poniedziałek, 28 listopada 2011

Dwie natury w jednej osobie


Pan Jezus jest nazwany drugim Adamem. Pierwszy Adam nie dochował posłuszeństwa Bogu, zgrzeszył i otworzył drzwi śmierci i oddzielenia od Boga. Za sprawą pierwszego Adama ludzkość umarła. Za sprawą drugiego Adama którym jest Jezus ludzie będą żyli. Chrystus do końca był posłuszny woli Ojca w przeciwieństwie do pierwszego Adama. Pierwszy Adam  zniszczył dzieło Boże, drugi odbudował. To też tłumaczy dlaczego Chrystus musiał pojawić się na świecie jako drugi Adam. To człowiek poprzez swoje nieposłuszeństwo wprowadził grzech na świat i człowiek poprzez swoje posłuszeństwo musiał z grzechem się uporać. Ale człowiek tylko o ludzkiej naturze nie mógł tego dokonać, grzech okazał się od niego silniejszy. Każdy człowiek na starcie przegrywał z mocą grzechu, bo rodził się z naturą starego Adama. Potrzeby był ktoś kto zarówno, by był człowiekiem żeby stać się Synem Człowieczym, wstawienikiem za ludzi, reprezentantem ludzkości jak i Bożym pośrednikiem z niebiańskim pierwiastkiem, by reprezentować nas przed Bogiem, tym Kimś mógł być tylko Boży Syn. Chrystus narodził się z dziewicy bez ingerencji mężczyzny, zarówno miał Boską naturę w wyniku działania Ducha Św. jak i ludzką naturę, którą dała mu Maria. W nim spotkały się dwie natury, Boska i ludzka żeby połączyć niebo z ziemią. W nim człowiek spotyka się z Bogiem i w nim mamy odpuszczenie grzechów, pojednanie, przyjecie, utraconą społeczność. Dlatego osoby, „kościoły” organizacje religijne, które nie uznają Chrystusa nie mają zbawiciela.

Bohater wiary William Carey

Większość tych, których nazywamy „wielkimi” postaciami w chrześcijaństwie (choć prawdopodobnie oni nie pozwoliliby się tak nazywać) to misjonarze – i również William Carey (1761-1843) był misjonarzem. Pierwszy raz szersze grono usłyszało go na wielkim zgromadzeniu pastorów w Nottigham w 1792 roku.

Był wtedy młodym 30-letnim pastorem. Przeczytał fragment Iz. 54,2-4: „Poszerz zasięg twojego namiotu i zasłony twoich mieszkań...”. Mówca podzielił kazanie na dwie części. Tytuł kazania brzmiał: „Miej odwagę czynić wielkie rzeczy dla Boga”. Potem zgromadzeni usłyszeli owo niezapomniane kazanie, które otworzyło nową erę w dziejach misji chrzścijńskiej.
Kim był William Carey? Nikt nie pomyślał w jego dzieciństwie czy młodości, że kiedyś będzie największym tłumaczem Biblii, ponadto misjonarzem, uczonym, profesorem, drukarzem, geologiem, botanikiem... Urodził się 17 sierpnia 1761 r. w Northomptonshire w ubogiej chacie. Ojciec jego był tkaczem i zarabiał dniówkami na chleb, później pracował jako nauczyciel i kościelny.
Po ukończeniu szkoły pracował na wsi. Potem pobierał naukę u szewca. Kilkanaście lat później brał udział w pewnym przyjęciu w Kalkucie. Siedział obok generalnego gubernatora Indii. Jeden z gości, angielski generał zapytał gubernatora szyderczym tonem czy prawdą jest, że Carey w przyszłości był szewcem. Carey natychmiast odpowiedział: „Nie, tylko łaciarzem”.
Williama paliło pragnienie wiedzy, które trudno było ugasić. Czytał i wiele się uczył, m.in. łaciny i greki. Słowo Boże studiowane z pomocą pewnego przyjaciela wywierało coraz większy wpływ na jego życie. „Doprowadziło mnie do tego, że moją ufność złożyłem w przebaczeniu grzechów i zbawieniu dokonanym przez ukrzyżowanego Zbawiciela; zacząłem badać w Słowie Bożym zasady chrześcijańskiej nauki” – pisał później o tym czasie. Tak doszło do nawrócenia i członkostwa w zborze baptystów. Ochrzczony został 5 XI 1783 roku.
Dwa lata wcześniej, mając 20 lat, wziął za żonę wdowę po majstrze szewskim. Małżeństwo to stało się dla niego powodem wielu zmartwień. Żona często chorowała i nie wykazywała zrozumienia dla właściwego powołania męża.
W jego małym zborze odkryto tymczasem, że Carey ma dar kaznodziejski. Okazyjnie brał udział w zgromadzeniach w swojej okolicy i zwiastował Słowo Boże. Gdy miał 24 lata powołano go na pastora małego zboru w Onley.
W 1792 r. założono Baptystyczne Towarzystwo Misyjne. Zdecydowano się na Indie. Pozostało tylko pytanie: kogo posłać? Carey zdecydował, że chce się tam udać. 11 listopada 1793r. wylądował w Kalkucie.
W pierwszych latach cierpiał wielką biedę. Uważano wówczas, że misjonarz winien sam zapewnić sobie utrzymanie. W 1795r. przybyli do niego dwaj misjonarze – Jozue Marshman i William Ward. Oddali oni całe swoje życie na służbę dla Pana. Cała trójka żyła wspólnie z rodzinami i pracowała w niezakłóconej atmosferze. Nazywano ich „Trio z Serampore” – bo w tej odległej o 3 mile od Kalkuty miejscowości żyli i pracowali.
W tym samym czasie Carey zaczął tłumaczyć Nowy Testament na język bengalski. Jeszcze podczas 3-miesięcznej podróży przez Indie nauczył się w bardzo krótkim czasie bengalskiego. Carey był zdania, że otrzymał od Boga dar tłumaczenia Pisma Świętego.
Pod koniec 1796r. Carey mógł donieść: „Dzięki łasce Bożej tłumaczenie Nowego Testamentu na język bengalski jest gotowe”. Jednak dopiero po 4 latach w 1801r. pojawiło się 2 tys. wydrukowanych egzemplarzy. Carey nie przerywał pracy. W tym samym czasie nauczył się dalszych języków Indii, zwłaszcza sanskrytu, który uznał za najtrudniejszy język świata – choć język ten nie był w użyciu, bo posługiwali się nim tylko uczeni.
Carey widział w sanskrycie klucz do innych języków Indii. Nie powinniśmy zapomnieć o tym, że do tłumaczenia potrzebne są odpowiednie narzędzia pracy, takie jak słowniki czy podręczniki do nauki języków. Carey musiał sam je przygotowywać dla każdego języka Indii. Spotkał się z wieloma zarzutami odnośnie metod pracy. Odpowiadał na nie: „Zarzucacie naszym przekładom, że przygotowali je nienawróceni bramini. Naturalnie korzystaliśmy z pomocy braminów, muzułmanów i innych. Tłumaczyli oni, a nieraz i zapisywali pierwsze próby. Byłaby to karygodna lekkomyślność, gdybyśmy nie skorzystali z ich usług. My jednak nigdy nie drukujemy tłumaczenia, zanim nie przejrzymy tekstu przynajmniej dwukrotnie. Skorygowany tekst czytamy dwa, trzy razy i własną ręką poprawiamy każdą literę. Brat Marshman i ja porównujemy go z tekstem greckim, a brat Ward czyta później jeszcze raz każdą stronę. Osobiście przetłumaczyłem trzy nasze przekłady: na bengalski, hinduski i sanskryt – dwa ostatnie bezpośrednio z greckiego”.
Carey wiedział, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nim podczas tłumaczenia Pisma Świętego w Indiach. Mawiał: „Błędne tłumaczenie nie wyrządza w Anglii wielu szkód, ponieważ można sięgać do oryginałów i orientować się według nich. Ale błąd popełniony w Indiach uważam za zatrucie źródła”.
Jest rzeczą trudną, aby wymienić wszystkie tłumaczenia, jakie zawdzięczamy Careyowi. Cała Biblia lub znaczna jej część przetłumaczona została na bengalski, hinduski, sanskryt, oriya, marathki, assamese i na trzy dalsze języki; Nowy Testament na dalszych 21 języków, a niektóre części Biblii na 5 dalszych języków. „Każde tłumaczenie zabierało 10 do 12 lat” – napisał pewnego razu.
Tłumaczenie Biblii było cząstką różnorodnej działalności Careya. Przede wszystkim pragnął być misjonarzem, posłańcem Jezusa Chrystusa. Dlatego wykorzystał każdą sposobność, aby ustnie zwiastować Ewangelię. Często do jego pokoju przychodziło tak wielu ludzi, że nie było tam więcej miejsca. Kiedy uwalniał się na kilka tygodni od zwyczajnych prac, wówczas jeździł do wiosek położonych wokół Kalkuty, aby tam pracować misyjnie. Gdy gubernator generalny Indii powołał do życia college na poziomie uniwersyteckim (kształcono w nim młodych urzędników do pracy w Indiach) powołano Careya na profesora języka bengalskiego. Uchodził za najlepszego znawcę tego języka. Uczył także sanskrytu i merathi. Otrzymywał za to roczne wynagrodzenie w wysokości 1500 funtów. Na życie rodziny potrzebował 40 funtów. Resztę przekazywał misji.
W Serampore zbudowano także drukarnię a obok fabrykę czcionek oraz fabrykę do mielenia makulatury. Tutaj drukowano przekłady Biblii. Carem był niezwykle aktywny do późnej starości. Śmierć nastąpiła 9 czerwca 1843r., gdy miał 74 lata. Po wyjeździe w roku 1792 nie odwiedził Anglii. „Gdyby zaproponowano mi najlepsze miejsce pracy w Anglii, to nie chciałbym zrezygnować z mego dzieła wśród pogan” – napisał kiedyś do domu. Na płycie nagrobnej znajduje się ułożony przez niego tekst: „Biedny, bezradny i nędzny robak oddaje się Twemu miłosierdziu”. William Carey jest pierwszym nowożytnym misjonarzem ewangelicznym w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Dzięki pracy Carey’a oraz jego towarzyszy dzisiaj Biblia jest dostępna (w całości lub częściowo) w 150 różnych językach Indii. Dzięki temu Ewangelia może docierać do 98% ludności tego kraju.
 opracował: Jarosław Celebański

niedziela, 27 listopada 2011

Myśl misyjna

„Oczekuj wielkich rzeczy, od Boga i czyń wielkie rzeczy dla Boga”
William Carey

piątek, 25 listopada 2011

Wiara, która pracuje część 2 Rozważanie Listu Jakuba 2,21-26

 Przystępujemy do rozważenia kolejnego fragmentu z Listu Jakuba na temat wiary i uczynków. W poprzednim kazaniu mówiłem o prawdziwej wierze i o tym, że wiara wtedy jest prawdziwa kiedy jest potwierdzona przez uczynki. Nadal będziemy rozważać te kwestie, ale  dzisiaj chciałbym więcej czasu poświęcić na pozorną sprzeczność między Jakubem i Pawłem. Są osoby dla których właśnie te fragmenty  potwierdzają ewidentną sprzeczność Pisma Świętego. Osoby takie próbują dowodzić, że Biblia jest sprzeczna sama w sobie, mówią: „jak możecie twierdzić, że Bóg prowadził autorów Biblii pod natchnieniem Ducha Świętego i zawarł w niej nieomylne prawdy skoro sama Biblia przeczy sobie, bo Jakub zaprzecza Pawłowi? Niejednokrotnie też w kręgach ewangelicznych chrześcijanie mają niepokój w sercu i nie wiedzą w jaki sposób pogodzić te dwa fragmenty.
Spróbujmy przywołać fragmenty z Listu do Galicjan i z Listu do Rzymian gdzie Paweł, mówi, że człowiek bywa usprawiedliwiony Jedynie z wiary:
Galacjan 2:16  wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek.

Galacjan 3:11  A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie.

Rzymian 3:28  Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu.
Jakub natomiast mówi, że:
Jakuba 2:21  Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego?

Jakuba 2:24  Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary.
Zanim przejdziemy do rozważenia fragmentów Pisma Św. myślę, że powinniśmy chwilę się zatrzymać nad wyjaśnieniem do jakich grup zwracają się Jakub i Paweł bo, to również pozwoli nam lepiej zrozumieć cel i intencje autora. Paweł zwraca się do legalistów głównie ze środowiska żydowskiego, którzy twierdzili, że mogą sobie wypracować drogę zbawienia na podstawie praw zapisanych w Starym Testamencie (zakonu). Wielu Żydów uważało, że właśnie przestrzegając zakonu dostąpią pojednania z Bogiem. Dlatego wypowiedzi Pawła tak jednoznacznie podkreślają to, że usprawiedliwienie jest jedynie z wiary. Celem Pawła jest wykazać, że żaden człowiek nie otrzyma usprawiedliwienia dzięki własnym zasługom. Gdyby Paweł choć na chwile ustąpił swoim przeciwnikom, to zbawienie pogan byłoby poważnie zagrożone.  To tłumaczy tak mocne i radykalne stanowisko Apostoła Pawła.
Jakub natomiast zwraca się do Żydów i ludzi naiwnych, którzy doszli do przekonania, że określenie się jako wierzący wystarczy żeby zostać zbawionym. Na jakimś etapie ich chrześcijańskiego życia uwierzyli, że uczynki w ogóle nie mają znaczenia co sprawiło, że zaniechali praktycznej pobożności. Więc, to że autorzy tych listów zwracają się do zupełnie innych grup ludzi skłoniło ich do położenia nacisku na inne kwestie. Czytając te fragmenty powinniśmy mieć, to na uwadze.
Zasadnicza różnica w wypowiedziach Pawła i Jakuba dotyczy zupełnie różnych uczynków. Apostoł Paweł mówi o uczynkach zakonu, „że z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek", Jakub natomiast mówi o uczynkach wiary. Na czym polega różnica? Uczynki zakonu, to są wszystkie uczynki wymagane przez Prawo Mojżeszowe, Bóg streścił je do 10 zasadniczych przykazań. Ale pełne prawo obejmuje ponad 600 przepisów, które Żydzi musieli przestrzegać. Wszystkie prawa zakonu są wyrażeniem Bożej sprawiedliwości i informują nas o Bożych oczekiwaniach w kierunku człowieka. Właśnie przez taki zakon uczynków nie możemy sobie zjednać Bożej łaski. Ale uczynki o których mówi Jakub nie są uczynkami zakonu są, to uczynki wiary. Gdybyśmy pozbawili  wiary uczynek Abrahama jakim było ofiarowanie Izaaka, to poświęcenie Abrahama byłoby zwykłym morderstwem (Ks. Rodzaju 22:9-12). Zakon nigdy nie wymagał żeby składać Bogu ofiary z ludzi. Wprost przeciwnie Prawo Mojżeszowe mówiło „nie zabijaj”. Kolejnym przykładem uczynku wiary jaki wymienia Jakub jest ukrycie przez nierządnice Rachab posłów Hebrajskich i zmylenie pościgu (Ks. Jozuego 2:4-7). I znowu pozbawienie wiary poświęcenia Rachab staje się kłamstwem. Więc działanie Abrahama i Rachab wynikało z wiary w Boga. I to głównie stara się ukazać Jakub, że wiara przynosi owoce posłuszeństwa.
Następnie gdy zwrócimy się do: Rodzaju 15:6  Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu. Dowiadujemy się, że usprawiedliwienie Abrahama miało miejsce długo przed ofiarowaniem Izaaka. Między wydarzeniami wymienionymi w Ks. Rodzaju 15:1-18 a ofiarowaniem Izaaka Ks. Rodzaju 22:1-19 mija około 40 lat. Podobnie jest z nierządnicą Rachab, która w Ks. Jozuego 2:9-11 wyznaje swoją wiarę, którą miała przed ukryciem posłów Hebrajskich. Zarówno uczynek Abrahama Jak i uczynek Rachab był produktem wiary. Poprzez swoje posłuszeństwo potwierdzili, że są prawdziwie wierzący i wiara, którą mieli zanim cokolwiek zrobili była wiarą autentyczną, prawdziwą.
Uczynki prawdziwie ujawniają wiarę jak owoce ujawniają naturę drzewa tak uczynki pokazują czy nasza wiara jest rzeczywiście prawdziwa. Gdy wejdziemy do sadu zimą, to widzimy wiele wspaniałych drzew owocowych i może nam się wydawać, że wszystkie owoce są smaczne, ale dopiero przy zbiorach gdy drzewa wydadzą swój plon będziemy mieli pewność, które z nich są dobre. Można zadać pytanie czy taka właśnie jest nasza wiara, twoja wiara. Czy ona również wyraża się w posłuszeństwie podobnym do tego jakie okazali Abraham i Rachab.  Gdy przyjrzymy się uczynkowi Abrahama widzimy, że był on gotowy zapłacić najwyższą cenę posłuszeństwa. Nie posiadał nic cenniejszego co mógłby Bogu dać, jego jedyny syn przedstawiał dla niego najwyższą wartość, ale w chwili gdy Bóg zażądał od niego tego co najbardziej kochał nie wzbraniał się przed tą ofiarą. Także uczynek Rachab kosztował ją bardzo wiele, gdyby okazało się, że jest kolaborantką, zdrajczynią z pewnością czekała, by ją kara śmierci.
Apostoł Paweł równie często jak Jakub wspomina o potrzebie pobożnego życia nacechowanego dobrymi uczynkami:
Tytusa 2:11  Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi,
12  nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli,
13  oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa,
14  który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach.



2 Koryntian 5:9  Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, jemu się podobać.
10  Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe.

Również nasz Pan Jezus Chrystus wiele mówił o tym, że prawdziwa wiara wydaje święte owoce:
Mateusza 5:16  Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Mateusza 6:19  Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną;
20  ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.
21  Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje.

Objawienie 20:12  I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach.

Drodzy jest tak wiele wezwań w Słowie Bożym do pełnienia dobrych uczynków, że nie możemy mieć najmniejszych wątpliwości, że postępowanie i uczynki chrześcijanina są istotnym elementem potwierdzającym jego prawdziwą wiarę.
Wiele osób jest przekonanych o swoim zbawieniu dlatego, że kiedyś się pomodlili tzw. „modlitwą grzesznika” i ktoś utwierdził ich w przekonaniu, że to wystarczy. Te osoby pójdą do piekła! Wiele osób, które chodzi do kościoła, ale po za tym ich życie wcale się nie zmieniło pod wpływem ewangelii i nie mają pragnienia służyć Panu, pójdzie do piekła! Wiele osób mieniących się jako wierzący, a jednocześnie pozostający głusi na Boże Słowo, pójdzie do piekła.
Św. Jakub mówi: chcesz się przekonać nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?   Życie zbawionego chrześcijanina jest nacechowane głębokim pragnieniem służenia Bogu i ludziom. Gdy czytamy list do hebrajczyków 11 rozdz. to dostrzegamy praktyczność wiary
 Hebrajczyków 11:1  A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.
2  Wszak jej zawdzięczają przodkowie chlubne świadectwo.
Chlubne wspaniałe świadectwa Biblijnych mężów Bożych wynikały z wiary. Prawdziwa wiara dodaje nam niezwykłych skrzydeł ona widzi Boże obietnice w taki sposób jakby już były rzeczywistością. Dlatego ludzie, którzy taką wiarę posiadają poddają swoje życie w posłuszeństwie Bogu.
Zwróćmy teraz uwagę na uczynki wymienione przez Jakuba. Nie są, to zwyczajne uczynki wynikające z naturalnych zdolności lub wychowania albo wynikające z kultury w której żyjemy. Uczynki Abrahama i Rachab były produktem wiary i takie właśnie uczynki zarówno Jakub jak i list do Hebrajczyków nazywają prawdziwym świadectwem. Myślę, że należy to wspomnieć, bo jest bardzo wiele niejasności co do tego jakie życie jest życiem wiary.
Ludzie zachowują się dobrze i przyzwoicie z różnych powodów bardzo wiele tzw. dobrych osób moglibyśmy nazwać wierzącymi, a po bliższym poznaniu mogło, by się okazać, że nie posiadają wiary. Myślę, że jesteśmy tego świadomi, że nie każdy człowiek, który dobrze się prowadzi, przykładnie wychowuje swoje dzieci jest miły i uprzejmy, chodzi do kościoła, stara się żyć dobrze i moralnie jest człowiekiem odrodzonym i wierzącym w sposób biblijny. Niekiedy ludzie całkiem dobrze się prowadzą, wiodą moralne życie, bo wyznają taką filozofię. Inni mogą być mili i uprzejmi, a także gotowi do poświęceń z tego powodu, że w taki sposób zostali wychowani. Jeszcze ktoś ma pewne predyspozycje genetyczne, że zachowuje się tzw. dobry sposób. To, że ludzie dobrze się prowadzą nie dowodzi tego, że prowadzą życie wiary. Jest również wiele osób postępujących właściwie z powodów czysto religijnych. Przede wszystkim ze Słowa Bożego dowiadujemy się, że o prawdziwości naszej wiary  świadczy wykonywanie Bożej woli, w modlitwie Pańskiej Pan Jezus powiedział byśmy modlili się do Boga „niech wypełni się twoja wola na ziemi jak i w niebie”. Chrześcijanin jest, to ktoś kto pragnie żeby na ziemi realizowała się Boża wola, żeby w Polsce realizowała się Boża wola, w naszym mieście, kościele, rodzinie i życiu. Nie tylko ma takie pragnienia w sercu i modli się o to, ale stara się robić, to co może żeby rzeczywiście te Boże zamierzenia do świata i jego własnej osoby się realizowały.
Ch.  Spurgeon wielki kaznodzieja baptystyczny żyjący w XIX w.  w taki sposób sklasyfikował dowody wiary:
1.      Owoce skruchy i pokuty, które obejmują odwrócenie się od martwych grzesznych uczynków i nienawiść do grzechu powinny występować w życiu każdego chrześcijanina.
2.      Podejmowanie dzieł tajemnicy pobożności takich jak osobista społeczność z Bogiem, Osobiste czytanie Bożego Słowa, społeczność kościoła.
3.      Dzieła posłuszeństwa takie jak przestrzeganie Bożych przykazań, posłuszeństwo Chrystusowi i Ewangelii
4.      Oddzielenie od Świata. Wiara bez dzieł, które oznaczają różnicę miedzy chrześcijaninem, a pospolitym człowiekiem jest martwa.
5.      Uczynki miłości takie jak głoszenie ewangelii zgubionym, pomoc potrzebującym chorym.
W jednym z traktatów Ch. Spurgeona możemy przeczytać
„Dobre uczynki, wykonane w posłuszeństwie Bożym przykazaniom, to  owoce i dowody naszej prawdziwej wiary. Wierzący przez uczynki wyrażają i pokazują swoją wdzięczność, wzmacniają swoją pewność w Chrystusie, budują swoich braci, ozdabiają Ewangelię Chrystusa, zamykają usta przeciwnikom, i chwalą Boga, który, odrodził nas w Chrystusie Jezusie, aby spełniać dobre uczynki, i mieć owoce świętości, które prowadzą do życia wiecznego.
W książce Dawida Boscha czołowego misjologia, „Oblicza misji chrześcijańskiej” czytamy:
„Nawrócenie nie polega na przyłączeniu się do wspólnoty w celu zapewnienia sobie „wiecznego zbawienia” lecz na złożeniu ślubu wierności Chrystusowi, który staje się Panem i centrum życia danej osoby. Chrześcijanin to nie po prostu ktoś taki, kto ma większe szanse na „dostąpienie zbawienia”, lecz ktoś, kto bierze na siebie odpowiedzialność, by służyć Bogu w tym życiu i szerzyć panowanie Boga we wszystkich jego formach. Nawrócenie obejmuje osobiste  oczyszczenie, przebaczenie, pojednanie i odnowę w tym celu, aby wierzący mógł brać udział w potężnych dziełach Bożych.”

Jakuba 2:26  Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.
Ostatecznie Jakub czyni pewne podsumowanie i pokazuje nam  bardzo wyraźny obraz tego jak wygląda nasza wiara gdy pozbawiona jest uczynków i dowodów nawrócenia. Wiara, której nie widać w działaniu jest wiarą fałszywą, jest wiarą która nigdy nie doprowadzi nas do zbawienia w Jezusie Chrystusie.
W Żydowskim komentarzu do Nowego Testamentu czytamy:
„Autentyczna wiara to takie wewnętrzne uznanie prawdy Bożej, które znajduje wyraz na zewnątrz w postaci dobrych uczynków. Jeśli pozbawimy wiarę dobrych uczynków pozostanie nam coś co jest jałowe i martwe. Płytka intelektualna wiara, która zamyka oczy na dobre uczynki nie jest lepsza od wiary demonów” (patrz tekst Jakuba 2:19)

Wyobraźmy sobie pewną sytuacje: lecimy samolotem i w pewnym  momencie dowiadujemy się, że jest usterka, która zmusza nas do awaryjnego lądowania. Personel Samolotu uspokaja pasażerów i każe nam zastosować odpowiednie środki bezpieczeństwa twierdząc, że wszystko będzie dobrze jeśli im zaufamy i zastosujemy się do tego co mówią. Następnie jedna ze stewardes pyta się czy pasażerowie ufają w umiejętności pilota i doświadczenie personelu, wszyscy odpowiadają że tak. Więc wydaje pasażerom odpowiednie komendy, ale jeden z pasażerów nie chce się do nich zastosować. Stewardesa ponownie pyta czy pan mi wierzy? Pasażer odpowiada, że tak, ale jednocześnie wciąż nie chce się zastosować do jej zaleceń.  Czy to jest prawdziwa wiara? Czy taka wiara może uratować tego człowieka? Z pewnością nie.

Dlatego też jednym z pierwszych uczynków, który jest dowodem naszej wiary jest pokuta, zaufanie Chrystusowi i chrzest. Gdy okażemy posłuszeństwo w tej kwestii, to nasze życie powinno obfitować we wszelkie przejawy posłuszeństwa i oddania Bogu o których mówiłem wcześniej.
Galacjan 6:9  A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia. Amen


sobota, 19 listopada 2011

Wąska Brama i Wąska Droga

Mateusza 7:13  Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
14  A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.
Z pewnością ta wypowiedź Jezusa jest niezwykle uderzająca. W pewnym sensie od razu stawia nas na nogi. Pan Jezus powoli zmierza do końca swojego kazania na górze i jakby chciał tymi słowami podsumować je. Wcześniej jeszcze przedstawił naturę Bożego Królestwa pokazał, że jest ono zupełnie inne niż królestwa tego świata. Do królestwa Bożego wiedzie ciasna i wąska brama. I ta ciasna brama występuje obok szerokiej, możemy sobie wyobrazić pewną sytuację gdy podróżujemy drogą aż w pewnym momencie zauważamy dwie bramy. Jedna z nich jest bardzo szeroka i prowadzi na szeroką drogę, podążają nią wielkie tłumy. Obok jest inna brama bardzo wąska, a za ta wąską brama jest wąska droga i nie wielu ludzi postanawia przez nią wejść.
Widzimy od samego początku, że życie chrześcijanina jest dosyć ciasne, kroczenie drogami ewangelii nie jest łatwa sprawą. Niekiedy gdy głoszone jest poselstwo Ewangelii, to jest ono przedstawiane w taki sposób jak byłaby, to zupełna łatwizna. Jezus jest z nami zupełnie szczery na drodze zbawienia nie jest łatwo. Jeśli twoje życie ewangelii jest łatwe, to coś jest nie w porządku. Można, to przyrównać do innego fragmentu pisma:
 Mateusza 10:38  I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.
Ewangelia wymaga od nas niesienia Krzyża, a krzyż i dla Jezusa był ciężarem i dla nas będzie ciężarem. Niekiedy lżejszym niekiedy cięższym, ale zawsze będzie ciężarem. Można iść za Jezusem, ale nie nieść Krzyża. Czym jest ten krzyż i na czym polega ta ciasnota?
Ewangelia wzywa nas by stare życie pozostawić za sobą gdy chcesz przejść przez wąską bramę pozostawiając swoje stare życie, nawyki, sposób myślenia, światowość, dobrą zabawę zwyczajnie się nie zmieścisz. Nie możesz wejść przez tą wąską bramę chcąc być takim jakim byłeś zanim stanął na twojej drodze Chrystus. Idąc za Chrystusem bierzemy rozwód z tym światem, świat idzie swoją szeroką drogą, chrześcijanin idzie bardzo wąską drogą, Bożą drogą. Świat tą drogą nie będzie chciał iść, twoi dawni przyjaciele nie zrozumieją cię, twoja rodzina będzie się dziwiła i pukała w głowę, twoi sąsiedzi będą wytykali cię palcami dlatego, że idziesz tą drogą. To jest ciężar krzyża i ewangelii. Ewangelia wymaga też od nas porzucenia stylu życia tego świata. Nie można wejść przez ta ciasną bramę, żyjąc na wzór tego świata. Świat prowadzi życie dla ciała, wchodząc  ciasną bramą musimy porzucić życie dla ciała jeśli nasze życie skupia się głównie na doczesności i na tym czego potrzebuje nasze ciało to nie możemy znaleźć się na tej wąskiej drodze. Rzeczy ciała kocha upadła Adamowa natura, odrodzona natura kocha Boże rzeczy szuka tego co się Bogu podoba.
Tak więc życie chrześcijańskie odznacza się trudnościami dlatego tak niewielu ludzi je wybiera. Należy zwrócić uwagę, że za ciasną bramą jest wąska droga. Pan Jezus nie powiedział, że wystarczy wejść przez ciasną bramę i wchodzimy na szeroką drogę. Powiedział, że przechodząc przez ciasną bramę wchodzimy na wąską drogę. Ewangelia ciągle stawia nam wyzwania, wymaga od nas by nasza uwaga była skupiona właśnie na niej. Niektórzy prezentując ewangelię przedstawiają ją w kategoriach samych sukcesów. Wystarczy, że tylko uwierzysz, a później żyjesz długo i szczęśliwie. Takie przedstawienie ewangelii bardziej odpowiada temu świeckiemu obrazowi. To jest wąska droga. Na tej wąskiej drodze będziesz musiał być czujny, będziesz musiał się strzec, bo wokół spotkasz wiele pokus. Zmaganie na tej wąskiej drodze trwa przez całe życie. Wciąż żyjemy w tym ciele i jesteśmy w pewnym oddaleniu od Pana. Będąc w tym ciele musimy podejmować wysiłki, by służyć Bogu i iść tą wąską drogą. Musimy podejmować wysiłki, by nasza uwaga od momentu wejścia przez wąską bramę była skupiona na właściwych Bożych rzeczach.
Szeroka droga w swej istocie jest łatwa i prosta, prowadzisz życie nie przejmując się swoją duszą swoją wiecznością czerpiesz z życia pełnymi garściami i robisz, to na co masz ochotę. Nie myślisz o Bogu o tym w czym ma upodobanie i co będzie z Toba na sądzie. Życie ludzi którzy idą szeroką drogą w żadnym stopniu nie jest ograniczone przez ewangelię, żyją dla ciała i dla tego świata, ale ostatecznie końcem takiego życia jest zatracenie. Choć droga ewangelii jest wąska i wchodzimy na nią przez ciasną bramę, a w swej istocie nie jest łatwą drogą i wymaga od nas zaparcia się samego siebie, to ostatecznie prowadzi do wspaniałych błogosławieństw i żywota wiecznego. Jezus wzywa nas byśmy w tej naszej drodze życia, nawet przychodząc tutaj do kościoła gdzieś się nie zatracili ale byśmy podejmowali działania, by trwać i iść wąską drogą. Gdy zajmujemy się podobnymi fragmentami często gdzieś pojawia się nam pytanie czy to znaczy, że niewielu ludzi będzie zbawionych?
 Łukasza 13:23  I rzekł ktoś do niego: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich:
24  Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli.
Jezus chciał nam powiedzieć byśmy nad tym czy wielu czy nie wielu zbytnio się nie zastanawiali i takie pytania pozostawili Bogu. Bóg wie jak wielu ludzi będzie zbawionych. Upewnijmy się, że my jesteśmy na tej drodze i weszliśmy przez ciasną bramę krocząc wąską drogą. 

czwartek, 17 listopada 2011

Ostatnie Słowa Lutra



Ostatnie Słowa Lutra na łożu śmierci brzmiały: „jesteśmy tylko żebrakami, taka jest prawda”. Te niezwykłe słowa Marcin Luter wypowiedział odchodząc do Pana w 1546 roku. Pod wpływem głębokiego doświadczenia łaski Bożej okazanej mu w Jezusie Chrystusie zrozumiał, że „sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. Do końca swojego życia był głęboko przekonany, że nie możemy dodać nic do Ofiary Chrystusa. Możemy tylko żebrać o Jego łaskę i w taki sposób okazać się przed Bogiem sprawiedliwymi. W słowach Marcina widzimy głębokie poleganie na tym co Chrystus dokonał na krzyżu dla naszego zbawienia. Tylko ufność w ofiarę Chrystusa gwarantuje nam taką pokorną postawę do końca naszych dni. Choć Marcin Luter był wielkim człowiekiem w słowie i czynie jednak nigdy nie chlubił się ze swoich dokonań, miał świadomość jak Apostoł Paweł, że stał się Bożym narzędziem w Jego ręku. Jakże, to inne od postawy ludzi, którzy chcą przyjść do Boga na podstawie swoich zasług. Z polegania na sobie przed Bogiem, rodzi się pycha, postawa roszczeniowa, że nam się należy i Bóg jest zobowiązany udzielić nam swoich darów. Żaden człowiek, który pragnie zasłużyć sobie na zbawienie nie dojdzie do wniosku, że jest żebrakiem Bożej łaski. Raczej będzie dumny, będzie się wynosił i będzie przeświadczony o swoje sprawiedliwości.
Jest pewna pieśń, która mówi:

„Nie mam nic co bym mógł ci Panie dać
Nie mam sił, by przed Toba Panie stać
Puste ręce przynoszę przed twój w niebie tron
Łaską z nieba nakarm duszę mą”

Żeby stać się odbiorcą Bożej łaski musimy przyjść przed Boży tron jak żebracy, ale służąc Bogu przez całe życie wciąż jesteśmy żebrakami, którzy przy odejściu powinni powtórzyć za Marcinem „jestem żebrakiem” bo, to nie my pracujemy ale łaska Boża, która skutecznie przez nas działa

sobota, 12 listopada 2011

Wiara, która pracuje część 1 Rozważanie Listu Jakuba 2,14-20

Drodzy dzisiaj zajmiemy się rozważaniem niełatwego fragmentu listu Jakuba na temat wiara, a uczynki. Chce ten fragment podzielić na dwa kazania. Pierwsze kazanie będzie obejmowało 6 wersetów od 14-20 a drugie kazanie od 21-26.
Być może właśnie te fragmenty, którymi będziemy się zajmować są jednymi z najbardziej kontrowersyjnych w całym Piśmie Św. Nawet Marcin Luter wielki reformator kościoła widział w tych fragmentach sprzeczność z nauczaniem Pawła i dążył do tego by list Jakuba usunąć z kanonu nazywał go „słomianym” lub bezwartościowym.
Fragmenty, które będziemy czytać są argumentami na poparcie pewnej herezji w kościele, „Synergizmu”, a która uczy, że człowiek zostaje zbawiony przez wiarę plus uczynki.
Często zarzutem ze strony kościoła katolickiego w kierunku protestantów jest marginalizowanie uczynków. A mianowicie, że protestanci podkreślają:  wystarczy wyznawać, że wierzy się w Jezusa Chrystusa i dzięki temu będziemy mieli odpuszczone grzechy określa się to mianem „taniej łaski”. W kościele katolickim bowiem dużą rolę kładzie się na uczynki. Myślę, że jest, to niesprawiedliwe uproszczenie. Żaden biblijny ewangelicznie wierzący chrześcijanin, mam nadzieje nie powie, że uczynki nie mają żadnego znaczenia. To co podkreślają protestanci, a wypływa, to z nauki Pisma Św. To, to że usprawiedliwienie przed Bogiem jest z wiary. Czyli dzięki wierze w Jezusa Chrystusa Bóg ogłasza nas sprawiedliwymi, bo Chrystus wziął na siebie należną nam karę z nasze grzechy.  Wszystko co jest potrzebne do naszego usprawiedliwienia uczynił już Bóg w Jezusie Chrystusie i my nie możemy nic do tego dodać. Moment usprawiedliwienia jest momentem wejścia na tą drogę wiary na, drogę uświęcenia.  Uczynki są produktem naszej wiary i wynikają z usprawiedliwienia.
Jakub zwraca się do tych którzy mówią o sobie, że są wierzącymi w Jezusa Chrystusa, ale z tej wiary nie wiele wynika. Czyli Jakub nie zwraca się do osób prawdziwie wierzących, ale raczej do tych, którzy mówią o sobie, że wierzą, ale ich życie nie jest potwierdzeniem nauki Chrystusa. Może, to co mówi Jakub jest dzisiaj bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Ludzie często uważają się za wierzących z różnych powodów i nie zawsze tym powodem jest poznanie Chrystusa. Niekiedy ktoś myśli, że jest wierzącym, bo został ochrzczony lub chodzi do kościoła innym razem uważa się za wierzącego, bo jego rodzice wychowali go w tradycji chrześcijańskiej. Ludzie też mówią o sobie, że są wierzący bo starają się przestrzegać jakiejś ogólnie przyjętej moralności lub w pewien sposób szanują drugiego człowieka. Tak więc tych powodów dla których ktoś określa się jako wierzący jest bardzo wiele. Ja także przed swoim nawróceniem uważałem się za człowieka wierzącego. Jeśli ktoś zapytałby mnie czy mam wiarę, to z pełnym przekonaniem odparłbym, że tak. Myślałem tak o sobie z powodu religijnego życia jakie prowadziłem. Starałem się chodzić co niedzielę do kościoła co pewien czas przystępowałem do spowiedzi brałem udział w uroczystościach kościelnych. A jednak w codziennym osobistym życiu nie kierowałem się Słowem Bożym, było to puste religijne życie, które nie miało wpływu na moją codzienność bez osobistej znajomości Boga.
Tak więc warto sobie wyjaśnić co ma na myśli Jakub mówiąc o wierze. Przede wszystkim, to że prawdziwa wiara nigdy nie jest pusta i gołosłowna, ona przynosi owoce. Moglibyśmy tutaj podać bardzo wiele przykładów prawdziwej biblijnej wiary. Jakub w dalszym tekście wymienia Abrahama nierządnice Rachab moglibyśmy jeszcze wymienić Noego, Mojżesza, Jozuego, Dawida i wielu innych, których wymienia 11 rozdz Listu hebrajczyków. Historia kościoła również daje nam wiele przykładów prawdziwej Biblijnej wiary, która zawsze charakteryzowała się miłością Boga i Jego Słowa, poświęceniem, heroizmem, cierpieniem, oddaniem. Moglibyśmy wymienić takie osoby jak  William Tyndale, Jan Hus, Marcin Luter, Jan Kalwin, i wielu innych wielkich i małych.
Pan Jezus Chrystus też wielokrotnie przypominał, że szczerość i prawdziwość naszej wiary będzie wyrażała się przez uczynki.
I tak mówił:
Mateusza 7:17  Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.
18  Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.
19  Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.
20  A więc: poznacie ich po ich owocach.
21  Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

Czyli wierzący chrześcijanin, to nie jest taki, który tylko mówi, że jest wierzący, ale czyni wolę Boga, który jest w niebie. Warto podkreślić, że  usprawiedliwienie wynika z wiary w ofiarę Chrystusa. To właśnie Chrystus poprzez swoje dzieło, poprzez swoją zbawczą śmierć na Krzyżu czyni nas sprawiedliwymi. Ale jak to powiedział Apostoł Paweł czyni nas sprawiedliwymi do dobrych uczynków.
Efezjan 2:10  Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
Wierzący człowiek będący w więzi z Panem będzie w naturalny sposób przynosił owoce wiary. Nie będzie, to dla niego niewyobrażalna trudność dlatego że płyną przez niego nowe soki, ma nową naturę, która wynika z odrodzenia. Taki człowiek będzie w naturalny sposób dążył do tego żeby we wszystkim co czyni być ozdobą ewangelii Jezusa Chrystusa. Zarówno jego myśli jak i całe postępowanie będzie zmierzało ku Bogu, by jemu się podobać. Dlatego wielokrotnie w Biblii czytamy, że wierzący w Jezusa Chrystusa powinien odznaczać się prawością, czystością, poświęceniem i oddaniem. Jeśli nasze życie po odrodzeniu nie charakteryzuje się dobrymi uczynkami, to śmiało możemy powiedzieć, że coś jest nie porządku. Albo nasze nawrócenie nie jest prawdziwe i nigdy nie weszliśmy we właściwą więź z Jezusem Chrystusem i to powinien być dla nas pewien alarm niczym dzwonek w naszej głowie. Albo w tej drodze uświęcenia coś zatraciliśmy gdzieś się zatrzymaliśmy i nie posuwamy się do przodu. Każdy chrześcijanin sam powinien patrzeć na swoje życie i sprawdzać czy widać we mnie świadectwo, odrodzenia. Prawdziwa wiara nigdy nie pozostanie sama (sola fides nunquam sola). Uczynki są pewnym sprawdzianem usprawiedliwienia z wiary i pokazują zarówno nam jak i innym że nasza wiara jest rzeczywiście prawdziwa i autentyczna. Dlatego tez nigdy nie powinniśmy wyciągać jednej doktryny z Pisma i patrzeć na nią w oderwaniu od całości. Wyobraźmy sobie człowieka, który jest ewangelicznie wierzący i cały czas utrzymuje i twierdzi, że został usprawiedliwiony z łaski przez wiarę z czym wszyscy się zgadzamy, ale życie tego człowieka zupełnie nie pokrywa się z treścią ewangelii. Czy to by znaczyło, że taki człowiek i tak będzie zbawiony. Nie, tak jak powiedział Jakub „cóż to pomoże” jeśli życie wiary nie przynosi owoców wiary taki człowiek tylko by dowodził, że tak naprawdę wierzącym nie jest.
Tak więc wiara i życie są ze sobą nierozerwalne, prędzej czy później, to kim jest człowiek w swoim sercu objawi się w jego codziennym życiu. Nasza prawdziwa natura musi się ujawnić ktoś powiedział „że twoje czyny krzyczą tak głośno, że nie słyszę co mówisz”.
Purytanie byli potężnym ruchem przebudzeniowym w XVI – XVII wiecznej Anglii i mieli na celu oczyszczenie Kościoła Anglikańskiego  i powrót do prostej biblijnej wiary. Przedstawiciele tego ruchu mieli określenie na ludzi nie wykazujących cech prawdziwie wierzącego nazywali takie osoby „chwilowymi wierzącymi”. Mówili tak o osobach, które wydawało się że są pod wpływem ewangelii, sprawiały wrażenie nawróconych. Mówiły właściwe rzeczy oraz wskazywały przemianę w swoim życiu. Ale późniejsze życie tych ludzi często wskazywało na coś zupełnie innego. Można by powiedzieć, że był to słomiany zapał, chwilowe zainteresowanie.
Nie zawsze jest tak, że od razu widzimy prawdziwe dowody nawrócenia. Niekiedy po pewnym czasie widzimy to, co Bóg widzi od razu, ale jest pewne, że zawsze się ujawni kim naprawdę jesteś. „Więc jaki, to pożytek z wiary, która kończy się na samym gadaniu”.

Dalej Jakub mówi o pewnym teście naszej wiary, czynach, które naprawdę pokazują czy jesteśmy wierzącymi ludźmi. Ktoś z braci lub sióstr potrzebuje odzienia i wyżywienia, przypuśćmy, że podczas rozmowy po nabożeństwie wychodzi taka kwestia. Czymś bardzo miłym jest przejąć się czyjąś sytuacją i powiedzieć jakbyśmy pragnęli, żeby okoliczności jego życia poprawiły się, ale gdyby takie nasze przejęcie miało się skończyć na samym gadaniu, to pojawia się pytanie czy to jest miłość Chrystusa, która wypełnia moje serce? W podobnym tonie wypowiada się Apostoł Jan:
1 Jana 3:17  Jeśli zaś ktoś posiada dobra tego świata, a widzi brata w potrzebie i zamyka przed nim serce swoje, jakże w nim może mieszkać miłość Boża?
18  Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą.
19  Po tym poznamy, żeśmy z prawdy i uspokoimy przed nim swoje serca,
Gdybyśmy zamknęli nasze serce przed bratem czy siostrą w potrzebie, a moglibyśmy pomóc, tym samym dowiedlibyśmy, że wszystkie deklaracje naszej wiary są bezpodstawne. Życie chrześcijańskie już od samego początku charakteryzowało się troską o ubogich, potrzebujących i cierpiących. To właśnie chciał wyrazić Jezus gdy mówił, „że po tym poznają żeście uczniami moimi jeśli miłość wzajemna mieć będziecie”(  Jana 13:35). Na samym początku gdy kościół chrześcijański zaczął się kształtować, to co niezwykle mocno przemawiało do środowiska w którym kościół się znajdował, to troska o siebie nawzajem. I tak czytamy w Dziejach Apostolskich:
Dzieje Apostolskie 4:34  Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży
35  i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba.
W drugim liście do Koryntian w 8 rozdziale czytamy jak, to kościoły macedońskie mimo skrajnego swojego ubóstwa pragną przyłączyć się do zbiórki na ubogich w Jerozolimie, Ap Paweł mówi że „okazali nadzwyczajne bogactwo ofiarności” (2 Koryntian 8:2). Te świadectwa, które wymieniliśmy są potwierdzeniem ich prawdziwego nawrócenia. Człowiek nawrócony nie jest kimś kto myśli tylko o sobie, ale jest prowadzony przez miłość Chrystusa, a Chrystus o sobie myślał najmniej. Jestem przekonany że tym, czego potrzebuje ten świat bardziej niż kiedykolwiek, to ujrzeć przemienionych chrześcijan, którzy nie żyją dla siebie, ale żyją dla Chrystusa służąc sobie nawzajem i temu światu. Jest, to dzisiaj jeden z głównych zarzutów tego świata i innych religii w stronę chrześcijaństwa. Pokojowy działacz indyjski Mahatma Gandhi powiedział: „już dawno zostałbym chrześcijaninem gdyby nie chrześcijanie”. Drodzy nasza wiara nie może opierać się na samym gadaniu, nie może opierać się na samych deklaracjach czy obietnicach. Bóg oczekuje dowodów naszej wiary, świat oczekuje dowodów naszej wiary i ty powinieneś oczekiwać dowodów swojej wiary. Islam jest dzisiaj jedną z najbardziej rozwijających się religii na świecie szczególnie w europie. Czy zastanawialiście się co pociąga ludzi do Islamu? Dlaczego wielu ludzi dochodzi do wniosku, że islam jest religią prawdziwego Boga? Myślę, że jednym za argumentów dla ludzi przechodzących na islam jest autentyczność i gorliwość muzułmanów. Tego właśnie dzisiaj brakuje chrześcijaństwu w europie. Statystyki są przerażające, kościół chrześcijański coraz bardziej zatraca swój charakter i staje się podobny do tego świata.
Według statystyk tylko połowa protestanckich pastorów w USA ma biblijny światopogląd. Z badań statystycznych przeprowadzonych 2003 roku w kościołach protestanckich różnych denominacji wynika, że: 61% wierzących uważa, że hazard jest w porządku, wspólne zamieszkiwanie przed ślubem 60%, fantazje seksualne 59%, aborcja 45%, stosunki seksualne z innym partnerem niż współmałżonek 42%, przyzwolenie dla pornografii 38%, pijaństwo 30%, a jeszcze gorzej te statystyki wyglądają jeśli chodzi o wiarę w prawdy biblijne. Jeśli te podstawy są zachwiane, to co dopiero mówić o miłości i poświęceniu, które powinno wynikać z wiary.
Słowo Boże nie pozostawia nam żadnych wątpliwości, wiara, która nie charakteryzuje się uczynkami miłości, przemienionym życiem, „martwa jest sama w sobie”. To znaczy, że taka wiara nie może nas zbawić jest wiarą fałszywą, pseudo-wiarą w odróżnieniu od wiary Biblijnej opartej na naśladowaniu Chrystusa.
W 18 wersecie Jakub przedstawia dwóch ludzi jeden z nich który jest szczerze zbawiony występuje jako mówca drugi tylko wyznaje, że wierzy, ale nie widać dowodów na autentyczność jego wiary. Ten pierwszy rzuca wyzwanie temu drugiemu i mówi: „udowodnij mi, że rzeczywiście jesteś człowiekiem wierzącym przecież sama wiara jest niewidzialna, mówisz, że masz wiarę, ale nie posiadasz uczynków, które pokazywałby prawdziwość twojego wyznania”. Ten który ma czyny jest w stanie udowodnić, że posiada wiarę, ale ten który tylko twierdzi, że jest wierzący nie jest w stanie tego dowieść. Właśnie w taki sposób wyrażał się Pan Jezus w swoim kazaniu na górze mówiąc:
Mateusza 5:16  Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
To nasze uczynki są ostateczną próbą potwierdzającą autentyczność naszej wiary. Jeśli nasze odrodzenie, nasze nawrócenie rzeczywiście jest prawdziwe i autentyczne, to z pewnością będziemy wydawali „owoce upamiętania”
Apostoł Paweł powiedział:
Galacjan 5:22  Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,
23  łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.
U Barclaya czytamy:
 „W dobrze ułożonym życiu zawsze musi być modlitwa i praca. I znowu istnieje pokusa dzielenia ludzi na dwie klasy – świętych, którzy wiele czasu spędzają na kolanach, w ciągłej kontemplacji, oraz aktywistów, którzy pracują w znoju i upale dnia. Jednak tak nie jest. Mówi się, że Marcin Luter przyjaźnił się z innym zakonnikiem. Był on tak samo przekonany o potrzebie Reformacji jak Luter. Zawarli więc następującą umowę. Luter miał wyjść na szeroki świat, prowadząc tam walkę, a jego przyjaciel – pozostać w celi klasztornej modląc się o powodzenie pracy Lutra. Jednak pewnej nocy zakonnik ten miał sen. Widział w nim samotnego żniwiarza, który wykonywał zadanie przekraczające jego siły – sam miał zżąć ogromne połacie zboża. Samotny żniwiarz odwrócił twarz, po której mnich rozpoznał Marcina Lutra; wtedy zrozumiał, że musi wyjść ze swojej celi i dopomóc żniwiarzowi w pracy. To prawda, że są i tacy, którzy ze względu na wiek czy stan zdrowia, nie mogą czynić nic innego prócz modlitwy, która rzeczywiście posila spracowane ręce. Jeżeli jednak zdrowy człowiek uważa, że modlitwa może zastąpić pracę, to jego modlitwa będzie jedynie ucieczką od rzeczywistości. Modlitwa i praca muszą wzajemnie się wspierać”.
Podobnie jest z wiarą i uczynkami te dwie rzeczy są ze sobą nierozłączne jedno musi iść w parze z drugim. Chociaż protestancka reformacja rozgraniczyła te rzeczy, ale tylko po to żeby  była jasność co do tego jak dokonuje się nasze usprawiedliwienie, ale  wiara jeśli jest prawdziwa zawsze jest  potwierdzona przez uczynki.
Jakub idąc dalej przywołuje wyżej wspomnianego człowieka, który nie ma uczynków, a twierdzi, że wierzy. Ale za chwile przedstawia złe duchy, które również wierzą w istnienie Boga. Człowiek może wyznawać, że wierzy, ale jego wiara bez uczynków jest niczym innym jak tylko pewną zgodą na znaną prawdę o istnieniu Boga. Demony również wierzą w istnienie Boga, ale nie ma w ich wierze posłuszeństwa. Można śmiało powiedzieć, że wielu ludzi ma wiarę porównywalną do wiary złych duchów. Jest to wiara intelektualna na bazie przekonania, że jest Bóg, ale z takiej wiary nic nie wynika w życiu człowieka. Jakub nawet stosuje pewną ironię w kierunku ludzi, którzy tak wierzą. Taki człowiek mówi, że wierzy w istnienie jednego Boga jednak nie przeszkadza mu to żyć w taki sposób jakby Boga nie było. Taka wiara jest naśmiewaniem z Boga, wierzę, ale nie powoduje, to we mnie żadnych emocji i żadnych zmian by słuchać Bożego Słowa. W tym sensie złe duchy są o wiele bardziej świadome swojej wiary, bo wiedzą, że jest Bóg, boją się Go i Jego sądu. Złe duchy nie są tak ślepe jak ludzie. Ludzie mówią, że wierzą w Boga, a jednocześnie bluźnią mu żyjąc w typowy świecki sposób, tym samym zapierając się Pana. Nawet więcej, ludzie żyją bezbożnie i łudzą się tym, że są błogosławieni.
Jan Kalwin wielki reformator powiedział:
„Ten zatem, kto gardzi Bogiem, którego uznaje, jest znacznie gorszy od tego, który w ogóle w niego nie wierzy”
Jakby Jakub chciał powiedzieć, że jeśli w naszym życiu nie ma owoców upamiętania, a uważamy się za wierzących, to upadliśmy niżej od diabła, który przecież boi się Boga i jego sądu.
Bądźmy podobni do Tabity z Dziejów Apostolskich:
Dzieje Apostolskie 9:36  A w Joppie była pewna uczennica, imieniem Tabita, co w tłumaczeniu znaczy Dorkas; życie jej wypełnione było dobrymi i miłosiernymi uczynkami, jakich dokonywała.
Tak więc służmy Bogu i niech nasze życie będzie wypełnione poświęceniem, gorliwością i Pracą dla Pana, bo trud nasz w Panu nie jest daremny. Amen

czwartek, 10 listopada 2011

Niezwykła historia Roberta Dicka Wilsona


Doktor Rober Wilson jest niezwykłym przykładem konsekwentnej pracy i dążenia do celu. Urodził się w roku 1856 w Pensylwanii był nawróconym prezbiterianinem i postawił sobie jeden cel. Udowodnić, że Stary Testament mówi prawdę. Żeby osiągnąć ten cel, Robert nauczył się 45 języków i dialektów. Tak on sam wspomina swoja decyzje: „Miałem wtedy 25 lat i sądziłem na podstawie życia moich przodków, że powinienem żyć lat siedemdziesiąt. Tak więc, pozostało mi czterdzieści pięć lat na pracę. Podzieliłem ten okres na trzy części. Pierwsze piętnaście lat chciałem poświęcić na studiowanie potrzebnych języków. Przez drugie piętnaście lat zamierzałem oddać się studiowaniu tekstów Starego Testamentu. I w końcu trzecie piętnaście lat przeznaczyłem na pisemne opracowanie rezultatów moich poprzednich studiów i badań, aby w ten sposób przekazać je światu”.
Doktor Wilson otrzymał tytuł doktora w 1886 roku, jego praca do dzisiaj nie ma sobie równych i dała światu przekonywujące dowody na to, że Stary Testament jest zapisem autentycznych wydarzeń, a nie wymyśloną historią.
Robert jako student czytał Nowy Testament w dziewięciu językach, w tym w tłumaczeniu hebrajskim, które zapamiętał sylaba po sylabie. Dr John Walvoord, prezydent Dallas Theological Seminary, nazwał doktora Wilsona „prawdopodobnie największym autorytetem w dziedzinie starożytnych języków środkowego wschodu”
Pewnego razu Robert został zapytany dlaczego poświęcił się takiemu zadaniu powiedział: „Uważam, że pierwszą konieczna rzeczą, aby badać materiał dowodowy, jest znajomość języków, w których ten materiał dowodowy jest dostępny. Tak więc zdecydowałem, że nauczę się wszystkich języków, które rzucają światło na język hebrajski i także tych języków, na które Biblia została przetłumaczona do roku 600 n.e. Tak bym mógł badać je samodzielnie. Dokonawszy tego uważam się za eksperta. Nie obawiam się, aby jakikolwiek człowiek mógł atakować Stary Testament na podstawie materiału dowodowego, którego ja nie mogłem zbadać. Mogę dotrzeć do faktów jeżeli nalezą one z dziedziny lingwistyki. Jeżeli znasz jakiś język, którego ja nie znam, nauczę się go”.
Specjalną troską Doktora Wilsona było przekazanie studentom „ tak inteligentnej wiary w pisma Starego Testamentu żeby przez całe życie w nie, nie  wątpili”. Próbował pokazać im, że istnieje rozsądna podstawa aby wierzyć w historię Starego Testamentu. Na podstawie długoletnich badań Dr Wilson udowodnił, że możemy bez cienia wątpliwości uznać księgi Starego Testamentu za autentyczne i mające wierny przekaz Historyczny. Rober nauczył się także na pamięć dużych fragmentów Starego Testamentu w oryginale hebrajskim. Niech osoba dr Wilsona będzie dla nas przykładem niezwykłej wytrwałości i świadectwa tego czego Bóg może dokonać przez jednego posłusznego człowieka.
Poniżej podaje publikacje dr Wilsona

§  Introductory Syriac Method and Manual (New York: Scribners, 1891).
§  Elements of Syriac Grammar by an inductive method (New York: Scribners, 1891).
§  Notes on Hebrew Syntax (Allegheny: no publisher, 1892).
§  The Lower Criticism of the Old Testament as a preparation for the higher criticism (Princeton: C.S. Robinson, 1901).
§  A Hebrew Grammar for Beginners (Leipzig: W. Drugulin, 1908).
§  The Present State of the Daniel Controversy (New York: Bible Teachers raining School, 1919).
§  Is The Higher Criticism Scholarly? (Chicago: Sunday School Times, 1922).
§  A Scientific Investigation of the Old Testament (Philadelphia: Sunday School Times, 1926).
§  The Radical Criticism of the Psalter (London: Victoria Institute, 1927).
§  Studies in the Book of Daniel 2 Vols. (Vol. 1: New York: Putnam, 1917; Vol. 2: New York: Revell, 1938; 2 in 1 vol, Grand Rapids: Baker, 1979).
§  The Robert Dick Wilson Manuscript Collection. Special Collections, Princeton Theological Seminary Library.




sobota, 5 listopada 2011

Współczesna arka

Za czasów Noego, to własnie arka ocaliła jego rodzinę i jego samego. Dzisiaj naszą arką jest Pan Jezus Chrystus, a potopem sąd ostateczny. Jak wtedy gdy Noe upominał i wzywał do nawrócenia nie posłuchano go tak i dzisiaj wiele osób lekceważy poselstwo ewangelii. Ale przyszedł potop i wytracił wszystkich, również i dzisiaj przyjdzie sąd, który zaskoczy prześmiewców, szydzących, lekceważących.

czwartek, 3 listopada 2011

Na cmentarzu

Pierwszego listopada spędziłem na cmentarzu rozdając literaturę chrześcijańską.
Do zaoferowania mieliśmy książki „Śmierć, a co dalej” i  „Musicie się na nowo narodzić” autorstwa Billy’ego Grahama. Wiele osób podchodziło do naszego stolika i prosiło o książkę, niekiedy brali dwie. Była to okazja do rozmowy i zwiastowania Jezusa Chrystusa. W taki sposób służymy już piąty rok z rzędu, na tym samym cmentarzu. Ostatnio śmiałem się, że jeśli kolejnym razem nas nie będzie, to odwiedzający cmentarz w Nowym Dworze Gdańskim będą się czuć nieswojo. Za książki nie pobieraliśmy żadnych opłat. Niektórzy chcieli dać nam symboliczne pieniądze, jednak odmawialiśmy. Często pojawiało się pytanie: „czemu za darmo?”. Odpowiadaliśmy, że Pan powiedział: „darmo wzięliście darmo dawajcie”.
Moim największym pragnieniem jest dowiedzieć się któregoś dnia, że jakiś człowiek właśnie w tamtej chwili na cmentarzu został dotknięty przez Boga. Mam nadzieję, że Bóg da mi oglądać owoce tej służby. Jestem przekonany, że zwiastowanie Ewangelii jest najwspanialszym zajęciem jakiego człowiek może się podjąć, a skutki tej pracy będziemy oglądali w wieczności.
Pewien pan, który podszedł do naszego stolika i oglądał książki przekonywał nas, że jest wierzącym człowiekiem.  Przyjaciel, który był ze mną zapytał go, czy ma pewność życia wiecznego? Odpowiedział, że on wierzy w Boga, ale „nie należy przesadzać z ta wiarą”. Dowodzi to tylko tego, że większość ludzi nie ma pojęcia na czym polega wiara w Boga. Myślą, że Bóg powinien być gdzieś obok naszego życia. Niekiedy w niedzielę w kościele, innym razem na jakiś uroczystościach religijnych. Jakże to jest żałosne, przecież Bóg to życie. Apostoł Paweł powiedział, że nawet chodząc daleko od Niego w Nim chodzimy i poruszamy się. Nie można w żaden sposób uciec od Boga, być gdzieś obok. Całe nasze życie trwa tylko dlatego, że Bóg nam na to pozwala. Bóg chce być centrum naszego życia, chce być traktowany w taki sposób, jak na to zasługuje, czyli z najwyższym szacunkiem, czcią, posłuszeństwem i oddaniem. Wiele osób, którym proponowaliśmy rozmowę lub literaturę odmawiało. Gdybyśmy tam stali z piwem za darmo, to nie moglibyśmy opędzić się od chętnych. Tak działa ten świat, lecz Pan Jezus powiedział:
Jana 6:27  Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.
Ludzie najczęściej zabiegają o pokarm, który ginie. Jest to pokarm na krótko, który jest dla naszego ciała jak pożywienie czy mieszkanie, rzeczy, którymi wypełniamy nasze życie.
O to właśnie zabiegają ludzie, ale doczesne potrzeby nigdy nie zaspokoją prawdziwego głodu, prawdziwych naszych potrzeb. Największą naszą potrzebą jest poznanie Boga.
Tak często poświęcamy wiele uwagi i energii na sprawy i rzeczy, które giną i za chwilę nie będą miały żadnego znaczenia. Pan Jezus powiedział, że pokarmem o który powinniśmy zabiegać jest pokarm żywota wiecznego. Zanim poznamy Boga, żyjemy w pewnym amoku, otępiali, ślepi, nie wiedzący na czym polega prawdziwy sens życia.
Tymczasem prawdziwy świat i prawdziwe życie jest na wyciągnięcie ręki.
Tym razem było to na cmentarzu w Nowym Dworze Gdańskim, a jednak nieliczni sięgali po tą prawdziwą wartość.
A ty drogi przyjacielu dokąd wyciągasz swoje ręce? Po jaki pokarm sięgasz? Ten, który trwa, czy ten, który przemija?
Któregoś dnia staniemy wszyscy na sądzie Bożym i wszelkie nasze cielesne starania, które wydawały się nam takie ważne nie będą miały żadnego znaczenia. Pozostanie tylko wiara w Chrystusa i jej owoce tylko, to liczy się przed Bogiem. Tak więc modlę się, by dobry Bóg dał nam właściwe zrozumienie i zapał do pracy dla Pana. 

Łączna liczba wyświetleń