niedziela, 14 czerwca 2015

Jezus Cieśla z Nazaretu


Josh Mcdowell jest autorem dosyć znanej książki na świcie „Jezus więcej niż cieśla”. I rzeczywiście Jezus był i jest o wiele kimś większym niż tylko znanym Cieślą z Nazaretu. Wiemy o tym, że Jezus jest Synem Bożym, Zbawicielem świata, Bogiem, ale też nie powinno nam umknąć, że Jezus z wykształcenia był Cieślą. Ewangelista Marek przywołuje nam co ludzie, jego sąsiedzi uważali o Nim gdy zaczął nauczać
Marka  6:3  Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim.
Ewangelista Mateusz natomiast informuje nas, że pracą cieśli wcześniej zajmował się Józef  (Mat 13,55). Z pewnością Józef takiego też zawodu nauczył Jezusa. Żydzi przykładali wielką wagę do tego, by wyuczyć swoje dzieci konkretnej profesji. W Późniejszych latach taki wyuczony zawód był nie do przecenienia. Nawet bardzo wykształceni Żydzi pełniący obowiązki urzędowe, czy kapłańskie posiadali konkretne zawody, które dawały źródło utrzymania, gdy zaszła taka Potrzeba. O apostole Pawle możemy się dowiedzieć, że pomimo swojego akademickiego wykształcenia w szkole Gamialiela był rzemieślnikiem, wytwórcą namiotów (Dz 18,1-3). Talmud, który jest uważany za Żydowski komentarz do  pięcioksięgu mówi tak o obowiązku Ojca:
„Człowiek ma obowiązek nauczyć swego syna zawodu, bo kto nie uczy swego syna zawodu – uczy go bycia złodziejem”
W większości sytuacji tym zawodem była fizyczna praca, cieśla, kamieniarz, rolnik, rybak itp. Co ciekawe Grecy i rzymianie uważali pracę fizyczną za poniżającą. Kultura Hebrajska ukształtowana przez Boże Słowo, wprost przeciwnie. Praca dla Żydów byłą wartością, ceniło się człowieka, który ciężko pracował fizycznie i pracował uczciwie. Pan Jezus zanim zaczął swoją publiczną służbę, właśnie był takim człowiekiem od ciężkiej roboty. Ciesielka, dzisiaj byśmy powiedzieli stolarstwo, było naprawdę w czasach Jezusa ciężkim zawodem.
W okresie Chrystusowym, w Palestynie cieśla był kołodziejem, stolarzem, wytwórcą jarzm, pługów, schodów, dyszli, odrzwi, mebli, łodzi rybackich, budował domy a nawet był drwalem. Ogólnie  wytwarzał przedmioty z drewna lub wykonywał prace związane z drzewem, czasami nawet wyrąb lasu. Dowodem na to może być fakt, że oznaką zawodu cieśli w dawnym Izraelu był wiór drzewny zatknięty za ucho. Justyn męczennik mniej więcej w połowie drugiego wieku zapewnia w „Dialogu z Żydem Tryfonem” że Jezus wykonywał pracę Ciesielskie. Możliwe też, że po za wytwarzaniem narzędzi rolniczych naprawiał i robił sprzęty domowe jak stoły, krzesła, łóżka, skrzynie. Tak więc możemy powiedzieć, że Pan Jezus znał się na ciężkiej robocie i nie raz porządnie się przy niej spocił.
Stosunkowo rzadko o tym się mówi, ale jestem pewny, że zawód Jezusa nie jest bez znaczenia, by dostrzec pełny obraz naszego Zbawiciela. Wszyscy chyba się zgodzimy z tym, że Bóg mógłby dla swojego Syna wybrać zawód najbardziej prestiżowy i szanowany w tamtym czasie. Bóg mógłby sprawić, że Jezus przyszedłby na świat w domu ze służbą, gdzie nie musiałby nigdy pracować. Wystarczyłoby żeby powiedział co ma być zrobione. Ale wybrał dla niego zawód Cieśli. Postanowił że Syn Boży zasmakuje ciężkiej fizycznej pracy jak większość ludzi. Dzięki temu Jezus jeszcze bardziej utożsamił się z tymi, których przyszedł zbawić. Gdyby urodził się w domu ze służbą na pięknym dworze, to dla wielu ludzi mógłby być odległy. Wielu mogłoby powiedzieć, że On nie wie co my czujemy idąc każdego dnia do pracy. On nie wie jak ciężko trzeba się strać i jak bardzo spocić, by zapracować na utrzymanie. Ale dzisiaj nikt o to nie może posądzić Pana Jezusa i nikt nie może powiedzieć, że On nas nie rozumie, że On nie doświadczył zmęczenia i cierpienia. Nie tylko tego wynikającego z Krzyża, ale zwykłego codziennego zmagania się z życiem tzw.  kieratu. On również tutaj w codziennej pracy może być dla nas zachętą. Znaczące również jest to, że ciężka fizyczna uczciwa praca i praca w ogóle  w oczach w oczach Boga to coś dobrego. Coś do czego Bóg powołał człowieka już na początku stworzenia. Gdy Bóg uczynił Adama nakazał mu opiekować się ogrodem, strzec go i czynić ziemie sobie poddaną (Rodz 2,15; 1,28). Dzisiaj coraz więcej ludzi patrzy na pracę robotnika tak jak patrzyli starożytni Grecy, czy Rzymianie, nie szanuje jej. Często osoby mające akademickie wykształcenie na stolarza, spawacza, robotnika budowlanego, mechanika, hydraulika, itp. patrzy z wyższością. Ale skoro Bóg wybrał dla swojego syna los zwykłego stolarza nigdy w żadnym razie nie powinniśmy wstydzić się takiego zajęcia lub uważać takiej pracy za mniej wartościową.
J. Peterson poeta klasy robotniczej napisał taki wiersz

"Gdzie stał jego warsztat, nie jest rzeczą pewną,
Lecz często, gdy w swoim strugam szorstkie drewno,
Zdejmuję kapelusz, gdy w myśli zobaczę,
Że wykonywał tę samą, co ja dzisiaj pracę".

Rzeczywiście jak mówi autor listu do hebrajczyków Jezus może rozmieć każdego człowieka (Heb 4,15), On jest arcykapłanem mogącym współodczuwać z nami w każdej sytuacji.
Przychodząc do nas jako zwykły cieśla pokazał również, że w naszym życiu na świecie nie chodzi o to, żeby się wybić, i wspinać się po kolejnych szczeblach kariery. Ale chodzi o to, by w naszej codziennej pracy jakakolwiek by ona nie była, chwalić Boga.
Pamiętajmy, że dla Boga praca to coś dobrego, nigdy nie powinniśmy od niej stronić, czy nią gardzić. Najczęściej ubóstwo i niedostatek pojawiają się w życiu człowieka z powodu niechęci do pracy, rozrywkowego życia i zwykłego leniuchowania.
Przyp Sal 10:4  Leniwa dłoń prowadzi do nędzy, lecz ręka pracowitych ubogaca.
5  Syn, który zbiera w lecie, jest rozumny; lecz syn, który zasypia w żniwa, przynosi hańbę.
Możemy powiedzieć, że życie Jezusa to życie człowieka zapracowanego. Najpierw przy warsztacie stolarskim, a później w służbie, niech będzie to dla nas inspiracją i zachętą.
Nie wyobrażam sobie również, żeby Jezus wykonywał swoją prace niestarannie lub niedbale. Widząc jak mocno i z jakim zaangażowaniem przykładał się do swojej służby dla ludzi, możemy być pewni, że równym stopniu angażował się w swoją pracę stolarza. Gdy zamówiłeś u niego stół, krzesło, koło do wozu lub zleciłeś Mu inne roboty stolarskie mogłeś być pewny, że wykonał tą pracę, wkładając w to całe swoje serce. Nie czynił nic dla pozorów dla oka. Każdy z nas wie kto próbował nająć jakiegoś majstra jak ciężko o solidnego człowieka. Jeśli tylko nie dopilnujesz lub cię nie ma na miejscu zleconych prac to często jakieś kombinatorstwo, ukrycie mankamentów, łatwizna.  
Ale w ten sposób Jezus daje nam przykład, byśmy również swoją pracę wykonywali solidnie. Wiedząc, że głównie nie dla ludzi pracujemy, ale dla Pana. Solidnie to znaczy, że nikt nie musi nas pilnować byśmy przykładali się do swoich obowiązków, nikt nie musi nad nami stać bysmy pracowali, nikt nie musi ciągle nas pouczać byśmy robili coś lepiej, bo z duszy powinniśmy pragnąć, by wszelkie nasze prace były wykonane jak najlepiej.  Uczeń Chrystusa to człowiek, który wie że zawsze patrzy na niego Bóg, czy jest pracy, domu czy szkole. I zawsze w tych wszystkich zajęciach pragnie podobać się Bogu wiedząc, że od Pana otrzyma zapłatę. Jeśli będziemy znani ze swojej solidności, pracowitości nie tylko wystawimy dobre świadectwo o naszym Panu Jezusie Chrystusie. Ale z pewnością taka postawa procentuje dobrą opinią u pracodawcy, czy pomaga w poszukiwaniu pracy. A kto chciałby zatrudnić lenia i obiboka wiedząc, że ów człowiek będzie unikał pracy, spóźniał się, będzie wykonywał ją niestarannie. Nie, to nie jest postawa naszego Pana, On był stolarzem i chyba nie przesadzę gdy powiem, że był dobrym stolarzem. Nie o to chodzi że był najlepszy w swoim rzemiośle, ale chodzi o to, że starał się z całego serca.

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń