niedziela, 27 lipca 2014

Ślepi którzy widzą Ew. Mateusza 9,27-31

Chyba wszyscy się zgodzą, że utarta wzroku, to bardzo przykra dolegliwość. Nie możesz swobodnie poruszać się. Nie wiesz co się dzieje wokół ciebie. Nie możesz rozpoznać kto  jest w pobliżu i możesz czuć się zagrożony z tego powodu, bo trudno ocenić sytuacje w jakiej się znajdujesz. Nie możesz również cieszyć się widokiem bliskich, przyrody, wspaniałych obrazów. Życie ludzi niewidomych jest ciężkie i podlega wielu ograniczeniom nawet dzisiaj, w czasach gdy z pomocą przychodzi nam technika. Wtedy bycie niewidomym było o wiele cięższe, a do tego ślepota była porówna z trądem i budziła powszechną odrazę.
Mamy w naszej dzisiejszej historii sytuacje gdy Jezus wychodzi z domu Jaira i udaje się do miejsca gdzie przebywał być może do domu Piotra (w. 28). Po wyjściu z domu Jaira i wskrzeszeniu jego córki idzie za nim dwóch niewidomych, być może ktoś ich prowadzi. Przez całą drogę tych dwóch nieszczęsnych ludzi krzyczy w stronę Jezusa, „Synu Dawida Zmiłuj się nad nami”, ale Jezus przez pewien czas nie reaguje na ich wołania. Wydaje mi się, że to jest znaczące. Również na nasze modlitwy często nie mamy odpowiedzi od razu. Tak jest i w tym przypadku. Ale ci dwaj ślepcy nie zniechęcają się. Widać, że mają pewność co do miłosierdzia Chrystusa, więc idą i wołają mając nadzieje, że w końcu Jezus poświęci im chwile czasu. Widać również  że są wytrwali. Często wytrwałość jest determinowana przez prawdziwą potrzebę. Gdy mamy palącą sprawę potrafimy być wytrwali. Wiele naszych modlitw zostaje pozostawionych w poł drogi z tego powodu, że zbyt mało nam zależy. Ale tym razem dwaj niewidomi nie poddali się i podążają za Jezusem, aż do samego końca i wchodzą również do domu gdzie gościł.
Dopiero tam Jezus znajduje dla nich czas i postanawia ich wysłuchać. Zwraca się do nich z pytaniem czy wierzą, że może to uczynić. Pytanie, które zadaje im Jezus dotyczy Jego mocy. Wydaje się, że owym ślepcom mogło być trudnej uwierzyć w możliwość dokonywania cudów przez Jezusa niż tym, którzy na własne oczy mogli widzieć jak Jezus czyni niezwykłe rzeczy. Z pewnością musieli wcześniej słyszeć o niezwykłych uzdrowieniach i cudach Jezusa. To wystarczyło, by wzbudzić w nich wiarę bez cienia wątpliwości, że Jezus ma na tyle mocy, że może ich uzdrowić. Wtedy Jezus dotknął się ich oczu z przesłaniem, że skoro  mówicie iż macie wiarę, to niech się stanie według poziomu waszej wiary. Czy ślepcy mieli wiarę, że Jezus może ich uzdrowić? Oczywiście że mieli. Gdyby nie mieli wiary nie zostaliby uzdrowieni. Ktoś mógłby zadać pytanie, to w końcu jak to jest, Czy Jezus uzdrowił tych ślepców, czy sami się uzdrowili? Możemy być pewni, że Jezus ich uzdrowił w odpowiedzi na ich wiarę.
Drodzy trzy rzeczy chce podkreślić w dzisiejszym zwiastowaniu.
1.      Po pierwsze prawdziwa wiara wcale nie przychodzi z oglądania, ale bierze się ze Słowa Bożego.
Zwróćcie  uwagę, że tych dwóch ślepców zanim zostali uzdrowieni uwierzyli w Jezusa mimo swojej ułomności. Krzyczeli do niego „Synu Dawida zmiłuj się nad nami”. Tytuł „Syn Dawida” jakim ślepcy nazywali Jezusa, był tytułem mesjańskim. Jezus oczywiście nie mógł być dosłownym synem Dawida, bo Dawid żył 1000 lat wcześniej. Tytuł ten Oznaczał, że Mesjasz będzie pochodził z linii Dawida i będzie spadkobiercą tronu Dawida oraz przyniesie wyzwolenie dla Izraela. Byśmy mogli lepiej to zrozumieć musimy wrócić do Starego Testamentu i zbadać proroctwa mesjańskie. W Ks. Izajasza 35,5-6 jest powiedziane, że Mesjasz będzie otwierał oczy ślepym, będzie leczył chromych i rozwiązywał języki niemowom. W Ks. Izajasza 61,1-2 czytamy, że Mesjasz będzie głosił dobrą nowinę, ogłaszał dobroć Boga, wyzwalał z więzów, wyprowadzał na wolność i pocieszał złamane serca. Wszystkie zapowiedzi mesjańskie występowały w służbie Jezusa i dla ślepców było to jednoznaczne, że Jezus musi być Mesjaszem. Wydaje mi się, że ewangelista Mateusz celo przedstawia nam tych dwóch nieszczęsnych, niewidomych ludzi, by pokazać nam ich w opozycji do przeciwników Jezusa. Wielu uczonych w piśmie i faryzeuszy którzy mogli oglądać jego cuda i wspaniałe rzeczy, które czynił nie uwierzyli. Tutaj mamy dwóch ślepców, którzy nie widzieli żadnego cudu, tylko słyszeli o Jezusie, a uwierzyli.
Zobaczcie że, wcześniej przed tymi wydarzeniami oskarżano Jezusa o bluźnierstwo (Mat. 9,3) później oskarżano go o to, że jada z celnikami i grzesznikami (Mat.  9,11), następnie miano do Niego pretensje że jego uczniowie prowadzą zbyt mało pobożne życie (Mat 9,14), później Jezus jest oskarżany przez faryzeuszy, iż mocą diabła wypędza demony (Mat. 9,34). Niemalże w każdej historii tego dziewiątego rozdziału napotykamy na jakąś opozycje czy oskarżenia w kierunku Jezusa lub jego uczniów. Aż chce się zadać pytanie, dlaczego oni tak postępują czy nie widzą co Jezus czyni? Czy nie widzą, że Jezus wypełnia proroctwa mesjańskie z Ks. Izajasza? No właśnie nie widzą, a ci którzy cieleśnie nie widzą, to widzą w Nim to czego nie mogą dostrzec ci którzy powinni zobaczyć.  Drodzy okazuje się, że kwestia wiary w Chrystusa nie wynika z oglądania niezwykłych rzeczy i Mateusz chce nam to pokazać. Człowiek najczęściej mówi „zobaczę to uwierzę” ale nawet jak widzi to często nie wierzy. Wydaje mi się, że również i my niekiedy mamy takie podejście, że gdyby tylko stały się wspaniałe rzeczy, zaczęłyby dziać się cuda i niezwykłe wydarzenia, to zaraz byśmy mieli przebudzenie duchowe? Ale czy rzeczywiście? Jednego możemy być pewni, że zaraz pojawiłoby się mnóstwo gapiów i ciekawskich osób, ale wcale nie byłoby to jednoznaczne z dojściem do wiary, bo wiara potrzebuje otwartego serca na Słowo Chrystusa, a nie tylko dowodów. Powiem nawet więcej, prawdziwa wiara często jest gotowa poradzić sobie bez dowodów, wystarczy jej Słowo Boga. Jezus dał więcej dowodów swojego posłania niż ktokolwiek mógłby oczekiwać, Apostoł Jan napisał
Jana 21:25  Wiele też innych rzeczy dokonał Jezus, które, gdyby miały być spisane jedna po drugiej, mniemam, że i cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by należało napisać.
A mimo tych dowodów znaczna większość nie uwierzyła w Niego. Tutaj mamy historię dwóch ślepców którzy uwierzyli nie na podstawie tego co widzieli, ale na podstawie tego  co słyszeli. Na czym my opieramy swoją wiarę, czy opieramy ją na Słowie Bożym czy na tym co przed naszymi oczami. Wiara jest gotowa ufać bez dowodów, niewiara nie wierzy pomimo dowodów. Niekiedy ludzie mówią, że gdybym tylko teraz zobaczył jak Bóg czyni to, czy tamto, to z pewnością bym uwierzył. Ale jestem pewny,  że jeśli teraz nie wierzą i odrzucają ewangelię, nie uwierzyliby i wtedy kiedy mieliby przed sobą niezwykłe działanie Boga. Dlaczego? Bo niewiara nie wynika z braku dowodów, dowodów jest aż nadto, niewiara wynika z budowniczego grzesznego serca człowieka, które za wszelką cenę nie chce się podporządkować Bogu. I jest tak jak Jezus nam przedstawił w historii o bogaczu i łazarzu. Bogacz twierdził, że jeśli ktoś z umarłych poszedłby do jego rodziny i przestrzegłby ich przed piekłem, to wtedy by uwierzyli (Łuk 16,30). Ale Abraham powiedział, że jeśli Słowa Bożego nie słuchają, to i cuda ich nie przekonają. W ten oto wspaniały sposób ewangelista Mateusz pokazuje nam, że ci którzy są ślepi mogą naprawdę widzieć i mogą widzieć o wiele więcej niż ci, którzy mówią że widzą, a tymczasem są całkowicie ślepi. Jeśli widzisz Chrystusa, jeśli dostrzegłeś w nim swojego Zbawiciela, jeśli zawołałeś jak tych dwóch nieszczęsnych ślepców Jezusie Synu Dawida zmiłuj się nade mną, to możesz dziękować Bogu i powinieneś dziękować Bogu za to, że otworzył ci oczy, bo byłeś ślepy, a teraz widzisz.


2.      Druga zaś rzecz jaka możemy zobaczyć w tym fragmencie to, to żeby doświadczyć od Boga łaski potrzebna jest wiara.
W odpowiedzi na wiarę człowieka Bóg okazuje swoje miłosierdzie.  Nasza dzisiejsza historia podkreśla to w sposób szczególny. Tych dwóch ślepców szło za Jezusem i wołało o zmiłowanie jest to wyrazem wiary. Nie zniechęcali się, gdy Jezus nie okazywał im zainteresowania, jest to wyrazem wiary. Nie zrezygnowali gdy Jezus wszedł do domu, oni weszli za nim, jest to wyrazem wiary. Następnie potwierdzili swoją wiarę, gdy Jezus zapytał  się ich „czy wierzą, że On może to uczynić”, a później ich wiara została potwierdzona przez cud, który się dokonał gdy Jezus powiedział „niech się stanie według waszej wiary”. Wobec tych faktów nie możemy mieć żadnych wątpliwości, że tych dwóch niewidomych ludzi posiadało głęboką wiarę. Prawdą jest, że nie zawsze Jezus wymagał od uzdrowionych wiary. Czasami ktoś inny przychodził w imieniu chorego człowieka np. setnik w imieniu sługi i setnik posiadał wiarę (Mat 8,10), innym razem byli to przyjaciele sparaliżowanego, oni posiadali wiarę (Mat 9,2), jeszcze innym razem przyszła do niego kobieta, kananejka prosząc o swoją córkę. Nic nie czytamy o wierze tej córki, ale czytamy o ogromnej wierze tej kobiety
Mateusza 15:28  Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.
Nowy Testament zawsze podkreśla konieczność wiary, by zbliżyć się do Boga, by otrzymać Jego błogosławieństwo. W liście do Hebrajczyków czytamy, że bez wiary nie można podobać  się Bogu (Hebr. 11,6) że musi być ta iskra ufności, gdy przystępujemy do Niego, że Bóg odpowiada jeśli do Niego wołamy. Jezus mówił, że jeśli tylko byśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy,  to wiele obietnic ze Słowa Bożego stałoby się w naszym życiu rzeczywistością. Ostatnio głosząc jednemu z więźniów ewangelie mówiłem mu o konieczności zaufania Chrystusowi i że On jest w mocy wyprostować jego życie. On mówił mi o swoich obciążeniach z przeszłości, jak ciężkie życie miał. I z tego powodu twierdził, że nie jest możliwe, żeby jego życie się zmieniło. On nie wierzył w Boga, który ma moc i jest w stanie wyprostować i wyprowadzić człowieka z największych problemów. Niewiara, tylko jeden Bóg wie jak wiele projektów w kościele zostało pozostawionych z jej powodu, jak wiele działań i możliwości nie zostało nigdy podjętych i jak wielu ludzi poddało się w połowie drogi, jak wielu nie usłyszało ewangelii z naszych ust z tego powodu, że nie wierzymy iż Bóg może odrodzić ich serca. Niewiara zawsze mówi: „po co podejmować wysiłek i tak się nie uda” wiara natomiast mówi, „że jeśli Bóg chce to się uda, nawet jak będą trudności. Przypomnijmy sobie Jozuego i Kaleba którzy wierzyli, że Bóg wprowadzi ich do ziemi obiecanej. Bóg powiedział i uczyni to, mieli Bożą obietnice. Ale wątpiący twierdzili, że przeciwności są zbyt wielkie i nawet Bóg temu nie podoła. Dwaj ślepcy mieli Boże Słowo, że Mesjasz będzie otwierał oczy ślepym i uchwycili się tego. Wielokrotnie czytamy w Słowie Bożym o wątpiącym sercu.  Jakub powiedział, że niech nie mniema człowiek wątpiący, że od Pana coś otrzyma (Jak 1,6-8). O służbie Jezusa czytamy, że z powodu niewiary nie dokonał w Nazarecie zbyt wielu cudów, bo znali Go i nie widzieli w Nim nikogo ponad to,  że był synem zwykłego cieśli oraz znali jego rodzinę (Mat 13,58). Inaczej mówiąc nie uważali Go za  kogoś wyjątkowego, kogoś kto mógłby im pomóc i z tego powodu w niewielkim stopniu mogli doświadczyć miłosierdzia. Innym razem czytamy o historii Piotra gdy Jezus każe mu przyjść do siebie po wodzie (Mat 14,29-31). Piotr wychodzi z łodzi i idzie do Jezusa po tafli wody. Ale w pewnym momencie się zląkł wiatru i w tej chwili zaczął tonąc. Pamiętacie co Jezus do niego powiedział? On powiedział: „dlaczego zwątpiłeś, o małowierny” (Mat 14,31). Wiara jest również niezbędna, by doświadczyć od Boga przebaczenia i odpuszczenia grzechów. Bóg w swojej mądrości ustanowił wiarę jako kanał czy narzędzie przez które otrzymujemy jego błogosławieństwo. Apostoł Paweł powiedział, że Łaską  jesteśmy zbawieni (Efez 2,8-9). Ale jak to zbawienie przychodzi do  nas? Drodzy przychodzi do  nas przez wiarę w Chrystusa. Oczywiście nie zbawia nas nasza wiara, nie my sami się zbawiamy. Zbawia nas Bóg w odpowiedzi na wiarę. Wiara jak w przypadku tych dwóch ślepców, woła do Chrystusa, szuka Go, szuka jego pomocy i rozwija się pod wpływem słuchania Słowa Bożego. Dzisiaj mogę ci powiedzieć to co Jezus powiedział Tomaszowi „nie bądź bez wiary, ale wierz” (Jan 20,27). Bóg dał nam wiarę byśmy przez nią mogli otrzymywać Jego błogosławieństwo i jest to sposób przez który On nas leczy.
3.      Trzecia zaś rzecz jest w 30 i 31 wersie. Jezus nakazał im, by nikt się o tym nie dowiedział.
A co ci dwaj uzdrowieni uczynili? Poszli i wszędzie rozpowiadali o tym co On im uczynił. Nie jest to jedyny raz kiedy Jezus nakazuje nie rozpowiadać o cudzie, którego dokonał.  Wcześniej czytaliśmy o tym w (Mat 8,4) gdy podobny nakaz dał oczyszczonemu trędowatemu, później takie samo przykazanie dał wielu uzdrowionym (Mat 12,16), również rodzinie Jaira którego córkę wskrzesił z martwych pouczył, by o  tym nie rozpowiadać (Mk 5,43). Najczęściej kończyło się to w taki sposób jak w naszym dzisiejszym przypadku, On mówił żeby nie rozpowiadać, a świadkowie szli i wszędzie rozpowiadali. Ale bardziej intryguje nas, dlaczego Jezus zabraniał mówić o tych cudach? Jakie kierowały Nim motywacje? Wydaje się, że te wypowiedzi Jezusa są spowodowane tym, że tłum często źle rozumiał Jego posługę. Nie widzieli w Nim Zbawiciela od grzechów oraz Króla i Pana ich dusz, ale widzieli w Nim politycznego wyzwoliciela, może uzdrowiciela. Źle również rozumieli Jego posługę mesjańską. Patrzyli na nią w kontekście odbudowy narodu. Widzieli w Nim kogoś kto zatroszczy się głównie o ich doczesne potrzeby z pominięciem problemu grzechu. Ale Jezus głównie w tamtym czasie przyszedł rozprawić się z grzechem. Wszystko cokolwiek robił było podporządkowane finałowi w Jerozolimie gdzie miał położyć swoje życie jako okup za wielu, jako ofiarę przebłagalną za grzechy. Więc zabraniał rozpowiadać lub usuwał się w cień gdy chciano obwołać Go Królem (Jana 6,15). Czynił tak, by nie stwarzać fałszywego obrazu swojej osoby i żeby królem okazał się przez śmierć i zmartwychwstanie, a nie przez polityczne podboje. Fałszywy obraz Jezusa nigdy nie doprowadziłyby ludzi do przebaczenia i życia wiecznego. Nawet z ewangelii wynika, że tłum który witał Go jako Króla przy wjeździe do Jerozolimy (Mat 21,8-10). Później był zawiedziony jego działalnością i zezwolił na jego ukrzyżowanie.
Dzisiaj nie mamy nakazu żeby milczeć o tym co Pan uczynił. Wprost przeciwnie mamy głosić tą ewangelie po całym świecie i wszelkiemu stworzeniu. Ale jeśli przedstawia się fałszywy obraz Jezusa to jest to, to przed czym Jezus próbował zapobiec.
Dzisiaj również spotykamy się z tym jak i wtedy że wiele osób ma fałszywy obraz Jezusa. Np. Jezusa który daje powodzenie finansowe lub Jezusa który dla każdego ma uzdrowienie z każdej choroby, lub Jezusa który akceptuje grzech. Świadkowie Jehowy głoszą fałszywego Jezusa, Jezusa stworzonego, mniejszego od Ojca. Inni głoszą Jezusa sakramentalnego w chlebie, lub Jezusa zbawiającego przez uczynki. Jeszcze inni widzą w Jezusie jedynie wielkiego  nauczyciela i filozofa lub tylko autorytet moralny. Jezus chciał przede wszystkim żeby ludzie w Jego Osobie widzieli zbawiciela od grzechów. Widzieli w Nim pośrednika między ludźmi a Bogiem, widzieli w Nim ofiarę przebłagalną za grzech świata za mój i twój grzech, widzieli w nim jedyny ratunek dla siebie i dla wszystkich innych. Jaki jest twój obraz Jezusa? Czy jest On wypisany przez ewangelię? Czy może przez nasze poglądy? Jeśli jest to Jezus ewangelii, to jest to Jezus do którego należy wszelka władza i moc, jest to Jezus zwycięski, jest to Jezus Zbawiciel, który stawi  nas nieskalanych przed Ojcem w Niebie. A jeśli mamy fałszywy obraz Jezusa, to jest to Jezus słaby. Jezus na którym często się zawodzimy i Jezus w końcu z którego rezygnujemy z tego powodu, że jesteśmy rozczarowani, bo nie spełnił naszych oczekiwań. Ale problem nie leży w Jezusie tylko jaki Jezus przed naszymi oczami został wymalowany.

Podsumowując
1.      Wiara do właściwego wzrostu potrzebuje czegoś więcej niż cudów. Potrzebuje Słowa Bożego i otwartego serca,  które jest gotowe przyjąć Jezusa bez uprzedzeń.
2.      Po drugie Jezus wymagał wiary od ślepców, by mogli doświadczyć cudu. On również chce byśmy i dzisiaj przystąpili w wierze do Niego bez powątpiewania. Przez wiarę otrzymujemy zbawienie i wszelkie inne błogosławieństwo.
3.      Dbajmy o to, być mieć  właściwy obraz Jezusa, obraz wypisany na kartach Słowa Bożego. Wtedy z pewnością się na Chrystusie nie zawiedziemy Amen.









Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń