sobota, 11 marca 2017

Byłem ślepy, a teraz widzę Ew. Mateusza 20,29 - 34



Zadziwiająca łaska
Ten dzień jak słodki dźwięk co uratował mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Błądziłem daleko od domu, czy muszę tego  wstydzić się?
Byłem ślepy, lecz teraz   widzę.
 
Ten dzień, promień łaski, co rozświetlił me życie,
Takiego nędznika jak ja!
Choć lękam się, to teraz wiem, że gdzieś na serca dnie
Ty zawsze czekasz  na mnie.

Cóż jeszcze mógłbym chcieć, gdy prowadzisz mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Otwierasz drzwi mego domu, przez które wchodzę wreszcie
I razem z Tobą   JESTEM. 
 
Ten dzień jak słodki dźwięk co uratował mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Błądziłem daleko od domu, czy muszę tego  wstydzić się.
Byłem ślepy, lecz teraz   widzę.

Tekst który odczytałem, to słowa znanej pieśni z XVIII w autorstwa Johna Newtona byłego kapitana statków z niewolnikami, który nawrócił się do Chrystusa i porzucił swoje haniebne zajęcie i został pastorem. Pieśń ta doczekała się wielu aranżacji. W Polsce jest znana pod nazwą „Cudowna Boża Łaska” Przywołałem ją tutaj, bo ta pieśń dobrze oddaje to co stało się ze ślepcami z naszej historii. Byli ślepi i zaczęli widzieć. Pan Jezus otworzył im oczy, otworzył im oczy fizyczne i otworzył im oczy duchowe.
Pan nigdy nie czynił cudów z kaprysu, z nudów, dla dobrych efektów, czy z tego powodu że kazał Mu to uczynić jakiś człowiek. Cuda Jezusa miały wskazywać na to, że On Mesjaszem. Były znakami Jego posłannictwa potwierdzającymi że On panuje nad światem fizycznym i nad światem duchowym. Często Jego działalność w sferze fizycznej miała na celu zobrazować prawdy duchowe. I tak np. Pan Jezus kiedyś powiedział do sparaliżowanego, że odpuszcza mu wszystkie grzechy, a gdy ludzie wokół oburzali się na takie słowa, wtedy uzdrowił tego człowieka na znak że Jego grzechy rzeczywiście zostały odpuszczone (Łuk 5,17 – 5,26).
Tak podobnie w tej prostej dzisiejszej historii. Pan Jezus otworzył fizyczne oczy dwóm ślepcom, ale jeszcze ważniejsze od tego jest, że Pan Jezus otwiera oczy duchowe. Nie każdy jest ślepy i nie każdy potrzebuje, by Pan Jezus dotknął się Jego fizycznych oczu i uzdrowił je, ale każdy potrzebuje by Jezus Chrystus otworzył Jego duchowe oczy. I Słowo Boże ciągle nam przypomina, że te duchowe oczy są najważniejsze dla człowieka, bez ich otwarcia możesz wszystko wokół siebie widzieć, ale w życiu będziemy ślepcami i nie będziemy wiedzieli dokąd zmierzamy. Dlatego John Newton napisał tą pieśń którą przywołałem wcześniej, że chociaż widział to jednak był ślepy i podążał za zatracenie, a dzięki Panu Jezusowi przejrzał i teraz wie po co żyje.
I jak widzimy jest to prosta krótka historia  o dwóch zgubionych ślepcach. W czasach Pana Jezusa być ślepcem znaczyło mieć ciężki los. Najczęściej ślepcy byli skazani na żebractwo. Z powodu swojej choroby nie byli w stanie podjąć żadnej pracy. Tak też było w tym przypadku. Ewangelista Marek podaje imię jednego z tych ślepych, Bartymeusz. I Jak czytamy w Ew. Marka Bartymeusz siedział przy drodze i żebrał (Mk 10,46).
Należy tu wyjaśnić różnicę między synoptykami. Ewangelista Mateusz podaje że było dwóch ślepców, Marek natomiast i Łukasz mówią o jednym.
Najwyraźniej Bartymeusz wspomniany przez Marka i Łukasza był o wiele bardziej aktywny i mówił za nich obu, dlatego tylko on przez nich jest wspomniany.
Też u Mateusza czytamy że uzdrowił ich jak wychodził z miasta, a w  Ew. Łukasza że jak wchodził do miasta. Dla przeciwników nieomylności natchnionego tekstu ewangelii to argument na błędy w Słowie Bożym. Jednak musimy wiedzieć że tam w tym rejonie obok siebie były dwa miasta Jerycha. Jedno miasto to były ruiny Starotestamentowego Jerycha które zniszczył Jozue (6 rozdz. Ks. Joz), a obok niego było nowe miasto zamieszkałe w którym np. mieszkał znany nowotestamentowy bohater z Ew. Łukasza -  Zacheusz, ten który był mały i wspiął się na drzewo sykomory by ujrzeć przechodzącego Pana Jezusa (Łuk 19,1 – 2).
Tak więc to nie błędy powodują te różnice w tekście, ale to że autorzy nowotestamentowi zwracali uwagę na inne szczegóły.

Pragnienie Bożego miłosierdzia
I widzimy, że gdy Pan Jezus wychodził z Jerycha szło za nim mnóstwo ludu (w 29). To musiał być ogromny tłum przypomnijmy sobie Zacheusza. On nie mógł zobaczyć Pana Jezusa, nie mógł się przepchać w Jego pobliże, tak wiele osób Go otaczało. To było kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Wszyscy byli ciekawi, chcieli Go poznać, coś dowiedzieć się na temat cudownej Jego mocy, być uzdrowionym lub zobaczyć te niezwykłe spektakularne cuda które czynił.
I ci ślepcy siedzieli przy drodze. Oni słyszeli zamieszanie, czytamy u synoptyków że dopytywali się co się dzieje(Łuk 18,36). Powiedziano im, że przechodzi tędy Jezus z Nazaretu. I jak tylko dowiedzieli się o tym zaczęli krzyczeć i błagać, by Jezus ich uzdrowił. Wygląda na to, że wcześniej musieli o nim słyszeć, o tym jaką ma cudowną moc, jak wielu zostało uzdrowionych przez Niego, jak wielu uratował. Może nawet marzyli o tym by spotkać Pana Jezusa, może myśleli żebyśmy tylko mieli okazje powiedzieć Mu jak cierpimy i jak ciężki jest nasz los.
Wierzę że Pan Jezus nie spotkał ich przypadkiem, że to był Boży plan, by Chrystus tamtędy przechodził, by ich największe marzenie, największa modlitwa, by przejrzeć została wysłuchana.
I krzyczą do pana Jezusa, „Panie, Synu Dawida, zmiłuj się nad nami” Z tego jak oni nazywają Pana Jezusa możemy wnioskować, że oni uznają go Mesjasza, oni wierzą w Niego. Nazywają Go Panem i najwyraźniej w tym przypadku nie jest to zwrot grzecznościowy, ale oddanie czci, na co wskazuje drugi zwrot „Syn Dawida”. Zwrot Syn Dawida jest zwrotem Mesjańskim odwołującym się do proroctw Mesjańskich z 2 Ks. Samuela 7 rodz. że przyszły Mesjasz będzie potomkiem Króla Dawida i będzie pochodził z Jego rodu.
Wśród Żydów przekonanie że Mesjasz będzie z linii Dawida było bardzo silne. Król Dawid był typem i wzorem Mesjasza, człowiekiem według Bożego serca, takim właśnie miał być przyszły Mesjasz. Miał być kimś kto całkowicie wypełni wolę Bożą. To przekonanie o Dawidowym pochodzeniu Mesjasza była tak mocne, że ewangelista Mateusz zaczyna swoją Ewangelię od słów:
Mateusza 1:1  Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego.
To więc ci dwaj ślepcy, choć fizycznie są ułomni, są ślepi, to duchowo mają otwarte oczy, Oni wierzą w Jezusa jako Mesjasza.
I oni krzyczą do Niego prosząc Go by zwrócił na nich uwagę. I prośba, by On się nad nimi zmiłował, ten krzyk przez którego do Niego się zwracają nie jest taki zwykły. To jest wrzask, Krzyk rozpaczy. Greckie słowo przetłumaczone jako „wołanie” to słowo wyrażające szaleńczy krzyk. W Nowym testamencie używane na krzyk kogoś kogo opętał demon, to krzyk utrapienia, krzyk rodzącej kobiety, krzyk tonącego. Oni darli się do Pana Jezusa na całe gardło, wrzeszczeli, wiedzieli że to jest ich jedyna szansa uzdrowienia. Jeśli On ich zauważy, jeśli ich zobaczy, jeśli podejdzie do nich będą uratowani.
I ich postawa wyraża pragnienie jakie powinien mieć człowiek, by poznać Boga, by poznać Pana Jezusa Chrystusa, by doświadczyć i doświadczać Jego łaski.
Podobnie jak ci ślepcy każdy musi wiedzieć, że Pan Jezus i wiara w Niego to nasz jedyny ratunek. Ne ma dla żadnego człowieka choćby cienia ratunku i innej nadziei na życie jak tylko Osoba Pana Jezusa Chrystusa. Dlatego że nie ma we wszechświecie innej podpory jak tylko Bóg Izraela. Wszelkie nadzieje człowieka, które nie są oparte na Chrystusie ostatecznie okażą się złudne. Tak Bóg pouczał Izraela o swoim ratunku dla nich, gdy przyszły ciężkie czasy dla narodu w Ks. Izajasza.
Izajasza 44:8  Nie trwóżcie się i nie lękajcie się! Czy wam tego już dawno nie opowiedziałem i nie zwiastowałem? I wy jesteście moimi świadkami. Czy jest bóg oprócz mnie? Nie, nie ma innej opoki, nie znam żadnej.
Innymi słowy Bóg mówi oprzyjcie się na Mnie, zaufajcie Mi, ja jestem pewną pomocą, pewnym Zbawicielem, prawdziwym podparciem, pewną skałą Ja wam pomogę. Nie ufajcie swoim bałwanom, swoim pieniądzom, swoje sile, swojej mądrości i nie pokładajcie nadziei w człowieku, tylko prawdziwemu żywemu Bogu zaufajcie.
I takie przekonanie mieli ci dwaj ślepcy, oni wiedzieli że jeśli Chrystus im nie pomorze, to nikt im nie pomoże. Jeśli Chrystus ich nie uzdrowi, to nikt tego nie uczyni. Jeśli Chrystus ich nie Zbawi, to nikt ich nie uratuje.
Z tego powodu wołają na całe gardło wiedząc że to ich jedyna nadzieja „Panie, ratuj nas, nie pozwól byśmy zginęli”. I jeśli w sercu człowieka będzie tak głębokie przekonanie o konieczności ratunku ze strony Boga i takie rozpaczliwe zawołanie, to Chrystus Go nie zostawi. To Pan go uratuje, On zbawi każdego grzesznika który w rozpaczy swojego zgubienia zwróci się do Niego. Podobne rozpaczliwe zawołanie było w chwili gdy apostołowie tonęli na jeziorze Galilejskim i błagali „Panie ratuj nas giniemy” i też doświadczyli ratunku (Mat 8,25).
Również wielki Król Dawid pragnął doświadczać Boga z całego serca mówiąc
Psalm 63:2  Boże! Tyś Bogiem moim, ciebie gorliwie szukam, Ciebie pragnie dusza moja; Tęskni do ciebie ciało moje, Jak ziemia zeschła, spragniona i bezwodna.
I jeśli serce człowieka pragnie gorąco Boga, pragnie Jego ratunku, pragnie Jego zbawienia okazanego w Chrystusie Jezusie, to Bóg odpowie na to pragnienie.
Biblia jest pełna przykładów, że jeśli ludzie szczerze, pokornie i w uniżeniu szukali ratunku u Boga to znaleźli go.
Kiedyś Pan wypowiedział znamienne słowa do Izraela po tym jak oni zostali uprowadzeni do niewoli Babilońskiej, a Bóg miał wiele powodów by się na nich gniewać.
Jeremiasza 29:12  Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was.
13  A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem.
Czy widzimy to jak szukać Boga, by go znaleźć, z jakim pragnieniem mamy to czynić, jak gorliwie? Mamy to czynić całym swoim sercem.
Drodzy ci dwaj ślepcy wiedzieli że są chorzy i wiedzieli, że potrzebują lekarza. Wiedzieli również, że tylko Jezus może ich uzdrowić. W przeciwieństwie do Faryzeuszy, którzy uważali że nie potrzebują zlitowania Pana i jego miłosierdzia i w przeciwieństwie do wielu osób dzisiaj. Nie znajdują Boga, bo Go nie szukają, bo nie mają pragnienia by ich zbawił, by ich uratował, bo nie wierzą w Niego. Często nawet nie zdobędą się na odrobine wysiłku by zbliżyć się do Chrystusa, by w sposób świadomy szukać Go, modlić się do Niego, szukać Go w Jego Słowie, szukać Go w jego dziełach, w stworzeniu i pragnąc Go.
Czy my mamy pragnienie poznać i doświadczyć Pana Jezusa Chrystusa tak mocno jak tych dwóch ślepców. Czy ty masz takie pragnienie, czy wołasz do Niego tak mocno i z takim przejęciem w swoim sercu jak bohaterowie naszej historii „Panie zmiłuj się nade mną”. „Panie ratuj mnie od moich grzechów, od mojej głupoty, od moich wrogów, nie zostawiaj mnie. Niech moc i siła modlitwy tych dwóch zgubionych ludzi będzie dla nas przykładem i zachętą.

Nie dać się zastraszyć
Kolejną rzeczą w tej historii jest to, że ci ślepcy nie dali się zastraszyć tłumowi, nie można było ich powstrzymać od wołania by Pan ich uratował.
Zobaczmy, że gdy oni krzyczeli o ratunek, to lud gromił ich (w 31). I to nie było takie zwykłe upominanie, ale tutaj chodzi o ostre ganienie. Greckie słowo które jest tutaj użyte na gromienie jest takie samo, którego Pan Jezus używał gdy gromił demony (Mt 17,18; Mk 1,25). Tłum groził tym biednym kalekim ludziom i kazał im się przymknąć. Co oni robili w związku z tym, czy zamknęli się? Nie, oni krzyczeli jeszcze głośniej? Zmiłuj się nad nami, Panie, Synu Dawida! (w. 31).
Drodzy gdy człowiek zwraca się do Pana Jezusa zaraz będzie miał przeciwności takie jak tych dwóch biednych  ślepców. Jeśli tylko pomyślisz o Chrystusie o tym, że On może ci pomóc, że On może cię zbawić, że On może cię uratować. Jeśli zaczniesz o tym głośno mówić, wołać modlić się i szukać, zaraz będziesz miał mnóstwo przeciwników. Zaraz ten świat będzie mówił że zwariowałeś, będą mówić żebyś się przymknął, żebyś przestał, żebyś zszedł na ziemię i nie myślał o mrzonkach. Diabeł zrobi wszystko co w Jego mocy, by wybić nam i tobie z głowy Chrystusa oraz Jego ratunek. Będziesz miał przeciwko sobie świat, często swoich znajomych, sąsiadów, a nawet i rodzinę. Będą próbowali cię uciszyć, sprowadzić na tzw. „dobrą drogę byś nie przesadzał z tym Jezusem”. Będą używać różnych argumentów, podważać słowo Boże, kierować naszą uwagę na to, co tu i teraz, będą się z ciebie śmiać i drwić, może nawet nie będą chcieli ciebie znać. Będą drwić z twojej ufności Chrystusowi z twoich modlitw i z twojej pobożności nazywając cię naiwnym godnym pożałowania człowiekiem.
I to nie jest niczym niezwykłym. Dzieje się tak dlatego, ze Duch tego świata jest przeciwny Chrystusowi. Pan Jezus powiedział:
Jana 16:33 …Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.
Jednak nasza postawa w takiej sytuacji powinna być taka jak zachowywali się ci ślepcy, czym silniejszy był opór, czym mocniej im się sprzeciwiano, tym mocniej oni krzyczeli, by Pan Jezus się nad nimi zmiłował.
W książce wędrówka Pielgrzyma mamy scenę kiedy chrześcijanin widzi, że mieszka w mieście zagłady, widzi że podąża do piekła. I postanawia opuścić miasto zagłady. Ewangelista wskazał mu drogę i miał iść do ciasnej bramy, do Chrystusa. Ale gdy tylko postanowił tak zrobić i zaczął uciekać z tego miasta, to miał przeciwko sobie swoją żonę, swoje dzieci, swoich sąsiadów i w końcu całe miasto. Podobnie dzisiaj, gdy tylko zaczniesz iść w stronę Chrystusa będziesz miał przeciwko sobie cały świat, ale zyskasz Chrystusa, On więcej znaczy niż cały świat.
On powiedział:
Co z tego choćbyś cały świat pozyskał, a duszę zatracił (Łuk 9,25)
Jaka jest dzisiaj nasza postawa wobec oporu jaki napotykamy by zbliżyć się do Chrystusa, by Go lepiej poznać, by lepiej Mu służyć? Czy mamy taką postawę jak tych dwóch ślepców, że wtedy kiedy napotykamy opór to postanawiamy że trzymamy się z całego serca Pana Jezusa, że w Nim pokładamy nadzieje cokolwiek by się działo, On mnie uratuje, On mnie Zbawi, nie poddam się. Czy jesteśmy tak gorliwi w modlitwie jak owych dwóch nie odpuszczając, nawet jak widzimy niesprzyjające okoliczności.  Czy jednak rezygnujemy z wołania szukania i poddajemy się? Gdyby tych dwóch ślepców tak uczyniło nie zostaliby uzdrowieni, nie zostaliby wysłuchani. I ci którzy tak uczynili, poddali się, odeszli, odwrócili się od Pana pod naciskiem świata, rodziny, sąsiadów nie zostaną Zbawieni. Ci natomiast, którzy poddają się w modlitwie nie zostają wysłuchani.
Ci Jednak którzy pokonują wszystkie przeciwności trzymając się Chrystusa ostatecznie zwyciężają i dziedziczą Boże obietnice.

Przedstawmy Bogu nasze potrzeby
I w Końcu Pan usłyszał wołanie tych ludzi. Zatrzymał się i zwrócił się do nich „Co chcecie abym wam uczynił?
I odpowiedź była oczywista „Panie aby otworzyły się oczy nasze” (w 33). Pojawia się pytanie dlaczego Pan Jezus pytał się ich o takie oczywiste sprawy. Przecież widać co im dolega, czego potrzebują najbardziej. Zresztą Pan Jezus doskonale ich znał w 2 rozdz. Ew. Jana czytamy O Jezusie że nie potrzebował żadnego świadectwa o człowieku, bo wiedział co jest w każdym z nas. A jednak pyta się, czego pragniecie, co chcecie żebym wam uczynił? Nie jest to odosobniony przypadek w ewangeliach. Pan Jezus w ten sposób doprowadzał człowieka do wiary i do uświadomienia sobie jaka relacja minie łączy z Bogiem, np. chorego przy sadzawce pyta się czy chce być zdrowy (Jana 5,6) Piotra pytał się czy go miłuje chociaż wiedział jak jest naprawdę (Jan 21) Synów Zebedeusza pytał co chcecie bym wam uczynił. Jest to przykład jak Bóg postępuje z nami. Przecież wiemy że On doskonale wie czego potrzebujemy zanim Go poprosimy.
Pan Jezus powiedział w 6 rozdz. Ew Mateusza w kontekście szukania Królestwa Bożego i troszczenia się o byt: …Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie (Mat 6, 32). Na innym miejscu w psalmie (139,4) czytamy że nie ma jeszcze na języku naszym słowa, a Bóg zna już je całe. On wie że potrzebujemy zdrowia, chleba codziennego, mieszkania, pracy i zna wszystkie  inne potrzeby indywidualne. Ale oczekuje że przyjdziemy do Niego z tymi potrzebami w modlitwie, że powiemy o co nam chodzi, że będziemy do niego wołać. Bóg czyni tak, bo chce byśmy stali się od Niego zależni, byśmy uznali naszą znikomość, niewystarczalność, słabość i grzeszność. Bóg chce byśmy zweryfikowali nasze pragnienia i priorytety w naszym życiu w stosunku do Jego woli. Bóg również chce byśmy uczyli się zaufania do Niego i przesiąkneli głęboką świadomością że On troszczy się o każdy nasz dzień i mamy naszą przyszłość złożyć w Jego rękach.
Zauważmy że gdy Pan Jezus uczył swoich uczniów modlitwy to zawarł tam słowa że mamy zwracać się do Ojca w niebie „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” (Mt 6,11) a nie chleba powszedniego daj nam na tydzień, czy na miesiąc. Tak samo gdy Izraelici otrzymali chleb z nieba, mannę, mieli zbierać go codziennie oprócz dnia sabatu, wtedy zbierali na dwa dni. Jeśli ktoś próbował innego dnia zebrać na dwa dni na zapas, to na drugi dzień manna psuła się (Wyj 16,21-22). Drodzy Bóg chce naszej zależności od Niego. Między innymi na tym polega Boża Ojcowska relacja między Bożym dzieckiem, a Ojcem w niebie, że mamy przychodzić do Boga codziennie i przedstawiać Mu nasze potrzeby i uczyć się, że całe nasze życie zależy od Pana. Tego też mieli się nauczyć ci dwaj ślepcy, że oczy które Pan Jezus im otworzył są dla nich znakiem, że On leczy również duszę. Czy tego też chcą? Czy chcą by Pan Jezus uzdrowił ich z ich grzechów.
Wygląda na to że tak. Gdy Ich uzdrowił poszli za nim! Czy my chcemy pójść za Nim? Czy my chcemy prawdziwego uzdrowienia? Uzdrowienia naszej duszy od niewoli grzechu? Czy wszystkie nasze błogosławieństwa od Boga i odpowiedzi na modlitwy przekuwają się na podążanie śladami Pana Jezusa? Mam nadzieje że tak, bo to jest cel Jego uzdrowienia byśmy za Nim podążali, mam nadzieje że słowa Johna Newtona „byłem ślepy a teraz wiedzę” staną się słowami które wyrażają twój i mój stan duchowy. Byłem ślepy nie znałem sensu życia, ale teraz wiem dokąd idę!

Podsumowanie:
1.      By doświadczyć Bożego miłosierdzia, Zbawienia od Chrystusa musi człowiek mieć w sercu pragnienie Jego poznania, musi uznać że Pan Jezus jest jedynym lekarstwem na Jego chorobę grzechu. Jak długo nie jestem w stanie powiedzieć „Jezu ratuj mnie grzesznika” tak długo Jego ratunek nie będzie miał miejsca w naszym życiu.
2.      Po drugie nie dajmy się zastraszyć gdy szukamy Chrystusa a cały świat zwróci się przeciwko nam i będzie próbował nas stłamsić, ośmieszyć, zakrzyczeć byśmy zeszli z tej drogi. Niue dajmy się zastraszyć gdy diabeł wyciągnie najcięższe działa, a wszystko wokół będzie krzyczeć, że podążanie za Jezusem nie ma sensu.
3.      Po trzecie przyjdźmy do Boga do Chrystusa uznając przed Nim naszą zależność od Niego, że potrzebujemy Go każdego dnia jak chleba powszedniego. 


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń