niedziela, 24 lutego 2013

Uwiarygodniony Jezus - Chrzest Mat 3, 13 – 17


Dzisiaj będziemy rozważać chrzest Jezusa. Są takie fragmenty w Piśmie,  które są trudniejsze niż inne i mogą sprawiać problem takim fragmentem jest m.in. chrzest Jezusa. Główny kwestie, którą musimy rozwiązać to odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Jezus przyszedł po chrzest do Jana skoro Jan chrzcił chrztem upamiętania, a Jezus nie potrzebował żadnego upamiętania, bo był bez grzechu (2 Kor 5:21)? Nawet Jan wyraził to w (w. 14)  że, to on potrzebowałby chrztu od Jezusa, a nie Jezus od niego. Możemy powiedzieć, że sam Jan był zdziwiony takim obrotem sytuacji. Jednak Jezus powstrzymał go przed nie udzieleniem Mu chrztu mówiąc, że należy wypełnić wszelką sprawiedliwość (w. 15).  
W chrzcie Jezusa możemy jednak dostrzec kilka bardzo ważnych rzeczy.
1.      Po pierwsze chrzest chrześcijański ma duże znaczenie, na co wskazuje upór Jezusa w dokonaniu tego aktu.
2.      Po drugie poprzez chrzest Jezus utożsamia się z pokutującymi grzesznikami, wyraża w ten sposób, że weźmie na siebie ich grzechy a da im swoją sprawiedliwość.
3.      Po trzecie Chrzest Jezusa zapowiada Jego śmierć i zmartwychwstanie (Łk 12, 50).
4.      Po czwarte poprzez Chrzest Jezusa następuję przedstawienie i inauguracja publicznej działalności Jezusa, jako Mesjasza i Zbawiciela oraz dostrzegamy przedstawienie Wszystkich osób Trójcy Świętej.
Drodzy, chociaż nigdzie w żadnym fragmencie nie znajdujemy poparcia na to, że chrzest wodny wprowadza nas do królestwa Bożego i przez niego otrzymujemy przebaczenie grzechów, to jednak chrzest przez zanurzenie na wyznanie wiary jest przedstawiany w Piśmie, jako ważny akt potwierdzający nasze zbawienie. To znaczy, że poprzez chrzest dajemy świadectwo i komunikujemy światu, że uwierzyliśmy w Jezusa Chrystusa. Czyli prawdziwa szczera wiara prowadzi nas do posłuszeństwa Chrystusowi, a on oczekuje od tych, którzy uwierzyli, żeby ochrzcili się.  Sam Jezus przyszedł do Jana po chrzest z Galilei nad jordan, a droga, którą przebył to około 90 kilometrów. Zarówno w trudnościach, które Jezus pokonał żeby przybyć nad Jordan jak i późniejsza rozmowa Jezusa z Janem wskazuje na wagę tego wydarzenia, nie możemy mówić, że chrzest jest mało ważny czy w ogóle nie ważny. Ludzie, którzy dochodzą do takich wniosków są niedojrzali w swojej wierze lub nie nawrócili się.
Zobaczcie także, że Biblia wyraźnie pokazuje, iż chrzest chrześcijański ma być czynem świadomym. Wynika to z tego, że chrzczona osoba mysi być świadoma swojego nawrócenia i chęci życia dla Boga, dlatego chrzest niemowląt jest niebiblijny. Jak już powiedzieliśmy chrzest nie dokonuje żadnego oczyszczenia z grzechów jak twierdzi się w niektórych kościołach, tylko potwierdza oczyszczenie, które wcześniej się dokonało przez wiarę w Chrystusa. Zarówno Jan chrzcił świadomych ludzi, którzy wyznawali swoje grzechy, jak i bezgrzeszny Jezus pokazuje nam, że człowiek przystępujący do Chrztu musi rozumieć, dlaczego to czyni. Oczywiście Jezus nie potrzebował chrztu, ale przez swoją postawę daje nam wzór, w jaki sposób chrzest chrześcijański ma być dokonany.
Pamiętam, że gdy ja byłem nowo nawróconym chrześcijaninem przyszedł do mnie pastor i powiedział, „że zauważył, iż od pewnego czasu regularnie uczęszczam na nabożeństwa i moje życie się zmienia i czy nie myślałem o chrzcie”? A ja wtedy oburzony odpowiedziałem „pastorze jak to, ja miałem już chrzest i nie potrzebuje drugiego”! Oczywiście wtedy nie wiedziałem, że chrzest niemowląt przed Bogiem jest nieważny.
Nieważny jest z tego powodu, że niemowlę nie może mieć wiary, która jest potrzebna by chrzest mógł nastąpić i druga sprawa, niemowlę nie jest świadome swojego zawierzenia Chrystusowi. Dlatego mamy w Polsce wiele ochrzczonych osób, których zupełnie nie interesuje Chrześcijaństwo i Jezus Chrystus. Chrzest sam w sobie nic nie zmienia i woda, w którą jesteśmy zanurzani nie ma żadnej magicznej mocy, to wiara w zbawczą śmierć Chrystusa na Krzyżu za nasze grzechy daje nam zbawienie, a to z kolei prowadzi nas do aktu posłuszeństwa, którym jest chrzest.
Drodzy spójrzcie na kilka fragmentów biblijnych, które potwierdzają możliwość chrztu tylko w przypadku nawrócenia i w pełnej świadomości człowieka.
Mateusza 28:19  Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
20  ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.
Zwróćcie uwagę, że Jezus w tym fragmencie mówi, że zanim ktoś zostanie ochrzczony ma zostać pouczony i musi stać się Jego uczniem kimś, kto Go naśladuje. Kolejność, jaką Jezus przedstawia uczniom jest bardzo istotna. Najpierw jest zwiastowanie poselstwa, a przecież nie zwiastujemy niemowlętom, bo wiemy, że nie są w stanie odpowiedzieć. Później następuje przyjęcie poselstwa o Jezusie. Czyli nie wszyscy, którzy je usłyszą będą chcieli stać się uczniami. Dopiero, gdy nastąpiła wiara może mieć miejsce Chrzest.
Inny fragment Nowego testamentu mówi.
Marka 16:16  Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.
Znowu mamy ta samą kolejność, co w Ewangelii Mateusza „kto uwierzy i zostanie ochrzczony”. Czy widzicie, jaka jest właściwa kolejność czynności? Musi nastąpić wiara by chrzest miał przed Bogiem znaczenie, bez wiary chrzest jest nieważny, a odwracanie tych kolejności sprawia, że ludzie mają fałszywe poczucie bezpieczeństwa duchowego. Myślą, że są chrześcijanami, bo zostali ochrzczeni, a tymczasem nimi nie są i wciąż zmierzają do piekła, bo nigdy prawdziwie nie uwierzyli. Nie możemy sami zamieniać tych kolejności, to powoduje mylne zrozumienie ewangelii i przenosi ciężar i akcent na rytuał, a odciąga ludzi od tego, co jest prawdziwie istotne, a to jest upamiętanie i wiara w Chrystusa.
Spójrzcie na jeszcze jeden fragment:
Dzieje Apostolskie 8:35  A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma.
36  A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?
37  Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.
38  I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go.
To jest ta sytuacja, kiedy Filip spotyka eunucha, dostojnika królowej etiopskiej Kandaki. Zobaczcie, że kolejność jest taka sama jak w poprzednich fragmentach. Najpierw Filip zwiastuje mu dobrą nowinę o Jezusie, potem następuje wiara, której konieczność Filip podkreśla przed chrztem (w. 37) a następnie następuje chrzest.
Jezus dał nam wyraźny wzór, w jaki sposób chrzest powinien się odbywać, i nawrócony chrześcijan choćby już z powodu posłuszeństwa Panu powinien się ochrzcić na wyznanie wiary, którą należy posiadać przed chrztem.

Jak powiedzieliśmy sobie poprzez Chrzest w Jordanie Jezus utożsamia się z pokutującymi grzesznikami,  to nie znaczy, że On jest grzesznikiem, ale wyraża w ten sposób, że przyszedł dla grzeszników. Przyszedł dla ich ratunku wziąć ich grzechy i ponieść na Krzyż Golgoty. Pan Jezus określał się mianem lekarza (Mat 9, 11 – 12), który przyszedł leczyć nasze duchowe schorzenia i wyratować nas z naszej beznadziei duchowej.
O czym mówi np. List Piotra:
1 Piotra 3:18  Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu.  I także znany fragment z Ks Izajasza gdzie jest przedstawiona misja Chrystusa:
Izajasza 53:11  Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie.
Właśnie w ten sposób Jezus już na samym początku swojej służby daje znać, że weźmie winy ludzi na siebie i w nim będą mogli pokładać nadzieje. On cierpiał sprawiedliwy za niesprawiedliwych, poniósł karę na Krzyżu za każde przekroczenie Bożego prawa przez ludzi. Spełnił wymogi Bożej sprawiedliwości, która domagała się kary za grzechy, a On tą karę poniósł. Dlatego człowiek, który uwierzy w Chrystusa zostaje natychmiast usprawiedliwiony przed Bogiem, a jego grzechy zostają przypisane Jezusowi, a wierzący obdarzony zostaje Chrystusa sprawiedliwością.
Jezus już od początku swojej służby miał świadomość swojej misji i wiedział, że zszedł z nieba na ziemię uratować tych, którzy w niego uwierzą, przyszedł dla nas i do nas. 
Jana 3:16  Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Następnie chrzest Jezusa zapowiada jego Śmierć i Zmartwychwstanie.  Jak już powiedzieliśmy Jezus od początku żyje i działa w świadomości misji. Gdy przychodzi do Jana to on powstrzymuje Go przed chrztem, ale Jezus mówi „ustąp teraz, bo godzi się wypełnić wszelką sprawiedliwość” (w. 15). Sprawiedliwość w Biblii zawsze związana jest z Bożą wolą, inaczej mówiąc Jezus komunikuje Janowi żeby nie powstrzymywał Go, bo taka jest Boża wola. I to, co Bóg oczekuje od Jezusa wykracza daleko poza ten chrzest. Chrzest jest jakby podjęciem się tej misji, poddaniem się Bogu, a to poddanie zaprowadzi Go na Krzyż. Pan Jezus od samego początku wie, jakie są Boże zamiary wobec Niego wie, że Jego ziemskie życie zakończy się na Krzyżu, wie że umrze jako przestępca stając się ofiarą za nasze grzechy. Zobaczcie, że Jezus znając gorycz całej misji nie cofa się przed nią nie unika tego wszystkiego, co ma się wydarzyć. Wprost przeciwnie wielokrotnie informuje podczas swojej służby, że właśnie Jego droga zakończy się przez śmierć w Jerozolimie.  On mówił:
Łukasza 12:50  Chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się to dopełni.

Mateusza 20:17  A Jezus, mając zamiar pójść do Jerozolimy, wziął dwunastu na osobność i w drodze rzekł do nich:
18  Oto idziemy do Jerozolimy, a Syn Człowieczy będzie wydany arcykapłanom oraz uczonym w Piśmie i skażą go na śmierć.
19  I wydadzą go poganom na pośmiewisko i na ubiczowanie i na ukrzyżowanie, a dnia trzeciego zostanie wzbudzony z martwych.
Z tego wypływa bardzo ważna lekcja dla nas. Jezus jest dla nas wzorem w wypełnianiu Bożej woli. Nowy testament pokazuje często determinacje Jezusa i Jego sprzeciw, gdy ktokolwiek chciał przeszkodzić Mu w posłuszeństwie Ojcu. Czasami była to rodzina (J 2,4  Mk 3, 31 – 35) innym razem uczniowie jak Piotr (Mt 16, 23) lub przywódcy religijni i sam szatan (Mt 4, 1 – 11). Ale Jezus zawsze przeciwstawia się tym wszystkim trudnością i jest posłuszny Bogu aż do śmierci krzyżowej (Filipian 2, 8).
Drodzy właśnie to jest dla nas najważniejsze posłuszeństwo Bogu. Widzimy, że posłuszeństwo Bogu kosztuje. Może kosztować nas reputacje wobec tego świata, może kosztować nas sprzeciw rodziny lub utratę rzeczy materialnych, zwolnienie z pracy lub odwrócenie się naszych znajomych. Historia Kościoła pełna jest relacji o srogich prześladowaniach chrześcijan np. w Wietnamie w obecnych czasach prześladowania polegają na wykluczeniu społecznym, wypędzaniu z wiosek, pozbawianiu posiadanego majątku. Często stosowaną karą jest konfiskata bydła, równoznaczna z utratą środków do życia. Władze stosują też odmowę wydawania dokumentów tożsamości, co w totalitarnym państwie, jakim jest Wietnam eliminuje z życia społecznego. A jednak wielu chrześcijan pozostaje wiernymi Słowu Bożemu wiedząc, że to jest dla nich najważniejsze. Posłuchajcie, co mówi Piotr na temat wypełniania Bożej woli.
1 Piotra 4:2  aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej.
3  Dość bowiem, że w czasie minionym spełnialiście zachcianki pogańskie oddając się rozpuście, pożądliwości, pijaństwu, biesiadom, pijatykom i bezecnemu bałwochwalstwu.
Inny fragment mówi:
Mateusza 12:50  Albowiem ktokolwiek czyni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką. To  jest nasz kierunek być posłusznym Bogu.

I chce poruszyć ostatnią rzecz w dzisiejszym kazaniu, Chrzest Jezusa jest publiczną inauguracją Jego służby. Do czasu zanim Jezus przyjął chrzest nie robił nic szczególnego, w sensie spektakularnego. Czekał na ten dzień, kiedy zacznie swoją publiczną działalność od chrztu Jana w Jordanie. Co jakiś czas docierają do mnie pewne bajki, że Jezus był w Indiach zanim pojawił się w Jerozolimie lub już, jako kilkunastoletni lub kilkuletni chłopiec czynił cuda uzdrawiając ptaszki lub inne niedorzeczne informacje. Z tego powodu, że dzieciństwo Jezusa jest owianie milczeniem ewangelistów poza krótkimi wzmiankami Łukasza tworzy się jakieś sensacje, najczęściej możemy te informacje spotkać w gnostyckich pismach apokryficznych. Nie, publiczna działalność Jezusa trwała 3 lata może 3, lata i 6 miesięcy i zaczęła się od Chrztu. Podczas tego wydarzenia na Jezusa stepuje Duch Boży w postaci gołębicy i z nieba rozlega się głos, że Jezus jest „Synem umiłowanym” (w. 17). Pojawia się pytanie czy Jezus wcześniej nie miał Ducha Św. skoro na chrzcie Duch stępuje na niego? Nie, wiemy że Jezus urodził się z Ducha Bożego i miał Ducha od poczęcia. Po prostu mamy tutaj oficjalne namaszczenie wprowadzenie w publiczną służbę na wzór starotestamentowych proroków (Wj 3,1 4,18 Izaj 6,1 – 13, Jer 1, 4 – 10) i potwierdzenie Boga, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem. Bóg już od początku troszczy się o to by nikt nie miał wątpliwości, kto jest posłanym przez Niego zbawicielem. Bóg przyznaje się do swojego Syna poprzez Głos z nieba.
W Ew. Mateusza mamy podobny fragment, gdy Bóg wskazuje na Jezusa głosem z nieba:
 Mateusza 17:5  Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich i oto rozległ się głos z obłoku: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!
To jest ta sytuacja, gdy z Jezusem są Piotr, Jan i Jakub i widzą Mojżesza i Eliasza, a Jezus przemienił się przed nimi. I również w tym przypadku Bóg przyznaje się do Jezusa nakazuje Go słuchać. Bóg pokazuje, kto ma być naszym autorytetem w życiu, kogo masz słuchać, na czym masz budować swoje życie. Buduj Je na słowach Jezusa Chrystusa. Świat ma bardzo wiele recept na problemy, ale ten świat nie jest w stanie rozwiązać największego naszego problemu, oddzielenie od Boga i świat nie jest w stanie dać ci prawdziwej nadziei. Wszyscy ci mądrzy ludzie nie mają nic do powiedzenia w momencie śmierci, nie mogą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego są wojny, morderstwa mimo tak wielu starań żeby uczynić miejsce gdzie mieszkamy lepszym. Oni wszyscy patrzą na siebie i zaczynają rozwiązywanie problemów od siebie zamiast zacząć od Jezusa, spojrzeć na Jezusa,  tam znajdziemy wszelkie odpowiedzi.
Kolosan 2:3  w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania.
 Jedynie Pan Jezus może na nowo przyprowadzić nas do Ojca w Nim są wszystkie odpowiedzi. 
Również ten fragment jest mocnym dowodem na potwierdzenie trójedyności Boga, że Bóg jest jeden w trzech odrębnych osobach. Dlaczego to podkreślam? Ze względu na pogląd, który mówi, że Bóg jest jedną osobą objawiającą się w trzech różnych postaciach. Jest to tzw. herezja Modalizmu. Co ciekawe jest spora grupa kościołów zielonoświątkowych w Stanach Zjednoczonych, które wierzą, że Bóg Ojciec objawiał się przez Syna i przez Ducha, a Jezus jest tą samą osobą, co Bóg Ojciec (grupa tych kościołów nosi nazwę Jezus Only – tylko Jezus). Ale na podstawie dzisiejszego fragmentu widzimy, że Jest Jeden Bóg w trzech odrębnych osobach, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty i wszystkie te trzy odrębne osoby są Zaangażowane w doskonałej jedności w dzieło zbawienia.
Podsumowując:
Jeśli wierzysz w Jezusa powinieneś się ochrzcić na wyznanie wiary, oczywiście tylko wtedy, gdy takiego chrztu jeszcze nie miałeś, chrzest niemowląt jest nie nieważny.
Jezus przyszedł by wziąć nasze grzechy na siebie, czego świadomość miał na samym początku, On również jest dla nas wzorem w wypełnianiu Bożej woli więc nie żyj dla ciała, ale żyj dla Boga w posłuszeństwie Jego słowu. I Bóg jest trójedyny, i wszystkie osoby Trójcy były zaangażowane w Dzieło odkupienia Amen  


piątek, 15 lutego 2013

Finał rozwiązłości seksualnej

Zachęcam do wysłuchania bardzo dobrego kazania na temat Sądu Bożego za niemoralności seksualne.

niedziela, 10 lutego 2013

Kaznodzieje diabła

Świadectwo Jana Chrzciciela Ew. Mt 3, 1 - 12


Drodzy dzisiaj rozważymy kolejną cześć z Ew Mateusza i zajmiemy się osobą Jana Chrzciciela. Musimy przyznać, że Jan chrzciciel zadziwia nas. Gdy tylko wgłębimy się w jego historie zobaczymy człowieka niezwykle oddanego Bogu, sprawie i swojej misji, którą było przygotowanie drogi dla Jezusa Chrystusa. Zanim przejdziemy do naszego tekstu chce przypomnieć o pochodzeniu Jan Chrzciciela. Trochę więcej na temat Jana Chrzciciela dowiadujemy się z Ewangelii Łukasza.  Czytamy tam, że rodzicami Jana Chrzciciela byli bardzo pobożni ludzie Zachariasz i Elżbieta (Łuk 1, 5 – 6) „postępowali nienagannie wobec wszystkich ustaw pańskich” (w. 6). Przez długi czas nie mogli mieć dzieci z treści ewangelii wynika, że już prawie stracili nadzieje na posiadanie potomstwa (Łuk 1, 18). Ale bóg zainterweniował i obdarzył Zachariasza i Elżbietę zapowiedzią narodzenia syna, którym miał być Jan Chrzciciel (Łuk 1, 13 – 14).
Możemy śmiało powiedzieć, że narodziny Jana Chrzciciela były cudem, były działaniem Bożym. Bóg wzbudził Jana do specjalnej misji, którą było przygotowanie ludzi na przyjście Jezusa Chrystusa. W Ewangelii Łukasza czytamy:
Łukasza 1:15  Będzie bowiem wielki przed Panem; i wina, i napoju mocnego pić nie będzie, a będzie napełniony Duchem Świętym już w łonie matki swojej.
16  Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Pana, Boga ich.
17  On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy.
Czyli Jan był Bożym prorokiem i znakiem dla Izraela o tym, że przychodzi Jezus Chrystus i należy się przygotować. Działał także w Duchu i w mocy Eliaszowej, przyjście Jana było częściowym wypełnieniem obietnicy Malachiasza 3:1 (cz. a)  Oto Ja posyłam mojego anioła, aby mi przygotował drogę przede mną…
Mówiąc o Janie właśnie na te słowa z Ks. Malachiasza powołał się Jezus (Mt 11, 9 – 11 Łuk 7, 26 – 28). Także Ks. Izajasza zapowiadała jego przyjście i służbę (w. 3)  (Izaj 40,3)
Jan także prowadził surowe pustelnicze życie ubierając się w skóry i żywiąc miodem oraz szarańczą, niektóre gatunki szarańczy były jadalne i dozwolone przez prawo (Kpł 11:22). Jan również często pościł i modlił się (Łk 5,33). Z pewnością Jego służba i sposób życia oraz bezkompromisowe zwiastowanie pokrywające się z tym jak żył, robiły wrażenie (Mk 1,5). Nawet niektórzy zastanawiali czy to nie on jest Mesjaszem, który ma przyjść (J 1,20).
Jak już mówiliśmy w poprzednim kazaniu widzimy, że Bóg wypełnia swoje obietnice skutecznie. W odpowiednim czasie wzbudza i posyła Jana, który przygotuje drogę Panu, i możemy z Jego przykładu wiele się nauczyć.
Przede wszystkim zobaczmy, od czego zaczyna się służba Jana Chrzciciela. Do czego wzywa ten wielki mąż Boży? Wzywa do upamiętania, do odwrócenia się od grzechów. Spójrzcie na inny przykład:
Mateusza 4:17  Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios. Do czego wzywał Jezus, gdy zaczynał swoją publiczną służbę?
Jeszcze inny przykład:
Dzieje Apostolskie 2:38  A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Do czego wzywał Piotr w imieniu kościoła, gdy zaczynał swoją publiczną służbę?
Zobaczcie, że te fragmenty odpowiadają nam na cel, jaki ma przed sobą kościół i odpowiadają nam, w jaki sposób wchodzimy do Królestwa niebieskiego. Kościół nie jest powołany do tego by organizować ludziom rozrywkę i sprawiać, że dobrze się poczują, Kościół ma wzywać do upamiętania.  Centralnym i początkowym punktem tych wszystkich wezwań jest wezwanie do upamiętania. Nie można wejść do Królestwa Bożego bez upamiętania. Jest to greckie słowo „metanoia”, które oznacza zmianę kierunku, przemyślenie jeszcze raz, w końcu szczery żal za swoje grzechy i odwrócenie się od nich. Nie można dostąpić usprawiedliwienia i zbawienia w swoim życiu bez upamiętania. Być może to jest problem w wielu liberalnych kościołów dzisiaj. Ludzie przyłączyli się do nich nie z powodu prawdziwego upamiętania i nawrócenia, ale z powodu panującej tam atmosfery, muzyki, tradycji czy prowadzenia jakiś służb. Jeśli twój kościół nie głosi konieczności upamiętania, porzucenia grzechu, to uciekaj z niego, bo nie jest to prawdziwy kościół. Ci ludzie tak naprawdę cię nie kochają, może chcą twoich pieniędzy, twojej obecności lub twoich umiejętności, ale na pewno cię nie kochają, bo nie chcą twojego zbawienia. Jeśli nie wzywają cię do upamiętania to jak mogą chcieć twojego zbawienia? Skoro bez porzucenia grzechu nie możemy wejść do królestwa Bożego.
Zboczcie, że Jan naprawdę kochał tych ludzi i tak czynił Jezus i również tak czynił Piotr, prawdziwa miłość mówi ci prawdę i pokazuje, w jakim jesteś miejscu nawet wtedy, kiedy jest to nieprzyjemne. Biblia mówi, że wszyscy ludzie potrzebują upamiętania, bo są daleko od Boga z powodu swoich grzechów. Wydaje się, że coraz częściej zupełnie odwraca się kroki, jakie należy podjąć, do których wzywa nas ewangelia. Zwiastowanie na temat upamiętania jest nieprzyjemne dla zwykłego cielesnego człowieka, ludzie się denerwują i nie chcą żeby ktoś wytykał im grzechy. Więc łatwiej zacząć od tego, że Bóg nas wszystkich kocha wystarczy, że przyjdziemy do niego, a on nas przyjmie. Oczywiście to też jest prawda, ale nie cała. Bóg chce naszego odwrócenia się od grzechu nie możesz nic otrzymać od Boga, jeśli chcesz trwać w swoim grzechu. Po prostu zanim wejdziesz do królestwa musisz zdać sobie sprawę z tego, że jesteś grzeszny i zmierzasz do piekła. Powinieneś zobaczyć swoje brudne życie skupione na sobie lub innych rzeczach zamiast na zbawicielu i powinieneś poczuć wstręt do wszystkiego, co grzeszne plugawe i obrzydliwe i zawrócić z tej drogi. Upamiętanie, od tego zaczyna się życie chrześcijańskie, jeśli jeszcze uważasz, że jesteś w miarę dobry, nie porzucasz swojego grzechu, nie jest ci smutno z tego powodu, jaki jest twój stan duchowy, to jeszcze upamiętania nie przeżyłeś. Upamiętanie jest to całkowita kapitulacja, przestajesz polegać na sobie, a zaczynasz polegać na Bogu. I do tego wzywał Jan, do porzucenia grzechu jak długo miłujemy grzech tak długo nie doświadczymy Boga w naszym życiu.
Może ty musisz pewne rzeczy przemyśleć? Od pewnych rzeczy się odwrócić? Czy przeżyłeś w swoim życiu upamiętanie. Czy zdałeś sobie sprawę z tego, że jesteś biednym grzesznikiem, który zmierza do piekła i musisz przed tym piekłem uciekać w ramiona Zbawiciela i tylko tam znajdziesz wytchnienie i odpuszczenie grzechów?
Czasami my również wpadamy w pułapkę i zaczynamy zwiastowanie ewangelii nie od tego, co powinniśmy, zaczynamy od naszego kościoła, od Bożej miłości, chcielibyśmy jakoś przedstawić tą ewangelię atrakcyjnie, nie chcielibyśmy obrazić ludzi. Ale taka jest ewangelia, że ona wymierza cios naszej dumie i dotyka naszej pychy, wzywa nas do upamiętania. Grzech także wprowadza brak komunikacji między nami, a Bogiem buduje mur nieprzyjaźni, czym dłużej trwa tym większe spustoszenie czyni w naszym życiu.
 Izajasza 59:2  Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy.
Zobaczcie także, że upamiętanie przynosi nową, jakość życia Jan mówi w (w. 8) że „wydawajcie owoce godne upamiętania” Człowiek, który doświadczył upamiętania nie może zostać taki sam. Ewangelia dokonuje zmiany w naszym życiu wtedy, kiedy w nią uwierzymy, ona zmienia nas od wewnątrz. Życie w wierze ewangelii nie polega tylko na zachwyceniu się jej prawdami, ale ewangelia jest bardzo praktyczna wpływa na nasze myślenie i na nasze działanie. Przynosi dobre owoce do naszego życia, dlatego w kościele możemy spotkać zmienionych alkoholików, narkomanów, kłamców i złodziei. Jeśli ktoś twierdzi, że pod wpływem ewangelii jego życie się nie zmieniło to znaczy, że jeszcze naprawdę w nią nie uwierzył. Możesz siedzieć tutaj, przychodzić w każdą niedziele i mówić, że ewangelia jest wspaniała, ale ja chciałbym zadać ci pytanie, czy twoje życie się zmieniło? Czy widzisz, że pod wpływem zwiastowania o Jezusie Chrystusie jesteś innym człowiekiem? Czy zmienia się to, w jaki sposób patrzysz na świat, w jaki sposób załatwiasz swoje sprawy, jak układasz relacje z ludźmi, czy zmienia się wszystko?
Upamiętanie także prowadzi człowieka do poważnego podejścia do Boga. Zwróćcie uwagę, że Jan powiedział (w. 9) „niech wam się nie wydaje że macie za ojca Abrahama” chodzi o  to, że Żydzi często chlubili się tym,  iż pochodzą od Abrahama i mają tradycje, prawo nadane przez Boga, chlubili się swoim wybraniem. Ale ta chluba powodowała, że zupełnie przestali zwracać uwagę na swoje postepowanie, stan swojego serca i osobistego podejścia do Boga. Jest to taka chluba religijna, ludzie chlubią się swoimi tradycjami, rytuałami, religijnością i myślą, że dzięki temu są bliżej Boga. Nie, człowiek musi zmienić swój osobisty stosunek do Boga nie może polegać na swoim kościele, tradycji, papieżu, pastorze i myśleć, że to gwarantuje mu wejście do Królestwa Bożego, że sama przynależność gwarantuje Boże błogosławieństwo. Możesz nawet chodzić do właściwego biblijnego kościoła i pójść do piekła, jeśli się nie nawrócisz. Musimy sami osobiście zmieniać nasz stosunek do Boga. Możemy polegać tylko na Bogu i na tym, co zrobił dla nas na krzyżu, a to wpływa na nasze życie.  

Zwróćcie także uwagę, że Jan prowadził bardzo proste i skromne życie w jego przypadku można powiedzieć, że nawet surowe, mocno ograniczone. Czytamy, że nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany, a za pożywienie służyła mu szarańcza i miód leśny (w. 4). Również Pan Jezus odniósł się do jego surowego życia
Mateusza 11:8  Ale co wyszliście oglądać? Czy człowieka w miękkie szaty odzianego? Oto ci, którzy miękkie szaty noszą, w domach królewskich mieszkają.
Myślę, że nie bez powodu zarówno ewangelista Mateusz jak i Marek oraz Pan Jezus zwracają uwagę na surowe życie Jana. To jak żył Jan robiło wrażenie wprawiało ludzi w osłupienie. Odzienie, które nosił nawet w tamtym czasie nie było modne ani wygodne, prawdopodobnie w taki sposób ubierał się Eliasz (2 Królewska 1: 8), więc struj, który nosił miał zwracać uwagę na charakter jego misji, którą było wzywanie do odwrócenia się od grzechów, podobnie jak wzywał Izraela Eliasz. Ale Jan odrzucił też wszelkie wygody i przyjemności wypływające z dostatniego życia. Takie życie sprawiało, że jego posłannictwo było jeszcze bardziej wiarygodne. Oczywiście to nie znaczy, że teraz każdy znas ma żyć w taki sposób, ale myślę, że jest pewna zasada wypływająca z jego świadectwa. Tą zasadą jest to, że chrześcijanin prowadzi skromne ograniczone życie, nie zależy mu na tym żeby pławić się w luksusach czy wygodach. Dotyczy to wszystkich, ale szczególnie powinno dotyczyć nauczycieli. Ostatnio oglądałem pewien program, w którym dziennikarz przeprowadzał wywiad z liderami charyzmatycznych kościołów w Stanach Zjednoczonych i wielu z nich uważa, że chrześcijanin powinien być bogaty i opływać w luksusy. Wielu z tych nauczycieli ma po kilka samolotów, domów, najnowszych i najdroższych samochodów i twierdzą, że jest to wyrazem ich wielkiej wiary. Ale to jest wielkie kłamstwo, życie chrześcijańskie powinno być skupione na Jezusie, a nie na skarbach tego świata. Spróbuje wam to udowodnić na podstawie Słowa Bożego, że powinniśmy ograniczać swoje życie do potrzeb, a nie ulegać zachcianką czy gonić za wygodami lub luksusami.
Jezus powiedział:
Mateusza 6:20  ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21  Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje.
Pan wzywa nas do nie gromadzenia tych ziemskich rzeczy, ale do gromadzenia skarbów w niebie. Czyli poświęcenie służbie dla Jezusa, dbanie o wartości duchowe i sprawy związane z Królestwem Bożym, Czym więcej nagromadzimy tutaj tym bardziej będziemy do tego przywiązani. Jednym z powodów, dla których Jan ograniczał swoje życie było nie rozpraszanie swojej uwagi na tym, co nieistotne. Czyż nie tego nam często brakuje, zajmujemy się czymś, poświęcamy dużo czasu i energii na to, co może się okazać, że przed Bogiem nie miało żadnej wartości. Chrześcijanin nie żyje jak ten świat ciągle goniąc za groszem i ciągle gromadząc, człowiek wierzący w Chrystusa widzi swoje bezpieczeństwo w Panu i ogranicza swoje życie do potrzeb.
Posłuchajcie innego fragmentu:
1 Tymoteusza 6:6  I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.
7  Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy.
8  Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.
9  A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.
10  Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia.
11  Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność.
12  Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
Luksusy i pragnienie bogactwa, dostatniego życia odrywają naszą uwagę od Pana i są przyczyną różnych grzechów i różnej niewoli, w którą ludzie z tego powodu się uwikłali.
Filipian 4:12  Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.
Zobaczcie, że człowiek znający Boga umie ograniczyć swoje wydatki i potrzeby, ale też umie żyć w obfitości w tym sensie, że większe majętności nie uderzają mu do głowy, ale umie właściwie je spożytkować. Jeśli masz więcej pieniędzy niż potrzebujesz, to Bóg nie daje ci ich po to byś teraz jadł i Pił, ale daje ci je byś nimi służył. Życie w dostatku i luksusach nie daje dobrego świadectwa ewangelii, kaznodzieje, którzy głoszą tzw. ewangelie sukcesu, że musisz być bogaty i zdrowy nie pochodzą od Boga, ale od szatana. Nie Mówią tego, co służy zbawieniu i pobożności, ale to, co ludzie chcą usłyszeć.
Ostatnią rzecz, na jaką chciałbym zwrócić uwagę w dzisiejszym kazaniu, to sposób służby Jana. Zobaczcie, że ten człowiek mimo swojej popularności, posłuchu i wpływom nie wskazywał na siebie. Nie szukał swojego poczucia wartości w tym, kim był i w sukcesie swojej posługi. On wskazywał na Jezusa.
Zobaczcie (w. 11) On mówił o Jezusie, że w nim jest prawdziwe zbawienie i sąd. Na innym miejscu, gdy uczniowie Jana byli oburzeni, że Jezus ma większą popularność niż Jan, on powiedział
Jana 3:30  On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym.
Widzicie, na czym mu zależało? Z czego naprawdę się radował? On cieszył się z tego, że Jezus wzrastał, że wszyscy przychodzili do niego, a on stawał się coraz mniej istotny.
Spójrzcie na inny fragment
Mateusza 5:16  Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
W skrócie możemy powiedzieć, że Janowi nie zależało na sobie na swoim interesie, ale zależało mu na tym, by przez Jego życie Chrystus był uwielbiony. On mówił: „nie skupiajcie się na mnie, nie o mnie tu chodzi, ale chodzi o niego Jezusa Chrystusa, on może dać wam życie, ale może dać wam również i sąd” ‘Od waszej postawy wobec niego zależy wasza wieczność”.  Jak twoja światłość świeci przed ludźmi, na kogo wskazujesz przez swoje życie w rozmowach, sukcesach? Czy Jezus przez twoje życie jest uwielbiony? Czy cieszysz się z tego, kiedy ciebie jest, co raz mniej, a więcej Jezusa?
Chociaż Jan Chrzciciel jest uważany za Eliasza, to jednak on sam siebie za takiego się nie uważał  (Jana 1:21), proroctwa dotyczące przyjścia Eliasza jak to w Ks. Malachiasza 3:1 świadczą o tym że Eliasz miał przyjść przed samym wielkim Dniem Pana. Dzień Pana w Biblii jest dniem sądu i dniem odkupienia dla tych, co Go oczekują. Więc Jan chrzciciel wypełnił częściowo te proroctwa. Wielu biblistów uważa, że przy końcu czasów możemy się spodziewać jeszcze jednego Eliasza, który przyjdzie wzywając do upamiętania Izrael i będzie to przed samym powrotem Jezusa.

W każdym razie spróbujmy podsumować to dzisiaj rozważaliśmy.
1.      Po pierwsze życie wiary zaczyna się od upamiętania. Bez prawdziwej szczerej pokuty i zerwania z grzechem nie poznamy Boga.
2.      Po drugie proste skromne życie ograniczone do potrzeb, nie w luksusach i wygodach, tego szuka ten świat.
3.      Po trzecie chrześcijan żyje tak żeby Jezus był przez niego uwielbiony. Amen 

niedziela, 3 lutego 2013

Rozważanie Psalmu 131


Drodzy wydaje się, że ludzie są coraz bardziej niespokojni, poddenerwowani zaganiani, żyją szybko pragnąc wiele, ale często pragną tego, co w ich mniemaniu może uczynić ich szczęśliwymi nie zważając na Boga i innych ludzi realizując te cele. Ta wizja szczęśliwości, jaka roztacza się przed ludźmi jest brana z wzorców tego świata. Ten świat próbuje mówić nam, co musisz mieć by być szczęśliwym. Jakie musisz mieć mieszkanie, jakim samochodem powinieneś jeździć, jakie wykształcenie powinieneś zdobyć żeby nie martwić się o pracę, jakiego partnera życiowego powinieneś szukać, by moc ułożyć sobie z nim życie. Często wartość swojej osoby ludzie mierzą przez pryzmat znajomości, dóbr materialnych, przynależności do organizacji lub osiągnieć, jakie udało się w życiu im zdobyć. Ale te wszystkie działania sprawiają, że jesteśmy skupieni na sobie, zapatrzeni w siebie i nie dostrzegamy tego, co jest naprawdę ważne. To także sprawia, że marnujemy dużo czasu poświęcając go na rzeczy mało istotne i bezwartościowe np. ciągłe granie w gry komputerowe lub telewizja i inne. Zamiast czas dany nam przez Boga wykorzystać na Budowanie Bożego Królestwa, modlitwę, studium Pisma Św., dobra chrześcijańska lektura.
Ten brak spokoju rozdrażnienie, które widzimy niemal w każdej dziedzinie życia wynika z tego, co mówi Dawid w Psalmie 131.

Pierwszym tego powodem jest pycha, ludzie uważają się za ważnych, są dumni, egoistyczni i dlatego gardzą innymi ludźmi oraz Bogiem. Dzisiejsze czasy jeszcze bardziej budują poczucie wyższości i przeświadczenia o własnej wyjątkowości niż inne. Ciągle nam się powtarza, że państwo powinno się o nas troszczyć zwiększa się środki na opiekę socjalną, podkreśla się, że każdy ma prawo do szczęścia w taki sposób, w jaki je pojmuje i uczy się nas, że nikt nie może wtrącać się w nasze życie. Jednym zdaniem wmawia się nam, że jesteśmy wartościowi i na wszystko zasługujemy, bo jesteśmy ludźmi. Bóg patrzy na nas zupełnie inaczej, widzi nas jako grzesznych i zgubionych, a wartości w Jego oczach nabieramy gdy uznamy Jego Syna, Jezusa Chrystusa.
 Ciągłe budowanie w nas pychy ludzkiej sprawia, że gdy czegoś nie mamy lub nie możemy tego osiągnąć irytujemy się i złościmy, jesteśmy niespokojni. Większość ludzi patrzy na życie przez pryzmat własnego szczęścia. „Nie ważne, co myślą inni”, „nie ważne, że kogoś krzywdzę”, że ktoś może być przez moją decyzje nieszczęśliwy, ważne, że ja się dobrze czuje. To jest myślenie znacznej większości dzisiejszego społeczeństwa. Taki sposób myślenia powoduje rozpad rodzin, zanik bliskich relacji, oziębłość, brak szacunku dla  wszelkich dobrych wartości.

            Dawid mówi: „Panie nie wywyższa się serce moje i nie wynoszą się oczy moje”. W jaki sposób ty o sobie myślisz? Co o sobie myślisz? Czy jesteś gotowy na korektę swojego myślenia i postępowania czy raczej wychodzisz z założenia – „wiem lepiej nikt mi nie będzie nic mówił” „kto dał Bogu prawo wtrącać się w moje życie” Pycha także prowadzi nas do przekonania, że wszystko mam dzięki sobie i zawdzięczam tylko sobie, własnej zapobiegliwości i własnej mądrości. Ludzie często mówią „musze polegać na sobie”, „jeśli ja sobie nie pomogę to nikt mi nie pomoże”. Ale prawda jest taka, że wszystko, co posiadamy, kim jesteśmy i jak się nam powodzi zależy od Boga. Nie daj się okłamać, nie daj sobie w mówić, że jesteś kimś ważnym, mądrym bez Boga. Słowo Boże mówi, że bez Boga jesteśmy zgubionymi grzesznikami i żadne nasze osiągnięcia nie są w stanie nam pomóc. Nie jesteś także w cale lepszy od innych ludzi, każdy potrzebuje Jezusa niezależnie od tego, kim by nie był. Postawa pokory charakteryzuje się tym, że nie polegam na sobie na własnych umiejętnościach, mądrości, wykształceniu, ale na Bogu. Jeszcze raz mówię nie patrz na siebie, nie szukaj w sobie potwierdzenia, że jesteś ważny, patrz na Boga na to, co Jezus uczynił dla ciebie na Krzyżu. W tym miej swoją nadzieje i tym dziele szukaj swojego bezpieczeństwa. Jeśli będziesz patrzył na siebie będziesz coraz bardziej rozdrażniony, pyszny, egoistyczny i gardzący innymi, a w twoim życiu będzie coraz mniej miłości i współczucia dla innych.

Druga rzecz, o jakiej mówi Dawid to, to, że nie goni za mrzonkami, splendorem wielkością, majestatem. Drodzy to jest taka nieumiarkowana ambicja. Ludzie są niespokojni, bo nie umieją się zatrzymać i pomyśleć, „po co to wszystko? Do czego tak gonie? Co przez to osiągnę? Zamiast skupić się na społeczności z Bogiem wiele osób poświęca swoja energię na rzeczy, które przerastają ich siły. Możemy marzyć o wielkich rzeczach bez Boga, ludzie chcą być wielcy i sławni, chcą żeby ich podziwiano. Ale kosztem tej sławy jest zmarnowanie czasu i życia i każdy człowiek odpowie przed Bogiem za to, czemu nie wykorzystał tego, co dał mu Bóg, by chwalić Jego syna Jezusa Chrystusa.  Wszelkie nasze działania, plany i przedsięwzięcia musza być Powierzone Panu, a wtedy, gdy będzie to zgodne z jego wolą On to pobłogosławi.

Psalmów 37:5  Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.
6  Wyniesie jak światło sprawiedliwość twoją, A prawo twoje jak słońce w południe.
7  Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję. Nie gniewaj się na tego, któremu się szczęści, Na człowieka, który knuje złe zamiary!

Przypowieści Salomona 3:5  Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie!
6  Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!
7  Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego!

Te dwie rzeczy wprowadzają chaos w nasze życie i czynią je bezwartościowym Pycha, przeświadczenie o własnej mądrości, a druga rzecz zbyt wygórowane ambicje bez Boga, taki ślepy pęd za wielkością, sławą, sukcesem.

A co sprawia, że w naszym życiu czujemy się bezpiecznie, jesteśmy spokojni? Dawid mówi, że prawdziwy spokój naszej duszy jest od Pana, w społeczności z Panem odzyskujemy siły i mamy właściwe spojrzenie na nasze życie i na ten świat.

Izajasza 30: 15  Gdyż tak mówi Wszechmocny, Pan, Święty Izraelski:, Jeżeli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc; lecz wy nie chcieliście.

Jana 14: 27  Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.

Dawid mówi, że uspokoił swoje serce i swoje pragnienia nie w zaspokajaniu ich, ale prawdziwe uciszenie i bezpieczeństwo znalazł w społeczności z Bogiem i w zaufaniu Jemu. Te wypowiedzi Dawida świadczą, że wcześniej nie zawsze poszukiwał tego bezpieczeństwa we właściwym miejscu. Zanim zrozumiał gdzie jest prawda i trwałość szczęścia, to trochę trwało w Jego życiu, ale teraz, kiedy zyskał pewność, że zaufanie Panu jest jedyną ostoją, to czuje się bezpiecznie jak dziecko u piersi swojej matki. Takie małe dziecko przytulone do piersi swojej matki szczególnie po karmieniu jest całkowicie spokojne, jego bezpieczeństwo jest niczym niezmącone. Czuje, że mama jest blisko i to mu wystarczy. Bezpieczeństwo chrześcijanina jest w tym, że Chrystus całkowicie zapłacił na Krzyżu za nasze długi, grzechy, przewinienia. Człowiek wierzący w Pana Jezusa i ufający mu nie musi obawiać się sądu za swoje grzechy.

 Jeśli Bóg z nami któż przeciwko nam Rzymian, 8: 31 gdy Jezus powstał z martwych powiedział „Pokój wam” Jan 20:19.
Dzisiaj dzięki ofierze Jezusa mamy przystęp do Boga i możemy mieć pokój z Bogiem i Dar Ducha Św, który mieszka w nas i daje nam realny spokój poczucie bezpieczeństwa, gdy świat będzie się trwożył, będzie niespokojny i zdezorientowany. To zaufanie wynika z poznania Boga i zdania się wyłącznie na niego. Jeśli jesteś niespokojny, masz obawy o twoja przyszłość lub twoje serce pogrążone jest w troskach złóż to dzisiaj na Pana, zaufaj mu wyznaj swój grzech i zdaj się na niego jak Dawid. Postanów, że nie będziesz szukał swojego szczęścia po za Bogiem, ale twoje całe życie od teraz będzie skupione na spełnianiu bożej woli. Jeśli zaufasz Bogu doświadczysz poczucia bezpieczeństwa i spełnienia.



Łączna liczba wyświetleń