piątek, 16 października 2015

Bóg który się troszczy. Ks. Rodz. 8,14-22


Od czego zależy istnienie ziemi, czy zależy starań człowieka, od naszego dbania o środowisko, segregowania śmieci, szanowania przyrody i wielu innych działań, które mają na celu przedłużyć życie naszej planety. Od kilkudziesięciu lat temat środowiska w miarę zwiększania się zanieczyszczenia na świecie, jest topowym tematem pojawiającym na pierwszych stronach gazet i w czołówkach wiadomości. I trzeba powiedzieć, że dbanie o środowisko, segregacja śmieci itp. Jest czymś dobrym, dobrze że dbamy o to nasze wspólnie mieszkanie jakim jest ziemia. Ale czy my poprzez nasze starania zachowamy tą planetę, ocalimy ją przed zagładą? Wątpię. Nie mamy takiej mocy i siły żeby to uczynić, co najwyżej łudzimy się, że życie na ziemi leży w naszych rękach. Ostatnio czytałem, że w rejonie katastrofy nuklearnej w Czarnobylu zaobserwowano znaczny wzrost populacji zwierząt, w jednym z artykułów czytamy:
„Tereny te są stopniowo opanowywane przez przyrodę. W miejscach niegdyś wymarłych tworzą się unikalne ekosystemy, pojawiają się także zwierzęta dawno nie widziane w tamtych rejonach. Badacze odnotowali wzrost populacji m.in. niedźwiedzia brunatnego, wilka, rysia, odtworzonego konia Przewalskiego czy bociana czarnego.”
Okazuje się, że przyroda doskonale sobie radzi nawet z takim wielkim skażeniem jak Czarnobyl.
Albo inny przykład, ostatnimi laty pojawiło się sporo filmów, których tematyką jest całkowita zakłada ziemi przez uderzającą asteroidę. Dzisiaj najbogatsze państwa na świecie są zainteresowane przygotowaniem się na taką ewentualność i chcą odpowiednio wcześniej zlokalizować taki obiekt lecący w stronę ziemi i zniszczyć go zanim w nią uderzy, by ziemie ocalić. Stąd takie filmy jak „Apollo 13” gdzie bohaterowie wyruszają na asteroidę, by poprzez ładunek nuklearny rozsadzić ją na mniejsze kawałki. Ale czy rzeczywiście człowiek jest w stanie ocalić ziemie, czy leży to w kompetencji człowieka? Czy raczej tylko łudzimy się, że mamy władzę nad tą planetą.
Znaczna część naukowców obstaje przy tym, że ziemia i życie na niej jest dziełem przypadku, który miał miejsce setki milionów lat w wcześniej. Przyjmują, że około 65 milionów lat przed nami w ziemie uderzyła duża asteroida i spowodowała wymarcie życia na naszej planecie, wymarcie dinozaurów i wiele innych gatunków. I dopiero po tym kataklizmie powstał człowiek. Problem jednak polega na tym, że nie ma na to żadnych dowodów. Naukowcy zgadzają się co do tego, że kataklizm nastąpił bardzo szybko i w krótkim czasie przeorganizował ziemie. Ale Słowo Boże mówi, że nie była to asteroida, że nie było żadnego przypadku i nie miało to miejsca miliony lat temu. To Bóg w krótkim czasie zniszczył ziemię wodami potopu za grzech człowieka i miało to miejsce kilka tysięcy lat temu może 6000 tys. do 10000 tys. lat. Zauważmy, że w obliczu milionów lat nic nie znaczymy, jesteśmy tylko nic nieznaczącym pyłkiem w trybach wielkiej maszyny zwanej ewolucją. Ale to jest śmieszne, i przeczy wszelkim statystykom.  Fred Hoyle brytyjski astronom, kosmolog, matematyk i astrofizyk powiedział kiedyś „wyobraź sobie 10 ślepców układających kostkę Rubika, wyobraź sobie że tych 10 ślepców ułożyło tą kostkę jednocześnie w tym samym czasie. Później wyobraź sobie 50 ślepców, którzy czynią to samo, a później wyobraź sobie, że nasz układ planetarny jest wypełniony takimi ślepcami i wszyscy w tym samym czasie ułożyli kostkę Rubika. Czy to jest w ogóle możliwe, każdy rozsądny człowiek bez najmniejszego namysłu powie, że to są kompletne bzdury i równie idiotyczna jest teoria ewolucji, że wszystko powstało przypadkiem, bo przecież nie mówimy tylko o ziemi, ale mówimy o miliardach planet, milionach układów planetarnych, niezliczone ilości gwiazd, galaktyk i całej przestrzeni kosmicznej. Nie, my tak nie wierzymy, nie wierzymy, że ziemia powstała sama, nie wierzymy w dzieło przypadku, ale wierzymy dobrego miłującego Boga, który uczynił to wszystko, który dał życie wszelkiemu stworzeniu i o to życie nadal się troszczy, podtrzymuje je i posila, TAK WIERZYMY. Wierzymy, że ziemia, jej istnienie, jej dobro, jej błogosławieństwo zależy od Niego, od wszechmogącego Boga. Nie wierzymy również, że człowiek swoją mocą może ziemię ocalić lub zgładzić, to również leży w kompetencji Boga. Nie wierzymy, że ocalenie przyniesie Unia Europejska, Stany zjednoczone, ONZ, Rosja, czy ktokolwiek inny. Jeśli w granicach Bożej woli nie będzie postanowienia, żeby dopuścić do zgładzenia choćby najmniejszego wróbla, albo w granicach Bożej woli nie będzie postanowienia, że ktoś zostanie zachowany i jego życie ocaleje, to człowiek nic nie może uczynić!
W psalmie 24 czytamy
Psalm 24:1  Psalm Dawidowy. Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, Świat i ci, którzy na nim mieszkają.
2  On bowiem założył ją na morzach I utwierdził ją na rzekach.
Wszystko należy do Boga, wszystko co oglądamy oczami, wszystko co mamy, życie naszych bliskich, nasze zdrowie, praca, pieniądze, nasze domy i w końcu nasze życie, należy do Boga. Każdy twój i mój oddech jest w granicach Bożej woli. I o tym też mówi nam dzisiejszy tekst. Gdy skończył się potop, Bóg kazał Noemu opuścić arkę, kazał by arkę również opuściły wszystkie zwierzęta. Zamiarem Bożym dla Noego i dla wszystkich ocalałych istot z potopu było na nowo zasiedlenie ziemi, uczynienie jej miejscem gdzie Boża wola będzie realizowana. Więc Bóg odnawia z Noem przymierze, daje błogosławieństwo jakie zawarł z człowiekiem, gdy stworzył świat. Pamiętamy, Bóg mówił do Adama, opiekuj się ziemią, czyń ją sobie poddaną, pracuj na niej i żyj na niej dla mojej chwały Rodz. 1,28-29.
Teraz podobne słowa Bóg kieruje do Noego
Rdzaju 8:17  Wyprowadź z sobą wszystkie zwierzęta, które są z tobą, wszelkie istoty żywe, ptactwo i bydło, i wszelkie płazy pełzające po ziemi! Niech zaroją się na ziemi, niech rozradzają się i rozmnażają na ziemi!

Całkowite oddanie
Gdy Noe wyszedł z arki pierwsze co zrobił to, zbudował ołtarz i złożył Bogu ofiarę całopalną (w. 19). Niektóre komentarze mówią, że Noe w ten sposób okazał Bogu dziękczynienie za ocalenie. Oczywiście nie jest to wykluczone i z pewnością Noe był wdzięczny. Ale ofiara całopalna, którą złożył Noe znaczy o wiele więcej. Przez ofiarę całopalną Noe okazuje Bogu całkowite oddanie, okazuje Bogu, że wszystko co ma, kim jest, Jego życie, rodzina, ocalenie, szczęście, dosłownie wszystko zależy od Boga. W starym Testamencie ofiara całopalna była całkowicie spalana na ołtarzu ( Ks. Wyjścia 29,18). Różne były ofiary, niektóre ofiary były dzielone, między kapłana, przynoszącego ofiarę i Boga. Ale ofiara całopalna, była całkowicie dla Boga. I oznaczała również przyznanie się przed Bogiem do swojej grzeszności. Tak więc Noe, oddaje Bogu całe swoje życie, życie swojej rodziny i wyraża w ten sposób swoją grzeszność i  zależność od Boga.
Wyrazem oddania Noego jest złożona ofiara, ale nie jest to zwykła ofiara. Jej cena nabiera wielkiej wartości zważywszy na warunki w jakich została ofiarowana. Zwróćcie uwagę na tą ofiarę jaką Noe składa Bogu. Jest to ofiara ze zwierząt szczególnie cennych w oczach Boga, ze zwierząt czystych, tzn. takich które w oczach Boga miały szczególną wartość. Bóg określił w Księdze Kapłańskiej w 11 rozdz. jakie zwierzęta są czyste, a jakie nie. W oczach wielu ludzi składanie ofiary Bogu w takiej sytuacji byłoby marnotractwem. „Teraz po takim kataklizmie potrzebujemy każdej pary zwierząt, by odrodzić gatunek, nie możemy sobie pozwolić na żadną stratę! Spalić ofiarę na ołtarzu dla Boga w sytuacji gdy mamy tylko po 7 par każdego gatunku, jak możesz tak robić to jest totalna głupota! Bóg z pewnością by tego nie chciał!” Ale wielka prawda dotycząca ofiary jest taka, że ofiara dla Boga nabiera w Bożych oczach wartości w zależności od tego ile nas kosztuje. Co, Dać Bogu ofiarę! Przecież sam nie mam, nie starcza mi i mam mało? Czy nie takie głosy z niektórych ust słyszymy, ale Noe tak nie robi. On wie że wszystko zależy od Boga, wszelkie Jego błogosławieństwo, życie i rozmnażanie tych zwierząt, jego praca, powodzenie, dobrobyt, wszystko zależy od Boga. Noe jest dla nas przykładem wielkiej ofiarności i całkowitego oddania Bogu. Wielu ludzi nie chce Bogu w ogóle dawać żadnych ofiar, nic ze swego życia pomimo tego że Bóg daje im wszystko co mają. Nie chce dawać Bogu swojego czasu, swojego intelektu, swoich ust, rąk i nóg na służbę, swoich pieniędzy. Nie, nie damy bo to jest nasze! Czy rzeczywiście jest twoje, czy raczej jest ci wypożyczone na pewien czas i powinniśmy Bogu z tego co nam daje okazywać mu cześć i wdzięczność za ocalenie jakie nam zgotował w Jezusie Chrystusie. Przecież Bóg dał nam wszystko co najcenniejsze, nie jest więc godzien, by z naszego życia otrzymywać to co najlepsze? Część ludzi daje Bogu z tego co im zbywa, jak zostanie im czasu to się pomodlą, poczytają Biblię, przyłożą rękę do służby, jak zostanie pieniędzy to dadzą na ofiarę. Boży lud już kiedyś też próbował tak robić i zwróćcie uwagę co Bóg wobec takiej czci do nich powiedział  (przeczytajmy Malachiasza 1,6-8)
Skoro Bóg jest w naszym życiu najcenniejszy okazujmy mu cześć taką jak okazał Mu Noe przez całkowite ofiarne oddanie.
Wydaje mi się, że dzisiaj przy okazji święta żniw to dobry dzień, by przypomnieć sobie dzięki komu mamy to wszystko co mamy. Chleb na stole, ciepło w domu, rodzinę, zdrowie, pracę, pokój w naszym kraju, przyjaciół, słońce na niebie, kościół, możliwość przebaczenia grzechów i wszelkie błogosławieństwo.
Zauważmy również, że Bóg był zadowolony z ofiary Noego. W oczach Boga ten cenny dar jaki Noe złożył miał znaczenie, „Pan poczuł miłą woń” (w. 21). Oczywiście to nie znaczy, że Bóg czuje zapach jak człowiek, czy ma nosa jak człowiek. Stwierdzenie, że Bóg poczuł miłą woń jest metaforą oznaczającą, że ofiara Noego podobała się Bogu, Bóg był zadowolony z ochotnego serca Noego. Dla Boga ofiarne wdzięczne serce, ofiarny wdzięczny człowiek, to coś co Boga rozradowuje, coś co sprawia, że Bóg  cieszy się - jeśli można tak powiedzieć. Nie chodzi o to, że cieszy się jak dziecko, które dostanie prezent, ale miło Mu jest, że stworzenie okazuje Mu wdzięczność i cześć, bo należymy do Niego i winniśmy Mu być mu wdzięczni za wszelką dobroć nam okazaną. Dlatego też Bóg gniewa się, czy jest zazdrosny, kiedy Jego stworzenie zamiast uwielbiać Go i czcić oddaje należną Mu chwałę fałszywym Bogom, ludziom, obrazom, posągom, czy czemukolwiek jeszcze innemu.
Czy zastanawiasz się czasami, dlaczego Bóg jeszcze nie zniszczył tego świata za nieprawość? Pierwszy świat został zniszczony przez Boga po 1650 latach od stworzenia Adama, został zniszczony i zalany wodą tak, że nie ocalała żadna istota po za tymi, którzy byli w arce. Został zniszczony za to, że ludzie byli zepsuci i dążyli ciągle do złego. A teraz mamy ponad 4000 tys. lat od tamtych wydarzeń, czy jesteśmy mniej grzeszni od pierwszych potomków Adama i dlatego Bóg tak długo jeszcze okazuje nam łaskę? Czy jesteśmy bardziej moralni? Nie, ludzkość jest równie zepsuta jak wtedy, a nawet bardziej, jak mówi słowo wynalazcy grzechu (Rzym 1,30). XX wiek był jednym z najstraszniejszych wieków w historii ludzkości, dwie wielkie wojny światowe, dziesiątki wojen mniejszych, miliony zamordowanych ludzi w obozach koncentracyjnych, w łagrach, więzieniach stalinowskich, użycie bomby atomowej w wojnie z Japonią przez Stany Zjednoczone. Do tego należy dołożyć postępujący rozkład moralny całych społeczeństw do tego stopnia, że to co kiedyś uważano za obrzydliwe, dzisiaj dla wielu jest powodem do chluby. To więc z jakiego powodu Bóg toleruje to wszystko do wyznaczonego czasu? Ano drodzy z powodu swojej obietnicy danej ludziom w odpowiedzi na ofiarę Noego w naszym dzisiejszym tekście „i rzekł tedy Pan w sercu swoim : Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego. Nie będę też już niszczył żadnej istoty żyjącej jak to uczyniłem”
Bóg w swojej łasce i miłosierdziu postanowił wstrzymać czas sądu do wyznaczonej chwili. Najgorsze jest to, że to co jest Bożą łaską, Bożym miłosierdziem dla wielu ludzi jest argumentem, że Boga nie ma, bo Bóg nie reaguje. Dlaczego Bóg nic nie robi, dlaczego milczy? On wstrzymuje swój sąd, bo nie chce by ktokolwiek zginął, by ktokolwiek poszedł na zatracenie (2 Piotr 3,9). Potraktuj to jako, akt Bożej dobroci i jeśli do tej chwili w jakikolwiek sposób lekceważyłeś sobie Bożą zwłokę już więcej tak nie czyń. Tylko wykorzystaj dany ci czas do szukania i uwielbiania Boga.
Bóg ma takie same powody, a może nawet o wiele więcej, by zniszczyć nasz świat, ale postanowił być cierpliwy, postanowił to co powiedział niegdyś Ap. Paweł, że Bóg pozwalał poganom kiedyś chodzić własnymi drogami wstrzymując sąd na pewien czas (Dz. Ap 17,30)? Ale po co to robi? Czyni tak, bo jest dobry, pełen miłości i miłosierdzia dla grzeszników, pragnie by dobroć Jego prowadziła ludzi do upamiętania (Rzym 2,4).

Boża troska
Teraz spójrzmy na wiersz 22 „Dopóki ziemia istnieć będzie nie ustaną siew i żniwo, zimno i gorąco, lato i zima, dzień i noc”. Bóg mówi tutaj o pewnych powtarzalnych cyklach, które są nam dobrze znane. Codzienne wschody i zachody słońca, grawitacja planet, obroty ziemi, pory roku. Wszystko to jest powtarzalne i każdego dnia odbywa się tak samo, dlatego możemy planować kolejne dni, dlatego możemy siać z myślą o zbiorach, podejmować pracę i różne dzieła z myślą o skończeniu ich, iść do szkoły z myślą o zdobyciu wykształcenia. Wszystko to zawdzięczamy Bogu, który czuwa nad tym, by każdy kolejny dzień mógł dobiec do swojego końca. Nie musimy obawiać się,  że globalne ocieplenie zniszczy ziemię czy epoka zlodowacenia, czy jakiś meteoryt przed którym się nie zabezpieczymy. Bóg obiecał, że będzie troszczył się o swoje stworzenie i nigdy już nie zniszczy go w takiej katastrofie jak podczas potopu za czasów Noego. Owszem, zdarzają się katastrofy jak powodzie, trzęsienia ziemi, czy wybuchy wulkanów, ale one zawsze mają charakter lokalny i tak będzie już do dnia przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Gdy Bóg dawał obietnice troski człowiekowi zawsze dotrzymywał słowa. Dotrzymał słowa gdy dawał obietnice troski swojemu słudze Abrahamowi mówiąc:
Rodzaju 12:1 …Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę.
2  A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem.
Przez całe życie Abrahama nigdy go nie opuścił i błogosławił mu tak jak powiedział. Podobnie było z Jego synem Izaakiem. Gdy pewnego dnia nastał głód w miejscu gdzie Izaak mieszkał i chciał udać się do Egiptu, by tam szukać chleba dla swojej rodziny ukazał mu się Bóg i mówił, by został na tym miejscu gdzie Bóg mu każe, a On będzie mu błogosławił Rodz. 26,1-25. Gdy posłuchał Boga i zamieszkał Gerarze dzisiaj to prawdopodobnie miasto Tel Haror między strefą Gazy a Ber Szewa, to wtedy czytamy, że Izaak zebrał stokrotne plony, bo Pan mu błogosławił Rodz. 26,12. Podobnie było z narodem Izraelskim, których Bóg wyprowadził z Egiptu. Bóg karmił ich manną na pustyni przez 40 lat, dawał im wodę ze skały i sprawiał że ich ubrania nie niszczyły się. Tak więc z powodu Bożej troski o swoje stworzenie nie powinniśmy zbytnio martwić się o dzień jutrzejszy, ale powinniśmy swoją ufność złożyć w Bogu, który może zapewnić nam wszystko co jest do życia potrzebne.
Często życie wielu osób jest zdominowane lękiem i strachem przed przyszłością, przed dniem jutrzejszym, przed tym gdzie będę pracował, co będę jadł, gdzie będę mieszkał. Troszcząc się nadmiernie zachowujemy się tak jakby Bóg nie istniał, jakby nasze życie zależało wyłącznie od nas i okoliczności w jakich się znaleźliśmy. Ale to jest nieprawda, życie nasze jest w rękach Boga, przyszłość nasza jest rękach Boga, szczęście nasze jest w rękach Boga – moim szczęściem mówi psalmista jest być blisko Boga (Ps. 73,28).
Pan Jezus dał wspaniałą obietnice dla tych, którzy pomimo swoich obaw i pytań zawierzą swoje życie Jemu.
Mateusza 6:31  Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
32  Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33  Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.
On mówi szukaj Królestwa Bożego, szukaj w swoim życiu Bożych spraw, szukaj tego co się Bogu podoba, a On wypełni nasze serca ufnością i zatroszczy się o naszą przyszłość. Odkąd ja zaufałem Bogu doświadczałem i doświadczam takiej niezwykłej opieki ze strony Boga w wielu dziedzinach mojego życia.
Dlatego apostoł Piotr w swoim liście zachęca nas
1 Piotra 5:7  Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.
Dzisiaj jestem tutaj, by powtórzyć za apostołem Piotrem złóż swoją troskę na Boga On obiecał, że będzie troszczył się o pory roku, siew i żniwo, dzień i noc, wschód i zachód. Skoro ma tyle mocy, żeby troszczyć się o te wszystkie wielkie sprawy, tym bardziej może zatroszczyć się o twoją sprawę. O sprawę każdego z nas, tylko przyjdźmy do Niego pełni wdzięczności i ufności wylewając przed Nim swoje serce, a On wysłucha nas i opatrzy nasze rany. Oddajmy się Jemu, Panu Jezusowi Chrystusowi na służbę, tak jak oddał się mu Noe i przez ofiarę wyraził pełną swoją zależność od Boga. Przynośmy też Bogu ofiary w postaci swojego poświęcenia, oddania i wspierania Jego dzieła jakim jest Ewangelizacja świata i niesienia imienia Bożego po krańce ziemi a nie zawiedziemy się i nasze życie zyska prawdziwy wieczny sens. Amen



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń