sobota, 3 stycznia 2015

Nie bój się maleńka trzódko! Ew Łukasza 12,32


Drodzy wkroczyliśmy w nowy rok 2015. Okoliczności nowego roku zawsze przynoszą pewne podsumowania, analizy minionego czasu. Chyba każdego roku w telewizji robi się przegląd najważniejszych wydarzeń. Czas nowego roku to również czas planowania, czas wybiegania myślami w przyszłość i zastanawiania się jaki będzie ten przyszły rok. Wydaje mi się, że dla nas, dla naszej społeczności ten miniony rok był całkiem dobry. Mieliśmy kilka chrztów, mogliśmy wielu osobom powiedzieć o Chrystusie. Pan Bóg pozwolił zorganizować kilka większych wydarzeń ewangelizacyjnych, półkolonie sportowe, paczki dla potrzebujących, koncert ewangelizacyjny, projekcja filmu „Luter” w Pucku. Zostało rozdanych wiele traktatów. Śmiało możemy powiedzieć, że kilkaset osób, a może nawet kilka tysięcy mogło słyszeć Słowo Boże. Są również mniej miłe wspomnienia osób, które brały udział w  społeczności, ale przestały. O wiele z tych osób modlimy się cały czas. Niektórzy zachorowali i nie mogą uczestniczyć, ale zdecydowanie więcej jest tych pozytywnych. Z początkiem nowego roku chciałoby się, żeby ten przyszły był lepszy niż poprzedni. Ale nie wiemy tego jaki będzie, nie wiemy tego jak będzie, i nie musimy wiedzieć! Ale to co powinniśmy zrobić, do czego powinniśmy dążyć, to jeszcze bardziej zaufać Panu Jezusowi Chrystusowi, zbliżyć się do Niego i pozwolić Mu przez nasze życie dokonać tych wielkich rzeczy, a może nawet większych jakie dokonał w tym roku.
Jezus te słowa wypowiada do uczniów w kontekście troski, w kontekście obaw o przyszłość oraz lęku który powoduje, że zapominamy o Bogu. Bóg chce, by ten nowy rok był czasem poświęconym dla Niego, przeżytym z Nim. Diabeł natomiast chce tak bardzo przejąć nas przyszłością i obawami przed nią, byśmy nie mieli czasu na zajmowanie się sprawami Królestwa Bożego, na społeczność z Bogiem, na czytanie Biblii, na modlitwę i na służbę. Chce by nasze serce coraz bardziej było obciążone potencjalnymi zagrożeniami na które należy reagować. Nie tylko żebyśmy się martwili, ale żeby sprawy świata pochłonęły nas całodobowo.
Pan Jezus wie, że jako ludzie jesteśmy słabi, chociaż udajemy silnych i niezależnych. Pan Jezus również wie, że potrzebujemy trwałego oparcia, dobrego fundamentu na którym będziemy mogli zbudować przyszłość. Osobiście bardzo lubię ten fragment i wielokrotnie w różnych sytuacjach Bóg pocieszył mnie i podniósł przez niego. I dzisiaj na podstawie tego krótkiego fragmentu chciałbym poruszyć dwie rzeczy
1.      Nie bójmy się, działajmy Bóg jest po naszej stronie.
2.      Chrześcijańska skuteczność nie zależy od liczebności, ale od Boga.
Drodzy strach i lęk o przyszłość,  może skutecznie nas powstrzymać przed realizowaniem Bożych zadań. Jak widzimy Pan Jezus te słowa wypowiedział w kontekście troski o jedzenie i picie. Jedzenie i picie w słowach Jezusa to obraz całości ziemskich doczesnych potrzeb jak mieszkanie, środki czystości, praca, szkoła i wszystkie inne sprawy, które dotyczą tego co tu i teraz. Te sprawy często bardzo nas pochłaniają, a instynkt przetrwania jest tak silny w nas, że wiele osób wyłączenie tym się zajmuje i wyłączenie o to, się troszczy. Szczególnie robią tak ludzie, którzy nie znają Boga. To czym głównie się zajmują to zdobywanie dóbr i zabezpieczanie przyszłości, zajmują się jedynie doczesnością. Bóg często i Boże sprawy są daleko, jeśli w ogóle są na tej liście priorytetów. Jezus mówi, że ta troska wynika z obaw o przyszłość. Ale my jako chrześcijanie też nie jesteśmy od tego wolni. Nie jest tak, że gdy się nawracamy wszystko nam spada z nieba bez naszego wysiłku. Chrześcijanie również muszą pracować i starać się jak inni. Ale teraz kiedy poznaliśmy Boga, Bóg pragnie by ta lista najważniejszych rzeczy w naszym życiu zmieniła się. Bóg chce, by troska o byt nie była dla nas najważniejsza jak dla pogan. On chce, by najważniejsza była dla nas Jego Osoba i Sprawy Królestwa Bożego. Bóg również wie, że ten instynkt przetrwania, gromadzenia i zabezpieczania przyszłości bierze się ze strachu. Ten strach i lęk opanowuje każdego człowieka. Boimy się o przyszły rok, o zdrowie naszych dzieci i swoją pracę. Boimy się często też wyzwań  które stoją przed nami, odpowiedzialności, obowiązków i wielu innych rzeczy. Często również wydaje się nam, że te sprawy wszystkie są w naszych rękach. Niejako tak jest, że mamy na nie wpływ. Ale ostatecznie to wszystko jest w rękach Bożych. To czy uda mi się zrealizować moje postanowienia noworoczne, to czy sprostam obowiązkom, moje zdrowie, moja rodzina, powodzenie i cała nasza przyszłość. Ale z powodu tego lęku i strachu przed przyszłością ta perspektywa znajdowania się tego wszystkiego w ręku Bożym umyka nam. I może umknąć nam tak mocno, że w praktyce będziemy tak pochłonięci przez doczesność, że nie znajdziemy czasu na Boże Królestwo. Ale Jezus mówi, żeby priorytetem w naszym życiu w tym nowym roku 2015 powinno być Królestwo Boże (Łuk 12,31). Wtedy kiedy tak się stanie, kiedy podejmiemy decyzje, że przede wszystkim w tym Nowym roku będziemy ufać Bogu jak w poprzednim, a nawet bardziej. Bóg zatroszczy się o tą naszą doczesność i uwolni nas od naszych lęków i obaw związanych z przyszłością. 
Zauważcie, że tej recepty na lęk i opanowanie troski Jezus nie kieruje na rzeczy, które tego bezpieczeństwa nam dać nie mogą. Jak np. rząd, inni ludzie, pracodawca, majętności, zdrowie, ćwiczenia fizyczne i inne. Jezus wie, że te wszystkie rzeczy po za Bogiem są słabe, przemijające i ulotne nie dając prawdziwego wzmocnienia. Diabeł pragnie nas zwodzić, że istnieje jakieś inne oparcie równie trwałe jak Bóg. Bezpieczeństwo w ludzkiej nauce, filozofii, medycynie czy oparcie w nas samych, w naszych postanowieniach i w naszych decyzjach. Jezus nie mówi, że jak już zabezpieczymy swoją przyszłość to wtedy zajmijmy się sprawami Królestwa Bożego. Jezus wie, że ten popęd żeby zminimalizować ten lęk i strach jest nienasycony. I nigdzie po za Bogiem nie znajdziemy ukojenia. Nigdzie i w niczym nie poczujemy się tak bezpiecznie i spokojnie w tym nowym roku jak właśnie blisko Boga i w realizacji Jego planu. Bo to, właśnie realizacja Bożego planu i zajmowanie się sprawami Królestwa Bożego daje nam poczucie sensu naszego życia, poczucie że nie marnujemy czasu, poczucie że zbieramy skarb w niebie gdzie ani mól, ani rdza nie zniszczą go. Bóg również w tej naszej służbie działa przez Ducha świętego w sercach naszych sprawiając miłość, radość oraz pokój.
Król Dawid będąc blisko Boga powiedział
Psalm 131:2  Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
Wcześniej mówił, że nie chodzi mu o rzeczy zbyt wielkie dla niego, nie chodzi o rzeczy ziemskie, by nimi nasycić swoją duszę. Dawid wiedział w wyniku społeczności z Bogiem, że nie można duszy nasycić ziemskimi dobrami. Dopiero jak był blisko Boga jego dusza została prawdziwie nakarmiona, a ten ludzki niepokój troska o przyszłość, myślenie że sprawy są w moich ręku. Zostało przez Boga odsunięte i uspokojone wewnątrz niego. Tak więc Jezus daje nam coś na czym naprawdę możemy się oprzeć, daje nam Boga. Boga który nie zmienia się, Boga dla którego żadna rzecz nie jest niemożliwa, Boga który działa w historii i stworzył świat oraz ludzi. Boga który zalewa ziemię i ratuje Noego. Boga który ratuje naród Izraelski niszcząc Egipcjan i wszystkie inne narody które chciały zniszczyć Izraela. Boga który ratuje i wypełnia obietnice swoje na poszczególnych ludziach. Ratuje Abrahama, Józefa, ratuje małego Mojżesza przed śmiercią, Jozuego, proroków i wielu innych.  Boga który posyła nam Jezusa swojego syna, by poniósł śmierć w nasze miejsce I mówi zobaczcie nie bójcie się. Ten wszechmogący Bóg, ten Bóg chwały, stwórca narodów ten Bóg jest po waszej stronie. Ten Bóg który ma moc otoczyć opieką wasze życie, otoczyć opieką wasze domy i rodziny.
To ten Bóg który nawet własnego Syna nie oszczędził ale Go za nas wszystkich wydał (Rzym 8,32). Ten właśnie Bóg jest po waszej stronie. I jest po naszej stronie oraz odkupił nas byśmy mogli mu służyć bez lęku, bez obaw wiedząc, że nas nie opuści. I Jezus chce byśmy to wiedzieli i tego się trzymali w tym 2015 roku.
Zobaczcie również, że Bóg wyzwala nas do służby. Mówi „nie bój się maleńka trzódko, bo upodobało się Ojcu dać wam królestwo”. „Ale to nie bój się, bo upodobało się” w ustach Chrystusa, znaczy nie bój się działać, nie bój się zaufać, nie bój się być posłuszny, bo Bóg jest z nami. Nie bój się przełożyć ten ciężar ufności z własnych sił i zapobiegliwości na Boga. To wyzwolenie ze strachu i obaw o przyszłość skutkuje tym, że my Bogu zaczynamy służyć, poświęcać swój czas, siły, talenty, umiejętności, zdrowie, zasoby na sprawy Królestwa Bożego. Zaczynamy służyć z radością i poświęceniem bez poczucia jakiejś straty. Przez wiarę i zaufanie do Boga, Bóg sprawia przez Słowo Boże oraz moc Ducha Świętego przekonanie i pewność w nas, że jest to droga we właściwym kierunku. To „Chrystusowe nie bój się” nie oznacza, że w tym nowym roku 2015 nie będzie problemów, nie będzie przeciwników. To Chrystusowe „nie bój się” oznacza że Bóg w tych zmaganiach będzie z nami. W ten sposób Chrystus chce nam powiedzieć byśmy w tym nowym roku nie dali się zastraszyć kosztem posłuszeństwa Jemu. Byśmy nie dali się zastraszyć widmem utraty pracy, przeciwników, choroby, nadmiarem obowiązków, upadku duchowego, wojny, złych wieści, zwątpieniu, braku pieniędzy, czy czegokolwiek innego co miałoby nas spotkać. Nie potrafię wam powiedzieć jak ten nowy rok będzie wyglądał. Ale wiem jedno, Bóg jest po naszej stronie przez wiarę w Jezusa Chrystusa i ze względu na posłuszeństwo Jego słowu. Z tego powodu nie bójmy w tym nowym roku odważnie świadczyć o naszym Panu i podejmować wszelki konieczny wysiłek, by Królestwo Boże poszerzało się. Nie bójmy się poświęcać swoich sił i czasu na Królestwo Boże kosztem naszych osobistych spraw i przyjemności. Nie bójmy się angażować w służbę, sprawy zborowe, grupy biblijne, i ewangelizacje. Nie bójmy się tego wszystkiego robić, a będziemy doświadczać Boga w działaniu.

Druga zaś rzecz o której mówiłem, to że poczucie naszej siły i skuteczności nie zależy od liczebności. Drodzy czasami możemy myśleć sobie, że jesteśmy niewielką grupą i niewiele możemy. Możemy zastanawiać się czy nasze działania mają sens, czy ktoś to zauważa, czy wywiera to jakiś oczekiwany skutek? Czasami takie myśli przychodzą po wielkich wysiłkach ewangelizacyjnych, gdy nie widać wizualnie rezultatów, których się spodziewaliśmy. Ale spójrzmy na Słowa Jezusa. „Nie bój się maleńka trzódko”!  Jezus zwracając się do uczniów mówi „nie bójcie się chociaż jesteście małą niezbyt liczną grupą”. Dlaczego Jezus tak mówi? Jezus doskonale wie, że ludzie mają poczucie siły w czymś wielkim, w wielkiej grupie, w wielkich przedsięwzięciach w oczach świata. Jest coś takiego jak magia tłumu, jak tylko tłum zbiera się wokół jakiejś sprawy, to od razu wydaje nam się, że sprawa jest godna zainteresowania. Podam przykład bazaru, wyobraźmy sobie, że na bazarze przy jakimś stoisku nagle robi się wielkie zamieszanie. Wokół stoiska zbiera się oczywiście tłum.  Co robią inni którzy to obserwują? Również zaczynają interesować się tą sprawą. Ktoś myśli sobie – „lepiej pójdę tam, bo mogę coś stracić”. Ktoś inny mówi -  „skoro ten cały tłum tam idzie w tym coś musi być”. Inni myślą – „ci wszyscy ludzie nie mogą się mylić”. Wiele osób również definiuje prawdę przez to jak wilka liczba jest oddana jakieś sprawie. Mamy tendencje myśleć, że prawda jest po stronie większości. Tam gdzie jest większość tam musi być prawda? I tak np. wiele osób definiuje w ten sposób prawdę duchową jak: który kościół jest prawdziwy, który naucza prawdy? No oczywiście ten – usłyszymy -  w którym jest dużo ludzi. Wydaje nam się, że jak coś cieszy się dużym zainteresowaniem jest to dobre. Niewątpliwie wszystkie te definicje są nieprawdziwe i najlepiej oddają to słowa Jezusa. Jezus mówi, że jego uczniowie to maleńka grupa w porównaniu wyznawcami nominalnej religii tamtych czasów. Przypomina im, że z tego  powodu iż są małą grupą nie powinni się zniechęcać. Nie powinni również postrzegać prawdy przez pryzmat większości, ani nie powinni szukać poczucia siły w tłumie. Mówi im, że chociaż jesteście niewielką grupką, to jednak Bóg jest z wami, bo stoicie po stronie prawdy. Pamietające przypomina, to przez was Bóg będzie działał, na wsze modlitwy będzie odpowiadał, to wy jesteście tymi którzy odziedziczą Królestwo, to wy możecie zmienić ten świat. Więcej zrobi dla Boga jeden posłuszny Bogu człowiek z którym On jest, niż tysiące religijnych, nie znających Boga. Musimy zdać sobie sprawę, że od początku upadku Adama prawda Boża, była zawsze po stronie mniejszości. Biblia uczy, że człowiek w naturalnym stanie jest odłączony od Boga, chodzi daleko od Niego i potrzebuje nawrócenia, odrodzenia duchowego. Odkąd Adam otworzył drzwi grzechu i śmierci, wszyscy ludzie rodzą się w bunt przeciw Bogu. Ten stan buntu dopiero zmienia się przez odrodzenie duchowe, gdy człowiek zostanie dotknięty przez Boga i zda sobie sprawę z realności Stwórcy, jego wielkości, majestatu, świętości i sprawiedliwości. Od upadku zawsze to była mała liczba osób. Czytamy o Henochu, który chodził z Bogiem (Rodz. 5,24), ale co z innymi czy oni chodzili z Bogiem? Najwidoczniej nie, oni poszli własną drogą. Henoch poszedł drogą Bożą. Później mamy Noego, jedyny nawrócony na całej ziemi (Rodz. 6,8), a co z tłumem? Tłum  poszedł własną drogą! Następnie mamy Lota jedyny sprawiedliwy w swoim mieście, tłum został w Sodomie i spadł na nich ogień z nieba (Rodz 19,13). Zwróćcie uwagę na naród Izraelski, ilu tam ludzi było rzeczywiście z serca oddanych Bogu. To była znaczna mniejszość. Większość szemrała,  narzekała będąc dalekim od wiary, tak że ciała ich zasłały pustynie (1 Kor 10,5). I tak moglibyśmy wymieniać przez całą historię zbawienia. Tak więc nie dziwmy się, że jesteśmy małą grupką na tle licznych pogubionych w prawdzie tłumów. Ale zobaczmy, że chociaż jesteśmy niewielcy, to jesteśmy Bożą trzódką. Jesteśmy grupą o którą troszczy się sam Bóg i ma o nas staranie.
Dawid powiedział w Psalmie 18
Psalm 18:30  Gdyż z tobą rozbijam drużynę, A z Bogiem moim przesadzam mur.
Dawid rozumiał, że nie ma znaczenia jego siła, jego mądrość i liczebność, to co ma znaczenie dla skuteczności Bożej sprawy, to obecność Boga w przedsięwzięciu. I to powinno być główną naszą troską w tym 2015 r. Zabiegać o Boże błogosławieństwo przez posłuszeństwo Jemu i przez szukanie jego woli w modlitwie i wiarę, że On może i chce posłużyć się nami. Nawet gdyby Bóg zechciał byśmy nie odnieśli w ludzkich oczach wielkich sukcesów w tym nowym roku. Najważniejsze jest, by robić to co Bóg chce, bo wtedy od Pana otrzymamy nagrodę. Musimy również uciekać od myśli, że nasza skuteczność zależy od naszej siły, od naszego potencjału, od ludzkich zasobów, odpowiednich sprzętów czy nawet budynków. Oczywiście z wielu tych rzeczy korzystamy, ale nie możemy myśleć, że bez nich chrześcijańskie poselstwo byłoby mniej skuteczne. Czasami nawet z powodu tych rzeczy, chrześcijańskie poselstwo jest nieskuteczne. Dlatego że chrześcijanie zamiast ufać Bogu to ufają instrumentom, muzyce, kaznodziejom, budynkom, własnej mądrości, wyksztalceniu, a nie Bogu.
Jest pewna historia, która dobrze to wyraża. Jonatan za czasów proroka Samuela ze swoim giermkiem postanawia zaatakować obóz Filistyński znacznie liczebniejszy od nich. W normalnej wojskowej kalkulacji nikt nie zrobiłby tego, taka wyprawa, to wyprawa na pewną śmierć. Ale Jonatan wcześniej upewnił się przez modlitwę i znak od Pana, że jest to Bożą wolą i Bóg jest z nim. Gdy wyruszył na znacznie liczniejsze wojsko,  Bóg spowodował wśród przeciwników strach i chaos co zaskutkowało wielkim zwycięstwem.
Przed całym wydarzeniem Jonatan wyrzekł słowa, które powinny być pewnym mottem dla nas w tym nowym roku 2015.
1 Samuela 14:6  ….. gdyż Panu nietrudno wybawić przez wielu czy przez niewielu.
W tym nowym roku pamiętajmy o tym, że nasza skuteczność nie zależy od naszej siły, ale od tego czy jest z nami Bóg.
Z tego powodu nie bójmy, czyńmy Bożą wolę, byśmy jeszcze bardziej mogli Go poznać, jeszcze bardziej do Niego zbliżyć, drodzy Bóg jest z nami do dzieła. Amen 


Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń