niedziela, 26 czerwca 2016

Boże drogi, to nie nasze drogi Ew. Mateusza 16,21-23


Ostatnio wiele mówiliśmy na temat fundamentu kościoła, którym jest tylko i wyłącznie Pan Jezus Chrystus. Dzisiaj powiemy sobie o misji Pana Jezusa, dlaczego musiał umrzeć w Jerozolimie, dlaczego Jego śmierć była konieczna, dlaczego innego sposobu nie było, by ludzki grzech został zgładzony. Powiemy sobie również o tym, że Boże drogi to nie nasze drogi, że Boże myśli to nie nasze myśli, że Boże zamiary są często inne niż ludzkie.

Boży Mesjasz musi cierpieć w Jerozolimie
Widzimy, że po tym wyznaniu Piotra Pan Jezus zaczyna mówić uczniom, na czym polega misja Mesjasza, misja Chrystusa. Jak dotąd uczniowie o Mesjaszu myśleli w kategoriach czysto ludzkich. Myśleli że osoba Jezusa w sensie politycznym każdego dnia będzie zyskiwała na znaczeniu, a Jego moc i popularność spowoduje że w końcu zostanie obwołany Królem i pokona wszystkich Żydowskich przeciwników. Nawet wcześniejsze potwierdzenie Pana Jezusa wobec wyznania Piotra, że On jest Mesjaszem musiało budować w nich przekonanie, że ich przypuszczenia są słuszne. Jezus mówi o kluczach do Królestwa, które będzie wręczał, mówi o założeniu Kościoła, który będzie widzialną częścią Królestwa Bożego na ziemi, mówi w ogóle o Królestwie. To więc siłą rzeczy nasuwały się myśli uczniom o wspaniałej przyszłości Mesjasza i o Jego  panowaniu. Jeśli Mojżesz był wielkim szanowanym  przywódcą Bożego ludu, a Mesjasz miał być prorokiem na wzór Mojżesza „proroka jak ja wzbudzi wam Pan” (Pwt 18,15) przepowiadał Mojżesz. To chwała Mesjasza musiała być odpowiednio większa i wspanialsza.
Ale nikt z nich nie przypuszczał, że to panowanie Jezusa nadejdzie przez Krzyż, przez Jego cierpienie, przez śmierć, przez odrzucenie i zmartwychwstanie. Te sprawy były wciąż dla nich przysłonięte. Pan Jezus jednak, cały czas, konsekwentnie od samego początku zmierzał w kierunku Krzyża. Jak tylko zobaczył Go Jan Chrzciciel to powiedział o Nim Ew. Jana 1,29 „Oto baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Niedorzeczne są twierdzenia, że „Krzyż Panu Jezusowi się przytrafił, że zmienił Jego plany. On Panował nad tą sytuacją od samego początku do samego jej końca. Najlepiej widać to w Ew. Jana kiedy Jan ciągle powtarza, że choć chcieli Go pojmać, zgładzić wcześniej, to jednak nie mogli, bo nie nadeszła Jego godzina (J 2,4; J 7,30; 8,20; J,13,1)
Dla Pana Jezusa nie było tajemnicą, że miał się On stać krwawą ofiarą przebłagalną na wzór starotestamentowych ofiar składanych na ołtarzu  za ludzki grzech. On wiedział od początku, że zostanie zabity. I Jak przyglądamy się Jego działalności misyjnej, to widzimy że, gdy czas Jego ofiarnej śmierci się przybliża, to Jezus udaje się w kierunku Jerozolimy, tam gdzie miał być stracony. Wszystko jest przemyślanym planem, ma się tam pojawić blisko święta Paschy, bo święto to, jest ustanowione dla Niego, by w nim osiągnęło swój finał. On wie, że w Jerozolimie zostanie wydany w ręce pogan, osądzony przez przywódców religijnych i haniebnie zamordowany. To musiało się wydarzyć w Jerozolimie, tam gdzie była świątynia, gdzie były składane ofiary. Musiało się to wydarzyć w miejscu poświęcenia. O Jerozolimie po raz pierwszy słyszymy 14,18 rozdz. Ks. rodzaju, że mieszkał tam kapłan Boga najwyższego Melchizedek, on składał tam Bogu ofiary. Wtedy Jerozolima nosiła nazwę Salem co oznacza pokój. Autor Listu do Hebrajczyków 7,2 mówi, że Melchizedek jako Król Salemu - znaczy Król pokoju. Później do końcówki „Salem” dodano człon „Jeru” który prawdopodobnie oznacza miasto, Jrusalem – miasto pokoju. Wielu Biblistów jest zgodnych również w tym, że Jerozolima, wzgórze świątynne, gdzie Salomon wybudował Bogu świątynie jest miejscem poświęcenia Izaaka przez Abrahama. Wiemy że Bóg kazał udać się Abrahamowi ze swoim synem do krainy Moria Rodz. 22,2.
W drugiej Ks. Kronik czytamy
 2 Kronik 3:1  Zaczął tedy Salomon budować świątynię Pana w Jeruzalemie na górze Moria, gdzie Pan ukazał się Dawidowi, jego ojcu, w miejscu, które wyznaczył Dawid na klepisku Ornana Jebuzejczyka,
Wcześniej Jerozolima należała do Jebuzejczyków, Dawid jednak zdobył ją i uczynił z niej swoją twierdzę 2 Ks. Sam 5,6. Dlatego też czasami o Jerozolimie mówi się w Biblii „miasto Dawida lub „Syjon”.
Tak jak mówi Słowo Boże, musiał udać się do Jerozolimy, by tam stać się naszym Barankiem Paschalnym, którego to krew chroni nas przed słusznym Gniewem Bożym i dzięki któremu mamy wstęp do Królestwa Bożego.
Już wcześniej w 12 rozdz. Ew. Mateusza Jezus mówił do uczonych w Piśmie, którzy żądali od Niego znaku, że inny znak nie będzie im dany jak tylko znak Jonasza, oznaczający jego śmierć i zmartwychwstanie po trzech dniach.
Teraz czytamy, że Pan Jezus zaczyna tą prawdę o swojej śmierci komunikować w otwarty sposób swoim uczniom na osobności (w 21). Pragnie ich przygotować na dzień wstrząsu, szoku, pytań w stylu „co to stało się z naszym Mesjaszem”. Przecież miał Panować, miał założyć Królestwo” – jak to powiedzieli uczniowie idący do Emaus „a myśmy myśleli że ten Jezus odkupi Izraela i będzie wielkim Królem, a już trzeci dzień od Jego śmierci i nic (Łuk 24,21)”. Co się stało? A no to, co Jezus mówi 21 wierszu, że on musi pójść do Jerozolimy i wiele wycierpieć i musi być zabity i trzeciego dnia powstanie z martwych.
Czy widzimy to wyraźnie jak Pan Jezus ciągle powtarza uczniom, że tak musi się stać, że nie ma innej drogi do odkupienia ludzkości. Nie ma innej drogi do zmazania ludzkiego grzechu, do zmazania, mojej i twojej winy przed Bogiem jak tylko przez świętą krew Jezusa.
To mówi nam jak grzech jest straszny, jak bardzo obraża Boga, jak obrzydliwy jest w Jego oczach i jaki wielki Gniew Jego wzbudza, że wymaga najwyższej ofiary by zostać zmazany. Wymaga śmierci jedynego Bożego syna. To nie mogą być ofiary ze zwierząt jak było w Starym Testamencie, jak pamiętamy z listu do Hebrajczyków, że one nie oczyszczały z grzechu (Hebr 9,9; 10,4) jedynie były zapowiedzią prawdziwej ofiary, która miała nadejść w Chrystusie. To nie mogą być ludzkie starania, dobre uczynki, gorliwość religijna, pieniądze, czy ludzkie modlitwy. Ofiarą za grzech nie mógł być też, żaden doskonały człowiek oprócz Jezusa, bo jak wiemy „wszyscy zgrzeszyli i nie mają chwały Bożej” (Rzym 3,23). Nikt na ziemi od stworzenia człowieka, do teraz i do narodzenia się ostatniego człowieka nie był i nie będzie dostatecznie dobry, by sprostać Bożym standardom świętości. Miał to kiedyś Adam, ale utracił z chwilą, gdy zdecydował się na bunt przeciw Bogu. Żaden człowiek zrodzony z Adamowego nasienia, nie może być wolny od grzechu. Wraz z Adamem upadli wszyscy, upadł cały rodzaj ludzki. Dlatego było konieczne, by Jezus narodził się w cudowny sposób, bez udziału mężczyzny, przez moc Ducha Św. by być wolnym od grzesznej ludzkiej natury.
Ofiarą za grzech nie mogła być również żadna inna istota niebiańska, np. jakiś anioł, bo najwyraźniej ofiara taka nie byłaby dostatecznie odpowiednia przed Bogiem. To musiał być Syn Boży, Bóg człowiek, druga osoba Trójcy Świętej. To musiał być ktoś wyjątkowy, na tyle wyjątkowy by Jego śmierć usatysfakcjonowała Boga, uśmierzyła Boży gniew. Musiał być jednocześnie człowiekiem i upodobnić się do nas, by móc być naszym pośrednikiem i musiał być Bogiem, by sprostać Bożym wymaganiom. Musimy zrozumieć, że jest to bardzo mocno związane z Bożą sprawiedliwością. Ofiara za grzech musiała mieć odpowiednią rangę w stosunku do buntu i rebelii ze strony człowieka.   
Między innymi dlatego nasze zbawienie jest takie pewne jeśli uwierzymy w Jezusa Chrystusa, bo jest przypieczętowane Jego świętą krwią. Możemy powiedzieć że między Jezusem a  Bogiem Ojcem doszło do umowy, że Chrystus zejdzie na ziemie i umrze za ludzi, za ludzki grzech, a każdy kto w Niego uwierzy będzie miał odpuszczone. Ojciec postanowił, że jest gotów przebaczyć każdemu, który uwierzy w ofiarną śmierć Jego Syna. Umowa ta została przypieczętowana i podpisana nie piórem czy atramentem, ale przenajświętszą krwią Pana Jezusa Chrystusa. Została podpisana najcenniejszą i najbardziej wartościową krwią w we wszechświecie. Dlatego teraz czytamy w liście do Rzymian 8 rozdz. że nie ma żadnego potępienia dla tych którzy są w Jezusie.
Bóg nie miał żadnego planu „B” nie musiał też mieć takiego planu, bo ten który miał był jedyny możliwy, wystarczający i był w 100 % pewny, zagwarantowany Bożą wszechmocą i zrealizowany w odpowiednim czasie.
Pomyślmy chwilę o tej sytuacji, gdy Pan Jezus modli się w ogrodzie Getsemane i mówi do swojego Ojca „że jeśli to możliwe, to niech mnie minie ten kielich(Mat 26,42). Czy myślicie, że Ojciec nie wysłuchałby swojego Syna? Jak sam Pan podczas, gdy modlił się o zmartwychwstanie Łazarza powiedział, że Ojciec zawsze go wysłuchuje (J 11,42). A teraz miałby Go nie wysłuchać, jeśli byłaby inna droga zapłaty za grzech? Nie, to musiał być Jezus, nie było innej drogi! On mówi, że musi iść do Jerozolimy, musi cierpieć, musi zostać zabity, by twoje i moje zbawienie było możliwe. Nie ma innej drogi do przebaczenia jak tylko przez Pana Jezusa. Czy teraz rozumiemy dlaczego to musiał być Pan Jezus? Czy teraz rozumiemy dlaczego, to co On uczynił jest tak wyjątkowe, jest jedyne w swoim rodzaju? Czy rozumiemy dlaczego nic innego Bóg nie przyjmie w zamian za nasz grzech? I próba zmazania naszych grzechów czymkolwiek innym niż ofiarą Jezusa jest tak głupia i niedorzeczna, jest obrażaniem Boga? Jeśli ktoś chce Bogu ofiarować coś innego za swój grzech niż ofiarę Chrystusa, to w ten sposób komunikuje, że jest lepszy od Jezusa! Nic innego, nie ma tak wartościowego przed Bogiem jak śmierć naszego Pana. Nic innego nie możemy Mu dać, co by spowodowało że Bóg spojrzy na nas przychylnie jeśli przedtem nasz grzech nie zostanie zmazany, a On może być zmazany tylko i wyłącznie świętą krwią Jezusa.

Boże drogi wyższe od ludzkich
Druga zaś rzecz dotyczy, tego że Boże drogi to nie nasze drogi, a Boże myśli to nie nasze myśli. Wspaniale wyraził to z natchnienia Bożego Izajasz mówiąc
Izajasza 55:8  Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan,
9  Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.
Widzimy to bardzo dobrze na przykładzie Piotra. Zaraz po tym jak Piotr z objawienia Bożego powiedział, że Pan Jezus jest Chrystusem, to próbował odwodzić Pana Jezusa od Jego misji w Jerozolimie (w. 22). Zupełnie nie rozumiał, że Boży Mesjasz musi cierpieć za grzech ludu. Zupełnie nie rozumiał, że Jezus musi być złożony za grzech by odkupić ludzi. Myślał w czysto ludzki i cielesny sposób, „mamy wszechmocnego Króla teraz pokona naszych wrogów i będziemy mieć wspaniałe Królestwo”. Nie rozumiał że prawdziwym problemem Izraela to nie jest Rzymska okupacja, utrata państwa, niewłaściwi przywódcy, lepsze reformy sprawiające że więcej ludzi będzie miało pracę, czy lepszy system socjalny. Ale prawdziwym problem Izraela, Rzymian, Polski, Niemców, Stanów Zjednoczonych i wszystkich innych, ilu by ich nie było, prawdziwym problemem Piotra i każdego z nas, jest nasz grzech. Jesteśmy nieszczęśliwi, sfrustrowani, skłóceni, ludzkość jest nieszczęśliwa i zgubiona, bo ma zepsute serce. Dlatego jak długo będzie istniał ten świat w takim stanie jak obecnie, nigdy z ziemi nie znikną wojny, choroby, porzucone dzieci, oszukani i wykorzystani ludzie. Nigdy nie zniknie niesprawiedliwość, wyzysk i przestępstwa. Bóg to doskonale wiedział i postanowił rozprawić się ze źródłem problemu. Zapoczątkował nowy lud, kościół, nową rasę ludzi przez nowe narodzenie. Człowiek jednak widzi zbyt wąsko, przywódcy widzą zbyt wąsko. Widzą tylko rezultaty grzesznego serca człowieka i próbują na nie reagować, ale nigdy nie leczą źródła problemu. Proponują tylko swoje ludzkie rozwiązania, dodatkowe przepisy, ustawy, reformy i mają nadzieje, że to przyniesie wspaniałą zmianę „dobra zmiana”. Nie, my już w to nie wierzymy. Wierzymy natomiast, że Pan Jezus uczyni z ziemi wspaniałe miejsce, gdzie wszyscy będą w pokoju sadzić, zbierać i budować. Wierzymy, że gdy przyjdzie Pan, ustaną wojny, kłótnie, wyzysk i nastaną nowe wspaniałe czasy.
Piotr nie rozumiał tego wszystkiego, dlatego czytamy, że odciągnął Pana na stronę, szarpnął Go i upominał. Mówił, „Panie nie wiesz co robisz, to nie tak jak myślisz, mam lepszy plan”. Czy nie słyszymy tego czasami, czy to nie pada też z naszych ust w sytuacji gdy nie rozumiemy dlaczego Bóg postępuje tak, a nie inaczej. „Panie, dlaczego muszę cierpieć? Dlaczego mam taki problem, finansowy, rodzinny czy inny”? Panie, dlaczego mnie to spotkało, a nie kogoś innego, dlaczego wielu gorszych niż ja, ma lepiej ode mnie?
Muszę się przyznać przed wami, że w moim życiu też zdarzało się, że nie rozumiałem i mówiłem jak nierozumny. „Boże, dlaczego ja, Boże dlaczego tak? Ja przecież bym to w taki sposób załatwił”.
Wynika to z tego, że często nie widzimy dostatecznie wyraźnie Bożego planu, dlatego że nasza uwaga jest wyłącznie skupiona na naszym problemie, na naszym ogródku, naszych sprawach, na doczesności, na tym co tu i teraz. Bóg jednak patrzy z perspektywy wieczności i patrzy w sposób szeroki.
Jakże często chrześcijanie próbują Panu Bogu podpowiadać w swoich modlitwach jak Pan Bóg powinien jakąś sprawę załatwić. Mają gotowy scenariusz, gotowe rozwiązanie i niech tylko teraz Pan Bóg potwierdzi. Nie, nasze myśli to nie Boże myśli, nasze plany, to nie Boże plany, nasze drogi, to nie Boże drogi. Jak wiemy Bóg często nas zaskakuje, jest On dziwnym Bogiem, który działa jak chce.
Psalm  46:9  Pójdźcie i zobaczcie dzieła Pana, Który czyni dziwne rzeczy na ziemi!
Piotr najzwyczajniej w świecie próbował zganić Pana. Grecka konstrukcja oddaje to słowo jako ostre napomnienie, ostre zgromienie. Piotr zbyt mocno spoufalił się z Panem, po tym jak Jezus go pochwalił, że właściwie zrozumiał kim On jest, myślał że teraz może decydować o kierunku służby Pana Jezusa.
Czasami chrześcijanie również chcieliby kierować Panem Bogiem, ale nie jest to możliwe co pokazuje reakcja Pana Jezusa na słowa Piotra.

Nie poddać się pokusie i walczyć z nią
I tu przechodzimy do trzeciej rzeczy, że zawsze musimy być czujni, by nie poddać się pokusie, a gdy ona przychodzi należy z całą mocą z nią walczyć. Jeszcze przed chwilą Bóg objawił Piotrowi wspaniałą prawdę, że Jezus jest Mesjaszem. Wydaje się, że Piotr mógł być z siebie dumny, doszedł do poznania wspaniałej tajemnicy. Ale jak czytamy w Słowie Bożym, nie sam z siebie to odkrył, tylko Bóg mu objawił. Teraz jednak, gdy był zdany na własne siły, to zupełnie zawiódł próbując odwieść Pana Jezusa od Jego misji. Jezus powiedział, że Jego starania ocalenia życia Pana nie pochodzą od Boga, ale od szatana, są ziemskie, są cielesne. Piotr myślał w szatański sposób, dał się podejść diabłu i zaczął myśleć nie o tym co Boże, ale o tym co ludzkie. Musimy zauważyć, że ludzkie myśli, że ludzkie dążenia, ludzkie starania zachowania życia, to w rzeczywistości diabelskie pomysły. Człowiek cielesny jest zdominowany przez świat i złego ducha, który rządzi w powietrzu, działa w synach opornych jak mówi Słowo.
Chociaż jak widzimy Piotr nie miał w tym złych motywacji, wydawało się że chciał dobrze, chciał ocalić życie swego nauczyciela. Ale chciał to uczynić na ludzki sposób, chciał chwały swego Pana bez krzyża.
Ta pokusa diabelska od początku towarzyszyła Jezusowi i również towarzyszy nam. Diabeł tylko czeka żeby zaatakować, tylko czeka na dogodny moment. Chodzi w około jak lew ryczący i patrzy kogo by pochłonąć (1 Ptr 5,8) Czasami te momenty pokus przychodzą po wielkich zwycięstwach duchowych kiedy uwierzymy, że jesteśmy kimś wyjątkowym, że jesteśmy na szczycie. I wtedy stracimy czujność. Diabeł nie ustawał by odwieść naszego Pana od krzyża. Jak pamiętamy kusił Go zaraz po chrzcie i również oferował mu chwałę bez Krzyża, gdy mówił do Niego jeśli jesteś Synem Bożym rzyć się w dół (Mat 4,6). Nie martw się nic się tobie nie stanie, wszak aniołowie będą nosić cię na rękach. Już dzisiaj możesz triumfować, już dzisiaj możesz być kimś, odnieść zwycięstwo bez męki bez cierpienia. Już możesz być Królem pod warunkiem, że złożysz mi pokłon (Mat 4,9). I tutaj z Piotrem sytuacja się powtarza, diabeł chce odwieść Pana od posłuszeństwa Bożej woli, czyni to nawet przez Jego przyjaciół, rodzinę, przywódców religijnych i politycznych. Pragnie za wszelką cenę sprawić, że Jezus zejdzie z wyznaczonej drogi przez Boga. Ale Pan nigdy tego nie uczynił, był posłuszny we wszystkim do samego końca (Filp 2,8). Walczył także z całą stanowczością z wszelkimi pokusami. Jest dla nas wspaniałym przykładem jak być czujnym i jak mocno oraz stanowczo należy się sprzeciwiać wszelkim diabelskim pułapkom.
Także i nas diabeł będzie zachęcał, by mieć takie lekkie chrześcijaństwo, triumfować bez zaparcia się samego siebie, mieć zwycięstwo bez Krzyża. Pamiętacie Jezus powiedział, „kto nie bierze Krzyża swego, a idzie za mną nie jest mnie godzien” (Mat 10,38).
Będziemy kuszeni, by tolerować grzech w naszym życiu, by nie sprzeciwiać się mu za mocno, by tolerować letniość, czy zachowywać jakieś pozory chrześcijańskiego życia i łudzić się, że to wystarczy, by Bogu się podobać. Będziemy kuszeni, by nie uświęcać się, nie zwiastować ewangelii, bo przecież i tak się nikt nie nawraca, nie czytać Słowa Bożego, nie modlić się, nie angażować się w budowanie Bożego królestwa, czy nie brać udziału w społecznościach. Będziemy kuszeni, by całą swoją uwagę skupić na sobie i na swoich potrzebach oraz ziemskich rzeczach, a nie na Królestwie Bożym. Diabeł nie odpuścił Panu Jezusowi, nie odpuścił Piotrowi, nie odpuści również i nam. I jestem pewny, że gdyby Pan Jezus nas zostawił i zdał nas, na nasze własne siły, to każdy z nas by poległ. Powinniśmy modlić się jak nauczył nas nasz Pan w modlitwie pańskiej „ nie wódź nas na pokuszenie” (Mat 6,13) – spraw Panie nasz byśmy nie ulegli pokusie, daj być czujnym, daj być gorliwym, pomóż w słabościach moich. Pomóż ostać się, gdy przyjdzie dzień próby i diabeł wyprosi sobie jak kiedyś wyprosił odnośnie apostołów, by przesiać nas jak pszenice, Panie nie zostawiaj nas. Drodzy pamiętajmy nie ma chwały bez Krzyża, nie ma chwały bez śmierci starego człowieka, nie ma chwały bez cierpienia „kto próbuje życie swe zachować straci je, kto jednak straci życie dla Pana zachowa je” (Mat 16,25).
Wszystkie doświadczenia, wszystkie trudności, wszystkie zobowiązania wobec Królestwa Bożego służą nam, działają na naszą korzyść, sprawiają że zostajemy przemieniani, żużel z naszego życia jest wypalany, a zostaje to co cenne. Tak, że możemy powiedzieć jak niegdyś powiedział apostoł Paweł
Galacjan 2:20  Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
Podsumowując
1.      Jezus musiał cierpieć w Jerozolimie, to był Boży plan. Ten plan musiał się wypełnić, by nasze zbawienie było możliwe. Nie mógł tego dokonać nikt inny, to musiał być Boży Syn, jedyny Zbawiciel, jedyny odkupiciel, jedyny Boży Mesjasz. Nie ma innej drogi przebaczenia i oczyszczenia jak tylko przez świętą krew Jezusa. Każda inna droga, choćby brzmiała najpiękniej jest fałszywa.
2.      Po drugie Boże drogi i Boże myśli to nie nasze myśli. Nasz Bóg jest dziwnym Bogiem i często postępuje dziwnie, dla nas niezrozumiale. W liście do Rzymian czytamy
Rzymian 11:34  Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą jego? Często wiele rzeczy byśmy zrobili inaczej, nam się czasami wydaje że lepiej. Po prostu my chcemy robić po swojemu, po ludzku, imamy się ludzkich rozwiązań, ale jeśli tak czynimy często mamy problemy, zmarnowany czas, dodatkowe zmagania i mijamy się z Bożą wolą. Boże pomóż nam zrozumieć twój plan, dla mojego życia, dla naszego kościoła.
3.      I trzecia rzecz to walcz z pokusami w mocy Pana, bądź czujny. Diabeł nie śpi i czeka na dogodną okazje, gdy ją znajdzie z pewnością zaatakuje. Pamiętaj że chwała przychodzi przez krzyż, przez cierpienie, poświęcenie, zaparcie się samego siebie. My mamy być tymi, którzy umarli dla świata, a są żyjącymi dla Boga.



wtorek, 21 czerwca 2016

Przeklęty kto polega na człowieku.


Jeremiasza 17:5  Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce!
Bóg kieruje te słowa do Izraela w czasie, gdy oni odwrócili się od Pana i zaczęli polegać na marnościach. Polegali na innych Królestwach na swojej sile, swoich majętnościach, swoim dobrobycie, na tym że mają pracę, pieniądze i wiedzie im się. Zapomnieli że to wszystko otrzymali od Pana, który wywiódł ich z Egiptu przemożną i potężną ręką.  Dał im tą ziemię w której mieszkali, ziemię urodzajną opływającą w mleko i miód. Ziemie w której były już pobudowane miasta, zasadzone drzewa i ogrody, ziemie która była zadbana, odchwaszczona i uprawiana przez inne narody.
Bóg ostrzegał naród Izraelski zanim Go opuścili, że wtedy gdy umocnią się w tej ziemi, którą Bóg im daje, by nie zapomnieli o nim.
5 Mojżeszowa 8:10  Gdzie będziesz jadł do syta i błogosławił Pana, Boga twego, za tę piękną ziemię, którą ci dał.
11  Bacz, abyś nie zapomniał pana, Boga twego, zaniedbując jego przykazania, prawa i ustawy, które ci dziś nadaję.
12  Aby gdy się najesz do syta, gdy pobudujesz sobie piękne domy, gdzie będziesz mieszkał,
13  I gdy twoje bydło i trzody rozmnożą się, i gdy będziesz posiadał wiele srebra i złota, i wszystkiego będziesz miał wiele,
14  Serce twoje nie stało się wyniosłe oraz abyś nie zapomniał Pana, Boga twego, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli,
15  Który cię prowadził przez tę wielką i straszną pustynię, gdzie były węże jadowite i skorpiony; przez bezwodne pustkowie, gdzie wydobył dla ciebie wodę z krzemiennej skały;
16  Który na pustyni karmił cię manną, której nie znali twoi ojcowie, aby cię upokorzyć i aby cię doświadczyć, lecz w przyszłości obrócić ci to ku dobremu.
17  Abyś nie mówił w swoim sercu: Moja moc i siła mojej ręki zdobyła mi to bogactwo.
18  Pamiętaj, że to Pan, Bóg twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa, aby potwierdzić swoje przymierze, które poprzysiągł twoim ojcom, jak się to dziś okazuje.
Bóg mówił, pamiętaj jak już się ustawisz, jak już będziesz miał wszystko, będziesz syty, będziesz opływał we wszelkie błogosławieństwo nie zapomnij o Bogu. Nie zapomnij, że nie dzięki własnej sile to wszystko pozyskałeś, ale dzięki łasce swojego Boga. Nie zapomnij chwalić i czcić oraz mieć czas przed tym wszystkim dla swojego Boga, który dał ci te wspaniałe Błogosławieństwa. Nie daj się uwieść swojemu sercu, które będzie patrzeć na to wszystko, będzie się tym zachwycać i będzie ci podpowiadało że jesteś coraz ważniejszym człowiekiem.
Popatrzysz na dom, popatrzysz na samochód, popatrzysz na ładne ubranie, popatrzysz w lustro i stwierdzisz że dobrze wyglądasz i powiesz do siebie samego jestem kimś, coś znaczę, coś osiągnąłem w życiu i w ten sposób zapomnisz swojego Boga. W ten sposób zaczniesz pokładać ufność w swojej sile, w rzeczach, w innych ludziach i odwrócisz swoje serce od Pana.
Tak właśnie uczynili Izraelici, gdy mieli już wszystko ich serce odwróciło się od mocnego Boga, a zwróciło do słabych rzeczy, do słabego człowieka.
Tak jakoś jest w życiu człowieka, że gdy nabieramy znaczenia i Bóg daje coraz więcej, wpływu, mądrości, niekiedy majętności, siły, pracę, poczucia pewności, wtedy jest niebezpieczeństwo, że zaczniemy ufać temu co osiągnęliśmy a nie Panu. Zaczniemy miłować te rzeczy, wiązać z nimi naszą nadzieje i uważać że one sprawiają że mamy wartościowe życie. Zaczynamy poświęcać im coraz więcej naszego czasu, naszej uwagi, a z drugiej strony zaczynamy zaniedbywać przykazania Pańskie, społeczność z Bogiem, szukanie i budowanie Królestwa Bożego. Jak powiedział Pan Jezus nie można dwóm Panom służyć, zawsze jeden z nich będzie ważniejszy od drugiego (Mat 6,24).
Ale Bóg mówi w Ks. Jeremiasza, że człowiek który odwraca od Pana swoje serce i lgnie ku marnością, ufając że Jego bezpieczeństwo jest w ręku ludzi, w ręku jego siły, w ręku jego dobrej pracy, w ręku jego pieniędzy, dobrym wykształceniu, czy jego inteligencji, to człowiek przeklęty.
To człowiek, który opuścił źródło wód żywych, którym jest Pan, a zwrócił się ku cysternom które wody zatrzymać nie mogą (Jer 2,13). To człowiek, który dał się oszukać, że szczęście i powodzenie ma dzięki temu wszystkiemu co osiągnął. Ostatecznie okaże, że ufność tego człowieka doprowadzi Go do upadku. Będzie tak,  jak z tym domem postawionym na skale i na pisaku. Ten na skale, którą jest Bóg, ostał się, a ten na piasku zawalił się.
Ufność w ciele, to ufność w czymś co szybko przemija, co jest niestałe, co nie daje nam przebaczenia grzechów, życia wiecznego i prawdziwego bezpieczeństwa. Ufność w ciele, to ufność która również nie daje pokoju, jednym z przekleństw dla Izraela za odejście od Pana miały być ciągłe obawy, lęk i strach. Bezpieczeństwo pokładane w ciele cieszy nasze oczy, ale nie uspokaja naszego serca.
Przykładem takiego pogubienia się w Słowie Bożym oprócz całego narodu Izraelskiego może być również Król Asa. W 1 Ks. Królewskiej 15,11 jest powiedziane o nim, że czynił to co prawe w oczach Pana, tak jak czynił Jego praojciec Dawid. Gdy usłyszał słowo od proroka Bożego, zaufał Bogu i usunął fałszywych bałwanów z Izraela. Nawet  swoją matkę pozbawił godności Królewskiej za to, że uczyniła sobie fałszywego Boga 2 Krn. 15,16.
I przez wiele lat Bóg błogosławił Asie, tak że pomimo wielu wojen w tamtym czasie, Asa przez 35 lat miał pokój w swoim Królestwie.
Jednak to bezpieczeństwo i ten dobrobyt, który miał spowodowały że On zaczął ufać temu co zbudował i gdy przyszła wojna w 36 roku Jego panowania nie oparł się na Bogu, ale na złocie, pieniądzach, negocjacjach. I po tym wszystkim przyszedł do niego prorok i powiedział mu tak
2 Królewska 16:7  W tym czasie przybył do Asy, króla judzkiego, jasnowidz Chanani i rzekł do niego: Ponieważ oparłeś się na królu aramejskim, a nie oparłeś się na Panu, Bogu swoim, dlatego wojsko króla aramejskiego wymknęło się z twojej ręki.
A co Asa zrobił, gdy prorok mu to powiedział? Czytamy w 16,10 2 Krl, że Asa rozgniewał się na Bożego proroka, wściekł się i kazał wsadzić go do więzienia. Później zachorował i w swojej chorobie i też nie ufał Bogu, a tylko lekarzom że wyzdrowieje i co? Umarł.
Tak więc Bóg mówi nie zapomnij, nie polegaj na marnościach, nie odwracaj od Pana swojego serca. Zarówno dla Izraela jak i dla Asy skończyło się to źle. Izrael został najechany i zdobyty przez Babilończyków, Asa zaś stracił pokój, powodzenie i umarł.
Przeklęty człowiek, który swoją ufność pokłada w ciele.
I dalej Jeremiasz mówi:
Jeremiasza 17:7  Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan!
Oprzeć się na Panu, Zaufać Panu, czynić przede wszystkim to w pierwszej kolejności, co się Panu podoba, a on napełni moje serce siłą, nadzieją, dobrą myślą i pójdzie przede mną prostując moje drogi. On również da mi pokój w moich problemach, zmaganiach i obowiązkach.
Na czym my się opieramy, na czym ty się opierasz? Nie oddawaj swojego serca marnością, bo one nie mogą nam pomóc. 

piątek, 17 czerwca 2016

Bóg zachowuje wybranych


Już nie raz słyszę, że zbawienie w Chrystusie można utracić. Dzisiaj dzięki łasce Bożej i wnikliwemu studiowaniu Słowa Bożego wiem, że jeśli człowiek naprawdę uwierzył w Chrystusa, to ma życie wieczne. Prawdziwe życie wieczne, a nie jak twierdzą niektórzy, że ma, ale nie wiadomo, bo wtedy kiedy odejdzie od Chrystusa, to już nie ma. Nie, Biblia mówi, że ten który uwierzył ma życie wieczne, przeszedł ze śmierci do żywota (Ew. Jana 5,24). Tak więc życie wieczne już z samej definicji nie może być tymczasowe. Gdyby było tymczasowe, nie byłoby życiem wiecznym.
Wydaje mi się, że kamieniem milowym w zrozumieniu na czym faktycznie polega zbawienie jest solidne przestudiowanie listu apostoła Pawła do Rzymian.  Ci którzy to uczynili nie mają wątpliwości, że chrześcijanin to człowiek usprawiedliwiony przed Bogiem przez wiarę w Chrystusa, że chrześcijanin to człowiek który ma pokój z Bogiem (Rzym 5,1), to człowiek na którego czekają największe i najcenniejsze obietnice z tego powodu, że stał się dzieckiem Bożym, dziedzicem Bożym w wyniku Bożej łaski, a nie własnych zasług. To człowiek dla którego nie ma żadnego potępienia w Chrystusie. Tak jak apostoł Paweł mówi:
Rzymian 8:33  Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.
34  Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.
Od momentu zawierzenia swojego życia Chrystusowi, człowiek otrzymuje nową naturę, nowe życie, które Biblia nazywa nowym narodzeniem (Jana 3,3). To nowe narodzenie charakteryzuje się tym, że człowiek nie chce już żyć dla świata, ale od chwili gdy został zrodzony przez Boga pragnie całym sobą żyć dla Bożej chwały. Apostoł Paweł powiedział, że nic nie jest w stanie oddzielić nas od miłości Bożej (Rzymian 8,35 – 39). Nie ma takiej mocy we wszechświecie, która mogłaby sprawić, że człowiek zbawiony odejdzie od Chrystusa. Oczywiście człowiek zbawiony może upaść, może zgrzeszyć, czy nawet grzeszyć przez pewien czas, ale różnica w jego życiu w stosunku do tych, którzy zbawieni nie są polega na tym, że on pokutuje, że on walczy z grzechem, że on od niego się odwraca i zawraca do Chrystusa. Zawraca dlatego, że ma w sobie nowe życie od Boga, ma Ducha Św., został zrodzony przez Ducha i Słowo prawdy (Jak 1,18, Jan 3,5). Ten Duch Św. może być przygaszony, zasmucony w wyniku grzechu, ale jeśli tylko taki człowiek został zapieczętowany (Efez 1,13) obiecanym Duchem Świętym w końcu przyjdzie chwila upamiętania i powrotu do Pana.
Dzieje się tak dlatego, że człowiek taki jest ciągle wzywany przez Pana i ciągle w swoim sercu odczuwa wewnętrzny przymus, że powinien szukać Boga. W teologii nazywamy to nieodpartą łaską. Łaską która sprawia, że Suwerenny Bóg, czuwa nad zbawieniem ludzi których sam  powołał do żywota wiecznego (Jan 6,44; Jana 6,65; Jana 6,37) dając im chcenie i wykonanie (Filip 2, 13).
Apostoł Paweł powiedział o tym w ten sposób
Rzmian 8:29  Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.
31  Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?
Niektórzy twierdzą: „no dobra nic nie jest w stanie oddzielić nas od Chrystusa, ale my sami możemy się od Niego odłączyć”. To również jest niemożliwe, to by znaczyło, że człowiek jest większy od Boga, od Bożej mocy, od Bożego powołania. Nie jest to również możliwe z innego powodu, z powodu nowej natury która jest w chrześcijaninie. Jeśli rzeczywiście jest we mnie nowe życie, Boże życie, to ja pragnę być z Bogiem całym swoim sercem, całym sobą. To ludzie tego świata, ludzie którzy nie znają Boga, lub udają że go znają, pragną chodzić od Niego jak najdalej. Ale nowonarodzony chrześcijanin nigdy nie może pragnąć, by być daleko od Boga. Nie może tego pragnąć z powodu nowej natury, która chce być jak najbliżej Boga. Jeśli rzeczywiście człowiek chce być daleko od Boga, znaczy to, że człowiek taki nie jest chrześcijaninem. Nigdy się na nowo nie narodził, nie ma w sobie Bożego życia, nie ma w sobie tej wewnętrznej walki o której mówił apostoł Paweł w liście do Rzymian w 7 rodz.
Wydaje mi się, że zwolennicy utracalności zbawienia nie rozumieją na czym polega nowe narodzenie. Nie rozumieją, że nie zostaliśmy zrodzeni na nowo, nawróciliśmy, się dzięki własnej sile, własnym zabiegom, własnym postanowieniom. Nie rozumieją, że byliśmy martwi przez grzechy i upadki i nie mogliśmy zrobić nic z siebie, by nawrócić się do Boga (Efez 2,1-2). Całe nawrócenie od początku do końca, całe zbawienie, wszystkie moje starania są wynikiem Bożej łaski działającej we mnie (1 Kor 15,10). W zbawieniu nie ma żadnej chluby człowieka, żadnej zasługi człowieka. Reformacja wyraziła to między innymi przez dwa krótkie, ale jakże ważne podsumowania  Soli Deo gloria –  Tylko Bogu Chwała i  Sola gratia - Tylko Łaska. Jeśli mówimy, że to my sami w jakiś sposób, dzięki sile swojej woli trwamy przy Chrystusie lub podtrzymujemy nasze zbawienie, to już nie tylko Bogu Chwała, ale człowiekowi również, nie tylko łaska, ale także moje zasługi.
Zwolennicy utracalności zbawienia mają również problem z wyjaśnieniem kiedy zbawienie jeszcze mają, a kiedy tracą. Mówią „mamy zbawienie kiedy trwamy w Chrystusie”. A co to znaczy trwać w Chrystusie dla nich? (chociaż często unikają odp. na to pytanie) Wtedy odpowiadają, „że trwać w Chrystusie to żyć pobożnym sprawiedliwym życiem w sposób moralny, czytać Biblię, modlić się, mieć społeczność z kościołem, spełniać uczynki sprawiedliwości. To więc pytam się, ile trzeba tego robić według nich, by zbawienie zachować? A ile trzeba zaniedbać, by zbawienie utracić? Kiedy tracimy zbawienie, czy jak uczynimy jeden grzech, czy jak dziesięć, czy jak sto?
Nie, to jakaś niedorzeczność, jakiś nonsens,  to zbawienie z uczynków, to próba zasłużenia lub utrzymania łaski Bożej, którą otrzymujemy w Chrystusie darmo (Rzym 3,24). Wtedy zbawienie w jakiś sposób zależy ode mnie, a nie od Boga.
Tak naprawdę zwolennicy utracalności zbawienia nigdy w pełni nie mogą cieszyć się pewnością zbawienia i wolnością w Chrystusie. Zawsze istnieje to niebezpieczeństwo, że może już odpadli od łaski, zawsze może się okazać że ich uczynków i gorliwości było za mało. Dziwie się, że niektórzy z nich cieszą się pewnością zbawienia, bo gdyby byli konsekwentni w swojej teologii, to za nic tej pewności mieć nie mogą, bo przecież zawsze mogą, to zbawienie które mają utracić.
Według Biblii jednak od łaski odpadają tylko ci, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli w niej udziału. Przez jakiś czas mogło się wydawać, że są wierzący, bo chodzili na nabożeństwa, modlili się czytali Biblię, mieli społeczność z kościołem, w jakimś sensie spełniali uczynki upamiętania, ale to wszystko nie wynikało z prawdziwej wiary, z nowego życia wszczepionego przez wszechmogącego Boga.
Apostoł Jan napisał o tym w ten sposób:  
„Wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, byliby pozostali z nami. Lecz miało się okazać, że nie wszyscy są z nas” (1 Jana 2:19)  .
Pan Jezus również przedstawił nam cztery gleby w 13 rozdz. Ew Mateusza i zauważmy, że dwie z nich w pewnej fazie mogły wydawać się urodzajne, jednak później miało się okazać, że tylko na jednej ziarno znalazło właściwe warunki do wzrostu. Ta właściwa gleba, to gleba przygotowana przez samego Boga, to serce człowieka przygotowane przez Boga, przeorane, zmiękczone przez Jego łaskę, tak że gdy Słowo padło mogło bez przeszkód wzrastać. Pozostałe gleby to ludzkie wysiłki, które miały się okazać bezowocne.
Prawdziwy wierzący trwa w Chrystusie i wytrwa do końca. Apostoł Paweł powiedział do Filipian, że ma pewność, iż Bóg który rozpoczął w ich sercach dzieło zbawienia, będzie je pełnił do samego końca, do dnia ich spotkania z Chrystusem (Filp 1,6).
To więc po co wezwania, po co ostrzeżenia w Słowie Bożym? Wezwania i ostrzeżenia mają za zadanie utwierdzać, sprawdzać i upewniać, czy rzeczywiście nasza wiara jest wiarą prawdziwą byśmy nie żyli w mrzonkach. Jak wiemy jest wiele fałszywej wiary, wiary która nie jest wynikiem nowego narodzenia, ale ludzkich wysiłków w celu pozyskania zbawienia.
Starałem się w tym krótkim rozważaniu skupić tylko na kilku aspektach tej ważnej kwestii jaką jest zbawienie wierzącego w Chrystusa. Nie poruszyłem również i nie wyjaśniłem spornych tekstów biblijnych którymi posługują się zwolennicy utracalności zbawienia. Postaram się to zrobić w kolejnym moim artykule, który jest w przygotowaniu, ale o wiele dłuższym i bardziej wnikliwym.  
Nie uważam również, że ci którzy wierzą w utracalnośc zbawienia nie są w rzeczywistości zbawieni. W moim przekonaniu mają niewłaściwe zrozumienie, ale jeśli wierzą w Chrystusa i wierzą że będą zbawieni wyłącznie z łaski przez wiarę, uważam ich za moich braci i siostry w Chrystusie.




sobota, 11 czerwca 2016

Jak zyskać życie wieczne? Ew. Mateusza 19, 16-22


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się historii z Ewangelii Mateusza, gdy pewien człowiek przyszedł do Pana Jezusa szukać życia wiecznego. Musimy przyznać że nie wielu ludzi w tak otwarty i świadomy sposób jak ten młodzieniec, który przyszedł do Jezusa dopytuje się o życie wieczne. Najczęściej większość ludzi nad swoją wiecznością w ogóle się nie zastanawia. Po prostu żyją z dnia na dzień mając nadzieje, że kwestia ich wieczności sama się wyjaśni. I w pewnym sensie mają racje, jeśli nie zadamy sobie nigdy pytania jak otrzymać życie wieczne, jak być zbawionym, jak trafić do nieba, to po prostu nigdy tam nie trafimy. A trafimy w inne miejsce, gdzie nie chcielibyśmy pójść. Pismo Św. mówi, że wszyscy ludzie którzy, nie znają Boga, nie myślą o swojej duszy i nie zastanawiają się nad swoją wiecznością, nie pytają się o życie wieczne, pójdą do piekła za swoje grzechy. Dlatego że każdy człowiek jest grzesznikiem i każdy człowiek potrzebuje Zbawiciela, a jedynym Zbawicielem, który zapłacił za nasze grzechy jest Pan Jezus Chrystus. Biblia mówi w liście do Rzymian 6,23 że zapłatą za grzech jest śmierć, śmierć na wieki, wieczne potępienie.
Jeden z moich przyjaciół zwykł mawiać „że jeśli nie celujesz zawsze trafisz”. Ale gdzie trafisz? Trafisz gdzieś, ale nie tam gdzie chciałbyś trafić.
Żeby trafić w cel konieczne jest skupienie swojej uwagi właśnie na tym celu to jest początek, jeśli nie wiesz czego szukasz nigdy nie znajdziesz.
Dlatego szukanie życia wiecznego, rozpytywanie się o nie i poszukiwanie prawdy to dobra rzecz. W tym możemy naśladować tego młodego człowieka, który przyszedł do Jezusa. To nie tylko dobra rzecz, ale najlepsza rzecz. Pan Jezus powiedział „co z tego choćbyś cały świat pozyskał a duszę zatracił” (Mk 8,36)? Wobec życia wiecznego zrealizowanie wszystkich swoich marzeń, pragnień, osiągnięcie wszelkiego sukcesu i stanie się wielkim i podziwianym człowiekiem nie wiele znaczy.
To  właśnie pozyskanie życia wiecznego ma największą wartość, nic nie ma w tym świecie i nic nie ma we wszechświecie, co byłoby bardziej cenne od wejścia do Królestwa Bożego.  Drogi przyjacielu, bracie, siostro czy zastanawiałeś się kiedyś jak mogę być zbawiony, jak trafić do żywota wiecznego, jak mieć przebaczone grzechy i jak pojednać się z Bogiem? Dzisiaj też jesteśmy świadkami tego chrztu, bo osoby, które zostały ochrzczone właśnie to pytanie sobie postawiły.
Tak, jak mogę mieć życie wieczne? Wspaniałe pytanie! Jednak większość ludzi nigdy do tego pytania nie dochodzi. Możemy powiedzieć, że młodzieniec, który przyszedł do Jezusa jest o wiele dalej w swoim życiu duchowym niż większość ludzi. On to pytanie sobie zadaje, on zastanawia się nad swoją wiecznością, on rozpytuje o tą drogę, on szuka.
I nie mógł lepiej trafić, przychodzi do najbardziej kompetentnej osoby w kwestii życia wiecznego. Nie ma nikogo bardziej wiarygodnego i rzetelnego niż Pan Jezus. Przychodzi do samego dawcy życia, przychodzi do tego, który życiem wiecznym obdarza.
W Ew. Jana tak Pan Jezus mówił o swoich owcach
Jana 10:28  I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
Kto daje żywot wieczny? Ksiądz, pastor, sakramenty, ludzkie starania, pieniądze, modlitwy? Nie, tylko Pan Jezus daje żywot wieczny, tylko prawdziwa szczera wiara w Pana Jezusa prowadzi nas do żywota wiecznego.
I ten młody człowiek przychodzi do Jezusa i boryka się ze swoim pytaniem. Jest człowiekiem bardzo religijnym, szanowanym, majętnym. Czytamy o nim, że stara się przestrzegać przykazania Boże jak tylko potrafi. Na pytanie o życie wieczne Jezus powiedział, „przestrzegaj przykazań”, w tedy ten spytał - jakich. Jezus w 18 wierszu wymienia: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie kłam, czcij ojca i matkę, miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
I o dziwo ten młody człowiek odpowiada (w. 20) „tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej”.
Drodzy czy ten chłopak był dobrym człowiekiem czy złym?
W rozumieniu większości ludzi i powszechnej społecznej opinii, ten człowiek był dobry, może nawet bardzo dobry. Również w czasach Pana Jezusa z pewnością uchodził za dobrego religijnego i pobożnego Żyda. Z pewnością w opinii wielu współczesnych Jezusowi, nic temu młodemu człowiekowi nie brakowało. Wielu by powiedziało, że żyj tak jak żyjesz, a z pewnością będziesz zbawiony.
Jednak on sam, ten młodzieniec nie miał pewności swojego zbawienia. Robił wszystko co mógł, co uważał że trzeba czynić, wszystko co nakazywało prawo Mojżeszowe jednak w sercu miał niepewność i niepokój.
Nie znalazł pokoju i spełnienia w przestrzeganiu przykazań, w religijności, w chodzeniu do kościoła w ceremoniach, w ofiarności, w poświęceniu dla bliźnich i we wszystkich swoich staraniach mających na celu pozyskać życie wieczne.
Jestem pewny, że Pan Jezus celowo wymienia wszystkie przykazania z listy, które ten człowiek przestrzegał, bo chciał mu uświadomić, że ludzkie wysiłki w celu pozyskania zbawienia są niewystarczające. Dlatego że Zbawienie jest zbyt cenne, zbyt wartościowe, „okup za duszę jest zbyt drogi jak mówi” psalm 49,9,  ono kosztuje śmierć Bożego Syna, a człowiek jest zbyt grzeszny, by mógł je o własnych siłach pozyskać.
 Wydaje się jakby Jezus chciał mu powiedzieć, przez wymienianie tych przykazań, „zobacz, żyjesz na wysokim poziomie moralnym. Przestrzegasz wszystkiego co powiedziałem, przestrzegasz wszystkiego czego uczą cię twoi nauczyciele duchowi i właściwie powinieneś nie mieć żadnych wątpliwości odnośnie swojego Zbawiania, a pomimo tego czujesz strach, obawy i nie masz poczucia, że Bóg jest blisko ciebie i jest z tobą”.
Uczucie tego człowieka jest uczuciem wielu milionów ludzi dzisiaj, religijne starania tego młodzieńca w celu pozyskania życia wiecznego jest drogą większości ludzi na całym świecie do Boga. Ludzie myślą, że jak będą dobrzy, religijni, będą się strać, to pójdą do nieba, może do czyśćca, ale na pewno nie do piekła.
Jakże często słyszę, gdy pada pytanie o życie wieczne, że trzeba być dobrym człowiekiem! To więc pytam, co znaczy być dobrym w twoim przekonaniu? Noo – odpowiadają, nie zabijać nie kraść, nie kombinować, nie kłamać, pomagać ludziom w miarę możliwości, chodzić do kościoła, przestrzegać przykazań i z pewnością będzie dobrze. Albo, gdy ktoś umrze słyszymy, że taki „dobry człowiek”, to był! Czy nie jest to łudząco podobne do tego, co robił ten młodzieniec? Czy on dostał się do nieba przez takie postępowanie? Czy on otrzymał Zbawienie? Nie, nie otrzymał, odszedł zasmucony, odszedł wiedząc, że nie będzie zbawiony. Odszedł w poczuciu potępienia.
Posłuchaj co Biblia mówi o ludzkiej dobroci:
Zważ na to, że gdy ten człowiek przychodzi do Jezusa uważa że można stać się tak dobrym, by być przyjętym do nieba, myśli że może coś poprawić w swoim życiu, coś jeszcze zrobić. Ale Pan Jezus od razu wyprowadza go na samym początku tej rozmowy z jego błędnego myślenia. Mówi do niego „ nikt nie jest dobry tylko sam Bóg”. Czy Biblia mówi że człowiek jest dobry? Nie, nikt z nas nie jest dobry. Dobrze wypadamy tylko w porównaniu z gorszymi od nas, ale w porównaniu do Boga, w porównaniu do Jezusa bardzo blado. Wydaje nam się, że jesteśmy dobrzy, bo często patrzymy przez ludzkie normy sprawiedliwości, jednak w Bożej skali sprawiedliwości i świętości jesteśmy strasznymi grzesznikami. Problemem tego młodego człowieka było to, że on nie widział swoich grzechów, wydawało mu się, że jest dobrym człowiekiem (moje świadectwo). Chcesz dostać się do nieba w oparciu o swoją dobroć? Musisz być tak dobry i doskonały jak Bóg. Musisz być tak dobry i doskonały jak Jezus.
W Ks. Izajsza czytamy o wszystkich ludziach
Izajasza 64:6  I wszyscy staliśmy się podobni do tego, co nieczyste, a wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona, wszyscy więdniemy jak liść, a nasze przewinienia porywają nas jak wiatr.
Zbawianie zaczyna się od chwili, kiedy zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś strasznym grzesznikiem i bez Zbawiciela zginiesz w dzień sądu.
Odszedł zasmucony, pomimo całej swojej dobroci nie będzie zbawiony. I podobnie jak w życiu tego młodzieńca będzie ze wszystkimi, którzy chcą dostać się do Królestwa Bożego dzięki własnym zasługom, dzięki własnej sprawiedliwości, dzięki własnym uczynkom. Pismo mówi, że przeklęty człowiek przez Boga, który polega na swoich zasługach (Gal 3,10).
To właśnie Jezus chciał uświadomić temu młodemu człowiekowi, że na niebo nie możemy sobie zasłużyć, że wszelkie nasze wysiłki są niewystarczające.
Są niewystarczające dlatego, że jesteśmy grzesznikami i grzech musi być ukarany, a nasze dobre uczynki nie są w stanie oczyścić nasz z grzechów.
Często ludzie myślą o sądzie Bożym w kategoriach wagi, że w chwili gdy staną na sądzie Bóg z jednej strony położy ich złe uczynki, a z drugiej dobre i w zależności od tego w jaką stronę waga się przechyli taki będzie wyrok.
Ale rzeczywistość wygląda tak, że nasze dobre uczynki ważą tyle co nic, tyle co ziarnko piasku, a nasz grzech jest jak góra ołowiu, która ciągnie nas na dno.
To więc pozostaje pytanie jak mogę być zbawiony, jeśli moja religijność jest niewystarczająca, uczynki choćby najlepsze również?
Zwróćmy uwagę co Pan Jezus odpowiada temu, który go zapytał
Mateusza 19:21  Rzekł mu Jezus: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie.
Na czym polega życie wieczne? Życie wieczne polega na poddaniu swojego życia Jezusowi. Życie wieczne polega na pójściu w ślady Jezusa Chrystusa, na wierze w Niego.
To co Jezus powiedział temu młodzieńcowi jest bardzo podobne do innej wypowiedzi Pana Jezusa:
Łukasza 9:24  Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa.
Życie wieczne zyskujemy wtedy, kiedy poddamy nasze życie pod panowanie Jezusa Chrystusa. Wtedy kiedy On stanie się Panem twojego życia, kiedy przestanie na pierwszym miejscu  być twoje „ja” i to, co ty chcesz, a na pierwszym miejscu w twoim życiu stanie Chrystus, wtedy zyskasz życie wieczne. I to włąsnie powiedział Pan Jezus temu młodemu człowiekowi. Powiedział mu że musi się upamiętać. Musi odwrócić się od swoich pragnień, grzechów, planów, swojej wizji na życie i pójść za nim.
Jest jedna z pieśni, którą dosyć często możemy usłyszeć w naszym kraju w wielu kościołach, nosi tytuł barka. Ale tam w tej pieśni refren brzmi:
„Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów”.
Chcesz życie wieczne, musisz zostawić wszystkie twoje ziemskie skarby i pójść za Jezusem. Dla tego młodzieńca tym skarbem były pieniądze i majętności. One były najważniejsze w Jego życiu, były tak ważne że nie mógł ich zostawić dla Chrystusa. Pragnienie bogactwa i pogoń za majętnościami wielu ludzi dzisiaj powstrzymuje przed pójściem za Chrystusem. Ich Bogiem są pieniądze, ale jak to Pan Powiedział, nie można Bogu służyć i mamonie (Łuk 16,13), nie można mieć dwóch Panów. Pan Jezus nie zadowoli się drugim miejscem w naszym życiu. Albo postawisz go na pierwszym, albo nie będziesz miał Go w ogóle.
Jeśli jednak wybierzemy rzeczy tego świata, pieniądze, pogoń za bogactwem, to gdy przyjdzie dzień sądu, dzień naszej śmierci będzie wtedy tak jak mówi Słowo Boże:
Jakuba 5:2  Bogactwo wasze zmarniało, a szaty wasze mole zjadły.
3  Złoto wasze i srebro zaśniedziało a śniedź ich świadczyć będzie przeciwko wam i strawi ciała wasze jak ogień. Nagromadziliście skarby w dniach, które się mają ku końcowi.
Dla wielu innych ludzi skarbem którego nie chcą zostawić dla Jezusa, może być coś innego, to może być ich swobodny styl życia, jakieś hobby, praca, nałogi, jakiś grzech, ludzka duma, religia ojców, tradycja rodzinna, a nawet sama rodzina.
Pamiętam pewnego człowieka, który kilka lat temu przychodził do naszego Kościoła. Słowo Boże dotykało go w mocny sposób, tak że chłonął je jak gąbka i pragnął go więcej i więcej. Ale Jego żona robiła mu straszne awantury w domu z powodu czytania Biblii i przychodzenia na nabożeństwa. Przez jakiś czas był on bardzo rozdarty wewnętrznie między żoną a kościołem z czasem jednak zaborczość Jego żony wygrała i odszedł jak bohater w naszej historii.
Pamiętam inny przypadek, kilkanaście lat temu miałem okazje zwiastować ewangelię jednemu z mich dawnych przyjaciół. Podczas mówienia o Jezusie, o Zbawicielu, o Jego śmierci i Zmartwychwstaniu, o życiu wiecznym, Duch Święty dotykał Jego serca w potężny sposób. I ten mój znajomy zaczął przede mną płakać, wycierał łzy i mówił do mnie, że nie wie co się z nim dzieje. Ja mówię „słuchaj Bóg dotyka twojego serca, Jezus wzywa cię byś poszedł za Nim”, ale On się opierał, nie chciał. Odszedł zasmucony, mógł mieć wszystko, ale nie będzie miał niczego.
Pan Jezus powiedział, że kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Jego, nie jest Go godzien. Kto kocha brata córkę, siostrę, żonę, czy kogokolwiek jeszcze innego bardziej niż Pana Jezusa, nie jest Go godzien (Mat 10,37).
Jeśli chcemy być zbawieni, uratowani od naszych grzechów Jezus Chrystus musi być absolutnie na pierwszym miejscu, posłuszeństwo Panu Jezusowi musi być posłuszeństwem przed wszystkim innym, moimi pragnieniami, zobowiązaniami rodzinnymi, zobowiązaniami narodowymi i wszelkimi innymi. Pan Jezus chce wszystkiego, chce całego naszego życia. Chce byśmy bardzo poważnie potraktowali Słowa z Ew. Łukasza z 14 rozdz.
Łukasza 14:33  Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.
Nie możesz być uczniem Jezusa, nie możesz być zbawiony jeśli nie jesteś gotowy zostawić wszystkich swoich skarbów dla Chrystusa.
Może zadajesz sobie teraz pytanie, a jeśli wszystko teraz oddam Jezusowi, całe moje życie co mi zostanie?
Zaraz po rozmowie z tym młodzieńcem, to samo pytanie zadał Jezusowi apostoł Piotr:
Mateusza 19:27  Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy?
28  A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście plemion izraelskich.
29  I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny.
Tak więc wiara w Pana Jezusa, to zysk czy strata? Z jednej strony strata, strata moich skarbów i tego co dla mnie cenne. Ale przecież i tak je stracę w dzień mojej śmierci. Hiob powiedział „nagi wyszedłem z łona matki i nagi wrócę” (Joba 1,21). Jeśli nie zaufamy Jezusowi stracimy o wiele więcej, stracimy to życie które mamy oraz możliwość życia wiecznego, stracimy wszystko, a ostatecznie będziemy potępieni. Ale jeśli uwierzymy w Jezusa zyskamy, zyskamy przebaczenie grzechów, Boże błogosławieństwo i życie na wieki.
Jest tak dlatego, że Pan Jezus jako Jedyny zapłacił na Krzyżu za nasze grzechy i nie tylko za nasze, ale za grzechy całego świata. Ale Pismo Św., mówi, że będą zbawieni tylko ci, którzy w Jezusa uwierzą, którzy za nim pójdą, którzy odpowiedzą na Jego zawołanie „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat 11,28). „A ten kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” (Obj 22,17).

Jeśli jeszcze nie oddałeś swojego życia Jezusowi chciałbym cię dzisiaj wezwać jak niegdyś Pan Jezus wzywał tego młodzieńca. Odsuń na bok wszystkie swoje skarby, wszystko co jest dla ciebie ważne, wszystko co jest dla ciebie cenne, wszystko co w twoim życiu przysłania ci Boga i pójdź za Chrystusem. Uczyń Go swoim mistrzem, swoim Panem, swoim Zbawicielem, wyznaj jak niegdyś Tomasz, który padł przed Jezusem na kolana i powiedział „Pan mój i Bóg mój”. Uwierz w Niego, a On przebaczy ci wszystkie twoje grzechy i sprawi, że zaczniesz nowe życie. Nie takie jakie prowadziłeś dotychczas, które wiodło na zatracenie, ale zupełnie nowe, w czystości moralnej, w prawości, w świętości. Stanie się to dzięki mocy Ducha Świętego, którego otrzymasz od Jezusa w Chwili gdy postanowisz za nim pójść.
Przyjdź, przyjdź do Jezusa, przyjdź do Jezusa w modlitwie i powiedz: Panie jestem grzesznikiem i potrzebuje twojego przebaczenia, przebacz mi moje grzechy i Zbaw mnie. Daj mi nowe życie abym od dzisiaj, aż po kres moich dni szedł za tobą. Młody człowiek, który przeszedł do Jezusa odszedł zasmucony i nie chciał pójść za Chrystusem, co ty uczynisz? Zostawiam nas z tym pytaniem, Amen 


piątek, 10 czerwca 2016

Jezus wodą żywą Ew. Jana 7,37-49


Pan Jezus przebywa na święcie namiotów w Jerozolimie i z pewnością wokół Niego znajduje się duży tłum jak zawsze. Święto namiotów był trzecim największym świętem w Izraelu obok paschy i święta piędziesiątnicy. Na święcie namiotów miał obowiązek zjawić się każdy mężczyzna mieszkający w promieniu 20 mil wokół Jerozolimy.
 Ludzie z różnych powodów przychodzili do Jezusa, jak myślisz z jakich?
ü  Po uzdrowienie
ü  Po radę w sprawach życiowych
ü  Z ciekawości
ü  Po zbawienie
ü  Po jedzenie
Podobnie było i tym razem. Podczas święta namiotów był pewien zwyczaj, kapłani przez siedem dni przynosili wodę z sadzawki Syloe w złotym naczyniu i wylewali ją na ołtarzu na pamiątkę wody, która wypłynęła ze skały, gdy wyszli z Egiptu. Stosowano ten zwyczaj na znak oczekiwania duchowej odnowy w którą wierzyli że przyniesie Mesjasz. Ale ósmego ostatniego dnia święta nie robiono tego. Pan Jezus wykorzystał den ósmy dzień, by wskazać na siebie, że to On jest wodą żywą, że to on jest tą duchową odnową na którą czekali Żydzi.

ü  Jak myślisz co to znaczy, że Pan Jezus jest wodą żywą? Jak mamy to rozumieć
Przeczytaj Ew Jana 4,5-14; Izaj 55,1
Izraelici otrzymali na pustyni wodę ze skały 2 Mój 17,1-7, woda ta przedłużała życie na krótko i zaraz znowu człowiek odczuwał pragnienie. Woda ta nie mogła dać prawdziwego wiecznego życia, nie mogła sprawić, że człowiek będzie miał życie na wieki. Ale była zapowiedzią tego, że Bóg kiedyś da inną wodę, wodę życia, wodę wiecznego życia przez wiarę w Pana Jezusa. Woda na pustyni gasiła doczesne pragnienie, woda którą da Jezus, a chodzi tutaj o życie przed Ducha Św., które otrzymają ci, którzy w Niego uwierzą zagasi wieczne pragnienie.
ü  Jak myślisz co to znaczy, że woda którą daje Jezus gasi pragnienie na wieki (Jana 4,14)?
Człowiek poszukuje czegoś, co zagasi Jego pragnienie. Jego serce jest ciągle nienasycone, cokolwiek byśmy robili i jakiekolwiek cele sobie stawiali zawsze okazuje się po ich osiągnięciu, że czegoś brakuje, że jeszcze to nie jest to i gonimy za następną rzeczą. Taka wieczna gonitwa, ale nie wiadomo za czym. Jezus mówi, że ugasi to pragnienie serca, bo ta gonitwa i pustka, którą człowiek nie potrafi nazwać jest tak naprawdę gonitwą za prawdą, za Bogiem. I jeśli człowiek próbuje wypełnić to puste miejsce w swoim życiu czymkolwiek innym niż Bóg np. pieniędzmi, rzeczami tego świata, ludzką miłością, ambicjami zawodowymi to zawsze będzie nienasycony. Tylko Bóg, tylko Jezus jest w mocy zapełnić to puste miejsce i On ugasi nasze pragnienie, on sprawi że będziemy naprawdę syci i napojeni. On ugasi naszą pogoń i spraw, że już nie będziemy mieli pragnienia uczestniczyć w tym „wyścigu szczurów”  
Jana 6,35; jest to oczywiście również związane z życiem wiecznym (J 11,26)
ü  Jak myślisz to to znaczy, że woda, którą daje Jezus stanie się w człowieku wodą wytryskującą ku żywotowi wiecznemu (Jana 4,14)?
Woda, którą da nam Jezus, czyli moc Ducha Św. Zmieni nasze pragnienia z ziemskich na wieczne. Człowiek przestanie gonić za tym co tu i teraz, a będzie miał pragnienie podążać za wiecznymi celami nie tylko z obowiązku, czy z tradycji, ale Jezus mówi o prawdziwej radości, entuzjazmie w obcowaniu z Bogiem „woda stanie się w nim źródłem” – sam Boży Duch będzie zamieszkiwał w człowieku  i moc do życia z Bogiem dzięki Bożemu Duchowi będzie tryskała od wewnątrz, a nie zewnętrzny przepis jak wcześniej. Dlatego też na siłę nikogo nie uczynimy chrześcijaninem. Chrześcijaństwo to kwestia odrodzonego serca, a nie przepisów, nakazów i zakazów. Jeśli ktoś ma odrodzone serce w naturalny sposób będzie przestrzegał Bożych przykazań. Jeśli ktoś nie jest duchowo odrodzony zawsze będzie myślał jak tu zrobić, żeby jemu to bardziej odpowiadało.
Gdy napijemy się wody od Jezus nasza dusza ożyje, człowiek stanie się świeży, wstąpi w niego radość, pokój, pragnienie życia i realizowania Bożych celów.

Jak w ogóle można napić się tej wody, jak ją otrzymać, jak otrzymać życie wieczne i mieć społeczność z Chrystusem?
Pan Jezus mówi o dwóch rzeczach, które muszą zaistnieć w życiu człowieka, by to nowe życie mogło stać się faktem:
ü  Po pierwsze trzeba pragnąć
Człowiek musi przestać miłować swoje życie na tym świecie (Jana 12,25), przestać miłować ten świat i rzeczy tego świata. Jezus mówi o szukaniu, pukaniu. Człowiek musi zdać sobie sprawę, że jest coś więcej niż to życie, musi zacząć poszukiwać prawdy i być gotowym dla prawdy zrezygnować ze wszystkiego, by tą prawdę pozyskać.
Bóg wie czy naprawdę pragniemy  Go, pragniemy Jezusa. Wielu ludzi tylko mówi że pragnie, ale tak naprawdę w rzeczywistości pragną wielu innych rzeczy, władzy, pieniędzy, popularności, przyjemności, towarzystwa, zainteresowania.
Bóg jest w stanie ocenić serce i jeśli rzeczywiście pragniemy Boga Żywego i prawdziwego, pragniemy Jezus znajdziemy Go. On widzi każdy człowieka, patrzy z nieba na wszystkich mieszkańców ziemi i patrzy czy ktoś Go nie szuka Psalm 14,2.
Bez pragnienia, bez szukania, bez wiary człowiek nie pozna Boga.
ü  Druga zaś rzecz o której mówi Jezus, to przyjść do Niego. Samo pragnienie poznania prawdy jeszcze nie gwarantuje znalezienia prawdy. Ludzie szukają w innych religiach, w nauce, filozofii, ale nie znajdują, jednak do Jezusa przyjść nie chcą.
Ale po za Jezusem nie ma prawdy, cały świat tkwi w złym, tylko Jezus jest prawdą, tylko Jezus jest drogą, tylko Jezus jest życiem (Jana 14,6), tylko Jezus jest Zbawieniem (Dzieje Ap 4,12)
Tylko ci którzy przyjmą zaproszenie Jezusa będą zbawieni. Chociaż Pan Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi i Jego ofiara ma moc oczyścić z grzechów każdego człowieka, to jednak oczyści tylko tych którzy przyjdą do Niego

Jak myślisz jak możemy dzisiaj przyjść do Jezusa? Wtedy Gdy Jezus kierował to zaproszenie do ludzi, oni widzieli Go mogli przyjść do Niego, jak my dzisiaj możemy to zrobić?

Przychodząc do Niego musimy zostawić i zrezygnować z wszystkich naszych dróg sprawiedliwości. Musimy zrezygnować ze sprawiedliwości naszych uczynków, ze sprawiedliwości wynikającej z naszej religijności z naszego starania z naszych ceremonii, rytuałów, sakramentów. Musimy zaprzeć się też samego siebie, może to jest najtrudniej, zrezygnować z własnego ja, zaprzeć własnej dumy, która podpowiada nam że na wszystko musimy zapracować. 

Kto sprawa to nowe życie, to odświeżenie, to odrodzenie (w 39)?
Sprawia to Duch Święty. Osoba Ducha Świętego jest kluczowa w odrodzeniu, a później w całym naszym życiu chrześcijańskim. To właśnie przez Ducha Św. przez Nowe narodzenie, zrodzenie z góry stajemy się dziećmi Bożymi i jesteśmy przyjęci do Bożej rodziny.  Jana 3,3;  1,12-13. Apostoł Paweł powiedział, że kto  nie ma Ducha Św. ten nie jest Chrystusowy, nie należy do Chrystusa Rzym 8,9-10. Jezus przebywa dzisiaj z nami i w nas przez Ducha Swego, przez Ducha Św. Jest to Ducha Ojca i Syna
Wylanie Ducha mogło nastąpić dopiero po wniebowstąpieniu Jezusa, wtedy Jezus został uwielbiony.
Powiedz Jaką zmianę Duch Święty spowodował pośród apostołów? Jak zachowywali się przed dniem pięćdziesiątnicy i po dniu pięćdziesiątnicy?
Wcześniej Duch Św. był z uczniami, teraz po uwielbieniu Jezusa miał być w nich Jana 14,17

Jak zachowywali się po tym, gdy usłyszeli Słowa Jezusa?
Widzimy że reakcje były bardzo różne, jedni uważali że Jezus jest prorokiem, inni mówi o Nim jako o Mesjaszu, kolejna grupa to ci którzy twierdzili że Jezus jest oszustem, a jeszcze inni chcieli go pojmać i zabić.
Jak myślisz co tak wzburzyło lud, dlaczego zrobiło się takie zamieszanie?
To co spowodowało wzburzenie wśród ludu to Ewangelia, ewangelia zawsze napotyka entuzjastów, tych których Bóg powołuje i przeciwników, sługi szatana którzy chcą ją zwalczać z całą mocą. Również i dzisiaj gdy Ewangelia jest zwiastowana wzbudzę emocje, czasami zainteresowanie, ale częściowej zgorszenie.
Zwróć uwagę co Jezus powiedział Łuk 12,51-53 i powiedz jaki to ma związek z naszym fragmentem?
Słowa Jezus powodują podział na tych, którzy przyjmą i na tych którzy odrzucą, na światłość i ciemność. I tworzy się konflikt między ciemnością, a światłością. Ci którzy nie uwierzyli, zwalczają i nienawidzą dzieci światłości, bo pragną ukryć swój grzech i swoje złe postępowanie.

Zauważmy, że ci którzy byli Jego przeciwnikami mogli sprawdzić czy rzeczywiście pochodził z linii Dawida i urodził się w Betlejem. Proroctwa mówiły że Mesjasz przyjdzie z Betlejem (Mich 5,2) i będzie pochodził z linii Dawida (2 Sam 7,12). W 41 i 42 wierszu zarzucają mu że nie spełnia proroctwo, ale nie poczynili tyle wysiłku żeby to sprawdzić, jego pochodzenie było jawne wiedzieli, że pochodzi z linii Dawida, ale ignorowali to.

ü  Pomimo wielkiego zamieszania Bóg czuwał nad całą sytuacją, przyszli pojmać Jezusa, ale nie mogli Go pojmać. Jak myślisz dlaczego zob. Jan 7,30; 8,20; 13,1?
Wszystkie sprawy znajdują się w rękach suwerennego Boga, ludziom tylko się wydaje że faktycznie decydują o losach świata i losach innych ludzi, czy mają w ręku swój los. Wszystko znajduje się w ręku Boga i życie Jezus znajdowało się w ręku Boga. Chociaż chcieli go zabić, ale nie mogli, bo Bóg nad wszystkim czuwał.
Chrześcijanie powinni zaufać, że Bóg czuwa nad każdą sprawą, dobrą czy złą. Nie zawsze znamy Jego zamierzenia, ale zawsze powinniśmy być pełni ufności, że nic nie wymyka się Bogu spod Jego panowania.

ü  Kolejnym znakiem Jego Boskości i Jego namaszczenia było to jak Jezus przemawiał. Było coś takiego w Jego głosie, co elektryzowało słuchających, bo mówił z autorytetem jako moc mający, a nie jak uczeni w piśmie (Mat 7,28-29).
Słudzy faryzeuszy poszli pojmać Jezusa, ale zaczęli Go słuchać i zdali sprawę, że On mówi inaczej niż inni. Otworzyli w jakimś minimalnym stopniu swoje serce na Niego. Gdy człowiek choć trochę otworzy swoje serce Bóg będzie w nim działał. Faryzeusze jednak całkowicie zamknęli się  na Chrystusa i całkowicie odrzucili.

Tak więc Jezus wzywa, On mówi, zę jest wodą Żywą, że jest prawdziwym życie i daje liczne tego dowody ale nie wszyscy chcą dać się przekonać z tego powodu że mają zatwardziałe serca. Jeśli tylko szczerze zbliżą się do Pana i otworzą na Jego naukę zobaczą, że tylko w Nim jest prawda.
  



niedziela, 5 czerwca 2016

Jezus Chrystus fundamentem Kościoła cz. II Ew. Mat 16,13-20


Drodzy po raz kolejny zwrócimy się do fragmentu z Ew. Mateusza z 16,13-20. Jest w nim kilka rzeczy, których nie zdążyliśmy sobie wyjaśnić ostatnim razem. Jak pamiętacie ostatnim razem na podstawie tego tekstu naświetliliśmy trzy rzeczy. Pierwszą z nich było pytanie na które każdy z nas musi sobie odpowiedzieć, kim dla mnie jest Jezus Chrystus. Drugą sprawą o której mówiliśmy jest to, że Pan Jezus Chrystus jest jedynym fundamentem. Nie Piotr, Papież, czy jakaś instytucja jest kamieniem węgielnym na którym kościół jest budowany, ale Jezus Chrystus. Dlatego też i my sami nasze życie musimy budować na Chrystusie. Jak wiemy z Ew. Mateusza 7 rozdz. dom zbudowany na Chrystusie nigdy się nie zawali, a co najważniejsze ostoi się w dniu naszej śmierci i sądu ostatecznego.

1.      Bóg objawia nam prawdę o Chrystusie
Dzisiaj powiemy sobie o kolejnych rzeczach o których mówi nasz tekst. Zauważmy, że gdy Piotr odpowiedział że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga żywego w wierszu 16, Pan powiedział do Piotra, że nie ciało i krew mu to objawiły, ale Ojciec Bóg który jest w niebie. Czyli Piotr nie doszedł do takich poglądów na podstawie swojej mądrości. To nie  dzięki bystrości swojego umysłu, tego co widział i doświadczył z Chrystusem nabył takich przekonań, że Jezus jest Mesjaszem. Prawdy o Chrystusie, którą Piotr znał nie zawdzięczał swojemu sprytowi, inteligencji, książkom które przeczytał, czy wykształceniu jakie nabył. Ludzka mądrość w poznaniu Boga nic nie pomaga i ludzkie umiejętności  w dotarciu do prawdy o Chrystusie okazują się bezużyteczne. Jeśli Bóg nie objawi człowiekowi prawdy o Chrystusie, to człowiek nie jest w stanie o własnych siłach odkryć tego, kim w rzeczywistości jest Pan Jezus. Nie mówię tutaj o tym, że nie możemy sobie przyswoić pewnych informacji i nauczyć się pewnych słownikowych definicji. Chodzi o to, że serce człowieka wobec osoby Chrystusa zostaje nie poruszone zanim Bóg nie dotknie nas mocą Ducha Świętego. Dopiero wtedy zaczynamy w Chrystusie dostrzegać kogoś wyjątkowego, zaczynamy dostrzegać Zbawiciela, mojego Zbawiciela. Pamiętam że od dziecka chodziłem do kościoła i mogę powiedzieć, że na swój sposób byłem człowiekiem dosyć religijnym. Na tyle religijnym że pewnego dnia pojechałem zapisać się do seminarium katolickiego, by zostać księdzem katolickim. Okazało się, że nie odbywa się to tak szybko. Miałem przyjeżdżać przez kilka miesięcy na rozmowy duszpasterskie z jednym z księży i po tym okresie miałem zostać studentem seminarium. Ale muszę powiedzieć, że pomimo mojej gorliwości religijnej, pewnym przywiązaniu do tradycji i nawet pragnienia zastania duchownym nie widziałem w Jezusie swego Zbawiciela. Osoba Jezusa wciąż pozostawała dla mnie przysłonięta, co prawda znałem definicje dotyczącą osoby Jezusa, jednak to było tylko powierzchowne, intelektualne poznanie.
W 1 Liście do koryntian czytamy w ten sposób
1 Koryntian 1:21  Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie.
Świat przez ludzką mądrość, ludzkie kształcenie, ludzką filozofię, ludzkie metody badawcze, ludzkie rozprawy, ludzką inteligencje nie może poznać kim jest Chrystus. Dlatego świata Chrystus jako Zbawiciel nie interesuje. Mówią o Zbawicielu w sensie religijnym, czynią tak z okazji różnych świąt i uroczystości, zajmują się Chrystusem jako osobą historyczną, jako filozofem, jako wielkim uczonym, błyskotliwym człowiekiem, ale świat nie mówi że Jezus jest ich Zbawicielem. Dlatego, że świat w to nie wierzy i dla świata to jest głupstwo, nie warto się tym zajmować i nie warto temu czas poświęcać. Dla nas jednak i dla tych, którym Bóg objawił kim w rzeczywistości Jest Jezus, jest to największy skarb, największa nadzieja, największa miłość, jest to Osoba, godna naszego największego poświęcenia i naszej czci.
Jest to, co Pan Jezus powiedział w rozmowie z Nikodem, że jeśli ktoś nie narodzi się na Nowo nie może ujrzeć Królestwa Bożego, jeśli ktoś nie narodzi się na nowo nie może ujrzeć króla w Jezusie (Jana 3,3).
Ewangelia Boża nie jest pochodzenia ludzkiego (Gal 1,11) i nie może być poznana za pomocą ludzkich środków. Wszelkie ludzkie narzędzia zawodzą, bo nie są w stanie dostrzec jej głębi. I pomimo tego, że w sposób intelektualny znają jej treść, to jednak zanim Bóg jej dla nich nie ożywi nie poznają niczego.
Z Piotrem stało się to, co Pan Jezus powiedział w Ew. Jana
Jan 6:44  Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Nikt nie może zrozumieć Słowa Bożego, zachwycić się Jego pięknem i przejąć Jego treścią zanim Bóg mu go nie objawi.
Można to porównać do zegara słonecznego.
Gdy patrzymy na zegar słoneczny w chwili gdy zajdzie słońce nie potrafimy z niego odczytać która jest godzina. Co prawda widzimy tarcze zegara, widzimy cyfry które są napisane na tarczy, możemy podziwiać jego kształt i wygląd, ale nie może nam służyć w taki sposób jak powinien, bo nie ma słońca. Dopiero gdy zaświeci w niego słońce możemy powiedzieć jaki mamy czas, dopiero wtedy zegar spełnia swoją rolę. Podobnie jest ze słowem Bożym i Ewangelią, tylko Bóg może nam ją objawić, on musi zaświecić w ten zegar naszego serca i otworzyć nam umysły jak uczynił to Piotrowi i uczniom by mogli zrozumieć pisma (Łuk 24,45).
Powinniśmy do Słowa Bożego i Ewangelii podchodzić z pokorą mając świadomość że sami nie jesteśmy w stanie odkryć jej głębi, że musimy całkowicie polegać na Bogu i prosić Go w modlitwie, by przemawiał do nas, gdy studiujemy Jego słowo. Musimy mieć również świadomość, że jeśli coś wiemy o Bogu, coś poznaliśmy o Bogu, to nie doszliśmy do tego dzięki własnym staraniom, ale Bóg w łasce swojej odsłonił to przed nami. Tak więc w żadnym razie nie możemy pysznić się tym, jakbyśmy sami do czegoś doszli.

2.      Bramy piekielne Kościoła nie przemogą
Drodzy kolejna rzecz to, to że bramy piekielne kościoła nie przemogą, mówi Jezus w 18 wierszu. Jest to wspaniała obietnica od Pana. Nie wiem jak długo jeszcze będzie istniał ten świat, jak długo przyjdzie nam czekać na powrót Chrystusa i jak długo Bóg będzie powstrzymywał swój gniew, który w dzień sądny Bóg wyleje na mieszkańców całej ziemi. Ale wiem, że jak długo będzie istniał ten porządek, który widzimy teraz, tak długo Bóg będzie chronił swój kościół i zachowywał Go przed Jego wrogami. Jest to również wspaniała obietnica od Jezusa, że prawda Ewangelii, aż do dnia przyjścia Pana nie zaniknie. Niekiedy były ciemne wieki historii, kiedy wydawało się, że kościół został całkowicie pokonany, a bramy piekielne zwyciężyły go, ale zawsze się odradzał. Czasami były srogie prześladowania np. w pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa przez Cesarstwo Rzymskie, gdy chrześcijan palono na stosach, rzucano dzikim zwierzętom, krzyżowano lub mordowano w inny sposób. Również i dzisiaj w wielu częściach świata naśladowcy Chrystusa strasznie cierpią za wiarę. Chrześcijańska organizacja misyjna zajmująca się prześladowanymi chrześcijan szacuje że obecnie na całym świecie z powodu wiary w Chrystusa cierpi około 100 milionów wierzących. I mogłoby się wydawać, że w wyniku tak strasznych represji chrześcijaństwo zniknie zupełnie. Ale nie, Bóg sprawia że w miejsce tych którzy oddali życie za ewangelię nawracają się kolejni. Czasami bezpośrednią przyczyną nawróceń, właśnie są prześladowania, gdy prześladowcy widzą cierpiących chrześcijan, a pomimo to pokładających nadzieje w Chrystusie i w pokoju znoszących swój los, wtedy nawracają się.
Musimy sobie zdać sprawę, że kościół ma wielu wrogów. Najbardziej zajadłym wrogiem kościoła jest diabeł i jego demony. Jak wiemy diabeł jest bogiem tego świata, bogiem tego systemu rzeczy (2 Kor 4,4), a kościół w tym świecie jest osadzony. Kościół Chrystusa jest jedyną zieloną wyspą na morzu grzechu, bezprawia i kłamstwa. Więc diabeł próbuje zniszczyć tą zieloną wyspę. Pragnie doprowadzić do tego żeby prawda o Chrystusie jako Zbawicielu całkowicie znikła z ziemi, by mężczyźni i kobiety nie mogli być zbawieni. Apostoł Paweł powiedział w 1 Liście do Tymoteusza w 3 rozdz. 15 wierszu że kościół jest Filarem i podwaliną prawdy. Zadaniem Kościoła Chrystusa jest dbać o prawdę ewangelii, eksponować ją, głosić ją i podtrzymywać żeby nie zanikła. Diabeł jednak pragnie osłabić to poselstwo, wykrzywić Jego treść przez fałszywe nauczanie, fałszywe doktryny, umniejszyć Jego wagę i odebrać mu moc wprowadzając chrześcijan w grzech. I jeśli byłoby to całkowicie w Jego mocy doprowadziłby do zupełnego upadku kościoła. Ale Bóg w swojej łasce zachowuje kościół i nigdy nie dopuści, by ci którzy uwierzyli w Chrystusa zostali przez szatana pokonani. Bóg nigdy nie dopuści żeby lampa kościoła Chrystusa zgasła na ziemi. Niekiedy będą lepsze dni dla kościoła innym razem gorsze, ale mamy obietnice że Bóg zachowa swój lud.
 Innym wrogiem kościoła jest świat. Świat jest narzędziem szatana przez które diabeł pragnie oddziaływać na kościół. Świat chce oddziaływać na kościół i dąży do tego, by kościół do niego się upodobnił. Pragnie nam zaszczepić  świecki światopogląd na moralność, rodzinę, spędzanie wolnego czasu, pracę, sens istnienia i wydawanie pieniędzy. Czyni to przez kulturę, rozrywkę, normy społeczne, politykę, modę i inne.  Ale Słowo Boże mówi, że przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga, kto chce być przyjacielem świata staje się wrogiem Boga (Jak 4,4). Jest tak dlatego, że Boże wzorce sprawiedliwości i świętości są zupełnie inne niż wzorce tego świata. Pan Jezus powiedział że zwyciężył świat (Jan 16,33) co miało oznaczać, że podczas swojego ziemskiego życia nie przyjął żadnych norm tego świata, a jedynie kierował się wolą Bożą.
Ale również i świat nie pokona kościoła, choć często próbuje, ośmiesza kościół, ośmiesza naszą wiarę, naszą moralność nazywa przestarzałą, chce byśmy mieli taką samą rozrywkę, ubiór, sposób zachowania, myślenia i dążeń.  W świetle tych wszystkich ataków możemy przywołać słowa z Psalmu 129
Psalm 129:1  …Bardzo mnie dręczyli od młodości mojej - Niech przyzna Izrael-
2  Bardzo mnie dręczyli od młodości mojej, Lecz mnie nie przemogli.
Apostoł Paweł zaś o tych atakach powiedział w ten sposób:
2 Koryntian 4:8  Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni,
9  Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani,
10  Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło.
Niekiedy może się wydawać, że kościół już jest tak słaby że to jest jego koniec, a Jego wrogowie zwyciężyli Go. Ale historia kościoła pokazuje, że często tam gdzie grzech najbardziej się rozmnożył Bóg zatriumfował najjaśniej. I wylewał na kościół nową siłę, nowy powiew Ducha, by prawda trwała. Choćby np. w średniowieczu, gdzie oficjalne chrześcijaństwo odeszło tak daleko od Boga jak to tylko możliwe, a Bóg wzbudził Piotra Waldo od którego byli późniejsi Waldensi, którzy za autorytet przyjmowali tylko Pismo Św. W późniejszym okresie Kościół Rzymskokatolicki zorganizował przeciwko Waldensom 30 krucjat. W podobnym stanie była osiemnastowieczna Anglia, gdzie pijaństwo i niemoralność zbierało szerokie żniwo, ale Bóg powołał w krótkim od siebie czasie trzech gorliwych kaznodziejów: Jana Weslea, Jonathana Edwardsa oraz Gorga Whitefilda, których użył by kościół w Anglii znowu zakwitł i Anglia doświadczyła tak wielkiego przebudzenia duchowego, że dzisiejsi historycy są zgodni, że właśnie to Anglię uratowało przed rewolucją jaka miała miejsce we Francji.
Bóg nigdy nie pozwoli, by kościół Chrystusa został starty z ziemi przez szatana, świat, grzech czy cokolwiek jeszcze innego. Bramy piekielne kościoła nie przemogą, choć diabeł będzie nacierał na kościół z całą swoją mocą. Na tyle na ile znam Słowo Boże mogę powiedzieć, że czym bliżej końca tego wieku, czym bliżej przyjścia Pana tym ataki mocy ciemności na kościół będą bardziej dotkliwe i bardziej zajadłe. Jednak nawet w najtrudniejszych czasach Bóg swoich dzieci nie zostawi, diabeł nie przemoże, bo Kościół jak niegdyś Izrael jest wspierany w tej walce przez samego żywego Boga i doświadcza cudownej pomocy.
Apostoł Paweł w tym względzie powiedział
Rzymian 8:38  Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,
39  Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Bóg w swojej suwerenności zachowuje kościół i zachowuje nas, którzy uwierzyliśmy.

3.      Klucze Królestwa niebios
Trzecia i ostatnia zaś rzecz dotyczy kluczy Królestwa niebios i związywania oraz rozwiązywania. Dzisiaj w kulturze ludowej Piotr przedstawiany jako ten, kto dzierży klucze do nieba i wpuszcza tych, którzy stają przed Jego bramami. Oczywiście jest to obraz zupełnie nie prawdziwy i komiczny. Kościół Rzymskokatolicki w kluczach do Królestwa niebios widzi sukcesje apostolską i ustanowienie Piotra jako Bożego namiestnika na ziemi, pierwszego papieża. Dla kościoła katolickiego moc związywania i rozwiązywania jest mocą odpuszczania grzechów, którą rzekomo Bóg najpierw nadał apostołom, a później apostołowie na mocy sukcesji apostolskiej przekazali następnym przywódcom kościoła.
Ale taka interpretacja jest zupełnie nie do przyjęcia, bo stoi w sprzeczności z całym objawieniem Słowa Bożego. Jak powiedzieliśmy ostatnio, to nie człowiek stoi na czele kościoła, ale Pan Jezus Chrystus. Jezus Jest Jego głową, fundamentem i budowniczym (Dz 4,11; 1 Ptr 2,6-8; Efez 2,20; Kol 1,18). Również człowiek nie ma prawa odpuszczać grzechów drugiemu człowiekowi, tylko Bóg ma taką moc (Łuk 5,21-24; 1 J 1,9). Piotr, ani żaden z apostołów nie odpuszczali nigdy nikomu grzechów, wprost przeciwnie mówili, że Bóg jedynie może odpuścić, że należy modlić się do Pana, by On odpuścił grzech. W Dziejach Apostolskich, gdy Szymon czarnoksiężnik chciał otrzymać moc Ducha Św. za pieniądze Piotr do niego powiedział:
Dzieje Ap 8:22  Przeto odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego;
Piotr mówi do Szymona, proś Pana by ci Pan odpuścił. To Bóg odpuszcza grzechy, a nie człowiek.
 Klucze Królestwa Niebios o których mowa w naszym fragmencie dotyczą przede wszystkim tego, co Bóg objawił Piotrowi o Jezusie. A co mu objawił? Objawił mu że Pan Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego (w 16). Przez to objawienie Piotr posiadł najwspanialsze poznanie jakie człowiek może otrzymać od Boga. Poznanie, które polega na tym jak być Zbawionym, że droga do Zbawienia nie prowadzi przez ludzkie starania, ani praktyki religijne, rytuały, dobre życie. Ale droga do Zbawienia prowadzi przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Jak wiemy Pan Jezus jest drogą, prawdą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Niego (J 14,6)  
Klucze, które posiadł Piotr polegały na tym, że wiedział kim jest Jezus i mógł to ogłosić tym którym było mu dane zwiastować Ewangelię. Wiemy z Dziejów Apostolskich, że Piotr jako pierwszy miał przywilej otworzyć drzwi Królestwa Bożego przez zwiastowanie Ewangelii dla szerokiego grona Żydów. Miało to miejsce w Dzień Zielonych świąt, gdy zwiastował o Jezusie a Żydzi spytali się go, co mają czynić? Wtedy Piotr odrzekł upamiętajcie się, nawróćcie się i dajcie się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych (Dz 2,38)! Piotr miał również przywilej otworzyć drzwi ewangelii dla pogan, gdy został wezwany do domu Korneliusza w 10 rozdz. Dziejów Apostolskich. I tam również zwiastował poganom Ewangelię, że Jezus jest Chrystusem, przez wiarę w Którego mamy wstęp do Królestwa Bożego. Widzimy więc że klucze Królestwa polegają na poznaniu prawdy o Jezusie. Dzięki tym kluczom Piotr mógł otwierać przed ludźmi drzwi Królestwa Bożego, drzwi nieba. Podobnie jest z każdym chrześcijaninem choćby najmniejszym który otrzymał od Boga objawienie kim jest Jezus Chrystus, przyjmując Go jako swego Pana i Zbawiciela. Każdy wierzący, który tak uczynił  wszedł w posiadanie kluczy Królestwa niebios. Dzięki tym kluczom możemy przed ludźmi otwierać drzwi Nieba w tym sensie, że możemy mówić im o Jezusie. To jest niesamowite, że Bóg powierzył klucze Królestwa niebios, najważniejsze klucze we wszechświecie słabym ludziom. Powierzył je mi i tobie, powierzył je tym, którzy w Jego imieniu pójdą do świata i będą ludziom ogłaszać że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Nawet więcej, nie tylko nam powierzył klucze, ale również dał nam moc autorytatywnie ogłaszać, że przez imię Jezusa przyjdzie wolność i zbawienie do każdego człowieka, który Jezusa przyjmie.  Możemy również w autorytecie Chrystusa powiedzieć, że ci którzy nie przyjęli zbawienia nadal są związani swoim grzechem i jeśli nie uczynią tego, czeka ich dzień sądu i potępienie. I niebo zgadza się z tym, Bóg zgadza się z tym, bo nie idziemy do świata z ewangelią we własnym imieniu ale w potężnym imieniu Jezusa.
Pamiętam że nie raz i w nie jednej rozmowie, gdy mówił osobom którym zwiastowałem ewangelię, że jeśli uwierzą będą zbawieni, a jeśli nie uwierzą będą potępieni, niektórzy mówili, jak ty tak możesz tak mówić? Jak możesz mówić, kto będzie zbawiony, a kto nie będzie! Ci którzy weszli w posiadanie kluczy Królestwa niebios mogą tak powiedzieć. Możemy tak powiedzieć, bo nie mówimy nic pand to co mówi Słowo Boże. Możemy tak powiedzieć na podstawie reakcji człowieka na ewangelię. Jeśli ktoś przyjmie „chwała Bogu, od teraz jesteś moim bratem, wszedłeś do Królestwa Bożego”. Też Bóg tobie wręczył klucze nieba, które kiedyś dał mi. Jeśli ktoś odrzuci, nie mamy dla niego dobrych wiadomości, ogłaszamy na podstawie jego reakcji na ewangelię że jeśli nadal będzie trwał w swoim uporze to nie będzie zbawiony. Tak więc drodzy nosimy autorytet nieba, nie dlatego że jesteśmy kimś ważnym, nie dlatego, że jestem księdzem, papieżem, czy mam najlepsze wykształcenie, ale dlatego że Bóg objawił mi kim Jezus jest.
Tutaj mam apel do wszystkich tych, którzy weszli w posiadanie kluczy do Królestwa niebios. Korzystaj z tych kluczy jak najczęściej, po to Bóg ci je dał, abyś otwierał przed ludźmi drzwi nieba. Nie chowajmy tych kluczy do szafy, szuflady, czy gdziekolwiek jeszcze indziej, ale jeśli tylko mamy okazje otwórzmy niebo przed swoimi znajomymi, rodziną, sąsiadami i tymi którzy chcą słuchać.
Podsumowując
Powiedzieliśmy sobie o kolejnych trzech rzeczach na podstawie naszego fragmentu:
1.      Po pierwsze to Bóg objawiona prawdę o Chrystusie i prawdę Słowa Bożego. Powinniśmy zawsze polegać na Bogu podczas studium Pisma, ewangelizacji, by działał pośród nas, w nas i przez nas.
2.      Druga rzecz była taka, że Kościół Chrystusa nigdy nie zostanie zwyciężony przez żadne wrogie mu siły, przez szatana, świat i grzech. Nie zostanie zwyciężony, bo Bóg nieustannie Go wspiera i posila. Owszem niektóre społeczności mogą się rozpaść, czy być zwiedzione, jednak Bóg powołuje i odradza kolejne osoby, by prawda ewangelii była wciąż głoszona i kościół trwał.
3.      I ostatnią rzeczą jest, że klucze Królestwa niebios to nie sukcesja apostolska, odpuszczanie grzechów przez apostołów, ale klucze Królestwa to objawienie kim jest Jezus i możliwość komunikowania światu tej wspaniałej wiadomości, że Jezus jest Chrystusem Synem Boga żywego, ci którzy Go przyjmą, otrzymają dar życia wiecznego. Ci jednak którzy to odrzucą zostaną wtrąceni do piekła, gdzie poniosą karę, zatracenie wieczne. 



Łączna liczba wyświetleń