wtorek, 28 czerwca 2011

sobota, 25 czerwca 2011

List Jakuba 1,1-4 : Być sługą Chrystusa w doświadczeniach


Drodzy Dzisiaj chciałbym rozpocząć serię kazań na podstawie Listu Jakuba. Zanim zaczniemy rozważać tekst biblijny. Musimy trochę dowiedzieć się o Autorze listu oraz jego adresatach by właściwie zrozumieć przesłanie zapisane w tym liście. Podobnie jak w naszym przypadku o wiele lepiej, ktoś by zrozumiał list przez nas pisany gdyby miał podstawowe informacje na nasz temat i na temat kogoś do kogo list byłby adresowany.
Czytamy, że autorem listu jest Jakub. Od razu nasuwa się pytanie co to za Jakub, kim on jest?
Nowy Testament wymienia cztery osoby o Imieniu Jakub, które mogłyby napisać ten list. Pierwszą z tych  osób jest Jakub Apostoł brat Apostoła Jana wspomniany w (Mt 4,21 ) ale wątpliwe że on jest autorem listu bo szybko zostaje zamordowany przez Heroda Agrypę o czym możemy przeczytać w Dziejach Apostolskich (Dzieje Apostolskie 12:2) .
Kolejnym jest Jakub Syn Alfeusza wspomniany w (Mat 10,3) Ale jest praktycznie nieznany oprócz tego, że jego imię figuruje na liście Apostołów.
Kolejnym jest Jakub Ojciec Judasza, ale nie Iskarioty (Łuk 6,16) również i tego możemy wykluczyć jest jeszcze mniej znany niż poprzedni.
Więc pozostaje nam Jakub brat naszego Pana Jezusa Chrystusa (Mateusza 13:55). Jest durze  prawdopodobieństwo i możemy być prawie pewni, że to właśnie on jest autorem tego listu.
 „W swojej książce O sławnych mężach Hieronim pisze: „Jakub, zwany bratem Pańskim... napisał tylko jeden z siedmiu powszechnych listów, o którym niektórzy powiadają, że został napisany przez kogoś innego i zatytułowany jego imieniem”. Więc Hieronim w roku około 350 r jeden z Ojców kościoła również skłaniał się do autorstwa brata Pańskiego. Wcześniej wspomina jako autora Orygenes  Co ciekawe W Ew Jana czytamy:
Jana 7:5  Bo nawet bracia jego nie wierzyli w niego. Więc Jakub w początkowej fazie działalności Chrystusa nie wierzy w niego, ale nawraca się podobnie jak Juda, którego mamy list w Nowym Testamencie. Jego nawrócenie musiało nastąpić po zmartwychwstaniu Chrystusa i staje się jednym z filarów zboru w Jerozolimie o czym mówi Paweł w (Galacjan 2:9) i wspomina także o Jakubie: 1 Koryntian 15:7  potem ukazał się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom;
Galacjan 1:19  a innego z apostołów nie widziałem oprócz Jakuba, brata Pańskiego.

Jakub znany jako  Żydowski chrześcijaninem i prowadził niezwykle surowy tryb życia. Józef Flawiusz jeden ze starożytnych Historyków pisze, że Jakub miał wśród Żydów bardzo dobrą opinię człowieka przestrzegającego prawa. Tradycja chrześcijańska zgodnie twierdzi, że Jakub umarł śmiercią męczeńską za wiarę w Chrystusa.
Historyk Żydowski Józef Flawiusz tak opisywał to wydarzenie:
Otóż Ananos (Annasz) będący człowiekiem takiego charakteru i sądząc, że nadarzyła się dogodna sposobność, ponieważ zmarł Festus, a Albinus był jeszcze w drodze, zwołał sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie Prawa i skazał na ukamienowanie.

Odbiorcy Listu to jak czytamy: dwanaście pokoleń które żyją w rozproszeniu. List zostaje zaadresowany do nawróconych Hebrajczyków którzy uwierzyli w Chrystusa i znajdują się po za Palestyną więc można powiedzieć, że list jest do szerokiego grona odbiorców.

Jakub zaczynając list do swoich adresatów nazywa siebie Sługą Boga i Pana Jezusa Chrystusa, pozdrawia wszystkich swoich braci do których list miał być zaadresowany. Od pierwszych Słów jest świadomy tego kim jest i jaki jest cel jego życia. Wiemy że wcześniej nie wierzył w Pana Jezusa, a tutaj nazywa siebie Sługą Boga i Chrystusa. W jego wnętrzu, sercu musiała nastąpić głęboka przemiana, z pewnością był moment kiedy zdał sobie sprawę, że Jezus Chrystus jest obiecanym Mesjaszem, Zbawicielem. W życiu Jakuba musiało nastąpić osobiste doświadczenie tej prawdy, osobiste nawrócenie. I to jest wielka prawda płynąca z kart Słowa Bożego, by stać się Bożym sługą musisz doświadczyć osobistego nawrócenia. Nie możesz nazywać się Bożym sługą jeśli na twojej drodze życia nigdy nie podjąłeś osobistej decyzji podążania za Chrystusem. Każdy z nas by stać się Chrześcijaninem musi mieć moment upamiętania, odwrócenia się od swoich grzechów i zwrócenia się w stronę Boga. Bez takiego doświadczenia nie jesteśmy chrześcijanami. Być może urodziłeś się w rodzinne gdzie Boże Słowo zawsze zajmowało ważne miejsce, być może od zawsze uczestniczyłeś w chrześcijańskich nabożeństwach, może twoi rodzice są wierzący czy w takim razie ja też muszę się nawrócić? Słowo Boże uczy, że każdy z nas musi osobiście podjąć decyzje podążania lub niepodążania za Chrystusem, wiary lub nie wiary. Nie mogą tego uczynić za nas nasi rodzice, nasi bliscy nie załatwi tego za nas nasz ksiądz lub pastor i żaden inny duchowny. Ty sam jak Jakub musisz spotkać się z Chrystusem i przyjąć powołanie do królestwa Bożego by stać się Chrześcijaninem. Czy ty miałeś taki moment w swoim życiu kiedy doszedłeś do miejsca, że coś musisz uczynić z Osobą Jezusa Chrystusa? Że musisz się nawrócić do tej pory podążałeś w zupełnie inną stronę. Jakub miał taka chwilę świadczą o tym Słowa kiedy nazywa siebie Sługą Boga i Jezusa. Jest pewne powiedzenie, które mówi, że „Bóg nie ma wnuków ma tylko swoje dzieci” Każdy z nas musi przeżyć osobiste nawrócenie, narodzić się na nowo do życia z Bogiem.
Jakub nazywa siebie w pierwszych Słowach listu „Sługą Boga i Pana Jezusa Chrystusa” gdy mówi o sobie w taki sposób używa bardzo ciekawego greckiego słowa na określenie sługi jest to słowo „dulos” które dosłownie znaczy niewolnik. Więc Jakub nazywa siebie niewolnikiem Boga i Jezusa Chrystusa.
W taki sam sposób określa siebie Ap Paweł Rzym 1,1 i Juda. W dzisiejszych czasach słowo niewolnik ma zupełnie inny wydźwięk niż w czasach Jakuba w cesarstwie Rzymskim. Niewolnicy byli winni swoim panom bezgraniczne posłuszeństwo właściwie byli całkowicie pozbawieni swojej woli na rzecz swego Pana. Taki pan, który posiadał niewolników całkowicie decydował o ich życiu nawet mógł tego życia ich pozbawić gdyby uznał, że niewolnik na to zasłużył. Niewolnik przez całe życie był zdany na łaskę i niełaskę swojego pana musiał wykonywać jego rozkazy zarówno kiedy mu odpowiadały jak i wtedy kiedy były najbardziej nieprzyjemne.  Wiec zarówno Jakub jak i Paweł i Juda utrzymują że są niewolnikami Jezusa Chrystusa. Inaczej mówiąc chcą nam powiedzieć, że pozbawili się swojej woli na rzecz Jezusa Chrystusa i całkowicie podporządkowali swoje życie, woli Chrystusa.
Czy ty opisałbyś siebie jako ktoś, kto całkowicie, totalnie należy do kogoś innego, oraz, że twoje życie jest kształtowane przez wolę twojego Właściciela?  Jakub jest świadomy tego że Jego życie całkowicie i kompletnie należy do Innego, nie do siebie. Został wykupiony za cenę. I jego całe życie jest kształtowane przez wolę Tego, który go wykupił tzn. Jezusa Chrystusa.
Określenie to mówi  o absolutnej wierności. Słowo to określa człowieka, który w niczym nie szuka własnych interesów, ponieważ wszystko, co czyni, czyni wyłącznie dla chwały Bożej. Własne korzyści czy własny prestiż w ogóle nie wchodzą w rachubę, jest on wierny wyłącznie swemu panu.
Czy ty jesteś Bożym „dulos” (sługą) człowiekiem który całkowicie podporządkował swóją wolę swemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Można zadać sobie pytanie czy ja czy ty zrezygnowałeś ze swoich interesów i swojej woli, wizji na przyszłoś i podporządkowałeś wszystko Chrystusowi. Tak często chcemy sami, niezależnie podejmować decyzje decydując o tym co dla mnie jest dobre. Tymczasem powinniśmy poddać nasze życie Chrystusowi i pozwolić mu siebie poprowadzić nawet wtedy kiedy zaprowadzi nas w miejsca, które nie chcemy. Jak to Pan powiedział do Piotra (Jana 21:18).
Dalej Jakub wzywa wierzących by za powód do  radości uważali najróżniejsze doświadczenia, które przechodzą w życiu chrześcijańskim. Jakub doskonale rozumiał, że podążanie za Chrystusem wiąże się z różnymi doświadczeniami i wyrzeczeniami niekiedy nawet z prześladowaniami.   Wiedział, że gdziekolwiek są wyznawcy Chrystusa i prowadzą pobożne życie tam muszą się zmagać z przeciwnikami wiary. Co ciekawe ludzie raczej wolą unikać różnych doświadczeń i trudności nawet kosztem grzechu, ten świat często chciałby jak najlżej przejść przez życie. Najczęściej gdy pytamy się ludzi co tam u nich słychać zaczynają narzekać na różne trudności, które spotykają ich w doczesnym życiu. Niekiedy, to są rożnego rodzaju choroby, innym razem trudności finansowe lub problemy rodzinne albo niepożądani ludzie burzący ich spokój. Ale zawsze powtarza się ten sam scenariusz narzekanie na trudności.  Chrześcijanie nie tylko mają nie narzekać, ale mają uważać rożnego rodzaju doświadczenia i trudności za błogosławieństwo za dar od Boga.
Ktoś by mógł powiedzieć, że taka postawa jest pewnego rodzaju masochizmem, znęcaniem się nad samym sobą. Próby i doświadczenia mają być dla nas źródłem błogosławieństwa i radości? Raczej standardową reakcją na trudności jest zagryzienie warg zmotywowanie się do przejścia trudnych okoliczności często ludzie mówią „jakoś musze to przetrwać nie mogę się poddać” ale ktoś kto raduje się z doświadczenia jest postrzegany co najmniej jako dziwak lub ekscentryk. Apostoł Piotr mówi:
1 Piotra 1:6  Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami,
7  ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.
Czyli próby i doświadczenia raczej nie przynoszą radości. Gdybyśmy mieli prowadzić bilans zysków i strat różnych sytuacji, które spotykają nas w życiu, to doświadczenia zaliczylibyśmy raczej na stratę niż na zysk.  Gdy Piotr zwraca się do chrześcijan to mówi, że z powodu różnych doświadczeń w danej chwili bywają zasmuceni, ale mają się radować z wiary w Chrystusa i tego, że te doświadczenia ostatecznie służą nam ku dobremu. To znaczy, że one kształtują naszą wiarę i sprawiają, że ta wiara staje staję się dojrzalsza bardziej wypróbowana, pewniejsza, mocniejsza. Jak to mówi Jakub doświadczenie naszej wiary sprawia wytrwałość.
Chociaż, próby i pokusy oraz różnego rodzaju doświadczenia nie są przyjemne za każdym razem gdy nas spotykają zamiast mówić „Dlaczego mnie to spotkało” i irytować się oraz uważać, że mamy wyjątkowego pecha powinniśmy na nie spojrzeć przez pryzmat Słowa Bożego, które mówi, że Bóg dopuszcza do tych sytuacji, bo w ten sposób chce kształtować moją wiarę. Z takiej perspektywy zupełnie inaczej będą wyglądały te doświadczenia gdy zdamy sobie sprawę z tego, że one nam służą i w żadnym razie nie mają na celu pognębić nas. To co Jakub stara się nam powiedzieć to, to że takie próby powinniśmy w naszym bilansie zapisywać po stronie zysków, a nie strat.
Często ludzie w różnych trudnościach załamują się lub użalają się nad sobą, niekiedy buntują się przeciwko doświadczeniom przyjmują lekceważące i dumne nastawienie mówiąc sobie, że  pokonam to wszystko o własnych siłach.
Jakub prowadzi nas do przekonania że Bóg pozwala, aby to doświadczenie spadło na mnie, bo On ma w tym jakiś cel. Powinienem myśleć, że nie wiem jeszcze jaki to jest cel, ale spróbuje go odkryć. Chcę aby Boże cele były realizowane w moim życiu, jeśli nawet one oznaczają cierpienie i doświadczenie, bo wiem że Boża wola jest dla mnie najlepsza.
Podczas tych prób i doświadczeń nie buntujmy się i nie upadajmy na duchu. Nigdy nie dochodźmy do wniosku, że skoro takie sytuacje mają miejsce w moim życiu, to Bóg o mnie zapomniał i nie interesuje się mną. Te próby i doświadczenia nie są naszymi wrogami zesłanymi by nas zniszczyć, ale przyjaciółmi, którzy mogą pomóc nam rozwinąć chrześcijański charakter.
Hebrajczyków 12:11-12  Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni.   Dlatego opadłe ręce i omdlałe kolana znowu wyprostujcie,
Patrząc z dzisiejszego stanowiska niekiedy trudno nam sobie wyobrazić w jaki sposób dzisiejsze doświadczenia Bóg mógłby obrócić w błogosławieństwa. No właśnie dzisiejsze doświadczenie jak mówi autor listu do hebrajczyków jest bardzo nie przyjemne i trudne. Ale gdy spojrzymy na Boga i jego obietnice gdy zdamy sobie sprawę z tego, że to Bóg panuje nad ta burzą i w każdej chwili może ja zatrzymać i wiemy o tym, że ostatecznie doświadczenie przynosi owoc sprawiedliwości to wtedy zupełnie inaczej reagujemy na pokusy, doświadczenia, prześladowania. Jedna z pieśni mówi:
Zwróć swój wzrok na Jezusa!
Gdy gniecie Cię troska i krzyż.
On ciężary zdejmie twe, ulży Ci,
Tylko wierz i do niego się zbliż.
Jakub mówi też o procesie wzrostu naszej wiary. Radujemy się w doświadczeniach, bo wiemy, że doświadczenie naszej wiary prowadzi nas do wytrwałości. Wytrwałość osiągnięta w wyniku doświadczeń prowadzi nas do dojrzałości. Dojrzałość chrześcijańska sprawia, że jesteśmy użyteczni w  Królestwie Bożym i podejmujemy właściwe decyzje.
 Fanny Crosby – autorka pieśni chrześcijańskich, która straciła wzrok jako dziecko gdy miała osiem lat napisała: Napisała pieśń „Jak Błogo wiedzieć Jezus jest mój”
„Jak bardzo szczęśliwa jestem chociaż nie widzę, zdecydowałam, że w tym świecie będę zadowolona. Doświadczam tylu błogosławieństw których inni nie mają. Płakać i wzdychać ponieważ nie widzę nie mogę i nie będę”
Podsumowując:
Bóg chce byś stał się Jego sługą, byś zrezygnował ze swojej woli na  rzecz woli twojego Pana Jezusa Chrystusa. Czy uczyniłeś tak w swoim życiu, czy postanowiłeś że zawsze i w każdej sytuacji będziesz służył Bogu? Czy jesteś gotowy cierpieć niewygodę może niedostatek lub prześladowanie by wypełnić Bożą wolę?
Wypróbowanymi Bożymi Sługami stajemy się w wyniku Bożej łaski, która nierzadko objawia się w próbach i doświadczeniach, które kształtują naszą wiarę. W jaki sposób ty reagujesz na różne trudności, które spotykają cię w życiu? Jaką masz postawę w takich sytuacjach? Czy narzekasz i uważasz, że wszyscy inni na to zasłużyli, ale ciebie nie powinno to spotkać? Czy jednak w całej tej burzy widzisz Bożą rękę i działającą Bożą opatrzność i dostrzegasz prowadzenie naszego Pana Jezusa Chrystusa?
Jeśli właśnie przeżywasz jakieś palące cię doświadczenie spójrz na nie z perspektywy Bożego Słowa, które mówi, że doświadczenie wiary sprawia  wytrwałość, wytrwałość prowadzi do świętości i królestwa Bożego
1 Koryntian 10:13  Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.  Amen

czwartek, 23 czerwca 2011

Pochodzenie i geneza Święta Bożego Ciała

  Boże Ciało Święto Ciała i Krwi Pańskiej (w tradycji ludowej: Boże Ciało) w Kościele katolickim to uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu. Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. W Polsce święto to obchodzi się w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę. Święto to zostało ustanowione na skutek widzeń bł. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. takie święto dla diecezji Liege. W 1252 r. zostało ono rozszerzone na Germanię. W 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Orvieto, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił to święto dla całego Kościoła. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym święto nie zostało ustanowione. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317). W Polsce po raz pierwszy wprowadził to święto bp Nanker w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W Polsce obchody święta wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są fragmenty z każdej z Ewangelii związane tematycznie z Eucharystią. Transsubstancjacja Może parę słów na ten temat.  
   Transsubstancjacja, przeistoczenie – w teologii oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) w ciało, a wina w krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. ile tego ciała Chrystusowego tam w ten opłatek wchodzi i ile krwi skrapla się w winie, czy tylko tyle ile dostrzegalnie widać, co byłoby całkiem niewiele, czy może nieco więcej? Otóż i tutaj są jasne wytyczne, zawarte w Trydenckim wyznaniu wiary: "Wyznaję także, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy całego i nie umniejszonego Chrystusa"

Kto tu jest najważniejszy?
Wydawać by się mogło, że Pan Jezus jest ukryty w opłatku, nazywanym po konsekracji Najświętszym Sakramentem, jednak trzeba spojrzeć trochę dalej. Opłatek może zostać przeistoczony w Pana Jezusa tylko przez katolickiego kapłana, bez względu na jego morale. Tak więc najważniejszym w tym wszystkim jest katolicki kapłan.
Wzmocnienie roli katolickiego duchowieństwa
Wzywając do adoracji Jezusa ukrytego w hostii  wzmacnia się rolę katolickiego kleru jako pośredników pomiędzy człowiekiem a Chrystusem.
O takich, którzy głoszą, że Jezus jest ukryty tu czy tam, Pan Jezus krótko mówi: Nie wierzcie im.


1 Tymoteusza 2:5  Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus,

Niewiara w moc katolickiego kapłana grzechem śmiertelnym
Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że jeśli katolik odrzuci naukę o transsubstancjacji i adoracji hostii, popełni grzech śmiertelny. Posługując się przez siebie wymyśloną nauką o grzechu śmiertelnym kler katolicki manipuluje sumieniami ludzi, nie pozwalając im na wyjście poza ramy katolickich dogmatów, które zwykle nie są zgodne z Pismem Świętym.

Trochę z historii -Jak powstała teoria transsubstancjacji 
Autorem doktryny o transsubstancjacji jest średniowieczny mnich Radbertus Paschasius (800-865).
Kościół Katolicki uznał prawdziwość tej doktryny dopiero na IV Soborze Laterańskim w 1215 roku w czasach papieża Innocentego III.
Philip Schaff pisze w History of the Christian Church, że
w celu rozwiania wątpliwości wątpiących oraz zaspokojeniu pobożnych życzeń wiernych, Paschasius odwoływał się do niesamowitych opowieści o widzialnym ukazywaniu się ciała i krwi Jezusa. Podawał, że często widziano, jakoby chleb na ołtarzu przyjmował kształt baranka albo małego dziecka, a w momencie, kiedy kapłan brał do ręki chleb, aby go łamać, z nieba zstępował anioł z nożem, zabijał tego baranka albo to dziecię, a ich krwią napełniał kielich!
Ludzie chętnie przyjmowali tego rodzaju historie, co pomagało wzmocnić doktrynę o transsubstancjacji, podobnie jak historie o odwiedzinach dusz, które wyszły z czyśćca, pomogły utwierdzić wiarę w istnienie czyśćca.”
Niesamowite wizje 
Paschasius powoływał się na niesamowite wizje, które miały uwiarygodnić teorię o przeistoczeniu opłatka w ciało i krew Jezusa. To było w IX wieku. Kościół Katolicki uznał jego naukę za prawdziwą na IV Soborze Laterańskim w 1215 roku. Kilkadziesiąt lat później na podstawie wizji błogosławionej Julianny (1193 – 1258) ustanowiono święto, podczas którego dokonuje się szczególnej adoracji opłatka, nazywanego Najświętszym Sakramentem, a w którym według nauki katolickiej ukryty jest Pan Jezus. Święto to mimo że skupia się na opłatku, faktycznie wzmacnia rolę katolickiego księdza, gdyż bez niego Pan Jezus nie zstąpił by z nieba, aby ukryć się w opłatku.
Wszystkie te nauki i widzenia są wytworem religijności średniowiecznej i nie mają żadnego uzasadnienia biblijnego, a mimo to katolik musi w to wierzyć pod groźbą popełnienia grzechu śmiertelnego.
Procesje – wyraz ludowej pobożności
W cytowanym na wstępie Miesięczniku dla ministrantów podana jest wypowiedź Jana Pawła II o tym święcie:
„Szczególnie doniosłym, tradycyjnym wyrazem ludowej pobożności eucharystycznej są Procesje z Najświętszym Sakramentem (…). Są one niezwykle wymownym świadectwem prawdy, że Pan Jezus, ukrzyżo­wany i zmartwychwstały, nadal idzie po drogach świata i przez tę swoją „wędrowną” obecność przewodzi pielgrzymce kolejnych pokoleń chrześcijan: umacnia wiarę, nadzieję i miłość; pociesza w utra­pieniach; podtrzymuje w dążeniu do sprawiedliwości i pokoju”. (Jan Paweł II, Anioł Pański, 14.06.1998)
Trzeba się zastanowić, jakiego Jezusa miał na myśli JP2, mówiąc że Pan Jezus, ukrzyżo­wany i zmartwychwstały, nadal idzie po drogach świata. Czy JP2 mówił o Jezusie, który siedzi po prawicy Boga Ojca gdzie wstawia się za tymi, którzy w jego imieniu przychodzą przed tron łaski, czy o Jezusie ukrytym w hostii, za sprawą katolickiego księdza. Kontekst katolickiego nauczania jest jasny. Chodzi tutaj o Jezusa eucharystycznego, nad którym władzę ma katolickie ksiądz. JP2 dokonuje tutaj za Paschasiusem utożsamienia Jezusa zmartwychwstałego z Jezusem eucharystycznym, czyli hostią, co jest złamaniem prawa tożsamości.
Gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo
Cała władza katolickich kapłanów jest zależna od nauki o przeistoczeniu i ofierze mszy. Bardzo mocnych słów przeciwko ofierze mszy użył w Artykułach Szmalkaldzkich Marcin Luter:” gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo. Zanim zaś do tego dopuszczą, nas, jeśli zdołają, wytępią.

Wnioski
Trzeba jasno powiedzieć, że święto Bożego ciała nie ma korzeni biblijnych i jest przeciwne Biblii. Nosi się tzw. najświętszy sakrament jak gdyby był Bogiem i modli się do niego. Jest, to bałwochwalstwa. Pan Jezus siedzi po prawicy tronu Ojca i nie stepuje podczas każdej konsekracji Kaplana zamieniając się w chleb i wino. Gdyby tak było można by było mówić pewnej formie kanibalizmu. Nie potrzebujemy społeczności z najświętszym sakramentem, potrzebujemy społeczności z żywym Bogiem przez wiarę w Chrystusa mamy dostęp do tronu łaski. Nie potrzebujemy do tego kapłana, opłatka, ołtarza, specjalnej liturgii.
Hebrajczyków 4:14  Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania.
15  Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu.
16  Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.
Poprzez wiarę w zastępczą śmierć Chrystusa za moje grzechy mogę zbliżyć się do Boga. Mamy wyraźną zachętę w Piśmie Św. by robić to z ufna odwagą. Przyjść przed oblicze Boże i wylać przed Bogiem swoja duszę.
materiały pochodzą z internetu oraz wkład własny poniżej podaje linki do stron z których pochodzą materiały:
http://prawda-biblia.blog.onet.pl/Boze-Cialo-czy-to-swieto-ma-po,2,ID215724902,n
http://husyta.wordpress.com/2009/06/09/pochodzenie-swieta-bozego-ciala/

wtorek, 21 czerwca 2011

Zbawiony Czy Potępiony?

(Ewangelia Jana 3:16)  Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
  Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

Wielu ludzi zastanawia, czy istnieje Bóg, stwórca wszystkiego, a także nas samych? Tego typu pytania prowadzą nas do kolejnych. Jeśli jest Bóg, to czy interesuje się tym światem, a jeśli się interesuje, to w jaki sposób? Czy Jego zainteresowanie jest czynne, czy bierne.  W końcu dochodzimy także do jednego z ważniejszych pytań jakie zadaje sobie bardzo wielu ludzi: „czy Bóg interesuje się mną, a jeśli tak, to czego ode mnie oczekuje?”.
Jeden z najbardziej znanych fragmentów Pisma Św. przedstawia nam relację Boga w stosunku do świata i Boże zaangażowanie. Dowiadujemy się, że Bóg kocha ten świat, kocha ludzi, kocha każdego człowieka. Bogu zależy na mnie i na tobie. Czyż nie jest to wspaniała wiadomość dla każdego człowieka, że Wielki Stwórca nie tylko jest, ale czynnie działa i obdarza nas swoją miłością. Ktoś mógłby się zapytać: „skąd mogę być pewien Bożej miłości względem mojej osoby, jaką mam gwarancję, że nie jestem w tym świecie sam i Bóg interesuje się moim losem?”. Drogi przyjacielu możesz być całkowicie pewien tego Bożego zainteresowania, bo Bóg dał liczne tego dowody. A największym dowodem Bożej miłości w stosunku do każdego człowieka jest posłanie swojego Syna, Jezusa Chrystusa na ten świat. Bóg dał swojego Syna dla naszego zbawienia. Dał swojego Syna na śmierć za nasze grzechy. Jezus zszedł na ziemię, by ponieść karę należną nam za nasze grzechy. Czy to nie świadczy o Bożej miłości? Bóg Ojciec dał nam najcenniejszy dar jaki posiadał, a tym darem jest Jego Jedyny Syn. Pan Jezus Chrystus nie jest postacią z bajek - jak wiele osób Go traktuje uważając, że to dobra historyjka dla małych dzieci o kochającym „Jezusku”. Chrystus jest postacią historyczną, autentyczną. Zarówno biblijne jak i pozabiblijne materiały dają szereg dowodów świadczących o prawdziwości postaci. Także sposób sprawowania służby na ziemi przez Chrystusa jest niezwykły i poparty relacjami naocznych świadków. Służba Jego charakteryzowała się wieloma uzdrowieniami, wskrzeszaniem ludzi zmarłych, wieloma cudami takimi jak chodzenie po wodzie lub pomnażanie żywności. Jednak największym świadectwem autentyczności słów i służby Chrystusa jest Jego powstanie z martwych i ustanowienie chrześcijańskiego kościoła. Wydaje się, że Bóg nie mógł już dać nam mocniejszych dowodów swojej miłości.  Ludzie którzy odmawiają Bogu aktywnego udziału w historii tego świata są ignorantami. Zanim zechcemy podążyć w ich ślady musimy uporać się z faktami, które Bóg nam przedstawił, a one jednoznacznie wskazują na Chrystusa jako Bożego posłańca i długo oczekiwanego Mesjasza.
Dlaczego w ogóle Jezus się pojawił, dlaczego Bóg dał swojego Syna by zmarł za nasze grzechy? Niekiedy tak bardzo oswoiliśmy się z tą informacją, że przestaliśmy rozważać te prawdy nie zajmują nas tak bardzo jak zajmowały apostołów, pierwszych uczniów Chrystusa. Często celebrujemy co niedzielę to wydarzenie (chodzimy do kościoła) ale czynimy, to jakby obojętnie bez zastanawiania, bez wnikania, a tym samym nie czerpiemy błogosławieństwa z tego wydarzenia dla naszego życia. To tak jakby wejść do sadu z najwspanialszymi  owocami, zobaczyć je, ale nigdy ich nie spróbować. Zachowujemy się jakby przyjście Chrystusa na ten świat było zwyczajne, pospolite, a tymczasem jest to jedno z najwspanialszych wydarzeń w naszej ziemskiej, ludzkiej historii.
W tym przesłaniu o Bożej miłości znajdujemy także powód przyjścia Chrystusa na ziemię.
Chrystus przyszedł „aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął”. Te słowa brzmią jak pewne ostrzeżenie, które ma na celu poinformować nas o zagrożeniu. Tym zagrożeniem jest Boży sąd, na którym musi stanąć każdy człowiek, również i ty! Czy jesteś tego świadomy, że któregoś dnia staniesz na Bożym sądzie i Stwórca wszechświata zweryfikuje dowody  i ogłosi cię winnym złamania Jego świętych przykazań? Nikt z nas nie jest bez winy wobec Boga, każdy człowiek załamał jego święte prawo, dziesięć przykazań minimum raz, ale prawda jest taka, że złamaliśmy je wielokrotnie. Wystarczy solidnie prześledzić dekalog by okazało się, „że wszyscy zgrzeszyli i brak im Chwały Bożej”. Bóg z powodu swojej miłości ostrzega nas przed zatraceniem i przed potępieniem w piekle. Ogłasza każdemu człowiekowi, że jest możliwość przebaczenia grzechów, jest możliwość darowania wszystkich długów. Chociaż ja i ty okazaliśmy się grzesznikami, przestępcami, osobami niegodnymi Bożej miłości, On jednak z nas nie rezygnuje i posyła swojego Syna by wziął należną dla mnie karę za grzechy, na siebie. Chrystus umiera na Krzyżu w moim zastępstwie. To ja i ty powinniśmy tam wisieć za swoje grzechy, „ale Bóg daje dowód swej miłości ku nam” i obarcza winą za nasze grzechy swojego Syna Pana Jezusa Chrystusa. Teraz Bóg wzywa i woła byśmy w Jego Syna uwierzyli, i na tej podstawie On przebaczy nam nasze grzechy, nasze przestępstwa i przewinienia. To
Jest prawdziwie dobra nowina, chociaż byłem zgubiony, byłem w ciemności i należał mi się Boży gniew, dostaje łaskę i przebaczenie ze względu na Chrystusa. Z powodu zapłacenia długu przez Jezusa Chrystusa. Gdy uwierzysz w Syna Bożego i uchwycisz się Go niby koła ratunkowego będziesz ocalony. Oczywiście staniemy na Bożym sądzie, ale nie zostaniemy już potępieni, zostaniemy ogłoszeni sprawiedliwymi, bo Chrystus poniósł nasze grzechy na Krzyż Golgoty. Czy wierzysz w to, że Bóg posłał zbawiciela, ratownika, odkupiciela w osobie Jezusa Chrystusa? Czy wierzysz w to, że Jego ofiara na krzyżu z samego siebie jest w stanie zgładzić twoje winy, i przestępstwa, które popełniłeś w świetle Bożego prawa? Czy uchwyciłeś się Go niby koła ratunkowego i możesz nazwać Jezusa swoim Panem, Ratownikiem i Zbawicielem. Jeśli tak, to możesz powiedzieć o sobie, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Ale jeśli nigdy nie podjąłeś decyzji by uwierzyć w Chrystusa, nie zastanawiałeś się nad Jego śmiercią na krzyżu i nie rozważałeś co to oznacza dla ciebie, nigdy także nie uczyniłeś Jezusa swoim osobistym zbawicielem i nie położyłeś swojej ufności w Jego ręce, to chcę ci powiedzieć, że jesteś w wielkim niebezpieczeństwie, a twój stan jest opłakany. Niebawem twoje życie się zakończy a ty będziesz musiał stanąć przed Świętym, Sprawiedliwym Bogiem by odpowiedzieć za swoje grzechy i nie masz nic na swoją obronę…
Wobec tych wszystkich faktów postawmy sobie pytanie, co wynika z wiary w Chrystusa i przebaczenia mi grzechów przez Boga? Błogosławieństwa są tak wielkie, że aż trudno je opisać. Ja zajmę się najważniejszymi. „Kto wierzy w Syna nie podlega potępieniu”. Wiara w Chrystusa przynosi pokój do naszego życia między nami, a Bogiem. Zanim uwierzymy jesteśmy wrogami Boga, bo oddzielają nas od niego nasze grzechy. Nasza relacja między nami, a Bogiem przed zaufaniem Chrystusowi jest „na ostrzu noża”. Bóg jest naszym stwórcą, ale nie jest naszym Ojcem. Jedyne czego możemy się spodziewać od Boga nie posiadając wiary w Chrystusa, to pewność, że któregoś dnia wyleje On na mnie swój gniew za moje grzechy. Poprzez wiarę w Chrystusa Bóg staje się naszym Ojcem, a my jego dziećmi. Następuje zburzenie muru nieprzyjaźni, który oddzielał nas od Boga i następuje usynowienie. Możemy wznieść wtedy do Boga ufna modlitwę „Ojcze Nasz” wierząc i wiedząc, że nas słucha. Nawracając się do Chrystusa już nie musimy obawiać się spotkania z Bogiem i sądu Bożego, bo ciężar naszych grzechów został przeniesiony na Chrystusa, a On zapłacił za nie pełną zapłatę więc ja jestem oczyszczony i „wybielony”. Bóg patrzy na mnie przez sprawiedliwość Swojego Syna, który okrywa mnie płaszczem swojej sprawiedliwości.
 „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Kolejnym wspaniałym Błogosławieństwem wynikającym z wiary w Chrystusa jest dar życia wiecznego. Chrystus obiecał, że każdy kto w Niego uwierzy nie tylko zostanie zachowany od potępienia za swoje grzechy, ale otrzyma w darze od Boga możliwość wiecznego życia. Z dzisiejszej perspektywy dla wielu ludzi może się ta obietnica wydawać czymś nieprawdziwym, bo umiera zarówno ten, który wierzy w Chrystusa jak i ten, który nie wierzy. Ale wraz z drugim przyjściem Pana Jezusa Chrystusa na ziemię wszyscy szczerze wierzący w Niego mają obietnicę powstania z martwych na nowo do życia. Kolejnym wielkim błogosławieństwem, które wynika z wiary w Chrystusa jest dar Ducha Świętego, którego Bóg daje tym, którzy są mu posłuszni. Każdy człowiek odpowiadający wiarą na przesłanie o Chrystusie otrzymuje od Boga Jego Ducha, który potem przebywa w człowieku wierzącym i prowadzi go w uwielbieniu Boga i Chrystusa. Pismo Święte nazywa to obdarowanie nowym narodzeniem, narodzeniem do życia z Bogiem.
Pamiętaj, że Bóg nie chce żebyś zginął, ale pragnie byś został uratowany, zbawiony od konsekwencji swoich grzechów, piekła i Bożego sądu. Ale by to mogło się stać musisz pozytywnie odpowiedzieć na Boże przesłanie o Jezusie Chrystusie. Jeśli nie odpowiesz prawdziwą, autentyczną i szczerą wiarą, to wtedy nie ma dla ciebie odpuszczenia grzechów, bo zlekceważyłeś jedyną drogę darowania ci win.
„a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.”
Wielu ludzi myśli, że dopiero po ich śmierci Bóg zadecyduje co stanie się z nimi, ale według Pisma Św. ta decyzja zapada o wiele wcześniej, bo już za naszego życia. To dzisiaj, właśnie teraz ważą się losy twojej wieczności. Gdy uwierzysz w Chrystusa zostaniesz zbawiony, a jeśli nie uwierzysz zostaniesz potępiony. Na sadzie Bożym zostanie ogłoszony tylko wyrok na podstawie twojej dzisiejszej decyzji.


Nadzieja w Chrystusie 1 Tes 4,13-17




Apostoł Paweł pragnie pouczyć Tesaloniczan  o tych wszystkich wierzących którzy odeszli z tego świata i nie doczekali jeszcze ponownego przyjścia Pana Jezusa którego ukochali. I zaczyna od Słów „a nie chcemy bracia abyście byli w niepewności”. Niektórzy z wierzących w Tesalonikach mieli pewien niepokój i pewne obawy co do tych którzy umarli jako wierzący w Pana. Apostołowie głosili o wspaniałości ewangelii o tym, że ewangelia przynosi prawdziwe życie, a tymczasem kolejne dni przyniosły odejście niektórych braci i sióstr ze zboru. Więc wydaje, że ich obawy były uzasadnione tym bardziej, że może nie mieli dostatecznie wyjaśnionej tej prawdy.
Więc Bóg nie chce byśmy byli w niepewności co do naszych braci i sióstr którzy odeszli od nas i nie doczekali ponownego przyjścia Pana. Bóg chce byśmy mieli pewność. Niepewność zasiewa niepokój, obawy i smutek który nie ma nadziei. Pewność daje nadzieje i przynosi pocieszenie.

„Świat pogański mógł w obliczu śmierci jedynie rozpaczać. Śmierć przyjmowano z ponurą rezygnacją i kompletną beznadziejnością. Ajschylos pisał: „Kiedy już człowiek umiera, nie ma dla niego zmartwychwstania.” Teokryt pisał: „Nadzieja jest dla żywych, ci zaś, którzy poumierali, są bez nadziei.” Katullus pisał: „Kiedy już nasze krótkotrwałe światło gaśnie, pozostaje wieczna noc, w ciągu której musimy spać.” Ponure były napisy na kamieniach nagrobkowych: „Nie było mnie; stałem się; nie ma mnie; nie dbam o nic.” Wśród papirusów, które dotarły do naszych czasów, jeden zawiera list wyrażający współczucie. Oto jego treść: „Irena do Taonnofrisa i Filo. Bądźcie pocieszeni. Byłam smutna i płakałam nad zmarłym zupełnie tak samo jak wcześniej płakałam za Dydymasem. Zrobiłam wszystko, co należało zrobić. Wszyscy moi – Epafrodytus, Termoution, Filion, Apollonius i Plantas – postąpili podobnie. Niestety, wobec takich rzeczy człowiek jest zupełnie bezradny.” „Dlatego pocieszajcie jeden drugiego.” Tak więc widzimy że świat nie miał żadnej nadziei jeśli chodzi o ludzi którzy odeszli. I nie tylko wtedy, ale także i dzisiaj. Mimo to, że minęło dwa tysiące lat od słów Pawła, świat wciąż nie może sobie poradzić ze śmiercią. I nigdy sobie nie poradzi, głupcami są ci którzy myślą że technika, medycyna, jakieś poznanie wzniesie nas na takie wyżyny, że przezwyciężymy śmierć. Siła i zdolności człowieka nie są w stanie zrobić nic by pokonać tego potężnego wroga. Ale to czego nie mogliśmy my zrobić dokonał Bóg w Chrystusie. Pokonał śmierć i zniszczył ją na wieki. Być może dzisiaj trudno nam dostrzec, to zwycięstwo, ktoś mógłby powiedzieć. O jakim zwycięstwie ty mówisz! Zarówno ludzie wierzący w Pana Jezusa umierają jak i niewierzący, sprawiedliwi i niesprawiedliwi gdy patrzymy z tej ziemskiej perspektywy, to wydaje się, że wszystkich czeka ten sam los. Ale tak nie jest słowo Boże mówi:
Kolosan 3:4  gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale.
Nasz mistrz i zbawiciel jeszcze się nie objawił podczas drugiego swego przyjścia w taki sposób jak na to czekamy. Kiedy On się objawi zatriumfuje w chwale, wtedy wszyscy którzy mu zaufali, uwierzyli Jemu i w Niego, objawią się razem z nim.

„Odpowiedź Pawła ustala ważną zasadę. Jeżeli człowiek żył w Chrystusie i umarł w Chrystusie, to nawet teraz, będąc martwym, jest w Chrystusie, i kiedyś powstanie w Chrystusie. Znaczy to, że między Jezusem Chrystusem a miłującym go człowiekiem, istnieje więź, której nic nie może rozerwać. Jest ona ponadczasowa, przechodzi poza granice śmierci.
Ap Paweł w Liście do Rzymian mówi:
Rzymian 8:38  Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce,
39  ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Paweł wymienia największe potęgi, które są po za wpływem człowieka, a same na człowieka wpływają. I one nie mogą zerwać naszej relacji z Bogiem z Chrystusem między innymi Apostoł Paweł wymienia śmierć. Miłość Chrystusa do nas jest mocniejsza niż wszystko inne. Gdy człowiek zanurzy się w tej miłości podda się jej i pozwala by ona go wypełniła jest całkowicie bezpieczny.
„Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał tak tez wierzymy że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych którzy zasnęli”
Warto wspomnieć, że Apostoł Paweł śmierć nazywa snem. Tym samym sugeruje, że ludzie wierzący, którzy odeszli od nas z powrotem obudzą się do życia z powrotem. Co ciekawe takie terminy w określeniu na śmierć łatwiej nam zrozumieć. Codziennie w nocy zasypiamy i rano zmartwychwstajemy, budzimy się do życia. Nawet w przyrodzie znajdujemy podobne metafory takie jak jesień, zima które mogą być synonimem śmierci, a później wiosna i lato jako synonim powstania z martwych. Jakby Bóg specjalnie dawał nam te doświadczenia, by lepiej zrozumieć prawdy duchowe zapisane w Jego Słowie.
Słowo Boże uczy nas, że mimo odejścia człowieka z ziemi nie ginie całkowicie ślad po nim, ale ten człowiek nadal żyje. Nie ma go z nami tutaj, ale żyje u Boga. Pan Jezus Chrystus przedstawił nam przypowieść o Bogaczu i łazarzu oboje byli świadomi swojej śmierci i żyli.
2 Koryntian 5:8  Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana. Gdy odchodzi człowiek wierzący mieszka u Pana. Wyjść z tego ciała, z tego naszego ziemskiego mieszkania może nawet lepsze jest określenie przejściowy namiot, znaczyło dla Pawła zamieszkać u Pana, a Pan Jezus powiedzia,ł „że w jego domu jest wiele mieszkań”.
W Liście do Filipian znajdujemy kolejne potwierdzenie na to co dzieje się z człowiekiem po śmierci:

Filipian 1:21  Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem.
22  A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać.
23  Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej;

Dla człowieka, który nie ma wiary Apostola Pawła jego słowa mogą brzmieć jak słowa samobójcy lub kogoś kto postradał zmysły. Ale apostoł Paweł był w pełni świadomy gdy mówił, że dla niego życiem jest Chrystus.  Zarówno będąc tu na ziemi jaki i u Pana nasze życie jest w Chrystusie jeśli tylko uwierzyliśmy uchwyciliśmy się nadziei życia wiecznego w Nim.
Być z Chrystusem to daleko lepiej niż żyć na ziemi.  Zawsze tak powinniśmy myśleć zarówno on nas samych i naszym odejściu jak i o odejściu naszych wierzących bliskich.

Czekamy też na dzień kiedy Bóg przez Jezusa przywiedzie tych którzy umarli. Jeśli tylko wierzymy w śmierć i powstanie z martwych Chrystusa powinniśmy Wierzyć w powstanie z martwych tych którzy pomarli w Chrystusie. Słowo Boże mówi, że całe stworzenie oczekuje tego dnia, dnia objawienia się synów Bożych. Często na kartach historii zapisujemy wiele ważnych wydarzeń, ale dzień powrotu Chrystusa i powstania z martwych chrześcijan przyćmi wszelkie inne wydarzenia, które dzisiaj wydają nam się ważne. Potrzebujmy wiary by zobaczyć tą wspaniałą obietnicę zapisaną w Słowie Bożym. Wraz z powrotem Chrystusa przyjdą z nim również wszyscy ci którzy zasnęli. Jakby dzisiaj byli w pewnym ukryciu, zasłonie, której my żyjąc tutaj nie możemy przekroczyć
„A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana”
Ktoś mógłby zadać pytanie skąd Paweł wiedział, to wszystko. Paweł wyjaśnia, że to co przekazuje tesaloniczanom nie jest wymysłem jego mądrości, ale to sam Pan objawił mu te prawdy. Że my którzy jeszcze żyjemy nie wyprzedzimy tych którzy w wierze zmarli przed nami.
Gdy powróci Chrystus część ludzi wierzących w niego będzie jeszcze żyć na ziemi ale oni nie będą pierwsi do zmartwychwstania przed tymi którzy w wierze  w Chrystusa zmarli. Tamci powstaną pierwsi wtedy mówi Paweł kiedy nadejdzie ten dzień ogłoszony przez archanioła i trąbę Bożą. Wtedy Pan zstąpi z nieba tak jak czytamy w:
Dzieje Apostolskie 1:9  I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu.
10  I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu, oto dwaj mężowie w białych szatach stanęli przy nich
11  i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba.
Wtedy powstaną wierzący zmarli, a  później my którzy jeszcze w tym czasie będziemy przy życiu zostaniemy porwani na obłoki w powietrze i będziemy już na zawsze z Panem. Spróbujmy chociaż trochę wyobrazić sobie to wydarzenie jakie będzie wzniosłe jakie wspaniałe i niezwykłe. „Ziemia i Morze oddające prochy wszystkich zmarłych w Chrystusie. Następnie cud przekształcenia, który sprawi że, z prochu powstaną uwielbione ciała, już na zawsze wolne od choroby wszelkiego znoju, trudu, zmęczenia, bólu oraz śmierci.
Objawienie 21:3  I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.
4  I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.
5  I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe.
6  I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
7  Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.
Gdy Paweł kończy te wyjaśnienia odnośnie tych którzy zasnęli mówi, by te słowa służyły nam ku pocieszeniu.
Podsumowując:
Drodzy mamy wspaniałą obietnicę życia wiecznego i powstania z martwych, mamy wspaniała obietnicę, że nasi bliscy wierzący odchodzący od nas są zupełnie bezpieczni i któregoś dnia na nowo spotkamy się z nimi. Uchwyćmy się mocno wiarą tych słów i oczekujmy na spotkanie naszego Pana Jezusa Chrystusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię, Amen.

piątek, 17 czerwca 2011

Charles Spurgeon – Zwany Księciem Kaznodziejów


Historia nawrócenia Charles'a Spurgeon'a w jego własnych słowach. Był to 6 stycznia 1850r. Spurgeon miał niecałe 16 lat.

Czasami myślę, że mógłbym być w ciemnościach i desperacji aż do teraz, gdyby nie to, że dzięki dobroci Boga, pewnego poranka zesłał On burzę śnieżną kiedy szedłem do pewnego miejsca uwielbiania. Kiedy nie mogłem iść dalej, skręciłem w boczną ulicę i przyszedłem do pewnej małej kaplicy Pierwotnych Metodystów. W kaplicy tej było kilkanaście osób. ...
Pastor nie przyszedł tamtego poranka; podejrzewam, że zasypało go. W końcu, pewien bardzo chudo wyglądający mężczyzna, szewc albo krawiec przyszedł do pulpitu by głosić. ... Był on zmuszony mówić na temat jednego tekstu z Pisma, z prostego powodu - miał on bardzo mało do powiedzenia. Tekst brzmiał: „Do mnie się zwróćcie [spójrzcie], wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione” [Izajasza 45:22].

On nawet nie wymawiał poprawnie słów, ale to nie miało znaczenia. Był tam, jak myślałem, cień nadziei w tym tekście. Kaznodzieja zaczął mówiąc: „Moi drodzy przyjaciele, jest to rzeczywiście bardzo prosty tekst. Mówi on: 'Spójrz'. Patrzenie się nie powoduje bólu. Nie jest to podniesieniem stopy albo palca; jest to po prostu 'patrzenie się'. Zatem, człowiek nie potrzebuje iść do koledżu aby nauczyć się patrzeć. Możesz być największym głupcem, a pomimo tego możesz patrzeć. Człowiek nie musi być wart tysiąca na rok aby mógł patrzeć.

Każdy może patrzeć; nawet dziecko może patrzeć. Ale następnie nasz tekst mówi: 'Spójrzcie na Mnie'. ... Wielu z was patrzy na siebie, ale to nie o takim patrzeniu tu mowa. Nigdy nie znajdziecie żadnego pocieszenia w sobie. Niektórzy patrzą na Boga Ojca. Nie, na Niego patrzcie później. Jezus Chrystus mówi: 'Patrzcie na Mnie'. Niektórzy z was mówią: 'Musimy czekać na działanie Ducha Świętego'. Teraz nie ma to dla ciebie żadnego znaczenia. Patrz na Chrystusa. Nasz tekst mówi: 'Patrzcie na Mnie'”.

Następnie ten dobry człowiek podążał za swoim tekstem w następujący sposób: „Patrzcie na Mnie; pocę się i wielkie krople krwi. Patrzcie na Mnie; wiszę na krzyżu. Patrzcie na Mnie; jestem umarły i pogrzebany; i powstaję. Patrzcie na Mnie; wstępuję do nieba. Patrzcie na Mnie; siedzę po prawej stronie Ojca. O, biedny grzeszniku, patrz na Mnie! Patrz na Mnie!'”

Kiedy doszedł do około tej długości i przedłużył swoją wypowiedź do około dziesięciu minut, był już u kresu swojej wytrzymałości. Następnie spojrzał na mnie stojącego pod balkonem i oczywiste jest, że z powodu tak małej ilości zgromadzonych, wiedział, że jestem nieznajomym. Po prostu patrząc się na mnie, jak gdyby znał całe moje serce, powiedział: „Młody człowieku, wyglądasz bardzo żałośnie”. Cóż, to była prawda, ale nie byłem przyzwyczajony do słuchania uwag co do mojego osobistego wyglądu z pulpitu. Jednakże, było to dobre uderzenie, trafiło do mnie. Kontynuował: „...I zawsze będziesz żałosny - żałosny w życiu i żałosny w śmierci - jeśli nie usłuchasz się mojego tekstu; ale jeśli się go teraz usłuchasz, w tym momencie, to będziesz zbawiony”.

Następnie podnosząc swoje ręce, zakrzyczał on w sposób w jaki mogą to zrobić tylko pierwotni Metodyści: „Młody człowieku, patrz na Jezusa Chrystusa. Patrz! Patrz! Patrz! Nie masz nic innego do zrobienia, a tylko patrzeć i żyć”. Od razu ujrzałem drogę zbawienia. Nie wiem co poza tym powiedział - nie wiele na to zwracałem uwagę - byłem tak pochłonięty tą jedną myślą. Tak jak kiedy wąż miedziany został wyniesiony, ludzie spojrzeli się na niego i zostali uzdrowieni, tak samo też stało się ze mną. Oczekiwałem na czynienie pięćdziesięciu rzeczy, ale kiedy usłyszałem to słowo: „Patrz!”, cóż za oczarowującym słowem się ono stało! O! Patrzyłem aż mogłem prawie zużyć swoje oczy.

Wtedy i w tamtym miejscu chmura odeszła, ciemność się zwinęła i w tamtym momencie ujrzałem słońce; i mogłem zmartwychwstać w tamtym momencie i śpiewać z najbardziej entuzjastycznymi z nich o drogocennej krwi Chrystusa i o prostej wierze, która patrzy wyłącznie na Niego. ... I teraz mogę powiedzieć:

Odkąd przez wiarę strumień ujrzałem
Płynący z Twoich ran, 
Odkupieńcza miłość moim tematem była, 
I będzie nim aż do śmierci mej. 

1834: Charles Haddon Spurgeon urodził się 19 czerwca w Kelvedon, Essex (pierwszy z 17 dzieci).
1835: Przeprowadzka do Stambourne, gdzie zamieszkuje z dziadkami.
1841: Powrót do domu w Colchester.
1849: Pierwsza książka, 295 stronicowa Popery Unmasked (Katolicyzm Zdemaskowany), zdobywa nagrodę w konkursie pisarskim.
1850: Nawraca się 6 stycznia. Zostaje ochrzczony w Isleham Ferry. Dołącza do kościoła baptystycznego w Cambridge.
1851: Wygłasza pierwsze kazanie, w Taversham. Zostaje pastorem w Waterbeach Chapel w Cambridge.
1854: Zaczyna pastorską służbę w New Park Street Church w Londynie, w wieku 19 lat. Kościół liczył około 200 członków.
1855: Zaczyna publikowanie swoich kazań.
Wygłasza pierwsze kazanie w Exeter Hall.
Zaczyna uczyć swojego pierwszego studenta.
1856: Poślubia Susannę Thompson.
Na świat przychodzi dwóch jego synów, bliźniaki Charles i Thomas.
Siedem osób ginie w katastrofie w Surrey Gardens; co prawie kończy jego służbę.
1857: Zostaje założony College dla pastorów.
1861: Przemawia do największej publiczności pod dachem: 23,654 osób w Crystal Palace, w Londynie.
Otwiera The Metropolitan Tabernacle, z miejscami dla około 5,600 osób, którą kościół kupił za ponad 31,000 funtów.
1865: Zaczyna publikowanie miesięcznika The Sword and the Trowel.
1867: D. L. Moody po raz pierwszy bierze udział w nabożeństwie.
Uroczyste otwarcie budowy Sierocińca Stockwell Orphanage (części dla chłopców).
1868: James Spurgeon, jego brat, zostaje zastępcą pastora his w Tabernacle.
Żona Susannah zostaje inwalidą.
1874: Chrzci swoich dwóch synów, bliźniaków.
1875: Fundacja pani Spurgeon "Książka", inauguruje swoją działalność, która ma zapewnić pastorom chrześcijańskie książki.
1879: Ufundowany zostaje Sierociniec dla Dziewcząt.
1880: Przeprowadza się do nowego domu w Westwood.
1885: Wydany zostaje ostatni tom z serii The Treasury of David (7 tomów).
1887: Początek “Down-Grade Controversy.”
1888: Baptist Union przegłosowuje ocenzurowanie Spurgeon’a.
1891: Ostatnie wygłoszone kazanie w Tabernacle, 7 czerwca.
1892: Umiera w Mentone, Francji, 31 stycznia. Pochowany na cmentarzu West Norwood, w Londynie, 12 stycznia.
1894: Syn Thomas zostaje wybrany na pastora w Metropolitan Tabernacle.
1897-1900: Publikacje czterotomowej Autobiografii.

Artykuł pochodzi ze strony http://spurgeon.one.pl


(C. H. Spurgeon Autobiography, Volume 1, 87-88) 
Tłumaczenie - Michał Stefanoff

Nasze wszelkie działania przed nawróceniem były próżne

Nasze wszelkie działania były próżne Efezjan 4,17-24
Apostoł Paweł ma pragnienie by chrześcijanie w Efezie wzrastali pod każdym względem w Chrystusa. Pisząc list do Efezjan prosi by już więcej nie postępowali jak ludzie którzy nie znają Boga. Musimy wiedzieć o tym, że prawdziwe nawrócenie pociąga za sobą zmiany w naszym życiu. Wcześniej Ap. Paweł omawia to kim staliśmy się w Chrystusie a teraz, że w związku z tym nasze życie powinno ulec zmianie. Więc Paweł wzywa Efezjan do Nowego postępowania na wzór Pana Jezusa Chrystusa.
Paweł czyni to w autorytecie Jezusa Chrystusa mówiąc, że zaklina na Pana lub świadczy im w Panu wyraźnie widać, że Paweł przemawia z Apostolskim autorytetem i mówi do Efezjan z Natchnienia Ducha Św.
Do czego Ap Paweł wzywa wierzących w Efezie? On wzywa ich do tego by nie postępowali w taki sposób jak postępują poganie i w jaki sposób postępowali sami Efezjanie przed swoim nawróceniem. Jakie to było postępowanie? Co się z nimi działo? Apostoł Paweł wyjaśnia, że postępowanie przed nawróceniem jest postępowaniem w „próżności umysłu swego” na czym polega ta próżność umysłu. O jakiej próżności umysłu mówi Paweł.
Większość Chrześcijan z Efezu pochodziła ze środowiska pogańskiego wiemy o tym że ówczesny świat był podzielony z perspektywy biblijnej na Żydów i na pogan. Żydom Objawił się Bóg, dał im swoje przykazania i obietnice poganie natomiast nie znali prawdziwego Boga i nie mieli Bożych przykazań, żyli w nieświadomości o istnieniu prawdziwego Boga, którego można wielbić i mieć z nim społeczność nie znali także celu i sensu życia. W wielu miejscach Słowa Bożego możemy przeczytać o tym na czym polega życie na sposób pogański:
Mateusza 6:31  Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
32  Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33  Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.
Mateusza 24:38  Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki,
Poganie zajmują się próżnymi rzeczami ogólnie pojęte można to nazwać troską o byt i to, jest najczęściej główny cel życia ludzi którzy nie znają Boga. Żyją w nieświadomości że zostali stworzeni dla Boga by jemu służyć i oddawać mu chwałę.
Wezwanie Pawła skierowane do Efezjan jest skierowane i do nas dzisiaj jeśli poznaliśmy Boga i zostaliśmy zbawieni przez ofiarę Chrystusa byśmy od tego momentu nie żyli w taki sposób jak gdyby nic w naszym życiu się nie wydarzyło. Byśmy nie żyli głównie po to by jeść i pić i w trosce o byt, byśmy nie spędzali naszego życia na próżnych działaniach to znaczy takich, które nie przynoszą chwały Bogu i nie służą Bogu.
Życie prowadzone w próżności umysłu w nieznajomości Boga może być wypełnione  działaniami i różnymi inicjatywami. Taki człowiek mógłby się obrazić gdybyśmy mu powiedzieli, że jego życie jest bezowocne. Niekiedy nawet my sami przyglądając się życiu człowieka niewierzącego możemy mówić, że robi on wiele ważnych rzeczy. Ale Paweł chce powiedzieć by wszelkie nasze działania były dokonane na chwałę Bożą. Nasze codzienne zajęcia, nasze myśli i nasze plany oraz dążenia, by Bóg w tym wszystkim był uwielbiony.
Inne  przykłady postępowania na sposób ludzi niewierzących możemy przeczytać w Liście Ap Pawła do Rzymian w 1 rozdz


Byłem ślepy a teraz widzę
Czytamy tam o Niemoralności seksualne, Bałwochwalstwie, Chciwości, zazdroszczą jedni drugim, nieprawość, kłótliwość, brak zgody, nienawiść Boga, nieposłuszeństwo rodzicom, niestałość nie dotrzymywanie słowa, nie mający litości i serca.
Dalej Paweł opisuje Pogan jako tych którzy mają „przyćmiony umysł”. Inaczej mówiąc są ślepi. Nie znają Boga i poruszają się w życiu po omacku, lub ciągle błądzą. Z powodu upadku w grzech człowiek nie jest w stanie znaleźć sam bez Bożej pomocy drogi do Boga. Nie wie też jak żyć by podobać się Bogu więc życie człowieka nie znającego Boga jest ciągłym błądzeniem. Taki stan człowieka jest straszny bo gdyby nawet chciał wyrwać się z takiego stanu to nie może tego zrobić bo nie wie w którą stronę się udać.
(Przykład błądzenia) Można zadać pytanie czy ktoś zabłądził w lesie opowiedzieć ostatnie wydarzenie z wyjazdu nad morze.
Jako chrześcijanie znający Boga nie możemy zachowywać się w naszym życiu jakbyśmy byli ślepi. Gdy poznajemy Bożą wolę dowiadujemy się tego co się Bogu podoba, a czego Bóg nie akceptuje. Wcześniej byliśmy jak ślepi czyniliśmy pewne rzeczy nie zastanawiając się czy Bóg to błogosławi lub nawet nie widzieliśmy w pewnych grzesznych praktykach złamania Bożego prawa.  Z własnego życia mogę wam podąć dwa przykłady (łapówki dla lekarza oraz pojawienie się na dyskotece) Wyobraźmy sobie ślepca który próbuje z broni trafić w tarczę lub piłką trafić do kosza z pewnej odległości. Właśnie taki był nas stan przed nawróceniem. Dzisiaj Bóg otworzył nam oczy poprzez Ducha Św. i Swoje Słowo, które objawia nam w jaki sposób mamy oddawać Bogu chwałę.
Pierwsza zwrotka znanej pieśni „Códowna łaska” w tłumaczeniu brzmi

Zdumiewająca łaska jak słodki dźwięk, 
on uratował takiego nędznika jak ja 
Kiedyś byłem zagubiony, ale teraz się odnalazłem, byłem ślepy, a teraz widzę. 

Dalecy od życia Bożego. Mamy kolejne stwierdzenie dotyczące pogan, że są dalecy od życia z Bogiem. Jakiś współczesny człowiek Pawłowi mógłby powiedzieć Pawle mylisz się Codziennie chodzę do świątyni i oddaje cześć wielkiej bogini Artemidzie Efeskiej. Dlaczego mówisz, że jestem daleki życia Bożego.  Taki człowiek dowodziłby, że przecież jest religijny i stara się Bogu oddawać cześć.
Ale Słowo Boże uczy nas by móc się podobać Bogu, to musimy oddawać mu cześć na Jego warunkach w taki sposób jak Bóg określił to w Piśmie Św. A druga sprawa ta cześć musi być oddawana W Jezusie Chrystusie i w Duchu Św.
Więc to życie z Bogiem zaczyna się od osobistej społeczności między Bogiem, a człowiekiem kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że jest żywy Bóg, który ma konkretne oczekiwania w stosunku do mojej osoby, który ma plan dla mojego życia. Następnie człowiek dochodzi do poznania Chrystusa zaczyna rozumieć, że jest grzesznikiem i Bóg posłał swojego Syna by te grzechy mogły mu zostać przebaczone. Zaczyna prawdziwie wierzyć Słowom Chrystusa w Jego zastępczą ofiarę na Krzyżu, zaczyna czuć wstręt do grzechu. I zbliża się do Boga. Pod wpływem relacji z Bogiem człowiek porzuca grzech i staje się coraz bardziej podobny do Chrystusa w myśleniu i postępowaniu, dążeniu i planowaniu.
Ludzie nie znający Boga nie są świadomi kim jest Bóg. Nie są świadomi Jego sprawiedliwości, świętości, Jego Wielkości. Gdyby byli świadomi kim jest Bóg, to by padli w pokorze przed nim na kolana. Czy ty jesteś świadomy otaczającej cię Bożej Chwały, czy jesteś świadomy świętości i sprawiedliwości Boga, czy jesteś świadomy realności Boga i tego, że  Bóg rządzi każdą sprawa pod niebem, czy jesteś tego świadomy?
 Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie).
Często można usłyszeć stwierdzenie, że czym człowiek jest starszy tym trudniej mu się nawrócić.
Gdy odrzucamy Boże Objawienie, gdy łamiemy hamulce naszego sumienia Słowo Boże mówi, że zatwardzamy swoje serce.  Za każdym razem gdy popełniamy grzech i odrzucamy Boże prawo nasze serce staje się mniej czułe na Boże Słowo i wezwanie do nawrócenia. Barkley w swoim komentarzu pisze:
„Słowo, jakiego używa autor dla określenia zatwardziałości serca, to greckie pōrōsis. Pochodzi ono od pōrōs, pierwotnie oznaczające kamień twardszy od marmuru. Z czasem termin ten nabrał znaczenia medycznego i używany był dla określenia złogu artretycznego, który formuje się w stawach uniemożliwiając wszelki ruch. Oznaczał także zgrubienie powstające w miejscu zrośnięcia się złamanej kości i twardsze od niej samej. Utrata wszelkiej zdolności czucia również wyrażana była słowem pōrōs. Opisuje ono coś, co stało się tak twarde, skamieniałe, że nie posiada żadnej siły odczuwania.
Terror grzechu polega na jego znieczulającym działaniu. Nikt jednak nie staje się od razu wielkim grzesznikiem. Początkowo grzech człowieka przeraża. Kiedy zgrzeszy, dręczą go wyrzuty sumienia i żałuje tego, co zrobił. Lecz gdy brnie dalej, dochodzi do takiego momentu, że traci wszelką wrażliwość i może dokonać najhaniebniejszego czynu bez udziału jakichkolwiek uczuć. Sumienie takiego człowiekiem a zostało sparaliżowane.”.
Tak więc zatwardziałość jak określa Ap. Paweł dotyczy ludzi odrzucających Bożą łaskę i Boże objawienie. Dzisiaj również obserwujemy przejawy zatwardziałości za każdym razem gdy ludzie nie dają wiary słowom Chrystusa albo nic sobie nie czynią z łamania Bożego prawa. Czyniąc tak coraz bardziej staja się nieczuli na wezwanie Boże do upamiętania. Jest to proces postępujący z biegiem czasu coraz trudniej odpowiedzieć na słowa Chrystusa. I my również dzisiaj stoimy przed niebezpieczeństwem zatwardziałości, kiedy zbieramy się możemy myśleć o sobie, że jesteśmy pobożnymi ludźmi te wszystkie słowa dotyczą ich tych co chodzą tam po ulicach, ale mnie nie. Słowo Bożo powinno wywierać na nas wpływ  przez całe nasze życie zarówno zaraz po nawróceniu jak i po wielu latach od nawrócenia. Wciąż powinniśmy poddawać się pod korektę Słowa.
 Czy ty pozwalasz na to by Biblia docierała do ciebie tak mocno jak przy twoim nawróceniu? czy poddajesz się pod jej autorytet Słowa i pozwalasz na, to by twoje życie ulegało zmianom pod wpływem Słowa Bożego.
Idąc dalej Paweł mówi o pewnym procesie, który  omawia w Liście do Rzymian w 1 rozdz. Ludzie odrzucają Boga, a to z kolei powoduje coraz większą zatwardziałość serca i prowadzi do niemoralności, rozwiązłości. Żyjemy w czasach kiedy podważa się oczywiste wartości moralne, a to z kolei prowadzi do destrukcji społecznej samozagłady.
Odrzuca się biblijne poglądy odnośnie seksualności człowieka, sprawiedliwości, światopoglądu, tego kim człowiek jest i jaki jest Jego cel na ziemi. Odrzuca się Boga, a na pierwszym miejscu stawia człowieka. Musimy być świadomi tych zagrożeń, które są promowane w dzisiejszych mediach: Internecie, telewizji, gazetach.
Warto zwrócić uwagę na dwa greckie słowa, użyte przez autora w  wersecie (19): alsegeia tłumaczone jako rozpusta i  pleonexia tłumaczone jako chciwość. Pierwsze, definiowane jako bezczelność, gotowość na każdą przyjemność, i niezdolność do znoszenia dyscypliny, określa człowieka, który lekceważąc opinię publiczną jawnie dąży do zaspokojenia swoich pożądliwości. Grzech może tak zawładnąć człowiekiem, że ten traci wszelkie poczucie przyzwoitości i wszelki wstyd. Można go porównać z narkomanem, który początkowo narkotyzuje się w ukryciu, lecz w miarę pogłębiania się nałogu dochodzi do takiego stanu, że potrafi otwarcie błagać, a nawet skamleć o porcję narkotyku, bez którego już nie potrafi się obejść. Człowiek może stać się takim niewolnikiem alkoholu, że nie zwraca uwagi kto widzi go kiedy się upije. Podobnie dzieje się w dziedzinie seksu.
Drugim greckim słowem użytym przez autora jest pleonexia, tłumaczone jako butna chciwość, przeklęta miłość posiadania, lub też bezprawne pożądanie rzeczy będących własnością innych. Jest to taka cecha, która popycha człowieka do zaspokajania własnych pragnień kosztem bliźniego; jest nieokiełznaną żądzą posiadania tego, do czego nie mamy prawa. Przez te stwierdzenia do Efezjan Paweł przekazuje te same prawdy co do Rzymian w 1 rozdz.
„Ale nie tak Efezjanie nauczyli się Chrystusa”- To jest ciekawe, że Paweł mówi do nich o pewnej nauce, przyswajaniu sobie wiedzy odnośnie  postępowania w Chrystusie i właściwej pobożności. Nawrócenie jest zmianą sposobu postępowania, myślenia i życia. Paweł chce zarysować pewien kontrast między wcześniejszym postępowaniem Efezjan a obecnym. Te wszystkie rzeczy, które wcześniej wymieniliśmy maja być im obce. Nie takie jest postępowanie w Chrystusie, ale człowiek stworzony na nowo przez Boga w Chrystusie żyje na sposób Boży. Można by było zacytować tutaj polskie przysłowie „ z kim przystajesz takim się stajesz” przystajesz z tym światem, żyjesz na sposób tego świata. Gdy przystajemy z Bogiem żyjemy według Boga i zgodnie z jego wolą.
Efezjanie nawrócili się i zostali pouczeni jak się Bogu podobać. Słowie Boże nie pozostawia nam żadnych wątpliwości gdzie jest prawda, „Prawda jest w Chrystusie”. Życie w posłuszeństwie Chrystusowi jest jedynym możliwym sposobem na życie w prawdzie. W Chrystusie dowiadujemy się po co w ogóle istniejemy na tej ziemi, jaki jest cel naszego życia. Dowiadujemy jak przeżyć to życie by ono było treściwie i miało sens. Ktoś mógłby powiedzieć, że inne religie też odpowiadają na te pytania. Owszem odpowiadają, ale są kłamstwem. W dzisiejszym świecie możemy znaleźć bardzo wiele sposobów na ułożenie sobie życia w dziedzinie moralności, filozofii życia i światopoglądu, ale jeśli te pomysły nie są oparte o Chrystusa i Jego naukę to są kłamstwem w końcu zaprowadza do śmierci.
Przypowieści Salomona 16:25  Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci.
Gdybyśmy polegali na tym co my uważamy, to tak jak mówi Salomon wiele dróg wyda nam się właściwych. Dziękujmy Bogu za Objawienie w Jezusie za Jego pouczenie zawarte w Słowie Bożym.
 Jana 14:5  Rzekł do niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jakże możemy znać drogę?
6  Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.
Tak wiec wobec tych faktów Paweł wzywa Efezjan i nas byśmy porzucili raz na zawsze starego człowieka z postępowaniem i światopoglądem porzucili stare grzechy i przyoblekli się w nowego. Jest to pewien obraz który można porównać do zdjęcia brudnego ubrania i założenia świeżego czystego ubioru. Przywdziania Nowego człowieka wraz z jego sprawiedliwością i świętością, która daje nam Bóg.
Podsumowując: Dążmy do tego by w naszym życiu we wszystkim podobać się Bogu zarówno w postępowaniu jak i w myśleniu. W sposobie załatwiania codziennych spraw, w relacjach z braćmi i siostrami oraz naszymi sąsiadami.  W życiu w tym świecie, strońmy od tego co Bogu się nie  podoba we wszystkich sferach naszego życia.


Łączna liczba wyświetleń