niedziela, 27 listopada 2016

Przymierze między światłością a ciemnością 2 Kron 18,1-3; 19,1-3


Drodzy dzisiaj chciałbym byśmy przywołali historię Króla Judzkiego Jehoszafata. Słowo Boże mówi, że był on bogobojnym człowiekiem tak, jak jego praojciec Dawid.
2 Kronik 17:3  I był Pan z Jehoszafatem, gdyż chodził on drogami, jakimi chodził niegdyś Dawid, jego praojciec, i nie szukał Baalów,
4  Ale szukał Boga swoich ojców i postępował według jego przykazań, a nie tak, jak czynił Izrael.
5  Toteż Pan wzmocnił władze królewską w jego ręku i wszyscy Judejczycy składali daniny Jehoszafatowi; miał on wielkie bogactwo i sławę.
6  Chodząc zaś drogami Pana, nabrał znowu odwagi i usunął z Judy świątynki na wzgórzach i aszery.
Jednak po pewnym czasie gdy Jehoszafat doszedł do wielkiej sławy i potęgi zawarł przymierze z bezbożnym Królem izraelskim Achabem.
O Achabie zaś czytamy:
1 Król 16:30  Lecz Achab, syn Omriego, postępował w oczach Pana gorzej niż wszyscy jego poprzednicy.
31  Niczym to jeszcze było, że chodził w grzechach Jeroboama, syna Nebata, lecz ponadto pojął on za żonę Izebel, córkę Etbaala, króla Sydonu, i służył Baalowi, i oddawał mu pokłon,
32  I wzniósł ołtarz Baalowi w świątyni Baala, którą zbudował w Samarii.
33  Achab kazał też sporządzić Aszerę; czynów takich, pobudzających do gniewu Pana, Boga Izraela, popełnił więcej aniżeli wszyscy królowie izraelscy, jego poprzednicy.

A tak wyglądało owo przymierze
2 Kronik 18:1  Gdy Jehoszafat doszedł do wielkiego bogactwa i znaczenia, spowinowacił się z Achabem.
2  Po kilku latach wstąpił do Achaba do Samarii i wtedy Achab kazał dla niego i dla jego świty zabić wiele owiec i bydła i namówił go do wyprawy przeciwko Ramot Gileadzkiemu.
3  Achab, król izraelski, rzekł do Jehoszafata, króla judzkiego: Czy ruszysz ze mną pod Ramot Gileadzkie? A on mu odpowiedział: Ja zrobię, co ty zrobisz, a co zrobi twój lud, zrobi mój lud; pójdziemy z tobą na wojnę.

Przymierze to przysporzyło Jehoszafatowi wiele problemów. W czasie wspólnej bitwy ramię w ramię z Achabem o mało co, nie zginął i tylko boska interwencja sprawiła że ocalał (2 Kron 18,31). Nadto też Izrael poniósł w tej bitwie klęskę, a król Achab został zabity.
Po tych wydarzeniach przyszedł do Jehoszafata prorok Pana i tak mu powiedział

2 Kronik 19:1  Gdy Jehoszafat, król judzki, powrócił cało do swego domu do Jeruzalemu,
2  Stanął przed nim jasnowidz Jehu, syn Chananiego, i rzekł do króla Jehoszafata: Czy musiałeś pomagać bezbożnemu i okazywać miłość tym, którzy nienawidzą Pana? Przez to ciąży na tobie gniew Pana.
3  Niemniej i dobre rzeczy u ciebie się znalazły, bo wytępiłeś aszery z tej ziemi i swoje serce skłoniłeś do szukania Boga.

Jak widzimy Bóg miał pretensje do Jehoszafata, że zbratał się z Achabem, bezbożnym Królem Izraela.
Podobne sytuacje mogą mieć miejsce w naszym życiu i mogą mieć miejsce w kościele, gdy dążymy do szczególnie bliskiej społeczności z bezbożnymi ludźmi.
Nie mówię tutaj o takiej społeczności, gdy naszym zamiarem jest głosić bezbożnym ludziom ewangelię i przyprowadzić ich do Chrystusa. Nie to mam na myśli, to mamy czynić, mamy iść do świata, do ludzi tego świata i pokazywać im miłość Chrystusową.
Ale jest jeszcze inna społeczność z tymi którzy nie znają Pana. Jest to społeczność dla rozrywki, dobrego towarzystwa, mogą być to wspólne nie do końca uczciwe interesy, świeckie libacje, popijawy alkoholowe. Mogą to być również sytuacje kiedy jestem narażony lub kuszony do jakiegoś grzechu.
Albo towarzystwo które plotkuje, obmawia i zaszczepia w nas pogański sposób patrzenia na świat i otaczającą nas rzeczywistość.
Pamiętam, że gdy ja się nawróciłem i poznałem Pana, to przez jakiś czas, kilka tygodni, próbowałem godzić społeczność z Chrystusem i jego kościołem między moje stare towarzystwo ze świata z którym spotykaliśmy się w różnych klubach, czasami na nocnych dyskotekach. Tłumaczyłem sobie wtedy, że idąc tam z nimi mogę głosić im ewangelię. Ale z czasem zauważyłem, że wcale nie chodziło mi o głoszenie ewangelii, ale jakaś część mnie, nie do końca chciała  zostawić to stare życie, a chęcią głoszenia ewangelii tylko się usprawiedliwiałem. I pewnego dnia siedząc w takim klubie ze znajomymi odczułem bardzo mocno że to nie jest moje miejsce.
Odczułem to co mówi słowo Boże
2 Koryntian 6:14  Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15  Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
16  Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.
17  Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A Ja przyjmę was
18  I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący;

Przykład Jehoszafata nie tylko jest przestrogą dla nas w sensie osobistym, ale również na płaszczyźnie kościelnej na płaszczyźnie Zboru.
Zbór Pański również nie powinien szukać społeczności, ekumeni, dialogu, wspólnej modlitwy i chwalenia Pana  ze zborami czy kościołami które odeszły od Bożej drogi i nie są wierni Słowu Bożemu. Nie ma miejsca na wspólne działanie, wspólną ewangelizacje, bratanie się z tymi którzy nie są wierni Panu. Nie możemy nazywać braćmi tych którzy podważają fundamentalne doktryny zbawienia takie np. jak zbawienie z łaski przez wiarę, podważanie zmartwychwstania, wyłączności Chrystusa jako zbawiciela, czy tych którzy zachęcają nas do oddawania czci obcym Bogom. Nie możemy również bratać się jako kościół Boży z innymi fałszywymi religiami.
Kościół ma być oddzielony od świata, ma być oddzielony od tego co grzeszne i zepsute. Ma być oddzielony o tych którzy zaciemniają prawdę i rozwadniają ją. Jeśli Kościół Boży brata się z innymi religiami, kościołami które fałszywie wierzą, czy popiera niemoralne instytucje, wtedy przyczynia się do przygaszania prawdy. I diabłu na tym zależy by znikła różnica między tym co prawdziwe, a tym co fałszywe, by świat nie mógł zobaczyć prawdy ewangelii w pełnym jej blasku.
Zarówno w życiu osobistym jak i w życiu Zboru mamy być światłem dla świata, nie pozwalając by świat przygasił nasz blask.
Psalm 1:1  Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych, Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców,
2  Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą. Amen
   



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń