poniedziałek, 24 lipca 2017

Stworzeni do relacji małżeńskiej Ks. Rodzaju 2,18-24


Drodzy jesteśmy dzisiaj świadkami zaślubin Krzysztofa i Agnieszki , wyjątkowego wydarzenia dla nas wszystkich, a szczególnie dla nich samych. Od dzisiejszego dnia tych dwoje staną się jednym ciałem i jak powiedział Ap. Paweł w Liście do Efezjan, że tajemnica to wielka. Dwoje ludzi, Krzysztof i Agnieszka. Ludzi o różnych charakterach, wychowanych w różnych domach, mających różne doświadczenie życiowe, pochodzących z różnych miejsc staną się jednym ciałem, jednym organizmem dążącym do tego samego celu, by budować swoje małżeństwo na Bożą chwałę.
Tak, to jest cel małżeństwa, by relacja małżeńska przypominała całemu światu jak Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie. Nie zawsze o tym pamiętamy, bo zapominamy że małżeństwo miedzy mężczyzną i kobietą jest Bożą instytucją. Często świat traktuje małżeństwo jako coś zwyczajowego, element pewnej kultury i tradycji w której się wychowaliśmy lub zwyczajów. Jednak rodziny nie wymyślili nasi przodkowie, nie zrobił tego również kościół, nie zrobili tego naukowcy ani filozofowie, rodzinę uczynił Bóg, gdy stworzył Adama i Ewę. Uczynił ją w tym celu by była ona odbiciem Jego nieskończonej miłości do Jego kościoła, do tych za których Chrystus umarł. I sama natura nas poucza, nasz intelekt i sumienie że małżeństwo miedzy mężczyzną a kobietą to coś właściwego, coś dobrego, coś co się Bogu podoba, coś czemu Bóg błogosławi.
Sięgnijmy teraz do księgi Rodzaju do początków małżeństwa i spróbujmy z naszego dzisiejszego krótkiego fragmentu uchwycić kilka myśli:

Przeczytanie Tekstu Ks. Rodzaju 2,18-24
Widzimy że Bóg stworzył Adama i dał mu pracę, Adam miał nazwać wszystkie zwierzęta. Gdy to uczynił okazało się, że nie znalazła się dla niego odpowiednia pomoc. Człowiek czuł że czegoś mu brakuje, że zwierzęta które stworzył Bóg nie mogą zaspokoić jego potrzeby relacji i bliskiej więzi. Widział że każde ze zwierząt różni się od niego i nie może być odpowiednią pomocą w codziennym życiu.  Wcześniej w szesnastym wierszu Bóg powiedział, że niedobrze człowiekowi gdy jest sam, uczynię mu odpowiednią pomoc (2, 16).
Taką odpowiednią pomocą miała być małżonka, Ewa, piękna kobieta którą uczynił Bóg Adamowi.
Widzimy że małżeństwo to relacja dwojga szanujących, kochających i wspierających się nawzajem ludzi, to relacja mężczyzny i kobiety. Nadeszły czasy w których musimy to podkreślać. Małżeństwo to nie relacja zwierzęcia i człowieka, o czym  od czasu do czasu możemy przeczytać w jakiś nowinkach ze świata. To nie relacja   dwóch osób o tej samej płci, co ostatnio uznał parlament niemiecki.
Szczęśliwa błogosławiona przez Boga relacja małżeńska, to jeden mężczyzna i jedna kobieta na całe życie. Być może brzmi to staroświecko, ale tak zaplanował to dla nas Bóg. Tak to Bóg zaplanował dla was, Krzysztofie i Agnieszko.
Relacja ta jest więzią w której mogą być zaspokojone wszystkie nasze potrzeby emocjonalne i fizyczne. Adam czuł się szczęśliwy kiedy ujrzał Ewę, kiedy Bóg przyprowadził ją do niego.
W rzeczywistości Adam zakrzyknął z zachwytu, że ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Inaczej mówiąc Adam powiedział, Boże ona jest wspaniała, to jest to czego było mi potrzeba, to jest osoba którą chce kochać, o którą chce się troszczyć z którą chce spędzić resztę życia. Hebrajska konstrukcja słów Adama wyraża zachwyt człowieka i jego wielką euforie na widok kobiety, małżonki którą Bóg mu dał. Adam na widok Ewy tworzy poezje, ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego (w 23).
On nie patrzył na Ewę jak na problem, ale jako wspaniały dar od Boga.
Jednak dla wielu osób dzisiaj małżeństwo to problem, dodatkowe zobowiązania, odpowiedzialność, brak wolności. Dochodzą do wniosku Nie pobierajmy się, to tylko papierek, lepiej żyć bez ślubu na tzw. kocią łapę. Ale czyniąc tak automatycznie pozbawiamy się Bożej przychylności. Rezygnujemy z Bożego błogosławieństwa już na starcie. Pismo Św. mówi że zaślubiny, założenie nowej rodziny, to Boża droga dla człowieka. Wszelkie związki intymnej relacji pozamałżeńskiej są grzechem, wszeteczeństwem, nieczystością i wzbudzają Boży gniew, przynoszą nieszczęście i rozczarowania.
Bożym pragnieniem jest, by tych dwoje stało się jednym ciałem w małżeństwie. Bożym pragnieniem jest, by Mąż miłował żonę jak siebie samego, by otaczał ją opieką, by się zachwycał jej pięknem, by doceniał Boży dar dla człowieka jakim jest małżonka.
Żona z kolei ma być dla niego pomocą, wsparciem, okazywać mu szacunek, troszczyć się o ich wspólne dobro.
Tak też wam tutaj życzymy, byś ty Krzysztofie zawsze z takim samym wielkim entuzjazmem zachwycał się swoją żoną jak uczynił to Adam, a ty Agnieszko byś zawsze była wsparciem dla swojego męża.
Jednak gdy rozejrzymy się dokoła nie jest łatwo znaleźć zbyt wiele takich przykładów. To co powinno być normą, szczęśliwe miłujące się małżeństwo w świecie, jest niebywałą rzadkością. Powodem takiego stanu rzeczy jest grzech, który wszedł na świat. I właśnie grzech niszczy nasze małżeństwa.
W Polsce w 2017 roku blisko 60 tysięcy małżeństw rozwiedzie się ze 180 tys. zawartych. Około jedna trzecia małżeńskich związków rozejdzie się. Drodzy chciałbym się mylić, ale statystyki są nieubłagane coraz więcej rodzin się rozpada, a decyzje o rozwodzie Polacy podejmują z coraz mniejszym wyrzutem sumienia. Po prostu małżeństwo w oczach wielu ludzi straciło na znaczeniu, co jest rezultatem coraz większego zeświecczenia i bezbożności.
Jak powiedziałem przyczyną tego stany rzeczy jest grzech. Ale grzech to szerokie pojęcie. Spróbujmy zawęzić go do kilku konkretnych rzeczy, które powodują że nasze małżeństwa się rozpadają.  

Egoizm
To co niszczy nasze małżeństwa, to przed czym musicie się strzec drogi Krzysztofie i Agnieszko, to np egoizm. Ładnie nazywany niezgodnością charakterów, jedna z najczęstszych przyczyn rozwodów.
Małżeństwo, rodzina to zaprzeczenie egoizmu. Nigdy tak mocno nie widziałem w swoim życiu egoizmu jak wtedy, gdy wstąpiłem w związek małżeński. Wtedy zobaczyłem jak mocno muszę zaprzeć się samego siebie, by zbudować szczęśliwy związek z moją żoną. Egoizm to jest skupianie się na sobie na moich potrzebach i pragnieniach. A druga osoba dla egoisty jest potrzebna tylko po to, by zaspokoić swoje pożądliwości. Jeśli zakładając rodzinę będziemy kierowali się egoizmem, a później czynili to w trakcie związku, to małżeństwo z góry jest skazane na rozkład. Bóg mówił o relacji, o zapieraniu się siebie, mąż ma być dla żony, a żona dla męża. Jeśli druga osoba jest nam potrzeba tylko w tym celu by ją wykorzystać, a nie jej służyć i się nią opiekować, to jest to droga do rozwodu.

Zdrada
Jedną z kolejnych częstych przyczyn rozwodów jest zdrada, nieczystość, brak poszanowania dla świętości małżeństwa. Pismo Św. mówi że małżeństwo ma być we czci u wszystkich, a łoże nie skalane rozpustników i cudzołożników będzie sądził Bóg (Hebr 13,4). Czytamy w naszym fragmencie: dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją i staną się jednym ciałem (w 24). Bóg nie przewidział dla człowieka wielu partnerów i partnerek seksualnych. Krzysztofie, Agnieszko musicie troszczyć się o świętość swojego małżeństwa. Stronić od wszystkiego co mogłoby was prowadzić do nieczystości, do zdrady do niezadowolenia ze swego współmałżonka. Bóg chce by wszystkie nasze potrzeby seksualne były realizowane w granicach małżeństwa.
Intymna relacja małżonków ma być dopełnianiem ich miłości małżeńskiej. Jednak diabeł świat i grzech chcą zniszczyć tą intymną sferę między małżonkami. jeśli im się to uda, to małżeństwo rozpadnie się lub będzie przeżywać bardzo poważny kryzys. W dzisiejszym świecie w tej sferze jest wiele zagrożeń dla małżeństwa. Wielu małżonków ogląda pornografie w ten sposób niszcząc swój związek i osłabiając swoją miłość do współmałżonka. Seksualność przez dzisiejszy świat została odarta ze świętości, czystości i piękna zarezerwowanej dla związku małżeńskiego. Kilkunastoletni chłopcy chwalą się na portalach społecznościach swoimi seksualnymi podbojami. Młode dziewczyny by być akceptowane, przez swoich kolegów, rówieśników nie dbają o swoją czystość.  Kilka lat temu jedna z moich znajomych zwierzyła się, że czuła się zdradzona i oszukana gdy znalazła ukryte gazety pornograficzne męża. A jeszcze inna chciała się z nim rozwieść.   Świat z kolei daje przekaz, przez kolorowe pisma, seriale i filmy że zdrada to nic wielkiego, to fantastyczna przygoda, która może nam służyć. Straszne kłamstwo, bo Pismo Św. mówi że zdrada to droga do krainy umarłych (Przyp Salomona 5.5). Jest wiele osób, którzy przez niemoralność, nieczystość i zdradę stracili wszystko. Kochającą rodzinę, reputacje, pracę, szacunek swoich dzieci, przyjaciół i zdrowie.
Jednak czystość męża powinna być zachowana dla swojej żony, a czystość żony zachowana dla swego męża.
Często człowiek chce ustalać swoje standardy zdrowej rodziny, moralności, szczęśliwego życia, a odrzucać Boże . Myśląc że jak to uczyni, to będzie lepiej, fajniej, swobodniej i będzie bardziej szczęśliwy. A tymczasem zawsze jest gorzej. Ostatecznie odrzucając Boże wartości przegrywamy, stajemy się nieszczęśliwi, sfrustrowani, poranieni, rozgoryczeni i czujemy się zdradzeni oraz oszukani.
Podałem tylko dwa przykłady jak grzech może niszczyć nasze małżeństwa, tych zagrożeń oczywiście jest o wiele więcej. Jak się przed tym ustrzec, jak zbudować szczęśliwy związek oparty na wzajemnej miłości i głębokiej relacji? Jak zbudować związek w którym jak najpełniej małżonkowie staną  się jednością?
Skąd wziąć moc do przeciwstawienia się egoizmowi, pokusie zdrady, chęci wyładowania złości na bliskiej osobie, czy powstrzymania się przed złośliwą krytyką? Skąd wziąć moc by miłować moją żonę tak mocno jak Chrystus który umiłował kościół? Skąd mąż ma wziąć siłę by być rycerzem dla swojej żony, bronić jej, troszczyć się o jej dobro, dbać o jej szczęście? Skąd z kolei żona ma wziąć siłę, by być wsparciem dla swojego męża, szanować go, być mu uległa jak mówi Biblia i troszczyć się o rodzinę wnosząc ciepło do tego domu?
Drodzy w rzeczywistości jest tylko jedna stuprocentowa recepta na zbudowanie szczęśliwego małżeństwa, bierze się ona z mojej osobistej relacji z Chrystusem. To prawdziwa autentyczna wiara w Chrystusa w moim życiu daje nam moc do miłowania swojego współmałżonka, do służenia mu bez poczucia straty.
Pan Jezus powiedział, że jednym z najważniejszych przykazań jest miłować swojego bliźniego jak siebie samego. Pierwszym i najważniejszym bliźnim dla męża jest Jego żona, dla żony zaś jej mąż. Podczas zaślubin małżonkowie przysięgają sobie miłość wzajemną, ale w wielu przypadkach zapominają, albo nie wiedzą, że siła do miłości bliźniego, do miłości męża i żony bierze się z miłości do Boga. Jeśli nie kochamy Boga, jeśli nie znamy Boga, nie znamy Chrystusa, nie miłujemy Go, nie interesuje nas to, co Bóg uczynił dla świata w Chrystusie. Jak się nad nami zmiłował, jak posłał swojego Syna wydając Go za nasze grzechy i w ten sposób dał nam największe świadectwo miłości. Jeśli to nas nie interesuje i nie czerpiemy ze źródła miłości, którym jest Bóg, Chrystus, to wtedy brak sił by kochać pełną poświęcenia miłością swojego współmałżonka.
Wiele lat temu byłem na pewnym spektaklu chrześcijańskim. Spektakl dotyczył tego jak moja relacja z Bogiem wpływa na mój stosunek do bliźniego. Na koniec tego spektaklu przemawiał dyrektor i powiedział takie słowa, które mocno utkwiły w moim sercu „że moja żona nie musi się bać że ja wrócę po pracy do domu pijany, moja żona nie musi się bać, że jak wyjadę w delegację z pracy to będą ją zdradzał, moja żona nie musi się bać, że przestanę ją szanować, kochać i starać się o jej dobro, moja żona nie musi się bać że ją porzucę, bo spodoba mi się lepszy, nowszy, młodszy model, nie musi tego wszystkiego się bać, bo ja kocham Chrystusa”
Drogi Krzysztofie, Droga Agnieszko kochajcie Chrystusa, służcie Mu, Niech On będzie tą pierwszą i najważniejszą osobą w waszym małżeństwie, która będzie spajać i łączyć wasz związek. On sprawi że prawdziwie staniecie się Jednym ciałem. Amen 

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń