niedziela, 15 maja 2016

Ślepota duchowa uczniów Ew. Mateusza 16,5-12


 Drodzy, dzisiaj powiemy sobie  trzech rzeczach na podstawie naszego tekstu. Po pierwsze  o źródle duchowej ślepoty ze strony uczniów jakim były doczesne troski z powodu których  nie mogli dostrzec prawd duchowych. Po drugie co ma na nas  wpływ, kogo słuchamy, tego co Boże czy tego co ludzkie. I po trzecie by widzieć duchowe rzeczy trzeba przejść z poziomu cielesnego na duchowy.
    1.      Źródło duchowej ślepoty uczniów
Widzimy że po konfrontacji z Faryzeuszami Pan Jezus przeprawił się z powrotem na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. Nawiązując do ostatnich wydarzeń kiedy Faryzeusze i uczeni w Piśmie domagali się od Niego znaku i po ostatniej konfrontacji z nimi była to dobra okazja by uczniów przestrzec i pouczyć odnośnie ówczesnych przywódców religijnych. Jednak jak widzimy z naszego tekstu uczniowie nie bardzo rozumieją o czym Pan Jezus chce do nich mówić. On mówi do nich o sprawach niebieskich, oni natomiast myślą o sprawach ziemskich. On przestrzega ich przed kwasem Faryzeuszów, przed ich złym wpływem, a oni rozmawiają między sobą o tym że nie wzięli chleba i nie będą mieli co zjeść (w. 7). Jeszcze niedawno widzieli niezwykłe cuda, rozmnażanie żywności dla przynajmniej kilkunastu tysięcy ludzi, uzdrowienie wielu chorych z beznadziejnych przypadków, odrastające kończyny. Znajdują się również w obecności samego Boga, Syna Bożego, który wielokrotnie zaspokajał ich potrzeby, ale ich rozumowanie jest zupełnie cielesne. Tak bardzo są skupieni na tym co tu i teraz, że nie dostrzegają rzeczywistości duchowej. Nie widzą że Pan w każdej chwili jeśli tylko zechce może zaspokoić i zaspokaja każdą ich potrzebę. Uczniowie są tak skupieni na tym co cielesne, że nie dostrzegają tego co duchowe. Diagnoza Pana Jezus stanu ich serca to niewiara, brak zaufania.
Mateusza 16:8  A gdy Jezus to zauważył, rzekł: Małowierni, czemuż rozprawiacie nad tym, że chleba nie macie?
9  Jeszcze nie rozumiecie ani nie pamiętacie tych pięciu chlebów dla pięciu tysięcy i ile koszów zebraliście?
10  Ani tych siedmiu chlebów dla czterech tysięcy i ile koszów zebraliście?
Inaczej mówiąc Pan Jezus chce im powiedzieć „otwórzcie oczy chłopaki” wy obawiacie się o to, że chleba nie macie, ale tak naprawdę powinniście obawiać się Faryzeuszy , którzy są obłudnikami i wcale nie zależy im na prawdzie. Boicie się nie tego co trzeba, boicie się że jeden dzień możecie być głodni, a powinniście obawiać się tego, że wasze duchowe oczy nie zauważą ważnych duchowych prawd. A konsekwencje duchowej ślepoty są znacznie poważniejsze niż brak chleba. Co prawda brak chleba może doprowadzić do śmierci fizycznej, ale ślepota duchowa jest przyczyną śmierci wiecznej, co jest o wiele gorsze. Czy nie rozumiecie, że chleb fizyczny nie jest problemem. „Już dwa razy widzieliście jak rozmnożyłem żywność, czy nie rozumiecie że w każdej chwili Bóg jest w stanie zaspokoić wasze potrzeby cielesne. Ciągle się martwicie i zajmujecie tym co cielesne, a powinniście szukać Królestwa Bożego, powinniście myśleć o tym co w górze, i dążyć do tego co w górze, a Bóg zatroszczy się o to co ziemskie”.
Tutaj możemy powiedzieć, że dojrzały uczeń Chrystusa to taki, który wszystkie wydarzenia swojego życia rozpatruje na poziomie duchowym. Bierze pod uwagę różne zmagania, wyzwania, plany, niepokoje, sytuacje i okoliczności swojego życia i rozpatruje je z perspektywy Boga. Niedojrzały natomiast chrześcijanin, to taki, który jeszcze nie dostrzega dostatecznie wyraźnie duchowego znaczenia codziennych okoliczności.  
Doskonale taki stan przedstawił Ap. Paweł w liście do Filipian oceniając Tymoteusza
Filipian 2:20  Albowiem nie mam drugiego takiego, który by się tak szczerze troszczył o was;
21  Bo wszyscy inni szukają swego, a nie tego, co jest Chrystusa Jezusa.
Z jednej strony jest dojrzały Tymoteusz, który szuka tego co Boże, a z drugiej strony są jacyś inni chrześcijanie, którzy bardziej są pochłonięci własnymi sprawami niż sprawami Chrystusa.
I z przykrością musimy powiedzieć że większość osób z naszego społeczeństwa jest zupełnie ślepych na kwestie duchowe, a obawiam się że i w kościele często nie widzimy dostatecznie wyraźnie jak ważne jest to, co Boże w stosunku do tego co ludzkie.
Martwimy się o nasze samochody, czym będziemy jeździć, o to, w co i jak się ubrać, gdzie mieszkać, jaki będziemy mieli telefon, jak wygląda nasze ciało, fryzura, że jesteśmy za chudzi lub za grubi lub za mało umięśnieni. Przejmujemy się naszą pracą i poświęcamy wiele czasu na planowanie urlopów, wypoczynku i rozrywki. Czasami oceniamy ludzi na podstawie ich ubioru, samochodu, lub cech fizycznych. I zapominamy o tym że te wszystkie cielesne sprawy mają drugorzędne znaczenie.      
Pan Jezus chciał, by Jego uczniowie myśleli inaczej, by skupiali się na czymś innym, by oddali swoje serce, swój umysł sprawom Królestwa Bożego, by patrzeli na swoje życie z perspektywy nieba. Skupianie się bowiem na sprawach ciała skutecznie zamyka nam oczy na sprawy ducha. Powoduje, że nie dostrzegamy Bożej rzeczywistości i zajmujemy się nie tym co trzeba, marnując energię i czas.
Zauważmy że przejmując się nadmiernie cielesnymi sprawami stajemy się nieskuteczni w Królestwie Bożym. Uczniowie tak bardzo byli zajęci chlebem, że nie mogli przyjąć od Pana Jezusa pouczeń duchowych, a tym samym nie mogli wzrastać w wierze. Jakże często w życiu wielu chrześcijan jest tak, że nie mają zbyt wiele czasu na duchowe kwestie, społeczność, modlitwę, służbę dla Boga, rozmyślanie o Bożych sprawach. A w tym samym momencie zawsze mają wiele czasu, by zajmować się tym, co ich interesuje, a później dziwią się, że ich życie duchowe jest w rozsypce. Pan Jezus nie bez powodu zganił uczniów mówiąc: „jeszcze nie rozumiecie”? Jeszcze nie wiecie co jest ważne? Jeszcze nie wiecie co jest źródłem prawdziwego życia, po tylu świadectwach? To wcale nie ten ziemski chleb, pieniądze, praca, samochód, czy dom, jest tym co przyniesie wam bezpieczeństwo! Ale źródłem prawdziwego życia jest wiara i zaufanie Synowi Bożemu. Wiara ta polega na tym, że zajmujemy się przede wszystkim tym co Boże, a nie tym co ludzkie.       
A jak jest z nami, gdzie kierujemy swoje myśli, swoje plany, na czym skupiona jest twoja uwaga? Co tak naprawdę cię pochłania i zajmuje, czy sprawy cielesne, czy duchowe? Jak patrzysz na okoliczności swojego życia i w jaki sposób je oceniasz, czy czynisz to z Bożej perspektywy, czy z ludzkiej?

2. Pod jakim jesteś wpływem
Druga zaś rzecz dotyczy tego, co lub kto, ma na nas wpływ i jaki wpływ. W zależności od tego jakie to są rzeczy lub osoby może to być wpływ dobry lub zły. Pan Jezus mówi do uczniów strzeżcie się kwasu Faryzeuszów (w. 6). O co chodzi z tym kwasem? Zakwas to kawałek ciasta z poprzedniego wypieku chleba zanim został upieczony. Zawsze jak pieczono chleb zostawiano małą część cista do wypieku następnego bochenka i odkładano by się zakwasiło, sfermentowało. Później ten zakwaszony kawałek cista dodawano do kolejnego wypieku i mieszano z ciastem tak, że całe ciasto zakwasiło się. W Biblii zakwas jest symbolem wpływu, najczęściej złego wpływu, ale nie tylko. Dlatego jak Izrael wychodził z Egiptu nie mogli mieć kwaszonego chleba (Wyj 13,3). Miało to oznaczać że niczego z tego, co było w Egipcie nie wniosą do nowego stylu życia jaki mieli prowadzić po wyzwoleniu przez Mojżesza. Teraz Jezus ostrzega przed złym wpływem jaki mają Faryzeusze i Sadyceusze na tych, którzy ich słuchają czy naśladują. W Ew. Marka 8,15 Pan Jezus przestrzega przed kwasem Faryzeuszy i Heroda.  Pojawia się pytanie co było tym kwasem Faryzeuszy, Sadyceuszy i Heroda? W Ewangelii Łukasza po części znajdujemy odpowiedź na to pytanie:
Łukasz 12:1  A gdy się zgromadziły niezliczone rzesze ludu, tak iż nawzajem się deptali, zaczął mówić najpierw do uczniów swoich: Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, to jest obłudy.
Jak widzimy kwasem Faryzeuszy w piśmie była hipokryzja. Wiemy że tak naprawdę Faryzeusze nie kochali Boga. A to, co kochali to przepisy, ceremonie, obrzędowość, legalizm i zewnętrzną religijność i w ten sposób stali się legalistami, byli jak groby pobielane. Na zewnątrz z pozoru wszystko wydawało się w porządku, ale wewnątrz, w sercu byli przepełnieni grzechem, nienawiścią, złością, pychą, poczuciem własnej sprawiedliwości. Więc Pan Jezus przestrzega uczniów przed stylem życia jaki prowadzili Faryzeusze i Sadyceusze. Mówi nie bierzcie z nich przykładu. Czuwajcie nad tym żebyście nie stali się obłudnikami i hipokrytami podobnie jak oni. Na zewnątrz wydają się pobożni, ale w ich sercu nie ma Boga. Strzeżcie się, byście nie stali się legalistami miłującymi ceremonie, rytuały, obrzędy upatrującymi w tym swoją nadzieje na życie wieczne.
Kwas Heroda o którym mówił Pan w Ew. Marka polegał na umiłowaniu władzy, pieniędzy, materializmu, ambicji politycznych. A kwas Sadyceuszy polegał na swobodnym liberalnym podejściu do Pisma Św. Jak wiemy Sadyceusze nie akceptowali większej części Starego Testamentu i uznawali jedynie pięcioksiąg Mojżesza. Nie wierzyli również w zmartwychwstanie, aniołów oraz życie wieczne i  nieśmiertelność.
Możemy powiedzieć, że mieli taki lekki stosunek do Biblii. Wybierali to co było im wygodne i w to wierzyli. Dzisiaj znajdziemy wiele takich osób. Biblię traktują jak szwedzki stuł. Tu coś wezmą, tam coś wezmą, to co odpowiada ich poglądom i wydaje się im, że są pobożni, bo akceptują niektóre treści Pisma Św. Ale to, co już im nie w smak, co jest sprzeczne z ich światopoglądem i dla nich niewygodne, odrzucają. To jednak nie my decydujemy co jest Słowem Bożym i czemu mamy być posłuszni. Jak wiemy całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki (2 Tym 3,16). Bóg nawet ostrzega nas, że mamy nic do Słowa Bożego nie dodawać i nic z niego nie ujmować (Obj 22,18-19), nakazuje słuchać nam wszystkich Słów Bożych, od Ks. Rodzaju do Ks. Objawienia.
Tak więc Pan Jezus wzywa swoich uczniów i nas byśmy strzegli się przed liberalnymi poglądami na Biblię i lekkiego stosunku do Słowa Bożego. „To mi się podoba to zastosuje i będę wykonywał, a coś innego nie, bo nie mam w tym przekonania”. Mamy strzec się sceptycyzmu jaki ogólnie panuje w stosunku do Pisma Św. „ że niczego nie możemy być pewni” „że biblijne cuda nie mogły się wydarzyć, bo dzisiaj ich nie obserwujemy, że zmartwychwstanie jest niemożliwe, że Bóg nie działa lub Jego moc jest za mała. Mamy strzec się faryzejskiego legalizmu, czyli służenie Bogu w oparciu wyłącznie o przepisy, zakazy i nakazy. Mamy strzec się udawanej pobożności. Przed ludźmi wszystko ładnie pięknie, ale prywatnie jestem jak poganin. Mamy strzec się miłości do pieniędzy i władzy co było kwasem Heroda. Innymi słowy Pan mówi: uważajcie co ma na was wpływ, czego słuchacie, skąd bierzecie przykłady i autorytety, kto was prowadzi, kto was uczy, co czytacie i co oglądacie. Dlatego, że tym wszystkim przesiąkamy i to, co do siebie przyjmujemy, to kształtuje nas. Jeśli przyjmujemy dobre rzeczy, to później z tego skarbca wydobywamy dobre owoce. Jeśli natomiast przyjmujemy złe rzeczy, to później wydobywamy złe owoce.
W związku z tym musimy sobie zadać pytanie Pod jakim wpływem Jesteśmy, czy jesteśmy pod wpływem Słowa Bożego, Ducha Jezusa Chrystusa, wpływem Boga, dobrej biblijnej literatury chrześcijańskiej i zdrowej nauki? Czy może pod wpływem świata i świeckich poglądów na rodzinę, moralność, wychowywanie dzieci, stosunek do Boga? Pod wpływem ludzi o liberalnych poglądach odrzucających część objawienia Bożego i swobodnie interpretujących Pismo Św? Przypomnijmy sobie, że ap. Piotr powiedział, że Pismo nie podlega dowolnemu wykładowi (1 Ptr 1,20). Nie możemy sobie swobodnie traktować Biblii, swobodnie jej interpretować, ale mamy to czynić zgodnie z całym objawieniem.
 Możemy być Pod wpływem osób i nauk, które osłabiają naszą wiarę i przywiązanie do Chrystusa jak np. Naukowcy ewolucjoniści, czy fałszywi nauczyciele, ostatnio słyszałem, że coraz popularniejsza staje się nauka tzw. hiper – łaski, że Bóg nie dostrzega dzisiaj, gdy jego dzieci popełniają grzech, gdyż poprzez krew Jezusa staliśmy się sprawiedliwi i wszystkie nasze grzechy, przeszłe, teraźniejsze i przyszłe zostały już nam wybaczone. Osoby które są pod wpływem takiej nauki często zaczynają żyć jak świat wierząc że i tak podobają się Bogu, bo Jezus za nich umarł. Jednak Bóg ostrzega nas wielokrotnie w swoim Słowie, że ci którzy grzeszą i lekceważą sobie Jego łaskę nie mogą liczyć na Jego zbawienie, a spotkają się jedynie ze słusznym gniewem Bożym.
Co ma na ciebie wpływ, czemu się poddajesz, Słowu Bożemu czy światu?
3.      Trzeba przejść z poziomu cielesnego na duchowy
Trzecia zaś rzecz jest taka, że żeby dostrzec Boże prawdy trzeba przejść z poziomu cielesnego na duchowy. Zauważmy, że Pan Jezus mówi uczniom że mają się strzec Kwasu faryzeuszy, ale uczniowie myślą, że chodzi o chleb wypiekany przez Faryzeuszy czy Sadyceuszy. Nie mieli chleba więc, gdy Pan Jezus zaczął mówić o kwasie i zaraz im się skojarzyło z chlebem. Ich myśli były zaprzątnięte cielesnymi sprawami i  nie dostrzegali prawd duchowych, które Pan pragnął im przekazać. A nie dostrzegali, bo nie dostatecznie się starali, bo byli mało wierni, zbyt mało poświęcali uwagi temu co Pan mówił i ich serca były zbyt mocno przywiązane do ziemskiego sposobu rozumowania. Z tego też powodu Bóg nie objawiał im tych rzeczy, nie mogli ich poznać, bo nie czynili dostatecznego wysiłku by zgłębić prawdy duchowe. Musimy sobie powiedzieć, że poznanie duchowe wymaga od nas wysiłku i zaangażowania. Podobnie jak każda praca wymaga tego, by się zmęczyć i spocić zanim coś dobrego powstanie. Bóg wzywa nas, że mamy go szukać, mamy pragnąć, pukać, stukać, a wtedy On da się nam poznać. Nie możemy samemu przejść na ten poziom rozumowania duchowego musimy polegać na Duchu Świętym, ale to może się stać tylko wtedy kiedy się zaangażujemy, kiedy uczestniczymy, kiedy służymy, kiedy otworzymy swoje uszy i serce. Wtedy Bóg przeniesie nas z miejsca gdzie prawdy Duchowe były dla nas przysłonięte do miejsca, gdzie wiele rzeczy stanie się dla nas Jasne. Możemy dziękować Bogu za Jego cierpliwość względem nas. Jak wiemy Pan Jezus nie raz okazywał swoim uczniom swoje rozczarowanie ich postawą, że jak długo jeszcze pozostaną ślepi, jak długo jeszcze musi ich nauczać wciąż tych samych rzeczy by mogli zrozumieć (Łuk 9,41; J 14,9; Mat 15,16), jak długo jeszcze musi czekać do chwili kiedy zrozumieją że ważniejsze jest to, co duchowe od tego co cielesne.
Marka 8:17  Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe?
Dlaczego serca wasze są nieczułe, dlaczego tak mocno myślicie o tym co ziemskie, a nie o tym co niebieskie?
Jednak wielką łaską dla nas jest to, że Bóg jest cierpliwy wobec swoich dzieci, że wciąż wzywa nas, że Pan nauczał ich i wykładał im po kilka razy te same rzeczy żeby mogli zrozumieć. Bóg jest dobry dla tych, którzy Go szukają i daje nam swego Ducha, byśmy mogli dostrzec to czego nie widzi świat.
Z jednej strony mamy szukać Boga, starać się zrozumieć prawdy duchowe, być zaangażowanym, służyć, uczestniczyć w Bożej historii zbawienia, w nabożeństwach, spotkaniach biblijnych, rozmyślać o Bogu. A z drugiej strony musimy pamiętać, że bez Boga bez Ducha Św. nie możemy poznać Boga. Prawdy Boże są przysłonięte dla zmysłowych ludzi, dla tych którzy myślą wyłącznie o tym co ziemskie. Paweł w liście do koryntian powiedział
1Koryntian 2:14  Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać.
Lub trochę wcześniej:
1Koryntian 2:10  Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże.
Możemy zobaczyć głębokie rzeczy Boże, ale musimy patrzeć po Bożemu, polegać na Duchu świętym i być zaangażowanym licząc na to, że Bóg pchnie do przodu nasze poznanie i zrozumienie jak w sytuacji uczniów idących do Emaus, którzy szli z Panem Jezusem po Jego zmartwychwstaniu i nie wiedzieli że szli z Jezusem. Nie wiedzieli że to był zmartwychwstały Jezus, nie poznali Go. On wykładał im pisma o swoim zbawczym dziele idąc przez wszystkie księgi Starego Testamentu, ale pomimo to nie zrozumieli. Dopiero oczy duchowe im się otworzyły, gdy znikł sprzed ich oczy, gdy zasiedli do posiłku. Później Pan Jezus pojawił pośród swoich uczniów i co zrobił?
Łukasza 24:45  Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma.
Musimy polegać na Bogu, liczyć na to że otworzy nasze oczy duchowe, a otworzy wtedy kiedy ty pragniesz, szukasz Go, starasz się być Mu posłuszny.
Jakiś czas temu słyszałem świadectwo o pewnej niewidomej dziewczynce z Francji, która otrzymała Ew. Marka w języku braille'a. I pod wpływem czytania tej ewangelii ta dziewczynka nawróciła się. Gdy się nawróciła, czytała tą ewangelię, czytała i czytała cały czas, tak że skóra na jej palcach stała się tak gruba, że z czasem straciła w nich czucie i nie mogła odczytać liter. Jednak cały czas miała głód serca, by poznawać Słowo Boże. Pojawił się pomysł żeby zdjąć tą grubą skrę z palców, ale lekarz powiedział jej, że istnieje niebezpieczeństwo uszkodzenia nerwów, tak że w ogóle mogłaby stracić w nich czucie. I któregoś razu ta dziewczynka przyłożyła swoją Ewangelię do ust chcąc ją pocałować na pożegnanie i wtedy odkryła, że usta są bardziej wrażliwe od palców i odtąd czytała ewangelię ustami.
Jeśli mamy pragnienie poznawać Boga, Bóg da nam się poznać. Szukaj Go, bądź zaangażowany, bądź głodny Boga, czcij Pana, a On również ciebie uczci, bądź głodny poznawania Jego prawd, a wtedy On przeniesie cię z na wyższy poziom duchowy i twoje poznanie wzrośnie.
Podsumowując, po pierwsze duchowa ślepota przysłania nam Boże sprawy, a źródłem duchowej ślepoty jest niewiara, skupianie się głównie na sprawach ziemskich, nadmierna troska o rzeczy ziemskie z tego powodu nie widzimy tego co Boże,
Po drugie pod jakim wpływem Jesteśmy, Boga czy Świata? Bycie pod wpływem Boga, Słowa Bożego to życie, poddanie się pod wpływ świata to śmierć.
I ostatnia rzecz, to musimy przejść z poziomu cielesnego na duchowy, ale żeby tak się stało musimy liczyć na Boga, On nas przeniesie, On nam objawi. A objawi nam wtedy kiedy prawdziwie Go szukamy.  Amen






Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń