niedziela, 18 czerwca 2017

Następne pokolenie


Sędziów  2:7  Lud służył Panu przez wszystkie dni życia Jozuego oraz przez wszystkie dni życia starszych, którzy Jozuego przeżyli, a którzy oglądali wszystkie wielkie dzieła, jakich Pan dokonał dla Izraela.
8  Jozue, syn Nuna, sługa Pana, umarł, licząc sto dziesięć lat.
9  Pogrzebano go w obrębie jego dziedzictwa w Timnat-Cheres, na pogórzu efraimskim, na północ od góry Gaasz.
10  A gdy również całe to pokolenie wymarło i nastało po nich inne pokolenie, które nie znało Pana ani tego, co On uczynił dla Izraela,
Israel's Unfaithfulness
11  Zaczęli synowie izraelscy czynić zło w oczach Pana i służyli Baalom.
12  Opuścili Pana, Boga ojców swoich, który ich wywiódł z ziemi egipskiej, i chodzili za innymi bogami spośród bogów ludów okolicznych, i oddawali im pokłon, drażniąc Pana.
13  Tak opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.

Widzimy że Izrael służył Bogu do chwili aż wymarło całe pokolenie, które wyszło z Egiptu i widziało wielkie dzieła Boga, które Bóg uczynił wobec Izraela. Widzimy w 10 wierszu że następne pokolenie nie służyło już Bogu, nie znało Pana.
Czy możliwe jest być blisko kogoś i go nie znać? Czy możliwe jest spotykać się z kimś codziennie, a nawet żyć z nim i go nie znać? Tak, możliwe jest coś takiego. Może nawet to się zdarzyć w naszym domu, rodzice mogą nie znać swoich dzieci, gdy nie mają z nimi relacji i nie spędzają z nimi czasu, a dzieci całe dnie spędzają przed telewizorem. Mąż może nie znać swojej żony i odwrotnie jeśli nie rozmawiają ze sobą, nie dzielą się tym co przeżywają, a ich więź jest płytka. Sąsiedzi mogą mieszkać koło siebie i codziennie mówić sobie dzień dobry, mijać w drodze do pracy, a jednak mogą nie znać się.
I tak było z pokoleniem, które nastało po Jozuem. Mieli kult Boga, mieli prawo Mojżeszowe, ale w sercu, osobiście nie znali Pana. Boże Słowo nie wywierało wpływu na ich życie i powodowało żadnych zmian w ich codzienności.
Pojawia się pytanie jak to możliwe, że pokolenie które doświadczyło tak wielkich Bożych dzieł, przejście przez może czerwone, manny na pustyni, wody ze skały, zniszczenia murów Jerycha i podbicie całej ziemi obiecanej wychowało zupełne Bezbożne pokolenie. Jak to możliwe, że ci którzy doświadczyli Boga w największym stopniu w historii Izraela wychowali pokelenie bez Boga?
 Co się takiego stało, że pokolenie Jozuego znało Boga, a następne Już nie?
Drodzy stało się tak dlatego, że Izraelici zaniedbali swoje obowiązki i wezwania Pana Boga wobec kolejnego pokolenia. Bóg mówił im, że mają nauczyć tych którzy przyjdą po nich o tym kim jest Pan, kim jest Bóg który wyprowadził ich z Egiptu. Mieli nauczać swoich synów o charakterze Boga, o atrybutach Boga, o Jego mocy i Jego naturze.

Pwtórzonego Prawa 6:4  Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie!
5  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i a całej duszy swojej, i z całej siły swojej.
6  Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu.
7  Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając.
8  Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma.

Ale Izrael nie uczynił tego, nie nauczali swoich synów, nie mówili im o działach Pana. O tym jak wspaniale się nad nimi zlitował i jak wielkie miłosierdzie im okazał. Nie mówili o tym jakim dobrym i miłosiernym jest Bogiem. Nie mówili że należy pamiętać o Jego słowie, Jego prawie, Jego przykazaniach i służyć Mu. Nie opowiadali swoim dzieciom o konieczności społeczności Bogiem i nie wpajali Słów Pana w umysły następnego pokolenia.
Może byli zbyć zajęci podbijaniem ziemi obiecanej, może byli zbyt zajęci własnymi sprawami, budowaniem domu, pracą, dorabianiem się i nie poświęcali następnemu pokoleniu odpowiednio dużo uwagi, by uczyć ich o Bogu. W rezultacie wychowało się pokolenie, złe bezbożne, pokolenie które nie znało Pana. Pokolenie które zaczęło oddawać cześć fałszywym Bogom, ballowi i asztartom.
Czytamy o tym pokoleniu
Sędziów 2:11  Zaczęli synowie izraelscy czynić zło w oczach Pana i służyli Baalom.
12  Opuścili Pana, Boga ojców swoich, który ich wywiódł z ziemi egipskiej, i chodzili za innymi bogami spośród bogów ludów okolicznych, i oddawali im pokłon, drażniąc Pana.
13  Tak opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.

Musimy pamiętać o tym, co często powtarzamy że Bóg nie ma wnuków. Bóg ma tylko swoje dzieci. To że rodzice są wierzący, że służą Bogu nie sprawa automatycznie, że będą tak czynić dzieci ich. Nasze dzieci muszą poznać Pana!
Bóg złożył na nas odpowiedzialność, wobec następnego pokolenia byśmy nauczali je o tym kim jest Pan, jak się nad nami zmiłował jak posłał swego Syna Jezusa Chrystusa i jak przebaczył nam grzechy. Nie tylko musimy o tym mówić, ale te słowa muszą być w naszym sercu by następne pokolenie nauczyło się miłości do Pana i posłuszeństwa Jemu. Następne pokolenie musi zobaczyć, że żyjemy tym słowem na co dzień. W swoim domu, w swojej pracy, w swoich prywatnych rozmowach, stosując to słowo w naszym życiu.
Jakiś czas temu miałem rozmowę z jedną z katechetek naszych zborów. Przyszła do mnie i powiedziała że już ponad dwadzieścia lat uczy dzieci w swoim zborze w szkółkach niedzielnych. I to co widzi przyprawia ją o ból serca, bo wiele z tych dzieci które przychodziło na szkółki, gdy dorosły odeszły do świata. Pomimo szkółek w Zborze ich rodzice nie zadbali o to, by wpajać w swoje dzieci kim jest Bóg i nie zadbali o osobisty przykład. Wprawdzie nauczyli dzieci religii, ale nie nauczyli ich żywej wiary.
Drodzy uczymy następne pokolenie kim jest Bóg, uczmy nasze dzieci o Chrystusie, o tym co dla nas uczynił. Czytajmy z nimi w domu Słowo Boże, módlmy się nimi, mówmy im o dziełach Bożych, dzielmy się nimi świadectwami Bożego działania i przede wszystkim dawajmy im osobisty przykład chodzenia z Panem.
Przyprowadzajmy nasze dzieci do Zboru i sami angażujmy się w służbę jeśli chcemy następne pokolenie przyciągnąć do Boga.
Już kilka razy słyszałem jak wierzący na pytanie o swoje dzieci dlaczego one nie przychodzą do Zboru odpowiadają, że jak dzieci dorosną to same wybiorą. Jak myślisz co nasze dzieci wybiorą jeśli my nie nauczymy ich jak czcić Pana? Jeśli my nie nauczymy następnego pokolenia o bojaźni Bożej, to w to miejsce: diabeł, świat i grzech, przyjdą ze swoją propozycją. A grzesznego serca człowieka nie trzeba zbyt dużo zachęcać do złego. Co zrobić by nasze dzieci wyrosły zepsute bez bojaźni Bożej? Wystarczy nie zrobić nic. Dlatego dbajmy o nasze dzieci, nasze wnuki, następne pokolenie w Zborze, by dawać im świadectwo o tym kim jest Pan. Nie zaniedbujmy naszych duchowych obowiązków wobec następnego pokolenia. Nie ma nic ważniejszego dla naszych dzieci i następnego pokolenia, by dowiedzieć się o łasce Pana naszego Jezusa Chrystusa.



wtorek, 13 czerwca 2017

Jak wzrastać w społeczności z Bogiem 2. Wyznawanie grzechów


Pierwszą rzeczą, by wzrastać w społeczności z Bogiem jest wykształcenie w sobie nawyku regularnego wyznawania grzechów. Pan Jezus mówił, że jako odrodzeni chrześcijanie mający pokój z Bogiem i pewność przebaczenia grzechów wciąż musimy przychodzić do Boga, by oczyszczać się. Wprawdzie mór nieprzyjaźni między Bogiem, a człowiekiem przez wiarę w Chrystusa zostaje usunięty. Jednak by kontynuować zdrową relację z naszym Ojcem, należy usuwać przeszkody, które powodują że komunikacja między Bogiem, a chrześcijaninem zostaje zachwiana. Chrześcijanin porusza się w tym świecie i nadal brud tego świata oraz siła naszej grzeszności plami nas.
Biblia wyraźnie uczy nas, że nasz grzech zasmuca Boga, powoduje że nasza więź z Bogiem zostaje nadszarpnięta. Wprawdzie odrodzony chrześcijanin nie może stracić zbawienia, które otrzymał od Boga, ale z powodu niewyznanego grzechu nie może liczyć na bliską społeczność z Bogiem i podlega Bożej dyscyplinie.

Zwróćmy uwagę na: Izajasza 59,2; Joz 7,10-13
Jak nasz  grzech według Ks. Izajasza  wpływa na naszą relacje z Bogiem?
Dlaczego w Ks. Jozuego Bóg nie mógł błogosławić Izraela? Co Izrael musiał uczynić, by ich relacja z Bogiem została odnowiona?

Podczas ostatniej wieczerzy Pan Jezus wyraźnie powiedział, że odrodzenie duchowe chrześcijanina nie znosi konieczności przychodzenia do Pana i ciągłego obmywania się z grzechów. Jana 13,6-10

ü  Obmycie o którym mówi Pan Jezus jest obmyciem wierzącego raz na zawsze przez odrodzenie Ducha Św. (Tyt 3,5). Jest to oczyszczenie z grzechów, które ma wieczne skutki.
ü  Obmycie nóg dotyczy obmycia zanieczyszczenia podczas drogi. Dla Faryzeuszy był to zabieg ceremonialny, ale dla Pana Jezusa miał moralne znaczenie. To więc Pan Jezus odnosząc się do ceremonialnej czynności jaką było obmywanie nóg, nadaje jej moralne znaczenie.

Relacja odrodzonego chrześcijanina z Panem powinna być codzienne odnawiana przez, jak to określił Pan „obmywanie nóg”. Chrześcijanin nie potrzebuje ponownego zbawienia, bo już jest zbawiony. Ale przez to, że wciąż zanieczyszcza się grzechem potrzebuje oczyszczenia, pokuty i wyznania swoich występków. Chrześcijanin potrzebuje codziennie kruszyć swoje serce przed Bogiem. Codziennie potrzebuje być złamanym i być łamanym przez Boga. Codziennie potrzebuje przypominać sobie, że został przyjęty do Królestwa Bożego dzięki Bożej łasce, a nie dzięki własnym zasługą. Codziennie potrzebuje przypominać sobie, że to nie Jego sprawiedliwość powoduje, że może stać przed Bogiem, ale święta krew Jezusa. Mamy pamiętać że to ofiara Krzyża Chrystusa nas oczyszcza.
To że Bóg nas przyjmuje, jest wyłącznie zasługą Chrystusa. Bycie złamanym, bycie skruszonym jest świadomością własnej grzeszności przed Bogiem i pozwala nam przypominać sobie że na każdym etapie naszego chrześcijańskiego życia potrzebujemy Bożego przebaczenia, Bożego miłosierdzia i Bożej łaski Psalm 51,19.

Zwróć uwagę jaką postawę serca miał Dawid gdy wyznawał Bogu swój grzech w Psalmie 51,19. Nie była to postawa arogancka, butna, przekonana o swojej dobroci, ale Dawid był skruszonego Ducha. Naprawdę pokutował ze swoich grzechów i żałował ich. Chrześcijanin wyznając Bogu grzechy nie powinien zadowalać się beznamiętnym przepraszam, ale powinien z głębi serca okazać swoją skruchę wiedząc, że Zbawiciel za każdy grzech musiał cierpieć na Krzyżu.
   
Jaką społeczność z Bogiem miał Dawid gdy powstrzymywał się przed wyznaniem swojego grzechu Panu w Psalmie 32,3-5?
Jak myślisz z jakiego powodu możemy zaniedbywać wyznawanie naszych grzechów Bogu lub zwlekać  z ich wyznaniem?

Dawid mówi, że gdy nie wyznawał swojego grzechu Bogu, to schły jego kości. Chodzi tu o brak spokoju ducha i wyrzuty sumienia jakie go dręczyły. Nie wyznany grzech powodował, że nie mógł modlić się do Boga i mieć z nim społeczności. Niewyznany grzech powodował, że Dawid ciągle zmagał się z oskarżeniami w swoim sumieniu i oskarżeniami diabelskimi, których nie mógł odeprzeć. Dawid też mówi, że niewyznany grzech powodował iż Bóg nie wysłuchiwał go i czuł że jest daleko od Niego. Nie było w Jego sercu radości, ale zgorzknienie, niechęć oraz narzekanie. Jego dusza z powodu niewyznanego grzechu była zbolała.
Też zaciążyła na Dawidzie ręka Boża. Jeśli nie wyznajemy grzechów i nie odwracamy się od nich jako chrześcijanie, to Bóg poddaje nas swojej dyscyplinie. Jest to bolesne i trudne doświadczenie. Głębokość Bożej dyscypliny zależy od naszej postawy względem Boga. Jeśli pomimo  dyscyplinowania nadal nie przychodzimy do Boga i nie wyznajemy swojego grzechu, to Bóg może nawet dopuścić do naszej śmierci.

Zaniedbywanie wyznawania grzechów może mieć różne przyczyny. Czasami nie praktykujemy regularnej społeczności z Bogiem, nie uważamy tego za ważne lub myślimy że jeśli Bóg nam raz wybaczył grzechy, to więcej przebaczenia nie potrzebujemy. Niekiedy jest tak, że przez poddanie się naszej grzeszności zatniemy się w naszym buncie i niczym obrażone dziecko na rodzica nie przychodzimy do Boga zapominając o tym, że bardzo sobie szkodzimy. Musimy wiedzieć, że grzech nabiera mocy, gdy pozostaje w ciemności, nie chce zostać ujawniony. Ale pocieszające jest to, że nawet jak my nie pozostajemy wierni, to Bóg jest wierny i wyrusza za nami by sprowadzić nas do społeczności z sobą. Czasami jest to dla nas bolesny proces, ale konieczny dla naszego zbawienia.

Zwróć uwagę co Salomon mówi o prowadzeniu Bożym lub Jego braku
Przypowieści Salomona 28,13-14
Jak Salomon nazywa niechęć do wyznawania grzechów?
Prowadzenie Boże w życiu człowieka ściśle uzależnione jest od Jego pokuty i wyznania swojego grzechu. Barak pokuty i wyznania grzechu jest zatwardzaniem serca.

Zobacz co apostoł Jan mówi o wyznawaniu grzechów
1 Jana 1,6-10
Kto powinien wyznawać grzechy?
Komu powinniśmy wyznawać nasze grzechy by mieć je przebaczone (Jak 5,16)?
O czym świadczy przekonanie, że nie mam czego wyznawać Bogu?
Co Słowo Boże mówi o naszej społeczności z Bogiem jeśli nie wyznajemy naszych grzechów?
Wyznawane grzechy Bogu powinny być nazwane i porzucone. Należy powiedzieć Bogu konkretnie za co chcesz Boga przeprosić, w czym uchybiłeś, gdzie się zapomniałeś, jakie myśli dopuściłeś do swego serca, jakie niewłaściwe słowa wypowiedziałeś lub co niewłaściwego oglądałeś.  Należy modlić się do Boga, by pomógł nam nie wracać do wyznanych występków.
Chrześcijanin to ktoś, kto dąży do tego być każdego dnia coraz bliżej Chrystusa i poznawać Go coraz lepiej. Ale może się to stać, tylko wtedy kiedy regularnie będzie miał społeczność z Bogiem i oczyszczał się ze swoich grzechów wyznając je Bogu. Natomiast skrywanie grzechu, przemilczenie go zatwardza serce i oddala nas od Pana.


sobota, 10 czerwca 2017

Religijna Iluzja Ew. Mateusza 21,28-32


Ostatnio mówiliśmy o tym jak przywódcy religijni sprzeciwiali się Panu Jezusowi i kwestionowali Jego autorytet z tego powodu, że nie uczył się w ich szkołach i nie zabiegał o ich poparcie. Nie czynił tego, bo Jego autorytet pochodził z samej góry, od samego Boga. To oni powinni przyjść do Niego i prosić Go o powołanie oraz moc do służby. To oni powinni Go błagać, by uczynił ich użytecznymi narzędziami w swoim królestwie i swego Ojca. Jednak ówczesnym przywódcą religijnym wcale nie zależało na prawdziwej pokornej służbie Bogu i na Bożym powołaniu. Stworzyli religijny system, dobrze prosperującą religijną organizacje która zapewniała im zaszczyty, stanowiska, pieniądze i podziw tego świata. Ze świątyni, gdzie miano oddawać Bogu cześć w uniżeniu w pokorze i ze złamanym sercem, uczynili jaskinie zbójców, która głównie służyła im do nabijania sakiewki. Propagowali również nieprawdziwy zafałszowany obraz Boga. Boga który wymaga od człowieka jedynie jakiejś religijności, rytuałów i ceremonii, a nie zwraca uwagi na Jego serce i praktyczną pobożność.
To więc służba Pana Jezusa nie podobała im się, bo nie czynił tego dla pieniędzy, nie zabiegał o poparcie, nie szukał ludzkiej chwały, nie zważał na ludzką krytykę, ale bezkompromisowo głosił Bożą prawdę i obnażał faryzejskie zakłamanie i obłudę.  Byli zazdrośni o Jego wpływ, o to, że ludzie Go słuchają, o Jego moc, mądrość jaką posiadał pomimo to, że nie uczył się w ich szkołach oraz o Jego autorytet. Byli również źli na Niego, że pominął całą tą religijną bandę w swojej służbie, że nie pytał się ich o zdanie, czy może nauczać w świątyni którą oni uważali za swoją własność, że kwestionował ich władzę i przepisy. Z tego też powodu chcieli go zabić.
Wiemy że niebawem to się wydarzy. Zostało już kilka dni do śmierci Pana Jezusa. Zaraz zostanie ukrzyżowany, zaraz haniebny diabelski plan religijnych ludzi spełni się. Każdego dnia narasta w nich nienawiść w Jego kierunku. Z chęcią zrobiliby to już teraz, ale jeszcze nie nadeszła Jego godzina.  
Po tym jak będąc w świątyni nie odpowiedział im na pytanie jaką mocą to czyni, przedstawił ich zachowanie na przykładzie przypowieści o dwóch synach.
Zaczął od pytania „A jak się wam wydaje”. Chciał żeby sami sobie odpowiedzieli  w jakim miejscu są w stosunku do Boga. Pomimo ich niechęci do Niego, nienawiści, nadal daje im szansę by uświadamiali sobie, że są zgubieni. Taki jest Bóg, jest dobry i miłosierny oraz ma wielką cierpliwość dla grzeszników. Ale Jego cierpliwość również ma granice. Jeśli ludzie pomimo wyraźnych Bożych wezwań nie chcą się upamiętać, nie chcą się odwrócić od buntu wobec Boga, od swoich grzechów, to w końcu Bóg wyleje na nich swój gniew.
Jest to bardzo prosta przypowieść przedstawiająca Ojca mającego dwóch synów. Obaj są winni Ojcu posłuszeństwo.
Ojciec jest właścicielem winnicy i wysyła synów do pracy przy niej. Mówi do pierwszego idź pracuj w winnicy, a On chętnie się zgadza. Ale nie posłuchał Ojca, nie poszedł. Drugiemu Ojciec powiedział tak samo. Ten z kolei otwarcie się buntował przeciw Ojcu i nie chciał iść do winnicy. Jednak później sumienie go ruszyło i poszedł.
Chciałoby się widzieć jeszcze  w tej przypowieści trzeciego syna. Takiego który by powiedział do Ojca bez szemrania, że pójdzie i by poszedł. Ale takiego nie ma. Musimy sobie zdać sprawę że choć ta przypowieść Pana Jezusa skierowana jest w kierunku Faryzeuszy, to jednak przedstawia obraz całej ludzkości.

Religia chce służyć Bogu, ale nie służy
Ojcem w tej przypowieści jest Bóg. Pierwszym synem którego Ojciec posyła do swojej winnicy są ludzie religijni. W kontekście tej przypowieści to faryzeusze, uczeni w piśmie, nauczyciele prawa, kapłani. Ludzie kochający swoją religię i w niej pokładający swoją nadzieję. Ludzie czujący się z powodu swojej religijności sprawiedliwymi. Myślą że jak mają swoje rytuały, obrzędy i napompowane ceremonie, to ich grzechy z powodu samego ich udziału w nich są przebaczone. Dzięki swojej religijności myślą że słuchają Boga i oddają Mu cześć, bo studiują swoje księgi wyznaniowe, recytują pisma itp. Spędzają czas w swoich świątyniach gorliwie  recytując kolejne litanie, mówią długie modlitwy, czynią religijne gesty jak np. składnie rąk, żegnanie się, klękanie czy wstawanie. Same w sobie te rzeczy nawet nie muszą być złe. Problem jednak polega na tym, że ten pierwszy syn reprezentuje ludzi, którzy myślą że przez swoją tradycje, ludzką sprawiedliwość i religijne rytuały będą zbawieni.
Zwróćcie uwagę, że te religijne osoby słuchają nawet przesłania ewangelii. Tak jak słuchali go faryzeusze, arcykapłani i uczeni w piśmie. Czytamy że Ojciec mówi do syna idź pracuj w mojej winnicy, bądź mi posłuszny (w. 28). I wydaje się że On rozumie to przesłanie. On zgodził się z Ojcem, że musi mu być posłuszny i poszedł, ale nakazu nie wykonał.
Jakże często Pan Jezus nauczał na ich ulicach, przy ich domach, wzywał do posłuszeństwa i oni wiedzieli o co chodzi, wiedzieli że muszą się upamiętać. Wiedzieli że są grzesznikami jak chociażby sytuacja z jawnogrzesznicą którą chcieli ukamienować, a Pan powiedział że kto jest bez grzechu, niech pierwszy żuci w nią kamieniem (Jana 8,7). Ludzie religijni wiedzą że potrzebują łaski u Boga, wiedzą że potrzebują przebaczenia wiedzą że mają grzechy i sprawa między nimi, a Bogiem musi być uregulowana. Ale ta wiedza nie prowadzi ich do Zbawiciela, nie prowadzi ich do Jezusa Chrystusa, aby oczyścił ich z grzechów przez swoją zbawczą ofiarę, przez swoją świętą krew. A gdzie ich prowadzi? Gdzie ludzie religijni szukają zbawienia? Szukają zbawienia w swojej religii. Zamiast szukać zbawienia w żywej osobie, w Jezusie Chrystusie. Oni szukają w gorliwości religijnej w kadzidłach, w ofiarach, w modlitwach, w sakramentach, religijnych gestach i martwych uczynkach. Są gotowi na zdartych kolanach do samej krwi iść w „święte miejsce”, ale do Zbawiciela by błagać Go o zbawienie nie przychodzą. Ludzie religijni myślą że sami wypracują swoje zbawienie przez gorliwość dla swojej religii. Raptem wczoraj moja dusza była bardzo zasmucona kiedy na ulicach naszego miasta widziałem wielkie pochody idące za obrazami i ludzi kłaniających h się bałwanom.
Ludzie religijni Mogą siedzieć w kościele i słuchać kaznodziei, mogą być na ewangelizacji, można im zwiastować o Jezusie Chrystusie, o Jego zbawczej i uwalniającej nas ofierze. O tym jak cudowna jest Jego łaska i jak wspaniałą wolność przynosi do naszego życia. Mogą wysłuchać tego wszystkiego i nadal nie uwierzą. Nawet czasami pokiwają głowami jak gdyby z wszystkim się zgadzali. I co? I odejdą dalej do swojej religii, machną na to ręką i powiedzą, że nie wierzą, bo to jest zbyt proste, by przez wiarę w Jezusa Bóg mógł przebaczyć nam grzechy.
Religia mówi: tak wiemy że potrzebujemy Boga, wiemy że potrzebujemy przebaczenia. Mówi jak ten pierwszy syn. Mówi że przyjdziemy do Boga i będziemy go czcić i uwielbiać. Będziemy Go chwalić i oddawać Mu cześć, wiemy że Bóg nas wzywa. Wiemy że On powiedział byśmy poszli i pracowali w Jego winnicy. Wiemy to wszystko i chętnie to uczynimy! I co robią? Idą do swojej  religii i z niej czynią swojego Boga. Mnożą przepisy i święta, udoskonalają kolejne elementy ceremonii przez przedmioty szaty, dzwonki, kadzidła, obrazy, sztywną liturgię itp. Czyniąc w ten sposób myślą że są posłuszni poleceniu Ojca. A czego nie czynią? Czego oczekiwał Ojciec od Syna gdy wysyłał Go do pracy w winnicy? Czy oczekiwał od niego religii?
Posłuchajcie co powiedział ap. Paweł będą w Atenach i przyglądając się bardzo religijnym ludziom:
Dzieje Ap. 17:22  A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi.
23  Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję.
24  Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
25  Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.
Czy widzicie to?
Bóg nie mieszka w świątyniach ręką ludzką uczynionych, ani nie służy mu się rękami ludzkimi jak gdyby czego potrzebował, gdyż to On obdarza wszystkich życiem (Dz 17,24-25).
To więc czy Bóg pragnie jakieś religii? Czy jest spragniony jakiejś ceremonii na wzór fałszywych bóstw? Nie, a czego pragnie? Pragnie posłuszeństwa! Pragnie by człowiek odwrócił się od swoich grzechów, by porzucił swoje obrzydliwości, kłamstwa, kombinatorstwo, bałwochwalstwo, niemoralność, miłość do rzeczy tego świata, pychę, egoizm, wrodzony bunt przeciw Stwórcy i wiele innych. Bóg pragnie posłuszeństwa Ewangelii jak powiedział Paweł do ateńczyków na Areopagu. Pragnie by wszyscy upamiętali się i poddali swoje życie Jedynemu Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi. To miał na myśli Pan Jezus, gdy mówił o Ojcu wysyłającego syna do winnicy. Miał na myśli że faryzeusze, arcykapłani i wszyscy religijni Żydzi oraz wszyscy religijni ludzie mają przestać pokładać nadzieje w swojej religii i zacząć czcić Boga w duchu i w prawdzie Bożego słowa (Jana 4,24). Mają przestać pokładać nadzieje w swoich uczynkach i w swojej religijnej gorliwości, a zwrócić się do Bożego Syna o Zbawienie. On powiedział chodźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście umęczeni tą religią, spracowani swoją gorliwością by dostać się do nieba (Mat 11,28). Chodźcie do mnie, a dam wam ukojenie, dam wam odpoczynek od religii i ludzkiej złudnej sprawiedliwości, odpoczynek od waszych grzechów.
Nie zrobili tego, nie chcieli i do dzisiaj nie chcą.
Często religijni ludzie wolą swoją religię od Zbawiciela. Często też religijni ludzie są najbardziej przeciwni ewangelii.
Poczytajcie Historię Baptyzmu Na Ziemiach Polskich, poczytajcie o tym jak pionier Baptystów Gotfryd Alf narodził się na nowo i zaczął organizować spotkania modlitewne w szkole po zajęciach bo był nauczycielem. Jak zabroniono mu z powodu coraz większej liczy osób nawróconych, a później pod naciskiem pastora Luterańskiego zwolniono go z pracy, a nawet wypędzono z domu. Uczyniono mu tak dlatego, bo chciał by ludzie się dowiedzieli, że zbawienie daje Osoba, żywa relacja ze Zbawicielem Panem Jezusem Chrystusem. Chociaż był Luteraninem, to nikt mu nie powiedział, że to Jezus Zbawia, a nie religia.
Tak, religia czuje się zagrożona wobec Zbawiciela. Diabeł wtedy okopuje się i gryzie najmocniej chcąc obronić swoje zdobyte pozycje. W rzeczywistości diabeł jest twórcą wszystkich fałszywych religii na świecie. Nawet z chrześcijaństwa chce uczynić martwą religię, chce zabrać nam Zbawiciela, a w to miejsce dać nam religijne gesty, ceremonie, martwe formułki i uczynić z nas religijne automaty.

Grzesznicy buntują się, ale przychodzą
Jest również drugi syn. Ten drugi nie chciał iść pracować w winnicy. Od razu powiedział Ojcu, że nie pójdzie. Od razu powiedział że zbawienie go nie interesuje. Woli żyć własnym życiem dla grzechu i dla przyjemności. Tu Jezus mówi o ludziach którymi faryzeusze i religijni żydzi pogardzali. Mówi o celnikach o cudzołożnicach, złodziejach, pijakach, narkomanach i o tych, o których religijni ludzie mówią że to oni potrzebują nawrócenia. Pan Jezus mówi o takich którzy żyją po uszy w grzechu i wiedzą że tak jest, bo sami wybrali takie życie. To więc religijni ludzie sprawiedliwi we własnych oczach patrzą na tego grzesznego Kowalskiego i mówią: „tak ewangelia jest dla niego, ja jestem dobrym człowiekiem, ja chodzę do kościoła, ale ten Kowalski, On potrzebuje się upamiętać . Ja jestem lepszy od niego, on do nieba nie wejdzie, ale ja, to mam nadzieje że tam trafie, bo nie jestem taki zły”.  
Pamiętacie tą historie z 18 rozdz. Ew. Łukasza, historię o faryzeuszu i celniku. Jak jeden i drugi byli w świątyni i jak faryzeusz modlił się do Boga, że jest lepszy niż inni ludzie, jest religijny i na tym budował swoją sprawiedliwość. Wskazywał na celnika, że On jest gorszy od niego i tak się usprawiedliwiał przed Bogiem.
Celnik jednak wiedział, że jest grzesznikiem i wiedział że nie zasługuje na boże przebaczenie w odróżnieniu od faryzeusza. Celnik wiedział, że jeśli otrzyma przebaczenie, to otrzyma je tylko i wyłącznie dzięki Bożej łasce. To jest ten drugi syn, to ludzie którzy noszą ogromny ciężar grzechu. Ludzie którzy daleko odeszli od Boga, ale wiedzą że są daleko. I choć na początku powiedzieli że nie pójdą pracować w winnicy, nie będą służyć Bogu, ale będą żyć własnym życiem, to jednak z czasem gdy usłyszeli Pana Jezusa Chrystusa, gdy usłyszeli Jego zwiastowanie i wezwanie do nawrócenia, to przyszli do Niego. Choć na początku się buntowali, to z czasem Słowo Boże, wezwanie Ojca, skruszyło ich serce i okazali Mu posłuszeństwo. W odpowiednim momencie życia przyszła refleksja, zastanowienie i zobaczyli że życie dla grzechu nie ma sensu, że jest to życie na zatracenie. Zobaczyli że jedynym wyjściem, jedyną ucieczką przed potępieniem jest wiara w Zbawiciela.
I dzisiaj też, ci którzy najczęściej się nawracają, to nie religijni ludzie. Nie ci którzy są ważni, szanowani, piastują jakieś stanowiska i zajmują pierwsze ławki w kościołach. Jak mówiłem, ci religijni wysłuchają kaznodziei i często odejdą do swojej religii, nie zmieniając nic w swoim życiu. Najszybciej nawracają się ci którzy wiedzą że są obciążeni grzechem, ci którzy wiedzą że są chorzy i potrzebują prawdziwego lekarza. Często są to ludzie słabi w oczach tego świata i przez niego odrzuceni. Ludzie na marginesie uwikłani w swój grzech. To ci najczęściej przychodzą do Zbawiciela.

Grzesznicy wyprzedzają religijnych ludzi w dojściu do Zbawienia
To jest obraz całej ludzkości. Z jednej strony są religijni ludzie, którzy nie przychodzą do Chrystusa, bo ich zbawicielem jest ich gorliwość religijna. Myślą że dzięki niej dostaną się do Królestwa Bożego. I na świecie jest mnóstwo takich ludzi. Do jakiegokolwiek zakątka świata byś nie pojechał zobaczysz że jakaś część ludzi jest bardzo oddana swojej religii, gorliwie wypełniając jej nakazy. A z drugiej strony mamy osoby, które nie szukają zbawienia. Żyją dla świata i dla grzechu biorąc z życia to co im się podoba.
Teraz Pan Jezus zadaje pytanie arcykapłanom i starszym, który z tych dwóch synów wypełnił wolę Ojca (w. 31)? Czy ten pierwszy, który chętnie się zgodził na prace w winnicy, ale ostatecznie nie poszedł, czy ten drugi który zbuntował się, ale w końcu poszedł? Prawdopodobnie, gdy słuchali tej historii i tak chętni byli, by odpowiedzieć na pytanie Jezusa nie zdawali sobie sprawy, że to podobieństwo obciąża ich. Zaraz wskazali na tego drugiego syna, że On wypełnił wolę Ojca. I wtedy Pan Jezus powiedział do nich szokujące słowa, że celnicy, wszetecznice, wyrzutki społeczeństwa wyprzedzają ich do Królestwa Bożego. „Jak to! Ci straszni grzesznicy mieli by nas, sprawiedliwych, religijnych, dobrych ludzi wyprzedzać do Królestwa Bożego? Co to za niedorzeczność! A tak to! Oni was wyprzedzają, bo jak przyszedł Jan i wzywał ich do upamiętania, to ci najgorsi uwierzyli mu”. Oni uwierzyli że nadchodzi Mesjasz i muszą się przygotować na Jego przyjście. Faryzeusze i Starsi zaś widzieli zmianę jaka zachodziła w ludziach, jak odwracali się od swoich grzechów, jak zmieniali swoje życie, a jednak nie uwierzyli Janowi. Nie tylko nie uwierzyli Janowi, ale nawet nie cieszyli się z tego że ludzie którzy przez całe życie byli zniewoleni grzechem, teraz odnajdują łaskę u Boga będąc pełnym pokoju i radości. Nie cieszyli się że opętani przez demony, trędowaci, odrzuceni celnicy przychodzą do Jezusa doznając oczyszczenia i przebaczenia. Wprost przeciwnie, jeszcze odrzucali tych ludzi, krytykowali służbę Jana i owoce tej pracy. Dlatego grzesznicy i wszetecznice wyprzedzały ich do Królestwa Bożego.
Oni od tych religijnych nawracają się o wiele szybciej. Jaka straszna jest tragedia wielu religijnych ludzi, w jakiej strasznej iluzji oni żyją. Myślą że Bóg jest zachwycony ich religijnością, czystością i sprawiedliwym życiem. Myślą że Pan Bóg, aż podskakuje z radości, bo pojawią się w kościele i dobrze się prowadzą. Nie, Bóg nie potrzebuje naszej łaski, to my potrzebujemy Jego. To my przede wszystkim powinniśmy się radować i cieszyć, że mamy możliwość zbliżać się do Boga, że możemy podejść do miejsca najświętszego, przed samo Boże oblicze przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Tak więc nie myślmy, że „tamci” (ci źli) są gorsi od nas, że oni potrzebują łaski, ale my nie. Nie myślmy że my jesteśmy dobrymi ludźmi bo grzecznie w niedzielę siedzimy na nabożeństwie i słuchamy Słowa Bożego. Prawda jest taka, że wszyscy potrzebujemy w tym samym stopniu Zbawiciela, wszyscy potrzebujemy Bożej łaski i Bożego ratunku. Zarówno ten sprawiedliwy, ten dobry religijny człowiek jak i ten niemoralny, ten bluźnierca, ten pijak, złodziej, narkoman, ta patologia. Tak, wszyscy jesteśmy w takim samym stanie, nie ma ani jednego sprawiedliwego (Rzym 3,10), wszyscy pobłądzili, wszyscy się splugawili, a Bóg dotknął karą Jezusa Chrystusa za winę nas wszystkich. Różnica jednak polega na tym, że ci których bunt jest ewidentny, bo ich grzech jest wyraźny często widzą dużo wyraźniej, że potrzebują lekarza. Ci natomiast, którzy są religijni często uważają, że nie potrzebują go i nie nawracają się.
Wiecie że chodzę do więzienia w każdą środę zwiastować więźniom ewangelię i jednego nie muszę im za długo tłumaczyć. Nie muszę im tłumaczyć, że pobłądzili w życiu i potrzebują Zbawiciela. Często jak przychodzą, to już to wiedzą. Życie jakie prowadzili, miejsce w jakim się znaleźli pokazało im to bardzo wyraźnie. Ale gdy spotkam się z osobą chodzącą do kościoła, modlącą się i bijącą pokłony przed ołtarzem i zaczynam jej głosić o Jezusie, to często słyszę że Ona tego nie potrzebuje, bo ja już jestem wierzący. Ja już to wszystko znam, ja mam swój kościół. A co daje ci twój kościół? Daje ci religię, czy prowadzi cię do Chrystusa? To pierwsze prowadzi na zatracenie, to drugie do żywota.
Wszyscy potrzebujemy Chrystusa, dobrzy i źli, młodzi i starzy, bogaci i biedni, ja też Go potrzebuje. Boże chroń nas od pułapki religii. Pokaż nam jak bardzo Cię potrzebujemy, jak bardzo potrzebujemy twojego zbawienia, Krwi twojego Syna byśmy nigdy nie zadowalali się tym co na zewnątrz zapominając, że potrzebujemy przemiany serca. Amen     

środa, 31 maja 2017

Jak wzrastać w społeczności z Bogiem 1. Potrzeba społeczności



Co masz na myśli gdy mówimy o relacji z kimś o społeczności z kimś?

   1.      Być w społeczności z Bogiem to chodzić z Nim, być Jego przyjacielem.

Bóg uczynił człowieka by Go uwielbiał i miał z Nim społeczność, bliską więź i by w tej relacji z Bogiem człowiek rozwijał. Jednak ta relacja została utracona przez grzech. Jak tylko Adam z Ewą upadli w grzech, poczuli że ich więź z Bogiem została utracona (Rodz 3,8-11).

ü  Co Adam uczynił czego nigdy dotąd nie zrobił, gdy usłyszał szelest Pana Boga?
ü  Jak myślisz jaki był prawdziwy powód ukrycia się Adama?
ü  Jak to, co uczynił Adam w ogrodzie Eden, odzwierciedla dzisiaj utraconą relacje każdego człowieka z Bogiem?
ü  W jaki sposób Bóg zawołał na Adama i dlaczego? Co nam to mówi o stosunku Boga do każdego człowieka?
Bóg nie zapytał w pierwszej kolejności Adama co uczynił, nie zapytał go też dlaczego schował się za drzewami ogrodu, bo przecież wiedział gdzie On jest. Bóg zapytał się Adama gdzie jesteś, gdzie jesteś w relacji ze mną, co się stało Adamie, że się schowałeś? Czyli Bóg zapytał Adama w pierwszej kolejności o relacje z Nim. Bóg od początku chciał mieć bliską relacje z człowiekiem i nadal chce, bo tylko taka relacja nadaje sens i cel naszemu życiu.

Teraz zwróćmy uwagę na biblijnych bohaterów, którzy mieli z Bogiem bliską więź.

Rdzaju 5:22 Henoch po urodzeniu się Metuszelacha żył w przyjaźni z Bogiem trzysta lat i miał synów i córki.
23 Ogólna liczba lat życia Henocha: trzysta sześćdziesiąt pięć.
24 Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg. 

Jak myślisz co to znaczy chodzić z Bogiem?
Jak długo Henoch żył na ziemi w relacji z Bogiem?
 Jak myślisz co się działo w życiu henocha pod wpływem tej relacji?

Kolejnym człowiekiem, który chodził z Bogiem jest Noe

Rdzaju 6:9 Oto dzieje Noego. Noe, człowiek prawy, wyróżniał się nieskazitelnością wśród współczesnych sobie ludzi; w przyjaźni z Bogiem żył Noe.

Jak relacja z Bogiem wpływała na życie Noego?

Zwróć uwagę co Bóg powiedział do Abrahama w Ks. Rodzaju 17,1 i co powiedział Abraham o swojej relacji z Bogiem Rodz. 24,40?

Dla wszystkich biblijnych bohaterów wiary, być w społeczności z Bogiem oznaczało cały czas mieć Boga przed oczami oraz zważać na Niego i na Jego Słowo w swojej codzienności. Relacja ta, nie była nudnym religijnym obowiązkiem, ale radosnym doświadczaniem żywego Boga we własnym życiu. Relacja Henocha, Noego i Abrahama nie była jakimś wymyślonym iluzorycznym kultem, tzw. hajem religijnym, ale była żywą społecznością z żywą osobą. Bóg był dla nich realny i tą swą faktyczną obecność objawiał przez czyny zbawcze. Henoha zabrał i nie było Go. Noego Uratował i ocalił od potopu. Abrahama wyprowadził i wypełnił na nim dane mu obietnice o potomstwie i błogosławieństwie.
Dlatego Biblia mówi o ich przyjaźni z Panem.
W wyniku tej przyjaźni ich życie się zmieniało, Stawali się coraz bardziej podobni do Boga w myśleniu w charakterze i postępowaniu. Zmieniały się ich poglądy na cel i sens życia. Zmieniało się ich postrzeganie świata. Zmieniało się ich postępowanie.   

2.      Być w społeczności z Bogiem to pragnąć Boga żywego z całego serca
Tak jak pragniemy przebywać z naszymi przyjaciółmi i z osobami których kochamy, tak ktoś kto ma społeczność z Bogiem pragnie przebywać w Jego obecności, pragnie zbliżać się do Niego przez posłuszeństwo Jego słowom i przez duchową więź. Ps. 42,2
ü  Psalmista mówi o tym, że chce poświęcać swój czas dla Boga.
ü  Chce spotykać się z Bogiem w modlitwie.
ü  Ma pragnienie rozwijania z Nim relacji i doświadczania Jego obecności w swoim życiu.
Co Dawid w Psalmie 63 mówi o swojej społeczności z Bogiem? Na czym ta społeczność polega ze strony Dawida i ze strony Boga?
ü  Dawid uznał Boga za swojego Boga, swojego Pana. Bóg jest dla niego kimś, kto stał się mu szczególnie bliski. (w 2)
ü  Dawid gorliwie szuka Boga. Czyni wielki wysiłek by być coraz bliżej Boga. Jego szukanie Boga jest świadome, aktywne i celowe. (w 2). Dawid czyni to, czego nie czyni większość ludzi, nie szuka Boga i Go nie pragnie. W to miejsce szukają swojej chwały i rzeczy tego świata.
ü  Pragnie obecności Boga w swoim życiu, wie że Bóg jest potrzebny Jego duszy i Jego ciału. Chodzi o spokój wewnętrzny, wewnętrzną harmonię i powoedzenie w doczesnych sprawach. ( w. 2). Nasza społeczność z Bogiem wpływa na wszystko, na moje życie duchowe i doczesne. To co myślę i jak postrzegam świat, wpływa na to, co czynię i do czego dążę.
ü  Dawid rozpaczliwe woła i walczy o Bożą obecność, jak ktoś spragniony jak ziemia wyschnięta popękana, która potrzebuje wody. Jest to swoista pogoń za Bogiem, świadomość że tylko On może nakarmić naszą duszę. Gdy On to uczyni wszystkie nasze potrzeby będą zaspokojone, poczujemy się spełnieni. (w 2)
ü  Dawid pragnie Boga, bo wie że łaska Boża, Boże zbawienie, społeczność z Bogiem i Jego prowadzenie jest lepsze niż najwspanialsze życie na ziemi bez Boga, bo prawdziwe życie to życie z Bogiem. Życie zaś bez Boga, to życie zmarnowane, to życie stracone, bo bezbożni są jak plewa którą wiatr roznosi i nie ostoją się na Bożym sądzie (psalm 1) (w 4)
ü  Społeczność z Bogiem polega na uwielbianiu Boga (w. 4.5)
ü  Społeczność z Bogiem polega na rozmyślaniu o Bogu wtedy, kiedy zwykle ludzie tego nie robią. Człowiek mający społeczność z Bogiem jest zadziwiony Jego osobą i Jego dziełami w historii i w swoim osobistym życiu.
ü  W wyniku społeczności z Bogiem człowiek doświadcza Bożej chwały, widzi piękno Boga, Jego majestat, Jego świętość, Jego sprawiedliwość, prawość i doświadcza Bożej mocy (w. 3)
ü  Społeczność z Bogiem sprawa że człowiek czuje się bezpieczny (w 8)
ü  Pod wpływem społeczności z Bogiem człowiek jest posilony, by sprostać problemom, grzechowi, przeciwnikom, a serce człowieka napełnia się radością. (w 6)
ü  Bóg podtrzymuje tych, którzy mają z Nim społeczność (w 9)

Zwróć uwagę jakie oczekiwania miał Pan Jezus wobec swoich uczniów
Marka 3:13  I wstąpił na górę, i wezwał tych, których sam chciał, a oni przyszli do niego.
14  I powołał ich dwunastu, żeby z nim byli i żeby ich wysłać na zwiastowanie ewangelii,
15  I żeby mieli moc wypędzać demony.

1.      Po pierwsze, chciał społeczności ze swoimi uczniami, by przyszli do Niego i byli z Nim.
2.      Po drugie, oczekiwał służby, służba wypływa ze społeczności z Jezusem Chrystusem, Nigdy odwrotnie. Najpierw moje życie muszę oddać Bogu, by moja służba przyniosła mu chwałę.
3.      I po trzecie, oczekiwał mocy. Moc chrześcijańska moc Ducha Św. bierze się ze społeczności z Panem Jezusem Chrystusem. Zauważ że zarówno służba jak i moc chrześcijańska wypływa z naszej więzi z Chrystusem.

Jak Pan Jezus nazywał swoich uczniów w Ew. Jana 15,14-15 i dlaczego?
Zobacz  jak był nazwany przez Boga Abraham Jak 2,23

Zobacz co Pan Jezus powiedział do Zboru w Laodycei w Objawieniu Jana 3,20 i powiedz czego od nich oczekiwał?
Na czym miała polegać ich społeczność z Chrystusem?
ü  Oczekiwał że usłyszą Jego głos, Jego słowo.
ü  Oczekiwał że posłuchają i otworzą dla Niego swoje drzwi, czyli dadzą Mu swoje życie
ü  Obiecywał że jeśli tak uczynią wstąpi do Nich i będzie miał z nimi społeczność.
Chrystus chce na nowo mieć społeczność z kościołem w Laodycei, mówiąc o wieczerzy używa greckiego słowa „deipnein”, które oznacza posiłek wieczorny w sensie prawdziwej uczty. On zaprasza kościół w Laodycei i nas, a także każdego z osobna na ucztę duchową ze Sobą. Będziesz mógł nasycić się i zagasić wszelkie pragnie, odpocząć od wszelkich trosk przy jego stole.

Tak więc widzimy, że po tym jak człowiek odszedł od Boga w raju, Bóg nie przekreślił człowieka i chce mieć z nim na nowo społeczność przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Społeczność ta polega na bliskiej więzi z Bogiem tak, że stajemy się Jego przyjaciółmi i dziećmi Bożymi. Z tej społeczności wynika przemiana naszego życia. Wpływ Boga, Ducha Św. na życie człowieka sprawia, że każdego dnia staje się coraz bardziej podobny do obrazu Syna Bożego, Pana Jezusa Chrystusa. 


wtorek, 30 maja 2017

Staliśmy się dziećmi Bożymi Studium listu do Galacjan 3,25-29



Teraz Paweł wyjaśnia kim jesteśmy w Chrystusie. Co się stało w życiu człowieka w wyniku wiary W Pana Jezusa.
w.  25-26
Z chwilą gdy Chrystus pojawił się na świecie, a my w Niego uwierzyliśmy nasz status zmienił się. Wcześniej potrzebowaliśmy przewodnika (zakonu) by uświadomić sobie swoją grzeszność, by uświadomić sobie jak bardzo jesteśmy zgubieni i jak bardzo potrzebujemy Jezusa. Chrystus wyzwolił nas, spod władzy przewodnika którym był zakon i nadał nową tożsamość, tożsamość dziecka Bożego.

Kim byliśmy zanim otrzymaliśmy nowy status?
Byliśmy pod władzą zakonu, pod jego potępiającym wyrokiem. Byliśmy też niewolnikami zakonu, bo nie mieliśmy żądnych narzędzi by wyzwolić się spod jego władzy.

Jednak gdy uwierzyliśmy w Chrystusa, zostaliśmy złączeni z Nim dzięki wierze (w. 26) w ten sposób staliśmy się Synami Bożymi. Bóg przyjął nas, nie z powodu naszych zasług, ale zasług Chrystusa.
Jana 1,12-13; Jana 20,17; Rzymian 8,14-17; 2 Kor 6,18; Efez 1,5; 1 Jana 3,1-2

Kto jest Bożym dzieckiem?
Wszyscy którzy przyjęli Chrystusa są dziećmi Bożymi (w 26) (Jana 1,12). Inaczej ma się sprawa z niewierzącymi ludźmi którzy nie poznali Chrystusa, nie uwierzyli w Niego. Są oni wprawdzie stworzeniami Bożymi, ale nie są Jego dziećmi, są natomiast duchowymi dziećmi szatana (Mat 3,38; Jana 8,43-44; 1 Jana 3,10; Mat 12,48) Przynależność niewierzących do królestwa szatana wyraża się w ciągłym ich buncie wobec Boga i Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Przyjęcie Chrystusa wszystkim wierzącym daje jednakową pozycje przed Bogiem. Nie ma lepszych zbawionych i gorszych zbawionych lub dwóch klas zbawionych. Wszyscy są równi wobec Boga, wszyscy wierzący stają się na równi dziećmi Bożymi.

Co wynika z synostwa?
1.      Pokój z Bogiem Rzym 5,1;
2.      Bliska relacja z Bogiem Gal 4,6;
3.      Dar Ducha Św. Gal 4,6;
4.      Dziedzictwo czyli życie wieczne i wszystkie Boże dobrodziejstwa dla chrześcijan Gal 4,6; 1 Ptr 1,4.
Bóg dla wierzących już nie jest straszny, już nie jest Bogiem potępiającym. Już nie musimy się go bać, nie musimy przed nim uciekać. Teraz Bóg w Chrystusie jest naszym Ojcem. Dlatego modlitwa „Ojcze nasz” jest modlitwą wyłącznie dzieci Bożych, wyłącznie tych dla których Bóg stał się Ojcem przez wiarę w Chrystusa.


w. 27
Nie chodzi tutaj o chrzest w wodzie, bo ten chrzest nie może zapewnić zbawienia. To więc Paweł używa słowa ochrzczeni w metaforycznym sensie i ma na myśli to, że zostaliśmy zanurzeni w Chrystusa. W ten sposób przyoblekliśmy w Jego sprawiedliwość w Jego śmierć i w Jego zmartwychwstanie. Chodzi o wiarę w Chrystusa przez którą następuje duchowy cud złączenia wierzącego z Jezusem. Zawierzając Mu nasze życie, umarliśmy razem z Nim. Jesteśmy w Nim ukryci przed nadchodzącym Gniewem Bożym. Jesteśmy w Nim przyodziani w Jego sprawiedliwość i świętość, a nasz grzech został zmazany, nasz brud obmyty. Filipian 3,8-11; Rzym 6,3; Rzym 13,14.

Prawdopodobnie obraz przyobleczenia jakiego używa tutaj Paweł odnosi się do ceremonii kiedy chłopiec przestawał być chłopcem i wkraczał w wiek męski. Wtedy przywdziewano go w togę męską. W ten sposób wierzący w chwili gdy uwierzyli przyodziali się w Chrystusa.

w. 28
W wyniku przyobleczenia wszystkich wierzących w Chrystusa wszyscy otrzymują ten sam status przed Bogiem, czy poganie czy Żydzi, czy kobiety czy mężczyźni, czy biali czy czarni. W Chrystusie każdy ma ten sam dostęp do Bożej łaski. Nie ma też podziału na duchownych i laikat. Duchowny nie jest bliżej Boga niż zwykły Kowalski.
Wszyscy staliśmy się kapłaństwem świętym 1 Ptr 2,9. Podobną myśl Paweł wypowiada w Gal 5,6.; Kol 3,11; 1 Kor 12,13
Nie oznacza to, że różnice przestały istnieć np. różnice płci, czy różnice w kolorze skóry, czy różnice społeczne. Oznacza to tyle, że w Chrystusie nie jest to już źródłem podziału, nie mają one pierwszorzędnego znaczenia, nie stanowią już barier które nie pozwalałyby na społeczność z Bogiem i z sobą nawzajem. Np. w świątyni te różnice były bardzo wyraźne świątynia była podzielona na miejsce najświętsze, miejsce święte, dziedziniec mężczyzn, dziedziniec kobiet i dziedziniec pogan. Poszczególne grupy w zależności od pochodzenia miały coraz dalej do Boga.

W Chrystusie wszelkie zewnętrzne formy przynależności czy religijności nie mają znaczenia w celu pozyskania Bożej łaski. Nawet w Starym Testamencie wszelkie zewnętrzne obrzędy takie jak obrzezanie, obmywania, ubiór, ofiary miały za zadanie wyrażać duchowe prawdy i prowadzić do nich. Nigdy nie były celem samym w sobie, a praktykowane bez wiary wyłącznie jako obrzędy religijne stawały się pustym, martwym religijnym rytuałem. Często też zamiast pomagać zwodziły, bo dawały człowiekowi fałszywe poczucie pobożności bez konieczności sprawiedliwego bogobojnego życia.

Czy duchowa równość znosi rolę do których Bóg powołał wierzących?
Oczywiście nie, są role w kościele dla mężczyzn i dla kobiet, dla przewodzących i tych którzy mają być im ulegli, dla dzieci i dla rodziców, są role przewodzenia w kościele w społeczeństwie i w domu.
Najlepszym, tego przykładem jest przykład Chrystusa, chociaż był równy z Bogiem, to jednak uniżył się i przybrał postać sługi (Filipian 2,5-8).
w. 29
Żydzi uważali że to oni wyłącznie są potomkami Abrahama i spadkobiercami Jego obietnic  Łuk 3,8. Ale Paweł wyjaśnia że prawdziwym potomstwem Abrahama jest duchowe potomstwo tzn. takie które tak jak Abraham zawierzyło Bogu. Wszyscy wierzący są też dziedzicami duchowych błogosławieństw danych Abrahamowi. Gal 3,9; Rzym 4,12.16; Rzym 9,6-8 

Łączna liczba wyświetleń