niedziela, 30 października 2016

Życie po życiu Ew. Łukasza 16,19-31


„To było w 1980 roku. Byłam z dziećmi i rodziną na Playa Pineda, nie umiem pływać. Stałam po kolana w wodzie, kiedy fala mnie wciągnęła i zawlokła na głęboką wodę. Pamiętam, że w ostatnim przebłysku poprosiłam Boga, żebym przeżyła, bo chłopcy byli jeszcze mali. Mam 3 synów. Wtedy stanęłam przed obliczem Boga. To było niesamowite przeżycie. Bóg jawił się jako energia, jak słońce. Były dwa słońca – Bóg kobieta i Bóg – mężczyzna. Było cudownie, spokojnie, ciepło. To było tak piękne, że jest to dla człowieka, który tego nie przeżył, kompletnie niewyobrażalne. Nie chciałam wcale stamtąd wracać. Ale usłyszałam jakby grzmot i Bóg powiedział – prosiłaś o życie, żeby wychować synów…”
Tak zaczyna relacja Angelity Del Valle Valero, która twierdzi że przeżyła śmierć kliniczną i spotkała Boga. Twierdzi również że po tym spotkaniu otrzymała dar uzdrawiania i dzisiaj przyjmuje setki osób usługując im tym darem.
Ale w ogóle nie wspomina o swojej wierze w Pana Jezusa, o konieczności upamiętania, odwrócenia się od martwych uczynków i zaufania Zbawicielowi.
Często gdy ludzie rozmawiają o śmierci, o tym co jest po drugiej stronie, czego należy się tam spodziewać nie robią tego w oparciu o Słowo Boże, ale właśnie w oparciu o takie relacje. W oparciu o świadectwa i książki osób, które twierdzą że były po drugiej stronie rozmawiały z Bogiem, że tam jest cudownie, wspaniale się czuli, otaczało ich cudowne światło i w ogóle nie ma się czego obawiać.
Zarówno internet jak i książki są pełne takich relacji. To też powoduje, że sumienie wielu osób jest usypiane i nie widzą potrzeby nawrócenia oraz przyjęcia Pana Jezusa i wiary w Niego. Po co się nawracać, po co wierzyć w Chrystusa jak każdy niezależnie od swoich poglądów i sposobu życia, po drugiej stronie rzekomo spotyka ciepłe, przyjemne, pełne miłości światło?
Jest również wiele osób, które twierdzą że były w czyśćcu rozmawiało z duszami czyśćcowymi chociażby tak znana w środowiskach katolickich siostra Faustyna Kowalska, której w wielu kościołach jest obraz promieniującego Jezusa.
I znowu podobne przesłanie, „nie musimy się niczego obawiać w najgorszym wypadku – ludzie mówią -  trafię do czyśćca”.
Jednak to są przekazy ludzkie, często mające podłoże diabelskie i demoniczne. Skąd to wiem? Z Biblii, dlatego że Słowo Boże zgoła inaczej przedstawia nam ten temat. Diabeł jest mistrzem kłamstwa (Jana 8,44) i zależy mu na tym, by ludzie mieli fałszywy obraz Boga i drogi zbawienia, aby w ten sposób nigdy nie poznali Pana naszego Jezusa Chrystusa i nie zostali oczyszczeni z grzechów. Jak zwykł mawiać jeden z moich wykładowców z seminariów w Biblii jest tylko jeden czyściec  w 1 Liście Jana 1,7 „Krew Jezusa Chrystusa Syna Jego oczyszcza nas od wszystkich grzechów”.
Widzimy, że Bogacz który trafił  do otchłani w miejsce męki, był wyraźnie zaskoczony, tym co się z nim stało. Nie spodziewał się że taki będzie jego koniec. Nie spotkał tam żadnego światła, wszechogarniającej każdego miłości ani czyśćca, ale spotkał płomienie w których cierpiał męki.
I zwróćmy uwagę na kontekst tego podobieństwa. Widzimy że Pan Jezus wcześniej rozmawiał z faryzeuszami. Ostrzegał ich przed fałszywą religijnością oraz ich osobistemu odczuciu własnej sprawiedliwości. Nauczał także na temat jak pieniądze i miłość do nich przysłaniają Boże Królestwo. W ten sposób ostrzegał ich, że jeśli się nie nawrócą będą wrzuceni do piekła.
Faryzeusze jednak śmiali się z Niego, gardzili Jego słowami i Nim. Wtedy Pan powiedział im podobieństwo o bogaczu i łazarzu. Bogacz w tym podobieństwie to człowiek religijny, szanowany, dobry w oczach świata. Widzimy, że piekło to miejsce ludzi religijnych. Większość ludzi na świecie to ludzie mający swoją religię, swoje sposoby zasłużenia na życie wieczne podobnie jak Faryzeusze. Czy oni wierzyli w piekło? Tak wierzyli w nie! Ale czy myśleli że mogą się tam znaleźć? Nie, uważali że nigdy tam nie trafią, ale trafią tam takie osoby jak ten wspomniany łazarz tzw. wyrzutki społeczeństwa, osoby którymi faryzeusze gardzili, brzydzili się.
Czy ludzie religijni myślą że trafią do piekła? Idź zapytaj się ich dokąd się wybierają po śmierci. Wielu z nich powie ci że wybiera się do nieba, jeszcze inni do czyśćca, część z nich nie wie co się z nimi stanie, ale nie do piekła. Dlaczego? No przecież to jasne, nie jestem złym człowiekiem. Nic złego nie zrobiłem, jestem religijny, chodzę do kościoła, palę znicze na cmentarzu, modlę się za moich zmarłych bliskich, daje ofiary, czytam Biblię więc czemu miałbym trafić do piekła? Potępienie dla wielu religijnych ludzi będzie prawdziwym szokiem jak Pan Jezus wyjaśnia to w naszej historii.
Mówi że był pewien Bogaty człowiek, który przyodziewał się we wspaniałe szaty, kosztowne ozdoby i codziennie ucztował (w 19). Szaty które ten bogacz zakładał i uczty które organizował były poza zasięgiem zwykłego człowieka. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że ubierał się w najlepszych, najmodniejszych i najdroższych sklepach. Posiłki zaś które spożywał były najbardziej wykwintne i wyszukane. To była najwyższa półka ekstrawagancji.
Faryzeusze słuchając tego z pewnością myśleli, że ten bogacz jest błogosławiony przez Boga. Panowało wtedy takie przekonanie, że jeśli jesteś bogaty to Bóg ciebie wywyższył, Bóg uczynił ciebie bogatym, jesteś Bożym wybrańcem. A jeśli byłeś biedny, słaby, chory to jesteś przeklęty przez Boga i zasłużyłeś na to z powodu swoich grzechów (Jana 9,3). To jest to, co po części mówi się dzisiaj w teologii prosperitii.
Teraz Pan Jezus przedstawia łazarza, biedaka który nie ma nic. Nadto jest chory, owrzodziały, a całego jego ciało pokrywają rany, które liżą psy.
Dzisiaj psy są uważane za przyjazne zwierzęta dla człowieka, ale w czasach Nowego Testamentu w Izraelu psy były zwierzętami nieczystymi, żywiły się padliną i odpadkami. Nazwać kogoś psem znaczyło że jest nieczysty, przeklęty przez Boga. Żydzi psami pogardliwie nazywali pogan. A tutaj mamy Łazarza (Bóg jest moją pomocą), którego rany liżą psy. To w uszach słuchaczy Pana Jezusa musiało budzić największe obrzydzenie i odrazę. Łazarz to człowiek na samym dnie, to osoba o której faryzeusze musieli myśleć w czasie opowiadania tego podobieństwa, że piekło jest właśnie dla takich ludzi jak on.

Piekło i niebo
To co zmienia wszystko, to śmierć Łazarza i Bogacza (w 22). Jeden i drugi umiera. Łazarz udaje się na łono Abrahama zaniesiony tam przez aniołów. Łono Abrahama w tej historii, to miejsce odpocznienia Bożego, to miejsce gdzie przebywa Abraham, to niebo.
Bogacz zaś poszedł do hadesu, do miejsca cierpienia, do piekła. W Starym Testamencie odpowiednikiem słowa „hades” jest słowo „szeol” stosowane bardziej ogólne  na nazwanie krainy umarłych. W Nowym Testamencie natomiast, gdy jest mowa o Hadesie, to jest to miejsce męki, tłumaczone jako piekło, miejsce przebywania potępionych przez Boga, miejsce kary.
To musiał być totalny szok dla faryzeuszy „co do nieba, ten wyrzutek, degenerat, ten człowiek przeklęty przez Boga”! „A Bogacz do piekła, nie to zupełne bzdury”!
Ale całe to podobieństwo jest zbudowane w ten sposób, że bogacz ma przedstawiać faryzeuszy, a łazarz tych, którymi faryzeusze gardzą, celników, grzeszników, pogan. Tych wszystkich o których faryzeusze twierdzili, że nigdy nie będą Zbawieni.

Ale zanim przejdziemy dalej chciałbym tutaj trochę się zatrzymać, bo jest tu kilka rzeczy które są istotne dla naszego zrumienia co dzieje z nami po śmierci.
Widzimy, że gdy umiera człowiek wierzący w Chrystusa, człowiek sprawiedliwy w sensie biblijnym, człowiek któremu przebaczono grzechy, to idzie do nieba. Idzie do miejsca odpocznienia na łono Abrahama, tam gdzie przebywa Abraham. A wiemy że Abraham jest nazwany w Biblii przyjacielem Boga (Jak 2,23), jeśli ktoś jest w niebie, to z pewnością Abraham. Choć o łazarzu nie czytamy, żeby uwierzył w Chrystusa, ale to podobieństwo musimy interpretować w zgodzie z całym objawieniem prawdy biblijnej. A wiemy że jeśli ktoś nie narodzi się na nowo, nie uwierzy w Chrystusa nie będzie zbawiony. Wiec Łazarz choć nie jest to wspomniane jest wierzący. I zobaczcie, gdy umiera wierzący odrodzony człowiek, aniołowie prowadzą go do nieba. Od razu zażywa odpocznienia, radości ze zbawienia. Pan Jezus obiecywał łotrowi na krzyżu, że jeszcze tego samego dnia będzie z nim w raju (Łuk 23,43). Apostoł Paweł wierzył, że śmierć oznacza automatyczne spotkanie z Chrystusem i jest o wiele lepsza od życia na ziemi (Filip 1,23). Wprawdzie człowiek taki czeka na zmartwychwstanie, ale nie czeka we śnie. Tylko od razu może cieszyć się w jakimś stopniu niebiańską rzeczywistością.
To jest bardzo pocieszające, głęboko wierze, że z chwilą śmierci chrześcijanina, który wierzy w Chrystusa stają u jego Boku aniołowie i prowadzą go do nieba. Prowadzą go na spotkanie z Panem Jezusem Chrystusem.
Jednak co się dzieje z chwilą śmierci niewierzącego człowieka? Czy widzi jakieś światło, ogarnia go błogosławione ciepło jak przedstawiają relacje tych co twierdzą, że znaleźli się po drugiej stronie. Nie, Pan Jezus wyjaśnia nam w tym podobieństwie, że człowiek nie odrodzony, człowiek nie znający Chrystusa. Być może religijny i nawet bardzo gorliwy w swojej religii, ale nie poznał Pana i nie uwierzył w Niego. Człowiek taki idzie od razu do hadesu, do piekła na miejsce męki. I już w jakimś stopniu odbiera swoją zapłatę.
W 23 wierszu czytamy że bogacz od razu cierpiał, a łazarz od razu zażywał swojego błogosławieństwa i odpocznienia.
Mało tego, bogacz jest zupełne świadomy tego co go spotkało, jest świadomy cierpienia którego doświadcza i chciałby choć odrobinę ulgi by teraz Łazarz przyszedł i zwilżył mu  język (w 24), ale nawet tego nie mógł otrzymać.

Czyściec
Nadto jeszcze jedna ważna rzecz w kontekście zbliżającego się święta wszystkich świętych. Jest to święto w które w dużej mierze jest oparte na wierze w czyściec. Szczególnie drugi dzień tych świąt tzw. Zaduszki. Pierwszy dzień 1 listopada jest dniem ku pamięci zmarłych świętych, a drugi dzień jest dniem pamięci wszystkich pozostałych zmarłych. W tym dniu odprawia się msze i modlitwy za dusze zmarłych, które jeszcze nie osiągnęły nieba, a  rzekomo są w czyśćcu. Jak wiemy czyściec zgodnie z teologią KK to miejsce gdzie przebywają dusze, które umarły, ale nie były na tyle godne i czyste, by trafić od razu do nieba.
Jednak nasz dzisiejszy fragment przychodzi nam z pomocą w odpowiedzi na pytanie, czy czyściec rzeczywiście istnieje? Nie, nie istnieje jak powiedział Abraham do bogacza w 26 wierszu, że między piekłem a niebem jest ogromna przepaść aby jedni nie mogli przejść do drugich.
Łukasza 16:26  I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić.
Nie ma czyśćca jest jedynie piekło i niebo. Do nieba idą wszyscy którzy uwierzyli w naszego Pana Jezusa Chrystusa i zostali usprawiedliwieni Jego ofiarą złożoną za nasze grzechy (1 J 5,13). Do piekła natomiast idą ci, którzy nie przyjęli Chrystusa, nie narodzili się na nowo z Ducha Św. Często ludzie religijni polegający na własnych zasługach i religijnych staraniach, niewierzący, bezbożni, odrzucający Boga i nie posłuszni Synowi Bożemu. Idąc do piekła nie można stamtąd wyjść, nie ma tam żadnego miłosierdzia, żadnego pocieszenia, żadnej nadziei, nawet kropli wody. Z kolei ktoś kto poszedł do nieba, do piekła już nigdy nie trafi, zawsze będzie z Panem, wiecznie będzie doświadczał odpoczynku i pociechy.
Cała teologia czyśćca jest przeciwna i sprzeczna z Ewangelią, bo zaprzecza pełnej i doskonałej ofierze Chrystusa (Hebr. 9,12), że ofiara Syna Bożego złożona na krzyżu nie oczyszcza nas w pełni z grzechów, że nie jest doskonała, że nie uświęca nas, ale potrzebne są jeszcze ludzkie starania, modlitwy i ofiary, by człowiek był zbawiony. Doktryna o czyśćcu jest obrzydliwa jeszcze z tego powodu, że jest zwodnicza i daje ludziom fałszywe poczucie bezpieczeństwa mamiąc ich, że jakoś będzie, że w najgorszym wypadku pójdą do czyśćca, a tymczasem trafią do piekła. A tam jak powiedział Pan, będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mat 13,42). 

Nie słuchają tego co mówi Pismo Św.
Więc faryzeusze słuchają tego podobieństwa i są w absolutnym szoku. W ich przekonaniu bogacz miał trafić do nieba, a łazarz do piekła. A Pan Jezus chce im przekazać że wszystko pomylili, odwrócili do góry nogami. Jest zupełnie inaczej niż myśleli. I dalej odpowiada im na pytanie dlaczego tak jest.
Odpowiada na pytanie dlaczego faryzeusze mieli fałszywą religię, dlaczego trafią do piekła, dlaczego ludzie wierzą w czyściec, sakramenty, swoją religie, tradycje i swoje przekonania. Czasami my wszyscy się nad tym zastanawiamy dlaczego ludzie wola iść do piekła i trzymają się kurczowo swoich nielogicznych i niespójnych wierzeń i systemów religijnych? Drodzy jest tak dlatego, że nie słuchają Słowa Bożego.
Zobaczmy, gdy bogacz nie otrzymał żadnego miłosierdzia zaczął prosić o swoją rodzinę o jego pięciu braci, którzy żyli podobnie jak on, we własnym systemie religijnym (27-28).
On prosi, by Łazarz udał się z ostrzeżeniem do jego rodziny i przestrzegł ich, że jeśli nie zmienią kierunku swojego życia, nie zaczną pokutować i nie nawrócą się, to również trafią na to miejsce męki. Z pewnością jego bracia żyli podobnie jak faryzeusze w religijnym Judaizmie i poczuciu własnej sprawiedliwości, tak jak żyje ogromna masa ludzi. Oczywiście mają własne systemy religijne, ale tkwiąc w nich, też uważają że wszystko jest w porządku.
Być może dalsza część tej historii jest odpowiedzią Pana Jezusa na oburzenie faryzeuszy, które pojawiło się w ich sercach w trakcie słuchania jej. Być może oni myśleli, że gdyby rzeczywiście tak było jak Jezus mówi, to Bóg posłałby kogoś, by ich ostrzec.
I co z tym posłańcem z nieba, którego chce wysłać bogacz do swego domu? Czy ktoś stamtąd przyjdzie i ostrzeże jego braci? Nie, mówi Abraham, mają Mojżesza i proroków niechże ich słuchają (w 29).
Mojżesz i Prorocy to określenie na Stary Testament. Problemem faryzeuszy i wszystkich innych ludzi, którzy idą do piekła jest to, że nie Słuchają Słowa Bożego, nie słuchają Pisma. Są nieugięci wobec słów Pana Jezusa i oporni wobec prawdy ewangelii. Zmieniają Słowo Boże, dodają do Niego swoje wymyślone teorie (Obj. 22,18-19), dodatkowe objawienia i w ten sposób wykrzywiają prawdę i prostą drogę zbawienia jak wcześniejszy przykład z czyśćcem. Wszystko co jest potrzebne do Zbawienia i wzrastania w pobożności znajduje się w Piśmie Św.
2 Tymoteusza 3:16  Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
17  Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.
Biblia jest wystarczającym źródłem objawiania natury Boga i prowadzi mężczyzn oraz kobiety do Chrystusa który ich zbawia (Jana 5,39-40). Słowo Boże jest niezgłębionym źródłem mądrości i niezależnie od tego jak często i jak wiele byś go czytał i studiował zawsze będziesz tam odkrywał nowe rzeczy, które będą dotykały twojego serca i zmieniały je.   
Żydzi w Starym Testamencie mieli odpowiednio dużo objawienia, by zobaczyć że Bóg pragnie miłosierdzia a nie ofiary, że to, co się przed nim liczy, to pokorny i skruszony człowiek przyznający się do własnych grzechów i pokładający nadzieje w łasce Bożej. Mieli wystarczająco dużo objawienia, by rozpoznać czas nawiedzenia Mesjasza i uwierzyć w Niego. Niemal cały Stary Testament  i każda księga jest naznaczona Panem Jezusem Chrystusem i zapowiada dzień jego przyjścia.
Zbawienie przychodzi do człowieka przez słuchanie słowa, przez zwiastowanie Pisma, jeśli człowiek odwraca ucho od Słowa Bożego nie chce Go słuchać , drażni go ono, to nie ma dla niego nadziei.
Ale Bogacz mówi w 30 wierszu  Abrahamie, Pisma nie będą słuchać, ale gdyby ktoś z umarłych poszedł usłuchaliby. Gdyby zboczyli jakiś niezwykły cud, zmartwychwstanie, coś wspaniałego, czy wtedy usłuchają, czy wtedy się upamiętają? Nie mówi Słowo, nawet wtedy nie usłuchają (w 31), nawet wtedy gdy Zbawiciel zmartwychwstanie, gdy pójdzie do nich ktoś z umarłych nie będą chcieli słuchać. Co zrobili Żydzi gdy dowiedzieli się o zmartwychwstaniu Łazarza? Chcieli zabić Pana i Łazarza (J 11,53; 12,10). Co uczynili, gdy Jezus zmartwychwstał? Dali pieniądze żołnierzom by rozgłaszali fałszywą wieść, że w nocy przyszli uczniowie i wykradli ciało (Mat 28,13). Co dzisiaj robi świat słysząc o zmartwychwstaniu, czy daje temu wiarę, czy widzi w tym swoją nadzieje na uniknięcie piekła? Nie, albo śmieją się z tego, albo czynią to wydarzenie elementem obchodów religijnych. Ale nadal wciąż nie słuchają.

Drodzy zmierzając do końca przypomnę, że jedyne źródło objawienia mówiące o tym jaka jest prawda znajduje się w Słowie Bożym. Lekceważenie Słowa Bożego, nie słuchanie Go, dodawanie lub ujmowanie coś od niego skutkuje fałszywym obrazem Boga, wieczności i tego co po drugiej stronie.
Jak mówiliśmy, nie ma czyśćca, nie ma możliwości zmazania swojego grzechu jak tylko przez upamiętanie i wiarę w Jezusa. Wszyscy jesteśmy jak ten Łazarz, żebrak, nędzarz leżący przy tej bramie i błagający o Boże miłosierdzie.
Jak mówi jedna z pieśni „Cudowna Boża Łaska”

Zgubiony nędzny byłem ja,
Lecz teraz cieszę się.

Ta łaska wlała Boży strach
W kamienne serce me
I wtedy zobaczyłem w łzach,
Żem na przepaści dnie.
Dziękujmy Bogu, że zobaczyliśmy i widzimy że bez Pana Jezusa jesteśmy na przepaści dnie, a On dźwignął nas i dał nam imię, że znaczymy coś w Jego oczach. Amen 

piątek, 21 października 2016

Prochem Jesteś i w proch się obrócisz Ks. Rodzaju 3,19


Drodzy dzisiaj Bóg położył mi na serce, by dzielić się z wami Słowem z Ks. Rodzaju żeśmy prochem i w proch się obrócimy. I być może są to jedne z najbardziej znanych słów z Biblii. Ale niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak one są prawdziwe i w jakim kontekście zostały wypowiedziane przez Boga i co tak faktyczne oznaczają.
Bóg powiedział te słowa do Adama w wyniku jego nieposłuszeństwa wobec przykazania, że ma nie zrywać owoców z drzewa znajdującego się po środku ogrodu. Jednak Adam z Ewą nie posłuchali Boga i konsekwencją i ich buntu była śmierć. A wyrazem tej śmierci są słowa „prochem jesteś i w proch się obrócisz”.

I Generalnie każdy z nas wie o co chodzi, że wszyscy przemijamy, że nasze życie jest tymczasowe. I niezależnie od tego jaki człowiek byłby silny, zdrowy, inteligentny i jak wiele zdobył w życiu w końcu przychodzi dzień śmierci. Wszyscy w życiu prężymy muskuły na różne sposoby, ale czy bierzemy udział w dobrej dyscyplinie? Od jakiegoś czasu chodzę do więzienia głosić ewangelię w każdym tygodniu i tam to prężenie muskułów jest bardzo dosłowne. Duża część więźniów ćwiczy, by zaimponować współwięźniom, przestraszyć ich, czy po prostu zabić czas. Dla wielu z nich prężenie muskułów jest możliwością zaistnienia, podkreślenia swojej pozycji i pokazania że jestem ważny.
Ale poza zakładem karnym ludzie również ćwiczą, także prężą muskuły tylko uprawiają inne dyscypliny. Jednak często dla wielu, cel jest ten sam, zaimponować innym, być lepszym od innych, mieć władzę, więcej znaczyć w tym świecie, więcej osiągnąć, wybić się. I tak upływa życie człowieka w pogoni za tymi płytkimi wartościami, aż przychodzi dzień śmierci i musimy wrócić do ziemi skąd zostaliśmy wzięci. Ktoś powiedział, że śmierć ma 100% skuteczność na 100 urodzonych umiera 100.

1.      Bez Boga jesteśmy prochem
I gdy Bóg powiedział do Adama że „prochem jesteś i w proch się obrócisz” nie miał tylko na myśli tego, że nasze życie jest tymczasowe, że w końcu kiedyś się skończy. Ale w tych słowach jest o wiele głębsza myśl, a mianowicie taka, że bez Boga, bez wiary w Pana Jezusa Chrystusa nasze życie nie tylko jest ulotne i szybko dobiega końca. Nie tylko nasze ciało się rozłoży i przemieni w proch. Ale przede wszystkim to, że istnienie oraz egzystencja człowieka bez Boga jest bezwartościowa w Jego oczach i ma tylko znaczenie doczesne. Prochem jest nie tylko ciało, ale prochem jest cały człowiek bez Boga, zarówno ciało jak i dusza. Bóg w ten sposób wyraża słabość nie tylko naszej cielesnej powłoki, ale mówi nam, że to, co nadaje prawdziwy sens naszemu życiu, to nie praca zawodowa, nasz wizerunek zewnętrzny, czy nasze dzieła, ale On sam, Jego osoba i służba dla Niego i ku Niemu.
Przypomnijmy sobie okoliczności w jakich zgrzeszyli Adam i Ewa. Jak wiemy dali się oszukać diabłu, że drzewo poznania dobra i zła które było pośrodku ogrodu, kryje w sobie tajemnice bardziej obfitego życia. Życia lepszego i bogatszego, od tego, które dał im Bóg. Diabłu udało się przekonać Ewę że po zerwaniu owocu będzie lepiej, będzie mądrzejsza, inteligentniejsza, piękniejsza, będzie miała większą wiedzę i w końcu że będzie równa Bogu. Diabeł nakłonił ich serce do tego samego grzechu jakiemu on uległ, że może istnieć bez Boga, że może żyć bez Stwórcy, że może prowadzić lepsze i bardziej wartościowe życie. To więc Adam I Ewa przez zerwanie owocu z drzewa poznania dobra i zła zakwestionowali Bożą dobroć i ogłosili Bogu w ten sposób swoją niezależność, zbuntowali się. To jakby powiedzieli Bogu: „nie interesują nas twoje przykazania, nie interesuje nas twój plan, cel do jakiego nas stworzyłeś, bo uważamy że nasza wizja życia jest  piękniejsza i lepsza”.
Dając się oszukać diabłu zapomnieli oni że wartość którą mają, sens ich istnienia, oraz szczęśliwe i spełnione życie nie wypływa z nich samych, ale bezpośrednio z Boga. Tak długo jak mieli z Bogiem społeczność, byli posłuszni Jego przykazaniu, karmiąc się Jego obecnością i czerpiąc ze źródła życia które jest w Bogu, otrzymywali od Niego wszystko co było im niezbędne, by wieść wieczne owocne życie. Ale w chwili gdy odłączyli się od Boga, gdy odłączyli się od źródła życia musieli umrzeć. Dlatego Bóg powiedział do Adama i Ewy „prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rodz. 3,19). Dali się oszukać, że bez Boga są czymś więcej niż są w rzeczywistości są, dali się oszukać że będą jak Bóg, a tymczasem stali się jak diabeł. Wypędzeni z przed oblicza Pana, odarci z Bożej chwały, pozbawieni  życia wiecznego z wyrokiem potępienia mającym się okazać w przyszłości jeśli nie zawrócą do Zbawiciela, którym jest Pan Jezus Chrystus. I moi drodzy ktoś może powiedzieć, że to dawna historia, że nie wiadomo czy to w ogóle historia, może jakiś mit? Ale gdyby to był rzeczywiście mit, świat dzisiaj wyglądałby zupełnie inaczej, a tak jest dokładnie tym, czym powiedział Bóg że się stanie człowiek – „prochem jesteś i w proch się obrócisz”. I możemy w to nie wierzyć, wypierać ze swojej świadomości, zaprzeczać temu, jednak doświadczenie uczy nas wszystkich, że tak jest rzeczywiście. Jeszcze inna rzecz nie zmieniła się od tamtego dnia upadku Adama i Ewy, to te same kłamstwa diabła, że możemy żyć bez Boga, że nie potrzebujemy Zbawiciela, że nie potrzebujemy pojednania z Bogiem. A tymczasem tak jak wtedy, Bóg mówił do Adama „ze wszystkich drzew ogrodu wolno ci jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie jedz byś nie umarł. Tak dzisiaj mówi o Jezusie Chrystusie, „Oto kładę na Syjonie Kamień obrazy i skałę zgorszenia, A kto w niego uwierzy, Nie będzie zawstydzony (Rzym 9,33). Dla wielu Chrystus, Jego zbawcza śmierć na Krzyżu i konieczność uwierzenia oraz przyjęcia Go jako swego Pana i Zbawiciela będzie kamieniem obrazy i skałą zgorszenia. Jego wezwanie byśmy do Niego przyszli i wyłącznie do Niego (Mat 11,28; Izaj 44,8), by zostać zbawionym i mieć przebaczone, uderza w naszą ludzką pychę, w nasze ja, w naszego ego, naszą niezależność i naszą ułudę wolności w rzeczywistości zdominowaną przez grzech .
Ale jeśli nie przyjdziemy do Zbawiciela, jeśli nie uwierzymy w Niego i nie damy Mu obmyć naszych grzechów wciąż pozostaniemy tylko prochem, bo w nas nie ma życia.
Bóg jedynie ma życie sam w sobie i Syn ma życie sam w sobie (Jan 5,26), ale nie my. Rzeka może płynąć dlatego, że pada na nią deszcz z nieba. Ale jeśli deszcz przestanie padać i rzeka wysycha. Podobnie z człowiekiem, żyje tylko dzięki Bogu, dzięki Jego łasce i dobroci. Pomimo naszego wspólnego doświadczenia, że człowiek jest prochem, wielu do Zbawiciela nie przychodzi. Dlaczego? Bo uwierzyło w to samo kłamstwo diabła co Adam i Ewa tylko serwowane nam w nowych opakowaniach, że jesteśmy bez Boga czymś więcej niż tylko prochem. I wydaje mi się, że ludzkość dzisiaj wierzy w te kłamstwa jeszcze mocniej niż kiedyś, bo latamy w kosmos, przeszczepiamy narządy, posługujemy się łatwym dostępem do informacji i podróżujemy po świecie. To powoduje że człowiek jeszcze bardziej jest zapatrzony w siebie, podobnie jak Adam i Ewa. Ale Bóg mówi jasno, że nie ma znaczenia w jaki samochód bym wsiadł, jakie wykształcenie bym zdobył, jak pięknie się wymalował i jak modne ciuchy przywdział i ile bym w życiu pozyskał oraz jak wielką popularność pośród ludzi bym miał, wciąż cokolwiek bym nie uczynił, bez wiary w Pana Jezusa Chrystusa będę tylko prochem. A wtedy gdybym tak myślał że jestem kimś więcej, moje życie skończy się wraz z ostatnim oddechem.
Dziękuje Bogu za pracę, za rodzinę za każdą złotówkę którą od niego otrzymałem i za każdą rzecz, którą pozwala mi używać, ale nie pozwólmy, by to, co nam Bóg daje przysłoniło kim naprawdę jesteśmy.
I gdy czytamy Słowo Boże, to dostrzeżemy że Bóg ciągle przypomina nam, o naszej znikomości. Czyni to na różne sposoby np. mówiąc w Ks. Izajasza:
Izajasza 40:6  Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować? To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.
7  Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą!
8  Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki.

Jak 4:13  A teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub owego miasta, zatrzymamy się tam przez jeden rok i będziemy handlowali i ciągnęli zyski,
14  Wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje Się na krótko, a potem znika.
15  Zamiast tego, winniście mówić: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo.
I po co Bóg to robi, po co ciągle przypomina żeśmy prochem? Po co przypomina żeśmy ulotni jak trawa sezonowa, albo mgła, para wodna, która pojawia się rano, by za chwile opaść? Czy w ten sposób chce nas upokorzyć, uprzykrzyć nam życie, postraszyć, czy gardzić nami, a może jeszcze coś gorszego? Nie, Bóg Czyni tak z dwóch powodów. Pierwszy jest taki że ciągle o tym zapominamy stając się pyszni, zarozumiali, mający tendencje do myślenia, żeśmy wyjątkowi, żeśmy samodzielni, że zbawimy się sami. Jak śpiewa w jednej piosence Tomasz Żółtko, że zbawi nas „żółty ser”, dobrobyt, praca, Religa lub chleb na stole.  A drugi powód  jest taki, że Bóg nie chce naszej śmierci, nie chce by nasze życie skończyło się tylko na tym co tu i teraz. To więc gdy nam przypomina o naszej znikomości, zawsze czyni to w kontekście swojej wieczności, swojego zbawienia, swojego ratunku. Czyni tak nawołując nas w ten sposób do pokuty, do odwrócenia się od swoich grzechów i wezwania imienia Pana Jezusa które może zbawić dusze nasze. Czyli powodem dla którego Bóg to robi, dla którego nam przypomina że niebawem nasze dni się skończą jest nasze dobro, byśmy zanim te nasze dni upłyną nawrócili się do Niego, bo bez Boga nie znaczymy nic.

Bóg jest wieczny
Drodzy przyjrzeliśmy się temu kim jest człowiek, teraz zobaczmy kim jest Bóg. O człowieku czytaliśmy że jest prochem o Panu Bogu naszym zaś czytamy
Hebrajczyków 1:10  Oraz: Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemię, I niebiosa są dziełem rąk twoich;
11  One przeminą, ale Ty zostajesz; I wszystkie jako szata zestarzeją się,
12  I jako płaszcz je zwiniesz, Jako odzienie, i przemienione zostaną; Ale tyś zawsze ten sam i nie skończą się lata twoje.
Nasz Pan jest wieczny, nigdy nie przemija, nie starzeje się, nie zmienia poglądów, nie cofa obietnic. Ziemia i jej mieszkańcy starzeją się i przemijają. Odchodzi jedno pokolenie i przychodzi następne. Dzisiaj już wiemy o czym Biblia mówiła dawno, że nawet kosmos, słońce, gwiazdy, nasza planeta i wszystko inne zużywa się i zmierza do swojego kresu. Jednak z Bogiem jest inaczej, On ma życie sam w sobie (Jan 5,26), On jest dawcą życia dla wszystkich stworzeń i od niego pochodzi wszelkie posilenie. Tam gdzie tchnie, wszystko rozkwita, tam gdzie odsunie swoją rękę wszystko umiera i przychodzi chaos. On nie potrzebuje od nikogo wsparcia, pomocy, czy zachęty. Nigdy się nie męczy i nie ustaje konsekwentnie realizując swój plan, prowadząc dzieło swego zbawienia do z góry ustalonego celu.
Inny wspaniały fragment mówiący o wszechmocy i sile naszego Boga jest w Ks. Izajasza
Izajasza 40:28  Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość.
29  Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.
30  Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają.
31  Lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.
Gdy Bóg powiedział te słowa do Izraela przez proroka Izajasza był to ciężki okres dla tego narodu. Czasy świetności dawno minęły, a z każdej strony były niepokoje. Izrael porzucił swojego Boga, który przemożną ręką wyprowadził ich z Egiptu z domu niewoli. A na miejsce Boga Żywego uczynili sobie mnóstwo własnych bóstw wystruganych z drewna, odlanych ze złota, obrazów, posągów. Zaadoptowali również w miejsce Prawa Bożego, które Bóg im dał przez Mojżesza, wiele fałszywych i pogańskich praktyk oraz nauk na temat czczenia Boga. I w ten sposób odłączyli się od Boga, który troszczył się o nich i karmił ich jak to w jednym miejscu powiedział że „niósł ich na skrzydłach orlich”.
Odłączenie od Boga w życiu Izraela spowodowało utratę nadziei, brak zapału, chęci do życia, przyniosło również wiele klęsk w postaci wojen i nieurodzajów. I teraz Izrael patrzy na tą całą swoją niedolę w lęku i obawach i narzeka, jak ciężko, jak trudno, jakie straszne perspektywy. A Bóg mówi, czy nie słyszałeś, czy nie wiesz skąd pochodzi siła? Czy nie wiesz że to Ja posilam, Ja daje życie i Ja daje nadzieje. Ja odnawiam ludzi mówi Bóg i ja daje im Zbawienie.
Z Bogiem nie jest tak jak z człowiekiem, że w miarę upływu czasu Jego siła słabnie. On jest wciąż taki sam jak śpiewamy w jednej pieśni
On jest wciąż taki sam
On jest wciąż taki sam
Jeśli wczoraj miał moc
To i dzisiaj ją Ma
Słowo Boże mówi, że u Boga jeden dzień jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak dzień wczorajszy (Ps 90,4)
Miliony wieków nic nie znaczą wobec Jego osoby, On był jak ziemi jeszcze nie było, księżyca, słońca, czy gwiazd niebiskich. On to wszystko stworzył i mocą swojego Słowa powołał do istnienia. On zna wszystkie myśli wszystkich ludzi i zważa na wszystkie ich drogi. On wie również o każdym jednym stworzeniu i bez jego zgody oraz woli nie dojedzie do zagłady choćby najmniejszego wróbla. Nawet wszystkie włosy na głowie twojej są policzone przez Pana. Pomimo tak wielkiej okazanej mocy i ogromu pracy którą wykonuje każdego dnia troszcząc się o swoje stworzenie nie słabnie jego siła choćby na sekundę. Nie ma On nigdy gorszych dni i gorszego samopoczucia, ani chwilowego zaćmienia.
Tak naprawdę nie możemy Boga do niczego porównać, wszystko cokolwiek byśmy wymyślili, do czegokolwiek byśmy Go porównali, to będzie umniejszeniem jego chwały, mocy i majestatu. A już najbardziej odrażające jest dla Boga, gdy człowiek porównuje Go do martwych przedmiotów, obrazów, ludzkich wizerunków, posągów itp.
Nie wiem czy zwróciliście kiedyś uwagę, że drugie przykazanie nie czyń sobie podobizny Boga, nie kłaniaj się im i nie czcij ich jest w randze ważności przed przykazaniem np. nie kradnij, nie morduj, czy nie cudzołóż.

Tak więc z jednej strony mamy słabego grzesznego człowieka, który jest prochem, a z drugiej wiecznego wspaniałego Boga, Źródło życia, który ten proch, mnie i wszystkich innych chce podnieść z martwych i obdarzyć życiem wiecznym pod jednym warunkiem, że uwierzymy w Jego Syna Jezusa Chrystusa.
I teraz posłuchajcie co powiedział Bóg przez ewangelistę Jana, ważny tekst
1 Jana 2:17 …świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki,
Zobaczmy, świat zmierza do swego końca, a wraz ze światem ludzie tego świata. Wszystko na tym świecie przemija, wszystko jest nietrwałe i ma swój kres. Cała chwała, sława, zachwyt i splendor tego świata za chwilę nie będą miały znaczenia i nikt o tym nie będzie pamiętał, bo Pismo mówi, że nawet pamięć po bezbożnym zginie (Ps 9,6; Przyp 10,7). Świat przemija wraz ze swoim grzechem i tym wszystkim za czym ludzie gonią. Jan nazywa to pożądliwością, na pożądliwość składa się to wszystko, co wypływa z grzesznego serca człowieka i kieruje nim oraz jest przeciwne wypełnianiu Bożej woli.
Pamiętacie, człowiek jest prochem, człowiek przemija, nie ma dla nas ratunku. Jedyna ucieczka przed zatraceniem razem z tym światem jest gdzie? W ramiona Pana, zacząć wypełniać Jego wolę. A co jest Bożą wolą?
Jan 6:28  Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im:
29  To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał.
To jest Boża wola, oprzeć się na Chrystusie, uwierzyć w Chrystusa, zaufać Jezusowi i pójść za Nim całym sobą. Wtedy nie przeminiemy, wtedy mamy obietnice, że będziemy trwać na wieki.
Drogi przyjacielu, bracie siostro chciałbym dzisiaj na nowo wymalować przed twoimi oczami obraz Pana Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego. Spójrz na ten Krzyż, gdzie Zbawiciel cierpiał, by to co śmiertelne mogło oblec się w nieśmiertelność. Przyjdź dzisiaj na nowo pod ten Krzyż, żuć tam swoje grzechy, a otrzymasz Boże posilenie i Bożą sprawiedliwość, otrzymasz nadzieje, pokój radość oraz życie wieczne i jak u orła odnowi się siła twoja i nigdy nie przeminą lata twoje. I choć to ciało prochem pozostanie, to duch twój zostanie ożywiony łaską Pana i któregoś wspaniałego dnia zostaniemy podniesieni z ziemi na głos trąby i tak zawsze będziemy z Nim. Amen




niedziela, 16 października 2016

Królestwo Boże należy do dzieci Ew. Mat 19,13-15


Drodzy dzisiaj postaramy się zgłębić Boże uczucia względem dzieci. Chyba to co najbardziej nas porusza w ludzkim cierpieniu, to sytuacje gdy giną i cierpią zupełnie małe dzieci. Takie widoki są szczególnie bolesne, bo wiemy, że dzieci są bezbronne zdane całkowicie na swoich rodziców, opiekunów, czy dorosłych. Małe dzieci porzucone, pozostawione bez opieki marnieją w oczach i umierają. Jeszcze bardziej przykre jest, gdy świat jest bezlitosny wobec najmłodszych i najsłabszych, wobec tych których powinien bronić najbardziej, wobec małych dzieci. Dlatego tak bardzo oburzamy się na aborcje, na znęcanie się nad niemowlętami i zadawanie cierpienia tym, którzy nie mogą sami o siebie zadbać i często nie mają komu się poskarżyć. Wierzę jednak głęboko, że małe dzieci mają swojego obrońcę, tym obrońcom jest Bóg i choć świat zadaje im cierpienie, to Bóg jest ich mścicielem.
Kilka miesięcy temu pokazywano w wiadomościach dwuletniego chłopca z Nigerii, który został porzucony przez swoją rodzinę i społeczność, bo oskarżono go o czary. Zanim został znaleziony błąkał się kilka miesięcy po ulicach, wychudzony, zaniedbany i bliski śmierci. Wyglądało to okropnie i ściskało za serce, że ludzie potrafią coś tak strasznego robić swoim dzieciom.
Bóg maił również pretensje do Izraela, że oddawali swoje dzieci na ofiary dla innych Bogów co było obrzydliwe w Jego oczach.
Jeremiasza 19:4  Ponieważ opuścili mnie i nie do poznania odmienili to miejsce, składając na nim ofiary cudzym bogom, których nie znali ani oni, ani ich ojcowie, ani królowie judzcy, i napełnili to miejsce krwią niewinnych,
5  I urządzili miejsce ofiarnicze dla Baala, aby swoich synów palić w ogniu całopalenia dla Baala, czego nie nakazałem, o czym nie mówiłem ani też nie myślałem.
Możemy powiedzieć, że Bóg ma serce dla dzieci i Bóg kocha dzieci. Dlatego też Kościół Chrystusa powinien być miejscem, gdzie dzieci będą miały swoją wyjątkowa rolę. Gdzie będą nauczane Słowa Bożego, gdzie nie będzie się ich traktować marginalnie i z przymrużeniem oka, gdzie będą miały szanse dowiedzieć się o Zbawicielu i o tym, że również i za nie Chrystus umarł.
Dzisiejsza historia jest bardzo pouczająca jeśli chodzi o temat dzieci. Widzimy, że przynoszono te małe pociechy do Pana Jezusa. Ewangelista Łukasz wyjaśnia nam, że były to zupełnie małe dzieci, niemowlęta (Łuk 18,15). Wiele osób widziało w Panu Jezusie świętego człowieka, człowieka który ma wyjątkową społeczność z Bogiem. I ci którzy tak uważali, chcieli by Jezus modlił się o dzieci, błogosławił ich. Chcieli by ręce które uzdrawiały chorych, wypędzały demony i podnosiły z martwych dotknęły ich maleństw. W tradycji żydowskiej nie było to coś niezwykłego w czasach Jezusa. Często przynoszono małe dzieci do rabinów, do świątyni, by ludzie szczególnie oddani Bogu modlili się o nie. Wierzono, że jeśli człowiek wyjątkowo pobożny pomodli się o dziecko, to na dziecku spocznie Boże błogosławieństwo.
Część tego przekonania przetrwała nawet do dzisiaj, czasami w Kościele Rzymskim widzimy, że podczas publicznych spotkań papieża z wiernymi podaje się mu dzieci, by wziął je na ręce. Rodzice wierzą że sam dotyk tak ważnej postaci jak papież zapewni dziecku Bożą przychylność.
To co jeszcze mogło zachęcić rodziców do przynoszenia dzieci do Pana Jezusa, to jego wcześniejsze nauczanie w 18 rozdz., że jeśli nie staniemy się jak dzieci nie wejdziemy do Królestwa Bożego. Prawdopodobnie Pan Jezus trzymał jedno z takich dzieci i wskazując na nie podawał je za przykład. To spowodowało, że ludzie widzieli iż On ma serce dla dzieci i kocha je. Gdy Pan Jezus przyjmował dzieci, to nie po to, by ocieplić swój wizerunek jak np. czynią to często politycy, czy ważni przywódcy. Pan przyjmował dzieci, bo Mu naprawdę na nich zależało i uważał że są ważne i był dla nich czuły, dobry, okazując im miłość.
W przeciwieństwie do uczniów, oni uważali że dzieci niepotrzebnie ich nauczycielowi zabierają czas. Postrzegali je jako irytujących natrętów, problem.

Dzieci powinny mieć swoje miejsce w Królestwie Bożym
I to jest pierwszy ważny wniosek z tego fragmentu, że nigdy w kościele nie powinniśmy dzieci traktować jako coś czemu nie warto poświęcać uwagi , tak jak traktowali je apostołowie. Jest takie niebezpieczeństwo, że skupimy się całkowicie na służbie dla dorosłych. A dzieci możemy zacząć uważać za mało ważną część służby zboru. I w niektórych zborach tak się dzieje że nie inwestuje się w służbę dla dzieci. Nie inwestuje się w szkółkę niedzielną podnosząc kwalifikacje nauczycieli. Nie dba się o to, kto naucza w szkółce niedzielnej, czy są to odpowiednie osoby, odpowiednio przygotowane z odpowiednim powołaniem. Czasami nie rozwija się tej dziedziny służby kościoła w przekonaniu, że jest mało przyszłościowa, bo wiadomo, zanim dzieci się nawrócą i staną się aktywnymi członkami Zboru to wiele lat. Niekiedy nie ewangelizuje się dzieci i nie przygotowuje się dla nich specjalnego nauczania. Czasami nawet w niektórych Zborach w ogóle, nie ma służby dla dzieci. Jednak dzieci również potrzebują Pana Jezusa Chrystusa, potrzebują być wychowywane blisko Niego zarówno w Kościele jak i w domu. Od najmłodszych lat powinno się uczyć je, że potrzebują przyjąć Zbawiciela, którym jest Jezus. Dzieci też powinny czuć, że jest dla nich miejsce w Zborze i są częścią społeczności kościoła, powinny czuć się potrzebne. I naszym obowiązkiem wobec dzieci jest stworzyć im takie warunki w Zborze, by wiedziały, że są mile tu widziane, że chcemy aby były z nami.
Nasza postawa wobec dzieci nie może być taka, jaka była postawa uczniów, że Zbawienie, te wszystkie ważne sprawy teologiczne, doktryny i służba Bogu, dotyczy wyłącznie dorosłych.
Czytamy, że uczniowie gromili tych którzy przynosili Jezusowi dzieci, dosłownie grozili im, że nie wolno tak robić, że nie wolno teraz przerywać nauczycielowi, że to nie jest czas aby modlił się o dzieci, że te sprawy są zbyt błahe i zbyt trywialne.  Ale Pan powiedział: „zostawcie dzieci w spokoju i nie zabraniajcie im przychodzić do mnie”. I to jest dla nas ważna lekcja, nie zabraniajmy dzieciom przychodzić do Zbawiciela, nie róbmy im przeszkód, nie dawajmy im odczuć że są zbyt małe na te sprawy. Słyszałem wiele świadectw, że niektóre Zbory wyrosły na służbie dzieci. Organizowano służbę dla dzieci, przy których nawracali się rodzice lub nauczano dzieci, które później nawróciły się i tworzyły trzon Zboru. Częścią pracy Kościoła jest przygotowanie następnego pobożnego pokolenia, to jest nasza odpowiedzialność.

Jezus nie chrzcił dzieci
Zwróćmy uwagę, że Pan Jezus powiedział „nie zabraniajcie dzieciom przychodzić do mnie do takich należy Królestwo niebios” (w 14). I wtedy je błogosławił, włożył na nie ręce i modlił się o nie (w 15). Jednak Pan Jezus Nie chrzcił dzieci, bo w Nowym Testamencie chrzest jest tylko dla wierzących, dla tych którzy świadomie z własnej nieprzymuszonej woli uwierzyli w Chrystusa i przez wiarę, narodzili się na nowo z Boga.
Przypomnijmy sobie tą sytuację Eunucha, który przybył do Jerozolimy żeby się modlić i w drodze powrotnej nawrócił się. Gdy usłyszał Ewangelię poprosił Filipa, który mu zwiastował dobra nowinę o chrzest, Filip zaś odpowiedział mu:
 Dz. Ap 8,37 …Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.
Chrześcijański chrzest jest tylko dla wierzących, bo ma za zadanie wyrażać duchową rzeczywistość dotyczącą Nowego narodzenia. A Nowy Testament uczy wyraźnie, że tylko te osoby mogą się narodzić na nowo, które przyjęły i uwierzyły w Pana Jezusa Chrystusa. Tym osobom Bóg dał przywilej stania się dziećmi Bożymi, tym Którzy wierzą w imię Jego. Tym mówi Biblia, którzy narodzili się nie z cielesnej woli człowieka, lecz z Boga (Jana 12-13). Takie osoby kwalifikują się do chrztu. Dlatego Jezus nie chrzcił małych dzieci, bo małe dzieci nie posiadały wiary i nie mogły jeszcze zrozumieć ewangelii.
Ale pomimo tak jasnego nauczania Nowego Testamentu na ten temat, wiele kościołów chrzci dzieci zarówno Rzymscy katolicy jak i niektóre kościoły nurtu protestanckiego choć w tych drugich chrzest niemowląt ma inne podstawy.
W Kościele Rzymskokatolickim wierzy się np. że woda chrztu zmywa grzech pierworodny przekazany nam przez Adama i Ewę i niejako chrzest zapewnia życie wieczne dla ochrzczonych niemowląt. Dlatego uważa się, że sakrament ten jest niezbędny przed śmiercią by uchronić dzieci przed potępieniem i tak było przez setki lat. Uważano, że nieochrzczone niemowlęta idą do otchłani i nie dostępują zbawienia, dopiero całkiem niedawno to stanowisko uległo zmianie w 2007 roku kiedy międzynarodowa komisja pod przewodnictwem Benedykta XVI doszła do wniosku, że jednak nieochrzczone dzieci idą do nieba.
Ale jak widzimy Pan Jezus nie chrzcił dzieci, nie widział takiej potrzeby, powiedział że do takich należy Królestwo niebios, błogosławił i modlił się o nie. Idąc w ślady Pana Jezusa i nauki Nowego Testamentu nie powinniśmy i nie możemy chrzcić dzieci. Chrzcząc je wypaczylibyśmy przesłanie Słowa Bożego które mówi, „kto uwierzy i ochrzczony zostanie będzie zbawiony…”. Najpierw wiara później chrzest, najpierw decyzja pójścia za Chrystusem, a później znak nowego życia którym jest chrzest. Chrzcząc dzieci nie tylko postępowalibyśmy wbrew Słowu Bożemu, ale dawalibyśmy fałszywe przekonanie ochrzczonym, że są chrześcijanami, a tymczasem nie byliby.
Tak więc jak wiecie w naszym kościele nie chrzcimy dzieci, ale błogosławimy je podobnie jak czynił to Pan Jezus. Rodzice przynoszą małe dzieci do kościoła i starsi kościoła modlą się o nie. O ich powodzenie i nawrócenie, o to by ręka Pańska spoczęła na nich i mogli poznać Pana. Modlimy się by zostali w przyszłości oddanymi sługami i służebnicami Pańskimi i powierzamy je opiece Pana

Zbawienie niemowląt
Kolejna rzecz, do której chce się odnieść w obliczu tego fragmentu, to do częstego pytania które pojawia się przy różnych okazjach. A mianowicie, co się dzieje z małymi dziećmi, które zanim mogą uwierzyć i pojąc ewangelię umierają? Wiem że wielu często unika tego pytania, ale jest ono tak częste że nie mogę go pominąć. Pamiętam jak ja zadawałem sobie to pytanie, gdy moja rodzina doświadczyła straty mojej siostry, która utopiła się w wieku dwóch lat. I Podejrzewam, że tysiące ludzi dzisiaj, a nawet w tej chwili zadaje to pytanie. Na początku trzeba powiedzieć, że Biblia jest dosyć skąpa jeśli chodzi o ten temat. I chcąc być uczciwym musimy powiedzieć, że dokładnie nie wiemy co się dzieje. Widocznie Bóg uznał, że widza ta nie jest nam potrzebna.
Jednak w Piśmie Św. są pewne przesłanki, które pozwalają nam przypuszczać, że dzieci takie idą do nieba.
Ale musimy być również świadomi, że takie zupełnie malutkie dzieci nie są w oczach Bożych całkowicie czyste jak czasami się twierdzi. One również potrzebują zbawienia, one również są małymi grzesznikami mającymi grzeszną naturę. Jak wiemy nie stajemy się grzesznikami dlatego, że popełniamy grzech. Popełniamy grzech dlatego, że jesteśmy grzesznikami. Już od urodzenia, od poczęcia mamy grzeszną naturę naszego upadłego praojca Adama. I żaden syn i córka ludzka prócz Pana Jezusa, którzy zostali poczęci na tej ziemi nie są wolni od grzechu.
Zwróćcie uwagę co Dawid mówi na ten temat
Psalm 51:7  Oto urodziłem się w przewinieniu I w grzechu poczęła mnie matka moja.
Dawid doskonale wiedział, że już od poczęcia, już od samego początku człowiek jest winny przed Bogiem. Wiedział o tym, że grzech jego matki przylgnął do niego, co się narodziło z ciała mówił Pan Jezus ciałem jest (Jana 3,6). Dopiero to co się narodzi z Ducha może być duchowe. Więc takie malutkie dzieci nie są całkowicie niewinne, aniołki, czyste bez najmniejszej skazy, jak często się uważa. I najlepiej to widać, gdy masz już dzieci i widzisz jak te małe dzieci się zachowują. Są często złośliwe, kapryśne, buntownicze, egoistyczne, jak to ktoś powiedział -  jak małe dziecko postrzega zabawki bawiąc się z innym dzieckiem? „Wszystkie zabawki są moje, te które są zepsute są twoje”. To właśnie jest grzeszna natura małych dzieci i nie musimy uczyć ich nic złego, one same doskonale wiedzą jak kłamać, kombinować, poniżyć kogoś, czy zadać cierpienie mamie lub tacie. Pamiętam jak niektóre z moich dzieci, gdy nie otrzymały od nas tego co chciały będąc zupełnie małe mówiły „nie kocham ciebie” i mówiły to złośliwie by sprawić na ból.
Ale Pan Jezus jest tego wszystkiego świadomy, on wie jakie one są, ale przyjmuje je chętnie i ma dla nich czas. Jest również zły na uczniów że nie pozwalali dzieciom przychodzić do Niego. On mówił „Zostawcie je w spokoju, pozwólcie im przychodzić do mnie”. I On używa tutaj dwóch czasowników, by napomnieć uczniów. Mówi zostawcie ich teraz w spokoju, teraz też mam dla nich czas i nie zabraniajcie im w przyszłości przychodzić do mnie. Jakby Pan chciał powiedzieć, że zawsze dla dzieci ma czas. A następnie dodaje, że do takich należy Królestwo Niebios (w 14).
Zauważmy że nie powiedział, że do tych konkretnych dzieci należy Królestwo niebios, ale powiedział że do takich jak te dzieci należy Królestwo Niebios. Inne tłumaczenia, tłumaczą to w ten sposób, że do takich jako one należy Królestwo niebios. Więc Jezus postawił te małe dzieci za przykład i być może powiedział że również inne małe dzieci, należą do Królestwa niebios. Czytałem trochę na ten temat w tygodniu, myślałem o tym i rozważałem ten fragment i inne fragmenty.
I właściwie są dwa spojrzenia na ten fragment. Pierwsze z nich jest takie że gdy pan Jezus mówił „że do takich należy Królestwo niebios”, to nie miał na myśli, że te dzieci gdyby umarły w takim stanie, to będą zbawione. Ale odnosił się do ich prostoty i szczerości. I ten fragment jest jakby kontynuacją tego, co Pan Jezus wcześniej mówił na temat dzieci, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, to nie wejdziemy do Królestwa Niebios (Mat 18,3). Czyli Pan Jezus mówi tutaj o pokorze, prostocie, uniżeniu, a nie o zbawieniu.
Druga natomiast interpretacja jest taka, że Pan Jezus rzeczywiście mówi w tym fragmencie o tym, że wszystkie dzieci które nie mogą jeszcze odpowiedzieć Chrystusowi z powodu swojej niedojrzałości i nieświadomości gdyby zmarły w takim stanie poszłyby do nieba. Wielu kaznodziejów i Biblistów wierzy, że właśnie takie jest znaczenie tego fragmentu. Chociażby tak znany kaznodzieja jak Charles Spugeron, John MacArthur, Martin Lloyd Jones, czy John Charles Ryle.
Ale musimy powiedzieć, że jeśli Pan Jezus mówi tutaj o zbawieniu tych małych dzieci, to napotykamy na pewne trudności teologiczne, a co z wiarą tych dzieci, czy one nie muszą uwierzyć, czy one też muszą narodzić się na nowo? Oczywiście nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te pytania, nie wiemy tego.
W Słowie Bożym znajduje się jeszcze kilka fragmentów, które mogą sugerować, że Bóg ma bezpieczny plan dla małych dzieci.
Gdy Dawid zgrzeszył z Batszebą i jak wiemy Batszeba żona Uriasza zaszła w ciąże, to Bóg ukarał Dawida między innymi śmiercią dziecka, które Dawidowi i Batszebie się urodziło. Dawid pościł, modlił się gorliwie, ale Bóg zdecydował że dziecko umrze. I wtedy Dawid gdy dowiedział się o śmierci dziecka powiedział takie słowa:
2 Samuela 12:23  Teraz zaś, gdy zmarło, po cóż mam pościć? Czy mogę je jeszcze przywrócić życiu? To ja pójdę za nim, a nie ono powróci do mnie.
Dawid mówił tutaj o swojej śmierci, że kiedyś on umrze i pójdzie za swoim dzieckiem. Wygląda na to, iż Dawid wierzył, że teraz po śmierci Jego dziecko jest bezpieczne, jest w rękach Boga.
Inny Fragment dotyczy Króla Jeroboama I. Jak wiemy król Jeroboam był jednym z najbardziej grzesznych królów w Izraelu i wprowadził w grzech bałwochwalstwa niemalże cały Izrael oprócz plemienia Judy i Beniamina. Podczas jego panowania urodził mu się syn Abiasz, który zachorował i Jeroboam poszedł do proroka dowiedzieć się co będzie z Jego dzieckiem. Z  całego kontekstu wynika, że dziecko było małe,  i Bóg powiedział przez proroka, że dziecko umrze. Ale powiedział jeszcze jedną ciekawą rzecz odnośnie tego dziecka
1Królewska 14:13  I będzie je opłakiwał cały Izrael, i pochowają je, gdyż jedynie ono z domu Jeroboama zejdzie do grobu, gdyż jedynie u niego z domu Jeroboama znalazło się coś, co podobało się Panu, Bogu izraelskiemu.
Czyli jedynie w tym dziecku Bóg widział coś dobrego, coś co sprawiło że przekleństwo Jeroboama nie spadło na nie.
I ostatni fragment znajduje się w Ks. Jeremiasza, gdy Bóg czyni Izraelowi wyrzuty że go opuścili i dopuścili się strasznych obrzydliwości nawet spalając swoje dzieci na ołtarzu dla innych Bogów, tak o nich mówi:
Jeremiasza 19:4  Ponieważ opuścili mnie i nie do poznania odmienili to miejsce, składając na nim ofiary cudzym bogom, których nie znali ani oni, ani ich ojcowie, ani królowie judzcy, i napełnili to miejsce krwią niewinnych,
Tutaj jest powiedziane o dzieciach, że były to ofiary niewinne.
Tak więc, tak jak powiedziałem na początku, Biblia nie daje jasnych odpowiedzi na temat zbawienia dzieci. Ja wierzę że one są bezpieczne w ręku Bożym i Bóg ma je pod swoją ochroną i z pewnością żadne z dzieci nie zostanie niesprawiedliwe potraktowane przez Boga. Widać wyraźnie że Pan Jezus je błogosławił, uważał je za ważne, modlił się o nie dając nam przykład, że powinniśmy je traktować z równą powagą i nauczać ich o Królestwie Bożym w domu i w kościele. Nasze małe dzieci nie potrzebują chrztu, one potrzebują naszej troski, miłości, przykładu naszego osobistego życia, modlitwy i nauczania o tym kim jest Bóg, by kiedyś same mogły pójść za Panem. Amen 




czwartek, 13 października 2016

Studium List Pawła do Efezjan 5,15-21 Wykorzystywanie czasu


Dzisiaj będziemy mówić o tym, żeby dobrze wykorzystywać czas który został nam dany od Boga tutaj na ziemi. Gdy Słowo Boże mówi o wykorzystywaniu czasu, to przede wszystkim ma na myśli służbę Bogu, a nie realizowanie własnych ambicji. Wykorzystywać dobrze czas w świetle Pisma Św. to nie marnować już więcej pozostałego nam życia na bezsensowne i bezowocne działania, które nie przynoszą Bogu chwały.

5,15
Więc Paweł wzywa do mądrego ostrożnego zachowania, by nie działać pod wpływem impulsu, emocji, dlatego że ciało pożąda przeciwko duchowi i te dwie rzeczy są sobie przeciwnie. Działanie pod wpływem uczuć, emocji często może być zwodnicze.
Mamy wybierać i czynić to co dobre, mamy kierować się rozsądkiem, rozumem i tym, co mówi Boże Słowo. Mamy wybierać to, co chce Bóg, a nie to, co nam w sercu zagra.
Tylko wybory człowieka zgodne z wolą Bożą są wyborami mądrymi.
Jak myślisz dlaczego wybieranie Bożej woli jest najmądrzejszym wyborem?
 Psalm 1,1; Mat 7,13-14; Mat 7,24;27: Psalm 127; Mat 16,26

Jakie postępowanie Słowo Boże nazywa głupim? Psalm 14,1; Rzym 1,22

Jak myślisz dlaczego Bojaźń Pana jest początkiem mądrości, a brak bojaźni Boga głupotą? Psalm 111,10; Przyp 9,10
Jak myślisz czy ludzie dzisiaj boją się Boga i dlaczego? Mat 10,28

5,16
Te słowa Pawła są zaczerpnięte z języka handlowego. Jak Kupiec wykorzystuje czas gdy ma dobrą cenę na jakiś produkt, by pomnożyć majątek, tak chrześcijanie mają wykorzystywać czas, by lepiej służyć Bogu.
Kolejnym mądrym postępowaniem jest wykorzystywanie czasu. Chodzi o to, by wierzący w Chrystusa nie marnował ziemskiego życia. Biblia mówi, że ludzie, którzy nie znają Chrystusa marnują życie na bezowocne uczynki ciemności i realizowanie swoich pragnień. Człowiek Boży ma starać się każdą chwilę wykorzystywać na uwielbienie i służbę Bogu oraz głoszenie ewangelii, by pozyskać ludzi dla Chrystusa.
1 Piotra 4,2
Jako wierzący musimy być świadomi tego jak krótkie i kruche jest nasze życie i wiedzieć, że tak naprawdę nie mamy zbyt wiele czasu, bo rychło przyjdzie nam spotkać się z Panem Psalm 39,5-7; Ps. 89,48; Jak 4,14
 Jak myślisz w jaki sposób uświadomienie sobie że mamy mało czasu pobudza mnie do czynienia tego co właściwe?
Co Paweł ma na myśli mówiąc że dni są złe?
Chodzi o to, że dany nam czas na czynienie dobra jest ograniczony. Wkrótce czas łaski się skoczy i nie będziemy mogli już nic zmienić. Wtedy wiele osób będzie żałowało tego w jaki sposób przeżyli swoje życie. Wielu wierzących będzie żałowało zmarnowanego czasu widząc innych którzy otrzymali nagrodę za to, że nie marnowali ani chwili i cały swój potencjał oraz czas poświęcali na służbę Bogu.



5,17
Dlaczego chrześcijanie mogą nie rozumieć jaka jest wola Pańska?
Gdzie jest wola Boża objawiona 2 Tym 3,16-17?

Chrześcijanie, którzy są zbytnio wpatrzeni w ten świat, rozmiary zła, w pogoń tego świata za rzeczami materialnymi i własnymi pragnieniami, oraz wykonywanie codziennych obowiązków życiowych mogą pogubić się w tym, co jest wolą Pańską i stać się nierozsądnymi.
Musimy wiedzieć że grzech, świat i szatan potrafią zwodzić i oszukiwać oraz zakrywać to, co jest naprawdę ważne. Tak więc jeśli nie trwamy w Słowie Bożym, nasz obraz tego co ważne i słuszne jest przymglony, a to prowadzi do duchowej apatii i marnowania czasu.

Ignorancja wobec spraw duchowych, zaniedbywanie duszy oraz służby Bogu wobec sytuacji, gdy zbliża się Boży sąd i wszystko co robimy, mówimy, jak się zachowujemy, o czym myślimy i do czego dążymy będzie miało znaczenie jest głupotą. To tak jakby nie przygotowywać się do egzaminu prawa jazdy, czy jakiegoś innego ważnego egzaminu wiedząc że za chwilę on będzie miał miejsce.
2 Kor 5,10; Efez 6,7-8

5,18
Paweł napomina tych, którzy balowali upijając się .
Słowo Boże na każdym miejscu potępia pijaństwo i upijanie się 1 Kor 6,10; 1 Tym 3,8; Przyp. 23,29
Słowo Boże nigdzie nie daje całkowitego zakazu spożywania alkoholu, jednak potępia pijaństwo i libacje alkoholowe. Jeśli alkohol w jakiś sposób zaczyna rządzić naszym życiem i bez niego nie możemy wytrzymać i z powodu alkoholu mamy problemy, to powinien być dla nas znak, że postępuje wbrew Bogu i grzeszę.
Powinniśmy prosić Boga o wolność w tej dziedzinie życia, jeśli trzeba należy skorzystać z chrześcijańskiego ośrodka dla uzależnionych. Niekiedy Bóg uwalnia ludzi w sposób cudowny uzdrawiając ich z nałogu innym razem czyni to przez terapię.
Prawdopodobnie Paweł napomina Efezjan by nie brali udziału w pogańskich świętach podczas których następowało upijanie się, by wejść w kontakt z bóstwem. W 1 Kor 10,19. Paweł nazywa takie praktyki piciem z kielicha demonów.
Również i dzisiaj chrześcijanie nie powinni brać udziału w pijackich i świeckich imprezach podczas których ludzie upijają się. Nie powinni brać udziału w dyskotekach w życiu nocnych klubów itp. Oczywiście jest to kwestia sumienia, ale należy rozsądzić po co idę do takiego miejsca, czy tam mogę chwalić Boga w myśl zasady cokolwiek robicie, czyńcie to na chwałę Bożą.

Jak można osiągnąć prawdziwe zjednoczenie z Bogiem?
Poganie często myśleli że zjednoczenie z Bogiem osiągają przez wprowadzenie się w stan ekstazy np. przy pomocy alkoholu lub narkotyków. Apostoł Paweł mówi, że chrześcijanie takie zjednoczenie osiągają przez chodzenie w Duchu Bożym.
Jak myślisz co Paweł ma na myśli gdy mówi, że mamy być pełni Ducha?
Paweł używa trybu rozkazującego oznaczającego, że chrześcijanin powinien wciąż żyć w posłuszeństwie Słowu Bożemu, być kontrolowanym przez Ducha, podać się Bogu we wszystkim. Wypełnienie Duchem Św. to życie w ciągłej obecności Pana Jezusa Chrystusa i dążenie do tego by wszystko co robimy i czynimy było na chwałę Boga. Tak jak żył Pan Jezus Chrystus (Łuk 4,1-2).

5,19-21
Dalej Paweł przedstawia jak wygląda życie człowieka pełnego Ducha Św.
1.      Taki człowiek ma czystą duchową mowę, zachęca innych do społeczności z Bogiem przez cytowanie Pisma Św., śpiewanie pieśni duchowych, wzywa innych publicznie do służenia Bogu. Czyni tak również w sercu, jego serce raduje się i jest tam pieśń dla Pana. Możemy powiedzieć, że na ustach i w sercu pełnych Ducha Bożego chrześcijan jest radosna pieśń i wychwalająca Boga. Duchowe życie dla Boga charakteryzuje się radością, człowiek ma pokój z Bogiem, jest radosny w sercu (Dzieje Ap 13,52; Dz 2,46; Dz 5,41; Rzym 14,17)
2.      Człowiek pełny Ducha Św. to człowiek w którego sercu jest nieustanne dziękczynienie dla Boga przez Imię Pana Jezusa. Postawa dziękczynienia to postawa wdzięczności Bogu i zaufania do Niego, że wciąż mnie prowadzi, że mnie nie zostawia, nie porzuca. Dziękujemy Bogu za to kim jest i co dla nas uczynił w Chrystusie Jezusie 1 Tes 5,18; 2 Kor 4,15; Filipian 4,6 Przez dziękczynienie oddajemy Bogu chwałę. Ludzie najczęściej narzekają na to, co im brakuje z czym mają problem, ale chrześcijanie mają dziękować. Jeśli ktokolwiek ma powody do dziękczynienia wierzący w Chrystusa mają największe, bo otrzymaliśmy najwięcej.
3.      Człowiek Pełny Ducha Św. daleki jest od kłótni, nienawiści, pretensji. Jest pokorny i uległy wobec braci i sióstr w kościele. Jeśli ma nawet jakiś powód do skargi przeciw komuś to przebacza i zapomina. Czyni tak dlatego, bo boi się Boga, ma szacunek do Boga i wie że jakakolwiek nienawiść, czy złość na innych wierzących nie podoba się Bogu. (Filip 2,3; 1 Piotra 5,5) 




czwartek, 6 października 2016

Mieć Syna Bożego, to mieć życie wieczne 1 Jana 5,11-12


Drodzy dzisiaj obchodząc pamiątkę Wieczerzy Pańskiej mamy okazje na nowo sobie przypomnieć, że jedyne prawdziwe życie, które zostało dane człowiekowi, to zostało dane przez Pana Jezusa Chrystusa. Jak mówi Jan, że życie wieczne dał nam Bóg, a to życie jest w Jego Synu, kto ma Syna Bożego, to ma żywot wieczny, kto nie ma Syna Bożego to nie ma żywota wiecznego (1 Jana 5,12). I nie ma dla nas większej radości, większego pokoju, większej pewności niż ta która wynika z posiadania Syna Bożego. Posiadanie Syna Bożego jest gwarancją życia wiecznego, jest gwarancją przebaczenia grzechów, jest gwarancją wejścia do królestwa Bożego.
Ale czym tak właściwie jest posiadanie Syna Bożego, jak mogę wejść w Jego posiadanie, co to znaczy mieć Syna i w wyniku tego mieć życie wieczne?
Przypomina mi to pewną sytuacje, którą opowiadał mi mój znajomy, że kiedyś prowadził spotkanie podczas którego głosił ewangelię i tam właśnie przeczytał wiersz 12, 5 rozdz. 1 Listu Jana „Kto ma syna ma żywot”. Gdy skończył czytać ktoś odezwał się, „a co z tymi którzy mają córkę”? Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że wiele osób nie rozumie, co to znaczy tak naprawdę posiadać syna Bożego. A przecież od tego, zależy wszystko, zależy cała moja wieczność, czy spędzę ją w niebie, czy w piekle. Od posiadania Syna Bożego zależy każdy mój kolejny dzień, przychylność Boga, Boże błogosławieństwo, pokój Boży który wypełnia serce człowieka wierzącego, radość wynikająca ze zbawienia i pewność nadziei Jutra, która przyświeca tym co uwierzyli w Chrystusa.
No właśnie,  najprościej gdybyśmy chcieli to wytłumaczyć, to posiadać Syna Bożego znaczy wierzyć w Pana Jezusa, zaufać Mu w swoim sercu, uwierzyć, że On zapłacił za moje grzechy na Krzyżu Golgoty i przez wiarę znaleźć się w Nim. Znaleźć się pod działaniem Jego łaski, Jego przebaczenia, działania mocy Jego Ducha Św. Mieć Syna to też znaczy, że Bóg wraz Synem, Bożym przez Ducha Św. zamieszka w sercu człowieka. I od tej chwili gdy to nastąpi, człowiek stanie się inny, nowy, pragnący Boga. Pragnący Boga tak mocno jak zeschła ziemia pragnie wody (Ps. 143,6), Słowo Boże nazywa to nowym narodzeniem, narodzeniem z Boga, nowym życiem, które człowiek otrzymuje od Boga.
I od chwili gdy znajdziesz się w Chrystusie, gdy Chrystus stanie się twój, a ty Jego, gdy będziesz mógł powiedzieć z serca, że On jest twoim Zbawicielem, nie tylko Zbawicielem świata, innych ludzi, ale twoim osobistym zbawicielem, od tego momentu możesz powiedzieć że masz Syna Bożego.
Apostoł Paweł wyraził to w ten sposób
Flipian 3:9  I znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary,
Pragnieniem Pawła i pragnieniem każdego człowieka, który doszedł do wiary w Chrystusa jest odrzucić przed Bogiem wszelką swoją chlubę, wszelką swoją dobroć i zdać sobie sprawę z tego, że jestem grzesznikiem i sam nie jestem w stanie zapłacić za swoje grzechy. Tylko Pan Jezus swoją krwią, swoją ofiarną śmiercią może zapłacić za mnie przed Bogiem, może odkupić moją winę. Paweł mówi, ukryć się całkowicie w Chrystusie, pokochać Go jak najbardziej, oddać Mu się bez reszty i przestać zwracać uwagę na siebie, a całkowicie skierować swoje oczy na Pana Jezusa i w ten sposób stać się Jego uczniem, Jego naśladowcą, Jego świadkiem i mieć Syna Bożego. I wtedy kiedy ty będziesz  miał Jego, On będzie miał ciebie. Wtedy staniemy się dziećmi Bożymi, bo ci którzy wierzą w imię Jego, tym Bóg dał przywilej by stali się częścią Bożej rodziny (Ew Jana 1,12).
Tak więc widzimy, że mieć Syna Bożego to nie znaczy posiadać jakąś materialną rzecz, jakiś opłatek, obrazek, medalik, figurkę, jakieś sakramenty, ludzkie zapewnienia ale tzn. posiadać Ducha Św. w swoim sercu, który wzywa nas do społeczności z Ojcem i Synem i który nieustannie rozpala nasze serce byśmy uwielbiali Boga i byli Mu posłuszni.
I Pismo Św. mówi, że ci którzy mają Syna Bożego, ci którzy w niego uwierzyli i mają społeczność z Bogiem przez wiarę w Jego Syna, ci właśnie ludzie weszli w posiadanie unikalnego daru. Daru którego wartość przekracza cokolwiek innego, co moglibyśmy otrzymać, albo na co moglibyśmy zapracować, daru którym jest życie wieczne.
Jest to życie na wieki z Bogiem, jest to zwycięstwo nad śmiercią, jest to pewność że moja przyszłość może być tylko lepsza. I taką perspektywę ma każdy chrześcijanin, każdy kto ma Syna Bożego, każdy kto dba o społeczność z Nim. Wtedy Pan ustawicznie i cały czas odnawia i odświeża naszą nadzieje i sprawa, że moje serce pragnie coraz więcej Boga żywego(Ps. 84,3). Dla chrześcijan najlepsze jeszcze nie nadeszło.
Podczas rozmów przeprowadzanych ze starszymi lub z schorowanymi ludźmi, którzy wiedzą że zbliżają się do śmierci, wiedzą że lada dzień przyjdzie im rozstać się ze swoim życiem, często na pytanie „czego byś chciał lub chciała jeszcze w swoim życiu” pada odpowiedź – więcej czasu.
No właśnie, czas dla człowieka to jest deficytowy towar i nie możemy cofnąć wczorajszego dnia, wczorajszej godziny, czas nie idzie do tyłu, posuwa się tylko do przodu. I człowiek który nie zna Chrystusa i Pan Jezus nie stał się Jego, nie ma czasu, bo każda chwila może być jego ostatnią, każda chwila może zakończyć jego życie i czas dla niego się skończy, bo człowiek bez Chrystusa ma tylko to ziemskie życie. I ludzie którzy nie znają Pana podświadomie to wiedzą, oni mówią chcielibyśmy więcej czasu w obliczu śmierci, ale bez Chrystusa nie ma czasu, bez Chrystusa dzień śmierci wszystko przerywa. Kilka dni temu zmarł mój kuzyn, był w średnim wieku, wydawało się że ma jeszcze wiele lat przed sobą. Położył się do łóżka wieczorem i rano był martwy, śmierć zaskoczyła go we śnie. Lekarz stwierdził że w nocy spadł mu cukier i zapadł w śmiertelną śpiączkę. Jego czas się skończył. Z Chrystusem jednak, wtedy kiedy w Niego uwierzymy, kiedy mamy Syna, czas już nie goni nas jak śpiewa znany zespół „Arki Noego”. Teraz wieczność stoi przede mną otworem, teraz nie martwię, że moje życie upływa, że przybywa mi zmarszczek, że jestem coraz słabszy, nie boje się jutra, bo wiem że każdy kolejny dzień przybliża mnie do spotkania z moim Panem Jezusem, który powita mnie, w chwili gdy mój ziemski bieg się zakończy i wtedy zawsze już będziemy z Panem.
Drodzy czy mamy Syna Bożego, czy On jest nasz, a my jesteśmy Jego, czy wiesz to, czy to czujesz czy On rozpala twoje serce do służenia Mu i miłości do Niego. Czy podjąłeś decyzje by za nim iść i czynisz to każdego dnia biorąc na siebie swój krzyż, którym jest naśladowanie Pana. Jeśli nie masz takiej pewności możesz ją mieć przez uchwycenie się wiarą Chrystusa, przez złożenie swojej ufności w Nim, a gdy tak się stanie doświadczmy odpocznienia, On daje nam, ukojenie w naszych troskach, problemach, zmaganiach, w lęku i strachu i daje nam życie, i to nie byle jakie, życie na wieki.  




środa, 5 października 2016

Czy możemy utracić zbawienie?


Czy możemy utracić zbawienne jeśli rzeczywiście narodziliśmy się na nowo z Ducha Św?
To pytanie dzieli chrześcijan na całym świecie od wieków. I być może jest pytaniem w wyniku którego najczęściej w chrześcijańskich społecznościach i między braćmi dochodziło do podziałów. Już tak znani w Wielkiej Brytanii dwaj kaznodziejowie przebudzeniowi jak John Wesley i Georg Whitefield którym Anglia zawdzięcza wielkie przebudzenie w XVIII w poróżnili się na tym tle. John Wesley uważał, że zbawienie można utracić, Whitefield natomiast, że odrodzony człowiek jest wiecznie bezpieczny w rękach miłującego Boga.
I cała sprawa wydaje się dosyć smutna, bo Pismo Św. jest dosyć jasne jeśli chodzi o ten temat. Jednak wielu chrześcijan podważających wieczne bezpieczeństwo zbawionych ignoruje tak oczywisty fragment Słowa Bożego jak Rzymian 8,28-30
Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
29  Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.
Słowo Boże nie pozostawia wątpliwości, każdy kto został powołany przez Boga do zbawienia, zostanie uwielbiony. Jeśli Bóg zaczął w nim dobre dzieło będzie je także pełnił do dnia Jezusa Chrystusa (Flp 1,6). I w tym właśnie jest największe nasze pocieszenie, że dzieło mego zbawienia nie zależy ode mnie. Gdyby zależało ode mnie, nie mógłbym być w żadnym wypadku pewnym mego zbawienia, bo skąd mogę wiedzieć, że jutro, za tydzień, za miesiąc lub kilka lat, go nie stracę? Ale skoro dzieło mego zbawienia zależy od Boga, zostało zainicjowane przez Boga przez powołanie mnie do żywota wiecznego i czuwa nad moim zbawieniem Bóg wszechmogący, to mogę powtórzyć za apostołem Pawłem, że tych których przeznaczył, tych powołał, a tych których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił tych i uwielbił. Bóg żadnych rozpoczętych spraw nie zostawia niezałatwionych. Jeśli tylko rzeczywiście przyjąłeś Pana Jezusa Chrystusa i w wyniku wiary w Niego zostałeś/łaś odrodzony twoje zbawienie jest postanowione.
Bóg jak mówi Paweł, Bóg robi wszystko każdego dnia byśmy stawali się podobni do obrazu Jego Syna. Nie tylko Bóg nas powołał, ale Duch Boży wstawia się za nami i Bóg obraca wszystko co ma miejsce w życiu wierzącego ku dobremu, by nasze uświęcenie, przemiana charakteru i chrześcijański wzrost dokonywały się każdego dnia. Dlaczego Bóg to robi? Wydaje mi się, że istnieje tylko jednio wytłumaczenie, bo tak chce, bo tak postanowił. To jest Jego suwerenny wybór. I zwolennicy utracalności zbawienia(„utracjusze”)  wielokrotnie z tym mają problem, mają problem z suwerennością Boga. Mają problem z postanowieniami Boga, bo gdzieś te suwerenne postanowienia Boże nie mieszczą się w ich zakresie pojmowania Boga. Jednak Bóg jest zupełnie wolny w swoich wyborach i całkowicie niezależny od swego stworzenia. Jeśli coś postanowił (a w tym wypadku, że ci konkretni ludzie będą zbawieni) to tak będzie i nic nie może tego zmienić. I jak powiedział dalej w 8 rozdziale Paweł w  Rzym 8,38-39, że w związku Bożym postanowieniem jest pewien, że nic nie może człowieka odrodzonego przez Boga, od Boga odłączyć, odłączyć od Jego miłości. Niektórzy zwolennicy utracalności zbawienia mówią „no tak, nic nie może odłączyć, ale człowiek sam może się odłączyć”. Jeśli człowiek odrodzony chce się odłączyć od Boga, to tak naprawdę nie jest odrodzony. Na tym właśnie polega nowa natura, którą daje nam Bóg, że od chwili nowego narodzenia mam nowe serce, nowe myśli, nowe motywacje, a to wszystko jest nakierowane ku żywotowi wiecznemu (Jana 4,14). Pan Jezus powiedział, że prawdziwe odrodzenie między innymi polega na tym, że nowe życie (woda żywota) które on nam da pokonuje wszystko i nic nie może tego nowego życia zagasić. Ono nieustannie zdobywa nas, tryska z nas, zwycięża nasz grzech, naszą cielesność, duchową apatię i wszystko inne co próbuje odłączyć nasz od miłości Bożej (Jana 4,4). Jest jak mała kiełkująca roślinka, która zaczyna rosnąć i rozsadzać wszystkie przeszkody na swojej drodze. Jest tak dlatego, że taka jest natura tego życia, jest to życie Boże złożone w nas, z definicji niezniszczalne, wieczne. Życie które poczęło się w człowieku z postanowienia Bożego, a nie wyboru ludzkiego (Efez 1,4). Jeśli człowiek nawet dokonuje wyboru, by wybrać Jezusa Chrystusa, to jest to dziełem Bożej łaski. Pismo uczy nas, że człowiek jest duchowo martwy w wyniku upadków i grzechów (Efez 2,1). Jeśli rzeczywiście jest duchowo martwy, to jak martwy człowiek może wybrać Chrystusa? Miałem kilka razy w swoim życiu do czynienia z martwymi ludźmi i wiem o czym piszę, martwy nie może zrobić nic, bo jest martwy. Martwy duchowo człowiek potrzebuje Bożej łaski, potrzebuje Bożego dotknięcia. Z pomocą przychodzi nam Ew. Jana 6,44, że to Bóg Ojciec pociąga nas do Jezusa. To On sprawia, że do Niego przychodzimy, to On sprawia że Go wybieramy, a nie nasza wolna wola. Nasza wolna wola, na którą tak często powołują się zwolennicy utracalności zbawienia nie może wybrać Jezusa, bo jest zdominowana przez grzech. O tym również mówił Pan Jezus w Ew. Jana, że każdy kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu (Jana 8,34). To co możemy wybrać w życiu dzięki naszej wolnej woli, to grzech. I to właśnie bez Bożej pomocy i bez Bożej łaski wybieramy i to wybiera cały świat. Życie w grzechu jest naszym naturalnym stanem. Grzesznik sam z siebie nie może się zdobyć na żaden gest w kierunku Boga z wyjątkiem grzechu. Reformatorzy nazywali to całkowitą deprawacją, całkowitym zepsuciem, wszystkie nasze cnoty są jak szmata krwią zbroczona (Izaj 64,6). Pan Jezus powiedział, że każdy kto źle czyni nienawidzi światłości i nie zbliża się do niej (Jana 3,20), do światłości zbliża się tylko ten, którego czyny są dokonane w Bogu (Jana 3,21). Chodzi o takie czyny które są wynikiem Bożej mocy działającej w człowieku. Tylko człowiek będący w Bogu w Chrystusie zbliża się do Boga. Człowiek sam z siebie nie może wybrać Boga, bo go nienawidzi, ciało pożąda przeciwko Duchowi (Gal 5,17). Apostoł Paweł również powiedział w (1 Kor 2,14) że człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego i nie może ich poznać, bo należy je rozsądzać Duchem Bożym.
Więc pomysł, że człowiek ma na tyle wolnej woli, by wybrać Boga jest całkowicie sprzeczny z Pismem Świętym. To jest pomysł teologii katolickiej, że zbawienie człowieka jest dziełem Bożym i ludzkim art. I punkt III podpunkt 155 dział „Wierzę Wierzymy”.   

Boże wybranie
Biblia wyraźnie uczy nas, że staliśmy chrześcijanami nie dlatego, że my coś uczyniliśmy, ale dlatego że Bóg coś uczynił. Bóg wydał swojego syna, Bóg posłał Go do nas, Bóg zaplanował całe zbawienie przed wiekami, przed założeniem świata. O czym apostoł Paweł powiedział jasno w liście do Efezjan
Efezjan 1:3 Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w – Chrystusie.
4 W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości
5 przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli.
Czemu w ogóle możemy chwalić Boga? czemu mogliśmy Go poznać? Czemu możemy wierzyć w Pana Jezusa? Czemu tak się dzieje? Powiedzcie mi z jakich powodów to jest możliwe? Czy jesteśmy bystrzejsi niż inni którzy Pana Jezusa nie wybrali? Czy jesteśmy od nich mądrzejsi, bardziej inteligentni? Czy przeczytaliśmy więcej książek, bardziej interesowaliśmy się tymi sprawami, czy sami do tego doszliśmy? Czy to sprawiło że Go wybraliśmy? Nie, wybraliśmy Chrystusa, bo Bóg tak zaplanował zanim się urodziliśmy, zanim świat powstał. Nawet więcej, nie my go wybraliśmy to On wybrał nas (Jana 15,16). To On, odwieczny Bóg spowodował, że w odpowiednim czasie w historii nawróciliśmy się. Nie tylko spowodował, że nawróciliśmy się, ale na tej drodze zbawienia cały czas prowadzi nas do pełnego uświęcenia i doprowadzi nas do końca, do naszej ojczyzny w niebie. Doprowadzi nas tam, byśmy mogli Go chwalić na wieki, byśmy mogli stać przed Jego obliczem i uczyni to, bo tak postanowił, bo tak zdecydował i nic nie może Mu w tym przeszkodzić. Nie ma takiej mocy we wszechświecie, która by była większa od naszego Boga. Więc nasze bezpieczeństwo nie zależy od naszej zdolności, od naszej gorliwości, staranności, od naszego trwania w Chrystusie, od tego ile z siebie dajemy i jak mocno Go trzymamy. Nasze bezpieczeństwo zależy od Jego obietnic, od Jego mocy, od tego czy On jest w stanie dotrzymać tego co powiedział, że ci których wybrał będą stać jako święci i nieskalani przed Jego obliczem. Jeśli Bóg nie może dotrzymać Swojego Słowa, ma za mało mocy lub my możemy przeciwstawić się Jego woli, czy ktokolwiek inny, szatan albo jakieś potęgi niebieskie, to jesteśmy straceni. Jeśli rzeczywiście tak jest, to jesteśmy  zdani na przypadek, na ślepy los, a co gorsza na nas samych, słabych, grzesznych nie mających mocy by być Mu wiernym.  W takim wypadku niczego nie możemy być pewni, nie możemy być pewni swojego zbawienia, ani żadnej innej Bożej obietnicy.
Jednak Osobiście nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, że jeśli Bóg zaczął we mnie dzieło swego zbawienia, to doprowadzi je do samego końca (2 Tym 1,12). Nie mam również żadnych wątpliwości, że Bogu nie brakuje mocy i chęci by wypełnić każde swoje Słowo. Dlatego możemy mieć 100 % pewności, że jeśli mnie zbawił, że jeśli przyjąłem Zbawiciela, przyjąłem Jezusa Chrystusa, jeśli naprawdę narodziłem się na nowo, narodziłem się z wody i z Ducha przez Boże Słowo, to jestem i będę zbawiony i nic nie może tego zmienić. Tak więc to co należy czynić, to mamy się upewniać że rzeczywiście jesteśmy ludźmi odrodzonymi duchowo przez Boga. Mamy sprawdzać swoje pragnienia, motywacje i czyny ze Słowem Bożym ze słowami Chrystusa. Mamy sprawdzać siebie samych, czy widać w nas oznaki nowego życia takie jak: naśladowanie Jezusa, miłość do Niego, radość ze służenia Mu, pragnienie wszystkiego co dobre i Chrystusowe, wstręt do grzechu, pragnienie poznawania i karmienia się Słowem Bożym, radość obcowania z kościołem, pokój Boży w sercu, wierne znoszenie trudności i prześladowań, poleganie w kwestii swojego zbawienia wyłącznie na ofierze krzyża i o wiele więcej. Te wszystkie rzeczy dają mi realny obraz mojego stanu duchowego. Jeśli mój stan duchowy odzwierciedla to co mówi Słowo Boże na temat odrodzonych osób i tego jakie towarzyszą im uczucia, to mam podstawy twierdzić, że jestem zbawionym człowiekiem. Jeśli jednak widzę, że to co mówi Biblia na temat odrodzonych duchowo odbiega od mojego faktycznego stanu, to nie mogę twierdzić, że jestem odrodzony.

Czy nieutracalność zbawienia prowadzi do folgowania sobie?
Zarzut ze strony „utracjuszy” że nieutralność zbawienia może prowadzić i wielu prowadzi do folgowania sobie i do przeświadczenia, że teraz „już nic nie muszą robić” jest zupełnym zaprzeczeniem tego, czym jest nowe narodzenie. To tylko pokazuje, że „utracjusze” nie rozumieją nowego życia w Chrystusie i nie rozumieją, że człowiek zbawiony przez Chrystusa ma nowe serce, nowe pragnienia i ma Ducha Św. Tylko człowiek, który nie jest odrodzony przez Boga myśli w sposób jaki sugerują „utracjusze”. Czyli myśli jak tu daleko od Boga chodzić, ale jeszcze mieć przekonanie, że jestem z Bogiem i jestem zbawiony. Jeśli naprawdę zostałeś zrodzony z Boga, to Duch Św. będzie cię prowadził i pobudzał cięgle i wciąż na nowo byś uwielbiał Boga w Chrystusie i czynił to z całego serca z całej mocy i z całej duszy. Dla człowieka odrodzonego z Boga nie ma większej przyjemności i radości jak być blisko Boga, służyć Mu i żyć dla Niego.
Owszem mogą pojawić się osoby dla których nieutracalność zbawienia będzie zachętą do grzeszenia, ale będzie to dotyczyć tylko osób, które i tak nie są zbawione. Dala nich doktryna o zachowaniu świętych będzie służyła jako możliwość do pomnażania grzechów. Pisał o takiej sytuacji Juda mówiąc:
Judy 1:4  Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.

Płytkie zbawienie
Trzeba powiedzieć, że dzisiejsze chrześcijaństwo bardzo płytko rozumie proces zbawienia. Zbawienie przedstawia się w taki sposób jakby była to wyłączenie decyzja człowieka. Przedstawia się, że to człowiek podejmuje decyzje i to człowiek wybiera Boga, a nie Bóg pociąga człowieka jak nauczał Chrystus (Jana 6,44). Najwidoczniej dla Pana Jezusa nie było sprzeczności między decyzją Boga a wyborem człowieka. Jednak wielu współczesnych chrześcijan nie rozumie jak to możliwe, że Bóg pociąga do zbawienia i czyni pierwszy krok w stronę człowieka, a jednocześnie człowiek jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje zbawienie. Niektórzy ludzie uważają, że skoro Bóg jednym się objawia i ich pociąga, a innym nie, to Bóg jest odpowiedzialny za ich potępienie. Ale Słowo Boże naucza wyraźnie, że ludzie idą do piekła nie dlatego, że Bóg ich na nie skazał, ale dlatego że odrzucają ewangelię (Jana 3,18). Dla wielu jednak np.. „utracjuszy” to nie ma sensu, więc starają się jakoś pogodzić wybór Boga i decyzje człowieka. Jak gdyby chcieli usprawiedliwić, dowieść sprawiedliwość Bożą.  Wszelkie takie próby z góry skazane są na niepowodzenie, bo zawsze punkt ciężkości przesuniemy albo w jedną, albo w drugą stronę. Po prostu pokornie musimy przyjąć to, co mówi Pismo, że pomimo wyboru Bożego, człowiek jest odpowiedzialny przed Bogiem za przyjęcie lub odrzucenie ewangelii. Czy musimy to rozumieć? Czy my jesteśmy na miejscu Boga? Czy jesteśmy mu równi? Jest wiele rzeczy dotyczących Boga, które musimy zaakceptować tak jak podaje je nam Słowo Boże, nie starając się za wszelką cenę je wytłumaczyć np. to, że Bóg jest jeden w trzech osobach. Albo to, że list Pawła do Rzymian chociaż jest napisany przez Pawła i widać w nim Pawłowy styl, sposób argumentacji i wysławiania się, to mimo to, autorstwo listu jest Boże. Jednocześnie autorem listu do Rzymian jest Paweł i każde słowo pochodzi od niego  i jest nim Bóg i każde słowo napisane przez Pawła pochodzi od Boga.
Inna kwestia której nie rozumiemy, to czy Pan Jezus był Bogiem, czy człowiekiem. Wiemy i akceptujemy to jak przedstawia Pismo, że jednocześnie był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Nie było w nim trochę Boga i trochę człowieka, ale 100% Boga i 100% człowieka.
Jeszcze inny przykład gdy ap. Paweł mówi, że umartwia i ujarzmia ciało swoje (1 Kor 9,27), a na innym miejscu twierdzi, że jest ukrzyżowany wraz z Chrystusem i nie żyje już on, ale żyje w nim Chrystus (Gal 2,20). To więc kto żyje, kto walczy, Paweł czy Chrystus? Zarówno Paweł jak i Chrystus. Musimy zrozumieć, że znaczna część doktryn w Piśmie jest taka, że nie możemy ich w pełni wyjaśnić. I gdy staramy się sprowadzić Boga do naszego poziomu, to potykamy się i wykrzywiamy Jego obraz, co np. czynią Świadkowie Jehowy. Zawsze jak rozmawiam ze Świadkami Jehowy, to dostrzegam że wszystkie kwestie dotyczące Boga starają się wytłumaczyć rozumowo, ale jest to droga do nikąd. Wiele doktryn dotyczących Boga nie da się wyjaśnić i Bóg nie oczekuje że je zrozumiemy, oczekuje że je przyjmiemy.




Łączna liczba wyświetleń