niedziela, 1 lutego 2015

Zaproszenie Ew. Mateusza 11,25-30


Przed naszym dzisiejszym tekstem jest fragment mówiący o odrzuceniu i wrogości wobec Jezusa. Jezus ostrzegał tych ludzi, którzy mimo wielu kazań, cudów i napomnień trwali w swojej zatwardziałości nie chcąc się upamiętać. Wydawać by się mogło, że praca Jezusa nie przynosi spodziewanych rezultatów w stosunku do zainwestowanych środków. Ale Jezus nie był zły z tego powodu i zniechęcony. Dzięki Bogu nie zrezygnował również ze swojej misji, bo co  by się z nami teraz stało? Nie byłoby dla nas żadnej nadziei, tylko oczekiwanie dnia sądu i potępienia. Wydaje mi się, że fragment 11,25-26 wersetu Ewangelii Mateusza jest jednym z najwspanialszych zachęt do zwiastowania ewangelii i głoszenia Bożego Królestwa, dlatego że dowiadujemy się:
1.       Bóg powołuje i objawia się tym którym chce, często to są ludzie prości i niewiele znaczący w oczach tego  świata.
Jezus potrafił dziękować Bogu nawet wtedy kiedy wiele osób odrzuciło Jego poselstwo. Potrafił to robić dlatego, że widział iż wciąż Boży plan realizuje się. Nie patrzył na obecną sytuację i niechęć Izraela wobec Niego jako na swoją osobistą porażkę. Owszem było mu smutno z tego powodu, że większość nie chciała się upamiętać, ale On mówił: „Ojcze dziękuje Ci, że jednak ci którym objawiłeś ewangelię, to są ci których powołałeś do Królestwa Bożego i oni słuchają tego poselstwa”. To jest właśnie dla nas najbardziej pocieszające, w służbie Bogu, że jeśli wykonamy wszystko  jak trzeba,  jeśli przekażemy w odpowiedni sposób ewangelię i nawet jeśli ona nie przyniesie spodziewanych efektów. To znaczy, nie nawróci się taka liczba osób jaką byśmy chcieli, to pamiętajmy, że nie my nawracamy tych ludzi. To Bóg działa poprzez swoją moc, poprzez moc Ducha Świętego i dla jednych ożywia to słowo, a dla innych nie. Jednym odkrywa prawdę o Chrystusie, o Bożym królestwie, a innym nie. Jest to bardzo uwalniające, nie na nas spoczywa ciężar przekonania człowieka, ale czyni to Bóg. Dlatego też misji nie możemy mierzyć cielesnymi środkami i cielesnymi statystykami. Nie powinniśmy też w jakikolwiek sposób uważać, że idzie coś nie tak, jeśli staramy się, modlimy się i głosimy w odpowiedni sposób Słowo Boże, a nie ma tylu odpowiedzi ilu byśmy chcieli. Jednym z większych problemów misji chrześcijańskiej i tym o co misja się potyka, to zbyt wielkie zaufanie statystykom, wynikom i cielesnym środkom. Zamiast ufać Bogu i wierzyć, że On dotrze do tych, do których chce. To właśnie chęć oglądania wyników i poprawiania statystyk prowadzi wiele kościołów do manipulacji w misji, rozwadniania ewangelii, przystosowywania nabożeństw pod ludzi robiąc bardziej widowiskowe show,  by jak najwięcej osób dobrze i odpowiednio się poczuło. Zarówno Jezus jak apostołowie ufali w suwerenną moc Boga, wierząc że Słowo zmieni tych, których zmienić ma.
Pismo Święte nie pozostawia nam wątpliwości, że Bóg pociąga człowieka, że Chrystus przyjmuje tych, którzy są pociągnięci przez Ojca. Ewangelista Jan mówi nam:
Jana 6:44  Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Nie pytajcie mnie dlaczego tak się dzieje, nie pytajcie mnie dlaczego konkretnie tych ludzi Bóg powołuje. Dlaczego Kowalskiego tak, a Nowaka nie. Nie pytajcie mnie o to, bo  nie wiem tego. I wątpię, żeby ktokolwiek wiedział. Jest to tajemnica suwerennego Bożego wyboru. Być może kiedyś ją poznamy, gdy spotkamy się z Panem, ale teraz jest to, przed nami zasłonięte. Jakąś odpowiedzią jest wers. 26 bo „Bogu tak się upodobało”. Jednak jest to dla nas jasne i Chrystus przed nami niczego nie ukrywa. Zanim człowiek przyjdzie do Chrystusa, zanim zauważy jakąkolwiek wartość w Ewangelii, zanim otworzą mu się oczy i powie „tak to jest to” musi być pociągnięty przez Boga. To Bóg udziela człowiekowi tej łaski byśmy mogli spojrzeć na Chrystusa i dostrzec w Nim naszego Zbawiciela.
Podobnie o tym pisze Apostoł Paweł
Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
29  Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których
Czy widzicie to, 28 wersie, „powołani z jego postanowienia”. On nas powołał, On nas pociągnął do Królestwa, On nas odrodził ku nadziei żywej, On objawił nam, że Pan Jezus Chrystus jest kimś więcej niż tylko cudotwórcą, wspaniałym nauczycielem, filozofem, czy wyłącznie człowiekiem. Następnie apostoł Paweł dalej ciągnie tą myśl i mówi, że Bóg myślał o tych których pociągnął dużo wcześniej, zanim oni jeszcze się narodzili. Nie chodzi tylko o  to, że Bóg wiedział, którzy ludzie się nawrócą, ale pewnych ludzi wybrał i przeznaczył. A gdy nadszedł odpowiedni czas, Bóg zadziałał w ich sercach, by mogli zostać zbawieni. I znowu zwróćcie uwagę na słowa naszego Pana z Ew.  Jana
Jana 6:64  Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda.
65  I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu to nie jest dane od Ojca.
Zobaczcie, że pewni ludzie chodzili z Jezusem, zachwycali się jego nauką, podziwiali Go i uważali się za jego uczniów. Ale czytamy, że wielu z nich tak naprawdę było niewierzących. Niewierzący byli dlatego, że ich serce nie doświadczyło tego Bożego dotknięcia, Bożego przekonania. Również tak jest i dzisiaj w dzisiejszych kościołach i w sytuacji niektórych osób święcie przekonanych, że są chrześcijanami, a tymczasem nie są. Bycie chrześcijaninem Bowiem, jest Bożym dziełem w człowieku, dziełem Bożej łaski w wyniku której, Bóg odradza serce człowieka przez Moc Ducha Świętego, kierując nasze oczy na Jezusa.  Dlatego powinniśmy badać swoje serce, testować się w świetle Słowa Bożego i obserwować własne życie, czy widać owoce upamiętania. Czy ja, czy ty, rzeczywiście jesteśmy ludźmi odrodzonymi. Jeśli tak jest, przyjdziemy do Jezusa, ukochamy Jezusa jak w jednej z pieśni zwrócimy na niego wzrok, oddamy się Jemu, a On odda się nam.
Następnie Jezus mówi nam, że z tych powołanych to, często ludzie prości, dosłownie ludzie o dziecięcej prostocie. W ten sposób jakby Bóg naśmiewa się z pychy i mądrości tego świata i to, co  jest  najcenniejszego czyli życie wieczne -  objawia osobom, które nie polegają na osiągnięciach własnego rozumu, na własnej mądrości i na własnej wystarczalności. Świat jest pełny ludzi przekonanych o swojej mądrości, polegających na swoich osiągnieciach, ludzi pysznych, dumnych, butnych,  uważających że są kimś wyjątkowym. Ludzi którzy mówią, że żadnej łaski nie potrzebują, ludzi jak faryzeusze. Często, to są ludzie wielcy w oczach tego świata, ludzie znani, może nawet podziwiani, byśmy powiedzieli elita intelektualna. Dla nich wiara w Chrystusa, zaufanie Chrystusowi,  to wstyd, to  obciach, to oznaka słabości, i przez to idą do piekła. Jezus nie potępia tutaj mądrości  jako takiej, bystrości umysłu, czy zdolności intelektualnych. On potępia intelektualną pychę, on potępia postawę w której mówisz sobie, ja tego nie potrzebuje, jestem lepszy niż inni. On potępia postawę kiedy z powodu wykształcenia, dumy, religijności, umiejętności, wpływów, władzy, osiągnięć, itp.. gardzisz ewangelią lub umniejszasz jej moc. Gdy Apostoł Paweł odkrył moc i chwałę dobrej nowiny powiedział, że wszystko uznaje za śmiecie, by tylko zyskać Chrystusa (Filipian 3,8).
Na innym miejscu powiedział o tym w ten sposób
1Koryntian 1:27  Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydził mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne,
28  I to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić,
29  Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym.
Również Maria wyraziła swoje zachwycenie pod natchnieniem Ducha i w zachwycie nad Bożą mądrością powiedziała, że Bóg potrzebujących nasycił swoimi dobrami i wypełnił na nich swoje obietnice, a tymczasem odprawił Bogaczy z niczym (Łuk 1,53)
Jak ty na siebie patrzysz, czy uważasz się za mądrego i błyskotliwego człowieka, czy jesteś dumny z tego kim jesteś i obrażasz się gdy ktoś nie potraktuje ciebie w taki sposób w jaki uważasz, że na to zasługujesz? Czy masz jakieś poczucie sprawiedliwości w sobie samym, wyższości od innych z powodu tego kim jesteś, lub co  osiągnąłeś? Nie, jedynie na Jezusa możemy liczyć, wszystko z łaski, to wszystko On czyni, wszystko nasze to śmiecie.
2.       Druga rzecz natomiast znajduje się w wersecie 27 a mianowicie istnieje ścisła zależność miedzy Bogiem Ojcem, a Bogiem Synem. Bóg Ojciec pociąga nas do Syna Bożego, Syn Boży Objawia nam Ojca
Mówiliśmy o tym, że jeśli Ojciec kogoś nie pociągnie, nikt nie może przyjść do Chrystusa. Tu mamy również ewidentny dowód działania Boga. Nawrócenie bowiem człowieka jest Bożym cudem, jest ponadnaturalnym działaniem Ducha Świętego. I mimo tego, że nie widzimy w sposób wizualny osoby Boga, który stoi za nawróceniem jak podobnie nie widzimy wiatru. To jednak widzimy zmianę jak zachodzi w człowieku w wyniku nowego narodzenia. A teraz mamy jakby odwrotną stronę monety. Bóg pociąga człowieka do Chrystusa, Duch święty pociąga człowieka do Chrystusa i człowiek zaczyna miłować Zbawiciela. W zbawienie osoby jest zaangażowana cała trójca zarówno Ojciec, Duch i Syn. Przekonane przez Ducha osoby, Ojciec przekazuje Jezusowi.
Słowo Boże wielokrotnie o  tym mówi. Zwróćcie uwagę na Ew Jana
Jan 3:35  Ojciec miłuje Syna i wszystko przekazał w Jego ręce.
Widzicie, przekazał Ojciec w Jego ręce, zarówno sąd jak ludzi, którzy mają być zbawieni. Inny fragment Ew. Jana mówi
Jan 6:37  Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz;
Jezus mówi, że przyjmie każdego, który jest przekonany przez Boga Ojca. I co Jezus zrobi z tymi ludźmi? Pismo Święte mówi, że Jezus daje im zbawienie.
Jan 10:27  Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną.
28  I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
Więc każdy, kto przychodzi do Jezusa z inicjatywy Boga zostaje przez Jezusa przyjęty, a On obdarza nas życiem wiecznym, oczyszcza nas z naszych grzechów i sprawia, że następuje pokój między nami a Bogiem. Później w tej relacji z Chrystusem, Chrystus objawia nam Ojca, objawia nam kim jest Bóg przez Ducha Świętego. I tylko On może to uczynić, bo nikt nie zna Ojca tak, jak Go zna Syn Boży. A zna Go dlatego, że Syn jest w Ojcu, a Ojciec w Synu. Co oznacza, że Jezus jest Bogiem. Możemy śmiało powiedzieć, że wyłącznie Syn zna Ojca i wyłącznie przez Syna możemy poznać kim jest Bóg. Ojca nie zna żaden anioł i żaden inny człowiek w taki sposób jakie jest poznanie Syna. Na kartach Biblii czytamy o osobach, które miały wyjątkową społeczność z Panem jak np. Mojżesz, lub  osobach, które są w niebie albo były w niebie w wyniku pochwycenia. Ale wiedza o Bogu tych osób w stosunku do Jezusa jest fragmentaryczna i minimalna. Słowo mówi nam
Jan 1:18  Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go. Oczywiście chodzi o Jezusa.
Dlatego odrzucenie Syna jest równoznaczne z odrzuceniem Ojca. Musimy przyznać, że jest to dla nas pewna tajemnica i nie jesteśmy w stanie tego zgłębić. Są Boże rzeczy, których ludzki umysł nie jest w stanie pojąć, ale Bóg oczekuje, że będziemy je akceptować. Nie jest to jedyna rzecz odnośnie Boga wykraczająca po za nasze zdolności umysłowe. Również nie rozumiemy wieczności, nieśmiertelności, wszechwiedzy Boga, czy wszechobecności Boga. Dlatego musimy być ostrożni, by nie próbować sprowadzić Boga do naszego poziomu, czy malować Go na ludzki wzór. Są grupy które kładą duży nacisk na Ojca np. Świadkowie Jehowy czy, wyznawcy Judaizmu. Szczególnie w stosunku do tej drugiej grupy w środowiskach chrześcijańskich jest jakieś przekonanie, że Żydzi odrzucający Jezusa, to jednak nasi bracia w Bogu. Kiedyś byłem w szkole misyjnej i jeden z misjonarzy miał durzą sympatię do Judaizmu. Twierdził również, że znalazł swoje korzenie Żydowskie i zaczął przejmować pewne Judaistyczne praktyki, jak przestrzeganie Sabatu, wizerunek, odrzucanie pewnych potraw. Po jakimś czasie okazało się, że doszedł do wniosku, że jednak Syn jest mniej ważny niż Ojciec i nie należy mu się Cześć. Szkoła misyjna była zmuszona skreślić Go z listy studentów z tego powodu. Ale jeśli ktoś odrzuca Syna, pozbawia się poznania Ojca. Nie chcesz uznać Syna, nie możesz mieć i Ojca, nie uznajesz Ojca nie możesz mieć i Syna. Nie przyjmujesz Ducha Św. nie możesz poznać Syna i Ojca. Dlatego Jezus mógł powiedzieć do Filipa
Jan 14:9 ….Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?
Również są osoby, które większy akcent kładą na Syna próbując umniejszyć Ojca. Są to grupy które mówią, że Bóg Nowego Testamentu nie jest Bogiem Starego Testamentu. Twierdzą, że Bóg Starego Testamentu jest Bogiem krwawym i okrutnym. A Bóg Nowego Testamentu natomiast jest Bogiem pełnym miłości i dobroci. Mówią dajecie nam „Syna” jeśli Bóg jest taki jak „Ojciec” W Starym Testamencie nie chcemy Go. O niemądrzy! Nie chcecie Ojca nie możecie mieć i Syna, te dwie bowiem osoby są jednością. Zależność i jedność miedzy Nimi powoduje, że odrzucenie jednej z Nich jest odrzuceniem  również i Drugiej. Niech nas Bóg chroni przed tym byśmy byli tacy krótkowzroczni.
3.      Trzecia zaś rzecz znajduje się w wersetach 28 i 29.  Zaproszenie skierowane do Wszystkich.
Jest to jedna z najwspanialszych obietnic Biblii. Przyjdźcie do mnie mówi Jezus. Przyjdźcie a otrzymacie prawdziwe pocieszenie i prawdziwe odpocznienie. Jednak jest pewien warunek, trzeba przyjść do  Jezusa. Pozytywnie na to zaproszenie trzeba odpowiedzieć, mieć realną potrzebą i pragnienie, by to ukojenie jakie Chrystus nam oferuje przyjąć. Na tym etapie potyka się już bardzo wielu ludzi. Słyszą to wezwanie, słyszą jak Zbawiciel woła ich, nawet cieszą się z tego, że tak czyni. Mówią „zobaczcie jaki On jest dobry, jaki wspaniały, woła nas chce nam pomóc, chce nas zbawić” ale nigdy do Niego nie przychodzą. Nie chcą mu oddać swoich grzechów, bo są do nich przywiązani. Będą Go podziwiać z daleka, mówić o jego wielkości i poświęceniu, ale nigdy do niego  nie przyjadą i nie poddadzą się Jemu. W tym wezwaniu Jezus bezpośrednio atakuje faryzeuszy, którzy nakładali na ludzi własną interpretacje zakonu i przepisów Starego Testamentu.  Potrafili jedno małe przykazanie podzielić na dziesiątki innych mniejszych jak np. przykazanie Szabatu oznaczającego powstrzymywanie się od pracy. Teraz faryzeusze brali to przykazanie i określali jakie czynności są pracą, a jakie nie. I tak tworzyli kolejne religijne przepisy i kazali ludziom ich przestrzegać. Jezus powiedział o Faryzeuszach
Mateusza 23:4  Bo wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć.
Tora czyli zakon miała 613 przepisów dotyczących religijności. Już samo to prawo było niełatwe do zachowywania. Żydzi jednak napisali jeszcze dodatkową księgę „Talmud” Komentarz do przepisów Tory, w którym znacznie rozbudowali Prawo. Z czasem Talmud zaczęto traktować jak katechizm, a nawet był uważany prze niektórych Żydów za księgę świętą. To wszystko sprawiało, że przecięty Żyd czuł się przygnieciony i przytłoczony ilością prawa dzięki któremu mógł się zbliżyć do Boga. Próbował, ale nigdy mu się nie udawało przestrzegać wszystkich przepisów.
Gdy apostołowie spotkali się  na pierwszym soborze w sprawie rozstrzygnięcia sporu jak poganie mogą dostąpić zbawienia. W taki sposób wyrazili się na temat zbawienia  dzięki religijnym przepisom
Dzieje Apostolskie 15:10  Przeto teraz, dlaczego wyzywacie Boga, wkładając na kark uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my nie mogliśmy unieść?
Piotr mówi, jarzmo, nie mogliśmy tego unieść, myśleliśmy, że przez przepisy będziemy zbawieni, a tymczasem tylko zadawały nam one cios za ciosem, a Bóg ciągle był dla nas daleko. Ale teraz Jezus chce wyzwolić wszystkich, którzy do Niego przychodzą spod tego  ciężaru. I chce ofiarować Zbawienie nie na podstawie jakiejś religijności, ale na podstawie wiary w Niego. Człowiek jednak, który nie przychodzi do Jezusa i nie doświadcza tej wolności, chce tworzyć przepisy religijne, rytuały, kolejne święta i sakramenty. Wszyscy możemy stać się tego winni, zamiast przyjść do Jezusa z naszym ciężarem grzechów, możemy próbować wybielić naszą brudną szatę przez religijność i legalizm. To jednak nigdy nie da ludziom, bo dać nie może prawdziwej ulgi. Tylko na chwile uspokoi ich sumienie, da złudne poczucie pokoju, ale w pustej religijności nie znajdziesz wolności. Jezus jednak daje prawdziwe odpocznienie,  nie kieruje naszej ufności na zewnętrzne ceremonie, ale chce byśmy polegali na Jego Osobie na Jego ofierze Krzyża. Daje również uczucie realnego prawdziwego pokoju, rozlanego w naszych sercach przez Ducha Świętego. Pokoju którego świat nie może dać, którego nie mogą dać żadne przepisy, bo pokój ten z Bogiem jest ponadnaturalnym działaniem mocy z Nieba.
W ten sposób Jezus zaprasza wszystkich, zaprasza mnie i ciebie i mówi przyjdź i zobacz że dobry jest Pan, a Jego łaska na wieki trwa. Przyjdź i zobacz, że Bóg w Chrystusie chce być twoim Ojcem i otoczyć cię opieką. Zamień i porzuć to stare jarzmo religijności, przepisów, swojej sprawiedliwości, dobrych uczynków, zamień na wolność i jarzmo Bożego Syna.
Jarzmo była to uprząż nakładana na bydło w Izraelu, by kierować takim zwierzakiem  podczas pracy. Jarzmo takie było dopasowane do każdego zwierzaka i skrojone na miarę. Jezus chce  z nas zdjąć stare i nałożyć nowe. To nowe jarzmo oznacza, że od momentu zaufania Chrystusowi wszelki nasz wysiłek dla ewangelii i posłuszeństwo Panu ma sens. 
Zobaczysz, że od tej chwili, od chwili zaufania Jezusowi, gdy to  uczynisz Bóg stanie się w twoim życiu kimś żywym i realnym. Kimś z kim zaczniesz chodzić, kogo zaczniesz szanować, czcić i kochać. Zobaczysz, że jarzmo Bożych przykazań już nie będzie dla ciebie ciężarem, ale z ochotą będziesz okazywał posłuszeństwo Panu. Przykazania staną się dla ciebie słodkie jak miód, dlatego że będziesz miał nowe serce i prawego ducha. Być może do tej pory postrzegałeś Boga jako strażnika przepisów, który pilnuje byś wszystkich ich przestrzegał. Może jesteś osobą spracowaną i obciążoną, grzechem, życiem, beznadzieją, problemami? Przyjdź do Jezusa, On ukoi twoje serce i przestaniesz się szarpać i zmagać. On sprawi, że staniesz się pokorny i cichy, a w tym wszystkim znajdziesz prawdziwe ukojenie.
Podsumowując
1.      Bóg pociąga do Zbawiania tych których chce i właśnie ci przyjdą Jezusa. Niech ta uwalniająca prawda jeszcze bardziej zachęci nas do głoszenia Słowa, byśmy mogli się stać świadkami Bożego cudu odrodzenia duchowego
2.      Druga rzecz. Bóg jest Trójjedyny. Bóg pociąga nas do Syna, Syn Objawia nam  Ojca, przez moc Ducha Świętego.
3.      Pan wszechświata, Bóg, Jezus Chrystus zaprasza nas do społeczności ze sobą, zaprasza wszystkich, niech Bóg nas broni byśmy pozostali głusi na to wezwanie.                                                                    






Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń