niedziela, 16 kwietnia 2017

Pan prawdziwie zmartwychwstał Ew. Łukasza 24,33 – 43


Dr. Frank Morrison, prawnik wychowany w racjonalistycznym środowisku w rzeczywistości był ateistą. Inteligentny, błyskotliwy z dobrym piórem. Pewnego dnia postanowił napisać książkę która będzie gwoździem do trumny dla wiary w zmartwychwstanie. Uważał że historia Pana Jezusa oparta jest o marne fundamenty. Twierdził, że musi udowodnić raz na zawsze, że umarli ludzie tak po prostu nie wstają z martwych. Jak przystało na prawnika solidnie zabrał się do pracy. Zaczął studiować ewangelię, źródła historyczne, pisma apokryficzne i analizować dowody. Starał się to uczynić w taki sposób jakby podszedł do tego sąd. Zaczął zbierać dowody za i przeciw. I w miarę posuwania się w swojej pracy do przodu odkrył, że dowody za Zmartwychwstaniem są coraz bardziej przekonujące. Miał wcześniej planie napisać książkę pod tytułem „Jezus: ostatnia faza”. Jednak studiując fakty dotyczące zmartwychwstania przekonał się, że są one wiarygodne i na ich podstawie uwierzył w Chrystusa. Ostatecznie Morrison napisał książkę, ale inną pod tytułem „Kto przesunął kamień” a pierwszy rozdział swojej książki zatytułował „Książka która nie pozwoliła się napisać”.     
Tak to Dr. Morrison został chrześcijanin. I głęboko wierzę, że każdy kto podejdzie uczciwie do Chrystusa i przyjrzy się dowodom świadczącym o zmartwychwstaniu w końcu dojdzie do wiary. Problem niewiary w zmartwychwstanie, to nie problem badania dowodów i udowodnienia na podstawie faktów ponad wszelką wątpliwość że Pan Jezus nie zmartwychwstał, ale niechęć do zajmowania się tym tematem.
Często przyczyną niewiary w zmartwychwstanie jest zupełna ignorancja ze strony wielu osób, które dochodzą do wniosku, że nie będę temu poświęcał uwagi, że nie mam na to czasu, że to religijne gadanie i pobożne życzenia. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że nikt nie zmartwychwstaje, że śmierć ma 100% statystyki na 100 urodzonych umiera 100.
Ale właśnie tak to Bóg zaplanował, że Zmartwychwstanie jest jednym z najmocniejszych dowodów, jak nie najmocniejszym na prawdziwość chrześcijaństwa. Tym między innymi chrześcijaństwo różni się od innych religii, że mocno jest ugruntowane na faktach historycznych.
Stąd tak wiele ataków ze strony ateistów i emisariuszy diabła na zmartwychwstanie Jezusa właśnie. Jeśli udałoby im się udowodnić nieprawdziwość zmartwychwstania, to wtedy pogrzebali całe chrześcijaństwo. Jeśli zmartwychwstanie nie nastąpiło, daremna nasza wiara i wciąż bylibyśmy w swoich grzechach (1 Kor 15,17).
Jeśli jednak Zmartwychwstanie jest prawdziwe, to wszystkie proroctwa Starego Testamentu są prawdziwe, Słowa Pana Jezusa są prawdziwe i świadectwa apostołów są prawdziwe. Wszystko co mówi Biblia jest prawdziwe, to znaczy że jest Bóg, grzech, sąd, jest piekło i niebo i ci którzy uwierzyli zwyciężyli, a cały świat jest w tarapatach.
To więc teraz rozumiecie dlaczego oni atakują zmartwychwstanie? Jeśli zmartwychwstanie jest prawdziwe oni są w tarapatach. My wierzymy, że jest prawdziwe, my wierzymy że trzeciego dnia po złożeniu do grobu Pan wstał z martwych i żyje na wieki, jest obecnie po prawicy Ojca i wstawia się za nami.

 Po pierwsze Spójne świadectwo
Pierwszą rzeczą z naszego fragmentu który świadczy o prawdziwości cielesnego zmartwychwstania Pana jest spójne świadectwo wszystkich, którzy mieli przywilej ujrzeć Jezusa po jego powstaniu z grobu.
Nasza historia zaczyna się od uczniów z Emaus, którzy po spotkaniu Pana i zorientowaniu się przy posiłku, że mają do czynienia właśnie ze zmartwychwstałym Jezusem postanawiają wrócić do Jerozolimy i potwierdzić te rewelacje, które wcześniej usłyszeli od kobiet (w. 22).
Najpierw kobiety twierdziły, że widziały aniołów mówiących, że Pan Jezus żyje i nie znalazły w grobie ciała.
Ale w tamtym czasie wiarygodność świadectwa kobiet nie była zbyt wysoka, np. świadectwo kobiety było w sądzie odrzucane. Jednak to że Bóg objawił najpierw kobietą prawdę o zmartwychwstaniu w moim przekonaniu jeszcze bardziej podnosi prawdziwość tych faktów. Przecież jeśli zmartwychwstanie byłoby mistyfikacją, starannie zaplanowanym fałszerstwem, to nikt nie zaczynałby od kobiet by je uwiarygodnić. Zaczęto by raczej od świadectwa tych zwolenników Jezusa, którzy cieszyli się największym autorytetem pośród ludu.
Ale Boża matematyka jest inna, Bóg zaczyna od kobiet, od najsłabszych, od tych, od których świat świadectwa przyjąć nie chce, by w ten sposób poniżyć mądrość tego świata i wywyższyć to, co słabe, jak wiemy Bóg zawsze tak czyni.
Później mamy uczniów, którzy po ujrzeniu Pana postanawiają wrócić z Emaus do Jerozolimy około 11 km. Wcześniej czytamy że szli do Emaus skąd prawdopodobnie pochodzili i zmartwychwstały Pan Jezus przyłączył się do nich w drodze, rozmawiał z nimi i wyjaśniał im Pisma. Ale oni nie wiedzieli że to zmartwychwstały Chrystus, bo ich oczy były przysłonięte przez smutek i rezygnacje. Następnie zaprosili tego tajemniczego kompana w podróżny by został z nimi, bo był już wieczór. I w chwili gdy zasiedli do stołu poznali Go po łamaniu chleba. Być może Pan w szczególny sposób łamał chleb i modlił się nad nim. Ale jak tylko Go poznali On znikł sprzed ich oczu (Łk. 24,31). Więc zaraz postanowili iść z powrotem do Jerozolimy 11 km około godz. 21 i poinformować o tym apostołów. Przychodzą do Jerozolimy i znaleźli wszystkich na jednym miejscu (w 33), byli oni ukryci z obawy przed Żydami. I o dziwo opowiedzieli to samo, co opowiedziały wcześniej kobiety, że Jezus zmartwychwstał, że szedł z nimi w drodze, że Go nie poznali, że zasiadł z nimi do stołu i że poznali Go po łamaniu chleba. Oni powiedzieli, słuchajcie Pan żyje, nasze kobiety mówiły prawdę, nic im się nie przewidziało, nic nie zmyśliły, my też Go widzieliśmy.
I jak tylko pojawili się u uczniów, prawdopodobnie już około godz. 23 późno wieczorem, usłyszeli świadectwo apostoła Piotra, któremu Chrystus ukazał się jako pierwszemu apostołowi o czym wspomina też apostoł Paweł w (1 Kor 15,5).
Swoją drogą to niezwykłe, że chociaż Piotr trzy dni wcześniej zaparł się Jezusa, Pan prosił za nim by nie ustała Jego wiara i wybaczył mu wszystkie jego grzechy. A teraz ukazał mu się jako pierwszemu z apostołów.
Zobaczmy że wszystkie te świadectwa są takie same, są bardzo spójne, wszyscy ,mówią to samo. Kobiety twierdzą że Pan żyje, Szymon Piotr że Pan Jezus żyje i uczniowie z Emaus, że Pan żyje. Między innymi sąd ocenia wiarygodność świadków na podstawie zbieżności ich zeznań. Okoliczności ujrzenia Pana dla tych wszystkich świadków były inne, ale wszyscy twierdzili to samo, że Pan Jezus Chrystus Prawdziwie wstał z martwych.
Pamiętam jak były ataki na World Trade Center w 2001 roku. Pracowałem wtedy w domu u mojej mamy przy jakiś pracach gospodarczych. Na chwilę poszedłem do mieszkania i był włączony telewizor, zacząłem słuchać wiadomości. Zobaczyłem jak w wiadomościach pokazują samoloty uderzające w wieżowiec w Nowym Jorku. Z początku myślałem że to jakiś film, może jakiś montaż, czy jakiś dokument z dawnej katastrofy i przełączyłem na inny kanał. Na innym kanele pokazywali to samo, przełączyłem na kolejny i też pokazywali to samo i jeszcze jeden i też pokazywali to samo. Zdałam sobie sprawę, że to nie żaden film, ale te wydarzenia dzieją się naprawdę i mają miejsce teraz. Wszystkie źródła mówiły to samo, że w Nowym Jorku był atak terrorystyczny i samoloty uderzyły w World Trade Center. Tak i tutaj, wszyscy mówili to samo jak jedna z pieśni

Jezus żyje, kamień odrzucony jest
Jezus żyje On nie leży w grobie nie.

I nie tylko oni, ,możemy tutaj przywołać wszystkich świadków o których mówi Nowy Testament. Pięciuset świadków o których wspomina ap. Paweł w (1 Kor 15,6). Sam Paweł spotkał Pana Żywego w drodze do Damaszku jak udawał się tam aresztować chrześcijan, co odmieniło Jego życie i z prześladowcy Kościoła stał się jednym z najbardziej gorliwych Jego członków. Możemy przywołać tutaj wszystkich świadków z historii kościoła na przestrzeni 2000 tys. lat, wszystkich którzy twierdzą że poznali Go i że On prawdziwie zmartwychwstał i żyje na wieki. Mogę tutaj powołać się na własne świadectwo jak również wielu z was jak spotkaliśmy Go. Spotkaliśmy zmartwychwstałego Jezusa na naszej drodze życia i twierdzimy dzisiaj z pełnym przekonaniem że Jezus żyje. Jeśli jeszcze nie masz tej pewności, a chciałbyś ją uzyskać zawołaj do Niego z głębi twego serca, wzywaj Jego imienia, a On odpowie ci i rozwieje wszelkie wątpliwości.

Osobiste doświadczenie
Jak mówiliśmy wszyscy ci świadkowie, którzy przyszli do apostołów opowiadali to samo. Ale dla nich te słowa wydawały się niczym bajki. Z jednej strony mają wiarygodne źródła mówiące o zmartwychwstaniu Chrystusa. Mają niewiasty które o tym świadczą, mają Piotra któremu Pan ukazał się, mają uczniów z Emaus, a z drugiej rozum podpowiada, że to niemożliwe, że widzieliśmy Go martwego, widzieliśmy jak Go ukrzyżowali, byliśmy świadkami Jego pogrzebu. Przecież wiemy, że nikt z martwych nie powraca, jeśli ktoś umarł, został pochowany to wiadomo że sprawa jest definitywnie zakończona.
Wiemy że uczniowie jak i inni spodziewali się, że Jezus w sposób polityczny  w końcu zasiądzie na swoim tronie jako Król Izraela. Jak więc teraz pogodzić Jego śmierć z Jego panowaniem? Odpowiedzią jest Zmartwychwstanie. Jednak dla nich, to było tak cudowne, tak nierealne, tak mocno wykraczające poza ich możliwości pojmowania Jego misji, że ciężko było im to przyjąć. Nawet wtedy, kiedy z wiarygodnych źródeł otrzymali świadectwo że On żyje. To co mogło ich przekonać to tylko osobiste doświadczenie, sami musieli zobaczyć Go żywego.
I tak się stało, po tym jak docierają do nich informacje o Jego zmartwychwstaniu, jak rozważają to między sobą, zastanawiając się czy rzeczywiście to jest prawda, czy żyje, jak to możliwe? Nagle Pan sam staje pośrodku nich i mówi „Pokój wam”.
Uczniowie przestraszyli się bardzo i myśleli, że widzą ducha. Myśleli tak, bo Jezus pojawił się pośród nich w całkowicie cudowny sposób. Pojawił się nagle, jakby znikąd. Jego nowe ciało miało cudowne ponadnaturalne właściwości, mogło przenikać przez ściany, mogło pojawiać się i znikać, jak to miało miejsce w sytuacji uczniów z Emaus, którzy siedzieli z nim przy stole i w jednej chwili On znikł sprzed ich oczu( Łuk 24,31).
Wiec dla nich to jest niewytłumaczalne, tylko duch w ich przekonaniu może coś takiego uczynić. Ale Jezus nie jest duchem, jego ciało, które zostało złożone do grobu rzeczywiście zmartwychwstało. On mówi do nich zobaczcie, że to ja jestem, nie myślcie że jestem duchem. Duch nie ma ciała i kości, a ja mam (w 39).
Przyjdźcie dotknijcie mnie, zobaczcie na moje przebite ręce, spójrzcie na moje nogi, czemu wątpliwości budzą się w waszych sercach. Uwierzcie, że Ja naprawdę zmartwychwstałem, uwierzcie że pokonałem śmierć, uwierzcie że to Ja jestem. Drodzy, Pan Jezus nie był zjawą, duchem, hologramem, ale to był prawdziwy w zmartwychwstały Jezus. To był ten, który został złożony do grobu, ale zbite i umęczone ciało zostało mocą Bożą z powrotem podniesione do życia. Bóg wskrzesił Go z martwych i nie dopuścił by Jego Święty oglądał grób (Ps 16,10). Tak więc pomimo świadectwa innych, niewiast i uczniów apostołowie by uwierzyć potrzebowali osobistego doświadczenia, potrzebowali dotknąć Go i zobaczyć. Pamiętamy Tomasza  o którym czytamy w Ew. Jana w 20 rodz. Jego nie było, gdy Pan po raz pierwszy pokazał się uczniom. Tomasz spotyka się z uczniami i wszyscy mówią mu że widzieli iż Jezus naprawdę żyje, że On zmartwychwstał, a Tomasz odpowiedział że jeśli nie ujrzy na rękach Jego znaku gwoździ i nie włoży palca swego w miejsce gwoździ i nie włoży ręki w Jego bok, gdzie był przebity włócznią, to nie uwierzy (Jan 20,24-29). Dopiero jak Pan kolejny raz im się ukazał i był wśród nich Tomasz, mógł się przekonać, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Wtedy też wyznał swoją wiarę mówiąc „Pan mój i Bóg mój” (Jan 20,28).
Dzisiaj nie możemy widzieć Pana Jezusa zmartwychwstałego w taki sposób jak widzieli go uczniowie, bo wiemy że Chrystus wstąpił do nieba i zasiadł po prawicy tronu Bożego. Ale to czego potrzebujemy oprócz świadectwa innych, świadków zmartwychwstania i tych którzy twierdzą, że On żyje. To osobiste doświadczenie zmartwychwstałego Chrystusa w naszym życiu. Tak długo, jak długo zmartwychwstały Jezus Chrystus będzie nam znany wyłącznie ze świadectwa innych, tak długo będą się budzić wątpliwości w naszych sercach. Świadectwo innych ma nas prowadzić do Chrystusa, ma spowodować że damy wiarę temu że On żyje i też zapragniemy by nam się objawił. Podobnie jak apostołowie spotkali go zmartwychwstałego, tak każdy wierzący musi doświadczyć mocy zmartwychwstania w swoim osobistym życiu. Każdy wierzący musi Duchowo poznać Chrystusa, musi narodzić się na nowo, przyjąć Ducha Św. by Zmartwychwstały Chrystus stał się w Jego życiu kimś realnym.
Do zbawienia nie wystarczy przyjąć za fakt, że Pan Jezus zmartwychwstał. Dla wielu dzisiaj jest to tak oczywiste, że nawet nie zastanawiają się nad tym. Obawiam się jednak, że w większości przypadków, ta oczywistość nie jest wynikiem prawdziwej realnej wiary i osobistego poznania Chrystusa, ale jedynie zaakceptowaniem religijnego dogmatu. Jednak zmartwychwstanie nic nie straciło ze swojej cudowności, niezwykłości i mocy i jak tylko z faktu stanie się moim osobistym doświadczeniem przez wiarę, to padnę na kolana w pokorze wyznając na wzór Tomasza, że Jezus jest moim Panem i Bogiem, co oznacza całkowite oddanie.

Bóg rozumu się nie boi
Drodzy trzecia zaś rzecz jest taka, że chrześcijaństwo jest religią rozumu, wiarą którą poznajemy dzięki naszym zmysłom. Chrześcijaństwo to fakty które możemy sprawdzić i zweryfikować i choć czasami te fakty wymykają się naszym możliwością pojmowania, to jednak nie są przeciw rozumowi. Tak też było ze zmartwychwstaniem.
Zauważmy, że gdy Pan Jezus pojawił się pośród nich, a oni nie dowierzali że to jest On. To więc mówił do nich, by dobrze się Mu przyjrzeli (w. 39). Mówił do nich by go dotknęli, by się przekonali że nie jest duchem i nie widzą zjawy. Więc zachęcał ich do sprawdzenia żeby to co widzą zostało potwierdzone przez inne zmysły. W rzeczywistości Bóg nie oczekuje od nas wiary w coś, co się sprzeciwia rozumowi, coś czego nie można zweryfikować. Po prostu Bóg nie każe nam wierzyć w bajki i legendy.
Następnie pokazał im miejsca na rękach i nogach, gdzie były wbite gwoździe i gdy oni jeszcze nie dowierzali, to poprosił ich o coś do jedzenia, by mogli się przekonać, że prawdziwie nie jest duchem.
Więc podali mu rybę pieczoną i plaster miodu, a On jadł przy nich ( w 42). Próbuje sobie to wyobrazić jak bacznie musieli przyglądać się Jemu. Może myśleli, że pokarm który spożywa będzie spadał na podłogę, albo  że w ogóle nie zdoła go ugryźć, bo przypisywali mu właściwości ducha.
Ale nie, On wziął i jadł przy nich. Pokazał im w ten sposób że posiada nowe uwielbione ciało zarówno fizyczne jak i duchowe. Właściwie w Jego nowym ciele materialne zostało połączone z tym co duchowe, tak że mogło ono funkcjonować zarówno w świecie fizycznym nie będąc przez niego ograniczonym, jak i w świecie duchowym. Swoją drogą to jest niezwykłe, że Pan Jezus jest teraz w niebie, po prawicy Ojca i jest tam w swoim nowym uwielbionym ciele. Pismo też mówi, że my którzy w Niego uwierzyliśmy będziemy mieli ciała na wzór jego uwielbionego ciała, będziemy do Niego podobni (1 Jana 3,2). Będziemy mieli ciała które będą mogły przebywać w niebie w obecności Bożej. A także będą miały właściwości adoptowania się do ziemskiej rzeczywistości w tysiącletnim Królestwie.
Jednak nade wszystko musimy pamiętać, że wiara chrześcijańska nie zmusza nas do rezygnacji z rozumu, rezygnacji z naszych zmysłów.
Nigdzie biblia nie mówi nam, że podchodząc do chrześcijaństwa do wiary w Chrystusa musimy wyłączyć rozum. Rozum to jest coś dobrego, coś co dał nam Bóg byśmy mogli lepiej Go poznać i upewniać się, że wiara chrześcijańska ma racjonalne podstawy. W rzeczywistości to inne religie oraz sekty każą człowiekowi wyłączyć rozum. Czynią tak, by zmusić nas do akceptacji niedorzeczności i sprzeczności które tam mają miejsce. I tak np. w islamie nie możesz zastanawiać się nad swoją wiarą, analizować i rozważać jej na płaszczyźnie rozumowej, bo jeśli zaczniesz to czynić dojdziesz do wielu pytań i sprzeczności w Koranie. Jeśli człowiek wyłącza rozum w dojściu do wiary w Chrystusa, to szybko stanie się ofiarą sekty i zacznie wierzyć w bajki.
Musimy mieć na uwadze, że dzięki powszechnemu dostępowi do informacji publicznej docierają do nas różne świadectwa ze środowiska chrześcijańskiego. Ale mamy prawo pytać i sprawdzać na ile są one wiarygodne. Czyniąc tak wcale nie stajemy się niedowiarkami, czy grzeszymy, ale chcemy uwielbiać Boga za coś, co rzeczywiście uczynił, co jest zgodne z prawdą. Chrześcijaństwo jest religią faktów i tak długo będzie wiarygodne jak długo religią faktów pozostanie.
Dzisiaj wiele ruchów pseudo chrześcijańskich oczekuje od nas byśmy wyłączyli swój rozum i całkowicie zdali się na powiew Ducha. Ale jeśli tak uczynimy do czego dojdziemy? Nasz pan mówi dotknij, zobacz, sprawdź, spróbujcie i zobaczcie że dobry jest Pan czytamy w Ps. 34,8.
Nasz Pan chce, by w służbie dla Niego było zaangażowane całe nasze serce i cały nasz rozum jak czytamy w Ew. Marka
Marka 12:30  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.
Rozum ludzki nie jest przeciw wierze. Wprost przeciwnie, tak jest stworzony przez Boga, że jeśli nasza wiara ma właściwy kierunek i opiera się na faktach, to rozum ją wspiera.  

Podsumowując
1.      Po pierwsze zmartwychwstanie jest wiarygodnym faktem podanym nam przez świadków których świadectwo jest niezwykle spójne.
2.      Po drugie każdy chrześcijanin musi na swojej drodze życia spotkać zmartwychwstałego Chrystusa w osobie Ducha Św. i doświadczyć mocy zmartwychwstania, by Jego wiara stała się wiarą która prowadzi go do Zbawienia.
3.      I po trzecie Bóg rozumu się nie boi. Wprost przeciwnie każe nam miłować siebie z całej naszej myśli i korzystać z naszych zmysłów z naszego intelektu, by lepiej Go poznać i utwierdzać naszą wiarę. 


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń