czwartek, 5 maja 2016

Chrześcijanin wobec cierpienia


Od jakiegoś czasu spotykam się z poglądem, że właściwie chrześcijanina powinno omijać wszelkie cierpienie jeśli Bóg jest po Jego stronie. Niektórzy uważają, że skoro chrześcijanin jest zwycięzcą w Chrystusie, a Chrystus nasze choroby nosił i nasze cierpienia wziął na siebie jak się cytuje Izajasza 53,4 to my mamo prawo być wolni od wszelkich cierpień. Problem jednak polega na tym, że ta wizja chrześcijaństwa choć wspaniała, to nie pochodzi z Pisma Św. Dlatego wielu chrześcijan mając taką wizje wiary w Chrystusie w chwili, gdy spotyka ich niezrozumiałe cierpienie, czują się zawiedzeni i sfrustrowani. Nie rozumieją też dlaczego dobry i miłosierny Bóg, „który przecież chce, aby wszyscy wierzący byli zdrowi i wolni od cierpień” pozwala na przedłużające się męczarnie. Osławiony już fragment z Ks. Izajasza 53,4 apostoł Piotr rozumiał inaczej niż przedstawia go wielu współczesnych nauczycieli biblijnych, czy pastorów. Apostoł Piotr w poniesieniu naszych chorób przez Jezusa i wzięciu przez niego naszych cierpień widział głównie aspekt duchowy ofiary Jezusa.
1 Piotra 2:24  On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.
Poniesienie chorób i naszych cierpień według Piotra, to poniesienie naszych grzechów na drzewo, poniesienie naszego oddzielenia od Boga, naszego przekleństwa, naszego potępienia. Piotr łączy sińce i cierpienie z Izajasza 53,5 z przebaczeniem grzechów, które otrzymujemy dzięki wierze w Chrystusa.
Ewangelista Mateusz natomiast widział wypełnienie proroctwa Izajsza 53,4 w uzdrowieńczej posłudze Pana Jezusa w czasie, gdy Pan Jezus był na ziemi i pełnił swoją publiczną służbę
Mateusza 8:16  A gdy nastał wieczór, przywiedli do niego wielu opętanych, a On wypędzał duchy słowem i uzdrawiał wszystkich, którzy się źle mieli.
17  Aby się spełniło, co przepowiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł.
W związku z tym nie możemy uważać, że Pan Jezus umarł w takim samym stopniu za nasze Choroby i wszelkie bolączki jak i za nasze grzechy, lub to że w śmierci Pana Jezusa mamy uzdrowienie I że uzdrowienie jest dostępne w takim samym stopniu dla każdego jak przebaczenie.
Wprost przeciwnie, Nowy Testament przedstawia nam cierpiących chrześcijan, którzy w Chrystusie są zdolni do tego żeby owe cierpienie znosić, nawet niesprawiedliwe, niezasłużone, czy niesłuszne jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zwróćcie uwagę, gdy Paweł pisze list do swojego młodego wychowanka Tymoteusza mówi do niego w ten sposób
2 Tymoteusza 1:8  Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą.
Przyznanie się Tymoteusza do Chrystusa i do Pawła w sytuacji, gdy właśnie Paweł siedzi w więzieniu za ewangelię mogło wiązać się z dodatkowymi kłopotami na które Tymoteusz mógłby się narazić. A jednak Paweł mówi do niego, Tymoteuszu cierp, znoś dzielnie prześladowanie jeśli zajdzie taka potrzeba ze względu na Jezusa. Nie mówi do niego „unikaj cierpień wszelkimi możliwymi sposobami”, lub „Bóg nie chce żebyś cierpiał. Nie nic takiego nie pada z ust Pawła.
W Następnym 2 rodz. Znów wzywa Paweł Tymoteusza
2 Tymoteusza 2:3  Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa.
Znoś dzielnie trudy służby dla Chrystusa, doświadczenia i cierpienia jak dobry żołnierz znosi dzielnie służbę, która często przed żołnierzem stawia wyzwania, niebezpieczeństwa i cierpienie.
I znowu Paweł dalej kolejny raz wzywa Tymoteusza mówiąc
2Tymoteusza 4:5  Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją.
Zobaczmy, że Paweł nie tylko nie mówi, że gdy Tymoteusz będzie służył Chrystusowi to ominą go cierpienia. Ale mówi coś zupełnie przeciwnego, właśnie dlatego że służy Chrystusowi spotka go wiele doświadczeń. Prawdopodobnie Tymoteusz bał się tego co miało przyjść na niego, gdy będzie zwiastował Chrystusa i prowadził aktywną służbę chrześcijańską. W ten sposób miał nadzieje ze uniknie cierpień, jednak apostoł Paweł wzywa Go, by przyjął na siebie to, co związanie jest z Krzyżem Pana Jezusa, a mianowicie prześladowanie, doświadczenia, czy inne niedomagania.
Wbrew pozorom życie Jezusa w nas w większym stopniu ma potencjał przejawiać się w słabościach ciała niż w mocy ciała. Chodzi o to, że Boża chwała bardziej uwidacznia się przez nasze życie w znoszonych doświadczeniach niż ich braku. Dlatego, że gdy nasze ciało jest słabe, zbite umęczone, udręczone chorobą, czy prześladowaniami, a pomimo to polegamy na Chrystusie i na Jego zbawczym dziele, to prawda Chrystusa przez nas uwidacznia się jeszcze bardziej. Dzieje się to, w ten sposób, że ludzie widząc cierpiącego ucznia Chrystusa i pomimo cierpień chwalącego Jezusa zastanawiają się skąd pochodzi ta moc, że nawet w tak trudnym położeniu możemy mieć pokój, radość, nadzieje i przechodzić dzielnie wszelkie zmagania. Zwróćmy uwagę na list do koryntian
2 Koryntian  4:9  Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani,
10  Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło.
Najwyraźniej apostoł Paweł mówi, że poprzez Jego słabość i poprzez Jego cierpienia, życie Jezusa uwidacznia się dla świata. Chrystus dla świata staje się żywy kiedy chrześcijaninie potrafią dla Chrystusa cierpieć i w tym cierpieniu chwalić Boga jak Hiob. Hiob dlatego jest dla nas bohaterem wiary, że pomimo niezasłużonego cierpienia wiernie trwał przy Bogu.
Podobną myśl apostoł Paweł wyraża w 2 Koryntian 12 rodz. Mówiąc
2 Koryntian 12:10  Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.
Powinniśmy wziąć sobie do serca, że Boża moc w słabości się doskonali jak też mówi inny fragment
2 Koryntian 12,9 …Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa.           
Skąd więc taki pomysł w środowisku ludzi wierzących w Jezusa, że chrześcijanin powinien cierpieć jak najmniej, a najlepiej w ogóle?
Drodzy jest to pomysł współczesnego świata, który uczy nas, że powinniśmy dążyć do tego co jest łatwe, miłe i przyjemne. A to co wymaga od nas zbyt dużego poświęcenia, wysiłku, cierpienia, zaparcia się samego siebie należy jak najszybciej zostawić. Jest to pomysł bardzo dobrze odpowiadający naszemu ciału, które nie chce cierpieć i ponosić żadnych trudów krzyża. Jest to pomysł wielu fałszywych nauczycieli wykorzystujących nasze naturalne cielesne pragnienia i mówiących to, co ucho łechce, bo kto nie chce być zdrowy, piękny i bogaty?
Ale nie dajmy się oszukać i pamiętajmy, że cierpienie w służbie chrześcijanina jest Bożym narzędziem naszego uświęcenia, przemiany naszych charakterów, wyszlifowania i wypróbowania naszej wiary, objawienia Chrystusa światu i okazania się Bożej chwały na naszych słabych ciałach.
Jakiś czas temu miałem rozmowę z jednym z wierzących ludzi w Jezusa i powiedział słowa, które bardzo mocno utkwiły mi w sercu. Powiedział: „wiesz, Bogu nie zależy tak bardzo na naszych ciałach jak nam się wydaje, że Mu zależy i tak bardzo Mu nie zależy jak nam na nich zależy”. Tak, musimy pamiętać, że w oczach Boga to nasze cielesne życie nie jest tak ważne, bo ono się kończy i umiera, dlatego Bóg wzbudził w nas życie duchowe, które odnawia się z każdym dniem. Będzie tak,  aż do chwili kiedy wszelkie słabości, choroby, zmęczenie, zniechęcenie i śmierć zostaną pokonane przez życie w dzień Zmartwychwstania. A tymczasem znośmy dzielnie w Chrystusie wszelkie przeciwności wiedząc, że trud nasz w Panu nie jest daremny (1 Kor 15,58).



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń