Jak pamiętamy bezpośrednim powodem napisana listu jest ostrzeżenie kościoła przed wędrownymi fałszywymi kaznodziejami, którzy pojawiali się w społecznościach i korzystając z gościny zboru głosili fałszywe nauki. Wykorzystywali to, że część chrześcijan nie była zbyt wnikliwa w to, co głosili fałszywi nauczyciele. Wystarczyło im, że ktoś jest miły, fajnie mówi i stwarza dobą atmosferę. A to, co głosi już nie było tak ważne. Ważne że wszyscy są zadowoleni. Również i my żyjemy w czasach tzw. „poprawności politycznej” nawet większej niż odbiorcy listu. Często kościoły wolą nie oceniać poglądów innych, by nie stwarzać niepotrzebnego napięcia i nie być oskarżonym o brak miłości, ale jesteśmy narażeni na akceptacje dla fałszywych nauczycieli. Tymczasem list ten uczy nas, że mamy być ostrożni wobec takich zwodzicieli i nie próbować się z nimi bratać. Tylko w jeden sposób możemy odróżnić fałszywych nauczycieli od prawdziwych. Musimy zrobić im test prawdy, zobaczyć czy głoszą prawdę ewangelii i żyją nią.
w. 5 - 6
Dlaczego Jan po tym jak w 4 wierszu
powiedział, że ucieszył się z tych którzy żyją w prawdzie teraz przechodzi do
przykazania miłości?
Czyni
tak dlatego, że prawdziwa Boża miłość możliwa jest tylko w prawdzie, nie jest
możliwe mieć ze sobą społeczność w mocy Ducha Św. jeśli wierzymy w zupełnie
różne rzeczy dotyczące osoby Chrystusa i Jego dzieła na Krzyżu, oraz tego jak
należy wypełniać Boże przykazania.
Miłość
która jest z Boga nie polega na tym, że wszystko akceptujemy i na wszystko się
zgadzamy. Często świat postrzega chrześcijańską miłość jako tą która niczego
nie ocenia, niczego nie krytykuje i na wszystko się zgadza, a nawet takiej właśnie
miłości od nas oczekuje. Jednak taka miłość jest fałszywa. Tak jak mówi Jan, że nie podaje nic nowego. Powtarza
tutaj to samo, co powiedział w 1 liście
Jana 2,7, że przykazanie miłości nie było niczym nowym (Pwt 6,5; Kapł; 19,18; Mat 22,36-40). Jednak
jak wiemy, w Chrystusie temu przykazaniu zaczęła towarzyszyć pewna nowość (1 Jana 2,9) nowość ta polegała na
nowej jakości tego przykazania, że w Chrystusie miłość do Boga i wierzących
będzie wynikała z mocy Ducha Św. W ten sposób głębia tej miłości jest dużo
większa niż gdyby wynikała z naszych postanowień. W chwili, gdy się nawracamy,
to w sposób ponadnaturalny jesteśmy pouczeni, że mamy miłować innych wierzących,
a to znaczy, mieć z nimi społeczność i troszczyć się o ich dobro (1 Tes 4,9). Ale Boża miłość nie
dotyczy tylko troski o wierzących, ale także troski o prawdę o czym mówi 6 wiersz.
Jeśli
chcemy wiedzieć jak mocno kochamy Boga i jak kochamy bliźniego, to należy się
przyjrzeć temu z jaką gorliwością przestrzegamy Bożych przykazań. Miłość do
Boga i bliźniego wyraża się w przestrzeganiu Słowa Bożego 1 Jana 5,3; Jana 14,15;
14,21; 14,23-24; 15,14; Psalm 119,60;119,127; 119,140.
Jeśli
ktoś pragnie przestrzegać Bożych przykazań - tego co mówi Boże Słowo, to świadczy to, o tym, że naprawdę kocha Boga. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany
tym, co Mówi Bóg w swoim słowie, ale chce postępować po swojemu, to wydaje
świadectwo, że tak naprawdę nie kocha Boga, bo nie kocha Jego przykazań - Jego
słowa. Nie można kochać Boga i gardzić Jego Słowem, to tak jakby ktoś mówił że
kocha żonę, ale codziennie sprawia jej przykrość postępowaniem, którego ona nie
akceptuje. Jan tutaj nie mówi o emocjach, ale o posłuszeństwie, jak
przestrzegasz przykazań odnoszących się do Boga, to kochasz Boga. Jak
przestrzegasz przykazań odnoszących się do bliźniego, to kochasz bliźniego.
Fałszywi nauczyciele natomiast Przychodzili i mówili, że kochają Boga i
bliźniego, ale tak naprawdę ich nie kochali, bo nie chcieli być posłuszni Bogu
i w Jezusie Chrystusie uznać Boga. A także wykorzystywali bliźnich: ich dobroć,
gościnność oraz chęć niesienia pomocy. Tak więc widzimy, że chrześcijańska
miłość dotyczy prawdy i Bożych przykazań. Jeśli odstawiamy Boże przykazania, a
chcemy mieć jakąś tanią miłość, ludzki sentymentalizm, to oczywiście możemy,
ale już nie możemy mieć Bożej miłości w Duchu Św. Nie możemy liczyć na Bożą
miłość jeśli nasza miłość jest naznaczona grzechem i nieposłuszeństwem. A to
oznacza, że musimy kochać w granicach jakie zakreśla nam Słowo Boże.
Jeśli ktoś błądzi, to dlatego że kochamy tą osobę będziemy ją napominać. Jeśli ktoś upadnie, to przyjdziemy go podnieść. Jeśli ktoś ma potrzebę to z powodu miłości przyjdziemy mu pomóc, ponieważ tak mówi Boże Słowo.
w. 7
- 8
Teraz
Jan stawia stwierdzenie w , że chrześcijanie nie mogą przyjmować i słuchać
oszustów. Nie mogą akceptować i przyjmować tych, którzy żyją daleko od Słowa
Bożego oraz nie uznają Chrystusa za Boga. Mówiąc o miłości Jan ma na myśli
społeczność ze zwodzicielami. Jeśli oni nie chcą uznać prawdy i upamiętać się
nie możemy powiedzieć, że wprawdzie wierzą inaczej, ale to nie ma znaczenia, bo
modlimy się do tego samego Boga. Jeśli tak zrobisz, stracisz prawdę. Jeśli
stracisz prawdę, to nie ma mowy o chrześcijańskiej miłości.
I
tu Słowo Boże stosuje wiele ostrzeżeń
Mateusza 24,24 ; 2 Ptr 2,1; 1 Ptr 2,13; 1 Jana 4,1; 1 Tym 4,1-5; Judy 1,12.
Chrześcijańska
miłość wobec fałszywych nauczycieli nie polega na tym, że się z nimi bratamy,
ale na tym, że ich odważnie w miłości napominamy, by mogli się stać naszymi
braćmi.
Mamy
więc badać tych, którzy przychodzą do nas w imieniu Jezusa, czy przynoszą
Jezusa o jakim mówi Słowo Boże, czy jakieś inne fałszywe nauki Judy 1,3-4. Należy walczyć o wiarę,
walczyć o prawdę, gdy pojawiają się ludzie, którzy chcą zniszczyć naszą miłość,
naszą społeczność i odciągnąć nas od prawdy ewangelii.
Tutaj nie chodzi tylko o inne religie, tu chodzi przede wszystkim o tych, którzy na ustach mają Jezusa, ale pod Jego imieniem rozumieją coś innego.
Spójrz ile oszustów jest na świecie!
Jest
wielu oszustów, całe mnóstwo na całym świecie. Mnóstwo sekt, które odeszły od
prawdziwego biblijnego chrześcijaństwa, a dzisiaj zwodzą tych, którzy poszukują
prawdy. Jest mnóstwo dziwnych form chrześcijaństwa, które z chrześcijaństwem
nie mają nic wspólnego.
To są te wszystkie odłamy „chrześcijaństwa” które zaprzeczają Chrystusowi i Jego ewangelii 1 Jana 4,1-2. Mogą zaprzeczać osobie Chrystusa, Jego pochodzeniu i zbawczej śmierci. Mogą wykrzywiać to, w jaki sposób można dostąpić zbawienia podważają skuteczność misji Chrystusa i mają wiele innych sposobów zaprzeczania ewangelii. Zamiast na Chrystusie mogą skupiać się na rytuałach i gestach religijnych. Mogą skupiać się na dobrych uczynkach i ludzkiej moralności, świętach religijnych, cudach, ludzkich potrzebach, a także wielu innych rzeczach, które są drugorzędne, a odciągają nas od Jezusa Chrystusa.
Dlatego
Jan w 8 wierszu przestrzega
chrześcijan, by mieć się na baczności, by być czujnym, uważnym wobec tych
którzy się pojawiają i przynoszą jakieś odstępstwa. Jeśli nie będziemy uważni,
to może się okazać, że nie tylko nie rozwijamy się duchowo, ale przez zjednoczenie
z fałszywymi nauczycielami cofamy się. Tzn. że jeśli pozwolimy wciągnąć się w
złą fałszywą naukę opartą na bajkach i ludzkich naukach, to zaczniemy podążać w
złym kierunku (2 Kor 11,2-4).
Jan obawiał się, że ci chrześcijanie, którzy przyjmowali fałszywych nauczycieli zostaną skażeni ich naukami, a to spowoduje, że nie otrzymają pełnej nagrody, bo owoce ich wiary zostaną ograniczone przez przyjęcie fałszywej teologii. Jeśli wierzący zaczną się bratać z fałszywymi nauczycielami, to mogą stracić wieczną nagrodę i nie otrzymać pełnej zapłaty jaką mogliby otrzymać, gdyby byli do końca wierni. Utracenie nagrody przez prawdziwie wierzących nie jest utratą zbawienia, a jedynie nagrody za wierną służbę dla Jezusa. Zbawienie jest z łaski przez wiarę Efez 2,8-10, nagroda zaś dotyczy poziomu oddania i posłuszeństwa Chrystusowi. Bratanie się w fałszywej ekumenii powoduje, że proces uświęcenia w życiu chrześcijan zostaje zachwiany (Psalm 119,104; 139,21).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz