niedziela, 6 kwietnia 2014

Jakie powinny być nasze priorytety? Mateusza 8,18-22

Drodzy jedna z pieśni chrześcijańskich zaczyna się słowami:
„postanowiłem iść za Jezusem nie wrócę już, nie wrócę już” te proste słowa pieśni doskonale oddają treść naszego dzisiejszego zwiastowania. Pójść za Jezusem, czy rzeczywiście zdajemy sobie sprawę z tego co to znaczy? Sporo osób, nazywając siebie chrześcijanami zapomina, że
bycie uczniem Chrystusa, to coś więcej niż obecność na nabożeństwie. Niektórzy kiedy odkrywają, że wierność naszemu Panu kosztuje, to jest to, dla nich nie do przyjęcia. Czy idąc za Chrystusem myślałeś o kosztach, jakie przyjdzie ci ponieść w związku z twoim powołaniem? Dzisiaj na to pytanie spróbujemy sobie odpowiedzieć jak również na inne, które jest tytułem tego zwiastowania. Jakie powinny być nasze priorytety? Naszą historię z Ew. Mateusza uzupełnimy synoptycznym tekstem, czyli podobnym z Ew. Łukasza 9, 57-62 gdzie Łukasz podaje nam więcej szczegółów dotyczących tych wydarzeń. Jak widzimy w naszej historii Jezus jest zupełnie szczery wobec tych, którzy chcą za nim kroczyć. Mówi, że podążanie za nim, stanie się jego  uczniem wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. A jeśli coś powstrzymuje nas przed tym, by iść za Chrystusem i w jakiś sposób zagraża naszej relacji z Nim. Powinno zostać usunięte. Ewangelista Mateusz mówi nam o dwóch osobach, a Łukasz uzupełnia tą historię o trzecią.
Pierwszy z trzech wspomnianych mężczyzn to uczony w piśmie, jaki widać nie wszyscy uczeni w piśmie byli przeciwni Chrystusowi. Niektórzy z nich uważnie przysłuchiwali się naukom Jezusa. Jak wcześniej w poprzednich kazaniach mówiliśmy Jezus przemawiał z mocą, że przyprawiało to ludzi o dreszcze. Więc ten uczony w piśmie w jakiś sposób zachwycił się służbą Jezusa, może Jego bezkompromisowym nauczaniem, może jego cudami, może  obietnicami o Królestwie Bożym, może tym, że jeszcze nigdy nie słyszał tak przemawiającego człowieka. I gdy przysłuchiwał się temu wszystkiemu w końcu przystąpił do Pana i powiedział Mu, że jest gotowy pójść za Nim w każde miejsce na świecie (w. 19).  Mówi parafrazując „Panie nie ważne gdzie pójdziesz, choćby to było najdalej, to ja pójdę za tobą”. Zauważmy, że człowiek ten zwracając się do Jezusa używa tytułu „Nauczyciel” który w tym miejscu jest również tłumaczony jako  „Mistrz”. Wynika z tego, że on podziwia Jezusa, darzy głębokim szacunkiem i widzi w nim swojego nauczyciela. Ale odpowiedź Jezusa temu człowiekowi na pierwszy rzut oka wydaje się mało związana z jego pytaniem. Jezus bowiem mówi „Lisy mają jamy i ptaki niebieskie gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił”.
Innymi słowu Jezus uświadamia mu czego on chce się podjąć. Mówi mu: czy zdajesz sobie sprawę z tego, że chcąc iść za mną będziesz narażony na straszne niewygody? Popatrz na lisy, i ptaki wszystkie te stworzenia mają swoje miejsce mają swój dom, ale ja nie posiadam takiego miejsca chociaż jestem Synem Człowieczym. Również ci którzy idą za Mną stają się moimi uczniami muszą zdać sobie sprawę z tego, że należy porzucić wszelkie nadzieje związane z ułożeniem sobie życia  na tym świecie z tzw. Wygodnym życiem. Chrześcijanin nie może wiązać swojej nadziei szczęścia i powodzenia z tym światem, z posiadaniem  domu, z podróżami, karierą zawodową i wieloma innymi jeszcze rzeczami. Oczywiście same w sobie te rzeczy nie są złe jeśli są podporządkowane Chrystusowi. Ale jeśli stają miedzy mną, a Jezusem lub zajmują Jego miejsce, to te rzeczy staja się moim Panem. Tak żyje ten świat, w pogoni za wygodą, przyjemnościami, dobrą zabawą, nowymi doświadczeniami i nowymi bodźcami. Ciągle nie dość im uciechy, imprezowego, swobodnego i wygodnego stylu życia.    Być może ten człowiek myślał, że dzięki Jezusowi będzie mógł zwiedzić wiele ciekawych miejsc, wiele zobaczyć, że pójście za Jezusem przyniesie mu jakieś doczesne profity, może jakieś wygodne życie, może zrobi karierę przecież Jezus jest popularnym nauczycielem. Ale Pan Jezus znał jego serce i wiedział co naprawdę się w nim kryło i jakie były jego prawdziwe pragnienia.
Widzę tu również przeslanie Jezusa mówiące o tym, że ten świat będzie obcym miejscem dla chrześcijanin i człowiek wierzący w Chrystusa od tego świata nigdy nie zazna odpoczynku. Pan Jezus tak mówił o stosunku tego świata do chrześcijan.
Jana 15:18  Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.
15:19  Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi.
W innym miejscu Jezus mówi
Jana 16:33  To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.
Nie powinniśmy oczekiwać w służbie Chrystusowi, że ten świat przyniesie nam ulgę, czy będzie nam sprzymierzeńcem w podążaniu za Panem. Jezus mówił, że ze strony świata mamy się spodziewać raczej nienawiści, niezrozumienia, ucisku, pogardy, braku dla nas miejsca. Wszyscy mają jakieś wytchnienie jakiś odpoczynek, ale Syn człowieczy nie ma gdzie by głowę skłonił. Jeśli chcesz podążać za Jezusem musisz być gotowy na niewygody, trudności i poświęcenie.
Pamiętam , że jak szedłem do wojska, to o  wojsku myślałem w kategoriach fajnego munduru, nowych doświadczeń,  ciekawych ludzi, zwiedzenia nowych miejsc. Ale  nie bardzo sobie zdawałem sprawę, że wojsko to czołganie w błocie, poligon, nieprzespane  noce, ranne zaprawy, warty, posłuszeństwo przełożonym, otarte nogi od marszów, a być może wojna i śmierć jeśli zajdzie taka potrzeba.
Podobnie niektórzy myślą o chrześcijaństwie, że to tylko same dobre rzeczy, same błogosławieństwa, same korzyści w ogóle nie myśląc o stratach i przeciwnościach.
Czy teraz jeszcze wobec tych faktów i trudności powiedziałbyś Jezusowi, że pójdziesz za Nim dokądkolwiek On pójdzie? Czy jesteś gotowy zrezygnować z wygód życia jeśli stają one w konflikcie ze służbą Jezusowi? Czy jesteś gotowy służyć Panu w każdych warunkach, w każdej pogodzie, w każdej sytuacji w każdym miejscu, w każdych okolicznościach?
Zwróćcie uwagę, że ten człowiek mówi Jezusowi, gdzie skłonny byłby pójść za Jezusem. A Jezus koncentruje się na tym co jesteś skłonny pozostawić by za nim iść? I dzisiaj to pytanie On zadaje tobie i mi co jesteśmy skłonni zostawić by pójść w Jego ślady?

Drugi bohater naszej historii również chciał pójść za Jezusem, ale najpierw chciał pogrzebać swego ojca (w. 21). Jezus mówi,  Nie! Ty chodź za mną, „a umarli niech grzebią swoich umarłych”. Odpowiedź Jezusa wydaje się mało wyrozumiała, a nawet może nas szokować. Przecież pochówek to  nic złego, dlaczego  ten człowiek  nie mógł pochować ojca. W kulturze Żydowskiej pogrzeb rodziców to był święty obowiązek. Ale musimy sobie zdać sprawę, że gdy on chciał pochować ojca, to wcale nie znaczy, że ojciec już nie żył. Słowa „muszę pogrzebać mojego ojca” w kulturze wschodu to powszechnie używana przenośnia, która oznacza „pozwól mi poczekać, aż otrzymam swój spadek”. Czyli człowiek ten powiedział do Jezusa pójdę za tobą pod warunkiem, że zaczekasz, aż mój ojciec umrze i pozałatwiam wszystkie z tym związane sprawy. Jezus nie mógł  na to pozwolić. Jego ojciec mógł żyć jeszcze przez wiele lat. Ale Jezus przede wszystkim pokazał na czym polegał jego błąd. On stawiał przed Chrystusem swoje obowiązki i potrzeby wyrażając to słowami w (w. 21) „Panie pozwól mi najpierw”. Jezu pójdę za tobą, ale najpierw musze załatwić swoje sprawy. Wiele osób myśli właśnie w ten sposób. Pójdę za Jezusem kiedyś, teraz jeszcze mam  czas. Mam czas,  bo jestem młody mówią niektórzy, muszę najpierw zrobić karierę, zdobyć tytuł naukowy i załatwić wiele innych spraw. Inni chcą rozkręcić swój biznes, nauczyć się nowych rzeczy. Dla wielu podążanie za Jezusem jest życiem zmarnowanym, jest życiem ograniczonym. Dlatego tą decyzje odkładają na później. Ale Pan powiedział co  „z tego choćbyś cały świat pozyskał, a siemię samego zatracił lub poniósł szkodę” (Łuk 9,25). Dobro mojej duszy jest najważniejsze, ważniejsze od wszystkich innych spraw. W pierwszym przypadku widzieliśmy jak na drodze powołania stanęło wygodne życie, tutaj bardziej nacisk jest położony na obowiązki. Kwestie, które wydaje się, że trzeba załatwić najpierw, to może być praca, realizacja naszych planów, obowiązki wobec rodziców czy innych bliskich, szkoła itp.. rzeczy. Rzeczy codzienne często ważne, ale i one muszą zostać podporządkowane Chrystusowi. Jezus ciągle przypomina nam, że sprawy Królestwa Bożego są najważniejsze, a my ciągle mamy tendencje to ignorować. On doskonale wiedział jak wielką wagę ma zajmowanie sprawami nieba, my z powodu przebywania w tym ciele i chodzeniu w pewnym oddaleniu od Pana nie zawsze widzimy to, w sposób zupełnie przejrzysty. Zawsze ludzie mają dużo czasu na zajmowanie się sprawami ciała, ale kto będzie zajmował się sprawami nieba? Taki wniosek wypływa ze słów  „niech umarli grzebią swoich umarłych”(w. 22).  Inaczej mówiąc duchowo martwi mogą grzebać martwych fizycznie, ale nie mogą oni głosić ewangelii i zajmować się sprawami Królestwa Bożego. Teoretycznie każdy byłby w stanie pochować jego ojca i dopełnić jego obowiązków związanych z pogrzebem, ale nie każdy pójdzie za Jezusem i będzie głosił dobrą nowinę. Większość ludzi nierzadko nawet w kościele ignoruje wagę zwiastowania słów Chrystusa i służby związanej z uczniostwem. Nieraz padają oskarżenia lub krytyka w stronę misjonarzy lub pastorów czy innych, którzy służą w słowach „a co to za praca”  lub „weź się do prawdziwej roboty”. Nie dziwi tak krytyka ze strony świata, który nie jest zainteresowany ewangelią, ale dziwi mnie gdy tak myślą ludzie dla których sprawy Królestwa Bożego powinny być priorytetowe. Wszak Jezus powiedział Szukajcie najpierw, przed wszystkim, czego? Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. Człowiek zaś mówi „to jest sprawa drugorzędna, najpierw muszę pochować mojego ojca, załatwić moje sprawy i moje obowiązki, jak to uczynię będę miał czas dla Boga. Bóg nie zadowoli się drugim miejscem w naszym życiu, On ma być na pierwszym. Pierwsze przykazanie i najważniejsze jest to:  Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej (Mat 22,37).
Wydaje mi się, że głównym powodem ignorowania ewangelii, czy nie podejmowania wyzwań, które ona nam pozostawia jest brak podkreślania jej wagi. Często przesłanie ewangeliczne jest traktowane na równi w tym świecie z innymi filozofiami, religiami czy ludzkimi mądrościami. Ale gdy w taki sposób patrzymy na ewangelię, to  muszę powiedzieć, że zupełnie nie rozumiemy jej treści. To przesłanie, biblijne przesłanie o Jezusie nie pochodzi z ziemi, ono pochodzi z nieba. Wagę tego przesłania doskonale wyraził anioł gdy uwolnił apostołów z więzienia mówiąc Dzieje 5:20  Idźcie, a wystąpiwszy, głoście ludowi w świątyni wszystkie te słowa, które darzą życiem.
Ewangelia darzy życiem, ona przynosi odpuszczenie grzechów, oczyszczenie i dar życia wiecznego. Ewangelia ratuje ludzi od potępienia na wieki w piekle. Ewangelia wyrywa ludzi ze śmierci. Wszystkie sprawy tego świata dla człowieka kończą się na grobie. Ewangelia natomiast jest jedyną, która z grobu wyrywa. Pokażcie choć jedną rzecz tego świata, która mogłaby się równać z tymi wielkimi sprawami nieba. Tak więc jest oczywiste, że z tej perspektywy słowa Jezusa o pozostawieniu ojca i pójście z nim nabierają sensu. Jeśli ty musiałbyś byś wybrać jedną z dwóch rzeczy twoje obowiązki, praca, pochowanie rodziców i inne, a z drugiej strony pójście za Jezusem na co byś się zdecydował? Jezus odpowiada nam, że cele wieczne są ważniejsze od doczesnych.
Postanowiliśmy uzupełnić nasza historie o trzecią osobę, którą wskazuje ewangelista Łukasz Łuk 9,61-62. W tym przypadku mamy osobę, która chce podążać za Jezusem, ale najpierw prosi o możliwość pożegnania się z rodziną, ale i tym razem Jezus kategorycznie się temu sprzeciwia, odpowiadając słowami „Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego (w. 62).
Tutaj na przeszkodzie podążania za  Jezusem staje rodzina, bliscy ludzie z których kochamy, liczymy się z ich zdaniem i ich opiniami. Prawdopodobnie gdyby ten człowiek wrócił żegnać się z rodziną, to ona wstrzymywałaby go przed pójściem w ślady Jezusa. Wszyscy, by mówili zastanów się przemyśl to jeszcze raz, może to  jest zbyt pochopna decyzja. Jego ojciec mógłby powiedzieć jakie są jego obowiązki w stosunku do rodziny. Jego matka  zaczęłaby płakać i histeryzować, a jego żona przypomnieć, że najważniejsze są dzieci i ich wychowanie. Sam nie raz byłem świadkiem podobnych wydarzeń kiedy rodzina, była pełna sprzeciwu gdy ktoś nawracał się i przychodził do zboru. Część osób pod wpływem nacisków, żony, męża, ciotek, wujków i innych rezygnowała z ucznostwa. Niektórzy bracia i siostry w kościele skarżyli się, że rodzina im robi straszne przeszkody. Dla wielu z nich  opinia rodziny była ważniejsza niż posłuszeństwo Chrystusowi. Gdy ja się nawróciłem, w moim rodzinnym domu z powodu mojej wiary w Chrystusa, były straszne awantury. Do tego stopnia, że któregoś  razu dostałem ultimatum, że jeśli nie przestanę jeździć do zboru i angażować się, to muszę się wyprowadzić. Pamiętam, że odpowiedziałem: „mogę się wyprowadzić, ale z Jezusa już nie zrezygnuje”. Ostatecznie jednak gdy postawiłem kategorycznie na Chrystusa, Bóg sprawił, że mogłem  zostać. Jezus mówi, że chęć pożegnania się z rodziną, wysłuchiwanie ich opinii na temat uczniosta, zastanawianie się czy poddać się ich presji, czy być posłusznym Panu jest oglądaniem  się wstecz. Obecnie w  naszych czasach w kościele chrześcijańskim jest duży nacisk na troskę o rodzinę. Pisze się wiele książek na ten temat, podkreśla się jak ważne są relacje rodzinne i jak należy je budować. Oczywiście wiele z tych rzeczy jest dobrych i się z nimi zgadzam, ale musimy powiedzieć, że rodzina nie może być ważniejsza od podążania za Chrystusem. Musimy pamiętać, że również rodzina i bliscy nam ludzie mogą stać się naszym Bogiem. Jezus mówił w Ew. Łukasza
Łukasza 14:26  Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.
 Czasami rozmyślam nad życiem pewnego misjonarza Charlesa Thomasa Studda, który pojechał do Chin głosić ewangelię, później do Indii, a później do Afryki. Na początku w swoje wyprawy misyjne zabierał rodzinę, ale z czasem gdy warunki były trudniejsze, a oni chorowali nie był w stanie tego  robić. Czuł wielkie powołanie do głoszenia słowa i był rozbity między rodzinę w Anglii i odlegle tereny misyjne. Często wyjeżdżał na wiele lat pozostawiając żonę i czwórkę dzieci. Dzisiaj może byśmy okrzyknęli go nieodpowiedzialnym, ale po prostu chciał być posłuszny Chrystusowi.
  W jaki sposób oracz zaora ziemię gdy będzie ciągle oglądał się wstecz? Jego bruzda będzie krzywa, a w konsekwencji pole źle uprawione. Jeśli jesteśmy rozdarci między opinie rodziny, a służbę Chrystusowi, to zawsze Królestwo  Boże na tym ucierpi. Gdy izraelici wyszli z Egiptu,  to ciągle oglądali się wstecz w ten sposób, że tęsknili za Egiptem i wspominali z tęsknotą to, co porzucili. A przecież to  był dom niewoli, zamiast tęsknic za ziemią obiecaną to myślami wracali do Egiptu. Do czego to prowadziło? Do osłabienia ich siły duchowej, do grzechu, do chęci zawrócenia z Bożych dróg na drogę prowadzącą do śmierci. Tak więc Jezus przestrzega nie wracaj się żegnać, nie słuchaj rodziny która chce odwrócić cię od Pana. Jeśli chcesz iść za Mną, to choć i unikaj wszystkiego co osłabia twoje zaangażowanie i próbuje odwieść cię od tego powołania. Jeśli widzisz, że rodzina, grzech lub inne ważne rzeczy próbują skraść twoje serce i dusze i odwieść się od Pana, to unikaj tego jak ognia.
Nie wiemy dokładnie co uczynili ci powołani po konfrontacji z Jezusem, ale wydaje się, że dla nich koszty o jakich mówił Jezus były zbyt wysokie do poniesienia i żaden z  nich nie poszedł w Jego ślady. A co ty zrobisz? Gdzie widzisz swoje szczęście? Czy wygodnym łatwym życiu? Czy jednak w trudach służby dla Pana? Jakie miejsce w twoim życiu zajmują obowiązki, praca, kariera, plany czy one są podporządkowane Chrystusowi? W jakim miejscu na skali wartości jest dla  ciebie rodzina i bliscy ci ludzie? Czy czasem nie zajmują miejsca należnego Chrystusowi i czy masz tyle siły żeby się im sprzeciwić, gdyby próbowali odwieść cię od Królestwa Bożego?
W katedrze w Mediolanie na potrójnych drzwiach są trzy inskrypcje. Na pierwszych z nich są namalowane róże, a pod nimi napis: „wszystkie przyjemności są tylko na chwile”.
Na drugich drzwiach jest płaskorzeźba krzyża, a pod nią napis: „wszystkie troski i problemy są tylko na chwile”.
Na trzecich drzwiach na łuku jest napis: „liczy się tylko to co jest wieczne”
Podsumowując:
Jezus przestrzega nas przez te trzy przykłady o trzech zagrożeniach dla powołania chrześcijańskiego.
1.      Pierwsze zagrożenie to, wygodne życie skupione na sobie i  brak gotowości ponoszenia wysiłków dla Królestwa Bożego.
2.      Drugie zagrożenie to postawienie obowiązków przed Królestwem Bożym, sprawy które trzeba załatwić jak: Praca, rachunki, pochówek, plany zawodowe i inne.
3.      Trzecie zagrożenie to rodzina, bliscy, przyjaciele, którzy chcą odwrócić naszą uwagę od spraw Bożych.
Nie wzywam cię dzisiaj, żeby te rzeczy wszystkie porzucić, sam mieszkam, płace rachunki i mam rodzinę. Wzywam cię żeby przemyśleć jakie są nasze priorytety i wybrać to, co Panu się podoba. Amen      







Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń