niedziela, 28 sierpnia 2016

Dyscyplina w Kościele Ew. Mateusza 18,15 – 20


Drodzy dzisiaj zajmiemy się jednym z najtrudniejszych tematów w kościele i wydaje się, że często pomijanym, a także niepraktykowanym przez wiele kościołów. Tym tematem jest dyscyplina kościelna. W czasie powstawania kościoła i kształtowania się Nowego Testamentu było nie do pomyślenia żeby kościół funkcjonował bez tego ważnego czynnika jakim jest dyscyplina. Żyjemy w grzesznym świecie i grzech otacza nas wszędzie, gdziekolwiek się nie zwrócimy. A kościół został powołany w tym świcie aby być taką Bożą wyspą na morzu grzechu. Wyspą gdzie ludzie otrzymują przebaczenie od Boga i miejscem, gdzie grzech ma mieć ograniczony dostęp. Miejscem gdzie wyraźnie rozróżniamy między tym co dobre, a tym co złe. Między tym co się Bogu podoba, a tym czego Bóg nie akceptuje. Jeśli pozwolimy na to, by w kościele ta granica się zatarła i przestaniemy dbać o dyscyplinę kościelną, przestaniemy napominać grzeszników i wyzwać do upamiętania, to stracimy Boże błogosławieństwo, duchową moc i przestaniemy być świątynią Ducha Świętego.
Często wiele kościołów nie praktykuje dyscypliny kościelnej w obawie przed tym , że ludzie do takiego kościoła nie przyjdą lub od takiego kościoła odejdą, albo przestaną wspierać go finansowo. Jeszcze inni nie praktykują dyscypliny kościelnej dlatego, że to zawsze rodzi dodatkowe napięcia, problemy i nigdy nie jest przyjemne dla obu stron.
 Jednak musimy pamiętać, że Kościół tak długo jest Bożym Kościołem jak długo chce podobać się Bogu, a nie ludziom. Jeśli przesuniemy akcent z Boga na ludzi, to kościół stanie się zwykłą ludzką organizacją. Wprawdzie jakaś część ludzi należy do takiego kościoła i łudzą się, że mają tam społeczność z Bogiem, bo jest odpowiednia nazwa, liturgia, obrzędy, gesty religijne, ale my chcemy obecności Boga żywego, a nie udawania. My chcemy kościoła, w którym,  spotykając się możemy mieć pewność że Pan Jezus jest z nami przez swego Ducha. Taki kościół możemy mieć tylko wtedy, kiedy będziemy dążyli do świętości, prawości i przestrzegania Bożego Słowa. Najlepszym tego przykładem są Dzieje Ap. 5 rozdz. kiedy Bóg pozbawił życia za grzech Ananiasza, a później jego żonę Safirę. W ten sposób Bóg wytyczał nam pewien kierunek w kościele dając nam wyraźnie do zrozumienia, że On nie będzie tolerował grzechu pośród swojego ludu.
I zauważmy, że często znamy i cytujemy tą drogą cześć wypowiedzi Pana Jezusa, że jeśli ludzie wierzący w Jego w imieniu się spotykają, to On jest między nimi (w. 20). I oczywiście to prawda i wiemy że tak jest, ale ten fragment ma swój kontekst, którym jest dyscyplina kościoła. Pan Jezus szczególnie jest między nami, gdy spotykamy się jako kościół, by podejmować decyzje w sprawach dyscypliny. Szczególnie jest między nami i w sposób wyjątkowy odpowiada nam, gdy jako kościół modlimy się o to, byśmy mieli Bożą moc uporać się z grzechem i dbać o czystość kościoła. Jakże rzadko słyszymy w takim kontekście przywołaną obietnicę Pana Jezusa, że będzie z nami?
Jeśli chcemy żeby Bóg budował ten kościół, jeśli chcemy żeby Bóg przyznawał się do nas, jeśli chcemy, by ten kościół wzrastał w poznaniu Boga, jeśli chcemy by Bóg przydawał do naszego kościoła kolejne osoby i jeśli chcemy rzeczywiście różnić się od świata, to musimy być odważni praktykując kościelną dyscyplinę.
Nie tylko musimy mówić przeciwko grzechowi, ale dzisiejszy fragment wzywa nas, by działać przeciwko grzechowi. Jeśli tylko mówimy, a nie działamy to ostatecznie tracimy wiarygodność. Jeśli np. mówimy, zgodnie ze Słowem Bożym że małżeństwo osoby wierzącej z osobą niewierzącą jest grzechem, a później pozwalamy na to, by w naszym kościele takie sytuacje miały miejsce i błogosławimy takie związki, to tym samym podważamy wszystko co wcześniej powiedzieliśmy. Jeśli mówimy, że wszelkie  bałwochwalstwo jest złe, a później bierzemy udział w ekumenicznym nabożeństwie z kościołem rzymskokatolickim gdzie ludzie modlą się do najświętszego sakramentu do Marii, świętych czy czegokolwiek jeszcze innego prócz Boga, to zaprzeczamy temu co wcześniej powiedzieliśmy. Jeśli mówimy że niemoralność, pijaństwo, czy rozwody nie podobają się Bogu, a później gdy takie sytuacje pojawią się w naszym kościele i nie reagujemy, to tym samym mówimy, że tak naprawdę Bóg to akceptuje.
Dlatego też Pan Jezus kazał nam reagować na grzech w kościele i przedstawił nam Boży proces postępowania dyscyplinarnego.

1.      Idź sam na sam
Pamiętamy że cały czas jesteśmy w kontekście wypowiedzi Pana Jezusa, że musimy stać się jak dzieci, by wejść do Królestwa Bożego. Nie będziemy już tego tłumaczyć, bo wcześniej powiedzieliśmy sobie o co w tym chodzi. Teraz Pan Jezus przechodzi do dziecięcej dyscypliny. Jeśli chrześcijanie są jak dzieci, to muszą być czasami dyscyplinowani jak dzieci. Każdy troskliwy rodzic wie, że każde dziecko niekiedy potrzebuje, by je wychować, upomnieć i skorygować jego zachowanie.
Pan Jezus mówi, że jeśli widzisz że twój brat lub siostra, grzeszy, to idź upomnij go, lub ją sam na sam. I właściwie jest to bardzo prosta zasada. Wiele problemów byłoby załatwione na tym etapie, gdybyśmy zawsze do tych zaleceń Pana Jezusa się stosowali. Widzisz że robi coś karygodnego, coś co Słowo Boże potępia zdobądź się na odwagę i w miłości sam na sam nie robiąc afery, nie dzwoniąc do nikogo, nie zawracając głowy pastorowi, idź do tej osoby i powiedz: bracie, siostro to co czynisz jest złe, niestosowne, zaniechaj tego. I jeśli cię usłucha sprawa jest zamknięta, zostaje to tylko między nami, a Bogiem. A dlaczego mamy iść do brata czy siostry? Czy grzech, nie jest wyłącznie jego, lub jej sprawą? No właśnie nie, odkąd jesteśmy razem w kościele połączeni w jedno ciało, to grzech nie niszczy tylko tej osoby, ale choruje całe ciało (1 Kor 12,26). Powinniśmy być również motywowani miłością wiedząc, że grzech prowadzi do śmierci i jeśli pozwolę, by dalej ten człowiek trwał w takim stanie szkodzę jemu i szkodzę całemu kościołowi. Idź upomnij sam na sam, jeśli się upamięta, jeśli ciebie posłucha zyskałeś brata lub siostrę, uratowałeś ich. I to jest właśnie celem dyscypliny kościelnej, uratować człowieka. Celem dyscypliny kościelnej nie jest wywalić człowieka, skreślić, pozbyć się problemu. Nie, napominamy i dyscyplinujemy w kościele, by chorą tkankę uzdrowić, by przywrócić do społeczności z Bogiem, by pozyskać.
Musimy również pamiętać, że dyscyplinie kościelnej podlegają te grzechy z których człowiek nie chce zrezygnować. Nie mówimy tutaj o osobach, które upadły i żałują swojego postępowania. Mówimy tutaj o takich sytuacjach kiedy ktoś, wciąż postępuje w ten sam grzeszny sposób. Wtedy idę i najpierw napominam sam na sam, oko w oko.
Cały proces dyscyplinarny nie może być zimny, proceduralny, chcemy pozyskać, chcemy uratować, prosimy i błagamy, by ten ktoś zostawił ten grzech. Czynimy tak dlatego, że to mój brat, siostra, moja rodzina, ludzie których kocham.  Są to osoby które są cenne w oczach Bożych, dlatego mówiliśmy ostatnio o zgubionej owcy. Gdy mówiliśmy, że Zbawiciel wyrusza za tą zgubioną owcą, to jak myślicie jak on to czyni?
Właśnie między innymi przez to, że brat lub siostra przyjdzie do ciebie i powie „bracie porzuć ten grzech, odwróć się od tego”. Zbawiciel szuka tej zgubionej owcy między innymi przeze mnie i przez ciebie. I jeśli kościół nie reaguje na grzeszne postępowanie jednego z członków, to daje sygnał że tak naprawdę mu nie zależy na tobie. Jeśli bracia i siostry ciebie kochają będą próbowali pozyskać ciebie z powrotem. Nie wyobrażam sobie rodziców których syn lub córka popada w tarapaty, np. w złe towarzystwo, narkotyki, alkohol, złe relacje czy inne grzeszne zachowania, a rodzice nie reagują machając na dziecko ręką mówiąc „niech sobie radzi”.
Zwróćmy uwagę na list do Galicjan
Galacjan  6:1  Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.
2  Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.
Mamy poprawiać, mamy napominać, mamy czynić to w duchu miłości, mamy reagować i najpierw iść sam na sam, by pozyskać i uratować.
Chwała Bogu jak posłucha, problem załatwiony. Gorzej jak nie ma reakcji i grzech jest kontynuowany, wtedy proces dyscyplinarny trwa dalej.

2.      Wziąć ze sobą świadka
Jeśli nie usłucha mamy wziąć ze sobą jeszcze jedną osobą lub dwie, ze zboru i razem mamy jeszcze raz iść do tego brata lub siostry, którzy nie wzięli sobie do serca pierwszego upomnienia.
Pan Jezus sięga tutaj do Starego Testamentu do 5 Ks. Mojżeszowej 19,15, gdzie każda sprawa wynikająca z grzechu miała opierać się na dwóch lub trzech świadkach. W ten sposób osoba która grzeszy widzi, że sprawa jest poważna, że trzeba coś z tym zrobić. Dwie lub trzy osoby są również potrzebne do potwierdzenia, że rzeczywiście tak się sprawy mają, że nikt sobie tego nie wymyślił, że nikt nikogo bezpodstawnie nie oskarżył. I znowu w kilka osób wzywamy, prosimy, błagamy o upamiętanie. Czynimy to z nadzieją, że ten ktoś posłucha, że w końcu weźmie sobie do serca i zrozumie że Bóg posyłając najpierw tą jedną osobę, później te dwie lub trzy osoby pragnie takiego człowieka uratować.
Ale wydaje mi się, że często tak jest w sprawach dyscyplinarnych, że jak ktoś przychodzi nas napomnieć, najpierw jedna później kolejne osoby, to mamy tendencje ignorować takie działania nie widząc w tych działaniach ręki Pana Boga. Mamy tendencje myśleć, że ktoś się czepia, ktoś bezpodstawnie ma pretensje i raczej często patrzymy na napominających nas, nie jak na miłujących braci których Bóg wysyła z pomocą, ale jak na intruzów. I przypomina mi to pewien dowcip, który kiedyś słyszałem. Podczas powodzi siedzi człowiek na drzewie i modli się do Boga „Boże uratuj mnie, Boże pomóż mi”. Modli się tak i po jakimś czasie podpływa do niego łódka i człowiek z łódki mówi: „wchodź szybko do łódki bo się utopisz”. Ale ten na drzewie mówi „nie, płyń dalej, mnie Bóg uratuje”. I znowu modli się „Boże uratuj mnie”, podpływa druga łódka i znowu tren z łódki mówi „chodź do łódki bo się utopisz”, i znów ta sama odpowiedź, „nie, mnie Bóg uratuje”. No i w końcu się utopił i stojąc przed Bogiem ma do niego pretensje, że modlił się, a Bóg go nie uratował. Wtedy Bóg odpowiada, „Ja po ciebie dwie łódki wysłałem, a ty nie chciałeś do nich wsiąść”. Podobnie z procesem dyscyplinarnym Bóg wysyła dwóch lub trzech świadków, to nie jest sprawa człowieka, ale to jest Boże koło ratunkowe i tak powinniśmy na to patrzeć.

3.      Powiedz Zborowi
Co jeśli nie usłucha, dwóch lub trzech? W 17 czytamy, że jeśli pomimo napomnienia i próby pozyskania przez dwóch lub trzech nie będzie żadnej zmiany i upamiętania mamy przedstawić sprawę całemu kościołowi. Co na forum kościoła, teraz wszyscy się mają o tym dowiedzieć? No tak, tak nakazał Bóg. Kościół ma chronić swoją świętość. Jeśli pozwolimy na to, by grzech był kontynuowany, to pamiętajmy że Pismo mówi, że kawałek zaczynu zakwasza całe ciasto
1Koryntain  5:6  Nie macie się czym chlubić. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza?
Hebrajczyków 12:15  Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu.
Od jakiegoś czasu regularnie piekę chleb właśnie za zakwasie. I za każdym razem, gdy to czynię, jest to dla mnie fascynujące doświadczenie. Kiedy biorę trochę tego zakwasu, nawet może być odrobina i dorzucę do tego świeżego ciasta, to po kilkunastu godzinach te bakterie zakwasowe rozejdą się po całym cieście i spowodują że całe cisto będzie kwaśne. Jeśli zbór nie będzie stosował dyscypliny, jeśli kościół nie ustosunkuje się do grzechu wzywając do upamiętania, jeśli zbagatelizuje sprawę i pozwoli by sytuacja rozwijała się, to może być trak jak z tym zakwasem. Z czasem cała społeczność ulegnie zepsuciu. Dlatego Zbór musi zająć stanowisko i to jest również kolejna szansa, kolejne wyciągnięcie Bożej ręki do tego brata czy siostry i danie możliwości zawrócenia z tej destrukcyjnej drogi która została obrana.
Osoba która jest napominana przez Zbór może mieć pretensje do Zboru, czy do starszych Zboru, czy do tych którzy przekazali Zborowi, że tak sytuacja wygląda, że jakim prawem moje sprawy prywatne są publicznie przedstawiane.
Słyszałem, że w niektórych Kościołach w Stanach Zjednoczonych coraz częściej osoby dyscyplinowane, wytaczają proces kościołowi o zniesławienie. Ale trzeba się zastanowić po co ktoś chce być w chrześcijańskim kościele i być uważanym za chrześcijanina skoro nie chce żyć chrześcijańskim życiem?
Tu w naszym Zborze dyscyplinujemy siebie nawzajem, tu w naszym Zborze napominamy się i dbamy o świętość i czystość tego Kościoła. Nie dlatego, że tak sobie postanowiliśmy, nie dlatego, że jest to takie „widzi mi się” kogoś, ale dlatego, że tak postanowił Pan Kościoła, Jezus Chrystus. Jeśli nie chcemy być napominani, jeśli nie chcemy być dyscyplinowani, a chcemy żyć grzesznym życiem to nie wstępujmy do żadnego kościoła.
Pan Jezus mówi, że dyscyplina kościelna nie jest by nas pognębić, ale jest dla naszego dobra. Jeśli gdzieś się zgubie jak ta owca, zaplącze się jak małe dziecko i nie mogę sobie poradzić, to dziękuje Bogu że mamy kochających braci i siostry, mam Zbór który mnie nie zostawi w tym stanie i będzie ratował przez dyscyplinę.   
I niezwykły przykład takiej odwagi i dbałości o czystość Kościoła znajdujemy u samego ap. Pawła który w liście do Galacjan 2,11 mówi że publicznie, przed wszystkimi napomniał Piotra za obłudę, gdy okazał się winnym.
Z pewnością napomnieć Piotra to nie była łatwa sprawa. Piotr był uważany za autorytet w kościele, za przykład, za przywódcę. Wyobrażacie sobie tą sytuacje, mamy jakąś konferencje kościelną i tam są na tej konferencji najbardziej znani i szanowani pastorzy. A jeden z pastorów wstaje i mówi, że taki a taki, który okazuje się być największym autorytetem w kościele zachował się w grzeszny sposób. Oczywiście mam nadzieje, że nigdy do czegoś takiego nie będzie musiało dojść, ale gdyby doszło jak w sytuacji Piotra i Pawła, to jak należy się zachować? Czy Piotr miał pretensje do Pawła? Czy powiedział do niego, „kim ty jesteś żeby mnie tu napominać”, „sieć cicho”?  Nie, w drugim liście Piotra czytamy Jak Piotr wyraża się o Pawle mówiąc
2 Piotra 3:15  A cierpliwość Pana naszego uważajcie za ratunek, jak i umiłowany brat nasz, Paweł, w mądrości, która mu jest dana, pisał do was;
Piotr zrozumiał swoje grzeszne zachowanie i skorygował je, chwaląc Pawła za mądrość która mu jest dana.
I jeśli Zbór kieruje to kolejne wezwanie do upamiętania, ale człowiek pomimo wszelkich działań nadal pozostaje nieugięty i trwa w swoim grzechu, to ma być dla nas jak poganin i celnik. To wtedy pozostaje już tylko ostatni krok. Należy taką osobę wykluczyć z Kościoła, traktować jak niewierzącego, ewangelizować ją. Brak upamiętania w życiu osoby napominanej najpierw przez jednego człowieka, później przez kilka osób, a ostatecznie przez Zbór pokazuje, że taka osoba ma zatwardziałe serce. I Jeśli nic się nie zmieni w życiu tej osoby, jej stan duchowy będzie tylko gorszy.

4.      Rozwiązane na ziemi i w niebie.
Podczas dyscypliny kościelnej każdy chrześcijanin musi mieć świadomość, że w całym procesie dyscyplinarnym jest obecny Bóg. Widzimy działających ludzi, ale jeśli ci ludzie działają zgodnie z tym co mówi słowo Boże, to Bóg jest razem z nimi.
Wiersz 18 nie zawsze jest dla nas zrozumiały, ale wywodzi się on ze zwyczajów rabinicznych, dotyczy on zatrzymania czyiś grzechów czyli związania lub ogłoszenia ich przebaczenia czyli rozwiązania. Na podstawie pokuty lub jej braku rabin Żydowski ogłaszał, że ktoś ma przebaczone lub ma zatrzymane grzechy. Innymi słowy jesteś wolny od grzechu lub nadal jesteś zniewolony grzechem.
 I jeśli widzimy, że człowiek okaże skruchę podczas procedury dyscyplinarnej to tak jak mówi 18 wiersz, że możemy ogłosić iż ma odpuszczone również w niebie. Podstawą do takiego stwierdzenia jest Jego upamiętanie. Natomiast jeśli nie chce porzucić grzechu, to śmiało możemy powiedzieć że problem jest nie tylko na ziemi. Nie tylko chodzi o to, że sprawa ze Zborem jest nie załatwiona, ale taki człowiek ma również problem w niebie. Ma nieuregulowane sprawy z Bogiem. I to powinno być dla nas największą motywacją do upamiętania. Bóg dał swojemu kościołowi tą władzę i ten autorytet, by te kwestie dyscyplinarne rozstrzygać.
Czasami widzę, gdy napominani ludzie opuszczają Zbór i przenoszą się do innego, ale grzechów nie porzucają. I tak np. ktoś rozwiódł się i wziął sobie inną żonę, Zbór wzywał do upamiętania, ale nic się nie zmieniło. Człowiek taki przeszedł z tą nową żoną do innego Zboru i myśli że sprawa załatwiona. Ale sprawa wciąż jest niezałatwiona, jeśli przeniesiemy się do innego Zboru, a się nie upamiętamy w niebie nic się nie zmieni. Ludzka dyscyplina w jakimś stopniu się skończyła, bo narzędzia się wyczerpały, ale Boża dyscyplina trwa.
I teraz jak się kościół spotyka i modli się o takiego brata czy siostrę  czytamy w 19 wierszu
Mateusza 18:19  Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie.
To modli się o przywrócenie do społeczności, modli się o upamiętanie, modli się również o zdyscyplinowanie, to Bóg na te modlitwy będzie odpowiadał, Bóg będzie działał w zgodzie z wami. Dyscyplina nigdy nie jest łatwa w zborze, ani dla jednej, ani dla drugiej strony, dlatego mamy Zbór, mamy dwóch lub trzech dla potwierdzenia całej sprawy. Czasami może nam się wydawać że napominając źle niesprawiedliwie postępujemy, ale Zbór po przedstawieniu sprawy rozstrzyga na podstawie skruchy. Jeśli nie ma skruchy, grzechy są zatrzymane, jeśli jest Skrucha grzechy są odpuszczone i niebo to potwierdza. To więc nie bójmy się dyscypliny, mamy to robić, to jest wymóg Boga Ojca by kościół zajmował się takimi sprawami i dbał o czystość ciała Chrystusa.
Jeśli człowiek, który jest poddany dyscyplinie upamięta się nawet już po wykluczeniu ze społeczności kościoła, to cel dyscypliny został osiągnięty i powinien być przywrócony do społeczności.
I trzeba powiedzieć, że ten wiersz 19 często jest nadużywany, że cokolwiek uzgodnią w kościele, to zaraz otrzymają od Ojca tą rzecz. To cokolwiek o którym mówi Pan Jezus dotyczy kościelnej dyscypliny, co kościół postanowi Bóg zaakceptuje na podstawie reakcji człowieka na napomnienie.
A nie chodzi o to, że cokolwiek sobie wymyślimy i teraz jako kościół będziemy się modlić to Bóg odpowie. Oczywiście Bóg odpowiada na nasze modlitwy, ale na te które są zgodne z Jego wolą.
I widzimy, że nie tylko Bóg Ojciec bierze udział w tym procesie dyscyplinarnym, ale również i Syn. Kościół należy do Niego, Kościół to Jego dzieło w świecie i Boży Syn jest żywo zainteresowany każdym członkiem kościoła i każdą sprawą dyscyplinarną.
I znowu ten dwudziesty wiersz być może jest najbardziej nadużywanym i źle rozumianym fragmentem Pisma Św.
Mateusza 18:20  Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.
Na ilu spotkaniach modlitewnych słyszałeś cytowanie tego wiersza? A co jeśli jedna osoba jest na modlitwie, to już Boga z nią nie ma? Ten fragment powinniśmy przypominać szczególnie przypominać, gdy spotykamy się w sprawach dyscyplinarnych.
Ten wiersz należy rozumieć na tle tego całego procesu dyscyplinarnego, jeśli dwaj lub trzej, jeśli ten kościół gromadzi się w imię moje w sprawie tej wyżej wspomnianej dyscypliny, to ja jest w tym z nimi -  mówi Pan Jezus. „Ja się do nich przyznaje,  Ja im pomogę przez to przejść i ich przez to ich przeprowadzę, Ja zgadzam się z ich decyzjami. O to chodzi w tym dwudziestym wierszu.
Tak więc Pan chce nas zapewnić, że chociaż postępowanie dyscyplinarne jest trudne, stresujące i przykre, to nie jesteśmy w tym sami, On jest razem z nami w tych zmaganiach.

Podsumowując
1.      Jeśli widzisz grzech w kościele u kogoś idź powiedz mu o tym, porozmawiaj z nim, jeśli się upamięta uratujesz brata lub siostrę.
2.      Jeśli się nie upamięta należy wziąć ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby i napomnieć kolejny raz.
3.      Jeśli również i to nie poskutkuje, sprawą musi zając się zbór, jeśli usłucha Zboru chwała Bogu. Jeśli jednak nie usłucha należy wykluczyć ze społeczności i wciąż wzywać do upamiętania, głosząc ewangelię
4.      Pamiętajmy że Dyscyplina nie jest w kościele po to, by kogoś pognębić, czy ukarać, celem kościelnej dyscypliny jest pozyskanie człowieka.
5.      I ostania rzecz, w tym wszystkim nie jesteśmy sami jest z nami Bóg Ojciec i Pan Jezus Chrystus, więc dbajmy o to, żeby kościół był rzeczywiście kościołem Boga żywego. Amen




Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń