poniedziałek, 17 lipca 2017

Ewangelizacja według Ducha Św.


Czy Bóg może przeszkadzać w ewangelizacji, przecież Pan Jezus przykazał swoim uczniom, że mają iść na cały świat i głosić ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Tak to prawda, ale nie każdy czas głoszenia słowa Bożego jest odpowiedni dla danego człowieka czy miejsca. Taką sytuację znajdujemy w Dziejach Ap. 16,6-10.
Widzimy że apostoł Paweł ze swoimi towarzyszami był bardzo aktywny w głoszeniu Słowa Bożego . Chciał wszędzie iść i zakładać nowe kościoły. Był gorliwy i oddany tej sprawie, a Bóg im błogosławił.
Jednak jak widzimy z naszego fragmentu nie zawsze i nie w każdym momencie Bóg chciał by była głoszona ewangelia w danym miejscu. To Bóg decydował o tym, gdzie i kiedy w danym momencie należy zwiastować Boże Słowo. Najpierw Apostoł Paweł chciał głosić w Azji Mniejszej, ale Duch Św. przeszkodził im. Jakie miasta były w Azji? Efez, Smyrna, Laodycea, Kolosy, Sardes, Pergamon, Tiatyra. Czy coś nam to mówi?
Tak, to wszystkie te miasta, gdzie później powstały Zbory, ale jak widzimy w tym momencie kiedy Paweł chciał udać się w tamte rejony, nie był to jeszcze właściwy Boży czas. Bóg zdecydował że w tym czasie inne miejsca i inni ludzie bardziej potrzebują ewangelii i bardziej na  nią są przygotowani.
 Skoro Duch Św. przeszkodził im w Azji, to Paweł ominął Azję Mniszą i chciał iść w odwrotną stronę do Bitynii, ale jak widzimy tam także Bóg nie pozwolił im głosić. Wtedy udał się  wzdłuż wybrzeża do Troady, tam też Paweł miał w nocy widzenie od Boga, by przeprawić się przez Może do Macedonii.
Gdy to uczynił to, zastał otwarte drzwi dla Ewangelii i wiele osób nawróciło się.

Widzimy że Bóg ma swój czas, dla danego regionu i dla danego człowieka. Jeśli Paweł nie polegałby na Bogu w swoich podróżach misyjnych, nie mógłby być skuteczny w ewangelizacji. Jeśli poszedłby do Azji pomimo sprzeciwu Ducha Św. nie mógłby liczyć na to, że Bóg będzie przyznawał się do Jego wysiłków misyjnych. Być może niektórych ludzi przekonałby Paweł do swoich poglądów, ale jakie by to miało znaczenie jeśli Bóg nie udzieliłby im Ducha Św. i nie nastąpiło w ich życiu Nowe Narodzenie? Oczywiście taki kościół byłby martwy. Dlatego nasze plany ewangelizacyjne, czy głoszenie Słowa Bożego naszej rodzinie, naszym znajomym i sąsiadom muszą być przedstawione najpierw w modlitwie Bogu. Musimy prosić, by Bóg nas poprowadził w naszych działaniach misyjnych i służbie dla niego. Nie powinno nam zależeć tak mocno na samym działaniu jak na tym, czy działamy zgodnie z Bożą wolą. Pierwsze jest działactwem, drugie jest misją dla Królestwa Bożego.
Powinniśmy prosić by Duch Św. przygotował dla nas odpowiedni czas, odpowiednie miejsce i odpowiednie przygotowane przez Boga osoby, by mogły uwierzyć w Ewangelię. Możemy robić wiele dobrych rzeczy, ale jeśli to nie jest Boży czas, to nasze działania będą bezowocne. W Królestwie Bożym nie tylko chodzi o to, by postępować właściwie, ale również chodzi o to, by być prowadzonym przez Ducha Św.

Jak rozpoznawać Boży czas?

1.      Pierwsza rzecz to musimy być chętni do służby, starać się próbować, podejmować dziania dla Królestwa Bożego. Jeśli nie jesteśmy dostępni dla Boga i nie jesteśmy otwarci na żadne działania, nie próbujemy i podejmujemy inicjatywy, to nie możemy się spodziewać że Bóg nas poprowadzi. Widzimy że Ap. Paweł i Sylas zostali skorygowani przez Ducha Św, gdy byli już zaangażowani. Próbowali pójść do Azji, ale to nie było to, później do Bitynii, ale to też nie było to i Bóg wskazał im Macedonie. Jeśli chcemy być skuteczni musimy być zaangażowani w Boże dzieło.
2.      Druga rzecz, to musimy modlić się i zaufać Bogu, że nas poprowadzi. Należy prosić Boga o Jego przewodnictwo w naszej służbie, by poprowadził tam, gdzie On przygotował nam grunt. Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg wyprzedza każde miejsce Bożej służby zanim tam się pojawimy. Chodzi oto, żeby działać w miejscu i czasie, gdzie Bóg działa już przed nami, gdzie Bóg przygotował ludzkie serca i okoliczności. To nie przypadek, że Pan Jezus przechodził przez Samarię  zatrzymał się przy studni w południe. Wtedy przyszła samarytanka nabrać wody, wysłuchała Ewangelii i nawróciła się. Ale to był Boży plan, by tak się stało. Serce tej kobiety było przygotowane, było przeorane przez Boga. A później z powodu jej świadectwa nawróciło się wielu Samarytan.
3.      Trzecia rzecz to należy obserwować okoliczności. Jeśli gdzieś Służba Boża nie rozwija się, nie ma na nią perspektyw i pomimo wysiłków nie przynosi żadnych owoców, a do tego ciągle jakieś kłopoty i problemy, To być może to nie jest Boży czas. Podobnie z ludźmi, jeśli widzimy, że ktoś ciągle odrzuca ewangelię i pomimo naszych wysiłków nie przyjmuje jej, to nie powinniśmy na siłę Go nawracać. Pozwólmy Bogu na to, że to Bóg go nawróci. Módlmy się o taką osobę  i spróbujmy jej zwiastować za jakiś czas. Może wtedy będzie odpowiednia pora. Nie powinniśmy też całkowicie rezygnować z jakiejś służby, osób, czy miejsca działania. Jak wiemy w Azji mniejszej powstało wiele prężnych Zborów, ale nie w tym czasie. Apostoł w końcu się tam udał podczas swojej trzeciej podróży misyjnej i wtedy Jego służba w tamtych rejonach była bardzo owocna.

Tak więc mamy zwiastować ewangelię na całym świecie i wszelkiemu stworzeniu w posłuszeństwie Duchowi Św. licząc na Jego prowadzenie i ufając Mu, że poprowadzi nas w tej pracy.


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń