sobota, 28 lutego 2015

Jezus obiecanym sługą Jahwe Ew Mateusza 12,14-21


Niezwykłe jest w całej służbie Jezusa jego postawa pokory i uniżenia w kontekście Jego wielkości, majestatu i mocy. Nigdy na ziemi nie pojawił się ktoś taki jak Jezus, człowiek z taką mocą, z takim autorytetem,  z taką mądrością i z takim poznaniem Boga. A jednocześnie był bardzo, cichy, spokojny i pokorny. On mówił uczcicie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mat 11,29). Rzeczywiście jak mówi Słowo  Boże ogołocił samego siebe, będąc Panem stał się sługą. Chcąc dzisiaj zrozumieć jak Jezus mocno uniżył się będąc Bogiem i stając się człowiekiem. I to człowiekiem, który nie przyszedł rozliczać, zbierać, ale przede wszystkim przyszedł dać każdemu z nas łaskę Zbawiania. Możemy podać przykład władcy jakiegoś wielkiego mocarstwa powiedzmy Stanów Zjednoczonych. I oto ten władca wychodzi ze swojego „białego domu”, przestaje otaczać się ochroną, zaczyna rozmawiać z ludźmi, zaczyna pomagać im i im usługiwać. Wyobrażacie sobie jaką wywołałoby to konsternacje? Wyobrażacie sobie co  media na całym świecie by pisały o tej sytuacji? A tutaj mamy coś o wiele więcej, tutaj mamy samego Boga, Syna Bożego, który schodzi na ziemie i staje się jednym z nas,  by leczyć nas z naszych chorób, by ponieść nasze grzechy, by w końcu umrzeć za nas. Pomyślcie o  nim chwile  o Bogu, który przychodzi do nas, rodzi się człowiekiem w ubogiej rodzinie nie domaga się chwały dla siebie, nie chce żeby Go podziwiano, nie chce by uważano Go za jednego z  tych wielkich przywódców politycznych, żeby ludzie widzieli w nim wielkiego rewolucjonistę jak się to nawet dzisiaj próbuje Go przedstawiać. O nie chce tego, uzdrawiał wszystkich ale nie szukał rozgłosu (16) był uniżony i pokorny, by być wywyższonym w odpowiednim czasie nie przez ludzi, ale przez Boga. To jest dla nas lekcja, być cichym i pokornym jak On, nie domagać się chwały dla siebie, służyć Bogu w nadziei, że Bóg nas wywyższy w swoim czasie. Nie obrażać się gdy ktoś nas nie pochwali, lub nie zauważy naszego poświęcenia. Służyć Bogu i ludziom nie w nadziei, że ludzie nas zauważą, ale w ufności że od Pana otrzymamy zapłatę. Jezus był zupełnym przeciwieństwem faryzeuszy oni chcieli żeby ludzie ich podziwiali. Jezus chciał żeby Bóg Go wywyższył. Oni dbali o pozory, Jezus zajmował się tym co w sercu. Jezus ukrywał swoje czyny, oni trąbili o tym co dobrego czynili na prawo  i lewo. Oni nakładali na ludzi ciężkie jarzmo przepisów, Jezusa jarzmo jest miłe i lekkie to jarzmo posłuszeństwa wynikającego z łaski zbawienia. Oni spiskują by zgładzić Jezusa, Jezus natomiast obdarza życiem.
Następnie Ewangelista Mateusz zaczyna cytować proroka Izajasza i przywołuje proroctwo Z Izajsza 42,1-4 na potwierdzenie, że Mesjasz którego Bóg zapowiadał miał właśnie taki być, pokorny i łagodny i miał służyć ludziom i doprowadzić Boży plan zbawienia do końca.
Jezus centrum wszystkiego
Izajasz mówi, że Jezus jest tym sługą którego wybrał Bóg, by przyniósł narodom zbawienie, by przyniósł narodom sprawiedliwość i odkupienie. Na samym początku chce powiedzieć, że prawdziwa zmiana na ziemi i w nas samych nigdy nie przychodziła przez człowieka, zawsze przychodziła przez Boga. To Bóg od początku był inicjatorem ratunku dla nas. Jak już wielokrotnie mówiłem, gdy czytamy Biblię to widzimy, że dobry Bóg zawsze w historii wyciąga rękę do człowieka. On wyciągnął rękę do zgubionej ludzkości i jak tylko człowiek upadł i zgrzeszył, to Bóg w 3 rozdz. Ks. Rodzaju zapowiedział, że któregoś dnia pośle Mesjasza, odkupiciela dla ludzi
Rodzaju 3:15  I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.
Bóg powiedział, że przyjdzie dzień, iż potomek kobiety zdepcze głowę wężowi, zniszczy jednego z największych naszych przeciwników, zniszczy szatana na wieki. Już wtedy Bóg dał nadzieje Adamowi i Ewie, że któregoś dnia przez posłanego potomka naprawi to wszystko. Później Bóg ratuje Noego i czuwa nad tym, by Jego obietnica mogła się wypełnić, by Noe miał synów i by zapowiedziany potomek mógł nadejść. Następnie Bóg wybiera Abrahama, przypomina swoje obietnice,  które kiedyś już dał Adamowi mówiąc
Rodzaju 12:3  I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.
Z Abrahama ma wyjść ten potomek, obietnica się zawęża i staje się bardziej klarowna. Przez Abrahama przez niego przyjdzie ratunek dla wszystkich plemion ziemi. Bóg tą obietnice kilka razy przypomina Abrahamowi (Rodz. 18,18; Rodz 22,18) później Bóg przypomina to Izaakowi
Rdzaju 26:4  Rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i dam potomstwu twemu wszystkie te kraje, a wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo twoje,
Następnie po śmierci Izaaka obietnice dziedziczy Jakub jego syn (Rodz 28,14). Później obietnica staje coraz bardziej wyraźna. W Egipcie rozrasta się naród, potomstwo Abrahama a Bóg powołuje Mojżesza wyprowadzając naród z Egiptu i wprowadzając Go do ziemi obiecanej. Przez cały czas przypomina, że mają oczekiwać na kogoś o wiele większego od Mojżesza, kogoś na wzór Mojżesza, kogoś kto będzie przewodnikiem i pasterzem mówiąc
Powtórzonego Prawa 18:15  Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.
Później przez proroków Objawia Bóg coraz więcej szczegółów kim ma być ten obiecany potomek Abrahama. Prorok mówi nam o tym, że będzie wywodził się z plemienia Judy, z linii Dawida, że urodzi się w Betlejem, że zostanie zdradzony za trzydzieści srebrników, że zostanie ukrzyżowany, że zmartwychwstanie i że zaprowadzi w końcu sprawiedliwość na ziemi.
Dlaczego to wszystko przywołuje, bo tutaj czytamy, że to właśnie Jezus jest zwieńczeniem tych wszystkich starotestamentowych, odwiecznych obietnic. To właśnie Jezus jest centrum Bożej historii i nasze oczy mają być skierowane na Niego. Słowo Boże mówi, że każdy kto będzie wzywał imienia Pańskiego będzie zbawienny (Dz Ap 2,21) Jakiego imienia to mamy wzywać, by dostąpić ratunku, jakiego imienia mamy wzywać, by zostały ci przebaczone twoje grzechy? Drogi przyjacielu jest tylko jedno imię pod niebem przez które możesz być zbawiony, to imię Pana Jezusa (Dz Ap 4,12).
To właśnie Jezus jest tym sługą Boga, który miał nadejść i cała Biblia jest skupiona na Nim. Możemy powiedzieć, że historia zaczyna się od Chrystusa jak mówi Jan „na początku było Słowo” i historia zmierza do Chrystusa, to on ostatecznie zatriumfuje gdy powróci w swojej Chwale, a z Nim wszyscy ci którzy mu zaufali.
Jak tylko Jezus pojawił się na świecie Bóg ciągle uwiarygadniał jego misje i Jego poselstwo. W jaki sposób Bóg pokazał, że jest to Jego sługa umiłowany? Pokazał to przez wypełnienie proroctw, przez niezwykłe narodziny, przez głos z nieba podczas chrztu gdy mówił „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” Mat 3,17. Pokazał to przez Jego niezwykłą służbę pełną mocy, cudów i niezwykłych zjawisk. Pokazał to przez namaszczone nauczanie „on przemawiał tak jak nikt nigdy nie przemawiał” (Jana 7,46). Pokazał to w końcu przez zmartwychwstanie. Po trzech dniach wstał z grobu i ukazał się wielu świadkom. Pokazuje to przez cały czas odpowiadając na nasze modlitwy w imieniu Jezusa i powołując do Królestwa Bożego tysiące, miliony ludzi na całym świecie. W ten właśnie o to sposób Bóg potwierdził Chrystusa byśmy nie mieli wątpliwości, że tylko On jest Zbawicielem.
Czyniąc to, Bóg zmiłował się nad nami,  dał swojego umiłowanego Syna, Syna który był i  jest jego rozkoszą, który był z nim od wieczności zawsze. A teraz zszedł do nas, by ponieść nasze grzechy na krzyż, by stać się ofiarą przebłagalną i ponieść śmierć w miejsce każdego z nas. Czy możemy mieć jeszcze jakieś wątpliwości, że Bóg jest dobry, że Bóg jest miłosierny, że Bóg kocha nas. On przecież własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wydał (Rzy 8,32), by zaspokoić słuszne żądania swojej sprawiedliwości. Wobec tego czy możemy mieć wątpliwości, że teraz kiedy uwierzymy w Jego Syna on daruje nam grzechy! Czy możemy mieć wątpliwości, że to Jezus jest ta właściwą osobą i tylko Jezus, że przez wiare w Niego przychodzi błogosławieństwo!
Jezus sługą Jahwe
Teraz zwróćcie uwagę, że Jezus jest doskonałym sługą Jahwe, sługą który całkowicie wypełnił Jego wolę (Dz Ap 13,22) w przeciwieństwie do narodu Izraelskiego i w przeciwieństwie do każdego z nas. Naród izraelski ciągle się potykał i ciągle zawodził, odwracali się od Boga, a Bóg ich napominał, gdy wołali do Niego okazywał im łaskę, a później znowu się odwracali i tak w kółko. W końcu Bóg nazywa ich prostytutką, uprawiali nierząd z kamieniem i drewnem pod każdym zielonym drzewem (Jer 3,9) nie dotrzymali Bożego przymierza, nie byli jakimi Bóg chciał ich widzieć. A co z nami? Wcale nie byliśmy lepsi, pogrążeni w bałwochwalstwie, w poczuciu własnej sprawiedliwości byliśmy wierni własnym zasadom, z dala od obietnic Bożych i bez Boga na świecie, oddani własnym pożądliwością. Chodziliśmy za własnymi pragnieniami nie myśląc o Bogu i Jego woli. Ale nie On. Jezus miał doskonałą sprawiedliwość w oczach Bożych i jako jedyny człowiek na ziemi wypełnił cały zakon, jak mówi Paweł „On podlegał zakonowi” Gal 4,4. On sprostał wszystkim przepisom, On nie popełnił żadnego grzechu (1 P 2,22), On był doskonałym sługą, by zabrać naszą niedoskonałość i przykryć nasze uchybienia. On uczynił to w czym zawiódł Adam, w czym zawiódł Izrael w czym zawiódł każdy z nas.
Jak też w innym miejscu mówi Izajasz
„Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie” (Iz 53,11).
Jezus mówił
Marka 10:45  Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.
W ks. Izajasza znajdujemy wiele proroctw odnośnie uległej wobec Boga służby Jezusa Iz 42,1-7; dramatyczny Izajasza 53 rozdział, gdy Jezus zraniony i umęczony wydaje siebie za grzech – Izajasza 61,1-2 Jezus posłużył się tym tekstem, gdy rozpoczynał swoją publiczną służbę
Duch Wszechmocnego, Pana nade - mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie,
Abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych.
Żył doskonałym i bezgrzesznym życiem w posłuszeństwie prawu dla nas, dla naszego zbawienia. On był doskonałym sługą, byśmy my również mogli zostać sługami Boga, byśmy mogli cieszyć statutem dzieci Bożych, by Bóg mógł nazwać nas swoimi przyjaciółmi, a Jezus swoimi braćmi. On
Co z tego dla nas wynika, wydaje mi się że odpowiedź jest jednoznaczna, bądźmy sługami jak On był sługą. Nie miał upodobania w zaszczytach i pochlebstwach, nie miał upodobania w tym by mu służono, ale w tym by służyć innym.
Bądźmy względem siebie takiego usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, że uniżył się i to  uniżył, aż do śmierci Krzyżowej (Fil 2,8). Inaczej mówiąc służmy sobie nawzajem, okazujmy sobie miłość przez wzajemną pomoc, życzliwość, troskę. Nie żyjmy tylko dla siebie, Pan żył dla nas byśmy my mogli żyć dla Niego i dla innych .On powiedział, że skoro On umył nogi uczniom, i my powinniśmy nawzajem sobie umywać (J 13,14). To umywanie nóg dotyczy wspierania się w potrzebach naszych i w naszych problemach. To umywanie nóg dotyczy tego, że zwracam uwagę nie tylko na to co moje, nie tylko troszczę się o swój interes, ale myślę również innych. Miejmy również w Chrystusie upodobanie jak i Ojciec miał w nim upodobanie, „to jest Syn mój umiłowany - mówił - tego słuchajcie”
Czy słuchamy  Jezusa, jego nauczania i Jego przykazań? Czy jego osoba jest dla nas najważniejsza? Czy zachwycamy się nim? Czy Jezus nas fascynuje? Rozkoszuj się Panem mówi słowo, a da ci to czego sobie życzy serce twoje (Ps 37,4), rozkochaj się w Nim.
Słowo Boże mówi, że w Nim w Jezusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i poznania (Kol 2,3). Czy nurkujemy dostatecznie głęboko, w Jezusa, czy zanurzamy się w Nim wiarą, by te skarby odkryć? Ludzie chcą poznawać wciąż nowe rzeczy, biorą strój nurka i zanurzają się w morzach i oceanach, odkrywają jaskinie i skarby, czasami drogie kamienie, ale w Chrystusie są o wiele większe bogactwa. Zanurz się w Chrystusa, a on przyozdobi twoją duszę najszlachetniejszymi kamieniami On nada ci piękno w oczach Boga, piękno które nigdy nie przeminie.

Nie zagasi i nie do łamie
Następnie czytamy, że służba Mesjasza będzie charakteryzowała się tym, że trzciny nadłamanej nie do łamie i knota tlącego się nie zgasi, dopóki nie doprowadzi do zwycięstwa sprawiedliwości (w 20).
Tu należy wyjaśnić, że pasterze używali trzciny do wyrobu małych instrumentów. Gdy trzcina popękała lub się zużyła stawała się bezużyteczna i ją wyrzucano. Również lnu używano jako knota, a gdy się wypalił i był jeszcze tlący wyrzucano go, bo już nie mógł dawać światła. Jest to wspaniały obraz Izajasza jak Jezus będzie postępował z ludźmi. Jezus nie depta, nie niszczy ludzi choćby byli najgorsi, choćby byli największymi grzesznikami nie odrzuci ich jeśli tylko przyjdą do niego i postanowią się upamiętać. W Jezusa oczach każdy człowiek ma znaczenie. W jego oczach miała znaczenie samarytanka dla której miał czas przy studni w 4 rozdz. Ew Jana. Była to kobieta o wątpliwej reputacji, kobieta która miała wielu mężczyzn, a obecnie żyła na kocią łapę z innym, kobieta której żaden szanujący się Żyd pewnie nie chciałby dotknąć z tego powodu że była samarytanką, a Żydzi mieli pogardę dla takich. To  coś jak w naszej kulturze „cyganka”. A do tego prowadziła niemoralne życie, nawet wśród swoich była uważana za nieczystą, wstydziła się siebie i swojego postępowania. Ale wplątała się w te wszystkie grzechy, niewłaściwe relacje i cierpiała z tego powodu. Była taką nadłamaną trzciną lub tlącym się knotem, kimś na kim wielu już położyło kreskę, „ona się już do niczego nie nadaje” „z niego już nic nie będzie”. Jezus wiedział o tym wszystkim i znalazł czas dla niej, porozmawiał z nią i doprowadził ją do wiary w Niego, odmienił jej życie, nie zgniótł nie dogasił, nie złamał do końca, ale podniósł i zbawił.
Inna sytuacja, która mi się przypomina to sytuacja kiedy Jezus został zaproszony na posiłek do pewnego Faryzeusza Łuk 7,36-50. I gdy tak siedzieli przy stole weszła grzeszna kobieta i zaczęła nacierać Jezusa nogi olejkiem i zaczęła płakać. Z tej historii dowiadujemy się, że była to nierządnica, która całowała i nacierała nogi Jezusa. Jaka niezręczna sytuacja, właściciel domu spodziewał się, że Jezus odpędzi tą kobietę, a On przygarnął ją i odpuścił jej grzechy, zbawił i zmienił jej życie, dał jej wiarę i nadzieje. Co by się stało gdyby wtedy Jezus ją odrzucił? Już tylu mężczyzn ją wykorzystało, a pozostała część brzydziła się jej. Być może odebrałaby sobie życie, ale nie Jezus nie mógł tak zrobić. Wszyscy bylibyśmy zdolni żeby tak uczynić, ale nie On. On nie złamie do końca i nie zgasi do  końca, ale wyciągnie rękę do każdego kto zwróci się do Niego. On tego który do niego przychodzi nie wyrzuci precz, on podniesie ciebie da ci cel wiarę i nadzieje.
Ciągle mam w głowie pewnego człowieka, którego kilka lat temu spotkałem w Elblągu miał na imię Piotrek. Opowiadał jakie życie prowadził zanim poznał Jezusa, był alkoholikiem, mieszkał na dworcach, odebrało mu władzę w nogach i tylko leżał, żebrał i pił. Wszyscy mieli go za degenerata i śmiecia. Któregoś razu znalazł się na klatce schodowej pijany i jacyś bandyci polali go środkiem łatwopalnym i podpalili. Miał spaloną całą twarz i cudem przeżył. Sam o sobie mówił, że był chodzącym trupem. Wszyscy go skreślili, ale nie Jezus, chrześcijanie zabrali go do ośrodka, wydobrzał i zaczął głosić ewangelię. On nadłamanej trzciny nie do łamie, a knota tlącego nie dogasi. Jezus nie odrzuci również i ciebie jeśli tylko przyjdziesz do Niego, wezwiesz jego Imię i przyjmiesz Go jako zbawiciela i Pana.
 To miłosierdzie Jezusa będzie trwać do dnia, gdy powróci  i zapanuje pełna sprawiedliwość, gdy powróci i wywyższy tych, którzy Mu zaufali, a wykona sąd nad tymi, którzy nie okazali Mu posłuszeństwa i odrzucili Go
Również i my powinniśmy być wrażliwy na ludzką krzywdę, ludzkie cierpienie, ludzki upadek. Może w twoim środowisku, w pracy w kościele, pośród sąsiadów jest taka nadłamana trzcina, tlący się knot, zrezygnowany człowiek. Nie przekreślajmy go, nie bądźmy jak wszyscy, bierzmy przykład z naszego Pana.
W imieniu Jego jest nasza nadzieja, a nie tylko nasza, ale nadzieja całego świata. Kto mógł przypuszczać gdy Izajasz wyrzekł te słowa że Imię Jezusa będzie znane na całym świecie, kto mógł przypuszczać, 700 lat przed jego narodzeniem że Bóg da zbawienie przez Jego imię ludziom którzy uwierzą, kto mógł o tym wiedzieć? Nikt tylko Bóg. Bóg dzisiaj mówi do narodów, do nas, do ciebie byś położył swoje życie w Jezusie, przyjdź do niego a będziesz żył!
Podsumowując
1.      Po pierwsze Jezus daje nam wspaniały wzór pokory i uniżenia. Będąc  wielkim stał się małym niech, będąc Panem stał się sługą, to jest mocna zachęta by iść w Jego ślady
2.       Po drugie Jezus jest centrum historii, czy Jest również centrum mojego życia?
3.      I po trzecie Jezus podnosił ludzi i ratował ich, my również nie przekreślajmy tych którzy potrzebują pomocy. Amen



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń