatrzmy na dalsze wiersze
Mateusza 24:48  Jeśliby zaś ów zły sługa rzekł w sercu swoim: Pan mój zwleka z przyjściem,
49  I zacząłby bić współsługi swoje, jeść i pić z pijakami,
W trakcie oczekiwania na powrót Chrystusa wielu zapomni o Jego słowach ostrzeżenia, a inni się zniechęcą, będzie tak, jak ostrzegał nas Piotr w swoim liście
 2 Piotra 3:3  Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości
4  I mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia.
Przyjdą szydercy z drwinami, powiedzą że Pan zwleka ze swoim przyjściem, a to będzie dla nich oznaczało że nie przyjdzie w ogóle, że nie ma mocy i narzędzi by dokonać swojego sądu i dać odkupienie tym, którzy czekają. Z tego powodu zaczną postępować według własnych pożądliwości, będą wykorzystywać dany im przez Boga autorytet do wygodnego i rozwiązłego życia, wykorzystywania ludzi dla pieniędzy, do świeckiej rozrywki, zaczną jeść i pić z pijakami marnując dany im przez Boga czas na rozrywkę. Oczywiście nie zawsze jest tak, że ci fałszywi obłudni zwodziciele komunikują wprost, że Pan nie przyjdzie. Raczej wszem i wobec ogłaszają, że w to wierzą i że niby czekają, ale to, co ich zdradza, że nie mają wiary to ich postępowanie. Zobaczmy, że Pan Jezus mówi, że oni w sercu swoim dochodzą do takich wniosków, w sercu swoim zapierają się Pana i w sercu swoim mówią, że on nie przyjdzie. A rezultatem złego niewierzącego serca jest złe niemoralne postępowanie. Przypomnijmy sobie słowa Pana:
Mateusza 7:18  Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
Tam gdzie jest prawdziwa wiara, tam jest wierność Chrystusowi, tam jest troska o Boże sprawy i troska o innych, gdzie nie ma wiary jest myślenie głownie o sobie, niezgoda rozpusta i rozwiązłość.
Złemu słudze zabrakło dyscypliny, zaczął głównie jeść, pić i upijać się troszcząc przede wszystkim o własne ciało. Zapomniał albo nie wiedział, że ciało które jest nam dane mamy składać jako ofiarę żywą świętą miłą Bogu na służbę Panu. Zapomniał, że nasze ciało jest świątynią Ducha Św. i nie możemy nim rozporządzać tak jak nam się podoba, ale mamy o nie dbać, by móc w nim, w naszym ciele, wielbić naszego Zbawiciela.
Zły sługa zapomniał również lub nie chce pamiętać że Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, ale okazuje cierpliwość żeby zarówno on jak i wszyscy mogli dojść do upamiętania i wiary. Ale wiele osób nadużywa Bożej cierpliwości i zamiast traktować czas łaski Bożej jako możliwość skruchy i przyjścia do Niego, to traktują to jako zachętę do grzechu. W końcu nieoczekiwanie Pan Jezus powróci i zaskoczy tych, którzy są gnuśni i leniwi nie chcąc Mu służyć jak czytamy w 50 wierszu. Wtedy wymierzy im srogą karę i wrzuci niewierzących i nie wiernych do piekła, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów (w. 51).  Ew. Łukasza w paralelnym fragmencie w 12 rozdz. 46 wierszu jest powiedziane, że Pan powróci i rozszarpie takiego sługę, rozetnie go na pół. Jest to zbyt poważne ostrzeżenie byśmy mogli czekać z naszym nawróceniem lub porzuceniem tego, co nie podoba się w naszym życiu naszemu Panu Jezusowi, a z powodu czego mielibyśmy być uznani za niewierne sługi.

Drodzy, nie wszyscy jesteśmy nauczycielami, nie wszyscy jesteśmy ewangelistami, nie wszyscy jesteśmy duszpasterzami, nie wszyscy mamy te same dary, talenty i umiejętności, ale wszyscy jesteśmy powołani do tego by być wiernymi sługami naszego Pana. Bądźmy wierni w małym w naszym obdarowaniu, naszych talentach, ofiarności, w służbie i codziennym posłuszeństwie, a kiedyś Pan powierzy nam o wiele większe rzeczy.
Jakiś czas temu czytałem o grupie kierowników, którzy dyskutowali o awansie i podwyżce dla jednego z pracowników na bardziej odpowiedzialne stanowisko. Później wszyscy rozeszli się na obiad, ale zdarzyło się, że jeden z tych kierowników trafił do restauracji gdzie właśnie jadł posiłek ten pracownik, którego mieli awansować. Zaczął go uważniej obserwować, a tamten nie zdawał sobie sprawy z tego, że ktoś na niego patrzy. Jego przełożony zauważył, że on po kryjomu brał dodatkowe płatne małe kosteczki masła, za które nie zapłacił i chował je pod talerz. Później ten kierownik gdy spotkał się z innymi kierownikami, powiedział co widział odradzając jego awans z obawą, że jeśli nie miał oparów nie zapłacić za dodatkową kostkę masła, to nie będzie miał oporów okradać firmę na większe kwoty.
Pan Jezus widzi, czy jesteśmy wierni w małym, w tych prostych zwyczajnych codziennych sprawach, w chrześcijańskich obowiązkach i wedle tego jak postępujemy odpłaci nam. Amen  

Łączna liczba wyświetleń