piątek, 15 stycznia 2016

Miłość do wszystkich świętych świadectwem mojego odrodzenia Efez 1,15


Listy Nowo testamentowe wiele razy nawołują nas do miłości bliźniego i do miłości względem wierzących. Gdy apostoł Paweł pisał do Efezjan to pochwalił ich za to, że słyszał o wielkiej ich miłości do wszystkich świętych. Zauważmy, że nie tylko do swoich, ale do wszystkich wierzących w Chrystusa. Tym właśnie powinni charakteryzować się chrześcijanie w każdym pokoleniu, powinni być znani z miłości wzajemnej. W Dzisiejszych czasach słowo „miłość” straciło na znaczeniu. Wiele osób mówiąc o miłości ma wszystko na myśli tylko nie miłość o jakiej mówi Nowy Testament. Pod pojęciem miłości rozumie się akceptacje wszystkiego łącznie z wszelką niemoralnością. Mówi się o miłości w przypadku pożądliwości seksualnej i fascynacji drugą osobą. Mówimy miłości na określenie uczucia zakochania. Czy mówimy, że kochamy to czy tamto. Ale chrześcijańska miłość jest aktywnym działaniem na rzecz dobra drugiego człowieka. Nie wynika ona z uczucia, z poruszenia serca, ale wynika z postanowienia. W chrześcijańską miłość jest zaangażowana nasza wola. To znaczy, że mogę kochać nawet kogoś kogo pierwotnie nie lubiłem, lub kogoś kto wyrządził mi krzywdę. Moje uczucia mogą mi podpowiadać, żeby tego nie robić, że powinienem się zemścić, odpłacić tym samym. Ale chrześcijanin wie, że to by było, wbrew Bożym przykazaniom, że to by było zaparcie się naszego Pana. To właśnie Bóg miał największe powody, by nie okazać nam żadnego miłosierdzia z powodu naszych grzechów. Ale postąpił zupełnie inaczej. List do Rzymian mówi nam (Rzym 5,8) że wtedy kiedy byliśmy grzesznikami Chrystus za nas umarł, że w ten sposób Bóg daje nam swoje dowody miłości. Otrzymaliśmy zupełnie coś innego na co zasługiwaliśmy. Zasługiwaliśmy na potępienie, zasługiwaliśmy na gniew, a otrzymaliśmy miłość. Dlatego miłość między chrześcijanami jest charakterystycznym znakiem prawdziwego odrodzenia duchowego.
Spójrzmy na list Jana
 1 Jana 3:14  My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci; kto nie miłuje, pozostaje w śmierci.
15  Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego.
16  Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci.
17  Jeśli zaś ktoś posiada dobra tego świata, a widzi brata w potrzebie i zamyka przed nim serce swoje, jakże w nim może mieszkać miłość Boża?
18  Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą.
19  Po tym poznamy, żeśmy z prawdy i uspokoimy przed nim swoje serca,
Zobaczy, Jan mówi o tym, że charakterystyczną cechą zbawienia jest miłość do innych chrześcijan.
Miłość wyraża się w tym, że pragnę przebywać tam gdzie są chrześcijanie, pragnę mieć z nimi społeczność, dzielić się z nimi Słowem Bożym, swoimi doświadczeniami, świadectwami. Pragnę też im służyć, przebaczać, ustępować, błogosławić, cieszyć się z ich sukcesów i brać sobie do serca, gdy ktoś z nich ma kłopoty.
Słowo Boże uczy nas, że miłość chrześcijańska nie bierze się z znikąd, ale jest wynikiem działania Ducha Bożego w nas.
 Rzymian 5:5  A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.
To Duch Święty sprawia, że jestem gotowy do poświęceń względem mojego brata czy siostry. To Duch Święty sprawia, że nie obrażam się gdy zostałem potraktowany nie w taki sposób jak tego oczekiwałem. To Duch Święty sprawia, że nie mam poczucia straty, gdy poświęcam swój czas, pieniądze, talenty na pomoc innym chrześcijanom. To Duch Święty sprawia, że nie muszę wykłócać się z braćmi czy siostrami o  swoje racje, bo zależy mi na pokoju z każdym, a przede wszystkim na pokoju z moją duchową rodziną.
Apostoł Paweł doskonale scharakteryzował tą chrześcijańską miłość w 1 Liscie do Koryntian w 13,4-7 rozdz. On powiedział że człowiek posiadający ją będzie cierpliwy wobec drugiej osoby, może czasem irytującej, czy denerwującej. Będzie również wobec niej dobrotliwy, przebaczający kolejny raz, może setny albo tysięczny. Po prostu miłość przebacza i nadal dobrze ci życzy jeśli nawet skrzywdziłeś mnie po raz kolejny. Miłość również raduje się z sukcesów drugiego, nie czeka na jego upadek, nie raduje się z potknięć, niepowodzeń i porażek. Miłość nie szuka chwały dla siebie, nie obraża się gdy cię nie pochwalono, gdy zrobiłeś coś dobrego i cię nie zauważono, nie podziękowano ci. Jak wiele osób, również chrześcijan nie jest wdzięcznych Bogu, tak jakby Bóg tego chciał żebyśmy byli Mu wdzięczni? Ale pomimo to, błogosławi nam nadal i opiekuje się nami. Nie obraża się na nas i nie mówi „już nic ode mnie nie otrzymają”
Miłość także nie patrzy tylko na siebie, nie szuka swego, nie myśli tylko o swoim dobru, swoich sprawach. Apostoł Paweł wyraził to w liście do Galacjan 6,2 „Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie przykazania Chrystusa”. Tak więc, by uczyć się wzrastać w miłości, kościół, społeczność jest niezbędna. Ktoś może uważać, że kościół to nie jest dla niego najlepsze miejsce. Ale dla chrześcijan nic lepszego nie wymyślono. Bóg uznał, że kościół to najlepsze i jedyne miejsce w którym możemy realizować swoje powołanie chrześcijańskie. To Chrystus założył kościół byśmy się uczyli kochać innych i byśmy w miłości wzrastali przez społeczność ze sobą nawzajem.
Miłość także ma zawsze dobre myśli od drugich, nie myśli nic złego, zawsze chce dawać kolejną szansę pod warunkiem, że człowiek chce z niej skorzystać. Miłość „wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa i wszystko znosi” (1 Kor 13,7).
Zauważmy również, że miłość względem braci i sióstr to nie jest kwestia mojego widzimisię. Pan powiedział, że miłość chrześcijańska jest naszym obowiązkiem.
 Jan 13:34  Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali.
Brak miłość względem brata czy siostry jest po prostu grzechem. Ten brak miłości różnie może się przejawiać w naszym życiu chrześcijańskim. Może się przejawiać nienawiścią, niechęcią do drugiej osoby, obgadywaniem jej, brakiem uprzejmości, niechęć do pomocy, czy zwykłej ludzkiej życzliwości. Ale jeśli nawet miałbym takie uczucia, moim chrześcijańskim obowiązkiem jest wyzbyć się ich. Przeprosić Pana za taką postawę, a także w niektórych przypadkach osobę w stosunku do której zawiniłem jeśli ją skrzywdziłem.
Zwróćmy uwagę, że skoro nasz Pan, Jezus Chrystus daje nam takie przykazanie, to nie jest to niemożliwe żeby tak czynić. On nigdy nie nakładał na ludzi ciężarów którym nie mogliby sprostać jak czynili Faryzeusze. Problem nie tkwi w tym, że Jezus wymaga od nas zbyt wiele. Jeśli nie miłujemy to problem jest w nas. To my możemy pielęgnować w sobie niechęć, zawiść do drugiego człowieka. To my nie chcemy przebaczyć. „Nie,  nigdy mu nie przebaczę!” „Miałbym przebaczyć cos takiego?” Moc do przebaczenia bierze się ze społeczności z Chrystusem. Gdy nie miłujemy i nie przebaczamy okazujemy nieposłuszeństwo Chrystusowi w takim samym stopniu jakbyśmy Go odrzucali. Ewangelista Jan powiedział, że ten kto nienawidzi jest mordercą, jest winien morderstwa, a kto chce trwać w takim grzechu, nie ma udziału w Królestwie Bożym. Czy my przebaczamy, tym którzy zawinią w naszym przekonaniu względem nas? Czy miłujemy siebie nawzajem, czy błogosławimy sobie ciesząc się wspólną społecznością? Czy widzimy nasze potrzeby i wspieramy się w naszych zmaganiach? Do tego jesteśmy przez Pana wezwani.

Drodzy miłujmy, bo miłość jest z Boga, kto miłuje z Boga się narodził (1 Jana 4,7). 

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń