piątek, 17 czerwca 2016

Bóg zachowuje wybranych


Już nie raz słyszę, że zbawienie w Chrystusie można utracić. Dzisiaj dzięki łasce Bożej i wnikliwemu studiowaniu Słowa Bożego wiem, że jeśli człowiek naprawdę uwierzył w Chrystusa, to ma życie wieczne. Prawdziwe życie wieczne, a nie jak twierdzą niektórzy, że ma, ale nie wiadomo, bo wtedy kiedy odejdzie od Chrystusa, to już nie ma. Nie, Biblia mówi, że ten który uwierzył ma życie wieczne, przeszedł ze śmierci do żywota (Ew. Jana 5,24). Tak więc życie wieczne już z samej definicji nie może być tymczasowe. Gdyby było tymczasowe, nie byłoby życiem wiecznym.
Wydaje mi się, że kamieniem milowym w zrozumieniu na czym faktycznie polega zbawienie jest solidne przestudiowanie listu apostoła Pawła do Rzymian.  Ci którzy to uczynili nie mają wątpliwości, że chrześcijanin to człowiek usprawiedliwiony przed Bogiem przez wiarę w Chrystusa, że chrześcijanin to człowiek który ma pokój z Bogiem (Rzym 5,1), to człowiek na którego czekają największe i najcenniejsze obietnice z tego powodu, że stał się dzieckiem Bożym, dziedzicem Bożym w wyniku Bożej łaski, a nie własnych zasług. To człowiek dla którego nie ma żadnego potępienia w Chrystusie. Tak jak apostoł Paweł mówi:
Rzymian 8:33  Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.
34  Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.
Od momentu zawierzenia swojego życia Chrystusowi, człowiek otrzymuje nową naturę, nowe życie, które Biblia nazywa nowym narodzeniem (Jana 3,3). To nowe narodzenie charakteryzuje się tym, że człowiek nie chce już żyć dla świata, ale od chwili gdy został zrodzony przez Boga pragnie całym sobą żyć dla Bożej chwały. Apostoł Paweł powiedział, że nic nie jest w stanie oddzielić nas od miłości Bożej (Rzymian 8,35 – 39). Nie ma takiej mocy we wszechświecie, która mogłaby sprawić, że człowiek zbawiony odejdzie od Chrystusa. Oczywiście człowiek zbawiony może upaść, może zgrzeszyć, czy nawet grzeszyć przez pewien czas, ale różnica w jego życiu w stosunku do tych, którzy zbawieni nie są polega na tym, że on pokutuje, że on walczy z grzechem, że on od niego się odwraca i zawraca do Chrystusa. Zawraca dlatego, że ma w sobie nowe życie od Boga, ma Ducha Św., został zrodzony przez Ducha i Słowo prawdy (Jak 1,18, Jan 3,5). Ten Duch Św. może być przygaszony, zasmucony w wyniku grzechu, ale jeśli tylko taki człowiek został zapieczętowany (Efez 1,13) obiecanym Duchem Świętym w końcu przyjdzie chwila upamiętania i powrotu do Pana.
Dzieje się tak dlatego, że człowiek taki jest ciągle wzywany przez Pana i ciągle w swoim sercu odczuwa wewnętrzny przymus, że powinien szukać Boga. W teologii nazywamy to nieodpartą łaską. Łaską która sprawia, że Suwerenny Bóg, czuwa nad zbawieniem ludzi których sam  powołał do żywota wiecznego (Jan 6,44; Jana 6,65; Jana 6,37) dając im chcenie i wykonanie (Filip 2, 13).
Apostoł Paweł powiedział o tym w ten sposób
Rzmian 8:29  Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.
31  Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?
Niektórzy twierdzą: „no dobra nic nie jest w stanie oddzielić nas od Chrystusa, ale my sami możemy się od Niego odłączyć”. To również jest niemożliwe, to by znaczyło, że człowiek jest większy od Boga, od Bożej mocy, od Bożego powołania. Nie jest to również możliwe z innego powodu, z powodu nowej natury która jest w chrześcijaninie. Jeśli rzeczywiście jest we mnie nowe życie, Boże życie, to ja pragnę być z Bogiem całym swoim sercem, całym sobą. To ludzie tego świata, ludzie którzy nie znają Boga, lub udają że go znają, pragną chodzić od Niego jak najdalej. Ale nowonarodzony chrześcijanin nigdy nie może pragnąć, by być daleko od Boga. Nie może tego pragnąć z powodu nowej natury, która chce być jak najbliżej Boga. Jeśli rzeczywiście człowiek chce być daleko od Boga, znaczy to, że człowiek taki nie jest chrześcijaninem. Nigdy się na nowo nie narodził, nie ma w sobie Bożego życia, nie ma w sobie tej wewnętrznej walki o której mówił apostoł Paweł w liście do Rzymian w 7 rodz.
Wydaje mi się, że zwolennicy utracalności zbawienia nie rozumieją na czym polega nowe narodzenie. Nie rozumieją, że nie zostaliśmy zrodzeni na nowo, nawróciliśmy, się dzięki własnej sile, własnym zabiegom, własnym postanowieniom. Nie rozumieją, że byliśmy martwi przez grzechy i upadki i nie mogliśmy zrobić nic z siebie, by nawrócić się do Boga (Efez 2,1-2). Całe nawrócenie od początku do końca, całe zbawienie, wszystkie moje starania są wynikiem Bożej łaski działającej we mnie (1 Kor 15,10). W zbawieniu nie ma żadnej chluby człowieka, żadnej zasługi człowieka. Reformacja wyraziła to między innymi przez dwa krótkie, ale jakże ważne podsumowania  Soli Deo gloria –  Tylko Bogu Chwała i  Sola gratia - Tylko Łaska. Jeśli mówimy, że to my sami w jakiś sposób, dzięki sile swojej woli trwamy przy Chrystusie lub podtrzymujemy nasze zbawienie, to już nie tylko Bogu Chwała, ale człowiekowi również, nie tylko łaska, ale także moje zasługi.
Zwolennicy utracalności zbawienia mają również problem z wyjaśnieniem kiedy zbawienie jeszcze mają, a kiedy tracą. Mówią „mamy zbawienie kiedy trwamy w Chrystusie”. A co to znaczy trwać w Chrystusie dla nich? (chociaż często unikają odp. na to pytanie) Wtedy odpowiadają, „że trwać w Chrystusie to żyć pobożnym sprawiedliwym życiem w sposób moralny, czytać Biblię, modlić się, mieć społeczność z kościołem, spełniać uczynki sprawiedliwości. To więc pytam się, ile trzeba tego robić według nich, by zbawienie zachować? A ile trzeba zaniedbać, by zbawienie utracić? Kiedy tracimy zbawienie, czy jak uczynimy jeden grzech, czy jak dziesięć, czy jak sto?
Nie, to jakaś niedorzeczność, jakiś nonsens,  to zbawienie z uczynków, to próba zasłużenia lub utrzymania łaski Bożej, którą otrzymujemy w Chrystusie darmo (Rzym 3,24). Wtedy zbawienie w jakiś sposób zależy ode mnie, a nie od Boga.
Tak naprawdę zwolennicy utracalności zbawienia nigdy w pełni nie mogą cieszyć się pewnością zbawienia i wolnością w Chrystusie. Zawsze istnieje to niebezpieczeństwo, że może już odpadli od łaski, zawsze może się okazać że ich uczynków i gorliwości było za mało. Dziwie się, że niektórzy z nich cieszą się pewnością zbawienia, bo gdyby byli konsekwentni w swojej teologii, to za nic tej pewności mieć nie mogą, bo przecież zawsze mogą, to zbawienie które mają utracić.
Według Biblii jednak od łaski odpadają tylko ci, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli w niej udziału. Przez jakiś czas mogło się wydawać, że są wierzący, bo chodzili na nabożeństwa, modlili się czytali Biblię, mieli społeczność z kościołem, w jakimś sensie spełniali uczynki upamiętania, ale to wszystko nie wynikało z prawdziwej wiary, z nowego życia wszczepionego przez wszechmogącego Boga.
Apostoł Jan napisał o tym w ten sposób:  
„Wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, byliby pozostali z nami. Lecz miało się okazać, że nie wszyscy są z nas” (1 Jana 2:19)  .
Pan Jezus również przedstawił nam cztery gleby w 13 rozdz. Ew Mateusza i zauważmy, że dwie z nich w pewnej fazie mogły wydawać się urodzajne, jednak później miało się okazać, że tylko na jednej ziarno znalazło właściwe warunki do wzrostu. Ta właściwa gleba, to gleba przygotowana przez samego Boga, to serce człowieka przygotowane przez Boga, przeorane, zmiękczone przez Jego łaskę, tak że gdy Słowo padło mogło bez przeszkód wzrastać. Pozostałe gleby to ludzkie wysiłki, które miały się okazać bezowocne.
Prawdziwy wierzący trwa w Chrystusie i wytrwa do końca. Apostoł Paweł powiedział do Filipian, że ma pewność, iż Bóg który rozpoczął w ich sercach dzieło zbawienia, będzie je pełnił do samego końca, do dnia ich spotkania z Chrystusem (Filp 1,6).
To więc po co wezwania, po co ostrzeżenia w Słowie Bożym? Wezwania i ostrzeżenia mają za zadanie utwierdzać, sprawdzać i upewniać, czy rzeczywiście nasza wiara jest wiarą prawdziwą byśmy nie żyli w mrzonkach. Jak wiemy jest wiele fałszywej wiary, wiary która nie jest wynikiem nowego narodzenia, ale ludzkich wysiłków w celu pozyskania zbawienia.
Starałem się w tym krótkim rozważaniu skupić tylko na kilku aspektach tej ważnej kwestii jaką jest zbawienie wierzącego w Chrystusa. Nie poruszyłem również i nie wyjaśniłem spornych tekstów biblijnych którymi posługują się zwolennicy utracalności zbawienia. Postaram się to zrobić w kolejnym moim artykule, który jest w przygotowaniu, ale o wiele dłuższym i bardziej wnikliwym.  
Nie uważam również, że ci którzy wierzą w utracalnośc zbawienia nie są w rzeczywistości zbawieni. W moim przekonaniu mają niewłaściwe zrozumienie, ale jeśli wierzą w Chrystusa i wierzą że będą zbawieni wyłącznie z łaski przez wiarę, uważam ich za moich braci i siostry w Chrystusie.




2 komentarze:

TonieJa pisze...

Proszę mi powiedzieć skąd mam wiedzieć, że moja wiara jest prawdziwa. Z tego fragmentu:

"Według Biblii jednak od łaski odpadają tylko ci, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli w niej udziału. Przez jakiś czas mogło się wydawać, że są wierzący, bo chodzili na nabożeństwa, modlili się czytali Biblię, mieli społeczność z kościołem, w jakimś sensie spełniali uczynki upamiętania, ale to wszystko nie wynikało z prawdziwej wiary, z nowego życia wszczepionego przez wszechmogącego Boga."

wynika, że człowiek może samego siebie oszukiwać, zwodzić nie wiem jak to ująć. Można być w błędzie co do swojej wiary? Czy może nam się wydawać, że wierzymy ?

Jarek Korzeniowski pisze...

Jest kilka biblijnych testów przez które mamy utwierdzać się że wiara chrześcijanina jest wiarą prawdziwą.
1. Człowiek w sercu musi wyznawać, że Jezus jest Jego Panem. Jego wyznanie musi być zgodne ze świadectwem jego życia Rzym 10,9.
2. Człowiek prawdziwie wierzący trwa cały czas w Chrystusie pomimo doświadczeń, problemów, czy prześladowań. Jest uczniem Pana Jezusa na dobre i na złe Jana 8,31.
3. Człowiek prawdziwie odrodzony jest posłuszny Chrystusowi, Jego słowu zapisanemu w Biblii. Jan 3,36
4. Prawdziwy uczeń nie grzeszy. Mam na myśli, że odwraca się od grzechu, wyznaje swoje grzechy. Jeśli nawet upada to grzech jest dla niego czymś odrażającym, czyms z czego jak naszybciej stara się wyzwolnić proszę wtedy Pana o oczyszczenie i uwolnienie. 1 Jana 3,9
5. Kolejnym testem jest pragnienie ciągłego karmienia się Słowem Bożym. Chrześcijanin to ktoś, kto trwa w Śłowie, słucha Słowa Bożego, rozważa je dniem i nocą (Psalm 1) i pragnie go w swoim życiu więcej i więcej przez cały czas Jan 8,47
6 następny Test to miłość do braci, społecznośc z kościoiłem. Odrodzony chrześcijanin ma głęboką miłość do Bożego kościoła 1 Jan 4,7. Pragnie go wspierać swoją obecnością, dobrym słowem, swoim zaangażowaniem i tym co posiada. Boli go serce gdy chrześcijanie potykają się, cierpią, uwikłają sie w grzech.
7 Kolejny test to owoce Ducha Św. W życiu każdego odrodzonego chrześcijanina. W każdego dziecka Bożego będą przejawialy się owoce Ducha jak miłośc, radość, pokój, uprzejmość, wstrzemięźliwość itp Gal 5,22-23

To tak na szybko kilka testów wynikających ze Słowa Bożego. Naddto każde dziecko Boże jest zapewniane w sercy, że jest Bożym dzieckiem i jest prowadzone przez Boga Rzym 8,16.
Pozdrawiam serdecznie

Łączna liczba wyświetleń