piątek, 5 sierpnia 2016

Największy w Królestwie Niebios Ew. Mateusza 18,1-5


Królestwo niebios jest to zupełnie inna rzeczywistość niż Królestwo tego świata. Z tego powodu tak ciężko zrozumieć nam, jak funkcjonuje i jak działa Królestwo Boże. Często gdy myślimy o Królestwie niebieskim, to bierzemy to co jest na ziemi i próbujemy przenieść tam, by wyobrazić sobie jak wygląda ta rzeczywistość. Jednak taki sposób wyobrażenia sobie rzeczywistości Królestwa Bożego  nie jest odpowiedni, dlatego że nasza rzeczywistość i ludzkie wartości są często zupełnie inne, a nawet sprzeczne z tym co Boże.
Pan Jezus wiedział jak trudno grzesznym ludziom, którzy nigdy nie widzieli nieba, nie byli w niebie i nie znają jego rzeczywistości jest wytłumaczyć jak ono wygląda, funkcjonuje i jakie wartości przedstawia.
Pewnego razu powiedział w Ew. Jana
Jan 3:12  Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich?
Właściwie bez nowego narodzenia, bez Ducha Bożego, bez Bożego objawienia nie można pojąc tych Bożych spraw. Jezus mówił do Nikodema: Nikodemie mówię wam o ziemskich sprawach, mówię wam o tym, co musi się stać z człowiekiem na ziemi, by mógł ujrzeć Królestwo Boże (Jan 3,3). Mówię wam o tym, że musicie się narodzić na nowo, by w ogóle zobaczyć chwałę Królestwa Bożego, by zobaczyć jego wspaniałość, wartość, splendor i piękno.
Dopiero wtedy, gdy narodzisz się na nowo, narodzisz się z Ducha Bożego będziesz mógł zobaczyć czym Królestwo Boże jest. Dopiero wtedy będziesz mógł w jakimś stopniu pojąc i uwierzyć w sprawy niebieskie. Myślę sobie, że to co jest w niebie jest tak niesamowite, tak wspaniałe i tak niewiarygodne, że żaden cielesny człowiek nie jest w stanie uwierzyć w coś takiego. Dla każdego cielesnego człowieka będą to bajki, których nie będzie w stanie zaakceptować. Dlatego też, jak próbujemy opowiadać o rzeczywistości Królestwa Bożego ludziom nieodrodzonym, to nie zrozumieją tego.
Zobaczmy, że nawet apostoł Jan w Ks. Objawiania gdy miał wizje chwały Chrystusa i chwały nieba, to nie był w stanie do końca opisać tego co widział, cięgle powtarzał „ widziałem jakby” lub „widziałem coś podobnego”
Podobnie jest w naszym dzisiejszym fragmencie. Uczniowie pytają się Pana Jezusa kto jest największy w Królestwie Niebios. Zadając to pytanie myślą w sposób ziemski, myślą o zaszczytach, stanowiskach, władzy i dobrej pozycji w niebie. Ciągle o tym dyskutowali, ciągle myśleli o sobie, ich „ja” wciąż było na pierwszym miejscu. W Ew. Marka 9 rozdz. czytamy że kłócili się o to, kto jest z nich najważniejszy (Mk 9,33-37). Niedługo przed samą śmiercią Pana Jezusa (20 rozdz. Ew. Mateusza) mamy prośbę matki synów Zebedeusza, matki Jakuba i Jana, która przychodzi do Jezusa i próbuje swoim synom załatwić dobre miejsce w niebie. Tak więc  pomimo chodzenia z Panem Jezusem, słuchania wspaniałego nauczania, widoku wielu cudów, wspaniałych uzdrowień, nie mogą pojąć czym w rzeczywistości jest Królestwo Boże. Myślą w sposób egoistyczny, myślą kto z nich będzie szefem, kto jest lepszy, kto jest ważniejszy, komu przypadnie większy kawałek tortu. Myślą w sposób ziemski, myślą na wzór tego świata w kategoriach władzy, zaszczytów, pierwszych miejsc.
W związku z tym, Pan Jezus przywołał małe dziecko. Nie wiemy dokładnie jak było małe, czy to było niemowlę, czy już mogło chodzić. Prawdopodobnie było to dziecko, które już mogło chodzić, może  2, 3 lata. I Pan wskazuje na to dziecko, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa Bożego.
Trzeba powiedzieć, że jest to niezwykle mocne stwierdzenie, jest to stwierdzenie podobne do tego, które Pan Jezus powiedział do Nikodema, że jeśli nie narodzisz się na nowo nie będziesz w Królestwie Bożym. Jeśli nie staniesz się jak dziecko nie wejdziesz do Królestwa Bożego. Właściwie od tego zależy wszystko. Od tego zależy cała moja wieczność.  Dlatego musimy starać się w szczegółowy sposób odpowiedzieć sobie na pytanie, co Jezus ma na myśli? W jaki sposób mamy stać się jak dzieci?

1.      Stać się jak dziecko by wejść do Królestwa
 Zobaczmy, apostołowie rozmawiają o władzy, zaszczytach i pierwszych miejscach jakie będą zajmować w niebie (Mk 9,33-37). A Pan Jezus mówi, słuchajcie jeśli będziecie myśleć w taki sposób nawet nie traficie do Królestwa Niebios. Jeśli będziecie myśleć o własnej chwale, o własnym wywyższeniu, o sobie i myśleć w sposób egoistyczny, to wciąż jesteście poza Królestwem Niebios.
To więc co Jezus chce im powiedzieć?
Pierwsza rzecz jaką Pan chce im powiedzieć to, żeby wejść do Królestwa niebios trzeba stać się pokornym, uniżonym. Żaden pyszny człowiek, myślący że jest „kimś”, że mu się należy, że on jest ważny, tam nie trafi.
Już na samym początku nauczania Chrystusa w kazaniu na górze pojawia się to znamienne wezwanie, „Błogosławieni cisi, (pokorni) albowiem oni posiądą ziemię” (Mat 5,5). Błogosławieni są ci, którzy uznają przed Bogiem, że są duchowymi nędzarzami, ci którzy płaczą z powodu swojego grzechu, ci którzy wiedzą że nie mają żadnej swojej sprawiedliwości. Ci którzy wiedzą, że przed Bogiem nie zasługują na nic dobrego i jeśli coś od Boga otrzymują, to otrzymują to z Bożej łaski.
Prawdziwie wielcy w Królestwie Bożym, to ludzie którzy odwrócą się od własnej chwały, od własnej dumy i staną się jak dzieci.
Stać się jak dzieci, to znaczy zrezygnować z całego swojego dorobku przed Bogiem, ze wszystkich swoich osiągnięć, ze swojej mądrości, ze swojej wystarczalności i całkowicie oprzeć się na Bogu. Całkowicie oprzeć się na Jego dziele zbawienia dokonanego w Jezusie Chrystusie i całkowicie zaufać że to, co Chrystus dokonał na Krzyżu jest zupełnie wystarczające dla naszego zbawienia.
Zwróćmy uwagę, że dzieci są słabe, nie mają się czym poszczycić, nie mają jeszcze żadnych umiejętności i żadnych rozwiniętych zdolności. Dzieci są całkowicie zależne od swoich rodziców, potrzebują opieki, troski, chodzenia koło nich. Wiedzą również one, że są zależne i tej zależności się poddają. Dzieci są proste w swoich wypowiedziach i poglądach. Dzieci również ufają całkowicie w to, co słyszą, są łatwowierne. Choćby mama i tata powiedzieli niedorzeczne rzeczy wierzą w nie.
Pamiętam jak często było to dla mnie niezwykle zabawne, gdy opowiadaliśmy naszym dzieciom jakieś niestworzone zmyślone historyjki lub jakąś bajkę, a dzieci przyjmowały je zupełnie naturalnie. Gdy ja byłem dzieckiem i któregoś razu mój tata opowiedział mi, że zwierzęta w wieczór wigilijny przemawiają ludzkim głosem o 24.00, to poszedłem wigilijnej nocy do obory posłuchać czy tak jest w rzeczywistości.
Tak więc jeśli chcemy być Zbawieni, wejść do Królestwa Bożego, wejść do Bożej rodziny musimy się uniżyć jak uniżone jest dziecko. Musimy w prostocie dziecka przyjąć poselstwo ewangelii. Musimy przyjąć i nie kombinować, że Pan Jezus zmarł na Krzyżu za wszystkie nasze grzechy i wierząc w Jego ofiarę Krzyża , wierząc w Niego, dostępujemy przebaczenia. Musimy uwierzyć, że Bóg już wszystko uczynił dla naszego zbawienia i my nie możemy do tego nic dodać, nie możemy tego poprawić, ulepszyć, uczynić bardziej atrakcyjnym. Jedynie możemy tylko uwierzyć, zaufać że tak jest i przyjąć dar zbawienia. Jeśli nie przyjmiemy w prostocie tego co Bóg uczynił w Chrystusie, nie wejdziemy do Królestwa Bożego w ogóle. W prostocie dziecka mamy wierzyć w Słowa Chrystusa choćby były najbardziej niedorzeczne z ludzkiego punktu widzenia. Często ludzie mają problem z wiarą, bo  nie są wstanie stać się jak dzieci i zaufać prostym naukom Pana Jezusa. Nie są w stanie zaufać wezwaniom by nie troszczyć się i polegać na Jego zaopatrzeniu, że On nas będzie prowadzić. Nie są w stanie zaufać, że gdy modlimy się On nas wysłuchuje. Nie są w stanie zaufać że służąc Mu nie jesteśmy sami, ale On jest z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Nie są w stanie zaufać Jezusowi jako Panu i puścić kierownice swojego życia polegając całkowicie na Nim.
Tą prostotę wiary wyraża pewna anegdotka, którą kiedyś słyszałem, że pewien człowiek pyta się chrześcijanina: „ty naprawdę wierzysz że to co w Biblii jest napisane to jest prawda, ty wierzysz że Jonasza połknęła wielka ryba, a później wypluła go na brzeg”? I wtedy ten chrześcijan odpowiedział, „że gdyby nawet w Biblii było napisane, że Jonasz połknął wielką rybę, też bym wierzył”.
Po prostu wierzymy Bogu, wierzymy że Biblia to Jego słowo, wierzymy że Bóg rozdzielił morze czerwone i wyprowadził Izraelitów z Egiptu. Wierzymy że Bóg ocalił trzech młodzieńców z Ks. Daniela ratując ich z pieca ognistego i posłał swojego anioła, by nie spłonęli. Wierzymy, że Eliasz został na ognistym rydwanie zabrany do nieba i nie oglądał śmierci. Wierzymy w dziewicze poczęcie Jezusa Chrystusa, wierzymy w Jego cuda, chodzenie po wodzie, uzdrowienia, z martwych wskrzeszenia i wierzymy w Jego Zbawczą śmierć oraz w Jego zmartwychwstanie. Wierzy również, że wstąpił do nieba i wierzymy w powtórne Jego przyjście w wielkiej chwale i wielkiej mocy, otoczony tysiącami aniołów i swoich świętych. „Co ty mówisz, przecież to wszystko głupie i niedorzeczne” - ktoś mógłby powiedzieć! Ale wierzymy w to, bo mamy dziecięcą wiarę i każdy kto ma taką wiarę wierzy w te rzeczy. I wierzy nie dlatego, że dał się naciągnąć, że dał się oszukać, że ktoś Go urobił, bo jak wiemy dziecko łatwo można zwieść. Wierzymy w te rzeczy, bo pochodzą one od wiernego i prawdomównego Boga, od Boga którego Słowo nie może zawieść. Dlatego możemy być ich całkowicie pewni.
I ta dziecięca wiara zaczyna się od uniżenia, porzucenia ludzkiej dumy, musimy stać się pokorni, uznać naszą grzeszność, odrzucić naszą ludzką sprawiedliwość, ludzkie sposoby pojednania z Bogiem. Musimy uznać naszą słabość i zależność od Boga. Jak małe dziecko jest wyłącznie zdane na rodziców, tak my w kwestii naszego zbawienia i chrześcijańskiego życia musimy zupełnie zdać się na Boga.
To jest to, czego nie potrafi zrobić świat i ludzie tego świata. Oni nie chcą być zależni od Boga. Uważają że sami doskonale sobie poradzą, że sami się zbawią, że przecież nie są tacy źli, by pójść do piekła. Dlatego mają swoją religie, swoje sakramenty, swoje rytuały, swoje uczynki, swoich bogów. Inni Uważają że nie potrzebują Boga i wiara w Jezusa Chrystusa to słabość. To dobre dla tych, którzy nie mogą sobie sami poradzić w życiu. Mówią  „ale ja nie potrzebuje Boga, doskonale bez Niego sobie radzę”! Ciekawy jestem jak sobie poradzisz, gdy przyjdzie dzień śmierci, gdy nadejdzie dzień sądu, gdy będziesz musiał stanąć przed Bogiem i będziesz musiał zdać sprawę ze swego życia? Jak sobie poradzisz, gdy staniesz przed Świętym i Sprawiedliwym Bogiem z bagażem swoich grzechów? Wtedy w ten dzień, będziesz chciał być jak dziecko, będziesz chciał żeby Bóg był twoim Ojcem, ale On będzie sędziom.
Dzisiaj mamy stać się jak dzieci! Dzisiaj mamy się uniżyć! Dzisiaj mamy odrzucić nasza pychę dumę, arogancje, przekonanie o naszej mądrości i przyjąć w prostocie Boże Słowo.

2.      Być jak dziecko w Królestwie
Kolejna rzecz, to że będąc w Bożym Królestwie, będąc już dzieckiem Bożym nadal musimy być jak dzieci „kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios” (w 4). Czyli wchodzimy do Królestwa Bożego jak dzieci, ale gdy już wejdziemy do niego nie stajemy się pyszni, samowystarczalni, zadufani w sobie, nadęci, gardzący sobą nawzajem, ale nadal jesteśmy pokorni wobec Boga i wobec siebie. Nadal jesteśmy uniżeni wobec Boga i siebie nawzajem.
Nadal nie szukamy dla siebie chwały i nie chcemy być w centrum. Ale pragniemy by cały czas na pierwszym miejscu w naszym życiu był Bóg. Być wielkim w Królestwie niebios, to pokornie realizować Bożą wolę. Nie dbam o to, co mówi i myśli świat na mój temat, nie dbam czy mnie akceptuje czy nie. Pragnę z całego serca, by Bóg był ze mnie zadowolony. Nie szukam poklasku w tym świecie i nie zależy mi na zbyt wielkich rzeczach, błysku fleszy i ludzkiej chwale, laikach na facebook itp. Postawę tą wyraził Dawid w Psalmie 131
Psalm 131:1  …Panie, nie wywyższa się serce moje I nie wynoszą się oczy moje; Ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie I zbyt cudowne dla mnie.
2  Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
lub w psalmie 15 mówiąc że człowiek Boży
….czuje się wzgardzony i niegodny, A czci tych, którzy boją się Pana. Choćby złożył przysięgę na własną szkodę, nie zmieni jej. Psalm 15:4 
Po prostu człowiek Boży jest dzieckiem Bożym jest skromny i jest pokorny. Chociaż został zbawiony przez Pana, to jak mówi Dawid wciąż czuje się wzgardzony i niegodny. Wie że wszystko co ma, kim jest, wszelkie swoje powodzenie, zdrowie, pracę, stan posiadania, wszystko zawdzięcza Bożej łasce.
I choć komuś może się wydawać że on traci, bo nie jest najważniejszy, nie został pochwalony czy doceniony lub zrezygnował z własnej racji. Może nie odpłacił komuś pogardliwym zachowaniem, czy jakąś zemstą, słowną ripostą. To Pan Jezus mówi, że on zyskuje, że on jest największy w Królestwie Bożym. Ten właśnie najskromniejszy i nie domagający się uwagi dla siebie. Ten który umie zadowolić się czymś zwykłym, codziennym, małym. Ten który wie, że ciągle musi polegać na Bogu jak dziecko na swoich rodzicach, ten jest największy w Królestwie.
Biblia mówi że takim człowiekiem był Mojżesz
W ks. Liczb czytamy
Liczb 12:3  Mojżesz był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, którzy są na ziemi.
Choć mógł być wielkim księciem i mógł całkowicie odciąć się od swojego ludu, to jednak Słowo Boże mówi, że nie pozwolił by nazywano go synem córki faraona (Heb 11,24). Później gdy został wybrany na wodza Izraela zawsze uważał się za niegodnego i nieodpowiedniego do tego urzędu. Uważał że są wokół niego inni, bardziej odpowiedni, lepsi od niego. Cieszył się, gdy Bóg posłużył się innymi wokół niego i starsi w Izraelu zaczęli prorokować. Gdy Jozue zaczął protestować żeby Mojżesz im zabronił, Mojżesz powiedział że chciałby żeby wszyscy stali się prorokami Pana (Liczb 11,29).
A gdy zaczęto podważać jego władzę i jego siostra Miriam oraz brat Aron wystąpili przeciw niemu i Bóg wstawił się za nim karając Miriam trądem, Mojżesz modlił się za nią do Pana, by wyzdrowiała. Nie miał do niej żalu, ani urazy i nie chciał się zemścić.
Pomimo swojej władzy i wielkości, do końca swojego życia zachował swoją prostotę, w wieku 120 lat był jak dziecko które ufa Bogu. Później Bóg wyprowadził go na górę, pokazał mu ziemię obiecaną z daleka i tam zmarł. Podobnie powinno być z każdym chrześcijaninem, być uniżonym jako Boże dziecko niezależnie wielkości, władzy jaką Bóg nam powierzy, czy naszej popularności. Potrafię się zachowywać w uniżeniu choćbym nawet został ważnym politykiem, ministrem, prezydentem, czy kimkolwiek innym.

3.      Być jak dziecko wobec innych chrześcijan
Ostatnia zaś dotyczy tego, żeby mieć postawę dziecka i prostoty wobec innych chrześcijan. Pan Jezus powiedział, „a kto przyjmuje jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje” (w 5)
Musimy sobie tutaj wyjaśnić, że Panu Jezusowi nie chodzi w tym fragmencie o przyjmowanie małych dzieci. Ale małe dziecko w tym porównaniu jest synonimem odrodzonego chrześcijanina. Jak wiemy to chrześcijanin ma być jak małe dziecko, on jest tym maluczkim który wierzy w Jezusa. I Pan Jezus bardzo mocno utożsamia się ze swoim ludem ze swoimi dziećmi. Kto przyjmuje chrześcijanina, kto okazuje szacunek chrześcijaninowi, kto służy bratu i siostrze. To tak, jakby służył samemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Kto z kolei lży człowieka wierzącego w Chrystusa, pomiata nim, gardzi nim, nie chce słuchać poselstwa ewangelii, czy prześladuje chrześcijan, to tak jakby lżył samego Pana Jezusa.
Jeśli ktoś poniża moje dzieci, obraża je, czyni im krzywdę, to tak jakby dotykał mnie samego. To mnie złości i pobudza do działania.
Ma to również swoje przełożenie na kościół, na nasze relacje.

Apostoł Paweł napisał o tym w ten sposób
Rzymian 12:10  Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku.
Czyli największy w Królestwie niebios jest ktoś, kto służy innym w kościele bezinteresownie. Podobnie jak małe dziecko jest chętne do pomocy, bez szukania własnej korzyści, tak chrześcijanie powinni być chętni, by służyć sobie nawzajem, by przyjmować się wzajemnie.
Chcesz być wielki w Królestwie niebios, służ innym, poświęcaj się dla nich, bądź wobec nich uniżony, pokorny, nie myśl o sobie, przyjmuj tych najsłabszych, najmniej znaczących. To jest recepta na to, by być wielkim w Królestwie Bożym. Czasami słyszę że pastor w jakimś kościele zajmuje się tylko tymi „najważniejszymi”, najbogatszymi, najbardziej znaczącymi, a pomija tych zwykłych, prostych, maluczkich. Nie, to nie jest właściwa postawa, to nie jest realizowanie poselstwa Chrystusa. Mamy przyjmować wszystkich, a szczególnie tych najsłabszych. W Królestwie Bożym nie chodzi o to, kto zajmuje lepsze stanowisko w kościele, kto więcej robi, kto ma więcej odpowiedzialności, kto daje większe ofiary, kto ma lepsze wykształcenie. Ale w Królestwie Bożym największy jest, kto najwięcej miłuje braci i siostry, miłuje prostą zwykłą oddaną miłością, jak dziecko. Największy jest ten, który nie kalkuluje, nie liczy kosztów i nie szuka własnego interesu, ale przede wszystkim zależy mu na dobru innych. Ten jest największy w Królestwie Niebios.
W Ew. Łukasza w 22 rodz. 1 dzień przed śmiercią Pana Jezusa, apostołowie znów spierają się kto z nich jest najważniejszy, kto największy, kto bardziej się liczy. I wtedy Pan Jezus powiedział:
 „lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jako najmniejszy, a ten, który przewodzi, niech będzie jako usługujący” (Łuk 22,26).
Podobnie też w Ew. Mateusza
Mateusza  23:11  Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym,
12  A kto się będzie wywyższał, będzie poniżony, a kto się będzie poniżał będzie wywyższony.

Podsumowując
1.      Musimy stać się jak dzieci, by wejść do Królestwa Bożego. To znaczy, uniżyć się odrzucić ludzką dumę, naszą sprawiedliwość, ludzką mądrość i przyjąć w prostocie  Boże poselstwo ewangelii. W tej prostocie Ewangelii jest moc Boża do zbawienia każdego człowieka.
2.      Wchodzimy do Królestwa jako dzieci i dziećmi wciąż jesteśmy. W Królestwie mamy być pokorni, polegać na Bogu i być całkowicie od Niego zależnymi.
3.      Mamy przyjmować w prostocie i szczerości innych chrześcijan, bez osądzania, pogardy, poniżania.  Mamy przyjmować tych najsłabszych, a w ten sposób będziemy wielcy w Królestwie Bożym. Amen

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń