sobota, 17 grudnia 2011

prorokini Anna przykładem wiernego oczekiwania na Zbawiciela Ew. Łukasza 2,36 - 38

Drodzy dzisiaj chciałbym podzielić się z wami historią pewnej osoby, która jest opisana w Ew. Łukasza. Czytamy tam o pewnej kobiecie, która oczekiwała na przyjście Mesjasza  służąc Bogu bardzo gorliwie w postach i modlitwach zarówno za dnia jak i nocą. Czytamy też o tym, że Bóg  odpowiedział na modlitwy tej niezwykle pobożnej kobiety i pod koniec swojego życia mogła ujrzeć zbawiciela Jezusa Chrystusa.
Myślę, że Anna może być dla nas wszystkich przykładem i zachętą do tego jak należy służyć Bogu. Gdy wgryziemy się w historie tej kobiety, to zobaczymy, że życie nie potraktowało jej lekko, a Bóg nie oszczędził jej doświadczeń. Wyszła za mąż jako młoda dziewczyna w tamtym czasie w Izraelu już czternastoletnie dziewczynki wydawano za mąż i prawdopodobnie Anna około tego wieku stała się żoną. Ale niedługo cieszyła się małżeństwem, bo po siedmiu latach zmarł jej mąż. Z pewnością dla Anny, to była straszna tragedia, ale także powód do zmartwień na przyszłość. Wdowy miały szczególnie trudną sytuacje w Izraelu jeśli posiadały dorosłe dzieci, to miały nadzieje na utrzymanie ; dzieci miały obowiązek troszczyć się o swoich rodziców. Ale w przypadku Anny szczególnie była skomplikowana sytuacja. Maż zmarł dosyć szybko więc nawet jeśli miałaby dzieci, to w takiej chwili były dodatkowym obciążeniem.
Wdowy traciły tez prawo dziedziczenia i były narażone na szorstkie traktowanie i wyzysk. Często wdowy nie znajdywały żadnego korzystnego rozwiązania swojej nowej sytuacji i były uzależnione od dobroczynności. Jeśli zmarły maż miał rodzeństwo, to stosowane było prawo lewiratu, które nakazywało objąć za żonę, wdowę po bracie. Ale nie zawsze stosowano, to prawo, a jak widzimy nie w przypadku Anny. Nawet opowiadania ewangelijne dowodzą wrażliwości Jezusa Chrystusa na ciężki los wdów. Jezus przywrócił do życia „jedynego syna wdowy (Łuk 7,11-17) mamy zapis o ubogiej wdowie która była niezwykle hojna (Mar 12, 42-44) Jezus pochwalił ją. Nie wiemy dlaczego Anna nie wyszła ponownie za mąż, ale wiemy, że bardzo wcześnie została wdową jako dwudziesto – kilkuletnia dziewczyna straciła męża i całe życie do później starości została w tym stanie. Okoliczności w jakich się znalazła nie były sprzyjające, ale nie czytamy w naszym tekście żeby Anna zgorzkniała lub rozczarowała się Bogiem z tego powodu. Myślę, że warto to podkreślić, że Anna postąpiła zupełnie inaczej jak postępuje dzisiaj wiele osób. Nie narzekała na Boga i nie oskarżała Go, jaki to ją spotkał ciężki los, ale zrobiła coś zupełnie przeciwnego, ze swoim problemem przyszła do Boga. Wiele osób w takiej i w podobnych okolicznościach traci wiarę, przeklina Boga, świat, ludzi. Jeszcze inni dochodzą do wniosku, że życie się dla nich skończyło. I nie mam tu tylko na myśli sytuacji gdy stracimy kogoś bliskiego, ale wszystkie inne doświadczenia, które są dla nas szczególnie uciążliwe. Bardzo wiele osób przez podobne problemy odwróciło się od Boga twierdząc, że nie zasłużyli na takie traktowanie „i co to w ogóle jest za Bóg, który dopuszcza do takich tragedii”. Ewangelista Łukasz pokazuje dramat tej kobiety, ale pokazuje nam że w tym dramacie w tej tragedii Anna się nie załamała, nie poddała się ale złożyła swój ciężar na Boga.  W liście Ap. Pawła do filipin czytamy:
Filipian 4:6  Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu.
Anna zachowywała się jakby znała słowa Pawła i Chrystusa żeby się nie troszczyć, nie zamartwiać nawet w najcięższej sytuacji, ale powierzyć nasze problemy i troski Bogu. Bóg dopuszcza do różnych doświadczeń w naszym życiu, ale nigdy w tych doświadczeniach nie pozostawia nas samych. On pragnie żeby trudności doświadczenia zbliżyły nas do niego. I wtedy kiedy tak się stanie, kiedy przyjdziemy do Chrystusa z tym ciężarem jaki nosimy na sercu, to odzyskujemy zupełny pokój. On wychodzi nam naprzeciw w naszym życiu, problemach i doświadczeniach. Można zadać pytanie jak ja się zachowuje podobnych sytuacjach? Czy ufam choć często mogę nie wiedzieć dlaczego Bóg dopuścił do okoliczności w jakich się znalazłem.
Następnie Anna nie uważała, że jest za stara żeby służyć Bogu i być dla niego użyteczną, może być ona dla nas niezwykłym przykładem gorliwości.
Psalmów 92:14  Zasadzeni w domu Pańskim Wyrastają w dziedzińcach Boga naszego.
15  Jeszcze w starości przynoszą owoc, Są w pełni sił i świeżości,
Nie wiemy dokładnie ile Anna miała lat, ale możemy być pewni, że była w bardzo podeszłym wieku. Z ewangelii dowiadujemy się, że 84 lata żyła jako wdowa. Kobiety w Izraelu wychodziły za maż mając około 14 lat i z mężem żyła 7 lat. Więc jeśli dodamy 21 lat do 84 to wychodzi nam, że w chwili przyniesienia Jezusa do świątyni Anna miała 105 lat. Mimo tak podeszłego wieku nie doszła do wniosku, że czas zostawić służbę Bugu innym młodszym od siebie, ale angażowała całym sercem poszcząc i modląc się.  I z znowu pojawia się pytanie jak długo człowiek powinien angażować się w służbę i pracę w królestwie Bożym? Anna jest dla nas przykładem, że od samej młodości do późnego wieku starczego można być skutecznym w służbie dla Pana. Być może posuwając się w latach nie będziemy w stanie robić tego co robiliśmy w młodości gdy znaliśmy Pana. Może nie będziemy w stanie pojechać na misję lub angażować się w taki stopniu jak pozwalały nam na to młodzieńcze lata życia. Ale możemy angażować jak robiła, to Anna. Zbyt często nie doceniamy służby, którą ona pełniła.  Ona trwała przez cały czas w postach i modlitwach. O co mogła się modlić? Z jej postawy wynika, że modliła się o wypełnienie obietnic, które Bóg dał swojemu ludowi. Modliła się o to aby Boża wola wypełniła się na ziemi tak jak wypełnia się w niebie. Służba modlitwy jest jedną z najbardziej zaniedbywanych służb w kościele. życie chrześcijanina, życie wiary, by było życiem pełnym mocy musi być wypełnione modlitwą. W wielu kościołach temat modlitwy jest coraz mniej popularny, możemy organizować wielkie przedsięwzięcia ewangelizacyjne snuć wielkie plany, mieć wypełniony kościół po brzegi ludźmi, ale jeśli wszelkie nasze działania nie są poprzedzone modlitwą, to są tylko czysto cielesne starania, które z pewnością nie przysporzą Chwały Bogu. Ktoś powiedział że „zwyciężamy na kolanach” nasza gorliwość i oddanie jest odbiciem naszej osobistej społeczności z Bogiem. Nie spodziewajmy duchowych zwycięstw w naszym osobistym życiu, kościele jeśli nie będziemy ludźmi modlitwy. Gdy przyjrzymy się wielkim ludziom wiary, to od razu zauważymy że wszyscy spędzali czas przed Bogiem modląc się. Gdy prześledzimy służbę Jezusa Chrystusa, to dostrzeżemy, że często praktykował osobistą społeczność z Bogiem. Niekiedy trwało, to nawet całą noc. Gdy apostołowie kładli się spać Chrystus oddalał się na modlitwę gdy oni wstawali On już był na modlitwie.
Gdy modlimy się, to zdajemy sobie sprawę z własnej niemocy i wyznajemy, że potrzebujemy Bożej mocy, tylko wtedy kiedy trwamy w modlitwie i wołamy do Boga możemy zostać posileni i napełnieni Duchem Św. Jestem pewien, że Anna zawdzięczała dobry swój stan wiernej modlitwie z pewnością Bóg wielokrotnie ją posilał i dodawał jej zapału gorliwości i zdrowia.
William Bramwell – apostoł modlitwy uważany za człowieka niezwykle rozmodlonego i prowadzącego owocną służbę przy końcu swojego życia powiedział:
"Przyczyną, dla której większość chrześcijan nie trwa w zbawieniu, jest zbyt wiele spania, zbyt wiele jedzenia i picia, zbyt mało postu i samozaparcia, zbyt wiele rozmów ze światem, zbyt wiele głoszenia i słuchania, a zbyt mało modlitwy i kontroli siebie samego.
Wielu chrześcijan spędza teraz całą niedzielę w miejscach publicznych i, gdyby nawet słuchali tam zwiastowania aniołów, i tak odeszliby od Boga. To zdumiewające, w jaki sposób diabeł nas oszukuje, w tym samym czasie napełniając na chwilę nasze umysły i opróżniając nasze serca.
Co mamy robić? W jaki sposób możemy powrócić? Czy możliwe jest sprowadzenie ciała z powrotem na tę samą drogę? Nie boję się. Czasami prawie tracę nadzieję. We wszystkich kościołach, aż do dnia dzisiejszego, szatan używał zewnętrznego blasku do zaciemnienia wewnętrznej chwały. Czy jest już za późno, aby zobaczyć, poznać i zrozumieć pokusy diabła?"
Anna, to dobrze rozumiała, kochała Boga i wiedziała, że należy modlić się o wypełnienie Bożych obietnic. Nie możemy być bezczynni w oczekiwaniu na ponowne przyjście Jezusa Chrystusa, ale musimy podjąć walkę w modlitwie o nasze kościoły o naszych kaznodziei o nasze domy i nasze rodziny. Nie możemy bezczynie się przyglądać kiedy diabeł próbuje zniszczyć kościół i nie chce żeby ktokolwiek został zbawiony. Nie możesz bezczynie się przyglądać kiedy twoi nienawróceni bliscy Idą do piekła. Nie możemy bezczynnie się przyglądać i pozwolić na to by diabeł rozbił nasze małżeństwa i pozbawił nas gorliwości. Gdy przyglądamy się służbie Pawła apostoła, to dostrzegamy, że modlitwę traktował w taki sam ważny sposób jak inne elementy życia chrześcijańskiego w Liście do Tesaloniczan powiedział:
1 Tesaloniczan 5:17  Bez przystanku się módlcie.
Pan Jezus Chrystus gdy mówił o powtórnym swoim przyjściu nawoływał swoich uczniów do czuwania mówiąc:
  Łukasza 21:34  Baczcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa i opilstwa oraz troski o byt i aby ów dzień was nie zaskoczył
35  niby sidło; przyjdzie bowiem znienacka na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.
36  Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym.
Anna była tego świadoma, że niebawem wypełnią się proroctwa dotyczące przyjścia Mesjasza i czuwała przez cały czas modląc się. Chociaż zanim mogła ujrzeć  odpowiedzi na swoje modlitwy minęło wiele lat, to jednak nie zniechęcało ją, bo znała swojego Boga i wiedziała, że Bóg wypełni Swoje Słowo.
Modlitwa w życiu chrześcijanina jest jak oddychanie dla naszego ciała. Jeśli tylko byśmy przestali oddychać, to nasze ciało stało by się martwe. Jeśli chrześcijanin nie praktykuje regularnej modlitwy , to umiera duchowo. W książce Martyna LLoyda – Jones’a pod tytułem „Autentyczne Chrześcijaństwo” część 1 czytamy:
Modlitwa jest najlepszym sprawdzianem jednostki, jak i całego kościoła. Zbór może się rozwijać; może mieć sukcesy organizacyjne; może być niezwykle aktywny i sprawiać wrażenie bogatego; ale jeżeli chcesz się przekonać czy jest prawdziwym kościołem, sprawdź ile czasu spędza się w nim na modlitwie”
Więc w obliczu świadectwa tej niezwyklej pobożnej kobiety chce zadać ci pytanie jak wygląda twoja modlitwa? Ile czasu w swoim życiu chrześcijańskim spędzasz na modlitwie? Czy czuwasz z całą gorliwością modląc się bez ustanku? Jeśli poznaliśmy Boga choć w małym stopniu to będziemy chcieli mieć społeczność ze swoim Ojcem. Jak moja córka pragnie mieć społeczność ze mną nie dlatego, ze czuje się do tego zmuszona, ale dlatego że mnie kocha tak i chrześcijanin będzie szukał społeczności w modlitwie ze swoim Ojcem w niebie. Dlatego też Anna modliła się do Boga, bo bardzo go kochała.
Innym ważnym elementem życia chrześcijańskiego w oczekiwaniu na powrót Chrystusa obok modlitwy jest post. Coraz rzadziej można usłyszeń nauczanie na ten temat, cielesny chrześcijanin nie znajdzie nic atrakcyjnego w modlitwie, a tym samym w poście.
Apostoł Paweł gdy mówi o swojej służbie, wymienia częsty post.
2 Koryntian 6:5  w chłostach, w więzieniach, w niepokojach, w trudach, w czuwaniu, w postach,
Post jest pewnym elementem oddzielenia się od tego świata i chęcią zbliżenia się do Boga. Podczas postu jesteśmy zmuszeni zmagać się z samym sobą i z  potrzebami naszego ciała. Z Biblii dowiadujemy się, że Bóg traktuje post jako pewną ofiarę, a w przypadku Anny była, to nawet służba. Post oznacza wstrzymywanie się od posiłków w celach duchowych. Co pewien czas spotykam się z różnymi opiniami na temat postu. Niektórzy twierdzą, że dla nich postem jest odmówienie sobie telewizji, słodyczy, jakiejś części posiłków, które bardzo lubią. Ale nie jest, to pogląd biblijny i nie jest to uczciwe w stosunku do Boga. W Biblii post zawsze był związany zaprzestaniem przyjmowania posiłków; ludzie kochający Boga pościli i modlili się skupiając się na jakimś duchowym celu. W sytuacji Anny nie czytamy żeby ktokolwiek zmuszał ją do tej praktyki. Jej postawa wynikała z potrzeby serca, była przekonana, że właśnie w taki sposób powinna służyć Bogu. Dlatego też uważam, że nikt nie może zmuszać nas do postu, chrześcijanin sam powinien być przekonany, że tak należy czynić. Tylko wtedy post ma wartość przed Bogiem kiedy wynika, to z prowadzenia Ducha Św. Nawet jeśli jako wspólnota podejmujemy się jakiegoś wysiłku duchowego w poście i modlitwie. Nie możemy zmuszać się nawzajem do takich działań, tylko ci ludzie powinni brać udział w takiej inicjatywie, którzy są przekonani i chętni.
Z postawy Anny dowiadujemy się, że nie opuszczała świątyni. Wiernie uczestniczyła w życiu wspólnoty. Drodzy widzę tutaj kolejną wskazówkę w jaki sposób mamy oczekiwać na powtórne przyjście Chrystusa. Nie ma czegoś takiego jak samotne chrześcijaństwo w domu, są ludzie którzy dochodzą do wniosku po co im kościół oni sami są dla siebie kościołem. Ale kościół jest Bożą wolą dla tego świata, Słowo Boże nazywa kościół ciałem Chrystusa, a my jesteśmy częścią tego kościoła. Powinniśmy go budować, wspierać i dokładać wszelkich starań żeby się rozwijał. Autor Listu do Hebrajczyków zachęcał:
Hebrajczyków 10:24  i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,
25  nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.
Z pewnością Anna poprzez swoją postawę zachęcała wielu ludzi i czyniła, to co czytamy w liście do hebrajczyków, pobudzała innych do miłości i dobrych uczynków. Gdy jesteśmy częścią kościoła nie jesteśmy już tylko odpowiedzialni za samych siebie, ale nosimy odpowiedzialność za brata lub siostrę, swoją postawą możemy być zachęceniem, ale możemy być też zniechęceniem. Pamiętam pewną sytuacje gdy byłem członkiem społeczności Kościoła Chrześcijan Baptystów w Elblągu i któregoś razu zdarzyło się że przez dwa tygodnie nie pojawiłem się na nabożeństwie. A musze przyznać, że było to niezwykle rzadko i jeśli się zdarzało, to raczej było spowodowane okolicznościami, które nie pozwalały mi uczestniczyć. Po tym jak nie pojawiłem się na trzeci tydzień, podeszła do mnie pewna starsza siostra i powiedziała, że martwiła się o mnie, bo nie wiedziała co się ze mną dzieje. Był to dla mnie niezwykle miły akcent troski i zdałem sobie sprawę bardziej niż kiedykolwiek, że sama moja obecność na wspólnej społeczności jest zbudowaniem dla wielu osób.  Nie jesteśmy w stanie powiedzieć jak wielu ludzi byłoby rozczarowanych i zniechęconych gdyby Anna się poddała. Także świat liczy na to, że zawiedziemy i poddamy się. Gdy się nawróciłem wiele osób, szczególnie moich kolegów zupełnie nie rozumiało mojej decyzji pójścia za Chrystusem. Wielu z nich mówiło, że to chwilowe i miało nadzieje, że mi przejdzie. Ja utrzymywałem, że moja decyzja nie jest przejawem teraźniejszej mody. I był taki okres kiedy ludzie wokół mnie oczekiwali, kiedy wrócę do świata. I wiem, że nie jest to tylko moje doświadczenie, ale każdego szczerze wierzącego człowieka. Świat chce uspokoić swoje sumienie, nawracający się gorliwy chrześcijanin swoją postawą oskarża ludzi tego świata więc oni pragną jego upadku.
Gdy Anna dowiedziała się, że przyniesione dziecię jest Chrystusem, to mówiła o nim wszystkim.  Z pewnością miała spore grono znajomych i nie mogła zatrzymać dla siebie tego co wiedziała o tym dziecięciu. W oczekiwaniu na przyjście Chrystusa dzielmy się Ewangelią  z ludźmi wokół. Jeśli naprawdę zostaliśmy zbawieni, to nie możemy tej informacji tego co nam Bóg objawił zatrzymać dla siebie. Duch Chrystusa, który został nam dany jest Duchem misji i wtedy kiedy dzielimy się Ewangelią możemy dostrzec działanie Boga. Zawsze związane jest to z pewnym ryzykiem i niepewnością jak zareagują osoby, które o tym usłyszą. Dlatego też w misji zawsze jesteśmy zmuszeni bardziej polegać na Bogu niż w innych przedsięwzięciach.
Ostatnią rzecz jaką chciałem podkreślić na przykładzie Anny, to Bożą opatrzność, która czuwała nad je życiem. Czytamy, że weszła do świątyni właśnie w tym czasie kiedy Maria z Józefem przynieśli małego Jezusa, by ofiarować Go Bogu. Z pewnością, to Duch Święty przyprowadził Annę właśnie w tym czasie do świątyni. Podobną sytuację mamy z Symeonem.
 Łukasza 2:27  Przyszedł więc z natchnienia Ducha do świątyni, a gdy rodzice wnosili dziecię Jezus, by wypełnić przepisy zakonu co do niego,
Zdumiewające jest że Anna rozpoznała w małym Jezusie Mesjasza, zbawiciela. Skąd wiedziała, że właśnie to małe dziecię jest Bożym Synem? Przyniesienie dziecięcia do świątyni nie było niczym nadzwyczajnym, każde żydowskie dziecko było przynoszone do świątyni w celu wypełnienia przepisów prawa Mojżeszowego. Jestem przekonany, że odpowiedzią jest Boże Objawienie, to właśnie Duch Św. powiedział Annie, że to maleńkie dziecko jest „Królem królów i Panem panów”.
Symeon i Anna rozpoznali czas nawiedzenia w przeciwieństwie do wielu innych osób w Izraelu. Tylko Duch Św. może objawić nam, to kim jest Chrystus i może to uczynić tylko wtedy kiedy jesteśmy szczerzy i pokorni wobec Boga szukając Go z całego serca. I znowu stoimy w obliczu powtórnego przyjścia Chrystusa i jak myślicie czy wszyscy będą widzieli zbliżający się czas Jego powrotu? Słowo Boże mówi, że ludzie którzy nie znają Boga nie będą dostrzegać przybliżającego się sądu.
Łukasza 17:26  A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego.
27  Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki i nastał potop, i wytracił wszystkich.
Tak więc bądźmy wytrwali w naszym chodzeniu z Chrystusem czekajmy wiernie na wypełnienie się Bożych obietnic. Módlmy się aby przyszło Boże Królestwo i niech przykład Anny będzie dla nas świadectwem, że wieku 105 lat można być użytecznym dla Pana i doświadczać wielkich Bożych dzieł w naszym życiu. Amen




Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń