środa, 10 października 2012

Ewangelia to moc Boża


Rzymian 1:15  Tak więc, jeśli o mnie idzie, gotów jestem zwiastować ewangelię i wam w Rzymie.
Apostoł Paweł gotów był zwiastować ewangelię w każdym zakątku świata nawet w Rzymie, gdzie ewangelia pośród wielkich tego świata będzie uważana za głupstwo bardziej niż gdziekolwiek indziej. Co to znaczy nie wstydzić się ewangelii? Co to znaczy być z niej dumnym? To znaczy być gotowym zwiastować ją  w każdym miejscu i w każdych okolicznościach. Najczęściej mamy opory przed zwiastowaniem ewangelii gdy nie do końca dowierzamy, że jest to prawdziwie moc Boża która zbawia wierzących. Innym powodem jest obawa przed utratą wizerunku lub strach przed wyśmianiem. Jeszcze innym powodem jest umniejszanie wagi ewangelii i niedowierzanie, że jakieś życie pod jej wpływem może ulec przemianie. Możemy się tylko cieszyć, że ten kto nam Ją głosił  nie powstrzymał się przed podzieleniem się  z nami tą wspaniałą nowiną  o Jezusie Chrystusie. Z pewnością opory przed głoszeniem dobrej nowiny nie wypływają z Boga, ale z naszej cielesności i poddaniu się podszeptą złego, któremu zależy by nikt się nie nawrócił i nie poznał Boga. Jestem również przekonany,  że wiele duchowej depresji którą przeżywają  chrześcijanie wynika z wycofania i stagnacji w dziedzinie głoszenia ewangelii. Prawdziwe zwycięstwo odnosimy przez krew baranka i słowo świadectwa gdy tak czynimy Bóg zsyła na nas błogosławieństwo radości i pokoju w Duchu Św.   
Objawienie 12:11  A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.
Czy ty masz odwagę dzielić się ewangelią z mądrymi tego świata z panią urzędniczką gdy załatwiasz sprawę. W banku gdy płacisz rachunki, na uczelni z wykładowcą, z sąsiadem biznesmenem, prokuratorem, adwokatem, notariuszem, lekarzem i wieloma innymi "wielkimi" ludźmi tego świata. Oni również potrzebują zbawiciela jak każdy człowiek.  Ostatnio słyszałem świadectwo pewnego kaznadzieii, który został poproszony by przemawiać do  wykładowców na świeckiej uczelni i przemawiał do nich jak do ludzi potrzebujących zbawiciela. Być może wielu by to uznało za  nietakt lub niewłaściwy moment albo, że nie wypada w takiej chwili mowić  o Chrystusie. Ale po przemowie tego kaznodziei podeszła do niego żona rektora i podziękowała mu mówiąc że „jest pierwszą osobą która przemawiała do nich na tej uczelni jak do grzeszników”. Każdy człowiek potrzebuje Chrystusa niezależnie od pozycji, wykształcenia, inteligencji „wszyscy zgrzeszyli i brak im Bożej Chwały”. Jeśli tylko pokonamy nasze obawy i strach przed głoszeniem dobrej nowiny "wielkimi" tego świata zobaczymy wspaniałe dzieła Boże. Zobaczymy pokutujących urzędników, polityków, lekarzy, sędziów i innych.     

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń