niedziela, 25 marca 2012

Ewangelia Jana 14,1 – 6 Jezus jest drogą prawdą i życiem!

Życie człowieka w pewnej części jest złożone ze strachu i obaw. Boimy się tego co przyniesie nam przyszłość, boimy się o naszych bliskich, boimy tego co nieznane. Strach w naszym życiu szczególnie przybiera na sile gdy przeżywamy jakieś doświadczenia lub kryzys. Podobnie było w życiu apostołów. Pan Jezus doskonale wiedział, że czas Jego odejścia z tego świata z każdą chwilą się przybliża, a uczniowie będą czuć się zagubieni, przestraszeni. Za chwilę mieli stawić czoło trudnością bez swojego Pana z którym przez ostatnie lata spędzali czas. Dotychczas wszystkie ich obawy, strachy i lęki były rozwiane przez Chrystusa. To On troszczył się o ich codzienne potrzeby, ochraniał przed przeciwnikami, prowadził w bezpieczne miejsca.
Pan Jezus Chrystus uprzedza tymi słowami wydarzenie, które miało nastąpić. On mówi „Niech się nie trwoży serce wasze: wierzcie w Boga i we mnie wierzcie”.
Wielu ludzi dzisiaj zadaje sobie pytanie, jak mogę uporać się z moim strachem? Co mogę zrobić żeby to uczucie lęku, które towarzyszy mi każdego dnia w końcu się skończyło? Czy istnieje jakieś lekarstwo, które powstrzyma te paraliżujące obawy? Jestem przekonany, że Odpowiedź na to pytanie jest w dzisiejszym tekście ewangelii. Zaufaj Bogu, zaufaj Jezusowi Chrystusowi, a zobaczysz, że wszelka trwoga ustąpi! To jest odpowiedzią Chrystusa na ciężkie okoliczności, które miały spotkać apostołów. Nie dawał im „wspaniałych rad w stylu” : musicie jakoś, to przetrwać, wszystko będzie dobrze, wszystko się jakoś ułoży. Nie, to nie jest żadne pocieszenie my potrzebujemy prawdziwego oparcia, by uporać się z naszymi kłopotami i z naszymi lękami. Potrzebujemy czegoś więcej żeby zwyciężyć jedno z największych naszych obaw, lęk przed śmiercią przed odejściem z tego świata. Strach przed nieznanym, który nosi w swoim sercu każdy człowiek.  Strach przed spotkaniem ze Świętym i Sprawiedliwym Bogiem. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym że któregoś dnia będziesz zmuszony odejść z tego świata? Czy myślałeś o tym, że nie jesteś w stanie zrobić nic żeby ten dzień powstrzymać. Nie ma znaczenia jak bardzo będziesz się starał, jak bardzo będziesz próbował uniknąć dnia swojej śmierci. On przyjdzie do twojego życia i nie jesteś w stanie nic zrobić. Ludzie szukają jakiegoś ratunku, czegoś czego mogliby się uchwycić i na tym oprzeć.
Ale ich wysiłek często skupiony jest wokół rzeczy które w żaden sposób nie mogą im pomóc. Tylko wiara w Chrystusa może nam dać oparcie, którego potrzebujemy i przynieść nam ratunek. Gdy Pan Jezus mówi o wierze, to chce byśmy mu zaufali i w jego ręce powierzyli nasze życie. Chce abyśmy uznali Go naszym zbawicielem, pomocnikiem, Panem, ratownikiem.
Istnieje pewna historia, która dobrze, to wyraża: W XIX wieku żył pewien człowiek, który nazywał się Charles Blondin. Dlatego że przyszedł na świat w rodzinie cyrkowej, akrobatą został już w wieku 5 lat. Jego specjalnością było chodzenie po linie. Trzydziestego czerwca 1859 roku dokonał wielkiego wyczynu, jako pierwszy człowiek przeszedł po linie nad wodospadem Niagara. Po tym wyczynie postanowił sobie utrudnić sprawę i chciał wziąć człowieka do taczki lub na barana i z nim przejść po linie na drugą stronę. Pewien reporter gazety, który przeprowadził z Blondinem wywiad został przez Blondina zapytany:
- czy rzeczywiście wierzy pan, że mogę dokonać tego wielkiego wyczynu? dopytywał się akrobata
- oczywiście naprawdę wierzę, że pan może to zrobić - odpowiedział reporter.
- A więc  wierzy pan, że potrafię to zrobić? Dopytywał się Blondin – skoro tak, to niech pan wsiada do taczki.
Takiej właśnie wiary oczekuje od nas Pan Jezus Chrystus, chce byśmy wsiedli z nim do tej przysłowiowej taczki I pozwolili na, to by On ją poprowadził, lub „poniósł nas na barana”. Wiele osób utrzymuje, że wierzy w Jezusa Chrystusa, ale ich wiara jest wiarą płytką, teoretyczną. Polegającą raczej fakcie, że wiedzą o takim człowieku jak Jezus, ale nigdy w sposób osobisty nie uwierzyli w niego. A tymczasem Pan Jezus Chrystus powiedział, że tylko wiara polegająca na głębokim zaufaniu do Jego osoby da nam mieszkanie w domu Jego Ojca. Tak więc jest lekarstwo na twoje obawy, lęk, niepewność tym lekarstwem jest wiara w Jezusa Chrystusa.
Pan Jezus zapewniał swoich uczniów w wierszu 2, że w domu Jego Ojca jest wiele mieszkań i poszedł przygotować dla nas miejsce. Co to znaczy że Pan Jezus przygotował dla nas miejsce w domu swojego Ojca?
Człowiek został stworzony do społeczności z Bogiem. Gdy Bóg stworzył Adama, to umieścił go we wspaniałym miejscu które nazwał Rajem. Było to miejsce w którym Adam mógł obcować z Bogiem, rozmawiać z nim i czuć Jego bliskość. Bóg pozwolił Adamowi jeść ze wszystkich drzew ogrodu owoce, ale z jednego drzewa zabronił mu jeść. Było to drzewo poznania dobra i zła, ale Adam nie posłuchał Boga uległ namowie szatana i zerwał owoc z drzewa z którego Bóg mu zabronił. W tym momencie gdy Adam to uczynił otworzył drzwi grzechu i śmierci zarówno do swojego życia jak i życia wszystkich swoich potomków. W Piśmie Świętym czytamy:
Rzymian 5:12  Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli;
W wyniku grzechu Adam został pozbawiony społeczności z Bogiem i wpędzony z raju. Nieposłuszeństwo pierwszego człowieka spowodowało, że utracił on tą wspaniałą relacje jaką miał z Bogiem. Ale nie tylko on, również wszyscy jego potomkowie okazali się grzesznikami i zasłużyli na słuszną karą za swoje grzechy. Dzisiaj konsekwencje decyzji Adama dostrzegamy na każdym kroku. Skłócone i rozbite rodziny, ludzie pogrążeni w narkotykach, alkoholizmie i innych nałogach. Kłamstwo, które w wielu dziedzinach zdominowało nasze życie, korupcja na wysokich szczeblach władzy i nie tylko. Jeśli masz wątpliwości, że ten świat  jest pogrążony w grzechu, nieprawości, to posłuchaj bardzo uważnie dzisiejszych wiadomości, a z pewnością usłyszysz tam o przemocy, oszustwach, skrzywdzonych ludziach, kłócących się politykach. Przyjrzyj się uważnie własnemu życiu jak często robiłeś coś przeciwko twojemu własnemu sumieniu? Wiedziałeś, że coś jest złe, wiedziałeś, że Bogu to się nie podoba, a jednak to robiłeś!  Jak często kłamałeś, kłóciłeś się z ludźmi, miałeś pożądliwe myśli, wykorzystałeś kogoś, postąpiłeś egoistycznie, nie okazałeś zainteresowania człowiekowi w potrzebie, zazdrościłeś komuś? Drodzy zarówno świat jak i my sami potwierdzamy, że grzech jest najstraszniejszą rzeczą, która nas niszczy. Straciliśmy dom Ojca zostaliśmy wypędzeni z raju, a poprzez swoje grzechy budujemy mór nieprzyjaźni między nami, a Bogiem. Często uważamy, że grzech to nic strasznego, czasami nawet ludzie sobie żartują, że jeden mały grzeszek nie robi różnicy. Ale musimy zdać sobie sprawę, że grzech to jest najstraszniejsza rzecz jaka spotkała ten świat i wciąż spotyka. Cała krzywda i tragedia tego świata wynika z tego, że odrzuciliśmy Boga i postanowiliśmy pójść własną drogą.  Całkiem niedawno czytałem bardzo wzruszający artykuł, w którym była opisana ankieta jaką muszą wypełniać dzieci w Ugandzie gdy są przyjmowane do ośrodka rehabilitacyjnego. Posłuchajcie treści tej ankiety:
  „Czy zmuszono cię, byś zabił któregoś z krewnych? Czy zmuszano cię, byś odrąbywał ludziom maczetą ręce lub nogi? Czy zmuszano cię, byś wydłubywał ludziom oczy? Czy zmuszano cię, byś gwałcił kobiety? Czy zmuszano cię, byś palił ludzi żywcem? Na większość pytań takiej ankiety nieletni partyzanci w Ugandzie odpowiadają twierdząco”
Ciężko nam sobie wyobrazić jak trzynasto – czternastolatkowie  muszą odpowiadać na takie pytania, a do tego większość odpowiedzi jest twierdząca.
 Ale jeszcze raz, to powtórzę - grzech to najstraszniejsza rzecz jaka spotkała ten świat i wciąż spotyka.
Pismo Św. mówi że:
Rzymian 6:23  Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Każdy człowiek przed Bogiem jest grzesznikiem i zasługuje na śmierć i potępienie za swoje grzechy. Ale Bóg w swojej łasce, dobroci i miłosierdziu nie chce żeby ktokolwiek został potępiony więc posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa żeby zmarł za nasze winy przybity gwoździami do krzyża. Gdy Jezus mówi, że idzie przygotować nam miejsce właśnie, to ma myśli, że ofiara przez niego złożona całkowicie zaspokaja żądania Bożej sprawiedliwości i gładzi nasze grzechy. W chwili  kiedy w niego uwierzymy nasze grzechy zostają przebaczone i bez obaw możemy stanąć przed Bogiem.  Utraciliśmy dom naszego Ojca, ale Jezus Chrystus go dla nas odzyskał przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Dzisiaj w Królestwie Bożym jest miejsce dla każdego człowieka, który zaufa Chrystusowi i powierzy mu swoje życie. Przez Słowa dzisiejszej ewangelii Chrystus wzywa nas byśmy przestali się bać i trwożyć, ale uchwycili się pewnej nadziei, którą On przed nami roztacza mówiąc: „w domu mego Ojca jest wiele mieszkań, idę przygotować wam miejsce”.
Bóg chce by każdy z nas miał jasność co do tego w jaki sposób dostać się do tego domu o którym mówił Jezus. Widzimy, że apostołowie nie zawsze w pełni rozumieli słowa Chrystusa. Jeden z apostołów, Tomasz pyta się o ta drogę do Ojca. Pan Jezus Chrystus odpowiada mu niezwykłymi słowami mówiąc „Ja jestem droga, prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14,6). W tym jednym zdaniu jest więcej głębi niż wody w oceanach. Gdybym ciebie osobiście w tej chwili zapytał w jaki sposób możesz dostać się do Królestwa Bożego w jaki sposób możesz tam wejść? Jak możesz się znaleźć w miejscu gdzie przebywa Święty i Sprawiedliwy Bóg, On który nienawidzi grzechu i brzydzi się wszelkim złem.  „Jaka tam prowadzi droga” jak mówi jedna z pieśni? Ludzie mają cały szereg odpowiedzi, wielu ludzi próbuje do tego miejsca dostać się przez dobre uczynki. Myślą, że jak będą odpowiednio dobrze postępować, to w przyszłości mogą liczyć na życie wieczne. Inni uważają, że trzeba długo i gorliwie się modlić, chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty, spowiadać się. Jeszcze inni twierdzą, że wszystkie religie prowadzą do Boga i w każdej z nich jest prawda. Są również tacy ludzie, którzy uważają, że w ogóle nie należy się tym zajmować, Bóg zadecyduje po naszej śmierci co się z nami stanie i jakie będzie wieczne nasze przeznaczenie.  Ale prawda jest taka, że żadne z wyżej wymienionych przekonań nie doprowadzi nas do Boga. W Słowie Bożym czytamy bardzo wyraźnie, że jest tylko jedna droga, która doprowadzi nas do pojednania z Bogiem i da nam życie wieczne. Tą drogą jest złożenie swojego życia w ręce Jezusa Chrystusa.
Wyobraźcie sobie taką sytuacje, że chciałbyś dojechać do Szczecina ale twój samochód pędziłby z prędkością 100km/h w kierunku Gdańska.  Czy jadąc w taki sposób dojedziesz do Szczecina? Oczywiście, że nie. Ale gdybym zwolnił do 60km/h czy dojadę do szczecina? Oczywiście, że nie dojadę. Co musiałabym zrobić, żeby dojechać do szczecina? Każdy kto chociaż trochę zna tą trasę i wie gdzie znajduje się Gdańsk i Szczecin powiedziałby mi, że muszę zawrócić.
Bardzo duża liczba Osób chce dotrzeć do Królestwa Bożego chce wejść do nieba i być zbawionymi. Ale poruszają się w przeciwnym kierunku, próbują tam wejść w inny sposób niż ustanowił, to Bóg.
Posłuchajcie co mówi Pismo Św. na ten temat:
Dzieje Apostolskie 4:12  I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.
Inny fragment Pisma mówi:
1 Jana 5:11  A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego.
12  Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota.
Nie ma innej drogi do Ojca jak tylko przez Jezusa Chrystusa. Kiedyś tego nie wiedziałem, myślałem że moje zbawienie zależy od mojego dobrego postępowania i gorliwości religijnej. Starałem się regularnie chodzić do kościoła i przestrzegać przykazań, ale w żaden sposób nie mogłem w tym wszystkim znaleźć przebaczenia z grzechów i prawdziwej społeczności z Bogiem. Bóg zawsze był dla mnie daleki odległy, aż do momentu kiedy zacząłem naprawdę poważnie zastanawiać się czy ten Jezus o którym tyle mówimy w kościele jest prawdziwy. Nie wiedziałem tego nie miałem takiego przekonania więc prostą modlitwą powiedziałem: „Panie Jezu jeśli ty zmartwychwstałeś i żyjesz to ja chce cię poznać” I w tamtej chwili kiedy tylko wypowiedziałem te słowa On przyszedł do mnie. Zacząłem płakać i wyznawać swoje grzechy już wiedziałem, że On naprawdę żyje, że jest zbawicielem i umarł za moje grzechy na krzyżu. Wtedy wyznałem mu wszystkie moje grzechy, a On mi je przebaczył i otrzymałem dar życia wiecznego, dał mi swego Ducha do mojego serca i wciąż mnie prowadzi do domu Ojca.
Nie znajdziesz innej drogi do Boga jak tylko przez Jezusa Chrystusa nie ma znaczenia jak długo będziesz jej poszukiwał nie ma znaczenia gdzie będziesz jej szukał jeśli nie zaufasz Chrystusowi zawsze będziesz błądził! Nie znajdziesz tez nigdzie indziej jak w Chrystusie Jezusie prawdziwego życia. Ulegamy często ułudzie stawiamy sobie pewne cele i myślimy, że one przyniosą nam trwałe szczęście. Poświęcamy swój wysiłek  i energię na rzeczy, które są nietrwałe i wkrótce przeminą. Pozwólcie, że posłużę się pewnym przykładem:
W roku 1923 w Chicago, w hotelu Edgewater Beach odbyło się bardzo ważne spotkanie. Brali w nim udział: prezes największych zakładów metalowych, prezes największej firmy komunalnej, prezes największej firmy gazowej, prezes nowojorskiej giełdy akcyjnej i wielu innych, najbogatszych ludzi ówczesnych czasów. Jaki był ich los po 25 latach? Prezes największych zakładów metalowych Charles Schwab zmarł jako bankrut. Prezes największej firmy komunalnej Samuel Insull umarł bez grosza w kieszeni. Prezes największej firmy gazowej Howard Hobson zakończył swe życie w obłędzie. Prezes nowojorskiej giełdy akcyjnej Richard Whitney zakończył swą działalność w więzieniu. Prezes banku Leon Fraser popełnił samobójstwo. Prezes największych monopoli lvar Kruegar popełnil samobójstwo.
Stojąc tutaj dzisiaj pragnę się ciebie zapytać, czy uwierzyłeś w Jezusa Chrystusa i dostąpiłeś przebaczenia grzechów? Czy ten Chrystus o którym dzisiaj czytaliśmy, a który powiedział o sobie że Jest drogą, prawdą i życiem stał się twoim zbawicielem, pocieszycielem i oparciem na wieki? Na czym budujesz swoje życie i co jest dla ciebie najważniejsze, bo jeśli nie jest to Chrystus, to budowla twego życia wkrótce się rozpadnie? Jeśli jeszcze nigdy nie podjąłeś takiej decyzji  żeby stać się uczniem Chrystusa, to dzisiaj wzywam cię byś uwierzył w niego! On umarł za ciebie na Krzyżu zaufaj mu i powiedz do niego - jestem twój, przebacz mi moje grzechy i zbaw mnie! Jeśli zawołasz Go szczerze On przyjdzie do ciebie, przebaczy ci twoje grzechy i obdarzy cię życiem wiecznym. Usunie wszelki strach i lęk napełniając pokojem, który przewyższa ludzkie zrozumienie. Przyjdź dzisiaj do Chrystusa, a będziesz bezpieczny na wieki. Możesz, to zrobić w modlitwie prosząc Go o to, by przebaczył ci grzechy i stał się Panem twojego życia. Amen



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pastorze! Idź się wyspowiadać do księdza, to mi powiedział Jezus.

jaro pisze...

To powiedział ci diabeł, który podawał się za Jezusa, pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

A co z tymi naukami:
"„Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie”
"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
"Tymczasem wy dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie, i to właśnie braciom. Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego."

Wniosek: nie wszyscy wejdą do Królestwa Niebieskiego, niestety.

Łączna liczba wyświetleń