niedziela, 5 lutego 2012

Memento Mori - 2 Księga Królewska 20,1 - 11

Choroba do Hiskiasza przyszła po wielkim zwycięstwie nad armią króla asyryjskiego. W tym czasie Hiskiasz był sławny i znany. Może myślał, że najcięższe doświadczenia ma za sobą, a tymczasem największa walka była przed nim. Tekst wskazuje nam, że choroba króla musiała pojawić się wcześniej. Prawdopodobnie radził się Hiskiasz Boga w sprawie swojej choroby przez proroka Izajasza jak, to często było w zwyczaju w przypadku królów Izraelskich. Bóg już zadecydował kazał powiedzieć Hiskiaszowi przez Izajasza żeby uporządkował swoje sprawy, bo choroba ta skończy się śmiercią. Z pewnością król nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Mógł myśleć, że po wielkim zwycięstwie jeszcze wiele dni przed nim i przez długi czas będzie się cieszył życiem. Wydaje się jakby Hiskiasz zapomniał, że jego życie nie zależy od niego samego, ale to Bóg panuje nad życiem każdego człowieka. Słowo od Boga, które zostało wypowiedziane przez Izajasza na nowo przypomniało królowi do kogo należy jego życie. Gdy tylko prorok oznajmił Hiskiaszowi co Bóg zamierza w sercu króla pojawiła się skrucha, modlitwa i zwrócenie do Boga.
Następnie czytamy o niezwyklej łaskawości Boga. Bóg okazuje Hiskiaszowi zmiłowanie ze względu na jego skruchę i nawrócenie. Postanawia nie tylko przedłużyć, życie Hiskiasza o 15 lat ale także obiecuje mu bezpieczeństwo i wybawienie z rąk króla asyryjskiego.
Ta historia zwraca naszą uwagę na, to byśmy nigdy nie zapomnieli komu zawdzięczamy nasze życie i od kogo ono zależy. Tak jak życie Hiskiasza nie zależało od niego samego tak i nasze nie zależy od nas. W księdze kaznodziei Salomona czytamy:
Kaznodziei Salomona 8:9  Nie ma człowieka, który by miał moc nad wiatrem i mógł go zatrzymać. Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci i nie jest zwolniony od walki, a bogactwo nie uratuje tych, którzy je posiadają.
Może nam się wydawać, że panujemy nad naszym życiem, bo jesteśmy zdrowi, mamy pracę i podejmujemy się różnych aktywność. Ale prawdą jest, że na to wszystko pozwala nam Bóg. On decyduje o tym czy wstaniemy kolejnego dnia z łóżka, czy zrealizujemy nasze plany, czy będzie nam dane spotkać się tutaj za tydzień. Okazuje się, że człowiek często o tym zapomina.  Zajęcia dnia codziennego tak mocno go pochłaniają, że odwracają jego uwagę od tego co najbardziej istotne.
W okresie późnego średniowiecza w zakonach u kamedułów, kartuzów, trapistów używano zwrotu memento Mori – pamiętaj o śmierci, pamiętaj że umrzesz. Tym samym chciano zakomunikować żeby nie przywiązywać się zbytnio do tego co teraźniejsze, ale poświęcić swoją energię na przygotowanie się na spotkanie z Bogiem. W dzisiejszych czasach ludzie nie lubią mówić o śmierci. Pamiętam pewną osobę, która chorowała na raka i razem studiowaliśmy Biblię. Pewnego razu zapytałem ją czy wie, że ta choroba może skończyć się śmiercią? Była na mnie oburzona i uważała, że nie powinna w ogóle o tym myśleć.
Świat próbuje wyprzeć z naszego umysłu pamięć o śmieci organizując domy pogrzebowe. Są firmy, które wyspecjalizowały się w odpowiedniej charakteryzacji ciała, ludzi chorych zniedołężniałych często oddaje się do hospicjum. Nie ma już zwyczaju, że organizuje się czuwania przy osobie zmarłej w domu. Ludzie nie chcą myśleć o śmierci. Często wolą udawać, że śmierć nie jest groźna. Ale Biblia mówi, że śmierć jest największym naszym wrogiem z którym nie wygramy o własnych siłach. Tylko Bóg panuje nad śmiercią i tylko Bóg przez Jezusa Chrystusa zwyciężył śmierć. Chrystus nie pozostał w grobie, On powstał martwych. Bóg daje nowe życie wszystkim którzy uwierzą w Jezusa i gwarancje powstania z martwych.
Jak wielu ludzi reaguje na Słowo Boże jak Hiskiasz? Gdy przyszedł do niego prorok z napomnieniem Hiskiasz ukorzył się i wybuchnął wielkim płaczem prosząc Boga o łaskę. Najczęściej ludzie przechodzą obojętnie wobec tego co mówi Bóg, niektórzy się z tego śmieją inni mówią, że to Bajki. Ale Słowa Boga brzmią śmiertelnie poważnie i od tego jak je potraktujemy zależy nasze życie. Gdyby Hiskiasz zlekceważył ostrzeżenie proroka z pewnością by umarł, ale zaczął prosić i Błagać Boga otrzymując w darze życie.
Człowiek często jest pyszny i butny wobec Bożej woli, zamiast wybuchnąć płaczem i ukorzyć się przed Bogiem, zatwardza swoje serce.
W księdze Hioba czytamy:
Hioba 22:29  Gdyż Bóg poniża pysznego, lecz wybawia pokornego.
Hiskiasz okazał wielką pokorę nie uniósł się na Boga i nie potraktował jego słów z niewiarą przecież mógł powiedzieć „nie będę tego słuchał w końcu jestem królem”. Wiele osób właśnie w taki sposób reaguje na dzisiejsze poselstwo ewangelii. Mówią: „nie będę tego słuchał, poważny człowiek nie zajmuje się takimi sprawami”. Lub mówią: „że te historyjki dobre są dla małych dzieci, ale nie dla mnie”. Pycha, to za kogo się uważamy często nie pozwala nam przyjąć, tego co Bóg ma do powiedzenia. Ale jakkolwiek odniesiemy się do Boga, to nie zmienia faktu, że to On panuje nad naszym życiem i czy chcemy czy nie chcemy musimy się z nim liczyć.
Warto zauważyć, że gotowość do nawrócenia sprawia, że Bóg wylewa wspaniałe błogosławieństwo na człowieka. Bóg nie tylko dał Hiskiaszowi, to o co prosił, ale także obietnice na daleką przyszłość. Różnie, to może być w tym naszym życiu, niekiedy możemy gdzieś się pogubić lub stracić z oczu ten najważniejszy cel przed nami jakim jest życie wieczne. Ale jeśli tylko mamy otwarte serce na Boże Słowo i Bożą korektę, to Bóg nas poprowadzi prostując nasze drogi.                                                       

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń