niedziela, 22 maja 2016

Oddanie Hiskiasza 2 Królewska 18,1-7


Hiskiasz lub Ezechiasz panował w latach 722 p.n.e 699 p.n.e. Był to bardzo ciężki okres dla Izraela. Czasy świetności Króla Dawida i Salomona już dawno minęły. Królestwo Izraelskie rozpadło się i było podzielone na dwa obozy. Królestwo Judzkie ze stolicą w Jerozolimie  do którego należały dwa plemiona izraelskie Juda i Beniamin, oraz królestwo Izraelskie ze stolicą w Samarii. Izrael był pogrążony w bałwochwalstwie, niemoralności i pustej religijności. Świątynia gdzie Bóg nakazał sprawować kult i składać ofiary ku Jego chwale została zamknięta przez ojca Hiskiasza, Achaza, który całkowicie pogrążył się pogaństwie. Nawet spalił swojego syna na ofiarę dla Molocha i zamknął świątynie Pańską, tak że kul prawdziwego Boga niemal ustał w Izraelu. Widzimy że Ojciec Hiskiasza nie przekazał mu dobrych biblijnych wartości, które Hiskiasz mógłby naśladować.
  Panowanie Hiskiasza przypadało na czas służby dwóch proroków w Izraelu, Izajasza i Micheasza. Gdy czytamy  księgę Izajasza mamy rzeczywisty duchowy obraz Izraela z tamtego okresu. Do tego wszystkiego królestwo Asyryjskie poważnie zagrażało Judzie.

Hiskiasz jako młody dwudziestopięcioletni człowiek postanowił dokonać głębokich zmian w Judzie. Gdy przyglądamy się jego życiu  to śmiało możemy powiedzieć, że się nawrócił z całego serca do Boga. Widział stan w jakim znalazło się całe królestwo i wiedział co było  powodem tak tragicznej sytuacji ekonomicznej, militarnej i duchowej Izraela. Może inni by powiedzieli, że to przejściowe, kilka spraw poszło źle, ale jakoś to naprawimy, tu się podeprze, tam się połata i wszystko będzie dobrze. Ale Hiskiasz nie tylko widział problemy, ale wiedział dlaczego się pojawiły i gdzie szukać ratunku.  Przyczyną wszystkich problemów Izraela było opuszczenie Boga swoich ojców i zwrócenie się w stronę bałwochwalstwa (obcych bogów) a także nieprzestrzeganie zakonu Mojżeszowego. Więc król postanowił, to zmienić, bo Jako jeden z niewielu rozumiał przyczynę problemów Izraela. Wiedział że źródłem tak złej sytuacji nie jest sytuacja ekonomiczna, brak edukacji, problemy kadrowe w wojsku czy inne, to był tylko objaw choroby, konsekwencja grzechu. Źródłem problemów była sytuacja duchowa. Porzucenie Boga swoich Ojców, porzucenie przymierza jakie Bóg zawarł z Izraelem przez pośrednictwo Mojżesza. Wtedy Bóg obiecał im błogosławieństwo za posłuszeństwo i przekleństwo za nieposłuszeństwo.  
Podobnie jest często w naszym życiu i w życiu wielu ludzi. Nie widzą często prawdziwego źródła swoich problemów. Dostrzegają brak pieniędzy, pracy, chorobę, jakieś problemy okolicznościowe, problemy z nałogami, depresję, ale trudno im to powiązać z życiem duchowym jakie prowadzą. Często wiele osób nie widzi, że źródłem ich problemów jest grzech. Hiskiasz jednak widział to doskonale. Dzięki temu mógł podjąć właściwe kroki, by sytuacja ta uległa zmianie.
W trzecim wersecie czytamy, że Hiskiasz czynił to co prawe w oczach Boga. Robił to, co Bogu się podobało i unikał tego czego Bóg nie akceptował. W wyniku swojej postawy jest przyrównany do króla Dawida jako wzór posłuszeństwa.
Niewątpliwie Hiskiasz poczynił znaczny wysiłek, by dochodzić tego co jest miłe Bogu. Nie czekał z założonymi rękami na Bożą wolę, ale poszukiwał jej. Niekiedy ludzie chcą się podobać Bogu, ale nie chcą czynić wysiłków w tym kierunku. Nie można podobać się Bogu nic nie robiąc, Bóg nakazuje byśmy Go szukali.
 W 2 Kronik 29,3 czytamy że Hiskiasz w pierwszym roku swojego panowania otworzył drzwi świątyni Pańskiej i uprzątnął ją. Następnie pousuwał świątynki z bałwochwalczych miejsc Judy, niszczył święte słupy gdzie ludzie modlili się do bałwanów, zniszczył węża którego ustanowił Mojżesz na pustyni z którego izraelici uczynili sobie bożka.
Zwróćmy uwagę na 7 wiersz jak Bóg zareagował na poczynania Hiskiasza? Co zrobił Bóg? Był z nim, błogosławił Mu, prowadził go. Gdy Hiskiasz modlił się do Niego Bóg go wysłuchiwał, Bóg szczęścił mu i wspierał Go.
 I widzę tutaj kilka zasadniczych lekcji. Hiskiasz porzucał grzech, odwracał się od niego i walczył z nim. Robił to wszystko co mógł, by Bogu lepiej się podobać. Czynił to we własnym życiu i wokół siebie. Chciał by wszystko i wszyscy na co miał wpływ służyło Bogu i dążył do tego. Podobnie i my powinniśmy czynić. Porzucać grzech, uświęcać się i dążyć by całe nasze życie i nasze środowisko w którym żyjemy służyło Bogu.
Dalej czytamy, że Hiskiasz polegał na Bogu Izraela - 5 wiersz. Czytając ten fragment zastanawiam się czy ja , czy ty  polegasz na Bogu Izraela jak robił to Hiskiasz? W czym pokładamy swoja ufność? Gdzie szukamy bezpieczeństwa? Hiskiasz szukał w Bogu oparcia i wiemy, że się nie zawiódł. Często ludzie szukają nadziei w innych ludziach, dobrobycie, zdrowiu, przyjemnościach i na tym się opierają. Nie wiedząc często i nie mają świadomości na jak bardzo kruchym lodzie stoją. Wszystkie rzeczy poza Chrystusem w jednej chwili mogą się zawalić. Tylko Bóg Izraela jest mocną skałą, mocną niezachwianą podporą której nic nie jest w stanie poruszyć, bo nikt i nic nie może przeciwstawić się Jego woli. Polegajmy na Bogu, oprzyjmy się na nim. Uczyńmy z Boga naszą podporę, ucieczkę w utrapieniach najpewniejszą. A z pewnością się nie zawiedziemy jak Hiskiasz.
W wierszu 6 czytamy o Jego przywiązaniu do Pana. Hiskiasz kochał Boga. Jego posłuszeństwo nie wynikało ze strachu, poczucia wyłącznie wyuczonego obowiązku, tradycji, pustej religijności, ale jego posłuszeństwo wynikało z miłości Pana. Bóg pragnie byśmy Go kochali z całego serca, duszy i siły. Dopiero taka postawa wobec Boga stwarza pole do szczerego i błogosławionego działania na rzecz Bożego Królestwa. Więc zachęcam, kochaj Boga i służ mu z miłości. Zaangażujmy w relacje z Bogiem nasze serce, nasz umysł, nasze myśli, naszą wolę i nasze postępowanie.
Hiskiasz okazywał również Bogu praktyczną miłość i wyrażał to poprzez swoje uczynki. Niekiedy ludzie mówią jak bardzo kochają Boga i jak mocno są wierzący poprzestając na samych słowach. Jak często słyszy się, że "jestem wierzący niepraktykujący". Ale nie ma czegoś takiego, zawsze swoją wiarę jakoś praktykujemy. Albo jej służymy, albo ją depczemy. My naszej służymy wtedy, kiedy jesteśmy przywiązani do Pana, posłuszni Mu wydając dobre  świadectwo. A depczemy ją wtedy, kiedy nie żyjemy zgodnie ze słowem Boży. Wtedy kiedy jesteśmy gnuśni i leniwi nie chcąc Bogu okazywać posłuszeństwa mając zawsze czas na nasze sprawy, ale nie mając czasu dla Bożego Królestwa.  Albo swoim życiem zaprzeczamy świadectwu Boga, albo niesiemy Jego obraz. Zna Pan tych, którzy są Jego, jak wiedział kim jest Hiskiasz i jakie są pragnienia Jego serca, tak wie kim jest każdy z nas.
Można zadać pytanie skąd Hiskiasz wiedział jak się podobać Bogu? Czytamy w 6 wierszu, że znał wolę Boga z Pisma Św, czytał Słowo Boże. Bez Słowa Bożego jesteśmy ślepi i głusi i nie wiemy dokąd idziemy. Możemy mieć najlepsze szczere chęci, możemy być najbardziej gorliwi, ale jakie to ma znaczenie jeśli podążmy w złym kierunku.
Jeśli podążamy w złym kierunku jedyne co nam pomoże, to musimy zawrócić. Ale żeby zwrócić, to trzeba wiedzieć gdzie się udać? W jakim kierunku podążać, by mieć autentyczną, prawdziwą społeczność z Bogiem? I Biblia jest jedynym drogowskazem dzięki której możemy wejść na tą drogą. Nie byłoby Hiskiasza i Jego reformy, nie byłoby zmiłowania Bożego, gdyby nie Słowo Boże z którego poznał wolę Pana
Jak jest z naszą znajomością Pisma Świętego, czy czytamy je regularnie pod kątem zmian w naszym życiu? Czy jesteśmy posłuszni Słowu Bożemu? Czy jest ono dla nas jedynym autorytetem wiary? Mam nadzieje że tak, bo Słowo Boże jak czytamy w Psalmie 119 wierszu 89-90 Trwa na wieki, niewzruszone jak niebiosa z pokolenia w pokolenie, a wraz z nim wszyscy którzy mu ufają. Amen


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń