niedziela, 10 lutego 2013

Świadectwo Jana Chrzciciela Ew. Mt 3, 1 - 12


Drodzy dzisiaj rozważymy kolejną cześć z Ew Mateusza i zajmiemy się osobą Jana Chrzciciela. Musimy przyznać, że Jan chrzciciel zadziwia nas. Gdy tylko wgłębimy się w jego historie zobaczymy człowieka niezwykle oddanego Bogu, sprawie i swojej misji, którą było przygotowanie drogi dla Jezusa Chrystusa. Zanim przejdziemy do naszego tekstu chce przypomnieć o pochodzeniu Jan Chrzciciela. Trochę więcej na temat Jana Chrzciciela dowiadujemy się z Ewangelii Łukasza.  Czytamy tam, że rodzicami Jana Chrzciciela byli bardzo pobożni ludzie Zachariasz i Elżbieta (Łuk 1, 5 – 6) „postępowali nienagannie wobec wszystkich ustaw pańskich” (w. 6). Przez długi czas nie mogli mieć dzieci z treści ewangelii wynika, że już prawie stracili nadzieje na posiadanie potomstwa (Łuk 1, 18). Ale bóg zainterweniował i obdarzył Zachariasza i Elżbietę zapowiedzią narodzenia syna, którym miał być Jan Chrzciciel (Łuk 1, 13 – 14).
Możemy śmiało powiedzieć, że narodziny Jana Chrzciciela były cudem, były działaniem Bożym. Bóg wzbudził Jana do specjalnej misji, którą było przygotowanie ludzi na przyjście Jezusa Chrystusa. W Ewangelii Łukasza czytamy:
Łukasza 1:15  Będzie bowiem wielki przed Panem; i wina, i napoju mocnego pić nie będzie, a będzie napełniony Duchem Świętym już w łonie matki swojej.
16  Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Pana, Boga ich.
17  On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy.
Czyli Jan był Bożym prorokiem i znakiem dla Izraela o tym, że przychodzi Jezus Chrystus i należy się przygotować. Działał także w Duchu i w mocy Eliaszowej, przyjście Jana było częściowym wypełnieniem obietnicy Malachiasza 3:1 (cz. a)  Oto Ja posyłam mojego anioła, aby mi przygotował drogę przede mną…
Mówiąc o Janie właśnie na te słowa z Ks. Malachiasza powołał się Jezus (Mt 11, 9 – 11 Łuk 7, 26 – 28). Także Ks. Izajasza zapowiadała jego przyjście i służbę (w. 3)  (Izaj 40,3)
Jan także prowadził surowe pustelnicze życie ubierając się w skóry i żywiąc miodem oraz szarańczą, niektóre gatunki szarańczy były jadalne i dozwolone przez prawo (Kpł 11:22). Jan również często pościł i modlił się (Łk 5,33). Z pewnością Jego służba i sposób życia oraz bezkompromisowe zwiastowanie pokrywające się z tym jak żył, robiły wrażenie (Mk 1,5). Nawet niektórzy zastanawiali czy to nie on jest Mesjaszem, który ma przyjść (J 1,20).
Jak już mówiliśmy w poprzednim kazaniu widzimy, że Bóg wypełnia swoje obietnice skutecznie. W odpowiednim czasie wzbudza i posyła Jana, który przygotuje drogę Panu, i możemy z Jego przykładu wiele się nauczyć.
Przede wszystkim zobaczmy, od czego zaczyna się służba Jana Chrzciciela. Do czego wzywa ten wielki mąż Boży? Wzywa do upamiętania, do odwrócenia się od grzechów. Spójrzcie na inny przykład:
Mateusza 4:17  Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios. Do czego wzywał Jezus, gdy zaczynał swoją publiczną służbę?
Jeszcze inny przykład:
Dzieje Apostolskie 2:38  A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Do czego wzywał Piotr w imieniu kościoła, gdy zaczynał swoją publiczną służbę?
Zobaczcie, że te fragmenty odpowiadają nam na cel, jaki ma przed sobą kościół i odpowiadają nam, w jaki sposób wchodzimy do Królestwa niebieskiego. Kościół nie jest powołany do tego by organizować ludziom rozrywkę i sprawiać, że dobrze się poczują, Kościół ma wzywać do upamiętania.  Centralnym i początkowym punktem tych wszystkich wezwań jest wezwanie do upamiętania. Nie można wejść do Królestwa Bożego bez upamiętania. Jest to greckie słowo „metanoia”, które oznacza zmianę kierunku, przemyślenie jeszcze raz, w końcu szczery żal za swoje grzechy i odwrócenie się od nich. Nie można dostąpić usprawiedliwienia i zbawienia w swoim życiu bez upamiętania. Być może to jest problem w wielu liberalnych kościołów dzisiaj. Ludzie przyłączyli się do nich nie z powodu prawdziwego upamiętania i nawrócenia, ale z powodu panującej tam atmosfery, muzyki, tradycji czy prowadzenia jakiś służb. Jeśli twój kościół nie głosi konieczności upamiętania, porzucenia grzechu, to uciekaj z niego, bo nie jest to prawdziwy kościół. Ci ludzie tak naprawdę cię nie kochają, może chcą twoich pieniędzy, twojej obecności lub twoich umiejętności, ale na pewno cię nie kochają, bo nie chcą twojego zbawienia. Jeśli nie wzywają cię do upamiętania to jak mogą chcieć twojego zbawienia? Skoro bez porzucenia grzechu nie możemy wejść do królestwa Bożego.
Zboczcie, że Jan naprawdę kochał tych ludzi i tak czynił Jezus i również tak czynił Piotr, prawdziwa miłość mówi ci prawdę i pokazuje, w jakim jesteś miejscu nawet wtedy, kiedy jest to nieprzyjemne. Biblia mówi, że wszyscy ludzie potrzebują upamiętania, bo są daleko od Boga z powodu swoich grzechów. Wydaje się, że coraz częściej zupełnie odwraca się kroki, jakie należy podjąć, do których wzywa nas ewangelia. Zwiastowanie na temat upamiętania jest nieprzyjemne dla zwykłego cielesnego człowieka, ludzie się denerwują i nie chcą żeby ktoś wytykał im grzechy. Więc łatwiej zacząć od tego, że Bóg nas wszystkich kocha wystarczy, że przyjdziemy do niego, a on nas przyjmie. Oczywiście to też jest prawda, ale nie cała. Bóg chce naszego odwrócenia się od grzechu nie możesz nic otrzymać od Boga, jeśli chcesz trwać w swoim grzechu. Po prostu zanim wejdziesz do królestwa musisz zdać sobie sprawę z tego, że jesteś grzeszny i zmierzasz do piekła. Powinieneś zobaczyć swoje brudne życie skupione na sobie lub innych rzeczach zamiast na zbawicielu i powinieneś poczuć wstręt do wszystkiego, co grzeszne plugawe i obrzydliwe i zawrócić z tej drogi. Upamiętanie, od tego zaczyna się życie chrześcijańskie, jeśli jeszcze uważasz, że jesteś w miarę dobry, nie porzucasz swojego grzechu, nie jest ci smutno z tego powodu, jaki jest twój stan duchowy, to jeszcze upamiętania nie przeżyłeś. Upamiętanie jest to całkowita kapitulacja, przestajesz polegać na sobie, a zaczynasz polegać na Bogu. I do tego wzywał Jan, do porzucenia grzechu jak długo miłujemy grzech tak długo nie doświadczymy Boga w naszym życiu.
Może ty musisz pewne rzeczy przemyśleć? Od pewnych rzeczy się odwrócić? Czy przeżyłeś w swoim życiu upamiętanie. Czy zdałeś sobie sprawę z tego, że jesteś biednym grzesznikiem, który zmierza do piekła i musisz przed tym piekłem uciekać w ramiona Zbawiciela i tylko tam znajdziesz wytchnienie i odpuszczenie grzechów?
Czasami my również wpadamy w pułapkę i zaczynamy zwiastowanie ewangelii nie od tego, co powinniśmy, zaczynamy od naszego kościoła, od Bożej miłości, chcielibyśmy jakoś przedstawić tą ewangelię atrakcyjnie, nie chcielibyśmy obrazić ludzi. Ale taka jest ewangelia, że ona wymierza cios naszej dumie i dotyka naszej pychy, wzywa nas do upamiętania. Grzech także wprowadza brak komunikacji między nami, a Bogiem buduje mur nieprzyjaźni, czym dłużej trwa tym większe spustoszenie czyni w naszym życiu.
 Izajasza 59:2  Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy.
Zobaczcie także, że upamiętanie przynosi nową, jakość życia Jan mówi w (w. 8) że „wydawajcie owoce godne upamiętania” Człowiek, który doświadczył upamiętania nie może zostać taki sam. Ewangelia dokonuje zmiany w naszym życiu wtedy, kiedy w nią uwierzymy, ona zmienia nas od wewnątrz. Życie w wierze ewangelii nie polega tylko na zachwyceniu się jej prawdami, ale ewangelia jest bardzo praktyczna wpływa na nasze myślenie i na nasze działanie. Przynosi dobre owoce do naszego życia, dlatego w kościele możemy spotkać zmienionych alkoholików, narkomanów, kłamców i złodziei. Jeśli ktoś twierdzi, że pod wpływem ewangelii jego życie się nie zmieniło to znaczy, że jeszcze naprawdę w nią nie uwierzył. Możesz siedzieć tutaj, przychodzić w każdą niedziele i mówić, że ewangelia jest wspaniała, ale ja chciałbym zadać ci pytanie, czy twoje życie się zmieniło? Czy widzisz, że pod wpływem zwiastowania o Jezusie Chrystusie jesteś innym człowiekiem? Czy zmienia się to, w jaki sposób patrzysz na świat, w jaki sposób załatwiasz swoje sprawy, jak układasz relacje z ludźmi, czy zmienia się wszystko?
Upamiętanie także prowadzi człowieka do poważnego podejścia do Boga. Zwróćcie uwagę, że Jan powiedział (w. 9) „niech wam się nie wydaje że macie za ojca Abrahama” chodzi o  to, że Żydzi często chlubili się tym,  iż pochodzą od Abrahama i mają tradycje, prawo nadane przez Boga, chlubili się swoim wybraniem. Ale ta chluba powodowała, że zupełnie przestali zwracać uwagę na swoje postepowanie, stan swojego serca i osobistego podejścia do Boga. Jest to taka chluba religijna, ludzie chlubią się swoimi tradycjami, rytuałami, religijnością i myślą, że dzięki temu są bliżej Boga. Nie, człowiek musi zmienić swój osobisty stosunek do Boga nie może polegać na swoim kościele, tradycji, papieżu, pastorze i myśleć, że to gwarantuje mu wejście do Królestwa Bożego, że sama przynależność gwarantuje Boże błogosławieństwo. Możesz nawet chodzić do właściwego biblijnego kościoła i pójść do piekła, jeśli się nie nawrócisz. Musimy sami osobiście zmieniać nasz stosunek do Boga. Możemy polegać tylko na Bogu i na tym, co zrobił dla nas na krzyżu, a to wpływa na nasze życie.  

Zwróćcie także uwagę, że Jan prowadził bardzo proste i skromne życie w jego przypadku można powiedzieć, że nawet surowe, mocno ograniczone. Czytamy, że nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany, a za pożywienie służyła mu szarańcza i miód leśny (w. 4). Również Pan Jezus odniósł się do jego surowego życia
Mateusza 11:8  Ale co wyszliście oglądać? Czy człowieka w miękkie szaty odzianego? Oto ci, którzy miękkie szaty noszą, w domach królewskich mieszkają.
Myślę, że nie bez powodu zarówno ewangelista Mateusz jak i Marek oraz Pan Jezus zwracają uwagę na surowe życie Jana. To jak żył Jan robiło wrażenie wprawiało ludzi w osłupienie. Odzienie, które nosił nawet w tamtym czasie nie było modne ani wygodne, prawdopodobnie w taki sposób ubierał się Eliasz (2 Królewska 1: 8), więc struj, który nosił miał zwracać uwagę na charakter jego misji, którą było wzywanie do odwrócenia się od grzechów, podobnie jak wzywał Izraela Eliasz. Ale Jan odrzucił też wszelkie wygody i przyjemności wypływające z dostatniego życia. Takie życie sprawiało, że jego posłannictwo było jeszcze bardziej wiarygodne. Oczywiście to nie znaczy, że teraz każdy znas ma żyć w taki sposób, ale myślę, że jest pewna zasada wypływająca z jego świadectwa. Tą zasadą jest to, że chrześcijanin prowadzi skromne ograniczone życie, nie zależy mu na tym żeby pławić się w luksusach czy wygodach. Dotyczy to wszystkich, ale szczególnie powinno dotyczyć nauczycieli. Ostatnio oglądałem pewien program, w którym dziennikarz przeprowadzał wywiad z liderami charyzmatycznych kościołów w Stanach Zjednoczonych i wielu z nich uważa, że chrześcijanin powinien być bogaty i opływać w luksusy. Wielu z tych nauczycieli ma po kilka samolotów, domów, najnowszych i najdroższych samochodów i twierdzą, że jest to wyrazem ich wielkiej wiary. Ale to jest wielkie kłamstwo, życie chrześcijańskie powinno być skupione na Jezusie, a nie na skarbach tego świata. Spróbuje wam to udowodnić na podstawie Słowa Bożego, że powinniśmy ograniczać swoje życie do potrzeb, a nie ulegać zachcianką czy gonić za wygodami lub luksusami.
Jezus powiedział:
Mateusza 6:20  ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21  Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje.
Pan wzywa nas do nie gromadzenia tych ziemskich rzeczy, ale do gromadzenia skarbów w niebie. Czyli poświęcenie służbie dla Jezusa, dbanie o wartości duchowe i sprawy związane z Królestwem Bożym, Czym więcej nagromadzimy tutaj tym bardziej będziemy do tego przywiązani. Jednym z powodów, dla których Jan ograniczał swoje życie było nie rozpraszanie swojej uwagi na tym, co nieistotne. Czyż nie tego nam często brakuje, zajmujemy się czymś, poświęcamy dużo czasu i energii na to, co może się okazać, że przed Bogiem nie miało żadnej wartości. Chrześcijanin nie żyje jak ten świat ciągle goniąc za groszem i ciągle gromadząc, człowiek wierzący w Chrystusa widzi swoje bezpieczeństwo w Panu i ogranicza swoje życie do potrzeb.
Posłuchajcie innego fragmentu:
1 Tymoteusza 6:6  I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.
7  Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy.
8  Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.
9  A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.
10  Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia.
11  Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność.
12  Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
Luksusy i pragnienie bogactwa, dostatniego życia odrywają naszą uwagę od Pana i są przyczyną różnych grzechów i różnej niewoli, w którą ludzie z tego powodu się uwikłali.
Filipian 4:12  Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.
Zobaczcie, że człowiek znający Boga umie ograniczyć swoje wydatki i potrzeby, ale też umie żyć w obfitości w tym sensie, że większe majętności nie uderzają mu do głowy, ale umie właściwie je spożytkować. Jeśli masz więcej pieniędzy niż potrzebujesz, to Bóg nie daje ci ich po to byś teraz jadł i Pił, ale daje ci je byś nimi służył. Życie w dostatku i luksusach nie daje dobrego świadectwa ewangelii, kaznodzieje, którzy głoszą tzw. ewangelie sukcesu, że musisz być bogaty i zdrowy nie pochodzą od Boga, ale od szatana. Nie Mówią tego, co służy zbawieniu i pobożności, ale to, co ludzie chcą usłyszeć.
Ostatnią rzecz, na jaką chciałbym zwrócić uwagę w dzisiejszym kazaniu, to sposób służby Jana. Zobaczcie, że ten człowiek mimo swojej popularności, posłuchu i wpływom nie wskazywał na siebie. Nie szukał swojego poczucia wartości w tym, kim był i w sukcesie swojej posługi. On wskazywał na Jezusa.
Zobaczcie (w. 11) On mówił o Jezusie, że w nim jest prawdziwe zbawienie i sąd. Na innym miejscu, gdy uczniowie Jana byli oburzeni, że Jezus ma większą popularność niż Jan, on powiedział
Jana 3:30  On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym.
Widzicie, na czym mu zależało? Z czego naprawdę się radował? On cieszył się z tego, że Jezus wzrastał, że wszyscy przychodzili do niego, a on stawał się coraz mniej istotny.
Spójrzcie na inny fragment
Mateusza 5:16  Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
W skrócie możemy powiedzieć, że Janowi nie zależało na sobie na swoim interesie, ale zależało mu na tym, by przez Jego życie Chrystus był uwielbiony. On mówił: „nie skupiajcie się na mnie, nie o mnie tu chodzi, ale chodzi o niego Jezusa Chrystusa, on może dać wam życie, ale może dać wam również i sąd” ‘Od waszej postawy wobec niego zależy wasza wieczność”.  Jak twoja światłość świeci przed ludźmi, na kogo wskazujesz przez swoje życie w rozmowach, sukcesach? Czy Jezus przez twoje życie jest uwielbiony? Czy cieszysz się z tego, kiedy ciebie jest, co raz mniej, a więcej Jezusa?
Chociaż Jan Chrzciciel jest uważany za Eliasza, to jednak on sam siebie za takiego się nie uważał  (Jana 1:21), proroctwa dotyczące przyjścia Eliasza jak to w Ks. Malachiasza 3:1 świadczą o tym że Eliasz miał przyjść przed samym wielkim Dniem Pana. Dzień Pana w Biblii jest dniem sądu i dniem odkupienia dla tych, co Go oczekują. Więc Jan chrzciciel wypełnił częściowo te proroctwa. Wielu biblistów uważa, że przy końcu czasów możemy się spodziewać jeszcze jednego Eliasza, który przyjdzie wzywając do upamiętania Izrael i będzie to przed samym powrotem Jezusa.

W każdym razie spróbujmy podsumować to dzisiaj rozważaliśmy.
1.      Po pierwsze życie wiary zaczyna się od upamiętania. Bez prawdziwej szczerej pokuty i zerwania z grzechem nie poznamy Boga.
2.      Po drugie proste skromne życie ograniczone do potrzeb, nie w luksusach i wygodach, tego szuka ten świat.
3.      Po trzecie chrześcijan żyje tak żeby Jezus był przez niego uwielbiony. Amen 

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń