poniedziałek, 12 grudnia 2011

Umartwianie grzechu

Znowu prawdziwe chrześcijaństwo zasadniczo różni się od religii jeśli chodzi o umartwienie grzechu. Po za prawdziwym chrześcijaństwem umartwianie złych pragnień polega na stosowaniu cielesnych środków. Nawet w kościołach chrześcijańskich wszelkich denominacji gdzie brakuje duchowego odrodzenia i kładzie się jednocześnie nacisk na życie w czystości możemy się spodziewać stosowania cielesnych środków umartwiania grzechu. Religia zawsze prowadzi nas do legalizmu i wypełniana pewnych zasad, które w żaden sposób nie mogą dać nam pokoju z Bogiem. Mimo wszelkich zabiegów człowiek ciągle widzi swoją niedoskonałość i grzeszność, to z kolei prowadzi go do zaciekłej walki z samym sobą i z własnym ciałem. Ale czy można odmienić naturę świni? Nawet gdybyśmy umyli ją z błota i włożyli jej piękne ubranie, postawili ją przed lustrem i pokazali jej jak ładnie wygląda, to i tak zaraz po tym  poleci w kałuże błota niszcząc wszelki nasz trud. Z człowiekiem jest podobnie jeśli próbuje umartwiać grzech za pomocą religii i własnych starań skazany jest na porażkę. Nie ma znaczenia jak długo będziesz pościł zamykał się w odosobnionym miejscu odcinając się od świata, biczował się, stosował się do wszelkich praktyk swojego kościoła i tak nie wygrasz walki z grzechem. Ciągle będziesz jak ta świnia, kiedy tylko będzie ci się wydawało, że już coś osiągnąłeś, to zaraz polecisz w kałuże błota i wymażesz się po uszy odczuwając ulgę. Jest tak dlatego, że człowiek czuje się dobrze żyjąc w grzechu. To jest jego naturalne środowisko i tak jak dzikie zwierzą wychowane na wolności, złapane i przywiezione do zoo będzie ciągle nieszczęśliwe podobnie i z nami. Możemy chodzić do kościoła, modlić się, spełniać wszystkie praktyki religijne a jednak nie będzie, to dla nas żadną rozkoszą. To za czym tęskni nieodrodzona natura, to grzech. Jak tylko będziemy mieli okazję  po uszy się w nim umażemy odczuwając zadowolenie i przyjemność.
W książce „Sundar Singh – Ślady stóp w Himalajach” czytamy jak misjonarz spotyka wielu ludzi, którzy w różny sposób próbują umartwiać swoją cielesność niekiedy zamykając się na wiele lat w jaskiniach innym razem w gorące lato otaczają się ogniskami lub zimą stoją w lodowatej wodzie, a jednak w wyniku wszystkich tych praktyk nigdy nie dochodzą do swojego celu. W naszym polskim środowisku tez moglibyśmy wymienić wiele sposobów, które ludzie praktykują żeby wygrać walkę z grzechem. Czasami na kolanach przebywają długi dystans drogi lub godzinami spędzają klęcząc na twardej posadzce. Czasami podejmują wielogodzinne modlitwy lub śluby milczenia żeby w tym wszystkim znaleźć bliskość boga i wygrać walkę z grzechem.
Ale zanim podejmiemy jakiekolwiek wysiłki walki z grzechem, które mogą się zakończyć powodzeniem musimy przeżyć narodzenie na nowo, narodzenie z Ducha Św. Tylko wtedy gdy nasz upadła grzeszna natura zostanie odmieniona i otrzymamy, nowe pragnienia nowe serce, a także moc Ducha Św do walki z grzechem możemy skutecznie odnosić zwycięstwa. Problem nieodrodzonego człowieka i problem pustej religii polega na tym że zawsze będzie pragnął w głębi serca tego jaka jest jego natura. Bóg przyszedł nam z pomocą i nie pozostawił nam tylko pewnych zasad, przykazań ale zmienił nasze serce. Pamiętam gdy ja narodziłem się na nowo, to w jednej chwili już nie chciałem grzeszyć i czułem wstręt, nienawiść do wszystkiego co złe. Tylko wtedy świnia przestanie być swinga kiedy zmienimy jej naturę. Jeśli tak się stanie ona nigdy już nie pójdzie w kałuże błota, owszem ona może się ubrudzić, czasami nawet mocno, ale z tego powodu, że ma inna naturę już zawsze będzie chciała być czysta. Dlatego w życiu chrześcijańskim umartwianie grzechu zaczyna się od nowego narodzenia z Ducha.

Apostoł Paweł napisał:
Rzymian 8:13  Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie.
Tylko z pomocą Ducha Św. jesteśmy w stanie wygrać walkę z grzechem i tego wam życzę byście podejmowali tą walkę nie w oparciu o własne siły, ale o moc Ducha.
Niektóre elementy umartwiania grzechy pochodzą wprost z filozofii gnostyckiej, która przeżywała swój renesans w II - III wieku po. Chr.
Na przykład pewna grupa gnostyków uważała, że cały świat jest zły wiec prowadziło, to do unikania kontaktu ze światem, izolacji. Nawet dochodzono do takich wniosków, że skoro świat jest zły, to także nasze ciało, wiec należy je karać. To prowadziło do biczowania, wielotygodniowych głodówek i innych praktyk, które miały na celu zadawanie bólu ciału. Kontynuacją takiej filozofii mogą być dzisiejsze zakony lub grupy, które postępują podobnie.


odsyłam do dobrej literatury na temat umartwiania grzechu jest to jedna z lepszych książek jakich czytałem jeśli chodzi o walkę w naszym życiu z grzechem
Umartwianie grzechu - John Owen 
 poniżej wstawiam jeszcze okładkę z książki, która polecam na ten temat




Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń