niedziela, 9 lutego 2014

Potwierdzony autorytet Chrystusa. Ew. Mateusza 7,28 – 8,4

Co byś powiedział o człowieku, który stałby na ulicach naszego miasta i twierdził, że daje zbawienie, że jest światłością świata, który wzywałby do naśladowania go i nadawałby nowe prawa od Boga ludziom? Co byś pomyślał sobie o takiej osobie? Z pewnością większość z nas uważałaby takiego człowieka za wariata za kogoś, kto postradał rozum. Ale Jezus nie tylko sam był przekonany o swoim autorytecie i mocy, jaką posiada, czynił również niezwykłe cuda i znaki potwierdzające swoją osobę. Także słuchający go ludzie dochodzili do wniosku, że jest różnica między Jezusem, a innymi nauczycielami.
Drodzy pierwszą część tego kazania chciałbym poświęcić autorytetowi Jezusa i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właśnie Jego powinniśmy słuchać, a nie innych nauczycieli?
Co pewien czas otrzymuje pytania w stylu „skąd mogę mieć pewność, że słowa Jezusa zapisane w Nowym Testamencie mają większą wartość niż słowa innych autorytetów religijnych”?
W naszym dzisiejszym fragmencie Jezus kończy kazanie na górze, a słowa przez niego wypowiedziane mocno poruszają ludzi. Czytamy, że ludzie byli zdumieni, zachwyceni, porwani Jego nauką. Dlaczego tak się działo? Bo uczył ich jako moc mający w odróżnieniu od innych wykładających Pisma Starego Testamentu. Przemawiał do nich w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, że ten człowiek zna prawdę i że On jest prawdą. Nie wskazywał na innych, nie powoływał się na ludzkie autorytety, nie odwoływał się do wielkich rabinów i postaci Starego Testamentu jak Mojżesz czy Abraham żeby potwierdzić swoją wiarygodność, ale zachowywał się jakby sam był większy od nich wszystkich.
Zwróćcie uwagę jak Jezus odnosi się do prawa, które nadał Mojżesz w Mat, 5,21.27-28.33-34.38-39.43-44. Jezus objawia prawdziwą duchową naturę tego prawa i jakby mówił przez słowa „słyszeliście że powiedziano a ja wam powiadam” że wiem o co w tym wszystkim chodzi. „Wy rozumiecie tak, ale powinniście rozumieć Słowo Boże w taki sposób jak ja wam mówię”. Tak, więc Jezus nie przedstawiał się jako wykładowca prawa, ale jako jego dawca. Nawet Mojżesz nie był bezpośrednim dawcą prawa, ale otrzymał je od Boga. Jezus natomiast nauczał lud w taki sposób, że widzieli w Nim twórcę przykazań, widzieli w Nim boski autorytet i objawiającą się przez niego moc. Widać to we wszystkich ewangeliach zwróćcie uwagę na kilka przykładów:
Gdy faryzeusze zastanawiali się nad osobą Jezusa posłali swoje sługi żeby pojmać Jezusa i do nich przyprowadzić, ale gdy posłańcy poszli słysząc Jezusa zupełnie zdębieli:
 Jana 7:45   Przyszli tedy słudzy do arcykapłanów i faryzeuszów, którzy ich zapytali: Dlaczego nie przyprowadziliście go?
7:46   Słudzy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze człowiek tak nie przemawiał, jak ten człowiek mówi.
Inny fragment znajduje się w Ew. Łukasza gdy Jezus ujawnia się w Nazarecie czytając Ks. Izajasza w Świątyni
Łukasza 4:20   I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone.
4:21   Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.
4:22   I wszyscy przyświadczali mu, i dziwili się słowom łaski, które wychodziły z ust jego, i mówili: Czyż ten nie jest synem Józefa?
 Jeszcze inny fragment znajdujemy u Mateusza gdy Jezus odpowiada Sadyceuszom na pytanie dotyczące zmartwychwstania
Mateusza 22:33   A lud, który to usłyszał, zdumiewał się nad nauką jego.
Sposób mowy Jezusa i jego odpowiedzi nie tylko był błyskotliwy, ale towarzyszyła mu moc i niezwykła oryginalność. Zwróćcie uwagę, że Jezus nie nabył tych umiejętności w żadnych szkołach, nie skończył studiów, nie był uczonym w piśnie, nie był wykształcony w naszym rozumieniu. Nie miał żadnego guru, czy przewodnika u którego odbywał staż. Możemy powiedzieć, że był prostym zwyczajnym człowiekiem, rzemieślnikiem, cieślą mieszkającym w Nazarecie i z pozoru nie wyróżniał się do pewnego czasu niczym szczególnym. Aż tu nagle „bum” wychodzi i naucza, robi to w taki sposób, że ludzie są zadziwieni i nie rozumieją skąd ta cała wiedza, umiejętność wyjaśniania pisma oraz moc z jaką to czyni.
Również o sobie mówił niezwykłe rzeczy np. „że przyszedł z nieba” (J 6,38) że zna i widział Boga (J 8,55) że u Boga był otoczony chwałą zanim się narodził i zanim powstał świat (J 17,5) że jest jedynym Zbawicielem świata (J 14,6) że jest Bogiem (J 10,33), że jest sędzią świata (Mt 7,23)
Jeden ze znanych pisarzy C.S Lewis powiedział
„Próbuje zapobiec mówieniu bardzo głupiej rzeczy, którą się często słyszy - jestem gotów zaakceptować Jezusa jako wielkiego nauczyciela, moralistę, nie akceptuje Jego jednak twierdzenia o boskości. Nie wolno nam wygadywać takich rzeczy: człowiek, który by był tylko człowiekiem i mówił to, co Jezus nie byłby wielkim nauczycielem czy moralistą. Byłby Szaleńcem w takim samym stopniu jak ktoś, kto twierdzi że jest jajkiem na twardo albo samym diabłem z piekła. Albo Jezus był Synem Bożym, albo szaleńcem lub kimś jeszcze gorszym”
On przyszedł do nas z nieba i autorytet z jakim przemawiał pochodził od Boga, był częścią Jego natury, moc która się przez niego objawiała była mocą Boga, mądrość była mądrością Boga, słowa które wypowiadał do ludzi były słowami Boga. Dlatego wszyscy, którzy mieli z nim styczność, zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy byli zadziwieni, zaszokowani jego nauką. Jezus nie był jak inni nauczyciele, dlatego jest różny od nich wszystkich jest większy i wyższy od nich wszystkich jest jedyny i jest jedyną drogą do Boga. Nie możemy Go porównywać do innych wielkich tego świata przewodników, myślicieli i filozofów. Jezus nawet nie pochodził z tego świata jak oni wszyscy. On mówił o sobie, że pochodzi z nieba z zupełnie innej rzeczywistości, z miejsca gdzie mieszka Bóg, gdzie mieszkają aniołowie z miejsca gdzie w doskonały sposób wypełnia się Boża wola.
Autorytet Jezusa i Jego autentyczność został również potwierdzony nie tylko w słowach w sposobie zachowania, ale również w przejawach mocy, cudów, znaków, zmartwych-wskrzeszeń, posłanie Ducha Świętego i swojego Zmartwychwstania. Wobec tych wszystkich faktów czy możemy mieć jeszcze wątpliwości, że Jezus jest jedyny, że Jemu należy się chwała i więcej żadnej innej osobie? Czy możemy mieć jeszcze wątpliwości, że On jest jedynym zbawicielem i przystęp do Boga mamy tylko przez niego? Czy możemy mieć jeszcze wątpliwości, że wobec autorytetu i mocy Jezusa coś może nam zagrażać. „On uczył ich jako moc mający, a nie jak uczeni w piśmie” to czego potrzebujesz, czego wszyscy potrzebujemy to słuchać nauki Jezusa z Nazaretu, to uwierzyć w nią i jej się uchwycić, bo przez Jego osobę doświadczymy wolności od naszych grzechów, zranień, nienawiści, złości. Przez jego osobę możemy doświadczyć uwolnienia od nałogów, zniewoleń, chorób według Jego woli. Dlatego że w Jezusie jest Boży autorytet, Boża moc w odróżnieniu od innych. Ktoś kiedyś powiedział, że wszyscy wielcy tego świata zmarli. Zmarł konfucjiusz, Platon, Budda, Mahomet, zmarli wszyscy przywódcy, przewodnicy i dyktatorzy, ale Jezus żyje i wciąż objawia swoją moc.
Tak więc pytam ciebie, czy to co on mówił zasługuje na wiarę? Jak ty do tego wszystkiego podchodzisz? Czy jesteś zdumiony, zadziwiony? Czy dostrzegasz to, co dostrzegali ludzie gdy Pan przebywał pośród nich, jego moc, majestat, chwałę, mądrość, boskość? Czy widzisz w końcu w Nim swojego Zbawiciela, który przeprowadzi cię przez granice śmierci i wprowadzi do Nieba i stawi cię przed Bogiem, jako czystego i nieskalanego? Mam nadzieje, że tak.
Autorytet jego naśladowców
Gdy jesteśmy przy autorytecie Jezusa warto pójść jeszcze trochę dalej i rozważyć kwestę z tym związaną. A mianowicie autorytet jego naśladowców i tych, którzy głoszą jego słowo. Jezus swoich uczniów również obdarzał mądrością i umiejętnością zwiastowania ewangelii przez Ducha Św. Zauważcie że sposób w jaki uczniowie zwiastowali Jego Słowo nie był związany z niepewnością tak jakby nie wiedzieli o czym mówią. Apostoł Paweł powiedział
 1Tesaloniczan 1:5 gdyż ewangelia zwiastowana wam przez nas, doszła was nie tylko w Słowie, lecz także w mocy i w Duchu Świętym, i z wielką siłą przekonania; wszak wiecie, jak wystąpiliśmy między wami przez wzgląd na was.
Innym przykładem jest Szczepan
Dzieje Apostolskie 6:9   Niektórzy zaś z synagogi, zwanej libertyńską, oraz z synagog Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, a również z Cylicji i Azji, wystąpili, rozprawiając ze Szczepanem.
6:10   Lecz nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał.
 Po prostu Bóg błogosławi swoją ewangelie i przy zwiastowaniu ewangelii ludzie odczuwają jej moc podobnie jak wtedy, gdy przemawiał Jezus. Widać to również w historii kościoła, że Bóg przyznawał się i przyznaje się nadal do ludzi, którzy przekazują Jego Słowa, którzy są naśladowcami Chrystusa.
Jezus po swoim zmartwychwstaniu powiedział do swoich uczniów
Mat 28:18   A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi.
Mat 28:19   Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
Dał swoim uczniom autorytet, mandat do zwiastowania ewangelii i obiecał, że będzie z nimi. Więc nie zwiastujmy ewangelii bez przekonania w taki sposób jakbyśmy byli jej niepewni, w taki sposób jakby ona nie miała mocy, jakby trzeba było się jej wstydzić. Nie, mamy ją zwiastować z wielką siłą przekonania wiedząc, że jest z nami Bóg i wtedy kiedy to czynimy On przyznaje się do nas.
Jakiś czas temu słyszałem pewne świadectwo człowieka, który zwiastował ewangelię na ulicy i podszedł do niego policjant z pytaniem, kto mu dał na to pozwolenie, a wtedy ten ewangelista otworzył Dzieje Apostolskie i przeczytał:
Dzieje Ap 1:8 Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.
Drodzy nie potrzebujemy specjalnego pozwolenia od świata, żeby dzielić się tym, kim jest Jezus, ale to czego potrzebujemy, to mieć przekonanie, to wiedzieć że Go znam, to mieć z Nim społeczność.
Kolejna rzecz jaką widzimy w dzisiejszym fragmencie to, to że Jezus przyjmuje wszystkich którzy do niego przychodzą choćby byli odsunięci najdalej po za nawias społeczeństwa. Uważam, że nie bez przypadek ewangelista Mateusz pierwsze uzdrowienie jakie podaje po kazaniu na górze, to uzdrowienie z trądu. W ten sposób Jezus pokazuje praktyczne zastosowanie tego kazania, pokazuje miłość do bliźniego i pokazuje że ewangelia jest dla wszystkich choćby byli na samym dnie w hierarchii społecznej.
Trąd był straszną chorobą w komentarzu Barcleya czytamy:
„Żadna inna choroba w takim stopniu nie doprowadzała człowieka do ruiny jak trąd”. Rozpoczynała się zwykle od małego guza, który przekształcał się w ropień, który się rozszerzał. Oczy stawały się błyszczące. Struny głosowe ulegały uszkodzeniu, głos stawał się chrapliwy, a oddech świszczący. Owrzodzeniu ulegały ręce i stopy. Wreszcie całe ciało pokrywały wrzody. Tego rodzaju trąd mógł trwać przez lata. Kończył się chorobą umysłową, śpiączką i wreszcie śmiercią. Trąd mógł rozpoczynać się od utraty czucia w różnych częściach ciała. Zapaleniu ulegały nerwy. Wiotczały muskuły. Kurczyły się ścięgna tak, że palce wyglądały jak szpony. Ręce i nogi ulegały owrzodzeniu. Później odpadały palce u rąk i nóg, potem odpadały ręce i stopy. Tego rodzaju trąd mógł trwać 20-30 lat. Właściwie było to konanie, człowiek umierał cal po calu.
Sytuacja fizyczna była straszna, ale było coś jeszcze gorszego. Józef Flawiusz pisze, że trędowatych uważano „za rzeczywiście zmarłych”. Skoro tylko stwierdzono trąd, chorego wyrzucano natychmiast poza nawias społeczeństwa. Prawo mówiło „Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (3 Moj 13,46). Trędowaty musiał nosić podarte ubranie, rozwichrzone włosy, opaskę na ustach, a idąc miał wołać: „Nieczysty, nieczysty” (3 Moj 13,45). W średniowieczu, jeśli ktoś zachorował na trąd, to kapłan odprawiał normalne nabożeństwo żałobne nad tym człowiekiem. Społeczeństwo uważało go za umarłego.
Trędowaty tracił również kontakty ze swoją rodziną nie można było go pozdrawiać nawet na otwartym polu i spotykać się z nim. Odległość jaką trzeba było zachować między zdrowym człowiekiem, a trędowatym to 1,5 metra pod warunkiem że wiatr nie wiał od jego strony, bo wtedy 40 metrów.
A tutaj widzimy Jezusa, który nie tylko nie unika tego człowieka jak było w zwyczaju, co nawet nakazywał zakon, ale Jezus dotknął się go. W ten sposób Jezus przełamał wszelkie konwenanse i przyjęte normy.
Tak jak Jezus zbliżył się do tego trędowatego i dotknął się go, tak dzisiaj chce zbliżyć się do każdego człowieka. Nie ma znaczenia co ludzie o tobie myślą i na jakim miejscu w swoim życiu się znalazłeś. Być może uważasz, że tobie już nikt nie może pomóc lub nie da się tobie pomóc? Być może uważasz, że twoje grzechy są tak wielkie, że nie można ich już przebaczać? Być może znalazłeś się na takim zakręcie lub znajdziesz się kiedyś w takim miejscu w życiu jak ten trędowaty. Być może zasmuciłeś Boga swoim grzechem, postępowaniem i wiesz, że twoje życie nie wygląda w taki sposób jakby chciał Bóg.
 Wtedy potrzebujesz zrobić to, co uczynił ten trędowaty człowiek. Przyjść z ufnością do Jezusa. Przyjść i oddać mu cześć, pokłonić się Jemu, a on powiedział:
 J 6:37 Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz.
Mamy obietnice, że jeśli przyjdziemy do Pana jeśli uznamy w nim swojego Zbawiciela On nas oczyści, On nas zbawi, On nas uratuje.
W jaki sposób mam przyjść do Jezusa?
„Wyciągnąwszy rękę dotknął się go, mówiąc: chcę bądź oczyszczony” (w.3). Ta ręka Jezusa wciąż jest wyciągnięta by oczyścić każdego z nas. Ale musimy do Niego przystąpić. Jak powiedzieliśmy ten trędowaty nie mógł zbliżać się do zdrowego człowieka, rozmawiać z nim. Zbliżenie się do uczonego w Piśmie lub rabina wiązało się nawet z ukamienowaniem. A jednak ten człowiek przyszedł pokonując te wszystkie bariery. I możemy zauważyć w jego przyjściu pewien schemat, który powtarza się w ewangeliach.
 Przyszedł w bardzo pokorny sposób, nie z pretensjami, nie z żądaniami, ale przyszedł błagając Jezusa o oczyszczenie. Przyszedł świadomy swojego stanu wiedząc, że w tym świecie nie liczy się, że ludzie uciekają od niego i nie chcą mieć z nim nic wspólnego, ale liczył na Bożą łaskę „jeśli chcesz możesz mnie oczyścić” (w.2)
Wątpliwości trędowatego nie dotyczyły mocy Jezusa, czy może to uczynić, ale wątpliwości dotyczyły jego woli. Jakby ten trędowaty mówił, „wiem że możesz to uczynić, ale nie mam pewności czy chcesz to uczynić” ale Jezus powiedział „chcę bądź oczyszczony”
W taki sposób i mamy przyjść do Boga, zrezygnować z własnej sprawiedliwości z naszych pomysłów na szczęście i ratunek, mamy przyjść w sposób pokorny i być gotowymi podążać za Chrystusem w posłuszeństwie. To jest związane z przełamaniem własnego „ja” które podpowiada nam, że sami damy sobie radę. To jest związane z opinią innym jak w przypadku tego trędowatego - stawiamy pytania co inni sobie pomyślą gdy oddam życie Chrystusowi – ale jeśli chcesz doświadczyć prawdziwego oczyszczenia musisz to pokonać.
Podsumowując:
1.      Autorytet Jezusa świadczy o Jego pochodzeniu i Jego wyższości nad wszystkimi.
2.      Tym autorytetem Jezus obdarza swoich naśladowców, by z odwagą i mocą zwiastowali ewangelię, dlatego zwiastujmy ją odważnie.
3.      Jezus chce oczyścić z grzechów i wyciągnąć rękę do każdego człowieka choćby był na samym dnie.
4.      Przychodzimy do Jezusa w sposób pokorny uznając swój grzech, swoją słabość i licząc na jego łaskę. Amen





Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń