sobota, 30 stycznia 2016

Królewskie kapłaństwo 1 Piotra 2,9-10


Drodzy dzisiaj chciałem kilka słów powiedzieć na temat naszego kapłaństwa o którym wspomina apostoł Piotr w swoim liście. Piotr w 2 rozdz. Piotr mówi to w kontekście nowej pozycji wierzących w Chrystusa wobec Boga. Wraz z wiarą w Chrystusa, która została nam darowana staliśmy się dziećmi Bożymi i dziedzicami Bożych obietnic. Piotr natomiast w sensie bliskości jaką mamy w Chrystusie porównuje nas do kapłaństwa starotestamentowego. Między kapłanami w starym Testamencie, a wierzącymi według nowego przymierza istnieje wiele podobieństw. Kilka z tych podobieństw chciałbym dzisiaj krótko przedstawić i przypomnieć nam.
W dzisiejszych czasach myśląc o kapłaństwie najczęściej mamy na myśli kościół Rzymsko – Katolicki gdzie specjalna grupa ludzi pełni posługi przy ołtarzu i pośredniczy między Bogiem a ludem. Ale zauważmy, że Piotr gdy nazywa wierzących kapłaństwem, to nie ma na myśli jakiś szczególnie wybranych ludzi spośród chrześcijan, którzy byliby w jakiś sposób wyjątkowi i przeznaczeni do pośredniczenia między Bogiem a człowiekiem. Nie ma też potrzeby wybierać dzisiaj jak w starym testamencie kapłanów, by oni pośredniczyli między nami a Bogiem. Służba starego przymierza została zakończona ofiarną śmiercią Pana Jezusa. Nie ma potrzeby dzisiaj składać ofiar, by uzyskać zmazanie grzechów.  Doskonała Ofiara Chrystusa została złożona raz na zawsze, by oczyścić od grzechów tych, którzy do Boga przychodzą. Przez tą ofiarną śmierć Jezusa Chrystus stał się naszym arcykapłanem, stał się pośrednikiem między nami a Bogiem.
 1 Tymoteusza 2:5  Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.
Tak więc dzisiaj jedynie Jezus pośredniczy między Bogiem a człowiekiem. Bóg zniósł niedoskonałe kapłaństwo starotestamentowe i zastąpił doskonałym pośrednictwem Syna Bożego. Przez Niego zanosimy nasze modlitwy i nasze ofiary, przez Niego otrzymujemy odpuszczenie grzechów i przez Niego spływa na nas wszelkie błogosławieństwo, pokój i łaska Boża.
Tak więc Piotr mówiąc o nowotestamentowym kapłaństwie ma na myśli wszystkich wierzących w Chrystusa. Pamiętam gdy ja to odkryłem, był to dla mnie pewien szok. Każdy wierzący w Chrystusa, choćby najmniejszy jest wybranym kapłanem Boga, by zanosić Bogu duchowe ofiary i cieszyć się Bożą bliskością, którą w starym Testamencie najpełniej mógł cieszyć się tylko kapłan mogący zbliżać się do przybytku.
Innym podobieństwem wierzących do kapłaństwa starotestamentowego jest przywilej zbliżania się do Boga. Kapłani w starym testamencie jako jedyni mogli pełnić służbę w przybytku i składać ofiary i mieć z Bogiem szczególnie bliską relacje przez Boży wybór. By być kapłanem w Izraelu nie można było samemu do tej godności się podnieś. Bóg wyznaczył rodzinę Aarona do stanu kapłańskiego
Wyjścia  28:1  A ty każ stanąć przed sobą spośród synów izraelskich Aaronowi, swemu bratu, i jego synom z nim, aby pełnił mi służbę kapłana: Aaron, Nadab i Abihu, Eleazar i Itamar, synowie Aarona.
Podobnie wierzący w Chrystusa nie stali się kapłanami z własnego nadania, ale wybrał ich Bóg ze świata przed jego założeniem i powołał ich do swego królestwa by przyczynili się do uwielbienia chwały Jego, rozgłaszali łaskę Jego i mówili o wielkiej dobroci naszego Boga.

Kapłani także mieli obowiązek i przywilej składać ofiary Bogu za siebie i za lud. My wprawdzie nie składamy takich ofiar jak kapłani starotestamentowi, ale mamy  składać duchowe ofiary, jak mówi Piotr (1 Piotr 2,5). Jesteśmy powołani by składać duchowe ofiary Bogu przez Jezusa Chrystusa. Jakie są te nasze duchowe ofiary? Nasze duchowe ofiary, to nasza służba dla Boga w mocy Duch Św. To zarówno jest nasz przywilej, że możemy służyć Bogu żywemu i nasz obowiązek do którego zostaliśmy powołani. Więc składamy Bogu na ołtarzu jako ofiarę nasz czas, by pełnić duchowe posługi jak: wychwalanie i uwielbianie Jego imienia. Inną duchową posługą jest głoszenie Słowa Bożego co było przywilejem i obowiązkiem kapłanów. Pan Jezus powiedział, że wierzący w Niego są solą ziemi. Zabezpieczają środowisko w którym się znajdują przed zepsuciem przez swój przykład i wzywanie do pokuty grzeszników. Inną duchową posługą jest nasza wszelka  służba w kościele w postaci naszego zaangażowania w Budowanie Królestwa Bożego. To może być działalność dobroczynna, pomoc w organizacji konferencji, obozy różnego rodzaju, warsztaty ewangelizacyjne, spotkania biblijne, spotkania integracyjne, opieka nad obiektem kościoła itp. Inną duchową ofiarą jest dzielenie się tym co posiadamy z Bogiem i z potrzebującymi, by Boże królestwo rozwijało się. Czytamy o tym w liście do Hebrajczyków
Hebrajczyków 13:16  A nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu.
Jeszcze inną ofiarą jest rezygnowanie z własnych pragnień dla dobra innych np. by im pomóc, lub po to żeby ich nie gorszyć. Również duchową ofiarą są nasze modlitwy wstawiennicze, za siebie nawzajem, rozwój Bożego Królestwa i za innych o których wstawiamy się przed Bogiem.
Kolejnym podobieństwem między kapłanami starotestamentowymi, a nowotestamentowym kapłaństwem jest szczególny przywilej bliskości z Bogiem. Arcykapłan mógł jako jedyny raz do roku wchodzić do miejsca najświętszego przed same Boże oblicze. Kapłani wchodzili codziennie do miejsca świętego, by sprawować Bożą służbę. Nikt więcej oprócz osób wyznaczonych przez Boga nie mógł tego uczynić. Jeśli ktoś próbował zastępować posługę kapłańską, a nie był przez Boga wybrany Bóg karał go śmiercią lub chorobą. My dzisiaj dzięki ofierze Pana Jezusa mamy wstęp do samego tronu Boga. Zasłona świątyni, która oddzielała miejsce święte, świętych gdzie tylko raz w roku mógł wchodzić arcykapłan  rozdarła się na dwie części w chwili gdy Jezus umarł na krzyżu (Mat 27,51). Przypomnę, że zasłona ta była bardzo ciężka i gruba. Miała 18 metrów długości i 9 metrów szerokości, a grubości 10 centymetrów. Według tradycji żydowskiej do jej zawieszenia potrzebne było kilkaset osób.  
Możemy mieć dzisiaj społeczność z żywym prawdziwym Bogiem i cieszyć się przez ofiarę Jezusa szczególną Bożą bliskością. Jesteśmy o wiele bliżej Boga niż kapłani w Starym Testamencie. Przed sam tron Boga wstęp był ograniczony. My dzisiaj możemy w każdej chwili przyjść do Boga, po za zasłonę przez krew Jezusa i cieszyć się społecznością z Nim.

Też list Piotra mówi, że jesteśmy Królewskim Kapłaństwem. Pomimo przywileju kapłana, kapłani nigdy nie cieszyli się godnością królewską. Służba kapłańska została ustanowiona zanim Izrael miał króla, Dzisiaj przez wiarę w Jezusa nabyliśmy przywileje i obowiązki kapłańskie i przywileje królewskie. Nasz Pana Jezus Chrystus okazał się Królem Królów i Panem Panów. W chwili gdy mu zaufaliśmy i uwierzyliśmy w Niego. Mamy obietnice dziedzictwa i panowania razem z nim. Słowo Boże uczy nasz że razem z naszym Panem w Chwili Jego powrotu będziemy królować. Jezus obiecał, że tego kto zwycięży posadzi na swoim tronie jak i On zwyciężył i zasiadł wraz z Ojcem na tronie (Obj 3,21). Możemy powiedzieć, że wierzący dzisiaj są kapłanami – królami, by królować razem z Panem Jezusem w dzień Jego przyjścia.
Tych podobieństw jest o wiele więcej, chciałam tylko zaznaczyć niektóre. Być kapłanem Boga to wielki przywilej, ale też wielka odpowiedzialność. Bóg takim kapłaństwem chciał uczynić Izraela (Ks. Wyj 19,6), ale oni sprzeniewierzyli się temu zadaniu. My bądźmy wierni naszemu powołaniu i naszej kapłańskiej służbie byśmy wraz z Chrystusem mogli królować w dzień jego powrotu. Amen


piątek, 29 stycznia 2016

Zrzuć ten ciężar! Mateusza 11,27-30


Drodzy nie ma człowieka, który byłby całkowicie wolny od wszelkiego stresu, cierpienia czy obciążenia. Stres towarzyszy nam niemal od momentu urodzenia aż do chwili śmierci. Nasze obawy i lęki związane są z wieloma wyzwaniami, które życie przed nami stawia. Wszyscy mamy obowiązki: praca, szkoła, rodzina. Do tego każdy z nas musi zmierzyć się z przyszłością, której nie znamy i nie wiemy jaka ona będzie. Nie omija nas także cierpienie, ból, problemy i rozterki. Może chcielibyśmy tego wszystkiego uniknąć, ale ostatecznie na wiele  z tych rzeczy nie mamy wpływu i nie zależą od nas. Nieraz chcielibyśmy uciec od tego wszystkiego, od problemów, wyzwań i obowiązków. Uciec i  schować się gdzieś  w bezpiecznym miejscu. W miejscu, gdzie bylibyśmy wolni od tych wszystkich obciążeń, w miejscu gdzie doświadczylibyśmy pełnego pokoju. Ludzie poszukują tego, poszukują odprężenia, poszukują odpoczynku, ukojenia swojego bólu, zrozumienia i pomocy. Poszukują czegoś, co choć trochę spowodowałoby, że poczują się inaczej, lepiej i choć w minimalnym stopniu pozbędą się balastu, który niczym kula u nogi jest przywiązany do każdego człowieka.
Często też jesteśmy zmęczeni tempem życia, a to wyraźnie przyspiesza. Świat na owo tempo wymyślił nawet zasadę, którą określa się mianem „wyścigu szczurów”. Wyścig ten polega na tym, by zrobić wszystko, by nikt nie zajął mojego miejsca. Muszę być najlepszy, muszę się wykazać, muszę zarabiać. Muszę żyć dobrze i na poziomie, a poziom wzrasta. Świat i środowisko, które nas otacza ma wobec nas coraz większe wymagania, a my również stawiamy sobie coraz wyższe i trudniejsze cele. To wszystko powoduje, że czujemy się coraz bardziej sfrustrowani i zmęczeni.
W swojej służbie duszpasterskiej często spotykam ludzi, którzy mówią mi, że nie dają już rady zmagać się ze swoją codziennością. Czasami myślą o samobójstwie, inni chcieliby wszystko zostawić i uciec gdzieś daleko, ale się boją.
 Jakiś czas temu spotkałem człowieka ZK do którego chodzę raz w tygodniu, zwierzył się mi ze swojej sytuacji. Opowiadał o tym, że miał różne trudne momenty w życiu i na wiele lat jako młody człowiek trafił do więzienia. Później jednak wyszedł i próbował poukładać sobie życie. Znalazł pracę mieszkanie, odzyskał zaufanie rodziny i wydawało się, że od teraz wszystko się ułoży. Jednak któregoś dnia wraz z kolegami po pracy wypił kilka piw. Jego koledzy pod wpływem alkoholu zaczepili przechodnia i próbowali go pobić. Przyjechała i zabrała ich policja, na komisariacie zeznali że był z nimi jeszcze jeden człowiek, ten mój znajomy z więzienia. I tak na nowo trafił do aresztu, chociaż mówił mi z płaczem, że w tej sytuacji nic złego nie zrobił. I chociaż tłumaczył, wyjaśniał że nie brał w tym udziału, to jednak jego przeszłość była decydująca i znowu więzienie. Ostatnio, gdy spotkaliśmy się powiedział że ciężko mu przeżyć następny dzień i myśli o samobójstwie. Starałem się pocieszać go, modlić się z nim i zachęcać do zaufania Bogu, który może całą sytuację wyjaśnić, wyprostować. Ale gdy przeżywamy trudności i problemy, gdy jesteśmy pod wpływem obciążenia trudno wzbić się ponad to wszystko. W problemach często wydaje się, że rzeczywistość, która nas otacza jest bardzo realna, a pomoc i ratunek bardzo odległy.
Jest jeszcze inne obciążenie, o którym nie wiele mówimy i staramy się unikać tego tematu, bo nie wiemy jak się z nim zmierzyć. Obciążenie związane z dniem naszej śmierci. Musimy zdać sobie sprawę, że być może za kilka lat niektórych z nas, już tutaj nie będzie. Za 20-30 lat umrze jeszcze większa ilość osób. Za 50 lat nie będzie prawie nikogo z nas, a za 100 lat wszyscy pójdziemy w zapomnienie. Pamiętam pewną sytuacje, która miała miejsce kilka lat temu. Moja znajoma zachorowała na raka, była młodą energiczną osobą. Nie dawno zdobyła lepsze wykształcenie i uzyskała lepszą pracę, z całego serca chciała żyć. Ale gdy zachorowała, to ją zdruzgotało. Wydawało się, że leczenie niema końca. Kolejne chemie, wizyty u lekarzy, wyjazdy i rehabilitacja. Pewnego dnia odwiedziłem ją w domu, by z nią porozmawiać. Zapytałem się wtedy, czy jest gotowa na śmierć? Ale ta moja znajoma obraziła się na mnie. Powiedziała mi z wyrzutem, że ona jeszcze żyje, a ja zadaje jej pytania o śmierć, że nie zamierza umierać i chce żyć! Ale kiedy sobie to pytanie stawiać, czy wtedy jak umrzemy? Przecież wtedy już jest za późno! Ona nie chciała sobie zdawać tego pytania, umarła po kilkunastu tygodniach od mojej wizyty. Wydaje mi się, że niczego tak nie lekceważymy w naszym życiu jak dnia śmierci. Lepiej przygotowujemy się do uroczystej kolacji, na spotkanie, do egzaminów, balu, dyskoteki, wyjazdów, niż na dzień śmierci. Ale właśnie to jest najważniejszy egzamin w naszym życiu. Dzień śmierci jest naszym dniem spotkania z Bogiem, jest dniem kiedy musimy stanąć na sądzie (Hebr 9,27). Właśnie na ten dzień powinniśmy być najlepiej przygotowani.
Po za tym, gdzie tej pomocy szukać, gdzie szukać ukojenia, jak się przygotować? Gdzie szukać trwałego pokoju i poczucia bezpieczeństwa, które nie będzie zależne od okoliczności? Dzisiaj wielu z nas może czuć się bezpiecznie i dobrze, bo jesteśmy zdrowi, mamy pracę, oszczędności na koncie, w naszym kraju nie ma wojny i nikt nas nie niepokoi. Ale zauważmy, że takie poczucie bezpieczeństwa jest bardzo złudne, bo jak tylko te nasze fundamenty zawalą się, to nasze poczucie bezpieczeństwa również.
Drodzy jest jedna recepta, która przynosi nam trwałe ukojenie i pokój do naszego serca. Recepta która uwalnia nas od strachu i daje nam poczucie wolności. Recepta, która zawsze jest skuteczna i nigdy nie zawodzi. Tą receptą jest Pan Jezus Chrystus. Gdy czytamy Nowy Testament nie znajdujemy żadnej osoby w tarapatach, żadnej osoby potrzebującej pomocy, żadnej osoby, która nosiłaby obciążenie duszy i przyszła do Pana Jezusa Chrystusa i nie doznałaby pocieszenia i Zbawienia.
Odpowiedzią na wszystkie nasze bolączki jest:
Mateusza 11:28  Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
Chrystus przyszedł na świat zbawić ludzi, przyszedł na świat dać im ukojenie, zdjąć z ich barków ciężary, których nie są w stanie unieść. On przyszedł zdjąć z nas grzech, naszą winę, nasze potępienie, nasze oddzielenie od Boga i niemożność doświadczania pełnego pokoju i szczęścia. Gdy, Jezus był na ziemi nieustannie kierował do ludzi zaproszenia. Cały Biblia jest pełna miłości wezwań Boga, by ludzie pojednali się z Nim przez wiarę w Syna Bożego.
Cała Biblia jest pełna wezwań Boga, by człowiek przyszedł do Niego, a wtedy doświadczy prawdziwego i pełnego ukojenia.
Zwróćmy uwagę na kilka fragmentów ze Słowa Bożego
Izajasza 45:22  Do mnie się zwróćcie, wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione, bo Ja jestem Bogiem i nie ma innego.
Inny fragment
Izajasza 55:1  Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!
2  Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci? Słuchajcie mnie uważnie, a będzie jedli dobre rzeczy, a tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza!
3  Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze, z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi!
I jeszcze inny bardzo znany fragment z Ks. Objawienia, gdzie Pan Jezus mówi
Objawienie 3:20  Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

Tak więc widzimy, że Jezus chce mieć z nami społeczność, On zaprasza nas i zachęca byśmy do Niego przyszli. Wspomniany teks z Ks. Objawiania mówi, że gdy przyjdziemy do Niego będziemy mieli z nim prawdziwą ucztę duchową, doświadczymy odpoczynku. I pragnę zwrócić uwagę na kilka rzeczy związane z tym byśmy mogli tej społeczności z Chrystusem doświadczyć.
1.      Po pierwsze widzimy, że Jezus zaprasza utrudzonych i umęczonych.
Utrudzeni i umęczeni to są ludzie zrezygnowani, ludzie którzy przestają polegać na sobie, na własnej mądrości, na własnej sile i własnych umiejętnościach. Ludzie którzy dostrzegają, że to wszystko kim są i co udało im się osiągnąć jest niewystarczające, by zapewnić sobie szczęście i pokój i Zbawienie wieczne. To spracowanie i umęczenie o którym mówi Pan Jezus wynika z ciągłej pustki duchowej której ci ludzie doświadczają pomimo wielu poszukiwań. To spracowanie i umęczenie wynika z głębokiej tęsknoty do prawdy. Jeśli jesteś niestrudzonym poszukiwaczem prawdy i nigdy dotychczas jej nie znalazłeś, może nawet już myślałeś że nie da się jej znaleźć. To zaproszenie Jezusa jest skierowane do ciebie.  Ci utrudzeni i obciążeni ludzie, to są osoby, które nie mogą sobie znaleźć miejsca w tym świecie. Dostrzegają bezsensowną gonitwę tego świata każdego dnia, tak naprawdę nie wiadomo za czym. Dostrzegają ten „wyścig szczurów” w mocy którego znajdują się ludzie. Dostrzegają również to, że wszystko za czym ludzie gonią, pieniądze, sława, rozrywka, dobre towarzystwo, przyjemności, rzeczy materialne jest krótkie i tymczasowe i zaraz się skończy.
Do tego osoby te mają ogromne poczucie winy i brak pokoju. Jak w znanej książce „wędrówka pielgrzyma” gdy wędrowiec niesie na plecach ogromny ciężki plecak, którego nie może się w żaden sposób pozbyć. Jest to tak, jakbyś ciągle miał na sobie 100 kilo. I próbowałeś wielu sposobów by ten ciężar spadł z ciebie. Ludzie chcą się go pozbyć przez czynienie dobrych uczynków, przez chodzenie do kościoła, przez działalność filantropijną, przez praktyki religijne, rozrywkę, poświęcanie się pracy i rodzinie. Ale cokolwiek  byś zrobił, czujesz że ten plecak jest wciąż tam z tyłu przyklejony tak trwale, że o własnych siłach nie jesteś w stanie go zdjąć. Wszystkie rzeczy które robisz są próbą odpoczynku, od noszenia tego ciężaru, ale plecak wciąż tam jest. Wyobraź sobie sytuacje gdy spotykasz umęczonego człowieka na drodze z ogromnym 60 kilogramowym plecakiem. Widzisz że się chwieje, że ledwo idzie, nagle kuca i zostaje w tej pozycji. Podchodzisz do niego i pytasz się co on robi, a on odpowiada że jest tak zmęczony iż musi chwilę odpocząć. Mówisz do niego, niech zdejmie plecak, ale on odpowiada, że już wiele razy próbował i nie może go ściągnąć. Patrząc na niego wiesz, że próba odpoczynku z tym plecakiem jest bezowocna. Każdy człowiek nosi taki ciężar, ale nie wszyscy poszukują prawdziwej ulgi. Jezus zaprasza tych, którzy poszukują. On ma moc i siłę i wie jak ten ciężar zabrać z naszego życia. Ale wymaga od nas tego, byśmy do Niego przyszli z ciężarem naszych win, z ciężarem naszych grzechów, z ciężarem naszych prób ułożenia sobie życia wedle naszych pomysłów i byśmy samych siebie oddali w Jego ręce. On mówi przyjdźcie do mnie, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (29).
Może szukałeś tak długo, może próbowałeś już wszystkiego i nigdzie nie znalazłeś odpoczynku. Ale nie mogłeś go znaleźć, bo wszystkie rzeczy które próbowałeś pochodzą z tego świata, a ten świat nie ma lekarstwa na ból duszy. Spotkałem kiedyś pewnego człowieka w pociągu, który wracał z Austrii. Mieszkał tam od kilku lat i powiedział mi ciekawą rzecz, że w Austrii większość ludzi chodzi do psychologa i bierze pigułki, by ukoić wewnętrzny ból serca. Ale lekarstwa tego świata leczą tylko symptomy, objawy choroby duchowej, ale nie leczą samej choroby. Tutaj potrzeba czegoś większego, czegoś co nie pochodzi z tego świata i taką Osobą jest Chrystus. On przyszedł do nas z nieba, by wziąć nasze choroby na siebie, nasze cierpienie na siebie, nasze potępienie na siebie, nasze oddzielenie od Boga na siebie. On przyszedł nas zbawić i przebaczyć nasze grzechy, bo to jest największa nasza potrzeba. W największym stopniu potrzebujemy przebaczenia u Boga i z tego przebaczenia, które uzyskujemy przez wiarę w Chrystusa wypływa poczucie, pokoju, ulgi, radości i uwolnienia.
Pamiętam ja ten dzień, gdy to przebaczenie stało się faktem w moim życiu. Wydawałem się na zewnątrz człowiekiem szczęśliwym, człowiekiem który się uśmiecha, ma przyjaciół, znajomych, kochającą rodzinę. Ale moja dusza wewnątrz mnie wyła. Miałem jakieś niewyjaśnione poczucie nieszczęścia cokolwiek bym robił, aż do dnia gdy przyszedłem do Chrystusa i wyznałem Mu swoje grzechu. Wtedy ten ogromny ciężar, który zawsze spoczywał na moim sercu został zdjęty. Pamiętam że następnego dnia nawet trawę wokół mojego domu macałem, bo wydawała mi się jakaś inna, jakaś bardziej zielona, świat był jakiś inny, lepszy, wspanialszy. Ale to nie trawa i świat był inne, to ja byłem nowym człowiekiem. I o tym Jezus mówi tutaj, przyjdź do Mnie a staniesz się nowym człowiekiem, ja zdejmę twoje ciężary i staniesz się zupełnie nowy.
2.      Kolejną niezwykła rzeczą jest, że Pan Jezus zaprasza do siebie wszystkich.
Zwróćmy uwagę, On mówi przyjdźcie do mnie wszyscy (w 28). Każdy człowiek w Jego ramionach może doznać pocieszenia i odpoczynku. On nie uzależnia swojej pomocy i swojego zbawienia od wykształcenia, pozycji zawodowej, znajomości, wyglądu, zasobów finansowych, pochodzenia, koloru skóry i wielu innych. Boże zasoby pomocy są nieograniczone i dla każdego, kto do Jezusa przyjdzie. Nie ma grzechów, których Bóg nie mógłby przebaczyć, nie ma człowieka którego Bóg nie mógłby przyjąć i nie ma sytuacji w której Bóg nie mógłby pomóc. Świat ma zawsze jakieś ograniczenia co do grupy ludzi którym ową pomoc oferuje. Ale z Chrystusem tak nie jest. On pragnie wyciągnąć rękę do każdego człowieka, choćby był na samym dnie. Biblia mówi: „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (Jan 3,16).
Znowu pojawia się słowo „Każdy”, „wszyscy” inne miejsca mówią, że „kto pragnie niech przyjdzie” lub „kto usłyszy mój głos”. Kiedyś zapytano Pana Jezusa jak wielu ludzi będzie zbawionych, również i ja zadawałem sobie to pytanie, aż do dnia gdy przeczytałem Ew. Mateusza. Wtedy Jezus odpowiedział:
Mateusza 22:14  Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.
Jakże wilka grupa ludzi chodziła za Nim gdy on był na ziemi, Nieraz grupa ta dochodziła do kilkudziesięciu tysięcy. Ludzie podziwiali Go, zachwycali się Jego osobą. Pragnęli choć tylko na chwilę się Go dotknąć. Ale wzywał ich do czegoś większego, On wzywał ich, by uwierzyli w Niego i uczynili Go swoim Panem I Zbawicielem. Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski w Palestynie i śmiało możemy powiedzieć, że grupa ludzi która usłyszała o nim, usłyszała poselstwo Ewangelii to grubo ponad 100000. Mnóstwo ludzi zostało wezwanych, ale pomimo to, niewielu przyjęło Jezusa i uwierzyło w Niego. Dzisiaj Ewangelia ta jest zwiastowana na całym świecie, tak jak to Pan Jezus Chrystus zapowiedział. On powiedział że przy końcu czasów dobra nowina o Nim będzie głoszona po całej ziemi (Mat 24,14). Jest zwiastowana przez kaznodziejów w kościołach, przez Internet, telewizje, radio, książki, ulotki, misjonarzy i na wiele innych sposobów. Wiele osób może słyszeć dobrą nowinę o Chrystusie i dowiedzieć się, że przez wiarę w Niego można uzyskać przebaczenie z grzechów i życie wieczne. Ale znów, choć wielu słyszy, nie wielu słucha, nie wielu daje temu wiarę i niewielu zostaje zbawionych. Zaproszenie jest dla każdego, również dla ciebie. Ale z zaproszeniem jest tak, że nie tylko trzeba je otrzymać, ale trzeba jeszcze z niego skorzystać.
Wiele osób wymawia się, że nie teraz, nie mam czasu na te religijne banialuki, jestem jeszcze młody, mam własne sprawy, ja wiem jak żyć, mam własne przekonania, wierze po swojemu i cała paleta innych wymówek. Pan Jezus nawet powiedział całą przypowieść wobec takiej sytuacji, gdzie zostało do ludzi skierowane zaproszenie, ale oni nie chcieli przyjść i przedstawiali wymówki Łuk 14,16-24
Nie bądź tym człowiekiem, któremu zostało przedstawione zaproszenie na najwspanialszą uroczystość w historii, a ty je odrzuciłeś. Nie bądź tym, który został wezwany, a nie chciał przyjąć. Nie gardź zaproszeniem Syna Bożego, bo pewnego dnia będziesz musiał stanąć przed Jego sędziowskim tronem, a wtedy również i On będzie tobą gardził. Wtedy będzie dla wszystkich tych, którzy odrzucili Jego zaproszenie płacz i zgrzytanie zębów.
Jedyny warunek jaki Pan Jezus dzisiaj nam stawia, to przyjść do Niego skruszonym, przyznać się przed nim do własnych grzechów, odrzucić swoją sprawiedliwość poprzez którą próbujemy zasłużyć na zbawienie i przyjąć jego zapłatę za nasz grzech na Krzyżu. Jego ręce są rozpostarte na drzewie hańby, by przyjąć wszystkich ludzi bez wyjątku.

3.      Jak można dzisiaj przyjść do Jezusa.
Ostatnia rzecz jaką chce powiedzieć dzisiaj, to jak można w dzisiejszych czasach przyjść do Jezusa?
Dla niektórych z nas może być niezrozumiałe jak dzisiaj kiedy nie widzimy Pana Jezusa, możemy przyjść do Niego. Wezwanie to, „przyjedźcie do mnie wszyscy którzy jesteście utrudzeniu i umęczeni, a Ja dam wam ukojenie” było jasne dla ludzi, gdy Jezus przemawiał do nich i z nimi przebywał. Ale w dzisiejszych czasach, ktoś może zapytać jak mam przyjść do Chrystusa, przecież nie widzę Go przemawiającego i wzywającego mnie? Czy mam przyjść do kościoła, a może wziąć komunie, czy jeszcze coś innego mam zrobić? Drodzy, przyjść do Niego, to znaczy uwierzyć w Niego, w Jego Słowa. To znaczy, zawołać do Niego i prosić Go o przebaczenie swoich grzechów. Prosić Go, by ten Jezus o którym mówimy że jest Zbawicielem Świata stał twoim zbawicielem. Przyjść do Niego w modlitwie, wyznać Mu w swoje grzechy i błagać go o ich przebaczenie. Przyjść do Niego to znaczy zacząć poważnie traktować Jego słowo zapisane w Nowym Testamencie i okazywać Panu Jezusowi Chrystusowi posłuszeństwo.
Bardzo dobrze wyraża to pewna historia o której słyszałem.
Gdy upadły czasy komunizmu w 1989 roku w pewnym zakładzie pracownicy zebrali się i przyszli do dyrektora owego zakładu, by prosić Go o pozwolenie na postawienie Krzyża na placu zakładowym. Chcieli pod tym krzyżem wyrażać swoją wiarę, czego wcześniej nie mogli robić z powodu komunizmu. Wtedy dyrektor chwilę pomyślał i powiedział „dobrze, możecie postawić krzyż pod jednym warunkiem”. Gdy już Krzyż będzie stał niech każdy z was pójdzie pod ten Krzyż i przysięgnie przed tym krzyżem, że przestaniecie kraść, upijać się, oszukiwać, plotkować, zdradzać swoje żony, kłócić się, złościć na siebie i zaczniecie uczciwie pracować. Gdy pracownicy to usłyszeli jeden po drugim wychodzili z gabinetu dyrektora ze spuszczonymi głowami. Przyjść do Chrystusa, to nie znaczy gdzieś postawić krzyż, czy mieć krzyż na szyi, lub czynić inne manifestacje religijne, ale przyjść do Chrystusa to znaczy przyjąć normy Krzyża i żyć według tego jak Chrystus nam nakazał
Pan Jezus obiecał w swoim Słowie, w Słowie Bożym że ten kto do niego przyjdzie On go nie wyrzuci precz (Jan 6,37).
Dzisiaj chciałbym ciebie wezwać jak kiedyś wzywał Jezus. Jeśli jesteś spracowany i umęczony, jeśli jesteś umęczony ciągłym poszukiwaniem prawdy, jeśli jesteś umęczony swoim grzechem, ciągłym strachem i lękiem oraz niepewnością dnia jutrzejszego. Przyjdź dzisiaj do Chrystusa, przyjdź do Niego w modlitwie, zawołaj do Niego „Jezu Ratuj” a On ciebie usłyszy, bo On jest Bogiem i słyszy wszystkich tych którzy do Niego wołają. Usłyszy i przyjdzie do ciebie w osobie Ducha Świętego. On zmieni twoje serce i zdejmie wszystkie twoje ciężary tak, że staniesz się nowym człowiekiem. Człowiekiem który już nie żyje dla tego świata, dla pieniędzy, kariery, poklasku ludzi, czy sławy. Zaczniesz żyć dla Chrystusa na Jego chwałę, a jak czytamy Jego brzemię jest miłe, a jarzmo lekkie. Amen


niedziela, 24 stycznia 2016

Życie wiary Mateusza 14,22-33


Ostatnio omawialiśmy historię jak Pan Jezus przyszedł podczas sztormu na jeziorze Galilejskim  po wodzie do uczniów. Jak pamiętamy powiedzieliśmy się o czterech rzeczach wynikających z tej historii. Pierwszą z nich było, że sukcesy duchowe w swojej istocie mogą być tak samo niebezpieczne jak porażki jeśli nie trwamy w społeczności z Panem. Dlatego konieczne jest równie gorliwie szukać Bożego oblicza w chwilach błogosławieństwa jak w trudach życia. Tak robił Pan Jezus, po tym jak rozmnożył żywność udał się na modlitwę. Druga zaś rzecz była taka, że Pan Jezus nigdy nie zostawia nas w potrzebach, ale zawsze gdy wołamy do Niego i jesteśmy w tarapatach przychodzi nam z pomocą. On przyszedł do uczniów gdy byli bardzo zmęczeni i nie mogli już wiosłować. Pomógł również tonącemu Piotrowi, zaraz po tym jak zawołał do Pana o pomoc. Wiele jest fragmentów w Słowie Bożym mówiących o tym, że Bóg ratuje swoich wybranych, że nie pozostawia tych którzy Mu ufają Czasami przychodzi od razu po słowach „Panie ratuj” innym razem musimy czekać dłużej, ale zawsze w odpowiedniej chwili.
Zwróćmy chociażby uwagę na Psalm 5,12
Psalm  5:12  Lecz rozradują się wszyscy, którzy tobie ufają, Będą się głośno weselić na wieki; Ty będziesz ich osłaniać, a ci, którzy miłują imię twoje, będą się radować tobą.
lub
Psalm 9:10  Pan stanie się schronieniem uciśnionemu, Schronieniem w czasie niedoli.
Trzecią zaś rzeczą było, że Pan Jezus nad wszystkim panuje, nad każdą sprawą pod niebem. Panuje nad naszym życiem, nad każdą osobą, nad każdą sytuacją. Nic nie wymyka się z jego ręki. On odchodząc z ziemi powiedział, że do Niego należy wszelka władza na niebie i na ziemi i nie ma niczego co by Mu poddane nie było Ew. Mat 28,18. To powinno nas prowadzić do dwóch rzeczy: poczucia bezpieczeństwa i do posłuszeństwa. Czwartą zaś rzeczą było, że Pan Jezus jest godzien, by oddawać Mu chwałę cześć i uwielbienie, dlatego że jest Bogiem. Tomasz gdy zdał sobie z tego sprawę po zmartwychwstaniu Jezusa padł do nóg Jego i powiedział „Pan i Bóg mój” Jan 20,28 Uczniowie w naszej historii widząc Jego moc i wielkość oddali Mu pokłon.
Ale ostatnio mniej poświęciliśmy uwagi temu jak Piotr chodzi po wodzie. Dzisiaj zajmiemy się tylko tym tematem i przyjrzymy się bliżej temu niezwykłemu wydarzeniu. Wierze że Pan Jezus przez to wydarzenie chce nasz nauczyć zaufania i wiary. Gdy Jezus przyszedł do uczniów po wodzie, uczniowie myśleli z początku że to jakaś zjawa (w. 26) Nigdy nic podobnego nie widzieli, a przecież część z nich na wodzie spędziła część swojego życia, byli bowiem rybakami. Więc w pierwszej chwili nie skojarzyli że to mógłby być Jezus. Przecież zostawili Go na drugim brzegu. Jednak gdy Pan Jezus podszedł bliżej i odezwał się do nich nabrali pewności, że to ich Pan. Dla Piotra to wydarzenie było tak niezwykłe, że powiedział, by Pan pozwolił mu przyjść do siebie po wodzie i Pan Jezus powiedział „przyjdź” (w 29). Wtedy Piotr wyszedł z łodzi i zaczął iść w Jego kierunku po tafli wody w podobny sposób jak szedł Jezus. Jednak w pewnym momencie wystraszył się warunków pogodowych które panowały i zaczął tonąć. Ale Pan Jezus nie zostawił Go bez pomocy. Gdy Piotr zaczął wołać o ratunek, Pan pomógł Mu.

1.      Wiara jest skuteczna jedynie w oparciu o Boże Słowo
Pierwszą rzeczą na którą pragnę zwrócić uwagę, to jak to możliwe, że Piotr w ogóle szedł po wodzie?  Niektórzy mówią, że Piotr miał taką wiarę, że w mocy tej wiary stanął na wodzie i tego samego może dokonać dzisiaj każdy z nas jeśli miałby taką wiarę jak Piotr. Stąd jak podawałem w poprzednim zwiastowaniu przykłady, niektórzy próbują w podobny sposób jak Jezus i Piotr stanąć na wodzie. Ale najczęściej kończy się to tragicznie. Jednak zapomina się o tym, co Piotr powiedział do Jezusa. On powiedział „Panie każ mi przyjść do siebie jeśli to ty jesteś” (w 28) i wtedy na rozkaz Pana Piotr mógł stanąć na wodzie. Wielu zapomina o tym, że Piotr nie stanął na wodzie jedynie w mocy swojej wiary, we własnej sile i w swoim postanowieniu, ale stanął na wodzie w wyniku Słowa Pana, jakie Pan Jezus wyrzekł do Niego. Słowo Jakie Pan powiedział do Piotra nie tylko dodały Piotrowi ufności i wiary, ale moc Słowa Pana spowodowała, że dla Piotra woda stała się jak skała. To nie Piotr dzięki sile swojej własnej wiary trzymał się nad wodą, ale to Pan Jezus swoją mocą podtrzymywał Piotra, bo Piotr miał ufność w Jezusie Chrystusie i w Jego Słowie.
Podobnie jest w sytuacji, gdy Mojżesz rozdzielił morze czerwone podczas wyjścia Izraelitów z Egiptu.
Bóg w tedy do Niego powiedział
Wyjścia 14:15  Potem rzekł Pan do Mojżesza: Dlaczego wołasz do mnie? Powiedz synom izraelskim, aby ruszyli.
16  Ty zaś podnieś laskę swoją i wyciągnij rękę swoją nad morze, i rozdziel je, a synowie izraelscy przejdą środkiem morza po suchym gruncie.
Mogłoby się wydawać, że to Mojżesz swoim słowem, swoją mocą i laską rozdzielił Może Czerwone. Nie, to Pan rozdzielił może czerwone, ale posłużył się do tego Mojżeszem. Podobnie było z Piotrem, to Pan Jezus podtrzymywał go na powierzchni, a nie Piotr sam siebie utrzymywał siłą swojej woli.
Dlatego niedorzeczne jest próbowanie takich praktyk dzisiaj, bo Pan Jezus do nikogo z nas nie powiedział, żeby ktoś z nas chodził po wodzie, ale powiedział to do Piotra. Piotr mógł to robić, bo został wezwany przez Pana żeby to uczynić, ale nie my. Niedorzeczne jest również twierdzenie, że wystarczy że będziemy mieli wiarę odpowiednio dużą i będziemy mogli czynić cokolwiek zechcemy, a Bóg będzie zobowiązany dać nam wszystko o co prosimy. Pan Jezus w Ew. Marka 11,22-23 powiedział, że mamy mieć wiarę w Boga, wtedy żadne z Bożych dzieł do których Bóg nas powołuje nie będzie dla nas niemożliwe. Tak więc nie chodzi o cokolwiek, nie chodzi o chodzenie po wodzie, czy nasze pomysły, ale wiara i ufność Bogu jest nam potrzebna, by czynić Boże dzieła w świecie i poszerzać granice Bożego Królestwa zgodnie ze Słowem Bożym.  
Jeśli nie rozumiemy tej ważnej zasady wielokrotnie będziemy zawiedzeni, że Bóg w jakimś momencie nas nie wysłuchał. Jak wielu ludzi dzisiaj jest sfrustrowanych Bogiem, bo mówią że prosili Go o coś, i nie otrzymali odpowiedzi. Pytanie, czy to o co prosimy Boga jest oparte o Boże Słowo, czy raczej nasze wyobrażenia, pragnienia i zachcianki?
Jeśli opieramy nasze modlitwy na Bożym Słowie jak Piotr, możemy być pewni że Bóg się do tego przyzna, ale jeśli to są nasze wymysły, to Bóg nie będzie tego błogosławił.
Musimy również sobie zdać sprawę, że dzieło Boże w naszym życiu wymaga wiary. Jak wymagało wiary wyjście Piotra z łodzi. Z jednej strony mamy Boże obietnice, ale póki nie uwierzymy w nie, nie uchwycimy się ich, są one dla nas bezużyteczne. Nie można cieszyć realnością Bożego Słowa w swoim życiu bez autentycznej szczerej wiary. Nie można cieszyć się zbawieniem, życiem wiecznym, odpuszczeniem grzechów i Bożym błogosławieństw bez wiary w Boga.
Hebrajczyków 11:6  Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.
Autentyczna szczera wiara, to nie jest wiedza o Bogu, to nie jest wykształcenie teologiczne, to nie jest aktywność religijna, ale autentyczna szczera wiara jest zaufaniem Bogu. Jest uchwyceniem się Jego Słowa, pomimo przeciwności i problemów oraz podążaniem w kierunku Jego wypełnienia.
Autentyczna szczera wiara jest wyjściem z ziemi w której mieszkam, wyjściem z bezpiecznego mojego miejsca jak w przypadku Abrahama i udaniem się do ziemi którą Bóg mi wskaże. Innymi słowy, autentyczna szczera wiara, jest głębokim przekonaniem w sercu, że Boże Słowo to nie jakieś ludzkie wymysły, ale prawdziwe przesłanie od żywego, prawdomównego, wiecznego i wszechmogącego Boga. Całe Pismo św. przez Boga jest natchnione (2 Tym 3,16). Całe Pismo jest Bożym przesłaniem dla ludzi, by mogli poznać Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, którego Ojciec posłał, by przez to dostąpić odpuszczenia grzechów i życia wiecznego. Całe pismo jest natchnione przez Boga byśmy czytając je mogli korygować swoje życie, wzrastać w życiu chrześcijańskim i być błogosławionymi przez Boga.

2.      Bóg rozwija naszą wiarę
Druga zaś rzecz jest taka, że wydarzenie to spowodowało iż wiara Piotra została popchnięta o wiele dalej niż była wcześniej, wiara Piotra wzrosła. I czasami Pan podobnie jak w sytuacji Piotra czyni jakieś niezwykłe rzeczy w naszym życiu w odpowiedzi na modlitwę i ufność w Jego słowo. Sprawia, że coś, co wydawało nam się niemożliwe stało się rzeczywistością, gdy wołaliśmy do Niego. Ja miałem kilka takich sytuacji w swoim życiu. Jedna sytuacja dotyczyła pracy, gdy modliłem się do Boga o upragnioną pracę w pewnej firmie. I wydawało się niemożliwe dostać tam posadę, bo ten pracodawca miał pełny skład i nikogo nie potrzebował, a do tego konkurencja była bardzo duża. Jednak modliłem się do Boga o tą posadę i miałem ufność, że jeśli tylko Bóg będzie chciał, to może sprawić że będę tam pracował i Bóg sprawił że w końcu ją otrzymałem. Wtedy również po tym wydarzeniu moja wiara wzrosła. Nie mówię, że zawsze tak będzie, ty możesz mieć zupełnie inną sytuacje. Ale Bóg w swojej dobroci czasami sprawa coś wspaniałego w odpowiedzi na modlitwę i w ten sposób dodaje nam skrzydeł. W ten sposób sprawia, że nasza wiara nabiera nowej jakości, staje się śmielsza, odważniejsza i większa. Sukcesy wiary są niczym wiatr w żagle statku, który pcha statek dalej.  
W słowie Bożym Bóg zachęca nas do wiary, do wiary śmiałej, ale nie głupiej i naiwnej. Do wiary opartej na Bożym słowie i na Bożych obietnicach. Tego Jezus często uczył swoich uczniów. Spójrzmy na kilka fragmentów Słowa Bożego
Mateusza 21:19  I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo.
20  I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!
21  A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak.
22  I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie.
lub inny fragment
Mateusza 17:19  Wtedy przystąpili uczniowie do Jezusa na osobności i powiedzieli: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?
20  A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie.
Czy widzimy to jak Pan Jezus zachęcał, by wierzyć bezgranicznie w wypełnienie się Bożych obietnic? Piotr miał obietnice, że będzie chodził po wodzie. Jezus powiedział do niego, „przyjdź” i on przyszedł. Stanął wiarą na tej obietnicy i ona stała się dla niego rzeczywistością. Dla nas również jest wiele obietnic zawartych w słowie Bożym. Obietnice bliskości Jezusa, że jest z tymi którzy w Niego uwierzyli po wszystkie dni aż do skończenia świata dlatego mają iść i głosić Słowo Boże (Mat 28,20). Obietnice troski i opieki Bożej. Przecież Pan Jezus powiedział żeby nie martwić się o to, co będziemy jeść i pić ale mamy szukać na pierwszym miejscu Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dodane (Mat 6,31-33). Mamy obietnice błogosławieństwa i prowadzenia Pana, gdy mówił w 10 rozdz. Ew Jana że On prowadzi swoje owce, mamy obietnice życia wiecznego, mamy obietnice że nasze modlitwy będą wysłuchane i wiele innych, około 36000 tysięcy obietnic. Ale by te obietnice mogły się realizować w życiu wierzącego potrzebna jest wiara. Potrzeby jest krok wiary, potrzeby jest moment kiedy zaczniemy Mu ufać jak Piotr i opuścimy tą naszą łódź. Dla nas opuszczenie tej łodzi to wołanie do Pana i okazywanie mu posłuszeństwa w wierze w tych dziedzinach naszego życia w których dzisiaj jeszcze mu nie ufamy. A wtedy kiedy Mu zaufamy doświadczmy tego czego doświadczył Piotr, doświadczymy, że Słowa Pana Jezusa są prawdziwe i mają moc. Na przestrzeni historii wiele Bożych sług podejmowało się dzieła w oparciu o Boże słowo, które w oczach innych było niemożliwe. Wspomnijmy Wiliama Careeya misjonarza w Indiach. Dzisiaj jest uważany za ojca nowożytnej misji, ale wtedy kiedy postanowił jechać do Indii i zwiastować tam ewangelię dzieląc się swoimi planami w kościołach, został wyśmiany. Mówiono mu że jeśli Bóg chce zbawić ludzi w Indiach równie dobrze może to uczynić bez Wiliama Careya. Pomimo wszystko pojechał i przetłumaczył całą Biblię na język Bengalski i założył wielkie towarzystwo misyjne, które przyczyniło się do rozpowszechniania Ewangelii na całym świecie. Ulubionym tekstem w oparciu o który Wiliam zwiastował kazania był tekst z Ks. Izajasza 54,2-3 na podstawie którego wyrzekł dzisiaj znane słowa „oczekuj wielkich rzeczy od Boga i czyń wielkie rzeczy dla Boga”
Innym znanym człowiekiem, który wyszedł ze swojej łodzi i można powiedzieć, że szedł po wodzie był Wiliam Booth, założyciel Armii Zbawienia. Dzisiaj znanej na całym świecie organizacji misyjnej i charytatywnej. Wiliam postanowił zająć się ludźmi, którymi nikt nie chciał się zajmować w XIX w. I choć nie miał wykształcenia ani pieniędzy, zaczął pomagać przez opiekę, karmienie i głosić Chrystusa w Londynie, pijakom, bezdomnym, prostytutkom, chorym i porzuconym.  Czynił to przez 53 lata, tak że gdy umarł był znany z dobroczynności i oddaniu ewangelii w całej Europie. Dzisiaj ośrodki Armii Zbawienia możemy zobaczyć na całym świecie.
Tak, nasze dzieło wiary może urosnąć do ogromnych rozmiarów, ale wiara musi być pomnażana. Dzieje się tak kiedy podejmujemy kroki wiary i okazujemy posłuszeństwo Chrystusowi wierząc, że On będzie nas w tym prowadził.

3.      Bóg czasami pozwala nam tonąć
 Kolejną rzeczą jest, że Bóg czasami pozwala nam tonąć. Nie ma takiego chrześcijanina, który niemiałby trochę wątpliwości, nie ma takiego chrześcijanina, który miałby pełnie wiary. Wszyscy musimy przyznać, że w chwilach kryzysu, trudności, upadków, porażek, bólu, cierpienia, czy wobec przyszłości, lub w trakcie pełnienia Bożego dzieła w naszej pielgrzymce do domu naszego Ojca przeżywamy rozterki. Jednak Pan w swojej dobroci i miłości względem nas sprawia, przez te wszystkie wydarzenia że ta miała wiara rozwija się jak wiara Piotra. Czasami upada, jak Piotr który zląkł się wichury i zaczął tonąć. Ale Pan podnosi nas i te doświadczenia są konieczne, by pchnąć naszą wiarę i ufność dalej. Nie musimy uczyć się o Bogu tego co już wiemy, ale musimy uczyć się tego czego jeszcze nie wiemy.
Przypomnijmy sobie słowa Jakuba, po co są te wszystkie doświadczenia
Jakuba 1:2  Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,
3  Wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość,
4  Wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.
 to doświadczenie w życiu Piotra spowodowało, że nie tylko wiedział intelektualnie o tym, że wszystko z Bogiem jest możliwe do czego Bóg powołuje. Ale był przekonaniu o tym w swoim sercu, bo przecież stanął na wodzie, co przecież z ludzkiej perspektywy nie mogłoby się stać. Przez to doświadczenie Piotr nauczył się, że Pan Jezus go nie opuści, nie zostawi i wtedy kiedy zajdzie taka potrzeba wyciągnie rękę i podniesie go, po raz kolejny. Wydaje mi się, że to doświadczenie nauczyło go również, że  w każdym przypadku choćby beznadziejnym, gdy zawoła „Panie ratuj” otrzyma przebaczenie i pomoc. Za rok od tego wydarzenia miał przyjść o wiele gorszy upadek w jego życiu, miał zaprzeć się Pana trzy razy, mówiąc że Go nie zna. Być może gdyby wcześniej nie miał tej sytuacji i nie zaczął tonąć tamten upadek byłby dla niego druzgocący. A tak, po raz kolejny wołał o przebaczenie, skruszył się, gdy zapłakał nad własną grzesznością.
Czasami Pan pozwala na upadki w naszym życiu, czasami jest jak w życiu Piotra. Jednego dnia chodzimy po wodzie, mamy wspaniałą społeczność z Panem, wszystko się dobrze układa i  czujemy że z Bogiem nie ma dla nas nic niemożliwego i wtedy przychodzi ten dzień, dzień kiedy upadamy. Wtedy zadajemy pytania „jak to możliwe jeszcze wczoraj myślałem, że jestem wielkim zwycięzcą duchowym, a dzisiaj nawet modlić mi się nie chce”?. Jeszcze Wczoraj myślałem, że nic z Bogiem dla mnie nie jest niemożliwe, a dzisiaj zastanawiam się, czy jestem człowiekiem zbawionym”? Dlaczego tak się dzieje?
Znany Kaznodzieja John Piper powiedział
„Prawdą jest, że jako grzeszni ludzie tak naprawdę nie rozumiemy, co to znaczy, że Bóg jest naszą siłą i zbawieniem, dopóki nie zostaniemy postawieni na wystarczająco niepewnym gruncie, gdzie pozostaje nam jedynie On. Na początku nie czujemy się wtedy szczególnie obdarzeni łaską, ale później, niekiedy dużo później, odkrywamy w tym dar bezgranicznego miłosierdzia. I wtedy naprawdę Bóg staje się naszą siłą."
Drodzy dzieje się tak, by nasza wiara została wypróbowana, dzieje się tak by nasza wiara mogła wzrastać. Dzieje się tak byśmy sobie uświadomili, że nasza siła nie jest w nas, ale jest w Jezusie Chrystusie. I wtedy kiedy wiara poddana jest wielu próbom staje się szlachetnym dojrzałym kruszcem wykutym w piecu doświadczeń. Apostoł Piotr powiedział o tym w ten sposób
1Piotra 1:6  Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami,
7  Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.

4.      Zaczynamy tonąc bo ulegamy presji okoliczności.
Drodzy i ostatnią rzeczą jaką chce poruszyć w dzisiejszym kazaniu, to często w życiu chrześcijan jest tak, że zaczynamy tonąć bo zamiast patrzeć na Zbawiciela, na Jego moc, na Jego siłę i mieć ufność w Bożym Słowie. Patrzymy na niesprzyjające  okoliczności i one podkopują naszą wiarę, odbierają nam siłę, podważają troskę i opiekę Bożą.
Tak stało się w żuciu Piotra. On wyszedł z łodzi i zaczął iść w kierunku Jezusa, przyszedł do niego, ale w tym momencie skupił się na wichurze zamiast na Zbawicielu i zaczął tonąć. Tak, niesprzyjające okoliczności odebrały wiarę i doprowadziły do upadku nie jednego chrześcijanina. Niesprzyjające okoliczności mogą powodować, że zaczynamy się skupiać na problemach zamiast na Chrystusie i Sprawach Królestwa Bożego. Niesprzyjające okoliczności mogą zasiać zwątpienie w naszych sercach i doprowadzić do upadku. W życiu biblijnych bohaterów znajdujemy pozytywne przykłady i negatywne. Pozytywnym przykładem są Szadrach, Meszach i Abednego. To są ci ludzie, którzy mieli być wrzuceni do ognistego pieca za nieposłuszeństwo Królowi. Nie chcieli pokłonić się przed martwym bałwanem, przed posągiem ze złota, chcąc być wiernymi Bogu Jedynemu. Za to, że nie chcieli tego uczynić mieli być wrzuceni do ognistego pieca. Cóż za niesprzyjające okoliczności, jakie problemy! Ale gdy czytamy tą historie, oni nie skupiają się na problemach. Oni skupiają się na Bogu i mówią że pomimo zagrożenia życia wciąż będą Bogu posłuszni i jeśli Bóg chce, to ich wyratuje i ich wyratował (Ks. Daniela 31,1-26).
Negatywnym zaś przykładem zaś jest król Saul, który wystraszył się okoliczności, miał bowiem zgładzić wszystkich Amelekitów i wszystko co do nich należało, ale nie uczynił tego, bo wystraszył się ludu, który napierał na niego i wziął najlepsze sztuki bydła i ocalił króla Amelekitów. Strach Saula doprowadził go do nieposłuszeństwa co w konskfencji doprowadziło do Jego upadku.
Na co ty patrzysz podczas niesprzyjających okoliczności, podczas choroby, utraty pracy, złości przeciwników ewangelii, presji towarzystwa, problemów w służbie? Na co patrzysz, czy patrzysz na Zbawiciela i mówisz w sercu, ufam wiem że On mnie wyratuje, czy patrzysz na okoliczności i tracisz wiarę jak Piotr który zląkł się wichury. Ta historia jest wspaniałą dla nas lekcją, że nie powinniśmy patrzeć na przeciwności ale na Jezusa sprawce o dokończyciela wiary (Heb 12,2). Tam w nim jest nasza siła, gdy patrzymy na Niego możemy śmiało powiedzieć jak psalmista;
 Pan jest ze mną, nie lękam się, Cóż może mi uczynić człowiek (Psalm 118,6) ?

Tak więc cztery rzeczy powiedzieliśmy sobie których możemy nauczyć się na przykładzie Piotra:
1.      Wiara jest skuteczna jedynie w oparciu o Boże Słowo.
2.      Bóg rozwija naszą wiarę popychając ją do przody, tak że z czasem ona jest śmielsza i odważniejsza.
3.      Bóg czasami pozwala tonąć, by szlifować nas i wypróbować naszą wiarą, przez doświadczenia wiara staje się dojrzała.
4.      Niekiedy możemy zacząć tonąć, bo zamiast na Bogu i Jego mocy skupiamy się na okolicznościach. Amen. 


Droga Zbawienia


sobota, 23 stycznia 2016

Chrystus równy Bogu Ew. Jana 5,17-23


Dzisiaj zajmiemy przede wszystkim Boskością Pana Jezusa i powiemy sobie też o tym, że jeśli wierzymy w Chrystusa został z nas zdjęty wyrok potępienia i nie staniemy przed potępiającym sądem Boga, ale przeszliśmy ze śmierci do żywota.

    1.      Jezus równy Bogu w działaniu

Dlaczego Żydzi chcieli zamordować Pana Jezusa Chrystusa wiersz 18?
A w jaki sposób Pan Jezus wcześniej czynił się równym Bogu?
Jezus naraził się Żydom, bo rościł sobie prawo do szabatu. Chociażby w tedy kiedy, kazał wziąć łoże choremu którego uzdrowił i kazał mu chodzić w sabat.
A skąd się wziął szabat? Oczywiście szabat wziął się od Boga, to Bóg nakazał przestrzegać Żydom Szabatu. Sokoro Jezus zmieniał ustanowienia Szabatu czynił siebie Bogiem, bo tylko Bóg mógł zmienić Szabat.
Też Jezus wypowiadał takie słowa jak w Jana 5,17 jak myślisz co one oznaczają?
Jezus mówi, że szabat nie powstrzymuje Go przed pracą jak nie powstrzymuje Boga. Czy Bóg w Szabat odpoczywa? Oczywiście nie Szabat został ustanowiony dla człowieka, człowiek miał przestrzegać tego przykazania. Bóg pracuje i czuwa codziennie, tak wiec Jezus mówi, że Jego ojciec działa i w Szabat, stąd i On działa jak Bóg Ojciec Jan 5,17
Przeczytaj Ew. Marka 2,27-28

To nie jest jedyny raz w Ew. Jana kiedy Żydzi próbują Go zabić za to, że czyni się równym Bogu Jana 10,32-33
Żydzi rozumieli to doskonale, że wypowiedzi Jezusa są tak odważne, tak jednoznaczne, tak dalekie od wypowiedzi zwykłego człowieka, że aspiruje do bycia Bogiem.
Gdy my porównujemy się z kimś, to z kim się porównujemy?
Oczywiście porównujemy się z innymi ludźmi, ale nie porównujemy się z Bogiem, bo wiemy że do Boga wiele nam niedostaje. A zobaczmy że Jezus porównywał się do Boga (w 18.24).
Czy w ogóle znacie, czy słyszeliście o kimś kto twierdziłby, że jest Bogiem? To więc ktoś twierdzi , że jest Bogiem. Co musiałby zrobić człowiek byśmy w ogóle brali pod uwagę takie twierdzenia?
Co zrobił Jezus, by potwierdzić swoją boskość?
Chodził po wodzie, uzdrawiał ludzi, panował nad pogodą, rozmnażał żywność, znał wszystkie myśli ludzkie, przemieniał się w jaśniejącą postać, wskrzeszał ludzi z martwych, miał tak błyskotliwe odpowiedzi, że żaden człowiek nie mógł sprostać Jego mądrości, sam wstał z martwych.
Czy to są wystarczające świadectwa świadczące o Jego boskości?
Gdyby Jezus nie był Bogiem, byłby największym bluźniercą i oszustem jaki kiedykolwiek chodził po tym świecie. Gdyby Pan Jezus nie był Bogiem, byłby mistrzem przekrętu, bo nikomu na świcie, nie udało się nigdy przekonać tak wielu ludzi do tego, że jest się Bogiem, będąc jednocześnie człowiekiem.
Jak myślisz dlaczego wiele osób jest w stanie zaakceptować Pana Jezusa jako dobrego nauczyciela, przewodnika, moralistę, wzór, ale nie mogą Go zaakceptować jako Boga?

Tak więc odnośnie Pana Jezusa właściwie mamy tylko dwie opcje jakie?
Albo był rzeczywiście Bogiem jak o sobie mówił i czyny które czynił o nim świadczyły, albo był oszustem i bluźniercą.
Tak więc twierdził w Jana 5,17 że jest równy Bogu w pracy, Bóg działa i On działa pomimo Szabatu
2.       Jezus równy Bogu w mocy

Co zrobił Chrystus gdy żydzi próbowali go Zabić (w. 19)?
Co zrobiłby każdy racjonalny człowiek gdy miał takie naciski jak miał Chrystus?
Oczywiście by się wycofał, a tymczasem Jezus jeszcze podkręca atmosferę.
On mówi że żydzi nie mogą Go oskarżać o łamanie Szabatu, dlaczego?  Jeśli oskarżają Jego musieliby i Boga oskarżyć, bo On czyni to samo co Ojciec ( w. 19)

Zamiast Jezus przyjść oskarżenie o swojej winie robi coś zupełnie odwrotnego. On mówi, że teraz żydzi są bluźniercami, bo zabraniają Bogu działać w Szabat. Kim w ogóle są że uzurpują sobie taką władzę?
Przeczytaj i zastanów się nad tymi wersetami. Kim według ciebie jest Chrystus?
 Jana 10,30; Jana 1,2-2; Jan 5,23; Jan 8,58; Jana 14,9; Jan 16,15; Jan 17,10; Tytus 2,13; 1 Jan 5,20

Dalej Pan Jezu mówi, że jest jedno z Ojcem w miłości.
Jak mocno Ojciec Kocha Syna (w. 20)?
Bóg tak mocno miłuje syna, ciepłą bliską miłością, że wszystko oddał w Jego ręce, że ukazuje mu wszystko. Chrystus nie jest w niewiedzy, co do wszystkich dzieł Bożych. Bóg nie ma przed synem żądnych tajemnic. Jedność między Ojcem a synem jest doskonała.
Teraz pomyślmy chwilę że Pan Jezus wie wszystko to co Bóg? Wie wszystko o wszechświecie, o świecie, o wszystkich stworzeniach. Pan Jezus zna też każdego człowieka na ziemi i wie co jest w Jego sercu. Wie co przeżywamy z czym się zmagamy, jakie są nasze pragnienia, marzenia i plany. Zna również najskrytsze nasze tajemnice i wzywa na do siebie byśmy w Niego uwierzyli i chce nadać naszemu życiu sens i cel.

Jak myślisz co Jezus miał na myśli, mówiąc że Ojciec ukaże Mu jeszcze większe dzieła niż te (w 20)? Tymi dziełami są zmartwychwstanie, wstąpienie do Nieba i jego późniejszy powrót kiedy ustanowi swoje niezniszczalne królestwo na wieki wieków. Królestwo do którego przyjmie wszystkich tych, którzy Mu zaufali.

3.      Jezus równy Bogu we  władzy (w 21-22)
Jaką moc ma Pan Jezus?
Pan Jezus ma taką samą moc jak Bóg, On odradza nas duchowo, on podnosi nas za martwych gdy przyjdzie dzień zmartwychwstania. Wierzmy w Niego, zaufajmy Mu z całego serca, a się nie zawiedziemy. Pan ocali nasze życie, bo każde życie, które nie zaufało Panu pójdzie na zatracenie do piekła, ale nie zawiedzie się ten, który zaufał Chrystusowi.
On powiedział że może dać tym którzy uwierzą w Niego życie fizyczne i życie duchowe Jana 5,28; Jan 10,10
Filipian 2,5-7; Kolosan 1,15-20

4.      Jezus równy z Bogiem co do Suwerenności (w 21)
Ale jak myślisz skoro Bóg ożywia tych których chce i Chrystus ożywia tych których chce, czy może być kiedykolwiek między nimi konflikt? Nie Oni są doskonali w jedności. Zawsze Syn ożywia tych których chce Ojciec i Ojciec ożywia tych których chce Syn. Jan 6,37
5.      Jezus jest równy Bogu w sądzie
W Starym testamencie często czytamy, że to Bóg jest sędzią całej ziemi Rodz. 18,25; Psalm 9,8, a tutaj czytamy że Chrystus będzie sądził świat. To samo czytamy w Mateusza 16,27 i Mat 25; Dzieje Ap 17,31
Wyrok Chrystusa o człowieku jest jednoznaczny z wyrokiem Bożym. Myśli Chrystusa o człowieku są myślami Bożymi, słowa Chrystusa o człowieku są słowami Boga.
Twierdzi, że równa się osobiście, równa w pracach, równa w mocy i władzy, równi w wyroku i równi pod honorowym

6.      Jezus równy Bogu w czci (w. 23)
Drodzy nie możemy podobać się Bogu omijając Pana Jezusa Chrystusa, nie chwaląc Pana Jezusa i nie okazując posłuszeństwa Panu Jezusowi Chrystusowi.
Nie możemy podobać się Bogu gdy umniejszamy osobę Pana Jezusa? Gdy umniejszamy osobę Pana Jezusa czynimy grzech przeciw pierwszemu przykazaniu, nie będziesz miał innych Bogów obok mnie (Ks. Wyj 20,1).
Jak możemy umniejszać osobę Pana Jezusa?
Spójrz na wersety Mat 14,33; Mat 28,9; Jan 9,38; Obj 15,13
Jaki jest jedyny sposób by zadowolić Boga Jana 3,36?
Nawet jeśli teraz nie wszyscy czczą Jezusa, to któregoś dnia wszyscy będą musieli, czy tego chcą czy nie Jemu się pokłonić Filipian 2,10-11.
Drodzy nie czekajmy do dnia sądu, by nasze kolana zgięły się przed Jezusem. Wtedy dla wielu będzie już za późno. Uczyńmy to dzisiaj, dzisiaj oddajmy Mu chwałę i cześć, by nas mógł uczyć swoich dróg i obdarzył nas życiem wiecznym. 

piątek, 15 stycznia 2016

Miłość do wszystkich świętych świadectwem mojego odrodzenia Efez 1,15


Listy Nowo testamentowe wiele razy nawołują nas do miłości bliźniego i do miłości względem wierzących. Gdy apostoł Paweł pisał do Efezjan to pochwalił ich za to, że słyszał o wielkiej ich miłości do wszystkich świętych. Zauważmy, że nie tylko do swoich, ale do wszystkich wierzących w Chrystusa. Tym właśnie powinni charakteryzować się chrześcijanie w każdym pokoleniu, powinni być znani z miłości wzajemnej. W Dzisiejszych czasach słowo „miłość” straciło na znaczeniu. Wiele osób mówiąc o miłości ma wszystko na myśli tylko nie miłość o jakiej mówi Nowy Testament. Pod pojęciem miłości rozumie się akceptacje wszystkiego łącznie z wszelką niemoralnością. Mówi się o miłości w przypadku pożądliwości seksualnej i fascynacji drugą osobą. Mówimy miłości na określenie uczucia zakochania. Czy mówimy, że kochamy to czy tamto. Ale chrześcijańska miłość jest aktywnym działaniem na rzecz dobra drugiego człowieka. Nie wynika ona z uczucia, z poruszenia serca, ale wynika z postanowienia. W chrześcijańską miłość jest zaangażowana nasza wola. To znaczy, że mogę kochać nawet kogoś kogo pierwotnie nie lubiłem, lub kogoś kto wyrządził mi krzywdę. Moje uczucia mogą mi podpowiadać, żeby tego nie robić, że powinienem się zemścić, odpłacić tym samym. Ale chrześcijanin wie, że to by było, wbrew Bożym przykazaniom, że to by było zaparcie się naszego Pana. To właśnie Bóg miał największe powody, by nie okazać nam żadnego miłosierdzia z powodu naszych grzechów. Ale postąpił zupełnie inaczej. List do Rzymian mówi nam (Rzym 5,8) że wtedy kiedy byliśmy grzesznikami Chrystus za nas umarł, że w ten sposób Bóg daje nam swoje dowody miłości. Otrzymaliśmy zupełnie coś innego na co zasługiwaliśmy. Zasługiwaliśmy na potępienie, zasługiwaliśmy na gniew, a otrzymaliśmy miłość. Dlatego miłość między chrześcijanami jest charakterystycznym znakiem prawdziwego odrodzenia duchowego.
Spójrzmy na list Jana
 1 Jana 3:14  My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci; kto nie miłuje, pozostaje w śmierci.
15  Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego.
16  Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci.
17  Jeśli zaś ktoś posiada dobra tego świata, a widzi brata w potrzebie i zamyka przed nim serce swoje, jakże w nim może mieszkać miłość Boża?
18  Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą.
19  Po tym poznamy, żeśmy z prawdy i uspokoimy przed nim swoje serca,
Zobaczy, Jan mówi o tym, że charakterystyczną cechą zbawienia jest miłość do innych chrześcijan.
Miłość wyraża się w tym, że pragnę przebywać tam gdzie są chrześcijanie, pragnę mieć z nimi społeczność, dzielić się z nimi Słowem Bożym, swoimi doświadczeniami, świadectwami. Pragnę też im służyć, przebaczać, ustępować, błogosławić, cieszyć się z ich sukcesów i brać sobie do serca, gdy ktoś z nich ma kłopoty.
Słowo Boże uczy nas, że miłość chrześcijańska nie bierze się z znikąd, ale jest wynikiem działania Ducha Bożego w nas.
 Rzymian 5:5  A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.
To Duch Święty sprawia, że jestem gotowy do poświęceń względem mojego brata czy siostry. To Duch Święty sprawia, że nie obrażam się gdy zostałem potraktowany nie w taki sposób jak tego oczekiwałem. To Duch Święty sprawia, że nie mam poczucia straty, gdy poświęcam swój czas, pieniądze, talenty na pomoc innym chrześcijanom. To Duch Święty sprawia, że nie muszę wykłócać się z braćmi czy siostrami o  swoje racje, bo zależy mi na pokoju z każdym, a przede wszystkim na pokoju z moją duchową rodziną.
Apostoł Paweł doskonale scharakteryzował tą chrześcijańską miłość w 1 Liscie do Koryntian w 13,4-7 rozdz. On powiedział że człowiek posiadający ją będzie cierpliwy wobec drugiej osoby, może czasem irytującej, czy denerwującej. Będzie również wobec niej dobrotliwy, przebaczający kolejny raz, może setny albo tysięczny. Po prostu miłość przebacza i nadal dobrze ci życzy jeśli nawet skrzywdziłeś mnie po raz kolejny. Miłość również raduje się z sukcesów drugiego, nie czeka na jego upadek, nie raduje się z potknięć, niepowodzeń i porażek. Miłość nie szuka chwały dla siebie, nie obraża się gdy cię nie pochwalono, gdy zrobiłeś coś dobrego i cię nie zauważono, nie podziękowano ci. Jak wiele osób, również chrześcijan nie jest wdzięcznych Bogu, tak jakby Bóg tego chciał żebyśmy byli Mu wdzięczni? Ale pomimo to, błogosławi nam nadal i opiekuje się nami. Nie obraża się na nas i nie mówi „już nic ode mnie nie otrzymają”
Miłość także nie patrzy tylko na siebie, nie szuka swego, nie myśli tylko o swoim dobru, swoich sprawach. Apostoł Paweł wyraził to w liście do Galacjan 6,2 „Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie przykazania Chrystusa”. Tak więc, by uczyć się wzrastać w miłości, kościół, społeczność jest niezbędna. Ktoś może uważać, że kościół to nie jest dla niego najlepsze miejsce. Ale dla chrześcijan nic lepszego nie wymyślono. Bóg uznał, że kościół to najlepsze i jedyne miejsce w którym możemy realizować swoje powołanie chrześcijańskie. To Chrystus założył kościół byśmy się uczyli kochać innych i byśmy w miłości wzrastali przez społeczność ze sobą nawzajem.
Miłość także ma zawsze dobre myśli od drugich, nie myśli nic złego, zawsze chce dawać kolejną szansę pod warunkiem, że człowiek chce z niej skorzystać. Miłość „wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa i wszystko znosi” (1 Kor 13,7).
Zauważmy również, że miłość względem braci i sióstr to nie jest kwestia mojego widzimisię. Pan powiedział, że miłość chrześcijańska jest naszym obowiązkiem.
 Jan 13:34  Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali.
Brak miłość względem brata czy siostry jest po prostu grzechem. Ten brak miłości różnie może się przejawiać w naszym życiu chrześcijańskim. Może się przejawiać nienawiścią, niechęcią do drugiej osoby, obgadywaniem jej, brakiem uprzejmości, niechęć do pomocy, czy zwykłej ludzkiej życzliwości. Ale jeśli nawet miałbym takie uczucia, moim chrześcijańskim obowiązkiem jest wyzbyć się ich. Przeprosić Pana za taką postawę, a także w niektórych przypadkach osobę w stosunku do której zawiniłem jeśli ją skrzywdziłem.
Zwróćmy uwagę, że skoro nasz Pan, Jezus Chrystus daje nam takie przykazanie, to nie jest to niemożliwe żeby tak czynić. On nigdy nie nakładał na ludzi ciężarów którym nie mogliby sprostać jak czynili Faryzeusze. Problem nie tkwi w tym, że Jezus wymaga od nas zbyt wiele. Jeśli nie miłujemy to problem jest w nas. To my możemy pielęgnować w sobie niechęć, zawiść do drugiego człowieka. To my nie chcemy przebaczyć. „Nie,  nigdy mu nie przebaczę!” „Miałbym przebaczyć cos takiego?” Moc do przebaczenia bierze się ze społeczności z Chrystusem. Gdy nie miłujemy i nie przebaczamy okazujemy nieposłuszeństwo Chrystusowi w takim samym stopniu jakbyśmy Go odrzucali. Ewangelista Jan powiedział, że ten kto nienawidzi jest mordercą, jest winien morderstwa, a kto chce trwać w takim grzechu, nie ma udziału w Królestwie Bożym. Czy my przebaczamy, tym którzy zawinią w naszym przekonaniu względem nas? Czy miłujemy siebie nawzajem, czy błogosławimy sobie ciesząc się wspólną społecznością? Czy widzimy nasze potrzeby i wspieramy się w naszych zmaganiach? Do tego jesteśmy przez Pana wezwani.

Drodzy miłujmy, bo miłość jest z Boga, kto miłuje z Boga się narodził (1 Jana 4,7). 

Ludzkie tradycje usuwają Boże Słowo i zniewalają ludzi. Ew. Jana 5,1-18


Drodzy będziemy się starali omówić ten fragment i wyciągnąć z niego kilka wniosków.
Widzimy wyraźnie, że od tego rozdziały opór wobec Pana Jezusa wzrasta wśród Faryzeuszy i uczonych w piśmie. Już w drugim rozdz. jak Pan narobił zamieszania w świątyni, znienawidzili Go. Teraz znienawidzili go jeszcze bardziej z tego powodu, że nie postępował według ich zasad. Ale zanim sobie więcej o tym powiemy zwróćmy się do tej historii.
Pan Jezus udaje się na święto. Nie wiemy dokładnie jakie to było święto, ale w Izraelu były trzy święta w których każdy Izraelita musiał uczestniczyć, Pasch, Święto Żniw lub święto pięćdziesiątnicy i święto namiotów. I Jezus był na jednym z tych świąt.
Prawdopodobnie to było blisko świątyni i było tam coś w rodzaju basenu. Wtedy w Jerozolimie w wielu miejscach były miejsca do oczyszczenia się kąpieli. Tam spotyka człowieka przy sadzawce Betezda, który choruje od wielu lat od 38. Prawdopodobnie na jakąś chorobę związaną z poruszaniem się.
W 7 wierszu ten człowiek mówi,. Że nie ma nikogo kto mógłby go wrzucić do sadzawki by został uzdrowiony.
Siedział on przy sadzawce bo jak mówi Jan od czasu do czasu stępował anioł do sadzawki i kto do niej wszedł został uzdrowiony. Prawdopodobnie owa woda miała jakieś lecznicze właściwości, może było to jakieś źródło. I gdy człowiek zanurzył się w nim otrzymywał ulgę w swoich cierpieniach. Dodam tylko, że w najstarszych manuskryptach, nie ma tego wiersza, że anioł stępował do sadzawki i niektóre przekłady Biblii nie zawierają tego wiersza. W każdym razie ci chorzy leżeli tam bo wierzyli, że gdy wejdą do tej wody zostaną uzdrowieni.
Spróbujmy teraz scharakteryzować sobie tego uzdrowionego człowieka. Co możecie o nim powiedzieć patrząc na jego stan i na jego wypowiedzi.
ü  Był to człowiek chory od wielu lat, dokładnie od 38
ü  Wiemy że chciał być zdrowy, ale nie mógł się dostać do sadzawki o własnych siłach. Czyli nie miał żadnej nadziei na zdrowie.
ü  Wiemy też o nim, że stracił nadzieje, leżał tam wprawdzie ale nie wierzył, że jest jakaś pomoc dla niego (7)
ü  Też nikt nie chciał mu pomóc w dotarciu do tej sadzawki, ani rodzina, ani znajomi, ani też ci którzy tam leżeli. Myślę że to doskonale oddaje obraz tego świata. Gdy masz prawdziwe kłopoty, gdy jesteś na dnie świat nie wyciągnie do ciebie ręki. Wszyscy zajmują się sobą.
ü  Możemy powiedzieć, że sytuacja tego człowieka była opłakana. Samotny, nikt mu nie chciał pomóc, cierpiał od wielu lat.
Jednak gdy Jezus przyszedł zauważył go, że od wielu lat choruje. To pokazuje, że Bóg widzi najbardziej cierpiących ludzi. Bóg widzi  tych którzy zmagają się z różnymi dolegliwościami z samotnością z odrzuceniem, cierpią samotnie. I Bóg jest miłosierny dla tych ludzi, gdy ludzie do niego wołają, gdy pragną pomocy a nie ma kto im pomóc, Bóg ich nie pozostawia.
Zwróćmy uwagę na kilka wierszy odnośnie miłosierdzia Boga Ps 86,15; Ps 145,8-9. I Jezus taki był. On żałował ludzi gdy cierpieli, gdy działa im się krzywda, gdy byli chorzy.
Nigdy nie możemy myśleć, że Bóg zapomina o nas gdy cierpimy, że Bóg nie interesuje się nami, że Bogu na nas nie zależy, że Bóg na nie pomorze.
Takie myślenie to diabelskie kłamstwo. A ile takich oskarżeń pojawia się w kierunku Boga. Ile ludzi dzisiaj mówi, że Bóg ich nie kocha bo nie chce im pomóc. Prawdą jest, że Bóg nie zawsze pomaga nam w tej samej chwili kiedy Go prosimy. Ale jeśli Go prosimy i wołamy do Niego bez pomocy na nie zostawi i nadejdzie w odpowiednim czasie. Nie dajmy się oszukać, że Boga nie interesuje co przeżywamy. Często z ludźmi tak jest, ludziom zależy na sobie. Bóg jednak jest miłością, a miłość działa na rzecz drugiego.
I Jezus podchodzi do niego, pyta się go czy chce być zdrowy rozmawia z nim i w końcu go uzdrawia.
Jak myślisz dlaczego Jezus zapytał się go czy chce być zdrowy, czy to nie było oczywiste?
Przypomnę że szabat był dniem nakazanym przez prawo mojżeszowe, dniem w którym nie można było wykonywać żadnej pracy. Prawo nakazywało, że kto łamie szabat niech poniesie śmierć. Żydzi jednak zaostrzyli bardzo przepisy szabatu i uczynili z niego legalistyczny dzień, gdzie nawet regulowali jaki ciężar picia w naczyniu mogłeś podnieść lub ile miodu. W Bożym rozumieniu Sabat miał być dniem w którym człowiek powstrzyma się od swoich codziennych obowiązków i poświęci czas na społeczność z Bogiem

Z Ew. wynika że Pan Jezus specjalnie łamał uzdrawiał w szabat. Jak myślisz dlaczego? Łuk 13,10-17 Mk 3,1-5. W naszym tekście nawet nakazał celowo człowiekowi nosić łoże co w szabat było zabronione (w 8)
Jezus występował przeciw religijnym legalistycznym przepisom, które nie pochodziły od Boga, ale były wymyślane przez ludzi. I zmuszano ludzi do przestrzegania tych przepisów twierdząc, że w ten sposób podobają się Bogu. Po prostu Jezus występował przeciw ludzkim tradycją wymyślonym przez człowieka.
 Zwróć uwagę na Mk 7,11-13.
Dlaczego ludzkie przepisy są złe i nie podobają się Bogu?
ü  Unieważniają Słowo Boże
ü  Nakładają na ludzi ciężary, których Bóg nie wymaga i w ten sposób wykrzywiają Boży obraz
ü  Nie dają prawdziwej relacji z Bogiem, ale oszukują człowieka że ma taką relację, a tymczasem nie ma.
ü  Odbierają ludziom pieniądzem godność i zdrowie.
Wymień jeśli znasz jakieś przepisy z twojego środowiska które przedstawiane są jako przykazania Boże, a tymczasem są tylko ludzkim nakazem?
Skąd możemy się dowiedzieć, które przykazania Bóg od nas wymaga, a które są nakazane przez ludzi? Tylko Słowo Boże pozwala nam ustrzec się przed ludzkimi nakazami. Znając dobrze Słowo Boże możemy odróżnić ludzki przepis od Bożego przykazania.

Zobacz również do czego prowadzą ludzkie przepisy zamiast miłości do Boga i przestrzegania jego przykazań? Jana 5,10-13.

ü  Ludzkie religijne przepisy i ludzie którzy stoją na ich straży nie mają miłosierdzia dla człowieka, ale dbają tylko o religijny system i by wobec tego systemu okazać się sprawiedliwymi, bo ten system gwarantuje im dochody i utrzymanie.
ü  Ludzkie religijne przepisy pozbawiają ludzi szczęścia z obcowania z Bogiem i nie pozwalają cieszyć z wyzwolenia bliźnich. Faryzeusze nie cieszyli się, że chory został uzdrowiony, ale interesowało ich tylko że ktoś złamał w ich mniemaniu szabat.
ü  Ludzkie religijne przepisy pozbawiają ludzi pieniędzy.
ü  Ludzkie religijne przepisy prowadzą do legalizmu, rutyny rytuałów i nie uczą kochać Boga.
ü  Ludzkie religijne przepisy związują człowieka i nie pozwalają dostrzec prawdy, jak faryzeusze nie widzieli uzdrowionego. Również zamykają naprawdę, bo człowiek twierdzi że ją zna.
ü  Ludzkie religijne przepisy oddalają od samodzielnego myślenia i szukania Boga w Biblii.
ü  Ludzkie religijne przepisy zawężają działanie Boga i ograniczają go do wymyślonych przez człowieka rama.
ü  Ludzkie religijne przepisy dają władzę nad ludzkimi duszami ludziom, którzy stoją na ich straży.
Później Pan Jezus jeszcze raz spotyka tego uzdrowionego człowieka w świątyni i przykazuje mówi, by nie grzeszył więcej by cos gorszego Go nie spotkało (w 14).
Jak myślisz dlaczego Jezus tak powiedział?
Jak myślisz czy ludzkie choroby mają coś wspólnego z grzechem?

Musimy zdawać sobie sprawę, że czasami tak może być, że Bóg może dopuścić do choroby człowieka w wyniku nieposłuszeństwa Bogu. Kiedy grzeszymy, Bóg może nas zdyscyplinować przez chorobę zwróć uwagę na 1 Koryntian 11,27-32.
Ale nie zawsze tak jest. Bóg może dopuszczać do choroby, by okazać na człowieku swoją chwałę Jana 9,3.
Innym razem choroba może być naturalna koleją rzeczy, wszyscy chorujemy i wszyscy się starzejemy. Jest to spowodowane upadkiem w grzech całej ludzkości. Tak więc, chorób nie unikniemy, ale powinniśmy bać się Boga i nie grzeszyć, by nie podlegać pod jego sąd, który może się wyrażać w postaci choroby.
Najważniejsze byśmy pamiętali, że grzech prowadzi nas do piekła. I przed tym ostrzega Jezus uzdrowionego, by nigdy już nie grzeszył, bo może spotkać go cos gorszego. Ktoś, kto nie chce się upamiętać i cały czasz grzeszy w końcu trafi do piekła, a to jest o wiele gorsze niż jakakolwiek, choćby najdłuższa choroba(w.14).

Co robi jeszcze fałszywa religia (w 16)
ü  Fałszywa religia nienawidzi prawdziwej i nienawidzi prawdy.
ü  Fałszywa religia prześladuje tych którzy wierzą w sposób Boży i chce ich podbić w niewole.
ü  Fałszywa religia jest zła z powodu wolności Bożego człowieka jaką ma w Chrystusie.

Jezus jest równy Bogu Jan 10,30; J 1,1-2; Mat 1,23; Jan 20,28; Rzym 9,5; Tytus 2,13

Łączna liczba wyświetleń