niedziela, 27 listopada 2016

Przymierze między światłością a ciemnością 2 Kron 18,1-3; 19,1-3


Drodzy dzisiaj chciałbym byśmy przywołali historię Króla Judzkiego Jehoszafata. Słowo Boże mówi, że był on bogobojnym człowiekiem tak, jak jego praojciec Dawid.
2 Kronik 17:3  I był Pan z Jehoszafatem, gdyż chodził on drogami, jakimi chodził niegdyś Dawid, jego praojciec, i nie szukał Baalów,
4  Ale szukał Boga swoich ojców i postępował według jego przykazań, a nie tak, jak czynił Izrael.
5  Toteż Pan wzmocnił władze królewską w jego ręku i wszyscy Judejczycy składali daniny Jehoszafatowi; miał on wielkie bogactwo i sławę.
6  Chodząc zaś drogami Pana, nabrał znowu odwagi i usunął z Judy świątynki na wzgórzach i aszery.
Jednak po pewnym czasie gdy Jehoszafat doszedł do wielkiej sławy i potęgi zawarł przymierze z bezbożnym Królem izraelskim Achabem.
O Achabie zaś czytamy:
1 Król 16:30  Lecz Achab, syn Omriego, postępował w oczach Pana gorzej niż wszyscy jego poprzednicy.
31  Niczym to jeszcze było, że chodził w grzechach Jeroboama, syna Nebata, lecz ponadto pojął on za żonę Izebel, córkę Etbaala, króla Sydonu, i służył Baalowi, i oddawał mu pokłon,
32  I wzniósł ołtarz Baalowi w świątyni Baala, którą zbudował w Samarii.
33  Achab kazał też sporządzić Aszerę; czynów takich, pobudzających do gniewu Pana, Boga Izraela, popełnił więcej aniżeli wszyscy królowie izraelscy, jego poprzednicy.

A tak wyglądało owo przymierze
2 Kronik 18:1  Gdy Jehoszafat doszedł do wielkiego bogactwa i znaczenia, spowinowacił się z Achabem.
2  Po kilku latach wstąpił do Achaba do Samarii i wtedy Achab kazał dla niego i dla jego świty zabić wiele owiec i bydła i namówił go do wyprawy przeciwko Ramot Gileadzkiemu.
3  Achab, król izraelski, rzekł do Jehoszafata, króla judzkiego: Czy ruszysz ze mną pod Ramot Gileadzkie? A on mu odpowiedział: Ja zrobię, co ty zrobisz, a co zrobi twój lud, zrobi mój lud; pójdziemy z tobą na wojnę.

Przymierze to przysporzyło Jehoszafatowi wiele problemów. W czasie wspólnej bitwy ramię w ramię z Achabem o mało co, nie zginął i tylko boska interwencja sprawiła że ocalał (2 Kron 18,31). Nadto też Izrael poniósł w tej bitwie klęskę, a król Achab został zabity.
Po tych wydarzeniach przyszedł do Jehoszafata prorok Pana i tak mu powiedział

2 Kronik 19:1  Gdy Jehoszafat, król judzki, powrócił cało do swego domu do Jeruzalemu,
2  Stanął przed nim jasnowidz Jehu, syn Chananiego, i rzekł do króla Jehoszafata: Czy musiałeś pomagać bezbożnemu i okazywać miłość tym, którzy nienawidzą Pana? Przez to ciąży na tobie gniew Pana.
3  Niemniej i dobre rzeczy u ciebie się znalazły, bo wytępiłeś aszery z tej ziemi i swoje serce skłoniłeś do szukania Boga.

Jak widzimy Bóg miał pretensje do Jehoszafata, że zbratał się z Achabem, bezbożnym Królem Izraela.
Podobne sytuacje mogą mieć miejsce w naszym życiu i mogą mieć miejsce w kościele, gdy dążymy do szczególnie bliskiej społeczności z bezbożnymi ludźmi.
Nie mówię tutaj o takiej społeczności, gdy naszym zamiarem jest głosić bezbożnym ludziom ewangelię i przyprowadzić ich do Chrystusa. Nie to mam na myśli, to mamy czynić, mamy iść do świata, do ludzi tego świata i pokazywać im miłość Chrystusową.
Ale jest jeszcze inna społeczność z tymi którzy nie znają Pana. Jest to społeczność dla rozrywki, dobrego towarzystwa, mogą być to wspólne nie do końca uczciwe interesy, świeckie libacje, popijawy alkoholowe. Mogą to być również sytuacje kiedy jestem narażony lub kuszony do jakiegoś grzechu.
Albo towarzystwo które plotkuje, obmawia i zaszczepia w nas pogański sposób patrzenia na świat i otaczającą nas rzeczywistość.
Pamiętam, że gdy ja się nawróciłem i poznałem Pana, to przez jakiś czas, kilka tygodni, próbowałem godzić społeczność z Chrystusem i jego kościołem między moje stare towarzystwo ze świata z którym spotykaliśmy się w różnych klubach, czasami na nocnych dyskotekach. Tłumaczyłem sobie wtedy, że idąc tam z nimi mogę głosić im ewangelię. Ale z czasem zauważyłem, że wcale nie chodziło mi o głoszenie ewangelii, ale jakaś część mnie, nie do końca chciała  zostawić to stare życie, a chęcią głoszenia ewangelii tylko się usprawiedliwiałem. I pewnego dnia siedząc w takim klubie ze znajomymi odczułem bardzo mocno że to nie jest moje miejsce.
Odczułem to co mówi słowo Boże
2 Koryntian 6:14  Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15  Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
16  Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.
17  Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A Ja przyjmę was
18  I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący;

Przykład Jehoszafata nie tylko jest przestrogą dla nas w sensie osobistym, ale również na płaszczyźnie kościelnej na płaszczyźnie Zboru.
Zbór Pański również nie powinien szukać społeczności, ekumeni, dialogu, wspólnej modlitwy i chwalenia Pana  ze zborami czy kościołami które odeszły od Bożej drogi i nie są wierni Słowu Bożemu. Nie ma miejsca na wspólne działanie, wspólną ewangelizacje, bratanie się z tymi którzy nie są wierni Panu. Nie możemy nazywać braćmi tych którzy podważają fundamentalne doktryny zbawienia takie np. jak zbawienie z łaski przez wiarę, podważanie zmartwychwstania, wyłączności Chrystusa jako zbawiciela, czy tych którzy zachęcają nas do oddawania czci obcym Bogom. Nie możemy również bratać się jako kościół Boży z innymi fałszywymi religiami.
Kościół ma być oddzielony od świata, ma być oddzielony od tego co grzeszne i zepsute. Ma być oddzielony o tych którzy zaciemniają prawdę i rozwadniają ją. Jeśli Kościół Boży brata się z innymi religiami, kościołami które fałszywie wierzą, czy popiera niemoralne instytucje, wtedy przyczynia się do przygaszania prawdy. I diabłu na tym zależy by znikła różnica między tym co prawdziwe, a tym co fałszywe, by świat nie mógł zobaczyć prawdy ewangelii w pełnym jej blasku.
Zarówno w życiu osobistym jak i w życiu Zboru mamy być światłem dla świata, nie pozwalając by świat przygasił nasz blask.
Psalm 1:1  Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych, Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców,
2  Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą. Amen
   



sobota, 19 listopada 2016

Trudno wielbłądowi przejść przez ucho igielne Ew. Mateusza 19,23-29


Dzisiejsze nauczanie następuje bezpośrednio po sytuacji z bogatym młodzieńcem. Jak pamiętamy Pan Jezus wezwał go do sprzedania jego majątku i rozdania ubogim. Uczynił to, bo ten młody człowiek uważał  że zachowuje wszystkie przykazania. Pan jednak pokazał mu że bardziej kochał pieniądze niż swojego bliźniego. Złamał jedno z najważniejszych przykazań „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. To co przeszkadzało mu w wejściu do Królestwa Bożego to, to że nie widział iż jest grzesznikiem, który potrzebuje Zbawiciela.
I powiedzieliśmy sobie, że Pan Jezus nie miał dla niego łaski dopóki nie potraktował jego serca prawem Bożym. A następnie wezwał go do naśladowania, do uznania że Jezus ma prawo do Jego życia. I nasze zbawienie jest od tego zależne. Jeśli chcemy być zbawieni musimy uznać, że Pan Jezus ma prawo decydować o naszym życiu i jego kierunku.
Ale jak wiemy, ten młody człowiek nie chciał uznać Jezusa Panem, nie chciał być posłuszny Jego wezwaniu, nie chciał Chrystusa postawić na pierwszym miejscu.
Nie chciał tego uczynić, bo pierwsze miejsce w Jego życiu zajmowały pieniądze, które znaczyły dla niego więcej niż życie wieczne . Ewangelista Mateusz mówi nam, że odszedł zasmucony, odszedł rozdarty, miał bowiem wiele majątku (Mat 19,19).
I w kontekście tego młodego bogatego człowieka Pan przedstawia nam to nauczanie. Jest to okazja powiedzieć tym którzy słuchają Pana Jezusa i nam oraz wszystkim innym, że pogoń za bogactwem i miłość do pieniędzy skutecznie zamyka drogę do Królestwa Bożego.
Wszyscy wiemy, że Biblia ma bardzo wiele do powiedzenia na temat ubóstwa i bogactwa.
 I tak np. Salomon mówi
Przypowieści Sal 13:7  Znajduje się taki co się czyni bogatym, a nie ma nic; i taki, co się czyni ubogim, choć ma wiele bogactw (TBG).
I można być bogatym w świecie, uchodzić za bogatego, czynić się bogatym obnosząc się ze swoim bogactwem, ale w oczach Bożych taki człowiek jest biedny, goły pożałowania godzien.
Można być również biednym, ale jeśli w Bogu jest się bogatym, to mamy skarb w niebie, skarb wieczny z definicji niezniszczalny.
A to o wiele więcej niż cokolwiek innego. Nic co jest na tej ziemi, nie może równać się z wartością życia wiecznego. Ale życie wieczne wymaga porzucenia wszystkiego dla Pana Jezusa, wzięcie swego Krzyża, bycia odrzuconym przez świat (Mat 16,24) i pójście w Jego ślady.

Zagrożenia płynące z bogactwa
Nie, dla tego młodego człowieka to było zbyt wiele. On chciałby mieć życie wieczne, ale bez upamiętania, bez zostawienia wszystkiego co posiada i bez pójścia za Chrystusem.
Teraz więc Pan powiedział do uczniów, że bogacze z trudnością będą zbawieni. Nie dlatego iż to niemożliwe, ale dlatego że w swoim sercu chcą bardziej oddawać cześć mamonie, niż iść za Chrystusem.
W rzeczywistości jest tak jak Pan Jezus powiedział, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.
Czy wielbłąd może przejść przez ucho igielne? Oczywiście nie. Żaden bogacz o własnych siłach opartych o swoją sprawiedliwość i niechętny do rozstania się ze swoim majątkiem nie będzie zbawiony.
Tu należy wyjaśnić  że to porównanie Pana Jezusa odnośnie wielbłąda przechodzącego przez ucho igielne, doczekało się wielu interpretacji. Niektórzy mówią o bramie która nazywała się
Uchem igielnym i była umieszczona w murach miasta obok dużej bramy. Gdy duża brama była zamknięta można było przejść małą pod warunkiem że człowiek się nachylił, a wielbłąd musiałby się niemal czołgać się na kolanach. Tak trudno miałoby być bogatemu wejść do nieba.
Jeszcze inna interpretacja z którą się spotkałem jest taka że Grecy na wielbłąda mówią kamelos. Podobnego słowa kamilos, używają do określenia liny okrętowej. Charakterystyczny dla późniejszej greki jest fakt utraty ostrości w brzmieniu wszystkich samogłosek, co łagodziło istniejące między nimi różnice i upodobniało do siebie. W takiej Grece nie było prawie żadnej, uchwytnej dla ucha, różnicy między kamelos, a kamilos. Według tej interpretacji Jezus mówił, że bogatemu człowiekowi jest tak samo trudno wejść do Królestwa Niebieskiego, jak trudno byłoby igłę do cerowania nawlec kablem lub liną okrętową.
Jednak te wszystkie interpretacje jakoś próbują wepchnąć tego bogacza do nieba. I wydaje się jakby zostały wymyślone przez takich właśnie ludzi dla których jest niemożliwe by pan Jezus miał na myśli to, co powiedział, że właściwie niemożliwe jest by bogaty był zbawiony.
Z pomocą w należytej interpretacji przychodzą nam inne Ewangelie Łukasza i Marka (Łuk 18,25; Mk 10,25). Wszędzie ewangeliści używają tego samego greckiego słowa mówiąc o igle do szycia lub nakłuwania.
Również kontekst potwierdza, że Pan Jezus rzeczywiście miał na myśli ucho igielne z igły do szycia. Wypowiedź Pana Jezusa wywołała wśród słuchaczy wielkie poruszenie i zaniepokojenie, to kto w takim razie może być zbawiony (w 25).
Uczniowie doskonale wiedzieli o co chodzi. Jak wielbłąd może przejść przez ucho igielne? Oczywiście nie może. Jezus specjalnie wymienia największe zwierzę w rejonie Palestyny, by nie było wątpliwości że ucho igielne oraz wielbłąd się nie dodają. Najprawdopodobniej Pan Jezus używa tutaj już wcześniej znanego przysłowia, że coś jest nie możliwe. Wniosek taki możemy wysunąć z tego, że np. w Talmudzie powiedziane jest, że łatwiej słoniowi przejść przez ucho igielne.
Najwyraźniej Pan Jezus zamienia Słonia na wielbłąda, by słuchacze mogli się z tym utożsamić. Czy rozumiecie co tu jest powiedziane, że bogaci ludzie nie mogą być zbawieni! Cooo, co ty gadasz?! Bogaci nie mogą być zbawieni? Ano nie mogą, zgadza się, Pan Jezus właśnie to miał na myśli.
Wiem że to trudne do przyjęcia i wielu ludzi czytający ewangelię nie rozumieją tego i próbują to uprościć. Próbują dać temu bogatemu szanse wymyślając jakieś karkołomne interpretacje, zamianę liter i bramy pod nazwą ucho igielne, ale to nie pomaga. Jeśli będziemy tak czynić z Biblią do czego dojdziemy? Wykrzywimy tylko proste ścieżki Pańskie. Uczynimy to, co uczynili faryzeusze, tu nagięli tam dodali i tak stworzyli sobie swoje prawo.
Pan Jezus mówi, że to jest niemożliwe, bo bogaci nie chcą wejść do Królestwa na Bożych zasadach. Nie chcą przejść przez ciasną Bramę zostawiając swoje bogactwa. Oni chcą do Królestwa wdzierać się na siłę, własnymi sposobami jak ten oto młody człowiek z którym Pan Jezus rozmawiał.
I ich bogactwo jest tutaj istotną przeszkodą w zbawieniu tego człowieka z trzech powodów.
1.      Po pierwsze bogaci ludzie mają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Często nie potrzebują Boga, bo uważają że wszystko mogą sobie kupić.
Myślą że mogą wszystko sobie kupić, że całkowicie od nikogo są niezależni. Uważają że nikogo nie potrzebują, a jeśli czegoś potrzebują to twierdzą że mogą to mieć za pieniądze. I to oszustwo bogactwa, oszustwo fałszywego bezpieczeństwa jest tak wielkie, że  w swym przekonaniu uważają iż nawet zbawienie i przychylność Pana Boga mogą sobie kupić. Jakże często bogaci ludzie próbują sobie kupić dobre imię w kościele przez ofiarowanie środków na kościół. Ale zamiast ofiarować z czystego serca z miłości do Boga, to nie mają w tym interes. Chcą często by przez te ofiary ich imię było wyniesione. Chcą by o nich mówiono, lubią trąbić przed sobą jakie to dają jałmużny i dziesięciny. Czasami chcą by ich nazwiska widniały na witrażach, na ławkach, czy były odczytywane podczas nabożeństw.
Przypomnijmy sobie Zbór w Laodycei do którego Pan skierował jeden z listów (Ks. Ap 3,14-22). Wiemy że Laodycea była bardzo bogatym miastem i wielu bogaczy należało do chrześcijańskiego Zboru w Laodycei. I w 60 r.n.e to miasto nawiedziło trzęsienie ziemi tak, że Laodycea została niemal całkowicie zniszczona. Cesarstwo Rzymskie wtedy zaoferowało Laodycei pomoc w postaci środków na odbudowę miasta. Ale Laodycea była tak dumna, że nie chciała od Rzymu żadnych pieniędzy i odbudowała miasto sama. Powiedzieli niczego od was nie potrzebujemy, jesteśmy samowystarczalni. Podobna postawa była w Laodycejskim zborze kiedy Chrystus mówi do nich w jaki sposób oni myślą:
(Ks. Ap. 3:17)  Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły.
Byli tak bogaci, że uważali iż niczego nie potrzebują od Boga. Byli zadowoleni z siebie, dumni, przekonani że oni są najważniejsi.
Podobnie Pisał Paweł do Tymoteusza
1Tymoteusza 6:17  Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela,
18  Ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi,
19  Gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego.
Czego mają się wystrzegać bogaci ludzie? Mają się nie wynosić ponad innych. Nie uważać że są lepsi od innych z powodu stanu posiadania i nie myśleć o drugich w pogardliwy sposób. Mają również nie pokładać nadziei w niepewnym i  nietrwałym bogactwie, ale Bogu żywym który tego wszystkiego im i nam udzielił. Jednak bogactwo może powodować i często powoduje, że człowiek odwraca swoje oczy od Boga. Przestaje mu ufać, przestaje na Nim polegać, a zaczyna polegać na majątku. Nie potrzebuje Boga, co On może mu dać czego nie może sobie kupić. Oto dewiza wielu bogaczy.
I dalej apostoł Paweł mówi, że powinni dobrze czynić, bogacić się w dobre uczynki, chętnie dzielić się tym co posiadają z innymi i łożyć na to, co jest dobre i miłe przed Panem Bogiem naszym. Zużywać swoje bogactwo na służbę dla Królestwa Bożego. Gdy bogaty człowiek chce się nawrócić nie powinniśmy mówić mu by przyjął Pana Jezusa do serca, chodził do kościoła i dawał dziesięciny. Ale powinniśmy mu powiedzieć, czy jest gotowy każdą swoją złotówkę oddać Chrystusowi i pójść za Nim. To będzie prawdziwy test dla jego wiary. Jeśli nie chce tego uczynić, jeśli nie jest na to gotowy, jeśli każdy z nas nie jest na to gotowy, to nie ma o czym rozmawiać. Łatwo jest śpiewać pieśni, „wszystko tobie dziś oddaje i dla ciebie pragnę żyć”. Ale czy oddajemy wszystko Panu, czy bogaci ludzie byliby gotowi oddać swoje pieniądze dla Chrystusa, czy my bylibyśmy na to gotowi?
Musimy ciągle zważać na słowa Pana Jezusa mówiące
Łukasza 12:15 …Baczcie, a wystrzegajcie się wszelkiej chciwości, dlatego, że nie od obfitości dóbr zależy czyjeś życie.
Mamy pamiętać, że nasze szczęście, nasze powodzenie, nasze bezpieczeństwo nie zależy od naszych zasobów finansowych. Jeśli posiadamy pieniądze, oszczędności, jeśli Bóg kogoś z nas obdarzy bogactwem mamy być gotowi dać to Panu. Podobnie jak Hiob, gdy stracił wszystko powiedział „Pan dał, Pan wziął niech imię Pańskie będzie błogosławione” (Hiob 1,21). I tu nie chodzi o to, czy Pan zażąda tego co posiadamy, czy nie. Ale czy w naszym sercu jest gotowość zostawienia wszystkiego dla Chrystusa.

2.      Drugi powód dla jakiego bogactwo jest przeszkodą w zbawieniu to, że bogaci ludzie są bardzo związani z tym światem.
Zwróćmy uwagę co znowu ap. Paweł pisał do Tymoteusza
1Tymoteusza 6:6  I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym.
7  Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy.
8  Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.
9  A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.
10  Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia.
Jak dużo ludzi dzisiaj jest niezadowolonych, bo czegoś co chcą mieć nie mogą sobie kupić. Są nieszczęśliwi tylko z tego powodu, że nie są bogaci, że mają w ich przekonaniu za mało. Ooo gdybym był bogaty byłbym szczęśliwym człowiekiem! Czy rzeczywiście? Jest wielu bogatych ludzi o których wiemy i słyszymy że choć mogą kupić sobie wszystkie rzeczy materialne, to czy są szczęśliwi? Czy czują się bezpieczni, czy śmierć ich ominie? Czy mają pewność jutra? Czy wiedzą co się wydarzy? Drodzy, nadzy wyszliśmy z łona naszej matki i nadzy stajemy przed Bogiem (Hiob 1,21).
Następnie Paweł mówi w 8 wierszu bardzo pouczające słowa. Jeśli masz wyżywienie i odzież poprzestań na tym, bądź zadowalany z tego, że masz co zjeść i w co się ubrać. Czyż nie to obiecał nam Bóg, żebyśmy szukali Jego Królestwa, a On zatroszczy się o to, co jest nam potrzebne do życia.
Ale wiele osób chce czegoś więcej niż jest im potrzebne, chcą mieć kolejne rzeczy, którymi chcą zapełniać swoje życie. Nie są zadowoleni z tego co posiadają i jeśli nie są zadowoleni to Słowo Boże mówi, że spada na nich pokuszenie, sidła pożądania, które pogrążają ich w zgubę i zatracenie (w 9).
Wtedy rzeczy tego świata przejmują nad nimi kontrolę i myślą tylko o tym ile mają na koncie, jakim samochodem jeżdżą, jaki sprzęt RTV mają w domu, jakie posiadłości mogą sobie kupić i wciąż są niezadowoleni, bo zawsze za mało. Jak to ktoś powiedział, że kiedy starczy bogatemu? Wtedy jak będzie miał jeszcze trochę.
I przypomnijmy sobie przypowieść naszego Pana o ziarnie wrzuconej do gleby
Mateusza 13:22  A posiany między ciernie, to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje.
Umiłowanie świata i ułuda bogactwa, pogoń za rzeczami materialnymi, za przyjemnościami, za rozkoszami życia, to jest to, czym zajmują się bogaci ludzie. I w ten sposób wpadają w siła diabelskie, nałogi, niemoralność, bezsensowne marnowanie czasu i wiele innych. To są też ci, którzy w jakimś sensie przyjęli ewangelię, ale myślą ciągle o bogactwie, myślą o tym żeby mieć jeszcze trochę i przez to nie mogą być zbawieni, bo Jezus nie stał się ich Panem. Nie chcą żeby On dotknął się ich portfela, to dla nich byłaby prawdziwa tragedia, stracić swoje majętności, przestać na nie liczyć, a zacząć liczyć na Chrystusa.

3.      Trzecia natomiast rzecz z powodu której bogaci nie mogą być zbawieni, to są bardzo egoistyczni i myślą przede wszystkim  o sobie i swoim majątku.
Pamiętacie tą przypowieść z Ew. Łukasza z 16 rozdz. o Bogaczu i Łazarzu. Łazarz leżał pod jego domem, u jego wrót. Ale czy bogacz zmiłował się nad nim, czy zaniósł mu choć kromkę chleba. Nawet odłamków i resztek ze swojego stołu mu nie dawał. Ciekawe jest to, że najszybciej pomogą ci ludzie, którzy sami nie wiele mają. Często w kościele największe ofiary dają ci, którzy wcale nie są majętni. A ten który mógłby dać, mógłby pomóc, ma środki by to zrobić nie czyni tego, bo nie ma miłości bliźniego jak bogacz, który odszedł zasmucony. Wyobraźcie sobie, że w czasach Jezusa było nauczanie przez Faryzeuszy, że ten kto więcej ma pieniędzy i 10 część oddaje na Boże sprawy, to szybciej będzie zbawiony, bo więcej oddaje. Wiec jak ma więcej, daje więcej, a w ten sposób Jego zbawienie jest bardziej pewne. Jednak Pan Jezus znów szokuje. Jak więcej ma - mówi Jezus - to wcale nie jest łatwiej być zbawionym ale trudniej. Gdy ma więcej, tym bardziej do tego jest przywiązany, tym więcej gromadzi i tym bardziej to kocha. Tam gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mat 6,21).

Bóg może zbawić bogaczy
I teraz zobaczy, apostołowie są przerażeni, kto będzie w taki razie zbawiony, kto może wejść do nieba (25). Wszyscy posługujemy się pieniędzmi, mamy jakieś oszczędności, niektórzy w Zborach są bogaci.
Wtedy Pan Jezus odpowiada, że u ludzi to rzecz niemożliwa, ale u Boga wszystko jest możliwe (w 26).
Bogacz nie może zbawić się sam, ale Bóg może go zbawić. Bóg może przemienić jego serce, tak że stanie się innym człowiekiem. Bóg może usunąć z jego serca, egoizm, chciwość, miłość do pieniędzy, pożądliwość rzeczy i to wszystko co sprawia, że nie chce przyjść do Zbawiciela. Znamy osoby z historii Kościoła, które były bardzo bogate i mogły mieć sławę i uznanie, ale zostały tak dotknięte przez Boga, że rozdały dosłownie swój majątek i poszły za Chrystusem. Bóg może dać w swojej łasce upamiętanie bogaczowi, ale On sam nie może się zbawić. I jak długo nie zrozumie, że zbawienie nie pochodzi od człowieka, od jego starań, nie zależy od Jego pieniędzy, ale od Chrystusa. Tak długo nie upamięta się.
Znam ludzi, którzy są bardzo bogaci i dzięki łasce Bożej łożą na służbę Bożą ogromne pieniądze. Kiedyś w misja w której służyłem otrzymała ogromną wpłatę na konto, 100000 tys. dolarów. Chyba była to największa jednorazowa wpłata jaka dotychczas wpłynęła. Postanowiono odwiedzić tą osobę, która dokonała przelewu i podziękować jej. Spodziewano się, że to będzie jakiś wielki okazały dom z pięknym samochodem, wspaniała posiadłość. A spotkano tam zwyczajnego prostego człowieka, który wyjaśnił że On nie żyje dla pieniędzy, on tylko je zarabia by wspierać Boże Królestwo. Więc jest możliwe, że Bóg zbawi Bogatego, ale Bogacz nie może zbawić się sam.

Wspaniała przyszłość odrodzonych.
Po tym wszystkim Piotr zastanawia się co będzie z nimi. Opuścili wszystko i poszli za Panem. Opuścili swoje majątki, opuścili swoje łodzie i sieci, wszytko oddali w ręce Zbawiciela. Co za to będziemy mieć, za to, że wszystko powierzyliśmy Jezusowi, wszystko oddaliśmy w Jego ręce? Czy to się w ogóle nam opłaca, czy to mas sens? Tak wiele wyrzeczeń, trzeba brać swój krzyż i iść za Jezusem. Trzeba powierzyć w jego ręce nasze rodziny, naszą pracę, nasze pieniądze i całe nasze życie, co za to będziemy mieć. Wydaje mi się, że nie jest to egoistycznie pytanie. Pan nie zganił Piotra gdy myślał o nagrodzie. W rzeczywistości Biblia zachęca nas byśmy myśleli w taki sposób
Łukasza 6:35  Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie…

Filipian 3:14  Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.
Myślenie o nagrodzie, którą da nam Pan motywuje nas do większego oddania i poświęcenia. Jest wspaniała nagroda dla tych, którzy poszli w ślady Jezusa, jest życie wieczne i o wiele więcej.
Wtedy gdy Jezus przybędzie, gdy Jezus powróci, by ustanowić tysiącletnie Królestwo na ziemi (Obj 20), przy odrodzeniu ziemi i wszystkiego (w 28). Wtedy powstaną z martwych wszyscy którzy w Niego uwierzyli (Obj 20,4). Ci zaś wierzący którzy w czasie jego przyjścia będą jeszcze żyć zostaną porwani w obłoki w powietrze i przemienieni, otrzymają nowe ciała (1 Tes 4,17; 1 Kor 15,52). Wtedy Pan Jezus odnowi ziemię, ustanowi wspaniały czas Mesjasza, czas pokoju i czas Bożych rządów. Odda wtedy ziemię w posiadanie tym, którzy byli Mu wierni  (Ps 37,11).
Wtedy nastanie czas milenium, czas nowego Królestwa w którym będzie Panował Chrystus. On zasiądzie na tronie swojej chwały, a my którzy mu zaufaliśmy razem z Nim. Wierzę że nastanie to po wielkim ucisku, po sądzie nad narodami. Wtedy jak czytamy w Psalmie drugim Jezus zacznie rządzić berłem żelaznym nad tymi nieodrodzonymi, którzy dalej będą mieszkać na ziemi. Również nam, wierzącym którzy zmartwychwstaną do nowego życia da władzę nad poganami
Objawienie 2:26  Zwycięzcy i temu, kto pełni aż do końca uczynki moje, dam władzę nad poganami,
 To wszystko będzie jeszcze przed sądem ostatecznym, przed nową ziemią i nowym niebem Bóg mówi, że ustanowi Króla swego na Syjonie i On będzie rządził a my razem z nim. (Ps 2,6).
Wtedy Izrael zostanie odnowiony, apostołowie będą sądzić dwanaście jego pokoleń i panować wraz z Chrystusem nad domem Jakuba.
Paweł mówi w 1 Koryntian 6,2, że święci Pańscy świat sądzić będą. Dzisiaj świat nami pogardza, śmieje się z nas, prześladuje nas i uważa że jesteśmy pożałowania godni, aż do dnia, gdy nastąpi odrodzenie. Gdy przyjdą pokłonić się Mesjaszowi, gdy będą musieli uznać, że teraz jest czas panowania Mesjasza i jego kościoła.
Również, gdy czytamy Dzieje Ap. 3,21  to widzimy, że Piotr spodziewał się tych czasów, mówił o nich że to czasy ochłody, czasy odnowienia, czas odpoczynku.
Także Izajasz prorokuje o tym wspaniałym okresie mówiąc
Izajasz  11:6  I będzie wilk gościem jagnięcia, a lampart będzie leżał obok koźlęcia. Cielę i lwiątko, i tuczne bydło będą razem, a mały chłopiec je poprowadzi.
7  Krowa będzie się pasła z niedźwiedzicą, ich młode będą leżeć razem, a lew będzie karmił się słomą jak wół.
8  Niemowlę bawić się będzie nad jamą żmii, a do nory węża wyciągnie dziecię swoją rączkę.
9  Nie będą krzywdzić ani szkodzić na całej mojej świętej górze, bo ziemia będzie pełna poznania Pana jakby wód, które wypełniają morze.
10  I stanie się w owym dniu, że narody będą szukać korzenia Isajego, który załopocze jako sztandar ludów; a miejsce jego pobytu będzie sławne.

Izajasa 65:20  Nie będzie już tam niemowlęcia, które by żyło tylko kilka dni, ani starca, który by nie dożył swojego wieku, gdyż za młodzieńca będzie uchodził, kto umrze jako stuletni, a kto grzeszy, dopiero mając sto lat będzie dotknięty klątwą.
Och, nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jaki to będzie wspaniały czas. Ziemia przeżyje zupełne odrodzenie, zacznie rodzić jak nigdy wcześniej, szatan będzie związany, a grzech niemalże całkowicie ograniczony. Nie będzie chorób i śmierci w takim stopniu jak teraz, a każdy dożyje minimum 100 lat. Nie będzie już wojen, a swoje miecze przekują na lemiesze (Izaj 2,4), będą budować domy i uprawiać ziemię, będą cieszyć się swoimi plonami, zakwitną pustynie (Izaj 32,15), wody będą pełne ryb i innych stworzeń (Zach 14,8).
I wiecie jest mnóstwo ludzi, którzy nie wierzą w milenium, nie wierzą w taki okres odnowienia dla ziemi. Ale oni nie widzą co zrobić z tymi fragmentami o odnowie i obietnicami dla Izraela, które się jeszcze nie spełniły. Więc co robią, robią mnóstwo gimnastyki i karkołomnych interpretacji traktując wszystko metaforycznie, wszędzie mówią że to alegoria i że wszystkie obietnice odnoszą się do kościoła, a kościół zastąpił całkowicie miejsce Izraela. Ale Pan Jezus powiedział, że uczniowie będą sądzić dwanaście plemion Izraela, dla narodu wybranego nadejdą czasy ochłody (Dz Ap 3,21) a święci będą sądzić świat.

Zyskasz więcej niż stracisz
Tak więc, to co otrzymamy to dużo więcej niż straciliśmy dla Pana, tak że Pan mówi że każdy kto by opuścił domy, albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia Jezusa, otrzyma stokroć tego co opuścił, co złożył dla Królestwa Bożego i otrzyma też żywot wieczny (w 29). A wielu biednych i słabych będzie wtedy pierwszymi, ci zapomniani przez świat zaczną nad nim Królować. Wielu zaś tych którzy dzisiaj są ważni i szanowani wynosząc się ponad innych będzie ostatnimi (w 30). Również w kościele będą niespodzianki kiedy jedni będą zawstydzeni a inni docenieni.
I gdy pozostawiamy rodzinę dla Królestwa Bożego, to zyskujemy o wiele większą, zyskujemy całe ciało Jezusa Chrystusa. Zyskujemy barci i siostry, którzy jak zajdzie potrzeba, to nas nakarmią i ubiorą. To jest niesamowite, że gdziekolwiek byśmy pojechali na świecie i tam są chrześcijanie, to oni nas przyjmą, oni się nami zajmą. Jakiś czas temu byłem w Wielkiej Brytanii z Krzysztofem i mieszkaliśmy u jednego brata, ugościł nas po Królewsku i jego dom stał się naszym domem. To jest to, co Pan Jezu mówi, że zyskujemy życie wieczne, większą rodzinę niż straciliśmy i większe zasoby niż pozostawiliśmy.
Amen 

sobota, 12 listopada 2016

Życie wieczne Mat 19,16-22


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się młodemu człowiekowi, który przyszedł do Pana Jezusa z pytaniem co ma czynić, by zyskać życie wieczne.
I trzeba powiedzieć, że jest to dosyć rzadki przypadek w Biblii i w ogóle, kiedy ludzie w taki otwarty sposób poszukują życia wiecznego. Na ogół ludzie szukają czegoś innego, pieniędzy, zdrowia, chleba, pracy, przyjaciół, rozrywki, ale rzadko życia wiecznego. Zorganizuj spotkanie którego głównym hasłem będzie obietnica uzdrowienia, ofiarowania jakiegoś prezentu, jakiejś paczki, czy możliwość otrzymania jakiś pieniędzy, a zobaczysz że będziesz miał tłumy. Kiedyś słuchałem świadectwa jednego misjonarza, który opowiadał że na spotkania biblijne z poczęstunkiem, które były organizowane u niego w mieście przychodziło bardzo wiele osób, ale gdy po pewnym czasie, przestano serwować jedzenie kawę oraz ciasto została tylko mała grupka. Znowu inne świadectwo jednego ze zborów, gdzie organizowano obiady po każdym nabożeństwie, darmowe ciuchy z zachodu, a czasami jakieś paczki. Tak długo jak Zbór prowadził tą służbę sala nabożeństw była wypełniona aż po brzegi. Później zaostrzyły się przepisy i sanepid nie pozwolił dalej organizować publicznego karmienia, skończyły się obiady, paczki, a  frekwencja podczas nabożeństw bardzo zmalała.
Tak więc, gdy ludzie wiedzą że coś otrzymają, coś co jest namacalne i przedstawia wartość w ich oczach tłumnie przybędą. Ale zorganizuj spotkanie pod hasłem, „życie wieczne dla każdego”, lub „przyjdź Pan Jezus chce ci ofiarować życie wieczne”, a najczęściej przybędzie garstka. Po prostu większość ludzi nie jest zainteresowana życiem wiecznym, Chrystusem, te sprawy są dla nich głupstwem nie są zainteresowani swoim stanem duchowym, swoją wiecznością i nie przyjmują tych rzeczy (1 Kor 2,14).
To więc tu mamy absolutny wyjątek, młody, bogaty, moralny człowiek przychodzi do Pana Jezusa z najważniejszym pytaniem. Jak mogę być zbawiony, jak trafić do nieba.
Odpowiedź Jezusa dla tego człowieka jest bardzo podobna do tego, co Pan mówi we wszystkich ewangeliach. Chcesz być zbawiony, to zostaw wszystko i idź za mną!
Pan Jezus, Królestwo Boże i sprawy Duchowe muszą być absolutnie na pierwszym miejscu!
Jak to Pan mówił w Ew. Łukasza
Łukasza 14:33  Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.
Lub
Mateusza 10:39  Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.
Zbawienie jest dla ludzi, którzy porzucili wszystko dla Chrystusa, postawili Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu w swojej rodzinie, w swojej pracy, w swojej szkole, czy w swoim biznesie.
I to jest najważniejsza, przewodnia myśl której Pan uczy nas z tego fragmentu.
Jak mogę mieć życie wieczne?
Wspaniałe pytanie! Jednak większość ludzi nigdy do tego pytania nie dochodzi. Możemy powiedzieć, że młodzieniec, który przyszedł do Jezusa jest o wiele dalej w swoim życiu duchowym niż znaczna większość. On to pytanie sobie zadaje, on zastanawia się, rozpytuje o drogę, szuka. Ale tylko dobre chęci nie wystarczą by być zbawionym.

Należy szukać życia wiecznego
I wydaje mi się, że jest to jedna z pierwszych rzeczy jakie w życiu człowieka muszą się pojawić, by mieć życie wieczne. Należy zacząć myśleć o swojej wieczności, o swoim zbawieniu, o swoim spotkaniu z Bogiem. Należy zacząć poszukiwać prawdy. Do póki trwasz w tym w czym jesteś i nie zastanawiasz się, czy Bóg to akceptuje, czy twoje życie podoba się Bogu, czy to co czynisz jest zgodne ze Słowem Bożym, dopóty nie będziesz szukał niczego więcej.
Czasami ludzie mówią „a ja uważam że każdy powinien zostać w takiej religii w jakiej się urodził”. Cóż za niedorzeczna, głupia i diabelska myśl. Całkowicie sprzeczna z ewangelicznym przesłaniem.
Pan zachęcał nas do szukania Życia wiecznego, do szukania Królestwa Bożego, do szukania Boga.
Zwróćcie uwagę na kilka fragmentów Pisma
Łukasza 11:9  A Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczecie, a otworzą wam.
10  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.
Proś by Bóg dał ci się poznać, szukaj prawdy z otwartym sercem, nie ustawaj i nie poddawaj się nawet jeśli długo nie może jej znaleźć.
Prorok Amos mówi
Amosa 5:4  Bo tak mówi Pan do domu Izraela: Szukajcie mnie, a żyć będziecie!
Ostatnio na spotkania w więzieniu w których biorę udział przychodzi jeden z osadzonych. Rozmawialiśmy o konieczności nowego narodzenia, omówiliśmy wszystkie sprawy, a później poprowadziłem go w modlitwie. Jednak jak na razie nie nawrócił się. Mówił mi, że szuka, modli się i prosi Boga o nowe narodzenie i nie widzi zmian. Zachęcam go by nie ustawał, szukał, pukał i czynił kroki w stronę Boga z nadzieją że Bóg zmiłuje się nad nim.
To jest absolutna konieczność, jeśli chcemy być zbawieni musimy szukać Boga, a On pozwoli nam się znaleźć, mamy szukać Go z całego serca, a objawi się nam (Jer 29,13).

Zbawienie przez ludzkie starania
Teraz zauważmy, że ten młody człowiek szukający życia wiecznego, jest człowiekiem który przestrzega przykazań, nie zabija, nie cudzołoży, nie kradnie, nie kłamie, troszczy się o ojca i matkę i uważał że moralnie jest niemal bez zarzutu. On mówił czego mi jeszcze nie dostaje, czego mi brakuje? (18-20 w).
Jednak pomimo wysokich standardów moralnych którymi on się kieruje, ma niepokój w sercu. Wie gdzieś głęboko w sobie, że to wszystko co czyni to zbyt mało, że to nie daje mu pewności zbawienia. Nie znalazł zbawienia w religijności, ceremoniach i przestrzeganiu przykazań. Jakże często się słyszy, że jeśli chcesz osiągnąć życie wieczne przestrzegaj 10 przykazań. Kilka tygodni temu słuchałem addycji w radiu poświęconej dniu 1 listopada. Pani dziennikarka zadawała pytania natury duchowej księdzu i ostatnie pytanie było „jak być zbawionym”? Myślę sobie, no ciekawe co ten ksiądz powie. A ksiądz powiedział że trzeba przystępować do sakramentów i spełniać dobre uczynki, ale właśnie ten młody człowiek próbuje to robić i czy został zbawiony? Nie, nikt z nas nie jest na tyle dobry, by mógł sam siebie zbawić.
Chociaż w rozumieniu większości ludzi i powszechnej społecznej opinii, ten człowiek z ewangelii był dobry, może nawet powiedziano by, że bardzo dobry. Również w czasach Pana Jezusa z pewnością uchodził za dobrego religijnego i pobożnego Żyda. W opinii wielu współczesnych Jezusowi, nic temu młodemu człowiekowi nie brakowało. Wielu by powiedziało, „że żyj tak jak żyjesz, a na pewno będziesz zbawiony. Niepotrzebnie się martwisz jest wielu gorszych od ciebie”.
 Jestem pewny, że Pan Jezus celowo wymienia wszystkie przykazania z listy, które ten człowiek przestrzegał, bo chciał mu uświadomić, że ludzkie wysiłki w celu pozyskania zbawienia są niewystarczające. Dlatego że Zbawienie jest zbyt cenne, zbyt wartościowe, „okup za duszę jest zbyt drogi jak mówi” psalm 49,9. Cena duszy, to cena śmierci Syna Bożego. Człowiek jest zbyt grzeszny, a Bóg zbyt święty i sprawiedliwy by ktoś z nas mógł o własnych siłach pozyskać życie wieczne.
 Wydaje się jakby Jezus chciał powiedzieć mu, przez wymienianie tych przykazań, „zobacz, żyjesz na wysokim poziomie moralnym. Przestrzegasz wszystkiego co powiedziałem, przestrzegasz wszystkiego czego uczą cię twoi nauczyciele duchowi i właściwie powinieneś nie mieć żadnych wątpliwości odnośnie swojego Zbawiania, a pomimo tego czujesz strach, obawy i nie masz poczucia, że Bóg jest blisko ciebie i jest z tobą i że masz przebaczone grzechy”.
Uczucie tego człowieka jest uczuciem wielu milionów ludzi dzisiaj, religijne starania tego młodzieńca w celu pozyskania życia wiecznego jest drogą większości ludzi na całym świecie do Boga. Ludzie myślą, że jak będą dobrzy, religijni, będą się starać, to pójdą do nieba, może do czyśćca, ale nie do piekła. Ale cokolwiek by czynili, bez pojednania z Bogiem przez wiarę w Chrystusa nie zaznają pokoju.
I Pan Jezus w tej rozmowie prowadzi tego człowieka, do miejsca w którym on może zrozumieć, że powinien mieć życie w wyniku swoich starań, ale nie ma. W ten sposób Jezus mówi mu, że to nie jest właściwa droga. Ludzie muszą zrozumieć by otrzeźwieć, że ich religia jeśli jest taka dobra, to powinna im dawać życie wieczne! A tymczasem co im daje? Mrzonki, złudzenia, fałszywe nadzieje i brak pokoju. Między innymi na tym polega ewangelizacja, doprowadzić człowieka do miejsca, gdzie będzie mógł zobaczyć, że to wszystko co dotychczas czynił jest niewystarczające by był zbawiony.
Jedynie wiara w Pana Jezusa sprawia, że mamy prawdziwy pokój i pewność zbawienia, ludzkie starania tego uczynić nie mogą. Bóg zapewnia nas o tym w swoim Słowie (Gal 3,10) (Jan 5,24), a także rozlewa w nas (wierzących w Chrystusa) swego Ducha Św. który przekonuje nas wewnętrznie świadcząc duchowi naszemu, że jesteśmy dziećmi Bożymi (Rzym 8,16). W ten sposób uzyskujemy pokój którego świat i inne religie nie mają i dać nam nie mogą (Jana 14,27).

Życie wieczne wymaga poświęceń
Kolejna rzecz jest taka w tym fragmencie, że życie wieczne które jest w Chrystusie wymaga poświęceń. Zobaczmy, że Pan po tym jak ten młody człowiek powiedział, że przestrzega wszystkich przykazań nie powiedział, że źle czyni. Ale powiedział chcesz być doskonały sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim (w 21). On czynił dobrze, ale czynił za mało, jego serce było przy kasie. Pan dotknął się tego, co było najważniejsze dla tego młodego człowieka, a były to pieniądze.
One były najbardziej istotne w Jego życiu, były tak ważne że nie mógł ich zostawić dla Chrystusa, dla życia wiecznego. Pragnienie bogactwa i pogoń za majętnościami wielu ludzi dzisiaj powstrzymuje przed pójściem za Jezusem. Ich Bogiem są pieniądze, brzuch (Filip 3,19), dobra materialne, wygoda, ale jak to Pan Powiedział, nie można Bogu służyć i mamonie (Łuk 16,13), nie można mieć dwóch Panów. Jezus nie zadowoli się drugim miejscem w naszym życiu. Albo postawisz go na pierwszym, albo nie będziesz miał Go w ogóle.
Jeśli jednak wybierzemy rzeczy tego świata, pieniądze, pogoń za bogactwem, to gdy przyjdzie dzień sądu, dzień naszej śmierci będzie wtedy tak jak mówi Słowo Boże:
Jakuba 5:2  Bogactwo wasze zmarniało, a szaty wasze mole zjadły.
3  Złoto wasze i srebro zaśniedziało a śniedź ich świadczyć będzie przeciwko wam i strawi ciała wasze jak ogień. Nagromadziliście skarby w dniach, które się mają ku końcowi.
Dla wielu innych ludzi skarbem którego nie chcą zostawić dla Jezusa, może być coś innego, to może być ich swobodny styl życia, jakieś hobby, praca, nałogi, jakiś grzech, ludzka duma, religia ojców, tradycja rodzinna, a nawet sama rodzina.
Pan Jezus nakazał mu sprzedać wszystko co ma, bo wiedział że to będzie dla niego największą ofiarą dla Boga, prawdziwym testem jego temperatury duchowej, pokaże mu stan Jego serca.
Gdybyś ty dzisiaj stanął na miejscu tego młodzieńca, jak myślisz czego by Pan zażądał w twoimi życiu, co jest dla ciebie tak cenne, tak ważne, że mogłoby konkurować z Chrystusem?  
Pamiętam pewnego człowieka, który kilka lat temu przychodził do naszego Kościoła. Słowo Boże dotykało go w mocny sposób, tak że chłonął je jak gąbka i pragnął go więcej i więcej. Ale Jego żona robiła mu straszne awantury w domu z powodu czytania Biblii i przychodzenia na nabożeństwa. Przez jakiś czas był on bardzo rozdarty wewnętrznie między żoną a kościołem z czasem jednak zaborczość Jego żony wygrała i odszedł zasmucony jak bohater w naszej historii.
Pójście za Panem Jezusem będzie wymagało i wymaga od człowieka wielu poświęceń, jak to ktoś powiedział, że Zbawienie jest za darmo, ale kosztuje wszystko. Należy płożyć na ofiarę całe moje życie. Jednak to, co tracimy jest nieporównywalnie małe z tym, co w zyskujemy, bo zyskujemy życie wieczne.
Jak śpiewamy w jednej pieśni
„Choćbym wszystko miał lecz nie miał Pana, skąd bym siłę mógł do życia brać?
Cóż mi mogą świata czcze rozkosze za mojego Pana w zamian dać”?
Być może Pan Jezus nigdy nie zażąda od nas tego samego, co od tego młodzieńca, może zażąda czegoś innego, ale zawsze musimy być gotowi zostawić wszystko dla Chrystusa.

Przyjęcie łaski wymaga by człowiek zobaczył swoją grzeszność
Ostatnia rzecz w dzisiejszej historii to, to w jaki sposób Pan Jezus uświadomił tego młodzieńca o jego grzeszności. Jak widzimy, człowiek przychodzący do Pana Jezusa uważa się za sprawiedliwego, za tzw. dobrego człowieka. On ma taki problem jak większość religijnych osób, uważa że przestrzega przykazań i jest sprawiedliwy. Jezus doskonale zna Jego problem, wie że gdy powie o konieczności przestrzegania przykazań, ten młody człowiek pochwali się, że to czyni. Prawdopodobnie on szczycił się ze swojej sprawiedliwości, był z niej dumny, obnosił się ze swoją dobrocią i miłością do bliźniego. Więc Pan użył tej samej broni z której był dumny, by uświadomić mu, że jest grzesznikiem. To jest niesamowite, jak Pan umiał poprowadzić rozmowę, jak wielce był błyskotliwy, jak umiał dotknąć serca, by pokazać głębie problemu.
Zauważmy, że Jezus przywołuje tutaj drugą część dekalogu z 10 przykazań, by dotrzeć do tego człowieka. Pomija pierwszą część przykazań które odnosiły się do Boga i wymienia przykazania dotyczące miłości do bliźniego. Nie morduj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa (nie kłam), czcij ojca i matkę oraz dodaje przykazanie miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
Oczywiście w odpowiedzi słyszy, ja to wszystko czynię, - „tak, mówi Jezus. To rozdaj wszystko co masz ubogim, a później idź za mną:.
I wtedy ten młody człowiek zasmucił się, zrozumiał że nie kochał bliźniego, tak jak uważał że kocha. Kochał bardziej pieniądze niż swojego bliźniego. Kochał bardziej samego siebie niż swojego bliźniego. On nie chciał dzielić się z bliźnim majątkiem jaki miał. On zrozumiał że jest grzesznikiem i nie zbawi się sam, potrzebuje zbawiciela.
I zobaczmy, że Pan Jezus zanim dał mu rozwiązanie, że ma iść za nim, że potrzebuje Zbawiciela, że będzie mu wybaczone, to najpierw pokazał mu jego stan duchowy. Pokazał, że jest grzesznikiem, że złamał Boże prawo, że jest przestępcą w Bożych oczach. Jezus nie zaczynał ewangelizacji od słów „Bóg cię kocha takim jaki jesteś i pragnie żebyś był zbawiony, wszystko będzie dobrze”. Nie, Pan Jezus pokazał mu, że jest grzesznikiem i wezwał do upamiętania. Tak naprawdę nie możemy przyprowadzić ludzi do zbawienia oferując im wyłącznie „Jezusa” który poprawia komfort ich życia, Jezusa który jest odpowiedzią na ich potrzeby, takiego cukierkowego Jezusa. Przyjmij Pana Jezusa, a będziesz zdrowy, miną twoje problemy, On zatroszczy się o twoje potrzeby, będziesz szczęśliwy i wszystko będzie wspaniale.
W takim przedstawieniu ewangelii Pan Jezus staje się dodatkiem do życia, a nie jedyną nadzieją, jedyną prawdą, jedyną drogą. Wtedy Łaska traci sens, wtedy nie widać dlaczego muszę przyjąć Chrystusa, dlaczego to jest mój jedyny ratunek, dlaczego to jest takie ważne.
A tak dzisiaj wygląda wiele ewangelizacji, przyjdź Jezus cię kocha, chce żebyś był szczęśliwy, ale często nie ma mowy o grzechu, upamiętaniu i piekle.
Co się dzieje, gdy ktoś przyjmie Pana Jezusa po to, by poprawił się komfort jego życia, a później się okazuje że nie jest tak jak mu obiecywano? Wtedy ludzie odchodzą sfrustrowani, bo nie zostali uzdrowieni, bo nie są tak szczęśliwi jak im obiecywano, bo nie otrzymali wymarzonej pracy, a jeszcze mają problemy, prześladowania lub inni śmieją się z nich.
Pan Jezus tak nie czynił, najpierw użył Bożego prawa, Bożych przykazań by pokazać że ten młody człowiek jest grzesznikiem. Potem pokazał mu, że nie może sam zapracować na Zbawienie i jeśli nie zmieni kierunku życia nie będzie zbawiony. Następnie wezwał go do upamiętania, do sprzedania wszystkiego co ma i rozdania ubogim, a później pokazał mu łaskę, by szedł za nim i będzie zbawiony.  
Podobnie i my, najpierw powinniśmy ludziom pokazać przez Boże prawo potrzebę zbawienia, że są grzesznikami, że bez Bożej pomocy pójdą do piekła. Następnie należy wzywać do odwrócenia się od grzechów i wskazać, że jedyną nadzieją dla grzesznika jest Chrystus. Wtedy Boża Ewangelia, dobra nowina, rzeczywiście jest dobra, bo nie ma innej drogi do ocalenia życia. Po takim przedstawieniu ewangelii łaską jest najlepszą nowiną jaką kiedykolwiek mogłeś usłyszeć.
Chciałbym wam to trochę zobrazować pewną anegdotką. Wyobraźmy sobie, że lecimy w samolocie i stewardesa mówi nam, byśmy rozsiedli się wygodnie w fajnych fotelach, ale musimy założyć spadochrony, bo to poprawi komfort naszego lotu. No, to zakładamy te spadochrony, ale czym dłużej lecimy tym mocniej czujemy się oszukani. Czujemy że z tym spadochronem na plecach nam niewygodnie, gniecie nas w kręgosłup, ciężko się oprzeć, to więc po jakimś czasie zdejmujemy je. Spadochron, który miał być nam pomocą okazuje się zbędny. Nikt nie poinformował nas  że samolot w każdej chwili może się rozbić, wiec idea spadochronu traci sens. Tak postępuje większość ludzi którym została przedstawiona ewangelia mająca poprawić komfort ich życia, odchodzą od Boga. A teraz wyobraźmy sobie inną sytuację, lecimy w samolocie i stewardesa na początku lotu mówi nam, że koniecznie musimy założyć spadochrony, bo samolot może w każdej chwili spaść. I chociaż jest nam podobnie niewygodnie, gniecie, to jednak cieszymy się że mamy spadochrony, bo wiemy że samolot w każdej chwili może się rozbić, a spadochron to jedyny ratunek. I jeśli ewangelia zostanie przedstawiona we właściwy sposób, a ludzie pozytywnie na nią odpowiedzą, to nie chcą odchodzić od Chrystusa, bo Chrystus to ich jedyny ratunek.
Tak więc podsumowując
1.      Po pierwsze należy szukać życia wiecznego z całego serca, a znajdziemy je.
2.      Po drugie, nie możemy być zbawieni przez przestrzeganie przykazań, dobre uczynki, bo jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy przebaczenia u Boga, a te możemy uzyskać jedynie przez wiarę w Chrystusa.
3.      Po trzecie, Życie wieczne wymaga poświęceń, porzucenia wszystkiego dla Chrystusa.
4.      I po czwarte, skuteczne przyjęcie Bożej łaski wymaga, by człowiek ujrzał swoją grzeszność w świetle Bożego prawa. Dopiero wtedy Ewangelia błyszczy pełnią swojego blasku.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Refleksje o Wieczerzy Pańskiej 1 Koryntian 11,23-32


    1.      Apostoł Paweł nie był przy ostatniej wieczerzy wraz z uczniami, Pan Jezus dał mu osobiste objawienie co tam się stało (w 23). Jak wziął Chleb i Kielich wskazując na swoją śmierć. I powiedział mu, że On i wszyscy po nim mamy powtarzać tą pamiątkę przypominając sobie że Pan Jezus oddał życie za nasze grzechy.
    2.      Symbol Chleba który spożywamy jest symbolem złamanego ciała Pana Jezusa za nasze grzechy na Krzyżu Golgoty. Przypomina nam również w ten sposób o naszej wspólnocie o naszym złączeniu w Nim. Wszyscy mamy udział w jednym i wszyscy z jednego spożywamy. Łamiąc ten Chleb podkreślamy że jesteśmy częścią wielkiej Bożej rodziny, którą Bóg powołał przez łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa. Do tej rodziny należą ci, którzy uwierzyli w Niego i powierzyli Mu swoje życie.
3.       Chleb który spożywamy i wino które pijemy nie są ciałem i krwią Pana Jezusa, ale są pamiątką. Nie zachodzi tutaj żadna przemiana, my duchowo jesteśmy złączeni z nim przez wiarę a nie przez  ten chleb. Chleb i wino które spożywamy, symbole które nam ofiarował pozwalają cofnąć się nam  do wydarzeń na Krzyżu i przypomnieć sobie, że możemy z Nim być złączeni bo On oddał za nas życie.
4.      Gdy jemy i pijemy zwiastujemy śmierć Pańską. To jest właśnie cel wieczerzy Pańskiej, zwiastowanie śmierci Pańskiej, głoszenie że my byliśmy grzesznikami zasługującymi na potępienie, ale Bóg zmiłował się nad nami i dał swojego syna na śmierć, by umarł za nasze grzechy i teraz każdy kto w Niego uwierzy będzie miał przebaczone. Głosimy że odpuszczenie grzechów jest przez wiarę w śmierć Pańską, przez wiarę w ofiarę Jezusa w Jego osobę , a nie przez sakramenty, spowiedź, pieniądze, dobre uczynki czy religijne starania. Śmierć Pańska jest naszym wybawieniem, jeśli on nie oddał za nas życia, jeśli On nie zmartwychwstał, to nie byłoby nadziei dla żadnego człowieka, bo nie jesteśmy w stanie sami zapłacić Bogu choćby za jeden nasz grzech. Grzech jest tak straszny w oczach Bożych, że wymaga najwyższej ofiary, wymaga życia grzesznika. Ale Bóg w swojej sprawiedliwości dopuścił zastępczą ofiarę, ofiarę Jezusa Chrystusa. On mógł oddać swoje bezgrzeszne życie za nas i Bóg uznał to, za wystarczającą cenę by nasz grzech mógł zostać przebaczony nie naruszając Bożej sprawiedliwości i Bożej Świętości. I Pan mógł to życie również odzyskać na nowo (J 10,18), co Bóg potwierdził przez Zmartwychwstanie. Dlatego dzisiaj nie ma żadnego potępienia dla tych którzy wierzą w Pana Jezusa Chrystusa.
5.      W związku z tym mamy spożywać ten chleb i pić to wino pamiętając jak wielka cena została za nas zapłacona i nie możemy spożywać tego niegodnie. Niegodnie znaczy w nieprzebaczeniu w grzechu, nie zważając na to, że Pan za nas cierpiał, że tak wielka cena została zapłacona za nasze uwolnienie. Gdy będziemy spożywać w grzechu hańbimy ciało i krew Chrystusa (w 27).  Obowiązkiem każdego z nas jest czynić rachunek sumienia, wyznawać swoje grzechy i prosić Pana o przebaczenie, a także innych jeśli wobec nich zawiniliśmy.
Jeśli nie weźmiemy sobie tego do serca narażamy się na sąd Pański (w 29), na Bożą dyscyplinę byśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. Bóg wtedy takiego chrześcijanina karci i pragnie przywieźć do upamiętania. Karcenie może mieć różne oblicze jak w przypadku Koryntian były to choroby, może jakieś nieszczęścia ze śmiercią włącznie. Bóg czyni to dla naszego dobra, podobnie jak my karcimy swoje dzieci. Wprawdzie to jest bolesne, ale czynimy to dla ich dobra.
Więc mamy doświadczać samych siebie, osądzać samych siebie by Bóg nie musiał nas osądzać. Ten osąd samego siebie  polega na tym, że mam głęboko zajrzeć w swoje serce i zobaczyć czy tam nie kryje się jakiś grzech z którym muszę zrobić porządek. Może coś powinienem porzucić, może jakieś niemoralne zachowanie, niemoralne słowa. Może kogoś przeprosić z kimś się pojednać.
Jeśli mamy coś do wyznania Panu, wyznajmy Mu to  i prośmy o przebaczenie byśmy mogli godnie podchodzić do wieczerzy Pańskiej.
Z jednej strony uczestnictwo w  wieczerzy Pańskiej to wielki przywilej, to znak że mam udział w Nowym przymierzu, że jestem dzieckiem Bożym, że zostałem wezwany i zaproszony na ucztę Baranka. Ale z drugiej strony to wielka odpowiedzialność i powinien temu towarzyszyć pewien element bojaźni lęku przed Panem, by spożywać wieczerzę godnie, w czystości, pokorze, przebaczeniu i nie narażać się na sąd Pański.
6.      Pamiątkę wieczerzy mamy sprawować tak długo aż Pan powróci (w 26). Przypominam że czekamy na Jego powrót z nieba. Tak jak odszedł, tak przyjdzie, ale teraz powróci w chwale z wielką mocą pośród tysięcy Aniołów i świętych, by był już na wieki uwielbiany przez swój Kościół.


piątek, 4 listopada 2016

Wolny od grzechu - studium Ew. Jana 8,31-36


Jak wiemy sceneria tych wydarzeń jest w Jerozolimie, gdzie Pan Jezus udał się na żydowskie święto namiotów. Tam przemawiał w niezwykły i wspaniały sposób. Tam również mówił o tym że jest światłością świata, że jest wodą żywą i tam również doszło do sporu Pana Jezusa Żydami.
8,30
Czytamy że tam wielu w Niego po tych przemowach uwierzyło. Ale nie jest to pierwszy raz kiedy Ewangelista Jan mówi że po niezwykłych sytuacjach żydzi uwierzyli w Pana Jezusa Ew. Jana 2,23-24; Jana 6,14, Jana 7,31
Odpowiedz na pytanie czego brakowało wierze Żydów skoro Pan Jezus nie miał zaufania do ich wiary, a w 31 wierszu mówi, jeśli wytrwają w Jego słowie prawdziwie będą Jego uczniami?

Zwróć uwagę że Pan Jezus powiedział do tych, którzy uwierzyli w Niego, że musza wytrwać w Jego słowo, jak myślisz co to oznacza?

ü  Wiara w Jezusa wielu Żydów nie była prawdziwa, zwróć uwagę że Pan Jezus mówi do tych żydów którzy uwierzyli w Niego że ich Ojcem jest diabeł Jana 8,44
Powiedz co różni wiarę prawdziwą od fałszywej?
·         Fałszywa wiara to często tylko słowa, ale nie pociąga za sobą przemiany życia.
·         Fałszywa wiara często opiera się wyłącznie na deklaracjach, „modlitwie grzesznika”, intelektualnej zgody na Jezusa, a nie autentycznym naśladowaniu Pana.
·         Fałszywa wiara może być oparta wyłącznie wiedzę, a nie zaufanie Chrystusowi jako swojemu Zbawicielowi.
·         Fałszywa Wiara często polega na czymś zewnętrznym, a nie na Chrystusie. Polega na religijności, zewnętrznych rytuałach, ale nie pociąga za sobą biblijnej pobożności, prawości, świętości, uczciwości, tego co jest cenne przed Bogiem.
8,31
Czy Żydzi którzy uwierzyli w Jezusa byli Jego uczniami?
No właśnie nie byli, podjęli tylko jakąś intelektualną zgodę w stosunku do Chrystusa, ale nie poszli w Jego ślady. Uczeń to jest ktoś kto idzie w ślady Chrystusa, uczy się od Chrystusa i pozwala się Chrystusowi prowadzić.
Chodzi tu o całkowite oddanie się Chrystusowi. Czym charakteryzują się prawdziwi uczniowie, a czym fałszywi?
Ci którzy są prawdziwymi uczniami trwają w Słowie Chrystusa, wprawdzie mogą upaść, zgrzeszyć ale zawsze powstają, pokutują i dalej idą za Chrystusem. Tacy uczniowie nigdy od Jezusa nie odpadają, nie odwracają się od niego, ci którzy się od niego odwracają tak naprawdę nigdy nie stali się Jego uczniami.

8,32
Co się dzieje z prawdziwymi uczniami?
Przez poznanie Chrystusa doświadczają wspaniałej wolności, od potępienia, od gniewu Bożego, od grzechu, od świata i od szatana. Uczniowie Chrystusa poznają prawdę jaki jest sens i cel życia i prawdę na swój temat, że są grzesznikami i potrzebują Zbawiciela.
Ludzie bez Chrystusa są w niewoli grzechu, fałszu, fałszywych doktryn, przekonań, opinii na swój temat i opinii na temat świata. Bez Chrystusa nie można zrozumieć świata ani celu ludzkiego życia. Nie można tego zrobić, bo człowiek bez Jezusa znajduje się w ciemności i nie wie dokąd idzie, nie wie po co żyje i nie wie dokąd zmierza (Efez 4,21).

8,33
Jak zareagowali Żydzi i dlaczego, gdy Pan Jezus powiedział im, że są niewolnikami?
Jak myślisz jak zareagowaliby ludzie dzisiaj gdybyśmy im powiedzieli że są niewolnikami grzechu, uzasadnij swoją odp.?

Żydzi szczycili się ze swego wybrania przez Boga, ze swej duchowej wolności i chociaż byli w różnych niewolach w różnych okresach historii to uważali, że są wolnymi ludźmi.
Myśleli że sama przynależność do linii Abrahama czyni ich spadkobiercami Abrahamowych obietnic, a tymczasem Słowo Boże mówi, że ci są potomkami Abrahama, którzy mają wiarę Abrahama,  wiarę taka jak miał Abraham Gal 3,5-9.
Jak myślisz co to dla nas dzisiaj oznacza?
Nie ci są wierzący, którzy należą do jakiejś określonej denominacji, czy powołują się na jakiś świętych ludzi, apostołów, sukcesje apostolską, wiarę swoich ojców, tradycje religijną itp. Ale wierzący są ci, którzy faktycznie przyjęli Pana Jezusa Jako swojego Zbawiciela? Ci właśnie ludzie wierzą na wzór Abrahama

8,34-36
Kto według Pana Jezusa jest niewolnikiem?
Niewolnikiem jest każdy kto grzeszy. List do Rzymian 3,23 mówi, że wszyscy ludzie są grzesznikami. Wszyscy ludzie są niewolnikami grzechu Kan. Sal 7,20; Mat 15,19.

Na czym polega niewola grzechu?
Niewola polega na tym, że ktoś kogoś podbił w przymusowe panowanie. W tej sytuacji tak uczynił grzech z człowiekiem i choćby człowiek chciał i nie wiem jak mocno pragnął, nie jest w stanie wyzwolić się samodzielnie z niewoli grzechu. Grzech nieustannie zmusza człowieka do pełnienia swojej woli i pomimo najszczerszych chęci, człowiek o własnych siłach nie może go pokonać. Nie może tego zrobić, bo grzech jest do nas przypisany jak kolor skóry, jest częścią nas. Nie stajemy się grzesznikami dlatego że grzeszymy, ale grzeszymy bo jesteśmy grzesznikami.
Człowiek choćby postanowił że nie będzie grzeszył, że już nic nie uczyni co zasmuca Boga, to i tak nie jest w stanie dotrzymać swoich przyrzeczeń. Tylko Bóg może nas uzdolnić przez swoją łaskę, że będziemy żyć w taki sposób jak Mu to miłe.
Od naszego grzechu może nas wyzwolić tylko Chrystus. I Chrystus wyzwala nas od dwóch rzeczy dotyczących grzechu?
1.      Pierwsza dotyczy mocy grzechu, że kto chodzi z Chrystusem już nie musi grzeszyć, bo grzech stracił nad nim panowanie (Rzym 6,14). To więc grzech nad chrześcijaninem nie ma mocy zmuszać go do czynienia swoje woli. Wprawdzie człowiek wierzący może mu się poddać, ale nie musi, bo teraz należy do innego Pana, do Jezusa.
2.      Druga zaś rzecz, Jezus uwalnia nas od wiecznych konsekwencji grzechu, że ten kto uwierzył w Chrystusa przeszedł ze śmierci do żywota i nie będzie sądzony. Karę za grzech poniósł Chrystus, ja już nie będę sądzony za mój grzech jeśli wierzę w Chrystusa, bo w moje miejsce został osądzony Pan Jezus. 


czwartek, 3 listopada 2016

Ukrzyżowany z Chrystusem List do Galacjan 2,20



Z pewnością nie raz czytaliśmy w Nowym Testamencie, że chrześcijanin to jest ktoś kto został ukrzyżowany wraz z Chrystusem jak np. w liście Pawła do Galatów 2,20
Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
Podobny fragment znajduje się w liście do Kolosan
Kol 3:3  Umarliście bowiem, a wasze życie jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu.
4  Gdy pojawi się Chrystus, który jest waszym życiem, wtedy i wy wraz z Nim pojawicie się w chwale.
Lub jeszcze inny fragment z listu Pawła do Rzymian
Rzymian 6:4  Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.
5  Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania,
Co to tak właściwie znaczy, że Chrześcijanin umarł wraz z Chrystusem, został z Nim ukrzyżowany, że zostaliśmy z nim pogrzebani.
Słowo Boże wyraźnie naucza, że ktoś kto uwierzył w Chrystusa został duchowo z Nim złączony (Rzym 6,5) i ma udział zarówno w Jego śmierci jak i w zmartwychwstaniu. Nie polega to tylko na jakimś intelektualnym przekonaniu, czy oficjalnym ogłoszeniu że tak rzeczywiście jest. Z powodu złączenia się z Chrystusem nie tylko zmienia się nasza pozycja przed Bogiem, że mamy teraz z Nim pokój, że zostaliśmy usprawiedliwieni, ale także jest to nasze głębokie osobiste doświadczanie, tak że stajemy się nowymi innymi ludźmi, Chrystus staje się nasz, a my Jego. Oznacza to, że śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa stało się naszą śmiercią i zmartwychwstaniem czego obrazem jest chrześcijański chrzest. Woda jest jak grób i zanurzenie w niej, to obraz śmierci, wynurzenie zaś to obraz zmartwychwstania do nowego życia. Dlatego kto jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem stare przeminęło (2 Kor 5,17), przeminęły stare grzeszne pragnienia, stary niechrześcijański sposób życia, stare myślenie skupione wyłącznie na tym co tu i teraz, obecnie pragniemy nowego. Pragniemy czystości, świętości i prawdy. Pragniemy uwielbiać Boga i służyć Mu. Pragniemy by to nowe życie które dał nam Chrystus jak najpełniej przez nas się przejawiało. Wprawdzie możemy grzeszyć, ale już nie chcemy, bo mamy nowe serce i nową naturę od Boga.
W chwili gdy przyjmuje Chrystusa do mojego życia jako Pana i Zbawiciela jednocześnie przyjmuje moją śmierć jako grzesznika. Wiemy że nasz grzech zaprowadził Chrystusa na Krzyż i zdał Mu śmierć. Podobnie i my, by móc wydawać owoce dla Boga i prowadzić nowe życie najpierw musimy umrzeć dla grzechu. Ale sami nie jesteśmy w stanie tego dokonać bo grzech jest o wiele silniejszy od każdego z nas. Nadto grzech przynosi śmierć, a Boża sprawiedliwość żąda, by grzesznik został potępiony. Bóg jednak potępił grzech w Chrystusie. Zamiast ukarać nas, ukarał Chrystusa. My wierząc w Niego umieramy dla grzechu, Jego śmierć za grzech staje się naszą śmiercią dla grzechu. Tak, że grzech przestaje nad nami panować, bo  może to czynić tylko nad tymi którzy żyją, ale nasz stary człowiek został ukrzyżowany razem z Chrystusem.
Na tym się jednak nie kończy, śmierć starego dała początek nowemu. Nie żyje już ja, ale żyje we mnie Chrystus jak pisał Paweł do Galatów lub Rzymian mówiąc, że jeśli razem z nim umarliśmy razem z nim zostaliśmy wskrzeszeni byśmy prowadzili nowe życie.
Drodzy głęboko wierzę, że dzisiaj z krzyża, ze śmierci Pana Jezusa płynie ta sama moc, która okazała się w zmartwychwstaniu, płynie by każdego z nas wyzwolić z grzechów, oczyścić, pokrzepić i sprawić bym prowadził nowe życie. Przyjdźmy dzisiaj pod krzyż przez wiarę, przyjdźmy i uznajmy że Zbawiciel umierał tam za nas, za ciebie, przyjdźmy i połóżmy tam nasze stare życie, a wtedy otrzymamy nowe. Amen

Łączna liczba wyświetleń