niedziela, 15 czerwca 2014

Chorzy potrzebują lekarza, a nie zdrowi Ew. Mateusza 9,9-13

Dlaczego chodzimy do lekarza? Dlaczego w ogóle istnieją lekarze? Odpowiedzieć wydaje się bardzo prosta. Do lekarza chodzimy, bo chorujemy. Lekarze nie są dla tych, którzy są zdrowi, ale lekarze są dla chorych ludzi. Istnieję jedna z bardziej kłamliwych teorii na temat chrześcijaństwa, a mianowicie, że chrześcijaństwo jest dla dobrych ludzi. Dla ludzi, którzy prowadzą dobre życie, nie kłamią, nie kradną, nie upijają się, nie palą papierosów, są mili i pomocni dla wszystkich. Teoria ta jest dosyć powszechna istnieje zarówno na zewnątrz kościoła jak i wewnątrz kościoła.
Dzisiejsza historia pokazuje nam zupełnie coś innego, że chrześcijaństwo jest dla grzeszników, że Jezus przyszedł do grzeszników. Jezus nie przyszedł do dobrych, że nie wybrał tych najlepszych z całego świata i uczynił z nich kościół. Ale Jezus przyszedł powołać tych złych: morderców, oszustów, kłamców, prostytutki, pijaków, kombinatorów, bluźnierców, bałwochwalców i wielu innych.
Przypomina mi się pewna historia, która dobrze to wyraża z życia Williama Bootha założyciela Armii zbawienia
Pewnego niedzielnego dnia William szedł ze swoim synem Bramwellem, który wtedy miał około 12-13 lat. William zaskoczył syna gdy wziął go do salunu dzisiejszego baru. W barze tym był pełno mężczyzn i kobiet, wielu z nich było pijanych, a na ich twarzach widać było przestępstwo. Wszędzie były opary alkoholu i trytonu. A wtedy William powiedział do syna, to są ludzie dla których żyjesz i to są ludzie których przyprowadzisz do Chrystusa. Po kilku latach Bramwell Booth napisał, że to przeświadczenie nigdy go nie opuściło.  William wierzył, że ewangelia może zmienić tych ludzi i może sprawić, że staną się zupełnie inni i tego uczył swojego syna.
Tak wiec chrześcijaństwo jest dla biednych złych i chorych duchowo ludzi, ale takimi ich nie pozostawia, bo moc ewangelii zmienia nas.
Dzisiaj mamy historię jednego z takich biednych grzesznych ludzi jakim był każdy z nas. Mamy historię powołania Mateusza, człowieka który w późniejszym czasie stał się autorem pierwszej ewangelii.
Mateusz pełnił bardzo niewdzięczny zawód celnika (w. 9), zawód poborcy podatkowego. W tamtym czasie w Izraelu celnicy byli szczególnie pogardzaną i znienawidzoną grupą społeczną przez Żydów z tego powodu, że zbierali podatki w imieniu Rzymu. Mateusz był Żydem, który najprawdopodobniej nabył licencje poborcy podatkowego, którą w tamtym czasie można było kupić. Z taką licencją poborca  miał obowiązek wobec władz rzymskich wpłacać regularnie ustaloną sumę do  kasy cesarstwa. Cokolwiek zyskał ponad tę sumę, stanowiło jego zarobek. Tego rodzaju system doprowadzał do wielu nadużyć. Celnicy często pobierali dużo więcej niż należało, oszukiwali i łupili podatników. Ludność nie wiedziała ile jest zobowiązana płacić. Zwłaszcza, że w tych czasach nie znano gazet, ani radia, nie było środków masowego przekazu, które by obwieszczały te czy inne rozporządzenia. W konsekwencji wielu poborców wzbogacało się bardzo w sposób nieuczciwy. Celnicy także byli postrzegani przez Żydów jako kolaboranci, zdrajcy współpracujący z okupantem jakim w tamtym czasie było cesarstwo rzymskie dla Izraela.
Jezus spotyka Mateusza siedzącego przy swojej pracy, gdy siedział przy stole celnym pobierając od ludzi podatki. Wtedy właśnie powołuje go, by poszedł zanim mówiąc „Pójdź za mną”. Reakcja Mateusza jest niemal natychmiastowa, wstaje porzuca swoje dotychczasowe zajęcie i idzie za Jezusem. Następnie Mateusz wyprawia wielkie przyjęcie (Łuk 5,29). Głównym gościem na tym przyjęciu jest Jezus. Na przyjęcie Mateusz zaprasza swoich znajomych, często to są ludzie o nieciekawej reputacji, grzesznicy i podobni jemu celnicy, oszuści oraz ludzie którymi pogardzano w Izraelu. Na owe przyjęcie Mateusz zaprasza również Jezusa. Widząc to faryzeusze oburzają się, że z takimi ludźmi Jezus przebywa i jada z nimi. Słowa użyte na określenie uczty w jakiej uczestniczył  Jezus wskazują na położenie się przy stole. Była to pozycja pół leżąca twarzą do stołu i bardzo wymowna, bo świadczyła o sympatii i była wyrazem związania i wspólnoty z ludźmi z którymi taki posiłek  się spożywało. Z pewnością gdy Faryzeusze zobaczyli Jezusa w takiej komitywie z celnikami uznali go za jednego z nich i nazywali „przycielem  celników i grzeszników, żarłokiem i pijakiem” (Łuk 7,34). Inaczej mówiąc twierdzili „jak On może mówić, że przyszedł od Boga skoro zadaje się z takimi ludźmi” „gdyby był od Boga od takich jak tamci trzymał by się jak najdalej”. Ale Jezus odpowiada im, że nie zdrowi potrzebują lekarza, ale ci co się źle mają (w. 12). „Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych lecz grzesznych” czytamy u (Łukasza 5,32).
1.      Po pierwsze Bóg zbawia grzeszników.
Mateusz, którego powołał Jezus był jednym z największych grzeszników w tamtym czasie w Izraelu. Nikt mu nie musiał przypominać o tym, że jest złym człowiekiem. Z pewnością miał świadomość, że nie raz kogoś oszukał, nie raz kogoś wykorzystał, nie raz kogoś przymusił do zapłacenia nienależnego podatku, nie raz kogoś niesprawiedliwie potraktował. Wiedział o tym, że jest zły i niegodny Bożej łaski. Wiedział o tym, że nie zasługuje od Boga na nic dobrego i dlatego Jezus go powołał. Może wydawać się nam to dziwne, ale jak powiedziałam na początku ewangelia nie jest dla dobrych. Jeśli czujesz się dobrym człowiekiem, to ewangelia, którą oferuje Jezus nie jest dla ciebie. Jeśli czujesz się dobrym człowiekiem, to Bóg nie ma ci nic do zaoferowania, bo ty nic od Boga nie potrzebujesz. Z tym właśnie mieli problem faryzeusze i inni im podobni, z tym właśnie ma problem wielu ludzi dzisiaj. Ich problem polega na tym, że oni nie potrzebują Zbawiciela, bo czują się dobrzy, bo czują się sprawiedliwi, bo czują, że zasługują od Boga  na jakąś nagrodę za ich dobre życie. Ale Mateusz wiedział, że na nic nie zasługuje, jedyne na co liczył, to na Bożą łaskę, na Boże przebaczenie i w tym widział swoją nadzieje. Do nieba nie wejdzie żaden człowiek uważający się za sprawiedliwego, ale wejdzie tam mnóstwo grzeszników usprawiedliwionych przez wiarę w Jezusa.
Nie chodzi o to, że jedni są grzeszni, a inni nie. Jezus powiedział, że nie przyszedł wzywać do upamiętania sprawiedliwych lecz grzesznych. Biblia wyraźnie naucza, że wszyscy ludzie są grzesznikami Rzymian 3,23. „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”. Każdy człowiek w oczach Bożych jest kłamcą, jest przestępcą winnym łamania Bożego prawa i każdy człowiek zasługuje na najwyższy wymiar kary, karą za grzech jest śmierć. Pan Bóg mówi:
Psalm 14:2  Pan spogląda z niebios na ludzi, Aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, Który szuka Boga,
3  Wszyscy odstąpili, wespół się splugawili. Nie ma, kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego.
Problem polega na tym, że większość ludzi tego nie dostrzega.  Nie dostrzega własnej grzeszności,  własnego upadku, nie dostrzega tego, że są pożałowania godni w oczach Boga i na nic dobrego nie zasługują. Ktoś może powiedzieć, bracie Jarosławie ty nas obrażasz. Ale jeśli obraża cię to, że mówię ci że  jesteś złym człowiekiem i jesteś grzeszny, to znaczy że, jeszcze masz poczucie własnej sprawiedliwości, jeszcze twoje „ja” do końca nie umarło.
Jan powiedział;
1 Jana 1:8  Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma.
To co zwodzi nas w dostrzeżeniu własnej grzeszności, to przede wszystkim nasz grzech w którym żyjemy i w którym się poruszamy. Grzech zaślepia nam oczy na prawdziwy duchowy nasz stan. Kolejną rzeczą jest niemoc dostrzeżenia Bożej chwały. Gdybyśmy tylko na chwile dostrzegli jaki  jest naprawdę Bóg, to wtedy od razu byśmy padli na twarz prosząc o przebaczenie. W obliczu Bożej Świętości i Jego majestatu widzielibyśmy wszystkie swoje nieprawości jak uczynił to Izajasz lub Hiob. Zwróćmy uwagę jak zareagował Izajasz gdy dostrzegł Boga
Izajasza 6:5  I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów.
Jak zareagował Ezechiel gdy zobaczył chwałę Pana
Ezechiela 44:4  Potem poprowadził mnie w kierunku bramy północnej przed front świątyni; i spojrzałem, a oto chwała Pana wypełniała świątynię Pana. I padłem na twarz,
Jak zareagował Hiob gdy widział Boga
Hioba 42:5  Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię.
6  Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele.
Podobne doświadczenia towarzyszyły i towarzyszą wszystkim, którzy choć odrobinę dostrzegli kim naprawdę jest Bóg. Posłuchajcie jak opisywał relacje ze swoich Nabożeństw przebudzeniowych Gotfryd Alf założyciel Baptyzmu na ziemiach polskich „…było drżenie, które poruszało suche kości, ludzie płakali nad swoimi grzechami i poszukiwali zbawiciela od grzechów. Starzy ludzie z siwymi włosami siedzieli ze spuszczonymi głowami płacząc i rozpaczając nad swoimi grzechami, że łzy opadały na ich zapadnięte policzki. Och! Jak radosne były to sceny”
„Po pewnym kazaniu Alf napisał: kilku z nich było tak poruszonych przez Ducha i słowo, że głośno płakało, jedną z nich była dama z towarzystwa która przyszła pierwszy raz ; została nie tylko poruszona do łez  ale wyrażała swoje szczęście z obecnymi i obiecała przyjść raz jeszcze.”
Inną rzeczą, która zamyka  nam oczy na nasz grzech to nasza religijność. Często myślimy, że jak spełniamy jakieś rytuały, czynności religijne, przyjmujemy sakramenty, chodzimy na nabożeństwa, czytamy Pismo Święte, dajemy jałmużnę, pościmy i dbamy o  nasze życie religijne, to jesteśmy całkiem w porządku. Ale czy nie właśnie na tym polegał największy grzech faryzeuszy. Oni uważali się, we własnych oczach za sprawiedliwych z powodu swoich starań i swojej aktywności religijnej. Z tego też powodu nie chcieli przyjść do Jezusa. Musimy ciągle śpiewać pieśń we własnym sercu, w swoim życiu i swojej postawie „om ja łaski twej dłużnikiem jestem i zostanę już”. Życie chrześcijanina zaczyna się od poczucia grzeszności, przebiega w poczuciu grzeszności i kończy się w poczuciu grzeszności. Czym jesteśmy bliżej Boga tym większą mamy świadomość własnych grzechów. Czym bardziej jesteśmy święci tym bardziej dostrzegamy jak jesteśmy nieczyści.
Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci co się źle mają, Jezus zbawia grzesznika, który wie, że jest grzesznikiem. Na wezwanie Jezusa przyjdzie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja dam wam ukojenie nie odpowie żaden dobry człowiek, ale odpowie jedynie ktoś, kto potrzebuje zbawiciela.
Gdy zanany reformator Marcin Luter umierał 1546 roku na łożu śmierci wypowiedział bardzo znaczące słowa „jesteśmy tylko żebrakami, taka jest prawda”. Choć przez całe swoje życie uczynił bardzo wiele dla Królestwa Bożego, to jednak wiedział, że zbawia go Chrystus z łaski, bo jego życie jest brudne i grzeszne.
Dlatego też do Jezusa garneli się ludzie o kiepskiej opinii jak jawnogrzesznica, jak celnicy, jak trędowaci, samarytanie. Ci których faryzeusze i uczeni w piśmie nazywali motłochem, plebsem. Garneli się do niego ci którzy wiedzieli, że są duchowymi żebrakami i duchowymi bankrutami. A czy ty, to wiesz? W jaki sposób, ty patrzysz na siebie? Czy widzisz, swój grzech i swój upadek? Czy widzisz,  że potrzebujesz Zbawiciela, lekarza, który uzdrowi cię z twoich nieprawości? Czy widzisz to? Jeśli to widzisz jesteś błogosławiony. A może uważasz, że jesteś całkiem  w porządku, bo ładnie się ubierasz, bo nie chodzisz w miejsca gdzie chodzą ludzie tego świata? Zachowujesz się i mówisz lepiej niż inni. Może mówisz w swoim sercu jak niegdyś pewien faryzeusz dziękuje ci Boże, że nie jestem jak inni ludzie rabusie, oszuści, cudzołożnicy. Dziękuje ci Boże, że nie jestem jak ten Kowalski mieszkający opodal mojego domu. Jeśli tak myślisz o sobie to Jezus nie ma  ci nic do zaoferowania.
W stwierdzeniu Jezusa, że zdrowi nie potrzebują lekarza, ale ci którzy się źle mają widzę pewne zagrożenie dla kościoła i ludzi wierzących. Zadaniem kościoła jest głosić ewangelię i doprowadzać ludzi do upamiętania, ale jeśli unikamy mówienia o grzechu, o sprawiedliwości o sądzie i o potępieniu z tego powodu, że to drażni ludzi. To nie spodziewajmy się prawdziwych nawróceń. Jeśli ktoś nie dowie się, że jest chory na śmiertelną duchową chorobę jaką jest grzech, to nigdy nie może zostać uzdrowiony przez lekarza, którym  jest Jezus. Sam kościół ma tu wiele sobie do zarzucenia nie zawsze głosząc właściwą treść poselstwa. Mamy tendencje mówić wiele o Bożej miłości, dobroci i błogosławieństwach, a unikamy wzywania do konieczności pokuty, odwrócenia się od martwych uczynków, wezwanie do posłuszeństwa, porzucenia swoich grzechów. Przesłanie ewangelii nie pozostawia nam wątpliwości gdy wystąpił Jan chrzciciel pierwsze co uczynił wezwał ludzi do upamiętania (Mat 3,2). Później wystąpił Jezus i pierwsze co uczynił wezwał ludzi do upamiętania (Mat 4,17). Później wystąpił Piotr w Dzień Zielonych Świąt i w pierwszym kazaniu wezwał ludzi do upamiętania (Dzieje 2,38). Kościół chrześcijański ma za zadanie, być Bożym prorokiem w świecie i wskazywać na grzech świata oraz na lekarza, który z grzechów oczyszcza. Jeśli chcemy żeby ludzie do tego lekarza przychodzili z właściwych motywacji i doznawali prawdziwego zbawienia nie bójmy się głosić o grzechu.
2.      Po drugie wezwani przez Jezusa porzucają dawny sposób życia.
Zwróćcie uwagę,  że gdy Jezus powołał Mateusza, to Mateusz nie pozostał celnikiem. On wiedział, że dalej nie może wykonywać tego zawodu. Ewangelista Łukasz mówi, że wstał zostawił wszystko i poszedł za nim (Łuk 5,28). Ale później czytamy, że zorganizował przyjęcie w swoim domu, rozumiemy przez to,  że nie porzucił swojego domu. On porzucił dawny grzeszny sposób życia. Został powołany jako celnik, ale celnikiem nie pozostał. Jeśli Bóg powołuje nas, to wraz z powołaniem przychodzą głębokie zmiany do naszego życia. Jeśli rzeczywiście zostałeś zbawiony przez Jezusa nie możesz pozostać człowiekiem jakim  byłeś przed nawróceniem. Ewangelia wymaga od nas byśmy porzucili stare grzeszne życie, stare grzeszne przyzwyczajenia i stare grzeszne słownictwo. Apostoł Paweł napisał o tym w ten sposób:
Efezjan 4:22  Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze,
23  I odnówcie się w duchu umysłu waszego,
24  A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.
Czasami zmiany te są bolesne i wymagają odwagi. Czasami trzeba porzucić miejsca do  których się chodziło przed nawróceniem, a w których lubiliśmy przebywać. Czasami jak w przypadku Mateusza, to może być miejsce pracy, które należy zostawić, bo jest przyczyną grzechu w twoim życiu. Innym razem to mogą być ludzie których powinniśmy unikać z powodu ich złego wpływu na nas.
Biblijna pokuta, której wymaga od nas Bóg polega na odwróceniu się od własnych grzechów. Żyjemy w kraju w którym jest zupełnie mylne pojęcie na czym polega pokuta. W Polsce wielu ludzi myśli, że pokuta polega na odpracowaniu czegoś, zadośćuczynieniu,  odrobieniu czegoś. Do tego istnieje mylne przekonanie, że nasze grzechy możemy odpokutować czynnościami religijnymi jak np. modlitwa, przystąpienie do sakramentów, pójście na pielgrzymkę, posty czy inne umartwianie ciała  itp.. rzeczy. To powoduje, że wiele osób chce odpracować swoją winę. A gdy myślą że już to uczynili, bo przez tak rozumianą pokutę, to znowu mogą grzeszyć i znów odpracować. Jest to wielkie zwiedzenie i kłamstwo. Biblijna pokuta polega na szczerym autentycznym żalu za grzechy. Przypomnijmy sobie co powiedział Jezus „błogosławieni którzy się smucą, (z powodu swoich grzechów) oni będą pocieszeni” oraz na odwróceniu się od grzechów. Nowotestamentowe greckie słowo używane na wezwanie do pokuty to słowo „metanoia” dosłownie znaczy zmiana umysłu. Pochodzi ono od trzech słów „meta” – zmiana, (musi nastąpić zmiana postępowania) „neo”- dostrzec, (dostrzec potrzebę zmiany) „nous” – umysł w charakterze moralnym. W Nowym Testamencie zawsze chodzi o zmianę na lepsze, zmianę postawy moralnej, jest to pokuta, nawrócenie, upamiętanie. W Starym Testamencie odpowiednikiem  pokuty z Nowego Testamentu jest słowo „szub” oznaczające powrót na właściwą drogę. Jest to zmiana jaka dokonała się w  życiu Mateusza i musi dokonać  się w życiu każdego z nas. Jeśli nie widzisz, że twoje życie zmieniło się pod wpływem ewangelii i jeśli nie widzisz potrzeby zmian, to tak naprawdę nigdy jeszcze prawdziwie nie pokutowałeś i jeszcze się nie nawróciłeś.
Apostoł Paweł mówiąc o tej zmianie do Tesaloniczan mówił w taki sposób
 1Tesaloniczan 1:9  Bo oni sami opowiadają o nas, jakiego to u was doznaliśmy przyjęcia, i jak nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu.
Nawrócić się od bałwanów, porzucić marności i wszystko co jest stratą czasu, pieniędzy i talentów i zwrócić się do  Boga, by teraz Jemu służyć. Najczęściej o pokucie myślimy jako o przykrym obowiązku, ale Jezus zawsze łączy skruchę z radością. Jest to radość zarówno w niebie (Łuk 15,7) jak i na ziemi. Dlatego, że smutek ku upamiętaniu prowadzi nas do zbawienia i prawdziwa skrucha przynosi wolność. Gdy Mateusz porzucił swoje dotychczasowe zajęcie sprosił swoich przyjaciół, zorganizował dla  nich wielka ucztę, by również oni doświadczyli tego wspaniałego zbawienia, które stało się Jego udziałem, on po prostu się cieszył. Ewangelia ma ta niezwykłą właściwość, że pomnaża się poprzez dzielenie.  Gdy sami doświadczymy Zbawiciela, to chcemy powiedzieć o  tym wszystkim i reakcja ta jest naturalna. Duch Święty, który jest w każdym  wierzącym człowieku pobudza go do dzielenia się dobra nowiną i wtedy kiedy, to czynimy doświadczamy radości. Weź również i ty przykład z Mateusza, że teraz gdy organizujesz spotkanie, imprezę i zapraszasz niewierzących znajomych. To nie po to, by tylko z nimi jeść i pić, ale by również oni poznali Zbawiciela.
Podsumowując:
Czy wyobrażasz sobie gabinet lekarski z napisem na drzwiach „nie przyjmujemy chorych”? Oczywiście lekarz jest dla chorych. A czy wyobrażasz sobie kościół chrześcijański z napisem na drzwiach „przyjmujemy tylko dobrych ludzi, grzesznicy są niemile widziani”. Nie, kościół jest dla grzeszników, Jezus wzywa grzeszników, jeśli czujesz się grzesznikiem, On cię wzywa. On cię oczyści, przemieni i zbawi. Razem z Nim zasiądziesz do stołu na ucztę. Ale jeśli uważasz się za sprawiedliwego, za dobrego to masz problem, to należy się martwić bo On Zbawia grzesznych, a nie sprawiedliwych. 



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń