piątek, 31 lipca 2015

Skromny początek, ale wielki koniec. Ew Mat 13,31-35


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się kolejnej przypowieści Pana Jezusa opisującej rozwój Królestwa Bożego. Mówiliśmy już o glebie na którą pada ziarno i w zależności od jakości gleby taki wydaje plon. Wiemy że przypowieść o glebie to wyjaśnienie tajemnicy dlaczego niektórzy przyjmują ewangelię, a inni ja odrzucają. Mówiliśmy również o kąkolu i pszenicy, przypowieść ta pokazuje jak  Bóg zasiewa swoje dzieci na świecie i królestwo Boże rozwija się. Ale szatan chce hamować ten rozwój Królestwa Bożego i również zasiewa swoje sługi. Obie te grupy będą żyć obok siebie do  dnia sądu. A teraz Pana Jezus wyjaśnia uczniom i nam dynamikę Królestwa Bożego. Przypowieść ta ma charakter proroczy, który ze słuchaczy Pana Jezusa mógłby przypuszczać, że Królestwo Boże osiągnie takie rozmiary jak obecnie. Ale ktoś mógłby się zapytać, gdzie ty widzisz Królestwo  Boże, gdzie ono jest? Drodzy Królestwo Boże jest wszędzie tam, gdzie są wierzący ludzie, gdzie gromadzi się Kościół Pana Jezusa Chrystusa, tam gdzie ludzie chcą podporządkować się Jezusowi jako Królowi. Tak więc jak mówiliśmy ostatnio, Królestwo Boże jest na całym świecie, bo  po całym świecie głoszona jest obecnie ewangelia. Kto mógł wtedy wiedzieć, że z tak małej garstki uczniów Ewangelia rozprzestrzeni się na cały świat. Pokona nie tylko granice terytorialne, ale kulturowe i społeczne? Kto mógł wtedy wiedzieć, że Ewangelia wyjdzie po za środowisko Żydowskie w którym pierwotnie była zwiastowana, dojdzie do pogan i rozprzestrzeni się po wszystkich krajach, ludach i językach? Drodzy od samego początku wiedział to wszystko Pan Jezus, On przepowiedział te wszystkie wydarzenia. On zwraca naszą uwagę dzisiaj właśnie na tą dynamikę Królestwa i służbę niepozornych początków, ale wspaniałego, wielkiego końca. Małe początki, ale rozległe wyniki. Jestem przekonany, że uczniowie w swoich myślach często wracali do tej przypowieści. Wracali gdy byli prześladowani, wracali gdy było im ciężko i stanowili małą grupę, wracali gdy były problemy w kościele  i niektórzy odchodzili od Boga, wracali gdy zaczynali pionierską misje w jakimś nowym miejscu. Również i dla  nas, przypowieść ta może być wspaniałą zachętą, by nie poddawać się w trudach i pracy dla Królestwa Bożego, by nie poddawać się gdy są problemy, gdy jesteśmy małą grupą i duża część ludzi nie przyjmuje Ewangelii. Nie poddawać się, gdy rozpoczynamy nową służbę, gdy robimy coś pionierskiego dla Boga. Przypowieść ta może być zachętą, bo mamy obietnice, że Królestwo Boże rozwija się ze skromnych początków do wielkich rozmiarów. Można powiedzieć, że w tym ziarnie Królestwa Bożego, którym  jest Ewangelia już jest cały potencjał wzrostu, by z czegoś niepozornego rozwinęło się do czegoś wielkiego. Dlatego że Słowo Boże ma prawdziwą moc z którą Bóg je posyła, by przemienić serce człowieka, by zmobilizować go do zmian, by dzielić się poselstwem Ewangelii z innymi ludźmi. Bóg stoi za tym zwiastowanym słowem i przyznaje się do Niego sprawiając że przez Słowo Boże i moc Ducha Świętego kobiety i mężczyźni doznają wewnętrznej duchowej przemiany pod wpływem poselstwa Ewangelii o której to przemianie Pan Jezus mówił 3 rodz. Ew Jana „Nowe narodzenie”. Narodzenie do nowego duchowego życia z Bogiem i stanie się częścią Królestwa Bożego.  Mamy również obietnice w tej przypowieści, że te niewielkie początki Królestwa Bożego zdobędą w końcu całą ziemię (Dan 2,35) tak, że kiedyś ziemia będzie Pełna poznania chwały Pana jak może wodami wypełnione (Hab. 2,14)
Pan Jezus Przedstawia nam to na przykładzie ziarnka gorczycy i kwasu który zakwasza całe ciasto.
W pierwszej przypowieści mamy rolnika, który sieje na swoim polu maleńkie ziarenko gorczycy. Nie jest to takie ziarenko gorczycy jakie mamy w swoich domach. Gorczyca z Palestyny jest dużo mniejsza, bardzo drobniutka. Pan Jezus mówi, że jest ono najmniejsze ze wszystkich ziaren (32). Ale nie chodzi o to, że jest  najmniejsze ze wszystkich ziaren w ogóle, bo z botaniki wiemy że są mniejsze ziarna od biblijnej gorczycy. Ale jest najmniejsze ze wszystkich ziaren roślin uprawnych, które można spożywać w tamtym rejonie. Niektórzy badacze botaniczni próbując potwierdzić wypowiedź Pana Jezusa porównywali różne ziarna siane przez rolników na wschodzie i nie mieli wątpliwości, że ziarno gorczycy jest najmniejszym uprawnym ziarnem. Zresztą Pan Jezus mówi wyraźnie, najmniejsze ze wszystkich jarzyn. Nie mówi najmniejsze ze wszystkich roślin na ziemi.
Sianie ziarna gorczycy nie było niczym niezwykłym w Izraelu. Gorczycę wykorzystywano np. do celów leczniczych, czy jako przyprawę, również dzisiaj ma ona wartość handlową. Osiągała różne rozmiary od mniejszych 1,5 metra do większych, nawet około 5 metrów. Niektórzy pisarze opisujący tereny Palestyny wspominają, że pod krzew gorczycy mógł nawet wjechać koń z jeźdźcem. Więc stwierdzenie Pana Jezusa, że z małego ziarna jarzyny wyrasta wielki krzew w którym mogą się chronić ptaki niebieskie wcale nie jest przesadzone. Nie mógł to być mały krzew. W małym krzewie ptaki niebieskie nie znalazłyby chronienia. A Jezus mówiąc o ptakach niebieskich chroniących się w gorczycy używa greckiego terminu oznaczającego dom w sensie budowania gniazda. Wielu krytyków biblijnych, atakuje tą przypowieść, że jest nieprawdziwa, bo ziarno gorczycy nie jest najmniejsze, a krzew nie jest na tyle durzy, by mógł dawać schronienie. Krytyka ta nie wynika z faktów, ale jest wyrazem osobistych uprzedzeń do słowa Bożego i  próbą wykazania, że Biblia jest omylna i nie można jej ufać. Jednak solidne przebadanie wypowiedzi Jezusa nie pozostawia wątpliwości,  Jezus tutaj jest całkowicie wiarygodny. Oczywiście Pan Jezus nie przyszedł zajmować się botaniką, ale jeśli wypowiadał się na ten temat lub budował porównanie o przykład z dziedziny botaniki możemy Mu w pełni ufać. Jeśli możemy Mu ufać w botanice,  tym bardziej możemy Mu ufać w sprawach wieczności.
Kolejna przypowieść jaką Pan Jezus nam podaje, a która również oznacza rozrost Królestwa Bożego z czegoś niewielkiego i w końcu obejmującego wszystko została przedstawiona na przykładzie zaczynu, zakwaszonego kawałka ciasta z poprzedniego wypieku. Gospodyni bierze go i dodaje do ciasta, następnie  ugniata, tak że w końcu kwas przenika wszystko, aż całe ciasto jest zakwaszone. Kwas stymuluje rozrost ciasta, tak że ciasto staje się większe i smaczniejsze. Ciasto nie zakwaszone było suchym plackiem, a na zakwasie było pulchne i sprężyste. Ugniatanie i zakwaszanie ciasta było codzienną czynnością każdej gospodyni. Pewnie Pan widział nie raz gdy w taki sposób przygotowywała chleb jego matka. Na początku jak czytamy było trzy miary mąki, to jest tyle co potrzebne było do wypieku chleba dla jednej dużej rodziny.  Wiec tego ciasta było dużo, ale wystarczyła niewielka ilość zakwasu, by przeniknęło całe ciasto.
Właściwie obie te przypowieści są bardzo podobnie. Co prawda przykłady są inne, ale znaczą to samo.
Pierwszy wniosek jest taki, że Królestwo Boże rozrasta się  ma i wielki potencjał oraz wielką moc. Właściwie moc Królestwa Bożego jest nieograniczona i zdobywa wszystko. Pokazuje to przypowieść zarówno o ziarnie gorczycy jak i o kwasie. Małe ziarenko z którego wyrasta wielkie drzewo i mała ilość kwasu mogąca zakwasić dużą ilość ciasta. Wszyscy wiemy jak niepozornie zaczęło się przesłanie Ewangelii o zbawczym dziele Pana Jezusa Chrystusa. Pan Jezus Chrystus urodził się w ubogiej rodzinie. W rodzinie zwykłego Cieśli Józefa i Marii. Do tego urodził się w polowych warunkach jakby Bóg wielką odnowę świata chciał zacząć od najniższego pułapu, by wszyscy widzieli, że Królestwo Boże to nie jest dzieło człowieka. Józef I Maria nie byli majętni i niewiele znaczyli w Izraelu i żaden historyk nigdy by o nich nie wspomniał, gdyby nie Pan Jezus. Nikt o zdrowym rozsądku patrząc na okoliczności nie szukałby przyszłego Króla w ubogiej rodzinie i do tego w stajni. Ale to był Boży plan, by Syn Boży w taki sposób przyszedł na świat, by dorastał w Nazarecie pośród zwykłych ludzi i by w końcu nikomu nieznany wystąpił i zaczął ogłaszać niezwykłe rzeczy o Bogu. O tym, że przyszedł od Niego, że widział Go, że zna Go, że jest zbawicielem świata i Jego stwórcą, że Jest drogą do Boga i zbawi wszystkich którzy do Niego przychodzą.
Wziął sobie dwunastu uczniów i z nimi chodził, głosił wszędzie nadchodzące Królestwo Boże i powoli do Królestwa przyłączali się kolejni ludzie. Ci kolejni ludzie, uczniowie, głosili innym, a ziarno Królestwa Bożego, które zostało zasiane przez Boga zaczęło rosnąć i stawało się coraz większe i było coraz więcej uczniów i więcej i więcej. Po zesłaniu Ducha Św. nawróciło się 3000 tys. ludzi, później czytamy już o 500 tys. Z czasem Ewangelia wyszła po za ramy Jerozolimy, dotarła do Samarii, a dzisiaj aż po krańce świata. I Tak to uczniowie Chrystusa są chyba w każdym kraju na ziemi. W ks. Objawienia czytamy, że przed tronem Bożym będą ludzie zbawieni ze wszystkich narodów ludów i języków.  Czy to jest koniec? Nie, Pan  Jezus mówi, że Królestwo Boże ogarnie w końcu całą ziemię, jak zaczyn tego ciasta i wszystkie narody będą pielgrzymować na górę Pana i oddawać mu pokłon po Jego powrocie (Zach 14,16). On powiedział, że gdy ta Ewangelia będzie głoszona po całej ziemi, On wtedy powróci (Mat 24,14) i właśnie wtedy zegnie się każde kolano i każdy Język będzie musiał wyznać ku chwale Boga Ojca, że Jezus jest Panem. Ale widzicie od czego się zaczęło? Od czegoś małego i niepozornego. Małe dziecko w biednej rodzinie, garstka apostołów, przestraszonych uczniów, przeważnie niewykształconych w naszym rozumieniu i w oczach świata nie wiele znaczących. Ale Jezus wiedział, że Ewangelia przemieni świat, że przemieni apostołów i ze zwykłych grzesznych ludzi uczyni Boże sługi, gotowych oddać życie za Jezusa, bo w tym ziarnku Ewangelii znajduje się niezwykła moc, moc przemiany grzesznika w świętego człowieka.
Apostoł Paweł wierzył w to bez zastrzeżeń mówiąc:
Rzymian 1:16  Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka,
Zauważmy, że kto  sieje to ziarnko do ziemi, kto zakwasza ciasto? Czy są to jacyś niezwykli ludzie. Nie, zarówno rolnik siejący ziarnko do ziemi jest zwyczajny jak i kobieta zakwaszająca ciasto. Moc nie jest w tym człowieku, który sieje, moc jest w tym słowie przesłania, za tym słowem stoi Bóg i przez to proste przesłanie działa. On zmienia mężczyzn i kobiety sprawiając  na całej ziemi, że ci którzy przyjmą to przesłanie Ewangelii stają się nowymi ludźmi. Moc Ewangelii jest nieograniczona, Bóg w jednej chwili z agresywnego alkoholika jest w stanie uczynić uprzejmego abstynenta, ze złodzieja jest wstanie uczynić kogoś uczciwego, z człowieka pogrążonego w depresji może uczynić kogoś radującego się życiem, z rozpustnika uczyni kogoś kto jest wierny swojej żonie itp.
Tak przemienił też wielu z nas i przemienia kolejnych sprawiając, że to drzewo z małego ziarna gorczycy rozrasta się, a zakwas z ciasta zakwasza całe ciasto. Ewangelia doprowadza do kolejnych zmian w nas samych, a Boże Królestwo jeśli tylko chodzimy z Jezusem coraz bardziej nas zdobywa. Człowiek chodzący z Bogiem, to człowiek który z minuty na minutę z godziny na godzinę i z dania na dzień staje się coraz bardziej podobny do Pana Jezusa Chrystusa.
Widać wyraźnie, że słowo Ewangelii gdy jest właściwie przekazywane, gdy jest siane ma wpływ na ludzi którzy są dokoła. Ale ta przemiana zawsze zaczyna się od czegoś małego, od jednego małego zasianego ziarenka, jeden nawrócony człowiek w mieście siejący wytrwale to ziarno do ziemi może doprowadzić do przebudzenia duchowego całe miasto. Jeden nawrócony człowiek w rodzinie siejący wytrwale do ziemi ziarno Ewangelii może doprowadzić że cała rodzina ulegnie przemianie dzięki łasce Bożej. Ile razy próbowano zniszczyć Ewangelie, zabić Boże sługi w różnych rejonach świata. Pierwsze trzy wieki dla chrześcijaństwa były szczególnie trudne. Co pewien czas wybuchały prześladowania i chrześcijanie ginęli w obozach pracy, na arenach Rzymu, pozbawiano ich majątku, palono  ich księgi z nadzieją, że uda się zniszczyć chrześcijaństwo. Ale ta siła tego ziarenka Ewangelii była nie do pokonania, Bóg przemieniał kolejne osoby i ten zakwas Ewangelii rozchodził się, drzewo rozrastało się. Spójrzcie na inny przykład na Abrahama, od czego Bóg zaczął naród Izraelski? Zaczął od powołania jednego człowieka, człowieka który już nie był najmłodszy, miał 75 lat, człowieka który nie mógł  mieć dzieci, bo Jego żona była bezpłodna. I z tego małżeństwa Bóg postanowił uczynić swój lud, lud który miał być tak liczny jak piasek morski. Nie wziął Bóg jakiegoś narodu i nie uczynił z niego swojego, ale powołał Abrahama z którego po ludzku patrząc nie dało się uczynić narodu, bo był już w podeszłym wieku i był bezdzietny. A teraz? Żydzi są na całej ziemi, niemalże w każdym kraju są potomkowie Abrahama dlatego że Bóg stał za tym. Jest to wspaniały obraz jak to Boże ziarenko rozrasta się. Tak jest również i dzisiaj z chrześcijaństwem. Jak wiele razy słyszeliście, że islam jest najlepiej rozwijającą się religią świata? Drodzy to jest  nieprawda, „Badania Philipa Jenkinsa z Baylor University wskazują, że to chrześcijaństwo stanowi religię, której liczba wyznawców rośnie najdynamiczniej. według danych The World Christian Database w samej Afryce liczba chrześcijan od 1900 roku zwiększyła się o 4930 procent, a w Ameryce Łacińskiej o 877 procent”. Być może jak patrzymy na nasze środowisko, to nie widzimy wielkiego rozwoju, ale Królestwo Boże wciąż nadal rozszerza się i w wielu rejonach świata nawracają się do Chrystusa całe społeczności.
Prorok Izajasz prorokował o tym spektakularnym rozwoju Królestwa Bożego mówiąc
Izajasza 54:2  Poszerz zasięg twojego namiotu i zasłony twoich mieszkań, nie krępuj się, wydłuż twoje sznury i wbij mocno twoje paliki!
54:3  Bo się rozszerzysz w prawo i w lewo, a twoje potomstwo odziedziczy narody i zaludni spustoszone miasta.
Drodzy Pan nasz Jezus Chrystus dał nam wspaniałą obietnice, że bramy Piekielne Królestwa Bożego nie przemogą (Mat 16,18). Nie przemogą Go prześladowania, nie przemoże Go grzech, nie przemogą Go wrogowie, świat i szatan. Nic nie powstrzyma rozwoju Królestwa Bożego. Jest jak mała roślinka, która gdy wyrośnie rozsadza wszelkie móry, podnosi betonowe chodniki i ulice i sprawia, że pękają ściany.
Wpływ społeczny chrześcijaństwa
Teraz spójrzcie na to, co czytamy w tej naszej przypowieści. W wierszu 32 czytamy, że gdy Królestwo Boże rozrasta się to ptaki niebieskie przylatują i chronią się w Jego gałęziach. Czym są te ptaki niebieskie chroniące się w gałęziach? Komentarze tutaj potrafią być karkołomne. Niektórzy sugerują, że te ptaki to demony mieszkające w kościele, bo w innym miejscu w przypowieści o glebach ptaki symbolizują złego. Ale jestem pewny, że to zła interpretacja, tutaj wyraźnie widać, że rozrastające się Królestwo Boże daje schronienie i błogosławieństwo. Jestem przekonany, że chodzi tutaj o pozytywny wpływ Królestwa Bożego na świat. Przypowieść o rozrastającym się drzewie gorczycznym jest powiązana z inną historią ze Starego Testamentu z 4 rozdz. Ks. Daniela. Tam mamy sen babilońskiego króla Nebukadnesara o wielkim drzewie. Drzewo w wizji króla jak wyjaśnia Daniel symbolizuje królestwo Babilońskie, które rozrosło się do potężnych rozmiarów tak, że dało światu wiele dobrego.
Tak prorok Daniel wyjaśnia tą wizje:
Daniela 4:17  Drzewo, które widziałeś, które rosło i było potężne, którego wysokość sięgała nieba, a było widoczne na całej ziemi,
18  Którego liście były piękne, a owoc obfity, i które miało pokarm dla wszystkich, pod którym mieszkały zwierzęta polne, a w jego gałęziach gnieździły się ptaki niebieskie
4:19  To jesteś ty, królu: rosłeś i stałeś się potężny, twoja wielkość urosła i sięga nieba, twoja władza rozciąga się aż po krańce ziemi.
Królestwo babilońskie w czasach swojej świetności rzeczywiście zapewniało bezpieczeństwo i obfitość na świecie. Pod parasolem Babilonu schroniło się wiele narodów, wnosiło również wiele dobrego do świata kultury, nauki i architektury. Dzisiaj takim przykładem mogłyby być Stany Zjednoczone Ameryki zapewniające pokój dla wielu narodów, mające sojusze z wieloma narodami i deklarujące pomoc.
Tak więc Pan Jezus bierze ten przykład o drzewie ze snu króla Nebukadnesara i pokazuje pozytywny wpływ chrześcijaństwa na świat. Tam gdzie chrześcijaństwo kwitnie tam społeczeństwo ulega przemianie, tak że mogą korzystać z tego również ludzie niewierzący. Jest to wyrazem powszechnej łaski i dobroci Boga dla wszystkich. Możemy tutaj podać wiele przykładów. Weźmy pod uwagę chrześcijańskie przebudzenie metodystyczne w XVIII w. w Anglii. Historycy świeccy są zgodni co do tego, że gdyby nie Wesleyowskie przebudzenie metodystyczne, to Anglia pogrążyłaby się w rewolucji podobnej jak Francja z powodu rozkładu i podziału społeczeństwa na klasy. Ale dzięki temu, że tysiące ludzi zaczęły nawracać się do Chrystusa przez zwiastowanie Metodystów, społeczeństwo zaczęło się zmieniać. Z ulic zaczęły znikać pijackie bandy guliganów, ludzie stawali się dla siebie mili, zaczęli pomagać sobie nawzajem. Chrześcijanie zaczęli zakładać przytułki dla bezdomnych, sierot, alkoholików. Zaczęto organizować bezpłatną służbę zdrowia, opiekę społeczną dla potrzebujących. A to wszystko wynikało z miłości nawróconych ludzi do Chrystusa. Miłość Jezusa w nich pchała ich w kierunku innych ludzi i pragnęli czynić im dobrze. Tak to w krótkim czasie w ciągu jednego pokolenia niemal cała Anglia została przemieniona i choć nie wszyscy stali się chrześcijanami, to jednak wszyscy odczuwali tą dobrą zmianę wywołaną przez duchowe przebudzenie. Dzisiaj w Europie zachodniej i w wielu innych krajach rozwiniętych zapomina się, że dobrobyt który mamy zawdzięczamy chrześcijańskiej kulturze. Tam gdzie Królestwo Boże rozeszło się, zmieniło środowisko, ustanowiono prawa chroniące drugiego człowieka, założono szpitale, przytułki, zaczęto chronić skrzywdzonych i ogólnie nastąpiła poprawa moralna całego społeczeństwa. Spójrzcie na kraje o chrześcijańskiej kulturze i teraz porównajcie te o kulturze muzułmańskiej, hinduskiej i innej. Gdzie się lepiej ludziom żyje, tam gdzie chrześcijaństwo zataczało szerokie wpływy. Czym większy wpływ chrześcijaństwa i prawdziwych nawróceń, tym lepsze społeczeństwo. Tam ptaki niebieskie mogą chronić się pośród gałęzi Królestwa. Tam gdzie imię Jezusa zaczyna coś zaznaczyć, tam wielu ludzi doświadcza poprawy warunków życiowych. Tam gdzie nawraca się Ojciec rodziny, matka, syn, córka, tam cała rodzina odczuwa to błogosławieństwo. Ludzie stają się dla siebie lepsi, milsi, dobrzy, uprzejmi, pomagając sobie nawzajem.  
Tak więc drodzy, nie jesteśmy po stronie przegranych jeśli wierzymy w Jezusa i jesteśmy częścią Królestwa, chociaż może być nas nie wielu. Nie jesteś po stronie przegranych nawet jeśli jesteś sam, bo Królestwo Boże rozwija się i będzie się rozwijać.
Pamiętam pewną sytuacje z naszego podwórka. Gdy zaczynaliśmy spotkania wtorkowe, byłem tylko ja i jeszcze jedna osoba. Modliliśmy się, by grupa wzrosła i pamiętam, że powiedziałem iż musimy siać to ziarno, a będzie nas więcej. Obecnie po kilku latach grupa ta liczy już kilka osób. I wierze, że to jeszcze nie koniec. Nie traćmy nadziei, bo Królestwo Boże w końcu obejmie całą ziemię, gdy powróci Król i wtedy już wszystko Mu będzie poddane.
Do tego czasu siejmy ziarno Ewangelii do gleby wytrwale, a wierze że Bóg w swej łasce pozwoli nam oglądać jak to ziarno wzrasta i czyni wielkie rzeczy w naszym w naszym mieście, w naszym kościele, w mojej rodzinie i w moim życiu.
Amen   


  

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń