niedziela, 19 kwietnia 2015

Drzewo i jego owoc Mateusza 12,33-37


Przypomnijmy sobie, że ostatnim razem mówiliśmy o tym, że Faryzeusze oskarżali Pana, iż działa dzięki mocy szatana. Pan Jezus wykazał im jak niedorzeczne są to oskarżenia i ostrzegł, by nie bluźnić w ten sposób Duchowi Świętemu, który manifestuje się przez służbę Chrystusa.
   1.      Jezus dobrym drzewem
W kontekście Służby Jezusa takie oskarżenia były zupełnie nieprawdziwe i Faryzeusze oraz uczeni w piśmie powinni doskonale sobie z tego zdawać sprawę. Przecież widzieli jakie są dzieła Pana. On uzdrawiał wszystkich chorych, opętanych, niemych, wyganiał demony, rozmnażał żywność i wzbudzał ludzi z martwych. To więc największy sceptyk musiał przyznać że owoce służby Chrystusa są dobre. Można było nie uznawać osoby Chrystusa, ale nie można było zaprzeczyć, że Jego dzieła świadczą o Nim że jest dobrym drzewem. Zresztą to nie jedyny raz kiedy Pan powoływał się na swoje dobre działa, które świadczą o  Bożym autorytecie Jego służby. W Ewangelii Jana mówił
Jan 5:36  Ja zaś mam świadectwo, które przewyższa świadectwo Jana; dzieła bowiem, które mi powierzył Ojciec, abym je wykonał, te właśnie dzieła, które czynię, świadczą o mnie, że Ojciec mnie posłał.
Podczas innego sporu z Faryzeuszami Jezus powiedział
Jan 10:37  Jeśli nie wykonuję dzieła Ojca mojego, nie wierzycie mi;
38  Jeśli zaś wykonuję, to choćbyście mi nie wierzyli, wierzcie uczynkom, abyście poznali i wiedzieli, że we mnie jest Ojciec, a Ja w Ojcu.
Tak więc dzieła Chrystusa są mocnym i niezbitym świadectwem jego synostwa, boskości i niebiańskiego pochodzenia. Czy nie na tym właśnie potyka się wiele osób i nie może dojść do posiadania wiary, bo nie wierzą w dzieła Jezusa. Często w ogóle nie zatrzymują się na tym i nie rozważają, jak zwykły człowiek mógłby chodzić po wodzie, rozmnażać żywność, wskrzeszać umarłych, uzdrawiać chorych, uspokajać morze, wyganiać demony i samemu powstać z martwych. Jeśli tylko relacje apostołów i ewangelistów są prawdziwe, a nie mamy żadnego powodu żeby w nie wątpić, to w osobie Jezusa mamy do czynienia z najbardziej niezwykłym człowiekiem jaki chodził kiedykolwiek po ziemi. Jeśli jest jakiś człowiek o którym warto wspominać i którego dzieła warto rozważać to z pewnością jest to osoba Jezusa. Jak już wielokrotnie wspominałem na tym miejscu, musimy zdać sobie sprawę, że w ewangeliach mamy tylko fragmentaryczny zapis niezwykłych czynów Chrystusa. możemy z całą pewnością powiedzieć że było ich o wiele więcej.
Jan w swojej ewangelii napisał
Jan 20:30  I wiele innych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są spisane w tej księdze;
31  Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego.
Tak więc działa Jezusa miały jasno określony cel, byśmy wierzyli, byśmy nie mieli żadnych wątpliwości, że zaufaliśmy właściwej osobie. Dlatego też w swojej istocie były tak spektakularne, że nie można było im zaprzeczyć. Cuda Chrystusa nie pozostawiały żadnych zastrzeżeń że mamy tutaj do czynienia z palcem Bożym. Dzisiaj spotykamy wielu uzdrowicieli i cudotwórców, ale gdy są zmuszeni potwierdzić swoje dzieła często nie mogą tego uczynić. Zasugeruje, że nie mogą tego uczynić z tego powodu, że prawdopodobnie nic niezwykłego się nie wydarzyło. Musimy wiedzieć, że gdy Bóg już  działa, to zawsze działa i czyni coś niezwykłego w ten sposób, by było widać  niezaprzeczalnie Jego chwałę. Porównywalne okresy do niezwykłej działalności Jezusa Chrystusa miały miejsce podczas wyjścia izraelitów z Egiptu lub za czasów proroka Eliasza, gdy Bóg objawiał się w potężny sposób.
Nawet starożytni historycy jak Józef Flawiusz z I wieku wspominają o Jezusie w kontekście Jego niezwykłych czynów pisze on:
"W owym czasie wystąpił Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli tylko można nazwać Go człowiekiem, dokonujący cudów; kiedy na skutek donosu naszych najważniejszych ludzi Piłat ukrzyżował Go na krzyżu, zawahali się ci, którzy jako pierwsi Go pokochali. Na trzeci dzień On znów zjawił się do nich żywy"
 Wydaje mi się, że za każdym razem gdy pojawia się jakieś chwilowe zwątpienie, zniechęcenie czy jakakolwiek chęć obrania innej drogi życia niż naśladowanie Chrystusa powinniśmy na nowo przyjrzeć się Jego niezwykłym czynom. I w ten sposób utwierdzić się i upewnić, że jesteśmy na właściwej drodze. Historia zna wielu wspaniałych i niezwykłych ludzi, ale żaden z nich nie dorównywał i nigdy nie dorówna Jezusowi.
2.      Owoc naszego życia
Następna rzecz to, to że stwierdzenie Jezusa odnosi się również do naszego praktycznego życia. Jezus powiedział, że gdy zasadzone jest dobre drzewo, przynosi dobre owce, złe drzewo natomiast przynosi złe owoce. Faryzeusze byli tym złym drzewem, nie przynosili dobrych owoców w przeciwieństwie do Jezusa. Nie było w ich życiu również widać skruchy, upamiętania, odwrócenia się od grzechów. Nie było widać czynów miłosierdzia, które polegały na służeniu innym. To na czym im zależało, to ich własne dobro, troszczyli się wyłączenie o swój interes. Uważali się za sprawiedliwych i przybierali pozór religijności, brali udział w uroczystościach religijnych, modlitwach, rytuałach oraz odmawiali wspaniałe litanie, ale życie ich było zupełnie bezbożne, było zaprzeczeniem mocy Bożej. Wszystko co czynili, czynili na pokaz, pod ludzi, a nie dla Boga. Tak wyglądało życie Faryzeuszy. Wiec Jezus mówi, przyjrzyjcie się swojemu owocowi, temu jakie czyny przynosicie. Mnie oskarżacie o układ z szatanem, tymczasem to właśnie wasze życie wskazuje na to, że diabeł jest waszym Ojcem. Gdybyście tylko byli uczciwi wobec siebie i uczciwie z dystansu spojrzeli na swoje życie, to byście wiedzieli,  czy jesteście dobrym czy złym drzewem.   
Słowa Jezusa nie odnoszą się tylko do faryzeuszy, ale odnoszą do każdego z  nas. Jezus wzywa by patrzeć na swój owoc, by obserwować swoje życie i nie zadowalać się pozorną religijnością. Ap. Paweł powiedział, że szczególnie czasy ostanie będą obfitowały w chrześcijan mających pozór pobożności, ale życie ich będzie zaprzeczeniem  jej mocy (2 Tym 3,5). Faktem jest, że każde czasy były naznaczone nominalnym pozornym chrześcijaństwem, ale ten ostatni okres kościoła będzie szczególnie obfitował fasadę, fałsz i pozory. To znaczy, że wielu pozornych chrześcijan wiernie uczęszczających do kościoła nie będzie posiadało przemienionego Bożego, świętego życia. Ale poza kościołem będą prowadzili nadal pogańskie życie na wzór tego świata. A mimo to będą uważali się za ludzi wierzących i oddanych Bogu jak niegdyś faryzeusze i uczeni w piśmie. Każdy z nas może popaść w taką pułapkę, gdy chrześcijaństwo ograniczamy wyłącznie do praktyk religijnych, a nie przyglądamy się naszym uczynkom i naszemu sercu. Chrześcijaństwo bowiem zaczyna się od osobistej relacji z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo zaczyna się od przemiany człowieka w nowego człowieka. Wtedy gdy tak się stanie muszą pojawić się owoce potwierdzające nasze upamiętanie. Gdy człowiek zostanie autentycznie dotknięty przez Boga to, to co zaczyna mu przeszkadzać najbardziej, to jego własny grzech. Nie możesz być dotknięty przez Boga i pozostać w takim samym stanie jak przed tym wydarzeniem. Nie wierze w świadectwa ludzi, którzy opowiadają o swoich doświadczeniach z Bogiem, a ich życie osobiste jest zupełnie rozbite. O jak to wspaniałą mam relacje z Bogiem -  mówią, a człowiek taki jest w trakcie rozwodu, skłócony z ludźmi, oddany nałogom  albo swoim zachowaniem i sposobem bycia bliżej mu do ludzi tego świata niż do Boga. To właśnie po naszych owocach będziemy mieli świadectwo czy jesteśmy drzewem zasadzonym przez Boga, czy jednak nie. Drzewo zasadzone przez Boga wydaje Boże owoce, w myślach, w mowie i uczynku. I to my sami powinniśmy być zainteresowani tym najbardziej,  by takowe owoce wydawać. Jest to, dla  nas samych bowiem świadectwo, że naprawdę zostaliśmy zrodzeni przez Boga i rzeczywiście jesteśmy Bożymi dziećmi.
Ap. Paweł mówiąc o owocach Ducha Św. w życiu chrześcijanina powiedział
Gal 5:22  Owocem Ducha zaś są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,
23  Łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.
To jest właśnie charakterystyka chrześcijanina. Bóg z zupełnie nieczułego pogrążonego w swoim grzechu człowieka czyni kogoś kto jest pełen miłości i  miłosierdzia dla Boga i innych. Czyni kogoś kto posiada autentyczną wewnętrzną radość niezależną od okoliczności. Czyni kogoś kto posiada prawdziwy pokój wynikający zaufania Bogu. Chrześcijanina przenika głęboka świadomość, że Bóg ma w swoim ręku wszystkie sprawy, dlatego człowiek wierzący zawsze może być spokojny itd.. cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Każdy uczeń Chrystusa powinien być zainteresowany, by dołożyć wszelkich starań, aby rozwijać z pomocą Ducha Świętego wszystkie te dobre cechy w swoim życiu.
Taki jest również Boży cel dla nas, byśmy przynosili owoc. Jezus mówi zasadźcie dobre drzewo to i owoc będzie dobry. Tym samym zwraca się On do faryzeuszy i do nas wszystkich, że potrzebujemy duchowego odrodzenia. Bóg ojciec jest tym, który sadzi dobre drzewo. Tym dobrym drzewem jest nasze serce, ale by mogło ono stać się dobre potrzebuje przemiany. Przemiana jest konieczna bo ludzkie serce z natury jest złe i ma złe pragnienia. Z serca bowiem ludzkiego pochodzi wszelki grzech i wszelka nieprawość. (Zauważcie że nie trzeba nas uczyć złych cech i złych nawyków, one są dla nas naturalne i jesteśmy z  nimi za pan brat. To kształtowanie dobrych cech i dobrych cnót wymaga od nas pracy i wysiłku.)  Jezus mówi to dalej w 15 rozdz. Ew. Mateusza po konfrontacji z faryzeuszami, która dotyczyła nie zachowywania ich zwyczajów. Gdy uczniowie przychodzą do Niego powiedzieć, że Faryzeusze zgorszyli się naganą Jezusa, Jezus odpowiada
Mateusza 15:13  A On odpowiadając rzekł: Wszelka roślina, której nie zasadził Ojciec niebieski, wykorzeniona zostanie.
Bóg ojciec chce przemienić serce i życie każdego człowieka, również moje i twoje byśmy wydawali owoc dla Boga, by owoc nasz był obfity i trwały. Ale w sytuacji Faryzeuszy i wielu ludzi ta przemiana nigdy nie następuje, bo nie chcą przyjść do Chrystusa i poddać się Jemu.
Dlatego Jezus kieruje do opornych Faryzeuszy i wszystkich opornych ludzi, którzy chodzą dzisiaj według modły tego świata, może nawet uważają się za chrześcijan ostre wezwanie.
Plemię żmijowe! Jakże możecie mówić dobrze będąc złymi? Albowiem z obfitości serca mówią usta (w. 34)
Musimy sobie jasno powiedzieć, czy nam się to podoba czy nie, że zanim dokona się nowe narodzenie w życiu człowieka jesteśmy plemieniem żmijowym. Prawdopodobnie Jezus tak nazwał faryzeuszy z tego powodu, że ich Ojcem był diabeł, a oni byli jego nasieniem i naśladowali jego uczynki. Żmija w ustach Jezusa symbolizowała, chytrość, zwodniczość, złe motywacje i podstępność. W tym sensie Słowo Boże jasno naucza, że zanim Zbawiciel wkroczy w nasze życie wszyscy naśladowaliśmy władcę który rządzi w powietrzu, ducha która działa pośród ludzi którzy nie chcą być posłuszni ewangelii. Szatan jest duchowym Ojcem wszystkich ludzi sprzeciwiających się Panu Jezusowi Chrystusowi. Tych którzy odmawiają mu posłuszeństwa i nie narodzili się na nowo, a tym samym nie zostali wyrwani z królestwa szatana i przeniesieni do Królestwa Pana naszego Jezusa Chrystusa tzn. pod Jego wpływ.
Może być to dla nas dosyć szokujące, ale to nauczanie w Biblii jest jasne, wszyscy ludzie tkwią w mocy złego (1 J 5,19). Tak więc nie można wydawać dobrych owoców bez przemiany. Jak powiedział Jezus, nieprzemienione serce jest w stanie wydawać tylko złe owoce, one to świadczą o naszym stanie duchowym.

Po czym możemy poznać to przemienione serce. Jezus mówi, że po tym co na zewnątrz (w 35-37). To co z nas wypływa jest tym co jest wewnątrz nas.
3.      Słowa są odzwierciedleniem tego co w sercu
Jest pewne polskie przysłowie, które podobne jest do wypowiedzi Pana Jezusa, „co w sercu to i na ustach” mamy zwyczaj mawiać. Po prostu ludzie mówią o tym czym żyją. Na zewnątrz wypływają słowa i zdania które obrazują stan naszej duszy. Przysłuchaj się tylko ludziom obok ciebie i zwróć uwagę o czym mówią, jakim językiem się posługują, a od razu będziesz wiedział z kim masz do czynienia i co jest istotą ich życia. Słowa po prostu wyrażają nas samych, objawiają nasze wnętrze. Mówią o nas o wiele więcej niż nasz ubiór, mimika twarzy, czy wygląd. Salomon powiedział, że nawet głupiec uchodzi za mądrego zanim się nie odezwie Przypowieści Sal 17,28. Póki ktoś milczy nie wiesz dokładnie z kim masz do czynienia, ale jak tylko otworzy usta, objawia samego siebie, swój charakter i swoje wnętrze. Oczywiście są ludzie, którzy przez pewien czas lub w określonych sytuacjach mniej dla  nich naturalnych kontrolują się lub ukrywają. Np. gdy dzwoni do ciebie telemarketer z ofertą lub przychodzi akwizytor, albo sprzedawczyni w sklepie, zazwyczaj tacy ludzie są mili  i ładnie się wyrażają, bo mają interes, chcą ci coś sprzedać. Inny przykład może dotyczyć pobytu w pracy, czy w kościele, znów są to sytuacje w których zazwyczaj się kontrolujemy i nie jesteśmy sobą. Jezus mówi tutaj o sytuacji w których czujemy się swobodnie w naszym naturalnym środowisku, gdy wyrażamy osobiste poglądy, gdy mówimy o tym czym żyjemy. Wtedy przestajemy udawać odkrywamy się i można zobaczyć kim naprawdę jesteśmy. Niewiele jest równie dobrych sprawdzianów naszego duchowego stanu jak nasza mowa. Jakub w swoim liście poświęcił temu zagadnieniu nawet cały rozdział, twoja mowa mówi wszystko. Dlatego w dzień sądu nasze słowa będą potwierdzeniem naszego zbawienia lub potwierdzeniem naszego potępienia. Oczywiście nie jesteśmy zbawieni z tego co mówimy, ale przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. To jednak to, co mówimy jest potwierdzeniem naszego odrodzenia. Gdy Bóg dotyka się nas, dotyka się również języka. Nawet ludzie niewierzący w jakiś sposób to rozumieją, wielokrotnie spotkałem się z sytuacjami, gdy ludzie ze świata w mojej obecności przeklinali, bluźnili i używali najbardziej brudnego języka jakiego można używać. Ale gdy tylko złożyłem świadectwo o Bogu od razu chwytali się za język i zaczynali zważać na swoje słowa. Skoro ludzie tego świata wiedzą, że Boży człowiek, to człowiek czystej mowy, ileż bardziej my powinniśmy być tego świadomi.  Język ludzi nie odrodzonych jak powiedział Jezus, to język jadowity, plotkarski, prześmiewczy, kłamliwy, język nieprzyzwoitych żartów, bluźnierczy, oskarżający, przechwalający się, zadający bolesne rany i poniżający innych. Język ten jest taki dlatego, że w skarbcu serca nie ma miłości i nie ma Zbawiciela. Myślą tylko o tym co cielesne i mówią jak świat mówi.
Słowo Boże wzywa  nas, by nasza mowa była uprzejma, łagodna, czysta, pełna błogosławieństwa na ustach i ciepła dla drugiego człowieka. Jako odrodzeni ludzie musimy zwracać na to uwagę by nasz język był językiem budujących słów,  a nie jadu. Ale jak mówi inne przysłowie, z pustego i Salomon nie naleje co w tym kontekście oznacza, czysta mowa, która jest naturalna dla człowieka może wypływać z odrodzonego prze Ducha Św. serca.
Tak więc przyglądaj się sobie, badaj siebie, badaj swoje słowa, badaj swoje myśli byś mógł wiedzieć czy jesteś człowiekiem odrodzonym w którego sercu Bóg złożył skarb bogactwa cnót Bożych jak dobroć, łagodność, uprzejmość, czysta mowa. I jeśli zajdzie taka potrzeba możesz z stamtąd wydobywać te dobre rzeczy i przez twoje posłuszeństwo oraz pracę Ducha Świętego te cnoty stają się twoim charakterem. A może jest inaczej, przez badanie siebie widzisz że nie posiadasz tych wszystkich rzeczy, że bycie dobrym i uprzejmym, powstrzymywanie złych słów rozmawianie o królestwie Bożym, słowa błogosławieństwa dla innych nie przychodzą ci naturalnie i nie masz pragnienia w ten sposób postępować. Wtedy to oznacza, że nie jesteś odrodzonym człowiekiem i powinieneś prosić Zbawiciela o przemianę serca i nowe życie.     
Nie może nam umknąć jak często Jezus mówił o dniu sądu. Jest to wielki dzień Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. Również i tutaj przypomina na o tym, byśmy pamiętali o dniu sądu (w 36) A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną zdadzą sprawę w dzień sądu. Wszystko co robimy, co mówimy i co myślimy ma znaczenie. Grzech nigdy nie jest błahą sprawą nawet jeśli dotyczy najdrobniejszych rzeczy. W dzień sądu wszystkie aspekty życia ludzkiego jak mowa, postępowanie, intencje i myśli zostaną przypomniane i prześwietlone. W owy dzień nic się nie ukryje, a wszystkie nasze dążenia i poświęcenie lub jego brak zostaną zweryfikowane. Nawet najmniejsze słowa mówi Jezus zostaną przypomniane, a co dopiero większe rzeczy. Wielu wtedy otrzyma nagrodę od Pana lub naganę, a ludzie nieodrodzeni i nie znający Pana zostaną potępieni.
Wszak Słowo Boże mówi, że jesteśmy wolni od potępienia jeśli wierzymy w Chrystusa niech świadectwem prawdziwości naszej wiary będzie przemienione życie, wyrażające się w owocu który przynosisz dla Pana.
Podsumowując
 Jezus jest dobrym pewnym drzewem,  które przyniosło wielki plon, jego czyste życie i służba pełna cudów i niezwykłych czynów jest najlepszym tego potwierdzeniem. Jest niedoścignionym wzorem, jedynym który przyszedł z  nieba,  by zabrać nas do nieba, On tego dokona. Tak patrzmy na Niego sprawce i dokończyciela naszej wiary, który każdego dnia rozpala serca nasze w miłości i posłuszeństwie do niego
Jak Jezus przyniósł owoc, tak chce by każdy z nowo narodzonych chrześcijan wydawał owoce wynikające z upamiętania w mocy Ducha Św. Dążmy więc do uświęcenia i bądźmy posłuszni Jego przykazaniom, a On przez Słowo swoje i  moc Ducha Św. uzdolni nas do dobrych uczynków. Uciekajmy od pozorów pobożności, które zwodzą nas i tworzą fasadę chrześcijaństwa, ale nie ma w nich mocy.
I ostatnia rzecz, o której mówiliśmy to, to co mówisz jest odbiciem twojego serca. Słowa są jak lustro przez nie się objawiasz.  W dzień sądu zostaną ci przypomniane jak myślisz, czy będą dla ciebie potwierdzeniem twojego zbawienia, czy twojego potępienia? To jest dla  nas sprawdzian, jeszcze jest czas, by przyjść do Pana, a On przemieni nasze serca. Amen   

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń