sobota, 2 lipca 2016

Zaprzeć się samego siebie Ew. Mateusza 16,24-28


Być może dzisiaj będziemy mówić o jednej z najtrudniejszej rzeczy jaką musi uczynić chrześcijanin, by być uczniem Pana Jezusa Chrystusa. Zaprzeć się samego siebie, nieść swój Krzyż, zrezygnować z własnego życia dla Królestwa Bożego.
Zauważmy że słowa te Jezus wypowiada po tym, jak Piotr próbuje odwieść Go od Jego misji w Jerozolimie, którą było złożenie własnego życia w ofierze za grzechy świata. Ostatnio mówiliśmy o tym, że Pan Jezus mówił, że musi iść do Jerozolimy, musi cierpieć, musi być wydany i ukrzyżowany, by Boży plan wypełnił się. Ale w oczach uczniów Pana Jezusa w szczególności w oczach Piotra, ten plan był szalony. Nikt normalny nie idzie do miejsca, gdzie wie że będzie zabity, więc Piotr upomina Jezusa i mówi „że nie przyjdzie to na niego”. Po tym padają znamienne słowa Pana „idź precz ode mnie szatanie, jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym co Boże, ale o tym co ludzkie”. I później po tej sytuacji, Pan Jezus wypowiada słowa o konieczności zaparcia się samego siebie. Wypowiada je w odpowiedzi na starania Piotra, by zachować swoje życie i życie Pana Jezusa. Inaczej mówiąc, Pan Jezus zwraca się do Piotra i wszystkich uczniów, „to nie jest Boża droga”. Troska o to życie za wszelką cenę kosztem Królestwa Bożego i Bożej woli, to nie jest Boża droga! Unikanie cierpienia i poświęcenia kosztem Bożej woli i kosztem Królestwa Bożego, to nie jest Boża droga! Jest to jedynie droga na zatracenie, „kto próbuje życie swe zachować straci je, a kto straci życie dla Jezusa znajdzie”.
Jest to jedna z najtrudniejszych lekcji do odrobienia dla dzisiejszego egocentrycznego, zapatrzonego w siebie i skupionego na swoich indywidualnych potrzebach chrześcijaństwa.
Dla wielu dzisiaj Pan Jezus stał się kimś w rodzaju „Św. Mikołaja”, dodatkiem do życia, dodatkowym bezpieczeństwem, by mogli realizować swoje cele. Jeszcze inni uważają, że Bóg pragnie, aby każdy chrześcijanin był piękny, zdrowy i bogaty.
Pan Jezus często jest przedstawiany jako panaceum na wszystko, na złe samopoczucie, wszelką chorobę, wszelkie nieszczęście, niepokój, obfite życie i wszelkie inne problemy. Zysk i ciągle zysk, bez bólu, bez cierpienia i bez żadnego poświęcenia.
Jednak jestem pewien, że Pan Jezus uczy w tym fragmencie, że nie ma życia wiecznego, nie ma Chrystusowego uczniostwa, nie ma chrześcijaństwa, bez cierpienia, bólu, wyrzeczenia, poświęcenia, niekiedy prześladowania i zrezygnowania z własnego egocentrycznego życia na rzecz Królestwa Bożego. Prawdziwe chrześcijaństwo zawsze pociąga za sobą koszty. Prawdziwe chrześcijaństwo pociąga za sobą śmierć starego człowieka, śmierć własnego „ja” własnego „ego” i wzywa do walki z tym czego pragnie cielesny człowiek.
Nie jest to jeden raz, kiedy Pan naucza w ten sposób. W nowym Testamencie znajdziemy wiele podobnych wezwań Chrystusa we wszystkich ewangeliach.

Zwróćmy uwagę na kilka fragment Nowego Testamentu

 Mateusza 10:37  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.
38  I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.
39  Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.
W taki sposób Pan Jezus zwraca się do bogatego młodzieńca:
Marka 10:21  Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie.
Łukasza 14:25  A szły z nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich:
26  Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.
27  Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.

Jan 12:24  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje, lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje.
25  Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu.

Zobaczcie drodzy, każda ewangelia zawiera w sobie podobne przesłanie. Uczniostwo ściśle związane jest z poddaniem własnego życia Jezusowi (w 24). Ten który zaparł się własnego „ja” to ten, który uznał, że od chwili gdy Jezus stał się Jego Panem, to ja straciłem prawo do decydowania o kierunku mojego życia. To ten, który przestał żyć dla siebie, dla świata i żyje dla Boga. Ale co to, tak właściwie oznacza w ustach Chrystusa, „zaprzeć się samego siebie”?

Zaprzeć się samego siebie
Po pierwsze musimy przestać siebie podziwiać, uważać się za mądrych, lepszych od innych, dobrych. Patrzeć na siebie jako na ważnych ludzi, jako na tych z którymi trzeba się liczyć, przed którymi trzeba się kłaniać. Każdy z nas ma jakieś poczucie własnej wartości, godności, dumy i wtedy kiedy te nasze wartości zostaną naruszone mamy tendencje się obrażać. Z tego też wynika poczucie naszej własnej sprawiedliwości przed Bogiem, przeświadczenia że jesteśmy w stanie sami zapłacić za swój grzech.
Pan Jezus kazanie na górze zaczął od słów „błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mat 5,3). W ten sposób powiedział do nas wszystkich, że jesteśmy duchowymi nędzarzami, a zachowujemy się tak, jak byśmy byli duchowymi królami. Zaprzeć się samego siebie to powiedzenie sobie „słuchaj Jarek jesteś zgubiony” i nie możesz w żaden sposób sprawić dzięki sile swoje mocy, że będziesz Zbawiony, potrzebujesz Zbawiciela, potrzebujesz Jezusa Chrystusa. Wszystko co masz i kim jesteś, twój intelekt, twoja mądrość, pozycja, wykształcenie, godność, duma, religia nie tylko nie pomagają nam w naszym zbawieniu, ale jeszcze przysłaniają nam Chrystusa. Przysłaniają w ten sposób, że zwodzą nas. Mówią nam, że jesteśmy na tyle ważnymi i wartościowymi ludźmi, że Bóg zbawia nas z powodu nas, naszych zasług, starań i religijności.
Zaparcie się siebie na tym polega, że muszę to wszystko odrzucić, te wszystkie moje koncepcje, moją sprawiedliwość, moje indywidualne poglądy na temat Boga niepochodzące ze Słowa Bożego.
Jednak to jest dopiero początek.
To prowadzi mnie do odrzucenia wszystkiego co nie Chrystusowe, wszystkiego co skupia się na mnie, moich własnych cielesnych pragnień, by być wielkim człowiekiem, by być podziwianym, chwalonym, zauważanym, by ze mną się liczono.
Zaparcie się samego siebie prowadzi mnie do odrzucenia budowania mojego poczucia wartości w oparciu o rzeczy tego świata, majętności materialne, znajomości, czy wyglądu fizycznego. Zaparcie się samego siebie, to odrzucenie wszystkiego, co sprawia że jestem skupiony na sobie i odbieram tym Bogu chwałę.
W praktyce oznacza to, że przebaczam bez oporu tym, którym coś przebaczyć powinienem . Nie obrażam się kiedy zostałem zlekceważony, kiedy ktoś nie powiedział mi dzień dobry lub nie podał mi ręki, albo moja rada nie została wzięta pod uwagę. W praktyce oznacza to, że służę tym, którym służyć mogę nie spodziewając się od nich zapłaty, pochwalenia, czy jakiegoś wywyższenia. W praktyce oznacza to, że jestem w stanie zrezygnować z własnych wygód, by lepiej służyć Chrystusowi, może wcześniej wstawać, czy odmówić sobie kupienia jakiś rzeczy, czy poświęcenia więcej czasu na służbę, nabożeństwo, grupę biblijną, pomoc komuś w potrzebie. Może to oznaczać większe zaangażowanie się w działanie misyjne, czy wyjazd w celu służenia Chrystusowi tam, gdzie Bóg tego ode mnie tego wymaga .  I zaparcie się samego siebie w służbie Jezusowi nie dotyczy tylko jednorazowej decyzji, ale za każdym razem, kiedy są przed nami różne wybory i musimy na coś się zdecydować, gdy wybieramy to co się Chrystusowi podoba, to umieramy dla siebie samych. Dla tego co „ja” chcę, co chce moje „ego”, co pragnie cielesny człowiek. Pan Jezus powiedział, że bez zaparcia się samego siebie, nie ma służby, nie ma uczniostwa. Dopiero wtedy jak to się stanie możemy uczynić drugą rzecz, wziąć swój krzyż.

Niesienie swojego Krzyża
Pan Jezus powiedział, że najpierw musimy zaprzeć się samych siebie, a później wziąć swój Krzyż (w 24). Co to znaczy nieść swój Krzyż w ustach Chrystusa? Wielokrotnie słyszę że swoim krzyżem ludzie nazywają jakieś problemy losu, problemy finansowe, chorobę, kalectwo, kłótliwego sąsiada z którym muszą się zmagać, korki w dojeździe do pracy, psujący się samochód i wszelkiego innego rodzaju problemy którym muszą stawić opór. Ale gdy Jezus mówi o niesieniu Krzyża, to nie ma na myśli zwykłych ludzkich trudności które przechodzą wszyscy, ale ma na myśli koszty związane z byciem Jego uczniem. Więc Krzyżem, który mamy wziąć, to odrzucenie, hańbę, wstyd, cierpienie, prześladowanie, a także śmierć ze względu na imię Jezusa, czy z powodu wiary w Jezusa.  Dlatego niesienie Krzyża Jezusa wymaga zaparcia się samego siebie. Żaden rozsądny człowiek myślący w sposób świecki nie będzie chciał tego krzyża nosić, bo to uderza w naszą dumę, poczucie godności, nasze „ja” i poczucie naszej wartości.
Dzisiaj najczęściej myśląc o noszeniu Krzyża ludzie myślą o czymś mistycznym, religijnym zaangażowaniu, ceremoniach, głębszym życiu duchowym itp. Jednak w czasach Jezusa nie było całej tej otoczki mistycyzmu krzyża. Krzyż był miejscem egzekucji, miejscem śmierci, miejscem tortur i cierpienia wrogów cesarstwa.
Więc dla uczniów wezwanie Jezusa do niesienia krzyża musiało być bardzo żywym obrazem. Większość ludzi jak słyszy dzisiaj wezwanie do niesienia Krzyża ma na myśli modlącego się mnicha, uczniowie natomiast myśleli o kimś, kto umiera przybity do drzewa.
Szacuje się że za czasów życia Pana Jezusa Rzymianie mogli ukrzyżować nawet około 30000 tys. ludzi. W 71 r p.n.e., gdy było powstanie niewolników w Rzymie pod przywództwem Spartakusa ukrzyżowano około 6000 tys. ludzi. W 40 r p.n.e. prokonsul Varus jednego tylko dnia ukrzyżował 2000 tys. ludzi. Podczas Żydowskiego powstania w Jerozolimie 70 r n.e. cesarz Tytus krzyżował 500  Żydów dziennie. 
Wezwanie do niesienia Krzyża oznacza, że przychodząc do Jezusa, jesteśmy gotowi cierpieć, znosić prześladowania, niewygody i trudności dla Jego imienia. W taki to sposób mamy iść za nim.
Jak mówi jedna z pieśni:
„Pójdę razem z tobą Panie
Poza mury Jeruzalem,
Znosić twoje pohańbienie”
Oczywiście stopień cierpienia i niesiania krzyża jest różny dla każdego z nas. Nie wszyscy apostołowie zginęli śmiercią męczeńską i nie wszyscy chrześcijanie będą znosić te same prześladowania. Ale wszyscy chrześcijanie są powołani do tego, by nieść swój Krzyż, by iść swoją drogą cierpienia.
Jak czytaliśmy wcześniej w 10 rozdz. ewangelii Mateusza unikanie krzyża, czyli niechęć identyfikowania się z Jezusem w obawie przed prześladowaniami i cierpieniami, wstydzenie się jego imienia, jest jakąś chęcią zachowania starego „ja”. Chęcią zachowania życia na tym świecie, co prowadzi ostatecznie co całkowitej straty.
Możemy postawić pytanie jak jest z nami? Czy jestem gotowy nosić mój krzyż jako chrześcijanin? Ewangelista Łukasz dodaje, że trzeba to czynić codziennie (Łuk 9,23). Czy robię to codziennie, aż do dnia, gdy śmierć mnie uwolni i stanę przed moim Panem? Czy jestem gotowy na niewygody, prześladowania, cierpienia, a nawet śmierć w służbie Chrystusowi? Wydaje mi się, że niesienie Krzyża jest jednym z najlepszych testów autentyczności naszej wiary. Wielu ludzi chce Chrystusa, który daje jakieś prezenty, czyni życie bardziej gładkim. Chrześcijanin natomiast chce Chrystusa który oczyszcza z grzechów, daje życie wieczne i daje moc do zwalczania starej ludzkiej grzesznej natury.

Zyskać przez stratę
Teraz przechodzimy do trzeciej rzeczy o której mówi Jezus w naszym fragmencie w (w 25).
Mateusza 16:25  Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je.
Jest to pewien paradoks, jak można zachować życie przez stratę?
Pan Jezus często używał takich sformułowań, by w jeszcze głębszy sposób dotrzeć do ludzkich serc. W rzeczywistości jest to wezwanie, by to ziemskie życie, które mamy poświęcić dla Chrystusa. Każda inna forma spędzenia swojego życia, nie w służbie Chrystusowi jest w rzeczywistości utratą życia. Tylko życie poświęcone dla Pana Jezusa daje nadzieje i pewność życia wiecznego. Ktoś, kto chce przeżyć życie po swojemu, dla swoich celów, swoich marzeń, swoich planów, pragnień, wygód, ostatecznie zmierza na zatracenie. Nie widząc że jego dusza potrzebuje zbawienia, jego dusza potrzebuje odkupienia.
Najczęściej ludzie próbują zachować to życie przez pieniądze i rzeczy materialne, mądrość tego świata, pracę, tytuły, osiągnięcia naukowe, medycynę, sławę, religie i inne. Żyją dla tych wszystkich celów, jednak żyjąc tak, marnują swoje życie. Nic na tym świecie nie jest w stanie zachować naszego życia. Życie każdego człowieka od chwili narodzin zmierza do śmierci, co gorsza do śmierci wiecznej. Każdy człowiek musi przed Bogiem odpowiedzieć za swoje grzechy, zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6,23). Tylko Zbawiciel, tylko Jezus Chrystus, może spłacić nasze długi. Tylko On może nasze życie zachować, ale pod warunkiem że uwierzymy w Niego, że stracimy to życie ziemskie które mamy, dla Niego. Poświęcimy to ziemskie życie w służbie Jemu, wtedy nic nie stracimy. Wtedy zyskamy, wtedy zyskamy życie wieczne. Oddajemy to tymczasowe, chwilowe życie, nasze pragnienia, plany, marzenia, przyszłość, które i tak idzie na zatracenie, by zyskać o wiele wspanialsze, zyskać życie wieczne. Życie, którego nie stracisz nigdy.
Kiedyś znany misjonarz Jim Eliot powiedział:
„Nie jest głupcem ten, kto oddaje to, czego nie będzie mógł zatrzymać, by zyskać to, czego nie będzie mógł stracić”.
Czyli Pan Jezus wzywa nas do porzucenia naszego bezpieczeństwa, które myślimy że mamy w naszych rękach przez naszą troskę, naszą zapobiegliwość naszą mądrość, umiejętność radzenia sobie w życiu. Jezus mówi, „pożuć to wszystko i zaufaj Mi, oddaj Mi swoje życie, a ja a ja sprawę, że zyskasz Prawdziwe życie wieczne!
Nieraz słyszę, „no tak, to teraz wszystko trzeba zostawić, niczym się nie zajmować i żyć dla Boga”.
Być może niektórzy będą mieli takie powołanie i wiele osób zostawiło wszystko dosłownie, swoje domy, rodziny, pieniądze i pojechali na misje. Dla innych będzie to oznaczało, życie dla Chrystusa w miejscu w którym się urodzili. Ale od nas wszystkich Bóg będzie tego wymagał, byśmy byli gotowi zostawić to życie, nie byli do niego przywiązani.

Kiedyś słyszałem pewną historię, która dobrze to obrazuje
Pewien właściciel niewolników miał kilku z nich i jeden z tych niewolników bardzo się wyróżniał. Cały czas śpiewał, cieszył się, był wdzięczny, nieważne jaką pracę byś mu dał. To spowodowało że któregoś dnia jego Pan przyszedł do niego i spytał się, w czym tkwi tajemnica Jego entuzjazmu? Wtedy ten niewolnik odpowiedział, że wynika to z wiary w Chrystusa. Jego Pan powiedział, że też tego chce i co musi zrobić żeby to otrzymać. – Niewolnik odpowiedział, że idź do swojego domu ubierz najlepszy niedzielny garnitur i przyjdź, pracuj tu z nami w błocie i będziesz to miał. Jego Pan się oburzył i powiedział że tego nie zrobi. Więc odszedł, po jakimś czasie jednak znowu przyszedł i znów zadał to samo pytanie. Co musi zrobić żeby otrzymać to, co ma ten niewolnik? Niewolnik znów mu odpowiedział to samo. Weź najlepszy garnitur chodź, pracuj tu z nami w błocie i będziesz to miał. Oburzył się po raz drugi i odszedł. Gdy po pewnym czasie przyszedł trzeci raz, sytuacja się powtórzyła z tą różnicą że Pan powiedział zirytowany „dobrze wezmę ten garnitur i będę pracował z wami w tym błocie”. Wtedy niewolnik odpowiedział, że teraz już nie trzeba tego robić.
Wszyscy musimy być gotowi zostawić dla Chrystusa to życie, bo kto próbuje je zachować straci je, kto jednak straci je dla Jezusa zachowa je. Chrystus natomiast decyduje o tym, jak tym życiem które Mu oddaliśmy będzie rozporządzał. Musimy zawsze być gotowi odpowiedzieć na Jego wolę.

Najcenniejsza rzecz jaką ma człowiek to dusza
Kolejną sprawą jest to, co mamy najcenniejsze. Wiele osób w świecie myśli, że najcenniejsze to, co ma, to jest, to ziemskie życie. Niektórzy myślą, że najcenniejszą rzeczą jaką mają to rodzina, relacje, pieniądze, zdrowie i wiele innych. Jednak Pan Jezus powiedział że najcenniejszą rzeczą jaką ma człowiek jest dusza.
Mateusza 16:26  Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiekowi w zamian za duszę swoją?
Nie ma nic cenniejszego od duszy, stracenie duszy równa się stracenie wszystkiego.
Stracenie tego ziemskiego życia nie jest jednoznaczne ze straceniem wszystkiego. Pan Jezus powiedział w 10 rozdz. Mateusza
Mateusza 10:28  I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle.
Jest inne życie po śmierci, życie duchowe życie z Bogiem. Jest inny świat, bardziej realny i rzeczywisty niż ten w którym żyjemy. Ten obecny świat kiedyś ulegnie zniszczeniu, ale to co jest po drugiej stronie jest wieczne. Wraz z momentem śmierci nasza dusza znajdzie się w tym wiecznym miejscu, w niebie lub w piekle. Zależy to od naszego stosunku do Jezusa. Jeśli ktoś uwierzy będzie zbawiony, jeśli nie uwierzy będzie potępiony (Mk 16,16).
Tragedią jednak tego świata i wielu osób jest to, że nawet nie widzą i nie wierzą że mają duszę. Wiele osób myśli że jesteśmy istotami wyłącznie materialnymi, zbitką białek i komórek, którym trzeba wyłącznie dostarczać pożywienie, kosmetyki, ubrania itp.
Ale Słowo Boże mówi, że człowiek składa się z części materialnej i niematerialnej. Składa się z ciała i składa się z ducha. Ciało się starzeje i umiera, jego nie możemy uratować, ale duch nasz nie umiera, jest nieśmiertelny. Może zostać odkupiony przez świętą krew Jezusa, przez ofiarę Jezusa.
W Liście do Rzymian czytamy
Rzymian 8:10  Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie.
Ciało jest martwe, duch jednak może zostać ożywiony mocą Bożą, możemy narodzić się na nowo. Jeśli narodzimy się na nowo i nasz duch zostanie ożywiony, to któregoś i nowe ciało otrzymamy.
„Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mat 4,4).
To jest kardynalny błąd tego świata, myślą że do życia potrzebny jest im tylko chleb, jakieś rzeczy, samochód, mieszkanie, ale nie widzą że potrzebują Boga.
I załóżmy, że ktoś pozyskał cały świat. Oczywiście nikt nie jest w stanie pozyskać całego świata. Ale Pan Jezus mówi, „załóżmy że tak by się stało”. Czym dla ciebie byłoby pozyskanie całego świata? Być najbogatszym człowiekiem świata, być najważniejszym, najbardziej się liczącym, wszystko naj? Wyobraźmy sobie - jesteśmy na szczycie. Co byśmy przez to zyskali? Jedynie chwilowe światła fleszy, które w stosunku do wieczności nie znaczą nic. Zyskalibyśmy nic, ale stracilibyśmy wszystko. Człowiek który ma wszystko, a nie ma Chrystusa jest martwy! Nawet o wiele gorzej, jest wiecznie martwy! Wkrótce życie wszystkich ludzi się zakończy, moje i twoje życie już niedługo się zakończy, jeśli nie zatroszczymy się o nasze dusze, stracimy wszystko.
Troska o duszę, to przyjść do Jezusa, uwierzyć w Niego, słuchać Jego słowa
Izajasza 26:9  Moja dusza tęskni za tobą w nocy i mój duch poszukuje ciebie, bo gdy twoje sądy docierają do ziemi, mieszkańcy jej okręgu uczą się sprawiedliwości.
Mówi Izajasz
A Dawid w psalmie 63 mówi
Psalm 63:5  Tak błogosławić cię będę, póki życia mego, W imieniu twoim podnosić będę ręce moje.
6  Dusza moja nasyca się jakby szpikiem i tłuszczem, A usta moje będą cię wielbić radosnymi wargami.
Drogi przyjacielu, bracie siostro, czy ty wiesz że masz dusze? Czy ty wiesz że możesz ją uratować tylko przez zaufanie Chrystusowi? Czy ty wiesz że twoja dusza potrzebuje Boga? Ona właśnie wtedy dopiero odżywa, gdy karmisz ją Słowem Bożym, Łaską Chrystusa, społecznością Bogiem, to jest paliwo dla duszy.

To wszytko o czym powiedzieliśmy sobie jest niezmiernie ważne, trzeba podjąć decyzję, Chrystus wzywa, zbliża się dzień sądu, dzień rozliczeń, dzień w którym każdy człowiek, duży, czy mały będzie musiał stanąć przed Bogiem i zdać sprawę ze swego życia.
Mateusza 16:27  Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego.
Jak widzimy Chrystus idzie, idzie w Chwale Ojca, idzie ze swymi aniołami, będzie sądził według tego czy nasze uczynki były dokonane w Bogu, czy w ciele. Będzie dawał nagrody i nagany, będzie wywyższał i poniżał. Jeśli oddamy życie Jezusowi i pójdziemy drogą krzyża, samozaparcia i posłuszeństwa będziemy nagrodzeni.
Słowo Boże obiecuje nam, że jeśli cierpimy razem z Nim, cierpliwie oczekując naszego odkupienia razem z Nim będziemy Królować (2 Tym 2,12)
Dzień sądu będzie dniem chwały, dniem wielkiego blasku i sprawiedliwości naszego Boga i Pana Jezusa Chrystusa. Za pierwszym razem przyszedł w sposób niepozorny jako dziecko w ubogiej rodzinie. Teraz przybędzie jako królów Król i Panów Pan w wielkiej Chwale, wielkim blasku, tak że ujrzy go każde oko. I niektórzy mogli się zastanawiać ze słuchających Go, gdzie jest ta wielka chwała? Niektórzy z nich, z uczniów namiastkę tej chwały mieli zobaczyć jeszcze za swego życia wiersz 27.
Tak więc 4 rzeczy:
1.      Po pierwsze, musimy zaprzeć się samych siebie. Tego co chcemy i pragniemy.
2.      Po drugie, musimy wziąć nasz krzyż, krzyż hańby i cierpienia w świadectwie dla Jezusa.
3.       Po trzecie, możemy zyskać nowe życie, życie wieczne jedynie przez oddanie naszego starego życia w posłuszeństwie Jezusowi.
4.       Po czwarte, troska o dusze jest najważniejsza, twoja dusza jest cenniejsza niż cały świat i wszystkie jego skarby, nie straćmy duszy. Amen 

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń