piątek, 31 lipca 2015

Skromny początek, ale wielki koniec. Ew Mat 13,31-35


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się kolejnej przypowieści Pana Jezusa opisującej rozwój Królestwa Bożego. Mówiliśmy już o glebie na którą pada ziarno i w zależności od jakości gleby taki wydaje plon. Wiemy że przypowieść o glebie to wyjaśnienie tajemnicy dlaczego niektórzy przyjmują ewangelię, a inni ja odrzucają. Mówiliśmy również o kąkolu i pszenicy, przypowieść ta pokazuje jak  Bóg zasiewa swoje dzieci na świecie i królestwo Boże rozwija się. Ale szatan chce hamować ten rozwój Królestwa Bożego i również zasiewa swoje sługi. Obie te grupy będą żyć obok siebie do  dnia sądu. A teraz Pana Jezus wyjaśnia uczniom i nam dynamikę Królestwa Bożego. Przypowieść ta ma charakter proroczy, który ze słuchaczy Pana Jezusa mógłby przypuszczać, że Królestwo Boże osiągnie takie rozmiary jak obecnie. Ale ktoś mógłby się zapytać, gdzie ty widzisz Królestwo  Boże, gdzie ono jest? Drodzy Królestwo Boże jest wszędzie tam, gdzie są wierzący ludzie, gdzie gromadzi się Kościół Pana Jezusa Chrystusa, tam gdzie ludzie chcą podporządkować się Jezusowi jako Królowi. Tak więc jak mówiliśmy ostatnio, Królestwo Boże jest na całym świecie, bo  po całym świecie głoszona jest obecnie ewangelia. Kto mógł wtedy wiedzieć, że z tak małej garstki uczniów Ewangelia rozprzestrzeni się na cały świat. Pokona nie tylko granice terytorialne, ale kulturowe i społeczne? Kto mógł wtedy wiedzieć, że Ewangelia wyjdzie po za środowisko Żydowskie w którym pierwotnie była zwiastowana, dojdzie do pogan i rozprzestrzeni się po wszystkich krajach, ludach i językach? Drodzy od samego początku wiedział to wszystko Pan Jezus, On przepowiedział te wszystkie wydarzenia. On zwraca naszą uwagę dzisiaj właśnie na tą dynamikę Królestwa i służbę niepozornych początków, ale wspaniałego, wielkiego końca. Małe początki, ale rozległe wyniki. Jestem przekonany, że uczniowie w swoich myślach często wracali do tej przypowieści. Wracali gdy byli prześladowani, wracali gdy było im ciężko i stanowili małą grupę, wracali gdy były problemy w kościele  i niektórzy odchodzili od Boga, wracali gdy zaczynali pionierską misje w jakimś nowym miejscu. Również i dla  nas, przypowieść ta może być wspaniałą zachętą, by nie poddawać się w trudach i pracy dla Królestwa Bożego, by nie poddawać się gdy są problemy, gdy jesteśmy małą grupą i duża część ludzi nie przyjmuje Ewangelii. Nie poddawać się, gdy rozpoczynamy nową służbę, gdy robimy coś pionierskiego dla Boga. Przypowieść ta może być zachętą, bo mamy obietnice, że Królestwo Boże rozwija się ze skromnych początków do wielkich rozmiarów. Można powiedzieć, że w tym ziarnie Królestwa Bożego, którym  jest Ewangelia już jest cały potencjał wzrostu, by z czegoś niepozornego rozwinęło się do czegoś wielkiego. Dlatego że Słowo Boże ma prawdziwą moc z którą Bóg je posyła, by przemienić serce człowieka, by zmobilizować go do zmian, by dzielić się poselstwem Ewangelii z innymi ludźmi. Bóg stoi za tym zwiastowanym słowem i przyznaje się do Niego sprawiając że przez Słowo Boże i moc Ducha Świętego kobiety i mężczyźni doznają wewnętrznej duchowej przemiany pod wpływem poselstwa Ewangelii o której to przemianie Pan Jezus mówił 3 rodz. Ew Jana „Nowe narodzenie”. Narodzenie do nowego duchowego życia z Bogiem i stanie się częścią Królestwa Bożego.  Mamy również obietnice w tej przypowieści, że te niewielkie początki Królestwa Bożego zdobędą w końcu całą ziemię (Dan 2,35) tak, że kiedyś ziemia będzie Pełna poznania chwały Pana jak może wodami wypełnione (Hab. 2,14)
Pan Jezus Przedstawia nam to na przykładzie ziarnka gorczycy i kwasu który zakwasza całe ciasto.
W pierwszej przypowieści mamy rolnika, który sieje na swoim polu maleńkie ziarenko gorczycy. Nie jest to takie ziarenko gorczycy jakie mamy w swoich domach. Gorczyca z Palestyny jest dużo mniejsza, bardzo drobniutka. Pan Jezus mówi, że jest ono najmniejsze ze wszystkich ziaren (32). Ale nie chodzi o to, że jest  najmniejsze ze wszystkich ziaren w ogóle, bo z botaniki wiemy że są mniejsze ziarna od biblijnej gorczycy. Ale jest najmniejsze ze wszystkich ziaren roślin uprawnych, które można spożywać w tamtym rejonie. Niektórzy badacze botaniczni próbując potwierdzić wypowiedź Pana Jezusa porównywali różne ziarna siane przez rolników na wschodzie i nie mieli wątpliwości, że ziarno gorczycy jest najmniejszym uprawnym ziarnem. Zresztą Pan Jezus mówi wyraźnie, najmniejsze ze wszystkich jarzyn. Nie mówi najmniejsze ze wszystkich roślin na ziemi.
Sianie ziarna gorczycy nie było niczym niezwykłym w Izraelu. Gorczycę wykorzystywano np. do celów leczniczych, czy jako przyprawę, również dzisiaj ma ona wartość handlową. Osiągała różne rozmiary od mniejszych 1,5 metra do większych, nawet około 5 metrów. Niektórzy pisarze opisujący tereny Palestyny wspominają, że pod krzew gorczycy mógł nawet wjechać koń z jeźdźcem. Więc stwierdzenie Pana Jezusa, że z małego ziarna jarzyny wyrasta wielki krzew w którym mogą się chronić ptaki niebieskie wcale nie jest przesadzone. Nie mógł to być mały krzew. W małym krzewie ptaki niebieskie nie znalazłyby chronienia. A Jezus mówiąc o ptakach niebieskich chroniących się w gorczycy używa greckiego terminu oznaczającego dom w sensie budowania gniazda. Wielu krytyków biblijnych, atakuje tą przypowieść, że jest nieprawdziwa, bo ziarno gorczycy nie jest najmniejsze, a krzew nie jest na tyle durzy, by mógł dawać schronienie. Krytyka ta nie wynika z faktów, ale jest wyrazem osobistych uprzedzeń do słowa Bożego i  próbą wykazania, że Biblia jest omylna i nie można jej ufać. Jednak solidne przebadanie wypowiedzi Jezusa nie pozostawia wątpliwości,  Jezus tutaj jest całkowicie wiarygodny. Oczywiście Pan Jezus nie przyszedł zajmować się botaniką, ale jeśli wypowiadał się na ten temat lub budował porównanie o przykład z dziedziny botaniki możemy Mu w pełni ufać. Jeśli możemy Mu ufać w botanice,  tym bardziej możemy Mu ufać w sprawach wieczności.
Kolejna przypowieść jaką Pan Jezus nam podaje, a która również oznacza rozrost Królestwa Bożego z czegoś niewielkiego i w końcu obejmującego wszystko została przedstawiona na przykładzie zaczynu, zakwaszonego kawałka ciasta z poprzedniego wypieku. Gospodyni bierze go i dodaje do ciasta, następnie  ugniata, tak że w końcu kwas przenika wszystko, aż całe ciasto jest zakwaszone. Kwas stymuluje rozrost ciasta, tak że ciasto staje się większe i smaczniejsze. Ciasto nie zakwaszone było suchym plackiem, a na zakwasie było pulchne i sprężyste. Ugniatanie i zakwaszanie ciasta było codzienną czynnością każdej gospodyni. Pewnie Pan widział nie raz gdy w taki sposób przygotowywała chleb jego matka. Na początku jak czytamy było trzy miary mąki, to jest tyle co potrzebne było do wypieku chleba dla jednej dużej rodziny.  Wiec tego ciasta było dużo, ale wystarczyła niewielka ilość zakwasu, by przeniknęło całe ciasto.
Właściwie obie te przypowieści są bardzo podobnie. Co prawda przykłady są inne, ale znaczą to samo.
Pierwszy wniosek jest taki, że Królestwo Boże rozrasta się  ma i wielki potencjał oraz wielką moc. Właściwie moc Królestwa Bożego jest nieograniczona i zdobywa wszystko. Pokazuje to przypowieść zarówno o ziarnie gorczycy jak i o kwasie. Małe ziarenko z którego wyrasta wielkie drzewo i mała ilość kwasu mogąca zakwasić dużą ilość ciasta. Wszyscy wiemy jak niepozornie zaczęło się przesłanie Ewangelii o zbawczym dziele Pana Jezusa Chrystusa. Pan Jezus Chrystus urodził się w ubogiej rodzinie. W rodzinie zwykłego Cieśli Józefa i Marii. Do tego urodził się w polowych warunkach jakby Bóg wielką odnowę świata chciał zacząć od najniższego pułapu, by wszyscy widzieli, że Królestwo Boże to nie jest dzieło człowieka. Józef I Maria nie byli majętni i niewiele znaczyli w Izraelu i żaden historyk nigdy by o nich nie wspomniał, gdyby nie Pan Jezus. Nikt o zdrowym rozsądku patrząc na okoliczności nie szukałby przyszłego Króla w ubogiej rodzinie i do tego w stajni. Ale to był Boży plan, by Syn Boży w taki sposób przyszedł na świat, by dorastał w Nazarecie pośród zwykłych ludzi i by w końcu nikomu nieznany wystąpił i zaczął ogłaszać niezwykłe rzeczy o Bogu. O tym, że przyszedł od Niego, że widział Go, że zna Go, że jest zbawicielem świata i Jego stwórcą, że Jest drogą do Boga i zbawi wszystkich którzy do Niego przychodzą.
Wziął sobie dwunastu uczniów i z nimi chodził, głosił wszędzie nadchodzące Królestwo Boże i powoli do Królestwa przyłączali się kolejni ludzie. Ci kolejni ludzie, uczniowie, głosili innym, a ziarno Królestwa Bożego, które zostało zasiane przez Boga zaczęło rosnąć i stawało się coraz większe i było coraz więcej uczniów i więcej i więcej. Po zesłaniu Ducha Św. nawróciło się 3000 tys. ludzi, później czytamy już o 500 tys. Z czasem Ewangelia wyszła po za ramy Jerozolimy, dotarła do Samarii, a dzisiaj aż po krańce świata. I Tak to uczniowie Chrystusa są chyba w każdym kraju na ziemi. W ks. Objawienia czytamy, że przed tronem Bożym będą ludzie zbawieni ze wszystkich narodów ludów i języków.  Czy to jest koniec? Nie, Pan  Jezus mówi, że Królestwo Boże ogarnie w końcu całą ziemię, jak zaczyn tego ciasta i wszystkie narody będą pielgrzymować na górę Pana i oddawać mu pokłon po Jego powrocie (Zach 14,16). On powiedział, że gdy ta Ewangelia będzie głoszona po całej ziemi, On wtedy powróci (Mat 24,14) i właśnie wtedy zegnie się każde kolano i każdy Język będzie musiał wyznać ku chwale Boga Ojca, że Jezus jest Panem. Ale widzicie od czego się zaczęło? Od czegoś małego i niepozornego. Małe dziecko w biednej rodzinie, garstka apostołów, przestraszonych uczniów, przeważnie niewykształconych w naszym rozumieniu i w oczach świata nie wiele znaczących. Ale Jezus wiedział, że Ewangelia przemieni świat, że przemieni apostołów i ze zwykłych grzesznych ludzi uczyni Boże sługi, gotowych oddać życie za Jezusa, bo w tym ziarnku Ewangelii znajduje się niezwykła moc, moc przemiany grzesznika w świętego człowieka.
Apostoł Paweł wierzył w to bez zastrzeżeń mówiąc:
Rzymian 1:16  Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka,
Zauważmy, że kto  sieje to ziarnko do ziemi, kto zakwasza ciasto? Czy są to jacyś niezwykli ludzie. Nie, zarówno rolnik siejący ziarnko do ziemi jest zwyczajny jak i kobieta zakwaszająca ciasto. Moc nie jest w tym człowieku, który sieje, moc jest w tym słowie przesłania, za tym słowem stoi Bóg i przez to proste przesłanie działa. On zmienia mężczyzn i kobiety sprawiając  na całej ziemi, że ci którzy przyjmą to przesłanie Ewangelii stają się nowymi ludźmi. Moc Ewangelii jest nieograniczona, Bóg w jednej chwili z agresywnego alkoholika jest w stanie uczynić uprzejmego abstynenta, ze złodzieja jest wstanie uczynić kogoś uczciwego, z człowieka pogrążonego w depresji może uczynić kogoś radującego się życiem, z rozpustnika uczyni kogoś kto jest wierny swojej żonie itp.
Tak przemienił też wielu z nas i przemienia kolejnych sprawiając, że to drzewo z małego ziarna gorczycy rozrasta się, a zakwas z ciasta zakwasza całe ciasto. Ewangelia doprowadza do kolejnych zmian w nas samych, a Boże Królestwo jeśli tylko chodzimy z Jezusem coraz bardziej nas zdobywa. Człowiek chodzący z Bogiem, to człowiek który z minuty na minutę z godziny na godzinę i z dania na dzień staje się coraz bardziej podobny do Pana Jezusa Chrystusa.
Widać wyraźnie, że słowo Ewangelii gdy jest właściwie przekazywane, gdy jest siane ma wpływ na ludzi którzy są dokoła. Ale ta przemiana zawsze zaczyna się od czegoś małego, od jednego małego zasianego ziarenka, jeden nawrócony człowiek w mieście siejący wytrwale to ziarno do ziemi może doprowadzić do przebudzenia duchowego całe miasto. Jeden nawrócony człowiek w rodzinie siejący wytrwale do ziemi ziarno Ewangelii może doprowadzić że cała rodzina ulegnie przemianie dzięki łasce Bożej. Ile razy próbowano zniszczyć Ewangelie, zabić Boże sługi w różnych rejonach świata. Pierwsze trzy wieki dla chrześcijaństwa były szczególnie trudne. Co pewien czas wybuchały prześladowania i chrześcijanie ginęli w obozach pracy, na arenach Rzymu, pozbawiano ich majątku, palono  ich księgi z nadzieją, że uda się zniszczyć chrześcijaństwo. Ale ta siła tego ziarenka Ewangelii była nie do pokonania, Bóg przemieniał kolejne osoby i ten zakwas Ewangelii rozchodził się, drzewo rozrastało się. Spójrzcie na inny przykład na Abrahama, od czego Bóg zaczął naród Izraelski? Zaczął od powołania jednego człowieka, człowieka który już nie był najmłodszy, miał 75 lat, człowieka który nie mógł  mieć dzieci, bo Jego żona była bezpłodna. I z tego małżeństwa Bóg postanowił uczynić swój lud, lud który miał być tak liczny jak piasek morski. Nie wziął Bóg jakiegoś narodu i nie uczynił z niego swojego, ale powołał Abrahama z którego po ludzku patrząc nie dało się uczynić narodu, bo był już w podeszłym wieku i był bezdzietny. A teraz? Żydzi są na całej ziemi, niemalże w każdym kraju są potomkowie Abrahama dlatego że Bóg stał za tym. Jest to wspaniały obraz jak to Boże ziarenko rozrasta się. Tak jest również i dzisiaj z chrześcijaństwem. Jak wiele razy słyszeliście, że islam jest najlepiej rozwijającą się religią świata? Drodzy to jest  nieprawda, „Badania Philipa Jenkinsa z Baylor University wskazują, że to chrześcijaństwo stanowi religię, której liczba wyznawców rośnie najdynamiczniej. według danych The World Christian Database w samej Afryce liczba chrześcijan od 1900 roku zwiększyła się o 4930 procent, a w Ameryce Łacińskiej o 877 procent”. Być może jak patrzymy na nasze środowisko, to nie widzimy wielkiego rozwoju, ale Królestwo Boże wciąż nadal rozszerza się i w wielu rejonach świata nawracają się do Chrystusa całe społeczności.
Prorok Izajasz prorokował o tym spektakularnym rozwoju Królestwa Bożego mówiąc
Izajasza 54:2  Poszerz zasięg twojego namiotu i zasłony twoich mieszkań, nie krępuj się, wydłuż twoje sznury i wbij mocno twoje paliki!
54:3  Bo się rozszerzysz w prawo i w lewo, a twoje potomstwo odziedziczy narody i zaludni spustoszone miasta.
Drodzy Pan nasz Jezus Chrystus dał nam wspaniałą obietnice, że bramy Piekielne Królestwa Bożego nie przemogą (Mat 16,18). Nie przemogą Go prześladowania, nie przemoże Go grzech, nie przemogą Go wrogowie, świat i szatan. Nic nie powstrzyma rozwoju Królestwa Bożego. Jest jak mała roślinka, która gdy wyrośnie rozsadza wszelkie móry, podnosi betonowe chodniki i ulice i sprawia, że pękają ściany.
Wpływ społeczny chrześcijaństwa
Teraz spójrzcie na to, co czytamy w tej naszej przypowieści. W wierszu 32 czytamy, że gdy Królestwo Boże rozrasta się to ptaki niebieskie przylatują i chronią się w Jego gałęziach. Czym są te ptaki niebieskie chroniące się w gałęziach? Komentarze tutaj potrafią być karkołomne. Niektórzy sugerują, że te ptaki to demony mieszkające w kościele, bo w innym miejscu w przypowieści o glebach ptaki symbolizują złego. Ale jestem pewny, że to zła interpretacja, tutaj wyraźnie widać, że rozrastające się Królestwo Boże daje schronienie i błogosławieństwo. Jestem przekonany, że chodzi tutaj o pozytywny wpływ Królestwa Bożego na świat. Przypowieść o rozrastającym się drzewie gorczycznym jest powiązana z inną historią ze Starego Testamentu z 4 rozdz. Ks. Daniela. Tam mamy sen babilońskiego króla Nebukadnesara o wielkim drzewie. Drzewo w wizji króla jak wyjaśnia Daniel symbolizuje królestwo Babilońskie, które rozrosło się do potężnych rozmiarów tak, że dało światu wiele dobrego.
Tak prorok Daniel wyjaśnia tą wizje:
Daniela 4:17  Drzewo, które widziałeś, które rosło i było potężne, którego wysokość sięgała nieba, a było widoczne na całej ziemi,
18  Którego liście były piękne, a owoc obfity, i które miało pokarm dla wszystkich, pod którym mieszkały zwierzęta polne, a w jego gałęziach gnieździły się ptaki niebieskie
4:19  To jesteś ty, królu: rosłeś i stałeś się potężny, twoja wielkość urosła i sięga nieba, twoja władza rozciąga się aż po krańce ziemi.
Królestwo babilońskie w czasach swojej świetności rzeczywiście zapewniało bezpieczeństwo i obfitość na świecie. Pod parasolem Babilonu schroniło się wiele narodów, wnosiło również wiele dobrego do świata kultury, nauki i architektury. Dzisiaj takim przykładem mogłyby być Stany Zjednoczone Ameryki zapewniające pokój dla wielu narodów, mające sojusze z wieloma narodami i deklarujące pomoc.
Tak więc Pan Jezus bierze ten przykład o drzewie ze snu króla Nebukadnesara i pokazuje pozytywny wpływ chrześcijaństwa na świat. Tam gdzie chrześcijaństwo kwitnie tam społeczeństwo ulega przemianie, tak że mogą korzystać z tego również ludzie niewierzący. Jest to wyrazem powszechnej łaski i dobroci Boga dla wszystkich. Możemy tutaj podać wiele przykładów. Weźmy pod uwagę chrześcijańskie przebudzenie metodystyczne w XVIII w. w Anglii. Historycy świeccy są zgodni co do tego, że gdyby nie Wesleyowskie przebudzenie metodystyczne, to Anglia pogrążyłaby się w rewolucji podobnej jak Francja z powodu rozkładu i podziału społeczeństwa na klasy. Ale dzięki temu, że tysiące ludzi zaczęły nawracać się do Chrystusa przez zwiastowanie Metodystów, społeczeństwo zaczęło się zmieniać. Z ulic zaczęły znikać pijackie bandy guliganów, ludzie stawali się dla siebie mili, zaczęli pomagać sobie nawzajem. Chrześcijanie zaczęli zakładać przytułki dla bezdomnych, sierot, alkoholików. Zaczęto organizować bezpłatną służbę zdrowia, opiekę społeczną dla potrzebujących. A to wszystko wynikało z miłości nawróconych ludzi do Chrystusa. Miłość Jezusa w nich pchała ich w kierunku innych ludzi i pragnęli czynić im dobrze. Tak to w krótkim czasie w ciągu jednego pokolenia niemal cała Anglia została przemieniona i choć nie wszyscy stali się chrześcijanami, to jednak wszyscy odczuwali tą dobrą zmianę wywołaną przez duchowe przebudzenie. Dzisiaj w Europie zachodniej i w wielu innych krajach rozwiniętych zapomina się, że dobrobyt który mamy zawdzięczamy chrześcijańskiej kulturze. Tam gdzie Królestwo Boże rozeszło się, zmieniło środowisko, ustanowiono prawa chroniące drugiego człowieka, założono szpitale, przytułki, zaczęto chronić skrzywdzonych i ogólnie nastąpiła poprawa moralna całego społeczeństwa. Spójrzcie na kraje o chrześcijańskiej kulturze i teraz porównajcie te o kulturze muzułmańskiej, hinduskiej i innej. Gdzie się lepiej ludziom żyje, tam gdzie chrześcijaństwo zataczało szerokie wpływy. Czym większy wpływ chrześcijaństwa i prawdziwych nawróceń, tym lepsze społeczeństwo. Tam ptaki niebieskie mogą chronić się pośród gałęzi Królestwa. Tam gdzie imię Jezusa zaczyna coś zaznaczyć, tam wielu ludzi doświadcza poprawy warunków życiowych. Tam gdzie nawraca się Ojciec rodziny, matka, syn, córka, tam cała rodzina odczuwa to błogosławieństwo. Ludzie stają się dla siebie lepsi, milsi, dobrzy, uprzejmi, pomagając sobie nawzajem.  
Tak więc drodzy, nie jesteśmy po stronie przegranych jeśli wierzymy w Jezusa i jesteśmy częścią Królestwa, chociaż może być nas nie wielu. Nie jesteś po stronie przegranych nawet jeśli jesteś sam, bo Królestwo Boże rozwija się i będzie się rozwijać.
Pamiętam pewną sytuacje z naszego podwórka. Gdy zaczynaliśmy spotkania wtorkowe, byłem tylko ja i jeszcze jedna osoba. Modliliśmy się, by grupa wzrosła i pamiętam, że powiedziałem iż musimy siać to ziarno, a będzie nas więcej. Obecnie po kilku latach grupa ta liczy już kilka osób. I wierze, że to jeszcze nie koniec. Nie traćmy nadziei, bo Królestwo Boże w końcu obejmie całą ziemię, gdy powróci Król i wtedy już wszystko Mu będzie poddane.
Do tego czasu siejmy ziarno Ewangelii do gleby wytrwale, a wierze że Bóg w swej łasce pozwoli nam oglądać jak to ziarno wzrasta i czyni wielkie rzeczy w naszym w naszym mieście, w naszym kościele, w mojej rodzinie i w moim życiu.
Amen   


  

czwartek, 30 lipca 2015

Studium postaci – Przykład służby Samuela część 1


Charakterystyka postaci
Samuel był synem Elkany i Anny, pochodził z plemienia Efraima. Jego pojawienie się było interwencją Pana. Anna bowiem przez długi czas nie mogła mieć dzieci i co roku udawała się wraz z mężem do przybytku pańskiego złożyć Bogu ofiary i prosić Boga o Syna 1 Sam 1,10-11.
Bóg zmiłował się nad Anną i po wielu latach modlitwy obdarował ją dzieckiem, synem, któremu dała imię Samuel –  wyproszony od Pana 1 Sam 1,20.
Anna również obiecała, że jeśli Bóg da jej chłopca, to odda go na służbę pańską do przybytku. Więc gdy chłopiec trochę podrósł, był trzyletni (jak odstawiła go od piersi) zaprowadziła chłopca na służbę do przybytku i od tego czasu widywała się z nim raz do roku.
·         Z pewnością poświęcenie Anny i Elkany, ich pobożność miały pozytywny wpływu na późniejsze życie Samuela.
Służba Samuela
·         Słowo  Boże przekazuje nam, że Samuel rozwijał się duchowo i społecznie (1 Sam 2,21; 1 Sam 2,26
Jak myślisz co to znaczy, że Samuel podobał się coraz bardziej Bogu i ludziom? Rzymian 14,14-19; Mat 22,38-39
Oznacza to, że Samuel przestrzegał Bożych przykazań, jego serce było przywiązane do Pana. Kochał Go i był Mu posłuszny. Z miłości do Pana wynikała jego służba ludziom, był pomocny ludziom, pomagał im i służył im. Miłość do  Boga zawsze prowadzi nas do służby drugiemu człowiekowi 1 Jana 4,19-21 a miłość złego bliźniemu nie wyrządza. Tak więc Samuel może być dla nas przykładem miłości  do Boga i ludzi. Podobnie rozwijał się Jezus Łuk 2,52
·         Powołanie Samuela na proroka
Czego nie potrafił Samuel na początku swojej służby? 1 Sam 3,10 - (7)
Na początku swojej służby Samuel  nie znał jeszcze Pana i nie potrafił rozpoznawać Jego głosu. Podobnie jest z każdym chrześcijaninem na początku drogi z Bogiem trudno nam rozpoznać i dostrzec w wielu sytuacjach działanie Boga, to jak nas Bóg prowadzi, rozpoznać głos Ducha Św. w naszym sercu i odróżnić go od naszych myśl. Tego wszystkiego jako chrześcijanie musimy się uczyć. Psalm 95,10; Izaj 2,3;
Jaka relacja zachodzi między owcami a pasterzem według słów Pana Jezusa Ew. Jana 10,1-6.14-15
Jak myślisz jak my możemy dzisiaj uczyć się słuchać i rozpoznawać głos oraz wolę Boga?
·         Przez Słowo Boże czytając je, rozważając i studiując (2 Tym 3,16-17). Bóg nigdy nie będzie nas prowadził w sprzeczności z tym  co jest zapisane w Jego słowie Tyt 1,2, Rzym 15,4; 1 Kor 4,6
·         Przez społeczność z Bogiem w modlitwie. Wtedy stajemy się szczególnie wyczuleni na głos Duch Św. w naszym życiu i uczymy się rozpoznawać Jego głos
·         Przez okoliczności, musimy obserwować okoliczności w jakich Bóg nas stawia i strać się dostrzegać Boży palec.
Jaka była postawa Samuela, gdy już wiedział że Bóg do niego przemówił? 1 Sam 3,10
Samuel był gotowy słuchać Boga i wypełnić Jego wolę.
Zwróć uwagę jakie zadanie dostał od Boga 1 Sam 3,11-18. Z jakimi trudnościami wiązało się wypełnienie zadania jakie Bóg zlecił Samuelowi w stosunku do Heliego i co Samuel w związku z tym zrobił?
Jak myślisz jakiej lekcji chciał Bóg przez to nauczyć Samuela? 1 Sam 15,22 – 23
W jaki sposób Bóg przyznawał się do Samuela? 1 Sam 3,19-21.
Jak myślisz w jaki sposób Bóg przyznaje się do nas, gdy z Nim chodzimy?
·         Odpowiada na nasze modlitwy
·         Zmienia nasze życie, tak że ludzie żyjący wokół nas widzą to
·         Potwierdza nasze Słowa,  które zwiastujemy o łasce i sądzie Pana Jezusa przyznając się do nich.
·         Daje nam pokój w sytuacji, gdy inni go nie mają.
·         Ratuje nas z różnych opresji i pomaga nam tak, że możemy składać świadectwo o jego prowadzeniu.
Posługa Samuela dla  Izraelitów
Do czego wzywał Samuel Izraela?  1 Sam 7,3-9
Jakim autorytetem cieszył się w Izraelu Samuel? Zwróć uwagę na Ks. Wyjścia 18,21 i powiedz jakimi cechami moralnymi się odznaczał? Był dzielny, bogobojny, godny zaufania, nieprzekupny.
Również każdy chrześcijanin powinien dbać o to, by wieść życie prawe, czyste transparentne. Rzymian 3,12-13; Efez 4,17; 5,8 




niedziela, 26 lipca 2015

Jesteś kąkol czy pszenica? Ew. Mateusza 13,24-30;36-43


Drodzy dzisiaj przechodzimy do kolejnej przypowieści Pana Jezusa o pszenicy i kąkolu. Jak już mówiliśmy przy innej okazji Pan Jezus używał porównań i podobieństw biorąc przykłady z naturalnego środowiska słuchaczy, tak było i tym razem. Być może spojrzał na pole gdzie rolnik posiał zborze, może nawet to było całkiem blisko, że mógł wskazać na konkretne miejsce. I na tej podstawie zbudował wspaniałą przypowieść wyjaśniającą przejściowy charakter Królestwa Bożego.
Zakres panowania Króla
Po pierwszej przypowieści na temat właściwej gleby należało wyjaśnić że cała ziemia jest  Bożą własnością, a świat jest Bożą rolą. Wszyscy ludzie należą do Boga czy tego chcą, czy nie chcą. Obecnie władza nad wszystkimi ludźmi została przekazana Panu Jezusowi Chrystusowi, on w Ew. Mateusza powiedział, że  dana jest mu wszelka władza i moc na całej ziemi (Mat 28,18). A w Ew. Jana czytamy, że Bóg Jezusowi dał władzę nad wszelkim ciałem (J 17,2). Tak więc Pan Jezus jest królem całego świata, również ludzi niewierzących. On toleruje ich i pozwala im żyć mimo ich nieposłuszeństwa. W ten sposób okazuje ludziom dobroć i miłosierdzie, aż do dnia sądu, kiedy jak powiedział Jan chrzciciel ziarno zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym (Mat 3,12).  Jest  również głową i Panem swojego Kościoła. Jego kościół to ludzie,  którzy uznali Jego (Jezusa) autorytet, przyjęli jego ofiarę jako swoją zapłatę za grzech i zostali odrodzeni przez Ducha Św. W ten sposób stali się częścią Królestwa Bożego okazując posłuszeństwo Jezusowi jako Królowi już teraz, czekając na Jego przyjście.
Królestwo jego wciąż się rozwija, wciąż dołączają do  Niego kolejni ludzie, ci których Bóg powoła, aż do dnia, gdy Królestwo to ogarnie całą ziemię i wszelkie zgorszenia ze świata zostaną usunięte, a niewierzący zupełnie usunięci z ziemi. Ziemia będzie należeć do tych których Bóg powołał, oni otrzymają ją w posiadanie
Psalm 37:9  Bo niegodziwcy będą wytępieni, Ci zaś, którzy pokładają nadzieję w Panu, odziedziczą ziemię.
Psalm 37:11  Lecz pokorni odziedziczą ziemię I rozkoszować się będą obfitym pokojem.
Wtedy gdy Pan przybędzie nastanie wspaniały czas tysiącletniego Królestwa, pokoju i radości.
Tak wiec zakres tej naszej dzisiejszej przypowieści jest bardzo szeroki, wyjaśnia jak Królestwo będzie się rozwijać do dnia kolejnego powrotu Króla. To że nie wszyscy uwierzą, czy to że ludzie są nieposłuszni Bogu nie zmienia faktu, że Bóg wciąż nad wszystkim panuje i toleruje do dnia sądu obecny stan rzeczy.
Przedstawienie przypowieści
Teraz przechodząc do przypowieści zwróćmy uwagę, że rola należy do rolnika, on jest jej właścicielem (24). Wiemy że rolą jest cały świat, Bóg jest jego właścicielem. Wszystko należy do niego. On sieje dobre nasienie jak dobry rolnik.
 Rolnik nigdy nie sieje złego nasienia zawsze stara się posiać jak najlepsze nasienie. Pamiętam  gdy mój ojciec prowadził gospodarstwo kupowaliśmy nasienie w centrali. Centrala była miejscem gdzie można było kupić ziarno do siewu. Najczęściej rolnicy nie siali swojego ziarna, które zebrali, bo  nie wiadomo było co z niego wyrośnie. A ziarno w centrali było oczyszczone z plew, nasion zielska i przebadane pod względem siły kiełkowania. Więc rolnik,  który kupował ziarno w centrali mógł mieć większą pewność, że będzie miał dobre zbiory. Tak i w tym przypadku, siewca posiał dobre ziarno, wszystko co złe, niezgodne z Bożą wolą w świecie w kościele nigdy nie pochodziło od Boga. Nigdy nie możemy przypisywać Bugu złych owoców. Bóg sieje najlepsze ziarno, nie średnie czy słabe. Zawsze sieje najlepsze. Ale jak słudzy spali, niepostrzeżenie przyszedł nieprzyjaciel i posiał miedzy dobre ziarno kąkol (13,5).
Kąkol o którym mówi Jezus był jednym z największych wrogów rolnika. Prawdopodobnie chodzi tutaj o chwast życicy rocznej, który bardzo podobny jest do zboża podczas wzrostu, aż do momentu kiedy wyda ziarno. Podobieństwo tego chwastu jest tak duże, że niemal nie do odróżnienia, a do tego korzenie chwastu oraz pszenicy podczas wzrostu zostają ze sobą splątane. Chęć usunięcia chwastu podczas wzrostu powoduje naruszenie korzeni pszenicy i mogłoby jej zaszkodzić, a nawet ją usunąć. Jednak gdy zboże i kąkol dojrzeją, różnica między  nimi staje się wyraźna. Wtedy bez problemu można oczyścić zborze z zielska. Nawet trzeba to zrobić, bo kąkol jest trujący i mógłby zaszkodzić tym, którzy spożywaliby takie ziarno. Sytuacja którą opisuje Pan Jezus, że przyszedł nieprzyjaciel i posiał kąkol między ziarno też nie była odległa. Mógł to być zazdrosny sąsiad, lub ktoś kto nie lubił tego rolnika, albo miał z nim konflikt. Zemsta w postaci posiania kąkolu była bardzo dotkliwa, bo mogła pozbawić rolnika plonów. Ten szkodnik o którym  mówi Jezus, nieprzyjaciel jest bardzo sprytny. Przyszedł gdy słudzy spali, była noc, a nieprzyjaciel działał w ukryciu. Z początku nawet nie było widać, że stało się coś złego. Słudzy zauważyli to, dopiero wtedy gdy zboże podrosło i wydało owoc.  Przyszli oni wtedy do swojego Pana wyraźnie zaskoczeni. Mówiąc jak to możliwe, że tyle chwastów jest na polu? Przecież nasienie było siane dobre. Mogliby zrozumieć gdyby zielsko było gdzieniegdzie, ale wyraźnie widać że chwasty są wszędzie. Więc gospodarz wyjaśnia im że on posiał dobre ziarno, ale wróg przyszedł i posiał kąkol. Teraz słudzy proponują oczyszczenie zboża, ale gospodarz każe zaczekać do dnia zebrania plonów. Oczyszczenie zboża przed plonami mogłoby spowodować zniszczenie uprawy i niechcący wraz z usunięciem zielska, usunąć również pszenice.
I znowu jak czytamy nie wyjaśnił tłumom tej przypowieści. Wyjaśnił dopiero uczniom na osobności. Uczynił tak by mogły wypełnić się słowa z Izajasza
Izajasza 6:9 ….Słuchajcie bacznie, lecz nie rozumiejcie, i patrzcie uważanie, lecz nie poznawajcie!
10  Znieczul serce tego ludu i dotknij jego uszy głuchotą, a jego oczy ślepotą, aby nie widział swoimi oczyma i nie słyszał swoimi uszyma i nie rozumiał swoim sercem, żeby się nie nawrócił i nie ozdrowiał!
Mówiliśmy, że przyczyną takiego postępowania Jezusa było odrzucenie go i niechęć ze strony Izraela do posłuszeństwa.
Ci jednak, którzy pragnęli dowiedzieć się prawdy i chcieli zgłębić tajemnice Królestwa Bożego, ci mogli oczekiwać, że Pan objawi im jakie tajemnice chce im ukazać.
Dlatego uczniom wyjaśniał wszystko na osobności, a oni pytali go (w 36). Również i dzisiaj jest podobnie, Pan objawia się tym którzy pragną Go poznać, tym którzy Go szukają, tym którzy szczerze  są zainteresowani by stać się Jego uczniami. Do tych skierowane są słowa z
Jeremiasza 33:3  Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!
Wyjaśnienie przypowieści
Teraz Pan Jezus wyjaśnia uczniom znaczenie przypowieści od 37 wiersza. Tym, który sieje dobre nasienie to Syn Człowieczy. Mówiąc Syn człowieczy ma na myśli siebie. Jezus w nowym Testamencie często używa tego tytułu, głównie ewangeliach, pojawia się on tam ponad 80 razy. Ale również możemy znaleźć go w Dziejach Apostolskich i Ks. Objawiania. Tytuł ten, odnoszący się do Jezusa oznacza doskonałego człowieka, określa Go jako drugiego Adama, reprezentanta ludzkości przed Bogiem. Tak jak pierwszy Adam reprezentował całą ludzkość i cała ludzkość w nim upadła Rzym 5,12 tak również i drugi Adam jest reprezentantem przed Bogiem całej ludzkości. Ten jednak całą ludzkość odkupił i w Nim, przez wiarę w Niego cała ludzkość może dostąpić przebaczenia. Tytuł Syna Człowieczego mocno związany jest z proroctwem z Ks. Daniela 7,13, gdzie Daniel widzi na obłokach przychodzącą osobę podobną do Syna człowieczego. Nie ma tutaj żadnych wątpliwości, że chodzi o osobę Mesjasza.
Gdy Jezus stoi przed sanhedrynem i oni pytają Go, czy jest Synem Bożym on odpowiada:
Mateusza 26:64  …Nadto powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego na prawicy mocy Bożej i przychodzącego na obłokach nieba.
Tak więc Jezus jest tą tajemniczą postacią z Ks. Daniela, którą On widział w swoim śnie. Jezus jest Mesjaszem, Królem  sprawującym władzę, królem przychodzącym na obłokach, by wziąć to co Jego.
Jego rolą jest cały świat. Cały świat jak mówiliśmy na początku należy do Niego, wszyscy ludzie należą do Niego, On sprawuje władzę nad wszelkim ciałem, (J 17,2). On również sieje dobre nasienie na świecie, działa w świecie pośród ludzi i odradza ich serca, zbawia wszystkich którzy zostali pociągnięci przez Ojca. Zauważmy, że Pan Jezus nie mówi w tej przypowieści, że rolą jest kościół. Jak często słyszeliśmy lub myśleliśmy, że ta przypowieść odnosi się do kościoła w którym posiane jest złe nasienie? Ciekawe jak wiele kazań zostało przedstawionych w oparciu o tą przypowieść w sensie, że kąkol to ludzie znajdujący się w kościele, ale nie zbawieni? Nawet niektóre komentarze właśnie w taki sposób przedstawiają ten fragment. Ale Jezus mówi wyraźnie, rolą jest świat, a nie kościół. Jeśli rolą jest świat, to mamy tak to rozumieć i nie kombinować. Jeśli w miejsce słowa „świat” będziemy próbowali wstawić np. słowo „kościół” to za jakiś czas ktoś wstawi tam inne np. „organizacja” lub „dom” i w ten sposób prawda słowa Bożego będzie wykrzywiona. Może nawet dojść do tego, że w następnym pokoleniu tak wszyscy będą przekonani, że Jezus w tym fragmencie mówi o kościele, że nikt nie będzie przyjmował do wiadomości iż mówi o świecie. Tak więc On chce nam powiedzieć, że Synowie Królestwa rozsiani są po całym świecie, Bóg działa na całym świecie, świat to Jego rola. Działa w Wejherowie, w Polsce, w Rosji, w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Kanadzie, na Syberii i w każdym innym miejscu o jakim mógłbyś na świecie pomyśleć. Bóg sieje swoje dzieci na obszarze całej ziemi, jakby Jego królestwo rozszerza się i zdobywa całą ziemię przez to, że Bóg umieszcza na całym globie swoje sługi. Drodzy to jest niesamowite, myślę sobie, że Jezus mówił tą przypowieść do garstki uczniów, skupionych głównie w Jerozolimie, ale Pan Jezus wiedział, że na tym się nie skończy. Pan Jezus wiedział, że ta ewangelia o zbawieniu będzie zwiastowana po całym świecie i wiedział, że Bóg będzie miał swoje sługi na całym świecie, dzisiaj my tego jesteśmy świadkami.
Tak  a propos jeśli rolą jest kościół to mamy problem z interpretacją. Oznaczałoby to, że nie możemy stosować dyscypliny kościelnej. Później słudzy chcą wyrwać kąkol, a Pan mówi nie wyrywajcie, pozostawcie aż do żniwa. To znaczy, że mamy nie piętnować grzechu? Występować przeciw zwiedzeniu w kościele nie usuwać tych którzy nie chcą się upamiętać? Nie, to jest niedorzeczne. To by było sprzeczne z pozostałymi fragmentami słowa Bożego z listami Nowego Testamentu.    
Dobre nasienie
Jezus sieje dobre nasienie na całej ziemi i umieszcza swoje sługi w świcie, byśmy mu służyli (w 38). On nie chce byśmy wyizolowali się z tego świata, zamknęli w zakonach, w domach i stworzyli odizolowane grupy. On chce byśmy żyli w tym świcie, On chce by świat nas widział, by świat miał przed sobą żywe świadectwo jego przemienionych dzieci i mógł słyszeć Ewangelie. Innym powodem dla którego Bóg chce byśmy żyli w świecie jako Jego dzieci to, to, by świat nas doświadczył. Musimy zostać wypróbowani i przemienieni, przez trudności oraz cierpienia by nasza wiara okazała się cenniejsza niż złoto w ogniu wypróbowane (1 Piotr 1,7). Te wszystkie próby i kłopoty, które przechodzimy jako dzieci Boże ufając Bogu sprawiają że jesteśmy coraz bardziej dojrzali, a nasz Charakter ulega przemianie. To  jest dziwne, ale świat dla chrześcijanina, chociaż to wrogie środowisko jest jednak miejscem gdzie może się rozwijać. Pomyślcie sobie o żołnierzu, jeśli chcecie mieć komandosa jak trzeba go trenować? Każdy wie, że czym  bardziej ekstremalne warunki, czym bardziej zbliżone do pola walki, a najlepiej niech miejscem treningowym będzie samo pole walki, tym lepszy żołnierz. Podobnie jest z chrześcijaninem. Chociaż świat jest nam wrogi, to jednak Bóg w swojej mocy używa tych wrogich wpływów, by zmienić nas.   
Złe nasienie
Następnie Jezus mówi, że Kąkol to synowie złego (w 38). Inaczej mówiąc synowie diabła. Właściwie istnieją według Bożej arytmetyki tylko dwa rodzaje ludzi  na całym świcie. Synowie Boży, to ludzie odrodzeni którzy zaufali Chrystusowi przez wiarę. I synowe złego, ludzie zdominowani przez szatana będący w Jego niewoli. Słowo Boże mówi, że cały świat tkwi złym (1 J 5,19) a Paweł w swoim liście do Efezjan 2 rodz. Mówi, że zanim ludzie uwierzą w Chrystusa chodzą w mocy szatana, naśladując władcę, który działa w powietrzu. Nie jest to zbyt popularna nauka dzisiaj, niektórzy mogą czuć się obrażeni, lubimy szarość, poprawność polityczną, lubimy coś pośrodku. Ale Słowo Boże jest jasne, albo jesteś synem Królestwa Bożego, ale jesteś Synem Szatana. Albo żyjesz z Chrystusem, albo żyjesz z szatanem, nie ma jakieś duchowości alternatywnej. Wszelka duchowość po za Chrystusem jest dziełem szatana. Szatan jest twórcą wszystkich fałszywych religii, wszystkich fałszywych Bogów, jest twórcą ateizmu, teorii ewolucji, herezji w kościele i wszystkich innych koncepcji podważających panowanie Chrystusa i Jego zbawcze dzieło.
Od szatana również pochodzi zło. On sam jest zły i na całej ziemi ma mnóstwo sług, to „synowie złego”. Często ludzie zadają pytanie skąd na ziemi wzięło się zło, dlaczego ludzie są źli, zadają cierpienie, dlaczego robią takie okropne rzeczy jakie robią? Jak często słyszeliście, że ludzie Boga oskarżają o zło i grzech? Odpowiedzią jest,  że zło pochodzi to od złego. On, szatan jest źródłem i początkiem zła. Zło nie jest pomysłem Boga, Bóg nie jest zły, złośliwy, czy coś w tym  rodzaju, w Nim nie ma nawet chwilowego zaćmienia (Jak 1,17). Bóg posiał dobre nasienie, Bóg stworzył Adama i Ewę jako doskonałych, świętych i bez skazy. Wszystko co stworzył było doskonale dobre,  nie miało nawet odrobiny skażenia. Ale szatan zasiał w nich zło, zasiał w nich grzech. I czyni to cały czas. Właściwie od dnia upadku szatana on jest niestrudzony, by siać swoich synów na  całym świecie o różnym stopniu nasilenia zła.
Tak jak Bóg ma swoje dzieci na  całym świcie, tak również i szatan. Dzieci szatana często jest o wiele więcej. Niekiedy w niektórych rejonach świata wydaje się, że są same dzieci szatana. W wielu miejscach synów Królestwa jest garstka, a wszędzie są synowie złego. Jak widzimy w tej przypowieści, diabeł lubi siać swoje dzieci pośród pszenicy, pośród dobrego ziarna. On również ma swoje dzieci w kościele i pragnie zasiewać w kościele, zamęt, nieprawość, herezje, by kościół zboczył z drogi prawdy.
I właściwie tak jest od początku świata i będzie tak do końca, na świecie będą synowie Królestwa i będą również synowie złego. Te dwie grupy żyją i będą żyły obok siebie. Jedni służą Bogu inni służą szatanowi. Może chcielibyśmy już dziś oddzielić jednych od drugich tak jak słudzy tego Pana. Oni mówili (w 28) że pójdą i powyrywają kąkol, ale Pan nie pozwolił im i kazał czekać do żniwa. Żniwo to koniec świata, wtedy Bóg oddzieli jednych od drugich. W 25 rozdz. Ew Mateusza czytamy jak Jezus rozdziela dobrych od złych, synów Królestwa od synów złego. Owce postawi po prawicy i otworzy przed nimi szeroko drzwi Królestwa Bożego, kozły zaś postawi po lewicy i wrzuci wszystkich synów złego do pieca ognistego,  do piekła, wtedy nastąpi ostateczna weryfikacja. Dlaczego to jest takie ważne byśmy, my dzisiaj w świcie nie próbowali rozdzielać zbawionych od niezbawionych. Drodzy, dlatego że my nie mamy takich narzędzi i  nie jesteśmy w stanie ostatecznie stwierdzić w wielu przypadkach czy ktoś jest synem złego, czy synem Królestwa. Jedynie możemy oceniać po owocach.
Spróbuje podać pewien przykład. Był czas na świecie w średniowieczu kiedy naszą częścią świata rządził Kościół katolicki. I oni próbowali wyrwać wszystkie chwasty ze swojego terytorium wpływu. Twierdzili że służą Bogu, że oczyszczają Boże królestwo z kąkolu. Ale co zrobili, zaczęli prześladować Boże sługi bo mieli własną definicje na to, kto  jest pobożny. Zamordowali wielu reformatorów, protestantów uważając, że pochodzą od złego np. Jana Husa za zbrodnie którego przepraszał ostatnio papież Franciszek Czechy. Inny niechlubny przykład tym razem z kościoła protestanckiego. Gdy reformacja zaczęła zdobywać szerokie wpływy w Europie pojawił się taki ruch jak anabaptyści. Duża część anabaptystów była bogobojnymi, pobożnymi ludźmi. Ale wielu reformatorów nie było w stanie ich zaakceptować. Chcieli oczyścić świat z kąkolu, osądzili oraz zamordowali wiele Bożych sług.
Drodzy my nie jesteśmy powołani do osądzania świata, Chrystus to uczyni w dzień sądu. Powołaniem kościoła nie jest władza polityczna, kościół nie został powołany na świecie by usunąć kąkol i wszystkie zgorszenia. Z takiego podejścia rodzą się krucjaty, prześladowania innych denominacji niż nasza, innych religii. To jest dzisiejsze myślenie islamu, oni  wierzą że zostali powołani przez Allaha by podporządkować jemu cały świat. My wierzymy, że ostatecznie uczyni to Chrystus, gdy przybędzie po raz drugi.
Wyrywając kąkol możemy powyrywać pszenice, źle  ocenić i osądzić Boże sługi. A może jest tak, że niektórzy z tych ludzi którzy wokół  nas chodzą potrzebują więcej czasu i kiedyś w przyszłości staną się pszenicą kiedy Pan dotknie ich serc przemieniając je.
Bóg zna ludzi, wie którzy są jego i którzy z nich się nawrócą i czy w ogóle się nawrócą.
Gdy apostoł Paweł usługiwał w Koryncie Bóg do niego powiedział:
Dzieje Ap 18:9  I rzekł Pan do Pawła w nocnym widzeniu: Nie bój się, lecz mów i nie milcz,
10  Bo Ja jestem z tobą i nikt się nie targnie na ciebie, aby ci uczynić coś złego; mam bowiem wiele ludu w tym mieście.
Bóg zachęcał Pawła do odważnego  świadczenia, by przez Niego powołani mogli usłyszeć ewangelie. Bóg nazywa ich swoimi choć jeszcze się nie nawrócili, ale mieli nawrócić się w najbliższej przyszłości.
 Również i my nie jesteśmy powołani do zatracania ludzi, nie mamy modlić się o ich zniszczenie, ale o ich zbawienie. I nie możemy również oczekiwać od kąkolu, że będzie pszenicą, nie możemy oczekiwać, że synowie złego będą żyli jak chrześcijanie. Musimy być cierpliwi, wytrwale się o ludzi modlić, nie osądzać ich,  nie jesteśmy synami gromu jak niegdyś próbowali nimi być Jana i Jakub chcąc zesłać ogień z nieba na wioskę, która nie przyjęła Jezusa (Łuk 9,56). Możemy mieć tylko nadzieje, że Bóg przemieni ich i mamy się starać dawać im świadectwo o Jezusie Chrystusie.
Teraz zwróćmy uwagę na 39 wiersz, kto jest żeńcom? Czytamy że żeńcami przy końcu świata będą aniołowie, a nie chrześcijanie. To aniołowie są żniwiarzami Boga, to oni zbiorą wszystkie zgorszenia z Jego świata, to oni w końcu wtrącą ludzi do piekła na rozkaz Chrystusa za nieposłuszeństwo Bogu. W dniu kiedy Chrystus powróci, On wyśle swoich aniołów, by zgromadzili zarówno Jego wybranych jak i synów złego. Aniołowie są tu przedstawieni jako narzędzie Bożego wyroku. Gdy już zbiorą całe odstępstwo wrzucą synów złego do pieca ognistego, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. W tym czasie gdy przybędzie Chrystus, już nie będzie miejsca na łaskę.  Dzień łaski jest dzisiaj, dzisiaj Bóg nas wzywa byśmy uwierzyli w Jego Syna Jezusa Chrystusa i przyjęli Jego ewangelię. Dzień sądu, będzie to dzień wyroku dla wszystkich sług złego i dzień triumfu dla wszystkich synów Królestwa.
Ogień w tej przypowieści  jest obrazem piekła, płacz i zgrzytanie zębów jest cierpieniem na wieki. Jezus często przestrzegał o takim ostatecznym stanie wszystkich, którzy nie chcą uwierzyć Bogu. W Ew. Marka 9,44 Jezus mówił o ogniu nieugaszonym w Mateusza 25,41 mówił o ogniu wiecznym, w Ks. Objawinia w 19,20 oraz 20,10 mamy jezioro ogniste.
Tak więc nie ma co do tego wątpliwości,  że Pan Jezus mówił o karze w postaci cierpienia i to wiecznego cierpienia dla wszystkich wrogów Boga, dla wszystkich miłujących nieprawość. Ludzie myślą, że jak pójdą do piekła to wszystko będzie dobrze, to wszystko się jakoś ułoży, „może Bóg tylko straszy”, „może złagodnieje”, „no w końcu nas kocha”, „tam będzie zabawa”. Nie, tam będzie męka, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów na wieki i nie będzie już żadnej łaski, tylko czysty Boży gniew.
Dopiero wtedy sprawiedliwi zajaśnieją (w. 43), wtedy okaże się chwała wszystkich wierzących i będzie widać ich blask, wtedy Bóg ich wywyższy. Dzisiaj ten blask wierzących jest stłumiony przez synów złego, często  nie widać sprawiedliwości, nie widać sensu pobożności, ale to tylko do czasu, sąd i wywyższenie już postanowione.
Prorok Daniel gdy widział w swoich wizjach czasy ostateczne tak przedstawił końcowy efekt
Dan 12:3  Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.
Radość i chwała wierzących będą trwały na wieki, już nic nie zmąci pokoju, radości, bezpieczeństwa.
I na końcu Jezus mówi Kto ma uszy niechaj słucha. Inaczej mówiąc Jezus wzywa by zastanowić się nad tym, by rozważać to, by zdać sobie pytanie czy jestem kąkol, czy pszenica. Nie ma czegoś pośrodku, albo jestem dzieckiem królestwa albo jestem dzieckiem  złego. Jeśli jesteś kąkol, to możesz dzisiaj jeszcze uwierzyć w Pana Jezusa, przyjąć Go jako swojego Pana i Zbawiciela i On uczyni z ciebie pszenice.
Może wiesz, że według słów Pana Jezusa jesteś dzieckiem złego, ale uważasz, że to bajki, strachy na lachy. Chce ci powiedzieć, że jeśli się nie upamiętasz i nie przyjmiesz Zbawiciela wyrok twój jest postanowiony, to tylko kwestia czasu, ale zegar tyka każdego dnia, aż nadejdzie dzień sądu.
Jeśli jesteś pszenicą, dzieckiem Królestwa, dostrzegajmy że wokół nas jest mnóstwo kąkolu i nie jesteśmy powołani by go wyrywać, ale jesteśmy osadzeni w tym świecie by pomóc temu kąkolowi stać się pszenicą. Łatwo jest siąść i narzekać jacy to ludzie są źli i grzeszni „o jacy to obrzydliwi są ci grzesznicy”, łatwo jest ich potępiać, ale pamiętaj że Pan Jezus miał wśród swoich uczniów Judasza. Wiedział od początku, że on Go wyda, a jednak nie potępił go, nie skreślił, ale dawał mu szanse,  by słuchał Ewangelii i nawrócił się. Ty też, po to jesteś pszenicą, by inni przez ciebie mieli szanse, Bóg tego chce, bądź mu posłuszny.
Amen 




środa, 22 lipca 2015

Wychowywanie dzieci w bojaźni Pańskiej 5 Mojżeszowa 6,4 – 13


Drodzy mamy zbyt mało czasu, by poruszyć wszystkie kwestie z wychowaniem dzieci w bojaźni Bożej. Więc to co ja mogę jedynie dzisiaj zrobić, to zacząć temat, pobudzić do myślenia i dyskusji, dać pewne wskazówki. Ale to będzie jedynie wstęp, który ma na celu spowodować, refleksje i zachętę do dalszych studiów i działań. Na koniec tego wykładu podam również literaturę z której ja korzystam i która dla ciebie może być pomocna w tym temacie. Na runku jest bardzo wiele książek na temat chrześcijańskiego wychowania dzieci, ale muszę powiedzieć że część z tych książek nie czerpie z Biblii, tylko głównie ze świeckiej psychologii, od świeckich autorytetów w dziedzinie wychowania. Oczywiście pewne rzeczy mogą być wartościowe, ale w wielu przypadkach świeckie zasady wychowania są sprzeczne z Biblijnymi.
Każdy z nas kto ma dzieci, czy kiedykolwiek planuje mieć dzieci musi sobie zdawać sprawę z tego jak wiele wysiłku trzeba włożyć w wychowanie naszych pociech w ogóle, a jeszcze więcej trzeba siły żeby wychować dobre dzieci. Gdybyśmy zapytali ludzi co to znaczy wychować dobrze dzieci, to jak myślicie jakie padłyby odpowiedzi?
Prawdopodobnie większość ludzie powiedziałaby, że pragnie dzieci ułożone, posłuszne, pomagające rodzicom, nie wdające się w konflikty z prawem, stroniące od narkotyków przykładające się do nauki, uprzejme dla innych po prostu dzieci dobre. Ale my nie chcemy rozmawiać dzisiaj o wychowaniu jako takim. Każdy z nas chciałby mieć dobre dzieci i ja rozumiem ludzi którzy pragną mieć dobrze wychowane potomstwo. Problem jednak polega na tym, że większość ludzi chce mieć pewien skutek, ale nie wie jak do niego dojść. Większość ludzi pomija to co jest zasadnicze w wychowaniu, potrzeby duchowe dziecka. Najczęściej mamy tendencje skupiać się na potrzebach cielesnych, jak jedzenie, ubrania, zabawki, szkoła, wykształcenie, rozwijanie talentów, zabawa itp ale Słowo  Boże mówi, że nasze dzieci na pierwszym miejscu potrzebują Boga. Potrzebują duchowego odrodzenia, więc główna część naszej pracy w wychowaniu naszych pociech powinna skupiać się nauczeni dzieci bojaźni bożej i zaprezentowaniu im ewangelii o Panu naszym Jezusie Chrystusie.
Słowo Boże mówi:
Psalm 111:10  Początkiem mądrości jest bojaźń Pana; Wszyscy, którzy ją okazują, są prawdziwie mądrzy. Chwała jego trwa na wieki.
Tak więc gdybyśmy nauczyli nasze dzieci wszystkiego co dobre i pożyteczne np. dalibyśmy im dobre wykształcenie, nauczylibyśmy ich pracy i wypełniania obowiązków, okazywania nam troski i szacunku,  a nie nauczylibyśmy ich bojaźni Bożej. Nie nauczylibyśmy ich, że przede wszystkim na pierwszym miejscu mają oddawać Bogu cześć i Jego uwielbiać, to możemy w świetle słowa Bożego mówić o porażce wychowawczej. Jeśli nie wychowujemy dzieci dla Boga, to wychowujemy je dla świata. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie możemy podjąć decyzji podążania za Jezusem za nasze dzieci. Słowo Boże uczy nas, że każdy z nas sam osobiście musi uwierzyć w Chrystusa, by zostać zbawionym. Każdy sam osobiście musi wzywać imienia Pańskiego, imienia Jezusa, by Jezus stał się jego zbawicielem. Ale to co możemy zrobić dla naszych dzieci i co mamy robić, to prowadzić je do tej decyzji podążania za Chrystusem. W nauczeniu dzieci bojaźni pańskiej również zawierają się te wszystkie rzeczy i cechy które pragnęlibyśmy, by nasze dzieci posiadały, jak: pracowitość, posłuszeństwo rodzicom, uprzejmość, łagodność, dobroć, stronienie od używek, czy umiejętność podejmowania dobrych wyborów.
Jest tak dlatego, że właściwie pojmowana bojaźń Boża prowadzi nas do przestrzegania Bożych przykazań.
Chcesz mieć mądre dzieci, ucz je bojaźni Bożej, początkiem mądrości jest bojaźń Pana

Bezbożne społeczeństwo
Musimy sobie zdać sprawę, że jako chrześcijanie żyjemy we wrogim środowisku wobec wartości chrześcijańskich jakim jest świat. Więc nie możemy spodziewać iż od świata otrzymamy pomoc w pobożnym wychowaniu naszych dzieci. Obowiązek ten przede wszystkim spoczywa na rodzicach. Świat ciągle się zastanawia dlaczego z naszymi dziećmi jest coraz gorzej pomimo wielu programów wychowawczych, lepszej opieki w szkołach,  bardziej wykształconych nauczycieli, lepszego dostępu do edukacji. Jestem przekonany, że odpowiedzią na to pytanie jest pogarszająca się sytuacja rodziny, nie tyle finansowa, bo o tym trąbi się w każdych mediach, ale sytuacja moralna. Boża instytucja biblijnej rodziny w dzisiejszym świecie przeżywa poważny kryzys, a właśnie to jest najlepsze środowisko do zapewnienia dziecku właściwej opieki emocjonalnej i właściwego rozwoju. Nic nie da dziecku tego co zdrowa, pełna  kochająca się rodzina.
Nie trzeba być ekspertem, by widzieć że znaki upadku rodziny widoczne są na każdym kroku, ¼ zawartych w tym roku małżeństw rozpadnie w ciągu najbliższych kilku lat. Rewolucja seksualna przez środki masowego przekazu weszła do naszych domów i w znacznym stopniu przyczyniła się do niewierności małżeńskiej i zaniku miłości między małżonkami. Obserwujemy też zanik biblijnych tradycyjnych poglądów na rodzinie, małżeństwa homoseksualne, życie na tzw. kocią łapę, radykalny feminizm, czy samotnie matki są na porządku dziennym. To wszystko musi wpływać i wpływa na poczucie bezpieczeństwa naszych dzieci.
Gdy Bóg przemawiał w naszym przewodnim fragmencie do Izraela, to na rodziców złożył odpowiedzialność uczenia swoich dzieci kim jest Bóg. Powiedział: ty będziesz wpajał te słowa -  mając na myśli Boże prawo - w twoich synów, w twoje córki, będziesz dbał o to by to słowo było odpowiednio szanowane w twoim domu i będziesz uczył swoje dzieci prawd o tym kim jest Bóg w każdej możliwej sytuacji.
Nie możemy również spodziewać się, że kościół załatwi za nas tą sprawę. Oczywiście kościół angażuje się wychowanie następnego pokolenia i w miarę możliwości pomaga rodzicom uczyć dzieci bojaźni Bożej, przez różnego rodzaju szkolenia jak szkółki niedzielne, obozy dla dzieci, konferencje młodzieżowe i inne zajęcia. Ale to też nie zwalnia rodziców z odpowiedzialności przed Bogiem by przede wszystkim oni podjęli się tego zadania. Nadto kościół poniesie sromotną porażkę jeśli dzieci nie zobaczą osobistego zaangażowania każdego z nas. Nic tak nie działa odpychająco na twoje dzieci jak nasze wezwania, by kochały Boga i żyły zgodnie z Jego przykazaniami, a później brak z naszej strony osobistego zaangażowania w troskę o to, by nasze życie było skupione na Bogu.

Osobiste nawrócenie
Dlatego  Bóg w pierwszej kolejności kieruje wezwanie do nas, do każdego z nas indywidualnie, by każdy z nas osobiście pokochał Boga. Zwróćmy uwagę na wiersze 5 Mój 6,5-6
5 mojżeszowa 6:5  Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i a całej duszy swojej, i z całej siły swojej.
6  Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu.
Jeśli pragniesz mieć wierzące kochające Boga dzieci, to musisz zacząć od siebie, a nie od dzieci. Najpierw my musimy poznać Boga, najpierw ty musisz poznać Boga. Najpierw powinienem zadbać o moją osobistą relacje z Chrystusem. Najpierw sam muszę być pojednany z Bogiem przez osobistą autentyczną wiarę w Chrystusa. Najpierw sam muszę się upamiętać, przyjść do Boga z moimi grzechami i prosić Go o wybaczenie. Najpierw sam muszę zaprosić Pana Jezusa Chrystusa do mojego życia, by stał się moim Zbawicielem, bym mógł doznać wewnętrznej duchowej przemiany, nowego narodzenia i w ten sposób stać się dzieckiem Bożym. Dopiero wtedy mogę się stać właściwym przykładem i świadectwem. Dopiero wtedy moja wiara będzie szczera i autentyczna oparta na prawdzie i będzie tryskała z mojego serca. Mamy miłować Boga z całego serca z całej duszy i ze wszystkich naszych sił. Inaczej mówiąc zaangażuj w miłość do Boga wszystko co Bóg ci dał, twój intelekt, twoje ciało, twój dom, twoje majętności i wszytko kim jesteś i co posiadasz. Zaangażuj się całym serce w szukanie Boga i w służbę dla Boga. Dbaj o to, by Słowo Boże nie było tylko częścią niedzielnej liturgii w twoim domu, ale było w twoim sercu.
Noszenie Słowa Bożego w sercu oznacza darzenie Go największą miłością i szacunkiem. Oznacza, że Słowo To prowadzi cię w życiu i jak mówi Dawid w Psalmie 119, 105 jest pochodnią dla naszych nóg, jest światłem które rozświetla nam drogę i pozwala nam utrzymać właściwy kurs. Jeśli zabraknie tego osobistego zaangażowania, indywidualnego nawrócenia, wtedy jest znacznie trudnej naszym dzieciom poznać Pana. Możemy tylko dziękować Bogu, że On w łasce swojej sprawa, że niekiedy dzieci nie mające żadnych podstaw biblijnych jednak przychodzą do  Niego. Często ja modle się do Boga, by On wyprostował moje błędy w moim rodzicielstwie i obrócił je na dobre.
Najlepszym przykładem zaniedbań jest sam Izrael. Oni nie wypełnili tego zadania nauczenia kolejnego pokolenia kim jest Bóg i jak należy oddawać mu cześć.
Zwróćcie uwagę na to, co czytamy w Ks. sędziów
Ks. Sędziów 2:7  Lud służył Panu przez wszystkie dni życia Jozuego oraz przez wszystkie dni życia starszych, którzy Jozuego przeżyli, a którzy oglądali wszystkie wielkie dzieła, jakich Pan dokonał dla Izraela.
8  Jozue, syn Nuna, sługa Pana, umarł, licząc sto dziesięć lat.
9  Pogrzebano go w obrębie jego dziedzictwa w Timnat-Cheres, na pogórzu efraimskim, na północ od góry Gaasz.
10  A gdy również całe to pokolenie wymarło i nastało po nich inne pokolenie, które nie znało Pana ani tego, co On uczynił dla Izraela,
11  Zaczęli synowie izraelscy czynić zło w oczach Pana i służyli Baalom.
12  Opuścili Pana, Boga ojców swoich, który ich wywiódł z ziemi egipskiej, i chodzili za innymi bogami spośród bogów ludów okolicznych, i oddawali im pokłon, drażniąc Pana.
2:13  Tak opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.
Tak więc przykład Izraela jest dla każdego z nas jest przestrogą, by nasze dzieci przez nasze zaniedbania nie stały się pokoleniem, które nie zna Pana. Izraelici zaniedbali uczenie swoich dzieci o tym, co Bóg zrobił dla nich. W rezultacie całe następne pokolenie odeszło od Boga i zwróciło się ku bałwanom, co przyniosło chaos i zniszczenie. Nie mieli siły stawić czoła wrogiemu bałwochwalczemu otoczeniu, bo rodzice nie wywiązali się ze swojego obowiązku.   A muszę wam powiedzieć, że już nie raz miałem okazje widzieć jak wierzący rodzice zupełnie zaniedbywali biblijną edukacje swoich dzieci np. przez nieprzyprowadzanie dzieci na nabożeństwa, czy brak czytania Słowa Bożego i modlitwy ze swoją rodziną w domu lub brak osobistego świadectwa. Jak wiemy dzieci są doskonałymi obserwatorami i szybko się uczą. Nie licz na to, że będą robić to  co mówisz, ale z pewnością będą czynić co ty robisz.
Ostatnio jeden z moich przyjaciół powiedział, że służył kiedyś w pewnym zborze i później przeszedł z tego zboru do innego. Po wielu latach pojawił się w tym zborze na kazaniu i spotkał niektórych ludzi sprzed wielu lat, będących członkami tego zboru już kiedyś. Jedną z rodzin szczególnie zapamiętał mieli wtedy małego synka, który był małym urwisem, ale rodzice uważali, że nie należy go dyscyplinować i karcić tzw. bezstresowe wychowanie. Nie wychowywali go w bojaźni Bożej, teraz ten ów chłopiec ma ponad dwadzieścia lat. I co? I chodzi daleko od Pana w świecie, umiłował różne bałwany i im oddał się na służbę. To jest jeden z przykładów jakich wiele w naszych kościołach.
W pewnym sensie zasada wychowania naszych dzieci w bojaźni Bożej jest bardzo prosta. Potrzebujemy złapać się kilku biblijnych zasad rodzicielstwa i ciągłego systematycznego trzymania się ich.
 Nieustannie ucz swoje dzieci Słowa Bożego
5 Moj 6:7  Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając.
To właśnie Boże Słowo ma moc jak miecz obosieczny i dokonuje przemiany ludzkiego serca przez Ducha św. Dlatego powinniśmy wykorzystać każdą okazje, by nauczać nasze dzieci co mówi Bóg, kim On jest, czego oczekuje i do czego nas wzywa. Naszym priorytetem powinno być przekazać prawdę ewangelii naszym dzieciom, że potrzebują duchowego odrodzenia i tylko Chrystus może je Zbawić. Tak wiec powinniśmy uczyć nasze dzieci o duchowym upadku człowieka, o tym że każdy z nas potrzebuje odrodzenia duchowego, a grzech jest ciężkim przestępstwem w oczach Boga. Ucz o tym jak straszny jest grzech i jak bardzo zasmuca Boga i jak straszne są jego konsekwencje. Ucz swoje dzieci o tym kim jest Bóg jakie są jego atrybuty, ucz o Jego świętości, Sprawiedliwości, gniewie wobec grzechu, łasce, miłości do człowieka i ciągłym Bożym pragnieniu Boga, by człowiek zwrócił się do  Niego. Ucz swoje dzieci ewangelii o posłaniu Jezusa Chrystusa,  po co przyszedł, kim był, kim się stał dla nas, co chce uczynić w naszym życiu. Ucz je o Krzyżu Pana Jezus, jak wielką ofiarę poniósł i jak doskonałą byśmy dzisiaj bez przeszkód mogli uwielbiać Boga w jego Imieniu. Ucz swoje dzieci doktryn biblijnych, omawiaj je ze swoimi dziećmi w swoim domu i pozwól im zadawać pytania. Przypominaj im o  Bogu o Bożych przykazaniach w najróżniejszych sytuacjach życiowych. Czytaj z nimi codziennie regularnie Słowo Boże i naucz ich jak to jest ważne, by trwać w tym słowie. Ucz je modlitwy do Boga, że powinny zawsze do Boga się zwracać i szukać u Niego posilenia, wzmocnienia, pomocy i błogosławieństwa. Bądź niestrudzony w tej pracy nawet jak wydaje ci się, że nie widzisz żadnych efektów.
Jakiś czas temu gdy uczyliśmy nasze dzieci przykazań Bożych i omawialiśmy, że powinniśmy szanować imię Boże i otaczać je największym szacunkiem i nie wzywać Go na darmo, wydarzyło się coś co  nasz zaskoczyło. Tego dnia 6 – letnia nasza córka poszła do zerówki i gdy przyszedłem ją odebrać, pani wychowawczyni powiedziała, że nasza córka pouczała. Ja spytałem się o czym pouczała – a pani odpowiedziała, że jedno z dzieci wołało O Jezus, O Jezus, a nasza córka podeszła do tej dziewczynki i powiedziała żeby nie wzywać imienia Bożego na darmo. Pani wychowawczyni była niezwykle zdziwiona jej zachowaniem i dojrzałością.
To czego uczymy nasze dzieci, rzeczywiście ma sens i zostaje w ich głowie i sercu, nie zniechęcajmy się, to działa. Mamy to robić cały czas, tak długo jak Bóg pozwala nam mieć wpływ na nasze dzieci i mamy to robić niestrudzenie.
Należy tutaj podkreślić ciągłość i systematyczność. Nie możemy w edukacji naszych dzieci polegać na jednorazowym wydarzeniu, jednej modlitwie, ewangelizacji, czy obozie chrześcijańskim. Oczywiście te wszystkie rzeczy są pomocne i dziękujemy Bogu, że Bóg się tym posługuje. Ale nakaz Boży dotyczy ciągłej pracy i biblijnej edukacji. Mamy to czynić cały czas i w każdej sytuacji. Absolutnym mistrzem w wykorzystywaniu sytuacji życiowych do uczenia prawd biblijnych był Pan Jezus. On wykorzystywał przyrodę, codzienne zajęcia, kulturę, religijne obrzędy by przekazać swoim uczniom prawdę Słowa Bożego. Podobnie i my powinniśmy uczyć się nawiązywać do ewangelii wobec naszych dzieci w codziennych czynnościach. Jak obowiązki, praca, zabawa, spożywanie posiłków, spacery, odpoczynek. Powinniśmy wciąż i wciąż kierować uwagę naszych dzieci na Chrystusa i Jego słowo.
Dyscyplina
Ważną częścią w wychowywaniu dzieci w karności dla Pana jest dyscyplina. Biblia przedstawia dyscyplinę w wychowaniu jako okazywanie dziecku miłości
Przypowieści Sal 13:24  Kto żałuje swojej rózgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go kocha, karci go zawczasu.
Zauważmy, że nie musimy uczyć naszych dzieci niczego złego, zło w ich sercu już jest. Dawid powiedział w Psalmie 51,7 że w grzechu poczęła mnie matka moja. Mówił tak mając na myśli swoje grzeszne serce od urodzenia skłonne do zła.  Pan Jezus powiedział, że serca ludzkiego pochodzą wszystkie złe czyny (Mk 7,21). Dziecko nie rodzi się niewinne lub neutralne, ale ma w sobie już cały potencjał grzechu i buntu przeciw Bogu. Gdybyśmy nic nie zrobili i nie kształtowali go w karności dla Pana, to prowadzilibyśmy nasze dzieci prosto na drogę destrukcji. Dlatego też tzw. bezstresowe wychowanie jest dla dziecka niebezpieczne. Pozwalanie dziecku na wszystko na co ma  ochotę i nie karcenie go jest najlepszą drogą do zniszczenia dziecka. Nadto nasze dzieci instynktownie czują, że powinna być jakaś dyscyplina i pewne granice w których czują się bezpiecznie. Okazuje się, że dzieci wychowywane bez dyscypliny często czują się niekochane i zagubione, a także są rozpuszczone. Chcesz mieć zbuntowane, nieposłuszne dzieci? Daj mu wszystko czego chce, a z pewnością takich się doczekasz.
Jakiś czas temu jeden z moich znajomych opowiedział swoją historię. Jest on kierowca dużej ciężarówki i przez znaczną część roku przebywa w pracy po za granicami polski. Pojawia się w domu na 2 tygodnie i dalej w trasę. Jak przyjeżdżał do  domu to chciał wynagrodzić swoim dzieciom swoją nieobecność. Więc kupował im różne gadżety, zabierał w różne miejsca i w ogóle ich nie napominał za złe zachowanie podczas jego nieobecności, czy nieposłuszeństwo. Po pewnym czasie jego córka powiedziała do niego „tato ty chyba nas nie kochasz” – „dlaczego tak myślisz” spytał „bo ty w ogóle nas nie dyscyplinujesz”. Wtedy zrozumiał, że prawdziwa miłość zawiera w sobie również dyscyplinę. To co Bóg czyni wobec nas jak mówi autor do Hebrajczyków, że po iż Bóg nas dyscyplinuje możemy poznać, że prawdziwie jesteśmy Jego dziećmi, bo zależy na naszym Dobru, więc wychowuje nas (Heb 12,7-8)
Słowo Boże mówi
Przyp. Sal 22:15  Głupota tkwi w sercu młodzieńca, lecz rózga karności wypędza ją stamtąd.

Chciałbym dzisiaj zaznaczyć kilka praktycznych lekcji, które możemy uczyć swoje dzieci.
Często pojawiają się pytania czego dokładnie uczyć? Wydaje się, że dobrą księgą do wystosowania kilku lekcji jest Księga Przypowieści Salomona. Zwróćcie uwagę na jej wstęp
Przypowieści Sal 1:8  Synu mój, słuchaj pouczenia swojego ojca i nie odrzucaj nauki swojej matki,
9  Bo one są pięknym wieńcem na twojej głowie i naszyjnikiem na twojej szyi!
Najwyraźniej głównym celem spisania przypowieści Salomona było nauczenie jego syna mądrości. Ciągle w tej księdze mamy odniesienie do syna np. 4,1 Słuchajcie synowie, pouczenia Ojca, zwróćcie na nie uwagę abyście się nauczyli rozumu, lub 5,1 Synu mój zwróć uwagę na moją mądrość, i wiele innych 6,20;7,1. Więc w całej tej księdze jest wezwanie do naszych dzieci, by nauczyli się bojaźni Bożej z Salomonowych pouczeń.
Oczywiście z tej księgi można wiele lekcji wyciągnąć, ale chce zaproponować kilka tematów z którymi możemy pracować
1.      Ucz swoje dzieci bojaźni Bożej.
Salomon od tego zaczyna swoją księgę, bojaźń Pana jest początkiem mądrości Przyp Sal 1,7. Ucz swoje dzieci, by bały się Boga, by liczyły się z Nim, z Jego wolą i z Jego Słowem. Nie chodzi tutaj o paniczny strach przed Bogiem, ale pełną szacunku i nabożnego lęku postawę względem Boga. Jest to świadomość, że  jak mówiliśmy wcześniej bojaźń Boża prowadzi człowieka do stronienia od zła.
Zawiera ona dwa aspekty, jest to przejęcie się Bożą świętością, majestatem i chwałą, co prowadzi nas do szacunku względem Boga i respektu przed Nim.
A drugi aspekt bojaźni Bożej to lęk przed Bożym niezadowoleniem. Powinniśmy uczyć swoje dzieci, że jeśli decydujemy się na grzech, to Bóg w żadnym razie nie pozostawi tego bez kary i osądzi nas. I bardziej mamy świadomości naszej winy i niedoskonałości tym bojaźń Boża jest większa.
2.      Kolejna rzecz to uczmy swoje dzieci chronić ich serce ich umysł.
Słowo Boże mówi
Przyp Sal. 4:23  Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!
Szczególnie w dzisiejszych czasach w dobie internetu, telewizji, muzyki, radia, kina rodzice zobowiązani są uświadamiać i uczyć dzieci jak wielkim zagrożeniem może dla nich być niewłaściwy wybór rzeczy które oglądają lub słuchają. Więc nie powinniśmy pozwalać na wolność w Internecie lub wręczać pilota do telewizora bez żadnej kontroli naszym dzieciom. Oczywiście pozwólmy naszym dzieciom dokonywać wyboru, ale zakreślmy jego granice jakich treści nasze dzieci nie powinny oglądać, jakiej muzyki słuchać. Nie możemy tylko zakazywać, ale powinniśmy uczyć dlaczego to jest złe i jak źle to na nas wpływa.
3.      Trzecia zaś rzecz to ucz dzieci posłuszeństwa rodzicom.
Posłuszeństwo rodzicom jest to niezwykle ważny aspekt rodzicielstwa. Jedno z dziesięciu przykazań wzywa do posłuszeństwa Ojcu i matce, z przykazaniem tym jest związane błogosławieństwo.
 Wyjścia 20:12  Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.
W innym miejscu mamy ostrzeżenie dla nieposłuszeństwa dziecka
Przyp Sal 30:17  Oko, które szydzi z ojca i gardzi sędziwą matką, wydziobią kruki nad rzeką lub zjedzą orlęta.
Uczenie posłuszeństwa i szacunku dzieci do rodziców później przekłada się na posłuszeństwo Bogu. Dzieci, które nie szanują rodziców, autorytetów często również nie szanują później i Boga. Bóg nas rodziców ustanowił jakby bogiem przez małe „b” dla naszych dzieci do pewnego wieku byśmy wychowali je w karności dla Pana. Ale jeśli nie uczymy przyjmowania naszego autorytetu, to nie liczy na to, że nasze dzieci kiedyś przyjmą Boży autorytet.
4.      Czwarta rzecz to ucz swoje dzieci dobierania sobie towarzystwa.
Zbyt wielu ludzi zmarnowało sobie życie, bo zaczęli się zadawać z niewłaściwymi osobami. Polskie znane przysłowie kto z kim przystaje, takim się staje jest nadal prawdziwe. A księga przyp Sal. mówi:
Przyp Sal 13:20  Kto obcuje z mędrcami, mądrzeje, lecz kto się brata z głupcami, temu źle się wiedzie.
Jeśli nie dobieramy i nie dbamy o to z kim zadają się nasze dzieci nie dziwmy jeśli, że wybiorą źle. Nasze dzieci raczej nie wzniosą się ponad to co prezentuje ich towarzystwo. Wpływ jaki mają na nasze dzieci ich przyjaciele jest ogromny. Jeśli nasze dzieci obracają się w towarzystwie, które goni do złego, będzie narażone na to, by czynić podobnie. Przypomnijmy sobie psalm 1. Jakże często rodzice ubolewają, że to było takie dobre dziecko i co się z nim stało? Odpowiedzią w wielu przypadkach jest towarzystwo.
5.       Kolejna rzecz to opanowanie swoich namiętności, pożądliwości.
Salomon często wymienia jako przyczynę upadku uleganie swoim namiętnością. Mądrzy rodzice będą uczyć swoje dzieci, że powinny one nad sobą panować i uciekać od pożądliwości
Posłuchajcie co napisał Salomon
Przyp. Sal 2:16  Ustrzeże cię także od cudzej żony, od obcej, która uwodzi słodkimi słowami,
17  Która porzuca towarzysza swojej młodości i zapomina o przymierzu z Bogiem;
18  Bo jej ścieżka schodzi w dół do śmierci, a jej drogi do krainy cieni.
19  Nikt z tych, którzy do niej wchodzą, nie wraca i nie osiąga ścieżek życia.
Niemoralność często pozostawia znak w człowieku na całe życie. A nie jedno życie zostało zniszczone przez cudzołóstwo, pornografie itp. rzeczy.
Paweł pisząc do swojego młodego wychowanka Tymoteusza napominał „młodzieńczych zaś pożądliwości unikaj” 2 Tym 2,22.
Doskonale on wiedział jaki destrukcyjny wpływ mają na ludzi nieopanowane namiętności.
6.      Ucz dzieci cieszyć się ze współmałżonka.
Powinniśmy uczyć nasze dzieci zachowywać czystość dla współmałżonka. To wzmocni ich przyszły związek i skieruje ich pożądliwości we właściwą stronę. Dzieci powinny wiedzieć, że to co najcenniejsze co mogą dać przyszłemu współmałżonkowi, to właśnie siebie. Obecne statystki są przerażające. Coraz więcej młodych ludzi ma wiele doświadczeń seksualnych z osobą inną niż współmałżonek przed ślubem co w konsekwencji osłabia trwałość przyszłego małżeństwa, a tym możliwość zbudowania szczęśliwego małżeństwa.
Salomon powiedział:
Przyp Sal 5:15  Pij wodę z własnej cysterny i wodę świeżą z własnej studni!
16  Czy twoje źródła mają wylewać się na zewnątrz, a twoje strumienie na place?
17  Do ciebie samego mają należeć, a nie do obcych równocześnie z tobą!
18  Niech będzie błogosławiony twój zdrój, a raduj się z żony twojej młodości!
7.      Ucz dzieci by zważały to co mówią.
Wiele osób, a szczególnie dzieci nie zdaje sobie sprawy jak wielkie znaczenie ma to jakich słów używają wobec innych. Mogą posługiwać się językiem, który buduje, ale również mogą posługiwać się językiem który rani. Rolą mądrych rodziców jest nauczyć czystej mowy, która przynosi ukojenie innym. W czystej mowie zawiera się również mówienie prawdy, rozważne dobieranie słów, których później nie trzeba żałować.  
Przypowieści Salomona są pełne pouczeń co do używania właściwej mowy
Przyp Sal 10:11  Usta sprawiedliwego są krynicą życia, lecz usta bezbożnych kryją bezprawie.
 10:32  Wargi sprawiedliwego wypowiadają to, co jest miłe, lecz usta bezbożnych tylko to, co jest przewrotne.
Jeśli nie nauczymy nasze dzieci mówienia prawdy i przyzwyczaimy ich sumienie do kłamstwa w którym nauczą się żyć. Tym samym staną się podatne na każdy inny grzech.
8.      Ósmą rzeczą jest nauczyć dzieci pracować.
Jeśli nie nauczymy dzieci pracować, wychowamy leniwe dzieci które będą przysparzały nam kłopotów i zmartwień. Dzieci muszą się nauczyć, że jeśli chcą osiągnąć jakiekolwiek powodzenie muszą się starać i ciężko pracować z własnej inicjatywy.
Przyp Sal 6:6  Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej postępowaniu, abyś zmądrzał.
7  Nie ma ona wodza ani nadzorcy, ani władcy,
8  A jednak w lecie przygotowuje swój pokarm, w żniwa zgromadza swoją żywność.
9  Leniwcze! Jak długo będziesz leżał, kiedy podniesiesz się ze snu?
10  Jeszcze trochę pospać, trochę podrzemać, jeszcze trochę założyć ręce, aby odpocząć.
11  Tak zaskoczy cię ubóstwo jak zbójca i niedostatek, jak mąż zbrojny.
Niepracujące leniwe dzieci, często są ciężarem dla rodziców do samej ich śmierci, a powinny być dla nich pomocą i oparciem. Wbrew pozorom nie rodzimy się z naturalnymi skłonnościami do pracy, ale raczej wolimy nie wiele robić i się relaksować. Takie życie jednak rychło prowadzi do kłopotów i ściąga na drogę przestępstwa. Dlatego rodzice, którzy nie uczą dzieci pracować i pozwalają im cały czas na rozrywkę, niszczą swoje dzieci. Dzieci mogą nie chcieć wypełniać domowych obowiązków jak sprzątanie, odrabianie lekcji czy inne. Ale rodzice nie powinni popuścić w tych kwestiach. Z kolei dumą rodziców są dzieci solidne i pracujące takie dzieci często dochodzą do szacunku i dobrobytu stając się chlubą swoich matek i ojców.
9.      Kolejna rzecz, to ucz swoje dzieci zarządzania pieniędzmi.
Gdy twoje dzieci zaczną pracować zaczną również zarabiać pieniądze. Jeśli  nie są nauczone właściwie ich wydawać, to z pewnością będą wydawali je źle.
Znowu Salomon przypomina nam.
Przyp Sal 3:9  Czcij Pana darami ze swojego mienia i z pierwocin wszystkich swoich plonów!
10  I będą twoje stodoły wypełnione ponad miarę, a twoje prasy opływać będą w moszcz.
Przede wszystkim dzieci powinny być nauczone, że pieniądze które otrzymują, otrzymują od Boga i w związku z tym powinny hojne czcić Boga tym co Bóg im daje. Dzieci powinny mieć świadomość, że nie dajemy Bogu na samym końcu, ale powinny być to pierwociny. Pierwsze wydane pieniądze, to te dla Boga. To również uchroni twoje dzieci od miłości do pieniędzy i pozwoli im nabrać do nich dystansu. Jeśli nauczą się czcić Boga tym co Bóg im daje, nauczą się również wydawać swoje pieniądze w taki sposób, by Bóg był przez to uwielbiony.
10.  I ostatnia dziesiąta lekcja to ucz dzieci kochać swoich bliźnich
Przyp Sal 3:27  Nie wzbraniaj się czynić dobrze potrzebującemu, jeżeli to leży w twojej mocy.
28  Nie mów do swego bliźniego: Idź i przyjdź znowu, dam ci to jutro - jeżeli możesz to teraz uczynić.
3:29  Nie knuj złego przeciwko swemu bliźniemu, gdy ci ufa mieszkając z tobą!
Miłość do bliźnich pojawia się zaraz po przykazaniu do Boga. Jezus powiedział, że na dwóch przykazaniach – miłości do Boga i miłości do bliźniego opiera się całe prawo i to co nauczali prorocy. Więc nauczenie dziecka miłości do bliźniego, również do jego nieprzyjaciół spowoduje że twoje dzieci będą życzliwe, miłosierne i współczujące innym. Staną się osobami gotowymi pomóc drugiemu jeśli zajdzie taka potrzeba. Przez miłość do bliźniego dzieci oszczędzą sobie wielu kłopotów unikając niepotrzebnych kłótni, sporów, zemsty. I zdobędą wielu przyjaciół stając się w ten sposób błogosławieństwem dla wielu.

Zanany kaznodzieja John Macarthur napisał: „Jeżeli nie nauczymy naszych dzieci bać się Boga, szatan nauczy je Go nienawidzić. Jeśli nie nauczymy naszych dzieci jak ochraniać umysł szatan nauczy je jak karmić go zepsuciem. Jeżeli nie nauczymy nasze dzieci słuchać rodziców, to szatan nauczy je buntu i nieposłuszeństwa. Jeżeli nie nauczymy je dobierania sobie towarzystwa, to szatan dobierze im towarzystwo. Jeżeli nie nauczymy je opanowania swoich pożądliwości,  to szatan nauczy je jak je zaspokajać. Jeżeli nie nauczymy naszych dzieci cieszyć się ze współmałżonka to szatan nauczy ich jak niszczyć małżeństwo. Jeżeli nie nauczymy naszych dzieci zważania na słowa, to szatan wypełni ich usta brudem. Jeżeli nie nauczymy ich pracować, to szatan nauczy ich lenistwa. Jeżeli nie nauczymy naszych dzieci gospodarowania pieniędzmi to diabeł nauczy ich trwonić pieniądze na rozwiązłe  życie. Jeżeli nie nauczymy ich miłości bliźniego, to szatan nauczy ich kochać tylko siebie”.
Więc widzimy, że zadanie jest ogromne. Niech dobry Bóg da nam siły byśmy mogli mu sprostać.

Literaturta jaką polecam, by bardziej zgłębić temat
„Udane biblijne rodzicielstwo” John MacArthur
„Pasterz serca dziecka” Dr Tedd Tripp

Łączna liczba wyświetleń