niedziela, 26 lutego 2017

Boży model przywództwa Ew. Mateusza 20,25-28


Jak pamiętamy Pan Jezus jest kilka dni przed śmiercią krzyżową w Jerozolimie. Zmierza konsekwentnie na miejsce męki by tam wypełnić wole Ojca i oddać swoje życie jako okup za wielu. On rozumie jak nikt inny że droga do chwały widzie przez cierpienie. Jednak jak mówiliśmy ostatnio nie rozumieją tego apostołowie, oni wciąż myślą o władzy, chwale i wywyższeniu na sposób ludzki. Myślą o pierwszych miejscach jakie otrzymają, pragną być lepszymi i ważniejszymi od innych. Nawet Jakub i Jan próbowali zapewnić  sobie dobre miejsce w Królestwie Bożym przez bliskie relacje jakie łączyły ich z Chrystusem, przez znajomości, polityczne układy, tak jak to się odbywa w świecie.
Ale Pan wyjaśnił im, że droga do chwały, do nagrody w Królestwie Bożym jest drogą cierpienia, drogą poświęcenia swojego życia na służbę dla Chrystusa, na służbę dla drugich dla braci i sióstr w Chrystusie, dla bliźnich.
I jak widzimy, gdy pozostali apostołowie usłyszeli o tym co próbowali zrobić Jakub i Jan. Jak próbowali sobie zapewnić dobrą pozycje w Królestwie Bożym oburzyli się na nich (Mt 20,24). Ale musimy być świadomi że ich oburzenie nie wynikało z tego, że byli bardziej duchowi od Jakuba i Jana, ale z tego że tak naprawdę to oni chcieli być po prawicy i lewicy Pana Jezusa co doskonale widać podczas ostatniej wieczerzy o czym wspomina ewangelista Łukasz.
Łukasza 22:24  Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego.
Pan Jezus widząc ich pragnienie władzy i górowania jednego nad drugim dał im i nam wspaniałą lekcje jak ma wyglądać przywództwo w Bożym Królestwie, jak ma wyglądać przywództwo w Kościele Pana Jezusa Chrystusa.

Pokorne przywództwo
Ale zanim przejdziemy do szczegółów tego fragmentu musimy sobie powiedzieć trochę o pokorze. Widzimy że Biblijne Boże przywództwo nacechowane jest pokorą i nie polega na panowaniu, wynoszeniu się, pogoni za zaszczytami, poniżaniu ludzi i pokazywaniu jacy to my jesteśmy ważni i jacy oni powinni być szczęśliwi że mają takich przywódców. Nie na tym polega wielkość w Bożym Królestwie.
Gdy przyjrzymy się biblijnym bohaterom wiary zawsze dostrzeżemy że ich służbę cechowała pokora która wyrażała się w tym, że to nie oni zasługują na jakieś zaszczyty, że nie na nich ma się skupiać uwaga ludzi, ale to Bóg ma być wywyższony.
Przypomnijmy sobie co myślał na swój temat Abraham ten wielki bohater wiary. Człowiek który doświadczył w życiu pasma sukcesów, człowiek o wielkiej popularności i wielkim bogactwie, człowiek którego Bóg nazwał swoim przyjacielem.
Podczas swojej rozmowy z Bogiem, gdy próbował ratować Sodomę i Gomorę mówił:
Ks. Rodzaju …Oto ośmielam się jeszcze mówić do Pana mego, choć jestem prochem i popiołem.
Czy widzimy jak on o sobie myśli, jak na siebie patrzy, on wie że jest prochem i popiłem, że nie jest tu najważniejszy, że nie o niego tutaj chodzi w przeciwieństwie do uczniów Pana Jezusa w tamtym czasie i wielu współczesnych przywódców chrześcijańskich.
Podobnie myślał o sobie biblijny Józef sprzedany przez braci. Jak wiemy z czasem został władcą Egiptu i otrzymał wielką władzę, prestiż oraz wielkie bogactwo. A jednak gdy przybyli Jego bracia  nie zemścił się na nich, ale wspaniałomyślnie im wybaczył wiedząc że sąd należy do Boga i że Bóg posłał go do Egiptu wcześniej żeby ocalić Boży lud
Ks. Rodzaju 50,19  A Józef rzekł do nich: Nie bójcie się! Czyż ja jestem na miejscu Boga?
20  Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud.
Kolejnym wielkim człowiekiem był Mojżesz. Mojżesz jest jednym z największych Bożych przywódców w Biblii, ale ten to wielki Mojżesz charakteryzował się wyjątkową pokorą wobec Boga i wobec ludzi. Gdy spotkał się z Bogiem przy krzewie gorejącym powiedział: „Boże kim że ja jestem bym miał pójść do Faraona i wyprowadzić synów Izraelskich” (Ks Wyj 3,11). Później dowiadujemy się o nim że był najpokorniejszym w tamtym czasie człowiekiem na ziemi ( Ks. Liczb 12,3).
Również podobnie do niego zachowywał się Król Dawid. Pamiętacie tą sytuacje gdy Król Dawid składał ofiarę na budowę świątyni, był już wielkim Królem o wielkiej sławie i wielkim bogactwie? Pamiętacie co on powiedział do Boga?
1 Kronik 29:14  Lecz czymże ja jestem i czymże jest mój lud, że możemy ochotnie składać tobie dary? Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy.
Tak samo przedstawia się sprawa wszystkich Bożych proroków. Zawsze ich służba charakteryzowała się wielką pokorą, wielką uniżonością. I choć często otrzymywali wielkie odpowiedzialności to cały czas mieli świadomość z czyjej ręki to otrzymali i że przed Bogiem są tylko prochem. W Nowym Testamencie jest podobnie Jan Chrzciciel o sobie mówił, że nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów Pana Jezusa (Jana 1,27), a apostoł Piotr po spotkaniu z Panem i wielkim połowie ryb zrozumiał swoją znikomość i grzeszność.
Wielki apostoł Paweł, apostoł narodów, tytan pracy misjonarskiej i duszpasterskiej. Człowiek którego Bóg używał w niezwykły i cudowny sposób powiedział do starszyzny Efeskiej o swojej służbie tak
Dzieje Ap. 20:19  I jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które na mnie przychodziły z powodu zamieszek Żydów.
Służba dla Boga by była służbą w której Bóg ma upodobanie zawsze nacechowana jest pokorą. Tego Pan Jezus chce nauczyć swoich uczniów, że jeśli chcą być wielcy w Królestwie Bożym, jeśli chcą by ich służba miała znaczenie przed Bogiem to muszą wstąpić na drogę pokory, to muszą porzucić ludzką pychę i ludzkie ambicje i stać się sługami. Muszą przestać myśleć o panowaniu i przywództwie w sposób charakterystyczny dla tego świata, który polega często na wykorzystywaniu tych którym się przewodzi do własnych celów.

Biblijne przywództwo  
Teraz zobaczmy co Pan Jezus mówi na temat Bożego przywództwa w Królestwie Bożym w Jego kościele. Pan widzi ciągłe dążenia uczniów do realizowania swoich ambicji i pragnienie panowania jeden nad drugim więc daje im lekcje mówiąc:
Mateusza 20:25 Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.
26 Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.
Wiemy jak władza wygląda w świecie, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Często oparta jest na rządach tzw. „twardej ręki”. Władcy tego świata zamiast przewodzić tym którym mają służyć, to często panują nad ludźmi wykorzystując ich do własnych celów i realizowania własnych grzesznych ambicji.
Jak wiele systemów politycznych i ich przywódców obiecywało ludziom wolność, opiekę, władzę która służy obywatelowi, a w chwili gdy władza została przez nich zdobyta, to umacniali ją w swoim ręku kosztem ludzi, ich życiem jak chociażby faszyzm, czy komunizm. I jak długo świat będzie istniał, a z nim ten obecny porządek, to się nie zmieni. Nie zmieni się z tego powodu, że człowiek jest skażony grzechem i to co pędzi go do przodu to grzeszne ambicje, dążenie do wielkości, chęć bycia podziwianym, chęć bycia lepszym od innych. Żadna władza choćby najlepsza jeśli nie boi się Boga i nie wierzy, że ma sędziego nad sobą nie uchroni się przed takim sposobem sprawowania władzy.
W świecie jest dokładnie tak jak nasz Pan powiedział, że władcy świeccy rządzą ludźmi samowolnie, często według własnego kaprysu.
Jednak możemy być pewni że Bóg osądzi każdego ziemskiego władcę i rozliczy z danej mu odpowiedzialności.
Smutne jednak jest to, że kościół ma tendencje przejmować świeckie wzorce sprawowania władzy. Niekiedy kościół zapomina, że Królestwo Pana Jezusa Chrystusa nie jest z tego świata i nie może rządzić się prawami jakimi rządzi się ten świat. W Bożym Kościele nie chodzi i nie może chodzić o stanowiska, tytuły, poszerzanie swojej władzy, wykorzystywanie ludzi, czy zwalczanie swoich wrogów. Nie może być tak że przywódcy kościołów, liderzy, duchowni panują nad duszami ludzkimi zniewalając ich sumienia, zmuszając do ślepego posłuszeństwa, czy podporządkowując sobie kościół. W rzeczywistości w Królestwie Chrystusa ma być zupełnie odwrotnie, to co ma charakteryzować chrześcijańskie przywództwo to pełna poświęcenia służba w miłości, której najwspanialszym wzorem jest nasz Pan Jezus Chrystus.
Pan Jezus powiedział do apostołów, że nie tak jak w świecie ma być między wami (w. 26). Nie chodzi o to żebyśmy w ogóle nie mieli przewodników, nauczycieli czy pastorów, bo na innym miejscu Słowa Bożego jest powiedziane, że Bóg takie osoby powołuje, by prowadzić innych do dojrzałości. Ale mamy od nich wymagać by piastowali swoją służbę w pokorze, zresztą wszyscy mamy się przyoblec się w pokorę względem siebie (Kol 3,12).
Zwróćcie  uwagę jak apostoł Piotr pisał do starszych kościoła
1 Piotra 5:2  Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem,
3  Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody.
4  A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały.
5  Podobnie, młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.
Nie ma nic złego w chęci przewodzenia czy w byciu dobrym liderem, czy dążenia do wiecznej chwały, ale potrzebne są właściwe motywacje. Jak mówi Piotr do starszych służcie nie z przymusu, nie dla zysku, nie jako panujący, ale ochotnie po Bożemu czyli na wzór Chrystusa z oddaniem jako przykład dla innych.
Wszyscy chrześcijanie mają biec w wyścigu który jest przed nami, w wyścigu w którym nagrodą jest wieniec żywota, w wyścigu na końcu którego Pan Jezus będzie rozdzielał nagrody i nagany i oceni naszą służbę oraz  nasze starania, czy budowaliśmy ten Boży dom ze złota, srebra, drogich kamieni, siana lub słomy jak czytamy w (1 Kor 3,12). Ale ten Boży wyścig nie polega na tym, że rozpychamy się łokciami, kto pierwszy, kto lepszy, kto większy, kto mądrzejszy, kto bardziej uduchowiony, ale polega na tym że prześcigamy się wzajemnie w okazywaniu sobie szacunku, polega na służbie dla drugich jak powiedział Pan „ktokolwiek by chciał być między wami wielki niech będzie sługą waszym” (w. 26).
I taka służba w Bożym Królestwie jest drogą do chwały, drogą do wywyższenia. Tak też służył Bogu i ludziom apostoł Paweł, gdy pisał do Koryntian i w pierwszym swoim liście w 4 rozdz. powiedział:
1 Koryntian 4:1  Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych.
W Nowym ewangelicznym przekładzie ten fragment jest przetłumaczony w ten sposób:
1 Koryntian 4:1  Oto, jak nas traktować: Jako podwładnych Chrystusa, odpowiedzialnych za głoszenie tajemnic Boga.
Mówiąc o sługach Chrystusa, podwładnych Chrystusa apostoł Paweł myśli o pokornej służbie. A słowo jakie użył „podwładni” dosłownie oznaczało podrzędnych wioślarzy na galerach pod trzecim najniższym pokładem statku. Tym samym mówi do koryntian ucieszę się gdy będziecie o mnie myśleć jako o najmniej znaczącym w dziele Bożym, jako najmniej ważny niewolnik Chrystusa i tak powinni myśleć o sobie wszyscy słudzy Chrystusa, a szczególnie ci którym Bóg powierzył służbę pasienia trzody Bożej. Tak więc chrześcijański model przywództwa wzór do którego dążymy to przewodzenie przez pełną poświęcenia służbę dla siebie nawzajem, a nie panowanie na wzór świata. Tym samym Pan Jezus do uczniów do Jakuba i Jana, do nas i do wszystkich kieruje słowa nie wywyższajcie się jeden nad drugiego, to nie jest droga do wielkości, taka chwała nic nie znaczy i wynika z grzesznych ambicji. Jeśli chcecie prawdziwej chwały to służcie, służcie i jeszcze raz służcie sobie nawzajem, to jest droga do wywyższenia w Bożym Królestwie.

Droga sługi
To prowadzi nas do rozważenia głębiej tematu sługi. Jaka jest droga sługi? Co ma na myśli dokładnie Pan Jezus gdy mówi:
Mateusza 20:27  I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.
28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Wiecie o tym że czas biegnie bardzo szybko, szczególnie później gdy zaczynasz dostrzegać że masz go niewiele. Chciałoby się jak najwięcej z tego życia wziąć, jak najmniej czasu stracić, jak najwięcej zobaczyć, jak najlepiej się zabawiać i prowadzić jak najwygodniejsze życie. Chcielibyśmy żeby życie miało jak najmniejsze ciśnienie, najlepiej niezbyt dużo obowiązków, niezbyt trudno i niezbyt wiele doświadczeń.
Chcielibyśmy sami decydować na co i kiedy mamy ochotę i co będziemy robić. Wcale nam się nie uśmiecha być zależnym od kogoś, czy słuchać jego poleceń.
Ale właśnie takie są wymogi królestwa Bożego, być sługą to zrezygnować z własnego czasu, z własnej wygody, z własnych ambicji i być dostępnym dla innych służąc im bez poczucia straty. Być sługą w chrześcijańskim sensie to oddać się dla potrzeb Królestwa Bożego.
Pamiętam świadectwo pewnego przyjaciela, pastora które dobrze obrazuje na czym polega bycie sługą dla innych. Opowiadał że podczas pewnych świąt Bożego narodzenia gdy zasiadł z rodziną do wigilii zadzwonił telefon. W telefonie usłyszał znajomy głos brata ze Zboru który powiedział że zepsuł mu się samochód i stoi w śnieżycy wiele kilometrów dalej i czy mógłby po niego przyjechać. Tutaj na stole barszcz i inne wspaniałe potrawy, ciepło przyjemnie, a tam perspektywa wielogodzinnej niebezpiecznej podróży. Ale wsiadł w samochód i pojechał pokazując w ten sposób że miał serce sługi.
I Pan Jezus stosuje bardzo ciekawe słowa na określenie sługi w 26 wierszu mówi, że sługa to diakon „diakonos”, a z kolei w 27 wierszu używa innego greckiego słowa „dulos” niewolnik.
Dzisiaj słowo diakon kojarzy nam się z kościołem i nie ma żadnego zastosowania w świecie. Ale w czasach Pana Jezusa diakon to było świeckie słowo i zostało zaadoptowane do kościoła. Oznaczało ono kogoś kto wykonywał najbardziej poślednie prace np. pracownik który był zatrudniony do posprzątania podwórka, do wynoszenia śmieci, do przynoszenia Jedzenia itp. zajęcia. Diakon to był ktoś kto wykonywał zajęcia które nie wymagały kwalifikacji i wykształcenia. Słowo diakon jest użyte w Nowym Testamencie w stosunku do chrześcijan ponad 50 razy. Duch Św. mógł innego słowa użyć określając charakter służby chrześcijańskiej, ale wezwał nas by być diakonami, by iść drogą samozaparcia dla naszych wygód, naszego wolnego czasu, naszych zachcianek, czy naszych pragnień. Duch Święty wezwał nas do tego by być sługami, by ofiarować swoje życie w służbie innym. Drodzy czasami nam się wydaje jak powiedziałem wcześniej, że jeśli poświęcamy coś dla innych, nasz czas, nasze pieniądze, nasze zdrowie, naszą energię to tracimy. Ale my wtedy nie tracimy. Wprost przeciwnie, my zyskujemy, zyskujemy skarb w niebie i uśmiercamy nasz egoizm, naszą dumę i nasze ja.
Słowo „dulos” – niewolnik w 27 wierszu jeszcze bardziej oddaje sens tego co Pan Jezus chciał powiedzieć. Dzisiaj może niewiele nam mówić, ale w czasach Pana Jezusa niewolnicy byli wszędzie, nie mieli niemal żadnych. Jeśli zostali pobici lub zabici przez swego pana to nikt nie ponosił za to odpowiedzialności. Zadaniem niewolnika było służyć swojemu panu. Całe jego życie zależało od człowieka który jest Jego właścicielem. Więc w naszym kontekście „dulos” pokazuje jak powinniśmy być zaangażowani w służbie Chrystusowi i sobie nawzajem, to jest prawdziwe miejsce wielkości.
Gdy czytamy listy Nowego Testamentu zauważmy że apostoł Paweł cięgle tego słowa używał w stosunku do siebie np. Rzym 1,1; Filipian 1,1; Tytus 1,1. On wiedział że od chwili gdy zaufał Chrystusowi powierzając mu swoje życie, jego życie już nie było jego, ale było życiem Chrystusa. Apostoł Paweł dążył do chwały , dążył do tego by pochwycić jak sam został pochwycony przez Jezusa (Filipian 3,12), dążył do nagrody w niebie, ale wiedział doskonale że droga do nagrody, to droga sługi, to droga bólu, to droga poświęcenia swojego życia w służbie innym.
Jedną z wielkich bohaterek wiary XX wieku jest Amy Carmichael misjonarka pracująca w Indiach która organizowała służbę wśród kobiet i dzieci zmarła w 1951.
Tak pisała w jednej swojej książce
„Czy możemy podążać za zbawicielem nie mając żadnej rany lub blizny”?
Tak, Amy miała wiele blizn i wiele ran były to prawdziwe stygmaty Chrystusowe które nosiła na swoim ciele. Nie polegały jednak na tym, że otwierały się jej jakieś mistyczne rany,  ale były to rany wynikające z poświęcenia i służby. Takie również nosił apostoł Paweł, gdy powiedział „albowiem ja stygmaty Jezusowe noszę na ciele moim” (Gal,17).
Możemy zadać sobie pytanie i powinniśmy je zadawać jak ja służę Chrystusowi? Jak ja cierpię dla Niego? Jakie ofiary dla Niego ponoszę? Jaką cenę płacę za bycie Jego uczniem? Czy w ogóle płacę jakąś cenę? To są pytania które powinniśmy sobie stawiać codziennie?

Przykład Chrystusa
Najwspanialszym przykładem służby i oddania dla drugich jest nasz Pan Jezus Chrystus on powiedział w 28 wierszu
Mateusza 20:28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Mamy być sługami na wzór Pana Jezusa, on oddał swoje życie dla innych, oddał swoje życie dla nas i za nas, oddał je na dwa sposoby. Cały swój czas i całe swoje życie poświęcił w usługiwaniu innym i nie miał ani przez chwilę, ani przez sekundę poczucia straty, że źle wykorzystał życie. Nigdy nie powiedział i nie pomyślał co ja mam z tego życia?! Chociaż to wszyscy Jemu powinni usługiwać. To On jest Bogiem, jest Królem Królów, jeśli ktoś jest godny tego by mu służyć, to właśnie On.
I chociaż był w postaci Bożej to nie upierał się zachłannie przy tym by być równym Bogu, ale przybrał postać sługi, aż do śmierci Krzyżowej (Fili 2,6 – 8),
I cały czas niestrudzenie pomagał innym, wychodził do nich, uczył ich, uzdrawiał ich, był z nimi i spędzał z nimi czas. Mógł w tym czasie posiedzieć w domu i zająć się swoimi prywatnymi sprawami, ale On wiedział że najważniejsze, że życiodajne to zajmowanie się sprawami Ojca. I tak było przez cały okres jego służby. Niekiedy był zmęczony i potrzebował odpoczynku, wtedy szedł na modlitwę, by otrzymać od Ojca dodatkowe siły. A następnego dnia zaczynał na nowo pomagać z oddaniem tym co potrzebują Jego pomocy.
Uczył też tego swoich uczniów i nas np. podczas ostatniej wieczerzy gdy przepasał się wziął miskę z wodą i zaczął umywać nogi swoim uczniom mówiąc, że jest mistrzem i Panem a jednak umył im nogi dając im w ten sposób wspaniały przykład, że i oni powinni sobie nawzajem umywać (Jana 13,14-17). Wtedy w tamtym czasie umywanie nóg to była rola sługi, niewolnika. Innymi słowy Pan Jezus mówi do swoich uczniów uniżcie się przed sobą i pomagajcie sobie nawzajem bezinteresowną pomocą, nie zużywajcie swojego życia na zaspokojenie waszych egoistycznych pragnień, bo to droga do zmarnowania życia.
  

I drugi rodzaj oddania, to oddał własne życie jako okup za nas. Oddał swój czas, ale oddał również swoje życie dosłownie, by stać się ofiarą za nasze grzechy.  
Życie Pana Jezusa, to nie tylko przykład jak wielu uważa, ale także konieczna ofiara przebłagalna za wykupienie wszystkich ludzi z niewoli grzechu i wyroku potępienia jaki ciąży na wszystkich, bo wszyscy zgrzeszyli (Rzym 3,23). Wielu jest w stanie zaakceptować Pana Jezusa jako wspaniały przykład poświęcenia, ale nie są w stanie przyjąć że Pan Jezus umarł za ich grzechy. Często słyszę jak ludzie mówią jaki Bóg musiałby być okrutny, by w ten sposób potraktować swojego Syna wydając go na śmierć. Spójrz na to inaczej jaki grzech jest straszny, że Bóg musiał w ten sposób potraktować swojego Syna.
I Jezus stał się okupem, by wykupić nas z niewoli grzechu, śmierci, szatana, pożądliwości naszego ciała i niewoli świata. Jego święte i bezgrzeszne życie stało się ceną za naszą wolność. Taką to cenę wymagała Boża sprawiedliwość i urażona Boża świętość. Każdy człowiek obraził Boga swoim grzechem i ludzie obrażają Boga codziennie. Przez to co robią, co mówią, co myślą i jakie mają motywacje. I nie ma dla nikogo nadziei wolności i życia wiecznego jeśli nie uwierzy w okup, który Chrystus zapłacił za Jego grzechy, bo tylko przez wiarę w Chrystusa wolność od gniewu Bożego i potępienia może być grzesznikowi darowana.
Bóg zapłacił przez Chrystusa najwyższą cenę z możliwych za naszą wolność jak powiedział apostoł Piotr
1 Piotra 1:18  Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego,
19  Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego.
I musimy wiedzieć, że Jezus nie odkupił nas w tym celu byśmy teraz prowadzili życie jakie chcemy, ale odkupił nas dla siebie byśmy dalsze nasze życie poświęcili już nie na marne postępowanie, ale na bycie sługą Jego i innych.

1.      Po pierwsze, wielkość w Królestwie Bożym, dążenie do chwały, to droga pokory. Czym bliżej Boga jesteś, tym więcej pokory w tobie. Czym dalej Boga tym więcej pychy, dumy, buty i ludzkiego ja.
2.      Po drugie biblijne Boże przywództwo polega na usługiwaniu tym którym przewodzimy, a nie na panowaniu.
3.      Po trzecie droga sługi Pana Jezusa to droga zaparcia się samego siebie w poświęceniu dla innych. Taki styl życia prowadzi do wywyższenia, chwały i nagrody w niebie.
4.      I po czwarte najlepszym przykładem poświęcenia jest przykład Chrystusa. My mamy wstępować w Jego ślady. Jednocześnie Chrystus jest o wiele więcej niż tylko przykładem jest naszym Panem, jest Zbawicielem, jest odkupicielem wszystkich ludzi za których zapłacił okup, ale zbawienia dostąpią wyłącznie ci, którzy przyjmą Jego ofiarę wierząc w Niego. Amen  

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń