Zbliża
się ostatnia Pascha na którą jako baranek zostanie złożony Pan Jezus. Jest to
trzecia Pascha wspomniana w Ew. Jana
·
Pierwsza pascha (2,13)
·
Druga Pascha (6,4)
·
Trzecia Pascha (6,5)
Służba
Pana Jezusa trwała ponad trzy lata około 3,5 roku. Teraz Pan Jezus jest już
kilka dni przed śmiercią. Został Mu ostatni tydzień Jego ziemskiej
działalności. Betania leżała blisko Jerozolimy. Zaraz Żydzi którzy już
postanowili zabić Pana Jezusa dowiedzą się że z powrotem pojawił się w okolicach, bo wcześniej usunął się by Boży
plan się wypełnił.
Wiemy
z poprzednich wierszy, że arcykapłani i Faryzeusze wydali rozkaz, że ktokolwiek
zobaczy Jezusa ma o tym donieść sanhedrynowi, by go pojmać i stracić.
Teraz
więc Jezus przychodzi do Betanii, przychodzi do tych których kocha i którzy
kochają Jego, do Marty, Marii i Łazarza którego wskrzesił z martwych.
Tam
przygotowano Mu wieczerzę. To wieczorny posiłek, kolacja którą spożywano półleżącej
pozycji.
Marta
nadal jest tą osobą, która krząta się i usługuje Panu. Najwidoczniej w tej roli
się dobrze czuje, ma dar usługiwania, a usługiwanie samemu Jezusowi to najwspanialsza
rzecz pod słońcem.
Jest
również pośród nich Łazarz, który jeszcze niedawno może kilka tygodni wcześniej
był martwy, leżał w grobie a teraz znajduje się z nimi przy stole. Wielkie
świadectwo tego, że Pan Jezus jest rzeczywiście Drogą prawdą i życiem,
zmartwychwstaniem, że wiara w Niego równa się życie wieczne.
Swoją drogą musiało to być, niesamowite
świadectwo mieć koło siebie Łazarza, którego Pan wskrzesił z martwych.
Być
może to nie było w domu Marii i Marty, ale Szymona Trędowatego, który także
mieszkał w Betanii o czym wspominają Mateusz i Marek MK,14-3; Mat 26,6-13
Jeśli
to było rzeczywiście w domu Szymona trędowatego, to z pewnością Szymon został
uzdrowiony przez Pana Jezusa i dlatego można było się do niego zbliżać.
Zwróć
uwagę , że miłość do Pana Jezusa powoduje, że Mu usługujemy, że Go słuchamy, że
Mu służymy. Tak jak czyniła to Marta.
·
Jak myślisz jak my dzisiaj możemy usługiwać Panu
Jezusowi?
·
Zwróć uwagę na Jana 14,15. Pan Jezus powiedział, że miłość
do niego wyraża się w spełnianiu Jego przykazań, wymień kilka przykazań Pana
Jezusa?
Maria
namaściła Stopy Pana Jezusa drogą maścią. Funt maści to ok 340 gramów. Produkty
do wyrobu tej maści pozyskiwano w Indiach. Wartość tej maści jak powiedział
Judasz była około 300 denarów, a 1 denar to była zapłata pracownika z 1 dzień
pracy. Więc na tą maść, którą Maria namaściła nogi Pana Jezusa trzeba było pracować
około jeden rok. W dzisiejszych realiach taka maść kosztowałaby około 30
tys. zł. Zastanawiam jak bardzo musiała kochać Maria Pana, by zdobyć się wobec
niego na taką szczodrość.
I to jest kolejna lekcja, że jeśli
naprawdę kochamy Pana, to jesteśmy szczodrzy w służbie Jemu, w usługiwaniu i w
ofiarności. Wtedy kiedy miłość do
Pana przepełnia nasze serce nie mamy problemu poświęcać dla Chwały Pana Jezusa,
Boga Ojca, to co jest cenne, co ma durzą wartość w naszych oczach. Wtedy
chętnie ofiarujemy swój czas, swoje siły, swoje pieniądze, bo wiemy że
zawdzięczamy Panu o wiele więcej. Ile byśmy z wdzięczności Panu nie ofiarowali
i tak nigdy nie odwdzięczymy się Mu za Jego dar życia wiecznego, ale chociaż w
ten sposób możemy pokazać Mu, że Jego ofiarna śmierć za nasze grzechy ma w
naszych oczach dużą wagę.
Mateusza 6:21 Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i
serce twoje.
Maria
również wytarła nogi Pana Jezusa swoimi włosami, okazała mu wiele miłości. Z
pewnością jej serce było przepełnione miłością do Pana. Miłość do Pana
skłania nas do poświęceń, kto więcej miłuje Pana jest w stanie więcej dla Niego
poświęcić. Dlatego powinniśmy wciąż na nowo rozpalać w swoim życiu nasze serca
dla Pana przez społeczność z Nim, modlitwę i studium Słowa Bożego, szukanie Boga.
Judasz
jednak nie mógł zgodzić się z ta ofiarą z tym marnotractwem w Jego mniemaniu.
Dlaczego Judasz był zły gdy Maria
namaściła Pana Jezusa? Wymień jakimi motywacjami się kierował?
·
Judasz był
chciwy, był egoistą myślał tylko o sobie o własnym interesie. Miał świeckie
ambicje, chęć bycia bogatym, myślał że przez służbę Chrystusowi zdobędzie
pozycje, uznanie i pieniądze.
Tutaj
widzimy jak zachowuje się człowiek, który nie ma miłości do Pana. Nie jest
gotowy nic poświęcać dla Niego, myśli tylko o sobie, o własnym interesie, własnych
korzyściach.
Powiedz do jakiego miejsca doprowadziły
grzeszne ambicje Judasza?
Omów na przykładzie Judasza jak działa
grzech w naszym życiu (Jak 1,15)?
Zobacz
że grzech Judasza, grzeszne ambicje i chciwość, chęć władzy doprowadziły do
całkowitego Jego upadku. Podobnie jest w życiu każdego człowieka, który nie
chce się upamiętać. Bóg nas upomina, wzywa do społeczności, ale jeśli
buntowniczo się od Niego odwracamy i nie chcemy słuchać w końcu grzech
doprowadzi do naszego zatracenia jak było w przypadku Judasza.
Zwróć
uwagę, że Judasz skrywał się z
prawdziwymi swoimi motywacjami (5-6).
Mówił tak jakby mu chodziło o troskę w stosunku do ubogich, ale w
rzeczywistości myślał o własnych korzyściach. I Pan to wiedział, wiedział jaki
jest prawdziwy stan Jego serca (Jana
6,70).
I
możemy powiedzieć na przykładzie Judasza, że najniebezpieczniejsze miejsce dla
nas jest w kościele. Jeśli będąc w kościele, słuchając prawdy, wiedząc jaka
jest wola Pańska odrzucimy Jezusa, to otrzymamy dużo surowszy wyrok niż ci,
którzy nie mieli możliwości poznać Pana (Łuk 12,48).
To
że mamy możliwość poznać prawdę, że słuchamy jej, że wiemy kim jest Chrystus,
że wiemy czego On oczekuje od nas, to sprawia że spoczywa na nas duża odpowiedzialność.
I powinniśmy skłonić swoje serca do słuchania Pana, bo jeśli pozwolimy na to,
by nasze serce był krnąbrne i buntownicze wobec Słowa Bożego, to nie pomoże nam
najlepszy nauczyciel, najlepszy kościół. Judasz miał najlepszego z możliwych
nauczycieli, a jednak i tak poszedł do piekła, bo miłował grzech.
Pan
Jezus napomina Judasza mówi „zostaw ją” ona to czyni na mój pogrzeb”. Już czuje
Pan oddech śmierci za swoimi plecami, niebawem zostanie złożony w ofierze,
okrutnie zamordowany za grzechy nas wszystkich.
Czy
oni wszyscy mają tego świadomość, czy Maria wie o tym? Nie wiemy tego, ale
jedno jest pewne, namaszczenie Pana Jezusa jest swoistym pomnikiem Marii, który
postawiła na Jego pogrzeb (Mk 14,9).
Zobacz,
że w służbie dla Pana Jezusa są pewne priorytety. Wspomaganie ubogich jest jak
najbardziej dobre i szlachetne, ale w tym czasie namszczenie Pana Jezusa było ważniejsze.
Nieraz musimy wybierać miedzy dobrym, a lepszym. Chodząc blisko z Panem, dzięki
Jego łasce mamy większe rozeznanie w tym co jest właściwe w danej chwili.
Zauważmy
także, że czyn Marii nabrał większego znaczenia później, już po pogrzebie Pana
Jezusa. Nieraz nasze działania w służbie Panu pierwotnie mogą okazywać się
niewielkie, ale w przyszłości może się okazać, że nabiorą ogromnego znaczenia.
Dobrze obrazuje to pewna historia,
historia zamurowanej Biblii
„Przed
ponad stu laty, kiedy jeszcze nie było tunelu pod szczytem św. Gotarda w
Alpach, podróżni udający się z Włoch do Szwajcarii i z powrotem musieli
nadłożyć spory odcinek trudnej, stromej i okrężnej drogi. Szło się wtedy
grupami.
Pewnego
razu grupa murarzy z okolic Lugano wybrała się w drogę do środkowej Szwajcarii,
istniały tam bowiem większe możliwości zarobkowe. W jednej z takich grup
znajdował się młody człowiek imieniem Atonio. Rozmawiał on po drodze ze starszą
już kobietą, która opowiadała mu o Panu Jezusie.
Atonio
nie bardzo chciał jej słuchać. Na koniec podarowała mu pięknie oprawioną
Biblię. Wziął ją, lecz jej nie czytał.
Kiedy
dotarli do miasta Glarus, pomagał tam przy budowie wielkiego domu. Przy pracy
przeklinał i drwił razem z kolegami.
Podczas
tynkowania zauważył w murze dziurę. Naraz przyszło mu na myśl, żeby w tej
dziurze zamurować Biblię, którą dostał. Pobiegł szybko po swoją torbę i
powiedział o tym kolegom, mówiąc: "Popatrzcie, mam tutaj Biblię; zamuruję
ją w tej dziurze". Wepchnął ją z trudem w niewielki otwór, po czym
zamurował przy wtórze śmiechu kolegów. Po jakimś czasie wrócił do swej
ojczyzny.
W
roku 1861, dziesiątego maja wybuchł w Glarus wielki pożar, podczas którego
spłonęło 490 domów. Miasto legło w ruinach, jednak po kilku latach przystąpiono
do odbudowy.
Pewien
mistrz murarski otrzymał zadanie odbudowy wielkiego domu, który był częściowo
zniszczony. Człowiek ten, imieniem Jan, również pochodził z Włoch. Podczas prac
murarskich zauważył w murze książkę, a kiedy ją wydostał, okazało się, że była
to Biblia. Bardzo go to zdziwiło, skąd się tu wzięła w murze. Było to coś niezwykłego.
On sam miał kiedyś swoją Biblię, którą mu odebrano. Teraz w wolnym czasie
zaczął znów czytać znalezioną przez siebie Biblię. Nie rozumiał wszystkiego, co
czytał, ale zagłębiał się w Ewangelię i Psalmy. Z nich nauczył się też modlić. I
tak po niedługim czasie stało się dla niego jasne, że jest zgubionym
grzesznikiem, lecz ze słów w Biblii wiedział, że Bóg go miłuje, a przez wiarę w
Pana Jezusa otrzyma przebaczenie grzechów. Kiedy Jan powrócił jesienią do domu,
do rodziny, opowiedział wszystkim dobrą nowinę o swym zbawieniu. Postarał się
też o więcej egzemplarzy Biblii i w wolnym czasie obchodził okoliczne wioski
roznosząc je ludziom, którzy pragnęli ją czytać. Rozpowszechniając w ten sposób
ewangelię, dobrą nowinę, zaszedł w strony, w których mieszkał Atonio. Pewnego
dnia postawił na jarmarku mały straganik i zaczął sprzedawać egzemplarze
Biblii.
Przechodziło
tamtędy kilku młodzieńców, wśród których znajdował się też Atonio. Kiedy
zobaczył je na straganie zaraz powiedział do kolegów. "Ha! Biblie! Nie
potrzebuję ich! Mógłbym pójść do Glarus, mam tam przecież jedną zamurowaną.
Ciekaw jestem, czy sam diabeł potrafiłby ją stamtąd wydostać?"
Jan
słysząc te słowa spojrzał na młodzieńca i zrozumiał, skąd wzięła się Biblia w
murze, z którego sam ją wydostał. Rzekł więc do młodzieńca :"Bądź
ostrożny, młody człowieku, szydzić jest łatwo, lecz co byś powiedział, gdybym
ci pokazał tę Biblię?" Na to Atonio: "Nie oszukasz mnie! Ona była
oznaczona, dlatego zaraz bym ją poznał. Idę o zakład, że nawet diabeł jej
stamtąd nie wydostanie" Na te słowa Jan wyjął Biblię i rzekł: "Czy
poznajesz ją, przyjacielu?" Atonio przystanął bez słowa poznając, że była
to właśnie ta, którą sam zamurował. Jan zaś rzekł do niego: "Nie uczynił
tego jednak diabeł, lecz Bóg, który sprawił to, abyś wiedział, że On istnieje i
pragnie ciebie zbawić". Na te słowa Atonio wybuchnął całą nienawiścią,
którą nosił w głębi serca wobec Boga. Sumienie w nim przemawiało, on jednak
rzekł do kolegów. "Chodźcie, pokażemy mu, że tu nie miejsce na Jego
pobożne stoisko". W parę sekund mały straganik się rozleciał. Jan został
pobity, sprawcy zaś rozpierzchli się pośród tłumu ciekawskich Od tamtej pory
Atonio stał się jeszcze większym wrogiem Boga.
Po
pewnym czasie Atonio znowu pracował na budowie, gdzie podpiwszy sobie spadł z
rusztowania i doznał poważnych obrażeń. Odwieziono go do szpitala. Jan dowiedział
się o tym i odwiedził go w szpitalu. Serce Antonia było jednak niczym z
kamienia, mimo że widział miłość Jana do siebie. Jan odwiedzał go nadal co
tydzień i powoli, z początku z nudów, później z ciekawości Antonio zaczął
czytać Biblię. Pewnego dnia natrafił na miejsce w Liście do Hebrajczyków 12,5 i
te słowa uderzyły go. "Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego".
Ponieważ uznał, że to pasuje zupełnie do jego przypadku, czytał dalej. Słowo
Boże zaś, które kruszy skały, zaczęło działać w jego sercu. Po niedługim czasie
uznał swoją winę i wyznał Bogu cały ciężar swych grzechów. Nauczył się też
wierzyć z pełną ufnością W dzieło dokonane przez Pana Jezusa na krzyżu Golgoty.
Jego dusza została uleczona z grzechu, lecz jego biodra pozostały
unieruchomione od tego wypadku robót murarskich nie mógł już wykonywać, ale
znalazła się dla niego inna praca. Później ożenił się z córką Jana. Jego teść
był mu przyjacielem Antonio jest już teraz u Pana. Biblia, niegdyś zamurowana,
jest dla jego wnuków najcenniejszym spadkiem”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz